Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. marionen

    marionen

    Użytkownik forum


    • Punkty

      40

    • Liczba zawartości

      4 615


  2. pawelb91

    pawelb91

    Użytkownik forum


    • Punkty

      37

    • Liczba zawartości

      4 008


  3. Jeeb

    Jeeb

    Użytkownik forum


    • Punkty

      19

    • Liczba zawartości

      4 970


  4. yoss

    yoss

    Użytkownik forum


    • Punkty

      17

    • Liczba zawartości

      473


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 10.02.2025 uwzględniając wszystkie działy

  1. Dzień dobry. 😍 Myślenice. Bajka. 🤩
    17 punktów
  2. Rytro 10.02.2025 Dzisiaj super warunki w Rytrze, dobrze zmrożony stok, ale bez lodu, trzymał się cały czas w ładnym stanie. Mało ludzi, rano kompletnie pusto przez 2 godziny, potem trochę przybyło ale cały czas komfortowo, nie było żadnych tyczek więc stoku nie zwęzili. W tym roku dosyć wąsko bo nie poszerzyli nigdzie, może jeszcze coś pośnieżą - oby! Na parkingu bliższym stoku wysypane i ubite kamienie, już nie ma bagna. 30 zjazdów w 4 godziny na gigantkach piękna sprawa. Jutro też trzeba wykorzystać pogode więc albo ponownie Rytro albo Jaworzyna. 12 godzina 13 godzina
    15 punktów
  3. Soszów Na trasach miejscami wystają kamienie. Bez kolejek.
    12 punktów
  4. Relacji skiturowych mało chyba było. Pierwszy raz byliśmy w połowie listopada. Zaczęliśmy od skiturów , bo był problem z wjazdem na górę z nartami. Skład był @Wujot, @MarioJ, @Jachup, @kskuski, Robert B. i jeszcze jeden kolega. Za Morenią śnieg gdzieś wywiało, skitury zamieniły się stonetury. Do Britannia Hutte dotarła tylko część ekipy, mieliśmy awarię sprzętu... Pod Matternhornem 😉
    11 punktów
  5. W temacie skiturowym. Allalinhorn Widok z lodowca na Saas Fee Kierunek sąsiednia dolina i Matterhorn
    11 punktów
  6. Chopok ciąg dalszy lampy, ludzi więcej niż wczoraj, ale ogólnie i tak bardzo dobrze. Śniegu poza trasami mało, widoki na góry jak w marcu/kwietniu.
    10 punktów
  7. W Rytrze, a bo gdzie? Zmrożony sztruks grzechu warty ⛷️💨
    10 punktów
  8. Cieniawa 09.02.2025 Piękna pogoda, mróz w nocy i rano. Warunki bardzo dobre, zmrożony śnieg bez lodu. Troche drobnych kamyczków na ściance od strony lasu ale do wyminięcia. Ludzi rano mało, po 11 godzinie przybyło sporo i tworzyły się małe kolejki do wyciągu. Dzisiaj pojeżdżone 3 godziny.
    9 punktów
  9. Widzę że się minęliśmy. Śmigałem dziś od 10:40 do 15:15 😉 Tym razem wypróbowałem opcję jednodniowego wypadu z Warszawy. 5:22 odjazd pociagiem, potem przesiadka w Katowicach i o 10:26 (2 min opóźnienia) na stacji Ustroń Polana. A ta mieści się tuż przy parkingu, wystarczy przejść przez ulicę (a właściwie pod nią). Po niecałych 20 minutach od przyjazdu stałem już przy bramkach. Jedyne 6h z hakiem od pobudki! Mimo nie najwcześniej godziny większość trasy utrzymana w dobrym stanie. Śnieg sypki, przyjemnie się jeździło szybciej na krawędziach i wolniej na ślizgach. Z biegiem dnia mokry śnieg "wchodził" coraz wyżej. Niestety w dwóch miejscach zaczęły wychodzić kamienie (jedno odgrodzono). Kolejka max 2-3min gdy zebrało się więcej pieszych turystów. Poza tym pusto.
    9 punktów
  10. W połowie grudnia byłem sam (w temacie skitur). Żal mi było marnować czasu bo ze śniegiem było dużo lepiej i już fajne freeride można było jeździć. Jako, że mieszkaliśmy w Saas-Grund a lokalny ośrodek mieli otworzyć dopiero na święta, po kolacji wpadłem na durny pomysł, że sobie wejdę na Hohsaas w nocy i narciarskiego dnia nie stracę. Jak wymyśliłem tak zrobiłem. Było zimno, wietrznie, ciemno (bez księżyca). Większość tras rozjeżdżona przez gąsienice, lepsze było podejście jak zjazd. Skiturów już do końca tego wyjazdu nie ruszałem. Za to free było cool. Saas Grund stacje pośrednie pomagały w drodze tyczki kierunkowe, odblaskowe na szczęście
    8 punktów
  11. Jeszcze kilka fotek z tego słonecznego dnia - jednak twardo.
    7 punktów
  12. Kret ma nowe wagony i chyba trochę szybciej jedzie a w grocie lodowej byłem raz w 1992 roku
    6 punktów
  13. To dwa naj z Saas Fee zaliczyłeś - wjazd kretem i obrotową knajpę. To jeszcze koniecznie wizyta w 3 naj - lodowej jaskini... Życzę wypasionego nartowania póki lodowiec i śnieg jeszcze jest. Jak tam się skończy to zostaną już tylko hale...
    6 punktów
  14. Witów wieczorową porą. Duch narciarski w narodzie nie ginie. Jak tam płasko. Do bramek kolejek brak. Jeszcze jedno.
    5 punktów
  15. Dzisiaj klasyka. Best of the best in AT.
    5 punktów
  16. 5 punktów
  17. przepraszam za off ale właśnie tak pomyślałam o @MarioJ i @marionen i ich skiturowych opowieściach z Saas tak pijąc kawkę w ciepełku obrotowej knajpy pod Allalinem
    4 punkty
  18. Ja tak czasem robię z wyjazdem do Harrachova. Mam troszkę bliżej. Wyjazd z Wrocławia tuż przed 5.00, dalej o 8:30 przesiadka w Szklarskiej, dalej o 9:15 bus do centrum Harrachova. Przed bramkami jestem ok. 9:45. Jak wybieram Szklarską co się ostatnio zdarzyło trzy lata temu przez brak śniegu to ok. 9:00 przed bramkami po wypożyczeniu nart. Do Harrachova mogę jechać z nartami a w Szklarskiej odległość z PKP do Ski Areny jest zbyt duża.
    4 punkty
  19. Cze Paweł, nie mam pojęcia, czemu Rytro mimo iż ma spore atuty nie cieszy się większa popularnością. Porządny hotel przy stoku, stok jak na nasze warunki tez niczego sobie, jednak od lat świeci pustkami. Może to i dobrze. Śniegu mało. Ale chyba tak jest wszędzie w PL. pozdro
    3 punkty
  20. Nie wiem jak długo ten lodowiec jeszcze będzie istnieć
    3 punkty
  21. Potrenowaliśmy w Pfelders
    3 punkty
  22. Przy Górze Ski dzisiaj. Mała stacja w Górach Sowich, ok 80 km od Wrocławia ( stąd już niedaleko do schroniska Zygmuntówki i Rzeczki). W ośrodku jeden talerzyk i dwie trasy po jego lewej i prawej stronie, o długości ok 800 m każda. Trasy wyratrakowane, naslonecznione, ma otwarcie było -2C w ciągu dnia doszło do +,4 ale bardzo ładnie trzymały, zero lodu, odsypów itp. Ośrodek ma sztuczne naśniezanie, jazdę wieczorną (czynna codziennie). Spory parking, wypożyczalnia sprzętu, instruktorzy, wydzielona dolna część stoku dla jazdy na sankach dla dzieci. Śnieg tylko na trasach, poza trasami trawa, droga dojazdowa czarna. Bez kolejek jazda na bieżąco (niedziela, ferie dolnośląskie).
    3 punkty
  23. 3 punkty
  24. Środek sezonu narciarskiego, w poprzednim tygodniu opad śniegu, w wyjazdowym – miało być słonecznie przez cały tydzień. Warunki idealne – trzeba było tylko poukładać sprawy zawodowe tak żeby nie przeszkadzały w wyjeździe, zapakować „Wóz Drzymały” i ruszyć przed siebie. Plan nakreślony wstępnie – tj. odwiedzenie doliny Pitztal z lodowcem i Ötztal z Sölden oraz Gurglami. W praktyce trzeba było ogarnąć drogę oraz namierzyć jakieś miejsca na nocki bo jak wiadomo zimą nie jest tak łatwo koczować na dziko, poza tym w Tyrolu tego nie lubią. Aplikacja Park4night podpowiedziała mi ongiś że pod Pitztaler Gletscher można oficjalnie nocować na parkingu przy krecie w Mittelberg, konkretnie na tym: 46.95892560597836, 10.871220574443774, gdzie jest oficjalna tabliczka o możliwości kempingowania. Dokulaliśmy się na miejsce w godzinach wieczornych w niedzielę, ustawiliśmy furę przy podobnych wozach i ruszyliśmy na zwiady. Zwiad był udany, od rodaka stacjonującego na miejscu dowiedzieliśmy się co i jak, że toalety działają przez całą noc, aczkolwiek bez światła i z oznakami całodziennego używania oraz że w sumie nikt się nie melduje (mimo tablicy informacyjnej że powinno się zgłosić przebywanie pojazdu powyżej 24h). DZIEŃ 1 – Pitztaler Gletscher i Rifflsee Bilety zakupione online, zachowawczo na 1 dzionek, odebrane w automatach biletowych rano. Mimo 50m do dolnej stacji pieszką, nie zdążyliśmy na pierwszy kurs Gletscherexpressa (no szok), ale na drugi już się załapaliśmy. Na górze Bajka przez duże B! Słoneczko, sztruksik, pustki na trasach – generalnie miód dla duszy styranej brakiem śniegu i dodatnimi temperaturami w środku zimy. Poniżej kilka zdjęć na potwierdzenie opisanych powyżej okoliczności – warunki wyśmienite! Dzionek mijał nieśpiesznie i zastanawialiśmy się czy ruszać jeszcze tego samego dnia na zwiedzanie sąsiedniego miniośrodka Rifflsee, który był na tym samym karnecie. Uznaliśmy że sprawdzimy temat, bo nie jesteśmy pewni czy zostawać na drugi dzień w tym samym miejscu. Terenowo łatwiej dostać się z Rifflsee na parking pod Gletscherexpressem, ale akurat nam się zachciało odwrotnie, więc trochę przekijkowaliśmy płaskimi odcinkami niby czerwonej trasy nr 1, która tak naprawdę była zimową ścieżką w dolinie. Rifflsee to dosyć ciekawy mały ośrodek, nastawiony głównie na rodziny i uczenie maluchów, aczkolwiek czerwone i czarne trasy (9-11) z Grubenkopf polecałabym dla zaawansowanych. Trafiliśmy na popołudniowe, nie najświeższe warunki, odsłonięte trasy były mocno wyślizgane, odczuwalnie brakowało tam śniegu naturalnego, na którejś z tych tras ślizg moich SL-ek mocno oberwał przy krawędzi (nawet nie wiem kiedy, co i jak, bo kamyki były ale nie w dramatycznych ilościach). Dzień zakończyliśmy zjeżdżając czerwoną 1-ką bez mała pod drzwi domu / kamperka. Wieczorem dyskusja co robimy jutro i decyzja że zostajemy na noc, a jutro rano przejeżdżamy do sąsiedniej doliny Ötztal żeby zacząć jazdy o 9:00 w polecanym przez różnych youtuberów, w tym @JC ośrodku Kühtai. DZIEŃ 2 – Kühtai Przejazd zajął nam chwilę – zjechaliśmy z ponad 1750m npm na 700, żeby wspiąć się na 2020m npm na parkingu pod wyciągami zjedliśmy śniadanko i lekko po 9-tej ruszyliśmy odebrać bilety z automatów, które nie chciały nam ich wydać, więc niestety straciliśmy dalszą chwilkę na kolejkę do kasy w celu odebrania skipassów. Rozpoczęliśmy zwiedzanie ośrodka od strony południowej, było trochę ludzi, ale kolejki do wyciągów raczej szły na bieżąco. Rozpędziliśmy się trochę za bardzo – myśleliśmy że ośrodek jest większy i dosyć szybko przejechaliśmy to co było dostępnego ze strony południowej i zjechaliśmy na drugą, zacienioną stronę doliny. Tam były głównie trasy czarne i jakaś jedna wielowariantowa czerwona. Czarne trasy dosyć wymagające, bo twarde / wyślizgane i kamyki również tutaj wychodziły na wierzch. Trochę nam się nie chciało walczyć, więc większość reszty dnia spędziliśmy na czerwonych wariantach przy Dreiseenbahn oraz Hohemutbahn. Ośrodek fajny na 1 dzień, ale przydałoby się więcej śniegu i odrobinę lepsze połączenia między niektórymi wyciągami (żeby nie trzeba odpinać nart kiedy drogi nie są białe 😊). Było też zdumiewająco ciepło jak na ponad 2000m npm, kamperek w tym czasie naładował na full baterie na słonecznym parkingu. Skończyliśmy jakoś tak po 15-tej bo już nam się nudziło, a trasy mocno się zdegradowały. Po nartach zjazd do doliny, zakupy, tankowanko i obczajanie na który kemping uderzyć żeby na następny dzień atakować Sölden. W dolinie Ötztal są aż 4 kempingi, w tym jeden w samym Sölden – niestety oblegany i bardzo drogi. Zadzwoniliśmy pro forma ale mieli miejsce tylko na 1 noc za 90 euro, więc postanowiliśmy uderzyć do drugiego w kolejności „Natur Camping Kuprian Ötztal” gdzie były wolne parcele w cenach akceptowalnych. Pod wyciągami na parkingach nie wolno nocować (poza parkingami wielopoziomowymi, na których kamper się nie zmieści), wszędzie są wywieszone zakazy, społeczność karawaningowa opisuje też że zdarzają się kontrole parkingów i mandaty. Woleliśmy tego nie sprawdzać, ponadto po 2 nockach w Pitztalu i jednej w drodze nasz kamperek domagał się serwisu wszystkich zbiorników więc kemping był nam potrzebny. Dojechaliśmy późnym popołudniem, na miejscu bardzo miła obsługa, kemping – profeska: strefa sanitarna na poziomie minimum czterogwiazdkowego hotelu, na miejscu oczywiście jest cieplutka narciarnia, sauna (za dodatkową opłatą), restauracja i możliwość zamówienia pieczywa na rano do odbioru w recepcji (super opcja). Jedyne czego tu brakowało to słonka, bo kemping był w otoczeniu wysokich gór i w porze zimowej nie docierały tu na zbyt długo promienie słoneczne, w związku z tym musieliśmy się podłączyć do słupka z prądem, ale koszt był minimalny (wyszło chyba 3,5 euro za 3 noce). Ogólnie mogę polecić. Jedyny minus to przystanek skibusa w odległości aż ok. 10 minut piechotą DZIEŃ 3 – Sölden Rano koło 8:00 stawiliśmy się na przystanku – okazało się że pierwszy skibus przyjechał już full wyładowany ludźmi, ale zaraz za nim jechał następny. Dojazd do Gaislachkogl zajął ok. 15 minut, odebraliśmy skipassy – tym razem 3-dniowe i ruszyliśmy do góry. To tam niestety na drugiej gondoli powisieliśmy chyba z 15 minut (na szczęście na siedząco) i dopiero po 9-tej rozpoczęliśmy eksplorację ośrodka. Wjechaliśmy w pierwszej kolejności na Gaislachkogl (3058m npm) – tam gdzie muzeum Bonda, ale odpuściliśmy zwiedzanie. Zjechaliśmy czerwoną 1-ką – fajna tylko zakamieniona (tak, w Sölden na 3tyś m kamienie!), sprawdziliśmy inne kanapy i trasy w tej części ośrodka i przemieściliśmy się na Gletscher Area – chwilę to trwało, na miejscu krótka przerwa, pojeżdżone, zwiedzony punkt widokowy na Tiefenbachkogl i powrót przez Giggijoch, gdzie zostaliśmy do końca dnia. To był naprawdę solidny dzionek, pojeżdżone 51km tras wg Skiline. DZIEŃ 4 – Hoch- i Obergurgle Rano kolejnego dnia postanowiliśmy dotrzeć skibusem do Gurgli. W tym celu uznaliśmy że łapiemy busa przed 8:00, mimo że wyciągi otwierają o 9:00 – obawialiśmy się że następny będzie full obłożony, a do Gurgli autobusy kursowały co pół godziny. Zaczęliśmy dzionek od Hochgurgli – warunki świetne, sztruksik i pierwsze zjazdy z ograniczoną ilością ludzi. Potem zrobiło się trochę ciaśniej, zwłaszcza w rejonie nowej gondoli Kirchenkarbahn i tamtejszych niebiesko-czerwonych tras. Czerwone miejscami już się wyślizgały, na trasie pucharu świata sama się rozjechałam w żabę, a jakiegoś nieszczęśnika ściągał helikopter…. Biorąc pod uwagę powyższe okoliczności przerzuciliśmy się Top-Expressem do Obergurgl. Tamtejsze trasy jeszcze bardziej wyślizgane, mało chyba śniegu im spadło i bazowali głównie na sztucznym. Ludzi też dosyć sporo, ale sprawdziliśmy wszystko łącznie z jakimś króciutkim krzesłem przy Familyparku. Niestety nie wiem ile przejechaliśmy, bo Skiline nie odnotowała wizyty w Gurglach (mimo że jest na tym samym karnecie co Sölden). Wróciliśmy świętować prywatną uroczystość w restauracji na kempingu (jedzenie bardzo dobre, potrawy ładnie podane, ceny dosyć wysokie). DZIEŃ 5 – Sölden Na kolejny dzionek wybraliśmy ponownie Sölden – tym razem kręcąc się od Giggijocha w stronę lodowca. Trasy z rana jak śmietana, a ja załapałam zająca ni stąd ni zowąd – na szczęście bez konsekwencji. Mój partner fiknął na koniec dnia waląc głową (w kasku) o stok, tak że uznaliśmy że już na nas czas – pojeżdżone znowu prawie 50km. Logistyka na ten dzień przewidywała opuszczenie kempingu rano, przestawienie się na parking pod gondolą (obczajony dzień wcześniej) oraz wyjazd z doliny po nartach w kierunku Niemiec. DZIEŃ 6 – Garmisch Partenkirchen i powrót Po jeździe w piątek ruszyliśmy na północ – wyjazd z doliny, zakupy, tankowanie i przejazd na nocleg w Garmisch Partenkirchen. Rozważaliśmy jeszcze jazdy w Garmisch, ale zobaczyliśmy że większość tras Garmisch Classik będzie pokryta tylko sztucznym śniegiem (wielka mizeria śnieżna w tym rejonie), a Zugspitze ma tylko 20km tras u góry za jedyne 66 euro/dzień. Uznaliśmy że odpuszczamy, „nogi bolo’ etc. Ja osobiście chciałam pospać przynajmniej do 7:00 bo pobudki w przedziale 5:50 do 6:30 przez cały tydzień mnie nieco wykończyły. Ogarnęliśmy nocleg na parkingu pod skocznią (5euro/noc), gdzie stało sporo załóg i całkiem miło się kimało. Rano pospacerowaliśmy po miasteczku i skoczni – na dole były zawody juniorów – biegowe i slalom, stąd dosyć spory ruch. Bezpośrednio pod skocznią jest też gondolka Eckbauerbahn i dostępna jedna trasa narciarska czerwona. W miasteczku kawka i ciacho w historycznej kawiarni Krönner i powrót do domu przez Niemcy (odwiedziny znajomych). Podsumowanie: wyjazd udał się super, pogoda była wyborna, warunki na stokach bardzo dobre (im wyżej, tym lepiej). Obawialiśmy się tłumów w tak popularnych ośrodkach w lutym, jednak można było pojeździć bez problemu, tylko w newralgicznych miejscach w Sölden złapały nas kolejki na góra 5-10 minut stania. Kamper przeszedł test zimowania na mrozie – tylko dwa niechciane zdarzenia: 1) W Pitztalu wyłączyło się webasto w ciągu dnia jak byliśmy na trasach i lekko się ochłodziło w środku, na szczęście awaria ta nie powtórzyła się. 2) Przymarzł spust szarej wody (mróz -10 albo i więcej) i nie mogliśmy zrzucić jej wyjeżdżając z kempingu (ale wróciliśmy popołudniu po nartach – tak się umówiliśmy z obsługą). Śnieg nas nie zasypał, więc nie trzeba było odśnieżać wielkiej budy (a jest co robić w takim przypadku), drogi były czarne, więc łańcuchy tez zostały w garażu nie ruszane. Z całą pewnością ruszymy ponownie na narty zimą (ja już bym mogła, ale trzeba teraz odpracować leniuchowanie).
    2 punkty
  25. Lexi, jakbyś chciał mieć większy problem z wyborem na jutro, to dorzucę, że w piątek w Zawoi były pustki jak mało kiedy, a warunki bajeczne. Jeździłem od 10 do 14. Na parkingu w tym czasie pomimo ferii, było cały czas około 30 samochodów. Za to na zmrożonym, miejscami lodowym podkładzie - świeży śnieg 😄 No i dookoła przyprószone białym….
    2 punkty
  26. Dziś nieco inna relacja niż zazwyczaj. Po przeciwnej stronie zbocza odnaleziony orczyk. Jest tablica. Widok na nasz stok. Kaczki tez lubią termy. Warunki bardzo dobre.
    2 punkty
  27. Ciekawe ile do tego par wejdzie,z zewnatrz wyglada ze sporo. Szczyrk dzis
    2 punkty
  28. Prawda, choć nieraz w ferie bywało zatorowo na trasie gdy pojawiło się kilka grup, jednak do wyciągu chyba nigdy w życiu nie stałem tam więcej niż 2-3 minuty. 99% czasu gdy tam jestem to na bieżąco lub max 1 minuta do bramek. Śniegu malutko to fakt, jakby było szerzej naśnieżone to dopiero jest bajka jak na warunki lokalne. Takie lokalne Bormio 🤣 Poniżej zdjęcie z 31 stycznia 2017 (od góry naśnieżone ładnie obie strony przy wyciągu - jedna na full a druga na 75% - piękne czasy)
    2 punkty
  29. Z FB: Opadów naturalnego śniegu w polskiej części Karkonoszy wciąż było niewiele. Na szczęście nocne spadki temperatur pozwalają na uruchamianie armatek. Nasze ekipy pracują na "Lolobrygidzie", na której śniegu brakuje na odcinku ok. 800 metrów w dolnej części nartostrady. Dośnieżamy też "Świąteczny Kamień" i alternatywny przebieg "Śnieżynki" do dolnej stacji drugiej sekcji kolei linowej na Szrenicę. Otworzymy te trasy, gdy będzie na nich bezpieczna do jazdy pokrywa śniegu. Prognozy meteo mówią o opadach śniegu w najbliższe środowe popołudnie i w czwartek, ale z pewnością nie będą to wielkie dostawy. Temperatura w kolejnych dniach ma spadać poniżej zera także w ciągu dnia. Obecnie w stacji Szrenica Ski Arena jest dostępna ponad 2-kilometrowa nartostrada "Śnieżynka". Pracuje 6-osobowa kolej "Karkonosz Express". Narciarze mogą też korzystać z 1500-metrowej nartostrady "Puchatek". Codziennie odbywają się na niej także jazdy nocne. Zaczynamy o godz. 18 i kończymy o godz. 21.
    2 punkty
  30. JurByd freerider nie skiturowiec.
    2 punkty
  31. Witam wszystkie "nartujące" i wszystkich "nartujących". Katowałem ON Nowa Osada w Wiśle w sobotę i niedzielę. Warunki śniegowe i pogodowe wymarzone. Sztruks o konsystencji twardego styropianu i temperatura powietrza ok. minus trzy stopnie Celsjusza. Po porządnej rozgrzewce, na dzień wcześniej poprawionych krawędziach, (nie pamiętam na których poprawiałem) jazda nie do opisania. Wychodziło wszystko. (lub prawie wszystko) Brak kolejek do wyciągu aż do południa. Podłoże dawało możliwość skupienia się na nodze dostokowej i pracy krawędzią narty "cofniętej" w technice Telemarkowej a przez to trudnej do obciążenia i kontroli. Nie będę tłumaczył jak to osiągnąć ze względu na zawiłości techniki Telemarku ale temat ogarnięty. Oczywiście wiele pytań ze strony "nartujących" co do samej techniki jak i historii jej powstania. Przyjaciel "nartujący" odnalazł w sobotę Aurea mediocritas i do końca dnia, nie skupiając się na podręcznikowych aspektach techniki "Carving"-owej pozostał uśmiechnięty i wreszcie "poczuł" narty. Chodziło głównie o zmianę środka ciężkości i zbudowania doskonałej postawy nad nartami. Tak to jest, gdy zbyt długo wpatrujesz się w czeluść, czeluść zaczyna patrzeć na Ciebie... Niedziele również doskonała do jazdy. Po dwunastu zjazdach zauważyłem, że elementy techniki są w porządku ale muszę wkładać w nie coraz więcej siły i bardziej się koncentrować. Rozwiązanie było jedno. Wyciąg talerzykowy, płaski stok i wykonanie elementów techniki z nadprzeciętną emfazą w każdym ruchu. Po czterech zjazdach wszystko się wyjaśniło. Sprawa bagatelna, stępione krawędzie... Poprawię boki krawędzi i będzie grało. Mam wrażenie, że sztuczny śnieg bardziej tępi krawędzie od "świeżaka" może minerały z rzeki Wisła? Zmiana nart i wszystko wróciło do lekkości i pełnej kontroli. Sobotnia jazda z drągiem, jako, że tak drzewiej "nartowali" dawała sporo uciechy innym "nartującym". To widok raczej niecodzienny ale wart przypomnienia i z szacunku dla Sondre Norheima jako twórcy techniki Telemark-u godna zaprezentowania. Zabawy z tym również sporo. Spróbujcie, takie doświadczenie. Trochę jazdy na jednej i drugiej narcie ale dostokowej. To uczy pokory i pomaga w znalezieniu punktu ciężkości i pozycji nad nartami. Dobra, już nie truję... Stary Wariat jazdy techniką Telemark-u, ale za to niesamowicie upierdliwy: Marcin Kasza
    2 punkty
  32. Nic nie wiem o ogólnie dostępnym skibusie ze stacji PKP. Szukałem w necie i coś jest dla gości niektórych hoteli (z hoteli do wyciagu). Ze stacji PKP to tylko taxi. Z buta jest ok 30 min drogi szybkim tempem, częściowo po dosyć stromym wzniesieniu. Idąc z samymi butami narciarskimi, rozgrzewkę przed jazdą mam już zrobioną;-)
    2 punkty
  33. Największa rozbudowa Zieleńca było chyba w 2014 r (lub 2015) kiedy wybudowano Skyway Express Nartorama, 4 nowe trasy plus poprzeczny talerzyk łączący z Masarykową Chatą, wtedy był już karnet na cały Zieleniec, wcześniej powstawały pojedyncze trasy i wyciągi. W pierwszym roku w gondolach można było nawet zamówić jakiś Vipowski posiłek, na wzór tego serwowanego w gondoli na Hintertuxie) W 2011 byłem na ski testach i wtedy też już chyba był skipass na cały ośrodek. Czarna Góra to już inna bajka, bo powstał dopiero w latach 90 tych, dokładnej daty nie pamiętam, Zieleniec był miejscówką turystyczno - narciarską na przełomie XIX i XX wieku. Po wojnie oczywiście to się zmieniło i ruszyło ponownie koło 1969 r. Wtedy narciarze i turyści mieszkali w Dusznikach i dojeżdżało się PKS-em. Później nastała era zakładowych autokarów...
    2 punkty
  34. Cześć, Pisząc te słowa siedzę w samochodzie w drodze z Tokio do Nagano, gdzie przez kilka dni będę odwiedzał wiele ośrodków narciarskich, w tym tereny olimpijskie. Wyjazd do Japonii 🇯🇵 na narty, to część mojej współpracy z Itaką, która w tym sezonie po raz pierwszy zaoferowała tego typu wyjazd dla miłośników jazdy w puchu. Mam, ze sobą odpowiednie narty i mam nadzieję, a wszystko na to wskazuje, że będą miały gdzie się wyszaleć! Zapraszam do śledzenia relacji 👍
    1 punkt
  35. Jechałem teraz w sobotę do Fassy i bez problemu, ale z powrotem będę wracał przez 3 Zinnen, bo widząc to co działo się w przeciwnym kierunku, nie ma sensu jechać przez Brenner. Zresztą trzy tygodnie temu wracając z Alta Badii było tak samo zakorkowane wszystko w stronę Brennera, a w stronę Lienzu, Murau pusta droga i komfort podróżowania.
    1 punkt
  36. Co do grubości to trudno mi to porównać z innymi rejonami w tym sezonie. Ale szału nie ma. Poza trasą widać że wiele rzeczy nie jest przykrytych. Na trasach jest ok. Wyjątek niechlubny z kamieniami to trasa przy wagonie E5.
    1 punkt
  37. Magda Fręch - Gratulacje !!! https://sportowefakty.wp.pl/tenis/relacja-na-zywo/166964/magdalena-frech-beatriz-haddad-maia-live
    1 punkt
  38. Też dziś odwiedziłem Oravice, stok petarda i faktycznie 50% to czesi. a ten zwierz to może te jelenie co dziś na dole się pasły kolo niebieskiej trasy. Moje spostrzeżenia na Oravice to to ze chyba maja najlepsza ofertę w okolicy. Na gruponie 520 pln za 2+2 z basenami. Cena petarda. stok przygotowany wzorowo a ludzi hmmm hipper mało.
    1 punkt
  39. Przybyłem ukończyłem 🙂
    1 punkt
  40. Kruca bomba, więcej gapiów niż narciarzy w kolejce do Karkonosza. Środek ferii w dolnośląskim, o tej porze powinna być kolejka na 10min czekania do kanapy....
    1 punkt
  41. Drugie i ostatnie zdjęcie z tegorocznego sezonu narciarskiego. W sumie 15 dni na stoku, uwieńczone dzisiaj w Gitschberg Jochtal na pięknych wymagających trasach i tak jak widać na zdjęciu całkiem luźnych. Pozdrawiam i życzę wszystkim udanych szusow, jeśli takie jeszcze macie przed sobą 💪
    1 punkt
  42. Wczoraj od 8:30 do 16:15 jazda COS + SON. Prawdziwy game changer - nowa kanapa na COSie, jazda na okrągło przez cały dzień. Pomimo wiosennej aury i średniego nastawienia, warunki 8.5/10 cały dzień, 0 muld. Zauważalna mniejsza ilość narciarzy porównując z poprzednimi latami, np. brak kolejek do gondoli, do żółtej kanapy już niekoniecznie. Powtórzę się, największy must have to zbiorniki.
    1 punkt
  43. Dziś zrobiło się zimowo. W nocy solidny mróz wykorzystany na produkcję śniegu. Nawet choinki odrobinę dostały. Gdzie się dało są usypane hałdy śniegu, czekają na rozgarnięcie ratrakami. My bawiliśmy się na hopkach. Trasa za laskiem też zyskała garby. Ratraki w gotowości, czekały na zamknięcie ośrodka z odpalonymi silnikami. Stok trzymał do zamknięcia (cały czas było na minusie), moja żona też wytrzymała na nartach do 16:00, my po 14:00 wybraliśmy termy, swoje i tak pojeździliśmy 😉.
    1 punkt
  44. Jeździłem sobota, poniedziałek, wtorek i czwartek nie było żadnych kolejek (zarówno przy nowej kanapie jak i przy starej). Wygląda że nowa kanapa zmniejszyła kolejki w COS ale to trzeba by dłużej po obserwować. Na SON jak to na SON najwięcej ludzi do kanapy na Zbójnicką Kopę. Do Gondoli każdego dnia właściwie na bieżąco, do niebieskiej też na bieżąco i żółta kanapa czasem prawie na bieżąco a czasem chwilę trzeba postać najdłużej stałem w sobotę ok południa 7 minut.
    1 punkt
  45. 2 dzień Sellaronda pomaranczowa. Auto zostawiamy w Albie i nowoczesnym funitelem (wybudowany 8 lat temu) ruszamy w rejon Belvedere. Rzut oka na Sellę i Sassolungo i ... uśmiech nie schodzi mi z twarzy do końca dnia. Widoki powalają, nie mogę uwierzyć że znów tu jestem. Sellarondę wymyślił chyba jakiś geniusz. W ciągu dnia całkiem się rozpogadza, zbaczamy tylko raz, na Vallon-piękne miejsce . Na koniec dnia zrywa się porywisty wiatr i od Arraby do końca pętli ostro nas przewiało. To był udany dzień.
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...