Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
11.11.2016 - 11.11.2016
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 11.11.2016 uwzględniając wszystkie działy
-
Wyjątkowo szybko wystartował sezon narciarski,więc wyjątkowo musiał być rozpoczęty. To z resztą "wisiało w powietrzu" i dziś kolejny nietypowy pomysł został zrealizowany.Nawet nie zdążyłem się przygotować... Długi czas myślałem, jak przytroczyć narty do roweru, żeby oszczędzić plecy. Kilka pomysłów miałem, ale z lenistwa żadnego nie wypróbowałem. W końcu uznałem, że nie będę kombinować jak koń pod górkę i najzwyczajniej odpowiednio spakuję plecak. Miałem tylko obawy o sztywność całej konstrukcji i przede wszystkim jak całość zachowa się podczas jazdy. Zwłaszcza podczas silnego wiatru. No i czy nie będę miał problemu z utrzymaniem prostego toru jazdy. Czy moje ramiona mnie nie zniszczą? Sporo pytań, na które można uzyskać szybką odpowiedź jedynie w praktyce. Nie ma więc co tu wiele myśleć, tylko do dzieła! Plecak spakowałem wieczorem, żeby rano nie tracić cennego czasu. Już go używałem do skialpinizmu ("skibeskidnizmu"), więc wiedziałem, że się nieźle sprawdza na wyprawach. Pozostało przemyśleć ubiór, bo to dość trudny temat, kiedy temperatury oscylują w okolicach zera stopni. Przede wszystkim nie wiedziałem na ile się zgrzeje podczas podjazdu. Ostatecznie ubrałem dwie dość cienkie warstwy, dodatkowo pakując spodnie wodoodporne i taką prostą jupkę, która w razie czego dobrze chroni od wiatru, ale też opadu. Po ostatnich przemyśleniach i pakowaniu wystawiłem rower na zewnątrz, przy okazji badając temperaturę na czuja. Jest dobrze! Przymrozku nie było, więc ubiór trafiony. Przynajmniej bez plecaka... Chwytam ręką plecak i mały szok - on waży 3 tony! Wrzucam na ramie, odpowiednio zapinam, dopasowuję, podskakuję, wiercę się i stwierdzam, że chyba dobrze leży. Pozostało włączyć pewną aplikację na smarkfonie i ruszam. Trochę niepokoją mnie jedynie siwe chmury, które wszystko mogą zniweczyć. Obawy co do pogody szybko się potwierdziły - nie ujechałem jeszcze 2 km jak zaczęło padać. Tyle przygotowań i mam od razu zawracać? Dopóki siąpi, jadę dalej. Na wysokości Bielska-Białej opad ustaję, za to drogi mokre jak po mocniejszym deszczu. To nie problem. Bardziej obawiałem się zachowania plecaka i jego wpływu na jazdę. Na szczęście ten spisuję się doskonale! Nie goni na boki, nie wpływa na tor jazdy, a nawet niewiele zmniejsza prędkość przelotową. Czyli po płaskim nie ma problemu. Trzeba więc uwiecznić nietypową podróż, a raczej podróżnika. Chwila zabawy i ruszam dalej,bo czas ucieka, a ja chciałem być choć blisko czasu otwarcia. Ponownie przez centrum Bielska-Białej, koło Ratusza, odkąd to już szlakiem rowerowym w kierunku Szczyrku. Tuż na wylocie z B-B natrafiam na dosłownie może 100 metrów błota, którego nie da się w żaden sensowny sposób objechać. Ale dla mojego grubasa to żaden problem. Może jeden - na tym etapie nie chciałem być uwalony z błota. Cóż, nie ma wyjścia, trzeba to przejechać. Pokonałem błotko, wypłukałem opony w słusznej kałuży i ruszyłem dalej. Teraz to już tylko jazda asfaltami i brukami, w sumie aż do centrum Szczyrku. Jedynie każda górka daje się we znaki, bo bagaż waży... Tempo spadło. Prawdziwa próba miała dopiero nadejść. Im bliżej celu, tym bardziej zwiększa się nachylenie. Do Golgoty jeszcze całkiem spokojnie, choć już tu miałem obawy. Jedynie zaczynam się za bardzo grzać, jest więc powód żeby zrobić pauzę pod Golgotą, przy okazji sprawdzając co tam słychać? Zrzuciłem z siebie jedną warstwę, bo warunki do "przemeblowania" tutaj są doskonałe - jest stół z ławeczkami. Ale od razu robi mi się zimniej, więc szybko wracam na trasę. Zaczyna się kluczowa wspinaczka, której najtrudniejszy moment to ten obok knajpy, gdzie można złowić Pstrąga. Mimo to ani przez chwilę nie muszę zrzucać biegu na najwolniejszy. Jeśli gdzieś staję, to tylko po to, żeby zrobić zdjęcia. No, czasem to mi robią foty... Za tym odcinkiem jest wiele wypłaszczeń i raczej mało męczące nachylenie. Przynajmniej dla roweru górskiego. Dojazd do Ice Areny staje się już formalnością. Myślałem,że jednak będzie dużo gorzej. Po drodze nachodziły mnie jeszcze wspomnienia, jak tu 2 lata temu się wspinałem praktycznie o jednej nodze, po kontuzji narciarskiej. Wtedy trochę mnie to kosztowało. Ale nie ma co rozciągać relację, bo Biały Krzyż tuż tuż! Jeszcze chwilę i jestem! Najtrudniejsza część wyprawy za mną! Przynajmniej tak mi się wydaję. Na miejscu od razu dostrzega mnie Darek (Góral spod Skrzycznego). Wcześniej wspomniałem,że czasem mnie fotografują... Oczywiście na posterunku czuwał już Jacek, który wcześniej zrobił mi fotkę podczas podjazdu. Jeszcze się nie przebrałem,a już "zahaczył" mnie Rafał (SPEED). Ice Arena przyciąga! Zwłaszcza o takiej porze roku. Gramolenie zajęło, bo brak tu miejsca na komfortowe przebranie się, kiedy nie ma kawałka suchej ławeczki czy stolika, ale też pierwszy raz nie jestem samochodem. Miałem też obawy czy mi buty za bardzo nie stwardnieją od zimna, ale na szczęście dało się wcisnąć stopę. Nawet mi nie zmarzła. Pozostało przypiąć dla bezpieczeństwa tłuściocha i jadymy! Ale znów to uczucie jakby człowiek nic o jeździe na nartach nie wiedział... Do tego ostre jak brzytwa krawędzie. Wziąłem slalomkę, bo najkrótsza i najłatwiejsza do spakowania. Acha! Nie wspomniałem,że nie kupiłem karnetu. Zdecydowałem się na takie naciągane toury, jak przed rokiem. Wspomnę o pogodzie, bo ta okazała się być na prawdę dobra! Temperatura z rana tak bliska zera stopni,a nawet na takim małym plusie. Mrozu nie czuć. Warunki na stoku dobre, a jak na tą pogodę to nawet bardzo dobre. Równo, dość twardo, bez żadnych gródek lodu i przede wszystkim bez kamieni. Później, przy końcu trasy, nieco zaczęła wystawać trawa, ale bez strachu o uszkodzenie sprzętu. Ludzi garstka, żadnych kolejek do wyciągu. Dziś można było się nacieszyć jazdą, choć stok krótki... No to parę fotek: Zjechałem i wyszedłem kilkanaście razy. Chyba 12, może 13, 14... Muszę sprawdzić na smarkfonie. Trochę udało mi się pojeździć, ale nie powiem żebym się nasycił. Raczej ziarenko zasiane i chciało by się więcej! Ale jak tu narzekać, kiedy mamy 11 listopada? Było miło, czas wracać, bo dobre 2 godziny jazdy przede mną. W tym momencie zostałem jeszcze rozpoznany przez pewnego czytelnika naszego forum - Marka i mieliśmy sympatyczną pogawędkę. Może zdecyduję się tu założyć konto? Marek, śmiało! Pozdrawiam. Wyszedłem ostatni raz i znów to przebieranie i pakowanie... To chyba najgorszy punkt dzisiejszego programu. Ale ponieważ robi mi się zimo, a w drodze na dół się nie zagrzeje, zakładam ową jupkę. Oczywiście początek zjechałem stokiem narciarskim. Przyczepność opon wzorowa, ale w głębszym, nie ubitym śniegu nawet szeroka opona potrafi zatonąć. Jednak na tyle mi się to spodobało, że chyba następnym razem pojadę bez nart... Ostatnie fotki i czas wracać. Droga powrotna to już totalny light! Początek non stop w dół i grawitacja pracuję. Rozwijam nawet blisko 60 km/h,chociaż raczej unikam takich rekordów z bagażem. Właściwie tak aż do granic mojej wioski się jedzie, więcej lub mnie z góry. Teraz już nie ma presji czasowej. Robię sobie jeszcze parę fotek,przy okazji odkrywając nowość na szlaku i tak piękny dzień dobiega końca. Miałem wiele wątpliwości, jak się zabrać do tematu, ale ostatecznie spontan wszystkie rozwiał. Chyba czasem nie ma co kalkulować, tylko iść na żywioł. Na koniec kilka fotek z trasy: Pozdrawiam, Johnny13 punktów
-
Druga zmiana Na Białym Krzyżu w godzinach popołudniowych: warunki jak trzeba, śniegu dość, tylko na ostatnich metrach tuż przed końcem trasy kilka przetarć łatwych do ominięcia, temperatura ujemna więc śnieżyć można. Jutro wyciąg czynny 9.00 - 18.00. Warto. Lepsze 300 m po płaskim niż kanapa i pilot. Pozdrawiam A.10 punktów
-
10 punktów
-
10 punktów
-
8 punktów
-
7 punktów
-
5 punktów
-
5 punktów
-
Trzeba się cieszyć z tego co się ma ruszyły dwa wyciągi i dwie trasy a może więcej. Jest dziś 11.11 cieszmy się z tego że tak wcześnie a i prognozy sa optymistyczne na zimę bo nie biore powaznie tych którzy sprawdzają prognozy na stronie " Twojapogoda" ponieważ wczoraj w ciągu 2 godzin ich prognozy zmieniły sie trzy razy. Panowie trochę optymizmu idzie zima i przyjdzie i będzie na pewno lepsza narciarsko niże ostatnie dwie. 1,5 m śniegu pod nartami tego wszystkim życzę w Święto Niepodległości. Biały Krzyż na żywo dzis jeżdżą do 17.00 http://www.bialykrzyz.com.pl/index.php4 punkty
-
Maciek, jeszcze raz gratulacje, super wyprawa! Połączenie jazdy rowerem z nartami to coś pięknego :-) Sam po powrocie do domu wyszedłem jeszcze trochę pokręcić... Cieszę się oczywiście z postępów Oli i jej podejścia do tematu. Dzięki za fotki. Pozdrawiam Wysłane z mojego ALE-L21 przy użyciu Tapatalka3 punkty
-
Normalnie HYBRYDA! Wejście smoka w sezon. Pięknie. Jak kiedyś mówił pewien "raper" - "lubię jezdzić na rowerze samochodem", teraz trzeba zamienić na lubię jezdzić na nartach rowerem No teraz tylko potrenować i w kwietniu na narty na Chopok rowerem!3 punkty
-
Ja to chodzę na wszystko,ale... ...lepiej chodzę po dodaniu procentów...2 punkty
-
2 punkty
-
Wiedziałem,że tylko zaspał.A nie olał rozpoczęcia sezonu. TVNu nie było ale widać był reporter skionline.pl PS spójrzcie na bidon johny "chodzi" na olej opałowy.2 punkty
-
2 punkty
-
Kilka minut temu na kamerce z Białego Krzyża widziałem że Johnny po jezdzie na nartach postanowił wyratrakować stok grubasem z nartami na plecach2 punkty
-
W tym tygodniu ruszyło sztuczne nasnieżanie w Tatrzańskiej Łomnicy, Śtrbskim Plesie i na Chopoku. Wczoraj pierwsze armaty odpaliła też Velka Rača.1 punkt
-
Johnny, fajny "triathlon" (rower, narty, skitoury) zrobiłeś Wszystkim, którzy nartowali dzisiaj należy się WIELKI SZACUN!1 punkt
-
Maciek - super! Bardzo mi się podoba,jak córeczkę ciągniesz do sportu,a najfajniejsze jest,że ona sama tego chce! Pewnie jest nieświadoma,że tak wcześniej wyciągi ruszają bardzo rzadko... A Ola jest jedną z tych niewielu osób,co z tego faktu skorzystali. Fajnie,że jeszcze też pokręciłeś. Trzeba dbać o formę!1 punkt
-
1 punkt
-
Dobre! Mariusz, 27-28 stycznia, Góry Stołowe, Fatbike Race... Jak nic nie przeszkodzi,to będziemy! Jestem na liście startowej,ograniczonej do 100 osób. Pozdrawiamy!1 punkt
-
Oj jak ja wam zazdroszczę, u nas jeszcze nie da się jeździć, jest do 12 cm śniegu ale jeszcze zbyt mokro. Czekam kiedy zaczną naśnieżać. Gratuluję rozpaczęcia sezonu.1 punkt
-
Lubie czytać wywody teoretyczne. 1.Stwierdzenie że but jest wazniejszy jest od nart to mit. wszystko ma być dobre .czyli wygodne wlasciwe buty i narta dobrana do poziomu NACIARZA 2.moje zdanie. najwaznijeszy jest poziom sprawności twoja i kondycja.wiec jutro na silownie.. SUPEr narty nie pojada gdy nogi slabe i brak kondycji mowils ze bylo cieżko z ISTEBNEJ 3. Nalezy wziąsc kilka lekcji u instruktora 4. Buty flex 70-80 5. narty - radius do 13 m a długośc -do szyja- do okolicy szyji To mówi INSTRUKTOR ANDRZEJ może się kiedyś spotkamy na ZAR lub w Szczyrku1 punkt
-
Za Tomaszem Kurdzielem o nartach AllMountain: "... stworzono grupę nart dublujących deski allround, tyle tylko, że nieco szerszych na odcinku pod butem i lepiej nadających się do bardzo okazjonalnych wypadów poza trasy, ale w ich najbliższą okolicę (o żadnym freeride nie ma tu nawet mowy). W gruncie rzeczy narty z grupy allmountain najlepiej nadają się do jazdy po trasach, ale w cięższych warunkach śniegowych (opady śniegu, rozmiękłe podłoże, firn itp.). Tak czy inaczej deski allmountain na pewno znajdą swoich entuzjastów wśród narciarzy średniozaawansowanych i lepszych, którzy jeżdżą w sposób okazjonalny (na przykład tydzień lub dwa w sezonie). Ich odbiorcami będą osoby, dla których komfort jest ważniejszy niż dynamika i zdolność do bardzo szybkiej jazdy."1 punkt
-
1 punkt
-
Cześć Narta taliowana jest stworzona do jazdy na krawędzi i jeżeli jedzie się na niej na wprost lub ogólniej - gdy nie jest zakrawędziowana - zawsze będzie skrętu szukała. To jej zaleta nie wada bo tak została skonstruowana. Tego typu "myszkowanie" nie wynika z tego, że narta jest zła tylko z faktu, że jadący nie umie jej wykorzystać. Znakomita większość szukających nart opisując myszkowanie ma takie właśnie myszkowanie na myśli. Co innego natomiast gdy prawidłowo zakrawędziowana narta nie trzyma dobrze łuku. Ma tendencję do jego samoistnego odpuszczania łuku lub jego zacieśniania bez naszej ingerencji - na niewielkich nierównościach na przykład. Kto to umie rozróżnić? Pozdrowienia1 punkt
-
Cześć OK. A czy określenie narta AM komuś coś konkretnego mówi? Mnie na przykład nie. Druga kwestia, że w dobrych warunkach na przygotowanym miękkim śnieżku na każdej narcie będzie się jeździło dobrze praktycznie każdemu. Ważne jest - z punktu widzenia edukacji - czy ta jazda przynosi jakieś efekty na dłużej. Swego czasu - lata 90 - wsadziliśmy żonę kolegi na moje ówczesne narty - Salomon GS o długości 208 cm i na polankach tam gdzie było szeroko radziła sobie nadzwyczaj dobrze a w węższych miejscach jakoś zjechała. Czy to miało jakiś sens edukacyjny? Z punktu widzenia nauki techniki myślę, że niewielki ale z punktu widzenia psychologicznego moim zdaniem bardzo znaczny. Uwzględniając powyższe, rady - oprzyjmy się na bieżącym temacie Magdy - rady żaby kupić narty SL lub o profilu zdecydowanie SL mają podobnie słabą wartość jak rady - nie kupuj za długich bo będzie Ci za trudno i "cytaty" z Bachledy. Z mojego doświadczenia nadzwyczaj ważna role w nauce narciarstwa - zwłaszcza u kobiet - odgrywa nastawienie psychiczne i przełamanie pewnych barier (np irracjonalnego oporu przed długością) ma często znacznie większe znaczenie na dłuższą metę niż chwilowy postęp techniczny spowodowany dobranie łatwej narty. U dziewczyn najczęściej mamy z sytuacją, że może ale nie jest w stanie się odważyć. U mężczyzn zazwyczaj jest odwrotnie - nie umie ale wydaje mu się że może. Te zależności trzeba uwzględniać również w poradach a właściwie w ich pisaniu. Sam zresztą wiesz, ze - i to wydaje mi się najważniejsze w przekazie - że narta jest naprawdę mało ważna i uczciwa rada to: Kup najlepszą na jaką Cię stać a jak masz wybór to bierz tańszą i żeby Ci się podobała. Chcąc natomiast doradzić bardziej szczegółowo trzeba dobrze (na tyle na ile to możliwe w danej sytuacji) osobę, która pyta. Jej wiek, parametry siłę, szybkość, doświadczenie charakter. obycie z górami itd. itp. Pozdrowienia1 punkt
-
Ok dzięki. Czytając to co napisałeś nie mogę powiedzieć abym w 100% się mylił, ale z braku profesjonalnej wiedzy mogą pojawiać się "szumy" i/lub nieścisłości które w ogólnym przekazie zaburzą to co dla danej osoby może być najistotniejsze. Już wiele razy obiecywałem sobie żeby nie wypowiadać się wątkach dotyczących doboru nart, chyba trzeba tak zrobić. A czas poświęcany na mędrkowanie spożytkować w lepszy sposób. Trochę to samolubne, ale może lepsze rozwiązanie. Chciałem napisać coś mądrego, ale...nie wiem...szczerze. Pewnie ma to coś wspólnego ze sztywnością narty. Wydaje mi się, że dobrym przykładem jest opisywane przez wielu tzw. "myszkowanie narty". Cecha odbierana negatywnie, jest jak najbardziej pozytywna i wiąże się z charakterem nart SL, które chcą skręcać. M!1 punkt
-
Większość rzeczy które napisałeś jest zawarte w moim poście. A na przekór dodam że na nartach AM jeździ się prawie każdemu dobrze więc nie jest to jakieś błądzenie we mgle. Wysłane z Head Rally przez Tapatalk[emoji6]1 punkt
-
Podsumowując na dzień dzisiejszy mamy cztery miejsca gdzie można już nartować Zieleniec, Karpacz, Biały Krzyż i Bukowina. Ciekawe czy gdzieś jeszcze co prawada mało prawdopodobne ale możliwe.1 punkt
-
Poprzednio wkleiłem złego linka do SLXów: http://www.skionline.pl/sprzet/narty,14-15,head,worldcup-rebels-i-slx-pr,7299.html jak patrzę na specyfikację SLR, to wyglądają na następcę. Tymi poziomami na SO, to bym się nie sugerował. SLX jest dosyć lekka (w wadze) i mało sztywna. Nie powiedziałbym, że to narta dla zawodnika, chyba że nastoletniego1 punkt
-
Mitek, oczywiście, że każdy kto pisze o konkretnym modelu, pisze z perspektywy "bo MI się dobrze/źle/ jakoś tam na tym modelu" jeździ i oczywiście, że pisze z perspektywy WŁASNYCH umiejętności, doświadczeń oraz popełnianych błędów i technicznych braków i jak sądzę, NIKT NIE ROŚCI sobie prawa do bycia ostateczną wyrocznią i ekspertem. Czy komuś może nie sprawdzić się, to co piszemy? Zapewne tak, bo jest to przekaz niedoskonały, często nawet nie wiemy jaki jest realny poziom umiejętności osoby pytającej. Czy może pomóc? Myślę, że jak najbardziej. W zeszłym roku korespondowałam z kilkoma osobami i potem otrzymałam informację zwrotną, że jeździ IM się DOBRZE, PRZYJEMNIE, że SĄ ZADOWOLONE. Cenię Twoją wiedzę i doświadczenie. Jeśli masz umiejętność spojrzenia bardziej globalnego, to może ubierz to w swego rodzaju tutorial, a korzyść będzie znacznie większa niż z krytykowania. Ja na pewno z wdzięcznością takie opracowanie przeczytam. "Jak dobrać narty dla osoby początkującej?" "Czy zakup własnych nart na tym etapie ma sens?" Te pytania powtarzają się na forum po raz enty...1 punkt
-
Tak właśnie będzie, całe 300m mają otworzyć i tylko na sam weekend póki co. Jakby całość była otwarta to, jak piszesz, by był już konkretny kawałek trasy.1 punkt
-
Dokładnie Tanova Wydaje mi się jednak że Joy to dobra narta i wystarczy na długo. Za sezon czy dwa będziesz czuć narty w inny sposób i co? Od nowa poszukiwania? Krzywdy sobie na takich 155 nie zrobisz a gdy podszlifujesz trochę umiejętności dadzą dużo frajdy.1 punkt
-
Cześć Nie wiem Rochu po co komu dwie pary narta na kursie - pozerstwo w 95% (z autopsji). Uporządkowanie techniki tylko pod okiem solidnego fachowca. Szkolenia sportowe i uporządkowanie techniki można połączyć. Pozdrowienia1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Jeśli masz możliwość, to obejrzyj je sobie jeszcze gdzieś na żywo w sklepie i weź w rękę - czy na pewno będą pasować do kurtki i rękawiczek .1 punkt
-
@marcinn dzięki, ale to jest raczej długa droga. Najpierw wypadałoby zaliczyć kilka szkoleń, w tym jazdę na tyczkach, dopiero jakieś kursy i/lub zawody regionalne. Dopóki jeszcze w miarę młody jestem cały czas chodzi mi to po głowie. Nawet nie po to by zrobić z tego sposób na życie, ale tak dla siebie. Rozwinąć swoją pasję. Zobaczymy1 punkt
-
Ferra nie musisz iść na kurs kwalifikacyjny,wystarczy dobry czas na zawodach regionalnych Ale wierz mi że fajne wszystko robić po kolei(zdobywasz,doświadczenie) Co by nie pisać od pomocnika instruktora robią sito i trzeba dobrze jeżdzić żeby przystąpić po latach do CKI Tego CI życzę,Warto1 punkt
-
Pozwolę sobie dorzucić trochę zdjęć do świetnego opisu off piste Wieśka... 3 zdjęcia z pierwszego dnia (sobota) Wiesiu wynalazł nam ciekawy (jak na pierwszy dzień) teren do początkowych zjazdów poza trasowych, na południowym stoku przy trasie nr 5 i starym wolnym 3 osobowym krześle. Teraz jak patrzę na to zdjęcie poniżej, to widzę po goglach Wujota, że wyszykuje dla nas już dużo bardziej ciekawe tereny... Niedziela była najmniej ciekawa, dużo narciarzy, najgorsza widoczność, ja osłabiony temperaturą, snułem się samotnie gdzieś po wytyczonych trasach. Na moje szczęście nastał poniedziałek i wtorek, a Wiesiek zadbał, żeby było miło i ciekawie. Zaczęło się od przekroczenia tej tablicy... Dalej była już tylko bajkowa jazda Droga do wolności (tej narciarskiej...) i bonus w postaci snowboardzistki Eweliny Prosto w dół, czy na prawo (uwielbiam takie dylematy) Trzeba uważać na wystające głazy Końcówka rozległej i ciekawej ścianki Przyjemnie się latało Najłagodniejsza część off piste Najciekawsza część (chyba najtrudniejsza?) Tutaj "nasza" trasa zdegradowana przez jakieś free rider-owe menty (Wiesiek ma jakiś pomysł na nich - może kiedyś o nim napisze) Już tęsknie za tym klimatem... Pozdrawiam serdecznie. GOPR0566.MP41 punkt
-
W poniedziałek ludzi trochę mniej, ale dalej sporo, wiele aut parkuje z rana na pobliskich łąkach. Pogoda - zdecydowana poprawa. Jurek dzisiaj dał nam więcej swobody, bo testował cały dzień slalomki firmy Lusti. Niestety, w Wieśku po dwóch dniach obudził się znowu sadysta. Wypatrzył solidne jak na październik trasy off piste i przyjemna jazda po twardych nartostradach skończyła się po 10. Następne godziny to katowanie trudnego stoku free między gondolami. Muszę przyznać, że jazda była niełatwa, ale zadowolenie dawała olbrzymie. Wiesiek męczył nie tylko mnie, ale i Ewelinę zjeżdżają na snowboardzie, Ona również dawała sobie świetnie radę. Reszta ekipy rozjechała się po całym ośrodku. Do dyspozycji ponad 36 km tras. Czynne wszystkie powyżej 2600 mnpm. Widoczność i temperatura dzisiaj optymalna. Nasze trasy of piste Pozdrawiamy serdecznie!1 punkt







