Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 12 Październik 2026
-
Rok
12 Październik 2025 - 12 Październik 2026
-
Miesiąc
12 Wrzesień 2026 - 12 Październik 2026
-
Tydzień
5 Październik 2026 - 12 Październik 2026
-
Dzisiaj
12 Październik 2026
-
Wprowadź datę
11.07.2022 - 11.07.2022
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 11.07.2022 uwzględniając wszystkie działy
-
Nie przejmuj się, ja też nie zostałam wymieniona - pewnie za karę dlatego, że zdarza mi się jeździć na pokracznym rowerze i mam niewystarczająco płaski brzuch. Współczuję męki na Zakynthos 🙈. Koszmar! U nas na Pomorzu rześkie 20 stopni i tras rowerowych po kokardę. Jak się obrobię do wieczora, to pewnie karnę się na jakąś żałosną rundkę po okolicy.7 punktów
-
6 punktów
-
Cześć, W sumie nie wiem, czy to dobry dział na pisanie takich rzeczy ale jak co, to niech admin przeniesie. Ostatnio, czyli na przełomie czerwiec - lipiec z moimi znajomymi uruchomiłem kolejną stację meteo w Beskidach. Tym razem padło na ciekawe miejsce, bo na Pilsko. Łącznie jest to 9 moja stacja w Beskidzie Śląskim, Niskim albo Żywieckim. Wszystkie one pracuję w oparciu o wyłącznie moje urządzenia. Poniżej wrzucam linki do stacji, które mogą być pomocne do wyjazdów na narty i nie tylko. Na lato też fajna sprawa, chodź po statystykach widać, że najwięcej osób używa w sezonie zimowym http://pilsko.pogoda.cc/ Pilsko, górna stacja wyciągu orczykowego numer VII - 1440 metrów npm http://skrzyczne.pogoda.cc/ Skrzyczne, platforma widokowa COS aka start to trasy FISowskiej http://jaworzyna.pogoda.cc/ Jaworzyna Skrzyczneńska, stacja przesiadkowa wyciagu na Skrzyczne - garaż na ratraki http://magurka.pogoda.cc/ Magurka Wikowicka, trasy narciarstwa Biegowego http://halny.pogoda.cc/ Keja manerwrowa na Jeziorze Żywieckim. Stacja pokazuję temperaturę wody w Jeziorze Stacji jest więcej i można je przeglądać i używać również z pomocą aplikacji mobilnej -> Meteo System <- https://play.google.com/store/apps/details?id=cc.pogoda.mobile.meteosystem W tym roki być może pojawi się kolejna stacja w Szczyrku, tym razem na kompleksie skoczni Skalite, która będzie pokazywała to, co się dzieje na wysokości około 500 metrów. Dla zainteresowanych galerie zdjęć z montażu stacji na Pilsku i innych obiektach https://photos.app.goo.gl/AKrv15UPwQTQo8kK9 https://photos.app.goo.gl/yYGfcEW6ZhqEywcZA https://photos.app.goo.gl/cGshPBzD6oV8WCqQ9 https://photos.app.goo.gl/jjpnvAWoETu86681A https://photos.app.goo.gl/yHmPbEFsN5UwY1zv95 punktów
-
Gratuluję pięknej trasy dookoła Tatr i nowego Unibike- solidna i niezawodna firma. Zastanawia mnie zamiłowanie mieszkańców Szczecina do rowerów MTB Ostatnio popełniłem mtbtrophy na niemodnym rowerze z ekologiczną ramą aluminiową i hamulcami V brake. 4 dni 114 km -vertical 4623 m. Myślę że ze względu na obciachowy nie karbonowy sprzęt nie zostałem wymieniony przez pierwszego ekologa naszego forum Sambor Dudzinski występ na żywo.3 punkty
-
Dziś króciutkie podsumowanie, mojej podróży. Będzie ono obrazowe. Albania to rozwijające się miasta, nowoczesna architektura, zagospodarowane i dzikie plaże, a tuż obok pasą się zwierzęta (te w kagańcach). Bunkry, których jest niezliczona ilość. Sporo turystów, którzy myślą odrobinę mniej sztampowo. Tu starsza para z Niemiec ze swoim wiekowym kamperem (a w zasadzie ciężarówką przerobioną na mobilne mieszkanie). To też piękne zachody słońca.3 punkty
-
Wracamy do kraju, wszystko było dobrze zaplanowane, tym razem jednak nic nie wyszło. Wstajemy i ruszamy zgodnie z planem, około 7:30. Do przejechania 2 granice, na tej drugiej mamy sprawdzone małe przejście obok autostrady. Sprawdzamy jeszcze godziny w jakich jest czynne, wszystko się zgadza. Po drodze lokalna stacja paliw z tańszym paliwem. Do miejsca docelowego na Słowacji mamy 900 kilometrów. Tam w planach nocleg (zarezerwowany i opłacony) a następnego dnia kąpielisko termalne w okolicy. Wieczorem powrót do kraju (kolejne 600 kilometrów). Tu granica Macedońsko - Serbska, około godziny stania, nie jest źle (zgodnie z planem). Tu już MOP po stronie Serskiej. Jakość dróg znakomita, jazda w większości autostradami (tak Słowacy zapomnieli zbudować swój odcinek, ale wiedziałem, było to planowane). Do granicy Serbsko - Węgierskiej docieramy sprawnie i szybko. Dojeżdżamy do lokalnego przejścia pomiędzy Serbią a Węgrami (Horgos 2 Border). Węgrzy nie wpuszczają do kraju, zawracają pojazdy na przejście autostradowe. Zawracają też pieszych, bez słowa wyjaśnienia (ludzie idą kilka kilometrów w piekielnym upale). Znaki informują, że przejście jest czynne, Internet też. Czyżby samowola celników ? Na przejściu autostradowym dramat. Po stronie Serbskiej, jakoś to jeszcze idzie. Tak godzina stania. Po stronie Węgierskiej, totalny dramat. Celnicy prowadzą strajk włoski. Hitem, jest żądanie przedstawienia aktu własności rowerów, brak odbierania dokumentów do odprawy, przeszukiwanie poszczególnych walizek, zwracanie dokumentów po 30 minutach od ich otrzymania. Kontrola fotelików dziecięcych przez uzbrojonych funkcjonariuszy. Wszystko by tylko opóźnić wykonywanie czynności służbowych. Do tego uśmieszki, picie kawy, przerwa na papierosa. To przy 38 stopniowym upale i mdlejących ludziach stojących w pełnym słońcu. Tu stoimy już do odprawy Węgierskiej. Po znacznym opóźnieniu jesteśmy na Węgrzech. Tu zaczyna się kolejny pech danego dnia. Zwykle przed przyjazdem, kontaktuję się z obiektem gdzie rezerwowałem nocleg. Ten nie odbiera telefonów, nie odpowiada na maile i SMS-y. Dzwonię więc do Bookingu, i tu informacja żebym jechał na miejsce i się nie martwił. Jak będzie problem z noclegiem, to znają mi inny w ciągu 40 minut. Sprawdzam, w okolicy brak innych wolnych noclegów, więc dopytuję czy faktycznie mam jechać na miejsce. Na miejscu okazuję się, że nocleg nie istnieje. Przez opóźnienie na granicy jesteśmy po 20:00. Dzwonię na Booking, tym razem obsługa po angielsku, słyszę kilkanaście razy "don't worry" w ciągu 40 minut skontaktuje się z tobą menadżer do spraw bezpieczeństwa i znajdzie nam hotel w okolicy. Ja wolnych miejsce w okolicy nie widzę i ich nie znajduję. Robi się już godzina 21:00. Jedziemy do znanej nam knajpy gdzie jemy kolację (pizza). Jest godzina 22:00 nikt do nas nie zadzwonił. Tak wyglądało miejsce gdzie miał być nasz apartament. Sąsiedzi tej posesji, twierdzili, że nie jesteśmy pierwsi i kilkanaście osób było tu już przed nami. Czy zatem Booking nie mógł zareagować wcześniej, inaczej. Po co te zapewnienia o priorytetowym wsparciu ? Najbliższy wolny nocleg znajduję za około 60 kilometrów w kierunku Polski. W zasadzie po przejechaniu gór. Dzieciaki twierdzą, że będą spały w samochodzie, mnie trzyma adrenalina i tak nie usnę. Żona trochę marudzi. Podejmujemy decyzję, że wracamy do domu. W Polsce jedziemy autostradami. Przed 5:00 jesteśmy na miejscu. Z Bookingu dostaliśmy zwrot kosztów noclegu zarezerwowanego na Słowacji i deklarację, że pokryją koszt ewentualnego hotelu. Nikt jednak do nas nie zadzwonił, nie przeprosił za całą sytuację. Nikt też poprzedniego dnia nie znalazł dla nas alternatywnego noclegu. Pozostał duży niesmak i żal. Tu opinia jaką wystawiłem na temat noclegu (Booking opublikował ów wpis - nie mają moderacji ?). Dodam, że cały urlop był bardzo udany, nawet ten ostatni, męczący dzień nie zepsuł nam pozytywnych wrażeń. Albanię polecam każdemu z czystym sumieniem. Warto połączyć ją z Macedonią Północną (choć na chwilę). Nie bać się jazdy przez Kosowo, uważać na Węgrów (zwykle przyszykują jakąś niespodziankę, a to ultra drogie paliwo dla turystów, brak toalet w zeszłym roku dla tranzytu, strajk na granicy czy brak możliwości płacenia kartą i w Euro w lokalnym barze). Serbia (szczególnie na na prowincji) to też mili i sympatyczni ludzie, otwierający serce przed tobą.3 punkty
-
3 punkty
-
2 punkty
-
Niech robią, a co ja im zabraniam? Życie to nie tylko hobby mój mały, no ale jesteś na etapie, ze tak ci się zdaje… nie będę wyprowadzał cię z błędu. Wyobraź sobie, ze czasami wybory nie są oczywiste i ciśniecie na maksa może mieć opłakane konsekwencje. Ja tam cieszę się z tego co mam, czego i tobie życzę… bez oglądania się na innych i szukania guru.2 punkty
-
Fakt.... ale i tak nie wiadomo co gorsze czy zapomnieć wypić czy połowe wychlapać..2 punkty
-
Dokładnie, sportowy rower to podstawa. zobacz jak mario ciśnie pod górę:2 punkty
-
Film ściana MTB Trophy 4 etap Twardorzeczka VID_20220626_111800.mp4 VID_20220626_111535.mp41 punkt
-
1 punkt
-
VIPów z zasady omijam z daleka. Jestem prostolinijny człowiek z ludu. 😁 Kolega mnie wyciąga na rajd szczeciński więc być może kiedyś poznam Twoje płaskie ścieżki. p.s. przynajmniej się forum rozruszało 😜1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Tutaj 40+ (a pewnie i 50+) robią 100km dziennie. A ty się czym usprawiedliwiasz, lenistwem czy brzuchem. 😁 Patrz na sprawniejszych, na Mitka, na Cynicznego, na Wujota. Każdy z nich raczej starszy.1 punkt
-
Może sprobuj jakieś z podeszwa na której można się bujać np w kościele stojąc. Trochę żartuje ale nie do końca. Miałem takie miękkie la Sportivy za kostkę. Coś w tym stylu https://www.skalnik.pl/buty-ultra-raptor-ii-mid-leather-gtx-carbon-tango-red-710163 chpc moje z jednego kawałka nubuku, tez gore, wtedy vibram ale chyba jeszcze jak miękki robili. Potem dużo twardych kozojebcow jak to mawiał moj sp ojciec.1 punkt
-
Nie jestem sportowcem jak ty. Sportowcem staje się za młodu. Dla mnie za późno. Czas na tenis stołowy, koszykówkę, wspinaczkę bezpowrotnie minął. Teraz już tylko rekreacja. Szwajcar i passat. Idealne połączenie. Rower wchodzi do bagażnika tylko siedzenia pochylić. A propos sportu. To pojechałem kiedyś z kasą w plecaku Hondę s2k kupować. Pozdrawia pokraka. Serdecznie. A ten miejski szwajcar trochę terenu skubnął to tu to tam.1 punkt
-
1 punkt
-
Każda wycieczka po przerwie dłuższej niż miesiąc Jak sam czujesz, że masz za twarde buty to przymierzaj w sklepie i wybierz miękkie. Konkretnych modeli Ci nie polecę, bo to nie ma sensu, ale grupa do biegania w terenie i z tych solidniejszych, z lepszą amortyzacją. Dobrze jak podeszwa też będzie uniwersalna, czyli nie całkiem gładka, ale również nie jak korki piłkarskie tylko coś pośrodku.1 punkt
-
Dochodzi jeszcze psychika. Na szosie podświadomie trzyma się styl. To w końcu arystokracja wśród rowerów 🤪1 punkt
-
Stroje, zwyczaje religijne. Jadąc od Strugi do Gostivaru, widzisz kilka cmentarzy, meczetów z dużymi powiewającymi flagami (z charakterystycznym orłem). Bardzo dużo kobiet ubranych w tradycyjne stroje zakrywające twarze, siedzi pod drzewami, a kilkanaście metrów od nich dzieci bawią się w wodzie. Sporo osób idących (wracających) z meczetów. Wielkie flagi Albanii w Macedonii temu towarzyszą. Po drugiej stronie granicy, kobiety w bikini, nie mające problemu by podejść do mnie na plaży i zapytaniem czy mogę im pokazać (pożyczyć) deskę do popływania. Spotkałem tylko pojedyncze osoby w strojach zakrywających twarze, meczety stoją puste. Cmentarze, w Macedonii wypielęgnowane, osoby je odwiedzające w tradycyjnych strojach. Te w Albanii, stoją puste. Być może to nieco pobieżna obserwacja, jednakże w zeszłym roku było identycznie.1 punkt
-
1 punkt
-
Kończę powoli już relację ze Skopje, będzie jeszcze słowo o pysznym jedzeniu. W knajpie na rynku do której weszliśmy, tylko 3 dania, za to jak smakowały. Lokalne piwko, też było. Pyszna sałatka. Dania główne. Tu przyprawione odrobinę inaczej niż wcześniej w Serbii. I hit wieczoru. Jakże proste danie z fasoli, a jak obłędnie smakowało. тавче гравче I pyszny chlebek do kompletu.1 punkt
-
W długi weekend czerwcowy wybrałam się ze swoją drugą połówką i ze Szczecińskim Klubem Rowerowym "Gryfus" na czterodniowy rajd wokół Tatr. Do tej pory bywaliśmy z Gryfusami na imprezach dookoła Zalewu Szczecińskiego, które są bardziej masowe, a że szlak wokół Tatr kusił mnie od jakiegoś czasu - właściwie to od czasu, gdy w blogu opisał go @marboru, to nie wahaliśmy się długo, gdy klub ogłosił zapisy w pasującym nam terminie. Trasa rowerowa wokół Tatr ma kilka wariantów - z jednej strony szosowy, który co ambitniejsi pokonują w jeden dzień, z drugiej ekstremalny mtb po górskich ścieżkach i różne warianty pomiędzy. Ten nasz był właśnie taki "z gestem" - 3/4 asfaltu bardzo różnej jakości, a reszta to szutry, terenowe drogi a nawet kamieniste górskie szlaki. Mapka? Proszę: Dystans - ponad 330 km, przy blisko 2.500 m przewyższenia. Zasadniczo trzy dni na objechanie Tatr, bo ostatni dzień to objazd Jeziora Czorsztyńskiego i fragment Velo Dunajec. Czwartek: Nowy Targ - Liptowski Mikulasz Pojechało nas czterdzieści parę osób - dwoma busikami z przyczepami na rowery. Parę osób miało elektryki, były gravele, rowery górskie - chyba najwięcej, crossy i kilka trekkingów (między innymi nasze). Wyjazd ze Szczecina był we środę wieczorem - noc w podróży, a w Nowym Targu byliśmy ok. siódmej rano. Przepak na rowery, śniadanie w oberży i przed dziewiątą ruszamy na szlak. Pogoda super - słońce świeci od rana. Pierwszy odcinek prowadzi DDR-ką, dawną trasą kolejową do Trsteny. Po drodze ładne wiaty, w góralskim stylu. W Chochołowie miejscowi górale w pięknych, odświętnych strojach zmierzają na nabożeństwo z okazji Bożego Ciała: Przejeżdżamy przez granicę do Słowacji. Szlak prowadzi do Trsteny, my jednak odbijamy w kierunku na Vitanovą - to znaczy taki był plan, ale część grupy się zgubiła i trochę potrwało, zanim wszyscy wrócili na ślad. Mieliśmy więc nadprogramowy postój w takich okolicznościach przyrody - po jednej stronie Babia Góra: ... a po drugiej Tatry. I mój towarzysz drogi, po raz pierwszy na wyjeździe: Z Vitanovej jest kawałek drogą publiczną do Oravic. Wioska ta jest znana z kąpieliska termalnego, ośrodka narciarskiego - w którym jeszcze nie byliśmy - i ślicznej Doliny Juranovej, w której byliśmy na pieszej wycieczce. Tym razem nie było ani kąpieli, ani nart, ani wędrówek, tylko postój w barze i zimna kofola. Mniam! I tutaj koniec zabawy - trzeba było nabrać sił przed dwoma solidnymi podjazdami do Zuberca. Zdjęć nie robiłam, będąc zajęta mozolnym pokonywaniem kolejnych metrów przewyższenia w czerwcowym upale. Dopóki dało radę to rowerem, a stromsze odcinki pieszo. Nagrodą były spektakularne zjazdy, ale najlepsze czaiło się jeszcze za rogiem. Minęliśmy wioskę Huty i znów zjechaliśmy z asfaltu - tym razem wgłąb przepięknego wąwozu Doliny Prosieckiej: Po fragmencie równej, żwirowej ścieżki, zrobiło się bardziej terenowo. Darek jedzie z górki: Na widocznym w dole zakręcie jest rozwidlenie szlaków. Zostawiamy rowery i kawałeczek idziemy spacerkiem do pięknego, zabytkowego młyna: Powrót bardzo ekstremalną ścieżką w górę - dobre kilkaset jeśli nie więcej metrów pchania rowerów pod strome zbocze: Uff, jesteśmy - dalej jedziemy w dół Kvacańską Doliną - zjazd był też bardzo wymagający i prawie nie robiłam zdjęć, ale było bardzo ładnie. Widok w dół wąwozu: Od wlotu doliny do Liptowskiego Mikulasza - gdzie czekał na nas nocleg - mieliśmy jeszcze trochę kilometrów, a na niebie gęstniała warstwa ciemnych chmur: Znów pod górę ... Do hotelu dotarliśmy przy pierwszych kroplach deszczu, po pokonaniu blisko 100 km i ponad 1000 m przewyższenia - to mój rekord, choć nie na długo. Zdążyliśmy się zakwaterować, gdy rozpętała się burza i nawałnica. Padało całą noc i rano. [cdn.]1 punkt
-
Niedziela: Leśnica - Jezioro Czorsztyńskie - Nowy Targ Ostatni dzień czterodniowego rajdu to bonus w postaci objazdu Jeziora Czorsztyńskiego, znad którego po południu pojechaliśmy prosto do Nowego Targu, skąd mieliśmy transport powrotny do Szczecina. Pogoda dopisywała przez cały długi weekend, ale niedziela była prawdziwie upalna - dlatego też trasa nad wodą okazała się całkiem niezłym pomysłem. Na początek jednak już znaną, malowniczą drogą z Leśnicy do Nowej Białej popedałowaliśmy z widokiem na Tatry. I dalej w kierunku na Dębno i Frydman - już nad jeziorem. Na początku ścieżka prowadzi koroną betonowych umocnień, ale woda w tym miejscu jest mętna i nieładnie pachnie. Po krótkim postoju zatem ruszyliśmy podjazdem w stronę Falsztyna i tu zaczęły się fajne widoki. Jest podjazd ... ... i jest zjazd. Niestety na tym zjeździe byliśmy świadkami wypadku. Chłopak - nie z naszej grupy na szczęście - zaliczył wywrotkę i dość mocno się poharatał. W Niedzicy grupa rozdzieliła się na dwie części - bardziej ambitni, w tym Darek, pojechali pełną pętlę podjazdem przez Sromowce Wyżne, a kilkanaście osób (w tym ja) wybrało wariant bardziej ulgowy transferując się łódką do Czorsztyna. Widok na przystań i zamek w Niedzicy: Z zapory: A po drugiej stronie Czorsztyn: W Czorsztynie zainstalowaliśmy się w kawiarence nad wodą, czekając na resztę grupy. Miło było zrelaksować się w takich okolicznościach, po trudach ostatnich dni: Trasa północnym brzegiem jeziora to kręta DDR-ka, biegnąca estakadą tuż nad brzegiem jeziora i wcinająca się w kilka zatoczek: Jeszcze obiad z widokiem na jezioro i kuszący basen - niestety tylko dla gości hotelowych. A tak by człowiek chętnie wskoczył do wody po upalnym dniu i przed podróżą do domu! Ostatnie 20 kilometrów prowadziło przez Velo Dunajec do Nowego Targu - trasa odbiegła więc nieco od widocznej mapki z komoota w pierwszym poście. Gorąco niemiłosiernie i zmęczenie dawało się we znaki. Na koniec więc poszukaliśmy jeszcze ochłody w jakimś dopływie Dunajca: Około siedemnastej byliśmy na miejscu - szybki przepak przy busach i w drogę do Szczecina, która przez korki na Zakopiance wydłużyła się do 13 godzin. Ale cały wyjazd - super! Świetna trasa, choć wymagająca kondycyjnie i fajnie zorganizowany rajd.1 punkt
-
@moruniek - świetny trip i znakomita relacja! Po ostatnich wpisach odżyły wspomnienia z naszego jesiennego wypadu do Skopje, trzy lata temu. Pejzaże miejskie trochę podobne, choć pora roku inna. Dziwne miasto - jedyne w swoim rodzaju, pełne bizantyjskiego przepychu ale i dużych kontrastów. Europejskie i orientalne zarazem. Metropolitalne i prowincjonalne. Udanego dalszego urlopu !1 punkt







