Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. mifilim

    mifilim

    Użytkownik forum


    • Punkty

      66

    • Liczba zawartości

      1 824


  2. gregor_g4

    gregor_g4

    Użytkownik forum


    • Punkty

      14

    • Liczba zawartości

      1 472


  3. johnny_narciarz

    • Punkty

      6

    • Liczba zawartości

      8 428


  4. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      6

    • Liczba zawartości

      7 223


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 07.02.2013 uwzględniając wszystkie działy

  1. Dzień 6 &the endI jeszcze parę widoków. Topjet Igloo koło Kristallhute Przy górnej stacji gondoli Hochzillertal. Orczyki Panoramaflift Słonko zachodzi. Dolna stacja w Kaltenbach. Pora wracać. Wyjazd super udany. 3 słoneczne dni. 2 śnieżne i 1 średni. Wszyscy w jednym kawałku. Dzieci zrobiły po ok. 200 km zjazdów. Ja ok. 300. Nie jest źle :biggrin:Pozdrawiam wszystkich, którzy wrócili i tych , którzy jadą
    12 punktów
  2. wczorajsza noc mialem niespokojna, budzilem sie i tylko zerkalem przez okno czy sypie... cala noc nic, az tu wreszcie nad ranem zaczelo. przed 8 rano, na samochodzie mialem ok 10cm, a snieg ciagle sypal dosc obficie. Ruszamy krzeslem, Ravick mial obsuwe bo drogi od Krakowa biale wpadamy standardowo, rozgrzewka na czarnej i tutaj uwaga szok! CZARNA JEST RATRAKOWANA na calej dlugosci. sciana byla przejechana jednak tylko z lewej strony( patrzac z dolu) prawa czesc, to ten zleb gdzie ratrak nie ma szans. komfort jazdy zdecydowanie na plus, no ale to juz nie ta sama czarna co kiedys ale fun dalej jest, moze tylko troche inny teraz mozna puscic sie bez wiekszego ryzyka cietym skretem juz od schroniska. w lasach od Miziowej do Szczawin, sporo rozjezdzone, a na to spadl swiezy snieg, takze nie jest do konca idealnie, ale mozna bylo jeszcze trafic nietkniete slady. Robimy z 4-5 zjazdow, w koncu pojawia sie Ravick lecimy razem ze Szczawin, az na Kopiec, stamtad przez czarownice, na niebieska 6 i odbijamy w las, a z lasu spowrotem na Szczawiny. Wjezdzamy na Miziowa, tam niestety od rana chmura, widocznosc baaaaaaaardzo slaba, duzo gorsza niz wczoraj. Mimo wszystko decydujemy sie na szczyt, Ravick zostaje i katuje trasy my troche na czuja i po omacku bo widocznosc raptem na 5m. ale udaje nam sie najechac prawie tam gdzie chcielismy i nie zboczylismy na Slowacje trafiamy swietna linie, fajna lesna przecinka, od grzbietu az na Mala Szczawine, dobre 500 m niezlego zjazdu miedzy drzewkami i choinkami. Puchu po pas i wyzej. Byla tez mala przerwa na poszukiwanie mojego kijka troche pokopalem i sie znalazl kolejny zjazd mial byc taki sam wlasciwie, jednak troche przedobrzylismy i odbilsimy w prawo no i wyladowalismy na samym dole, pod krzeslem. plan byl by jeszcze wjechac do gory, a na dol poleciec lasami od Buczynki. Jak na zlosc, wlaczono nam wolny bieg krzesla..... 25 min na tym sniegu i wietrze to masakra. wiec zjezdzamy juz na prosto na Babe, ja wykorzystalem ostatnie 20 min wolnego na ogrzanie sie i pozywienie. Pozniej jazda na Babie... sniegu mnostwo, sypie caly dzien. duzo miekkiego i luznego sniegu, ale przy takim opadzie i sporej dosc ilosci ludzi nie sposob to utrzymac... do auta wracam o 16, a na nim znowu z 15 cm jak nic takze dzien obfity w snieg i fajne zjazdy. jutro powtorka od 8 do 11
    10 punktów
  3. Dzień 6 c.d.Widok śladów poza trasą budzi zazdrość. Może kiedyś się nauczę : Postanawiam zjechać z góry i wzdłuż gondoli Hochzillertal. Warunki miodzie, niżej ciągle sztruks. Raj. Wracam po rodzinę i szusujemy dalej. Fota z młodzieżą. Widok ze szczytu Ofelerjoch. Świadomość, że tam w oddali jest Tuxik budzi wspomnienia:sorrow: Słoneczko zaszło za górki i teraz przyświeca stoki po drugiej stronie doliny. To był najlepszy dzień. Ja zrobiłem prawie 90 km. (oczywiście wliczając wyciągi, których skiline nie liczy)Rodzina ponad 60.
    7 punktów
  4. Dzień 6Ostatni dzień. Łzy w oczach. Zapada decyzja – wstaję o 6:00 i chcę zastać wschód słońca i sztruks na stokach. Tak też zrobiłem. Decyzja słuszna:biggrin: bo pogoda idealna. Gondolki Hochzillertal I i II oraz trasa 1 Słoneczko wygląda zza szczytów po drugiej stronie doliny Niebieska 5-ka przy Sonnenjet a w tle 6-ki, czarna 7-ka i krzesła Krossbichlbahn i SchneeExpress Krzesło Ofelerbahn i trasy 8 i 9 Czerwona 8-ka
    7 punktów
  5. dzień 4 c.d.fajnie tak mknąć koło zasypanych domków W drodze powrotnej warunki jeszcze fajniejsze tzn. przybyło jakieś 10cm śniegu a momentami śnieżyca się nasilała. Daliśmy radę i dojechaliśmy do cywilizacji.
    6 punktów
  6. No to pojeździłem... Ponieważ już dawno nie byłem na nartach... ...to dzisiaj szybka decyzja. Wieczorny trening w Bałtowie. Wyszedłem z pracy, a miasto stoi :. Nie zauważyłem w ciągu całego dnia ile i jakiego śniegu spadło :tongue:. Jest mega biało - drzewa uginają się pod zwałami białego puchu. Nadal pada. Temperatura 0 stopni. W drodze powrotnej do domu na wiadukcie korek... i to był pierwszy zły znak tego wieczoru... Szybkie pakowanie... (zwróćcie uwagę na dach auta - ok 20cm świeżego, ciężkiego śniegu): Jedziemy z kumplem, ze świadomością, że po takim opadzie śniegu to będzie nartowanie w puchu - z całą pewnością sportowej jazdy nie będzie. Rozmawiamy sobie bardzo przyjemnie, nie widząc tego co oczywiste... Dojeżdżamy, a w Bałtowie ciemno. Zero światła... Wcześniej nie zwróciliśmy uwagi, że w miejscowościach poprzedzających punkt docelowy, panowały ciemności. Wysiadamy i dowiadujemy się od obsługi, że pół godziny wcześniej wszystko zgasło i dzisiaj Ośrodek nie będzie już czynny. Awaria sieci energetycznej. Ciężki śnieg spowodował uszkodzenie linii, co spowodowało, że kilka miejscowości straciło zasilanie :frown:: Cóż - staliśmy się pośrednio również ofiarami, ataku zimy. Przejechaliśmy się w bardzo trudnych warunkach kilkadziesiąt kilometrów. ...ale nim dotarliśmy z powrotem do domu... Kolejna przygoda. W lesie, przez który przejeżdżaliśmy pół godziny wcześniej powaliło na drogę duża sosna :frown:: Auta stoją. Po zebraniu się grupy narciarzy wracających również z Bałtowa, udaje nam się w 12 przesunąć drzewo na bok drogi odblokowując przejazd :smile: Zamiast wieczornego treningu, fajny wieczór w aucie z kumplem, z którym się dawno nie widziałem :smile: Dużo radości - bo przecież drzewo mogło się zawalić na nas... :angel: Podsumowując: w świętokrzyskim, w centralnej Polsce - mega dużo śniegu...i nadal pada. pozdrawiam marboru
    5 punktów
  7. Dzień 5Po przygodach w Gerlos załoga chce jeździć tylko na ulubionych terenach. Wyruszamy do Hochzillertal. Pogoda OK, pojawia się słońce, trochę pada śnieg, jest dobrze. Jeździmy ulubionymi trasami. Parę zjazdów czerwoną 5-ką. Widok z 5-ki na czarną i czerwoną 6-kę Dzieci zaliczają przejazd pierwszy raz w życiu „czarną” trasą ( jest to króciutka trasa 12 łącząca się z niebieską 12) na krześle Topjet. Wszyscy są dumni a najbardziej ja! Trasa 5 – niebieski fragment dojazd do krzesła Sonnenjet Widoki na szczycie Ofelerjoch – stalowe rzeźby Na koniec postanawiam zwiedzić trasę czerwoną 4 (część to dojazdówka) i czarną/czerwoną 3 wzdłuż krzesła Neuhuttenbahn. Warunki się popsuły a trasa rozjechana więc czuję, że mam nogi . Fajny jest dalszy fragment – niebieska dojazdówka Z do gondoli Hochzillertal. Napadało dużo świeżego śniegu na ten wyratrakowany i super się jedzie. Długo się nie zastanawiam i powtarzam tą trasę.
    5 punktów
  8. dzień 4Tym razem postanowiłem pokazać rodzinie Gerlos. Niestety pogoda znów sie zmieniła - opady śniegu nie wróżyły dobrego. Już po drodze na serpentynach ( a w szczególności na wysokości ok. 1000m n.p.m.) pojawiały się pytania "po co my tam sie pchamy?" Może i były tochę uzasadnione, bo im dalej tym więcej śniegu i niższa temperatura. Napęd 4x4 nie jest w stanie zdziałać cudów bez łańcuchów.Widok na dolinę (jak jeszcze było coś widać) Udało nam się dojechać. Na parkingu w Gerlosspass przy dolnej stacji gondoli setki samochodów :)3x więcej śniegu i temperatura niższa o 5 st. niż w dolinie Zillertal. najpierw atakujemy górkę Plattenkogel czyli wjazd 2 krzesłami. nie jest dobrze - widoczność masakryczna i nic nie widać na śniegu - wszystko się zlewa w jedną biel. Po paru zjazdach niebieską 8-ką wzdłóż krzesełka decyzja,że chcą do baru na dole. OK. Ja jeszcze sobie 2 razy jadę czerwoną 10-ką.Udaje mi się namówić rodzinę, żeby jeszcze spróbować drugą górę-Königsleitenspitze. Udajemy się do gondoli Sonnwendkopf. Na górze jeszcze bardziej nieciekawie. Chcemy trochę odbić w prawo i w małym rodzinnym podekscytowaniu (plus 2 nowe gondole i nie do końca jasna mapa) troszkę błądzimy, troszkę jeździmy gondolą na dół, aż w końcu po rozmowie z lokalnym instruktorem dajemy na dół czerwoną 1-ką i potem niebieską 5-ką. Jak się okazło częściowo przez miasto i kowalczyk też. Ale za to zobaczyliśmy prawdziwą zimę alpejską:biggrin:
    5 punktów
  9. jak obiecałem wrzucam treść artykułu. fajny temat do przemyśleń, porównań i być może do wyciągnięcia wniosków przez niektórych w tym kraju. przyjemnej lektury Rozmowa ekspertów Prawo Czystości Rozmowa ekspertów- “Woda, zimne powietrze i nic więcej nie potrzeba” Trzy głosy i jedna opinia na temat sztucznego śniegu: Irmgard Silberberger, Franz Huber i Andreas Rauch. Gdy około 20 lat temu rozpoczynano naśnieżanie stoków, opinie były bardzo podzielone. Dzisiaj z przyczyn ekonomicznych trudno sobie wyobrazić sezonzimowy bez urządzeń do naśnieżania. Na rozmowę ekspertów zaprosiliśmy biolog Irmgard Silberberger, „producenta sztucznego śniegu“ Andreasa Raucha i rolnika Franza Hubera. Dla regionu turystycznego Zillertal decydujące przede wszystkim są pewne warunki śniegowe. W związku z tym zastosowanie sztucznego śniegu jest konieczne. Jakie warunki muszą zostać spełnione, aby można było zastosować sztuczne naśnieżanie? Andreas Rauch: Zgodnie z regułami obowiązującymi w Tyrolu potrzebna jest woda w jakości wody pitnej, która za pomocą urządzenia do naśnieżania przetwarzana jest na sztuczny śnieg. Ponadto potrzebne jest zimne i możliwe jak najbardziej suche powietrze. Sztuczne naśnieżanie można rozpocząć już w temperaturze -2 stopni, a gdy powietrze jest bardzo suche, nawet w temperaturze -1. Optymalna temperatura dla naśnieżania wynosi jednak - 10 stopni, przy czym temperaturę śniegu wylicza się na podstawie temperatury otaczającego powietrza „Celem każdego obszaru narciarskiego, jest naśnieżenie całej powierzchni w ciągu 70 do 100 godzin.” oraz jego wilgotności, z których wynika tzw. temperatura wilgotnego termometru. Temperatura wilgotnego termometru stanowi wartość graniczną, jaką można osiągnąć podczas parowania wody do powietrza o pełnym nasyceniu wodnym, bez wymiany ciepła. W tej temperaturze rozpoczyna pracę urządzenie do naśnieżania. Z reguły naśnieżanie dozwolone jest pomiędzy 1 listopada i 10 marca. Jednak różne jest ono dla poszczególnych obszarów narciarskich i zależy od wysokości danego obszaru nad poziomem morza. Od roku 2001 na tyrolskich obszarach narciarskich o wysokości ponad 2000 m można rozpocząć naśnieżanie już od 15 października. Jaka jest podstawowa różnica pomiędzy śniegiem naturalnym a sztucznym? Rauch: Główna różnica to waga. Metr sześcienny świeżego naturalnego śniegu waży od 40 do 80 kg, śnieg sztuczny w jakości 5- a więc w przeciętnej jakości, jakiej potrzebujemy- około 380 kg, zatem od 5 do 10 razy więcej. To pokazuje, o ile bardziej kompaktowy jest śnieg sztuczny. Jeśli przygotuje się jeden metr świeżego naturalnego śniegu i przejedzie się po nim ratrakiem, to na koniec pozostanie pokrywa o grubości 15 centymetrów. Śnieg sztuczny za to tylko w minimalnym stopniu daje się skompresować, ponieważ sam w sobie jest już bardzo kompaktowy. Z jednego metra sześciennego wody można wyprodukować 2,3 metry sześcienne śniegu w jakości 5, którego kompaktowość jest dużo trwalsza niż śniegu naturalnego. Podsumowując: sztuczny śnieg raz naniesiony utrzymuje się przez cały sezon, z wyjątkiem zboczy ekstremalnych. Jaki wpływ ma sztuczne naśnieżanie na środowisko naturalne? Irmgard Silberberger: Sztuczny śnieg dzięki swojej kompaktowości i trwałości lepiej chroni darń. Przy zbyt małej ilości śniegu naturalnego istnieje niebezpieczeństwo jej uszkodzenia zarówno w czasie przygotowywania stoku jak i podczas jazdy na nartach. Najważniejszą rzeczą jest stworzenie spodniej warstwy ze śniegu sztucznego, która zwiąże się ze śniegiem naturalnym. W ten sposób powstaje nieprzerwana pokrywa, która lepiej wytrzymuje podwyższony nacisk ze strony narciarzy na stoku niż pokrywa naturalna. Czy dzięki sztucznemu naśnieżaniu trawa na wiosnę jest bardziej zielona? Silberberger: Sztuczne naśnieżanie ma szczególne zalety zwłaszcza podczas bardzo suchej wiosny. Sztuczny śnieg roztapia się nieco wolniej, co powoduje lepsze zaopatrzenie w wodę. Oznacza to, że w czasie suchej wiosny, która może spowodować szkody w roślinności, sztuczne naśnieżanie ma pozytywny efekt w przeciwdziałaniu tymże szkodom. Dzięki kompaktowej pokrywie śnieżnej zaopatrzenie w wodę jest dłuższe i bardziej regularne. Stawy retencyjne są stałym elementem każdego obszaru narciarskiego. Czy obecnie podczas lata obecne są także cenne biotopy, które nie występowały do tej pory? Silberberger: Tak. Obecnie stawy retencyjne buduje się tak, aby w czasie lata stanowiły również popularny cel wycieczek. Tworzy się je w taki sposób, że roślinność co prawda zostaje przeniesiona, ale jednocześnie zachowana. Zaletą tego rozwiązania jest również przeniesienie fauny. Podczas budowy stawu retencyjnego z pierwotnego obszaru przenoszone całe połacie traw, które zasadza się na nowo powstałych zboczach. W ten sposób powstają tzw. biotopy wtórne np. dla traszek górskich i kijanek, które można w dużych ilościach spotkać w zbiornikach retencyjnych. Pana zwierzęta pasą się na halach, które zimą zamieniają się w stoki narciarskie i są naśnieżane. Jaki wpływ ma naśnieżanie na porost traw? Franz Huber: Łąka górska jest w naszym posiadaniu od roku 1965, natomiast stoki narciarskie zostały zbudowane w latach 80-tych. Dawniej podczas ich budowy nie przywiązywano szczególnej wagi do roślinności ekstremalnej. Obecnie w Zillertal dokonano tak znacznego postępu, że na wys. 2400 metrów gleba wzbogacana jest humusem. Dobrze układa się współpraca z kolejkami górskimi. Jej wynikiem jest obecnie o 50% większa powierzchnia pastwiskowa i większa liczba wypasanego bydła. W obecnych czasach uszkodzenia darni podczas przygotowywania stoków zmniejszyły się o 90%, dlatego że stok naśnieżany jest odpowiednio wcześnie. Po niezbyt śnieżnej zimie stoki nie wyglądały zbyt dobrze, ponieważ ratraki niszczyły ich powierzchnię. Obecnie wiosną nie ma już takich problemów. Sztuczny śnieg ma również wpływ na nawodnienie terenu. Normalnie na południowych zboczach brakuje miejscami 50% wody. Obecnie sztuczny śnieg topi się względnie powoli, co ma bardzo dobry wpływ na roślinność, gdyż na wysokości 2600 metrów jest teraz zawsze wystarczająca ilość wody. Obserwuję, że stan roślinności jest obecnie dużo lepszy niż wcześniej. Czy dzięki sztucznemu naśnieżaniu pojawiły się rośliny, które wcześniej nie występowały na tym obszarze? Silberberger: Nie, naśnieżanie nie ma takiego wpływu. Huber: Kilka lat temu podczas budowy stawu retencyjnego odkryto rzadką roślinę o nazwie knieć. Ekolodzy niepotrzebnie obawiali się o środowisko życia tego kwiatu, ponieważ po wybudowaniu zbiornika roślina rosła jeszcze szybciej i piękniej. Czy dzięki naśnieżaniu można jeszcze intensywniej gospodarować łąkami górskimi? Huber: Nasza łąka położona na wysokości 2000 metrów oferuje dziś 120 miejsc dla młodych zwierząt i to przez okres dłuższy o 4 tygodnie niż to miało miejsce 30 lat temu. Wtedy wypasaliśmy tylko 30 zwierząt. Dzięki sztucznemu naśnieżaniu nie musimy zamykać wyżej położonych obszarów, na których występują pewne warunki śniegowe. Czy też Pan tak to widzi? Rauch: Nikt z nas nie wie, jak daleko zajdą zmiany klimatyczne. Dlatego jestem ostrożny w swojej wypowiedzi. Ale poniżej 1600 metrów jazda na nartach będzie w przyszłości trudniejsza, tzn. nie damy rady przez cały sezon uprawiać zjazdów do doliny. Dlatego otwarcie wyżej położonych obszarów stanie się koniecznością. Naszym celem jest naśnieżanie każdego obszaru narciarskiego przez 70 do 100 godzin. Do takich nakładów potrzebna będzie w krótkim czasie ogromna ilość wody. Jeśli będziemy dysponować odpowiednią liczbą stawów retencyjnych, będziemy mogli z powodzeniem wyprodukować wystarczającą ilość sztucznego śniegu. W czasie naśnieżania naturalny stan wód płynących nie zmieni się. Zarówno przed jak i po naśnieżaniu wody będą płynąć, ryby będą mieć gdzie pływać, a my do napełniania stawów retencyjnych użyjemy wody powstałej wskutek topienia się śniegu. Czy można powiedzieć, że chodzi tutaj o ekologicznie zdrową cyrkulację? Silberberger: Właśnie o to chodzi, w przeciwnym razie już w listopadzie, a więc w czasie niskiego stanu wód, trzeba byłoby pobierać wodę prosto z potoków górskich. A przecież takie działanie byłoby niedopuszczalne, ponieważ powodowałoby brak wody zapasowej. Jeśli wszystkie spółki wyciągów narciarskich korzystałyby z wody bezpośrednio z potoków, powodowałoby to brak wody zapasowej. I oczywiście sensowniejsze wydaje się pobieranie wiosną wody powstałej wskutek topienia się śniegu u góry i kierowanie jej do stawów retencyjnych, a nie sprowadzanie jej na dół, aby potem znów pompować ją na górę. Z punktu widzenia gospodarki energetycznej takie działanie byłoby zupełnie bezsensowne. Czy bez sztucznego naśnieżania tak perfekcyjne utrzymanie obszar ów narciarskich byłoby w ogóle możliwe? Rauch: W tym roku przez całą zimę mieliśmy 8,4 m opadów śniegu. Na Penkenie łączna wysokość pokrywy śnieżnej wynosiła 2,8 m. Jednak utrzymanie obszarów narciarskich na takim poziomie, jakiego oczekują goście nie byłoby do pomyślenia bez sztucznego naśnieżania. Dawniej na jednym stoku jeździło 4000 narciarzy dziennie. Dzisiaj ośmioosobowym wyciągiem krzesełkowym przewozimy od 16.000 do 17.000 ludzi w ciągu godziny, a przez cały sezon około 1,5 miliona. Jeśli taka liczba osób jeździłaby na naturalnym śniegu, najpóźniej w południe trzeba byłoby zamknąć stoki. Na koniec: Rauch: Bez sztucznego naśnieżania nie do pomyślenia byłoby utrzymanie obszarów narciarskich, w takiej liczbie, w jakiej korzysta się z nich w Zillertal. Do sztucznego naśnieżania używana jest czysta woda, która powstaje w skutek topienia się śniegu i jest przechowywana w górnych zbiornikach retencyjnych. Z punktu widzenia gospodarki energetycznej jest to działanie sensowne i bardzo logiczne. Silberberger: Na początku panował duży sceptycyzm, czy sztuczny śnieg będzie w odpowiednim stopniu chronił darń i zapobiegnie powstawaniu pleśni śniegowej. Wątpliwości te były nieuzasadnione, ponieważ odpowiednie badania udowodniły działanie wręcz przeciwne. Ponadto obecnie budowa rowów śnieżnych oraz stawów retencyjnych odbywa się w zupełnie innych warunkach, ponieważ dzisiejsze metody budowania są bardzo ekologiczne, tzn. szczególną wagę przywiązuje się do odtwarzania roślinności w rowach śnieżnych.Jeśli budowa jest dobrze przeprowadzona, to rów w ciągu dwóch dni od ukończenia staje się zupełnie niewidoczny. Dlatego ogólne skutki naśnieżania są pozytywne. Huber: Posiadamy jedną nienaśnieżaną łąkę. I muszę stwierdzić, że dzięki naśnieżaniu mamy lepsze doświadczenia. 20 lat temu byłoby nie do pomyślenia, aby ktoś tak powiedział, ale naprawdę taka jest rzeczywistość. Rolnik potrzebuje gospodarki, turystyka potrzebuje gospodarki, a a Tyrolu obie branże działają doskonale. Muszę pogratulować wszystkim, którzy stworzyli urządzenia do naśnieżania i co roku pracują nad ich modernizacją. źródło: Magazyn Zillertal, Edycja 10 – Zima 2012/13, Wydawca: Zillertal Tourismus GmbH, A-6262 Schlitters
    4 punkty
  10. Potwierdzam. Byłem dziś widziałem na własne oczy. Na dzień dobry w Praciakach pakujemy się do "gondoli" na kołach, by tą dostać się do dolnej stacji kolei. Bardzo klimatyczna przejażdżka. Po dotarciu na samą górę, pozwoliłem sobie sfotografować pomnik "przyrody" pana Radosława Ś. Więcej smutnych informacji nie mam, reszta to tylko dobre: Pogoda dopisała. Delikatny mróz, bezwietrznie. Jednak cały dzień temperatura oscylowała w okolicach zera, więc śnieg był ciężki i wolny. Stok przygotowany na 5+, żadnych uskoków, wyrw czy nierówności. Oświetlenie stoku bardzo fajne, równomierne i w większości białe (a nie żółte jak to można spotkać na stokach w PL) Poniżej kilka zdjęć, jak to wyglądało kilka minut po 18: Tak równy stok jak widzimy na zdjęciach w górnej części utrzymał się około 2 h, w dolnej części po godzinie równo było już tylko na obrzeżach. Z każdą minutą później pojawiało się coraz więcej nieprzyjemnych dużych kawałków zmrożonego śniegu i oczywiście większych i mniejszych nierówności. Dlatego jeśli ktoś jedzie z nastawieniem by bez wysiłku pośmigać po równym stoku wieczorem, w warunkach takie jak dziś możliwe było to przez pierwsze 2 godziny. Choć prawdę powiedziawszy, warto tam przyjechać wieczorem tylko po to by odczuć ten urokliwy klimat. Byłem na tym stoku pierwszy raz, właściwie wpadłem na chwilę bo akurat jechałem niedaleko. Ale bardzo mi się spodobał. Widząc jakość równania stoku, domyślam się, że najfajniej przyjechać tu rano w tygodniu. Wtedy możemy liczyć na dłuższą jazdę na naprawdę porządnie przygotowanym stoku. Dla Krakusów stok leży w podobnej odległości co Laskowa, nawet charakterystyka stoku podobna najpierw łagodnie, później bardziej czerwono. Przygotowanie stoku lepsze, ale jazdy trochę mniej, no i wygoda - orczyk vs. kanapa również na korzyść Laskowej. Niemniej alternatywa godna polecenia.
    4 punkty
  11. Dzień 3 c.d. Jedziemy więc parę razy niebieską trasą 12 wzdłuż Hochfugen 2000 Ale wiatr robi się za duży więc zjeżdżamy całą trasę 12 i 13 aż do gondoli (znów polecam dla rodzin). Podobało się, więc jeszcze raz. Dzieciaki trochę zmarzły zatem powoli wracamy. Czeka nas na koniec zjazd czerwoną 13-ką z Wedelexpress aby dostać się powrotem pod Topjet ale nie wszyscy (najsłabsze ogniwo) muszą o tym wiedzieć :biggrin: Ponieważ siły wróciły to na dół czerwoną 5-ką pod Schnee Express i jeszcze raz czy dwa niebieską 9-ką i powoli do domu. To był udany dzień.:angel:
    4 punkty
  12. Dzień 3 No i to lubimy. Słoneczko i mrozik. Wszyscy chcą powtórzyć Hochzillertal więc jedziemy do Kaltenbach i na szczyt krzesłem Sonnenjet. Warunki super więc na dół 5-ką. Potem ulubiona 12-ka i namawiam wycieczkę na zwiedzenie kolejnej górki - Hochfugen. Wjeżdżamy krzesłem Wedelexpress, potem ja zjeżdżam czerwoną 1-ką i 2-ką pod gondolę Zillertal Shuttle ale reszta woli gondolę. Dostajemy się na górę gondolą 8er Jet i możemy podziwiać kolejne magiczne miejsce. Widok na krzesło Hochfugen 2000 I otaczające szczyty
    4 punkty
  13. Wieczorny trening na Dębowcu Skończyłem wcześniej pracę,dość szybko dochodzę do siebie po chorobie,do tego rozpiera mnie energia,więc postanowiłem ponownie zaliczyć Dębowiec.Takie nartki po pracy.Na miejscu melduję się gdzieś po 15.30,parking niemal całkiem pusty,może 20 bryk by naliczył.Ponownie nikt mnie nie kasuję,więc nadal PARKING JEST BEZPŁATNY! :applause: Udaje się do kasy i biorę 2 godzinki za 38zł.Pierwsze spojrzenie na stok trochę niepokoi,bo sporo szarych plam: Te szare plamy na szczęście niegroźne,to tylko trochę brudny śnieg po ostatnich odwilżach.Warunki zaskakują,jest niemal beton,bardzo twardo i szybko!Najbardziej zaskakują jeszcze całkiem spore fragmenty trasy ze sztruksem! :applause: Jedynie na tej małej ściance coś chyba "Ernest" spartolił,bo trochę nierówności jest i to na pewno nie z winy narciarzy. Zapada zmrok i w tym czasie na stoku total pustki!Nie wiem czy nazbierałby w kulminacyjnym momencie 10 osób: Dzisiejszy wypad był też okazją do przetestowania mojego nowego nabytku: K2 Rictor Na początku przede wszystkim dostrzegam klepiący Rocker,ale już po paru zjazdach zaczynamy się rozumieć.Dzisiejsze warunki nie były dla nich wymarzone,ale dość szybko dają mi znaki,coś w rodzaju:"no dej że pojechać na krawędzi!". :biggrin: Tak więc dałem i tu spore zaskoczenie!Krawędzie pięknie trzymają i szybko nabieram do nich zaufania.Trza będzie jeszcze popróbować na miękkim. Kiedy robi się całkiem ciemno temperatura zaczyna spadać poniżej zera,a ja robię jeszcze parę fotek: W ciągu dwóch godzin udało mi się zjechać 14 razy bez specjalnego popędzania.Podobnie jak poprzednim razem,nie bardzo potrafię się tu odpowiednio rozgrzać.Niby dziś dość ciepło i bezwietrznie,ale chyba ten zjazd trwa zbyt krótko w stosunku do wyjazdu na górę.Na koniec fota z dołu i czas do domciu. Podsumowując,stok dobry na takie relaksacyjne narty po pracy,ale te 38zł za zaledwie 2 godzinki raczej zniechęca.Jeśli ma tam być większa frekwencja,to muszą pomyśleć nad cennikiem.Może całosezonowy karnet wieczorny na dni robocze? : Albo wziąć przykład z konkurencji... Pozdrawia niezależny,samozwańczy reporter z Beskidów. :tongue:
    4 punkty
  14. Dzień 1 c.d.Jedziemy na początek do Kaltenbach czyli region Hochzillertal na rozgrzewkę. Gondolą w górę wzdłuż słynnej trasy Stephan Eberharter Goldpiste, potem w dół i na szczyt krzesłem Sonnenjet Warunki i pogoda miodzio Dzieciaki chcą najpierw coś lajtowego - dajemy w bok i parę razy niebieską trasą 12 Potem na dół czerwoną trasą 5; krótka przerwa i zjeżdżamy pod Schnee Express, żeby dostać się na kolejny szczyt Ofelerjoch. Wiedziałem, że tam im musi się spodobać. Trasy wzdłuż orczyka Panoramalift (czerwone 10 i 11) oraz krzesła Ofelerbahn (niebieska 9 i czerwona 8) są idealne do ćwiczeń wszelakich, szybszej i wolniejszej jazdy a przede wszystkim do rodzinnego nartowania. I nie myliłem się. Zostajemy tam jakiś czas. Nie ma upału więc przerwa w słynnej knajpie Kristallhutte na szczycie. Potem towarzystwo powoli zmierza do gondoli a ja robię dorzynki i jadę na dół czarną trasą 1. Jak dobrze smakuje jedzonko i napitok wieczorem :wink:
    4 punkty
  15. Na miejscu nie było netu, w ferie nie było czasu, potem rozwaliła mnie angina, więc relacja nieco spóźniona :stupid:Po krótkiej przerwie wreszcie mogłem wrócić do Zillertal! Wyjazd w 2 rodziny z dziećmi więc jest zabawnie i kierowcy się nie nudzą. Tradycyjnie postój na stacji koło Mondsee przed Salsburgiem, tym razem bez widoku na góry ale zapowiedzią zimy Podróż zajęła tylko 13 godzin ale mając na uwadze warunki (padał śnieg) to niezły wynik. Po drodze mała przygoda: kumplowi uchodzi powietrze koło wentyla, więc zatrzymujemy się na stacji w Czechach i prosimy o Superglue – Pani nie kuma więc tłumaczymy – aaaaaa, LEPIDLO! – i wręcza nam opakowanie z napisem Superglue :biggrin: Sposób się sprawdził i kropelka dowiozła kumpla do domu też. Cel to Aschau im Zillertal, czyli wioska w samym sercu doliny, czyli idealnie położona miejscówka: do gondoli w Kaltenbach całe 5 minut; można też oczywiście Skubisem oraz wzdłuż doliny z Jenbach do Mayrhofen kursuje turystyczna kolejka wąskotorowa. Dzień 1 Niedziela wita nas słoneczną pogodą i widokiem na trasę 17 Skiroute Aschau, którą można dojechać do…domu Z innych stron widoki też do zaakceptowania Niestety żona dolecza się więc 1-szego dnia nartować nie będzie:(
    3 punkty
  16. Wiem, że przez lata był taki opis na mapce, ale to zawsze była nieprawda, nawet dot. tego krótkiego fragmentu po prawej u góry ...ale już nie ma na mapce tego symbolu "100% Gefallen" Nooo, powiedzmy... chyba nie aż tak - ale fajne te trasy są Fakty są takie, że tam może być te 78% (38 stopni), ale na krótkim odcinku - nie średnio, jak podają. Ocena trasy gwałtownie się zmienia jak jest twardo i lód - a tam tak bywa, wtedy trzeba powalczyć. Ogólnie - to ciekawostka, gadżet - trupia czacha fajnie na mapce wygląda - kilka lat temu od razu chciałem tam jechać Na Hochzeiger jest jeszcze trasa 80% - opisana takim znakiem ...ale jakoś nie pamiętam szczegółów. Na Streifie w Kitz są miejscami podobne nachylenia - na Mausfalle ponoć 83% (wątpię) i jeszcze raz niżej; ale najwięcej zależy od warunków, nie od stromizny. W ciągu ostatniego roku przejechałem Streifę wielokrotnie; także, czy przede wszystkim te na co dzień niedostępne odcinki - rok temu zaraz po zawodach, ostatnio także jakiś czas przed ...ktoś na mnie krzyczał, itd. Obserwacja jest taka jak zawsze - ocena tych najtrudniejszych odcinków najmocniej zależała od aktualnych warunków, rodzaju śniegu, czy co to tam leżało na trasie - czasem jazda na lajcie, a czasem się "zsuwałem" miejscami ...a najzabawniejsze, że Oni w ogóle nie jeżdżą po tym stromym ...bo przeskakują Widzisz ...ostatnio ktoś znajomy wrócił i stwierdził, że porażka i, że na Kaunertalerze było lepiej Bo trasy nieprzygotowane, bo dużo ludzi, bo za duży i powroty męczące i coś tam jeszcze. Ja od paru lat oceniam to miejsce (SFL) wysoko, lubię tam być - ale dla ludzi pogoda i aktualne warunki bywają decydujące w ogólnej ocenie ośrodka (sic!). Faktem jest, że tam sporo tras ma ekspozycję wschodnią czy południową, są słoneczne ale "wrażliwe". ...ale mnie się tam nawet w połowie kwietnia podobało i jeździło świetnie Przy okazji - zwracam delikatnie uwagę na niedalekie Nauders - zawsze jakoś pomijane, może ze względu na wielkich sąsiadów (SFL i Ischgl) - niesłusznie pomijane, tam jest zawsze mniej ludzi, i nie tylko to na plus. SkWelt - trochę "mega turbo Białka" - ale raczej bez patologii Rejon po prostu dość wrażliwy na różne ferie itp. - ale nawet w Sylwestra nie było źle, a pod koniec stycznia w miarę luz. Jak jest miejsce na trasach - to można pojeździć, choć w kość nie dają. Kilometrowych przewyższeń tam nie ma - raczej taki "ludzki wymiar", trasy "na raz"... może więc to raczej "turbo-Jaworzyna Krynicka x 20-30" (?). Właściwie całkowity brak off-piste, tu zgoda - chyba, że ktoś ma ochotę rozbijać się w lesie... ale ilu ludzi w ogóle dotyczy ten temat? W Kitzbühel najgorszy rejon to ...okolice Kitzbühel Zgadzam się - za Jochbergiem, w stronę Hollersbach (Mittersill) - najlepiej, najmniej ludzi, najlepszy klimat (nisko granica lasu, śnieg leży długo itd.), najlepsze trasy i ogólnie teren.
    3 punkty
  17. Dzień 2 Niestety pogoda się zmieniła – pada śnieg. Gnany wspomnieniami z Penken, postanawiam, że celem będzie następny ośrodek – Mayrhofner Bergbahnen (tu do wyboru Ahorn, Eggalm, Rastkogel, Penken i Horberg). Po 15 min. Jazdy jesteśmy pod gondolą w Muhlbach Na początek wjeżdżamy krzesłem na szczyt Horberg wzdłuż pieknej i długiej czarnej 17-ki; i na dół dłuuugą niebieską trasą 7a. Pogoda niestety nie sprzyja, więc dostosowuje się do rodziny. Widok na Horberg Potem oczywiście czas na 150er Tux czyli największą po Ahornbahn (do 160 os.) koleją wahadłową Austrii, która może pomieścić 150 osób (czas wjazdu 5 minut) Stoki Penken Dostajemy się na stoki Rastkogel. Tam pogoda pogarsza się – wiatr, śnieg i co najgorsze nie widać wiele. Ale i tak nam się udaje zrobić parę zjazdów niebieską trasą 6 (kolejna genialna rodzinna) oraz czerwoną 2 i 2a. Rodzina chce wracać do 150er Tux a ja zjeżdżam czerwoną 16 (ścianki jak zwykle zamuldzone i na dole czuję, że żyję). Jeszcze tylko wjazd orczykiem i jedziemy rekreacyjną niebieską 8-ką pod gondolę. Trudno : A miałem nadzieję, że pokaże im więcej no i oczywiście Harakiri zaliczę. Next time.
    3 punkty
  18. no i na czarnej kolejna niespodzianka, w kilku miejscach sa slady ratraka zjazd calkiem przyjemny, jednak tylko raz na rozgrzewke, pozniej coraz wiecej ludzi i ciezko tam spotkac nietkniety snieg... co innego w lesie :)do ktorego kierujemy sie po drugim wjezdzie na Miziowa, poza nami nie bylo tam jeszcze nikogosniegu jest na prawde bardzo duzo, jeszcze nie tyle co w szczytowym momencie rok temu, ale solidny podklad + ogromny opad, spowodowal ze warunki sa niesamowite. puchu jest ok metr a miejscami sporo wiecej.las z Miziowej do Szczawin bardzo przyjemny, jak zawsze, ale pierwszy zjazd robilem na pamiec, no i niespodzianka, w tym roku jest wiecej powalonych drzew, nie ktore nie do konca przysypane. Po 2 zjazdach, rusza wyciag na szczyt, robimy lasy obok wyciagu i jeszcze raz do Szczawin, by 9:15 byc znowu na szczycie. tym razem decydujemy sie na marsz w gore. podpina sie pod nas kilka osob i w ok 10osob brodzimy w snigegu po pas. meczarnia straszna wiec nie doszlismy tam gdzie chcielismy, ale chociaz czesc szlaku przetarlismy zjazd jest bajeczny, sniegu mnostwo. Kopula szczytowa to jest to co lubie najbardziej, fajne nachylenie, rzadki las no i ten snieg wystarczy spojrzec na to drzewko, a mamy przekroj opadu z ostatnich dni ostatni zjazd zrobilismy na sam dol, na parking, miejscami bylo ciezko, bo przecieralismy szlak po tym opadzie, ale jutro juz powinno byc lepiej.udalo mi sie wygospodarowac czas od 8 do 12, tak wiec Ravick jutro sie bawimy, oby tylko noc przyniosla swiezy snieg
    2 punkty
  19. czas na relacje z dzisiejszego dniazaczne od poczatku :)wczoraj ok 10 dwoch znajomych z mojej szkoly wrocilo z Pilska i stwierdzilo ze w lesie jest na prawde fajnie, mozna juz bez problemowo jechac do Szczawin, wiec umowilismy sie na dzisiaj, przed 8 pod krzeslem. Gdy wczoraj na dole padal deszcz i deszcz ze sniegiem, na Pilsku walil snieg :)ok 18 opad sie uspokoil, poszedlem sobie niczego nieswiadomy spac.wstaje rano, bo obudzil mnie pod domem odglos lopaty odsniezajacej podjazd , patrze w okno, widze ze leca wielkie platy. Wygladam na samochod, ktory o 18 splywal deszczem, dzisiaj o 7 wygladal tak : wystarczy spojrzec na lusterko i widac, ze warstwa sniegu jest wyzsza, ok 25 cm!!!na mojej twarzy juz po obudzeniu zagoscil banan, a to i tak byl tylko przedsmak :)szybkie sniadanie, pakowanie nart i ubieranie, no i odsniezanie auta. pod drodze maly problem z wyjazdem, bo drogi boczne nie odsniezone, melduje sie jednak na czas pod krzeslem i w grupce znajomych ruszamy :)pojawia sie jakis problem z bramkami, wiec mamy promocje i darmowy wjazd krzeslem.na dzien dobry, taki widok: a tu zblizenie na krzeselko, te ktore jada z gory, przywoza na dol nadmiar sniegu ladujemy na Szczawinach i pierwsza niespodzianka, pozytywna dla tych ktorzy wola jazde po trasach - otoz mimo mocnego opadu, czerwona 5 w miare przygotowana, ratrak musial ok6-7 jechac i ubijac, na sztruksie warstwa ok 5-10cm sniegu ruszamy orczykiem na Miziowa, rzut oka na czarna trase: nie jest zle, pojedyncze slady na niej, wiec bierzemy ja na rozgrzewke :)c.d.n...
    2 punkty
  20. Ten temat to bicie piany, każdy stromy stok można zjechać za pomocą różnych technik i różnej strategii, zależy to w dużej mierze od warunków, widoczności, zatłoczenia, rodzaju śniegu i zmęczenia podłoża, inaczej pojedzie się na lodzie, inaczej na miękkim, inaczej w tłoku a inaczej na zamkniętej trasie "Pucharu czegośtam", inaczej w puchu czy po topniejącej brei, do tego jest kwestia celu jazdy czyli : - jeden chce tylko zjechać w jednym kawałku i przeżyć, inny mieć z tego przyjemność i dostosowuje technikę do jazdy jaką lubi bez dywagacji o czystości stylu czy skuteczności, inny chce być jak najszybciej na dole a jeszcze inny ćwiczyć poprawę jazdy. Techniki tu pokazane na filmach czy w opisach są fajne ale często nie do zastosowania z uwagi na warunki, najczęściej zarówno zdeklarowani ortodoksyjni carvingowcy jak i klasycy będą na bardzo stromym i twardym stoku zmuszeni podpieraniem się technikami oporowymi, o których nikt tu nie wspomina - każdy gdzieś ma swój limit zarówno w technice jak i w psychice.
    2 punkty
  21. http://v4.sadistic.pl/flv/20121206/1354824891_cfd_193.mp4 CTRL+S albo Plik>Zapisz Jako Za ten reportaż biję brawo TVNowi. Jeśli chcecie poznać różnicę między ekoidiotami a ekologami, odwiedźcie tą stronę: http://www.zm.org.pl/. Tutaj: http://www.zm.org.pl/?a=rpo_slask-132 przykładowo przedstawiona została bardzo sensowna propozycja zmiany RPO woj. śląskiego, które to po powołaniu Kolei Śląskich totalnie olało sektor kolejowy. Z całego serca popieram ekologię polegającą na może śmiesznych dla niektórych akcjach np. gaszeniu świateł w domach, oszczędzaniu wody, korzystanie z ekologicznych materiałów przy produkcji, popieranie inwestycji w zielone formy transportu. Jest to mądre i powinno być propagowane przez ekologów, natomiast pana Ślusarczyka należałoby postawić przed sądem za wypaczanie roli ekologa i wykorzystywanie jej do terroryzmu. Pan prezes PnRWI, powinien przeglądnąć różne nagrania i zobaczyć jak robi z siebie pośmiewisko powtarzając śpiewkę o korytarzach migracyjnych wilka, które pokrywają obecnie 99,9% powierzchni Polski w jego mniemaniu.
    1 punkt
  22. Mifilim, tyle pięknych dni na nartach, a Ty nadal liczysz to jako jeden? : :wink: (dni na nartach:1) Chyba nie biegałeś tylko z aparatem? :biggrin: Miło się robi człowiekowi na duszy od samego czytania. Piękne okoliczności przyrody. I mówisz, że 4x4 nie dało rady bez łańcuchów? :eek: No, to dopiero zima!
    1 punkt
  23. SON wieczorne zjazdy Wybrałem się dzisiaj na wieczór na Golgotę w Szczyrku. Niestety sam dojazd zabrał mi 60 minut, gdyż koło 18:00 stałem w korku w Buczkowicach. Wypadek, ruch wahadłowy, tak jak Andrzej napisał masakra. Ale nic, umówiłem się w Szczyrku z Wujkiem więc stałem w tym korku cierpliwie... Koło 18:45 jesteśmy na parkingu. Od razu po wyjściu z samochodu, jakiś gościu w kamizelce parkingowego i mocno podchmielony chciał od Nas 2 zeta. Dostał figę z makiem i odszedł :biggrin: Pojeździliśmy godzinkę z minutami, kilkakrotnie Golgota, później na lewo od Golgoty z Suchego do Soliska. Warunki dobre, dużo świeżego śniegu. Niepodobało mi sie natomiast oświetlenie stoku, zbyt ciemno zwłaszcza po stronie gdzie nie ma lamp. Powrót z Szczyrku na całe szczęście już bez niespodzianek. Pozdrawiam serdecznie Maciek
    1 punkt
  24. W Rudzie śląskiej i w całej Aglomeracji śląsko-zagłębiowskiej tylko słabo prószy i śniegu malutko, 1-4mm . Na kamerkach widać ,że w Beskidach sporo napadało i warunki na stokach są i będą dobre:smile:Fajna przygoda marboru! Życie dostarcza nam coraz to nowych wrażeń. Ja dzisiaj podtrułem się pączkami upieczonymi chyba na starym oleju i dwie godziny spędziłem w łazience z ostrym bólem brzucha...... Teraz jest już dobrze.Ważne ,że załatwiłem sobie 12 i 13 .02 wolne (za to piątek i niedziela na służbie) i pojadę ,,kończyć sezon'' do Szczyrku i Ustronia.
    1 punkt
  25. No współczuję,jeszcze chyba nigdy nie wracałem niespełniony,ale z drugiej strony... ...najważniejsze,że sypie! :applause: :wink:
    1 punkt
  26. Najważniejsze że jesteście cali Przecie jeszcze sporo dni nam zostało do lata :wink:
    1 punkt
  27. Świetna relacja! W "kalendarzu" wpisuję "do odwiedzenia". Dzięki :happy:
    1 punkt
  28. Janek57, nie rozumiem z czym się nie zgadzasz? W pełnej rozciągłości poparłeś i rozwinąłeś moją tezę. PS. Jako anegdotę przytoczę pewne zdarzenie z moich licealnych czasów w innych warunkach ustrojowych. Zaangażowana politycznie pani od polskiego zadała przygotowanie krótkiego wystąpienia publicznego. Jako że wówczas nastapił okres manewru gospodarczego i dopuszczono konstruktywną krytykę, pozwoliłem sobie z kolegą na takie wystąpienie. Kolega. " To dobrze towarzysze, że tak się stało! To dobrze, że wykazalismy się zaangażowaniem i uporem i osiagnelismy cel. Możemy dziś powiedzieć, że prawidłowo wykorzystaliśmy czas, siły i środki dla osiagnięcia celu " Na to ja. " Nie zgodzę się z towarzyszem!!! To wcale nie dobrze, że tak się stało!!! TO BARDZO DOBRZE, ŻE TAK SIĘ STAŁO!!! TO BARDZO DOBRZE, ŻE WYKAZALIŚMY SIĘ..... itd. Drugie PS. Potem miałem przej.... u pani polonistki. Mam nadzieję Janku57, że u Ciebie nie, a tylko się usmiechniesz.:smile:
    1 punkt
  29. A ja tak się zastanawiam... "Pracownia na Rzecz Wszystkich Istot" Czy ludzie są istotami dla nich? Nie mogę w dzisiejszym świecie żyć bez pieniędzy... muszą się przenieść lub umrzeć. To tak jak motyle z S7, nie? Wyimaginowane niedźwiedzie z Pilska też
    1 punkt
  30. :cheerful: wolałbym móc mu wp..... spuścić ale puki co mogę go tylko fanatycznie krytykować
    1 punkt
  31. Mają facebooka?? Myślałam że facebook jest beee... Swoją drogą ten ich znaczek: jest przerażający... wygląda jak jakiś stwór... o niekoniecznie przyjacielskim spojrzeniu. Nie wiem kto wpadł na tą koncepcję, ale dobrze oddaje charakter działania tej organizacji.
    1 punkt
  32. -byłem 2-gi raz-mam mapy-jest też skiline Hochzillertal, from January 13, 2013 to January 18, 2013 Ticketnumber 1-1153-7-121877Jan. 13. 2013 Hochzillertal 2.259 vm 10 lifts 41 km Jan. 14. 2013 Mayrhofen 2.726 vm 10 lifts 19 km Jan. 15. 2013 Hochzillertal 5.431 vm 13 lifts 48 km Jan. 16. 2013 Krimml 2.083 vm 6 lifts 15 km Jan. 17. 2013 Hochzillertal 3.406 vm 11 lifts 55 km Jan. 18. 2013 Hochzillertal 5.852 vm 16 lifts 75 km 6 days 21.757 vm 66 lifts 253 km i tyle generalnie trzeba, by pamiętać :biggrin:aha, jeszcze trzeba pamiętać, których wyciągów nie liczy skiline, żeby przypadkiem nie zapomnieć ich dodać do przejechanych kilometrów, bo inaczej byłby kłopot:unsure:
    1 punkt
  33. ja bym polecał Giełdę Sprzętu Zimowego na Puławskiego, wybór sprzętu jest duży i ceny są przyzwoite, w dodatku zespół pracowników/serwisantów/właścicieli nie zmienił się od kilku lat (w przeciwieństwie do wielu z intersportu) więc są dosyć obeznani, potrafią doradzić i można z nimi pogadać na tematy narciarskie. tu link do strony http://www.nartypoznan.pl/ a SkiTeam na Bułgarskiej jest raczej drogi, jest też Giełda narciarska na Dąbrowskiego, na wysokości wiepofamy.
    1 punkt
  34. Witaj w Poznaniu masz SKI-TEAM na Bułgarskiej Famili-sport w Rondzie i Itersporty w Browarze na Bukowskiej w King Crossie i w Pestce na Aleji Solidarności. Najbardziej cyknieci wydaja sie byc w Ski-teamie i ci w Rondzie ale najlepiej weż ze soba kogoś doświadczonego to zaraz wyłapie czy sprzedawca jest znawca czy tylko marketingowiec...http://www.dalbello.com.pl/manufacturer/dalbello tu masz namiary na przedstawiciela dalbello. Ja smigam w butach tej firmy i jestem zadowolony (chyba maja sklep w P-ń )
    1 punkt
  35. Szczęściarz...:frown:: Co ja bym dał, żeby się też tak skazać hehe. Ja na każdy swój wyjazd muszę zabierac całą rodzinę ehhh.... Sorry za zejście z tematu ale rozczuliłem się nad jankiem
    1 punkt
  36. http://www.panorama-laengenfeld.at/ z basenem i saunami wypas za rozsądne pieniądze. Sprawdzone osobiście. Pozdrawiam.
    1 punkt
  37. Gastehaus Renate , Apart.Relax w Langenfeld - to sprawdzone , a czy są wolne sprawdzisz w wyszukiwarce na www.oetztal.com
    1 punkt
  38. 31.01.2013 – Zillertal Arena – 20km W czwartek ruszyliśmy do Areny. Po intensywnym przepinaniu się w Hochzillertal, w Arenie postanowiliśmy skupić się tylko na fragmencie tras. W pogodzie nastąpił kolejny twist, mocno się ochłodziło i rozmięknięte poprzedniego dnia stoki stały się w niższych partiach lodowym betonem. U góry jeździło się fantastycznie, jeździliśmy na wszystkich czerwonych trasach w obrębie Rosenalm. Panowie nie omieszkali pójść na Skimovie wzdłuż czerwonej „17”. Ja nie jestem mocna w jeździe na lodzie i koło 15 zakończyłam zjazdy i wraz z dziewczynami siedziałyśmy na ławeczce pod górną stacją kolejki Rosenalmbahn obserwując ludzi zjeżdżających w stronę gondoli. Wyglądało to jak pomieszanie cyrku i komedii z czasów filmu niemego. Właściwie co kilkanaście sekund ktoś się wywracał na lodowym zboczu, aż dziw, że nie skończyło się to żadnym wypadkiem. Z pewnością powrócę do tego ośrodka, bardzo podobały mi się czerwone trasy. Chciałabym też zobaczyć inne części Areny. Arena jest też najlepsza jeśli chodzi o dostęp do Internetu. Tylko tutaj w wielu miejscach są Hot Spoty z dostępem do netu. W kontekście Areny wspomnę jeszcze kierowcę skibusa, który z sympatią machał do narciarzy na przystankach i na głos zapowiadał kolejne miejscowości. 01.02.2013 – Penken, 35km Ostatni dzień na nartach, powrót na Penken i plan zrobienia „the best of”. Niestety, ostatniego dnia pogoda nieco pokrzyżowała nam plany. Znowu jest cieplej, a na górze mglisto i pochmurno. Zaczynamy od czerwonej „7”, potem jedziemy na Rastkogel, ale tam widoczność jest fatalna i po kilku zjazdach wracamy niżej. Zdecydowanie lepiej jeździ się na ulubionych przez nas czerwonych „6” i „11”, choć śnieg nie jest zbyt przyjemny, mokry i ciężki z muldami, a gdzieniegdzie są jeszcze pozostałości lodowych połaci. Tak niestety nasz wyjazd dobiega końca. Podsumowując, bardzo wysoko oceniam ten region. W 6 dni absolutnie nie do przejeżdżenia, mnogość tras jest przeogromna, każdy znajdzie coś dla siebie. Bardzo dużo fajnych, szerokich czerwonych tras, na których bezpiecznie będą podróżować narciarze ze średnimi umiejętnościami. Bardzo rozbudowana sieć skibusów, jechaliśmy samochodem tylko raz, do Kaltenberg, choć mogliśmy równie dobrze skorzystać z bezpłatnej kolejki Zillertalbahn. Bardzo dobra infrastruktura, tylko raz, na Hochfugen byłam rozczarowana wolnym krzesłem. Ceny na stokach i w restauracjach umiarkowane. Pogoda mogłaby być ciut lepsza, ale z tym jak na loterii. Na pewno tam jeszcze wrócimy!!! Zdjęć nie mam, ale mam nadzieję dostać od mojej siostry.
    1 punkt
  39. "Do każdego urządzenia wyciągowego musi być przypisana niebieska lub zielona trasa" - mniej więcej tak to było w poprzednim polskim rozporządzeniu ministra, literalnie nie pamiętam ale sens na 100%; tak pewnie jest też teraz, i pewnie też w Alpach. To wszystko prawda - i dlatego po raz kolejny - ta terminologia "curving vs. classic" wprowadza mnóstwo zamętu i nieporozumień, porzućcie to, porzuć, proszę Ty Michale :)Jazda na nartach jest jedna i zna wiele technik, niektóre wzorcowe, jakoś tam nazywane - a w praktyce jazda jest zawsze mieszana łacząca różne techniki (nie style!) w różnym stopniu ...i umiejętność ich skutecznego wykorzystywania to jest krok w stronę "umiem" Dla różnych ludzi, to będzie oznaczać coś innego - co dla ciebie? Czasem się chce, a może to jest niezbędne Na Strefie, na trawersie w dolnej części robi się takie właśnie kołkowania i szalunki, wypełnia śniegiem i potem chyba zalewa wodą, albo wodą z jakąś chemią (?). Mam tylko 2 fotki bo ktoś krzyczał, a ratraki wpychały do góry śnieg na wciągarkach. ...Hmmm, wiem, że w zasadzie chyba nie powinienem tam wjeżdżać, ale tak jakoś wyszło (początek stycznia tego roku). OK, po prostu tak ci foto wyszło Uprzedzam, że ponieważ zajmuję się tym na co dzień, to nie narobiłem się wcale, po prostu obróciłem fotkę tak, by ten niewielki fragment horyzontu był poziomo, a przede wszystkim chmury - ich linia też powinna być pozioma. Efekt poniżej, wraz zaznaczonym kątem - starałem się być łaskawy i wybrałem dość "stromą" interpretację. Wychodzi 38 stopni, czyli faktycznie stromo, bez ironii. Byłem w Alpbach i tam nie ma nigdzie na trasach 60 czy 70 stopni Oko ludzkie, czy błędnik, czy inne zmysły ludzkie mają ogromną trudność w ocenie wymiarów w pionie - stąd mnóstwo nieporozumień. Myślimy i postrzegamy płasko - widać dość dawno zeszliśmy z drzew
    1 punkt
  40. Ja co prawda na Chopoku nie byłem, ale właśnie wróciłem z Vratnej. Na Słowacji nie byłem już kilkanaście lat i chciałem sprawdzić, jak obecnie wygląda, co przez ten czas się zmieniło. Konkluzja: poza cenami, to zmieniło się raczej niewiele. Ceny, to tak na oko 3/4 cen alpejskich, ale standard tylko trochę lepszy niż za komuny. Cennik skipasów: http://zima.vratna.sk/sk/cennik-skipassy Dominują orczyki oraz talerzyki Tatrapomy, stoki niby wyratrakowane, ale jakoś niezbyt równo, spod śniegu gęsto wyłazi lód, a czasem i ziemia. Stoki raczej strome, dobre dla zaawansowanych narciarzy, ale brak łagodniejszych stoków dla słabiej jeżdżących, jest tylko całkiem płaskie pólko dla dzieci stawiających pierwsze kroki na śniegu. W weekend tłumy Słowaków, w tygodniu luz. Na parkingu tylko kilka polskich rejestracji. Przy dolnej stacji nowe toalety, nawet czyste, ale w umywalce kran obluzowany, cały się rusza i nie ma w nim wody. W innej toalecie niby jest suszarka do rąk, ale nie działa. Generalnie widać, że ludziom się tam nie przelewa, a forsy brakuje na wszystko. Mieszkałem w 2* hotelu "Pod Sokolim". Obiekt stary, chyba z czasów wczesnej komuny, a może nawet przedwojenny. Personel bardzo miły i przyjazny, ale mimo widocznych prób modernizacji obiektu, standard w dalszym ciągu niczym w szkolnym schronisku za czasów komuny. Cena jednak już alpejska, bo pomimo rezerwacji jeszcze we wrześniu w jakiejś promocyjnej cenie, za nocleg płaciłem 18 EUR od osoby, czyli cenę za jaką w Alpach, bez wyszukiwania okazji, mam apartament w tamtejszym standardzie. Gdy spadł śnieg, okazało się że do mojego hotelu dojazd jest możliwy tylko w łańcuchach, więc miałem okazję żeby przetestować ich nowy zestaw Śniadanie w hotelu kosztowało 4 EUR, ale nie najadłem się nim. Żonę najbardziej zbulwersował cena cytryny do herbaty, wynosząca 0,80 EUR (żona twierdzi, że w Polsce za te pieniądze kupuje 3 nieduże cytryny). W Terchowej pizza kosztuje ok. 6 EUR, chociaż znalazłem bardzo fajną pizzerie "Natalia" na peryferiach, gdzie taka sama pizza kosztowała 4 EUR. Niewątpliwie na moją niezbyt przychylna ocenę wpłynęła niekorzystna pogoda, ale pomimo tego myślę, że nieprędko pojawię się tam ponownie.
    1 punkt
  41. Ludzie, bez przesady, 100% nachylenia to kąt 45 stopni. Praktycznie nie jest mozliwe aby na takim stoku utrzymał się śnieg. Zjedzie pod własnym ciężarem. Oczywiście można robić jakieś kołki itp., ale komu by się chciało, i dla kogo?
    1 punkt
  42. Super-G był mocno gigantowy stąd takie wyniki Teda i przede wszystkim Gauthier, Svindal najgorszy wynik w sezonie, ale pokpił sprawę w końcówce. Raport szpitalny: Kjetil Jansrud zerwał więzadła krzyżowe i sezon ma już z głowy, po upadku zjechał o własnych siłach, ale niestety... Chemmy Alcott trafiła do szpitala po treningu zjazdu z kontuzją prawego kolana.
    1 punkt
  43. Znowu w Alpy.Jesteś nie do przebicia Marcin. No i rodzinkę wciągnąłeś. U mnie odwrotnie . Córki zawiesiły uprawianie narciarstwa bo na nartach jest za zimno ,przede wszystkim i za daleko. Co mają powiedzieć narciarze np. z Gdańska. Mam w planie narty 12.02.13 w Szczyrku z rodziną siostry tzn. szwagier i siostrzeńcy jeżdżą ,siostra się przygląda. Też wstręt do zimy ma. Chłopcy Paweł i Antoś ,bliźniaki jeżdżą od 5 lat właściwie to Paweł chce a Antosia to specjalnie nie bawi. Chłopcy trochę rozpieszczeni bo musi być odpowiednia pogoda czyli 0 do minus 5 ,bez opadów, inaczej nie pojadą. W roku są na nartach od 1-3 razy czyli dopiero około 10 razy na stoku byli. Próbuję ich przekonać do częstszego wyjazdu ,ale podobnie jak w przypadku córek z marnym efektem.Szwagier jeździ od ponad 30 lat na prostych nartach techniką klasyczną, bardzo dobrze śmigiem.Ma narty i buty z roku 1985 i nie będzie ich zmieniał: Nart nie ostrzył ani razu bo to wyrzucanie pieniędzy, tylko smaruje. Wyjeździł się za młodu to teraz dwa razy w sezonie mu wystarcza. Zresztą wkurza go reszta narciarzy,, którzy jeżdżą na nartach ,na których pojedzie każdy bo nie wymagają żadnych umiejętności''. Może być tak ,że znowu pojadę sam bo np. będzie padać.Jestem skazany na samotne wyjazdy ,ale na stoku zawsze kogoś się pozna i pogada. Marcinie przyjemnego nartowania w Alpach.:smile:Znowu trochę nie na temat . Przepraszam
    1 punkt
  44. super relacja. obrazy mówią więcej niż słowa. dzięki
    1 punkt
  45. :eek: :stupid: To nie patrz,nikt Ci nie karze... :tongue: A ja bardzo lubię patrzyć na takich,zwłaszcza 70 letnich dziadków,którzy pomykają z takim tempem,do tego w pełni kontrolowanym,imponujących opanowaniem techniki i precyzyjnie wybierający tor jazdy jak zaprogramowany komputer.Nie ważne przy tym czy są muldy,lód,puch czy idealny sztruks,technika jazdy zawsze idealna i przede wszystkim nie zagrażająca innym użytkownikom stoku. Za to jak patrzę na sporą część karwingowców,a zwłaszcza na ich panowanie nad tym co robią,to nie dziwi mnie,że podczas ferii w szpitalach idą tony gipsu... :eek:
    1 punkt
  46. Kolego nie pisz pierdół i nie rób ludziom wody z mózgu.
    1 punkt
  47. Panowie wydaje mi się , że pytanie jest trochę źle postawione powinno brzmieć : po co komu za krótkie narty ?:smile: trudno negować sam fakt , że ktoś jeździ na narcie krótkiej ,powiedzmy SL . Czasem jednak faktycznie są one przykrótkie dla danego narciarza, co skutkuje dosyć chaotycznym sposobem jazdy ( zwłaszcza na stromym),albo też w żaden sposób nie potrafi wykorzystać geometrii swoich desek , jeżdżąc wyłącznie długimi ,wręcz gigantowymi skrętami , ale z reguły takimi , gdzie w drugiej fazie skrętu następuje ześlizg
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...