Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. Wujot

    Wujot

    Użytkownik forum


    • Punkty

      13

    • Liczba zawartości

      2 888


  2. MarioJ

    MarioJ

    Użytkownik forum


    • Punkty

      8

    • Liczba zawartości

      3 572


  3. MichalR

    MichalR

    Użytkownik forum


    • Punkty

      7

    • Liczba zawartości

      1 092


  4. Gerald

    Gerald

    Użytkownik forum


    • Punkty

      6

    • Liczba zawartości

      1 998


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 25.04.2019 w Odpowiedzi

  1. Na rodzimych forach to normalka - jak idziesz w niskie góry to zawsze znajdzie się jakiś 'alpinista' który Ci pokaże ze niskie góry to nie góry, jak jedziesz na narty na mały stok albo na niebieska to objawi się 'narciarz' który Ci pokaże ze nie umiesz jeździć i jesteś leszczem, bo tylko czarne w Alpach mają sens, a jak jedziesz na rowerze 20km a nie 100 to ujawni się 'cyklista' który Ci powie ze nie umiesz jeździć bo nie robisz rajdu Wisla 1200. Takie to juz mamy klimaty.
    6 punktów
  2. Skiturowo może nie tak szybko. Kiedy ja wychodziłem na Rysy....12 lat temu, to nawet w lecie nie sunęły takie pielgrzymki jak obecnie. W zimie wtedy mało ludzi chodziło. Z każdym kolejnym rokiem jest coraz więcej osób. Nie mam jakiegoś jednego lekarstwa na to wszystko....ale Denerwuje mnie wyśmiewanie na różnych grupach dyskusyjnych ludzi którzy chodzą/jeżdżą po "pagórkach", np. Beskidach. Wrzucenie zdjęcia czy filmu z beskidzkich hal, nierzadko jest traktowane prześmiewczo. Po takim podejściu, ludzie mają ochotę na robienie wyczynów, do których nie mają (i być może nigdy nie będą mieć) predyspozycji fizycznych. To taka moja subiektywna opinia.
    5 punktów
  3. Po pierwsze to nie są alpiniści tylko turyści. Everest na tej drodze (z Nepalu) nie ma wymiaru sportowego. Ale to są setki ludzi którzy marzą aby zdobyć najwyższą górę świata. Chyba nie nam osądzać co ich napędza. Może jednych to pozerstwo ale myślę, że większość po prostu bardzo chciałaby tam być. Teraz czy to wyczyn? Dla zawodowców może nie ale dla tych ludzi może być to wielki wyczyn. To jest jednak bardzo, ale to bardzo wysoko. I mimo wsparcia bardzo niebezpiecznie. Czy jest to głupota? Tak - jako całokształt to jest idiotyczne. Takiej masy ludzi w tym miejscu nie powinno być. Czekając ryzykują życie, kradną sobie nawzajem bezcenny na tych wysokościach czas. Pewnie należałoby ich wysłać do psychologa, który wytłumaczyłby im (albo nie), że mogą zrobić coś innego. Nawet ciekawszego. Problem jest taki, że się zafiksowali i Everest jest dla nich nieproporcjonalnie wiele wart. Czy w swoim pragnieniu tak bardzo odbiegają od innych ludzi, którzy mają też pragnienia (np posiadania domku na Teneryfie)? Czy oglądanie meczu w 100 000 tłumie też nie jest perwersją? Jakbyś ogłosił, że na ten mecz wejdzie każdy kto chce to za chwilę byłoby tam 500 000 ludzi. Chcę więc powiedzieć, że chyba tylko administrator terenu (czyli Tybetańczycy i szczególnie Nepalczycy) mogliby to uregulować. Ale Nepal żyje z Everestu...
    5 punktów
  4. Na YT zamieściłem vloga, na którego czekali Mariusz i Paula. 🙂.Wspólnie udało się nam objechać Bad Kleinkirchheim ostatniego popołudnia przed wyjazdem. Jak było? Zobaczcie sami...
    4 punkty
  5. @Sariensis Jeszcze raz przeczytaj zlinkowany materiał na początku. Masz tam sporo odpowiedzi na Twoje pytania. Też tego ilu i w jakim stylu wchodzi. Jasne, że Everest i inne spektakularne szczyty (np Aconcagua) ze względu na zainteresowanie rodzą patologie. Bez dwóch zdań ruch jest tam zbyt duży i o tym napisałem. Ale wrzucanie wszystkich tych ludzi do worka "pseudoalpinistów" jest krzywdzące. Zdecydowana większość z nich jest tam nieprzypadkowo. To jest dla wielu z nich ukoronowanie kariery turystyczno-wspinaczkowej. Część zbiera na to latami pieniądze i traktuje bardzo poważnie. Jak napisałem właściciel terenu powinien to regulować. Zresztą fota z początku posta jest niezwykła o tyle, że w zeszłym sezonie zdobyło Everest 700 osób czyli powiedzmy 4-5 dziennie. Oczywiście przyczyny spiętrzeń są znane ale tak czy tak na focie jest 10% sezonowego ruchu. Jeśli chodzi o mnie to byłem najwyżej na Blancu, chcę jeszcze zrobić ciut wyższe górki. Niestety wyżej nie mogę z powodów zdrowotnych, zresztą nie mam na to jakiegoś wielkiego ciśnienia. Jest tyle pięknych gór gdzie można znaleźć wyzwania i spokój (a to jest dla mnie bardzo ważne).
    4 punkty
  6. Cześć Jak wiesz od zawsze jestem rzecznikiem ograniczenie dostępu i tu również by się to przydało. Osobiście absolutnie nie widzę sensu tego typu wejścia - albo wchodzisz sam w stylu jaki obecnie tak obowiązuje albo...wjeżdżasz elektrykiem albo wywożą Cię śmigłowcem - jeden diabeł. Mam kolegę, który swego czasu wymyślił sobie, będąc w Indiach, że pójdzie najpopularniejszą chyba trasą trekkingowo wycieczkową - dookoła Annapurny. Kupił sobie od miejscowych motocykl, którym dotarł do Nepalu. Tam zaopatrzył się w niezbędny sprzęt - oczywiście od miejscowych i tak zaopatrzony udał się w drogę. Było to sporo lat temu ale już w okresie gdy trekkingi były dość popularne więc rozumiecie sami, ze gość w starej puchówce pamiętającej pewnie lata 70, w butach w podobnym wieku, dżinsach, wyposażony w kij oraz w termos przewiązany krawatem idący pod górę w oparach jointów musiał wzbudzać nawet wtedy sensację. Poszedł tak sobie po prostu, dla siebie a nie po to, żeby to później opisać w sieci (nie było sieci :)) czy chwalić się znajomym. I to dla mnie jest gość! A sprawa śmieci... dla mnie prosta i oczywista w każdych górach, w każdym miejscu - co zabrałeś masz wynieść albo z tym zostać pod kamieniami. Pozdrowienia serdeczne
    4 punkty
  7. Ostatnimi czasy prawie codziennie przebywam w Szczyrku - liczne inwestycje budowlane wokół gondoli i słyszę różne ploteczki. Otóż trwa budowa obwodnicy Buczkowic i ronda na drodze Bielsko - Szczyrk przed kolanem w Buczkowicach. Przy rondzie w stronę lasu znajdują się puste pola i łąki co wskazywało by na lokalizację parkingów. Co więcej, Słowacy nawet sugerowali tam budowę pola golfowego lub Aquaparku. Nic z tego zarządzający miastem nie zgadzają się na lokalizację takich atrakcji poza miastem. W związku z tym cały ośrodek skieruje się prawdopodobnie w kierunku Doliny Zimnika gdzie wykupywane są całe hektary pól przez bogatszych przedsiębiorców. Są to informacje nigdzie nie potwierdzone zasłyszane wsród mieszkańców miasta.
    3 punkty
  8. Sariensis, mógłbyś pracować w SuperExpressie, prezentujesz ten sam poziom taniej sensacji, żenujące są Twoje wpisy. Masz szansę tutaj podyskutować z bardzo ogarniętymi górsko ludźmi, włącz swoją pokorę i korzystaj z ich wiedzy, a może staniesz się dojrzalszy. Bo inaczej grozi Ci zostanie leszczem na lata. Zdecydowałem się napisać prosto z mostu, co można między wierszami Wujota wyczytać 🙂 A dlatego że nie podjąłeś merytorycznej dyskusji
    3 punkty
  9. To w sumie może nam grozić, w zakresie skiturów. Zastanawiam się czy nasza działalność na tym forum się do tego nie przyczyni ? 😉 Czy rzeczywiście powinno się masowo opisywać trudne wycieczki skiturowe, gdzie wystarczy że człowiekowi się zakołuje w głowie na podejściu i spada po 45-stopniowej ścianie w dół ? Problem jest też z podejściem wielu osób do własnego przygotowania. Akurat w tym sezonie chodziliśmy trochę z przewodnikiem, w grupie były różne osoby. W programie wyprawy było wyraźnie napisane że będą dni z przejściem 20km. Mimo to były osoby które były zdziwione tak dużym wysiłkiem i brakiem piwa każdego dnia. Ich przewodnik oferował nowy fajny program i się w ciemno zapisali, bo wcześniej byli w lajtowych alpach gdzie świeciło słońce a na tarasie schroniska piło się piwo. Kolejny przypadek. Na fejsie Ali opisywał przypadek skiturowca zjeżdżającego chyba w marcu z Rysów, który nie wykonał ani jednego skrętu od przełączki aż do buli albo do czarnego stawu. Całe z 600m wysokości facet zjechał zsuwem. Dla mnie to jest niepojęte, ale bardzo przypomina dążenie do zdobycia Mount Everestu, Mont Blancu. Teraz są popularne skitury, to facet też chce się załapać i spektakularnie zjechać z Rysów.
    3 punkty
  10. Widzę, że masz już wyrobione zdanie... Kwestia śmieci to po prostu jest organizacyjna. Jeśli nie ma bata to wszystkie ekipy wszędzie zostawiają śmieci. Czytałem,ze amerykanie rozwiązali to perfekcyjnie. Ale wracając do "wyrobionego zdania" przeczytaj sobie zdroworozsądkowa relację naszej rodaczki. Może nabierzesz dystansu. Doniesienia medialne to nie jest najlepszy sposób na poznawanie tematu o którym nie ma się najmniejszego pojęcia. http://www.monikawitkowska.pl/strefa-outdoru/gory/wspinaczka-wysokogorska/121-640
    3 punkty
  11. Patrząc na ten wątek przypomniała mi się historia jak lata temu na forum narciarskie, wszedł jakiś dzieciak z czołówki polskiego freestylu. Nie chcę podawać nazwiska więc nazwijmy go S. Posiadał bardzo duże umiejętności jazdy, lecz poziom jego postów był zupełnie inny. Wymądrzał się strasznie i obrażał innych użytkowników. Wtedy bardzo fajnie podsumował go ktoś ze starszyzny. "S lata wysoko, ale intelektualnie wali glebę!"
    2 punkty
  12. W wysokich górach nie byłem, za to w szybowcu, to i owszem. Zanim dostałem zgodę na latanie szybowcem powyżej 4 tys. to wpierw musiałem przejść test w komorze niskich ciśnień, gdzie "wznosiliśmy się" na 5500 metrów. Powiem krótko, łatwo nie było, a jak patrzyłem na resztę towarzystwa, to chyba wszystkim było trudno. Później, w ramach chuligaństwa powietrznego, wleciałem z kolegą na 6000, oczywiście bez tlenu. Kolega zaczął wrzeszczeć że dostaje zawału, to odpuściliśmy. Próbowałem na tej wysokości, spunktować na mapie, nasze położenie z terenem. Nic z tego nie wyszło, po prostu "przelicznik nie liczył". Czy moje postępowanie było mądre, chyba niekoniecznie. Sęk w tym, że można nie mieć żadnych objawów i "odlecieć". I koledze taka przygoda się przytrafiła, obudził się, jak już od szybowca odpadły skrzydła i spadał w samym kadłubie. Na szczęście zdążył się obudzić i zanim kadłub dotarł do ziemi - on zdążył wyskoczyć ze spadochronem. A powodemzaśnięcia", była awaria aparatury tlenowej. A wspominam o tych lotniczych miazmatach, dlatego, że ci "turyści" którzy "kupili" sobie wejście na tą świętą górę, to mimo wszystko musieli jednak na nią wejść. Jako mniej doświadczeni mieli sporo ułatwień, za co sowicie zapłacili, ale jakby na to nie patrzeć, góra z tego powodu nie stała się niższa. Musieli na nią, na własnych nogach wejść i zejść, musieli znieść ekstremalnie niskie temperatury, no i organizm niekoniecznie musiał znieść brak tlenu. Niejeden tą "lajtową" wycieczkę przypłacił życiem. Więc mając kontakt tylko z jednym z czynników z którymi musieli się zetknąć,-mam do nich wielki szacunek.
    2 punkty
  13. Po dwóch "intro" pora na danie główne. W przygotowaniu trochę obrazków z testów przy okazji La Skieda 2019. Pozdrawiam, M.
    2 punkty
  14. Przejście Tatr Wysokich w 4 dni - Dzień 3 Niestety dzień trzeci zaczął się smutno dla Przemka. Kolano się zastało i nie był w stanie zgiąć nogi. Kuśtykanie. Jesteśmy na 2000m, nic tu nie jest w stanie dojechać. Pozostaje tylko taka maszyna na zamówienie. Później w szpitalu okazało się że są naciągnięte ścięgna, leczenie ma polegać tylko na oszczędzaniu się. Przemek już w dolinie o własnych siłach dotarł do Zakopanego, a później do rodziny. Dla Przemka smutna chwila, dla nas (nie będziemy udawać) swego rodzaju atrakcja: helikopter lądujący przy nas w górach. Ponieważ chcieliśmy pożegnać Przemka, to ruszyliśmy tego dnia dopiero o 9 w trasę. Kierujemy się na przełęcz Rohatka, z której na wyciągnięcie ręki jest już Gerlach. Rohatka jest tuż nad schroniskiem. Dojście szerokim stromym polem, na samym końcu tylko małe zwężenie. Na foto po prawej stronie. Wejście bardzo męczące, bo w tym grzało słońce ostro w ten stok. Paliliśmy się w słońcu, ale stok nie płynął. Ja nawet założyłem harszle do szerokiej narty, żeby na zakosach nie mieć problemu z poślizgnięciem. Tu wspomnę jeszcze że poprzedniego dnia spotkaliśmy kolegę Piotra z Warszawy z ekipą. Zobaczyliśmy się szczęśliwie na Lodowej. Okazało się że idą mniej więcej tak jak my. Wyszli trochę wcześniej przed nami ze schroniska i właśnie są na górze. A tutaj jeszcze widok na Staroleśną ze zbocza podejściowego: I my doszliśmy do przełęczy, końcówka tylko z buta, ale bez raków. Po drugiej stronie przełęczy (na zachód) żleb jest bardzo wąski, stromy i jeszcze twardy. Decydujemy się zejść kawałek w rakach. Foto poniżej przedstawia główną grań Tatr z przełęczą Polski Grzebień która kieruje do Doliny Wielickiej. Widok ze zbocza pod Rohatką po naszej lewej ręce. W rejonie Doliny Litworowej jak widać, spotkaliśmy chmury, i chyba Gerlacha w całości nie widzieliśmy. Jeszcze rzut oka na złowrogie bramy Rohatki. Jest wcześnie i cały rejon doliny Litworowej, a później Kaczej, jest twardy. To był ten jeden zjazd w betonowych warunkach. Ale nie jest bardzo stromo (poza tym początkiem), więc da się zjazd ogarnąć. Niektóre kawałki jedziemy po twardym równym, więc nawet bywało przyjemnie. Kilka zdjęć z tej doliny. Dojeżdżamy na dno Doliny Kaczej i parkujemy przed jeziorkiem które ponownie nazywa się Zelene Pleso 🙂 Obok nas wyrasta szczyt Ganek. Zaczynamy wchodzić do góry, idziemy przez tzw. Gerlachowskie Spady do górnej części Doliny Kaczej. Spady są dość strome, biegnie środkiem fajny żleb pokryty śniegiem, bokiem da się podejść zakosami, ale ostatni kawałek na huzara. Poniżej Gerlachowskie Spady (dolna linia skalna) i chyba Kaczy Szczyt (w tylnej części pośrodku). Na zboczu Spadów: Po wejściu na górną część Doliny Kaczej c.d.n.
    1 punkt
  15. Ładnie napisane Wiesiu..... A Nasze pierwsze spotkanie było w Muhlbach...Wracaliśmy z urlopu w Maria Alm, a że były posty od Jurka ,że tu fajne tereny do ...hmmm grzech byłoby nie zajrzeć, prawda? Trzymam kciuki za dalsze Wasze eskapady....
    1 punkt
  16. A ja się z MarioJ o tyle nie zgadzam, że przede wszystkim uważam, że nie tylko masz problemy z megalomanią ale przede wszystkim masz ochotę wypowiadać się w różnych tematach o których masz mierne pojęcie. W dodatku instynkt samozachowawczy też szwankuje. No bo weźmy te nieszczęsne śmieci - napisałem o nich dość delikatnie mając w pamięci tę nieszczęsną sprawę naszych alpinistów pod K2. Gdybyś miał o tym wiedzę to nie wystawiałbyś się jak dziecko na strzała. A tak pokazałeś, że Twoje zainteresowanie problemem śmieci jest powierzchowne i nawet nie zarejestrowałeś świeżych problemów profesjonalistów polskich w tym zakresie. Dwa znaczna część śmieci (pomijając te "historyczne") na Evereście ma pochodzenie takie jak to pod K2 - nierzetelnie wykonana usługa. Jest spora kwota gwarancyjna (4000 dolców) i to powinno załatwiać sprawę ale wygląda, że korupcja króluje. Nepalczycy podejmują jednak wysiłki aby uporządkować górę i z tego co czytałem 1/3 tonażu znieśli. Są też pomysły systemowe. W tym konkretnym przypadku za śmietnisko odpowiada zarządca terenu i to on ustala warunki gry w tym zakresie. W tle jest bardzo wysoka cena zezwoleń. O ile nie mam wątpliwości, że śmietnik na Evereście zniknie w ciągu kilku, kilkunastu lat o tyle jak widzę nawyki moich rodaków w lasach Dolnego Śląska to problem 100 ton śmieci (czyli 10 śmieciarek) wydaje mi się marginalny. Tyle widzę na niewielkich odcinkach, które jadę. Hołota (bo trudno to nazwać inaczej) przychodzi z piwem i jednorazowymi grillami w urokliwe miejsca i tam to porzuca. Srają pod siebie - jak widzę to reaguję (choć zupełnie inaczej jak Mitek). To wszystko są miejscowi bo to towar z najbliższych sklepików. I to mnie naprawdę boli bo tu nie widać realnych rozwiązań. W kwestii tego z kim rozmawiasz to powiem Ci, że każdy z nas wystawia sobie tutaj sam świadectwo. Po paru latach bycia na forum, można nie znać prawdziwego imienia i nazwiska forumowicza, ale za to znakomicie sporządzić jego portret psychologiczny. Określić wiedzę, potencjał intelektualny, mocne i słabe strony. To później daje zdumiewające spotkania w realu bo z niektórymi po prostu chcesz się spotkać. Takiego MarioJ czy Marionena wpierw poznałem przez wypowiedzi a to zaowocowało pięknymi przyjaźniami i paroma istotnymi wyprawami. Proponuję abyś na swoją działalność tutaj spojrzał z punktu dbałości o swój wizerunek. Pozdro Wiesiek
    1 punkt
  17. Tak sobie patrzę i bym na narty pojechał... Po obejrzeniu Vloga, tak jakbym jeszcze raz to miejsce poznawał Dzięki @JC
    1 punkt
  18. Sariensis po prostu wszędzie był, wszystko zdobył i wszystkich zna, w szczególności wszelakich profesji Mistrzów Świata
    1 punkt
  19. Jak tak podchodzisz, to nikt poza Spiochem nie może tutaj z Tobą dyskutować. Masz duże problemy z własną megalomanią w dodatku.
    1 punkt
  20. Za niedługo będzie tak wyglądał szlak na Rysy w zimie
    1 punkt
  21. Mogę polecić VIKING PRIMUS PRIMALOFT, testowana osobiście na skiturach. Materiał PrimaLoft 50%, Merino 50% chyba optymalna mieszanka z merynosem http://techsport.pl/odziez-i-obuwie-18/odziez-meska/bielizna-termoaktywna/bielizna-termoaktywna-viking-primus-primaloft.html? Przędza Primaloft odprowadza wilgoć około 25% szybciej niż inne tkaniny. Przy swej delikatnej strukturze niezawodnie chroni przed przenikaniem chłodu i wiatru, jednocześnie pozwalając skórze na swobodne oddychanie. Bezszwowa bielizna termoaktywna gwarantuje doskonałą elastyczność i komfort noszenia. Ponadto bezszwowa struktura sprawia, że bielizna idealnie dopasowuje się do ciała i nie ugniata. Sportowy wzór oraz stonowana kolorystyka, powodują, że bielizna Primus może być używana jako samodzielny strój sportowy do różnych aktywności outdoorowych oraz indoorowych.
    1 punkt
  22. Nie nazywam oszołomami ekologów tylko eko terrorystów z pewnej pracowni co to blokuje wszystkie inwestycje narciarskie w kraju.
    1 punkt
  23. Profilowaniem współczesnych tras zjazdowych zajmują się raczej geodeci niż geologowie,właściwie monopolistą jest niejaki Krzysiek H.ze Zakopanego,znający dokładnie wymagania FiSu...
    1 punkt
  24. Cześć Ty się nie zastanawiaj tylko zobacz jak to jest miło oglądać piękne zdjęcia i filmy siedząc na tyłku w pracy! Po prostu Mariusze już jesteście tacy wkurzający z natury i tyle. Na razie.
    1 punkt
  25. Drugi dzień świąt, zamiast polewać się wodą postanowiliśmy spędzić na nartach. Ponieważ nie miały to być skitury, wybór był ograniczony do miejsc, Pradied i Harrachov. Padło na Harrachov, dawno tam nie byliśmy. Ktoś powie, że to przecież Czechy, dla mnie niekoniecznie. Od granicy w Jakuszycach do wyciągu jest 5 km, a na szage przez las i góry jeszcze bliżej. Prawie wszędzie można płacić złotówkami (poza karnetami) i co najmniej połowa narciarzy to Polacy. Do tego wystarczy popatrzeć w stronę Polski i na horyzoncie widać Schronisko Szrenica i Trzy Świnki (skały)... Zawsze mnie intrygowało, że Harrachov leży na wysokości 665 m a górna stacja Certova Hora na 1022 m.n.p.m. mimo to jest obok Pradziada (dużo wyżej jednak położonego) jednym z 2 najdłużej działających ośrodków narciarskich w Cz. Mi oczywiście to pasuje... Warunki w poniedziałek bardzo dobre. O ósmej temperatura na górze 6 stopni, w nocy było koło 0, bo pierwsze zjazdy były po twardym podłożu. Dopiero po 10 śnieg miękł. Kolejki do wyciągów nie było, większość kupowała karnety do 10. Na szczęście w ośrodku nie ma jeszcze pazernego kapitalizmu i do wyboru było sporo konfiguracji czasowych karnetów... Od kiedy pojawił się w Czechach TMR niektórzy powoli wprowadzają zmiany (zwłaszcza Spindleruv Mlyn) i wybór to karnet całodzienny, co nie wszystkim pasuje... Jeździło się naprawdę wybornie. Prawie 1900 m trasy, początek i koniec łagodny, środkowa część to solidna czerwona. Na trasie tradycyjnie (tutaj) brak kamieni, w 2,3 miejscach trochę trawy... Jak ktoś lubi twarde warunki wystarczy trzymać się prawej strony (od góry) przy lesie, tam jeszcze do 12 było dość twardo. Ja od początku jeździłem po prawej i środkiem, lubię takie warunki Po jedenastej już zdecydowanie mniej narciarzy i można było się już solidnie napędzić bez ryzyka... Niestety poniedziałek był ostatnim dniem działania stacji, w Czechach pozostał jeszcze Pradied czynny w weekendy, tam jednak sezon zamykają zawsze z ostatnim dniem kwietnia. Pozostają tylko (a może aż) skitury... @Annaa dzięki za jak zwykle poświęcony czas na świetne zdjęcia🤗 ostatnie szusy po cervenej I to by było na tyle, ale nie na pewno... Pozdrawiam serdecznie! zadowolony😁😁🤣
    1 punkt
  26. O Fresh Tracku w Beskid Sport Arena juz pisaliśmy. Dzisiaj opublikowałem film.
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...