Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 12 Październik 2026
-
Rok
12 Październik 2025 - 12 Październik 2026
-
Miesiąc
12 Wrzesień 2026 - 12 Październik 2026
-
Tydzień
5 Październik 2026 - 12 Październik 2026
-
Dzisiaj
12 Październik 2026
-
Wprowadź datę
14.12.2014 - 14.12.2014
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 14.12.2014 uwzględniając wszystkie działy
-
Nie chcę żeby to zabrzmiało jak jakieś kombatanctwo. Pewnego dnia kiedy wróciłem z nart do domu.... Po OK 10 minutach zapukali panowie z SB z nakazem rewizji domu. Miało to związek z listem jaki napisałem do mojego kolegi który był w wojsku i przedłużyli mu służbę. Oczywiście treść tego listu nie nadaje się do cytowania.Bo mogłaby się nie podobać.:smile: Panom z cenzury w SB też się spodobał. Kazali mi napisać oświadczenie,że odwołuję co napisałem w tym liście.: Napisałem,że: ...w obecnej sytuacji jestem zmuszony odwołać co napisałem w tym liście.:cheerful: Tym panom też się to nie spodobało i zabrali mnie na "wycieczkę".:eek: Trochę postraszyli,że moje ślady z obuwia pasują do śladów z jednego włamania itd.,itp. Trochę ustałem się pod ścianą oparty rękami o ścianę a nogi maksymalnie odsunięte w tył. Trochę mnie pałą przeciągnęli.:sorrow: I puścili nad ranem.9 punktów
-
8 punktów
-
Z dzisiaj:Poniwiec- jak widać.... Czantoria nieco lepiej ale też bez szans... Cienków uruchomił talerzyk na dolnej polance: Klepki - mogłby ruszyć talerzyk ale chyba nie warto... Duża Palenica - kiepsko... mała Palenica - to samo lub gorzej Niezawodna Nowa Osada - też juz z przetarciami choć jeszcze całkiem nieźle. A najlepsze warunki - sądząc po wysokości barierek na zeskoku to 60-80 cm - były na skoczni w Malince... :-) Chodzi jeszcze Soszów ale tam nie dotarłem.. Ogolnie kiepsko to widzę. W weekend temperatura > 10 st i silny wiatr. Snieg (nawet sztuczny) znika w oczach... jeszscze kilka dni i koniec.... a tu połowa grudnia. Powtórka z rozrywki? oby nie....PozdrawiamMichał8 punktów
-
Drogi Panie Mostostal, to nie jest tak jak piszesz. Nie mam zamiaru ludzi dzielić ze względu na kolor skóry czy wiarę. Tylko na elementarne etyczne wartości (zwykła sprawiedliwość) Widzisz miałem taką przyjemność rozmawiać z paroma inwestorami stacji narciarskich w Polsce i Oni opowiadali mi o swoich trudnościach jaką mękę przeszli, żeby zdobyć wszystkie pozwolenia. Prawie we wszystkich przypadkach trwało to siedem-osiem lat. Opowiadali mi o swojej gehennie z (Judaizmu Gehinom) jaką musieli przejść po wszystkich urzędach, wliczając w to także opinie wszawobrodych. Od samego początku inwestor z Istebnej miał schody, nie wiadomo do końca jak zakończy się uzyskanie pozwolenia użytkowania wyciągu na Buczynkę. Oczywiście można twierdzić, że jest głupi i nie wie jak to załatwiać? Można marudzić że jeździ Merolem. Interesuje mnie w tym wszystkim jeżeli udałoby się przejąć tą inwestycję przez TMR, czas załatwiania odpowiednich zgód i pozwoleń. Z tego co czytałem inwestor z Istebnej miał wielkie plany, także budowę gondoli na Miziową. Miał też dużo problemów z wszawobrodymi. Dla mnie narciarza też powinno być wszystko jedno, kto wybudował daną stację narciarską. Chodzi mi jednakowoż o elementarne prawa sprawiedliwości oraz równy start dla wszystkich. Niech budują wszyscy i jak najwięcej, Słowacy Austriacy czy Japończycy, ale na uczciwych i czytelnych warunkach dla wszystkich.6 punktów
-
W dniu 13 grudnia zawsze powstrzymuję się od roboty, dlatego nie napisałem ani słowa. W 1981r byłem w wojsku, w SPR w WOSWI we Wrocławiu. O tym przykrym zdarzeniu nie chce wspominać. Zdążyłem zapomnieć wszystkie nazwiska moich wystraszonych i durnych przełożonych. MB, moje listy nie dochodziły do żony! Widocznie nie nadawały się! A żona pisała mi szyfrem, i niektóre wiadomości udawało sie przemycić! Nie mogę darować temu w czarnych okularach i jego poplecznikom, że wyprowadzili wojsko przeciwko własnemu narodowi! Jak ta sztuczna, sowiecka władza bała sie ludu! Ja to widziałem od środka!6 punktów
-
tumlin 14.12Miałem już nie wspominać o Tumlinie...ale co zrobić:stupid:Córka mnie zrywa w środku nocy o 8:30 i mówi, że jedziemy; nie pada to jedziemy :biggrin:Zaskoczenie pozytywne - jest tylko +3; wyratrakowane, troche zmrożone i oczywiście tylko parę osób. W skrócie dajemy z córcią do 13:30 i do domu. Potem w Kielcach zaczyna padać :frown:: Dzień narciarsko zaskakująco dobry :angel:PSJak coś to jutro jestem w Białce5 punktów
-
5 punktów
-
Co żeście się poopijali?Czy co? :stupid: W Polsce dyskusje polityczne mają równie dobry poziom i sens po dużej dawce alkoholu.:crazy: Zostawcie to politykowanie,Bo do niczego dobrego to nie prowadzi.4 punkty
-
3 punkty
-
mysle, że w wolnych chwilach nalezałoby nieco dowiedzieć sie czegoś o tym strasznym zaborze. http://pl.wikipedia.org/wiki/Kategoria:Polscy_pos%C5%82owie_do_Reichstagu_w_Berlinie Pozdrawiam M2 punkty
-
Przez kilka lat od 1983 z przerwami na kwarantannę jeździłem PKP co 1=2 tygodni do W-wy po różne wydawnictwa które woziłem w plecaku takim dużym z aluminiowym stelażem. Kilka razy porą zimową miałem ze sobą narty(polsporty z szaflar) aby na dworcach kolejowych wyglądać na Warszawiaka jadącego w góry.Pewnej podróży sympatyczna -jak mi się wtedy wydawało starsza bo ok 30 letnia Pani- uśmiechając się dwuznacznie rzekła abym zmienił smar do nart bo ten którego używam strasznie zajeżdża farbą drukarską.2 punkty
-
Pod warunkiem, że śnieg ma kolor pomarańczowy.. ;-) Niebieski to powódź... ;-) Ale OK. zgoda co do jednego. Każdy z nas ma swoje za pazurami i swoje poglądy. Nie dajmy się wkręcić w "politykę miłości" rodem z Wiejskiej. Na bok swary, spory głupie... wszak i tak nas mają w [...]... ;-) Twórzmy i łączmy! Dzięki MB!2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Ta dyskusja nie ma najmniejszego sensu. Nie znamy wypowiadających sie, nie wiemy kim są, jaka maja narodowość, jaką wyznają, bądż nie wyznają, wiarę, kto ich i w jakich warunkach wychowywał? Dla przykładu, jestem przekonany że Mostostal nie słuchał Radia Maryja w ogóle lub nie dłuzej niz 10 minut!!!!! Jego opinie pochodzą, no własnie, skąd? To jest klasyczny przykład ignorancji. Słusznie zauważył jeden z kolegów, że nie zrozumie bezideowiec i zapatrzony na pieniądze i swój koniuszek nosa kogoś, dla kogo inne wartości są ważniejsze. Nigdy bym sobie nie pozwolił na drwiny z ludzi którzy obchodzą np. szabas czy ramadan. Natomiast gardzę młodym człowiekiem, który miał pretensje do swych nowobogackich rodziców, że na jego chrzestnego nie wzięli innego, jeszcze większego nowobogackiego znajomego! Odpowiedż ojca, nota bene syna komunistycznego notabla, brzmiała, " bo jak się rodziłeś to wujek był jeszcze biedny"!!!! Co z takich ludzi wyrośnie?2 punkty
-
Mostostal uspokój proszę ton wypowiedzi i nie używaj inwektyw ad personam. Proszę też innych o tonowanie postów. Piszemy tu o nartach, inwestycjach narciarskich. Polityka nie tutaj. Wysyłane z mojego iPad przy użyciu Tapatalk HD2 punkty
-
2 punkty
-
Radziu co tydzień musiałby tam latać i liczyć ilość kanap. Też go to wnerwia. Pozdrawiam A.2 punkty
-
Za czasów podstawówki jeździło się na narty PKS-em. Na dworcu autobusowym w Bielsku wczesnym rankiem o 7.20 cięzko było wejść do pierwszego "ogórka". Wtedy podstawiali drugiego i trzeciego. Czasem kumpel został na placu, czasem ja. Cięzko było drzwi autobusu domknąć. Narty i buty innych nieźle wbijały się w ciało. O odbiciu biletu prawie nie było mowy, ale kanary na ostatnim przystanku na Solisku (jak robiło się luźniej gdy trochę ludzi wysiadło przy Skrzycznem) kontrolowali wysiadających więc trzeba było pod koniec jazdy bilet skasować. Ale wątek jest o stanie wojennym. W 1981 r. w pierwszej zimie stanu wojennego (chyba byłem w 6 lub 7 klasie) na feriach zimowych jadąc PKS-em do Szczyrku autobus został zatrzymany w Bystrej i żołnierze nie chcieli dalej nas puścić. Kierowca użył argumentu, że wiezie narciarzy, dzieci, młodzież i żeby się nie wygłupiali z tym zatrzymywaniem. Jakoś udało się i do Szczyrku dotarliśmy. Innym razem dowiedziałem się, że w blaszaku Polsportu (póżniej Billa, obecnie Biedronka) na ulicy Andrieja Greczki (obecnie Żywiecka) będzie dostawa sprzętu narciarskiego. Aby coś kupić (nikt nie wiedział co będzie dostepne) trzeba było wczesnym rankiem w zimie stanąć pod sklepem w kolejce. Ale chyba do godz 6 rano była godzina policyjna. Nieco ryzykując, że mnie jakiś patrol złapie ok. godz 4 rano przemknąłem parę ulic osiedlowych i stawiłem się pod sklepem, który otwierali od 10 godz. Chyba nie byłem pierwszy w kolejce. Pamiętam, ze kupiłem takie czarne elastyczne z czerwonymi pasami spodnie narciarskie i żółto-pomarańczowe plastikowe buty narciarskie Tatry i chyba gogle Rysy z takim charakterystycznym noskiem. Buty były strasznie toporne, ale byłem z nich bardzo dumny. W tamtych czasach ci co mieli dostęp do sklepów górniczych jeździli w Kastingerach i Dachsteinach. Takie mam wspomnienia narciarskie ze stanu wojennego. Ale jaja. Zrobiłem wpis do wątku który sam założyłem i o nim zapomniałem. Teraz dopiero zajrzałem na pierwszy post i patrzę a tu tekst prawie identyczny z obecnym. Po kilku latach napisałem niemalże to samo ale odrobinę innymi slowami. Czyli sklerozy jeszcze nie mam. Ale jaja.2 punkty
-
Nnie wiem czy pisałeś to z ironią czy nie, w każdym bądź razie rozważam zakup ale bardziej pod kontem karnetów na Chopok prześledze jeszcze dokładnie temat na forach i podejme decyzję pewnie w okolicach wakacji. baa powiem Ci nawet że zjeździłem troche góry po stronie SK i mogę Ci powiedzieć, że kierunek w okolice Sihelnego (wypada się na drodze tam, gdzie w lesie kilkaset metrów za Biela Farma jest skręt w lewo do Gruników, a można jechać dalej prosto) jest jednym z lepszych zjazdów na Pilsku - zarówno terenowo i widokowo. Także polecam Ci jak będzie warun, zjazd przedni, okraszony vyprażanym syrem z tatarsou omaćkou:) poza tym, obserwuję te poziomice i nie bardzo wiem co sugerujesz?1 punkt
-
1 punkt
-
Proszę tych którzy urodzili się przed stanem wojennym wprowadzonym 13.12.1981 i mają jakieś wspomnienia narciarskie z tych ciężkich czasów o napisanie kilku słów Ja pamiętam wyjazdy do Szczyrku na narty autobusem PKS na feriach zimowych 1982. W Bystrej autobus został zatrzymany przez patrol wojskowy. Wtedy poza obszar powiatu nie można było wyjeźdzać bez zezwolenia. Kierowca powiedział, aby się nie wygłupiali bo przecież wiezie ludzi z nartami, a nie przestępców. Patrol odpuścił i nas przepuścił. A zimy to wtedy były, ze ho ho. Innym razem pamiętam jak dowiedziałem się, że w Polsporcie w Bielsku-Białej na Żywieckiej (dawniej ul. Andrieja Greczki, obecnie sklep Biedronka) mają rzucić (inaczej dostawa) jakiś sprzęt narciarski. Wiele nie namyślając się o 5 rano w poniedziałek nie zważając na godzinę milicyjną pobiegłem między blokami ze Złotych Łanów z ul.Podgórze stanąć do kolejki, żeby kupić upragnione narty lub cokolwiek. W kolejce wcale nie byłem pierwszy. Załapałem się jednak do pierwszej dziesiątki. Jak już koło południa byłem przy ladzie to kupiłem narty Polsport ALU, buty Tatry i spodnie piankowe. Buty były trochę za duże (miałem wtedy 15 lat), ale co tam, i tak byłem bardzo szczęśliwy. Trudno pewnie młodzieży uwierzyć w to co piszę, ale tak było1 punkt
-
Jak widać niestety te (jak się wydawało po zdjęciach) niewielkie poprawki trasy na szczycie polegające na "odtoczeniu" głazów nie dały żadnych (lub jedynie minimalne) rezultatów. Na kolejny rok planują słowacy zadarnienie trasy na sam szczyt - tzn że skały powinny zniknąć. Problem wywiewania śniegu niestety jednak zostanie. Pytanie czy nie należałoby poszukiwać wariantu trasy bardziej w stronę Brhliska (górna stacja gondoli Grand) - tam gdzie obecnie odbywa się freeride. Wydaje się że tam są znacznie mniejsze problemy z wywiewaniem śniegu, ale to może freeridowcy mogliby lepiej ocenić... Tam też chyba będzie bardziej stromo... Ciężko znaleźć rozwiązanie które zapewniłoby łatwe utrzymanie warunków tras (zwłaszcza Chopok-KonskyGrun) wszak warunki są tam niezwykle trudne tak do naśnieżania jak i utrzymania pokrywy.1 punkt
-
Niezależne..... Koń by się uśmiał tak, że mu wary na dupsko zawieje! Banda sfrustrowanych szkodników, kołtuneria i ciemnogród. Możecie mnie zbanować za to ale zdania nie zmienię! Ale niektórzy z Was mają wyprane mózgi przez tą rydzykową propagandę. Boli to podwójnie że takie rzeczy mówią młodzi ludzie. Ludzie, czyście poszaleli..???1 punkt
-
dobre i w zasadzie trafia w sedno fenomenu Białki:rolleyes:: Kiedyś , jeżdżąc z kumplem na Pilsku , pomogliśmy Węgierce i jej córce zjechać z Miziowej do Szczawin . Kobieta i jej pociecha były mocno przerażone że Pilsko to taka wielka góra , że stromo i w ogóle masakra:biggrin: . Dla nich i im podobnym , właśnie Białka to stacja idealna:smile:1 punkt
-
Wygląda to świetnie Polecam również: Więcej z jego udziałem A ja się cieszyłem jak dziecko gdy udało mi się ustać po hopce w poroninie1 punkt
-
należy to zapisać w konstytucji..... :stupid: Chris_M w wielu miejscach masz rację z zgadzam sie Tobą szczególnie co do faktów. Rónimy sie tylko nieco co do ich interpretacji. Stocznie - zerknąłem tylko tu: http://mazury.info.pl/stocznie-jachtowe/ Ile z nich robi jachy a ile zbudowę - nie mam pojęcia. Nie wiem co robią ze swoją produkcją jesli taka jest nie jest tylko na papierze czy w ofercie. Wiem jednak że na kilkanascie tys łodek pływających na Mazurach chyba wszystkie (z małymi wyjątkami) powstały w polskich stoczniach... czytaj w kraju. Czy te stocznie są polskie kapitałowo - nie mam pojącia, poza tym nic mi do tego Jednak w Szwecji 12 metrową Delphie mozna kupic bez problemu pod swoja nazwą i za prawdziwe 'szwedzkie' ceny. Zapewne ma sie to nijak do rynku światowego, być może 50% prowizji kasuje jakiś Szwed? nie wgłebiam sie tak daleko, jachty te znam tylko użytkowo. A co do wyprzedaży majątku..... Niektóre branże po prostu trzeba zaorać i zbudowac od nowa lub o nich zapomnieć bo są nienaprawialne. Kolejnymi ustępstwami pracowniczymi i księżycowym zarządzaniem i dziwaczną ksiegowością własciciel - SKARB PANSTWA POLSKIEGO - doprowadził je do ruiny z której nie ma wyjscia. Wytłuszczony cytat usłyszałem kilka dni temu od prominentnego przedstawiciela branzy (nie polityka a fachowca). Państwo w obecnym kształcie i w obecnej sytacji prawnej nie nadaje sie do kierowania czymkolwiek. Ktoś miał racje mówiąc, że istnieje tylko wirtualnie. A w temacie: Polski kapitał? Znacznie mu lepiej za granicą. W PL prawo preferuje inwestycje zagraniczne. Szefa firmy do której córka aplikowała nalezy natychmiast zwolnić bez odprawy. To jego wina, że zakład stał tylko na jednej kruchej nodze, i doprowadził tym firmę do klęski. Pozdrawiam Michał1 punkt
-
1 punkt
-
Walka z orkanem :)Jako że już osiem dni wyjeżdżonych w tym sezonie, a w Polsce ani jednego, nadszedł czas by to zmienić.Tradycyjne problemy ze skompletowaniem ekipy. Tym, którzy wrócili ze mną tydzień temu z Alp się nie chciało, a reszcie nigdy się nie chce :W końcu udało mi się namówić kolegę, który narty na nogach miał dwa sezony temu :eek:Jako, że wyjazd na wieczorną jazdę, wybór pada na Wisłę. Z wcześniejszych relacji wiem, że pracują tam tylko dwie stacje. Soszowa nie lubię, więc zostaje nam Nowa Osada.W Gliwicach po południu temperatura na poziomie 8 - 9 stopni i coraz mocniejsze podmuchy wiatru :sad:Profilaktycznie dzwonię do ośrodka zapytać się czy wyciąg działa - działa!Docieramy do NS przed osiemnastą. Temperatura przy dolnej stacji 6 stopni. Dół trasy nie wygląda źle nie widać przetarć, minerałów, a nawet muld. Do wyciągu nie ma kolejek, za to są liście (przecież mamy jeszcze jesień) :smile: Wjazd na górę w ślimaczym tempie. Wiatr wieje coraz mocniej.W górnej części trasy jest widocznych parę niewielkich przetarć Pierwszy zjazd i …. Jest miękko i wolno. Wolno przez wiatr. Są momenty, że udaje się zjechać w miarę gładko. Natomiast zdarzają się i takie, że wicher dosłownie zatrzymuje mnie w miejscu : Nic to śmigamy do końca ważności karnetu, czyli do 21. Udaje nam się zaliczyć dwadzieścia zjazdów ( z małą przerwą na coś rozgrzewającego) co przy prędkości krzesełka na poziomie 7km/h jest wynikiem dosyć przyzwoitym.Od początku do końca ludzi bardzo mało. Wyjeżdżamy z Wisły po 21, termometr w samochodzie pokazuje 7 stopni. Niestety przy takich temperaturach nie sądzę, żeby Nowa Osad przetrwała dłużej niż do końca weekendu :sad:Widać, że przed tym sezonem mocno się dozbroili. Na stoku doliczyłem się rozstawionych 14 armatek. Jest też nowy (nie do końca nowy) ratrak, z napisem Kitzesteinhorn na kabinie. Co z tego, jeśli nie ma warunków by nowy sprzęt wykorzystać :sad:1 punkt
-
Nie mam niestety żadnych zdjęć, ale postaram się zrobić przy najbliższej okazji. W każdym razie, najważniejsza informacja jest taka, że dzisiaj ruszyły pierwsze testy kolei z zawieszonymi wszystkimi krzesełkami :happy: Z moich informacji wynika, że w poniedziałek będzie miał miejsce odbiór techniczny samego wyciągu - także do otwarcia coraz bliżej :laughing:1 punkt
-
Darmoszka na Pilsku Skoro ogłosili darmową jazdę,grzechem byłoby tego nie wykorzystać.Start o 12.00,więc wcześnie wstawać nie trzeba było.Spokojnie się zebrałem i w drogę.Ponieważ przejechanie jedynego mostu w Żywcu oznacza wystawienie nerwów na próbę i sporą stratę czasu,obrałem inny kierunek - wzdłuż jezior.Dzięki temu,bez korków,mogę pokonać całą trasę.Do tego to malownicza droga.Zastanawiałem się tylko,czy nie lepiej było przyjechać na ryby... Na miejsce docieram przed 13.Stoi 10,może 15 samochodów.Widać już też jeżdżących narciarzy.Trochę cienko się ubrałem,bo koło domu wietrznie,ale ciepło.To niestety był błąd!W Korbielowie mróz i silny wiatr.Ubieram buty narciarskie i przez nowy mostek do wyciągu.Tym krzesełkiem jeszcze nie jechałem,więc zawsze to jakaś nowość.Pierwsze spojrzenie na stok: Faktycznie,śnieg jest,ale od razu widać,że szału nie ma.Przede wszystkim wprawne oko już z krzesełka dostrzeże nierówności.Dla mnie jest to trochę problematyczne,ze względu na nogę.Początek trasy w miarę dobry: Później sporo grudek lodu i podejrzanych miejsc,gdzie mogą ukrywać się "mordercy nart". Z każdą chwilą odsłania się coraz więcej trawy,a przy okazji meteoryty.Coraz więcej miejsc,gdzie trzeba uważać.Już na samym początku trasy odsłania się cała zgraja czarnych punkcików,które coraz trudniej omijać.Warunki na początku dostateczne,później niestety marne.Jedynie co można powiedzieć,to to,że da się zjechać.Kiedy myślę już kończyć,bo przyjemność przeciętna,zostaje rozpoznany przez kolegę Afrikanera - jest z całą ekipą.Skoro tak,to postanawiam zjechać jeszcze parę razy w miłym towarzystwie.Wspomnę jeszcze,że od pewnego momentu wiatr wyraźnie zaczął się nasilać i niestety zacząłem marznąć.Z resztą nie tylko ja.Chłopaki idą do knajpki się ogrzać,a ja kończę jazdę. Na koniec jeszcze parę fotek z budowy krzesła i nie tylko.Może się mylę,ale chyba faktycznie coś stanęli z budową: Aż się prosi,żeby nieco wyrównać ten trójkącik po prawej stronie... Babia pod chmurką: Znów była telewizja,ale ja już jestem zmęczony udzielaniem wywiadów... ;-) Góra biała,ale widać,że śniegu mało: Niestety śniegu mają trochę za mało,do tego zero podkładu.Trasa jest też trochę zawężona.Zawężona,to nie znaczy bynajmniej,że przebywa na niej sporo węży... Pojeździć się da,ale to trochę na siłę otwarli.Najbardziej mnie martwi,że ta zima może być jak ta poprzednia.Obym się mylił!1 punkt
-
Bardzo podoba mi się ta dyskusja. Dyskusja o łódkach na forum narciarskim! Przy okazji zarzutu Piotra, że widzę to, czego w rzeczywistości nie ma, odpowiadam. Odpowiadam tu, bo wczoraj wieczorem mój post cenzura wycięła!!!! Widzę, że wyprzedano większość majątku państwowego a dług państwa wzrósł. Znów trzeba podnieść wiek emerytalny bo nie ma kasy na emerytury. Ponad 1,8 mln ludzi, szczególnie młodych pracuje na umowach smieciowych. Stale pogarsza sie dostep do opieki medycznej Trzy miliony Polaków musiało szukać chleba za granicą. Bezrobocie wynosi 14% a rzeczywiste, z tymi 3 mln emigrantów, to byłoby chyba na poziomie ponad 30% Ponad 1,8 mln Polaków żyje w skrajnej nedzy ( wg, polskich standardów), wg. europejskich, około 2-3 razy tyle,- czyli 10-15% poulacji Na nartach jeżdzi ponoć od 3 do 6 mln Polaków- kto to liczył, nie wiem, ale jest to bardzo dobra wiadomość!:smile: No i niech tak pozostanie, nie będę "dołował" więcej. Jeśli ktoś tego nie widzi, zapewniam kiedyś dostrzeże. Miłego szusowania życzę wszystkim. Pić, pierd...ć, nie żałować, bida musi pofolgować!1 punkt
-
Rozpocząłem sezon dzisiaj w Białce :laughing: Nie jestem fanem Białki z wiadomych powodów ale dzisiaj "czapki z głów "ze względu na znakomite przygotowanie stoków !!! Perfekcyjne warunki, ludzi bardzo mało, jazda na okrągło na 3 kanapach ... Trwały testy nowej kanapy na Jankulakowskim Wierchu - wygląda że ruszy lada dzień. Jeżeli nic się w pogodzie drastycznie nie zmieni to przed tłumami w szczycie sezonu będzie jeszcze można tam spokojnie w tygodniu pojeździć.1 punkt
-
W tym wątku o narciarstwie jest 5 procent postów a 95 procent to teksty poltyczne. Jak za dużo pisze o pogodzie to są pretensje a jak kolega Bumer politykuje w każdym wątku to jest O.K. Bez razy Bumerku:cool::1 punkt
-
hej, Kolego nim zadasz pytanie na forum - proponuję poczytać troszkę. Chociażby niniejszy wątek. Relację z Bałtowa, z przed kilku dni znajdziesz: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/19358-Polska-warunki-narciarskie-14-15?p=204882&viewfull=1#post204882 Trochę wysiłku i wszystko wiesz. pozdrawiam marboru1 punkt
-
Tumlin w nocy i we mgle W poniedziałek mimo szczerych chęci niestety nie udało się wyjechać, po pracy na trening narciarski :frown:: Późne wyjście z pracy, niefortunny zbieg okoliczności a na koniec padający drobny deszcz wszystko złożyło się na nie. Dzisiaj, podobnie wszystkie siły sprężyły się przeciwko...ale nie! Dzisiaj nie było odwrotu - ekipa umówiona, mimo mocnego opóźnienia, mimo dnia w którym czas grał przeciwko mnie - udało się. Obiad w biegu, szybkie przebieranie, pakowanie, objazd po kumpli i w drogę. Dookoła mgła, temperatura -2, na drogach spory ruch - na miejsce docieramy, do Tumlina o 19:45. Szybka wizyta w kasie (szczęśliwy posiadacz karnetu dwu godzinnego - expat): Reszta składu szybciutko się przebiera, by zacząć nartowanie przed 20, by mieć szansę na jazdę przez pełny, wykupiony czas. Kolega Andrzej jak widać na poniższej fotce - był w tym naprawdę prędki. Ośrodek w Tumlinie pracuje do 22:00. Dookoła ciemna noc...a na stoku kilku pasjonatów białego szaleństwa. Udając się na miejsce startu witają nas tutejsze gady - węże: Pięknie oświetlona karczma, a w karczmie wesoło buchający kominek. Większość narciarzy zakończyło już dawno swój narciarski dzień, a część pozostałych niedobitków krząta się w środku serca tutejszego ośrodka. Wieczorna jazda...a w zasadzie nocna - w odróżnieniu, do jazdy porannej, dziennej jakiej ostatnio zakosztował mifilim różni się dosyć zasadniczo: - nie ma sztruksiku, a jedynie cień pozostałości po nim - nie ma słoneczka - niebo nie jest błękitne, a raczej czarne ze świecącymi kropkami - sam sto jest już trochę przejeżdżony... Stop. Jest super! Zero ludzi, śniegu pod dostatkiem - jeździmy! ...tym bardziej, że chwila, bez ruchu, może grozić bliskim spotkaniem trzeciego stopnia z tutejszym Yetim, który się nie bał i pozostawił przy dolnej stacji orczyka całe mnóstwo śladów - oto jeden z nich: A może to nie yeti, tylko kolejna mistyfikacja lądowania na księżycu? Szusy... Jest niesamowicie twardo, a wręcz betonowo - szybko. Trzeba uważać, bo krawędzie w miejscach gdzie występują bruzdy po niezbyt starannym ratrakowaniu puszczają - łatwo stracić równowagę, i o upadek na lodowej powierzchni nietrudno. Przy sporej prędkości, lądowanie na takiej powierzchni, z pewnością nie byłoby jak to Armstronga na srebrnym globie - grawitacja inna. Na szczęście nikt z nas nie wypróbował tego z własnym ciałem. Całe dwie godziny jedynie z drobnymi zachwianiami i chwilową utratą stabilności. Nocne nartowanie ma swój urok... ...po całym dniu z masą problemów i spraw, na wyciszenie i poprawę nastroju - idealne lekarstwo! Pojawia się banan na twarzy: Nie wiem czemu? Czas ponownie robi psikusa i upływa szybko... ...ubywa narciarzy, wszystko cichnie, zasypia... Pozostaje na miejscu jedynie, wierny strażnik górnej stacji orczyka - on, niestrudzony i zawsze na miejscu :wink: Pięknie kończy się ten dzień. PS. Prędkość w takich warunkach wyraźnie wzrosła, max 57,7km/h. pozdrawiam marboru1 punkt
-
Rozpocząłem sezon na Nowej Osadzie i to od razu z atrakcjami. Zaczęło się od awarii wyciągu i jego postoju do 12.20. Dotarłem na N.O. o 10.40 i dowiedziałem się ,że awaria trwa już około pół godziny ,czyli wychodzi ,że ponad dwie godziny N.O. dzisiaj stała. Czekałem godzinę 40 minut na usuniecie awarii i w tym czasie zdecydowałem się ruszyć z buta do góry bo nie było pewności czy awarię zdołają usunąć. Myślałem ,że mam lepszą kondycję ,ale lazłem do góry 50minut a to zaledwie 1 km.Szedłem w traperach a narty i buty narciarskie oraz plecak taszczyłem na plecach. W butach narciarskich bym nie wszedł. Zjechałem kilka minut po 12-tej a 12.20 ruszył wyciąg. Jako rekompensatę za stracony czas była godzina jazdy gratis bez odbijania na bramkach. Po godzinie darmochy dokupiłem jeszcze karnet na dwie (45zł). Narciarzy jeździło garstka (około 10 osób) ,jazda była na okrągło (oczywiście po usunięciu awarii wyciągu) ,śnieg zmrożony ,twardy i szybki, trochę przetarć u góry trasy ,ale jak na panującą pogodę warunki dobre a przy pustym stoku można pojeździć . Temperatura zero stopni, zachmurzenie umiarkowane ,bez opadów.Oczywiście to tylko jedna trasa i to zawężona o 50 procent, ale dzisiaj i następne 3-4dni mogą być ostatnie ,w których można w ogóle pojeździć bo wiosenna pogoda przed nami.Kilka fotek później. Aha . Auta nie mam zamiaru kupić a wczorajszy post o zabraniu się z kimś autem i poryciu kosztów paliwa był pod wpływem impulsu. To już się nie powtórzy.komunikacja publiczna funkcjonuje w miarę poprawnie .... Pozdrawiam1 punkt
-
tumlin 09.12.14 czyli jak zwykle stok prywatnyChłopaki wyjeździli się w weekend a ja nie mogłem : Więc w związku z dzisiejszymi okolicznościami przyrody zameldowałem się z kolegą Wojtkiem na otwarcie bramek. Było nas dwóch przez jakąś godzinkę. ( Johnny miał dzisiaj lepiej :cheerful:) Ernest był więc stok zrobiony, śnieg zmrożony, twardy i szybki. Słonko rano świeciło. Cóż chcieć więcej. Potem trochę chmurek. Nawet po 13 śnieg był fajny. Ponoć ma to związek z naturalną zamrażarką tzn. skalnym podłożem pod trasą : Reasumując to lubię. Mimo,że górka mała to jazda na "prywatnym stoku" w takich warunkach dostarcza dużo przyjemności. :1 punkt
-
Przyłęków odrodzenie Kilka dni temu dostałem cynk,że przebudowują gruntownie zapomnianą już stację narciarską w Przyłękowie koło Żywca.Ponieważ źródło było wiarygodne,pojechałem dziś sprawdzić co tam się dzieje,a dzieje się wiele! Nie wiem czy już ktoś coś pisał o tym,bo nie śledzę regularnie tego wątku,więc być może będę pierwszym. Wspomnę jeszcze tylko,że ten ośrodek należał do Nadwiślańskiej Agencji Turystycznej,która zarządza m.in. ON "Cieńków".Ten ostatni nie sprzedali i zainwestowali w niego,czemu tego nie zrobili w Przyłękowie? Nie zrobili oni,zrobił kto inny. Z drogi Żywiec - Korbielów nie widać żeby coś się tam działo,wszystko wygląda jak dawniej,ale już kilkaset metrów przed tak,bo już tu nawijają regularnie ciężarówki ze żwirem,koparki itp.Mimo to udało mi się dojechać do samego ośrodka,co przynajmniej dziś nie było takie oczywiste.Niestety kompletnie nie było gdzie zaparkować,bo droga wąska,a właściciele działek obok poodgradzali swoje "parkingi".Wbiłem się więc nieco w błoto.Z resztą obok samego Hotelu. Może zacznę od niego.Hotel został gruntownie przebudowany.Posiada m.in. SPA i basen - to już zrobione!W ostatni weekend miało być otwarcie,ale patrząc na całość,raczej się nie odbyło - póki co wszędzie wszystko tonie w błocie.Ale o otwarciu za chwilę. Wszędzie gdzie kawałek terenu,zmagazynowano materiały budowlane itp. : Jeszcze nie zdążyłem się dobrze rozejrzeć,a już pojawił się sympatyczny pan z budowy,który grzecznie zasugerował,abym opuścił teren,bo jak mnie zobaczy kierownik budowy,to na pewno każe mi opuścić teren. Nie było szans,żebym choć podszedł parę kroków,więc jeszcze na szybkości pociągnąłem ów pana za język.O hotelu już wspomniałem,to o stoku.Miałem mało czasu,więc pytałem o to co najważniejsze.Już wykonane zostało oświetlenie stoku,które jest na prawdę wydajne - już je testowali w nocy. Zrobiona jest też instalacja do sztucznego naśnieżania,ale jeszcze nie zakupiono armatek (być może też lanc).Tu i ówdzie,a właściwie końcówkę trasy nieco zmieniono.Zniknął też jeden budynek - tak z moich obserwacji.Założono już orczyki na linę i przygotowują go do odpalenia.Ma ruszyć jeszcze w tym sezonie,ale kiedy?Ponoć prace mogą potrwać jeszcze 2 do 3 miesięcy i jak miły pan wspomniał,wtedy będzie można obejrzeć efekt końcowy. Orczyk na ten sezon pozostaje. Tu jeszcze hotel widziany z góry (zdjęcie z ich strony): Co dalej?Na przyszły sezon planowana jest budowa czteroosobowej kanapy,ponoć z osłonami od wiatru,więc może nawet wyprzęganej.No ciekawe... : Tu ich aktualna strona: http://www.hotel-zywiecki.pl/hotel Najfajniejszy jest wpis w galerii: "Będą zdjęcia,będzie galeria" :tongue: Kiedyś pisałem,że jest tu potencjał i może być fajna stacja.Teraz,patrząc na rozmach i tempo prac,jest realna szansa na to. :angel: PS.Odnośnie zdjęć - jeśli panowie nie pracują w niedzielę,to obok bramy wejściowej jest betonowa droga,która prowadzi na szczyt góry... :wink: Niestety dziś i ona nie była dostępna - wszystko pozastawiane,zablokowane i niedostępne.1 punkt
-
Szczyrk SON Wracając z Białego Krzyża zajrzałem do SON. Na Pośrednim mają już całe hałdy śniegu,ale najwidoczniej jeszcze jest za mało: Golgota - trochę śniegu tu już rozprowadzili,ale widać,że jeszcze za mało; Dziś byłem też sprawdzić jedno miejsce,bo dostałem cynk,że przebudowują pewną stację narciarską.Jak się okazało,wiadomość była prawdziwa! Relacja za chwilę w wątku "Polska - nowe inwestycje". :1 punkt
-
1 punkt
-
Czarna Góra w niedzieleWprowadźmy pewną różnorodność do wątku i skoczmy na zachód naszego kraju.Dzisiaj jeździłem w Czarnej, od 9 do 14, karnet 4h, 61zł.Warunki były dobre nie licząc pogody, mgła niestety ograniczała widoczność do 30-50m.Niestety rzadko można było puścić się na większą prędkość.Główna czynna trasa to C Fis (1200m).Twardo było tak gdzieś do połowy trasy C Fis, dolna część miękka,rano równo, śnieg zmrożony, bez sztruksu. To niestety kwestia temperatury,na stacji górnej było -1 a na dolnej +1. Rano były pojedyncze osoby, gdzieś o 11 zrobił się trochę ruch na trasie,ale do krzesła bez problemu z marszu w kółko cały czas do końca jazdy tamże.Rano mieliśmy 1h gratis gdyż zepsuły się bramki i nie sprawdzano karnetów,licznik więc zaczął nam bić gdzieś od 10:05 kiedy naprawiono system.Pan z obsługi krzesła H bardzo nas przepraszał za te problemy. :DPod koniec naszego dnia przenieśliśmy się na talerzyk F1, gdzie naśnieżonotrasę o długości 400m (czyli końcówka trasy B fis) i jeszcze większej szerokościniż trasa C. Jeździło się tam swietnie, mało ludzi korzystało z orczyka.Można było się swobodnie puścić 50km/h na krawędzi. Nie było jakoś twardo,ale odbicie w skręcie dało się uskutecznić.Trasa C Fis jest naśnieżona na całej szerokości stoku i podobnieczerwona trasa przy talerzyku F1. Do tego krótkie krzesło F i talerzyk P3 (ośła łączka).Krzesło F (400m niebieska) na pewno chodziło, info z opowieści narciarzy.Na P3 nie sprawdzano karnetów, tak że jakby ktoś chciał to możnabyło z początkującym dzieckiem jeździć gratis.W sumie jak się wszystkie trasy zliczy to wychodzi 2200m tras sztucznie naśnieżonych,naprawdę gratulacje dla ośrodka CG. A wokoło totalnie brak naturalnego śniegu.Można jeszcze dodać że poza wyciągami, ruszyła cała lista usług: knajpy łącznie z ciepłymi posiłkami,wypożyczalnie, instruktorzy.Dzień narciarsko bardzo udany, typowe różnorodne polskie warunki śniegowe,czasami równo czasami wymagająco, ale na pewno ciekawie.Lubię jednak jeździć w naszych ośrodkach :)Jedyny problem, to brudny talerzyki, które uwaliły mi spodnie.Fototaki tłok był do 11 na trasie C trasa C najbardziej stromy kawałek C i najbardziej zjechany trasa przy talerzyku F1 trasa przy talerzyku P3 przy parkingu:1 punkt
-
Ja dzisiaj zaliczyłem Soszów. Jazda po 15, 3 h. za 40 zł. we mgle. Sporo sztucznego śniegu, zero przetarć i minerałów, jazda na okrągło. Duże słowa uznania za przygotowanie trasy. Jedyny minus to tworzące się miękkie muldy. Trzy godziny fajnej zabawy.1 punkt
-
Ja dzisiaj ponownie z synem zawitałem do Tumlina. Tym razem warunki były sporo słabsze niż wczoraj, było miękko, ale nie robiły się żadne muldy czy odsypy i jeździło się naprawdę dobrze. Widać było jednak kilka przetarć na trasie i sporo pod wyciągiem :sad:. Na szczęście nie było tam raczej kamieni, bo ślizgi w nartach po jeździe były takie jak i przed. Narciarzy na stoku więcej niż wczoraj, ale i tak jazda szła na bieżąco bez kolejek do wyciągu. Dziś zdjęć dosłownie kilka:1 punkt
-
Nowa Osada - 7 grudniaNiektórzy byli już z 7 razy na nartach w tym sezonie, a mnie udało się dopiero dzisiaj zacząć.Na pewno znane jest Wam powiedzenie "nie ważne jak kto zaczyna, ale ważne jak kończy" :biggrin: :wink:Zaliczyliśmy rano mały falstart bo byłem przekonany, że zaczynają o godz. 9, a zaczęli od 8 i najlepsze warunki przeszły koło nosa.Temp. na lekkim plusie. Śniegu sporo, chociaż było kilka miejsc z lekko brązowym kolorem. Ludzi niezbyt dużo, ale czasem jak jakaś zorganizowana grupa ruszyła to trzeba było odczekać lub wyprzedzić.Oczywiście przy tej temperaturze stok szybko się degradował, ale tego uniknąć się nie da.Wyjazd jak najbardziej udany mimo lekkiej mgły, stoku niedostępnego na całej szerokości, lekko dodatniej temp. Trzeba się cieszyć z tego co jest. zima nas jak narazie nie rozpieszcza.Nowa Osada to jeden z kilku najlepiej zorganizowanych ośrodków jeżeli chodzi o naśnieżanie. Wysokość npm mają niezbyt dużą, stok nasłoneczniony, a jednak dają radę. Zaczynają najwczeżniej jak się da i kończą też zwykle najpóźniej. W drodze powrotnej przystanęliśmy przy na Solisku przy Golgocie w Szczyrku.Widać, że zabrakło im kilku mroźnych nocy, ale też późno zabrali się do naśnieżania w stosunku do np. Nowej Osady.1 punkt
-
Wczoraj sezon w Tumlinie k/Kielc rozpoczął Mifilim, wieczorem jeździli tu Marboru, Bumer i Expat, a dziś jak się okazało, że Mikołaj przyniósł mojemu młodemu nowe narty, a warunki do jazdy są świetne, więc nie było wyjścia, szybkie śniadanie, pakowanie, ubieranie i jazda. Na stoku byliśmy o 11 i jeździło dosłownie kilkanaście osób. Warunki do jazdy kapitalne, pogoda super, trasa przygotowana bardzo dobrze, zero kolejek, czego chcieć więcej. Przebieranie, kupno dwóch karnetów 2-godzinnych po 40zł każdy (szkoda, że nie ma dla dzieci karnetów ulgowych i w sumie uczący się jeździć 6-latek płaci tyle samo co dorosły), instruktor na godzinę dla Bartka, wielki uśmiech na twarzy i startujemy. Instruktor z Bartkiem, a ja przez godzinę na okrągło dół-góra. Stok równiutki, śnieg ubity, szybki, nawet o 12:30 było jeszcze trochę sztruksu, tak mogłoby być zawsze. W międzyczasie pojawia się Bumer z kolegą, trochę gadamy, robimy kilka zdjęć i ciągle jazda. No a generalnie tak obrazkowo to było tak.1 punkt
-
Złoty Groń bez złotka na niebie Po wczorajszym udanym wypadzie na Nową Osadę,postanowiłem zajrzeć do Istebnej. Pobudka o szóstej i jazda w trasę.Niestety,kiedy wychodzę z domu,lekko mży.Trochę studzi to zapał,ale nie poddaje się.Drogi z rana puste,więc szybko osiągam Wisłę.Dalej coraz więcej samochodów i wszelkiej maści maruderów.Mimo wszystko ok. 8 osiągam cel.Jest już trochę samochodów,ale bez tłoku.Jak na razie tu nie pada.Co lepsze,czasami próbuję przebić się słoneczko.Uśmiech na twarzy rośnie. Kupuję karnet sportowy - teraz to 30 zł - i pod krzesełko,tj. kanapę.Tutaj puściuteńko!Na początku zawsze siedzę sam na 6 osobowym krześle.Można by się walnąć do spania.Tylko co komu z 2,5 minutowego snu?Lepiej spojrzeć na stok,co mnie tam czeka.Śnieg faktycznie jest,ale jego warstwa jest niewiele grubsza od żyletki,a najbardziej odstrasza górna część stoku.Mam wrażenie,że otwarli ten stok pod presją,jaką ludzie wywierają na fejsie,ciągle dopytując się kiedy otwarcie. Najmniej fajny jest zjazd z krzesełka... Nie ma tu śniegu,zjeżdża się po plastikowej macie.Normalnie nie jest to wielki problem,ale z moim kolanem już tak.Początek w miarę spoko do "ścianki",gdzie jest spora zwężka i do tego z przetarciami.Cóż,nie ma wyjścia,trzeba jakoś to objechać.Dalej jest już dobrze,choć tu i ówdzie nie zawsze to wygląda.Uśmiech zszedł z twarzy... Wieści o śniegu rozniosły się szybko i pojawili się też narciarze biegowi. Od razu spojrzałem też na Ochodzitą - niestety tam jeszcze nie zaczęli śnieżyć. Na szczycie Złotego Gronia wybudowali pensjonat.Nie wiem czemu,ale mi się on kojarzy z miejscowym supermarketem... Dziś ponownie spotkałem Górala spod Skrzycznego - pozdrówka - pojawił się z synem ok. 9.Tak więc znów starałem się za bardzo nie odstawać.Mimo bólu,nawet całkiem niezłe tempo udawało mi się utrzymywać. Stok,podobnie jak we Wiśle,na początku dość twardy,później szybko puszczał.Jednak obsługa Złotego Gronia się nie poddawała i sypali po śniegu jakiś biały proszek.Podobno to pomaga.W ogóle szacun dla nich za sporą pracę,jaką wykonali,żeby dziś się dało poszusować.Niektórzy nawet armatek nie odpalili. Czas mija szybko,tak samo,jak szybko odmawia mi posłuszeństwa moja słabsza noga.Na koniec popytałem jeszcze o nocleg na Sylwestra,ale niestety lipa.Zwłaszcza jak ludzie słyszą o jednej nocy... Trudno,trza będzie o suchym pysku,a później rura do domu. Luksusów nie ma,ale pojeździć się da.Radzę raczej nie brać porządnych nart,tylko coś z kolekcji "tych mi nie żal". :wink: Myślę,że jak po weekendzie pogoda się nie poprawi,to będą musieli zamknąć ośrodek. Na koniec pocztówka ze Złotego Gronia1 punkt
-
Ja mam też typowo narciarskie wspomnienie z 13-go Grudnia 1981r. Pobuda jak zwykle ok.5:00 szybkie śniadanko pierwszym możliwym autobusem do dworca PKS/PKP w B-B. Przy dworcu o 6:00 msza św.,po mszy pędem przez kładkę na dworzec PKP. Planowany wyjazd do Zwardonia. W drzwiach wejściowych zomole :eek: rozklejali taki "czerwony manifest" Miałem 20 lat ale nie wiele z tego chciałem rozumieć. Myślałem komuchy straszą wojną,dupa tam nie wojna będzie ,przecież ich (komuchów) rozniesiemy:( Niestety komórek nie było więc wróciłem do domu poinformować rodzinę o zaistniałym fakcie. Z nart już były nici. Ale ..rwowałem na komuchów. Jedynym pożytkiem z którego wcale nie jestem zadowolony było to,że; cały Śląsk był odcięty bo to było inne województwo w SzCyrku puchy w Zwardoniu puchy Najeździć to można się było do woli.Ale radości to z tego nartowania nie było.1 punkt
-
U mnie podobnie jak u Misala. W piątek 11.12.1981 pełnoletni braciszek zabrał mnie na trzy dni do Szczyrku (ja wtedy miałem 14 lat). Nocowaliśmy w ośrodku studenckim koło Dolnej stacji wyciągu na Skrzyczne (ten sam wyciąg:)). W niedziele rano pobudka, śniadanko puszczamy radio i .... nic (brat mówi wyłącz bo będzie na nas). Idziemy na stok, z megafonów ktoś cały czas ględzi:D(potem dowiedzieliśmy się kto). Po paru godzinach spotykamy gdzieś na golgocie kuzyna - "chłopaki k...a wojna". Nie mniej pojeździliśmy do zmroku, potem problem z powrotem. Udało nam się zabrać autobusem z huty bodajże Zygmunt do Świętochłowic. Następnie z buta do Bytomia 6-7km. Patrole nas nawet nie zatrzymywały z nartami na plecach (nie mniej stracha to miałem, nie powiem:eek:). Po powrocie w domu była niezła radocha (dwa gówniarze z wojny wróciły:D:D:D). Jak widać narciarstwo było nieodzownym elementem mojego życia od zarania:D1 punkt
-
Pamietem wczasy z rodzicami w Wiśle 79/80. Miałem nowe narty Polsporty Epoxy, wiązania Beta i buty - pierwsze rasowe plastikowe, nie pamiętam modelu niestety ale niewygodne były za to szpan na maxa. Niestety nogę sobie wtedy na nartach złamałem, gipsowali mnie w Cieszynie, 6 tygodni w gipsie. Mieszkaliśmy w molochu o nazwie Górnik albo Hutnik, bilard był z grzybkiem, ciulowe wyrzywienie na stołówce, w pokoju telewizor i meblościanka, pamiętam wtedy Biały Delfin Um leciał - to był Hit. A Stan to wprowadzili później, noga już mi zrosła sie a do za dużych butów co ich nazwy nie pamiętam dorosłem i na narty z chłopakami to na górkę za miasto chodziliśmy. Sami podchodziliśmy bo wyciągu nie było, jeździło się po lesie, budowało skocznie i ustawiało slalomy z kijków. Potem z butów wyrosłem, Epoxy szlag gdzieś trafił a ja o nartach to na 10 lat musiałem zapomnieć. A sam Stan: koksiaki, wojsko, papierosy Kosmos, długie ferie świąteczne, sroga zima, gaz łzawiący w Krakowie po którym miałem mega kaca i Zomowcy z pałami. Tak na rocznicę przeczytałem sobie książeczkę Dukaja "Wroniec" - piękna bajka o stanie wojennym, gorąco polecam, można się wzruszyć.1 punkt







