Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
27.12.2016 - 27.12.2016
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 27.12.2016 uwzględniając wszystkie działy
-
Wybraliśmy się z Żonką do rodziny do Przemyśla. Ponieważ jest tam stok narciarski, nie byłbym sobą, gdybym nie zabrał nart. Tym bardziej, że w tamtych rejonach nie jeździłem jeszcze ani razu. Jak wrażenia? Wyjechaliśmy w pierwszy dzień świąt. W naszych rejonach deszcz, szaro i ponuro. Już po drodze było widać, że tam będzie inaczej. Śnieg na drodze zaczynał się gdzieś w okolicach Rzeszowa i im dalej, tym go więcej. Ruch niewielki, więc mimo kiepskich warunków do jazdy, szybko dotarliśmy na miejsce. Podobno święta nie miały być białe? Naprawdę? To pewnie Przemyśla w prognozach nie ujęto! Jak widać,nawet w centrum miasta było go przynajmniej 10 cm. Ale nie o mieście będę pisał. Pierwszy dzień poświęciliśmy rodzinie, natomiast w drugi się nieco wyłamałem i pojechałem pośmigać na chwilkę na tutejszym stoku. Zacznę może od początku, od opisu stacji. Działają tu dwa wyciągi krzesełkowe - dwuosobowe i trzyosobowe. Pierwsze służy do transportu narciarzy na stok z dolnego parkingu, przy drugim śmigamy. Stacja ma 3 trasy narciarskie, choć ja bym raczej mówił o opcjach jazdy, wszystkie łatwe. Dwie zaznaczone na mapce jako niebieskie, jedna zielona. Długość wszystkich nieco ponad 800 metrów. Trasy są sztucznie naśnieżane i oświetlone. Jest tu też niewielki bar o dość wymownej nazwie i wypożyczalnia sprzętu narciarskiego. Czyli z grubsza wszystko co trzeba. Parkingów sporo i wszystkie są bezpłatne. Można też tu dojechać autobusem miejskim. Stacja przypomina mi w pewnym sensie bielski Dębowiec. Nie tylko umiejscowieniem, czy dodatkowymi atrakcjami w postaci np. toru saneczkowego na szynach, ale też kontrowersjami jakie budziła sama inwestycja... Czas ruszać na narty. Dojechałem na miejsce tak przed godz. 12. Na parkingach samochodów niewiele, ale co się dziwić? Po pierwszym, śnieżnym dniu świąt, w drugim przyszła odwilż i mżawka. Wybrzydzać nie będę, bo nie wiadomo kiedy znów będzie okazja. Szybkie gramolenie i ruszam w kierunku stoku. Tuż przed stokiem stoi mała knajpka z bardzo wymowną nazwą - czyżby nie przypadkowo? Słyszałem o kontrowersjach, jakie budziła ta inwestycja, ale czy faktycznie jest źle? Idę dalej poszukać kasy. Jest jakaś budka, ale okienka nie widzę. Pytam jakiegoś gościa: "jest tam za winklem". Ok, znalazłem. No to popatrzmy jakie mamy opcję... No właśnie! Czasówki podobne,jak w moim rejonie: 2 godz. za 30 zł i 4 godz. za 50 zł. Ktoś chce całodniowy? Poranny? Wieczorny? Niestety takich opcji nie ma. Są tylko te dwie pierwsze. No to przejazdy. Jeden przejazd 4 zł. Ok. Patrzę dalej i znów lekkie zdziwienie... Spodziewałbym się np. 10 przejazdów za 50 zł, ale nic podobnego nie ma. Następna opcja to od razu 50 przejazdów za 150 zł, bądź 100 przejazdów za skromne 250 zł... Może taka specyfika regionu, że innych się nie opłaca oferować. Biorę więc 2 godzinki i wreszcie ruszam na stok. Niestety nieprzyjemnie siąpi, są +4 st. i oczywiście mokry, dość tępy śnieg. Pierwszy przejazd zapoznawczy, bez szaleństw. Stwierdzam, że jest całkiem fajnie! Szybko nie będzie, ale przyzwoicie pojeździć się da. Warunki określiłbym jako dobre i dostateczne. Niestety odwilż i deszcz narobiły nieco szkód w górnej części trasy, ale nic co by się nie dało objechać, bądź jakoś mocniej uszkodzić sprzęt. Trochę niżej już dobrze, warstwa śniegu wystarczająca. Mimo "puszczającej" trasy i już ok. 3 godzin katowania jej przez szusujących, wszędzie równo. Tak z resztą będzie do końca mojej jazdy. Miałem też trochę szczęścia, bo po 3 przejazdach wyszło słońce i na jakiś czas przestało padać. Wykorzystałem to do porobienia zdjęć i filmików... No właśnie! Piszę o trasie, a tu są 3 trasy, czy jak kto woli - 3 opcję jazdy. Niestety, zima na razie nie rozpieszcza i udało się naśnieżyć jedynie jedną, określaną jako główną. Na pozostałych na razie trawa i błoto. Ale faktycznie są takowe. Co jeszcze? Wspomnę o dość nietypowym, jak na polskie warunki, rozwiązaniu przy górnej stacji wyciągu. Krzesełka przejeżdżają nad drogą. Oczywiście trasa też biegnie przez mostek. Ale początek jej jest przez to płaski i trzeba się nieco poodpychać. Może jakby było bardziej lodowo, to by się jechało bez wsparcia paliczków. Widać tak musiało być. Dwie godzinki zleciały szybko, przy okazji znów zepsuła się pogoda, więc czas kończyć. Jak oceniam nartowanie w Przemyślu? Przyjemne i relaksacyjne. Trasa nie wymagająca, ale wystarczająco szeroka, dobrze przygotowana, więc dało się przyzwoicie pojeździć. Krzesełko w sam raz na to miejsce, a dokładnie jego przepustowość. Do tego jedzie z zupełnie przyzwoitą prędkością. Ilość ludzi tego dnia niewielka, jazda na bieżąco. Jak dla mnie, to miejsce jest dużo fajniejsze od bielskiego Dębowca, do którego go przyrównywałem. Nie wiem jak to wypada biznesowo (ponoć śnieg tu się słabo trzyma, a inwestycja kosztowała majątek), ale kiedy działa,to z punktu widzenia szusującego, jest ok. Można nawet spotkać skitourowca, choć ten taki "od niechcenia"... Pozdrawiam, Johnny17 punktów
-
Dziś postanowiłem uderzyć na Pilsko. O godzinie 8:00 pod wyciągami w Korbielowie bardzo ślisko na drodze oraz na "chodnikach". Pojechałem od razu na hale Szczawiny krzesełkiem 2 osobowym. Na Szczawinach już było oblodzenie poważne, na miziowej niestety przetarcia większe niż tydzień temu. Pierwszy zjazd na Szczawiny o okazało się ze na trasie tez mamy lodowisko. Chyba przez Święta z powodu temperatury śnieg pościł i po ratrakowaniu nocą zmroziło wszystko. Generalnie bez ostrych krawędzi jest baaaaaardzo ciężko. Ponowny wyjazd na miziową i pojechałem na Pilsko. W tym czasie zaczęło już konkretnie wiać a padający śnieg z początku był chyba mokrawy i zamarzał od razu na ubraniu, goglach... Z Pilska trasa podobnie mocno lodowa. Do 10:00 trochę napadało i nawiało śniegu wiec warunki zaczynają sie poprawiać. Ale miejscami zrobił sie nieprzyjemny przekładaniec raz lód raz nawiane miejsca ze świeżym śniegiem. Po 10:00 wyciąg na Pilsko padł i zaczęli go naprawiać..... przeszedłem na talerzyk na Kopiec. Tam warunki były trochę lepsze ilość nawianego śniegu pokryła cała trasę po prawej stronie talerzyka ( z lewej dolna część trasy - ta najstromsza - zamknięta. Niestety wiatr i opady przybierały na mocy i kolo południa były momentami tak silne, że szczerze się ucieszyłem ze mój karnet się kończy Ludzi bardzo mało na Pilsku jeździłem momentami sam i biednemu panu z obsługi powiedziałem żeby się schował przed wiatrem a ja sam sobie orczyk zabierał będę Do parkingu zjechałem krzesełkiem. Trzymajmy kciuki za obfite opady - bardzo by się przydały, gdyby cały czas padało tak jak dziś rano to myślę ze jutro warunki mogą być niezłe. A poniżej zdjęcia, Śnieg na dole w niewielkich ilościach Czarna trasa ciągle zamknięta - brak sniegu Miziowa - Szczawiny i kask już w samochodzie cały przód w lodzie13 punktów
-
Oldskulowo Co prawda ruszyła dziś bsa - łunę światła widać z wielu kilometrów z ekspresówki, ale dziś troche na przekór ośrodek w stylu lata 70-te: Za groniem na granicy miejscowości Cisiec/ Węg. Górka. Jedna trasa ok. 500 m łagodna, dobrze przygotowana- bez minerałów- mają armatki,ratrak. Stok oświetlony, przy stoku bar / bezalkoholowy /, czyste ciepłe toalety a nie wstrętne szczyrkowskie fuj - fuje. Ośrodek fajnie schowany między gronie - nie wiało! No i najważniejsze jazda na okrągło : z nami w sumie jeździło 7 osób.12 punktów
-
Kiczera-ski w Puławach Górnych. Największa stacja na Podkarpaciu. Warunki dosyć dobre. Śnieg cały czas pada.10 punktów
-
10 punktów
-
Dzisiaj wieczorkiem pojechaliśmy z tatą do SON-u - po raz pierwszy w tym sezonie ruszyły wieczorem trasy - Golgota i Suche-Solisko. Jeździło się świetnie - szkoda że tylko 2h 15min. Jutro będzie więcej10 punktów
-
COS Skrzyczne na żywo. Kanapa stoi, orczyk zepsuty. Siedzimy w Hiltonie. Trasy twarde z małymi przetarciami tu i ówdzie. Albo ruszy orczyk albo cisniemy w dół9 punktów
-
W SON-ie warunki dobre (patrząc na pogodę, fatalne). Jeździliśmy wszystkimi otwartymi trasami i wyciągami. I tak po kolei. Trasa nr.3 (Skrzyczne - Hala Skrzyczeńska) warunki dostateczne - silny wiatr, lód i zaspy świeżego śniegu. Robiąc zdjęcie na grzbiecie myślałem, że zdmuchnie mnie stąd i relacja będzie miała tytuł "Leitner leży w jakiejś dolinie" Całe szczęście nie było tak źle. Trasa nr.2 (Małe Skrzyczne - Hala Skrzyczeńska) warunki dobre i dostateczne - lód, świeży śnieg, pracujące dwie armaty i totalny wygwizdów - czasami nic nie widziałem. Ja z Headami czułem się jak w siódmym niebie. Przetarć nie zauważyłem. Tory pod wyciągiem oczywiście lodowe. Trasa nr.4 i 4a (niebieska Hala Skrzyczeńska - Suche - prawie Solisko) warunki dobre - sporo świeżego śniegu, ale także lodowych miejsc. Jeździło mi się świetnie! Z biegiem czasu przybywało świeżego mieciutkiego puchu - ostatni zjazd zaliczyliśmy sporo po 16. Trasa 7 (Hala Skrzyczeńska-Suche). Trasa wyborna! Warun miodzio! Świeży śnieg, twardo (wszystko rozjeżdżone). Było cudownie! Przetarć praktycznie nie było. Tory pod wyciągiem w miarę dobre, Trasa 7 (Suche - Solisko, dzień). Lodowo ze świeżym śniegiem. Na początku drobne przetarcia. Pod orczykiem było spoko. Trasa 11 (Golgota, Hala Pośrednia - Solisko, dzień) - typowa Golgota. Warun ciężki - lód, grudki lodu i świeży śnieg. Twardo. Gdzieniegdzie w środkowej części pojawiły się przetarcia. Pod wyciągiem lodowo, ale bez problemu dało się wjechać na górę. Trasa 8 ("zielona" na Julianach) - warunki dobre. Lodowo, ale było mnóstwo świeżego śniegu. Jazda długim skrętem wyśmienita! Warun pod orczykiem dostateczny - pojawiały się wały nawianego śniegu (na jednym z nich się wywaliłem...). Trasy 9, 12, 13, 10 (Juliany niebieskie i czerwona) - lodowa pustynia! W sumie tyle opisu wystarczy. Najlepiej trzymała się czerwona 10 - tam leżało sporo świeżego rozjeżdżonego śniegu (przy wyciągu ustawiała się kolejka na kilka minut). Wieczorem katowaliśmy się nawzajem z dwoma trasami. Na obydwu trasach (dolna 7 i 11) grudki lodowe. Warunki ciężkie, ale dobre dla ćwiczeń kolan. Generalnie pusto (z małymi wyjatkami). Golgota oczywiście bardzo wymagająca. Prawie 11h nartowania za nami i ponad 90km w nogach. Co mogę jeszcze dodać? Zimo, witaj! Jutro rano jadę do Czyrnej, ale nie na narty. Później skoczymy jeszcze na kilka godzin na SON (później się już zwijamy). Pozdrawiam i do zobaczenia na stoku Marcin PS Zdjęć mało i słabej jakości. Dlaczego? Robiłem fotki GoPro i gdzieś zniknęły...8 punktów
-
Ustroń-Poniwiec Więc dziś z ranka był plan pojeżdzić na Palenicy,po wczorajszym sprawdzeniu na ich stronie,miała działać Jak się okazało na miejscu nic nie chodzilo No nic trzeba było na szybko gdzieś odbić Wylądowaliśmy na Małej Czantori Śniegu odpowiednia ilość na trasie, Przy temperaturze ok 3 na plusie stok twardy,wręcz zmrożony Jazda chyba w 7 osób Całkiem fajne jeżdżenie8 punktów
-
Testy rozpoczęły sie na grupie kontrolowanej, a skończyły na niekontrolowanej czyli na mnie . Siedziałem tak przed monitorem, patrzyłem tu i tam, pogoda taka sobie, ludzi wszędzie mało, serce mówiło jedź, a rozum mówił są święta, będzie tłok, zostań w domu. Telefon do Johnnego (jeździł w Przemyślu, widziałem go na kamerce), telefon do SB, który wracał z BSA i następuje błyskawiczna decyzja - jechać. Jeszcze jeden telefon do kolegi, który był pod Dębowcem bez nart i mam kompana. Przed wjazdem na teren BSA porządkowi mnie zatrzymują, ale na hasło "skionline" dostaję pozwolenie wjazdu pod same kasy. 49 PLN za 2 godz. to sporo, ale w sumie to kilka zł więcej niż na większości innych ośrodków. Kasy, tablica informacyjna, toalety, winda, korytarze, kanapy - normalnie "Alpy". Pierwsza godz jazdy w szarudze, po trochę już zmęczonej trasie jakoś tak średnio nas cieszy, ale od drugiej godz. gdy mamy już obczajone wszystkie warianty i gdy zaczynają świecić lampy jest już zupełnie inna. Po szerokich w górnej części trasach można poszaleć. Trzeba uważać na łączeniu, a później krzyżówce trasy czerwonej z niebieską. Czarna trasa wzdłuż kolejki na ten sezon raczej nie będzie gotowa. Dwie godz. szybko mijają. Spotkałem Leitnera z tatą, zamieniliśmy parę słów, zrobiliśmy pamiątkową fotkę Myślę, że jeżeli ośrodek nastawia się także na wieczornych narciarzy w tygodniu to ratrakowanie tras będzie konieczne, a i oferta wieczorna skipassów inna niż dzienna też byłaby mile widziana.8 punktów
-
Dzisiaj znowu nadarzyła się okazja pogodzić pracę z nartami. Padło na Wisłę i stok przy hotelu Stok czyli Kiczerę. Pogoda od rana paskudna czyli wiatrzysko i opady mokrego śniegu. Zacząłem 2 godzinną jazdę o 13.30 i chyba trafiłem na okno pogodowe bo nawet tuz przed zachodem zaświeciło słońce. Ale do rzeczy. Ludzi mało. Warunki na stoku już średnie, trochę mokrych odsypów i gdzieniegdzie wychodzące zlodziałe łaty. Mimo to dało się pojeździc po przyzwyczajeniu się do warunków. Jeden z narciarzy mówił mi, że przez święta nie ratrakowali na noc, ale nie wiem czy to była prawda. Nowa kanapa Doppelmayera niestety jest powolna (2,6 m/s). Do góry jedzie 7 minut i mimo taśm rozbiegowych obsługa często zwalnia jej bieg dla wsiadających co jeszcze bardziej irytuje już jadących. Cały cykl góra-dół trwa 8-9 minut co na tak krótki stok to długo. Trochę pomarudziłem, ale i tak wyjazd udany. Najbardziej liczą się narty, inne rzeczy idą na drugi plan.7 punktów
-
Wieczorne Suche - Solisko w SON świetne. Zaraz idziemy na Golgotę. Na Małym Skrzycznem dzisiaj ogromna zadymka. Pełna relacja późnym wieczorem.7 punktów
-
6 punktów
-
Nieco uzupełnię wczorajszą relację i napiszę oczywiście, co tam słychać na szczyrkowskich trasach. Wczoraj z Warszawy wyjechaliśmy dopiero po 7. (niestety są ważniejsze rzeczy od nart). Po 5h jazdy czekało nas ponad 6h nartowania. Tak jak pisałem, wieczorem wybraliśmy się z tatą do SON-u na nartowanie po zmroku. Warunki były dobre - w kilku miejscach wystawał lód, ale spokojnie dało się go ominąć. Na stoku niewiele ludzi - kolejek prawie nie było. Dzisiaj... A dzisiaj pobudka o 7. Szybkie śniadanko i hop na drogę 942 prosto do Buczkowic. Od rana strasznie wiało, ale komunikaty pokazywały, że wszystko w górach działa. Zatrzymaliśmy się więc na chodniku przy COS-ie. Po namyśle kupujemy dwa karnety na 2 dni (150zł każdy). Co prawda wiedzieliśmy, że nie będziemy tyle jeździć, ale po podliczeniu innych opcji, ta wydała nam się najlepsza. W kasie pani od razu powiedziała, że kanapa na Skrzyczne stoi. Na cóż, będziemy śmigać na łorcyku. Zapinamy narty i hop na krzesło. To jego ostatni sezon - za rok powstanie tutaj szybka "czwórka" - podobna do tej na górze. Nic nie padało, ale wiedzieliśmy, że ma się to zmienić. Nie mając innego wyboru, zjechaliśmy trasą na Doliny do orczyka. Na trasie trochę lodu i minerałów. Na górze mocno wiało - ciężko było spokojnie ustać. Na początku ciśniemy FIS-em z powrotem do orczyku. Tak naprawdę jedziemy trasą FIS-Grzebień-Kaskada-Jaworzyna-Doliny. FIS twardy, gdzieniegdzie lodowy. Na nowe Heady miodzio! Starałem się jeździć długim skrętem (rzadziej krótkim). Przetarć generalnie nie było (z wyjątkiem odcinka Kaskady tuż przy orczyku). Po kolejnym zjeździe FIS-em i wjeździe na górę, jedziemy na Ondraszek. Szybko się na nim jechało - mimo nawianego śniegu tu i ówdzie. Było za to sporo lodu. Potem pojechaliśmy na Doliny do talerzyka. Otwarta była tylko trasa niebieska (nie wiem kto jej dał niebieski kolor) - FIS był chyba wynajęty. Tutaj przetarć dużo więcej - trzeba było bardzo uważać, żeby się nienadziać na kamienie. Ludzi wszędzie bardzo mało - często mieliśmy niemal "prywatne" trasy - najwięcej śmigało różnych szkółek. Kręciliśmy się po tych trasach do momentu zatrzymania wyciągu na Skrzyczne. Wyłącznik bezpieczeństwa został uruchomiony i nie wiadomo było czy to lina wypadła, czy orczyk się zawinął. Nie mając wyboru zjechaliśmy do Hiltonu. Zjedliśmy kiełbaskę i frytki (tylko 16zł) i zaczął sypać śnieg. Chcieliśmy zjechać na dół, ale za chwilę- wciągnęliśmy się jeszcze talerzykiem. Podobno później oddawali ludziom kasę za karnety. Brawo COS Całe szczęście orczyk RUSZYŁ! Ale tylko na chwilę po to, żeby wywieźć ludzi. Na górze oczywiście wygwizdów, więc kierujemy się w stronę trasy "3". Temperatura spadła poniżej 0.5 punktów
-
Mała aktualizacja: Niestety prognozy się sprawdziły, była odwilż i deszcz. Dzisiaj już temperatura jest w okolicach 0, a od rana pada z przerwami śnieg, ale w połaczeniu z silnym wiatrem, wiec co nasypie to wywiewa... Sniegu na trasach odwilz nie zabrala, bo byla zbyt krotka a snieg byl zmrozony. Niestety po tych opadach deszczu jest lodowisko - szczegolnie na malych wyciagach. Dzisiaj godzine relreacyjnie pojezdzilem na Babie, oblodzenia jedynie w paru miejscach, snieg szybki warunki dobre. Ludzi praktycznie brak, na Solisku jedynie troche wiecej. Jutro znowu Baba;) Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk5 punktów
-
Za oknem od dwóch dni deszcz, humor raczej nie dopisuje... ...dla odmiany, poniższy filmik z Peru i jazda po wydmach na pustyni. Sceny i widoki mniej więcej od połowy filmiku - super!4 punkty
-
4 punkty
-
Niestety chęci sobie, a życie sobie. Los płata nam bardzo często jakieś małe figle. Ostatni dzień, po nartach dosyć wypoczęty wróciłem do domu z wtorku na środę, koło pierwszej w nocy i zabrałem się z ochotą (co mnie zdziwiło) do dokończenia relacji z pobytu w Skicircus. I tu spotkały mnie 2 malutkie dramaciki. Pierwszy to zdjęcia, a w zasadzie ich rozdzielczość. Nie wiem jak sprytnie to zrobiłem, ale wszystkie zdjęcia poczynając od gry w tenisa stołowego do ostatniej foty z wyjazdu; rozdzielczość przestawiłem z 16 mpx, na VGA 640x480 czyli 0.3 mpx i zdjęcia nadają się praktycznie tylko do e-maila. Zdjęcia zgrywałem na jakiegoś tablecika i tego nie zauważyłem. Teraz już za późno. Dramatu nie było, bo przecież miałem jeszcze Gopro, kręciłem filmiki i do tego cykałem fotki. Podłączyłem kamerę do lapka i co? Na laptopie kartę widać, są ikonki z numerami zdjęć i filmów. Tylko, że nie można ich otworzyć ani przenieść z Gopro. Chyba uszkodzona karta. Dodatkowo nie zgrałem filmików z Ischgla i też nie mogę ich otworzyć. W tym momencie wpadłem w lekką deprechę. Liczę jeszcze na to, że uda się z karty odzyskać jakoś dane. Może ktoś się orientuje w tym temacie, bo będzie mnie to bolało. Wracając do jazdy. O 16 wjeżdżamy "gondolkówką pięciokabinówką" Wydawało nam się, że został nam do pokonania wjazd kanapą Panorama i mamy otwartą drogę w dół do Vorderglemm (gdzie mamy auto). Dlatego pędzę jeszcze z buta, z aparatem cykać zdjęcia, pięknie zachodzącego słońca (w jakości VGA, cóż za bezsens!!!). Zjeżdżając dalej w stronę parkingu docieramy do kanapy Magic i tu konsternacja, trzeba się jeszcze wciągnąć do góry. Magic zamknięty, a obsługa do nas mówi schluss, basta, ende. Stanowczym tonem nakazuje nam wracać do Saalbach, bo trasy zamknięte. Minuta spóźnienia i nie ma powrotu. Telefon do Jurasa i umawiamy się w Saalbach przy dyskoncie Billa. Z każdą minuta coraz ciemniej, stoki praktycznie puste, zjeżdżają tylko niedobitki (niedopitki) z restauracji. Bardzo fajny klimat. Nasza trójka, Ula, Wujot i ja leniwie kieruje się do Saalbach... Ula tradycyjnie czeka na mnie i Offpiściaka (On ciągle szuka freeridu, a ja maruder) Piękny widok na Saalbach wieczorową porą (niestety tylko w mojej głowie, a nie na fotografii) Jesteśmy wreszcie w mieście, pozostaje tylko znaleźć Billę. Nikt z nas nie wie gdzie ona jest, kierujemy się w dół Saalbach (przecież to mała mieścina, choć urokliwa) zaraz ją znajdziemy. Kiedy już dość długo spacerujemy (Billii jeszcze nie widać) Ula zagaduje młodą Austriaczkę w języku angielskim o drogę. Na nasze szczęście dziewczyna też idzie do Billii i proponuje nas zaprowadzić. Okazało się, że szliśmy w złą stronę i wędrujemy z powrotem, pod górkę tym razem. Po długim czasie, kiedy już widać koniec Saalbach "nasza" Austriaczka zatrzymuje się i znowu zawraca. Mówi nam, że jednak nie wie gdzie jest Billa i kolejny raz zawracamy. Jest już całkiem ciemno, a drogę oświetlają liczne lampy. Austriaczka, jest bardzo smutna i prawie płacze, sądząc po jej minie. Próbujemy się jej pozbyć, bo jest blisko depresji. Na szczęście między budynkami znajdujemy piękną długą łąkę, postanawiamy założyć narty i zjechać ostatni dzisiaj freeride w mieście, między budynkami, przy okazji uwalniamy się od "naszej przewodniczki".... Uwierzcie na słowo, te dwa ciemne punkciki to Wujot i Ula Tak, to na pewno Ula Końcowy zjazd wspaniały, radocha po pachy, na dodatek po krótkim spacerze znajdujemy na stacji BP (chyba) naszego czerwonego Dukato z resztą narciarzy (nawet nas nie bili, choć nie znaleźliśmy Billii) A ja to do tej pory nie wiem gdzie Billa jest! Pozdrawiam serdecznie.4 punkty
-
Niech pada ten śnieg, niech pada - w okolicach będę się kręcił już w piątek późnym wieczorem Marcin - dzięki za relację i czekam na info z tras w dniu jutrzejszym.3 punkty
-
A ja "pomieszkalem" w Przemyślu w ciągu ostatnich paru lat. Hotel Gromada, nieistniejące już chyba pokoje nad "Papryczki Jazz Cafe" (genialny widok na San i Zasanie) i fajne tanie spanie w OS "Belferek". Samo miasto ma unikalny charakter, trudno to opowiedzieć, ale wystarczy obejść całe na piechotę a potem posiedzieć parę dni na rynku i popatrzeć na ludzi. Do tego nie wypada nie wpaść w sobotę na targ - jedyny w swoim rodzaju. Gdyby ktoś wybierał się latem na weekend i chciał się spotkać to proszę o PMa Ciekawostka: jak będziecie chodzic po mieście, po centrum, zwróćcie uwagę na barierki na balkonach. 99% barierek jest tego samego wzoru3 punkty
-
3 punkty
-
Szczyrk SON i COS dzisiaj. Warunki dobre, ale utrudnione przez bardzo silny wiatr http://www.skionline.pl/forum/index.php?/topic/21345-Zimowy-Szczyrk2 punkty
-
Odbarczanie to zmiana kształtu skorupy zewnętrznej buta w celu dopasowania do kształtu stopy. Wygrzewanie wewnętrznego kapcia to jest namiastka tego co można uzyskać odbarczaniem. Wiem coś o tym. Po złamaniu moja wewnętrzna kostka w prawej nodze wystaje więcej i jest bolesna w czasie dotyku. Dałem buty do odbarczania i było znacznie lepiej. Po jakimś czasie bezpłatnie poprawiono mi odbarczanie i teraz jest niemal idealnie. Ból zniknął, chociaż są dni na nartach, że coś tam czuję na kostce. Druga sprawa to indywidualnie profilowane wkładki do kapci. To także bardzo pomaga w różnych bólach stóp. Po moich przejściach z indywidaulnym dopasowaniem butów, od kilku już sezonów nie oglądam się za ich wymianą na nowszy, nowocześniejszy, ładniejszy model. Odbarczanie robią tylko wyspecjalizowane serwisy, których wcale nie ma za wiele.2 punkty
-
Dzięki Maciek Niebawem o tym porozmawiamy w cztery oczy Michał, dla Ciebie też podziękowanie. A co do Sanu? Jest on również w kręgu moich zainteresowań w porze letniej i w kajaku2 punkty
-
Przyznam, że czekałem na tę relację. Dlaczego? Bo sam od jakiegoś czasu zastanawiałem się nad odwiedzinami Przemyśla narciarsko. Narciarsko i nie tylko - samo miasto i okolice są dla nas bardzo interesujące. Dzięki Maciek za relację - teraz już wiem, że warto w tamte strony udać się w zimę. Super relacja!2 punkty
-
To dla małej odskoczni - poniżej relacja wczorajszych Wiadomości. "COS - ik" dziwne wyglądają te "tatrzańskie stoki" ;P https://wiadomosci.tvp.pl/28362308/swieta-pod-tatrami2 punkty
-
Dzisiaj wieczorem odwiedziłem SON. Warunki dobre i bardzo dobre - gdzieniegdzie przy Suchym wystawał lód.2 punkty
-
2 punkty
-
Przygotowanie trasy i realizacja perfekcyjna! Dzisiaj trafiłem na wspinanie.pl na inną produkcją z jazdą po lodowcu między serakami... robi wrażenie!2 punkty
-
2 punkty
-
Andrzej niedaleko Łeby już jest spora wydma (Słowiński Park Narodowy) ...ale jakby chcieć podsypać na niej jeszcze trochę piasku by pojeździć na deskach - wszawobrodzi z pewnością przykuli by się tam do czegoś w ramach protestu i dezaprobaty1 punkt
-
1 punkt
-
Ładnie ta "piąteczka" wygląda. ( Mam nadzieję, że z Miziowej na Szczawiny dalej jeżdzimy trasą nr 5, numeracji nie zmieniano?) No i druga uwaga. Teraz zima już się przełamała. Od teraz będzie już tylko lepiej, będzie padał śnieg, będzie mróz, no i dzień będzie dłuższy. Prawda Janek?1 punkt
-
Kurcze, żebym ja wiedział gdzie on jest... Jak będę tam znowu, to Cię jeszcze dopytam, choć może Szwagierka będzie wiedzieć. Trza było jechać... Ludzi niewiele, śniegu dość, dało się pojeździć. To jeszcze kolejny filmik, bo mam fajną zabawkę...1 punkt
-
O, i ja zastanawiałem się czy dziś nie uderzać do Przemyśla, bo kolega nartował tam wczoraj i zapraszał, ale pogoda diametralnie się zmieniła i odpuściliśmy Nawet naszą małą Jacnię zamknęli bo wiało W Zamościu ani śladu śniegu już (ale od jutra Krynica to sobie odbiję ) Fajnie ten stok się prezentuje, więc tym bardziej teraz żałuję, że nie udało się tam pojechać1 punkt
-
Johnny, jak padało trzeba było iść do "Niedżwiadka"! Ale. ale, czy "Niedźwiadek" jeszcze istnieje? Powie ktoś?1 punkt
-
1 punkt
-
Jedna z kolejnych - zaległych wypraw i relacji, to ta do dwóch zamków Dolnego Śląska: Chojnika i Czochy. Wycieczkę tę odbyliśmy we wrześniu, w dniu przerwy od zdobywania Korony Gór Polskich. Tego pierwszego początki sięgają XIII w i zbudowany jest na górze, która nosi tę samą nazwę co on i ma wysokość 627 m npm. Obecnie znajduję się on na terenie Karkonoskiego Parku Narodowego - prowadzący do niego szlak czarny, który swoim charakterem przypomina Góry Stołowe. Obecnie straszy na nim duch rycerza objeżdżającego konno mury zamku oraz Kunegunda - księżniczka, której zamieniono serce w kryształ... Wokół murów... Na dziedzińcu przy pręgierzu Ślady "Golema"... Wejście na szczyt zamku: Widoczek z wieży trzeba sfotografować... Międzymurze Drugi z zamków, Zamek Czocha - to także początki wieku XIII. Inicjatorem powstania był król czeski Wacław I Przemyślid. Obecnie zamek można zwiedzać, nocować i zażywać przyjemności SPA. Znany przede wszystkim z filmów Wiedźmin i serialu Tajemnica twierdzy szyfrów. To jedna z najpiękniejszych budowli w jakich byliśmy... Coś pięknego... Brama prowadząca na dziedziniec - główny plan filmowy "Twierdzy Szyfrów": Oczywiście również weszliśmy do środka... ...podobno w sypialni właścicieli zamku, w łóżku z poniższej fotki, była zapadnia...jeśli kochanka się nie sprawdzała, jeden przycisk i leciała wprost do jeziora przez pionowy tunel. Oczywiście weszliśmy również i tu na wieżę ...a stąd widoczek na dziedziniec. Kilka zamków mamy jeszcze zaplanowanych... ...z pewnością wrócimy do planu wizyt w nich, w porze letniej. Pozdrawiam marboru1 punkt
-
Nie tylko zresztą te dwa... były też: "Pierwsza miłość", "Święta wojna", "Dwa światy", "Dolina szczęścia", "Poza lasem Sherwood"...no i "Wiedźmin"1 punkt
-
W dniu dzisiejszym nie planowałem nart - nie byłem świadomy, że moja druga połowa pracuje. Pomyślałem: niech stracę i po ostatnich porządkach w domu, zakupach - pojechałem. Już wczoraj, późną nocą zastanawiałem się gdzie się skierować - po przejrzeniu oferty świętokrzyskich i lubelskich ośrodków narciarskich (wiele niestety w Wigilię okazało się zamkniętych) postanowiłem odwiedzić, w dzień otwarcia w sezonie 16/17 stoku w Tumlinie. Szybki telefon do Expata, czy reflektuje na narciochy i już pędzimy na południe Polski. Na miejscu jesteśmy ok godziny 11. Kupujemy karnet dwu godzinny...i okazuje się, że kolejna świętokrzyska miejscówka przegina z cenami - cena 50 złotych...a że dzisiaj było otwarcie, to promocja 4 dychy Maskara!!! Jak tak dalej pójdzie, to całkiem przerzucę się na lubelskie ośrodki, które są zwyczajnie tańsze. Pierwsze spojrzenia i widać sporo zmian w tym miejscu. Tumlin: http://tumlinsportski.pl/ Oprócz nowych, "bogatych" cen...widać zaraz na przywitaniu nowy sprzęt do śnieżenia. Pojawiła się również nowy budynek... ...zbiornik na wodę jest pełny - jak przyjdzie mróz, z pewnością będzie jeszcze produkcja białego puchu. Już pierwsze kroki na stoku i wiemy, że będzie dobrze. Śniegu jest spora warstwa, powierzchnia starannie wyratrakowana. Temperatura w okolicy +1 stopnia - będzie fajna jazda, bo jest twardo i równo. Ludzi w to wigilijne przedpołudnie jak widać: Pięknie! Robimy kilka fotek, trochę się wygłupiamy... Co za mina? Przeciskamy się przez kordony narciarzy i jedziemy w górę. W nocy musiał być spory mróz - trzeszczy pod nartą. To co cieszy najbardziej... W dole charakterystyczne tutejsze drzewo: Zbliżamy się do szczytu - a tutaj? Podobno - to ma być instalacja do bandżi...? Z góry również zainstalowane są Tyrolki do ekstremalnej jazdy. Widok z góry na cały stok - piękny zimowy klimat. Ziemia świętokrzyska ma klimatyczne, białe święta No to jazda! Jest bardzo twardo, równo - szybko. Tak jak lubię Za przygotowanie trasy 5tka. Przystanek Tyrolki jest zainstalowany na tutejszym dębie. Poniżej? Ludzka Proca - extremalna zabawka działająca w ciepłych porach roku. Pomysł właścicieli na biznes poza sezonem. Nawet w necie znalazłem z czegoś takiego filmik... Mega zaskoczenie, bo chyba po raz pierwszy widzę na nizinnej górce skiturowca To świadczy o mega rozwoju tego rozwoju narciarstwa, skoro nawet w Tumlinie przedstawiciel tej dyscypliny. Kończymy jazdę. Po całym dniu mamy mieszane uczucia. Wręcz jestem zły... - po pierwsze miejsce, które lubię podniosło wyraźnie ceny. - po drugie 15 minutowa awaria wyciągu i po delikatnym zwróceniu uwagi, że należy nam się za to 3 dodatkowe zjazdy - usłyszeliśmy: nie. To było bardzo słabe. - po trzecie - pierwszy dzień działania ośrodka i mega brudne talerzyki - całe spodnie na tyłku czarne! Po prostu masakra, by przed uruchomieniem ośrodka nikt tego nie przeczyścił... ...widocznie właściciel uważa, że od tego są spodnie narciarzy. Dziadostwo. Biorąc pod uwagę powyższe - Tumlin będzie przez nas rzadko odwiedzany. W drodze powrotnej jak zwykle zatrzymujemy się na fotę przy ruinach Huty "Józef" ...no i odwiedzamy sławnego na całą Polskę Dęba Bartka Pora zbierać się na Wigilię Jeszcze raz dla wszystkich - Wesołych Świąt!!!! Pozdrawiam marboru1 punkt
-
Nartsport-Rąblów Z racji tego że święta spędzamy rodzinnie w Nałęczowie,to i bierzemy pod lupę ośrodki z centralnej polski Dziś o 14 ruszył wyżej wymieniony ośrodek Warunki b.dobre Luda co pies napłakał,jazda na okrętkę Można w czasie świąt się fajnie powygłupiać w dżinsach i koszuli niedzielnej Jutro powtórka z rozrywki1 punkt
-
Dziś po drodze podjechałem na dwa kieleckie stoki znajdujące się w granicach miasta, tj. Telegraf i Stadion. Wczoraj w Kielcach popadał trochę śnieg, trochę śnieg z deszczem, a dziś temp. +3 i bez opadów. Na Telegrafie jeździ nie więcej niż kilkanaście osób, tak że kanapy wożą głównie powietrze, w dużej mierze pewnie przez politykę cenową stacji. Śnieg mokry, ale przynajmniej w dolnej części widać, że przyjemny do jazdy, no chyba że były jakieś lodowe niespodzianki. W górnej części widać trochę odsypów, ale nie jeździłem, tak że nie powiem jak to wygląda dokładnie. Kilka zdjęć z Telegrafu z godz. 14:00. Następnie przejechałem kilka kilometrów na bardziej łagodny Stadion. Tu warunki śniegowe podobne, z wyciągu i trasy korzysta też kilkanaście osób. Więcej ludzi jest na pewno na lodowisku, które znajduje się na terenie stacji pod namiotem. Obok niego nieczynny krótki stok do nauki z wyciągiem dywanowym. Wyciąg nie jeździ, ale kilka osób na stoku tak. A ceny jakie są na Stadionie, są na jednym ze zdjęć.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Dzisiaj przetestowaliśmy nową wyprzęganą kanapę na Słotwinach Arena. Właściwie to byliśmy pierwszymi wywożonymi narciarzami Generalnie nie ma się nad czym rozpisywać. Kanapa jakich wiele w Polsce i Europie, niemniej strasznie cieszy, że inwestują, Jedzie się bardzo szybko i bardzo przyjemnie! Kanapa nie jest podgrzewana. Niestety nie obyło się bez wpadki. Przy bramkach byliśmy o 7:55 i staliśmy tak z grupą narciarzy do 9:20. Panowie z obsługi nie mogli sobie poradzić z równomiernym ustawieniem krzeseł, kanapa cały czas zatrzymywała się i ruszała. I tak przez 1,5 godziny Część ludzi zrezygnowała i poszła jeździć na dolne Słotwiny do Tabaszewskiego. My wytrwaliśmy, czy było warto ? Raczej tak, darzymy ten stok wielkim sentymentem. Warun raczej średni. Widać, że wszystko przygotowywane w pośpiechu. Ogólnie twardo, ale dużo nierówności i bryłek lodu. Dodatkowo płaskie światło (to już nie wina obsługi ) - trzeba było jeździć rozważnie. Jedziemy tam znowu albo w drugi dzień świąt, albo na początku stycznia. Fajnie fajnie, że coś się dzieje na moich ulubionych Słotwinach, gorszym warunkiem i wpadką z kanapą się nie zrażam. Szacunek dla obsługi za ciężką pracę i za pracę w Wigilię! Wesołych Świąt!1 punkt
-
1 punkt
-
Dzisiaj niestety nie pomagałem przy pieczeniu, ale miałem wytłumaczenie, że muszę biednego studenta Marka zabrać na narty. Ja już 5 razy byłem, a ten biedak jak wyjechał do stolicy to jeszcze nart nie widział. Padło oczywiście na pobliski nam SON, gdzie wielu tu obecnych wychowało się narciarsko. Do tej pory bezpłatny od początku sezonu parking na nowej pętli autobusowej poniżej Soliska od dzisiaj zrobił się płatny. Zaparkowaliśmy więc darmowo na Julianach. Akurat 3 godzinne karnety idealnie pokryły się z końcem pracy wyciągów o godz. 15. Po kilku dniach mrozu i słońca dzisiaj przyszło załamanie pogody, Załamanie to może za dużo powiedziane, po prostu przyszły niskie chmury i pojawiła się mżawka. Pierwszą godzinę pojeździliśmy bez opadów, ale ostatnie 2 trochę nas zmoczyły. Przez ostatnie kilka nocy widać, że główne trasy zostały dobrze dośnieżone, czyli czerwona 10 na Julianach, niebieska 8 powyżej Golgoty, Golgota, Solisko, czerwona 7 z Hali Skrzyczeńskiej do Soliska, niebieska 4 z Hali S. do Suchego i na koniec niebieska 2 z Małego Skrzycznego do Hali S. Na tych trasach praktycznie bez minerałów. Niebieskie 9, 12, 13 na Julianach z lekkimi przebiciami trawy i kilkoma luźnymi minerałami. Dzisiaj warunki mimo odwilży wszędzie bardzo dobre, a z Małego Skrzycznego do Hali Skrzyczeńskiej rewelacyjne - za to widoczność tu była najsłabsza. Narciarzy dzisiaj oczywiście prawie zero na trasach. Ale, najważniejsze, że student Marek rozpoczął sezon narciarski i na grillowane "oscypki"1 punkt
-
1 punkt
-
jest jeszcze Ski simulator, ale to by trzeba było kilka godzin na nim machać, żeby coś poczuć widzę, że powstały też bardziej zaawansowane tego typu urządzenia: ale nie wiem, czy to jest u nas gdzieś dostępne, te prostsze wersje można czasami znaleźć w siłowniach. Co do zestawów ćwiczeń, które podałeś, to wyglądają ok, ten drugi nawet ma jakieś ćwiczenia w nierównowadze. Z tym, że ja nie przepadam za ćwiczeniami izolowanymi i maszynami. Dlatego wolę crossik Możesz poszukać ćwiczeń, które robią zawodnicy narciarscy, tam są trudniejsze rzeczy. Jak jesteś wysportowany, to może to bardziej ci pomoże w przygotowaniach.1 punkt







