Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 02.10.2018 w Odpowiedzi
-
Już wyjaśniam. System naśnieżania montowany na trasie ze Zbójnickiej Kopy do Hali Skrzyczeńskiej jest .... demontowalny, chowany. Znaczy to tyle, że trasa będzie naśnieżana na początku sezonu, a następnie naśnieżanie zostanie zdemontowane. Biorąc pod uwagę wysokość, ekspozycję stoku, takie rozwiązanie jest uzasadnione.8 punktów
-
Tymczasem ździebełko historii. Na zdjęciu Krótki Górnik czyli pierwszy wyciąg w GON (poprzednik SON) z 1966 r. Wyciąg z Czyrnej na Młaki zbudowała firma Transporta Chrudim, stąd jego przydomek - "czeski". Był on dość awaryjny, dlatego jako pierwszy poszedł pod topór podczas modernizacji ośrodka. Co ciekawe nie trafił jednak na złom, lecz na stoki w Huzelach koło Leska, gdzie stoi do dziś, ale już nieużywany. Zdjęcie zostało zrobione w uroczystym dniu otwarcia Długiego Górnika czyli wyciągu z Czyrnej na Halę Skrzyczeńską w 1968 r.; pochodzi ze zbiorów Stowarzyszenia Narciarskiego Orczyk.5 punktów
-
4 punkty
-
Mój odbiór nowych tras tras 3c - 75m różnicy poziomów dołącznika z Ondraszkiem COS Skrzyczne i 3b - 95m różnicy poziomów do starej 2 z Małego Skrzycznego Stoimy na Ondraszku na prawo koniec 3c W tle ludzie na Ondraszku W lewym górnym rogu trasa 3b, niżej kanapa B5 Po prawej nowa 3a Pierwszy sztruks Po prawej połączenie 3a z 3b Po lewej połączenie 3a z 3b które jest faktycznie znacznie niżej niż na nowej mapce SON Trasa 3c Teraz najciekawsze, instalacje i stanowiska na podpięcie armatek idą środkiem trasy 3b Połączenie 3b z 2 Tu będzie wiało bo krzesła będą powyżej linii lasu. Bieńkula wykoszona! Na dole Bieńkuli coś dla @leitner4 punkty
-
Może nowe prognozy sezonowe zapowiadają duże opady śniegu3 punkty
-
2 punkty
-
Wszystko jest dopięte z naszej strony. Za chwilę powinno już wszystko działać bez problemu.2 punkty
-
Piwniczna-Zdrój - Kicarz Wczoraj byłem w Piwnicznej-Zdrój. Od ostatniej mojej wizyty na Kicarzu która była na początku lipca niewiele się zmieniło, budowa kolei jak i reszty rzeczy wydaje się że stoi w tym samym punkcie. Otwarcie w najbliższym sezonie nierealne. Mam nadzieję, że na sezon 2019/20 się już uda. Pod sam stok i wyciąg nie podchodziłem, ale wybiorę się tam niedługo. Załączam kilka zdjęć z widoku na przyszłą nową stację narciarską. Kicarz po prawej stronie za iglakami.2 punkty
-
Dzięki wszystkim za kibicowanie i wsparcie! Czasem było czuć, że mnie ktoś popycha. Ten maraton okazał się być najtrudniejszym ze wszystkich dotychczasowych! Najpierw silny boczny wiatr, który szarpał rowerem i powodował wiele mało fajnych sytuacji, zwłaszcza jak wyjeżdżałem z lasu na otwartą przestrzeń. Do tego burza z gradem, na szczęście mnie zlało tylko raz. Inni mieli mniej szczęścia... Ale część nadmorska poszła mi zadziwiająco sprawnie. Niestety, kiedy zacząłem jechać w dół mapy, wiatr w plecy osłabł i zaczął się zmieniać znowu na boczny. Ale drugiego dnia wiatr nie przeszkadzał i było tez sporo słońca. Ponownie przekonałem się jak nasz kraj jest pofałdowany, zwłaszcza w okolicach Zielonej Góry. Drugiej nocy bardzo szybko zaczęła spadać temperatura i po przemyśleniach, postanowiłem wziąć nocleg. To była bardzo dobra decyzja! Tej nocy temperatury spadały poniżej zera, co w połączeniu z mgłą daje bardzo niemiły efekt. Jeden gość właśnie wtedy się wycofał. Po za tym wiedziałem, że trzecia noc będzie nieunikniona, a 3 z rzędu nie wytrzymam bez snu. Pensjonat niestety kiepski, trza było cisnąć do Krosna Odrzańskiego, gdzie był porządny hotel. Trzeci dzień ponownie słoneczny, ale powoli wzmagał się wiatr prosto w mordę! Ech, ja to mam szczęście... Jazda poszła w miarę sprawnie, tylko te krótkie odcinki brukowe - masakra! Ale to tylko kilka razy po kilkaset metrów. No i wieczorkiem przyszły góry... Pierwszy podjazd pod Świeradów - ale harpagan! Na ostatnich metrach musiałem zsiąść z roweru, tak było stromo! Następne górki były już bardziej strawne i nawet jazda szła sprawnie. Najbardziej pucha mi się cieszyła w Górach Stołowych, bo lubię to miejsce. Tu były też kwiatki typy 18%! W Kudowie Zdroju wręcz upał, chwilę później wspinaczka bardzo ruchliwą drogą o trzech pasach z tysiącami ciężarówek w stronę Zieleńca. Miło było ponownie zobaczyć tą stację narciarską. Coś tam budują... Pod koniec dostałem niezły wpieprz wspinając się na Puchaczówkę - kolejny harpagan, który nie chciał się skończyć! Zjazd super, ale nie temperatura powietrza. Czasem ubierałem niemal wszystko co miałem i to nie wystarczało! Ale ostatni podjazd poszedł sprawnie i dość szybko dotarłem do Złotego Stoku. Była radocha! To nie tylko koniec tego maratonu, ale też koniec zmagań w tym roku. Co dalej? W tym roku już tylko opieprzanie, ale w przyszłym priorytetem będzie MRDP Góry - ponad 1100 km po naszych górach i ok 16 000 m w pionie! Być może, jeśli termin będzie pasować, pojadę Bałtyk-Sudety Tour (dotychczas Piękny Zachód 1901) czyli pętla po zachodniej Polsce i 2000 km do zrobienia. Myślę też o mniejszych: Toru de Silezia, Pierścień tysiąca Jezior oraz Karpacki Hulaka.2 punkty
-
Cześć Masz do czynienia z nawiedzonym, chcącym za wszelką ceną zaistnieć prymitywem. Nie ma co dyskutować i nie ma co się denerwować. Pozdrowienia2 punkty
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1. GFS to dobry model. A to, że nie wydaje ostrzeżeń, to normalne - bo od tego są ludzie analizujący wyniki, które wyrzuca. 2. Na TVN 24 w meteo cały czas trąbią o silnych wiatrach, które będą szczególnie odczuwalne w województwach pomorskim i zachodniopomorskim, a także w górach.1 punkt
-
1 punkt
-
Adidasy ale nie każde. W upał nawet gęsto tkana siatka jest odczuwalnie gorsza od takiej z dużymi oczkami ;) Względem butów wizytowych takie adidasy zapewniają większą oddychalność a także amortyzację której eleganckie buty w ogóle nie posiadają. Buty wizytowe mam ze średniej półki (Ryłko) ale z miękkiej skóry, ze skórzaną podeszwą i dobrze dobrane. Generalnie są dość wygodne ale mniej od adidasów. Noszę je tylko kiedy muszę, Na co dzień do pracy, nie mam takiego obowiązku.1 punkt
-
W takich trampkach przez cztery lata biegałem na porannej zaprawie i takie dostałem na stan w jednostce w której służyłem po promocji. Takie były czasy.1 punkt
-
Tak, są 3 ośrodki narciarskie. Biorąc pod uwagę, że mieszka tam niewiele ludzi, to i tak dużo. Ostatnio postawili sobie wyprzęgany wyciąg krzesełkowy dł 1662 m (prod. słowackiej Tatralift) http://omega-tours.ru/tours/winter/98-kurorty.html Dodatkowo, oprócz heli, tańszą i popularniejszą wersją jest skuter, albo ratrak którym można gdzieś wyjechać. Plusem jest, brak ograniczeń przy poruszaniu się na Kamczatce, można wszędzie. Inna bajka że jest to mniej niebezpieczne niż w innych regionach (brak infrastruktury, zwierzęta i inne naturalne zagrożenia itp 🙂 ) Oraz relatywnie poza Pietropawłowskiem Kamczackim ciężko się przemieszczać. Na półwyspie istnieją Kamczackie Linie lotnicze, które są w zasadzie jedynym środkiem komunikacji. Samoloty/helikoptery latają w zależności od tras, codziennie, lub parę razy w tygodniu. Przeciętny lot na 300 km, to koszt od kilkuset do nawet kilku tysięcy złotych w zależności od trasy, dla osoby z poza półwyspu (nawet dla Rosjan z innej części kraju), a bilety kupić można tylko w miejscowych kasach. Fragment artykułu, z Nowej Europy Wschodniej: http://new.org.pl/5535-nieistniejaca-kamczatka "" A więc samotność. I to samotność kosmiczna. Odstający od krańca Azji półwysep Kamczatka wygląda na globusie jakby miał się od niego oderwać pod wpływem obrotu planety. Jakby siła odśrodkowa kręcącej się Ziemi miała lada moment wyrzucić go gdzieś w kosmos, w absolutną czerń i nicość jak ciało zupełnie niepotrzebne, zbędne. A w dodatku niepoważne, komiczne, gdyż połączenie niedźwiedzi, wulkanów, atomowych łodzi podwodnych i gejzerów przypomina bardziej cyrk niż rzeczywistość. Dlatego myślę sobie, że Kamczatka nie zasłużyła na istnienie. Ale to dobrze. Ma je z głowy, ma je gdzieś, jest o nie lżejsza. Istnienie jest na serio, a Kamczatka nie jest. Pozostaje fantastycznym mirażem, majakiem, snem, lustrzanym odbiciem. Podszywa się pod istnienie, pasożytuje na jego realności, będąc w istocie surrealistycznym złudzeniem. Być może dlatego miejscowi zagadywali mnie w stołówkach, zabierali na wódkę, zapraszali na obiad, dawali ogórki i pomidory z cieplarni ogrzewanych gorącą wodą z podziemnych źródeł. Być może dlatego na stopa dało się tam jeździć nawet lokalnymi autobusami. Być może w ten właśnie sposób kamczatczycy próbowali przezwyciężyć własną samotność, oderwanie od świata, wolny Internet i strach przed nicością kosmosu, który był bliżej niż reszta ziemi. Byłem tam dwa razy, latem i zimą – i nigdy nie chciałem wracać. Nie chciałem się budzić z tego snu, było mi w nim dobrze. Kąpałem się w gorących źródłach, jadłem ikrę z pięciolitrowych słoików, kładłem na trawie i myślałem, że dobrze jest przez pewien czas nie istnieć. "1 punkt
-
COS już się stara o pozwolenia na przebudowę Ondraszka - poszerzenie i naśnieżanie. Wtedy nie będzie żadnych problemów z przejazdem.1 punkt
-
GFS to model globalny, który ma sens przy analizie 3-5 dni do przodu. W związku z tym że jest modelem globalnym to ma też swoje ograniczenia, takie jak spłaszczenie powierzchni ziemi(tatry maja wysokość ok 1500 metrów) i stosunkowo duże oczka siatki wg której robi obliczenia. To skutkuje tym że przez te oczka burze "przeciekają" a halny może być nie zauważony. Ten model jest wykorzystywany do prognozowania zjawisk wielkoskalowych. Ten model wykorzystują inne modele regionalne które wykorzystują go jako "warunki brzegowe". Modele regionalne są krótkoterminowe, mają gęstszą siatkę i robią to dużo dokładniej. Konwekcja, szczególnie mocno rozwinięta a więc burzowa jest trudno prognozowalna. Modele ją liczą i pokazują ale należy do tego podchodzić z dużą rezerwą. Raczej na zasadzie że tam gdzie są prognozowane to znaczy że jest prawdopodobieństwo jej wystąpienia. W dniu kiedy przeszła burza odpowiedzialna za tragedię z harcerzami ja spokojnie piłem piwo w namiocie piwnym. Byłem na jej torze, a podmuch od niej wywalił nam parę stolików. W życiu bym nie pomyślał że sto kilometrów dalej będzie taki armagedon. Jedna trzecia naszego Kraju jest pokryta lasem i przez kilka dziesięcioleci tylko w tym jednym, jedynym miejscu natura zrobiła taki pogrom. Nikt nie jest przygotowany na zjawisko które występuje raz na sto lat. Również narzędzia prognostyczne ani pomiarowe nie są w stanie takich anomalii z wyprzedzeniem wychwycić.1 punkt
-
Nie wymagam od Ciebie (chyba jednak powinienem napisać z małej litery) abyś myślał pisząc każdy post, ale raz na jakiś czas mógłbyś pomyśleć w trakcie pisania, albo zanim umieścisz post na forum, to jeszcze raz przeczytaj co za niegodziwości wypisujesz. To, że jesteś prostolinijny większość na forum się orientuje, ale przekroczyłeś wszelkie granice tolerancji. Dla mnie w tym momencie jesteś zwykłym somlem. W imieniu swoim i zapewne jeszcze wielu innych forumowiczów (taką mam nadzieję) przepraszam Ciebie @moruniek , że musisz czytać takie kalumnie!1 punkt
-
Odnośnie modeli się nie wypowiadam bo się po prostu nie znam ale na temat fal powodziowych z 2010 piszesz bzdury. Mieszkam 100 metrów od brzegu Wisły, moja bliższa i dalsza rodzina jest (była) związana z zarządzaniem gospodarką wodną w tym kraju od ponad 50 lat. Druga fala powodziowa szła nie po trzech dniach a po 2 tygodniach, pierwsza to 3 dekada maja, druga to pierwsza dekada czerwca. Druga fala powodziowa była niższa niż pierwsza, wystąpienie fali wtórnej nie jest zjawiskiem niespotykanym. Dodam że ostrzeżenia były wydane, sam pomagałem je redagować, sprawdzałem stan wodowskazów, koordynowałem pracę na wałach. Problemem była nie tyle wysokość fali co jej długość, druga fala trafiła w mocno nasiąknięte wały.1 punkt
-
Bo np. rok i dwa lata temu GFS prognozował ciepłe zimy. A były bajkowe, wszyscy widzieli!1 punkt







