Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
28.06.2021 - 28.06.2021
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 28.06.2021 uwzględniając wszystkie działy
-
8 punktów
-
To żeby zachować pozytywną korelację 2 przykłady mało chwalebne, oba niestety z Polski. Pierwsze dotyczy tego samego radia o którym pisałem opowiadając o zdarzeniach z Mostaru. Rok albo 2 po powrocie z Jugosławii, okazało się, że moje radio (średniej klasy, na tamte czasy) było komuś bardziej potrzebne i po nocce rano się okazało, dodam na parkingu pod blokiem, że ma już innego właściciela, plus taki, przewody do podłączenia i głośniki pozostały na miejscu, minus zamek w drzwiach od pasażera do wymiany lub naprawy. Drugi przykład lata 70-te (początek). Miałem 12-13 lat, urodziny w lutym i bomba - tato mi przywiózł z Niemiec (dokładniej DDR) pierwsze profi porządne narty. Długie, wyższe ode mnie, metale z prawdziwymi krawędziami, ślizgi z tworzywa. Granatowe, z pięknymi wielkimi napisami w białym kolorze. Najpiękniejsze na każdym stoku na jakim się pojawiłem, wzbudzały zachwyt innych narciarzy, częste pytania, gdzie taki szkrab dostał takie cuda. Jedyny mankament był taki, że wiazania były typu kandachar, a już można było dostać prawdziwe wiazania bezpiecznikowe w tym czasie, Nevada, Essy, Markery. Oczywiście nazwę nart pamiętam. Te napisy ciągle mam przed oczami - SUPER SCHLOTHEIMER. Pierwszy zjazd na nich to był dramat, gnały z niezwykłą predkością w dół, ale skręcić nie potrafiłem. 3 dni intensywnych prób zajęło mi opanowanie ich, dalej już była bajka. Ojciec wrócił do pracy w NRD a ja z mamą postanowiliśmy w niedzielę (bo zima akurat dopisywała) potrenować w naszym najbliższym ośrodku narciarskim, czyli Rzeczka-Sokolec. Autobus PKS dowoził nas do Walimia, a dalej 6 km z buta. Były to czasy kiedy dojeżdżało się tam autobusem lub autokarem zakładowym (lepsza opcja, bo można było zaparkować blisko któregoś wyciągu, jeśli warunki drogowe pozwoliły). Autokarów stało wzdłuż drogi kilkadziesiąt, rejestracje z dużej części Polski, głównie ściany zachodniej, między Rzeczką a Sokolcem jak zawsze w niedzielę (sobót wolnych jeszcze wtedy nie było). Jazdy nie było wiele bo czas oczekiwania w kolejce, to w zależności od pory dnia 15 do 45 min. Trasy kilkaset metrów, nikt jednak nie narzekał, innych możliwości nie było. Bardziej się marzło od stania niż męczyło od zjazdów. Przyszła pora w końcu na rozgrzewającą herbatę. Poszliśmy do najbliższego baru (już nie istnieje), gdzie w sieni zostawiało się narty. Kolejka kilkanaście osób, postaliśmy chwilę, wypiliśmy herbatę (wtedy podawali ją w takich ceramicznych kubko-dzbanko-wazonach jak w barach mlecznych, o pojemności koło litra). 15 minut i świat się zawalił mi na głowę, nart już nigdzie nie było. Biegaliśmy jeszcze po autokarach czy ktoś nie widział moich nart, kamień w wodę. Sezon narciarski w tamtym roku dla mnie się skończył. Żeby optymistycznie zakończyć - W kolejnym sezonie był Mikołaj i wigilia, tato wrócił wcześniej i dostałem od Mikołaja prawdziwe buty zjazdowe, z metalowymi klamrami i do tego plastikowe, szczyt marzeń w tamtym czasie. Wigilia przyniosła kolejną mega niespodziankę, nowe narty z Szaflar, model Alu 1100, żółto pomarańczowe, do tego wiązania Marker Junior 750 , bezpiecznikowe z przodu i z tyłu. Tato do tego dokupił dla Siebie czerwone Alu 2100 Pu z wiązaniami alfa i pognaliśmy do Zakopanego w Tatry, na Kasprowy i Gubałówkę (gdzie spaliśmy u górali) O poprzednich nartach wreszcie mogłem zapomnieć... Pozdrawiam.5 punktów
-
Nasi rządzący popełnili bardzo dużo wtop w temacie covidowym i lockdownów. Niespójne działania, zmiany strategii, kłamania, łapówki etc. UE też kiepsko działa, za długo podejmuje strategiczne decyzje, nie potrafi się uspójnić. Więc to nie jest tak, że ja popieram wszystkie ograniczenia jakie nam rządzący narzucają. Teraz jest jednak sytuacja taka że są szczepionki i jest ich pod dostatkiem. I to powinna być główna strategia UE: tak namówić ludzi w białych rękawiczkach, aby osiągnąć 80% zaszczepienia w każdym państwie UE. Termin np: październik 2021 (tak palnąłem, to trzeba realnie przyjąć). Oczywiście ludziom trzeba mówić, że to nie jest obowiązkowe. Dla mnie to jest po prostu szokujące że wypuszcza się ludzi z terenu kraju UE do Egiptu, którzy nie są zaszczepieni. To jest idealna sytuacja żeby im utrudnić życie i powiedzieć: stop, możesz lecieć samolotem ale po szczepionce albo oblig kwarantanna w hotelu na Twój koszt (po powrocie). Kwarantanna w domu to pitolenie, zarażanie kolejnych osób. Tak samo powinno być na drogowych granicach UE - reszta świata. Nie pasuje, to jedź nad Bałtyk. Mam w dupie Wasz wolny wybór, ograniczenia praw etc. To jest sytuacja pandemiczna, wyjątkowa, stan wojenny. Każdy się musi poświęcić. Wyjątek tylko dla chorych, jakichś tam sytuacji specyficznych.5 punktów
-
Nie lubię generalizować, można mieć pecha bądź szczęście. Mam przykłady z różnych państw i różnych lat. Lata 80-te Jugosławia (obecnie Czarnogóra) Donji Stoliv nad Boka Kotorska. Parking przy polu namiotowym ogólnie dostępny. W otwartym samochodzie trzymałem wszystkie pieniądze i dokumenty przez całe 2 tygodnie pobytu. Było bardzo gorąco, chodziłem głównie w slipach i nie miałem gdzie trzymać kluczy. Nic nie zginęło. W drodze powrotnej zatrzymałem się w Mostarze, przerwa na zwiedzanie, auto zostawiłem przy jakiejś ulicy w centrum. Wracam po kilku godzinach, widzę, że wyrwana jest klapa od silnika. Pierwsza myśl, no niemożliwe w Jugosławii mnie okradli, pewno koło zapasowe buchnęli (miałem wtedy Zastawę Mediteran - koło zapasowe w komorze silnika). Klapę podnoszę a tu wszystko na miejscu. Podchodzi do mnie Jugol i tłumaczy, że auto zaczęło się palić dlatego się włamał. Miałem źle podłączone radio (bezpośrednio do akumulatora), przewód się przetarł i zrobił zwarcie. Facet pracował w jakiejś fabryce Zastawy i jeszcze mi prawidłowo podłączył radio pod bezpieczniki i przeprosił za włamanie. Początek lat 90-tych. Belgia, region Walonia, prowincja Hainaut, mieszkałem w małym miasteczku koło Charleroi. Najpierw pojechałem na zakupy do La Loviere, potem do parku angielskiego i muzeum Mariemont w Morlanwelz i jeszcze w planach miałem odwiedzić muzeum karnawału (od 16 wieku) w Binche. Po 3 godzinach od wyjazdu zorientowałem się, że na murku na chodniku naprzeciwko małej stacji benzynowej (prowadzonej przez Włocha) zostawiłem kamerę. Jechałem bez nadziei, że po kamerze zostanie jakiś ślad, minęło kilka godzin. Kamera jednak leżała z całym osprzętem tak jak ją zostawiłem i jeszcze kilka lat mi służyła. Polska 3-4 lata temu chyba. Pojechałem na zawody do Szklarskiej Poręby w marcu. Poszło mi bardzo dobrze, auto na parkingu przy wyciągach miałem, po zawodach szybko się spakowałem i zadowolony pojechałem do domu. Po tygodniu miałem kolejne zawody w Malej Upie (Puchar Kowar). Wyciągam sprzęt z samochodu, wszystko jest tylko kijków (Leki WC) brakuje. Przecież miałem tydzień temu w Szklarskiej i nie wyciągałem z samochodu. Reset umysłu, no tak zostawiłem na parkingu przy ławce. No trudno 4 stówki poszły. W samochodzie miałem na szczęście kijki skiturowe i z nimi wystąpiłem w Mala Upa (konkurenci trochę się ze mnie podśmiewali). Kilka miesięcy później @johnny_narciarz miał wyścig kolarski w Szklarskiej, pojechaliśmy Go dopingować, spaliśmy niedaleko wyciągu i nawet start był z parkingu. Przypomniały mi się wtedy moje kijki, a pójdę spytać parkingowych. Dzień dobry, 5 miesięcy temu zostawiłem kijki narciarskie na ławce, może pan coś pamięta. A jakie pyta pan, no Leki World Cup żółto czerwone dł 125 cm. No niemożliwe, parkingowy poszedł do swojej budki, zaczął przebierać na półce pod sufitem w sporej ilości kijków i wyciąga komplet. Takie, no jasne to moje. Poleciałem jeszcze z wdzięczności po flachę z podziękowaniem, a z kijami wróciłem do hotelu. Podałem przykłady pozytywne, negatywnych niestety mam więcej, ale nie ma sensu o nich przypominać... Pozdrawiam.5 punktów
-
Takie tam z południa Europy 🇭🇷😎🚴🏻♂️ Dziś pierwszy dzień wakacji.Krótka przejażdżka po okolicy.Kierowcy wyrozumiali,nikt nie trąbił na mnie 😂 Spotkałem na trasie grupkę ,,prosów,, -po pozdrowieniu ,,ciao,, domyślam się ze byli to Włosi😜 Temperatura w okolicy 36 stopni C. , woda popijana co kilkanaście minut jazdy,cienia jak na lekarstwo. Istria mega górzysta , albo jazda z górki albo męczarnia i podjazd 😩🔥 IMG_1263.MOV5 punktów
-
4 punkty
-
To ja opiszę dwie sytuacje. Na ostatnich skiturach w tym roku byłem z kolegą w Karpaczu. Śnieg był do samego dołu w kwietniu. Idziemy ulicą Olimpijską i jakoś rzuciło mi się w oczy dużo busów. A na nich nazwy klubów narciarskich. Patrzę, patrzę a tu nawet Szafrański. Myślę sobie, kurcze zawody klubowe sobie zrobili. I tak oglądamy te busy, stoki pozamykane, ale myślimy że kluby mogą. Cywilnych narciarzy brak, tylko skiturowcy inni. I tak w oczy nam się rzuciło że w busie Szafrańskiego jest otwarte całe okno. Myślimy że trzeba by go powiadomić. Kojarzy mi się że znam P. Szafrańską i dzwonię do niej. Tłumaczę co i jak, ona w Bielsku a on w Karpaczu. Dziękuję mi bardzo za zgłoszenie. Idziemy sobie do góry trasą na Kopie. A coś mnie podkusiło aby wejść fisem, tamtędy do góry jeszcze nie podchodziłem a wyciągi zamknięte. No i tak idziemy i nagle widać młodzież na nartach i chodzi talerzyk. To te kluby właśnie. I na samej górze przy stacji orczyka stoi dryblas Szafrański i wydaje dzieciom instrukcje. Poznałem go po zdjęciach, które wcześniej widziałem. I tak sobie idziemy i od niechcenia pytam się "czy udało się zamknąć szybę?". Szafrański przerywa szkolenie i wita się z nami i mówi że tak. W aucie był portfel, więc jest bardzo wdzięczny za sygnał. Pogadał z nami dłuższą chwilę, bardzo chwalił trenera z Karpacza, który wprowadza różnorodne formy jazdy terenowej. Przykładowo: młodzież jeździła tyczki ale pomiędzy tyczkami wzdłuż spadku stoku był zrobiony wysoki garb ze śniegu. Po każdym skręcie narciarz musiał pokonać hopke. Mieli ciężko. A druga historia jest smutna. Na fejsie w czerwcu widziałem ogłoszenie. Szafrański z rodziną był na rowerach na ścieżkach Olbrzymy. Znów Karkonosze. Byli swoim kamperem. Na zewnątrz kampera na uchwytach były dwa rowery full, sprzęt dzieci. W nocy ktoś to ukradł. Były chyba jakieś linki, zabezpieczenia. W Sudetach fulle kradną nawet ze środka z auta. Tak że uważajcie zostawiając drogi rower w aucie, bez nadzoru.3 punkty
-
Czarne czasy nastały dla wolnościowców.No chyba,że wyrąbali sobie przestrzeń życiową-status pracodawcy,ze 3 obywatelstwa,na lotnisku czeka prywatny samolot z pilotem,i jeszcze parę nieruchomości własnych w różnych krajach,tak można pandemię przetrwać.Najgorzej,gdy tego nie mają,i nawet nie są pracodawcami,tylko najemnymi.I muszą szefa firmy przekonać,że oni nie będą w pracy nosić maski ani się szczepić,ani robić testów,bo to narusza ich wolność. Pamiętam ten typ z dawnych czasów,gdy ich zatrudniałem,wtedy atrybutem wolności była godzina przyjścia do pracy,o której chcieli decydować,albo stan alkoholu w wydychanym powietrzu.I ich miny,gdy pracodawca prezentował obszar własnej wolności w kwestii doboru personelu, wyraźnie kolidujący. Tak że walka o wolność z gnębicielami to nie jest wymysł czasów pandemii...3 punkty
-
Formalnie nie jest - i to jest jeden z "grzechów głównych" ekipy rządzącej. A tak to faktycznie chcą "tępy naród" złapać za mordę ale za "friko". Wprowadzając stan wyjątkowy musieliby wziąć na klatę całą odpowiedzialność (w tym finansową) a tego się boją....3 punkty
-
Przykłady pozytywne wspaniale opisane, dobrze się to czyta. Ale o negatywnych w wolnej chwili tez bym poczytał.3 punkty
-
Za dużo przeglądasz internetów, proponuję trochę więcej specjalistów. Faszyzm i szczepionki, Ty to masz celne porównania...3 punkty
-
3 punkty
-
2 punkty
-
Cześć Ja tam jestem za męczeniem, tym bardziej, że to piękne i kojarzące mi się z całkowitą młodością rejony. Czy mógłbyś napisać gdzie dokładnie znajduje się w/w camping? Swego czasu, właśnie w Dolinie Prądnika spałem pierwszy raz pod namiotem. Było to dokładnie 41 lat temu. Wtedy namioty stawiało się na boisku piłkarskim w Ojcowie a to podobny plac... Pozdrowienia2 punkty
-
A na ch.j Ci narty skoro chodzi o wylewanie frustracji? Mam podobne zdanie na temat tego forum. Uściślając, na temat niektórych członków tego forum produkujących się na różne tematy, szczególnie społeczno-polityczne.2 punkty
-
2 punkty
-
To już prędzej przerażenie, tym co się wyczynia, I tym, że tak wielu to popiera. A Ty jeśli dobrze kojarzę, jesteś jednym ze zwolenników ograniczeń, przymusu itp.2 punkty
-
Zamek Książ – trzeci co do wielkości w Polsce Pradawny gród piastowski , a później siedziba rodu Hochbergów. Po jego wnętrzach przechadzali się zarówno Książę Bolko, ale również Konrad III von Hochberg, czy Księżna pszczyńska Daisy. W czasie II Wojny Światowej przygotowywany na jedną z siedzib Hitlera. Człon projektu Riese (Olbrzym) – podziemne, tajemnicze miasto nazistów...i być może, to tu mieści się do dzisiaj nie odnaleziony, legendarny „Złoty Pociąg” Piękne, do końca niezbadane i zachwycające miejsce. Cóż? Pogoda nie dopisuje, cały dzień pada deszcz, więc jest chwila by pokazać się na forum i napisać krótką fotorelację z naszego, z Paulą pobytu na Dolnym Śląsku (wczoraj). Ehhh a na dzisiaj była zaplanowana wyrypa w górach - co się odwlecze, to nie uciecze. Niebawem mam nadzieję wrócę na bloga z kolejną partią zdjęć, tym razem z Karkonoszy. Książ w pełnej okazałości: Ukryty w murach "władca" tego miejsca Widok na front i na dziedziniec: Zakochana para Podziemia projektu Riese. Zrzucona z murów przez Niemców, gdy uciekali w popłochu przed Ruskimi, rzeźba, odnaleziona później w lesie na zboczach zamku. Widoczek z tarasów: Ogrody Daisy: Klasyczna fotka z punktu widokowego Sikająca do basenu Żółwie z palmiarni: Robi wrażenie!!! Dziedziniec - widok w stronę wejścia na tereny Zamku: "Złoty pociąg"? Makieta z czasów piastowskich: Jak ród Piastów, to i piaskowiec Wysoko! Kto zgadnie, jakie to kwiaty? Palmiarnia. Sypialnia "Dziadka" Hochberga Współczesna Daisy przed nie swoją chatą Zakamarki, pomieszczenia, komnaty...nie do zliczenia 😮 No to idziemy zwiedzać Na tarasach pustki...cisza, spokój - jest czas na kontemplację miejsca. Główna sala - sufit, robi wrażenie! Wejście na teren zamku: ...a po bokach niemi, zaklęci w kamień tubylcy 😮 Wnętrza... I... no właśnie - co z mitologii widzicie na poniższym zdjęciu? Pora kończyć zwiedzanie... Pierwszy dzień na Dolnym śląsku minął. Zamek Książ wyzwolił w nas olbrzymie, pozytywne uczucia. Kochamy takie miejsca - piękne, owiane tajemnicą, przepełnione historią i sztuką. Kto nie był - nie zwlekajcie! Warto poświęcić dzień na to miejsce! Dzisiaj relaks - baseny, jedzenie i odpoczynek...a jak jutro przestanie padać (oby), to ruszamy w góry! Wyglądajcie kolejnych wpisów na blogu. Pozdrawiamy marboru i Paula.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Też mam jakieś zdania na tematy A, B i C, ale tu mnie interesuje N, czytaj: narty! Jak chcę sobie poczytać o szkodliwości szczepień, mam nczas.com, jak o ich zbawiennym wpływie i konieczności przymusu, włączę gazeta.pl, ale do k... n..., to jest forum o nartach!!! Może zacznijmy pisać, jak zrobić dobrą austriacką sałatkę kartoflaną (z octem). Ma to większy związek z tematem:1 punkt
-
Spiochu, tylko z pewnego szacunku do Ciebie wogóle odpowiadam. Debilne porównanie. Pompatyczność w tak młodym wieku ?1 punkt
-
Tak, wiem że kusi wprowadzenie opasek dla niezaszczepionych. Tylko pamiętaj, że nawet wielkich i wspaniałych Niemców wysyłano na front wschodni. Zaczyna się od kagańców i szczepionkowych segregacji, a skończy się tragicznie. Historia jak widać niczego nie uczy.1 punkt
-
Szczepioneczki nie działają na Deltę? Pewnie będzie jeszcze wersja Alfą, Omega i cała reszta z znanego alfabetu.1 punkt
-
Postanowiłem odwiedzić kolejne ruiny. Zamek Bydlin. 40 kilometrowa wycieczka. Do celu starałem się dotrzeć przez olkuskie lasy i polne drogi. Ktoś pisał o najlepszych kołach na piach. Masakra 🥴 Na kilku etapach trasy zapadłem się w lesie jak na ruchomych piaskach i pod górę byłem zmuszony prowadzić rower. Czyżby Pustynia Błędowska rozciągała się na tak wielkim obszarze pod Olkuszem 😀 Powrót poprowadziłem inną trasą.1 punkt
-
1 punkt
-
Nie wiem czy to nie było szczęście. Paru mieszkających w Szwajcarii Polaków jednak spotkałem.1 punkt
-
Rekord był pobity w 2016 roku. Wtedy już umieli wyznaczać dystans ...1 punkt







