Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 12 Październik 2026
-
Rok
12 Październik 2025 - 12 Październik 2026
-
Miesiąc
12 Wrzesień 2026 - 12 Październik 2026
-
Tydzień
5 Październik 2026 - 12 Październik 2026
-
Dzisiaj
12 Październik 2026
-
Wprowadź datę
06.04.2022 - 06.04.2022
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 06.04.2022 uwzględniając wszystkie działy
-
1. Przy bardzo dynamicznym obskoku wyskoczyłem z nart 2. Przy przejeździe w poprzek letniej rynny lawinowej bez konkretnego powodu wypięło górną nartę. Z Crest jestem bardzo zadowolony ale w żadnym wypadku nie umniejszam Dynafita, niestety żadne z wiązań Dynafit nie spełniało moich aktualnych preferencji, ciekawscy dlaczego niech sobie przeczytają ten wątek od strony 3 . W porównaniu do starych Dynafit TLT, ATK Crest to dużo większa intuicyjna i łatwość zapinania, Przy zjeździe stabilnie trzymanie - trzyma pewnie, prawie jak wiązanie zjazdowe. Odpinanie i blokowanie do podejścia przodów Crest wymaga znacznie większej siły niż TLT Uwaga aby skutecznie zablokować przód Crest trzeba (mocno) pociągnąć dźwignię do góry do drugiego (ostatniego) kliknięcia. Podczas podejścia przód nie wypina przypadkowo jak sugerował filmik na YT. Większość podchodzę bez podpórki pięty, opcja szybkiego przechodzenie od pozycji 0 do +50 w Crest dla mnie super, zwłaszcza że na trawersach lubię dolną nartę mieć na podpórce i robiłem to często mimo sporej uciążliwości obracania piętki w Dynafitach. Teraz jeden ruch kijkiem po nawrocie i gotowe. ATK Crest Obrotowa piętka pozwala na 3 ustawienia wysokości wiązania. Zupełnie płaski (w ustawieniu gdzie bolce są całkiem z tyłu), +37 mm (bolce z przodu, nakryte płytką ruchomą na zawiasie), +50 mm (bolce z tyłu + nakrycie płytki). Najszybszym sposobem jest przechodzenie od pozycji 0 do +50mm, wystarczy kijkiem przewrócić płytkę pod piętę. ATK zrobił kawał dobrej roboty , a Crest chodzi jak szwajcarski zegarek dzięki pracy pasjonatów skiturów z Włoch.4 punkty
-
Może i maja więcej ..zależy czego szukasz myśle. Mnie na ten przykład nie zależy na ilości odsłon, natomiast zależy mi na "jakości interakcji" (że tak to nazwę) - czyli co kto lubi. Po prostu chce żeby moje zdania czytali i moje zdjęcia oglądali tacy napaleńcy jak ja ...na przypadkowych "przechodniach" nie zależy mi.3 punkty
-
Grupy na fb to zjazd poziomu względem forum. Chodzi mi przykładowo o grupy narciarskie. Grupy które mają po kilkanaście tysięcy członków. Zawsze trafi się tam grupa osób "przypadkowych" lub takich które z forum dawno by wyleciały. Widać to po wpisach... Jak ktoś ma szybkie pytanie np. jak gdzieś tam dojechać, który ośrodek lepiej wybrać czy coś w tym stylu to odpowiedź raczej szybko dostanie, ale ogólnie dużo słabsza atmosfera. No i szukanie jakichkolwiek wpisów z przeszłości na takich grupach to straszna lipa.3 punkty
-
Grupy na fb służą do tego, żeby po raz tysięczny zadać to samo pytanie. Sezon 2020/21 - "ile wódy i kiełbasy mogę wwieźć do Szwajcarii bez mandatu?" Sezon 2021/22 - "nie szczepiłem się, czy jest jakieś miejsce z którego mnie nie pogonią"? Dyskusji to tam praktycznie nie ma.2 punkty
-
Dopowiadasz sobie coś co nie miało miejsca. Za to miało miejsce optymalne wykorzystanie miejsc w autach. Ekologia zamiast samotnictwa.2 punkty
-
Z atmosferą masz rację. Ale w kwestii wylecenia z grupy to nic się nie zmieniło. Jeden ruch i użytkownika nie ma. My bezwzględnie usuwamy toksycznych lub komercyjnych użytkowników. Albo wstawiamy im zatwierdzanie postów. Także ukrywanie głupich komentarzy - jedno kliknięcie i go nie ma. Z punktu widzenia administratora, który nie chce się zbyt długo zajmować moderacją to bardzo wygodne. Genialnym narzędziem są grupy zamknięte, tam są normalne dyskusje, przesyłanie materiałów. Wielkim plusem są załączniki, które mogą być w różnym formacie. Na forum nie prześlesz gpx czy pdf.2 punkty
-
W SM - jak wygenerujesz naprawdę spory ruch - być może czeka Cię nawet gratyfikacja finansowa bądź rzeczowa. Fora, to powoli taki trochę archaizm Internetu, dla ludzi przywiązanych do tradycji, z nikłym napływem "młodego wiekiem narybku". Dla mnie jednak ważny, pozwalający poznać ludzi o wspólnych pasjach i zainteresowaniach, gdzie wirtualne spotkania, przenoszą się do świata realnego. Wspólne wyjazdy przeradzają się czasem z znajomości a te z czasem w przyjaźnie.2 punkty
-
W tarczę Narciarstwo jest jedno ale telemark jest trudniejszy, niestety . Bawiłem się super na sztywniakch przez jakieś 37 sezonów ale dopiero po wejściu w tele zrozumiałem narty. ps. Od czasów Hermana Maiera kadra Austri musi przejść, przynajmniej tygodniow,y obóz telemarkowy.2 punkty
-
Mamy zupełnie inne doświadczenia grupowe. Na przykład kolegę co zostanie z kimś odstającym bo widzi, że coś jest nie w porządku. Albo pomoże przy zaciętym wiązaniu (tu długa walka). Albo wspólna naprawa sprzętu. To także kubek herbaty z imbirem podany w odpowiednim momencie. Przepatrzona droga i założona asekuracja. Przecierany szlak w świeżym śniegu gdzie pierwszy walczy ciężko, drugi wyraźnie mniej a trzeci ma lajt. Wypracowywanie grupowych decyzji. To pomysły na przejście czegoś czy założona linia do zjazdu. Wreszcie wspólne spędzanie czasu wolnego. Kucharzenie. Wymiana doświadczeń. Na taką ekipę pracuje się latami, czasem "testując" ochotników na "przypadkowych" wyjazdach. Ucząc się też samemu co to znaczy grupa. Z całą odpowiedzialnością napiszę, że nie zrobiłbym żadnego z moich pięknych tematów skiturowych gdyby nie ekipy z którymi miałem zaszczyt jeździć. Razem zrobiliśmy parę trawersów w Alpach, razem gnieździliśmy się na maleńkim jachcie w Norwegii czy w absurdalnie małym namiocie w Czarnohorze (za to w wietrze co urywał głowę). Każdy za każdego skłonny był dać tę głowę, a przynajmniej każdy zwracał uwagę na innych bardziej jak na siebie.1 punkt
-
Te zasady są płynne, wystarczy, ze zmienia się warunki pogodowe, pojawi się ambicja, zmęczenie, rozdrażnienie, różnie ludzie na to reagują, moje doświadczenie z takich grupowych wyjazdów a także ich obserwacji pokazuje, ze rzadko kiedy jest sielanka, często ktoś kogoś ciągnie na sile, rzadziej rezygnuje z własnych celów; co tu dużo szukac w Karkonoszach hala Szrenicka, piesi, zima, jeden gorzej przygotowany brak kijków, inni napierają na szczyt, ten mówi, ze on sobie zetnie i zejdzie, oni ruszyli w zespół dziarsko ten na tym skrócie zaraz się zakopał w głębokim śniegu, żal mi się go zrobiło; inna akcja panowie przodem w raczkach, dziewczyny z tylu trochę ślizgając się, choć raczki ponoc miały… w plecaku; reasumując zle sie idzie najslabszemu na końcu, słabo sie czuje gdy grupa sie od niego oddziela, a tak dość często sie zdarza niby za obopólną zgodą…1 punkt
-
Pamiętam że 4 była u nas tylko przy butach, moje wiązanie było tylko tlt. Cały sprzęt miałem nowy, zakupiony w sklepie w Zakopane. Tutaj trochę historii wiązań Dynafit https://www.wildsnow.com/backcountry-skiing-history/binding-museum-backcountry-skiing/dynafit-tourlite-tech-1993/1 punkt
-
Znam facetów. Bywałem w grupie. Presja. To nie jest tak, że najsłabszy czuje komfort. Często byłem tym szybszym, ale raz w Górach Skalistych odstawałem od grupy jak się okazało w połowie drogi. Niby sobie sam poszedłem, drugim razem w Tatrach Słowackich. Nie czułem się dobrze w żadnym przypadku, choć tragedii tez żadnej nie było. Różnie bywa w grupie, czasem pośród przyjaciół psy zająca zjadły. Może rzeczywiście jestem takim wilkiem stepowym choć na nartach jakieś inne zwierzę.1 punkt
-
No właśnie. Wyścigi. Natomiast wygoda gdy chodzi o wspólny transport.1 punkt
-
Zaintrygowałeś mnie i trochę poszperałem. Miałem jedne z pierwszych w Polsce wiązań pinowych Dynafit Tour Lite Tech Do teraz bylem pewien że nie miały żadnego numeru, ale doszukałem się że to podobno 4. . https://backcountrymagazine.com/stories/basecamp-four-centuries-safety-gear/ do tego buty Dynafit TLT 41 punkt
-
Dodałbym jeszcze, że SM jednak zasadniczo zmieniły reguły gry. Pod wieloma względami są znacznie wygodniejsze i i lepiej trafiają w przeciętnego użytkownika. A ponieważ ilość czasu jaką można spędzić przed ekranem jest ograniczona to siłą rzeczy fora straciły ruch. Także dla userów generujących ciekawy kontent SM będą o niebo atrakcyjniejsze. Tutaj naszą relację obejrzy 50 osób a na FB -10 000. Oczywiście jakości interakcji nie sposób porównać ale per saldo te nowe kanały mają więcej plusów.1 punkt
-
Nie tylko kadra Austrii. Tyle, że mają warunki aby nie były to jesienne botki dopięte na kablu do rozklekotanych nartek. Mlodzież, która na codzień ma nienagannie zrobione alpejskie, mocny flex i rozsądne narty po założeniu "czegoś bo telemark" ryje kolanem po śniegu nie mając kontroli. Nie, żebym jako laik/teoretyk krytykował kaczy dziób ale obecnie producenci odchodzą na rzecz kaczej dupy (zostaje w butach już chyba tylko Scott czyli dawny Garmont). Co do samej zasady aby próbować w treningu alpejczyków wplatać telemark - jak najbardziej. Byle nie zrazić. M.1 punkt
-
1 punkt
-
Takie samo ale mniej wybacza. O ile alpejsko można jechać skutecznie i brzydko to w telemarku skutecznie oznacza ładnie dla oka. Zarówno na poziomie sportowym i rekreacyjnym. Choć "ładnie" wiadomo, sprawa względna. M.1 punkt
-
Właśnie dlatego ci nie ufam bo jesteś typowym fanboyem - nie możesz wskazać dlaczego polecasz ATK poza tym, że je masz. Ja do Xeniców nie mam zastrzeżeń mimo, że też je wymieniałem. Pin się wysuwał. Było to tyle dziwne, że trzeba było naprawdę przyłożyć młotkiem by wrócił na miejsce. Wbiłem go na siłę, jeszcze zalany kropelką więc pewnie siedzi porządnie, ale ponieważ dostałem przód na wymianę to założyłem nowy. Jak ktoś nie ufa to sprawdza - po kilku godzinach dynamicznej jazdy na muldach i hopkach nie mam zastrzeżeń.1 punkt
-
Grunt, że jeszcze żyje, bo teraz to nic nie wiadomo. Chociaż szczególnie go nie brakuje. Z rzadka coś napisał z sensem, ale większość to nie do czytania była.1 punkt
-
Zgadzam się w pełni. Przerabiałem to na dwóch różnych forach o odmiennych tematykach.1 punkt
-
1 punkt
-
Zycie jak pisze sstar to najczęstszą przyczyna. Druga to podupadanie forum - tutaj powodów wiele może być - odwracając sytuacje forum żyje kiedy zejdą sie w nim pasjonaci z charyzmą. Miałem kiedyś przyjemność pisać na forum które żyło wirtualnie i w realu kilka lat tak bardzo intensywnie że zawiązywały sie przyjaźnie a nawet małżeństwa...inne sie rozstawały...teraz dalej jeszcze istnieje ale podupadło jakościowo (życie)-nie ma już spotkań ..nie ma wernisaży.. wspólnych przedsięwzięć. - zabrakło "liderów". Najważniejsze to to co zostało - pare przyjaźni (trwających w realu) i jeszcze jakieś gęby bieda/celebrytów w telewizorni które już wtedy miały parcie na kamerę.. Przypuszczam ze tutaj jest podobnie - forum żyje w momencie gdy paru "odpowiednich" ludzi natknie sie na siebie zaczyna "iskrzyć" a to przyciąga, po części uczestników ale często tylko kibiców. Forum żyje gdy biorą w nim udział pasjonaci oni przyciągają.....hobbiści zawsze tylko stanowią tło.1 punkt
-
Pewno wszyscy odkryli Twoje forum i teraz gwiazdorzą u Ciebie😉...1 punkt
-
Nie znam nikogo kto by fizycznie opisał w pełni wiarygodnie dlaczego jedno wiązanie PIN działa lepiej a drugie gorzej, choć ich budowa jest zbliżona. Ja się opieram na własnym dość szerokim już doświadczeniu, oraz na opiniach innych ludzi którzy jeżdżą spore linie. Samo porównywanie cech jest podstawą do tego aby się danym wiązaniem zainteresować, ale to nie znaczy jeszcze że model w pełni dobrze działa i jest niezawodny. Co z tego że Xenici mają fajną budowę, jak się łatwo psują. Na grupie offpiste jest taki kolega MD który miał to wiązanie próbnie, i je sprzedał. Po usterce dostał nową część i sprzedał wiązanie, napisał że im nie ufa. Dla mnie to jest dużo ważniejsza ocena, niż to że tam są elastyczne piny. G3 Ion można polecać, to są wiązania sprawdzone w Tatrach wysokich. A to jest moje wiązanie z czterem sprężynami z przodu, które działa wybornie, ATK Raider 2.0. Też sprawdzone w Tatrach wysokich, i w Alpach.1 punkt
-
Bo mapy.cz są najlepsze do turystyki? Bo używa ich GOPR? Bo mapy.cz pozwoliły mi przenieść przyzwyczajenia z mapy papierowej na smartfona, w zasadzie na początku to wystarczyło mi info gdzie jestem, później doszła nawigacja do określonego miejsca (rower,motocykl-tu do navi korzystam tylko z komunikatów głosowych), kilka lat temu było z optymalną trasą bardzo różnie, aktualnie jest dobrze. Planowanie trasami lub ścieżkami, wygodne wytyczanie na komputerze i przeniesienie na smartphone, cieniowanie stoków,nachylenie procentowe stoku, łatwe udostępnianie i zapisywanie. Mapy.cz można pobrać i działają offline. Pogodę polecam https://www.meteoblue.com/pl/pogoda/tydzień/skrzyczne_polska_30856971 punkt
-
Wracałem dziś samolotem z Frankfurtu do Wrocławia. Flightradar ładnie pokazywał, że jest duża szansa na przelot nad Karkonoszami przy słonecznej pogodzie. Dlatego zarezerwowałem wcześniej miejsce z prawej strony przy oknie, mając za główny cel sfocenie Szklarskiej Poręby. Sama trasa, już przy zniżaniu przed lądowaniem we Wrocku: Harrachov, widoczne skocznie: Spindlerovy Mlyn Śnieżne Kotły [Szklarska niestety po drugiej stronie samolotu]: Śnieżka Kopa Rzeczka1 punkt
-
Żałosny jesteś. Nie umiesz dyskutować merytorycznie. Musiałeś polecieć po bandzie. Zszedłes do poziomu najgorszych matołków na tym forum. Słabizna.0 punktów







