Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
28.12.2016 - 28.12.2016
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 28.12.2016 uwzględniając wszystkie działy
-
Szwajcaria Bałtowska - po odwilży. Orkan Barbara przez cały okres Świąt dokazywał - nie tyko wiatr ale obfite opady deszczu i dodatnia temperatura. Jeździć się chciało... Dzisiaj gdy się obudziłem tchnęło we mnie nadzieję. Mróz i pokryta białym szronem trawa przed domem, zmrożone szyby auta były dobrym prognostykiem na wieczór i jazdę na nartach po pracy. Szybki przegląd internetu i okazało się, że zbyt dużego wyboru w czynnych ośrodkach nizinnych w lubelskim i świętokrzyskim nie ma zbyt wielu. Szybki telefon do Pauli - czy ma ochotę otworzyć sezon i zapadła decyzja. Wyjeżdżamy spod domu po 17, by zdążyć na 18 i jeździć do zamknięcia ośrodka o 20. Karnet dwugodzinny - 35 zł. Pierwszy rzut oka na to co pozostało po odwilży i? Nie jest źle. Twardo z odrobiną sypkiego cukru na wierzchu. Prognostyk - jazda szybka. Zdziwienie, bo dosyć sporo ludzi jak na dzień powszedni - pewnie to efekt wolnego w szkołach i urlopów świąteczno-noworocznych. Jedziemy w górę. Mapka tras ośrodka wygląda następująco: Niestety główna trasa pod wyciągiem krzesełkowym nie miała odpowiedniej warstwy śniegu i ta część ośrodka z kanapą 4osobową była dzisiaj nieczynna. Światła wygaszono. Na rozgrzewkę trasa wokół lasku. Wioska Świętego Mikołaja nadal, mimo końca Świąt pięknie oświetlona. W okolicach nazwy ośrodka również widać, że ubyło białego. Trasa przy orczykach na całej szerokości z odpowiednią warstwą twardego śniegu, wręcz betonowa nawierzchnia. Jest tak jak się spodziewałem, twardo i szybko - czyli tak jak lubię. Jeździmy góra, dół - a Paula cieszy się z tego, że rozpoczęła sezon. GoPro swoim szerokim kątem obejmuje rozjazd na dwie trasy przy wyciągach orczykowych: Dwie godziny mega fajnej jazdy wieczornej zaliczone. Radość piękniejszej części naszej pary - bezcenna. Sezon rozpoczęty! Mój natomiast był to już 8 dzień na nartach - niezły prognostyk na cały sezon, oby był długi. Pozdrawiamy marboru i Paula15 punktów
-
Dziś byłem w SON, żeby pośmigać z Leitnerem. Wcześniej planowałem BSA, ale co się odwlecz... Krótki filmik z przejazdu z Małego Skrzycznego do Hali Skrzeczeńskiej. Warunki niezbyt fajne - na części tras straszne lodowisko, niebieska z Hali Skrzeczeńskiej do Suchego usiana kamieniami, najlepsza opcja to czerwona 7. Pełna relacja wkrótce.14 punktów
-
12 punktów
-
Szczyrk SON i COS dzisiaj. Warunki dobre, ale utrudnione przez bardzo silny wiatr http://www.skionline.pl/forum/index.php?/topic/21345-Zimowy-Szczyrk10 punktów
-
W SON-ie warunki dobre (patrząc na pogodę, fatalne). Jeździliśmy wszystkimi otwartymi trasami i wyciągami. I tak po kolei. Trasa nr.3 (Skrzyczne - Hala Skrzyczeńska) warunki dostateczne - silny wiatr, lód i zaspy świeżego śniegu. Robiąc zdjęcie na grzbiecie myślałem, że zdmuchnie mnie stąd i relacja będzie miała tytuł "Leitner leży w jakiejś dolinie" Całe szczęście nie było tak źle. Trasa nr.2 (Małe Skrzyczne - Hala Skrzyczeńska) warunki dobre i dostateczne - lód, świeży śnieg, pracujące dwie armaty i totalny wygwizdów - czasami nic nie widziałem. Ja z Headami czułem się jak w siódmym niebie. Przetarć nie zauważyłem. Tory pod wyciągiem oczywiście lodowe. Trasa nr.4 i 4a (niebieska Hala Skrzyczeńska - Suche - prawie Solisko) warunki dobre - sporo świeżego śniegu, ale także lodowych miejsc. Jeździło mi się świetnie! Z biegiem czasu przybywało świeżego mieciutkiego puchu - ostatni zjazd zaliczyliśmy sporo po 16. Trasa 7 (Hala Skrzyczeńska-Suche). Trasa wyborna! Warun miodzio! Świeży śnieg, twardo (wszystko rozjeżdżone). Było cudownie! Przetarć praktycznie nie było. Tory pod wyciągiem w miarę dobre, Trasa 7 (Suche - Solisko, dzień). Lodowo ze świeżym śniegiem. Na początku drobne przetarcia. Pod orczykiem było spoko. Trasa 11 (Golgota, Hala Pośrednia - Solisko, dzień) - typowa Golgota. Warun ciężki - lód, grudki lodu i świeży śnieg. Twardo. Gdzieniegdzie w środkowej części pojawiły się przetarcia. Pod wyciągiem lodowo, ale bez problemu dało się wjechać na górę. Trasa 8 ("zielona" na Julianach) - warunki dobre. Lodowo, ale było mnóstwo świeżego śniegu. Jazda długim skrętem wyśmienita! Warun pod orczykiem dostateczny - pojawiały się wały nawianego śniegu (na jednym z nich się wywaliłem...). Trasy 9, 12, 13, 10 (Juliany niebieskie i czerwona) - lodowa pustynia! W sumie tyle opisu wystarczy. Najlepiej trzymała się czerwona 10 - tam leżało sporo świeżego rozjeżdżonego śniegu (przy wyciągu ustawiała się kolejka na kilka minut). Wieczorem katowaliśmy się nawzajem z dwoma trasami. Na obydwu trasach (dolna 7 i 11) grudki lodowe. Warunki ciężkie, ale dobre dla ćwiczeń kolan. Generalnie pusto (z małymi wyjatkami). Golgota oczywiście bardzo wymagająca. Prawie 11h nartowania za nami i ponad 90km w nogach. Co mogę jeszcze dodać? Zimo, witaj! Jutro rano jadę do Czyrnej, ale nie na narty. Później skoczymy jeszcze na kilka godzin na SON (później się już zwijamy). Pozdrawiam i do zobaczenia na stoku Marcin PS Zdjęć mało i słabej jakości. Dlaczego? Robiłem fotki GoPro i gdzieś zniknęły...10 punktów
-
W SON twardo. Najlepiej na 4 i 7. Najgorzej Juliany 9, 12, 13 Przetarć niewiele - najwięcej na Julianach8 punktów
-
Dzisiaj znowu nadarzyła się okazja pogodzić pracę z nartami. Padło na Wisłę i stok przy hotelu Stok czyli Kiczerę. Pogoda od rana paskudna czyli wiatrzysko i opady mokrego śniegu. Zacząłem 2 godzinną jazdę o 13.30 i chyba trafiłem na okno pogodowe bo nawet tuz przed zachodem zaświeciło słońce. Ale do rzeczy. Ludzi mało. Warunki na stoku już średnie, trochę mokrych odsypów i gdzieniegdzie wychodzące zlodziałe łaty. Mimo to dało się pojeździc po przyzwyczajeniu się do warunków. Jeden z narciarzy mówił mi, że przez święta nie ratrakowali na noc, ale nie wiem czy to była prawda. Nowa kanapa Doppelmayera niestety jest powolna (2,6 m/s). Do góry jedzie 7 minut i mimo taśm rozbiegowych obsługa często zwalnia jej bieg dla wsiadających co jeszcze bardziej irytuje już jadących. Cały cykl góra-dół trwa 8-9 minut co na tak krótki stok to długo. Trochę pomarudziłem, ale i tak wyjazd udany. Najbardziej liczą się narty, inne rzeczy idą na drugi plan.8 punktów
-
My dzisiaj dotarliśmy do Krynicy i od razu pogoniliśmy na Słotwiny Śnieg zacinał, wiatr trochę też, ale stoki były dobrze przygotowane, ludzi jak na lekarstwo. Odbiłem sobie to wczorajsze pogodowe rozczarowanie na zamojszczyźnie. Wieczorna jazda. Super sprawa Do tego za 30 zeta od 16 do 19:45 Moje dziewczyny też zadowolone, coraz lepiej sobie radzą (co prawda na ich jeden zjazd ja robię dwa, ale...). Pękałem z dumy Mała pierwszy raz na kanapie - trochę paniki, wrzasku, raz nam nawet została na krześle (tia ), ale bardzo jej się spodobało Na Azoty nie poszliśmy, bo otwierali po przerwie dopiero od 18. Za to zamykali o 22. Może jutro. Niemniej kanapę mają bardziej wypasioną Nowe diechy super7 punktów
-
Dziś postanowiłem uderzyć na Pilsko. O godzinie 8:00 pod wyciągami w Korbielowie bardzo ślisko na drodze oraz na "chodnikach". Pojechałem od razu na hale Szczawiny krzesełkiem 2 osobowym. Na Szczawinach już było oblodzenie poważne, na miziowej niestety przetarcia większe niż tydzień temu. Pierwszy zjazd na Szczawiny o okazało się ze na trasie tez mamy lodowisko. Chyba przez Święta z powodu temperatury śnieg pościł i po ratrakowaniu nocą zmroziło wszystko. Generalnie bez ostrych krawędzi jest baaaaaardzo ciężko. Ponowny wyjazd na miziową i pojechałem na Pilsko. W tym czasie zaczęło już konkretnie wiać a padający śnieg z początku był chyba mokrawy i zamarzał od razu na ubraniu, goglach... Z Pilska trasa podobnie mocno lodowa. Do 10:00 trochę napadało i nawiało śniegu wiec warunki zaczynają sie poprawiać. Ale miejscami zrobił sie nieprzyjemny przekładaniec raz lód raz nawiane miejsca ze świeżym śniegiem. Po 10:00 wyciąg na Pilsko padł i zaczęli go naprawiać..... przeszedłem na talerzyk na Kopiec. Tam warunki były trochę lepsze ilość nawianego śniegu pokryła cała trasę po prawej stronie talerzyka ( z lewej dolna część trasy - ta najstromsza - zamknięta. Niestety wiatr i opady przybierały na mocy i kolo południa były momentami tak silne, że szczerze się ucieszyłem ze mój karnet się kończy Ludzi bardzo mało na Pilsku jeździłem momentami sam i biednemu panu z obsługi powiedziałem żeby się schował przed wiatrem a ja sam sobie orczyk zabierał będę Do parkingu zjechałem krzesełkiem. Trzymajmy kciuki za obfite opady - bardzo by się przydały, gdyby cały czas padało tak jak dziś rano to myślę ze jutro warunki mogą być niezłe. A poniżej zdjęcia, Śnieg na dole w niewielkich ilościach Czarna trasa ciągle zamknięta - brak sniegu Miziowa - Szczawiny i kask już w samochodzie cały przód w lodzie7 punktów
-
Jesteśmy właśnie w drodze powrotnej z Austrii, z tzw.beforka. Zaplanowaliśmy 4 dni jazdy, z największym udziałem Ski Circus. Ale od początku. Juz po wyruszeniu z domu okazało sie, ze pogoda odegra pierwsze skrzypce na tym wyjeździe. Pierwsze 250km jechaliśmy w dramatycznych warunkach, przy -2 stopniach padał ulewny deszcz, nie muszę mówić co sie działo na drodze. Na szczęście w okolicach Częstochowy opady ustają i bezpiecznie docieramy na miejsce. Na bazę wypadową wybrałam małą miejscowość Niedernsill i okazało sie to świetnym wyborem. Kwatera jest chyba najlepsza ever, na booking ma etykietę 'luksusowa', a cenowo jak wszędzie. Minusem jest konieczność dojeżdżania na stoki, ale coś za coś. Oprócz doskonałego wyposażenia apartamentu raczeni jesteśmy drobnymi, ale przemiłym upominkami. W miasteczku odnajdujemy tez małą restaurację Libelle z cudowną obsługą i prostym, ale bardzo smacznym jedzeniem. O nartach pózniej sorry, ale kobiety tak maja6 punktów
-
Ja się dzisiaj wybrałem na 4 godzinki - zacząłem od ok 8.30. To że mogą być kolejki to wiedziałem ale że o 9.30 warunki będą delikatnie mówiąc średnie to się nie spodziewałem. Na plus zaliczam fajne nachylenie stoku, podejście obsługi, infrastrukturę typu bary, kibelki. Na minus faktycznie to wsiadanie i wysiadanie jest słabe - może to kwestia wyregulowania wysokości kanapy bo ja miałem wrażenie że jest bardzo nisko a mam ok. 174. Zdziwił mnie tez system papierowych stykowych karnetów zamiast plastikowych kart trochę zawodzą- byłem świadkiem jak nowo zakupiony karnet nie działa i trzeba dymać do kasy - na plus zaliczam reakcję obsługi która grzecznie pospacerowała po nowy karnet zamiast gonić klienta Dla mnie w skali szkolnej na 4 minus ! Pewnie jeszcze zagoszczę jak szał nowości minie.6 punktów
-
Ostatni dzień na nartach we wtorek, zaczynamy od jazdy w kierunku Leogang. Jedziemy zobaczyć jeden z najwspanialszych bike parków w Europie. Gorąco polecam, niestety na zdjęciach widać tylko niewielki fragment, reszta ukryta w lesie... Jest pięknie, czyste niebo, księżyc, bezwietrznie, leciutki mrozik i niemalże pusto na trasach, nic więcej nie potrzeba Widok na Leogang Las slalomowych kijków może oznaczać tylko jedno, gdzieś są zawody, tym razem ścigają się dzieci i juniorzy Moje klimaty... zaraz rozpoczną się zawody, sędziowie się rozstawiają Po Leogangu udajemy się jeszcze do Saalbach i Hinterglemm, na więcej nie starcza nam już czasu Są miejsca, że w zimę się nie uwierzy Ja w wiadomych celach muszę jeszcze odwiedzić Saalbach, tracę jednak 1.5 godziny, co zrobić, ważne - zadanie wykonane, prędko z powrotem na trasy. Trafiam na kultową dla nas "gondolówkę pięciokabinówkę" Robi się bardzo ciepło, wydaje mi się, że jest kilkanaście stopni w słońcu, śnieg robi się ciapowaty niczym w kwietniu, jest fantastycznie, ale trzeba powoli kończyć. Nie pamiętam w grudniu w Alpach takiej pogody... Wujot nie wstydź się i nie chowaj za Ulą Tak zdecydowanie lepiej... Przy Ani z Wujotem nie marzniemy Czerwony bus już jednak czeka, kolejna narciarska wyprawa z Jurkiem dobiega końca. Było wspaniale, dziękuję wszystkim uczestnikom i oczywiście Jurkowi za perfekcyjną organizację (to norma). Podziękowania dla Uli, te zdjęcia w normalnej rozdzielczości otrzymałem przed chwilą od Niej. Skicircus świetny i zapewne tu wrócę, bo wiele tras jeszcze muszę tu zaliczyć, potencjał ten ośrodek ma na poziomie, no i offpiste do zbadania. Pozdrawiam serdecznie.6 punktów
-
Miałem dziś przetestować BSA, ale zadzwonił Leitner, że jest w SON, więc tam się udałem. Pojechałem o dość głupiej porze, bo na miejscu byłem o 13.30. Ale coś tam pojeździłem... Drogi w dobrym stanie, więc dojazd do Szczyrku sprawny. Dopiero tutaj trochę śniegu na drodze, ale bez żadnej ekstremy. Szybko docieram pod Golgotę, gramolka i do kasy. Najbardziej pasowało by mi dziś wziąć 2 godzinki, ale takiej opcji nie ma. Chcę czy nie, muszę brać minimum 3 godzinki. Cóż, może jakoś objadę czas na ratrakowanie... Ruszam pod Suche, gdzie już czeka na mnie Marcin i udajemy się pod orczyk. Wciągamy się w sumie na Halę Skrzeczeńską i kierunek trasa niebieska. Niestety, pierwsze wrażenie mało fajne. Lodowo, a do tego mustwo miejsc, gdzie wywiało śnieg i wystają minerały. Choć pozornie nie wygląda to źle. Marcin musiał tutaj odebrać telefon i przy okazji przywitaliśmy się z jego ojcem - pozdrawiam serdecznie. Ruszyliśmy pod orczyk i tym razem wciągnęliśmy się aż na Małe Skrzyczne.Tylko po drodze ta komunikacja między wyciągami... Spodziewałem się sporej mgły, ale nic takiego nie było. Za to są ładnie ośnieżone choinki. Niestety początek trasy wyglądał jak niżej - sporo lodu i wywianego śniegu. Do tego znowu trochę kamyczków, których nie było widać. Jak tylko wjechaliśmy w las, było już fajnie i tak do Hali Skrzeczeńskiej. Zaliczamy ją jeszcze raz i uciekamy na czerwoną 7. Tu wyraźnie lepiej, choć ścianki też nieco zlodowaciałe. Ale tu choć nie ma kamyczków. Decydujemy się spędzić resztę czasu na tej właśnie trasie. Tym bardziej, że Leitner wspominał o Julianach, gdzie warunki też marne. Nie chciało mi się tego sprawdzać... Cieszyć mogła za to frekwencja - ludzi tak w sam raz. Kolejek do wyciągów praktycznie brak. Pogoda też niezła. Lekki mrozik, chwilami lekki opad śniegu i całkiem dobra widoczność, jak na tak ponury dzień. Słońca brak, to też chętnych do opalania nie ma... Razem pośmigaliśmy do 16 i niestety Leitner musiał się zbierać. Wraca prosto do Warszawy, więc i tak opóźnił wyjazd. Jeszcze chwila pogawędki i czas się pożegnać. Ja mam jeszcze niecałą godzinę jazdy, więc trzeba to jakoś spożytkować. Kusiła Golgota, więc ruszyłem ją sprawdzić. Już przy dole było widać, że fajnie nie ma. Ruszyłem trochę niepewnie, ale przetestować trzeba. Tak jak myślałem, jest lodowisko. Nieco lepiej po bokach, gdzie więcej odsypów. W środkowej części nieco małych kamyków, niestety. Ale w tym momencie przybyły ratraki z odsieczą. Mogłem choć kawałek po sztruksie zjechać. Wszystko fajnie, ale wyciąg nie działa. Mam jeszcze pół godziny, co więc robić? Ruszam pod Suche, bo tam jeżdżą. Pewnie przyjemność jazdy po sztruksie na Golgocie mnie ominie. Tak jak wcześniej pisałem - przyjechałem o głupiej porze... Większość została i czeka, więc jest okazja pośmigać w spokoju. Warunki na tej trasie całkiem niezłe, choć tu jeszcze nie ratrakowali. Zrobią to za chwilę... Dzięki temu udaje mi się jeszcze zliczyć sztruks na trasie z Suchego, a chwilę później jeden przejazd Golgotą. Czy takie ratrakowanie coś zmienia? Niby jest lepiej, bo równo i część lodu przykryli. Ale nie powiedziałbym, żeby dzisiaj to coś wiele poprawiło. Może przy pierwszym przejeździe i bardziej w dole trasy. Góra Golgoty pozostała niestety lodowa. Pojawiło się za to sporo gródek lodu i to ta gorsza zmiana... Coś udało się pojeździć, ale dziś istotne było spotkanie i wspólne nartowanie. Dzięki Marcin za spotkanie i podziękuj ode mnie bardzo pozytywnemu twojemu ojcu. Tak naprawdę to dzięki Tobie ruszyłem się na narty i wcalę tego nie żałuję. Pozdrawiam serdecznie. PS. Jeszcze dwa filmiki: przejazd Golgotą i nieco niedoświetloną trasą z Suchego...5 punktów
-
Niestety chęci sobie, a życie sobie. Los płata nam bardzo często jakieś małe figle. Ostatni dzień, po nartach dosyć wypoczęty wróciłem do domu z wtorku na środę, koło pierwszej w nocy i zabrałem się z ochotą (co mnie zdziwiło) do dokończenia relacji z pobytu w Skicircus. I tu spotkały mnie 2 malutkie dramaciki. Pierwszy to zdjęcia, a w zasadzie ich rozdzielczość. Nie wiem jak sprytnie to zrobiłem, ale wszystkie zdjęcia poczynając od gry w tenisa stołowego do ostatniej foty z wyjazdu; rozdzielczość przestawiłem z 16 mpx, na VGA 640x480 czyli 0.3 mpx i zdjęcia nadają się praktycznie tylko do e-maila. Zdjęcia zgrywałem na jakiegoś tablecika i tego nie zauważyłem. Teraz już za późno. Dramatu nie było, bo przecież miałem jeszcze Gopro, kręciłem filmiki i do tego cykałem fotki. Podłączyłem kamerę do lapka i co? Na laptopie kartę widać, są ikonki z numerami zdjęć i filmów. Tylko, że nie można ich otworzyć ani przenieść z Gopro. Chyba uszkodzona karta. Dodatkowo nie zgrałem filmików z Ischgla i też nie mogę ich otworzyć. W tym momencie wpadłem w lekką deprechę. Liczę jeszcze na to, że uda się z karty odzyskać jakoś dane. Może ktoś się orientuje w tym temacie, bo będzie mnie to bolało. Wracając do jazdy. O 16 wjeżdżamy "gondolkówką pięciokabinówką" Wydawało nam się, że został nam do pokonania wjazd kanapą Panorama i mamy otwartą drogę w dół do Vorderglemm (gdzie mamy auto). Dlatego pędzę jeszcze z buta, z aparatem cykać zdjęcia, pięknie zachodzącego słońca (w jakości VGA, cóż za bezsens!!!). Zjeżdżając dalej w stronę parkingu docieramy do kanapy Magic i tu konsternacja, trzeba się jeszcze wciągnąć do góry. Magic zamknięty, a obsługa do nas mówi schluss, basta, ende. Stanowczym tonem nakazuje nam wracać do Saalbach, bo trasy zamknięte. Minuta spóźnienia i nie ma powrotu. Telefon do Jurasa i umawiamy się w Saalbach przy dyskoncie Billa. Z każdą minuta coraz ciemniej, stoki praktycznie puste, zjeżdżają tylko niedobitki (niedopitki) z restauracji. Bardzo fajny klimat. Nasza trójka, Ula, Wujot i ja leniwie kieruje się do Saalbach... Ula tradycyjnie czeka na mnie i Offpiściaka (On ciągle szuka freeridu, a ja maruder) Piękny widok na Saalbach wieczorową porą (niestety tylko w mojej głowie, a nie na fotografii) Jesteśmy wreszcie w mieście, pozostaje tylko znaleźć Billę. Nikt z nas nie wie gdzie ona jest, kierujemy się w dół Saalbach (przecież to mała mieścina, choć urokliwa) zaraz ją znajdziemy. Kiedy już dość długo spacerujemy (Billii jeszcze nie widać) Ula zagaduje młodą Austriaczkę w języku angielskim o drogę. Na nasze szczęście dziewczyna też idzie do Billii i proponuje nas zaprowadzić. Okazało się, że szliśmy w złą stronę i wędrujemy z powrotem, pod górkę tym razem. Po długim czasie, kiedy już widać koniec Saalbach "nasza" Austriaczka zatrzymuje się i znowu zawraca. Mówi nam, że jednak nie wie gdzie jest Billa i kolejny raz zawracamy. Jest już całkiem ciemno, a drogę oświetlają liczne lampy. Austriaczka, jest bardzo smutna i prawie płacze, sądząc po jej minie. Próbujemy się jej pozbyć, bo jest blisko depresji. Na szczęście między budynkami znajdujemy piękną długą łąkę, postanawiamy założyć narty i zjechać ostatni dzisiaj freeride w mieście, między budynkami, przy okazji uwalniamy się od "naszej przewodniczki".... Uwierzcie na słowo, te dwa ciemne punkciki to Wujot i Ula Tak, to na pewno Ula Końcowy zjazd wspaniały, radocha po pachy, na dodatek po krótkim spacerze znajdujemy na stacji BP (chyba) naszego czerwonego Dukato z resztą narciarzy (nawet nas nie bili, choć nie znaleźliśmy Billii) A ja to do tej pory nie wiem gdzie Billa jest! Pozdrawiam serdecznie.5 punktów
-
Nieco uzupełnię wczorajszą relację i napiszę oczywiście, co tam słychać na szczyrkowskich trasach. Wczoraj z Warszawy wyjechaliśmy dopiero po 7. (niestety są ważniejsze rzeczy od nart). Po 5h jazdy czekało nas ponad 6h nartowania. Tak jak pisałem, wieczorem wybraliśmy się z tatą do SON-u na nartowanie po zmroku. Warunki były dobre - w kilku miejscach wystawał lód, ale spokojnie dało się go ominąć. Na stoku niewiele ludzi - kolejek prawie nie było. Dzisiaj... A dzisiaj pobudka o 7. Szybkie śniadanko i hop na drogę 942 prosto do Buczkowic. Od rana strasznie wiało, ale komunikaty pokazywały, że wszystko w górach działa. Zatrzymaliśmy się więc na chodniku przy COS-ie. Po namyśle kupujemy dwa karnety na 2 dni (150zł każdy). Co prawda wiedzieliśmy, że nie będziemy tyle jeździć, ale po podliczeniu innych opcji, ta wydała nam się najlepsza. W kasie pani od razu powiedziała, że kanapa na Skrzyczne stoi. Na cóż, będziemy śmigać na łorcyku. Zapinamy narty i hop na krzesło. To jego ostatni sezon - za rok powstanie tutaj szybka "czwórka" - podobna do tej na górze. Nic nie padało, ale wiedzieliśmy, że ma się to zmienić. Nie mając innego wyboru, zjechaliśmy trasą na Doliny do orczyka. Na trasie trochę lodu i minerałów. Na górze mocno wiało - ciężko było spokojnie ustać. Na początku ciśniemy FIS-em z powrotem do orczyku. Tak naprawdę jedziemy trasą FIS-Grzebień-Kaskada-Jaworzyna-Doliny. FIS twardy, gdzieniegdzie lodowy. Na nowe Heady miodzio! Starałem się jeździć długim skrętem (rzadziej krótkim). Przetarć generalnie nie było (z wyjątkiem odcinka Kaskady tuż przy orczyku). Po kolejnym zjeździe FIS-em i wjeździe na górę, jedziemy na Ondraszek. Szybko się na nim jechało - mimo nawianego śniegu tu i ówdzie. Było za to sporo lodu. Potem pojechaliśmy na Doliny do talerzyka. Otwarta była tylko trasa niebieska (nie wiem kto jej dał niebieski kolor) - FIS był chyba wynajęty. Tutaj przetarć dużo więcej - trzeba było bardzo uważać, żeby się nienadziać na kamienie. Ludzi wszędzie bardzo mało - często mieliśmy niemal "prywatne" trasy - najwięcej śmigało różnych szkółek. Kręciliśmy się po tych trasach do momentu zatrzymania wyciągu na Skrzyczne. Wyłącznik bezpieczeństwa został uruchomiony i nie wiadomo było czy to lina wypadła, czy orczyk się zawinął. Nie mając wyboru zjechaliśmy do Hiltonu. Zjedliśmy kiełbaskę i frytki (tylko 16zł) i zaczął sypać śnieg. Chcieliśmy zjechać na dół, ale za chwilę- wciągnęliśmy się jeszcze talerzykiem. Podobno później oddawali ludziom kasę za karnety. Brawo COS Całe szczęście orczyk RUSZYŁ! Ale tylko na chwilę po to, żeby wywieźć ludzi. Na górze oczywiście wygwizdów, więc kierujemy się w stronę trasy "3". Temperatura spadła poniżej 0.4 punkty
-
Poczytałem recenzje na FB. @Pływak ,,niezbyt pozytywne'' to delikatne określenie. Jest tam nawet nowe rozwinięcie skrótu B.S.A. ,ale nie przytoczę bo S.B. by wyciął posta. Zanim pojadę mocno się zastanowię.4 punkty
-
4 punkty
-
Pierwszy dzień narciarski to Ski Circus, który zawsze będzie miał dla mnie wartość sentymentalna, bo tam 8 lat temu stawiałam pierwsze kroki narciarskie. Jak pisał marionen ośrodek pięknie się rozwija, inwestuje w infrastrukturę, połączenie z Fieberbrunn też podniosło atrakcyjność areału. Zaczynamy eksplorację od Saalbach, od kolei Schönleitensbahn. Trasy swietnie przygotowane, choć widok raczej smętny, bo były to białe pasy na zielonym tle. Przejeżdżamy też do Leogang, gdzie po raz kolejny stwierdzam że trasa pod starą gondolą jest po prostu genialna, ta pod nową gondolą z Asitz też bardzo bardzo, choć akurat tego dnia z dużą ilością lodu. Zdjęć ze stoku nie mam, bo tego dnia odczułam chyba coś na kształt haju i euforii po tak długiej przerwie ? Za to z knajpy owszem - Alte Schmiede na Asitzu. Jak dla mnie jedzenie średnie, zupa nawet nie gorąca, Tiroler Gröstl (może dlatego ze nie w Tyrolu )chyba najgorszy jaki jadłam, ale klimat bardzo fajny.4 punkty
-
Skitury, jazda free to pewien styl życia. Trochę o tym stylu, ale nie tylko... ...kilka świetnych ujęć i pomysłów na nagranie narciarza w ruchu. Swoją drogą, zastanawiam się jak zrobili ujęcie z 2:40? Zachęcam do obejrzenia.3 punkty
-
Polecam spróbować pizzy po przemysku u zbiegu ulicy Franciszkańskiej i K. Wielkiego. Znana i bardzo smaczna3 punkty
-
Oldskulowo Co prawda ruszyła dziś bsa - łunę światła widać z wielu kilometrów z ekspresówki, ale dziś troche na przekór ośrodek w stylu lata 70-te: Za groniem na granicy miejscowości Cisiec/ Węg. Górka. Jedna trasa ok. 500 m łagodna, dobrze przygotowana- bez minerałów- mają armatki,ratrak. Stok oświetlony, przy stoku bar / bezalkoholowy /, czyste ciepłe toalety a nie wstrętne szczyrkowskie fuj - fuje. Ośrodek fajnie schowany między gronie - nie wiało! No i najważniejsze jazda na okrągło : z nami w sumie jeździło 7 osób.3 punkty
-
@andy-w to nie były problemy związane innym karnetem. Ktoś z obsługi stwierdził że raczej z drukarką Ale OK zrzućmy to na chorobę wieku dziecięcego stacji. Co do komunikacji na FB to podoba mi się podejście BSA - jak pisali że są kolejki na 15 minut to dokładnie takie były, piszą też o trudniejszych warunkach i lodzie na dole. Wolę takie info niż czytanie na FB czy stronach internetowych że warunki idealne a po przyjeździe mam ochotę poszukać człowieka który miał odwagę to napisać.2 punkty
-
Dzięki Maciek, za ten krótki opis i filmik - myślałem o Szczyrku i SON dla nas na niedzielny poranek (czekam na pełną relację). Na dzisiaj zapowiadali w pogodzie śnieżną noc dla południa Polski - może do weekendu się poprawi2 punkty
-
Jest drugi wątek, zdublowalo mi sie niestety nie mogłam sama usunąć wątku jakiś mod by sie jednak przydał2 punkty
-
@janek57 raczej na 99% na Skolnitym nie spotkasz takich kolejek (nawet w ferie woj. śląskiego..) dla właścicieli niestety, dla narciarzy na szczęście... btw. w Polsce jest jakiś fenomen stacji z jedną łatwą trasą wzdłuż wyciągu...jak tak patrze po kamerach to tam zawsze są tłumy..ileż można tłuc góra-dół po stoku gdzie z dołu widzę cały wyciąg..2 punkty
-
Dokładnie. Widzę że czytasz "między wierszami". Narciarz 8/9 pojedzie nawet na sztachetach z płotu.2 punkty
-
2 punkty
-
Piękne filmiki - ta druga ekipa to już była mocna. Piękna jazda, uwzględniając pewnie kilkunastokilogramowe plecaki i wcale nie aż taki łatwy śnieg (no i lekki sprzęt). Mignął mi ABS i Snowpulse. Mariusz pewnie zauważył Backlandy. Wspinaczka skałkowa w butach narciarskich coś mi przypomniała To co w przyszłym sezonie Tubkal? Pozdro Wiesiek2 punkty
-
Tak strzeliłem z tymi skiturami, ale wychodzi na to, że się da... a co najważniejsze sporo osób to uskutecznia i wcale nie jest to takie trudne (zjazd wyceniony w skali francuskiej na 3.1 czyli średnie nachylenie w szerokich żlebach/kuluarach 35st, mogą pojawić się krótkie fragmenty 40-45st). Najlepiej luty-kwiecień. Pozdr Tomek2 punkty
-
2 punkty
-
Zawsze można skorzystać na miejscu z wypożyczalni Teraz najtańsze loty to chyba do Maroko i gdzieś tam chodzi mi ten pomysł połączenia wspinania w Todra i nart i może z wyjściem na Toubkal 4167m? na skiturach? DSC04213 by Michał Semow, on Flickr FotoRelacja z Maroka - Michała Semowa: https://www.flickr.com/photos/141117553@N02/albums/72157676877910965 Pozdr Tomek2 punkty
-
Też jestem ciekawy takiej jazdy. Z pewnością jest inaczej... wydaje mi się, że w komforcie ma to spore znaczenie, oprócz konsystencji, waga pisaku pewnie jest istotna. Z tego co kiedyś wyszukiwałem w necie - to są biura podróży, które oferują tego rodzaju atrakcję w czasie letniego urlopu. Wujocie podejrzewam, że ławiej byłoby znaleźć taką atrakcję w Arabii Saudyjskiej...no i teraz LOT oferuje tam bezpośrednie loty. Niby Sahara bliżej, ale jakoś mniej bezpieczna mi się wydaje w chwili obecnej.2 punkty
-
Taki mały hardkor pogodowy i warunkowy mieliście, ale gratulacje za wytrwałość, za zdjęcia, które dobrze wszystko oddają i za opisy Choć warunki średnio sprzyjały to wyjeździliście się jak widać solidnie2 punkty
-
Aż strach Cię poprawiać ale chyba skład mineralny musi być bardzo zbliżony (w końcu to piasek czyli kwarc). Podejrzewam za to, że kształtem ziaren i ich wielkością te piaski mocno mogą się różnić. Zajrzałem do wiki i znalazłem piaski eoliczne - dobrze obtoczone i o zbliżonej granulacji - co powinno ułatwiać jazdę. Nie zmienia to postaci rzeczy, że widać po układzie sylwetki, że był duży opór i wcale to takie łatwe ani przyjemne do jazdy nie jest. Pomijając, że to pewnie super fun jest w takich okolicznościach przyrody pozjeżdżać. Chętnie bym spróbował - najbliżej to chyba Sahara??? Pozdro Wiesiek2 punkty
-
1ka (kiedy ostatnio była otwarta..) i 7ka w SON to dla mnie najlepsze trasy w PL, po Goryczkowej i starym Nosalu . A zdjęcia z GoPro, poszukaj dobrze.. często znajdują się w niespodziewanym miejscu .2 punkty
-
Coś w tym jest... Bym powiedział, że macie swój niepowtarzalny akcent. Zgadzam się i spacerowałem już kilka razy... Zdjęć mam co najmniej setki! Ciekawostką są też cmentarze,jak się jedzie do górnej stacji stoku... Jeden z nich to austriacki, jeszcze pamiątka po zaborach w XIX wieku... Wszystko zadbane i właściwie utrzymane z szacunkiem dla poległych. Do zobaczenia! Będzie o czy porozmawiać.2 punkty
-
Hehe, ponoć najczystszą polszczyzną mówimy (nie wiem w jakim sensie), i znajomi z innych części Polski mówią, że śpiewamy zamiast mówić. Do tego, kiedyś, znajoma z Helu zapytała mnie dlaczego do niej mówię "normalnie" a do ziomków już zupełnie inaczej. W Przemyślu podobno mega twierdza jest do zwiedzenia. Może nie zimą, ale... Zamojską Twierdzę i Starówkę też polecam2 punkty
-
Mała aktualizacja: Niestety prognozy się sprawdziły, była odwilż i deszcz. Dzisiaj już temperatura jest w okolicach 0, a od rana pada z przerwami śnieg, ale w połaczeniu z silnym wiatrem, wiec co nasypie to wywiewa... Sniegu na trasach odwilz nie zabrala, bo byla zbyt krotka a snieg byl zmrozony. Niestety po tych opadach deszczu jest lodowisko - szczegolnie na malych wyciagach. Dzisiaj godzine relreacyjnie pojezdzilem na Babie, oblodzenia jedynie w paru miejscach, snieg szybki warunki dobre. Ludzi praktycznie brak, na Solisku jedynie troche wiecej. Jutro znowu Baba;) Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk2 punkty
-
Ustroń-Poniwiec Więc dziś z ranka był plan pojeżdzić na Palenicy,po wczorajszym sprawdzeniu na ich stronie,miała działać Jak się okazało na miejscu nic nie chodzilo No nic trzeba było na szybko gdzieś odbić Wylądowaliśmy na Małej Czantori Śniegu odpowiednia ilość na trasie, Przy temperaturze ok 3 na plusie stok twardy,wręcz zmrożony Jazda chyba w 7 osób Całkiem fajne jeżdżenie2 punkty
-
2 punkty
-
Maciek, dzięki że chciało Ci się przyjechać. Fajnie było razem pośmigać. Mariusz, nie było"żywego lodu" tylko strasznie mocno ubity śnieg z cienką warstwą lodową (ale trochę tępą). Heady dały radę!1 punkt
-
Genialny śnieg, genialna jazda, genialne ujęcia, genialna muzyka, po prostu genialny film Nie wiem jak mógł mi umknąć na kanale TNF Pozdr Tomek1 punkt
-
Byłem dzisiaj w BSA - tam dopiero było Białkowo. Przy okazji pytanie czy te trasy są na pewno niebieskie czy to tylko chłyt marketingowy? Moja córka mimo, że super sobie radziła na Złotym Groniu to dzisiaj BSA ją mocno zniechęciło. Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk1 punkt
-
Janek w okresie świąteczno noworocznym niestety tak będzie Ale z rańca nie wszystkim chce się wstać1 punkt
-
Większość narciarzy z Aglomeracji śląskiej jeździ jednak do S.N. położonych na ,,pagórkach'' beskidzkich .Do Wisły, ustronia, Istebnej, gdzie prawie wszędzie mamy już kanapy i całkiem niezłe trasy. W SON zniechęcają ich orczyki i B.S.A. to dla nich ( również dla mnie też bo muszę szanować kolana) jest alternatywa bo tam mamy tzw. ful wypas narciarski. Wybieram się w tym sezonie przynajmniej dwa razy dp B.S.A. a SON zaliczę tylko raz.Jutro po raz trzecie na Skolnity w Wiśle bo dobry dojazd i bardzo fajne dwie trasy położone bardzo nisko bo między 470 a 670m.n.pm. Radzę odwiedzić Skolnity zanim zaczniecie krytykować,ze to trasy na pagórku. Rozwój Pilska i Kasprowego mało mnie obchodzi. Może lepiej jak te góry pozostaną ,,nieoozdobione'' infrastrukturą narciarską i można będzie w ciepłej porze roku podziwiać przyrodę nieskażoną narciarstwem. Trzymam za modernizację SON ,ale wolałbym żeby robił to właściciel B.S.A niż Słowacy. W tym sezonie przestawiłem się na wyjazdy na beskidzkie stoki bo na jazdę na nartach powyżej trzech dni na alpejskich trasach zdrowie mi aktualnie nie pozwala.1 punkt
-
Zdecydowanie . Na Kasprowym rano było około 80cm . A teraz na Podhalu sypie tak!!!, to w Tatrach na pewno solidniej VID_20161228_124420.mp41 punkt
-
W Kasinie na Śnieżnicy kanapa się kręci i wygląda na to, że towarzystwo z Doppelmayr'a robi testy. Miejmy nadzieje, że szybko się uporają z testami/odbiorami i na dniach ruszą z obsługą publiki.1 punkt
-
To może ja dorzucę też coś od siebie Musisz sobie odpowiedzieć na pytanie jak bardzo "się grzejesz" - to powinien być punkt wyjścia. Jednemu w puchowej kurtce i polarze będzie zimno podczas gdy inny będzie ubierał bieliznę i kurtke membranową i będzie mu w sam raz. Ja, dla przykładu, należę do tych którym jest zazwyczaj ciepło, a podczas wysiłku mocno organizm mocno mnie grzeje dlatego u mnie poniższy zestaw sprawdza się przez 80% czasu na nartach zjazdowych: - bielizna (nawet nie merino tylko zwykłe termo od Craft zero-coś tam) - cienki sofshell lub power stretch z zamkiem 1/3 - kurtka typowo górski hardshell (sama cerata na Dermizaxie - u mnie konkretnie są to DirectAlpine Guide oraz Direct Alpine Devil) Mam kurtke o'neill z czasów snowboardowych jeszcze, taka cieplejsza, kupiona na allegro w jakimś sklepiku, który ich sporo sprzedawał i w sumie nie wiem czy użyłem jej kilkanaście razy. Na pewno na lodowcu jak sie trafiły podłe dni i było ok -15C Podobny zestaw biorę na tury tylko tylko kurtka większość czasu leży w plecaku bo tam jednak wysiłek jest większy i organizm mocniej się grzeje. Moim zdaniem w większości przypadków takich 3 częściowy zestaw powinien Ci wystarczyć, żebyś mógł dobierać odzież w zależności od warunków. Dlatego jak masz bielizne i jakąś oddychającą bluze/softa to kup sobie średnio ocieplaną kurtkę. Jeśli jesteś zmarzluchem to w zimniejsze dni wrzuć pod spod jakiś polar 200 zamiast bluzy i Cie dogrzeje. W cieplejsze dni bielizna i rozpiete wywietrzniki w kurtce powinny dać rade. Moim zdaniem to będzie dość uniwersalny zestaw. Co do SS jeszcze... Softshelle dzielą się na dwie grupy: z membraną i bez membrany. Na narty, zamiast kurtki, lepszy byłby taki z membraną (większa odporność na wiatr i wodę kosztem oddychalności). Taki klasyczny softshell o dobrej oddychalności to raczej na tury niż na zjazdy i wyjeżdżanie krzesełkiem w górę stoku.1 punkt
-
1 punkt
-
Za mojego żywota zamienili jeden łorcyk na porządne krzesło. Budę z napojami i jakąś padliną na restaurację. Dorobili naśnieżanie, choć tego akurat kilkadziesiat lat temu nie było potrzeba(!!!), no i wyposażyli stację w oświetlenie i ratraki! Mam już 2 godzinny skipas na Słotwiny Arena,(nagroda), z niecierpliwością czekam na wykorzystanie!1 punkt







