Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
18.11.2020 - 18.11.2020
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 18.11.2020 uwzględniając wszystkie działy
-
7 punktów
-
6 punktów
-
5 punktów
-
4 punkty
-
Właśnie wtedy, kiedy Lombardia boleśnie doświadczała kryzysu epidemicznego, na stronach polskiego MSZ pojawiały się sugestie by nie wyjeżdżać na południe Europy, a Dolomiti Superski było na trzy dni przed zamknięciem swoich ośrodków, około godziny 2.00 wytoczyłem się z Opola, aby zameldować się na Okęciu nad ranem. Już na miejscu leniwie zebrała się ponad 20-osobowa ekipa z każdej strony naszego kraju. Mieliśmy wsiąść do samolotu i polecieć do Malagi. A dlaczego koniecznie z Warszawy? Ano, dlatego, że operatorem tego wyjazdu była Itaka i tak sobie Itaka ustaliła. Poza tym, że firma ta ma siedzibę w Opolu, które to Opole pożegnałem kilka godzin przedtem. Celem była Sierra Nevada, najbardziej na południe wysunięty ośrodek narciarski Europy z najwyższym szczytem Mulhacen- 3481 m. Nie jestem pewien czy ktokolwiek z własnej woli wybrałby się tam na narty, ale jako, że wyjazd był dedykowany i okolicznościowy, to cel podróży nie miał już szczególnego znaczenia. Okęcie: Lot trwał jakieś 3,5 godziny i już niedługo ukazała się hiszpańska ziemia i potem Malaga, trzeba przyznać, że pięknie położona: Z lotniska odebrał nas autobus i rozpoczęła się 4-godzinna jazda do samego Sierra Nevada. Strasznie się dłużyło, bo praktycznie każdy był po zarwanej nocy, a po drugie jazda autokarem po serpentynach nie należy do szczególnie ekscytujących. Natomiast widoki były iście wiosenne: Minęliśmy Grenadę i tak sobie w tej zieleni podróżowaliśmy, a towarzyską rozrywką stało się przewidywanie kiedy ukażą się jakieś stosownie zimowe widoki. Minuty mijały, metry wzniosu również, a jedyną różnicą otoczenia była tylko lekko blednąca i szarzejąca zieleń. Zegarki z wysokościomierzem niebezpiecznie zbliżały się pomiarami powyżej 1500 m n.p.m., a tu ciągle wiosna. 1600..., 1700, 1800, NIC! Nagle ostry zakręt i autobus się zatrzymał. Panie i Panowie, jesteśmy na miejscu, 2100 m n.p.m. Wyszliśmy i zobaczyliśmy kilka białych nitek nartostrad, aha, więc jednak będzie jeżdżenie. Pogoda taka trochę słaba, ale jutro na pewno będzie lepiej. I poszliśmy do hotelu: Na hotel wpływu nie miałem, bo tak stało w programie. Ale trzeba przyznać, że był bardzo w porządku. Bardzo, bardzo wypasiony fitness, trzy bieżnie i komplet dwunastu herculesów, czyli rowerków stacjonarnych. Na tablicy ogłoszeń zapraszano w czwartek na zajęcia indoor-cycling o 20.00, przyszedłem punktualnie, ale nikogo nie było. Jeżeli chodzi o jedzenie to było niemoralnie dużo i niemoralnie smacznie. Polecam i nie polecam. W pierwszym dniu było tak: Sytuacja z godziny na godzinę się pogarszała, by po 14.00 stać się zupełnie przyzwoitą. Tutaj zjazd na dół wzdłuż dwóch gondol: Generalnie samo miasteczko, a w zasadzie stacja narciarska położona jest malowniczo na zboczu tworząc amfiteatralną kaskadę połączoną krętą ulicą. Można też skorzystać z wewnętrznego krzesełka Parador I. Podobnie jak Val Thorens są tam hotele i różne inne miejsca do spania, restauracje, bary, kafejki oraz sklepy. Koniec, zero stałych mieszkańców. I to wszystko nazywa się Pradollano. Cały ośrodek narciarski można podzielić na cztery regiony. Borreguiles to górna stacja dwóch gondol wyjeżdżających z dołu. Główny punkt przesiadkowy, gastronomiczny i handlowy: W jego obrębie mieści się obszar dla szkółek narciarskich, dziecięcych ski-parków itd. Następnym jest jakby lewa ściana patrząc od dołu, która ma dwa główne krzesła (Stadium i Veleta), pod którymi jest kilka tras schodzących do Borregguiles i wspomnianego już wcześniej zjazdu na sam dół. Jeżeli chodzi o długość tras, to sprawa jest skomplikowana i o tym będzie później. Trochę poniżej tych dwóch kanap jest kilka, jeśli nie kilkanaście czerwonych nie za długich tras schodzących i łączących się w różnych miejscach z główną zjazdówką do stacji dolnej. Dwa ostatnie regiony są znakomite. Loma De Dilar, kompleks poważnych, kultowych w środowisku free ski-parków z kilkoma trasami, na których to akurat podczas naszego pobytu rozgrywany był Puchar Świata w snowboardzie: Na koniec zostawiam Laguna De Las Yegulas. Rozległy trochę przypominający alpejskie lodowce obszar narciarski z długimi trasami i jego górna część, gdzie jest najwyższy punkt, gdzie można dotrzeć na nartach. To trochę poniżej szczytu Veleta 3398 m n.p.m. Docieramy tam orczykiem Zayas: lub krzesłem Laguna: Spod Velety w sprzyjających okolicznościach można zobaczyć Morze Śródziemne. Podaję, do wierzenia. Tam naprawdę je widać: Ogólnie rzecz biorąc ośrodek jest dla wszystkich. Głównie czerwone i niebieskie. Najwięcej czarnych jest na spadzie łączącym tę część ski-parkową ośrodka z główną trasą w dół. Jest tez ciekawa ścianka, chociaż krótka, obok anteny: KIlka fotek: Najlepszy moim zdaniem fragment ośrodka: Jedna z czarnych tras wbijająca się w nartostradę do dolnej stacji: Najbardziej typowy obrazek- jeden człowiek na trasie: C Classic landscape: A to moje towarzyszki: Tym kiedyś się wciągało: Antena od tyłu: Gastronomia nie jest oczkiem w głowie ośrodka: Akcja zima: W kwestii śniegu trochę wyjaśnienia. W pierwszym mglistym, rekonesansowym dniu jakoś nie było to aż tak wyraźne, natomiast przez pięć kolejnych pogoda była piękna z ostrym słońcem i mrozem w nocy. I już w drugim dniu pokazało się to niezbicie, że jeździmy tylko, tylko po sztucznym śniegu. Póki krawędzie były ostre, był fun, w dwóch ostatnich dniach jak jeszcze w nocy mroziło mocniej mieliśmy juz do dyspozycji lodowisko, zwłaszcza w tej alpejskopodobnej części, gdzie na trasach było może 30 osób. Ludzie z obsługi uświadomili nas, że każdy gram śniegu, każda śnieżynka pochodzi ze sztucznego naśnieżania. Podobno w sezonie 2018/19 sypnęło dwa razy po półtora metra i mieli z głowy. Ale tym razem wszystko było sztucznie naśnieżone. Trasy były betonowe, natomiast wszystko off-piste było jednolicie lodowe. Mały wyskok poza trasy skończyłby się zapewne zjazdem po lodzie do któregoś z kilku zbiorników retencyjnych. Tymczasem wspomniana na początku nartostrada na sam dół już od około 12.00 była wytopiona, dziurawa, z płatami hamującego szlamu. No cóż, nie można mieć wszystkiego. Jeszcze trzeba wspomnieć o długości tras. Tutaj rodzi się kłopot, bowiem w tym ośrodku nie ma długich tras jako takich. Są dziesiątki kawałków po kilkaset metrów, do których dołączają inne, te z kolei dzielą się na mniejsze, jest masa skrzyżowań. Nie wiem jak długi jest najdłuższy wariant z samej góry na dół. Przewiduję, że ma około 6 kilometrów. Ale trzeba siąść z mapką i mozolnie liczyć. Aha, i jeszcze każda z tych fragmentów tras ma swoją nazwę i jest ich ponad 120. Koncepcja puszczenia się na pełny gar ze świadomością, że za kilkaset metrów trasa łączy się z inną i potem jeszcze wpada w inną, musiała być bardzo mocno temperowana. W końcu do domu daleko. Oczywiście, że Sierra Nevada jest dla nas egzotyczna, ale raczej tylko w kwestii odległości. Z mojego, italianofilskiego punktu widzenia brakowało mi espresso i gastronomii na włoską modłę. Zamiast Prosecco jest Cava, da się żyć. Natomiast narciarsko ani lepiej, ani gorzej. Na pewno można się wyjeździć po sufit. I pod tym względem bardzo polecam. Można sobie też wyskoczyć autobusem do Grenady. Ale jeżeli ktoś targa przez pół świata narty po to, by stały w narciarni...2 punkty
-
W najbliższy weekend zawody w Fińskim Levi, 2x slalom kobiet. Pomimo rekordowo ciepłej jesieni w Finlandii udało się przygotować trasę ze wsparciem zeszłosezonowego śniegu oraz krótkich chwil na dośnieżanie. Będą to zawody o tyle niezwykłe że z... kibicami. W ograniczonej liczbie ale jednak. W Levi aktualnie działają dwa stoki ale otoczenie jest błotnisto - deszczowe. Za to pucharowy weekend ma być już zimowy. Końcówka pucharowej trasy oraz trybuny od tyłu. Główna część ośrodka Levi2 punkty
-
Zdecydowanie najpiękniejsze miejsce w którym byłem na nartach, wysokie góry powyżej 4000mnpm zamykające horyzont dookoła. Sama wioska bardzo klimatyczna, piękne domy, zakaz wjazdu dla wszelkich aut, poruszać się po wsi można pieszo, na rowerach bądź miejscowymi meleksami. Za to infrastruktura narciarska można powiedzieć muzealna, byłem tam ostatnio 20 lat temu i chyba nic się nie zmieniło - główna gondola i metro kret na lodowiec mają na oko ze 40 lat, ale to nieistotne, tylko odsiewa tych "wymagajacych" weekendowych narciarzy. Trasy przygotowane perfekcyjnie każdego dnia. Zgadzam się że każde miejsce jest dobre, ale "natenczas" to można rozpocząć przygodę narciarską jedynie w Szwajcarii lub Szwecji 😃 Tak2 punkty
-
Zdecydowanie przymierzyć, jeśli pasuje to sprawdzić, czy gdzieś jest taniej i najpierw ponegocjować cenę TAM, GDZIE MIERZYŁEŚ.1 punkt
-
PM-Zakopane Krupówki,albo Warszawa,Klimczaka 11 punkt
-
Wybór spory, tylko nie w tym rozmiarze co szuka @mario331 punkt
-
Tylko gdzie znajdziesz taki sklep by były różne kaski w tak dużych rozmiarach1 punkt
-
piękna relacja, kiedyś pojechałem tam latem na przeszpiegi, pooglądałem i doszedłem do wniosku że nie muszę tam jechać na narty, ale jak ktoś mi zasponsoruje to chętnie1 punkt
-
Popatrz w tym sklepie: https://www.nartywarszawa.pl/oferta/akcesoria/kaski-narciarskie.html Spory wybór różnych marek. Sam korzystałem z tego sklepu i mogę go śmiało polecić. Obsługa gwarancyjna również przetestowania.1 punkt
-
Najlepiej przymierzyć w sklepie,a kupić tam,gdzie taniej...1 punkt
-
Moim zdaniem dobre na słabą zimę, wiosnę, jesień i nie za ciepłe lato - rozumiem, że to wersja bez ociepliny.1 punkt
-
1 punkt
-
Dobra cena,jak na firmę i wysoki model,sam używam dokladnie takiego POCa i nawet w tym kolorze,tylko nr mniejszy-XL...Jak masz problem z niemieckim ebayem,mogę cos pomóc,bo dużo tam kupuje...https://www.ebay.de/itm/POC-Skihelm-Skull-Orbic-X-Grose-XXL-Blau/143782268058?hash=item217a174c9a:g:-McAAOSwz7NfgzDl .1 punkt
-
https://www.sklep-presto.pl/cairn-kask-xplorer-rescue-patriot-wood-r-62-65-cm-6368091/1 punkt
-
jako ze przygode z nartami rozpoczynalem w podonym czasie to az sie lezka kreci w oku na takie zdjecia. Narty, buty, ubrania... wszystko bylo piekne 😃 az by czlowiek chcial wrocic do lat dzieciecych.1 punkt
-
Mam taką propozycję - może by przejrzeć podpięte tematy i niektóre „poodpinał” ? Mam tu na myśli takie tematy np. z datami 2017, 2019 etc, już mało w tej chwili ważne dla bieżącego życia forum. Może trochę wygodniej by było korzystać, bo naprawdę dużo miejscami tych podpiętych tematów jest.1 punkt
-
1 punkt
-
Własnie widziałem,wcześnie do Szwajcarii jadą "treninginatyczkach".Biję się z myslami,bo wolałbym miejsce mniej wirusowe,na Pitztalu masz wyjazd tzw. szczurem.Gdyby to był Tux,nie zastanawiałbym się...1 punkt
-
Też widziałem tą ofertę wyjazdu. Chyba organizują tam wyjazdy od 2 czy 3 lat z tego co pamiętam, we wcześniejszych latach łączyli wyjazd właśnie z zawodami w listopadzie.1 punkt
-
@Jeeb - mój post powyżej był napisany z uśmieszkiem, ale takim pozytywnym, a nie jakimś prześmiewczym uśmiechem. Pewnie, ze można zacząć wszędzie, ale tak to zawsze młody będzie mógł kiedyś powiedzieć - „ja to tam pierwsze narciarskie kroki stawiałem w Saaa Fee...” nawet jak sam nie będzie z tego zbyt wiele pamiętał, to chociaż mu jakieś zdjęcie moze z tego czasu zostanie 😀1 punkt
-
Kwestia upodobań i filozofii podejścia do życia. Na najbardziej fundamentalnym poziomie chodzi o to, żeby stawy się ruszały, mięśnie napinały, serce biło, a płuca dmuchały. Czyli krótko mówiąc chodzi o to, żeby się regularnie złoić, przekładając to na dłuższe i lepsze życie😀. Cała reszta to ornamenty. Dlatego podoba mi się idea indoor-cycling😉. Pozdr1 punkt
-
1 punkt
-
A przynajmniej tras nie wypłaszczają! Jeśli ktoś chce zjechać z trudniejszej trasy w Szczyrku - zostaje COS! I czarna na Beskidzie!1 punkt
-
COS można krytykować, ale faktem jest, że w zasadzie co roku organizuje przetarg na 10-15 nowych armatek. To może nie jest jednorazowo liczba kładąca na kolana, ale ponieważ robią to co roku, to zmiana jest spora. Obecnie proceduje się przetarg na 10 maszyn większych i 3 mniejsze. Termin składania ofert za około 10 dni. Problemem jest bardziej to, że niezależnie od ilości maszyn, potrzebne jest generalne usprawnienie systemu - pompy, zbiornik wody itd. Tu też są systematycznie robione postępy - zwłaszcza pompy. Co bowiem z tego, że masz 50 armat, jak system ich nie obsłuży. Rozbudowa musi odbywać się równolegle. To nie jest rozmach taki, jak u Słowaków, ale w miarę możliwości COS idzie w dobrym kierunku.1 punkt







