Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. moruniek

    moruniek

    Użytkownik forum


    • Punkty

      13

    • Liczba zawartości

      2 943


  2. sstar

    sstar

    Użytkownik forum


    • Punkty

      7

    • Liczba zawartości

      5 412


  3. Lexi

    Lexi

    Użytkownik forum


    • Punkty

      6

    • Liczba zawartości

      3 902


  4. Bumer

    Bumer

    Użytkownik forum


    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      4 396


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 10.07.2022 uwzględniając wszystkie działy

  1. Cześć, W sumie nie wiem, czy to dobry dział na pisanie takich rzeczy ale jak co, to niech admin przeniesie. Ostatnio, czyli na przełomie czerwiec - lipiec z moimi znajomymi uruchomiłem kolejną stację meteo w Beskidach. Tym razem padło na ciekawe miejsce, bo na Pilsko. Łącznie jest to 9 moja stacja w Beskidzie Śląskim, Niskim albo Żywieckim. Wszystkie one pracuję w oparciu o wyłącznie moje urządzenia. Poniżej wrzucam linki do stacji, które mogą być pomocne do wyjazdów na narty i nie tylko. Na lato też fajna sprawa, chodź po statystykach widać, że najwięcej osób używa w sezonie zimowym http://pilsko.pogoda.cc/ Pilsko, górna stacja wyciągu orczykowego numer VII - 1440 metrów npm http://skrzyczne.pogoda.cc/ Skrzyczne, platforma widokowa COS aka start to trasy FISowskiej http://jaworzyna.pogoda.cc/ Jaworzyna Skrzyczneńska, stacja przesiadkowa wyciagu na Skrzyczne - garaż na ratraki http://magurka.pogoda.cc/ Magurka Wikowicka, trasy narciarstwa Biegowego http://halny.pogoda.cc/ Keja manerwrowa na Jeziorze Żywieckim. Stacja pokazuję temperaturę wody w Jeziorze Stacji jest więcej i można je przeglądać i używać również z pomocą aplikacji mobilnej -> Meteo System <- https://play.google.com/store/apps/details?id=cc.pogoda.mobile.meteosystem W tym roki być może pojawi się kolejna stacja w Szczyrku, tym razem na kompleksie skoczni Skalite, która będzie pokazywała to, co się dzieje na wysokości około 500 metrów. Dla zainteresowanych galerie zdjęć z montażu stacji na Pilsku i innych obiektach https://photos.app.goo.gl/AKrv15UPwQTQo8kK9 https://photos.app.goo.gl/yYGfcEW6ZhqEywcZA https://photos.app.goo.gl/cGshPBzD6oV8WCqQ9 https://photos.app.goo.gl/jjpnvAWoETu86681A https://photos.app.goo.gl/yHmPbEFsN5UwY1zv9
    2 punkty
  2. Tutaj byłym ostrożny - sztywność podeszwy to pojecie względne ..dość że sama kategorie ABCD są umowne to jeszcze nie ma sie to nijak do wagi piechura. Mało tego - często najbardziej popularne tatrzańskie szlaki sa tak "wyślizgane" i "wymuskane" ze faktycznie adidaski są w lecie ok - a mniej uczęszczane szlaki w Bieszczadach czy Beskidach sa tak zniszczone (często prowadzona zrywka drzew) że chodzisz po piargach i kamieniach w błocie co jest dużo bardziej wymagające w odniesieniu do doboru obuwia.... trzeba dobierać buty indywidualnie do potrzeb.
    2 punkty
  3. Napisałem, do kolegów na forum. Jeśli ktoś nie uważa się za forumowego kolegę, niepotrzebnie zabiera głos. Nie wiem czy pan jest lekarzem czy nie, ale, jesli nie, to po co strzępić język i pokazywać swoje nieprzychylne oblicze? Jesli pan jest lekarzem, no to chrońcie nas wszystkie siły przed kontaktem z panem. Z taką empatią, zrozumieniem i chęcią pomocy, nadaje się pan co najwyżej do zespołu sławnego doktora z jeszcze bardziej sławnego obozu. Moja aktywność tu na forum praktycznie zamarła. Przyczyną jest między innymi taka osoba jak pan. Nie wiem czy jeszcze wykażę się jakąkolwiek aktywnością , ale gdyby tak było, mam do pana ogromną prośbę. Proszę omijać mnie z daleka jak tylko to mozliwe. Ze swej strony deklaruję to samo wobec pana. Po co mi przykrość? Dodam jeszcze, do towarzystwa dobieram sobie, mam nadzieję, odpowiednie osoby. Pan do nich nie może należeć. Żegnam.
    2 punkty
  4. Dziękuję za radę. Wezmę sobie to do serca. No cóż, kolega z forum.
    2 punkty
  5. Po pierwsze i najważniejsze. Żeby nie mieć problemów ze stopami, trzeba dużo chodzić. Jak robisz codziennie 5-10km to na wycieczce też będzie lajt, a jak siedzisz w pracy/w domu i wszędzie autem, to żadne buty nie pomogą. Po drugie, trasa 21km po górach jest za długa na początek. Jak będzie to 20-ta wycieczka w danym sezonie to ok, ale nie pierwsza, czy trzecia. Po trzecie, Twoje buty są twarde. Lepiej mieć miękkie addidasy ale z grubą podeszwą. Takie do biegów terenowych, ale nie wyścigowe tylko cieższe i grubsze. Po czwarte nieco większa długość może pomóc, ale bez przesady, pół numeru wystarczy. Po piąte, buty dobrze dopasowane na szerokość, nie za szerokie. Nie trzeba ich mocno ściskać sznurówkami. Po szóste, zdabaj o paznokcie u stóp. Za długie/za krótkie lub źle obcięte, mogą powodować problem Po siódme, na lato lepszy jest but siateczkowy bez membrany. Jak pada to zamoknie, ale jak masz membrane gore to jest cały czas mokry, bo noga się kisi i przegrzewa to też sprzyja obtarciom i odciskom.
    2 punkty
  6. Rower na pace. Wersja na zimę zamiast roweru narty ponoć. Korzeniow Izerka.
    2 punkty
  7. Fajnie tam masz...leniwo wakacyjnie ....ja nie mam czasu - musze chrust zbierać.... (winter is coming)
    2 punkty
  8. Albania Durres, wielu z nas jeszcze nie odkryło, ja byłem pierwszy raz i nie żałuje, podpowiem gdzie szukać noclegu, a którego rejonu unikać. Polecam rejon Golem i Mali Robit piękna plaże, fale, las piniowy (sosny) - można kilometrami spacerować bez butów wzdłuż plaży, zdecydowanie odradzam rejon najbliżej miasta, ze względu na gęstą zabudowę i morze bez fal. Pomiędzy tymi obszarami jest teren wojskowy. Całość od Durres do Mali i Robit przeszliśmy na nogach. Ludzie przyjaźni, często władają kilkoma językami obcymi, wielu czyta książki na plaży- w weekendy po plaży chodzą sprzedawcy książek bo masa letników przyjeżdża z Tirany , grają też na plaży w szachy lub inne gry planszowe. Kuchnia przepyszna zwłaszcza dla wielbicieli owoców morza. Ponad 85% energii elektrycznej dostarczają elektrownie wodne, bunkry dalej stoją (dobry beton), teraz dużo budują apartamentów, w niektórych rejonach bardzo rozsądnie wpisane w przestrzeń. Polecam dla wielbicieli porannego pływania w morzu, szumu fal i spacerów p piasku - są też długie odcinki deptaków przy plaży. Parę zdjęć ,,biednej" Albanii
    1 punkt
  9. Dokładnie, sportowy rower to podstawa. zobacz jak mario ciśnie pod górę:
    1 punkt
  10. Czesi to sportowcy i po górach jeżdżą na rowerach sportowych. A pokraki jeżdżą na rowerach miejskich. Jak cię stać na passerati to stać cię na sportowy rower.
    1 punkt
  11. W tym miejscu wkrótce Doppelmayer zacznie stawiać wyprzęganą szóstkę,a stara czwórka pojdzie na trasę nr 5 zamiast talerzyka...
    1 punkt
  12. Chyba Parkinsona. Ja żonie kupiłem taki droższy ale tez używka Szwajcar. Znak uwaga na barany. Miałby duże wzięcie.
    1 punkt
  13. Fotek kilka. Jeżdżę od rana. W koło komina z doskoku.
    1 punkt
  14. Bardzo dobre pytanie. Takie… niezobowiązujące intelektualnie. Lakier jak lakier ostatnio kładłem coś na narty co Mikoski polecał. Kyrgios przegrał drugiego seta. Tymczasem. A natomiast. Moj rower jest wart tyle ile ten twoj lakier, choć korba nieśmiertelna ponoc, stare shimano. Śmiga.
    1 punkt
  15. Fajny rower - wypadałoby sie zapytać o coś mądrego odnośnie rowerów ale jakoś z rowerową świadomością zostałem na etapie składaka - co prawda na moim rowerze jest nalepka z dumnym "Limited" ... ale zapewne znaczy tyle co "Turbo" na maluchu.. ..wiec zapytam - jakiego lakieru na ramie używasz na taką pogode ?....
    1 punkt
  16. Dochodzi jeszcze psychika. Na szosie podświadomie trzyma się styl. To w końcu arystokracja wśród rowerów 🤪
    1 punkt
  17. Stroje, zwyczaje religijne. Jadąc od Strugi do Gostivaru, widzisz kilka cmentarzy, meczetów z dużymi powiewającymi flagami (z charakterystycznym orłem). Bardzo dużo kobiet ubranych w tradycyjne stroje zakrywające twarze, siedzi pod drzewami, a kilkanaście metrów od nich dzieci bawią się w wodzie. Sporo osób idących (wracających) z meczetów. Wielkie flagi Albanii w Macedonii temu towarzyszą. Po drugiej stronie granicy, kobiety w bikini, nie mające problemu by podejść do mnie na plaży i zapytaniem czy mogę im pokazać (pożyczyć) deskę do popływania. Spotkałem tylko pojedyncze osoby w strojach zakrywających twarze, meczety stoją puste. Cmentarze, w Macedonii wypielęgnowane, osoby je odwiedzające w tradycyjnych strojach. Te w Albanii, stoją puste. Być może to nieco pobieżna obserwacja, jednakże w zeszłym roku było identycznie.
    1 punkt
  18. Kończę powoli już relację ze Skopje, będzie jeszcze słowo o pysznym jedzeniu. W knajpie na rynku do której weszliśmy, tylko 3 dania, za to jak smakowały. Lokalne piwko, też było. Pyszna sałatka. Dania główne. Tu przyprawione odrobinę inaczej niż wcześniej w Serbii. I hit wieczoru. Jakże proste danie z fasoli, a jak obłędnie smakowało. тавче гравче I pyszny chlebek do kompletu.
    1 punkt
  19. W długi weekend czerwcowy wybrałam się ze swoją drugą połówką i ze Szczecińskim Klubem Rowerowym "Gryfus" na czterodniowy rajd wokół Tatr. Do tej pory bywaliśmy z Gryfusami na imprezach dookoła Zalewu Szczecińskiego, które są bardziej masowe, a że szlak wokół Tatr kusił mnie od jakiegoś czasu - właściwie to od czasu, gdy w blogu opisał go @marboru, to nie wahaliśmy się długo, gdy klub ogłosił zapisy w pasującym nam terminie. Trasa rowerowa wokół Tatr ma kilka wariantów - z jednej strony szosowy, który co ambitniejsi pokonują w jeden dzień, z drugiej ekstremalny mtb po górskich ścieżkach i różne warianty pomiędzy. Ten nasz był właśnie taki "z gestem" - 3/4 asfaltu bardzo różnej jakości, a reszta to szutry, terenowe drogi a nawet kamieniste górskie szlaki. Mapka? Proszę: Dystans - ponad 330 km, przy blisko 2.500 m przewyższenia. Zasadniczo trzy dni na objechanie Tatr, bo ostatni dzień to objazd Jeziora Czorsztyńskiego i fragment Velo Dunajec. Czwartek: Nowy Targ - Liptowski Mikulasz Pojechało nas czterdzieści parę osób - dwoma busikami z przyczepami na rowery. Parę osób miało elektryki, były gravele, rowery górskie - chyba najwięcej, crossy i kilka trekkingów (między innymi nasze). Wyjazd ze Szczecina był we środę wieczorem - noc w podróży, a w Nowym Targu byliśmy ok. siódmej rano. Przepak na rowery, śniadanie w oberży i przed dziewiątą ruszamy na szlak. Pogoda super - słońce świeci od rana. Pierwszy odcinek prowadzi DDR-ką, dawną trasą kolejową do Trsteny. Po drodze ładne wiaty, w góralskim stylu. W Chochołowie miejscowi górale w pięknych, odświętnych strojach zmierzają na nabożeństwo z okazji Bożego Ciała: Przejeżdżamy przez granicę do Słowacji. Szlak prowadzi do Trsteny, my jednak odbijamy w kierunku na Vitanovą - to znaczy taki był plan, ale część grupy się zgubiła i trochę potrwało, zanim wszyscy wrócili na ślad. Mieliśmy więc nadprogramowy postój w takich okolicznościach przyrody - po jednej stronie Babia Góra: ... a po drugiej Tatry. I mój towarzysz drogi, po raz pierwszy na wyjeździe: Z Vitanovej jest kawałek drogą publiczną do Oravic. Wioska ta jest znana z kąpieliska termalnego, ośrodka narciarskiego - w którym jeszcze nie byliśmy - i ślicznej Doliny Juranovej, w której byliśmy na pieszej wycieczce. Tym razem nie było ani kąpieli, ani nart, ani wędrówek, tylko postój w barze i zimna kofola. Mniam! I tutaj koniec zabawy - trzeba było nabrać sił przed dwoma solidnymi podjazdami do Zuberca. Zdjęć nie robiłam, będąc zajęta mozolnym pokonywaniem kolejnych metrów przewyższenia w czerwcowym upale. Dopóki dało radę to rowerem, a stromsze odcinki pieszo. Nagrodą były spektakularne zjazdy, ale najlepsze czaiło się jeszcze za rogiem. Minęliśmy wioskę Huty i znów zjechaliśmy z asfaltu - tym razem wgłąb przepięknego wąwozu Doliny Prosieckiej: Po fragmencie równej, żwirowej ścieżki, zrobiło się bardziej terenowo. Darek jedzie z górki: Na widocznym w dole zakręcie jest rozwidlenie szlaków. Zostawiamy rowery i kawałeczek idziemy spacerkiem do pięknego, zabytkowego młyna: Powrót bardzo ekstremalną ścieżką w górę - dobre kilkaset jeśli nie więcej metrów pchania rowerów pod strome zbocze: Uff, jesteśmy - dalej jedziemy w dół Kvacańską Doliną - zjazd był też bardzo wymagający i prawie nie robiłam zdjęć, ale było bardzo ładnie. Widok w dół wąwozu: Od wlotu doliny do Liptowskiego Mikulasza - gdzie czekał na nas nocleg - mieliśmy jeszcze trochę kilometrów, a na niebie gęstniała warstwa ciemnych chmur: Znów pod górę ... Do hotelu dotarliśmy przy pierwszych kroplach deszczu, po pokonaniu blisko 100 km i ponad 1000 m przewyższenia - to mój rekord, choć nie na długo. Zdążyliśmy się zakwaterować, gdy rozpętała się burza i nawałnica. Padało całą noc i rano. [cdn.]
    1 punkt
  20. I kolejna część relacji ze Skopje. To miasto mocno podkreśla swoje związki z Matką Teresą z Kalkuty. Spotykamy kilka pomników. I kolejny. Muzeum. To też miasto mieszania się kultur. I różnych wyznań. Albańska mniejszość widziana po drodze, jest dużo bardziej ortodoksyjna, niż ich krajanie mieszkający w Albanii. Kolejny pomnik. Jeszcze jedno zdjęcie. Teatr dla dzieci. A to już kamienice widziane od podwórza. W zasadzie, mamy zostawione piękne fasady i doklejone do nich bloki. A to tyły jednej z restauracji. Ile te wszystkie klimatyzatory, wentylatory i chłodnie muszą "żreć" energii ?
    1 punkt
  21. Jak u tej baby co to sie spowiadała z cudzolożenia za stodołą: Ksiądz: ......to będzie piekło.... Baba: ...... oj..już piecze...
    1 punkt
  22. Niedziela: Leśnica - Jezioro Czorsztyńskie - Nowy Targ Ostatni dzień czterodniowego rajdu to bonus w postaci objazdu Jeziora Czorsztyńskiego, znad którego po południu pojechaliśmy prosto do Nowego Targu, skąd mieliśmy transport powrotny do Szczecina. Pogoda dopisywała przez cały długi weekend, ale niedziela była prawdziwie upalna - dlatego też trasa nad wodą okazała się całkiem niezłym pomysłem. Na początek jednak już znaną, malowniczą drogą z Leśnicy do Nowej Białej popedałowaliśmy z widokiem na Tatry. I dalej w kierunku na Dębno i Frydman - już nad jeziorem. Na początku ścieżka prowadzi koroną betonowych umocnień, ale woda w tym miejscu jest mętna i nieładnie pachnie. Po krótkim postoju zatem ruszyliśmy podjazdem w stronę Falsztyna i tu zaczęły się fajne widoki. Jest podjazd ... ... i jest zjazd. Niestety na tym zjeździe byliśmy świadkami wypadku. Chłopak - nie z naszej grupy na szczęście - zaliczył wywrotkę i dość mocno się poharatał. W Niedzicy grupa rozdzieliła się na dwie części - bardziej ambitni, w tym Darek, pojechali pełną pętlę podjazdem przez Sromowce Wyżne, a kilkanaście osób (w tym ja) wybrało wariant bardziej ulgowy transferując się łódką do Czorsztyna. Widok na przystań i zamek w Niedzicy: Z zapory: A po drugiej stronie Czorsztyn: W Czorsztynie zainstalowaliśmy się w kawiarence nad wodą, czekając na resztę grupy. Miło było zrelaksować się w takich okolicznościach, po trudach ostatnich dni: Trasa północnym brzegiem jeziora to kręta DDR-ka, biegnąca estakadą tuż nad brzegiem jeziora i wcinająca się w kilka zatoczek: Jeszcze obiad z widokiem na jezioro i kuszący basen - niestety tylko dla gości hotelowych. A tak by człowiek chętnie wskoczył do wody po upalnym dniu i przed podróżą do domu! Ostatnie 20 kilometrów prowadziło przez Velo Dunajec do Nowego Targu - trasa odbiegła więc nieco od widocznej mapki z komoota w pierwszym poście. Gorąco niemiłosiernie i zmęczenie dawało się we znaki. Na koniec więc poszukaliśmy jeszcze ochłody w jakimś dopływie Dunajca: Około siedemnastej byliśmy na miejscu - szybki przepak przy busach i w drogę do Szczecina, która przez korki na Zakopiance wydłużyła się do 13 godzin. Ale cały wyjazd - super! Świetna trasa, choć wymagająca kondycyjnie i fajnie zorganizowany rajd.
    1 punkt
  23. Sobota: Poprad - Leśnica Najdłuższy i najbardziej wymagający etap szlaku wokół Tatr - ale i chyba najpiękniejszy, prowadzący po słowackim i polskim Spiszu. Zaraz za Popradem wspinamy się na bardzo widokową szutrówkę do Kežmaroka. Widać ślady nocnej ulewy: W oddali dostrzegam panoramę miasteczka Žakovce A po lewej tak ... ... albo tak: W Kežmaroku przerwa na lody w rynku. Gorąco się robi. Mają tu też ciekawy zamek: Teraz jedziemy wzdłuż rzeki Poprad: Jazda jest dość wymagająca i teraz będziemy przez 25 km zasuwać pod górę. Jedziemy przez Spisską Belę do Ždiaru. Słońce pali niemiłosiernia, a momentów wytchnienia od podjazdów jest niewiele. Przydają się wszystkie przełożenia, a zwłaszcza te naljżejsze. Z trudem dojeżdżam do knajpki w Ždiarze, w której mamy przerwę obiadową. Pewnie w zimie roi się tutaj od narciarzy, bo tuż za budynkiem jest wyciąg. Uczta dla podniebienia ... ... i dla oczu: Ruszamy dalej - to jeszcze nie koniec morderczego podjazdu. Ale widoki - cudne! Odbijamy w prawo na drogę asfaltową, która ponoć momentami ma do 22% nachylenia. Zdjęcia? Nie ma siły. Wreszcie jest szczyt - co za ulga! A dalej? Wielokilometrowy, epicki zjazd pustą szosą - jakby z dachu świata w dół. Ech, piękne to było! Trzeba było mieć dobre hamulce - Darek swoje klocki zdarł do cna. Zbliżamy się ponownie do słowacko-polskiej granicy - w Kacwinie. Niestety to nie koniec podjazdów - jeszcze ze trzy góry, a nogi już jak z waty. Czyż jednak nie warto? Mijamy kolejne miejscowości - Łapsze, Dursztyn (ostatni podjazd), Nowa Biała. Widoki? O takie: Drogi? Proszę bardzo: Nogi już mdleją z wysiłku - dobrze, że jest w dół. Dojeżdżamy do Leśnicy, gdzie jest nasz nocleg. Gdyby ktoś nie mógł zasnąć... Mnie to nie grozi. Na kolację mamy grilla, całe szczęście że na miejscu, bo bym się już nigdzie nie dowlokła. W nogach znów prawie 100 km i tym razem ponad 1300 m elewacji. Dałam radę, choć jestem ledwie żywa. [cdn.]
    1 punkt
  24. Piątek: Liptowski Mikulasz - Poprad Dzień rozpoczął się przejażdżką po starówce Liptowskiego Mikulaszu, w którym przez weekend akurat odbywał się festyn. Wyjeżdżamy z Mikulasza doliną Wagu: Liptovski Hradok: Za tym miasteczkiem zjeżdżamy z główniejszych dróg w dziurawe, boczne asfalty - cały czas przy rzece. Jest pięknie i widokowo Kolejny akcent narciarski - jeździł ktoś w Łopusznej dolinie? Im bliżej Popradu, tym więcej rowerzystów na szlaku, a także spacerowiczów i rolkarzy. "Gryfusy" mocno zasuwały w peletonie, więc znów nie było czasu na zdjęcia. Wieczór zakończyliśmy za to kolacją w miłym towarzystwie na popradzkim deptaku.
    1 punkt
  25. Za tym kanałem, nieco się zmienił przez rok. My mieszkaliśmy w tym ogrodzonym rejonie.
    1 punkt
  26. Za tym ujściem? Gdzieś tu https://pl.mapy.cz/s/cehohahako Ten rejon Golem jest strzeżony i ogrodzony, jest tam sporo domów letniskowych mieszkańców Tirany i kilka fajnych knajp.
    1 punkt
  27. Jesteśmy w Skopje. Już sam dojazd na miejsce był nieco ekscytujący, Pan kazał nam wjechać w bramę. Pytam w jaką bramę, a on mi mówi, w taką dużą bramę miasta, taki zabytek. Tam pełno policji. Dzwonię do niego i pytam, czy to legalne. Odpowiada, tak stoję na dole i macham do Ciebie, policjantów uprzedziłem, że będziesz mieszkańcem. Dobra jedziemy. Jakby ktoś chciał namiar na fajny apartament z miejscem parkingowym w samym centrum pisać na priv. Widok z naszego okna. Porta Macedonia. Skopje to zabytek na zabytku (no dobra część taka trochę kiczowata, robiona hurtowo), jednak duża cześć piękna. Pomnik na pomniku. I kolejny. Plac i dojście do Kamiennego Mostu. Kolejny zabytek. Kamienny Most. Pomnik Wojownika. Widok z Kamiennego Mostu. Góra Wodno z Krzyżem Milenijnym. c.d.n.
    1 punkt
  28. Ja bym dodam jeszcze, kilka zdjęć z zeszłego roku (byliśmy w Golem). Najlepsza knajpa w okolicy (dla miejscowych). Za kanałkiem, gdzie kończą się apartamentowce i zaczyna Albania dla miejscowych. I pyszne (bardzo tanie) jedzenie. yy. A to sprzedawca kukurydzy na plaży. Prosto z taczki. Spacerując warto patrzeć pod nogi - mamy masę niezabezpieczonych studzienek. Jadąc autem po bocznych drogach, też patrzmy. Zmiany, zmiany.
    1 punkt
  29. Zbliżamy się do granicy z Macedonią Północną (ze względu na różnicę w cenie paliwa, nie możemy się doczekać Albania to cena na poziomie ON 9,6 a Macedonia to ON około 8 zł). Po pokonaniu przełęczy i licznych serpentyn, możemy cieszyć się widokiem na Macedońskie Morze, czyli jezioro Ochrydzkie (niestety słaba widoczność). Opuszczamy Albanię. Sama granica z Macedonią szybko i sprawnie. W przyszłym roku te przejścia mają zniknąć (pożyjemy, zobaczymy). Na Bałkanach powstała inicjatywa Otwarte Bałkany, znikają kontrole graniczne pomiędzy Serbią, Macedonią Północną i Albanią. Na przejściu granicznym po stronie Macedońskiej, oczekiwanie na wjazd do 10 minut (dalej nie będzie już tak różowo, o czym napiszę później). Jesteśmy w Strudze, od tej stony jezioro Ochrydzkie prezentuje się słabiej niż widziane z góry. Tu byliśmy w zeszłym roku, więc bez zbędnej zwłoki i zwiedzania przystępujemy do kąpieli. Co oni robią z tych plaż ? Jedziemy dalej, droga do Skopje, całkiem przyzwoita. Nowa autostrada w budowie, od zeszłego roku spory postęp prac. Nie wiem jak z tunelami, reszta prac do skończenia do przyszłego roku. Mowa o dość długim odcinku Ochryda - Gostivar. Jeszcze kilka zbliżeń, będzie bardzo widokowa z licznymi estakadami i tunelami. I kolejne. W całości. Jest tam widokowo.
    1 punkt
  30. I jeszcze dwa zdania o jedzeniu. Efekt krewetek, które przygotowałem dla żony (a wcześniej z takim poświęceniem nabyłem). A to już pyszna pizza. I jeszcze jedna. Neapolitańska, z nieco grubszym ciastem, długo wyrastającym.
    1 punkt
  31. Te wakacje spędzamy prawie cały czas w wodzie (na wodzie). Jak są fale, jest zabawa. Jak są fale, jest zabawa cd. Tu wątek narciarski się pojawia. Zgadnijcie ? Pływamy, nie zawsze na Sup-ie. Następne pokolenie też pływa. Czasem spada. Pływają czasem razem.
    1 punkt
  32. My troszke skromniej, bo i blizej i krócej. Wypad ze współpracownikami. Na różnym sprzęcie, od takiego sprzed 12 lat i bez serwisu po 7 dniowa maszynkę. Przeróżne kategorie sprzętu, wiek driverów. Ale trasa Sosnowiec-Skoczów-Wisla-Skoczów, Pękła,125 km. Powrót pociągiem i jeszcze 15km do domku.
    1 punkt
  33. Zdjęć mało bo miałem kolarki i telefon w plecaku. Kolarki które mi popsuły wyjazd. Miało być wygodnie a było piekło 😆 Miało być 220 a wyszło 160 😆 W Danii nie ma praktycznie drogi, przy której w pobliżu, lub równolegle nie ma drogi dla rowerów. Wszędzie tunele i wiadukty rowerowe 💪 Nawet kawałek Tour de France zaliczyłem 😉 Wybrzeże od Kopenhagi, dość daleko na północ, wygląda jak z amerykańskich filmów. Zdjęć nie robiłem, bo kogo interesują pieniądze ? 😆 Muszę przyznać że nigdy jeszcze nie spotkałem tyle ludzi na rowerach jednego dnia. W Danii w większości to oczywiście kolarki. Trasy MTB oczywiście też występują. Piwa nie polecam, piłem Erdingera 😝
    1 punkt
  34. Ani moj pies, ani moje dziki. Pies to labrador ponoc do wyciągania sieci czy tez lodzi ale obecnie głównie ciągnął smycz zębami bo młody. Do lodzi była wyciągarka wiec jakby bez sensu, rybak co pracował w rybnym mówił ze coś tam musi ciągać lodz po sieciach i ręce przez pierwsze dwa tygodnie po pracy w rybnym i powrocie na zalew nieco zmasakrowane. To on polecił knajpę u rybaka ale innego;-)
    1 punkt
  35. W stronę zalewu. Pożegnanie z wodą. Bar u Rybaka. Dorsz zapiekany w śmietanie z grzybami mniam. Podróż rankiem 4-8 S7.
    1 punkt
  36. W Albanii dużo się zmienia. Całe kilometry dróg są obecnie asfaltowane. Część w przygotowaniu. To też kraj kontrastów, tuż obok luksusowych hoteli. Mamy rozpadające się bloki. Albańscy Romowie tu zamieszkują. Tworząc całe dzielnice biedy. Nieobsadzone studzienki - tego jest naprawdę sporo. Rozwalające się ruiny byłych ośrodków wczasowych. I jedna wielka budowa, za kilka lat ten kraj zmieni się nie do poznania.
    1 punkt
  37. Albania to te kraj bunkrów. Część udało już się nawet przemalować, część rozebrać, część została jako atrakcja turystyczna. Tu przemalowany. Tysiące pływających statków. Tu płynie sobie prom. Tradycyjnych wycieczkowców nie widziałem. Trochę wszelkiej maści statków robionych pod turystów. Sporo łodzi rybackich. Tu więcej. W tych motorach elektrycznych lubują się dostawcy jedzenia. Bardzo popularny rodzaj pojazdu. Kraj pysznych i tanich owoców. Kraj ciężko pracujących ludzi, którzy czas wolny spędzają potem w wszelkiej maści barach i kawiarniach. c.d.n.
    1 punkt
  38. Miasto kończy ciągnącą się lata przebudowę, powstaje nowoczesny park obok promenady. Zaczyna to wszystko się komponować i grać ze sobą. Marina w samym centrum. Robi się nowocześnie. Sama promenada. Jest widokowo. Nowoczesnej architektury cd. Plaże w centrum. I kolejne plaże. Pan sprzedający lody - podobne występy widziałem kiedyś w Turcji. Tu lewituje nad nami betonowy blok lub statek latający. Taki oto zachód słońca uchwyciłem.
    1 punkt
  39. Wlora, ach ta Wlora. Miasto w którym jeszcze nie tak dawno temu władzę przejęła mafia. Obecnie rozwija się w niesamowitym tempie, mając ogromny potencjał. Mamy zachowany lasek piniowy. Mamy piaszczyste plaże. Nowoczesna architektura. Pomniki. Nasadzenia palm. Muzea. Punkty widokowe. I sam widok. c.d.n.
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...