Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. marcinn

    marcinn

    VIP


    • Punkty

      42

    • Liczba zawartości

      5 316


  2. grimson

    grimson

    Użytkownik forum


    • Punkty

      32

    • Liczba zawartości

      3 354


  3. tresor

    tresor

    Użytkownik forum


    • Punkty

      18

    • Liczba zawartości

      674


  4. sstar

    sstar

    Użytkownik forum


    • Punkty

      16

    • Liczba zawartości

      5 407


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 25.02.2026 w Odpowiedzi

  1. Wprawdzie to nie był wyjazd czysto narciarski raczej bardziej łapanie południowego słońca ale od samego początku uświadomiłem moje panie że musowo na Etnie Skiturowo i zjazdowo sprawdzimy warunki w tak nie oczywistym miejscu Europy Tak więc na Etnie działają wyciagi na południowej (zazwyczaj gorsze warunki i szybsza degradacja stoku) Gondola tu startuje z wysokości ok 1900m i wjeżdżamy 2500m.Teren obsługują tylko orczyki, ok 8 km tras.Cudów nie ma ale widoki wynagradzają marne kilometrówkę tras zjazdowych za 52 euro. Druga część ośrodka to poludniowa część zbocza 1800m-2336m Tu jedno krzesło 4 osobowe, 3 orczyki, około 10 km tras.Mimo niewielkiej liczby tras są one szerokie i fajnie poprowadzone. Podsumowując Sycylia to nie Alpy : brak tyczek, zawadiaków Większość narciarzy rekreacyjnych, zjeżdżających bez pośpiechu, trochę na bakier, pełen luz , fun☀️
    14 punktów
  2. Wybrałem się dzisiaj do Białki. Wielu pomyśli, że Białka w ferie to misja samobójcza. Jednak w ubiegłym roku miałem sygnały, że ostatni tydzień ferii był tam całkiem luźny, a że moja ekipa upierała się przy Białce, to zaryzykowałem. Ryzyko popłaciło. Faktycznie jak na białczańskie standardy feryjne było w miarę luźno. Być może część niedzielnych narciarzy zniechęciła pogoda dla koneserów. Większość trasy z Krakowa lało i dopiero za Nowym Targiem pojawił się śnieg, w samej Białce zarówno w nocy, jak i przez większość dnia walił śnieg. Momentami bardzo intensywnie. Dopadało pewnie z 10-15 cm i warunki zrobiły się bardzo ciekawe - świeży śnieg na twardym podkładzie. Początkowo myślałem, że w takich warunkach i przy dużej mimo wszystko liczbie ludzi w cały ośrodku, szybko zrobi się kretowisko. Jednak trasy trzymały bardzo przyzwoicie przez cały nasz pobyt czyli do okolic 15:00. Muld poza tradycyjną ścianą płaczu na trasie nr 6 nie stwierdzono, a jazda po naturalnym śniegu to ostatnio w Polsce prawdziwa gratka. Objechaliśmy w 6 godzin cały ośrodek. Początkowo na rozgrzewkę katowanie Pasieki, gdzie do 10:30 w zasadzie nie było kolejek. Potem przenosiny na FIS oraz sympatyczną trasę 2C. Tam również na bieżąco. Końcówka na Kaniówce i okolicach. Generalnie maksymalnie staliśmy raz 10 min na Kotelnicy i podobną ilość czasu po 13:00 na Remiaszowie gdy śnieg nieco odpuścił i przejaśniło się. Wyjeździliśmy się mocno i kolejny raz potwierdziłem swoją opinię, że przy rozsądnej ilości narciarzy Białka to miejsce, gdzie wyjeździsz się, a przy okazji się nie znudzisz, bo tras i wyciągów jest jak na polskie warunki ogromna ilość. Fotek za bardzo nie robiłem, bo padający niemal cały czas gęsty śnieg nie zachęcał do fotoreportażu. Natomiast w niedzielę byłem na Czarny Groniu. Pomimo padającego cały czas deszczu było całkiem sympatycznie. Ludzi umiarkowana ilość. Trasy przygotowane świetnie, trzymały dobrze przez całą wieczorną jazdę pomimo niesprzyjającej pogody. Dostępne wszystkie trasy + snowpark. Dzięki snowparkowi Czarny Groń, to chyba stacja z największą ilością snowboardzistów w stosunku do narciarzy, z tych na których regularnie jeżdżę. Generalnie Czarny Groń nigdy nie rozczarowuje i tak było tym razem. No może 130 zeta za 3 godziny jazdy to zdecydowane przegięcie, ale tak to jest jak się człowiek zagapi i nie wykorzysta październikowo - listopadowych promek.
    13 punktów
  3. 10 punktów
  4. 9 punktów
  5. W sumie nie padła tutaj jeszcze jedna potencjalna propozycja. Ośrodek Kasberg w Grunau im Almtal - https://kasberg.at/ . Nie jeździłem, ale byłem w okolicy - tzn. w tej dolnie - z dziećmi przy okazji wizyty w czymś co się nazywa Cumerland Wildpark - o czym za chwilę - i zauważyłem wtedy znaki na ten ośrodek narciarski. Ponieważ nie jeździłem, to mogę tylko przytoczyć suche fakty. Kasberg to ON, gdzie głównymi wyciągami są gondola z parkingu i w miarę nowoczesne krzesło powyżej; poza tym trochę orczyków. W sumie 23 km tras o różnym stopniu trudności na wysokościach do około 1600 mnpm. Jak widac z mapki trasy o zróżnicowanym poziomie trudności, włącznie z jakimiś czarnymi opcjami. Mogę dodać, bo trochę zainteresowałem się tematem tego ośrodka, gdy byłem w okolicy, że ON był już bliski zamknięcia, ale lokalna społeczność się zebrała, zrobiła akcje pod tytułem kupujcie karnety by ratować ON (nawet jak nie będziecie tam jeździć) i pod nowym zarządem udało się póki co ośrodek uratować. Funkcjonował w zeszłą zimę i funkcjonuje także teraz. W styczniu odbyła się debata, co robić dalej, bo uznano, że w ciągu następnych 10 lat potrzeba jest jakieś 30 mln EUR na modernizacje naśnieżania, wyciągów itd., a w perspektywie coś 20 lat, nawet 70 mln EUR. Lokalni chcą, by w finansowanie włączył się land Górna Austria, bo są inwestorzy gotowi ładować pieniądze w infrę typu hotele i różne takie, które byłyby ważne, dla tursytyki w dolinie. Jest propozycja dołączenia Kasberg do spółki holdingowej zrzeszającej wyciągi w Górnej Austrii. Podawane były także argumenty, że tam jeździ i uczy się dużo młodzieży, która spędza tam nawet 5 dni w tygodniu na nauce jazdy i treningach. Z jakiś względów - może mieszka w okolicy - w debatę włączył się Thomas Dressen (członek niemieckiej kadry alpejskiej, zwycięzca Kitzbuhel z 2018 roku), który bardzo agituje za zachowaniem tego ośrodka i inwestycją w niego przez land. W każdym razie to też jest jakaś opcja w Austrii w miarę blisko Katowic, poniżej wklejam mapę; ośrodek reklamuje się jako ON dla rodzin, ja mogę dodać, że miejscem, które jest dodatkowym magnesem (tak ja tam trafiłem), jest coś co dla dzieciaków (i nie tylko) też jest mega fajną atrakcją, bo w dolinie jest też coś co nazywa się Cumberland Wildpark, o czym poniżej mapki. Co do Cumerland Wildpark, położonego trochę głębiej w dolinie Almtal. Trafiłem tu nieco przez przypadek spędzając czas na nartach w Hinterstoder i jakoś wyskoczyło mi to po prostu na mapach google. Ponieważ moje dzieciaki lubią zwierząta, to postanowiliśmy odwiedzić to miejsce. Niespodziewaliśmy się jak jest ono po prostu piękne - choć to uważam małe słowo - to miejsce jest przepiękne. Można powiedzieć, że jest to zoo, ale są tutaj gatunki zwierząt występujące w szeroko pojętej okolicy - nie ma zatem tygrysów, słoni, czy wielbłądów, ale są różne jeleniowate, niedźwiedzie, wilki, dziki, wydry, rysie itp. Piękne duże wybiegi, do tego położone wszystko w przepięknej okolicy, a więc otoczone niesamowitą przyrodą. W zasadzie odnosi się trochę iluzję, jakby zwierząta żyły nadal w swoim naturalnym środowisku - co jest oczywiście prawdą jedynie po cześci, bo pomimo naprawdę sporych wybiegów, położonych niezwykle malowniczo, to jednak, jak to w zoo, żyją w niewoli. Na terenie zoo/parku są piękne jeziorka, przepływają rzeczki, w których pływają pstrągi, są gęsi, kaczki i różne tego typu atrakcje. Niektóre zwierzęta mają kontakt z osobami wizytującymi park np. gęsi, które są - jak to gęsi - dość zainteresowane i wścibskie, licząc na karmę, która można kupić na wejściu. Wizyta nam się tak spodobała, że jadąc dwa lata temu w Dolomity, postanowiliśmy trochę zboczyć, przespać się w okolicy i znów odwiedzić to miejsce. I znów nas nie zawiodło. Na terenie parku są dodatkowe atrakcje typu bardzo fajne place zabaw, jest restauracja, ale także miejsca do zrobienia sobie pikniku (stoliczki, wiaty itd.). Można też wypożyczyć za kilka EUR taki wóżek do ciągnięcia - polecam to rozwiązanie - bo można do niego wrzucić wszystkie bety, a i nasza (wtedy 4-latka, a rok później 5-cio latka) chętnie z niego korzystała, jak zaczęły boleć ją nogi, a nogi bolą, bo obejście całego parku to jednak parokilometrowa runda (oczywiście nie trzeba robić całej). Tu jeszcze parę fotek: Na końcu doliny jest jeszcze ładne jezioro Almsee, na którym rozpościera się piękny widok na Tote Gebirge (Góry Martwe) i które słynie ze szmaragdowego koloru wody. Jako, że ja akurat byłem gdy było pochmurnie, to pełni barw nie widziałem, ale w google można znaleźć zdjęcia to potwierdzające: Suma summarum - dolina Almtal nie jest może u nas szczególnie znana; ON Kasberg nie jest może turbo wielki i do tego z racji wysokości do polecenia raczej w szczycie sezonu czyli raczej na miesiące typu styczeń/luty, ale jest to dodatkowa opcja w miarę dystanosowo dogodna ze Śląska, czy Krakowa; dodatkową atrakcję jest Cumberland Wildpark, no i w ogóle okolica, czy Salzkammergut, są bardzo ładne.
    9 punktów
  6. Jest pod 10 st C, a trasy trzymają się zacnie:
    8 punktów
  7. Powiem Ci że pogodę przy morzu mieliśmy super ok 17 stopini prawie cały tydzień słoneczko, bajka Parę foci
    6 punktów
  8. Dolny Śląsk zapowiada się nieźle, info z FB Zieleniec z dzisiaj planują kręcić jak najdłużej w marcu (w CG też wynika jest nieźle, w Szklarskiej dalej Lolobrygida jest otwarta do samego dołu): Pytacie, jak wychodzimy w pojedynku z przebiśniegami. W tym spotkaniu prowadzimy 1:0 - mamy solidną pokrywę śniegu na trasach, która bardzo dobrze znosi temperatury na plusie. Nasze aktualne plany zakładają szusowanko przez cały marzec. ⛷️🏂 Dziś mruga na nas słońce, więc jeśli macie trochę wolnego, wpadajcie na wspólne szusy. Kręcimy do 20:00! PS Od 9 marca startujemy z akcją SZUSOWANKO ZA PÓŁ CENY! https://bit.ly/4qZFNK1 🤙🏻
    6 punktów
  9. Mój dom… ważne znaleźć swoje miejsce na tym łez padole…
    6 punktów
  10. Marek było naprawdę fajnie. Byłem pod Agunią tak po 7. Temperatura na minusie 1.5 stopnia. Śniegu może nie było dużo, jednak wystarczająco i bez kamieni. Tylko jedna z bramek była wkręcona w ziemię, wytrzymała jednak do końca Było dość twardo i równo, lód tylko na 2 bramkach. Jak przyjechałem to widoczność była do połowy stoku. Po 10 się poprawiło i cała góra bez chmur, wyszło nawet słońce. Ludzi moim zdaniem nawet mało. Kolejki do kanapy maksymalnie 2-3 minuty. Trasy wytrzymały cały dzień, malutkie odsypy po 12 bo słońce operowało jednak. Pojeździłem i na bramkach i po trasie a Słotwiny Tabaszewskiego lubię bo nachylenie nie jest jednostajne co osobiście preferuję. W Krynicy byłem na nartach z 5 razy zawsze na Słotwinach, na Pingwina nigdy nie dotarłem. Z żalem przyznaję, że nie jeździłem też na Jaworzynie, nawet @[email protected] mnie namawiał, żebym został na nocne jazdy bo to świetny ośrodek jest. Przez chwilę nawet się wahałem czy nie zostać. Jednak rozum przemówił, w sobotę spałem 2 godziny, o pierwszej pobudka, pakowanie i o drugiej ruszyłem z domu. Kolejna noc za kierownicą to już nie dla mnie. Będę musiał się wybrać kiedyś na Jaworzynę już bez balastu Tabaszewskiego. Na fotach tak to mniej więcej wyglądało... Największy tłok przy wyciągu jaki widziałem, a karnet na 5 godzin po rabacie 80 zł. Pucharek całkiem fajny mi się trafił, miejsca jeszcze trochę mam na kolejne jakby co.. Konkurencja w śród Pań budziła szacunek Ze Zbyszkiem żeby być blisko czasowo trzeba jechać maksa z pełnym ryzykiem, a później jak to w życiu, czasem się uda, czasem nie... Pozdrawiam.
    6 punktów
  11. 15 lat temu...25.02.2011...bylem tam wtedy pierwszy raz...kto rozpozna to miejsce😎
    5 punktów
  12. Hej Nie jest tak żle a powiedział bym że bardzo dobrze . Tem na lekkim plusie wszystko hula , mało osob, można przed pracą spokojnie z 2- 3 godzinki pojeździć ⛷👌
    5 punktów
  13. Takie widoki na Spinale. Zamknięta impreza, igloo z ochroniarzami i miłe panie:
    4 punkty
  14. Dla Dolnego Śląska z kolei się nieco poprawiła prognoza. Zarezerwowałem sobie (z możliwości anulacji w razie czego) 2 noclegi w Lądku (1-3 marca) i planuję obskoczyć ze 2 czeskie ośrodki w Jesenikach/Masywie Śnieżnika. Bliżej mam wprawdzie od siebie w czeskie Karkonosze, ale w Rokytnicy mogą w każdej chwili wyłączyć trasę czerwoną (póki nie ma na niej porządnego naśnieżania), a co do Szpindla, to wolę poczekać na jego ostateczny kształt.
    4 punkty
  15. Madonno módl się za nami… ja też szykuję formę… jutro pierwsza godzina wypacanie w podejściu…
    4 punkty
  16. Feb 22 Alpejskie ośrodki blisko Katowic: TOP 10. Przewodnik Macieja Co jakiś czas pojawia się na różnych fejsbukach, forach i prywatnie dość podobne zapytanie: — Czy znacie może jakieś ośrodki narciarskie w Alpach blisko Katowic/Gliwic/Chorzowa/Rudy Śląskiej? Co jakiś czas na takie pytania odpowiadam. Ale dziś spróbuję temat usystematyzować. Alpejskie (w komplecie austriackie) ośrodki narciarskie blisko Katowic istnieją. Oczywiście jest pytanie retoryczne: — Co to znaczy blisko Katowic? Przyjąłem, że blisko to... maksymalnie blisko. Czyli też blisko Wiednia i z dostępnością autostradową może poza samym dojazdem. Kolejnym kryterium było to, aby ośrodek był naprawdę alpejski, tj. można na nim było i dużo, i sportowo, pojeździć. Nie może to być coś a'la Nowa Osada, nic Nowej Osadzie nie ujmując. Dlatego do 10-tki nie załapał się m.in. Mariazell. Oto czołowa 10-tka, w kolejności odległościowej: SEMMERING HIRSCHENKOGEL. Jest tam m.in. trasa słynnego nocnego pucharu świata w slalomie. Nieduża góra, ale bardzo sportowa. STUHLECK. Narodowa góra... Słowaków. Nikt normalny z Bratysławy nie jeździ już w słowackie Tatry, zostawiając te atrakcje (ceny, kolejki) Polakom, Słowacja zasadniczo jeździ na Stuhleck. To taki lepszy Szczyrk: nie zwalniają wyciągów, wszystkie trasy bywają czynne, itp. Nawet widoki podobne. HOCHKAR. Mój ulubiony (obok Planneralm) ośrodek. Jazda w górach otaczających parking położony na wys. ok. 1400 mnpm. HI-WU, CZYLI HINTERSTODER-WURZERALM. Hinterstoder to pucharowe trasy, bardzo długie i sportowe, Wurzeralm to przygoda z widokami i najszybszy... tramwaj na świecie. Trasa wzdłuż tramwaju (ponad 3 km) też miodzio! Ośrodek dla dobrych narciarzy, pługowiec nie ma tam gdzie zjechać, bezkijkowiec się zabije. Miłośnikom niebieskich tras mówimy jak feministki na protestach, czyli... jedźcie gdzieś indziej. TAUPLITZ BAD MITTERNDORF. Ośrodek z bardzo długimi zjazdami do doliny, bardzo turystyczny. W ogóle bardzo długie trasy. PLANNERALM. Mały? Nie warto? Tylko trzy wyciągi? Psińco się znacie: to istna bajka! Najpiękniejszy ośrodek świata z najpiękniejszym dojazdem ewer. Brak śniegu sztucznego: jest tylko naturalny i jest go zawsze bardzo dużo. RIESNERALM. Ośrodek spełniający wymagania narciarzy lubiących długie trasy. 7 km to norma, a nie wyjątek. 4-5 km to... najkrótszy zjazd z góry. Nie ma takich widoków i wrażeń jak u sąsiada (Planneralm), ale za to te trasy... SKI AMADE, W ZASADZIE SCHLADMING/DACHSTEIN I OKOLICE. Ocenę ośrodka obniża zamknięcie dla narciarzy lodowca Dachstein, podnosi najlepsza w Alpach jazda nocna na trasie Hochwurzen. Duży ośrodek, popularny, wiele tras. TURRACHER HOEHE. Czujesz, że jesteś wysoko w górach i w środku gór. Bardzo wysokogórski osrodek. OBERTAUERN. Opcja na początek i koniec sezonu. Jak nie ma śniegu w Obertauern, to nie ma go nigdzie w Austrii. Jak jest śnieg w Schladming, to znaczy, że Obertauern... zasypało doszczętnie. Dużo tras wokół miasteczka, bardzo sportowy ośrodek. Typ klienta: bardzo dobrze jeżdżący narciarz. I perełka: trasa G2 - chyba najsłynniejsza rzadko ratrakowana trasa czarna w Alpach. Mapy: Semmering. Chcesz poznać trasę nocnego pucharu świata? Stuhleck. Z góry ok. 6 km zjazdu. I to jakiegooooooooo! Hochkar. Kółeczko dookoła parkingu Cały tekst: w tym mapy: https://twojinstruktor.blogspot.com/2026/02/alpejskie-osrodki-blisko-katowic-top-10.html
    3 punkty
  17. Supergigant mężczyzn w Bormio 11.02.2026 Dojazd i sprawy logistyczne wyglądały tak samo jak podczas zjazdu kilka dni wcześniej. Wszystko sprawnie i bez kłopotów, Włosi dobrze ogarnęli sprawy transportowe dla kibiców. Rano było mocne zachmurzenie i nisko siedziały chmury, jednak do zawodów pięknie się wypogodziło. Magia Italii działa. Kolejne święto narciarstwa w Bormio, w międzyczasie były jeszcze zawody drużynowe w kombinacji, gdzie złoto zdobyła szwajcarska para Franjo von Allmen i Tanguy Nef. Do złota w supergigancie było kilku chętnych ale wygrał znowu Franjo von Allmen, co za historia! Został trzecim alpejczykiem w historii, który zdobył trzy złota na jednych igrzyskach, po Jean-Claude Killym (Grenoble 1968) i Tonim Sailerze (Cortina d'Ampezzo 1956). Po raz kolejny Szwajcarzy tłumnie najechali na Bormio i mieli znowu powody do świętowania. Wymarzone dla nich igrzyska jeśli chodzi o narciarstwo alpejskie. Srebrny medal zdobył Ryan Cochran-Siegle a brązowy Marco Odermatt - wielki faworyt. Najlepszy zawodnik gospodarzy Giovanni Franzoni na 6 miejscu. Marzenie o igrzyskach w Bormio spełnione. Zapamiętam to na zawsze. Po zawodach w miarę sprawnie opuściłem Bormio i popołudniu wyruszyłem w 6 godzinną podróż w Dolomity na drugą część igrzysk - opisałem to we wcześniejszych postach.
    3 punkty
  18. Ostatnio posypało wiele (2 metry) na Etnie za sprawą cyklonu Harry ale to już po wyjeździe Marcina. https://www.ildolomiti.it/altra-montagna/attualita/2026/questa-montagna-riesce-a-trasformarsi-in-una-maniera-incredibile-foto-viaggio-sulletna-ricoperto-da-oltre-due-metri-di-neve
    3 punkty
  19. Jaka pogoda na Sycylii w tym okresie? Etna zupełnie inaczej wygląda w bieli. Tak było w listopadzie
    3 punkty
  20. To nie ten wątek ale co tam
    3 punkty
  21. Czas na podsumowanie dnia. Pojezdzone uczciwie na Folgaridzie, Marilleva tez zaliczona. Poszedł także kierunek na Madonnę, ale po zjechaniu czerwona 10 zawróciłem w kierunku na Folgaride. Dzis niezmienne dużo słońca i dużo Polaków. Dobra połowa na stoku to rodacy. Przyjeżdżają nie tylko osobówkami/busami, lecz widziane także sporo autokarów na polskich blachach. Warun także bez zmian, do około 1700m n.p.m. miękko z odsypami (na co bardziej stromych fragmentach czerwonych i niebieskich). Powyżej stoki trzymają się zacnie. Zaliczona dziś czarna trasa Little Grizzly, tutaj na największej stromiźnie nawet równo, niżej jeszcze lepiej. Wrzucam jej fotkę wykonaną z dystansu. Wieczorem weszły kalorie, płyny także uzupełnione. Jutro wrócę na stok silniejszy, w planie Madonna.
    3 punkty
  22. Jaworzyna Krynicka,Mistrzostwa Polski FIS Masters w narciarstwie alpejskim.Za tydzień będzie na tej trasie Puchar Świata w snowboardzie, przez tydzień lali ją wodą i ubijali gąsienicami ratraka,warunki więc idealne,rzadko w Polsce spotykane.Nienaganna organizacja klubu RASC Republic i grono starych znajomych,także ze Słowacji i Słowenii
    3 punkty
  23. Wielka strata, chłop miał jaja jak nikt inny i wydawało się, że nic nie jest go w stanie zniszczyć i zatrzymać. Masakra…
    2 punkty
  24. Świetna relacja. 10 i 8 km tras to i tak bardzo dużo. Myślałem, że chodzi tam jeden orczyk i 2 km tras, bardziej jako ciekawostka. W Polsce byłby to przecież jeden z większych ośrodków narciarskich:). Czy 52 euro to dużo? Gdyby Etnę przejął TMR byłoby 82 euro + 20 euro za parking😀
    2 punkty
  25. Tak. Bez wątpienia można stwierdzić że był jednyn z najwybitniejszych w tym "światku" w ostatnich latach.
    2 punkty
  26. Na pewno mniej niż Rohace które biją na łeb Meander
    2 punkty
  27. 2 punkty
  28. https://www.facebook.com/profile.php?id=61586651051053 Od 6 lat działa, a dopiero dzisiaj odkryty.
    2 punkty
  29. Warun... att.OAEPtDudvaTbzjCZcMOhjp2FyyJ8pstvkZhOLcyAQlI.mp4
    2 punkty
  30. 8 marca odbędzie się zjazd rowerami po trasie nr 3, co w praktyce oznacza zamknięcie na stałe głównej trasy ośrodka i stopniowe wygaszanie sezonu. Coś szybko w tym roku…
    2 punkty
  31. Ja wiele razy byłem w Krynicy, ale na Tabaszewskim tylko 2x, bo albo jeszcze nie działał, albo już nie działał. Za to sporo jeździłem na Jaworzynie, na Arenie także byłem parokrotnie. Jaworzynę najlepiej wspominam z Covidu, byłem tam 2 tyg. - tak to można jeździć pozdro
    2 punkty
  32. 2 punkty
  33. Zapraszam do realcji z tygodniowego pobytu w Południowym Tyrolu i Dolomitach. Relacja jest też na skiforum, ale wiem że część użytkowników tam nie zagląda, a poprzednia moja relacja z wyjazdu kamperowego na narty znajduje się tutaj, więc może komuś się przyda. P.S. Zdjęcia mogą się różnić ... Mieliśmy zaplanowany czas na wyjazd narciarski z początkiem lutego do Cervini / Zermatt, ale pogoda cały czas nie była optymalna na tyle, żeby liczyć na większość dni pogodnych umożliwiających bezproblemowe transfery między włoską i szwajcarską częścią ośrodka. Opóźnialiśmy wyjazd, ale w końcu musieliśmy podjąć decyzję o wyjeździe, a ponieważ Alpy zachodnie spodziewały się rekordowych padów śniegu w 3. tygodniu lutego (co się sprawdziło), wybraliśmy inny rejon Włoch tj. Południowy Tyrol i Dolomity. To rejon narciarski, w którym nie byliśmy do tej pory (aż dziwne), a strategia zakładała dojazd do pierwszego dużego ośrodka przy granicy czyli 3 Zinnen i stopniowe przemieszczanie się na południe – na ile nam się spodoba dalsze jeżdżenie w danym miejscu. Miejscówek na postój kampera jest w tej okolicy sporo, ale w większości są odpłatne, nawet jeśli są tylko parkingami dla kamperów. Celowaliśmy w miejsca noclegowe bezpośrednio pod wyciągami narciarskimi albo w odległości krótkiego dojścia pieszego żeby nie używać skibusów. Pod ośrodek 3 Zinnen dojechaliśmy późnym popołudniem w sobotę 14.02, nie było jeszcze ciemno więc mogliśmy sprawdzić pierwszą możliwą opcję na nocowanie – gruntowy nieoficjalny parking w Versciaco pod Monte Elmo. Okazało się że stoi tam klika kamperów i jest jeszcze komfortowe miejsce dla nas: Zatem pierwsza miejscówka w punkt – pyszne jedzonko w lokalnej pizzerii i nocowanie pod stokiem. Dla zainteresowanych miejscem dla kamperów: https://maps.app.goo.gl/fcNB1m4zFBnw443AA Na miejscu jest toaleta 24h w stacji kolejowej (wystarczy przejść na drugą stronę drogi) lub w ośrodku narciarskim w godzinach pracy 8:00-18:00. DZIEŃ 1 – 3 ZINNEN Na wstępie niedzielnego dnia zaliczyliśmy małą wtopę, bo sprawdziłam godziny pracy i gondola miała startować o 8:30 tymczasem gdy wyszliśmy z kampera po 8:00 to już chodziła – lekkie zdziwko, ale potem znalazłam informację o „early skiing” od 7:30 w wybrane dni i to był właśnie ten dzień. Byłam zła, że nie wiedziałam o tym wcześniej, bo wiadomo – niedziela i raczej nie ma co liczyć na niską frekwencję, a spaliśmy dosłownie pod stokiem więc można to było wykorzystać. No ale trudno, rozpoczęliśmy wjazdem na Monte Elmo 6-osobową starszawą gondolą, która od nowego sezonu będzie zastąpiona nówką jak na poniższym zdjęciu: Trasy rano piękne i równe, ale już niestety nie sztruks… Pojeździliśmy trasami w rejonie Monte Elmo – świetne, zwłaszcza czerwona 13 i 14 przypadły nam do gustu. W momencie jak zaczęło przybywać więcej ludzi, rozpoczęliśmy „Giro delle Cime” żeby dostać się do Croda Rossa. Lubimy narciarskie wycieczki, więc i ta nam się spodobała. W drodze powrotnej już było sporo ludzi, odsypów, i końcówki południowych stoków w okolicy Sexten mocno mięciutkie. Wszystkie trasy były w sumie ciekawe, średnio długie i atrakcyjne widokowo. Na koniec dnia drugi zonk: na polance przy gondoli Helmjet Sexten rozłożyło się w międzyczasie stoisko Stoekli – można było przetestować narty, ale my plątaliśmy się w innych rejonach i niestety nie skorzystaliśmy z okazji… No trudno, na koniec 2x zjazd 13-tką prawie pod drzwi kampera, szybkie przygotowanie do wyjazdu i przejazd do drugiego ośrodka – Kronplatz. Pod Kronplatz jechaliśmy dobrą chwilę, bo droga była zakorkowana, dojechaliśmy po zmroku i zajęło nam chwilę gdzie właściwie stanąć pod stokiem, bo główny parking nie życzył sobie postoju kamperów. Kampery stały za to na nieutwardzonym parkingu poniżej – link: https://maps.app.goo.gl/JvkoTqgRjgxvyzkB6 Żeby było ciekawiej, przy wjeździe był zakaz kamperowania ale spytaliśmy obecne na miejscu załogi czy można stać i zeznali, że nie ma problemu. Następnego dnia okazało się że właściwy parking dla kamperów jest połączony z miejscami dla autobusów i kosztuje 16euro/noc, a my akurat przespaliśmy już nockę więc zostaliśmy w pierwotnym miejscu. DZIEŃ 2 – KRONPLATZ Kronpaltz robi wrażenie bardziej „austriackiego” ośrodka – duża stacja, duże parkingi, dużo gondoli. Cóż, poranek przywitał nas mgłą i opadami śniegu. Ruszyliśmy klasycznie na otwarcie wyciągu ale zaliczyliśmy podwójny kurs gondolą bo w kamperze zostawiliśmy portfel z kasą i dokumentami więc trzeba było po niego wrócić, a nie było się do czego śpieszyć – na górze jedna wielka mglistość. Kompletnie nic nie było widać nawet przez przezroczyste gogle (chwała Panu, że takie kupiłam przed wyjazdem). Miałam pomysł na zwiedzenie w tym czasie Muzeum Messnera, ale nie umieliśmy go zlokalizować przy braku widoczności na tym rozległym czubku góry. Poza tym na górze był tłum – dosłownie tłum jak na Krupówkach, od razu chciałam uciekać, ale zwalczyłam odruch odwrotu i przebrnęliśmy w rejon wschodnich niebieskich tras zjazdowych, które wydawały się odpowiednio bezpieczne na jazdę po omacku. Pierwszy zjazd po tym szerokim stoku był taki, że jechałam po prostu za innymi nie wiedząc kompletnie gdzie, masakra jakaś. Na szczęście w okolicy 11:00 zaczęło się lekko przecierać i potem było już tylko lepiej. Zrobiliśmy małą przerwę zmęczeni jednak tłumem narciarzy i szkółek w rejonie tych niebieskich tras i ruszyliśmy w stronę południowo-zachodnią tj. Piz de Plaies. Jak tylko wyszło słońce, stoki zrobiły się miękkie, ale przynajmniej była widoczność. Przejechaliśmy przez Furkelpass, ale zaczęłam mocno czuć lewe kolano, co mnie lekko zaniepokoiło i spowodowało że odpuściłam czarne trasy 40 i 45. Jak się okazało słusznie, bo kolano spuchło mocno i wyglądało na koniec dnia nieciekawie. Ogólnie Kronplatz mnie nie zachwycił, irytowały mnie gondole – wszędzie, nawet krótkie odcinki przejazdu odbywają się gondolami, czego nie lubię (ściąganie nart, przenoszenie, wsadzanie do kosza, zakładanie z powrotem – marnuje się czas i siły). Poza tym większość tras startuje z bardzo rozległego wypłaszczenia na szczycie, co powoduje kumulację narciarzy w jednym miejscu. Najbardziej mi się spodobała chyba trasa powrotna na parking – czarna 1-ka. Co prawda była już mocno rozjeżdżona, ale w porze popołudniowej bez słońca, trzymała się jako-tako. Z Kronplatzu wyjechaliśmy zadowoleni o tyle, że mimo porannych trudnych warunków udało się przejechać i poznać cały ośrodek. Ruszyliśmy dalej w stronę Dolomitów żeby sprawdzić możliwość postoju na kamper parku w miejscowości La Villa w obrębie ośrodka narciarskiego Alta Badia. Na miejscu okazało się, że zostało jedno jedyne miejsce specjalnie dla nas, a ponieważ musieliśmy już przeprowadzić serwis i mieliśmy stąd parę minut spaceru pod wyciąg, postanowiliśmy zostać na min. 2 dni żeby trochę odpocząć od ciągłego przemieszczania. Namiary na kamper park: https://maps.app.goo.gl/RmLEYMuWtwC4zDGV8 https://www.camperparkingaltabadia.it/en/ DZIEŃ 3 – ALTA BADIA Rozpoczęliśmy dzionek o 8:30 przemieszczając się stopniowo z naszego peryferyjnego wyciągu Gardenaccia na główny teren narciarski Alta Badii – no proszę Państwa, co za widoki! Pięknie, po prostu pięknie! Jeździliśmy zupełnie bez planu, gdzie nas narty poniosły, dojechaliśmy tym sposobem do Arabby i potem zaczęliśmy wracać w obawie (niepotrzebnej) że mamy długą drogę powrotną do pokonania. Teren Alta Badii polecam przede wszystkim jeśli ktoś jedzie rodzinnie lub z mniej doświadczonymi osobami, ilość niebieskich tras jest powalająca. Fakt że ruch był też spory, ale to jednak połowa lutego i szczyt sezonu – nie ma się co dziwić. Warunki wyśmienite, podobnie jedzenie, no i piękne widoki gdziekolwiek człowiek oko zawiesi 😊. W rejonie Arabby za to świetne trasy czerwone z Porta Vescovo. Na następny dzień zaplanowaliśmy Sellarondę pomarańczową. DZIEŃ 4 – SELLARONDA Mając 1-dniowe doświadczenie przeprawy przez Alta Badię w stronę Sellarondy, ruszyliśmy z rana zwarci i gotowi na objazd grupy Sella. Chciałam zacząć trasę w Corvarze, ale wybraliśmy złą trasę i powtórzyliśmy podłączenie do Sellarondy jak poprzedniego dnia czyli zaczęliśmy od Passo Campolongo w kierunku zgodnym z ruchem wskazówek zegara. Miałam wrażenie że po drodze tylko przybywało ludzi, w okolicy południa dotarliśmy do naprawdę długiej kolejki do gondoli (nie pamiętam już nazwy) i zaczęliśmy odczuwać potrzebę przerwy, ale jakoś wszędzie było pełno ludzi, co nas zniechęcało i przystanęliśmy dopiero na niebieskiej 40-tce w Cofosco. Tam też trochę pokręciliśmy się po innych trasach (bocznych od Sellarondy) żeby wykorzystać czas przed domknięciem objazdu i powrotem przez Passo Campolongo i górę Cherz w stronę naszego miejsca pobytowego. Sellarondę chętnie zrobię jeszcze raz ale przy mniejszym natężeniu ruchu, nic tak nie męczy jak kolejkowanie do wyciągu – lepiej trzymać się z daleka od utartych szlaków 😉 Sellaronda raczej nie jest trudna, ale niektóre czerwone trasy, zwłaszcza popołudniu mogą się dać we znaki słabiej jeżdżącym narciarzom. Oczywiście jeśli ktoś się nie mazgai to przejedzie nawet jak odsypy robią się już powyżej kolan. P.S. Moje kolano profilaktycznie zaczęłam bandażować, bo niestety cały czas mi o sobie przypominało. Rozważaliśmy czy by się nie przemieścić w stronę Carezzy, gdzie planowaliśmy również pojeździć i nocować „na dziko” pod wyciągiem, ale ostatecznie ze względu na prognozowane duże opady śniegu pozostaliśmy w rejonie cywilizacji gdzie właściciele kamperparku zapewne zadbają o odśnieżenie dojazdu. DZIEŃ 5 – ŚNIEŻNY Co by nie pisać to w tym dniu nie było za dużo jeżdżenia. Od rana intensywnie sypał śnieg, Mój partner zaczął się źle czuć i uznaliśmy że trochę odpuścimy, ja poszłam tylko na chwilę na najbliższy wyciąg z zamiarem dotarcia do Badii na La Crusc, ale tam nie dotarłam bo moje kolano przypomniało mi szybko, że jazda popołudniu po opadzie 0,5-metrowym nie jest dla niego najlepszym treningiem przed ostatnim dniem narciarskim, kiedy to miało być znowu pogodnie. Po powrocie z nart około 17-tej opady się uspokoiły i wszyscy kamperowcy rzucili się do odśnieżania. A było co odśnieżać. Na szczęście mieliśmy ze sobą drabinę, chyba z godzinę odśnieżaliśmy kampera i najbliższe otoczenie żeby nazajutrz móc wyjechać. Na szczęście wszyscy współpracowali pożyczając sobie sprzęty odśnieżające – bardziej wydaje łopaty, drabiny etc. Przez kamperpark przed południem przejechała kopara, a potem wieczorem drugi raz wywożąc to co wygarnęliśmy na drogę z zatoczek postojowych. DZIEŃ 6 – ALTA BADIA W piątek rano było jeszcze pochmurno, ale miało się z biegiem dnia rozpogadzać. Mojego partnera rozłożyła choroba, prawie przestał mówić, więc nie pojechał na narty bo bał się że nie będzie w stanie potem kierować samochodem. Pojechałam więc sama, najpierw realizując wczorajszy pomysł dotarcia do Badii, gdzie jest piękna, łagodna i długa niebieska trasa z nową gondolą. Mogę polecić jeśli ktoś chce się zrelaksować. Rano jeździłam tam praktycznie sama, jak zaczął się ruch szkółek narciarskich, przejechałam z powrotem na główny teren Alta Badii kierując się zasadą jazdy tam gdzie najmniejszy ruch. Dojechałam znowu do góry Cherz, ale widząc narciarskie mrówki i rozjeżdżone stoki po drugiej stronie Passo Campolongo, postanowiłam zostać po swojej stronie przełęczy. Wróciłam trochę wcześniej żeby mój luby już nie musiał długo czekać, zjedliśmy obiadek z zapasów kamperowych i zaczęliśmy podróż powrotną, która przebiegła sprawnie, z noclegiem po drodze w Austrii przed autostradą. Wracaliśmy to samą drogą, którą przyjechaliśmy czyli: Bruneck / Brunnico, Villach, Graz, Wiedeń, Katowice. Droga powrotna przebiegała spokojnie, nie piszę ile trwała bo kamperem jedzie się inaczej niż osobówką i też zatrzymuje się na trochę dłużej żeby sobie np. przygotować posiłek czy kawkę, herbatkę, etc. Dojechaliśmy do domu przed 18-tą w sobotę czyli w bardzo przyzwoitym czasie. PODSUMOWANIE: Wyjazd bardzo udany, poza moimi problemami z kolanem i chorobą która nas teraz męczy już w domu. Finansowo: · nocowanie na kamperparku 4 x 42,60 zł (nocowanie + opłata klimatyczna) = 170,40 euro · winiety – jak dla osobówki · paliwo – spalanie 11,1l/100km (2 x ok. 890km) = 260,94 euro (+ jedno tankowanie w PL ok 300zł) generalnie tankujemy na tańszych stacjach po drodze sprawdzając w aplikacji fuelflash; mamy ogrzewanie z diesla więc trochę też schodzi na postoju (ale niewiele) · karnety – 2 x Dolomiti Superski na 6 dni (436 euro – niestety kupowaliśmy z dnia na dzień, a jest drobna zniżka przy zakupach min. 2 dni wcześniej) = 872 euro Najdroższe są karnety narciarskie, tutaj się nie powalczy, jedzenie we Włoszech jest w przyzwoitej cenie – to już wg indywidualnych preferencji.
    2 punkty
  34. Tu nie ma co wklejać kolejnych ujęć z kamery, bo każdy rozsądny wie, że jechanie teraz do Jasnej, Łomnicy, czy nawet Bachledovej, to masochizm. CZ/PL/SK mają ferie, więc co najmniej do 2 marca, a najlepiej do 9.03 można sobie topowe ośrodki słowackie odpuścić. Jak widać ceny TMR, które są już identyczne jak w Alpach, nie odstraszają. U nas powoli narciarska frekwencja feryjna siada. Obstawiam, że za 2-3 lata siądzie również u Słowaków. Ludzie sobie w końcu przeliczą, że w cenie 5-7 dniowego stania w kolejkach przy szarym niebie w Jasnej, można pojechać na 5-7 dni na Wyspy Kanaryjskie, do Rzymu, Barcelony, czy Londynu. A pizzę za 15 euro można zjeść również w Mediolanie (a nawet taniej), z tym że tam nie będzie z elektrycznego piekarnika😁
    2 punkty
  35. Info z: https://arenanarciarska.pl/aktualnosci/ekstremalny-zjazd-cenowy Skipass "Jeździsz ile chcesz" za 30 zł! (Od 2 marca do końca sezonu) Cena: 30,00 zł Data rozpoczęcia: 02.03.2026 r. Godziny otwarcia: 09:00 – 17:00 Od 2 marca aż do samego zakończenia sezonu wchodzi promocja! Za 30 zł otrzymujesz karnet, który pozwala Ci jeździć bez limitu przez cały dzień (w godzinach otwarcia stacji 9:00 - 17:00 Stacja narciarska położona jest w malowniczej okolicy Jaworki koło Szczawnicy (pasmo górskie Pienin). Stok charakteryzuje się świetnym mikroklimatem, co pozwala na utrzymanie dobrych warunków narciarskich nawet w cieplejsze, marcowe dni. Doskonały dojazd i darmowy parking na miejscu sprawiają, że to świetna baza na szybki, jednodniowy wypad.
    1 punkt
  36. Les Menuires ogólnie zajebiste do mieszkania, taniej niż sporo innych, wszędzie i tak się przebijasz w pół godziny. Śniegu będzie pewnie sporo, bo napadało, ale szykuj się na miękką jazdę, bo wiocha położona jest dość nisko (poziom podobny jak Meribel czy dół Courchevel). Najwyżej będziecie do Val Thorens częściej jeździć.
    1 punkt
  37. wątpisz w moje umiejętności? 72.2 to jest realna wartość. Wyłączyłem Tracker jak poszedłem coś zjeść z dziewczynami, widocznie restartując tracka GPS ogłupiał.
    1 punkt
  38. No nie ma bata, żebyś pojechał 132.6 km/h, sorry 😁
    1 punkt
  39. Jak z wypożyczalni to możesz zawsze zmienić, kierunek z AM (Peregrine) nie jest zły.
    1 punkt
  40. Przykra sprawa, mi się jeszcze nie udało nart połamać, mam doświadczenia tylko z kijkami ale też niezbyt bogate, ze 3 udało mi się złamać. @grimson może już pora mniej masy robić a więcej czasu poświęcić na doskonalenie techniki narciarskiej...
    1 punkt
  41. Mnie trudno na stoku złamać. pozbieralem się raz-dwa i ostatnią godzinę jeździłem na tej zdefektowanej narcie na pół gwizdka, szurając, bez krawedziowania.
    1 punkt
  42. Nihil novi. Takie adaptery były na rynku już dziesiątki lat temu. Na początku lat 90. popularne były dwa modele: Alpine Trekker i Secura-Fix. Ja wtedy zanabyłem Securafixa. Swiss Made. Niestety, w praktyce słabo się sprawdzały. Po pierwsze - waga (do wagi ciężkich zjazdowych wiązań trzeba doliczyć wagę adaptera, wcale nie tak niską). Po drugie - ten adapter trzeba na górze, po podejściu zdjąć i włożyć do plecaka (znowu: waga i miejsce zabiera). Po trzecie - wrażenie było takie, jakbyśmy się poruszali na koturnach i bardzo źle się to sprawiało na trawersach. Po czwarte - tanie to wcale nie jest.
    1 punkt
  43. Nic dziwnego, że temat często się przewija, bo któż nie chciałby wyskoczyć na 2-3 słoneczne dni, nie musząc jechać 900-1000km do Tyrolu, by "zażyć" alpejskich widoków? I mnie często takie myśli chodzą po głowie. Tym bardziej, że nie mam wielkich wymagań - nie potrzebuję 200km tras. Wystarczą mi nawet dwie-trzy porządne trasy, poprowadzone najlepiej przy 4-os. wyprzęganej kanapie (by nie miała zbyt wielkiej przepustowości), o przewyższeniu ok. 400m, w bezleśnej, alpejskiej scenerii i jednocześnie dość urozmaiconym ("pofałdowanym") terenie. A mimo to, niezwykle trudno jest znaleźć takie miejsce - nawet w całym Salzburgerlandzie. Z tych bliższych: - Loser i Tauplitz to ośrodki "duże" tylko na mapie. Loser-Altausee w tej wysokogórskiej części to jedynie króciutka kanapa (230m przewyższenia), przy której trasa czarna działa mniej więcej tak samo "często" jak FIS na Szrenicy, czyli raz na wiele lat - pomimo, że wykonano na niej ostatnio roboty terenowe, co wydawałoby się, służyć miało jej udostępnieniu (przebiega po skalistym terenie), a jednak nic to nie dało. Tauplitz z kolei przy dłuższej kanapie, z tych wyżej położonych (która też nie ma imponujących parametrów - niecałe 300m przewyższenia) zapewnia tylko jedną trasę, z krótkim wariantem na górze. Również przy gondoli mamy właściwie tylko jedną trasę (i jedną "objazdówkę"), co oznacza trasy zatłoczone. Riesneralm, Hochkar, Stuhleck, Semmering, Hochwurzen, Hinterstoder - odrzucam je wszystkie z prostego powodu: "widokowo" oferują niewiele ponad to, co np. Strbske Pleso, a tym bardziej Kasprowy. Trasy położone poniżej granicy lasów, w "krzaczastym" terenie, więc to żadne "Alpy". Do tego na Hochkarze krótkie trasy i wolne krzesła. Obertauern - jak już kiedyś wspomniałem, bardzo kusi - i tam się pewnie kiedyś wybiorę, łącząc taki wyjazd np. z Zauchensee. Obertauern to jedyny (poza Ischgl) ośrodek, który ma prawo reklamować się hasłem: "100km tras bez zdejmowania nart", bo w przeciwieństwie do wszystkich innych "molochów", nie posiada 10-ciu gondoli, do których trzeba co chwilę zdejmować narty (bo jaka to różnica, czy zdejmujemy narty do gondoli, czy do skibusa?), także konieczne do odwiedzenia. Podobnie Turracher Hohe, czy Planneralm, które też wydają się ciekawe. Natomiast wśród tych bliższych, nie wspomniano o kilku: - mniej znanym, maleńkim Mitterbach (choć o imponującym przewyższeniu: 822m) - bardzo blisko Polski - dużym, choć względnie nisko położonym regionie Dachstein-West - Krippenstein, właściwie z jedną, choć bardzo długą trasą (obsługiwaną przez gondolę) - Lachal - ten chyba najbardziej trafia w mój gust, gdyby jeszcze tylko wymienili najwyższy orczyk na kanapę... - Kreischberg - widokowo może nie tak spektakularny, ale duża ilość tras, a od przyszłego sezonu nowa kanapa, obsługująca aż 7 wariantów zjazdu z najwyzszego punktu ośrodka.
    1 punkt
  44. Karkonosze w szczycie śnieżnym w tym sezonie. Ostatnie opady około 20-30 cm sniegu poprawiły warunki. Dało się zjechać w lesie w okolicach Karpacza, północna Śnieżka fajnie wyśnieżona na górze, gołoborze przykryte całkowicie. Dolne partie kotłów niestety słabo, krzaki nie przykryte. Fajnie też na zboczach Wielkiego Szyszaka i w okolicznych lasach. W piątek słonecznie, w sobotę opady śniegu i czyste linie udało się złapać.
    1 punkt
  45. Na Łomnicy dzisiaj wiosna z wszystkimi plusami i minusami tejże. Myślałem że na górze będzie chłodniej ale od dołu do góry identyczna lampa więc stok się degradował błyskawicznie.... miałem jeszcze nadzieje że ludzi to wystraszy ale gdzie tam - zapłacone - musi być wyjechane bo przecie w TMR nie ma na godziny. Więc tak od 12 na górze trup się ścielił gęsto - tyle że miękko strasznie wiec w miarę bezpieczniej. ..zawsze szerokie mam w aucie ale dzisiaj nie zabrałem specjalnie bo wiem że zaraz bym na nie wskoczył a miała być siła razy gwałt......i był ogień..
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...