Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 27.03.2020 w Odpowiedzi
-
7 punktów
-
7 punktów
-
6 punktów
-
5 punktów
-
mnie przeraża to że nikt tutaj nie cieszy się z najniższego w Unii Europejskiej wskaźnika śmiertelności związanej z wirusem - 0,4 na milion, najważniejsze są wybory i jak je przesunąć tak aby wygrali ci co powinni. Mam wrażenie że wielu tutaj piszących najchętniej widziało by 1 000 000 zarażonych i 10 000 trupów, a najlepiej gdyby większość zaraziła się w kościele, wtedy można by było pozbyć się znienawidzonej kasty a prezydenta, prezesa i rydzyka postawić przed trybunałem.5 punktów
-
Oczywiście, niektórzy nadal wierzą w taki "idealny świat", gdzie politycy w odosobnieniu rozmawiają ze sobą takim samym językiem jak przed kamerami i oczywiście o sprawach Polski, a nie o stanowiskach (a potem nagle zdziwienie, gdy ktoś kogoś nagrał i nagle większość ludzkości przerażona i znów żyje tym cały kraj, co rozsądna mniejszość wiedziała od dawna); że policja przesłuchuje ludzi na komendach z zachowaniem wszelkich standardów i praw człowieka, w dodatku przy kawce, herbatce i ciastku, że na świecie raczej nie występuje korupcja i stanowiska zawsze otrzymuje ten "najlepszy", bo przecież wszystko inne to "teorie spiskowe", że pozycja i stanowisko często zapewniają nietykalność (zapewne nawet teraz, gdy piszą o tym, że celebryci mają łatwiejszy dostęp do testów, maseczek, to pewnie "teorie spiskowe", bo przecież na świecie istnieje jedna, wielka sprawiedliwość), że pracodawcy z pracownikami podpisują umowy opiewające na faktyczne wynagrodzenie dawane "do reki" i zawsze płacą podatki od faktycznej wysokości... Nawet zazdroszczę takim ludziom, bo im mniej wie się o tym, jak świat naprawdę wygląda, tym zwykle jest się bardziej szczęśliwym człowiekiem. Sam dotarłem do pewnej granicy i to mi na chwilę obecną wystarczy, więcej nawet nie chcę wiedzieć. Ale też wystarczy do tego, by wyciągać wnioski.4 punkty
-
Cześć A skąd wiesz, że nie było??? To Ty twierdzisz, że nie było ale z pewnych źródeł wiem, że był tylko wszystko zostało skrzętnie ukryte, więc nie maja co pokrywać głowy popiołem. Potwierdza to zresztą Pan Kalinowski z Żagania, nauczyciel fizyki, który analizuje bezstronnie dostępne dane a wszystko publikuje na stronach www.niezależnie/konkretnie/krytycznie.com.pl A można mu wierzyć bo nie jest jakimś naukowcem uwikłanym w układy tylko zwykłym myślącym człowiekiem, właśnie myślącym a nie ogłupionym przez przekupne media jak małpa. Pozdrowienia4 punkty
-
4 punkty
-
Ja nie robię imprez ale piję kieliszek śliwowicy tej ze zdjęcia albo Kosher z Jedlinka do dobrej herbaty - no dobra codziennie Pozdrawiam mirekn3 punkty
-
Waldek. Gdybym był młodszy to nie mógłbym się doczekać dnia, gdy się zdziwisz i przeprosisz. Jednak z doświadczenia wiem, że każdy kto wymyślał spiskowe teorie dziejów, które się w ogóle nie sprawdziły zwyczajnie chował głowę w piasek jak gdyby nigdy nic i po jakimś czasie wymyślał coś nowego. Ostatnio w Japonii niektórzy ludzie nagłaśniali gdzie się da, że 25 Marca będzie atak elektromagnetyczny za pomocą 5G. Ataku nie było, ale autorzy fejka nie posypią prochem głowy. Co to to nie. Za jakiś czas znów coś wymyślą.3 punkty
-
Jeżeli się zapomni na chwilę o medialnej panice i zobaczy co wokół nas się dzieje to gdzie widać pandemie? Dzisiaj usłyszałem że w Polsce rozpowszechnia się informacje że Niemcy są na skraju wydajność służby zdrowia co jest bzdurą. A jeżeli nawet tak się dzieje w pojedynczych szpitalach to jest to tylko dlatego że lekarze rodzinni nie przyjmują chorych, zostali wyłączeni i każdy idzie do szpitala. Zastanawiam się jak politycy wybrną w końcu z tej sytuacji, jak długo można ludzi oszukiwać. W końcu nawet najbardziej zagorzali wyznawcy teorii wirusa zaczną liczyć. Jeżeli śmiertelność jest na poziomie statystycznej średniej to jaką mamy pandemie. W Niemczech czytam dokładnie to samo, z Włoch nie ma żadnych konkretów poza teatrzykiem medialnym. Uważam że gdyby było normalnie to dużo ludzi mniej by umarło jak teraz. Przez to że normalni lekarze nie przyjmują pacjentów to u dużej grupy ludzi przez brak szybkiej reakcji, pomocy występują komplikacje i u osób starszych kończy się to śmiercią. Masz rację że jest to odwrócenie uwagi, od czego? Narazie można tylko spekulować.3 punkty
-
3 punkty
-
2 punkty
-
Kontrola kwarantanny Do nietypowej kontroli doszło w Nowym Dworze Gdańskim w województwie pomorskim. Policjanci, którzy sprawdzali czy dwójka małych dzieci przebywa w kwarantannie, postanowili przygotować dla nich specjalny układ taneczny.2 punkty
-
2 punkty
-
We Włoszech ponad 900 nowych zgonów. Hiszpania się rozkręca i powoli idzie w ślady Włoch. Płaskoziemcy na tym forum również się rozkręcają.2 punkty
-
Przecież to ich zabiję. A jak przeżyją kaca to objawy wirusa będą przy tym dziecięcą igraszką.2 punkty
-
Cześć To są ludzie chorzy. Jedyną prawdziwą wartością tego forum (na przykład) jest to, ze dzięki niemu poznałem dziesiątki fajnych ludzi. Oczywiście "poznałem" dotyczy tzw, realu a nie pisaniny nie wiadomo do kogo. Sieciowo to jak mogę konferować w pracy ale nie z przyjaciółmi - chyba, że zaraza nas opęta. Pozdrowienia2 punkty
-
Cześć Szczerze i poważnie... Zadziwiacie mnie. Od momentu rozpoczęcia tego aresztu domowego piłem alkohol tylko raz - pojechaliśmy do naszej samotnie mieszkającej opodal przyjaciółki i siedzieliśmy sobie w ogrodzie na krzesłach rozstawionych co 5 metrów. Każdy miał własny karmik i poidło - bardzo zabawne to było. A naprawdę lubię pić, ale bez towarzystwa nie ma to dla mnie absolutnie sensu. A może robicie imprezy sieciowowideokonferencyjne? Pozdrowienia2 punkty
-
2 punkty
-
Cześć Są wybrańcy, ludzie wyjątkowi, którzy potrafią pojąć więcej, widzą dalej, poruszają się w innej szerszej perspektywie i Oni tworzą przyszłość tego świata i dlatego Im/Tobie chwała. Serdeczne pozdrowienia2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Tak - nieczynny kamieniołom kamienia jurajskiego w Zabierzowie. Dawno tam nie byłem - nawet nie wiedziałem, że pojawiły się tam takie ładne kładki i ławeczki wokół tego miejsca. W samym Krakowie mamy inny urokliwy nieczynny kamieniołom - Zakrzówek - miasto ma tu zainwestować 40 mln i to miejsce trochę ucywilizować tworząc tutaj park: Zdjęcie Zakrzówka z Wiki: https://pl.wikipedia.org/wiki/Skałki_Twardowskiego#/media/Plik:Zakrzówek,_Kraków,_Poland_-_panoramio.jpg2 punkty
-
Z zalinkowanego artykułu: "Ogólna liczba zgonów we Włoszech w 2020 roku, do 21 marca włącznie, wynosi 135 589. Jeśli podzielimy liczbę zgonów przez 81 dni, które upłynęły od 1 stycznia, daje nam to 1 674 zgony dziennie, 50 218 miesięcznie. W 2018 roku w miesiącu umierało średnio 52 tys. osób. Średnia miesięczna w 2020 roku to tylko 50 tys. (i to w trakcie pandemii). Zastanawia brak informacji w mediach o liczbie zgonów na inne choroby i z przyczyn naturalnych. Można więc odnieść wrażenie, że Włosi przestali umierać na inne choroby i z przyczyn naturalnych. Umierają już tylko na koronawirusa. W liczbie zgonów nie widać żadnej wartości dodanej (tych 4,5 tys., które mamy teraz)" Przeczucie mnie nie myliło. O ile te dane liczbowe są oczywiście wiarygodne.2 punkty
-
Ja natomiast wziąłem się za sprzątanie. Omiatam sufit wzrokiem.2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
A ja się nadal dobijam psychicznie Uwielbiam taką jazdę. Mogę oglądać bez końca. Pozdrawiam2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
1 punkt
-
Tu też się powtórzę: Krytykujesz np. p. Milewskiego, a sam co robisz ... ? Jedziesz na domysłach ... Bo rzetelnej i sprawdzonej informacji to w temacie jest bardzo niewiele ... Jeszcze więcej jest niewiadomych ... Zastanawiam się tylko czy sam w to głęboko wierzysz ? Ale nie, to nie możliwe przecież bo liczą się tylko fakty ...1 punkt
-
Bo taki powinien być cel każdego normalnego człowieka w tym kraju, w tym kraju podkreślam. Pozdrowienia1 punkt
-
Przeraża mnie, że ludzie tak łatwo kupuję głupoty. Milewski manipuluje danymi w dodatku strasznie nieudolnie. Trzeba być zaślepionym, żeby tego nie widzieć.1 punkt
-
Nie widziałem potrzeby słuchania, bo od początku bardziej ufałem swojemu przekonaniu, ale teraz przesłuchałem. Dziwne, że ktoś z takimi poglądami pracuje (jeszcze?) przy Prezydencie. Mnie od samego początku intuicja podpowiadała, że w tej całej "aferze" coś nie gra. Głównie reakcja mediów. Gdy mamy do czynienia z wałkowaniem jakiegoś tematu przez wiele dni i celowym kreowaniem nadmiernych emocji u ludzi (niezwykła dramaturgia, sensacja, rozpacz), to już mi się zapala zwykle tzw. czerwona lampka. Przypomina mi to telefon do studia TVP pewnej pani tuż po katastrofie smoleńskiej, która krzyczała do widzów, przekonana o zamachu: "Ludzie, obudźcie się!". Wtedy jednak dziennikarz studził jej emocje i prosił o zakończenie wypowiedzi, która była niezgodna z ogólnym smutkiem i wątpliwościami. A teraz media same taki ton kreują i takie właśnie osoby wynajdują. Takie jednostronne nakierowywanie opinii publicznej zwykle służy przykryciu czegoś ważnego, czyli rzuca się ludziom takie "mięso", ale to raczej wtedy, gdy dotyczy spraw krajowych. A teraz mamy do czynienia z jakąś światową grą, ale kogo/czego to już nie podejmuję się przewidywać, zresztą nic to nie da. Druga rzecz, która mnie od początku utwierdzała w moim zdaniu, to średni wiek ofiar śmiertelnych zbliżony do średniej naturalnej. Oczywiście we Włoszech, bo próba kilkunastoosobowa w Polsce nie jest reprezentatywna, tak jak nie przeprowadza się sondaży na kilku osobach. To wszystko nie znaczy, że nie wierzę w istnienie wirusa, czy też że nie widzę problemów, które już istnieją. Tylko to wszystko już jest efektem paniki i "ścigania" tego wirusa u kogokolwiek tylko się da, co przyczynia się do zatoru w służbie zdrowia i tysięcy problemów w gospodarce, pisania nagle masy przepisów, których nie wiadomo jak interpretować itd. Po prostu większość państw w to wpadła i raczej musi w to brnąć, no bo jakie mają wyjście? To tak, jak z bankiem - wystarczy rozpuścić plotkę o bankructwie, a już 90% klientów sama wycofa z niego swoje środki, przyczyniając się do jego bankructwa (tzn. tak było dawniej, potem chyba wprowadzono jakieś mechanizmy zabezpieczające, limity itp.).1 punkt
-
A co ja od początku pisze. Dałem wywiad radiowy z tym Panem, ale jak widać nikogo to nie interesuje. Ale jak pojawia się informacja o trupach, trumnach to od razu parę stron dyskusji. Wklejam jeszcze raz https://www.prezydent.pl/kancelaria/nrr/sklad/sekcje/nauka-innowacje/jerzy-milewski/1 punkt
-
Rano u nas było koło zera , a popołudniu koło 14.Weekend ma być ciepły i od przyszłego tygodnia znów ochłodzenie,znów będą skoki między porankiem a popołudniem....no i czas przestawiamy to rano ciemniej i chłodniej.1 punkt
-
Nieczynny kamieniołom w Zabierzowie,Gmina zainwestowała w ostatnim roku sporą kasę .1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Brak udostępnienia w tym marnym sezonie Golgoty czy Bieńkuli nie jest powodem by nie przyjeżdżać do Szczyrku, ale ostentacyjny brak woli ze strony ośrodka by choć spróbować naśnieżyć te trasy już jakimś powodem jest. A to tylko czubek góry zastrzeżeń jaki osobiście mam do tego ośrodka. Przygotowanie tras to jest dramat, wychodzenie z peronu gondoli w błoto, wysiadanie z kanap na betonowy odjazd, brak zabezpieczenia przetarć, chaos informacyjny w przypadku zamykania wyciągów, o jajach z sezonówkami i godzinnymi kolejkami do infocentrum nie wspomnę... Z własnych obserwacji widzę,że w tym roku było znacznie mniej narciarzy niż rok temu ( nie wiem czy to wina kiepskiej zimy, czy ogólnego wkur...klientów na ośrodek), ale po tym co obserwowałem w tym sezonie nie wróżę wielkiego najazdu za rok. Sam jako posiadacz sezonówki nad zakupem następnej mocno się zastanawiam...1 punkt
-
Marionnen na nartach na forum, to nowość w tym sezonie. Witamy Cię serdecznie ! 🙂1 punkt
-
1 punkt
-
Dzień 5 Opuszczamy gościnne pielesze Franz Senn Hutte! Przez to dwudniowe załamanie pogody nie zrobiliśmy planowanych głównych celów. Miały to być dwa z trzech: Ostliche Seespitze (3416 m npm), Schrandele (3390 m npm), Ruderhofspitze (3474 m npm). Wieczorem poprzedniego dnia rozmawiamy ze specjalistą ze schroniska w kwestii przejścia do Amberger Hutte. Drogi (dwie) niby są opisane... ale trudno znaleźć dokładniejsze charakterystyki. Po rozmowie wiemy niewiele więcej, ale dowiadujemy, którą by rekomendował. Oczywiście z licznymi zastrzeżeniami, że sami musimy ocenić ryzyko. Będziemy szli przez przełączkę pod Nordliche Wildgratspitze. Prognozowana pogoda jest mocno dwuznaczna, ma się przejaśniać aż do lampy ale jednocześnie idzie gwałtowne ocieplenie. Izoterma "0" ma być gdzieś na 3400 m (!!!). To może oznaczać spore kłopoty. Przed ociepleniem powinniśmy zdążyć przejść przez grań, dalej jest bezpiecznie. Analiza newralgicznego miejsca, przy dostępnych nam danych, daje 0,7 (według metody Muttera) ale to mogą być życzenia... Pierwsza część Jest przepięknie... Tu już jesteśmy na lodowcu z tyłu pięknie widać morenę boczną. A tutaj "dokumentacyjne" zdjęcie kawałka drogi na Ostliche Seespitze, widać, że jest najprawdopodobniej bezprecedensowo efektowna... może innym razem... Tutaj rozchodzą się drogi na Rudorferspitze (z lewej) i na "nasze" przejście. Część druga Czyli przejście. Identyfikujemy stromy żleb. do którego się kierujemy. Pierwsza dwie niemiłe niespodzianki. Pod ścianą jest 41 stopni i w dodatku żleb miał być "chodzony". To wywala w kosmos nasze redukcje. W dodatku są tutaj metry miękkiego śniegu. Mamy teoretycznie dwie możliwości pokonania przeszkody. Przez żleb lub letnim szlakiem po skałach. W żlebie jest jakaś podejrzana poręczówka (na krótkim odcinku). Szlak letni zaś jest niewidoczny (bo zasypany), a jak już napisałem nie wiemy jak jest ubezpieczony. Nie mniej droga przez kuluar jest raczej nie do zrobienia bo jest tam bardzo stromo i multum luźnego śniegu. Kierujemy się więc do stalowej poręczówki widocznej na zdjęciu powyżej (po prawej). Miejsca jest tam co najwyżej na dwóch narciarzy. Ale przypina się tam trójka. Mnie i Adasiowi koledzy rzucają linę i bezpiecznie czekamy na rozwój sytuacji. Po nieskończenie długim czasie jestem przy poręczówce. Paweł poszedł już na rekonesans sprawdzając czy ubezpieczenie jest ciągłe. Czeka go ciężka praca - na stromej skale trzeba dostać się do stalówki odkopując ją na kilkudziesięciu metrach. Zbieram się najszybciej jak potrafię, sprawdzam tylko dla ciekawości jakie są możliwości poruszania pod górę w żlebie. Dosłownie po dwóch krokach jestem unieruchomiony jak mucha w sieci pajęczej, wisząc na kroczu w bezdennym puchu. Gonię po poręczówce do przodu bo druga lina w moim plecaku może być potrzebna do ubezpieczenia. Na szczęście stalówka jest ciągła. Na górze razem z Pawłem szukamy zejścia. Miałem nadzieję, że może jest tam zjazd jakimś wyśnieżonym żlebem. Ale nic z tego, będzie zejście po stalówce. Na parometrowym odcinku brakuje jednak liny. Niby to dość prosty fragment (za to lufiasty) ale po takiej męczącej drodze (i z takim ciężarem na garbie) można zrobić błąd... Zakładamy tam poręczówkę. Paweł zostaje na górze a ja idę rozeznać resztę drogi. Po tej stronie zejście jest po czystej skale. Mając aluminiowe raki na nogach trzeba to zrobić ostrożnie. Przekazuję informację i ląduję po drugiej czekając na luzie (z aparatem) na resztę. Część trzecia Czyli zjazd. Albo wypłata. Nie będę ukrywał - nieadekwatna była ta nagroda! Zamiast metrów puchu: na górze gipsy, niżej paskudne zastrugi a później breja (co akurat lubię). Widać też wszędzie świeże zsuwy. Za to krajobrazy sielskie. Wiemy, że ma się szybko ochładzać więc rokowania co do przyjemności jazdy nie są korzystne. Na razie jednak dojeżdżamy do Amberger Hutte (jest na focie ). Aha - przejście przez grań zajęło nam 3,5 godz! Całość to było 16 km i 1200 m vertical. cdn Pozdro Wiesiek1 punkt
-
Syn z ojcem rozwiązują krzyżówkę. Syn czyta, - szpara w ciele kobiety na literę "p" ? Ojciec na to, - poziomo czy pionowo? Syn, -poziomo. Ojciec, -a to będzie "pysk"!1 punkt
-
1 punkt
-
Cześć. Raport z Kasprowego Wierchu. Podchodziłem z Kuźnic szlakiem niebieskim. Do Hali Gąsienicowej warunki dobre. Na "beton" spadło ok 4 cm. świeżego śniegu. Więc podejście bez problemu. Niestety sytuacja na szlaku żółtym w kierunku KW. Jest zgoła inna. Warunki to przewiany beton, wystająca kosówka oraz kalafiory. Harszle ledwie dawały radę na podejściu. Tak że ew. przepinka w raki wskazana. Trasa przez Goryczkową oficjalnie zamknięta. Ale spokojnie zjechać można do samych Kuźnic. Jedyny problem to "lodowisko" w górnej części kotła Goryczkowej. pzdr.1 punkt







