Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 25.02.2019 w Odpowiedzi
-
Miała być tylko praca, ale tak się ułożyło, że o 13 godz. byłem pod gondolą. Zachęcony przez Rafała, który jest na miejscu i widokiem z kamerki miałem sporą chęć na test Fischera. Niestety mój zapał został na miejscu schłodzony do zera. To były testy branżowe tylko dla "firm" . Rafał jest instruktorem to się załapał, a ja się musiałem oblizać smakiem. Elan nadal miał testy na Solisku, ale wczoraj już testowałem. Na dole +7, na Hali też na lekkim plusie. Trasy po 13 im niżej to bardziej "zryte" . Końcówka 4 to tradycyjnie "ściana płaczu", tak samo jak stromszy odcinek 3 przed przedostatnim ostrym zakrętem. O dziwo dojazd do gondoli na ostatnim zakręcie z całkiem względnie dobrymi warunkami. Poza tymi ekstremami to 3, 4, 7 (na otwartym odcinku) oraz 1 w całkiem dobrym stanie, Bieńkula będąca w cieniu gładziutka, zmrożona do samego dołu, ale jednak trochę lodu więc amatorów wielu na niej nie było. Jazdę zakończyłem kilkoma na Małym Skrzycznem. Tam warunki bardzo dobre od szczytu do hali. Wyraźnie czuło się chłód i lekki mróz w górnej części. Fajny jest ten tor niby krosowy oraz wąski gładki ślad między torem, a talerzykiem. Mlodzi oddawali tam spore skoki. Na Pośrednim, ani na Kopie dzisiaj nie byłem. Znowu dało się zauważyć praktycznie brak kolejki do żółtej kanapy na halę. Ścianka na 4 wielu zniechęcała. Solisko ściana płaczu na 4 ratraki na dolnym odcinku 7 ten jedzie środkiem 4 😲 7 jazda pod orczykiem z Czyrnej trasa z Małego Skrzycznego z torem krosowym widok z talerzyka gondolki na 3 świeże powietrze przy COS świeże powietrze na parkingu przy gondoli - i to się czuło18 punktów
-
Wisła Stożek Ponieważ dzisiaj mogłem się wybrać na narty dopiero po południu, postanowiłem poszukać czegoś gdzie nie będzie tłumów, a trasa nie będzie zbyt zdegradowana. Wybór okazał się trafiony, aut na parkingu jak na Stożek sporo, ale to zasługa uczestników zawodów, które akurat dobiegały końca. Poza tym dosłownie kilkunastu jeżdżących. Stok super twardy, praktycznie bez odsypów. Czynne wszystkie trasy, możliwość zjazdu po trasie zawodów z pomiarem czasu, rewelacja🙂 Na koniec dnia nawet wyszło słońce Zdjęcie Stożka z trasy dojazdowej na parking, pierwszy raz odkąd pamiętam da się tam zjechać11 punktów
-
Dziś wspólna jazda z kolegami @yoss i @Mikoski dzięki Panowie. Warunki bardzo dobre, choć rano raczej sporo osób miało plan przyjazdu na narty po "sezonie wysokim". O 8:20 parking na Pośrednim prawie pełen. Dziś dodatkowo testy ELAN-a, ROSSIGNOLA (zamknięte) oraz FISCHERA. Pogoda piękna warunki bardzo dobre, choć na Pośrednim więcej lodu, śnieg twardy i zmrożony, super trzyma Golgota. 4,3,7, Zbójnicka Kopa, zaczynają powoli puszczać. Kilka ważnych uwag, jak widzicie ratraki nie wjeżdżajcie na trasy gdzie one pracują (robią to na linach) co będzie widać na jednym ze zdjęć - przygotowywali 7. Dopiero jak postawili pana na skuterze do pilnowania wjazdu na trasę, ludzie przestali przejeżdżać przez siatkę. W ciągu ostatnich 2 dni, wyprodukowali sporo śniegu, który dziś rozgarniali na 7, wcześniej robili to na 10, jutro pewnie zajmą się 8. Rano tak. Później już niestety tak. Warunki i widoki. Kopy śniegu w oczekiwaniu na ratraki. Ratraki przygotowują 7 (ten pracuje na linie - widać w powiększeniu zdjęcia). Postawili ski patrol by ludzie nie wjeżdżali na trasę. Testy ELAN-a także dzisiaj, ratrak robi dół 7.10 punktów
-
Wybrałem się na kilkudniowy rodzinny wypad do Krynicy i okolic. Dzisiaj na pierwszy ogień Tylicz Master Ski. Założenie było takie, żeby rozpocząć naukę dla 5-latka oraz podszkolić słabo jeżdżącą oraz dosyć oporną w zamiłowaniu do nart żonę:). Oczywiście oboje z instruktorami. Ja z córką objeżdżaliśmy tutejsze trasy. Po raz pierwszy byłem tu w ubiegłym roku i z tych stacji które znam, nie ma lepszej w kategorii "stacja rodzinna". Stacja to w zasadzie jedna dosyć łagodna górka ale osiągnięto tu mistrzostwo świata w wyciśnięciu maksa z tego co jest. Z tej jednej górki poprowadzono we wszystkich możliwych kierunkach ponad 10 tras. Wszystkie oczywiście mniej lub bardziej proste, ale niektóre bardzo malownicze. Najbardziej podoba mi się chyba nartostrada poprowadzona przez las, a następnie okoliczne pola i łąki. Ten szlak ma dobrze ponad kilometr więc jest już całkiem nieźle. Głównym wyciągiem jest czteroosobowe krzesło, do tego dwa talerzyki i taśma. Dla dzieciaków jako atrakcja zrobiony jest specjalny tunel. Rozstawiono również, chyba na stałe, mały slalom. Warto też podkreślić, że stacja otwiera się jako jedna z pierwszych w Polsce (zwykle pod koniec listopada), a początek grudnia otwarte są często wszystkie trasy. Funkcjonuje to wszystko do końcówki marca. Ceny całkiem przystępne. Żyć nie umierać:). Oczywiście pod warunkiem, że nie mamy ambicji śmigania po czerwonych i czarnych trasach. Wielbiciele Bieńkuli i Golgoty nie mają tu czego szukać:) Dzisiaj warunki niezłe. Dotarłem późnym popołudniem bo około 16, trasy równe, ale jak w wielu miejscach w naszym kraju ((z tego co czytam z waszych relacji) ), sporo lodu i betonu. Wiadomo, większość ubiegłego tygodnia była mocno odwilżowa, a ostatnie dwa dni to solidne mrozy. Przynajmniej nocami. W Krynicy i okolicach temperatura dzisiaj nie podskoczyła dużo ponad 0C więc mieliśmy prawdziwą zimę. To zdjęcie z okolic godz. 18:30. Równiutko choć wiadomo, że na płaskim łatwiej o dobre warunki przez cały dzień. Koniec ferii to już dosyć mała frekwencja, więc pomimo małego nachylenia można było się momentami rozpędzić. Fajna nartostrada przez las I okoliczne pola:) Tłoku dzisiaj nie było ale jest to też związane z bardzo wieloma wariantami zjazdu W oddali widać Tylicz Ski. Zabawna jest rywalizacja między tymi stacjami. Na trasie między Krynicą a Tyliczem (8km), właściciele tych stacji postawili sobie za punkt honoru przebić konkurenta ilością drogowskazów informujących o tym, że to właśnie do nich warto zawitać:) Wracam tu jutro. Mam nadzieję, że tym razem będzie więcej słońca niż dzisiaj.10 punktów
-
dziś warunki petarda, wreszcie puścił lód a krawędzie wchodziły jak w ... masło, epickie muldy na dojeździe do kanap na Solisku wyraźnie zmniejszyły liczbę chętnych, bosko, po godzinie 13 na bieżąco do "Pszczółki", szkoda tylko że 7 na dole dzisiaj zamknięta, aprops dziś bez muld Bienkula (boska), Golgota (boska) i niezła Sportowa, na COSie - FIS : PORAZAJACY 🤩😍🥰🤪9 punktów
-
Wisła Hotel Stok Po krótkim obiedzie czas na wieczorną jazdę, wybór padł na Hotel Stok. Karnet na wieczorną jazdę w promocji za 45zl. Jestem zaraz po ratrakowaniu, pierwsze dwa zjazdy rewelacyjne, niestety szybko następuje dość spora degradacja trasy i robią się typowe dla ostatnich dni warunki- odsypy a pod spodem beton. Bardzo fajne warunki panują za to na niebieskiej trasie. Ludzi umiarkowanie, po 19 już coraz bardziej pusto. Można się wyjeździć. W oddali Soszów9 punktów
-
Dzisiaj kontynuacja rodzinnej jazdy w Tylicz Master Ski. Warunki jednak mocno odmienne od wczorajszych, temperatura zdecydowanie na plusie, przez większość dnia słońce. Wczorajsze oblodzenia znikły, śnieg z upływem czasu coraz cięższy ale absolutnie nie było to uciążliwe. Wiosenna jazda w bardzo dobrych warunkach. Rzadko się to zdarza. Byłem nieco zaskoczony tym, że pomimo końca ferii i poniedziałku, frekwencja była całkiem spora. Jazda na bieżąco na krześle dopiero po 13, wcześniej trzeba było postać z 2-3 minuty:). Lekcje z instruktorem mojego 5-latka dały efekt. Dzisiaj, jak to zwykle bywa po kilku godzinach nauki u takich dzieci, stał się mistrzem świata w zjeżdżaniu na krechę. Na szczęście nauczył się całkiem nieźle hamować, więc na razie zagrożenia dla zdrowia nie widzę;) Nie będę was zamęczał zdjęciami. Tylko dwie fotki. Uwierzcie na słowo, że wbrew temu co widać przez większość czasu było słonecznie. Wieczorem pojechałem samotnie na wieczorną jazdę na Słotwiny Arenie. Byłem już tutaj kilka razy na wieczornych szusach i nigdy się nie zawiodłem. Podobnie było dzisiaj. Zaraz po 18 genialna jazda po świeżym sztruksie, z upływem czasu warunki niewiele się pogorszyły. Mimo że trasa jest dosyć krótka, to wyjeździć można się do upadłego. Szybka kanapa robi swoje. Jutro będę testował na Słotwinach nową czwórkę. Parametry trasy nie wyglądają rewelacyjnie ale dla mistrza świata w jeżdżeniu na krechę powinno być chyba ok:) Warunki na trasie zaraz po 18. Ideał. Budowa słynnej trasy w koronach drzew. Budują to już półtora roku a końca nie widać. Tempo jak przy budowie autostrady:)7 punktów
-
Po Tumlinie nie pozostało nam nic innego jak jechać do Szczyrku na eliminacje Śląskie. Do pokonania jakieś 250 km. Na nocleg zatrzymujemy się w Nagłowicach (Mikołaj Rej z Nagłowic). W nocy olśnienia żadnego niestety nie dostałem, ale noc była krótka, o 4 pora wstawać by jeszcze przed komunikacyjnym korkiem zdążyć do Szczyrku. Zabrakło nam pół godziny. W korku spędzamy jakieś 20 minut. Znajdujemy parking na Solisku (chyba) koło kanap za 15 zł. W okolicach Bielska temperatura spada do -12 stopni, w samym Szczyrku jest nieco cieplej. Słońca nie brakuje, wszystkie trasy twarde, przeważnie zlodzone. Pytam się w kasie gdzie zawody. Kasjerki oczy w słup i jakie zawody? Nic nie wiedzą, ale jak zawody to pewnie przy 7, wjazd żółtą kanapą. Biorę sprzęt i po krótkiej kolejce w kolejce, jadę na górę. Już 9 a bramek rozstawionych nigdzie nie widać. Włącza się stres. Na górze sięgam po telefon, trzeba dzwonić do FC po informację, ledwo wyciągam telefon z kieszeni i słyszę za plecami cześć. Znajduje mnie @Chrumcia i problem się rozwiązuje, zawody są przy niebieskiej kanapie na 10. Wjeżdżając niebieską kanapą mogłem przyjrzeć się znanej "Golgocie". Dzisiaj trasa twarda i lodowa Docieramy na start. Są zawodnicy nawet z Litwy, tutaj jeden z Nich Duża niespodzianka, przed startem poznaję (w zasadzie to On mnie rozpoznał) znanego forumowicza @christof. Umilamy sobie czas przedstartowy miłą konwersacją, dołącza jeszcze Iwona i czekamy na najważniejsze, start Trasa fajna, dosyć szybka i trzeba się sprawnie uwijać między bramkami. Tylko stawiający bramki (ze Szczyrku) przed metą ustawiają pułapkę (w którą wpada część zawodników). Niektóre dzieci płaczą na mecie, po tym jak dostają karną minutę, za nieprawidłowe wjechanie na metę. Pora ruszać, mam 2 wymagających rywali, z którymi raz wygrywam, raz przegrywam... zobaczymy jak tym razem się ułoży robię wszystko co w mojej mocy by być szybko na mecie... nawet fruwam między bramkami @Chrumcia pędzi do mety... z uwagi na to, że trasa szybka i zlodzona, trudno nawet najlepszym utrzymać właściwą linię... zadowolony (no prawie ) wpadam na metę... Drugi przejazd po tym samym ustawieniu. Sędziowie tylko po cichu przestawiają bramkę (przesuwając o półtora metra w lewo) przez którą było tyle płaczu, oficjalnie nie przyznają się do błędu i winę przerzucają na startujących. Patrząc od dołu to ta pierwsza bramka czerwona wprowadziła zamieszanie, sytuację ratowało też (co uczynili sędziowie) przestawienie drugiej bramki (tak zwana bramka kierunkowa) Sprawdzam czasy w biurze zawodów (pomarańczowy grzybek na pośredniej) tak to się chyba nazywa. Mają tu fajny gril i wędzarnię. Jedzenie swojskie, nie TMR-u. Czasy obu przejazdów dobre, lepsze od konkurentów. Zadowolony zjeżdżam na Solisko i udajemy się na parking za delikatesami koło COS gdzie rozdanie dyplomów i pucharów. Spotykamy się ponownie z Krzysztofem i czekamy na zakończenie. Gratuluję @christof dostaje Swój pierwszy dyplom i puchar za 2 miejsce w kategorii. Świetny start, jak na debiut idealny. Ja przed rozdaniem dowiaduję się, że dostałem karną minutę i nici ze zwycięstwa, przesuwają mnie na 3 miejsce, ale jeszcze się odegram...C'est la vie 😀 Generalnie było super, 2 dniowe zawody udane, jeszcze Zieleniec i finały w Krynicy. Świetnie było poznać Krzysztofa, przy okazji serdecznie Ciebie pozdrawiamy z Anią @christof . Wpadamy jeszcze na chwilę do Johnnego i Dżonki sprawdzić jak z Ich zdrowiem i pora do domu... Pozdrawiam serdecznie!7 punktów
-
Słotwiny Arena 25.02.2019 Dzisiaj wybrałem się na Słotwiny Arene z racji tego że miałem jeszcze voucher -50% karnet całodzienny. W nocy temperatura -3, więc stok fajnie zmrożony. Przed 10 godziną było już +6, o po 14 jak kończyłem +7. Miękko z wierzchu zaczęło się robić po 10:30. Ale śnieg fajny, nie przeszkadzał w jeździe. Podkład twardy. Rano mało ludzi, później trochę więcej (w południe ruch całkiem, całkiem jak na brak ferii) ale brak kolejek czy tłoku na trasie. Jazda przyjemna mimo nudnego stoku, narty zabrałem najkrótsze jakie mam - 163 cm żeby trochę pokręcić. Widok na Jaworzynę Wybrałem się również na nowy wyciąg Słotwinka. Dawno tak się nie uśmiałem jak właśnie tam Totalny przerost formy nad treścią. 6 os. kanapa za miliony na takim śmiesznym stoczku, który jest na 2-3 skręty i to w dolnej części gdy nabierze się jakąkolwiek prędkość. 10 armatek TechnoAlpin TF10 na wieżach. Wyprofilowany stok żeby był jeszcze bardziej płaski niż był. Stok i wyciąg typowo dla przyjezdnych na ferie i to tych mało ambitnych lub dla totalnie początkujących. A wystarczyłby nowy orczyk i z 3 armatki śnieżne. Więc nawet mimo całkiem sporego ruchu na głównym stoku jak na brak ferii, to na Słotwince nie jeździł prawie nikt - nie dziwię się Słotwinka Trasa ze Słotwinki pod główny wyciąg6 punktów
-
Takie piękne zdjęcie dzisiaj znalazłam Dziekuję bardzo pani fotograf Tak, wiem, za wysoko stoję, ale narta dolna mi nie odjechała, sukces 🤣 W family cup póki co udało mi sie zaliczyc wszystkie eliminacje, ale te piątkowe to nie wiem czy nie odpuszcze....miały byc zawody wieczorne a organizator regionalny wymyslił zeby były rano....nie chce mi się jechac chyba taki kawał rano.... w Pucharze Polski MPA dalej jestem na 2 miejscu. w sobotę stratowały 2 dziewczyny, ale są za mną w klasyfikacji, a w niedzielę w Szczawnicy nie było żadnej dziewczyny w mojej kategorii....Ehhh na przyszły sezon muszę jednak chyba Family Cup trochę odpuscic i poscigac się w MPA zobaczymy....nie spodziewałam nic nadzwyczajnego po tym sezonie wiec i tak jestem zadowolona z klasyfikacji PP Najlbiższy weekend tez obfity w zawody się zapowiada 1 marca - Zieleniec ostatnie eliminacje Family Cup 1 marca - slalom MPA w Krynicy na Jaworzynie 2 marca - GS MPA Krynica Jaworzyna - planuję jechac 2 marca GS puchar Burmistrza Miasta i Gminy Myślenic w Myslenicach 2 marca II Mistrzostwa Powiatu Pszczyńskiego w narciarstwie alpejskim Wisła Siglany 3 marca- Finał Family Cup na Słotwinach w Krynicy - będę 3 marca MPA Stożek GS 3 marca Hero Season Trophy 2019 Szczyrk 3 marca Otwarte Mistrzostwa Skawiny w narciarstwie Slalom Gigant - Harbutowice4 punkty
-
W Kazimierzu widać już koniec ferii na stokach pustki. Na miejsce dziś dojechałem o 13, początkowo jeździ nas 6 później maksymalnie 20 osób. Warunki bardzo dobre ,lampa, około 10 stopni , stok trzyma . Dwie godzinki góra dół z niezchadzacym usmiechem na twarzy, czuć przyjemne zmęczenie w nogach Pozdrawiam Marek4 punkty
-
4 punkty
-
Dzięki Family Cup jest takie wyrozumiałe, że jak ktos ominie bramkę to żeby go nie dyskwalifikowac w eliminacjach - szczególnie małe dzieci - to dolicza czas zeby być na ostatnim miejscu. Ma to być fajna zabawa dla wszystkich, to w koncu zawody dla amatorow, małe dzieci tego jeszcze mogą nie zrozumiec dlaczego przejechaly i nie zostaly ujete w klasyfikacji. na finale jednak juz tego nie ma Ja powoli dochodzę do siebie po maratonie weekendowym, wczoraj w Szelmencie byłam bezkonkurencyjna4 punkty
-
Ostatnio odwiedziłem znajomych, mieszkających i praktykujących w Buddyjskim Ośrodku Diamentowej Drogi w niemieckich Alpach. Wizyta miała wymiar czysto towarzyski, a nie duchowy, jednakowoż po obejrzeniu dużej i małej Gompy oraz poznaniu losów 17-go Karmapy postanowiłem skorzystać z okazji i pojeździć w jednym z licznych, tutejszych ośrodków.Wybór padł na Ofterschwang-Gunzesried, który na mapach wyglądał przyzwoicie. Szczerze mówiąc, liczyłem że będzie to mały, kameralny i wolny od tłumów ośrodek, ale że nie śledzę regularnie zawodów Pucharu Świata w narciarstwie alpejskim, umknął mojej uwadze fakt, że w ośrodku tym regularnie odbywają się zawody PŚ. Na zdjęciach które zrobiłem wygląda to całkiem fajnie. Pogodę trafiłem iście wiosenną (+12C w południe), a skorzystać z niej postanowili chyba wszyscy okoliczni i przyjezdni narciarze. Tłum na trasach obłędny. Kolejki do wyciągów jak w Szczyrku w ferie. Trasy wąskie i w znacznej części mające postać łączników i leśnych przecinek. Na trasach, z racji pogody, mokry snieg, muldy po szyję, ludzie wpadający na siebie i dwa helikoptery nieustannie zbierające połamańców ze stoku. W restauracjach ścisk, bo wielu narciarzy szybko się zmęczyło i wolało porelaksować się na słońcu. Okolica wielce malownicza, infrastruktura przyzwoita, ale poza tym kolejki i tłok jak w polskich i czeskich ośrodkach w szczycie sezonu. Jako ciekawostka, "przy okazji" wizyty u znajomych, było OK, ale specjalnie na narty raczej się tu nie wybiorę (choć pewnie w innych warunkach jest tu całkiem fajnie). https://www.go-ofterschwang.de/ Acha, jeszcze taka mała reklama - można polubić mnie na facebooku, gdzie na moim niekomercyjnym fanpage opisuję różne narciarskie przygody. Zapraszam https://www.facebook.com/skibumpl/4 punkty
-
Stok Konary - narty w cieniu Zamku Krzyżtopór Uwielbiam to miejsce! Kameralnie, z daleka od dużych miast, brak kolejek do wyciągów, dbałość o trasy i o teren ośrodka - świetne miejsce by uciec od komercji...no i przy okazji budowla, która mnie fascynuje: Zamek Krzyżtopór! Zmęczony jazdą na nartach z masą narciarzy wokół, zmęczony kolejkami do wyciągów, dzisiaj chciałem się wyjeździć i poczuć trochę samotności na nartach. Zwyczajnie potrenować, zmęczyć nogi, odetchnąć od tłumów i poczuć klimat świętokrzyskich przestrzeni. Zbierałem się w zeszłym roku, zbierałem i w tym...i nareszcie udało się odpowiedzieć na zaproszenie właścicieli ośrodka - Piotra i jego Taty, Ireneusza. Pojechałem do Konar, perełki, tajnego miejsca z duszą gdzieś na rubieżach Gór Świętokrzyskich. Były narty ale również rozmowa, wywiad z gospodarzami - chciałem poznać historię tego miejsca, chciałem zrozumieć ludzi, którzy gdzieś pośród pól, gdzieś w kompletnie nienarciarskim miejscu budują ośrodek narciarski. Wstałem o 5:30, by być na miejscu tuż przed otwarciem, by mieć kilka chwil na kilka zdjęć i chwilę zadumy. Jak to dobrze, że mamy w Polsce takie miejsca. Miejsca gdzie czas wyraźnie zwalnia, gdzie serce i całe ciało w ciszy może ładować akumulatory chłonąc klimat. O poranku zatrzymując się przy drodze można zaczerpnąć czystego powietrza wolnego od smogu, zwyczajnie zachwycić się widokiem. Krzyżtopór. Po chwili zadumy, pokonaniu kilku kilometrów docieram do Konar. Trzy jęzory śniegu pośród świętokrzyskich pól. Trasa główna - szeroka i bardziej stroma, po środku trasa niebieska, łagodniejsza i po zewnętrznej, lewej stronie - ośla łączka dla uczących się, początkujących narciarzy. Na dnie dolinki, urocza i krystalicznie czysta rzeczka - Kujawska. Jest właściciel, Pan Irek, jest kilka osób z obsługi i jestem ja pół godziny przed otwarciem - pierwszy narciarz na stoku, z nadzieją na kilka skrętów. Dostaję karnet, Panowie włączają wyciąg - jadę na górę. Jestem sam. Nie śpieszę się, robię kilka zdjęć i rozglądam po okolicy. Kładę się, śnieg jest twardy, czuję zimno. Chłód przyjemnie przeszywa moje ciało. Krawędzie nart skrzypią przyjemnie drażniąc ucho pasjonata narciarstwa. Na górnej stacji jeszcze nie ma nikogo. Samotna budka na białym wzgórzu. Dwa wyciągi i szum jednego z nich. Puste talerzyki przesuwają się czekając na narciarzy... Gdy byłem tu ostatnim razem, rok, może dwa lata temu jeszcze nie było drugiej trasy. Teraz jest, łagodniejszy wariant dla słabiej jeżdżących narciarzy. Dzisiaj niestety nie jest czynny - kilkudniowa odwilż i późniejszy mróz spowodowały, że na tym stoku jest lity lód. Armaty czekają, by naśnieżyć ten zjazd...ale, czy przyjdzie odpowiednia temperatura? Koniec lutego a zima jakby zapomniała, że ma mrozić Jadę. Jest szybko, twardo, doskonale! Krawędzie trzymają fantastycznie, narty jadą z pełną prędkością! Takie szusy, takie dni powodują, że jeszcze mocniej zapadamy się w swojej pasji, chłoniemy ją. Kilka zjazdów i mogę przerwać, skupić się na okolicy i miejscu, dostrzec szczegóły. Czy pomieszczenie na armaty śnieżne może być z gustem? Może. Czy nienowy już przecież ratrak może doskonale przygotować stok? Może jeśli jeden ze współwłaścicieli sam, osobiście dosiada mechanicznego potwora i gładzi, głaszcze tutejszy śnieg. Ośla łączka ma swój wyciąg - wyrwirączkę. Pojawiają się narciarze. Grzecznie, w milczeniu, bezgłośnie poruszają się do góry...a potem w dół na nartach. Mimo siatek ochronnych chcę zjechać zamkniętą dzisiaj częścią ośrodka. Najpierw kijek, potem narta plączą mi się w tkaninie. Powoli, nieśpiesznie wyplątuję się z tej pajęczyny, udaje mi się przedostać na lodową taflę. Sunę oglądając trasę, jadę uważnie i trochę żałuję, że nie mogę tutaj normalnie pojeździć. A może to i lepiej? Będzie powód do tego, by przyjechać do Konar raz jeszcze. Widok w górę ze środka tego wariantu: Końcówka: Mimo tego, że kilku zapaleńców już szusuje - kolejka do wyciągów wygląda tak: Może reszta narciarzy jest na śniadaniu i na kawie w tutejszym barze? Chyba nie...w barze, przez szybę widać jedynie krzątającą się obsługę. Z bliska trzy śnieżne jęzory: Tylko słońce dzisiaj nie chce przebić się przez chmury Poza tym? Jest doskonale! Narciarz jeździ i wojowniczo podchodzi do sprawy! To narty, czy narciarz...a może narciarz + narty w ślizgu stanowią jedność, monolit? Tak... chyba tak. Kończę. Trzy godziny jazdy, trzy godziny doskonałej zabawy i spełnienie pasji. Teraz kilka chwil z właścicielem, kawa, ciastko i ciekawa opowieść. Historia miejsca, plany na przyszłość, opowieść o tym, że produkcja śniegu, to nie jest byle co... Tutaj produkuje się suchy, drobny, biały pyłek. Dba się o to, by w czasie naśnieżania nie było kuleczek lodu. Później z pietyzmem ratrakuje i przygotowuje zmrożony rano sztruks. Jak powstały Konary? Przez syna, Piotra. Dlaczego? Bo od dziecka kochał narty...potem pokochał deskę i na końcu stał się deskarzem carverem. Zaraził ojca, a dobry tata w sezonie zimowych, gdy jego firma budowlana nie miała prac - postanowił wybudować dla syna i siebie (pasja trwale zaraża i powoduje nieodwracalne zmiany) ośrodek narciarski. Długo borykali się ze znalezieniem odpowiedniego miejsca oraz mechanizmami biurokratycznymi ale byli wytrwali. Potrafili zjednać sobie tubylców i odkupić od kilku właścicieli grunty. Przekonali okolicznych mieszkańców, że odmienią w pozytywny sposób to zapomniane przez Boga a niezwykle urocze tereny. Ileż mieli przy tym cierpliwości i jak byli wytrwali! Szacunek! A teraz? Teraz myślą co dalej zrobić, by Konary tętniły życiem również w sezonie letnim. Czy mają na to pomysł? Mają! Trzymam kciuki, by wszystko się udało...bo jak się uda, to kto wie, czy kiedyś w przyszłości ośrodek się nie powiększy - po drugiej stronie od wyciągów, za laskiem jest jeszcze przestrzeń. Tato Irek, syn Piotr...jak mają tylko chwilę... to każdy wolny czas wykorzystują, by jeździć. Konary, to ich pasja! Dziękuję, że mnie zaprosiliście Kończę dzień wizytą na zamku. Krzyżtopór... ...kiedyś czyjeś niedokończone marzenie. Panowie z Konar marzenia realizują! Realizują, by tacy jak ja mogli uciec z narciarskiego, wielkiego świata i poczuć, że rzeczy nierealne można zrealizować. pozdrawiam marboru4 punkty
-
3 punkty
-
Dzisiaj miała być jazda góra do 12 godz., a była do 15:30. Wyjazd pierwszą kanapą na Juliany. Kilka zjazdów całkowicie pustymi trasami 8,9,9a,10 oraz Golgotą. Trasy twarde i często z lodowym podkładem pod sztruksem. Światło plaskie, ale było na tyle gładko, że to nie przeszkadzało. Do 12 godz. zaliczyłem jeszcze kilka razy 4 i 7 . Nie miałem dzisiaj żadnej chęci na Kopę, Małe Skrzyczne oraz zjazd do Gondoli. Skutecznie mnie zniechęcała spora kolejka do Kanapy na Kopę oraz niepewność sytuacji przy Gondoli. Na Solisku kolejki cały czas na 2-3 min lub wjazd bezpośrednio do bramek za którymi stało kilka, kilkanaście osób. Od rana były testy nart Elan, ale jakoś dopiero mnie zainteresowały ok. południa. Niestety na upatrzone narty czyli GS i SL trzeba było polować. Udało się "wypożyczyć" GSX 175cm, R-19m oraz SL 160cm i twardszą SLX 165cm. Na każdej śmigałem po ok. 1 godz. i wszystkie zrobiły na mnie bardzo dobre wrażenie. Zaliczyłbym je do nart raczej twardych z bardzo dobrym trzymaniem krawędzi. 1 parę nart można było testowć nawet cały dzień bez ograniczeń czasowych. Wracając do warunków to na ściankach na 4 oraz dojazdówce z 8,9,10 do Golgoty "trup słał się gęsto". Było kilka interwencji GOPR. wychodzący lód oraz duże odsypy dla wielu był pułapką nie do przejechania. Sporo było także zderzeń. Dlatego zniechęceni narciarze w większości woleli jeździć na Kopie. Golgota równa jak stół do końca, z tym, że z coraz większą ilością lodu. Był to jeden z trzech najlepszych moich dni w tym sezonie, a do tego z najdłuższą jazdą. Przejechane 103 km (wg aplikcji Strava) razem z wyciągami co przekłada się na jakieś 50-60 km trasami w dół. Golgota rano Solisko 10:24 testowe Elany ścianka na 4 godz. 14:33 trasa nr 7 godz. 14:37 na Hali S. trasa nr 7 godz. 14:37 kanapa z Soliska na Halę S., godz. 14:47 widoczek dojazdowy trawers do Golgoty godz. 14:58 8 na Julianach godz. 15:02 EKG Strava3 punkty
-
2 punkty
-
O cholera, a myślałem, że to nowe co postawili to czwórka a nie szóstka. Mają rozmach skurczybyki:) Uspokoiłeś mnie. Zastanawiałem się czy nie spotka mnie jutro pomsta małżonki za to, że zabieram ją na trudne trasy. Ale w razie gdyby główna trasa przerosła jej umiejętności będę się ratował Słotwinką;)2 punkty
-
Nie to jest tematem badań, a ogólna sprawność przeciętnego dziecka. Jak się wczytasz, to nie o sam zwis tu chodzi. Są wybitne jednostki, ale zdecydowanie jest więcej tych uprawiających wyłącznie "smartfoning". To jest problem. Reszte dopowiedział @WojtekM2 punkty
-
No sorry, ale jak 1 na ileś setek dzieciaków próbuje się wybić (dzięki rodzicom, wlasnemu charakterowi lub coś w tym stylu), a pozostałe setki ćwiczą palce na smartfonach, to dla mnie jest to obraz nędzy całkowitej. Te badania robione przez któryś AWF były bardzo szerokie. Dotyczyły zwisu, biegania, skoków, siły uścisku .... kto chce, ten znajdzie w necie opis tej nędzy i rozpaczy dzisiaj.2 punkty
-
Ostatnio robiono badania, gdzie porównywano dane dotyczące możliwości fizycznych dzieci na przestrzeni ostatnich lat. I m.in. dostrzeżono, że obecny 10-latek nie miałby szans z rówieśnikiem z 1979 r.. Np. w 2018 r. chłopcy w wieku 10,5 lat byli w stanie utrzymać się w zwisie na drążku prawie 8 sekund, to ponad 7,5 sekundy krócej niż w 1999 r. i aż 16,5 s krócej niż ich rówieśnicy badani w 1979 r. Badania były szersze. Dotyczyły oprócz drążka np. także biegania. Nie muszę pisać kiedy dzieci biegały szybciej, były bardziej wytrzymałe?2 punkty
-
Dziś zgodnie z planem start z Samnaun. Setek kilometrów nie będzie bo to wyjazd z córką, a nam się nigdzie nie śpieszy 😉 Pogoda na @marboru więc bajka 😁 Śnieg po stronie Ischgl jest niesamowity. Nie wiem dlaczego tak jest ale jest jakiś taki inny. Każdy skręt to przyjemność. Uwielbiam te trasy, ciągnące się przez las z co chwilę zalamujacym się terenem. Poezja. Podczas zjazdu do Ischgl około 15stej, przez pomyłkę zjechalismy do A3 na nasze szczęście. A2 stanęła w mjejscu i ani rusz przez 30min. Co dalej nie mam pojęcia. Auto w Samnaun, więc bylo by niewesoło. Teraz trochę foto a jutro coś gdzie jeszcze nie byłem 😉 A22 punkty
-
Przebudziłem sie przed 5 sprawdziłem kamerki w Kazimierzu,stok już wyratralowany tempetatura na lekkim minusie więc warunki powinny być bardzo dobre. Do stacji docieram o 7:30 zakładam buty i szybko do kasy przy której musimy chwilę poczekać aż się system uruchomi. Obsługa i tym razem pozwala nam na wcześniejsze nartowanie przez bramki przechodzę 7:46. Początkowo jeździmy w czwórkę, warunki na trasie idealne, śnieg twardy dobrze trzymający. Narciarzy przybywa tak aby w momencie gdy odjeżdżałem tworzyły się falowo maksymalnie minutowe kolejki. Pozdrawiam Marek2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Tumlin fajna stacja, blisko Miedzianej Góry. Stok nawet fajnie nachylony, przy dobrych warunkach można się rozbujać. Docieramy o 16. Family Cup i Iwona już są. Dzisiaj nawet chłodno, temperatura spadła do -6 stopni.Poza stokiem śniegu zero, ale dzisiaj twardo i szybko. Oświetlenie trasy może być. Dzisiaj miałem dziwne przypadki. O mały włos w pierwszym przejeździe prawą bramkę mety chciałem minąć z prawej i dopiero w ostatniej chwili skręciłem na metę. Dla odmiany w drugim przejeździe ostatnią niebieską bramkę przed metą nie wiedziałem z której strony mam objechać, na szczęście zrobiłem to prawidłowo. Dziwny dzień (wieczór). Gratulacje dla @Chrumcia za kolejne podium i minimalną porażkę z odwieczną rywalką. Treningi Iwony zaczynają procentować i niebawem pozycje na damskim podium mogą się zmienić. Parę fotek z Tumlina2 punkty
-
Trochu na temat sprawności obecnych dzieci, bo widzę, że to gorący temat. Smutnie to wygląda... https://plus.dziennikbaltycki.pl/rosnie-nam-pokolenie-fajtlap-i-slabeuszy-zwisaja-krocej-biegaja-rownie-marnie-jak-to-jest-ze-sprawnoscia-fizyczna-dzieci/ar/13908706?fbclid=IwAR2PJ2RT4NFORoW6pR1mOaMCAWGDrioU6rmCIVLv4E0W6h6PHSTzNImhMxU#magazyn1 punkt
-
1 punkt
-
Tak, oglądałem i jestem fanem tego wyścigu. Jechałem wiele razy szosą, zarówno po szutrach, gruntach jak i bruku. Ale jeśli mam wybór to na tym rowerze wybieram asfalt bo do tego jest stworzony. A czy Ty kiedykolwiek jechałeś na szosie? I czy zjechałeś z asfaltu?1 punkt
-
Witam, dziękuję, podręcznik w drodze do mnie. Z pozdrowieniami: wariat jazdy Telemarkiem.1 punkt
-
@Mitek - 12 lat, 10 centyl na wzrost i wagę, 6-10 dni na nartach .. dobry Multievent wystarcza z nawiązką. Nie mam żadnych oporów przed 12 latką na GS >155 r>17 i często widuję tak uzbrojone dzieci w akcji. Dlatego nie widzę sensu sięgania po GS - według tabel "masy" 35 kg ledwo się łapie a brane są pod uwagę także mocne umiejętności. M.1 punkt
-
Tak jest zawsze. Pewnego razu miałem przyjemność jechania z GOPRowcem na orczyku. Rozmawialiśmy o wypadkach w SON. Podczas tego przykładowego weekendu było 12 interwencji w tym 2 urazy do których wezwano helikopter. Wszystkie na niebieskich trasach. Wg Pana GOPRowca wynikało to miedzy innymi z 3 powodów. Pierwszy tłok na niebieskich drugi to słabe umiejętności a trzeci to przecenianie umiejętności przez tych z punktu drugiego po 3 dniach na stoku. Ryzyko ze przerażony słaby narciarz walczący o życie zrobi sobie krzywdę na 5 jest niewielkie. Gorilla family pod koniec turnusu feriowego to większe zagrożenie. W kazdym razie dzis w SMR wyjątkowo małe kolejki. Sporo zrobionego śniegu na 7. na 1 tez jeszcze nie do końca rozratrakowane zapasy. Lekkie Ocieplenie wyszło by trasom na dobre no ale jak lekkie bedzie zobaczymy1 punkt
-
Jak zwykle, doskonale opisane. Co do zamku - to mam knajpkę na ulicy Ossolińskich:;)1 punkt
-
Tez byłem dzisiaj w Rytrze. Informacja w kasie przed godziną 9 była taka że jest mała awaria wyciągu i obsługa pojechała po jakąś część do Sącza i do godziny miało być czynne. Finalnie wyciąg ruszył o 9:15 więc tylko 15 minutowe opóźnienie. Trochę osób wcześniej zrezygnowało. Warunki przez pierwsza godzinę fajne, ubity, mocno zmrożony sztruks, pod spodem twardo. Z czasem coraz bardziej twardo, miejscami powychodził beton i lód. Nie ma co się dziwić jak przez wiele dni było bardzo ciepło a na dodatek w piątek lał deszcz który potem przemienił się w śnieg. Stok nasiąkł a później mocno zmroziło. Osobiście nie przepadam za takimi bardzo twardymi warunkami, nawet na gigantki. Wolę jak narty lekko się zaczepią o stok. Jazda więc dzisiaj średnia, ale lepsze to niż dzień bez jazdy. Pogoda bardzo ładna, mróz, słońce i lekki wiaterek. Ludzi trochę było, ale bez tłumów. Dodatkowo był jakiś klub i trenowali z boku trasy na tyczkach.1 punkt
-
Wierchomla Michała Jest zalogowany na forum a nie pisze... Eh - szkoda Słabą mam siłę przebicia by go zachęcić. Całe szczęście, że na Aostę dali mi się namówić Tradycja? Ja jadę rano na narty, on też. Ja na moje okoliczne stoki, on też. Po drodze oczywiście gadamy... Razem z Wiktorem, synem wybrali się do Rytra. Niestety po przebraniu się w buty i wizycie w kasie - również ZONK: awaria wyciągu i przesunięte w czasie otwarcie ośrodka. Co chłopaki zrobili? Pojechali na Wierchomlę. Jak widać, mimo mrozu na stoku śnieg konsystencji cukru na dole. Na samym stoku warunki bardzo dobre - twardo i równo. Temperatura na Wierchomli: -7. Pogoda - piękna Narciarzy z samego rana - mało. Michał Kolejny fan kasków z szybą? Niekoniecznie - później zamienił się z synem na POCka z goglami i mówił, że też fajnie. Przez kilka godzin od otwarcia, fajny niemalże pusty stok: Trochę chłopaki narzekali na wolne krzesło...cóż? Po nartach w Aoście ma się trochę inne wymagania Klimat Wierchomli: Dół: Generalnie - udane nartowanie Dzisiaj chyba na większości stoków w Polsce - piękna, narciarska pogoda. Pozdrowienia od Kolegów ze Starego Sącza dla Forumowiczy.1 punkt
-
To i ja wstawię swoją relację. Dziś warunki EPICKIE jak pisze jeden z forumowiczów (którego pozdrawiam, szkoda że nie może teraz nartować). Ludzi do 11:30 przyzwoicie, później się zaczął najazd tłumów. Na nartach pojeździłem od 8:20 do 13:30. Na 10 na Pośrednim zawody, które w niczym nie przeszkadzały. Na dole 10 usypane kupki śniegu, w nocy mocno naśnieżali newralgiczne miejsca. Dość mocno dziś naśnieżana 1, dół 7 (zamknięta) oraz sam dojazd do gondoli na 3. Trasy przygotowane bardzo dobrze, w porównaniu do dnia wczorajszego wręcz SUPER. Dziś chodziła kanapa na Zbójnicką Kopę, nie działał natomiast talerzyk na MS. Zbójnicka Kopa - działa. Warunki. Widokowo. 3 fajnie (bez samego dojazdu do gondoli) 4. 7. Zamknięta dolna połowa 7. Hala Pośrednia. 9. Na 10 kupki śniegu (jutro pewnie rozgarną). Golgota - super. Na Solisku na tablicy od wczoraj konsekwentnie wyświetlane 0 stopni (termometr nie działa). Kolejki do 11:30 umiarkowane.1 punkt
-
1 punkt
-
Marcel niesamowity; Pinturault świetnie; brawo Popov - juz w Kitz było swietnie, tu jeszcze lepiej; Zan Kranjec tym razem tym który zaliczył największy awans 17 pozycji w górę - a był tym który wszedł do drugiego przejazdu z najwyższym numerem. Z braku polskich akcentów łapie sie na tym, ze kibicuje Słoweńcom i Bułgarowi. Szkoda Chorwatów - Kolega i jego kolega 😀niestety nie dotarli do mety. Szkoda.1 punkt
-
Z Marcinem jest już lepiej, więc wrócił mi nastrój i skrobnę kilka słów o wakacyjnych rowerach w Alpach. Marek i Marcin namówili mnie na ten wyjazd twierdząc, że Chorwacja i morze to nudy są. Zawitaliśmy do Saalbach w drugiej połowie sierpnia. W cenie noclegów jest "Jocker Card" czyli bikepass na wszystkie kolejki górskie. Ile noclegów, tyle dni ważny jest Jocker Card. Oczywiście można szczyty o wys. ok 2000 m zdobywać pedałując, ale tym razem nie taki był zamysł. Chłopakom chodziło o jazdę w dół i między szczytami po wspaniałych mniej lub bardziej przygotowanych trasach. Niektóre szlaki do dzikie ścieżki, a niektóre to niemalże rowerowe rollercoastery. Mieszkaliśmy w prawie w centrum Saalbach. Dojazd do jednej lub drugiej kolejki uroczymi uliczkami zajmował nam kilka minut. Wyjeżdżając na Schattberg Ost można zjechać do Saalbach fantastyczną krętą trasą X-Line z bandami, podestami i skoczniami (dropami). Z Schattberg Ost można też popedałować na sąsiedni Schattberg West skąd są poprowadzone dwie trasy. Dzika i trudna Bergstadt i 7 kilometrowy epicki Hacklberg, który baaardzo przypadł mi do gustu. Zjeżdżając z Schattberg West lądujemy w miasteczku Hinterglemm gdzie sa do dyspozycji dwie kolejki. Jedna w kierunku góry Zwolferkogel (ale nie na sam szczyt) skąd można zjechać trasą Z-Line oraz Reiterkogel (także nie na sam szczyt) skąd można zjechać łatwiejszą trasą Blue-Line i oraz trudną, dającą dużo adrenaliny Pro-Line. Z Hinterglemm zjeżdżamy asfaltem do pensjonatu w Saalbach. Drugi kierunek z Saalbach to wyprawa w kierunku Leogang, gdzie odbywają się puchary świata w rowerowym downhillu. Wyjeżdżając na górę Kohlmaikopf możemy jeszcze zjechać łatwą trasą Milka-Line lub wybrać sią w kilkukilometrową wycieczkę między szczytami w kierunku Leogang. Szlak do Leogangu to prawdziwe wyzwanie, jest bardzo korzenny, miejscami wąski i kamienisty. Po jego pokonaniu jest wielki banan na twarzy. Leogang to prawdziwa "Mekka" dla bikerów mtb. Jest tu kilka bardzo wymagających tras, ale także szybki, szeroki z wysokimi bandami tzw. A-Line o nazwie "Go-Pro" gdzie można "polatać". Ja oczywiście z latania i skoków nie skorzystałem, ale i tak zjazd daje duuużo frajdy. Trasa pucharowa DH to już inna bajka. Fragmentem zjechałem, ale generalnie to nie dla mnie. Marcin zaliczył ją w wiakszym kawałku i zjechał ostatnią kamienną ścianką. Na dole w Leogangu jest ogromny bike park, gdzie można ćwiczyć dłuuugie skoki. Dla początkujących jest dmuchany materac do lądowania. Marcin pobytem w Leogangu był zachwycony. Był podekscytowany tym, że mógł zjeżdżać po tych samych trasach co czołowi zawodnicy z pucharu świata. Niestety kolejka w Leo jest jedyną na którą Jocker Card dawał możliwośc wyjazdu tylko 1 raz dziennie. Powrót w kierunku Saalbach to ten sam korzenny szlak więc znowu była zabawa. Zjazd łatwą Milka-Line i już jesteśmy w domu. Taka zabawa rowerowa trwał przez 5 dni. Można to porównać do wyjazdu narciarskiego. Na szczęście nie trzeba sie tak rano zrywać z łóżek, aby mieć sztruks. Kolejki kursują do 16.30. Pod stacjami dolnymi jest zawsze kilka stanowisk do umycia rowerów. My raczej zjeżdżaliśmy, ale można także uprawiać typowa turystykę rowerową co wielu robiło. Na szczyty są poprowadzone wygodne szutrowe lub asfaltowe drogi. Jest duzo wypożyczalni, gdzie oprócz rowerów można wypozyczyć kask, ochraniacze. Między miejscowościami istnieją wielokilometrowe niemal płaskie ścieżki rowerowe gdzie rodzinnie można się relaksować. Bardzo popularne są już rowery ze wspomaganiem elektrycznym, które umożliwiają wjazd w góry osobom o słabszej kondycji lub chcących przejechać jednego dnia dużo więcej km niż na rowerze tradycyjnym. Wystarczy tego pisania, poniżej kilka zdjęć.1 punkt







