Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. marionen

    marionen

    Użytkownik forum


    • Punkty

      12

    • Liczba zawartości

      4 615


  2. Wujot

    Wujot

    Użytkownik forum


    • Punkty

      7

    • Liczba zawartości

      2 888


  3. Gerald

    Gerald

    Użytkownik forum


    • Punkty

      5

    • Liczba zawartości

      1 998


  4. rung

    rung

    Użytkownik forum


    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      111


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 21.05.2018 uwzględniając wszystkie działy

  1. Zawody Pucharu Świata w Spindleruv Mlyn z 11.03 (gigant) i 12.03.2011 (slalom) zapisały się w historii PŚ w sposób szczególny. wymienię kilka z nich. Jak już wcześniej zaznaczył @pawelb91 to było pierwsze pudło Vonn w gigancie (nawiasem mówiąc kolejny gigant [w Lenzerheide się nie odbył] to były zawody w Soelden i tam pierwsze zwycięstwo w gigancie Lindsey). 11.03 to przede wszystkim debiut i pierwszy start w PŚ16 letniej Mikaeli Shiffrin. 43 miejsce w gigancie (na 45 które ukończyły). Dzień później w slalomie była 32 i zabrakło Jej tylko 0.05 sek. by awansować do 2 przejazdu. Dodam, że startowała w tych zawodach nasza Katarzyna Karasińska zajmując 41 msc. i wyprzedzając o jedną lokatę Brittany Phelan z Kanady. Ktoś może powiedzieć, a któż to ta Phelan, no niby nic nie osiągnęła, a Jej najlepszy występ to 15 miejsce na IO w Sochi. Jest jednak jedno ale - Brittany w 2015 roku zmieniła dyscyplinę i z narciarstwa alpejskiego przeniosła się do Skicrossu. I to był strzał w 10. W Pjongczangu Phelan zdobyła srebrny medal, przegrywając tylko ze swoją koleżanką Kelsey Serwa. Wcześniej podobną drogę wybrała "Kula Gigantula" Dagmara Krzyżyńska, po sezonie 2008 i kto wie jakby się to potoczyło, gdyby sezon przed IO w Vancouver 2010 poważna kontuzja nie zakończyła Jej kariery😢. Wracając do Szpindlerowego Młyna, to zakończyła tu ściganie, moja ulubiona narciarka ANA JELUSIC (23 msc w slalomie) to też ostatnie zawody kiedy Lindsey Vonn i Maria Riesch (później jeszcze Hoefl) były wielkimi przyjaciółkami. Kolejne zawody to kończące sezon 2010/11 Lenzerheide, a tam odwołane z uwagi na pogodę ostatni supergigant i gigant. Przypomnę punktację generalną Pucharu Świata za sezon 2010/11: 1 Maria Riesch - 1728 pkt. 2 Lindsey Vonn - 1725 pkt. 3 Tina Maze - 1139 pkt. Nie rozumiem tylko dlaczego swoją złość za porażkę Lindsey skierowała do Marii, decyzja o odwołaniu zawodów należała przecież do Fis-owskich sędziów i organizatorów (Szwajcaria). Punkty gromadzi się cały sezon, a nie tylko w finale, zwłaszcza gdy zawody tak są uzależnione od pogody jak dyscypliny alpejskie. Wypada jeszcze wspomnieć o medalistach ze 11 i 12 marca 2011r i nie były to narciarki przypadkowe Gigant 11.03.2011 1 Viktoria Rebensburg 2 Denise Karbon 3 Lindsey Vonn Slalom 12.03.2011 1 Marlies Schild 2 Kathrin Zettel 3 Tina Maze Trochę fotek ze slalomu: Ana Jelusic przed startem i na trasie (co za dynamit) Frida Hansdotter Nicole Hosp Michaela Kirchgasser Sarka Zahrobska Maria Riesch Susanne Riesch Przez moment myślałem, że to Mikaela Shiffrin, ale to chyba Resi Stiegler Lindsey Vonn Kathrin Zettel Tina Maze No i my byliśmy Pozdrawiam serdecznie.
    6 punktów
  2. Zacny wątek. Po ponad 10 latach regularnego podróżowania mam podobne przemyślenia. Bywały wyjazdy na które była zawsze pewna ekipa, lub pewni ludzie - ale to zdecydowanie rzadziej. Mam kilku takich znajomych. Fajnie - nie każdy ma taką pracę, żeby zawsze sobie taki wyjazd zorganizować. Mnie się zdarzyło zgłosić urlop na żądanie - na taki wyjazd - już parę razy. Gdzie szukać psychiatryków? Bo tego jeszcze nie opanowałem. Czasami dochodzę do wniosku, że lepiej nikomu nie mówić - i jechać samemu. W ten sposób odbyłem wiele znakomitych podróży. Nie mam pomysłów do robienia tych memów...ale ja bym jeszcze dorzucił dwa typy ludzi - sprawdzone po wielu latach: 1) "Tak, tak pojedziemy oczywiście, ja jestem chętny. Koniecznie nie zapomnij jak będziesz jechał" - i tak w kółko przez kilka lat jak mnie ktoś widzi, po czym zawsze przy organizacji wyjazdu "nie, stary nie dam rady, daj znać kolejnym razem" i tak w kółko. 2) Ktoś się umawia, i regularnie jak już jest wszystko ustalone - rezygnuje. Ktoś wymyśli memy? 🙂 Jednoczenie...miałem (i mam) paru świetnych znajomych, którzy nie zawiedli. 😉
    5 punktów
  3. Coż, śniegu nie widać na horyzoncie (nawet jak na palcach stanąć), ale można sobie "wspominki" posklejać 😉😃 Tym razem, jeszcze ze Stycznia z nart na Wierchomli (szkoda, że całe Dwie Doliny nie były dostępne) i Jaworzyny Krynickiej (szkoda, że tak mgliście)
    3 punkty
  4. Mijają kolejne dni rehabilitacji. Od zabiegu mija już 8 tydzień i jest coraz lepiej. Na basenie jestem w stanie przepłynąć już 12 długości... czyli 300 metrów. Może to niedużo, a dla mnie w obecnej sytuacji, to mega sportowy wyczyn Dzisiaj pierwszy raz, dłuższy, 2 kilometrowy spacer w nierównym terenie. Gdzie? Nad naszą ukochaną Radomką Kilka zdjęć z mazowieckim klimatem poniżej. Wiosenna łąka: Rzeka: Chodzenie poza domem oczywiście w ortezie... ...jakoś się z nią nie polubiłem Ciśnie i odbija się na skórze, noga się poci... i ogólnie jak jej nie zamocują na bardzo sztywno, to spada. Ehhh może się jeszcze przyzwyczaję. U Pauli też już wszystko super Na basenie śmiga już 50 długości basenu. Jeszcze miesiąc i usuną jej drut zespalający złamany obojczyk. Dzisiaj był piękny dzień na przechadzkę No i te wiejskie klimaty... Cudnie! Pozdrawiamy marboru i Paula
    3 punkty
  5. Niestety nie mam możliwości podjęcia decyzji co do wyjazdu z dnia na dzień więc muszę planować wypady z wyprzedzeniem. Sposobem na to jest polubienie jazdy w kiepska pogodę, ja lubię jazdę w deszczu Mam grupkę kilkunastu znajomych i zawsze te 2-3 osoby na 2-4 dniowke sobie znajdę. Czasami jadę sam i wśród znajomych i rodziny mam opinię świra. Wtedy jednak opowiadam im historie forumowicza, który widząc że w 3 dni odwiedziłem 3 lodowce (Hintertux, Stubai, Pitztal) zapytał mnie, gdzie są najlepsze warunki. Bo on ma wolny czwartek i chce wyskoczyć. I pojechał z Wrocławia na 1 dzień na Pitztal
    3 punkty
  6. Cieszyłem się z tej punktacji jak dziecko...😁
    2 punkty
  7. Piąty dzień - przerzut do Holandiahutte Jak już wspominałem chodząc w Alpach Berneńskich jest pewien problem z logistyką. Popatrzcie na taką uproszczoną mapę. Widać układ dróg "okalających" niebieskie pole lodowca i albo mamy do wyboru drogi kołowe po wschodniej stronie (z tysiącem zakrętów) albo zdecydowanie ciekawszą linię kolejową z Visp do Spiez (a dalej do Berna). Z Spiez jest też oczywiście połączenie kolejowe z Interlaken. Drugim istotnym czynnikiem było pytanie do jakiej rzędnej da się zjechać na nartach. Oceniliśmy, że jak dojedziemy na 1700 m npm to będzie dobrze. Popatrzmy jeszcze na przybliżenie mapy. Z pomocą przychodzi nam droga biegnąca wąsko wciętą doliną w Blatten. To chyba najbliżej podchodząca droga w tym regionie. Na czerwono obwiodłem miejsce do którego chcielibyśmy dotrzeć na nartach. Podsumowując: wracamy przez Blatten (oraz Visp, Spiez) Skoro nasza drobiazgowa analiza zaprowadziła nas do Blatten, a z Finsteraarhornhutte to pewnie pod 30 km, to warto po drodze "zaliczyć" kolejne schronisko. W sposób oczywisty narzuca się tu Holandiahutte. Ten przerzut jakoś nie budzi naszego entuzjazmu. Kilkanaście kilometrów na lodowcowej patelni. Na początek krótki zjazd, podejście na przełęcz Grunnlucke, dłuższy zjazd (do Konkordiahutte) i jeszcze dłuższe podejście do schroniska. Wspomniany zjazd byłby fajny ale zalodzony beton z rana niestety nie gwarantuje dobrej zabawy. Kombinujemy jak konie pod górę ale nic się nie da wymyślić. Zostawiamy sobie jako opcję przejście przez Abeni Flue - przy pełnych plecakach nie ma jednak parcia na ten wariant. Jest jeszcze jeden argument za Holandiahutte - chcielibyśmy mieć przegląd najważniejszych dolin Alp Berneńskich, miejsce na pewno jest warte powrotu. Wstajemy jak zawsze. Przed świtem mamy pierwszy zjazd za sobą. Jeszcze pożegnalny rzut oka na gościnne schronisko i w drogę. Na przełęczy przepinka i zjazd. Zgodnie z oczekiwaniami mamy fale Bałtyku utrwalone w lodzie. Rzuca niemiłosiernie. Ale kto mi każe tu walczyć? Kombinuję jak wprowadzić narty w ześlizg aby tracić jak najwięcej wysokości i zasuwam w niezłym tempie w dół. Kilkaset metrów dalej zauważam, że fale Bałtyku zamieniają się w śródlądowe a na końcu jest betonowo ale dość gładko (jak na standardy skiturowe) i tam już jazda jest przyjemna. Docieramy do Konkordii - jakoś nie ma chętnych na poranną kawę (zgadnijcie dlaczego). Tymczasem na niebie robi się bardzo interesująco. Jakieś przecierki, pędzą chmury Przepinka jest nawet w czymś na kształt słońca ale lampa nam nie grozi. W myśl prognozy to raczej możemy spodziewać się niewielkiego opadu (jesteśmy troszkę poniżej izotermy 0). Ten fragment drogi jest niezwykle efektowny. Ten spektakl umila nam monotonię tego podejścia. Z czasem chmury zagęszczają się, widoczność siada, nawet troszkę sypie. Mam wrażenie, że to Ultima Thule. Na szczęście schronisko jest tam gdzie powinno być. W zasadzie to powinienem napisać, że to my jesteśmy tam gdzie powinniśmy być. Na zakończenie mapka W statystykach wyszło razem 16 km, zjazdów było 870 m, podejścia prawie 1100 m. Można to jeszcze zobaczyć na wizualizacji (włączyłem nagrywanie z drobnym poślizgiem). Pozdro Wiesiek
    2 punkty
  8. Tak, ale nie do końca. Sezon 2004/05 1 Anja Parson 1359 pkt 2 Janica Kostelic 1356 pkt Blisko było też w sezonie 1994/95 1 Vreni Schneider 1248 pkt 2 Katja Seizinger 1242 pkt W czasach kiedy było mniej zawodów i inaczej punktowano (zwycięstwo nie 100 pkt , a 15 pkt) również różnica między zawodniczkami wyniosła 3 pkt Sezon 1978/79 1 Annemarie Proll Moser 243 pkt 2 Hanni Wenzel 240 pkt A pierwsza edycja Pucharu Świata była w sezonie 1966/67 i walczyly dwie wspaniałe narciarki 1 Nancy Greene 176 pkt 2 Marielle Goitschel 172 pkt
    2 punkty
  9. Sezon 2008/2009 1. Aksel Lund Svindal 1009 pkt 2. Benjamin Raich 1007 pkt 3. Didier Cuche 919 pkt
    2 punkty
  10. Czasami kiedy organizuję sobie ekipkę na wyjazd, moi narciarscy znajomi mówią mi, że tym razem z takiego a takiego powodu nie mogą pojechać. Postanowiłem zatem w kilku obrazkach pokazać, że większość popularnych powodów to przeszkody czysto teoretyczne, które tak naprawę łatwo pogodzić z szusowankiem ;) P.S. sezon ogórkowy ;)
    1 punkt
  11. Nie, akurat jeśli chodzi o tą konkretną osobę to nie. Ponoć chwilę po tym co się zasmucił że go nie powiadomiłem dodał rozsądnie: "Chociaż i tak bym nie pojechał" Zresztą chęci pojechania chęciami a życie robi swoje i najczęściej nie jest tak jak by się chciało
    1 punkt
  12. Wracaliśmy przez Wiler Pozdro Wiesiek
    1 punkt
  13. Jaworzyna jest OK. I nawet w tym roku nie chcieli pieniędzy za parkowanie . Szkoda, że ze względu na bajkowość zimy nie była otwarta trasa nr 4 i trzeba było przez górę przejeżdżać z jednej strony ośrodka na drugą. A całe Dwie Doliny, również ze względu na bajkowość zimy, były otwarte dopiero od 10 lutego - wtedy otwarto ostatni łącznik pomiędzy Wierchomlą i Szczawnikiem.
    1 punkt
  14. W Wiler obok Blatten jest ten nasz grudniowy super osrodek freeride'owy Lauchernalp.
    1 punkt
  15. Będzie znana za parę miesięcy. Na razie wiem, że bierzemy salzburską sezonówkę. Myślę, że będzie Saalbach (czyli Fieberbrunn), może Krippenstein, koniecznie Weisse Gletscher, i Arena - to z miejsc co mnie szczególnie interesują, pewnie jeszcze jakieś Lungau, Maria Alm, Zauchensee. To wszystko miejsca z doskonałym potencjałem off piste. Pozdro Wiesiek
    1 punkt
  16. Ja również Aksel utarł nosa, nie ma co!
    1 punkt
  17. Na pewno istotne (na ważnych wyjazdach) jest aby team nie odbiegał zbyt bardzo od siebie. Mam na myśli zbliżone tempo ale też postrzeganie ryzyka, podjęcie takiego a nie innego wyzwania. To nie jest takie łatwe. Ale też oczywiście nie jest jakoś nieosiągalne - trzeba mieć elastyczność i najlepiej jak się w czymś odstaje to mieć też mocny punkt. Dobrze napisał o tym Adam (z mojego wątku o Alpach Berneńskich) Aktywność w górach, szczególnie co nieco wyższych wymaga współdziałania zespołowego. Bez tego prawdopodobnie ani daleko, ani wysoko byśmy nie zaszli. Zespół trzeba budować i powinien budować go każdy uczestnik. Ktoś niesie linę, ktoś wkłada wieloletnią wiedzę i doświadczenie, ktoś zabezpiecza transport, ktoś mapy elektroniczne, ktoś dogada się w obcym kraju, ktoś wnosi dobre słowo – co też jest ważne. Może być taka sytuacja że trudno jest nam wnieść tyle co inni. Z przyczyny że jesteśmy słabsi, że nie jesteśmy duszą towarzystwa itp. Ale zawsze powinniśmy starać się być częścią zespołu i liczyć się z jego zdaniem. Może nawet przede wszystkim wtedy, gdy sami nie jesteśmy w stanie za dużo wnieść. Jeśli chodzi o mnie to zawsze chętnie spróbuję jazdy z kimś nowym i to zarówno początkującym jak i wygą. Zainteresowanym podaję swoją siatkę wyjazdów (z Jurasem) i bywa, że zapisują się na te same wyjazdy. Jak masz ochotę to zapraszam. Pozdro Wiesiek
    1 punkt
  18. Do sezonu 1990/91 za zwycięstwo przyznawano 15 pkt. Od sezonu 1991/92 zwycięstwo to 100 pkt. W sezonie 69/70 Karl Schranz pokonał Patricka Russela o 3 pkt - 148 do 145
    1 punkt
  19. Cześć http://www2.mz.gov.pl/wwwfiles/ma_struktura/docs/zal1_zmienzaklpsych_18012007.pdf POzdro
    1 punkt
  20. Na początek oczywiście tu (i na innych forach foto, i na grupach Fb) W narciarstwie, które uprawiam dobra grupa to podstawa - ciągle szukam "nowych" narciarzy z którymi mógłbym jeździć. Na początku była beznadzieja ale z czasem udało mi się szerzej zaszczepić idee jazdy free. Pracuje nad tym - gdzieś kogoś zabiorę obok i dość często zanęta działa. Mimo tego nadal zdarza mi się jeździć samemu - czasem już daleko od ON. Nie jest to komfortowe, ale co robić - myślę wtedy podwójnie nad torem jazdy. W każdym razie ekipa to najważniejsza i najtrudniejsza sprawa. Wracając do psychiatryka. Jak jeździłem z przypadkowymi ludźmi i mówiłem, że na nartach spędzam 30-50 dni w roku to wszyscy patrzyli na mnie jakbym uciekł z Tworek. Tymczasem w mojej ekipie jestem cieniasem. Powiedzmy, że Juras (ok 100) jest poza konkurencją ale wśród reszty 60-70 dni na deskach to normalka. To są maniacy a ja wśród nich jestem jedyny normalny. Czyli trzeba znaleźć odpowiedni punkt odniesienia. Pozdro Wiesiek
    1 punkt
  21. Marionen, jesteś prawdziwą, chodzącą encyklopedią Pucharu Świata i pewnie nie tylko! 😂 Zgaduję, że była to najmniejsza różnica między pierwszą i drugą zawodniczką w historii PŚ. A jak było z panami - ile wynosiła najmniejsza przewaga zwycięzcy i kiedy? Pozdrawiam.
    1 punkt
  22. Cześć Mariusz a próbowałeś zakładać ortezę na jakieś długie spodnie, np. taki lekki bawełniany dres albo podklejać tejpami miejsce gdzie przylega? Może wtedy nie będzie spadać. Współczuję Ci tej ortezy bo sam w podobnej jeździłem na nartach i jest to wyjątkowo upierdliwe i niemiłe, uciska blokuje dopływ krwi i w ogóle do dupy. Ja mam luz bo już mogę normalnie chodzić. W piątek pierwszy raz pojechałem na rowerze na małą wycieczkę i przeżyłem szok! Od ponad dwóch lat pierwszy raz jeździłem i nic mnie nie bolało podczas jazdy - to naprawdę wielkie szczęście! Pozdrowienia
    1 punkt
  23. Jeszcze trochę o Bode Miller
    1 punkt
  24. Dokładnie - dla niektórych Białka zawsze będzie miała przewagę nad Szczyrkiem, bo ma to, czego Szczyrk nie będzie miał nigdy.
    1 punkt
  25. Offtop. Ja to widzę inaczej. 1. Płaskie stoki w dużej ilości 2. Świetnie, zawsze świetnie przygotowane stoki 3. Dużo nowoczesnych pensjonatow/hoteli 4. TERMY na miejscu. Jedno i drugie miejsce to dwa różne targety.
    1 punkt
  26. @rung Bardzo ładnie dobrałeś foty - gratulacje! Ja już dawno doszedłem, że ze znajomymi to człowiek ani nie pojeździ a jeszcze w ostatniej chwili się wycofają. Teraz jeżdżę z maniakami i tam nikt się nie wycofuje. Szukaj ekip w psychiatrykach! Pozdro Wiesiek
    1 punkt
  27. Nie tak do końca "nic" - zawsze to więcej miejsca do zjazdu:) A o to nam chyba chodzi - po co komu nie działające wyciągi, które tylko straszą i zajmują miejsce?
    1 punkt
  28. W ostatnich dniach SON zdemontował długie Juliany. Póki co nie powstanie tu nic
    1 punkt
  29. Zawsze mnie fascynowało profesjonalne przygotowanie nart. Tzn. kilka lat temu słyszałem od kolegi, że zawodnicy z PŚ, a raczej ich serwismani przygotowują narty do sezonu w taki sposób, że umieszczają je w specjalnych maszynach, gdzie narty są ogrzewane i "polewane" smarem, który się dokładnie wchłania w ślizg. Potem tylko smaruje się narty przed zawodami czy treningiem na konkretne warunki, ale bazowo są właśnie nasmarowane w takiej maszynie. Brzmiało to wtedy dla mnie jak czarna magia!W tym roku ustaliłem, że można to zrobić w Polsce bez większych problemów. Bardzo wiele serwisów oferuje wygrzewanie w kocach grzewczych. Wiem też, że część forumowiczów używa takich na własną rękę, więc liczę na waszą aktywność w tym wątku :)Niemniej jednak są w Polsce serwisy - choć jest ich mało - które używają do tego celu specjalnej komory. Zacząłem badać sprawę i padło na SKI-SERVICE w Rybniku (http://www.narty.rybnik.pl/#blogList1).Na ich stronie przeczytałem coś takiego:Jako jeden z nielicznych serwisów w Polsce posiadamy thermobag – komorę do wygrzewania nart. Proces polega na wygrzewaniu nart w temperaturze 65-70*C przez 24 godziny, co powoduje lepsze wnikanie smaru w strukturę ślizgu i tym samym lepszy poślizg i wytrzymałość na ścieranie. Usługa polecana dla zawodników i zaawansowanych narciarzy np. przed wyjazdem na kilkudniowy wyjazd. Wygrzewanie nie zmienia charakterystyki nart.Już kiedyś u nich robiłem narty i byłem bardzo zadowolony. Nie zastanawiając się zbyt długo zadzwoniłem do nich i zadałem kilka pytań. Spakowałem narty do auta i po 30 minutach byłem już w Rybniku (A4+A1 i można jechać). Ogólnie cała ta zabawa z wygrzewaniem polega to na tym, żeby narta wchłonęła jak najwięcej specjalnego smaru, który ma bardzo niską temperaturę topnienia. Smar ma jak najgłębiej spenetrować ślizg. W serwisie zostałem mile przyjęty. Franek cierpliwie odpowiadał na moje pytania (w sumie przywiozłem 4 pary narty, bo nie tylko swoje) i niektóre rzeczy odradził, także wróciłem do domu spokojny. Kilka dni później przyjechałem odebrać narty. Wydawał mi je Pan Tomasz, czyli właściciel serwisu. Pomimo nawału pracy znalazł chwilę, żeby jeszcze coś tam podpowiedzieć, wytłumaczyć, także byłem bardzo zadowolony. Narty w wygrzewarce wyglądają tak: Co do efektów tego procesu, to muszę przyznać, że zrobiły na mnie wrażenie. Ślizgi w odebranych nartach wyglądały ślicznie! Na śniegu spisują się również bardzo dobrze. Jeśli wygrzewarka faktycznie sprawia, że powiedzmy przez 6-7 dni na stoku ślizgi nie będą białe, to myślę, że nie tylko zawodnicy czy zaawansowani narciarze powinni z tego korzystać, ale i początkujący oraz średniozaawansowani. Właściwie myślę, że nawet ci drudzy powinni być tym żywo zainteresowani, bo przecież oni na pewno nie zabierają ze sobą żelazka i zestawu smarów na wyjazd. Cena takiej usługi? Nie chcę robić reklamy, ale myślę, że bardzo konkurencyjna i atrakcyjna :)Pytanie, gdzie takie coś zrobić?Ja wybrałem SKI-SERVICE w Rybniku i jestem bardzo zadowolony. Wiem, że jeszcze w naszym województwie jeszcze taki sprzęt pan Szafrański w Bielsku. Dwa miejsca na cały region to trochę mało, ale odległości chyba nie są problemem, bo w Rybniku widziałem, że nawet narty przychodziły do nich kurierem
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...