Narty - skionline.pl
Jump to content

Recommended Posts

Miałem już nie otwierać nowych tematów rowerowych, ale ta letnia aura... :x

Miała być najpierw relacja z Bike Adventure, ale tą napiszę, jak będę miał więcej czasu.

Bałtyk-Bieszczady Tour, czyli przejechać rowerem 1008 km non stop! Wszystko to w limicie czasu 72 godzin... To moje następne wyzwanie, jakiego chcę się podjąć. Pamiętam, jak przejechałem ponad 320 km w zeszłym roku i wtedy ktoś mi puścił link do bloga, gdzie gość opisywał Maraton Rowerowy Dookoła Polski, czyli 3130 km wzdłuż granic i wybrzeża Polski w limicie 10 dni (dób). Wtedy zaśmiałem się pod nosem i pomyślałem: "wiem, że są mocarze na świecie, ale ja tylko chciałem raz przejechać ponad 300 km...". Ale coś zakiełkowało i postanowiłem spróbować swoich sił. Droga do celu będzie długa, bo najbliższa edycja odbędzie się za 4 lata. Ale nie tak łatwo! Najpierw trzeba się zakwalifikować. A to długa i kręta droga. W przyszłym roku docelowo chcę zaliczyć Bałtyk-Bieszczady Tour, ale żeby mnie tam dopuścili, muszę się zakwalifikować... xD Tak więc na przełomie kwietnia i maja wystartuję w moim pierwszym ultramaratonie "Piękny Wschód", czyli do przejechania 511 km w limicie 24 godzin. Jak to się uda, będę miał otwartą drogę do BBT. To z kolei da mi kwalifikację do GRMDP (Górski  Maraton Rowerowy Dookoła Polski), czyli ponad 1100 km ze wschodu na zachód po naszych górach w limicie 5 dni. Daje też kwalifikację do najtrudniejszego ultramaraton w PL: Rowerowy Maraton Dookoła Polski". |Ale warto najpierw zaliczyć część górską, żeby poznać najtrudniejszą część głównego celu. Mam nadzieję, że nie zagmatfałem tego za bardzo... 9_9 

Będę pod tym wątkiem opisywał co ciekawsze wyprawy w ramach treningu. Pierwsze dwie juz odbyłem - jedna miesiąc temu, 200 km w możliwie dobrym tempie (średnia ponad 23 km/h, gdzie połowa trasy to szutry) , druga w ostatnią niedzielę i również ponad 200 km, ale tym razem w nieco innym charakterze. Bardziej rekreacyjna wyprawa, choć długa, na ciężkim rowerze i sporo po górach. Trzeba przetrenować ekwipunek, sposób odżywiania, poznać swoje możliwości i słabości. 

Na tłusto przez 3 kraje - to ostatnia moja wyprawa. Trasa następująca: Bestwina, Goczałkowice Zdrój, J.Goczałkowickie, J.Łąka, Strumień, Zebrzydowice, Cieszyn, Trinec, Jabłonków, Mosty u Jabłonkowa, Świerszczynowiec, Trójstyk od strony słowackiej, Zwardoń, Węgierska Górka, Żywiec, Bielsko-Biała i domek. :) Start po ćmoku, powrót również po ćmoku. Zrobione łącznie 206 km. 

Poranek nad J.Goczałkowickim

GOPR8677.thumb.JPG.f52f933032e8a782c12dee39bfaf368b.JPG

Można zaplanować trasę...

GOPR8680.thumb.JPG.af36fbdadd4f0ff01fda493eff50b518.JPG

Gdzieś na trasie...

GOPR8683.thumb.JPG.aeec6da402c399804aee25261d69574a.JPG

Samolot przy "Wiślance" - ten ma opony! ;) 

GOPR8686.thumb.JPG.98d43cb52d417f66472f7f336b72320f.JPG

GOPR8689.thumb.JPG.e06f06fe4072d05d7522a98e01e5c25b.JPG

Zebrzydowice i taka przystań rowerowa

GOPR8691.thumb.JPG.d8bcdc48885679a0449ab29d6549f19c.JPG

Jeden z Pit Stopów

GOPR8696.thumb.JPG.27cf16f5cc06922790d26a5de3956b68.JPG

Pierwsza granica w Cieszynie

GOPR8700.thumb.JPG.271f239e59acffa4f2c733391c41339d.JPG

Czeski Cieszyn

GOPR8705.thumb.JPG.481a55b6540acc5de19ed723ab178945.JPG

Zostałem rozpoznany przez kolarza w tle - pozdrawiam. :)

GOPR8716.thumb.JPG.c7a6971d3a9cd485837ec1db12d9584b.JPG

Bike Tower - parking rowerowy :)

GOPR8718.thumb.JPG.f98768332e1ff6fef46688bb8f96e925.JPG

Granica nr 2 :)

GOPR8727.thumb.JPG.5559d53c83ee4bc8c87b58fa9340a3b9.JPG

Trójstyk po stronie słowackiej. :)

GOPR8744.thumb.JPG.8eceb53cac82c0a4d450a0ef28d84c92.JPG

Granica nr 3  - Zwardoń. 

GOPR8772.thumb.JPG.8f33e3d080bf5f4afd4e9e604cd12280.JPG

Jechałem dobre 13 godzin. Zrobione 206 km i ponad 1600 m przewyższenia. Wyprawa cudowna i dała mi sporo informacji. Żadnego kryzysu, czy choćby osłabienia. Do końca z przyjemnością. :)

PS. Może ktoś tu już jechał taki ultramaraton, to może coś doradzi? :)

Edited by johnny_narciarz
  • Like 12
  • Thanks 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

no Panie , grubo ...... 

3mam kciuki i jak zwykle będę Ci kibicował . A tak poza tym ,  czy zimą , w ramach treningu , planujesz jakieś wypady skiturowe ? :rolleyes:

Ps

Maciek , już Ci gdzieś napisałem , że jesteś Wariat  :) 

 

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki! :) 

Jakieś wyprawy będą, ale raczej nie w wysokie góry, bo teraz nie poczynię nowych inwestycji narciarskich. Priorytetem będą ultramaratony i trzeba będzie kupić szosę... ;) :ph34r:xD

Odwala mi po czterdziestce... ;) xD

  • Like 4

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
5 minut temu, johnny_narciarz napisał:

Jakieś wyprawy będą, ale raczej nie w wysokie góry, bo teraz nie poczynię nowych inwestycji narciarskich. Priorytetem będą ultramaratony i trzeba będzie kupić szosę... ;) :ph34r:xD

Odwala mi po czterdziestce... ;) xD

Może nic nie powiem...! ale??? 

Share this post


Link to post
Share on other sites
43 minuty temu, Jasiek napisał:

A narty? a Kosodrevina? a Pilsko z kolegami? to co pomiędzy bajki :(

Ależ narty będą! Może trochę mniej, ale z tego nie rezygnuję! :)

Browar na Kosodrevinie obowiązkowo! B|

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
15 godzin temu, johnny_narciarz napisał:

Jechałem dobre 13 godzin. Zrobione 206 km i ponad 1600 m przewyższenia. Wyprawa cudowna i dała mi sporo informacji. Żadnego kryzysu, czy choćby osłabienia. Do końca z przyjemnością.  :)

Czasami też jeździłem po 206 km, a nawet więcej i przewyższenia ponad 2000 m, ale zawsze byłem wyczerpany. Tak bez zmęczenia to mogę na raz do 50 km, dłuższe dystanse odczuwają moje nogi i kręgosłup. A zapomniałem dodać, że ja te dystanse to pokonuję samochodem. Takie odcinki Maciek jak Twoje mogę sobie ewentualnie wyobrazić na kolażówce i tylko po płaskim asfalcie. Na góralu lub facie w górach to moja wyobraźnia nie ogarnia. Gratuluję nowych wyzwań i mam nadzieję, że pasja rowerowa nie zabije tej narciarskiej. Byłaby to strata niepowetowana.

Pozdrawiam serdecznie.

Edited by marionen
  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, marionen napisał:

Gratuluję nowych wyzwań i mam nadzieję, że pasja rowerowa nie zabije tej narciarskiej. Byłaby to strata niepowetowana.

Dzięki Mariusz! :) 

Pasja narciarska nie zniknie, trochę jedynie zmieniły się priorytety na najbliższe lata, ale z nart nie rezygnuję! Już 4 listopada spotykamy się na BSA! ¬¬

Również pozdrawiam.

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, nurek1974 napisał:

Japier..... świat się kończy, Maciek ogranicza narty na rzecz roweru tego by nawet Nostradamus nie przewidział.

Rafał, bo rowerami zacząłem się zajmować hmm... zawodowo, a narty dalej pozostają przede wszystkim pasją. ;)

1 minutę temu, San28 napisał:

Czyli już nie johnny_narciarz, tylko johnny_kolarz?!.... :(

Pozdrawiam, bardzo ambitne plany, uważaj tylko na zdrowie.

W sumie to zawsze było jedno i drugie, choć z przewaga na narty. Teraz muszę jakoś godzić jedno i drugie... :)

Również pozdrawiam.

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
15 godzin temu, johnny_narciarz napisał:

Dzięki Mariusz! :) 

Pasja narciarska nie zniknie, trochę jedynie zmieniły się priorytety na najbliższe lata, ale z nart nie rezygnuję! Już 4 listopada spotykamy się na BSA! ¬¬

Również pozdrawiam.

Znów pozbieraj wszystko do kamerki :)

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Trochę zaniedbałem wątek, a powinienem chocby wspomnieć o jesiennej wyprawie szosówką do Krakowa, no ale narty... ;) Były też krótsze, ale treściwe wyprawy - ponad 100 km - o których też nie pisałem. Tak więc działo się! Niestety brakło czasu na wykonanie kilku ponad 200 km wypraw, tak w ramach treningu, ale praca, narrty itp.. 

Na szczęście udało sie wykonć choć jeden traściwy trening - wyprawa na tłusto do Krakowa w ostatni weekend. Miałem jechać na szosie, ale niespodzianka w postaci popękanej obręczy to uiemożliwiła. Nie zastanawiając sie zbytnio, uzbroiłem tłuściocha w różne torbeczki i wczesnym rankiek, ok 4:20 wyruszyłem w trasę. Zaskoczył mnie wczesny wschód słońca. Już o tej porze było widać na niebie rozjaśnienie, choć jeszcze godzinę jechałem po ćmioku i w półmroku. Noga podawała, tłuścioch lekko sunął, choć do szosy bym nie porównywał... Dała się odczuć temperatura, która w okolicach Oświęcimia, na wałach wiślanych spadała czasami do 4 stopni, ale to dla mnie nie problem. Przygotowałem sie na to. 

Po przejechaniu coś w okolicach 60 km stwierdzam, że chyba zbyt szybko zaczynam odczuwać zmęczenie w nogach. To za wcześnie! Może to wina zbyt długiej przerwy od ostatniej takiej trasy? A może moje tempo w granicach 25 km/h? Chyba po trochu jedno i drugie. Mimo wszystko utrzymuję je dalej, a anwet czasem zwiększam. Idzie dość gładko. Niezłe zaskoczenie temperaturowa gdzieś w połowie drogi między Oświęcimiem a Krakowem. Jak dotychczas wzrastała ona w ślimaczym tempie, tak nagle fik i już 17 na plusie! Niemal w jednym momencie i musiałem natychmiast się rozebrać. Tutaj jeszcze muszę wspomnieć o niesamowitych porannych klimatach na takim odludziu nad Wisłą. Zero ludzi, cisza, mnóstwo zwierząt, lekka mgiełka nad polami - chwila luksusu dla głowy. Uvcieczka od ciągłych obowiązków, rachunków, tysięcy wiadomości, pracy i takich tam...

GOPR0838.thumb.JPG.ecdfed33cbdaeb49d478265b72957c56.JPG

Tama zbudowana prze Bobra

GOPR0844.thumb.JPG.0adb5c9e8a3ffe8e372f3e24ff43068a.JPG

Tutaj w tle były widoczne Tatry i Babia Góra, ale GoPro nie ma zoomu.

GOPR0842.thumb.JPG.ec764d30ee0947d8e5d7ec11146f8534.JPG

GOPR0845.thumb.JPG.d34845c5f293e5f5dd46a620c94a1727.JPG

Gdzieś w okolicach Skawiny w końcu spuszczam nieco z tonu, ale jeszcze do samego Krakowa trzymam tempo. Licząc z odpoczynkami, przebieraniem itp, średnia do tej pory ciągle ponad 20 km/h. Jest dobrze, ale nogi już czuję i bynajmnmiej nie chodzi o doznania zapachowe. Wkorzystuję chwilę na krótki odpoczynek i tradycyjną fotkę przy Wawelu. Dotarłem tu przed godziną 10.

G0010866.thumb.JPG.c73df1c7db79bdcb1a775846599e66fc.JPG

GOPR0902.thumb.JPG.a41cd26ca908cc9d52616f4739d20934.JPG

Zrobiłem jeszcze szybki przejazd przez centrum i ruszyłem dalej za Kraków, sprawdzić jak daleko ciągnie się trasa.Jechało się lekko, więc pocisnąłem prawie do Wieliczki. Gdybym wiedział jak blisko jestem, to bym tam dojechał. xD Ale nie sprawdziłem. Tak jak skończyła się fajna trasa, tak zawróciłem. Przy okazji robiąc kolejny posiłek. No i tu niezły Zonk... Wiatr prosto w mordę! Ale jeszcze pary nie brakowało, to te 2 dychy utrzymywałem w nadzieji, że to tylko na tym odcinku. Niestety w Krakowie wieje jeszcze mocniej. Wyraźnie zerwał się silny wiatr, a tłuste koła, oprócz oporu toczenia, są też niezłym żaglem! Czasami z truden utrzymuję tor jazdy. Czuję, że schodzi ze mnie "powietrze". Postanawiam więc zrobić przerwę na konkretny posiłek. Prawie za Krakowem jest fajna przystań, dla rowerzystów idealna. Do tego pusto.. :) Na liczniku już 150 km, czyli połowa planu wykonana i ciągle ze średnią ponad 20 km/h. 

Posiłek pomaga, ale silny wiatr na otwartych polach i na wałach, gdzie zero zasłony w postaci drzew czy zabudowań, zaczyna mnie niszczyć. Przy niektórych podmuchach prędkość spada do zalediw 15 mk/h, a ja wyraźnie odczuwam ból w nogach. Normalnie droga prze mękę! Tak do samego Oświęcimia. Gdzieś w okolicach 200 km łapie mnie mały kryzys, ale krótki odpoczynek + batonik nieco pomagają. Również napój, który jednak juz mi się kończył. Powoli do przodu.

W końcu dojeżdżam do Oświęcimia i tak jakby od tego miejsca jechało się co raz lepiej. Ale pojawia się kolejny prblem - brak otwartego sklepu, gdzie mógłbym kupić napój. Stacji benzynowej na trasie również brak. Wspomnę jeszcze, że ból w nogach, czy w innej części ciała, skwar, zimno - to wszystko potrafię znieść. Kiedy jednak dopada mnie kryzys, zbiera mnie na wymioty nawet od wdychanego powietrza. Nie wspominając o napojach... Tego nie mogę w żaden sposób "zneutralizować". Jedynie dłuższy odpoczynek pomaga, ale na ten czasu nie ma. Z resztą tempo tak spadło, że już nie było czasu na dowinięcie do 300 km i postanowiłem wrócic do domu. Po drodzę znajduję otwarty sklep, doładowuje baterię i... nagle jakbym drugi oddech złapał. Tempo wzrosło i nawet dobrze sie czułem. Przy okazji wieczorem ucichł wiatr. 

Ostateczniue zakończyłem wynikiem 251 km, raczej średnio zadowolony z próby. Niby poszło całkiem nieźle, ale pojawiły się obawy, czy te 510 km to nie będzie zbyt duże wyzwanie... Szosa inna bajka, ale to 2 razy dłuższy dystans i górki też będą. Po prostu przydałyby sie jeszcze ze 3 takie treningi... 

 

  • Like 4
  • Thanks 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

@johnny_narciarz gratulacje!

Tłustym tyle pociągnąć, to wielki wyczyn! 

Po relacji mam wrażenie, że trochę za mocno zacząłeś pierwszy, dłuższy fragment trasy. To na moje oko miało duży wpływ na dalszy przebieg jazdy i odcięcia organizmu. 

Do tych 510 km musisz zastosować odpowiednie tempo i taktykę. Na szosie będzie lżej, ale taki dystans nie jest łatwy nawet dla szosowców robiących w sezonie po 30 000 km. Jeden z mi znajomych jeżdżący podobne przebiegi w roku, w wakacje podjął próbę zrobienia za jednym zamachem 500 km... Skapitulował na 406 km z tego co pamiętam. 

Biorąc pod uwagę powyższe, mimo tego, wierzę, że dasz radę. Odpowiednie tempo, żywienie, picie i kontrola by nie dopuścić do odwodnienia, wypoczynek to podstawa - taktyka. 

Determinację, hart ducha masz! Jesteś uparty i wytrwały. Twoje szanse oceniam wysoko. 

Będę trzymał kciuki :)

Pozdro! 

Edited by marboru
  • Like 1
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, marboru napisał:

Po relacji mam wrażenie, że trochę za mocno zacząłeś pierwszy, dłuższy fragment trasy.

Dokładnie tak, choć po trochu celowo. Chciałem całkowicie się wypompować, bo tuż przed właściwymi zawodami takie coś bardzo pomaga. Ale wyraźnie odczułem, że jeszcze trochę brakuje do optymalnej formy, jaka miałem przy moim życiowym wyniku (ponad 320 km). Wtedy mogłem jechać dalej, nie miałem żadnego kryzysu, a średnia z odpoczynkami wynosiła równe 20 km/h. To mnie przekonało, że powinienem dać rady i 500 km...

 

9 godzin temu, marboru napisał:

Do tych 510 km musisz zastosować odpowiednie tempo i taktykę. Na szosie będzie lżej, ale taki dystans nie jest łatwy nawet dla szosowców robiących w sezonie po 30 000 km. Jeden z mi znajomych jeżdżący podobne przebiegi w roku, w wakacje podjął próbę zrobienia za jednym zamachem 500 km... Skapitulował na 406 km z tego co pamiętam.

Na pewno taktyka to podstawa i co najmniej połowa sukcesu. Rekordzista trasy Bałtyk-Bieszczady Tour, czyli 1008 km przejechał w nieco ponad 35 godzin, a rocznie robi niecałe 20 000 km... Dużo leży w głowie i na pewno umiejętności radzenia sobie z kryzysem. I tak jak piszesz - trzeba być upartym, a tego mi odmówić nie można... ;)xD

W najbliższy weekend jeszcze jeden trening, choć już raczej nie taki hardkorowy i mam nadzieję, że na szosie. Później do zawodów żadnego wsiadania na rower! :ph34r:

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
35 minut temu, surfing napisał:

Coraz ciekawiej wygląda WTR  Wiślana Trasa Rowerowa i trasy Velo wzdłuż innych rzek

Tak, widziałem tą mapkę i mam nadzieje, że szybko zapełni się zielonym kolorem... ;)

Patrząc na WTR widać, gdzie dojechałem za Kraków (zielony kolor).

Za to w okolicach Oświęcimia czy Brzeszcz miejscami jedzie się zwykłą drogą, do tego są odcinki szutrowe, nie na szosę... :ph34r:

Edited by johnny_narciarz
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ostatnie dwa dni to lajtowy trening pod tytułem: "Jak utrzymac tempo i sie nie zmęczyć"... xD Może dziwnie brzmi, ale przed ultramaratonem takie ćwiczenie może wiele pomóc, bo  oszczędzanie sił to ważny element długich dystansów. 

No i tak w sobotę machnąłem 120 km bez zmęczenia, mimo silnego wiatru i jazdy pod górę do Ustronia (na obiadek xD). 

2.thumb.jpg.3725aabce8b4d6aa7386fd23c8b2ec59.jpg

3.thumb.jpg.3372cc83aec474ccf2ae4e2122690680.jpg

1.thumb.jpg.4ff711c9f1c390ace9dc8b871f9c9d9a.jpg

Nagroda... ;) 

4.thumb.jpg.59478db11731872be9abb6d79c315020.jpg

5.thumb.jpg.663b954e031f46bb92f3d94cba130ee6.jpg

7.thumb.jpg.f534a00cc9f3dd9243f8c1f8e668c5ce.jpg

mapka.png.54b2dc9f85707bcf4e7c83eeddfb4925.png

Dziś natomiast miały być narty, ale nie chciało mi się wstawać i doszły do tego inne problemy, więc pozostał rower... Taka tam włóczęga pod tym samym tytułem co wczoraj... ;) Tak więc łącznie ponad 180 km bez zmęczenia. Teraz czas na odpoczynek dla nóg i żadnego roweru do samego ultramaratonu! To już next week... :o

P1220126.thumb.JPG.e3f9c5d7352f1c702a1e25df1f12a4a8.JPG

P1220133.thumb.JPG.166fcc64a4df57860c258a1e042308f7.JPG

P1220135.thumb.JPG.c73a0eadade27f9a6c0e7a06e8266fdb.JPG

P1220138.thumb.JPG.2c7c5800b7cff219d8ce0918bbef2f25.JPG

P1220136.thumb.JPG.1e46abf3612e1568c42a5675a92c445d.JPG

P1220142.thumb.JPG.18f93fc31eca90c8f467a573e0a18546.JPG

P1220161.thumb.JPG.8eff743fb9f3695751b24ff9496dc760.JPG

P1220163.thumb.JPG.a25c450771967880c145c3394849231d.JPG

P1220168.thumb.JPG.6f82b5fbbb0781a36ebaacea0537f427.JPG

PS. Powinienem jeszcze wspomnieć o piątku, czwartku, środzie... za dużo tego! ;) 

P1220169.JPG

  • Like 5
  • Thanks 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jesteśmy na miejscu. Numerek startowy odebrany, a rower wstępnie zapakowany. Jest stres, ale to juz norma przed każdymi zawodami. Dla zaintersowanych podaje link, gdzie można śledzić nas online: www.monitoringpw.1008.pl :)

Mój numer: 125

P1220170.thumb.JPG.0fd88d21d1abc505f117ca5e95ef66fd.JPG

P1220171.thumb.JPG.cf29208e2db0981eb919c69ba84fccfc.JPG

A tak mieszkamy:

GOPR0908.thumb.JPG.24b6240216a4ead828e9ba0131946c20.JPG

GOPR0911.thumb.JPG.5d4ea78df623b72187f6ddedce55679c.JPG

Kolejna relacja pewnie gdzieś wieczorem w... niedzielę. Będę jechac minimum ok 24 godzin... :o

Pozdrawiamy.

  • Like 7
  • Thanks 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By johnny_narciarz
      Jak już wiecie, postanowiłem wystartować w kolejnym ultramaratonie, oprócz Bałtyk-Bieszczady Tour. Nie wiem czy ten nie będzie nawet bardziej wymagający, choć tutaj mam bardzo duży limit czasu: 200 godzin! Niestety, praca mi na tyle nie pozwala, założyłem więc, że powinienem się wyrobić w 5 dni. Na wszelki wypadek planuję zakup biletu na Pendolino na szósty dzień po południu. Dokładnie wracałbym o 15:49. Jeśli wierzyć organizatorom, ok 500 km to asfalty, reszta szutry, piach, błoto, a nawet powalone drzewa, czy klify nad samą rzeką! Nie mam pojęcia ile mi to zajmie...
      Generalnie startujemy w piątek o 8:00 rano przy Schronisku "Na Przysłopie" i jedziemy wzdłuż Wisły do Gdańska. Łącznie trasa liczy dokładnie 1140 km, ale np. z powodu godzin działania promu na Dunajcu, ja na pewno zrobię przynajmniej 30 km więcej (objazd mostem). Jesteśmy zdani całkowicie na swoje siły. Nie wolno nam pomagać, dokarmiać ,itp. Ale np. dzwonić - korzystać z pomocy np. przy sprawdzaniu trasy na odległość - możemy. Nie każdy ma np. kolegów w Warszawie, a wszyscy muszą mieć równe szanse. Jednak każdy może zadzwonić do rodziny, kolegi, żeby np. poszukał mu noclegu, a przynajmniej dał namiary na najbliższy hotel.
      Trasa - ta jest z góry ustalona i nie ma od niej odstępstwa! Muszę jechać śladem dostarczonym przez organizatora, chyba, że jakieś miejsce będzie nieprzejezdne. Mogę je ominąć i jak najszybciej muszę wrócić na trasę. Przykładem jest choćby owy prom - działa do godz. 20:00, więc wiem od razu, że nie zdążę, bo nie ma szans zrobić Fatem 276 km poniżej 12 godzin... GPS gotowy, do tego wgrałem ślad trasy do smarkfona. Mam też fajny uchwyt na kierownicę, ewentualnie możliwość umieszczenia go w torbie. Być może zabiorę jeszcze jedno urządzenia, bo tu bez GPS nie ma szans jechać, a już raz miałem problemy...  
      Wspomnę jeszcze, że w pierwsze dwa dni będę próbował zrobić 600 km, bo to daje mi kwalifikacje do kolejnego ultramaratonu... Dokładnie to w dwie doby, więc czasu jest. Chodzi o "Maraton Rowerowy Dookoła Polski - Zachód". Pewnie co poniektórzy już zwietrzą do czego zmierzam docelowo...  
      Czy możecie mi jakoś pomóc już teraz? Tak! Może ktoś ma jakiś sprawdzony pensjonat, hotel itp. gdzieś pomiędzy Dęblinem a Góra Kalwaria? Wstępnie mam zanotowany jeden niedrogi hotel, ale w tej materii wszelka pomoc będzie nieoceniona. Być może udałoby mi się dociągnąć dalej, ale ze względu na trudny odcinek przed Warszawą (Klify i urwiska), dalej niż do Otwocka nie planuję. Jazda nocna może być zbyt niebezpieczna. Dalsze prawdopodobne noclegi to w okolicach:
      - Pomiędzy Płock - Włocławek (w sprzyjających okolicznościach Toruń)
      - Pomiędzy Bydgoszcz - Grudziądz
      - Na koniec może Tczew, bądź coś dalej. Tu dużo zależy od tempa jazdy.
      Będę wdzięczny za propozycje!
      Jeśli ktoś się zastanawia, czemu nie planuję biwaku, już informuję: nie mam sensownego namiotu itp., a to kosztuje! Do tego waży i zajmuje bardzo ograniczone miejsce. Biorę minimum potrzebne na wszelki wypadek.  
      http://wisla1200.pl
       
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2019
×
×
  • Create New...