Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. johnny_narciarz

    • Punkty

      45

    • Liczba zawartości

      8 428


  2. andy-w

    andy-w

    Użytkownik forum


    • Punkty

      29

    • Liczba zawartości

      1 563


  3. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      29

    • Liczba zawartości

      7 223


  4. Góral spod Skrzycznego

    Góral spod Skrzycznego

    Użytkownik forum


    • Punkty

      25

    • Liczba zawartości

      2 042


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 11.12.2016 uwzględniając wszystkie działy

  1. Dziś nie planowałem nart, bo nogi obolałe po dniu wczorajszym, a do tego obtarte stopy od butów narciarskich. Najbardziej ucierpiała lewa pięta - kilka cm2 skóry zeszło. Ale zadzwonił Andy-w, przez co obudził instynkt narciarza i nie miałem wyjścia. Musiałem jechać na narty. Sytuacja podobna do wczorajszej - znów musiałem przetransportować lepszą połówkę i mogłem udać się do Szczyrku. Na drogach pusto, ale trochę ślisko. Nie przeszkodziło to sprawnie dotrzeć na miejsce. Dokładnie to chwilę po 10 jestem już pod Golgotą. Tradycyjnie opłata za parking i udaję się do kasy. Dziś zapowiadali deszcze, a szczegółowe prognozy pokazywały opady od godz. 13. Na wszelki wypadek biorę 3 godzinki, ale nie tylko z powodu pogody. Przy zakładaniu butów obtarcia szybko sprowadziły mnie na ziemię... Zastanawiałem się nawet, czy dam rady tyle pojeździć. Ale po co to roztrząsać? Dzwonie do Andrzeja i zaczynam wspinaczkę na Suche. Tam też się spotykamy i razem ruszamy na Halę Skrzeczeńską. Do godziny 12 z haczykiem będziemy szusować razem. Na początek (dla mnie) ruszamy na czerwoną 7. Jest dość miękko, ale nie tak ja wczoraj. Są nawet miejsca, gdzie jakby nie było odwilży. Ale to tylko krótkie fragmenty. Niestety wczorajszy ciepły i wietrzny dzień narobił sporo szkód. Pewnie zrobili poprawki ratrakami, ale dziś wiatr jeszcze mocniejszy, a do tego ciągle ciepło. Szybko zaczęły tworzyć się ciemne plamy, przetarcia, a gdzieniegdzie stadka minerałów. Śnieg zbiera w tempie ekspresowym! Na szczęście, te gorsze fragmenty dawało się objechać, a większość trasy była jeszcze w dobrym stanie. Gorzej wyglądała niebieska, gdzie pojawiło się sporo przetarć od dnia wczorajszego. Powiedziałbym, że to nawet armagedon. Rezygnujemy z dalszej jej eksploatacji, bo szkoda nart. Lepiej wyglądał odcinek z Suchego do Soliska - tu właściwie bez przetarć i dobry warun. Trochę po godzinie 12 pożegnaliśmy się z Andrzejem i pozostałem sam. Andy-w mówił, że na Golgocie nierówno od samego rana, ale mimo tego postanowiłem ją przetestować. Tak na koniec jazdy, bo mnie kusiła. Wspiąłem się na górę i jazda! Śniegu dużo,ale teraz to już spore muldy i trzeba powalczyć. Dobrze, mogłem zamęczyć nogi do końca, żeby żal nie było. Kiedy wspinam się ponownie, tym razem dalej, żeby jeszcze z Pośredniego zjechać, zgodnie z zapowiedziami szczegółowej pogody, zaczyna padać. Dokładnie to o szczęśliwej godzinie 13.13... Ale nie jest to deszcz, a raczej takie lodowe kulki, które boleśnie tłuką po twarzy. Przynajmniej na górze. U dołu niestety opad w stanie ciekłym. Nie ma źle,bo jeszcze jeden zjazd i trzeba kończyć. Przy okazji dostrzegłem, że chodzi wyciąg z Julianów,ale dla mnie było za późno, żeby sprawdzić tamtą trasę. Pewnie wygląda podobnie jak pozostałe. Nie wspomniałem jeszcze o frekwencji,a ta podobnie jak wczoraj była minimalna. Co ciekawe, było kilku chłopaków mówiących po niemiecku... Czyżby u nich kiepskie warunki? A może przeczytali moją wczorajszą relację? Największa kolejka, jaką zobaczyłem, wyglądała tak: Mimo, iż ta nie jest wielka, jechałem niżej, gdzie byłe sam... Tak da się wyjeździć, nawet w 3 godziny. Ale cóż, zaczęło lać, zrobiło się ciemno (wcześniej nawet słońce świeciło), ja w okularach przeciwsłonecznych,karnet się skończył - wszystko mówi,że czas kończyć. Kolejny fajny dzień, a o obtarciach w ogóle zapomniałem. Tylko pierwsze chwilę czułem ból, później było już tylko lepiej. Pozdrawiam, Johnny.
    18 punktów
  2. I jeszcze parę widoczków z dzisiejszego SON z okresu gdy świeciło słoneczko, a była to przynajmniej 1 godzina między 10.30 a 11.30. Ja od 8 do 9.30 jeździłem po kompletnie pustych stokach i ani razu nie udało mi się złapać kogoś do pary do orczyka co w sumie mnie za bardzo nie martwiło. Potem zjawił się Maciek i do 12 jeździliśmy razem na wyciągach i trasach.
    15 punktów
  3. Po pysznym góralskim jedzonku w Milówce: w drodze powrotnej zachęconymi konwersacją z Mamadem i reklamą przy drodze postanowiliśmy odwiedzić rodzinkę mojej żonki w prowadzonym przez nich ośrodku Słowik Ski w Ciscu k/Węgierskiej Górki: Dojazd klimatyczny, przez las: Jako, że jestem lekko przeziębiony nart nie zabrałem. Ale ośrodek ma własną wypożyczalnię sprzętu, bar i szkółkę dla dzieci więc jakbym mógł nie skorzystać z możliwości pośmigania po stoku. Stok ma około 500m długości, dwuosobowy orczyk, naśnieżanie, ratrak i oświetlenie. Pięć armatek przygotowuje stok w dwie doby, poza tym zima w tym roku sama pomogła w przygotowaniach do naśnieżenia. Nachylenie stoku pozwala się nawet nieźle rozpędzić i sporo pokręcić po mocno zróżnicowanym terenie: Poza tym gra muzyczka: Ośrodek zajmuje się szczególnie szkoleniem młodzieży i dzieci, z boku trasy wyposażony w wyciąg zaczepowy Miło się pośmigało na Headach; Wszystko to w bardzo rozsądnej cenie, 20 czy 25zł za kilka godzin przy trasie na własność a poszaleć można.
    15 punktów
  4. Dziś pogoda zapowiadała się całkiem ciekawie, a że w górach jeszcze sporo śniegu mimo odwilży, postanowiłem się wybrać na pierwsze w tym sezonie konkretne skitoury. Pewnie nikogo nie zaskoczę jeśli powiem, że wybór padł na Skrzyczne i Małe Skrzyczne. Co lepsze, dzień wcześnie dostałem SMS od Majora z pytaniem czy nie wybieram się do Szczyrku na Toury. To przypieczętowało decyzję! Niestety, ze względu na moją lepszą połówkę, musiałem wyjechać z domu później niż zwykle, czyli o 9.00. Dostarczyłem moją lubą gdzie trzeba i mogłem się skierować do Szczyrku. Ruch na drodze umiarkowany, a warunki do jazdy dobre. Dopiero w samym Szczyrku widać na chodnikach zwały śniegu, który uniemożliwia parkowanie na nich. Tak więc jak ktoś jedzie do COS, to na pewno musi zabulić. Ja jadę dalej, pod Solisko, skąd planuję wystartować. Ponieważ zbliża się godz. 10, nie próbuję nawet wjechać na parking pod samą Golgotą, tylko parkuję wcześniej, przy jakimś domku. Koszt 8 zł. Przy okazji załatwiłem sobie miejsce na bezpieczne przechowanie... roweru. Czas się przebrać i spakować w drogę. Idzie mi to topornie, bo jakoś taki rozkojarzony jeszcze jestem. Ale w końcu się pozbierałem i zadzwoniłem jeszcze do Majora. Niestety są z Justynką jeszcze daleko przed Bielskiem, więc nie pozostaje nic innego jak zacząć wspinaczkę. Kusiło mnie,żeby na początek wspiąć się na Golgotę, ale na początek może samo Skrzyczne wystarczy? Obieram kierunek na Suche i rozpoczynam wspinaczkę. Tempo spokojne, bez forsowania się. To ma być przyjemność, nie zawody. Jeszcze przed Suchym kieruję się na niebieską trasę i tamtędy kontynuuję wspinaczkę. Pogoda iście wiosenna: +9 st., to też szybko muszę się porozbierać. Szybko wyszło, że zabrałem ze sobą za dużo ciuchów i do tego za mały plecak. Trudno, jakoś trzeba sobie radzić. Najważniejsze, że aura dopisuję i mam piękne widoki. Myślałem, że będę miał problem ze złapaniem rytmu, ale chyba intensywna jazda na rowerze, m.in. po górach zaowocowała... Sprawnie docieram do Hali Skrzeczeńskiej i dalej trasą narciarską, która jest jeszcze zamknięta, udałem się w kierunku Małego Skrzycznego. O dziwo śniegu tu bardzo dużo! Zaczynam się dziwić, czemu jest zamknięta? Zajrzałem też na Bieńkulę, która przynajmniej u góry była wyratrakowana! Oj, kusiło! Ale ja mam inny cel i dalej prę na górę. Dopiero tuż przed szczytem widzę polankę, na której brak śniegu. No tak, jedno miejsce nie osłonięte i wywiało białą kołderkę. Za to widoki, kiedy chmury nie zasłaniają, piękne! Najważniejsze, że Małe Skrzyczne zdobyte! Niestety strasznie tu wieje i do tego chmura przewala się przez szczyt. Widoczność słaba, a tak po ciuchu liczyłem, że zobaczę Tatry. Nic z tego! Ale fajniejszą wiadomością jest, że teraz po szczytach i do tego nieco z górki. Teraz sunę dość szybko i nie muszę się męczyć. Tuż przed Skrzycznem ciekawy widok - rowerzyści... Niby dla mnie nic nadzwyczajnego, ale w grząskim, mokrym śniegu o głębokości dochodzącej do metra, to dość dziwny widok. Wyraźnie grupka nie wygląda na szczęśliwą. O jeździe nie ma mowy, mogą jedynie prowadzić swoje rumaki. Może gdyby mieli "tłuściochy"... Szybkim tempem wymijam bikerów i powoli zbliżam się do celu. Po drodze wyprzedza mnie inny tourowiec - no właśnie! Wszyscy mnie wyprzedzają,a ja nikogo. Chyba jednak tempo słabe. Ale ja robię sporo fotek, bo widoki, jak już wcześniej wspominałem, bajkowe! Normalnie kocham te moje góry! Ale w końcu jestem i czas zrobić sobie tradycyjne Selfie na Szczycie. Wyjmuje moją dzidę, kamerę, osprz... no właśnie! Gdzie ta część z gwintem? Szybkie przewinięcie filmu w głowie i wszystko jasne. Przygotowując do użycia szelki, przez przypadek, a raczej gapiostwo, zostawiłem kluczową część w domu. Szlag! Motyla noga! A niech to Gęś kopnie! Taki kawał drogi niosłem to ustrojstwo, a z powodu braku drobiazgu, jest bezużyteczne. Nie, nie, nie poddam się. Robię przegląd sprzętu, co by tu można zrobić, byle tylko coś z tego wyszło. Postanawiam wykorzystać drobiazg, który był potrzebny do szelek. Demontuję go i... trach! Podczas wypinania z uchwytu, pękł element, dzięki któremu się trzymał. Oznacza to, że szelki są w tym momencie bezużyteczne! Kolejna porcja wiązanek przelatuję przez głowę. Filmiku ze zjazdu nie będzie, najwidoczniej nie było mi pisane. No to sprawdźmy chociaż użyteczność do Selfie. Kombinuję i udaje mi się jakoś to umocować. Długo się kamerka nie utrzymała, ale jest sukces! Nieco wkurzony chowam całe ustrojstwo i ruszam w stronę schroniska, żeby ściągnąć foki gdzieś z dala od wiatru. Bez trudu taką miejscówkę znajduję. Wcześniej jednak, zjeżdżając, zaliczyłem glebę, bo foki trzymają. Nie miałem rękawiczek na rękach, to też nie było przyjemnie... Przy przebiórce ponownie przekonałem się, że plecak mam za mały! Kombinacje alpejskie i udaje się to jakoś upchnąć. Pora na nagrodę, czyli zjazd FiS-em, a raczej opcję czarno-czerwoną. Ciekawe - wieje silny wiatr, ale krzesełko chodzi. Często go wyłączali w takiej sytuacji. Najfajniejsze jednak to, że wyszło słoneczko i znów piękne widoczki. Fotki porobione, ruszam na trasę. Warunki dobre, ale jest miękko. Na szczęście mam narty, na których jeździ się świetnie w takich okolicznościach. Zjazd faktycznie jest nagrodą. Niestety im niżej, tym więcej ciemnych plam i przetarć. Odwilż i silny wiatr robią swoje. Dotarłem do Jaworzyny, więc czas ściągnąć foki i ponownie się wspiąć. W tym momencie zadzwonił Major - są już w schronisku. Kurcze, no to muszę się pospieszyć. Ruszam z kopyta i staram się jak mogę. Ale pech mnie nie opuszcza... Gdzieś po za połową wspinaczki po Ondraszku, nagle słyszę krzyki: "proszę pana, proszę pana". Okazuję się, że zgubiłem Softschela, tuż przed ścianką, którą właśnie pokonałem. Kolejna wiązanka przelatuję przez głowę i nie ma wyjścia. Trzeba się wrócić. Niestety fok nie opłaca się ściągać, a jazda na nich do przyjemnych nie należy. Wcześniej jedną glebę zaliczyłem pod schroniskiem. Tym razem zjechałem bez wywrotki, pozbierałem garderobę i ruszyłem ponownie do góry. Na szczęście za zakrętem 180 st., jest już bardziej płasko i mogę przyspieszyć. Po kilku minutach osiągam ponownie schronisko i udaję się na spotkanie oraz posiłek. Dobry żurek dają i spora micha. Tam też spotykamy się z Majorem i jego lepszą połówką - Justyną. Napojeni, najedzeni, ruszamy w stronę SON. Tuż po opuszczeniu Skrzycznego, wyjeżdżamy z lasu a tu piękny widok chmur przepływających przez szczyty górskie. Ustawiło się tu sporo fotografów ze statywami. Wcale się nie dziwię, zjawisko wyjątkowe. Niestety zdjęcia tego nie ukarzą tak jak w realu. Kto był, ten ma co wspominać. Ruszyliśmy dalej trasą nr 3. Śniegu dość, ale są miejsca, gdzie śnieg wywiało, żeby zaraz obok była zaspa 2 - 3 metrowa. Teren nieco zdradliwy, więc tu ostrożnie. Dopiero po dotarciu do trasy z Małego Skrzycznego można było rozwinąć żagle. Śniegu w bród, ale niestety ze względu na temperaturę, nieco tępy jest. Nieco lepiej jedzie się od Hali Skrzeczeńskiej, gdzie trasy były przygotowywane przez ratrak. Do Suchego docieramy czerwoną trasą nr 7. Warunki na niej w większości dobre, ale tu też temperatura i wiatr narobiły szkód. Jednak po zapoznaniu z trasą można bez obaw się najeździć. Niestety my tu dotarliśmy już podczas zapadania zmroku. Pozostało więc zjechać do Soliska i na tym zakończyć ten piękny dzień. Jeszcze tak nas ta Golgota kusiła, ale ja miałem tak obtarte nogi od butów, że nawet nie pomyślałem już o wspinaczce. Prędzej kupił bym karnet. Udany wypad i udało się wykonać plan w 100%. Najbardziej zaskoczyła mnie dziś frekwencja na stoku - takie pustki w weekend? Chyba się ludziska odwilży i wiatru przestraszyli. A może po prostu szał świąteczny? Dobry moment, żeby sobie solidnie pojeździć. Pozdrawiam, Johnny
    14 punktów
  5. Solisko w Korbielowie, od 8:00 pochmurno nawet w miarę twardo, miejscami przetarcia i bardzo mało ludzi. Z czasem coraz bardziej miękko ale i słonce wyjrzało zza chmur.Ludzi trochę przybyło ale bez tłoku za to snieg jakby bardziej w brąz wpadł. Uruchomiona obok Baba...tylko nie wiadomo po co bo trasa obok niej bardzo przetarta. Chyba tylko po to zeby ludzi na karnety naciągnąć bo i tak potem szli na Solisko. Widziałem chodzący wyciąg krzesełkowy na Szczawiny lecz nie wiem jakie warunki. Po rozmowie z goprowcem i wracającym panem z góry zrezygnowałem z wyjazdu na Miziową - może następnym razem. Dziś moje otwarcie sezonu wiec jestem zadowolony:)
    12 punktów
  6. Istebna - Zagroń - niestety odwilż dała o sobie znać. Ludzi mało - myślałem że pomyliłem dni i jestem w tygodniu :-P Rano w miarę twardo - ale miejscami przebijające się brązowe... Później dużo miękcej ale o dziwo brązowe się schowało...
    12 punktów
  7. Szczyrk teraz w niedzielę . Pusto pusto pusto
    12 punktów
  8. KORONA GÓR POLSKICH jest nasza!!! Ponad 370 km wędrując często ze znajomymi i przyjaciółmi - w słońcu, w deszczu i śniegu - zrobiliśmy to Dla wszystkich bliskich, którzy towarzyszyli nam na szlaku - wielkie podziękowania, jesteście super! Załączona galeria zawiera pamiątkowe zdjęcia z każdego ze szlaków, z nazwą pasma i wysokością szczytu - zapraszam do obejrzenia, a niektórych do chwili wspomnień. 1. Rysy 2499 m npm - Tatry (foto widok w stronę Czarnego Stawu i Morskiego Oka). 2. Babia Góra 1725 m npm - Beskid Żywiecki (fotka z zejścia - wyprawa wraz z ekipą Skionline (JC, Majorski, Johnny Narciarz, Piotr_67, Góral spod Skrzycznego, Marionen, Annaa i inni) - Diablak na widoczku z lewej). 3. Śnieżka 1602 m npm - Karkonosze (szczyt w tle, w dole Mały Staw i Schronisko Samotnia). 4. Śnieżnik 1425 m npm - Masyw Śnieżnika (foto ze szczytu, a w zasadzie gruzów starej wieży widokowej). 5. Tarnica 1346 m npm - Bieszczady (świetna jesienna wyprawa z expatem). 6. Turbacz 1310 m npm - Gorce (ponownie wyprawa z expatem - foto: Schronisko na Turbaczu, szczyt zdobyty po zmroku przy świetle latarek). 7. Radziejowa 1262 m npm - Beskid Sądecki (szczyt po prawej stronie - wyprawa z Michałem i Wiktorem, którzy zaglądają na forum). 8. Skrzyczne 1257 m npm - Beskid Śląski (wyprawa Skionlinowa z Johnnym, Marionenem, Annąą, Góralem spod Skrzycznego). 9. Mogielica 1171 m npm - Beskid Wyspowy (w cudnych jesiennych barwach). 10. Wysoka Kopa 1126 m npm - Góry Izerskie. 11. Rudawiec 1112 m npm - Góry Bialskie (widok na Masyw Śnieżnika i Czarną Górę ośrodek narciarski). 12. Orlica 1084 m npm - Góry Orlickie (wyprawa wraz z expatem). 13. Wysoka 1050 m npm - Pieniny (wyprawa wraz z Johnnym Narciarzem + Drugą Połówką, Michałem i Wiktorem). 14. Wielka Sowa 1015 m npm - Góry Sowie. 15. Lackowa 997 m npm - Beskid Niski (wyprawa z Michałem, Wiktorem i Gosią). 16. Kowadło 989 m npm - Góry Złote. 17. Jagodna 977 m npm - Góry Bystrzyckie (ponownie z expatem). 18. Skalnik 945 m npm - Rudawy Janowickie. 19. Waligóra 936 m npm - Góry Kamienne (widok spod szczytu na pasmo). 20. Czupel 933 m npm - Beskid Mały (ponownie ekipa Skionline: Marionen, Annaa, Johnny Narciarz i Iza, Goral spod Skrzycznego). 21. Szczeliniec Wielki 919 m npm - Góry Stołowe. 22. Lubomir 904 m npm - Beskid Makowski. 23. Biskupia Kopa 889 m npm - Góry Opawskie (widok z wieży widokowej w stronę Masywu Śnieżnika). 24. Chełmiec 851 m npm - Góry Wałbrzyskie (widok na miasto Wałbrzych). 25. Kłodzka Góra 765 m npm - Góry Bardzkie. 26. Skopiec 724 m npm - Góry Kaczawskie. 27. Ślęża 718 m npm - Masyw Ślęży. 28. Łysica 612 m npm - Góry Świętokrzyskie (wraz z Johnnym i Izą). KONIEC. ...a po końcu? Jakie plany? Od przyszłego roku postanowiliśmy zrobić Koronę TATR...tak więc? Do zobaczenia na szlaku... PS.Ania, Mario zostało wam już jedyne 7 Gór - jak rozumiem wszystko na południowym wschodzie Polski? Fajnie! Dwa, trzy wypady i zrobicie Będę kibicował.
    8 punktów
  9. Podobnie jak w poprzednich latach zrobiłem porównanie cenników dla największych ośrodków w naszym kraju, biorąc dane z oficjalnych stron www, w wariancie dla osoby dorosłej i dla okresu ferii czyli sezonu wysokiego. Z ciekawostek to ceny pozostały na takim samym poziomie jak w poprzednim sezonie na: Pilsku, Jaworzynie Krynickiej, Kasprowym, COS+SON, Dwóch Dolinach (poza karnetem na 2h którego cena wzrosła o 10 zł). Podwyższone ceny są w tym roku domeną zachodu i wzrosły w: Czarnej Górze, Zieleńcu i na Szrenicy, przy czym, jako jedyna z tego grona Czarna Góra "trochę" w tym roku zainwestowała i m.in. postawiła nową kanapę. W Białce natomiast cena została obniżona, ale tylko karnetu 1 dniowego, bo w rekompensacie wszystkie pozostałe warianty są już droższe niż w ostatnim sezonie. Z zestawienia usunąłem Kopę w Karpaczu, główne ze względu na brak na dziś dzień aktualnego cennika na ich stronie, ale też ostanie lata ośrodek w sporej części nie działa przez większość sezonu i przez to do dużych go coraz trudniej zaliczać, nie wspominając o jakiejkolwiek nowoczesności i odkładanych z roku na rok inwestycjach. Dodałem też pozycję minimalnej ceny za 1 godzinę jazdy przy zakupie karnetu dziennego, która po uwzględnieniu czasu w jakim możemy korzystać z ośrodka i przeliczeniu na godzinę może okazać się atrakcyjniejsza niż w pierwszej ocenie branej pod uwagę przy danym karnecie. Oczywiście godziny jazdy nie kupimy, ale porównać warto.
    7 punktów
  10. Dzisiaj śmigałem na Jursówce w Siemiechowie , 4 godzinki , warunki dobre o 9 twardo , po 11 na wierzchu miękko ale pod spodem twardo , temperatura 12*C, od 4 do 15 osób na stoku 2 snowboardzistów ze mną , ogólnie miła atmosfera , 4 godziny około 8 km przejeżdżone , niestety ocieplenie ,otwierają ponownie dopiero we wtorek , stok na duży plus co prawda tylko 350 metrów , ale można się nieźle na męczyć , przez te 240 minut , jak ktoś ma blisko polecam .
    6 punktów
  11. Przed nami jeszcze kilka wypraw w Beskidym.in.B.Makowski,Sądecki,Wyspowy i Niski. Czekają na nas Gorce,Pieniny i na deser Tatry W niektóre góry na pewno wrócę, po prostu muszę. Pozdrawiam zdobywców Korony Gór.PL.
    5 punktów
  12. Dzisiaj z rana 2 godziny na Słotwinach. O 8:00 byliśmy pod bramkami. Bardzo fajnie pojeździliśmy. Rano mimo dodatniej temperatury było bardzo twardo, coś a'la firn. Trochę mgła i co ciekawe w dolinie, nie na szczycie. Miejscami drobne przetarcia. Po 9 zaczęło wyglądać słoneczko, stok został trochę rozjeżdżony i jeździło się przyjemniej. Brak kolejek. Kolejny udany dzień na nartach, a idzie kolejne ochłodzenie!
    5 punktów
  13. No Mariusz to plany zrobiły się bardzo ambitne O ile Korona Tatr dostępna szlakami jest stosunkowo "łatwa" dla tatrzańskiego turysty. To Wielka Korona Tatr to już jest niezły wyczyn, ponieważ wymaga umiejętności wspinaczkowych albo wypraw z przewodnikiem (oprócz Rysy, Krywań, Sławkowski). Ja w tym roku byłem na Rysach, Krywaniu, Gerlach i Kończysta Trzymam kciuki i czekam na relacje! A Rysy skiturowo to ja zawsze jestem chętny bo niestety od Polskiej strony jeszcze się nie udało wybrać Aha no i w sumie z takich przychylnych skiturowcom słyną Baranie Rogi i Wysoka p.s. przybliżając co to jest WKT to nawiązanie do 14 szczytów >8000m w Himalajach. W Tatrach mamy 14 szczytów powyżej 8000, ale stóp czyli 2438m i tak powstała dosyć ciekawa lista. W tym roku zdecydowałem, że lajtowo na spokojnie również zacznę sobie ją realizować i chyba z forum jeszcze nurek również "ją robi"? może ktoś jeszcze?
    4 punkty
  14. Zostały Wam same świetne miejsca Jak będziecie się wybierali w Gorce, to dajcie znać. My Turbacz zdobywaliśmy nocą i na dodatek w deszczu - myślę, że sporo straciliśmy tym bardziej, że po noclegu w Schronisku z rana mieliśmy mgłę jak mleko - nic nie było widać Na początek chcemy zrobić Koronę Tatr Wysokich dostępną ze szlaków turystycznych (Rysy mamy już zrobione szlakiem od strony polskiej): 1 Rysy 2503 2 Krywań 2495 3 Sławkowski Szczyt 2452 4 Mała Wysoka 2429 5 Koprowy Wierch 2363 6 Świnica 2301 7 Kozi Wierch 2291 8 Jagnięcy Szczyt 2230 9 Szpiglasowy Wierch 2172 10 Kościelec 2155 11 Skrajne Solisko 2093 Później jak zdrowie dopisze przed nami: Wielka Korona Tatr: 1 Gierlach 2663 2 Łomnica 2634 3 Lodowy Szczyt 2630 4 Durny Szczyt 2625 5 Wysoka 2565 6 Kieżmarski Szczyt 2558 7 Kończysta 2540 8 Baranie Rogi 2536 9 Rysy 2503 10 Krywań 2496 11 Staroleśny Szczyt 2492 12 Ganek 2465 13 Sławkowski Szczyt 2453 14 Pośrednia Grań 2440 Jedna i druga kwalifikacja wg miesięcznika "Góry" nr 3 (46), marzec 1998. Oczywiście jest jeszcze lista najwybitniejszych szczytów Tatr... https://pl.wikipedia.org/wiki/Lista_najwybitniejszych_szczytów_Tatr ...ale to? Na chwilę obecną dla nas początkujących turystów jedynie marzenie. Nim jednak zaczniemy odhaczać poszczególne, powyższe Góry, to chcemy wejść na najwyższy w Tatrach Zachodnich Starorobociański Wierch 2176 m npm.
    4 punkty
  15. Ja jeżdżę w butach o flexie 130 i nie ma powodu, by gniotły,jeśli są dopasowane.Ale cierpnięcie nogi a ucisk miejscowy to coś innego. Kiedyś sądziłem, że cierpną przez niską temperaturę, kupiłem wkładki grzewcze-nic nie dało.Nie dało, bo dobrze trzymające buty zakłócają krążenie ,nawet jak są wygodne i w takich wkładka parzy a stopa ścierpnięta.Po prostu nic nie zastąpi odpinania klamer... Więc sportowe buty nie są dla leni ani ludzi nie mogących się schylać...
    4 punkty
  16. Wstąpię popatrzyć po pysznym obiadku u Wandzi i Jędrusia w Milówce.
    4 punkty
  17. jak mowilem tak zrobilem sobota i niedziela chopok W sobote bylo extra 1,2 stopnie na plusie i sloneczko. Tak jak pisali wlaczyli trase na poludniu z gory i 1 od lukowej w dol, na upartego mozna bylo tez zjechac z samej gory. Warunki byly znakomite moze troche za cieplo ale co tam trasy na polnocy sprawowaly sie dobrze do samego zamkniecia, na poludniu poniewaz bylo cieplo bylo gorzej ale do 12,13 mozna bylo spoko jezdzic. JAk w sobote schodzilem ze stoku to czulem w palcach ze jak bylo tak cieplo, rozmieklo to w nocy przyjdzie mrozik i bedzie wiadomo co I tak tez sie stalo , po za tym silny wiatr wywial snieg i na trasach na gorze w obie strony lodowisko. NA szczescie nizej dalo sie spoko jezdzic, ale jak nie napada jakis swiezy sniezek to moze byc ciezko. Okolo 13 wiaterek a dmuchal naprawde ostro spowodowal zamkniecie gondol, takze wspolczuje tym co zostali na poludniu. O 14 zaczal padac deszczosnieg i mozna sie bylo ewakuowac
    3 punkty
  18. Ja to sobie tą Waszą koronę zostawię na jakiś zimowy wieczór, kiedy będę miał więcej czasu i spokojną głowę, żeby sobie wszystko na spokojnie poczytać i pooglądać.
    3 punkty
  19. Pamiętamy o Was i bez Was nie pójdziemy! No i na piwsko na Pilsko też pójdziemy.
    3 punkty
  20. No to Chłopaki pośmigaliście Niech tylko śniegu dowali, przyjdzie mróz to może będzie mi wreszcie dane pośmigać w Szczyrku w zimowych okolicznościach przyrody. Dzięki Maciek jak zwykle za super relacje, Andy-w zdjęcie z drzewami w lesie? Klimat jaki lubię! Świetna fotka.
    3 punkty
  21. Hej Jakoś tak mi umknął nasz kwietniowy wypad :), ale powiedzmy, że dojrzewał forum nie działało a sezon się zbliża, więc można coś wrzucić Tak czy inaczej w składzie Wiesiek, Paweł, Kamil i ja byliśmy na 8dniówce w rejonie GrossVenedigera, drugiego co do wysokości szczytu Wysokich Taurów i 4 szczytu Austrii. Ekipa: Co tu dużo mówić, może w pierwszym wpisie skrótowa fotorelacja, a później dokładniejszy opis Wystartowaliśmy 2 kwietnia do Matreier-Tauernhaus By dojść do schroniska Neue Prager Hutte i kolejnego dnia wejść i zjechać z GrossVenedigera 3666m n.p.m. Cel został zrealizowany wejście i zejście okazało się dużo łatwiejsze niż się spodziewaliśmy co uskuteczniło tego dnia ok 40-50 osób! GrossVenediger 3666m n.p.m. Sam szczyt to ogromna "czapa" lodowa, którą ładnie widać od północnej strony Zjazdy były dużo łatwiejsze niż tatrzańskie, ale trzeba było uważać, ponieważ poruszaliśmy się w terenie lodowcowym. A szczeliny były... Te "małe" Trochę większe... Były też seraki wielkości bloków mieszkalnych Zjeżdżaliśmy też wąwozami, gdzie pod śniegiem latem płynie rzeka Były też nieplanowane przygody jak gubienie nart... i to dwukrotnie z tego raz ok 300-400m na lodowcu tutaj ekipa już po wyprawie "ratunkowej" Gdy pogoda załamała się to odbywaliśmy koleżeńskie doszkalania z autoratownictwa Razem z symulacją wpadnięcia narciarza (tutaj za modela robił Wiesiek :P) do szczeliny lodowca Naszą przygodę zakończyliśmy jak na prawdziwych freerajderów przystało... nart nie chcieliśmy ściągnąć do samego końca (nie chcieliśmy powielać powrotu z Mięguszowieckiej :P) No ale, cóż nasza droga powrotna do auta została odcięta (opad śniegu + mgła) więc nie chcieliśmy się pchać na plateau lodowca i wracaliśmy inną doliną... wylądowaliśmy ok 45km od auta https://photos.google.com/album/AF1QipPdRBrpWky64ORnRSsY8zWqFKA_xoQtcaW-WC7K To tak w "telegraficznym" skrócie... Pozdr Tomek
    3 punkty
  22. Jakoś się w tym nowym forum nie mogę odnaleźć bo dopiero teraz zauważyłem tą relację. Parę zdjęć i wspomnienia odżyły. Największe wrażenie to mimo wszystko był zjazd z Grossvenedigera i te masakryczne zjazdy poranne na lodzie. Zapamiętałem też swój "ratunkowy" zjazd na pożyczonych od Pawła deskach po zgubioną nartę i ulgę jak ją znalazłem. A później kolejne Wasze szusy bo śnieg w kotlince okazał się bajeczny. Niepowtarzalny też był ten ostatni zjazd w deszczu - stroma dolina, coraz mniej śniegu i czekająca zagubiona taksówka gdzieś w dole. Ale najlepsze był zjazd nad rzeką - jak w którymś momencie zobaczyłem ją pod sobą to pomyślałem "o ja p....lę co ja tu robię". No i dzień feeridowy na Arenie już w drodze do Polski. pięknie było dziękuję Wam chłopaki! Pozdro wiesiek
    3 punkty
  23. A nasza przygoda z Koroną Gór PL. jeszcze trwa. Jeszcze 7 szczytów do zdobycia.
    3 punkty
  24. Spoko, jak się uda, będzie super! Co do Rysów, to tak trzeba będzie mierzyć. Choćby dla widoków! Damy radę!
    2 punkty
  25. Kurczaki, nie widzę tu np Giewontu czy Kasprowego... No to plan ustalony! Pozostaje wymyślić termin. Póki co, to 28 stycznia startuję w Fat Bike Race Góry Stołowe, a w czerwcu Śnieżka Uphill Race. Przynajmniej taki plan.
    2 punkty
  26. Ambitne plany, oby wszystkie udało się Wam zrealizować, najlepiej przy ładnej pogodzie (przynajmniej bez mgły i deszczu)
    2 punkty
  27. Jak się będziesz (chciałem powiedzieć będziecie z Dżonką) wybierał na te Rysy, to daj znać, bo szukamy towarzystwa na tak zacną Górę.
    2 punkty
  28. Henio to krwi napsuje Marcelowi. Już był w ogródku..... a ten jeszcze poprawił jego czas. Niesamowity jest ten chłopak. Pozdrawiam.
    2 punkty
  29. Mnie dzisiaj zaskoczył Belg Marchant Armand startował z 65 numerem, a ostatecznie był 18.
    2 punkty
  30. Uwielbiam to słonce podczas jednych z najkrótszych dni w roku tak jak tych zdjeciach
    2 punkty
  31. Liczę, że po "dobrej zmianie" Paweł Sołtys wróci do Trójki, a sama stacja na swoje zasłużone miejsce. Serwisy ekonomiczne o 8:30 i 17:30 w Trójce to najważniejsze dla mnie serwisy w ciągu dnia i zawsze nieodmiennie kojarzyły mi się z Pawłem Sołtysem, wobec którego zachowano się z typowym pisowskim sk...syństwem (zwolniono nie tylko za #kogonieslychac, ale i za to, że dobrze wypełniał obowiązki jako rozprezentant związkowy pracowników Trojki). Ale tak myślałem, że teraz PS częściej będzie komentował zawody
    2 punkty
  32. Z braku innych / lepszych warunków do sprawdzenia: sprawdzasz czy się stopa mieści; sprawdzasz czy po zmieszczeniu nie ugniata, uciska, nie wrzyna etc., że się nie da wytrzymać; sprawdzasz to samo w trakcie około pól h, przysiadając, pompując, naciskając na języki, ugniatając, dopinając etc. Chciałeś 3 masz 3. Chcesz 7 ? Pozdrawiam,
    2 punkty
  33. Ciekawostka komentatorska - z W.Domańskim zawody pań prowadzi Paweł Sołtys (do końca listopada tego roku dziennikarz PR lll - "zasłużył" na zwolnienie, bo zaprezentował zdjęcie z zasłoniętymi ustami ).
    2 punkty
  34. Andi na garderobę uważaj, pusto więc nie ma kto orczyków powycierać po lecie, ja swoją kurtkę piorę i nic nie puszcza. Szerokości życzę
    2 punkty
  35. No i mamy chyba nowego giganciste. Gdyby nie dalekie numery startowe, 52 i 50, już mógł być 2 razy w czołowej piątce. Kanadyjczyk Erik Read. Dla mnie dziwnie brzmi imię Erik przy Read. Dla mnie jak Read to Ken. Byłem kiedyś (lata 70 i początek 80) wielkim fanem szalonych kanadyjczyków znanych na świecie jako Crazy Canucks. Przypomnę, że tworzyli go Ken Read, Steve Podborski, Dave Murray, Dave Irwin, później dołączył do nich jeszcze Jim Hunter. Liczne medale MŚ i IO oraz zwycięstwa w PŚ. I znowu Read w czołówce PŚ. Historia kołem się toczy. Już mu kibicuję. Ale pora teraz na slalomy. Zapowiada się ciekawie?
    2 punkty
  36. No to życzę szybkiego powrotu do zdrowia! Może jakąś większą grupą wybierzemy się na toury?:)
    2 punkty
  37. Brawo Maciek ,Tomek i Justyna ja niestety uziemiony , bo coś przeziębienie męczy mnie od ponad tygodnia i jestem jakiś taki kurcze niewyraźny
    2 punkty
  38. Dzisiaj zawitałem z dzieciakami na Klepki. Jak na zapowiadaną odwilż, to warunki naprawdę super. Trasa fajnie przygotowana, choć wiadomo, śnieg nieco miękki. Rano, ok 8 praktycznie pustki. Później nieco więcej narciarzy plus szkółki, co przy takim małym stoku trochę było widoczne, ale bez żadnej tragedii. Dodatkowo jazda bez ale w zasadzie bez kolejki. Bardzo udana sobota. Pozdrawiam.
    2 punkty
  39. Dwa filmiki: z przejazdu trasą czerwoną i niebieską. Coś tam chyba widać....
    2 punkty
  40. Góry Bystrzyckie i Jagodna 977 m npm. Ostatnia wyprawa i ostatnia z Korony Gór Polski - Jagodna w Górach Bystrzyckich - 28 "sztuka" pośród 28 pasm górskich w Polsce. Zaczęliśmy od odwiedzin Schroniska, które ma taką samą nazwę jak cel naszej pieszej wycieczki. Bardzo klimatyczne i "ciepłe" miejsce. Pyszne jedzenie, z olbrzymimi porcjami. Wnętrze? Cudo! Przejrzeliśmy znajdujące się tutaj na ścianach mapki. Pierwsza pokazująca trasy narciarskie dla biegaczy i turowców... ...druga obrazująca całe pasmo górskie. Wyruszamy na trasę szlakiem niebieskim spod Schroniska Jagodne. Tuż za asfaltową drogą, na wprost znajduje się początek naszej drogi. Po prawej stronie łąka a na łące przyjazne barany Cała trasa prowadzi szutrową i szeroką drogą. Tutaj spokojnie wjechać mogą rowerzyści, a w zimę podbiec narciarze biegowi, czy skiturowi. Jak dla nas nie jest tu zbyt ciekawie. Dość płasko, dookoła las...i rzadko można coś dojrzeć spoza drzew. Duży plus w lesie? Jagody z Jagodnej - pyszne i bardzo, bardzo duże. Pycha! Po kilku kilometrach docieramy do celu i do wysokości 977 m npm. Oznaczenie i punkt ponad szczytem znajdują się na ambonie myśliwskiej. Symboliczny wierzchołek jest usypany na środku szutrowej drogi jaką szliśmy. Kończymy naszą wędrówkę. Niemalże 400 km na pieszo i mnóstwo bardzo ciekawych miejsc, klimatycznych gór i ciekawych historii w pięknym, polskim otoczeniu. Świetna przygoda, którą polecamy każdemu. Z pewnością w wiele pasm wrócimy i poznamy je lepiej - na rowerze, może na nartach? Kto wie? Nim skończę wątek - postaram się jeszcze w ostatnim poście wrzucić pojedyncze fotki z każdej ze zdobytych gór. CDN.
    2 punkty
  41. Byliśmy w Ischgl dwa dni po otwarciu. Dla mnie czadem jest że na starcie ośrodka w listopadzie było od samego początku tak dużo tras otwartych, wyglądało że tak z 70% wszystkiego. - otwarte czarne trasy przy D1 i D2 - w trakcie śnieżenia czarne trasy przy luksusowym krześle C5, ale dało się zjechać - czerwone trasy zrobione do samego dołu, zjazdy do Ischgl i Samnaum, gdzie tak do wysokości około 1900m zero naturalnego śniegu i trasy zrobione całkowicie sztucznie na dość grubej warstwie
    2 punkty
  42. Dlaczego Ischgl jest dla mnie über alles??? Im dłużej jeżdżę w Ischgl tym bardziej mi się ten ośrodek podoba - znalazłem tam swoją narciarską ojcowiznę. Mam pewien przegląd bo byłem co najmniej w 120 alpejskich ośrodkach. Część mojej ekipy ma jeszcze większe doświadczenie w tej materii i też podziela zdanie o wyjątkowości tego miejsca. Po prostu über alles. Postanowiłem spróbować zrozumieć o co chodzi. Bo przecież nie o Schatzi. Czy butowo-nocny zakaz. Doszedłem do wniosku, że kluczowe są rozwiązania wokół Greitspitze i Palinkopf. Mamy tam podwójny układ komunikacyjny - możemy przemieszczać się dnami poszczególnych dolin ale co ważniejsze na graniach zbudowano (wyrąbano w skałach) długie i wygodne trasy dojazdowe. Spad oceniam tam na 8% co oznacza, że nie tracąc zbyt wiele z wysokości możemy pokonać spore odcinki zbocza. Kluczowe są tutaj początkowe górne fragmenty15, 22, 40, 80. Z każdego z nich na długości kilkuset metrów a nawet więcej są dogodne możliwości wjazdu freeridowego na zbocza. Najlepsze jest to, że mają one konkretne nachylenie (to są strome doliny) a na dole zawsze jest jakaś trasa "zbierająca". Fantastycznie jest poprowadzona trasa 32 (E2) na zboczu Palinkopf tam z każdego miejsca można skręcić w lewo. Na zdjęciu na żółto naniosłem zjazdy dostępne z tych opisanych "podniebnych szos". Na mapie część tras wygląda czasem niepozornie (skrót perspektywiczny) ale np dojazdowy kawałek do 80-ki (z D2) ma pewnie z 800 m i w każdym miejscu mamy efektowny zjazd. Przy 40-ce mamy trzy różne co do charakteru zjazdy. Z Greitspitze są trzy kierunki (zaznaczyłem dwa) a każdy ma podwarianty. Jeśli myślicie, że to wyczerpuje możliwości off piste w Ischgl to się mylicie - zaznaczyłem te z trawersów, w wielu miejscach odbywa się to tradycyjnie (ze szczytów tak jak Piz Val Gronda czy Pardatschgrat - te są mocno wymagające). Dla mnie absolutnym czadem są zjazdy pod E4 - kanapa robi 920 m przewyższenia w 7,5 min, offpiściak ma jakieś 2,5 km i można to zrobić 4x (a nawet 5x) na godzinę!!! Kiedyś jak tak jeździliśmy to o 14.00 nawet JurekByd (narciarska ksywka Robokop padł - ja jeszcze zostałem .Teren jest tam tak zróżnicowany, że każdy zjazd może być inny i po prostu nie ma opcji aby nie mieć ochoty jeszcze tylko raz zjechać. Najlepsze jest to, że ośrodek otwiera wszystkie kierunki i różne wysokości. Teraz mieliśmy sytuację, że ostatni niewielki opad był 10 dni wcześniej. mimo tego znalazłem wysoko położony północny stok przy N6 na którym do końca były bardzo przyzwoite warunki - zleżały puch w ilości takiej, że przez trzy dni go nie przejeździłem (w tempie 6x zjazdów/godz). Jeszcze dzień wcześniej spoko jeździłem tą dolną linią z Greitspitze na przekładańcu: puch zleżały, depozyty, gips, szreń i niewielkie zastrugi - słowem kto co lubi. W sytuacji gdzie głowę by się dało, że naprawdę już nie ma gdzie jeździć były to całkiem wypasione opcje. Przepiękne zjazdy są w linii lasu pod E3 - w sumie to prawie jedyne takie miejsce. Do tego należy dodać inne zalety Ischgl: - rewelacyjna infrastruktura, głównie bardzo szybkie osłonięte kanapy (co pozwala lekko się ubierać). Można cały dzień nie ściągać nart - przygotowanie tras - ostatnio, no po prostu czad, wprost nieprzyzwoicie równo. - przewidywalne zachowania narciarzy co pozwala ich unikać nawet w te zatłoczone dni - z roku na rok coraz mniejsza ilość narciarzy. Teraz nie wiem o co chodzi ale w pon i wtorek było dosłownie pusto. Nawet na Idalpie, a dalej to pojedyncze osoby. Wykorzystanie infrastruktury na poziomie poniżej 5%. Jak sobie przypomnę sobie jeszcze jakieś zalety (typu jedyna pizzeria na stoku albo ciepły pieczony kurczak za 5 E w Billa przy gondolce) to uzupełnię ten mój ischglowy panegiryk Pozdro Wiesiek
    2 punkty
  43. Góry Orlickie i Orlica 1084 m npm. Po dniu przerwy, który to dzień poświęciliśmy na zwiedzanie okolicznych zamków, ponownie udaliśmy się na szlak. W ostatni dzień naszego wrześniowego pobytu w Sudetach postanowiliśmy poświęcić na zdobycie ostatnich dwóch Gór z Korony Gór Polskich - pierwszą z nich była Orlica w Górach Orlickich. Początek szlaku pieszego dla nas to, Schronisko o tej samej nazwie co szczyt, na który się wybraliśmy. Zielony szlak i budynek z powyższego zdjęcia znajduje się... w doskonale znanym w Polsce ośrodku narciarskim - Zieleńcu. Po paru kilometrach pokonanych przy drodze asfaltowej wchodzimy na właściwą ścieżkę. Charakterystyczne miejsce - kamień Rubartscha. Napis na nim - mówi wszystko: postać niewątpliwie zasłużona dla turystyki w Górach Orlickich. Idziemy łagodną drogą delikatnie pochyloną ku górze. Po drodze takie oto widoki: Po kilkunastu minutach dochodzimy do granicy, strefy przygranicznej. No tak... ...można też tak jak na powyższym zdjęciu, bawić się na szlaku KGP Jeszcze kilkaset metrów lasu i powoli zbliżamy się do celu. Docieramy do charakterystycznego miejsca - schronu dla turystów po czeskiej stronie. Powiem szczerze, że powala mnie dbałość z jaką wykonano, to miejsce. Jest miejsce chroniące od deszczu, są stoły, są ławki, kosze i szok! Są również piękne trójwymiarowe mapy Gór Orlickich i okolic. Nic nie zdewastowane, nic nie zniszczone - jest czysto i schludnie. Skręcamy w lewo i po chwili docieramy na miejsce. Orlica 1084 m npm i 27 nasz szczyt z Korony Gór Polski został zdobyty. Ekipa: Drogę powrotną przebywamy w ekspresowym tempie - czeka na nas Jagodna z Gór Bystrzyckich. Ostatnie spojrzenie na Zielenic i tutejsze trasy narciarskie wokół pięknego kościółka i cmentarza... ...swoją drogą - czy istnieje w Polsce drugie takie miejsce gdzie jeździ się na nartach wokół grobowców? Hmm Piękna miejscówka - koniecznie musimy przyjechać tu z deskami. CDN
    2 punkty
  44. Dlaczego uwielbiam Ischgl. Nie dlatego, że są imprezy, żarcie świetne, striptizy, w butach nie wolno chodzić.... uwielbiam Ischgl bo ma praktycznie nieograniczone możliwości freeridowe. Nawet jak nie ma warunków - to są warunki (trzeba tylko jeździć z Wujotem) W minionym tygodniu śniegu poza trasami niewiele, ale jak tam się jeździło... z Palinkopf okolice 80 Jest zabawa, radość, latanie, jest fun Wiesiek nie był "miły" nie wybierał łatwizny, trzeba było przedzierać się przez lawiniska, ale radość z przejazdów tym większa pod D2 przy 21 również zabawa przednia, prawie całą ekipą E4 koło 40 brak mi słów Wujot odkrywa kolejne tereny Wiesiek pod armatnim gejzerem W Alp Trida też się da Na koniec znowu koło 80, wszystkie ślady nasze Końcowy ostatni zjazd, ale jeszcze tu wrócimy.... Pozdrawiam serdecznie.
    2 punkty
  45. Mario... ...nie masz fejsa i w znajomych Artura...a On bawił się wczoraj w Serfaus Fiss Ladis: ...a dzisiaj Ischgl - Samnaun: Pogodę jak widać nasz Artix ma bajkową!
    1 punkt
  46. No to z radością trzymam Was za słowo. I na deser jeszcze to Pilsko z piwskiem (to będzie moje pierwsze piwsko od kilkudziesięciu lat - chyba dam radę)
    1 punkt
  47. Pinturault zaskoczył w slalomie. Jego przejazd nie był piękny, wyglądał na mało płynny, ale siła i szybkość w przerzuceniu nart ze skrętu w skręt mnie powaliła. Do tej pory myślałem, że tak potrafi przejechać tylko Marcel Hirscher. A tu Alexis tak pocisnął, że szok. Pozostaje pytanie czy będzie potrafił tak samo skutecznie pojechać w drugim przejeździe, wydaje się to być niezwykle trudne. Mam nadzieję, że Mu się uda i mimo jazdy na granicy wypadnięcia, dojedzie do mety. Jednocześnie jest nadzieja, że ożyje walka o Kryształową Kulę.
    1 punkt
  48. Lato nam się kończy, a temat coś nam umarł chwilowo chyba jak całe forum Aby ożywić wątek przesyłam pozdrowienia Z Gerlacha 2655m Z Kończystej 2540m Załupa H - Zadni Kościelec Via Ferrata HZS - Martinske hole Sokolica - Prawy Komin Pozdrawiam Tomek
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...