Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 19.01.2026 w Odpowiedzi
-
13 punktów
-
Ja też się wypowiem nieco subiektywnie. Zaznaczam, że nie mam udziałów i nie dostaje łapówek za marketing. Narciarsko do Zieleńca zaglądam od przeszło 50 lat. Ale opowieść trzeba zacząć jeszcze wcześniej. Sama osada powstała na początku XVIII wieku, czyli raczej młoda. Prawdopodobnie pierwsze ośrodki narciarskie powstały w Szwajcarii, w St. Moritz i Davos około 1865 r. Pewien Niemiec chyba o imieniu Heinrich nazwisko na B lub R (nie pamiętam) wielbiciel sportów zimowych dopatrzył się unikalnego klimatu w okolicach Zieleńca i dzięki niemu pod koniec XIX wieku, powiedzmy po 1880 roku powstał tu zalążek przyszłego ośrodka narciarskiego, pierwsza gospoda, hotele i prymitywna trasy narciarskie. Na początku XX wieku już był tu prawdziwy ON tamtych czasów, oprócz tras narciarskich, powstał tor saneczkowy i skocznia narciarska, rozbudowano też bazę noclegową. W okresie międzywojennym powstał nawet Olimpijski ośrodek treningowy sportów zimowych. Po wojnie długo nic się nie działo, dopiero około 1971 Zieleniec odżył narciarsko, uruchomiono kilka wyciągów, noclegi dostępne były w Dusznikach i PKS-em dojeżdżało się na narty (nie było łatwo załapać się na pierwszy kurs) a przystanek w Zieleńcu czasami wyglądał tak... Mikroklimat tu był zawsze, tylko zimy były inne. Rozbudowa Zieleńca ruszyła po 1975 r kiedy dwa budynki kupił i wyremontował wrocławski AWF, wymienili 2 wyrwirączki na prawdziwe orczyki na trasach powyżej drogi, co to był za luksus. Przez kolejne lata wymieniano pojedyncze wyciągi i powstawały kolejne zakładowe budynki wczasowe. W XXI biznes rozkręcił się już pełną mocą. W 2013 r (chyba) ruszyła Nartorama a rok później wprowadzono wreszcie wspólny karnet na wszystkie wyciągi (lepiej późno niż wcale). Ja osobiście raz na jakiś czas wpadam do Zieleńca i praktycznie zawsze jestem zadowolony. Krzysiek twierdzisz, że ze śniegiem słabo, no niestety takie czasy. Popatrz co jest teraz we włoskich Alpach (praktycznie całych). Gdyby nie sztuczny śnieg to prawie nic by się nie otworzyło. Jakość ratrakowania często zależy od pogody, wilgotności, temperatury w nocy i dzień, słońca chmur czy mgły. Ilość narciarzy też swoje robi. A przyjechałeś na początek ferii dolnośląskich. Co do ratrakowania przed nocną jazdą wiele razy pisałem to tylko pudrowanie noska, wystarczy kilku narciarzy i po pół godzinie nie ma śladu, że było ratrakowane. Śnieg musi się uleżeć i związać przez noc by to miało sens.Ja nigdy nie oceniam ośrodka po jednym pobycie, kiedyś się tak pomyliłem : mieszkaliśmy w Szklarskiej, wiało Szrenica zamknięta no to jedziemy do Czech. Ktoś rzucił, że świetnie jest w Rokytnicy. Ja w nocy temperatura 39 stopni ale się nie poddaje jedziemy. Nigdy tam nie jeździłem. Dojechaliśmy późno parkowanie na trójce i z buta do kanapy kawałek drogi. Jak doszedłem do wyciągu to byłem już bez siły na zjazdy, do tego kolejki wiatr i zła widoczność, stwierdziłem, że ośrodek dla mnie beznadziejny, najgorszy w Czechach. 2 lata tam nie jeździłem. Kolejna wizyta i olśnienie, przecież tam jest genialnie, fantastyczne trasy I mega klimat. Do dzisiaj to mój ulubiony ośrodek w Czechach. Teraz jak gdzieś jestem pierwszy raz i jest nieciekawie to wiem, że tylko źle wybrałem porę a nie zły ośrodek... Pozdrawiam i chyba się wybiorę w weekend do Zieleńca. Jeszcze jedno stare zdjęcie z Zieleńca którego już niestety nie ma i nie będzie, ale i tak warto tam wpaść i ponartować, jest około 30 wyciągów (dokładnie nie wiem ile) i jakieś 70 może 80 hektarów terenu pod narty. I naprawdę da się do każdego wyciągu dojechać z dowolnego miejsca (jak jest śnieg) a jeszcze niedawno do 10-15 lat wstecz śnieg w Zieleńcu I to ten naturalny był tak 4 do 5 miesięcy dostępny w sezonie prawie każdym... Pozdrawiam.11 punktów
-
W powrocie z Rytra zajechałem do Kokuszki koło Piwnicznej. Niestety zgodnie z przewidywaniami nic się tam nie dzieje... Szkoda bo przy takim styczniu bez problemu by naśnieżyli i warunki trzymały by się super... Armatki na parkingu, który na jesieni przerabiali i wzmacniali kamieniami - myślałem że robią to pod kątem sezonu zimowego. Jednak chyba nie... No i widok na niespełnione sny o Kicarzu... ehhhhh.11 punktów
-
10 punktów
-
Zieleniec dużo, dużo mniej ludzi, lepsze warunki, chaos opanowały siatki, których wczoraj brakowało. Śniegu nadal mało, ruszyła jednak produkcja. W nocy mróz, w południe na plusie. Lód wyłaził, nadal mocno wieje. Dało się pojeździć. Góra mocno wywiana. Czasem moja młodzież robiła sztuczny tłok. Było tak. Czasem tak. W lesie też lepiej niż wczoraj. Tu dosypali śniegu. Tu raczej lodowo. Tu sypali. Nawet na Diament się wbiłem. W Dusznikach jeszcze świątecznie.9 punktów
-
9 punktów
-
9 punktów
-
9 punktów
-
8 punktów
-
6 punktów
-
6 punktów
-
Pozdrowienia z weekendu freeridowego w Sławsku... 20260117_134647.mp4 video-e23635bd633f243cb0e16178482fe11b-V.mp4 20260117_130429.mp4 20260117_120541.mp46 punktów
-
6 punktów
-
O Zieleńcu nieco subiektywnie. Po pierwsze co mnie zaskoczyło to mocno nie zgadzał mi się obraz Zieleńca wykreowany przez działania marketingowo PR-owskie z tym co zastałem na miejscu. Cały czas słyszałem o mikroklimacie, naturalnym śniegu, tymczasem na miejscu zastałem raczej małą ilość sztucznego, zmrożonego i przewianego śniegu. Miejscami grudy lodowe (złe ratrakowanie) oraz wystającą trawę. Jak na ośrodek aspirujący do top 3 w kraju to raczej słabo to wyglądało. Najbardziej jednak przeszkadzał mi chaos. Ośrodek wygląda jak zlepek kilku mniejszych ośrodków, połączonych na siłę w jeden, niby duży. Mnóstwo ludzi jeździ w poprzek tras, przemieszczając się od wyciągu do wyciągu. Tak dużej liczby osób, które jeżdżą chaotycznie dawno nie widziałem. Zamiast przyjemnego dnia na nartach, raczej pełna koncentracja. Jazda zachowawcza niż przyjemność. Do tego wywiany, sztuczny śnieg i jazda po skorupie lodowej. Stoki rano też raczej słabo wyratrakowane. Ludzi miejscami sporo, mało radzących sobie z warunkami. Zapowiadało się nieźle. Tu też fajnie. Rano tak. Gdzie ten mikroklimat ? Gdzie ten śnieg. Do pomarańczowej. Tu też trochę ludzi. Tu przepychanki do talerzyka. Tak trudno ustawić się gęsiego ? Słońce ratowało dzień. Klimatyczne miejsce. Ciacho też ok. Kościółek przy niedzieli. Tu nie dało się wejść do środka.6 punktów
-
CG 19.01.2026 pierwszy dzień ferii, na szczęście nie dolnośląskich😉 5 wizyta w tym sezonie i pierwszy raz warun tak mega twardy, wręcz betonowy, bardzo przydały się zrobione dopiero co krawędzie. Start sporo przed oficjalnym otwarciem, szacun dla obslugi Jędrusia i Żmii że odpalili i wpuścili dwie osoby na wyciągi (na Luxie nie do pomyślenia, tam zawsze start minimum 9.00) Miejscami, głównie na C, spore płaty lodu. Na otwarcie mróz -9C, góra Żmijowca mocny i bardzo mocny wiatr przez cały dzień. Lux stoi, jutro pewnie też bo w prognozach nadal wiatr. Jazda głównie na Żmii, bez kolejek. Ok 14.00 Biba i Effka. Na Effce sporo ludzi, dużo szkółek ( w Czarnej Perle ciężko było znależć wolny stolik). Po 17.00 jeszcze kilka zjazdów na wieczornej przy Bibie, frekwencja niska. O dziwo, pomimo trudnych warunków na trasach nie widziałem przez caly dzień żadnej interwencji Goprowców, a to w CG, jeszcze przy takich warunkach, rzadkość. Trasa D Zjazd do Procy, śniegu leży sporo, na dole stoi ratrak, wygląda że niewiele brakuje do otwarcia, musi trochę dosypać i może ruszy Trasa C Talerzyk Jędruś, po lewej jeszcze darmowy parking przy Białej Perle 2 Biba, w górnej cześci cały czas armatki pracowały Lux stoi Snowpark przy Effce Effka Wieczorna przy Bibie5 punktów
-
Byłem ostatnio w niedzielę 18.01.2025. Stok: warunki na stoku bardzo dobre. Nie ma mowy o tłoku na stoku. Można podejrzeć na kamerkach na stronie https://www.ski-gruniky.sk/pl/ Stok to taka typowa niebieska trasa. Można jeździć na okrągło praktycznie bez czekania na bramkach, czasami była kolejka na 2-3 minuty. Parking i dojazd: parking jest tuż pod wyciągiem, albo bardzo blisko wyciągu. Dojazd do parkingu dobrze utrzymany. Jedzenie: na dole stoku jedna gospoda, ceny normalne. Karnety: można płacić w złotówkach i w euro (w euro trochę taniej), można też kartą. Obsługa mówi po polsku. Szukałem stoku na ucieczkę przed weekendowymi tłumami na pobliskich stokach w Polsce. Sprawdziło się bardzo dobrze. Stok z góry (w tle Babia Góra) Stok z dołu: "Kolejki" do wyciągu 😀3 punkty
-
Szczyrk, wyjazd sobota - niedziela. W sobotę tylko strona TMR a w niedzielę COS. Opinie w ekipie bardzo podzielone: koledze początkującemu podobało się wszystko w Szczyrku, szczególnie trasa 3b gdzie się uczył jeździć jak również klimat miejscowości. A żona więcej już tam na narty jechać nie chce - kamienie na trasach, wielkie kolejki do wyciągów i tłok na trasach z ogromną ilością początkujący narciarzy. Mówi że tylko widoki ładne i mogłaby przyjechać turystycznie w lato🤪. Mnie się podobała czerwona i czarna trasa na COS. Bardzo żałuję że, nie miałem okazji zjechać tymi "słynnymi klasykami" - bieńkula, golgota. Jak mam już stać w kolejkach to wolę w Szpindlu🤪.3 punkty
-
2 punkty
-
Zbyszku może i wojny nie ma ale..... Kurtkę masz zmasakrowaną jak byś brak udział w jakiś manewrach , no chyba że tam tak ostro jeżdżą 🤭2 punkty
-
2 punkty
-
Po obiedzie w Versciaco wsiadłem w autobus lokalny, by dojechać na nocną jazdę do San Candido. Na przystanek autobusowy i peron kolejowy prowadzi kładka nad jezdnią, parkingiem i potokiem. Podłoga wyłożona jest gumą, by łatwo było chodzić w butach narciarskich. Na końcu są schody i winda, którą możemy zjechać na peron kolejowy. Ja jednak pojechałem niżej, by skorzystać z autobusu. Koszt przejazdu 2 euro, choć w niektórych hotelach dają kartę, która uprawnia do bezpłatnych przejazdów. Przystanek autobusowy jest tuż przy trasie narciarskiej. Można więc od razu wskoczyć na stok. Jazda wieczorna organizowana jest we wtorki i piątki. Dla posiadaczy karnetów 3dniowych i dłuższych jest ona bezpłatna. Można skorzystać także z sanek. Jeździ się z czołówkami, gdyż trasa nie jest oświetlona. Ponoć tu można jeździć w butach narciarskich. Jazda wieczorna trwa od 19 do 22. Otwarta jest trasa czerwona i czarna ścianka (choć moim zdaniem to taki bordowy kolor). Do 20 kolejka była dość długa. Później się przeluźniło, zapewne kosztem wypełnienia restauracji. Na pierwszych zjazdach pusto, warun igła. I ten widok na oświetlone miasteczko... W piątek śmigałem (z przerwami) od 9:30 do 22. Dobry to był dzień. Zmęczenie na koniec dnia dawało się we znaki (zresztą w ciągu dnia też), ale daje ono pewną satysfakcję 🙂2 punkty
-
Gdyby ktoś próbował przejść skiturowo lub biegówkowo traskę narciarską z Przełęczy Glinka na Krawców Wierch (oznaczoną w mapy.com) + pętelka powrotna początkowo żółtym szlakiem, potem drogi pożarowe: - to jest dosyć słabo. O ile traska w stronę Krawcowego to po prostu szlak turystyczny więc jest wydeptany, to część prowadzona drogą pożarową jest odgarnięta ze śniegu bez mała do samej ziemi (miejscami są całkowite wytopy) więc z trasą narciarską ma to mało wspólnego. Parę fotek z podejścia: I parę z zejścia: Na spacerek pieszy - jak najbardziej polecam.2 punkty
-
2 punkty
-
Nie no, kurcze może w pierwszej chwili na mapie to może tak wyglądać jakoś, ale Schladming to jednak miejsce gdzie były rozgrywane Mistrzostwa Świata w Narciarstwie Alpejskim, regulanie rozgrywany jest Puchar Świata, trenują najlepsi Alpejczycy, więc samych tras i możliwości tego ON to bym na pewno nie porównywał, bo Kotelnica to jednak jakiś dość płaski pagórek (a w zasadzie zestaw pagórków) obwieszony wyciągami, a nie poważna góra. Natomiast rzeczywiście subiektywnie trasy są takie bardziej hmm... swojskie, ale IMHO w dobrym tego słowa znaczeniu - bo są czasem takie trochę węższe w lesie, nie ma tam tego wysokogórskiego feelingu Tyrolu i ON typu Ischgl, czy Soelden (choć widok na Dachstein jest sympatyczny). Planai ma mniej niż 2000 mnpm, ale na szczycie rosną drzewa, a nie jak np. na Kasprowym, gdzie masz już taki wysokogórki krajobraz. Momentami zamykając oczy, można, jeżdżąc tam, trochę poczuć się jak na trasach Skrzycznego, czy Pilska - przynajmniej jak jeżdżę na takim np. Hochwurzen, czy Reiteralm to tak czasem mam. Ale sam ośrodek jest naprawdę Top i ma - zwłaszcza z perspektywy południa Polski - niezaprzeczalny atut bycia w zasadzie najbliższym dużym ON od Katowic, czy Krakowa. Ski-Welt i Ski-Circus są jednak trochę dalej. Samo Schladming to coś więcej niż małe miasteczko. To w zasadzie miasto z ryneczkiem i jakimś małomiasteczkowym życiem poza nartami. Natomiast dla mnie, to Ski-Welt był raczej takim ON jakby z najbardziej - oczywiście moim subiektywnym odczuciu "polskim" ON; trochę jakbym zaaplikował stokom znanym z Beskidów solidną porcję sterydów i rozciągnął poszczególne pagórki w jakiś bezkres. Byłem tam tylko raz przez tydzień, ale takie miałem wrażenie takiego strasznie rozwleczonego (stąd też potężna ilość tras) pomiędzy sąsiadującymi z siebie pagórami tras. Takie to dla mnie trochę było mało charakterne trochę - choć niezaprzeczalnie można się tam wyjeździć. Kurcze wiem - naprawdę takie to subiektywne odczucie - jednemu będzie się podobać drugiemu nie. Mnie najbardziej z tych trzech spadobał się Circus, dlatego też w pewnym momencie jeździłem tam co roku; rzeczywiście najbardziej zróżnicowany - na pewno bardziej niż Schladming; z kolei Schladming to był mój pierwszy prawdziwy wyjazd w Alpy, więc ma u mnie też takie szczególne miejsce, no i z racji względnej bliskości z Krakowa, też odwiedziłem wiele razy. Stąd z tych trzech dla mnie nr 2. Ski-Welt - nie powiem, że nie jest warty powrotu, ale po prostu jakoś mnie tam ponownie nie ciągnie, aby wracać. Wolę pojechać trochę dalej do Kitz albo Zillertal.1 punkt
-
Szczerze powiem że też ten parking (a dokładnie te 20euro) troche mnie zniesmaczyły... podobnie jak 90centów za toaletę przy kasach.. wali troche dziadostwem.1 punkt
-
Ale 1-ka jest chyba oświetlona - może działać na wieczornej jeździe...1 punkt
-
Ciekawe czy się doczekamy Golgoty w tym roku, zdecydowanie wolałbym ją niż 1 z absurdalnym przejazdem przez drogę.1 punkt
-
1 punkt
-
Co fakt to fakt... 20 jurków zabrali....bo "sezonka ne plati " i ch...1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Skicircus moim zdaniem to level wyzej niz Schladming, powiedzialbym ze to absolutny top w Austrii, a juz na pewno jesli chodzi o poziom infrastruktury. Schladming to taki troszke biedniejszy brat, ale wciaz dobry. Jest troche bardziej wertykalny, ale tez bez przesady, np Hauser ma sporo fajnych tras szerokich. Jesli chodzi o dluzsze trasy to pamietam ze w Leogang mi z tego powodu przypadlo do gustu.1 punkt
-
niestety z ich strony to jest kompletny brak szacunku do klienta. W piatek wiele osob przyjechalo a stok niezrobiony. Wczoraj tez bylo srednio, ale nie dam glowy czy byl robiony czy jednak sie szybko zdegradowal. Zmije tez puscili na wolnym trybie i dopiero jak sie zrobila kolejka to przyspieszyli. A dzisiejsze wylaczenie torpedy tez dziwne, bo na gorze jakos bardzo nie wialo,ale moze faktycznie to kwestia jakiegos czujnika. W sumie karnety kupione, wiec nie musieli co chwila sprwadzac czy wlaczac, lepiej zamknac i miec wolne.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
W piątek pogoda jak igła. Pełne słońce, na początku pięknie zmrożony trasy, choć w kilku miejscach niewyratrakowane po nocnym naśnieżaniu. Po południu południowe stoki zaczęły puszczać i zaczęły tworzyć się muldy. Jako największy świr narciarski na wyjeździe porzuciłem zorganizowany powrót, by śmigać do końca. Ostatnie wejście do gondoli 16:28, więc na dół miałem stok prawie na wyłączność. Poranny widok po prostu idealny 😊 Zatrzymać się na zdjęcie, czy śmigać na pełnej? To był trudny dylemat Widoki po prostu niesamowite Trasa 41 do Signaue degradowała się najszybciej. Warto tam wpaść jak najszybciej. Co ja pisałem o widokach? Nie ukrywam, że dodatkowo krajobraz jest dla mnie piękniejszy dzięki mnogości kolei Leitnera 😉 Choć i Doppelmayr się trafił. Czerwona 10 po stronie Rotwand Croda Rosa zaskoczyła pozytywnie. Wzdłuż trasy 10a są różne figurki reniferów. A po jej lewej stronie trasa saneczkowa. Niestety nie można korzystać z sanek w butach narciarskich. Co ciekawe w dalszej części (6b) trasa saneczkowa prowadzi razem z narciarską. Jest wąsko, więc trzeba bardzo uważać na sanki. Trasa 5 przy kanapie Porzen bardzo szybka i świetna. I powrót na sam koniec Porzucenie powrotu zorganizowanego wymusiło konieczność zjedzenia czegoś na stoku. Pizza z tuńczykiem bardzo dobra, gorący likier śliwkowy jeszcze lepszy 😉1 punkt
-
1 punkt
-
Mareczku, miałem dwie możliwości ścieżki-jedna przez S.Moritz a druga przecinka A2 środkiem Swiss w kierunku Mediolanu i od Lugano odbitka do góry jeziora i to był strzał w 10 bo od kawalera wybierałem się w ten region . Teraz zobaczyłem choć tylko przejazdem plus szybka kanapka na pace 😜. Bankowo wrócę wakacyjnie nad to jezioro jak wszystko będzie zielono dookoła . Co do A2 przz Swiss to jestem w lekkim szoku bo raz ze sobie jedziesz bez ciśnienia bo jadą ogólnie miejscowi a drugie to tuneli Gotthard i jego długość WOW i za friko 🥳( gdzieś po środku tego tunelu term.w aucie pokazał 27sC 🙃temp zewnętrznej. Francuzi by skasowali lekko ze 30jurka 😂. Polecam tą ścieżkę 💪. No mega ta ścieżka a na powrocie czeka mnie cukierek tym razem praktycznie na wyjeździe z tunelu .1 punkt
-
Kolega coś widział, ale ja nie. Jutro postaram się znaleźć Dziś jadę tam na jazdę wieczorną. W ciągu dnia jest z tym problem przez zorganizowany powrót do hotelu. Nie wyobrażam sobie jazdy nią po lodzie. Szacun! Dziś ją odpuściłem. Jutro pojadę drugi raz, ale pewnie po tej "łagodniejszej" stronie. Nieco przeraża mnie ta najstromsza ściana1 punkt
-
Wracając do dzisiejszej jazdy na Skolnitach to pierwsze 1,5 h parę osób , żadnych turystów, jazda na okrętkę w bardzo dobrych warunkach.Sztachety trzymały na pełnej petardzie z góry na dół czy to niebieska czy czerwona jak wściekłe.Nastepnie zmiana nart na bardziej skrętne i faktycznie coraz więcej ludzi a i paru turystów się zjawiło i coś tam wyciąg parokrotnie zwolnił ale żeby z tego robić wielkie halo to nie ..... zakładając kto rano wstaje bo pewnie później to i mógł ten wyciąg częściej zwalniac. W weekend na Skolnitach testy nart Atomic.Pare foci1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Chętnie odwołam efekt cieplarniany w Beskidach jak tylko naturalnie zaśnieżą się klasyki frirajdowe na Czantorii. Albo chociaż Szczyrkowskie: przy Golgocie, do Malinowa, z MSkrzycz, DSkrzycz, do Czyrnej albo w stronę Zimnika 🤩 No kurcze - chociażby Pilskaido niech zadziała jak dawniej a nie że karnet mi przepadł bo powder alertu nie było. 😑1 punkt
-
W Warszawie spadło 23 cm śniegu - ostatnio tyle było 12 lat temu. Przy pierwszej możliwej okazji trzeba było więc wyskoczyć na biegówki. Tam, gdzie można rezerwować sprzęt online - wszystko zarezerwowane. Pojechaliśmy więc z kolegą w ciemno do wypożyczalni na Choszczówce. Do wypożyczalni uzbierała się całkiem spora kolejka. Koszt na 2h (choć to cena bez limitu czasowego) 100 zł. Sporo, gdyby zimy były bardziej regularne, już dawno bym kupił sprzęt. W każdym razie po niemal godzinnej próbie zapięcia butów, udało się wyruszyć w las. Śniegu wyraźnie mniej niż wczoraj na podwórku mazowieckiej działki, ale i tak nie było problemu. Sporo miejsc wyślizganych, ale i po świeżym można było pobiegać. Bardzo udana narciarska niedziela.1 punkt
-
Niedzielne Myślenice. Na początek niemiła niespodzianka, bo chociaż byłem o ósmej to musiałem wystać 25 minut w kolejce po karnet, bo w niedzielny poranek otwarte było tylko jedno okienko w kasie, a możliwości zakupu online nie ma. Dodam że taka kolejka utrzymywała się mniej więcej do dziesiątej. Słabo. Warunki śniegowe doskonałe. Niestety ludzi dużo. Za dużo jak na moje osobiste poczucie bezpieczeństwa, więc jazda mało komfortowa bo oczy trzeba było mieć dookoła głowy. Kolejka do wyciągu szła bardzo szybko więc jazda niemal na okrągło, ale na stoku tłok.1 punkt
-
1 punkt







