Narty - skionline.pl
Jump to content
Sign in to follow this  
Sariensis

Everst sezonowo zakorkowany

Recommended Posts

Jak co roku w sezonie wspinaczkowym, droga na Everest się zakorkowała stadem „wspaniałych” alpinistów, których za miliony monet asekurują „biura podróży”. Zdjęcie z 20 kwietnia, czy to jeszcze wyczyn, czy może zwykle pozerstwo i szczyt głupoty?

A0DE7E63-1672-4494-B30A-83416EC57DCF.jpeg

  • Like 2
  • Thanks 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Sariensis napisał:

Jak co roku w sezonie wspinaczkowym, droga na Everest się zakorkowała stadem „wspaniałych” alpinistów, których za miliony monet asekurują „biura podróży”. Zdjęcie z 20 kwietnia, czy to jeszcze wyczyn, czy może zwykle pozerstwo i szczyt głupoty?

 

Po pierwsze to nie są alpiniści tylko turyści. Everest na tej drodze (z Nepalu) nie ma wymiaru sportowego. Ale to są setki ludzi którzy marzą aby zdobyć najwyższą górę świata.  Chyba nie nam osądzać co ich napędza. Może jednych to pozerstwo ale myślę, że większość po prostu bardzo chciałaby tam być. Teraz czy to wyczyn? Dla zawodowców może nie ale dla tych ludzi może być to wielki wyczyn. To jest jednak bardzo, ale to bardzo wysoko. I mimo wsparcia bardzo niebezpiecznie.

Czy jest to głupota? Tak - jako całokształt to jest idiotyczne. Takiej masy ludzi w tym miejscu nie powinno być. Czekając ryzykują życie, kradną sobie nawzajem bezcenny na tych wysokościach czas. Pewnie należałoby ich wysłać do psychologa, który wytłumaczyłby im (albo nie), że mogą zrobić coś innego. Nawet ciekawszego. Problem jest taki, że się zafiksowali i Everest jest dla nich nieproporcjonalnie wiele wart.

Czy w swoim pragnieniu tak bardzo odbiegają od innych ludzi, którzy mają też pragnienia (np posiadania domku na Teneryfie)? Czy oglądanie meczu w 100 000 tłumie też nie jest perwersją? Jakbyś ogłosił, że na ten mecz wejdzie każdy kto chce  to za chwilę byłoby tam 500 000 ludzi. Chcę więc powiedzieć, że chyba tylko administrator terenu (czyli Tybetańczycy i szczególnie Nepalczycy) mogliby to uregulować. Ale Nepal żyje z Everestu...

  • Like 5

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, Wujot napisał:

Po pierwsze to nie są alpiniści tylko turyści. Everest na tej drodze (z Nepalu) nie ma wymiaru sportowego. Ale to są setki ludzi którzy marzą aby zdobyć najwyższą górę świata.  Chyba nie nam osądzać co ich napędza. Może jednych to pozerstwo ale myślę, że większość po prostu bardzo chciałaby tam być. Teraz czy to wyczyn? Dla zawodowców może nie ale dla tych ludzi może być to wielki wyczyn. To jest jednak bardzo, ale to bardzo wysoko. I mimo wsparcia bardzo niebezpiecznie.

Czy jest to głupota? Tak - jako całokształt to jest idiotyczne. Takiej masy ludzi w tym miejscu nie powinno być. Czekając ryzykują życie, kradną sobie nawzajem bezcenny na tych wysokościach czas. Pewnie należałoby ich wysłać do psychologa, który wytłumaczyłby im (albo nie), że mogą zrobić coś innego. Nawet ciekawszego. Problem jest taki, że się zafiksowali i Everest jest dla nich nieproporcjonalnie wiele wart.

Czy w swoim pragnieniu tak bardzo odbiegają od innych ludzi, którzy mają też pragnienia (np posiadania domku na Teneryfie)? Czy oglądanie meczu w 100 000 tłumie też nie jest perwersją? Jakbyś ogłosił, że na ten mecz wejdzie każdy kto chce  to za chwilę byłoby tam 500 000 ludzi. Chcę więc powiedzieć, że chyba tylko administrator terenu (czyli Tybetańczycy i szczególnie Nepalczycy) mogliby to uregulować. Ale Nepal żyje z Everestu...

Należy jeszcze dodać dość istotną kwestię, o której nie wspomniałem, te tłumy pozostawiają toooony śmieci uważając, że skoro tyyyyle zapłacili to inni maja obowiązek po nich sprzątać, pewnie juz słyszeliście o nowym podatku za śmiecenie w Himalajach ...

 

P.S. Ten korekt jest do specjalnej drabinki, która jest w tym miejscu od niedawna, specjalnie dla tych "bohaterskich" himalaistów-śmieciarzy roszczeniowych, nigdy wcześniej prawdziwi himalaiści w tym miejscu drabinek nie używali.

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, Sariensis napisał:

Należy jeszcze dodać dość istotną kwestię, o której nie wspomniałem, te tłumy pozostawiają toooony śmieci uważając, że skoro tyyyyle zapłacili to inni maja obowiązek po nich sprzątać, pewnie juz słyszeliście o nowym podatku za śmiecenie w Himalajach ...

 

P.S. Ten korekt jest do specjalnej drabinki, która jest w tym miejscu od niedawna, specjalnie dla tych "bohaterskich" himalaistów-śmieciarzy roszczeniowych, nigdy wcześniej prawdziwi himalaiści w tym miejscu drabinek nie używali.

Widzę, że masz już wyrobione zdanie...

Kwestia śmieci to po prostu jest organizacyjna. Jeśli nie ma bata to wszystkie ekipy wszędzie zostawiają śmieci. Czytałem,ze amerykanie rozwiązali to perfekcyjnie. Ale wracając do "wyrobionego zdania" przeczytaj sobie zdroworozsądkowa relację naszej rodaczki. Może nabierzesz dystansu. Doniesienia medialne to nie jest najlepszy sposób na poznawanie tematu o którym nie ma się najmniejszego pojęcia.

http://www.monikawitkowska.pl/strefa-outdoru/gory/wspinaczka-wysokogorska/121-640

  • Like 2
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
48 minut temu, Gerald napisał:

Za niedługo będzie tak wyglądał szlak na Rysy w zimie :D

To w sumie może nam grozić, w zakresie skiturów. Zastanawiam się czy nasza działalność na tym forum się do tego nie przyczyni ? 😉 

Czy rzeczywiście powinno się masowo opisywać trudne wycieczki skiturowe, gdzie wystarczy że człowiekowi się zakołuje w głowie na podejściu i spada po 45-stopniowej ścianie w dół ?

Problem jest też z podejściem wielu osób do własnego przygotowania. Akurat w tym sezonie chodziliśmy trochę z przewodnikiem, w grupie były różne osoby. W programie wyprawy było wyraźnie napisane że będą dni z przejściem 20km. Mimo to były osoby które były zdziwione tak dużym wysiłkiem i brakiem piwa każdego dnia. Ich przewodnik oferował nowy fajny program i się w ciemno zapisali, bo wcześniej byli w lajtowych alpach gdzie świeciło słońce a na tarasie schroniska piło się piwo.

Kolejny przypadek. Na fejsie Ali opisywał przypadek skiturowca zjeżdżającego chyba w marcu z Rysów, który nie wykonał ani jednego skrętu od przełączki aż do buli albo do czarnego stawu. Całe z 600m wysokości facet zjechał zsuwem. Dla mnie to jest niepojęte, ale bardzo przypomina dążenie do zdobycia Mount Everestu, Mont Blancu. Teraz są popularne skitury, to facet też chce się załapać i spektakularnie zjechać z Rysów.

 

  • Like 3
  • Thanks 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
22 minuty temu, MarioJ napisał:

To w sumie może nam grozić, w zakresie skiturów. Zastanawiam się czy nasza działalność na tym forum się do tego nie przyczyni ? 😉 

 

Skiturowo może nie tak szybko. Kiedy ja wychodziłem na Rysy....12 lat temu, to nawet w lecie nie sunęły takie pielgrzymki jak obecnie.

W zimie wtedy mało ludzi chodziło. Z każdym kolejnym rokiem jest coraz więcej osób.

Nie mam jakiegoś jednego lekarstwa na to wszystko....ale

Denerwuje mnie wyśmiewanie na różnych grupach dyskusyjnych ludzi którzy chodzą/jeżdżą po "pagórkach", np. Beskidach. Wrzucenie zdjęcia czy filmu z beskidzkich hal, nierzadko jest traktowane prześmiewczo. Po takim podejściu, ludzie mają ochotę na robienie wyczynów, do których nie mają (i być może nigdy nie będą mieć) predyspozycji fizycznych. To taka moja subiektywna opinia.

 

  • Like 4
  • Thanks 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Wujot napisał:

Widzę, że masz już wyrobione zdanie...

Kwestia śmieci to po prostu jest organizacyjna. Jeśli nie ma bata to wszystkie ekipy wszędzie zostawiają śmieci. Czytałem,ze amerykanie rozwiązali to perfekcyjnie. Ale wracając do "wyrobionego zdania" przeczytaj sobie zdroworozsądkowa relację naszej rodaczki. Może nabierzesz dystansu. Doniesienia medialne to nie jest najlepszy sposób na poznawanie tematu o którym nie ma się najmniejszego pojęcia.

http://www.monikawitkowska.pl/strefa-outdoru/gory/wspinaczka-wysokogorska/121-640

Cześć

Jak wiesz od zawsze jestem rzecznikiem ograniczenie dostępu i tu również by się to przydało. Osobiście absolutnie nie widzę sensu tego typu wejścia - albo wchodzisz sam w stylu jaki obecnie tak obowiązuje albo...wjeżdżasz elektrykiem albo wywożą Cię śmigłowcem - jeden diabeł.

Mam kolegę, który swego czasu wymyślił sobie, będąc w Indiach, że pójdzie najpopularniejszą chyba trasą trekkingowo wycieczkową - dookoła Annapurny. Kupił sobie od miejscowych motocykl, którym dotarł do Nepalu. Tam zaopatrzył się w niezbędny sprzęt - oczywiście od miejscowych i tak zaopatrzony udał się w drogę. Było to sporo lat temu ale już w okresie gdy trekkingi były dość popularne więc rozumiecie sami, ze gość w starej puchówce pamiętającej pewnie lata 70, w butach w podobnym wieku, dżinsach, wyposażony w kij oraz w termos przewiązany krawatem idący pod górę w oparach jointów musiał wzbudzać nawet wtedy sensację.

Poszedł tak sobie po prostu, dla siebie a nie po to, żeby to później opisać w sieci (nie było sieci :)) czy chwalić się znajomym.

I to dla mnie jest gość!

A sprawa śmieci... dla mnie prosta i oczywista w każdych górach, w każdym miejscu - co zabrałeś masz wynieść albo z tym zostać pod kamieniami.

Pozdrowienia serdeczne

  • Like 4
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Wujot napisał:

Widzę, że masz już wyrobione zdanie...

Kwestia śmieci to po prostu jest organizacyjna. Jeśli nie ma bata to wszystkie ekipy wszędzie zostawiają śmieci. Czytałem,ze amerykanie rozwiązali to perfekcyjnie. Ale wracając do "wyrobionego zdania" przeczytaj sobie zdroworozsądkowa relację naszej rodaczki. Może nabierzesz dystansu. Doniesienia medialne to nie jest najlepszy sposób na poznawanie tematu o którym nie ma się najmniejszego pojęcia.

http://www.monikawitkowska.pl/strefa-outdoru/gory/wspinaczka-wysokogorska/121-640

Nie trafiłeś z uwagą, doniesienia nie sa medialne, a prawdziwi alpiniści tak w góry nie chodzą ..., chcesz zobaczyć zdjecia z basecampów niedowiarku?

Share this post


Link to post
Share on other sites
18 minutes ago, Gerald said:

Denerwuje mnie wyśmiewanie na różnych grupach dyskusyjnych ludzi którzy chodzą/jeżdżą po "pagórkach", np. Beskidach. Wrzucenie zdjęcia czy filmu z beskidzkich hal, nierzadko jest traktowane prześmiewczo. Po takim podejściu, ludzie mają ochotę na robienie wyczynów, do których nie mają (i być może nigdy nie będą mieć) predyspozycji fizycznych. To taka moja subiektywna opinia.

 

Na rodzimych forach to normalka - jak idziesz w niskie góry to zawsze znajdzie się jakiś 'alpinista' który Ci pokaże ze niskie góry to nie góry, jak jedziesz na narty na mały stok albo na niebieska to objawi się 'narciarz' który Ci pokaże ze nie umiesz jeździć i jesteś leszczem, bo tylko czarne w Alpach mają sens, a jak jedziesz na rowerze 20km a nie 100 to ujawni się 'cyklista' który Ci powie ze nie umiesz jeździć bo nie robisz rajdu Wisla 1200. Takie to juz mamy klimaty.

Edited by MichalR
  • Like 2
  • Thanks 4

Share this post


Link to post
Share on other sites
15 minut temu, Sariensis napisał:

Nie trafiłeś z uwagą, doniesienia nie sa medialne, a prawdziwi alpiniści tak w góry nie chodzą ..., chcesz zobaczyć zdjecia z basecampów niedowiarku?

Proszę bardzo!

https://gloswielkopolski.pl/skandal-po-polskiej-ekspedycji-na-k2-smieci-pod-k2-wywolaly-burze-w-sieci-jest-oswiadczenie-polskich-alpinistow/ar/13425783

Pozdro

Wiesiek

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Wujot jak myślisz, dlaczego tu tak mało „wspinaczy” i co tacy bez pojęcia, jak to ująłeś, robili tal wysoko? 

 

Mała dygresja: czasem schowaj dumę do kieszeni, o ile pamietam to w Alpach za bardzo rozsądkiem sie nie popisałeś...

8216A55E-D444-4C55-8AEF-328D5D3BA736.jpeg

73D67D87-5148-461F-AFB4-9EAC17933981.jpeg

Share this post


Link to post
Share on other sites
22 minuty temu, Sariensis napisał:

Nie trafiłeś z uwagą, doniesienia nie sa medialne, a prawdziwi alpiniści tak w góry nie chodzą ..., chcesz zobaczyć zdjecia z basecampów niedowiarku?

Sariensis, mógłbyś pracować w SuperExpressie, prezentujesz ten sam poziom taniej sensacji, żenujące są Twoje wpisy.

Masz szansę tutaj podyskutować z bardzo ogarniętymi górsko ludźmi, włącz swoją pokorę i korzystaj z ich wiedzy, a może staniesz się dojrzalszy. Bo inaczej grozi Ci zostanie leszczem na lata.

Zdecydowałem się napisać prosto z mostu, co można między wierszami Wujota wyczytać 🙂 A dlatego że nie podjąłeś merytorycznej dyskusji

 

Edited by MarioJ
  • Like 2
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 minut temu, MarioJ napisał:

Sariensis, mógłbyś pracować w SuperExpressie, prezentujesz ten sam poziom taniej sensacji, żenujące są Twoje wpisy.

Masz szansę tutaj podyskutować z bardzo ogarniętymi górsko ludźmi, włącz swoją pokorę i korzystaj z ich wiedzy, a może staniesz się dojrzalszy. Bo inaczej grozi Ci zostanie leszczem na lata.

Zdecydowałem się napisać prosto z mostu, co można między wierszami Wujota wyczytać 🙂 A dlatego że nie podjąłeś merytorycznej dyskusji

 

Być może, jednak nie sadze aby wujów był kiedykolwiek powyżej 7000 m.n.p.m. a temat dotyczy wypraw wysokogórskich, gdyby był taki ogarnięty to znałby osobiście ludzi ze zdjęć, bo to baaardzo wąskie grono wbrew pozorom.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Sariensis

Jeszcze raz przeczytaj zlinkowany materiał na początku. Masz tam sporo odpowiedzi na Twoje pytania. Też tego ilu i w jakim stylu wchodzi. Jasne, że Everest i inne spektakularne szczyty (np Aconcagua) ze względu na zainteresowanie rodzą patologie. Bez dwóch zdań ruch jest tam zbyt duży i o tym napisałem. Ale wrzucanie wszystkich tych ludzi do worka "pseudoalpinistów" jest krzywdzące. Zdecydowana większość z nich jest tam nieprzypadkowo. To jest dla wielu z nich ukoronowanie kariery turystyczno-wspinaczkowej. Część zbiera na to latami pieniądze i traktuje bardzo poważnie. 

Jak napisałem właściciel terenu powinien to regulować. Zresztą fota z początku posta jest niezwykła o tyle, że w zeszłym sezonie zdobyło Everest 700 osób czyli powiedzmy 4-5 dziennie. Oczywiście przyczyny spiętrzeń są znane ale tak czy tak na focie jest 10% sezonowego ruchu. 

Jeśli chodzi o mnie to byłem najwyżej na Blancu, chcę jeszcze zrobić ciut wyższe górki. Niestety wyżej nie mogę z powodów zdrowotnych, zresztą nie mam na to jakiegoś wielkiego ciśnienia. Jest tyle pięknych gór gdzie można znaleźć wyzwania i spokój (a to jest dla mnie bardzo ważne).

Edited by Wujot
  • Like 3
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 minut temu, Sariensis napisał:

Być może, jednak nie sadze aby wujów był kiedykolwiek powyżej 7000 m.n.p.m. a temat dotyczy wypraw wysokogórskich, gdyby był taki ogarnięty to znałby osobiście ludzi ze zdjęć, bo to baaardzo wąskie grono wbrew pozorom.

Jak tak podchodzisz, to nikt poza Spiochem nie może tutaj z Tobą dyskutować. Masz duże problemy z własną megalomanią w dodatku.

 

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
24 minutes ago, MarioJ said:

Jak tak podchodzisz, to nikt poza Spiochem nie może tutaj z Tobą dyskutować. Masz duże problemy z własną megalomanią w dodatku.

 

Sariensis po prostu wszędzie był, wszystko zdobył i wszystkich zna, w szczególności wszelakich profesji Mistrzów Świata ;)

Edited by MichalR
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
54 minuty temu, MarioJ napisał:

Sariensis, mógłbyś pracować w SuperExpressie, prezentujesz ten sam poziom taniej sensacji, żenujące są Twoje wpisy.

Masz szansę tutaj podyskutować z bardzo ogarniętymi górsko ludźmi, włącz swoją pokorę i korzystaj z ich wiedzy, a może staniesz się dojrzalszy. Bo inaczej grozi Ci zostanie leszczem na lata.

Zdecydowałem się napisać prosto z mostu, co można między wierszami Wujota wyczytać 🙂 A dlatego że nie podjąłeś merytorycznej dyskusji

 

Mogę tylko napisać:

A nie mówiłem!

Pozdrowienia

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, Wujot napisał:

@Sariensis

Jeszcze raz przeczytaj zlinkowany materiał na początku. Masz tam sporo odpowiedzi na Twoje pytania. Też tego ilu i w jakim stylu wchodzi. Jasne, że Everest i inne spektakularne szczyty (np Aconcagua) ze względu na zainteresowanie rodzą patologie. Bez dwóch zdań ruch jest tam zbyt duży i o tym napisałem. Ale wrzucanie wszystkich tych ludzi do worka "pseudoalpinistów" jest krzywdzące. Zdecydowana większość z nich jest tam nieprzypadkowo. To jest dla wielu z nich ukoronowanie kariery turystyczno-wspinaczkowej. Część zbiera na to latami pieniądze i traktuje bardzo poważnie. 

Jak napisałem właściciel terenu powinien to regulować. Zresztą fota z początku posta jest niezwykła o tyle, że w zeszłym sezonie zdobyło Everest 700 osób czyli powiedzmy 4-5 dziennie. Oczywiście przyczyny spiętrzeń są znane ale tak czy tak na focie jest 10% sezonowego ruchu. 

Jeśli chodzi o mnie to byłem najwyżej na Blancu, chcę jeszcze zrobić ciut wyższe górki. Niestety wyżej nie mogę z powodów zdrowotnych, zresztą nie mam na to jakiegoś wielkiego ciśnienia. Jest tyle pięknych gór gdzie można znaleźć wyzwania i spokój (a to jest dla mnie bardzo ważne).

W wysokich górach nie byłem, za to w szybowcu, to i owszem. Zanim dostałem zgodę na latanie szybowcem powyżej 4 tys. to wpierw musiałem przejść test w komorze niskich ciśnień, gdzie "wznosiliśmy się" na 5500 metrów. Powiem krótko, łatwo nie było, a jak patrzyłem na resztę towarzystwa, to chyba wszystkim było trudno.

Później, w ramach chuligaństwa powietrznego, wleciałem z kolegą na 6000, oczywiście bez tlenu. Kolega zaczął wrzeszczeć że dostaje zawału, to odpuściliśmy. Próbowałem na tej wysokości, spunktować na mapie, nasze położenie z terenem. Nic z tego nie wyszło, po prostu "przelicznik nie liczył". Czy moje postępowanie było mądre, chyba niekoniecznie. Sęk w tym, że można nie mieć żadnych objawów i "odlecieć".

I koledze taka przygoda się przytrafiła, obudził się, jak już od szybowca odpadły skrzydła i spadał w samym kadłubie. Na szczęście zdążył się obudzić i zanim kadłub dotarł do ziemi - on zdążył wyskoczyć ze spadochronem. A powodemzaśnięcia", była awaria aparatury tlenowej. 

A wspominam o tych lotniczych miazmatach, dlatego, że ci "turyści" którzy "kupili" sobie wejście na tą świętą górę, to mimo wszystko musieli jednak na nią wejść. Jako mniej doświadczeni mieli sporo ułatwień, za co sowicie zapłacili, ale jakby na to nie patrzeć, góra z tego powodu nie stała się niższa. Musieli na nią, na własnych nogach wejść i zejść, musieli znieść ekstremalnie niskie temperatury, no i organizm niekoniecznie musiał znieść brak tlenu. Niejeden tą "lajtową" wycieczkę przypłacił życiem. Więc mając kontakt tylko z jednym z czynników z którymi  musieli się zetknąć,-mam do nich wielki szacunek.

  • Like 1
  • Thanks 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, MarioJ napisał:

Jak tak podchodzisz, to nikt poza Spiochem nie może tutaj z Tobą dyskutować. Masz duże problemy z własną megalomanią w dodatku.

 

Widzisz jak szybko zostały zweryfikowane umiejętności i doświadczenie? Informacyjne dla was obu, prawdziwe wysokości to nie sa żarty i taką turystykę należy zakończyć jak najszybciej, na zdjęciu ekipy, która atakowała 7 -tysięczniki Pamiru sa dwie ekipy, jedna zdobyła wówczas peak Komunizma, a druga już miała atakować peak Korżeniewskiej, ale przez radiotelefon otrzymała z base campu informację, że Anglik z innej ekipy ma chorobę wysokościową, dwie inne ekipy z Innych krajów sie na niego wypieły i zamiast go ratować zaatakowały szczyt, chłopaki słysząc, ze sa jego ostatnia deska ratunku zrezygnowali z ataku i poszli sprowadzać człowieka, jak sie pózniej okazało miał poważny obrzęk mózgu i dziś żyje tylko dzięki tym dwóch prawdziwym bohaterom z Polski, trzech z czwórki wspina sie nadal, Patryk musiał zrezygnować z marzeń z powodu problemów z uszami, to tyle w tym temacie, myśle ze nie powinieneś mnie oceniać, bo nie masz pojęcia z kim rozmawiasz.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mario!

Nie wiesz z kim rozmawiasz!

Rozumiesz!?

Pozdrowienia serdeczne

Zibi

Niestety nie zgadza, się z Tobą. Albo wchodzimy na szczyt samodzielnie albo wnoszą za kaskę.

Czy Twoje loty szybowcowe, w sensie kunsztu, są tyle samo warte co Twojego pasażera, który Ci zapłacił za to, że go przewieziesz??

Albo się wchodzi gdzieś samemu albo się nie wchodzi i koniec.

Pozdrowienia

Edited by Mitek

Share this post


Link to post
Share on other sites

Patrząc na ten wątek przypomniała mi się historia jak lata temu na forum narciarskie, wszedł jakiś dzieciak z czołówki polskiego freestylu.  Nie chcę podawać nazwiska więc nazwijmy go S. Posiadał bardzo duże umiejętności jazdy, lecz poziom jego postów był zupełnie inny.  Wymądrzał się strasznie i obrażał innych użytkowników.  Wtedy bardzo fajnie podsumował go ktoś ze starszyzny.

"S lata wysoko, ale intelektualnie wali glebę!"

 

  • Like 1
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, Mitek napisał:

ze gość w starej puchówce pamiętającej pewnie lata 70, w butach w podobnym wieku, dżinsach, wyposażony w kij oraz w termos przewiązany krawatem idący pod górę w oparach jointów musiał wzbudzać nawet wtedy sensację.

sporo takich tam chodzi i raczej sensacji nie wzbudzają

 

6 godzin temu, Sariensis napisał:

o ile pamietam to w Alpach

kto to jest na tym zdjęciu ?

73D67D87-5148-461F-AFB4-9EAC17933981.jpeg

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, Sariensis napisał:

, bo nie masz pojęcia z kim rozmawiasz.

A ja się z MarioJ o tyle nie zgadzam, że przede wszystkim uważam, że nie tylko masz problemy z megalomanią ale przede wszystkim masz ochotę wypowiadać się w różnych tematach o których masz mierne pojęcie. W dodatku instynkt samozachowawczy też szwankuje. 

No bo weźmy te nieszczęsne śmieci - napisałem o nich dość delikatnie mając w pamięci tę nieszczęsną sprawę naszych alpinistów pod K2. Gdybyś miał o tym wiedzę to nie wystawiałbyś się jak dziecko na strzała. A tak pokazałeś, że Twoje zainteresowanie problemem śmieci jest powierzchowne i nawet nie zarejestrowałeś świeżych problemów profesjonalistów polskich w tym zakresie. Dwa znaczna część śmieci (pomijając te "historyczne") na Evereście ma pochodzenie takie jak to pod K2 - nierzetelnie wykonana usługa. Jest spora kwota gwarancyjna (4000 dolców) i to powinno załatwiać sprawę ale wygląda, że korupcja króluje. Nepalczycy podejmują jednak wysiłki aby uporządkować górę i z tego co czytałem 1/3 tonażu znieśli. Są też pomysły systemowe. W tym konkretnym przypadku za śmietnisko odpowiada zarządca terenu i to on ustala warunki gry w tym zakresie. W tle jest bardzo wysoka cena zezwoleń. 

O ile nie mam wątpliwości, że śmietnik na Evereście zniknie w ciągu kilku, kilkunastu lat o tyle jak widzę nawyki moich rodaków w lasach Dolnego Śląska to problem 100 ton śmieci (czyli 10 śmieciarek) wydaje mi się marginalny. Tyle widzę na niewielkich odcinkach, które jadę. Hołota (bo trudno to nazwać inaczej) przychodzi z piwem i jednorazowymi grillami w urokliwe miejsca i tam to porzuca. Srają pod siebie - jak widzę to reaguję (choć zupełnie inaczej jak Mitek). To wszystko są miejscowi bo to towar z najbliższych sklepików. I to mnie naprawdę boli bo tu nie widać realnych rozwiązań.

W kwestii tego z kim rozmawiasz to powiem Ci, że każdy z nas wystawia sobie tutaj sam świadectwo. Po paru latach bycia na forum, można nie znać prawdziwego imienia i nazwiska forumowicza, ale za to znakomicie sporządzić jego portret psychologiczny. Określić wiedzę, potencjał intelektualny, mocne i słabe strony. To później daje zdumiewające spotkania w realu bo z niektórymi po prostu chcesz się spotkać. Takiego MarioJ czy Marionena wpierw poznałem przez wypowiedzi a to zaowocowało pięknymi przyjaźniami i paroma istotnymi wyprawami. Proponuję abyś na swoją działalność tutaj spojrzał z punktu dbałości o swój wizerunek.

 

Pozdro

Wiesiek 

Edited by Wujot
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
35 minut temu, Wujot napisał:

 

W kwestii tego z kim rozmawiasz to powiem Ci, że każdy z nas wystawia sobie tutaj sam świadectwo. Po paru latach bycia na forum, można nie znać prawdziwego imienia i nazwiska forumowicza, ale za to znakomicie sporządzić jego portret psychologiczny. Określić wiedzę, potencjał intelektualny, mocne i słabe strony. To później daje zdumiewające spotkania w realu bo z niektórymi po prostu chcesz się spotkać. Takiego MarioJ czy Marionena wpierw poznałem przez wypowiedzi a to zaowocowało pięknymi przyjaźniami i paroma istotnymi wyprawami. Proponuję abyś na swoją działalność tutaj spojrzał z punktu dbałości o swój wizerunek.

 

Pozdro

Wiesiek 

Ładnie napisane Wiesiu..... A Nasze pierwsze spotkanie było w Muhlbach...Wracaliśmy z urlopu w Maria Alm, a że były posty od Jurka ,że tu fajne tereny do  ...hmmm grzech byłoby nie zajrzeć, prawda? Trzymam kciuki za dalsze Wasze eskapady....:)

 

Edited by Annaa
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By Gerald
      Czy ktoś miał doświadczenie z małymi, podręcznymi butlami z tlenem? Chodzi mi o sens zabierania ich na wysokości powyżej 3500-4000 m, ale nie więcej niż 5000-5500 mnpm. Sam najwyżej byłem na wysokości 4008 m.n.p.m., i powiedzmy poza lekkim dyskomfortem, pt kręcenie się w głowie czasami, nie działo się nic złego. Jeździłem też na nartach na wysokości 3500-4000 i wiem że po nagłym wyjechaniu kolejką tak wysoko, zawsze bolała mnie lekko głowa.  W tym roku zamierzam spróbować podejść na skiturach do wysokości 5000 mnpm (pod Elbrusem, ale nie na szczyt), stąd zastanawiam się czy taka butla nie byłaby lekką pomocą. Ma ktoś jakieś doświadczenia?
      Nie robię reklamy, ale chodzi mi np. o takie coś:
      https://centrumelektroniki.pl/Tlen_inhalacyjny_w_puszce_99_O2_14L,p187473.html?gclid=EAIaIQobChMItO6-tqaE3wIV0sqyCh1zaAWrEAkYCSABEgI3EPD_BwE
       
       

    • By MarioJ
      Tradycyjnie mamy temat z Bargielem w sezonie letnim 
      Andrzej Bargiel ogłosił dziś nową wyprawę: wejście i zjazd z K2.
      Ma być to pierwszy pełny zjazd ze szczytu do bazy.
      Bargiel zabiera 6 par nart, i główne narty do zjazdu to ma być 90mm pod butem.
       
      "To będzie zdecydowanie najpoważniejsza wyprawa 29-letniego skialpinisty. K2 ma 8611 metrów wysokości i jest jednym z najniebezpieczniejszych i najtrudniejszych ośmiotysięczników.
      Dodatkowym elementem, który sprawi, że w tym sezonie pod K2 będzie szczególnie ciekawie jest fakt, że Andrzej nie będzie jedynym skialpinistą, który podejmuje się tego niezwykle trudnego wyzwania.
      W tym roku z K2 będzie próbował zjechać na nartach Davo Karničar. To niezwykle doświadczony 54-letni słoweński skialpinista, który ma na swoim koncie trudne techniczne zjazdy we wszystkich górach świata. Zjechał także z dwóch ośmiotysięczników: Mount Everestu (pierwszy zjazd bez odpinania nart) i Annapurny. Jest też pierwszym człowiekiem, który ma na koncie zjazd na nartach ze wszystkich szczytów Korony Ziemi."
       
      Info tekstowo-graficzne:
      http://wspinanie.pl/2017/06/andrzej-bargiel-k2-ski-challenge/
      Wywiad video :
      https://sportowefakty.wp.pl/alpinizm/wideo/29277/andrzej-bargiel-zjazd-na-nartach-z-k2-to-bardzo-trudne-wyzwanie-ale-da-sie-to-zr
      Zapis konferencji prasowej
      http://wspinanie.pl/film/k2-ski-challenge-konferencja-prasowa-andrzej-bargiel/
       
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2019
×
×
  • Create New...