Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. marionen

    marionen

    Użytkownik forum


    • Punkty

      22

    • Liczba zawartości

      4 615


  2. andy-w

    andy-w

    Użytkownik forum


    • Punkty

      20

    • Liczba zawartości

      1 563


  3. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      13

    • Liczba zawartości

      7 223


  4. Areski

    Areski

    Użytkownik forum


    • Punkty

      10

    • Liczba zawartości

      132


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 14.01.2017 w Odpowiedzi

  1. Dzisiaj odwiedziłem Szczyrkowski ON. Student Marek specjalnie przyjechał ze stolicy, aby pojeździć na nartach więc pojechaliśmy tam gdzie najwięcej tras. W pierwszy dzień ferii śląskich frekwencja była już większa niż w poprzednie weekendy, ale do wytrzymania. Pierwszy zjazd z M.Skrzycznego do Czyrnej trasą nr 1. Pada drobny śnieg. N trasie jest 3-5 świeżego opadu na sztruksie. Niby super, ale ja na testowanych dzisiaj Rossi Hero Elite All Turn kompletnie nie daję rady. Nic mi w tych nartach nie pasuje. Myszkują, podskakują - porażka. Zaczynam przeklinać, że je zabrałem. Zatęskniłem za moimi Nomadami, które w takich warunkach idą jak czołg. Marek zadowolony, mówi że warun super, a ja mam dość. Po 2-3 zjazdach przenosimy się na Juliany i Rosii okazują się innymi nartami. Tutaj dogadałem się z nimi. Większe wychylenie, większa prędkość i jadą jak po sznurku. Jakoś już nie widzę, aby były nerwowe i podskakiwały na nierównościach. Za to doceniam ich świetne trzymanie krawędzi. Promień skrętu 13 m przy dł. 163 cm pozwala jechać prawie jak na slalomce. Po ostrym kręceniu obu stronach Julianów przenieśliśmy się trochę już zmęczoną Golgotą w stronę tras z M. Skrzycznego gdzie pozostaliśmy do końca. Świeżego śniegu w lasach jest ok 20 cm, a zaspy na szczycie są wyższe od człowieka. Krajobrazy bajkowe. Warunki na trasach dobre i bardzo dobre. Lód został przykryty świeżym opadem. Kilka fotek:
    17 punktów
  2. Czarna Góra dzisiaj bez słońca, ale widoczność dość dobra. Dlaczego tyłu narciarzy. Większość jeździ na małpę. Do tego jedna czwarta bezkijkowców. Na niewielu trasach widziałem tak liczną grupę słabo jeżdżących narciarzy. Na trasie wygląda tak. Na czarnej narciarze padają jak muchy, co chwilę ktoś na kogoś wpada Ja oczywiście szukam offpiste i coś chodzi mi po głowie Narka do później, bo może coś dostanę?
    14 punktów
  3. Jesteśmy na miejscu! Jeszcze nie wszyscy, ale większość - tak. Droga autostradą z Salzburga w stronę Insbrucka, to dosyć słaby pomysł - lepiej ominąć i pojechać przez "Skiwelt". Mnóstwo wypadków i utrudnień drogowych, korków. Po drodze - mega śnieżyce i białe drogi. Szczęśliwi: Kierowca i jego Pilot... płeć piękna spała... Bez czapki, poza autem - ani rusz... A w korku? ...w korku były nudy - próbowałem zoom aparatu. Foto przez brudną szybę: Przed Insbruckiem przez chwilę się przejaśniło. Słońce zaczęło walczyć z chmurami i śniegiem. Kocham to! Część ekipy dociera na miejsce - bez łańcuchów ani rusz. Na resztę...? Jeszcze czekamy... Jesteśmy w Albelgu... gdzieś na granicy Tyrolu... W okolicy - świetna rodzinna knajpa gdzie częstują mocnym snapsem - jutro dzień pierwszy. Pozdrawiamy Ekipom... ...jutro będzie w puchu. Cały czas pada, pada i pada... CDN. Pozdrawiamy
    12 punktów
  4. Ferie się dziś zaczęły więc na stoku w Stoku ....pusto! Warunki wyśmienite.
    10 punktów
  5. Czarna Góra - Sienna nocą. Sporo tras przygotowanych i oświetlonych, mimo piątku, narciarzy niewielu. Można porządnie się wyjeździć, jutro przetestuję czy w dzień też będzie pusto. Temperatura - 1 stopień i pada śnieg Pozdrawiam serdecznie.
    8 punktów
  6. Dziś w SONie. Pierszy raz w życiu Wrażeń o ośrodku nie mam wiele, bo byłem na treningu GS i większość czasu spędziłem na trasie nr 10. Po treningu udało mi się jedynie zsunąć z Golgoty i Hali Skrzyczeńskiej. Z rana na trasach 5 cm świeżego. Po 11 już sporo przetarć, jakieś kamienie. Ludzi na Hali Pośredniej niewiele, bez kolejek. Na Solisku więcej, kolejki na ok 5 minut.
    7 punktów
  7. 6 punktów
  8. Fantastyczny doping i forma wyniosła dzisiaj naszego Kamila na lidera Pucharu Świata Co poniektórzy,niestety(drugie zdjęcie) nie byli w stanie dotrzeć na miejsce na czas Mała fotorelacja
    6 punktów
  9. Jakbym siebie widział. Moje pierwsze zjazdy na Pardałówce:
    6 punktów
  10. Ja dziś znów Skolnity, tym razem z żoną którą naklonilem na instruktora. O dziwo dojazd o 10 do Wisły bez problemów, na samym stoku tradycyjnie pustki choć w porównaniu do frekwencji tygodniowej to tłum Warunki dalej super a 5cm puchu z nocy tylko zrobiło większej frajdy. Ps dodałbym zdjęcia ale coś nie umiem przez tapatalka. Wysłane z mojego SM-G530FZ przy użyciu Tapatalka
    6 punktów
  11. Jaworzyna Krynicka - piątek 13.01.2017! W piątek zaliczyłem Jaworzyne. Co do przygotowania tras nie mam zastrzeżeń, ale wg mnie, były gorze przygotowane jak w Wierchomli I Arena Słotwiny. Objechalem wszystkie trasy, że szczególną uwagą nr 1, nr 4 i nr 2. Szkoda, że na 2 nie ma takiego jak na Arenie krzesła. Może kiedyś doczekam poprawy. 4 godz szybko zlecił, kosztowało to 90 zł. Zaliczyłem tez słynna 5. Chyba nie doczekam się tam krzesła, ani przedłużenia choćby o 30-40 m orczyk. Ludzi było sporo, ale praktycznie jeździło się na okrągło. Może gdzieś koło godz 12 trzeba było postać do gondoli 2-3 minuty. Załączam parę zdjęć.
    5 punktów
  12. Przycinanie kosówki na Juhu. Dzisiaj w nocy trochę dopadało. W ciągu dnia ustał wiatr i nareszcie wyszło Słońce. I okazało się, że na Juhu u góry da się już śmigać między kamieniami (zastrzegam, że nie wszędzie, tylko w tych mniej kamiennych miejscach) W związku z czym nic innego nie robiłem przez całe popołudnie, bajka. Oczywiście kosówkę starałem się oszczędzać. Chopok znów mnie zaskoczył. Tym razem pozytywnie. Zdjęcia z freeride zone - Juh Derese.
    4 punkty
  13. Normalnie. Jak pierwszy raz założyłam narty(nie miałam 4-5 lat)...to zjeżdżałam na tzw. "małpę" ręce dziwnie wiszą,głowa z tułowiem z przodu, pupa wypięta na maksa....początkowy"styl",czyli pług dodam do tego, umiarkowane skręty na tyłach nart. Później,jest 2 faza.Ciut szybciej jedziesz,ręce dalej nie są przed Tobą(ze strachu),nie uginasz kolan(ze strachu),lecisz w skręt z biodra.boisz się prędkości.
    4 punkty
  14. Byłem tam w czwartek, 12.01.2017. Nowa kanapa jest ok. Widać, że nie wszystkie roboty juz zakończono, ale i tak właścicielom należą się podziękowania za uruchomienie stacji. Kiedy ja byłem, nie wszystkie trasy były jeszcze czynne. Co prawda nie bardzo mi na tym zależało. Jedno zdarzenie popsuło mi trochę chumor. Miałem woucher na 2 godzinny skipass, chciałem dopłacić różnice do 4 godzinnego, ale to okazało się niemożliwe. Pani zaproponowała mi dokupienia 2 godzinnego, czyli wygral bym jedynie 15 złoty, lub jeździł bym 4 godz za 90 zł! No cóż, frontem do klienta! Załączam parę zdjęć.
    4 punkty
  15. Nowe kanapy ("szóstki", "ósemka" i gondola) będą miały taką samą przepustowość, co zwykłe krzesła 4-osobowe (2400 os/godz). Też mam nadzieję, że nie będzie kolejnej "Białki" (chociaż pod względem infrastruktury Białka jest najlepszym dużym ON w PL). SON ma jednak więcej trudnych tras niż Białka. Nawet niebieskie trasy 9 i 12 na Julianach mają ostre ścianki (ciekawe czy to wyprofilują - mnie się podoba tak, jak jest)
    3 punkty
  16. Hej, mam krótkie, nietypowe pytanie do miłośników GON-u, szczyrkowskiego GAT-u, SON-u. Do którego roku funkcjonowało akwarium na Hali Skrzyczeńskiej? Zastanawiam się czy mam szanse to pamiętać. W ostatni piątek poświęciliśmy chwilę z małżonką na kontemplację nad architekturą tego przybytku (takie zboczenie zawodowe) i całej górniczej infrastruktury szczyrkowskiej. W opinii mojej Pani architekt szkoda tego obiektu, mi też się podoba wbrew pozorom. Coś mi się kojarzy, że TMR miał w planach uruchomienie restauracji w na Hali, ale w ramach górnej stacji gondoli z parkingu u Kowalskiego (wg konkursowego projektu). A co z akwarium? Poniżej kilka zdjęć z piątku. Zrobiliśmy objazd po wszystkich trasach. Skorzystaliśmy z ostatnich dni bez kolejkowych, chociaż na Czyrnej od strony kas trzeba było chwilę postać, na szczęście uruchomiono orczyk od strony Bieńkuli. Pan z obsługi zapraszał kolejkowiczów, ale chętnych było mało. Na początku nie działał orczyk na M. Skrzyczne z powodu wiatru, na Julianach najbardziej było widać efekty jego działania. Pojawiło się też trochę czarnego i trawy na trasach 9,12, 13. Najlepsze warunki między Halą a Soliskiem, po obu stronach orczyka. Prawie na koniec wjechaliśmy na M. Skrzyczne, ale tam królował silny wiatr. Aż szkoda było wracać na Mazowsze.
    3 punkty
  17. Tak będzie niestety w SON za rok, dwa jak powstaną te wszystkie nowe kolejki. Będzie Białka 3 .
    3 punkty
  18. RAJ NA ZIEMI Belinda Carlisle śpiewała kiedyś „Haven is a place on Earth” – dziś nie mam wątpliwości, że chodziło jej o Tignes we Francji. Ale po kolei. Postanowiliśmy pojechać na narty na początku sezonu – tak, żeby załapać się na jakieś free ski. Początkowo mieliśmy jechać w 6 osób, później 4, a finalnie skończyło się na wyjeździe we dwoje. Jeszcze jak było nas czworo postanowiliśmy sprawdzić oferty zorganizowanych wyjazdów – stąd pojawił się nawet wątek na skinoline. Finalnie zdecydowaliśmy się na wyjazd znaleziony na portalu „nanarty.pl”. Spośród kilku opcji wybraliśmy Tignes. Wielkie podziękowania dla jednego z użytkowników Forum! Gdyby nie @fafek na pewno tak łatwo by nie było. Ale po wymienieniu kilku wiadomości wszystko było jasne. Tylko Tignes Dla mnie taka forma wyjazdu była nowością, więc pozwolę sobie po krótce opisać, jak to wyglądało, bo być może komuś przyda się taka wiedza. Cena 1590 zł za dwie osoby, w tym przejazd autokarem, zakwaterowanie i karnet (w wersji rozszerzonej Espace Killy, czyli obejmujący zarówno Tignes, jak i Val d’Isere). Mieliśmy dużo szczęścia, ponieważ zdecydowaliśmy się na ten wyjazd w ostatniej chwili i gratis otrzymaliśmy szkolenie narciarskie (ja akurat nie skorzystałem, ale moją lepszą połowę chętnie wysłałem) o wartości 300 zł – 10 godzin z instruktorem w 3-osobowej grupie. Dodatkowo musieliśmy zapłacić wakat za dwa puste miejsca w apartamencie – 300 zł, ale jako, że zdecydowaliśmy się w ostatniej chwili, to wyszło nas 200 zł za puste łóżko. Moim zdaniem cena jak najbardziej akceptowalna za 4 osobowy apartament tylko dla dwojga. Przejazd komfortowym autokarem. Zbiórka w Katowicach (gdzie dowiezieni byli uczestnicy z pozostałych miast np. Warszawy czy Gdańska) i wyjazd o 21. Po drodze jeszcze kilka przystanków (Gliwice, Opole, Wrocław, Zgorzelec). Do Tignes jechaliśmy prawie 23 godziny. Dość długo. Podróż mijała miło i spokojnie. Jedyny minus organizacyjny, to trochę za długie przerwy – przykładowo było powiedziane: „przerwa 20 minut”, a finalnie odjazd był po 30-35 minutach. Także gdyby była bardziej zdyscyplinowana ekipa, to być może udało by się z godzinę do półtorej urwać z czasu podróży. Ogólne wrażenie mimo tej jednej rzeczy pozostało dobre. Przyjazd do Tignes, rozlokowanie w dwóch hotelach – tutaj było trochę zamieszania, ale wiadomo, że tak zawsze bywa, kiedy podjeżdża 50-cio osobowa grupa. Po kilkudziesięciu minutach wszyscy byli w apartamentach, które jak to podobno we Francji jest od lat – małe, ciasne, ale przytulne i dobrze wyposażone Tyle o wyjeździe i organizacji. Tignes to miejscowość składająca się z trzech części: Tignes 1800, Tignes 2100 i Val Claret. My mieszkaliśmy w Tignes 2100 – o ile w Tignes 1800 śnieg można było spotkać tylko na trasach, o tyle w Tignes 2100 było go naprawdę sporo – jak okiem sięgnąć wszystko białe i zaspy na ulicach. Miejscowość niewielka, składa się z dwóch dużych budynków (z których każdy mieści na dole sklepy i restauracje, a u góry hotele i apartamenty) oraz wielu mniejszych pensjonatów i hotelików. Całość tworzy spójną przestrzeń, dobrze zaprojektowaną o charakterze typowo wypoczynkowym. Tignes 2100 i Val Claret oddziela niewielkie jezioro, w całości pokryte lodem. Wspomniane Val Claret to zlepek kilkunastu wysokich budynków, które w porównaniu z majestatycznymi górami wyglądają wręcz groteskowo. Zarówno z Val Claret, jak i Tignes w każdą stronę ciągną się wyciągi. W zasadzie działa to tak: wychodzimy z hotelu i wsiadamy na wyciąg, bądź zjeżdżamy kilkadziesiąt metrów i wsiadamy na inny. Owszem, jeśli ktoś mieszka na „obrzeżach” to musi liczyć się (w skrajnych przypadkach) z pokonaniem kilkuset metrów do najbliższego wyciągu. Ale i na to jest skuteczna recepta. Po Tignes 2100 krąży skibus, który po zrobieniu pętli, przejeżdża do Val Claret i zawraca. Cała trasa skibusa w jedną stronę to jakieś 8 minut Sam ośrodek narciarski wywarł na mnie piorunujące wrażenie. Na pewno miała też na to wpływ pogoda, która zdecydowanie dopisała. Trasy bardzo dobrze przygotowane, dostosowane do potrzeb wszystkich narciarzy: od bardzo prostych po wymagające. Raz jeszcze podkreślę, że mieliśmy karnet rozszerzony na cały region Espace Killy, więc mogliśmy jeździć również w Val d’Isere. Jeśli chodzi o tę drugą miejscowość, to w zasadzie nie wiem, jak wygląda, bo skupiłem się tam tylko na jeżdżeniu i to raczej trzymałem się okolic związanych z Pucharem Świata. Cały region oferował naprawdę mnóstwo atrakcji: kilka parków dla najmłodszych adeptów narciarstwa, dwa snowparki z przeszkodami o różnych rozmiarach i skali trudności, a także 10 000 hektarów off piste (!!!). A to wszystko to tylko dodatek do 300 km tras narciarskich. Oczywiście w grudniu było czynnych „zaledwie” 75% z tych 300 kilometrów, ale i tak ogrom ośrodka naprawdę powodował uśmiech na twarzy. W czasie kiedy moja lepsza połowa pobierała nauki, ja albo sobie jeździłem rozkoszując się możliwościami, jakie dawała tak duża różnorodność tras, albo atakowałem gwiazdy pucharu świata, które w większości okazały się być bardzo sympatycznymi osobami J W ciągu dwóch godzin na gigantce byłem w stanie zrobić koło 50-ciu kilometrów. Kolejek do wyciągów absolutnie nie było, na trasach ilość ludzi też znikoma – może lekka gęstwina pojawiała się tylko na początku tras w miejscach, gdzie krzyżowały się np. 4 wyciągi. A jeśli chodzi już o same wyciągi to w ośrodku jest pełen przekrój: począwszy od „kreta”, który w kilka minut tunelem wydrążonym w skale wyciąga narciarzy np. z 2100 m n.p.m. na ponad 3000 m n.p.m., przez gondole i nowe kanapy, zadaszone i osłonięte od wiatru taśmociągi na płaskich odcinkach, po archaiczne krzesła bez podnóżków, którymi wyjazd zajmuje tyle czasu, co przygotowanie jajecznicy na bekonie, zjedzenie śniadania i umycie naczyń po 6 osobach… czyli niemało jak na wyciąg. Jednakowoż piękne widoki w większości przypadków absolutnie rekompensowały tych kilka długich podróży. Zupełnie inną kwestią są ceny. Na pewno tanio nie jest. Nestea i cola w knajpie przy wyciągu to 9 euro. W restauracjach w miasteczku ceny już przyjemniejsze. Duże piwo Leffe Blonde podawane w dość oryginalny sposób, które stało się moim podstawowym napojem w Tignes kosztuje 8 euro. Wyjście na pizze dla dwóch osób to +/- 30 euro. Kawałek (nawet całkiem spory) szarlotki to 8 euro (jakoś tak ciągle trafialiśmy na tę wartość). Ceny w sklepach niewiele odbiegają od naszych, polskich, także zakupy w Carrefourze były miłym zaskoczeniem. Drogi jest też autobus do Val d’Isere – sprawdziliśmy, że przejazd w jedną stronę to 6,30 euro od osoby – drogo biorąc pod uwagę fakt, że przecież przy rozszerzonym karnecie można to zrobić za free przejeżdżając górami – dlatego korzystaliśmy tylko z tej drugiej opcji W Tignes i Val d’Isere istnieje wiele możliwości zagospodarowania wolnego czasu. Można się wybrać na przejażdżkę psim zaprzęgiem, polatać moto- lub paralotnią, zafundować sobie nurkowanie pod lodem, snow karting czy heliskiing. Dwa ostatnie bardzo mnie ciągnęły, ale finalnie nie skorzystałem. Za to z czystym sumieniem polecić mogę spacer dookoła jeziora lub wyjście do aquaparku – za okazaniem skipassu raz na dzień można wejść do „Le Lagon”. Sam obiekt nie powala, ale zawsze fajnie jest się wymoczyć w bąbelkach czy chwilę popływać po całym dniu jazdy na nartach. Spa i siłownia są dostępne za dodatkową opłatą. I to chyba tyle, jeśli chodzi o wyjazd do Tignes. Powrót był dłuższy, trwał aż 24 godziny… Ale nie miało to już żadnego znaczenia, bowiem nic nie było w stanie zaważyć na ocenie wyjazdu. Tignes w 100% sprostało naszym oczekiwaniom. Każdy dzień był udanym. Już sam widok z balkonu witając nas każdego ranka oznajmiał wszem i wobec, że będzie to narciarsko niezwykle udany dzień. Zdecydowanie polecam tę miejscówkę. A jeśli chodzi o organizatora, no cóż… Jeśli dostanę w marcu czy kwietniu tydzień urlopu, to z dużą dozą prawdopodobieństwa mogę stwierdzić, że pewnie sprawdzę z nimi kolejną francuską miejscowość. Poniżej kilka zdjęć z wyjazdu. Jeśli chcecie więcej, znajdziecie w galerii w albumie Tignes-Val d'Isere. A gdyby kogoś interesowały bardziej/również zdjęcia z moich „łowów”, to znajdzie je w tym albumie lub w wątku Alpejskie Laseczki (tak sądzę ).
    2 punkty
  19. Trzymam Kciuki. Bo u Nas takie skarby z XXVI Mistrzostw Wielkopolski w Narciarstwie Zjazdowym i Snowboardzie -Czarna Góra ozdobiły nasz dom.
    2 punkty
  20. Oj zawody to sezon, dwa. Chociaż kusi mnie wystartować w BeskidCard. Zobaczymy. Spodenki na razie byłyby na treningi. Dzięki postaram się zdrowieć, zima nie czeka
    2 punkty
  21. Wydajesz się być sympatycznym mężczyzną..ale, nie wysilaj mózgu na takie dowcipy,bo są po prostu słabe...Ty King Kongu narciarskich stoków. Co do spodenek....są super...Bo tak się składa,że są moje. Jutro jeździmy w Czarnej Górze
    2 punkty
  22. Nie ma takiej potrzeby, to co tutaj oferują spokojnie nam wystarczy ?Mieszkamy 100 metrów od dolnej stacji i nie zamierzamy się stąd ruszać ??
    2 punkty
  23. Wrażenia nie do opisania. Próba postawienia ich na krawędzi poniżej 70 km/h kończy się upadkiem
    2 punkty
  24. Wiązania nie za nisko albo za bardzo z tyłu
    2 punkty
  25. 2 punkty
  26. Może trochę źle wyraziłem swoje myśli. Nie za bardzo byłem skupiony na tym co piszę. Co do tego, że w promieniu kilkudziesięciu km nie znajdziemy góry z lepszymi trasami nie ma wątpliwości żadnych. Trasy są zarąbiste i świetnie przygotowane. Faktycznie idzie pojeździć tak jak ja sobie pięknie pojeździłem ostatnio. Ktoś tu napisał, że winię ośrodek za złą pogodę przecież ja tego nie napisałem. Chodzi mi o to, że jest to góra bardzo wrażliwa na warunki pogodowe tak jak mało który ośrodek. Do czego zmierzam. Nikt z was nie pokusił się, ja z resztą też o statystyczne podejście do tematu. Jak często ze względu na pogodę wyłączne są wyciągi tak że nie ma połączenia północy z południem. Zawęziłbym te dywagacje do grudnia, stycznia i połowy lutego. Później wiadomo bajka. Śmiem twierdzić, że bardzo często. Ponadto pomimo tego, że funitel jeździ w wietrznych warunkach to jeździ pusty a kolejki do wyciągów są na Zahradkach. Fajna nowoczesna infrastruktura a często chodzi na pół gwizdka. Można jeździć na Chopok na tzw pogodę jak się ma dwie trzy godziny dojazdu. Ja mieszkam na północy więc mam trochę do myślenia gdzie się na narty wybrać. Zwłaszcza w ferie z dzieckiem. Więc jechać na tydzień w okienku feryjnym na Chopok dla mnie jest większym ryzykiem porażki pogodowej niż gdziekolwiek w jedynie słusznych górach. Zwłaszcza jak się ma np karnet o dużym zasięgu. W jednym ośrodku może być lipa, Za to w innym oddalonym o pół h jazdy autem może być lepiej. Mam nadzieję, że teraz wyjaśniłem lepiej o co mi chodzi. Pozdrawiam.
    2 punkty
  27. Cześć Po prostu żal mi się zrobiło Twojego wysiłku wkładanego w prowokacje. Pozdro
    2 punkty
  28. Tak sobie siedzę i myślę...sam nie do końca rozumiem idee testowania nart. Gdyby jednak porównać testy nart do jazdy samochodem ? Jest młody kierowca (bez doświadczenia) lub jakaś starsza pani odwożąca wnuki do szkoły. Dajmy im jakieś ludzkie auto ale o sportowym charakterze, GT86, Type-R, Giuliette QV, Leona Fr itp. Jak przeciętny / niedzielny kierowca oceni takie auta ? Zapewne będzie narzekał na twarde zawieszenie, sztywno pracujący układ kierowniczy, narowistą reakcję na gaz itp. A dajmy to auto komuś, kto ma oświadczenie, jest sprawnym kierowcą lub/i startuje w KJS. Taki kierowca, wymienione wyżej wady uzna za zalety. Będzie cieszył się jazdą, nie zwracając uwagi na braki w komforcie i wymagający charakter. Czy to jest złe ? Dochodzimy do subiektywności oceny wynikającej z potrzeb i oczekiwań. W takim wypadku warto sprawdzać. Może nie testować; to złe słowo, bo babcia nie przetestuje możliwości Type-R, ale wyłapie cechy, które jej w tym modelu nie pasują. Oczywiście, gdyby dać jej takie auto bez możliwości zmiany to pewnie by się przyzwyczaiła (adaptacja). Może by się męczyła, ale wnuki do szkoły by zawiozła. W przypadku nart, decyzję zawsze można zmienić. Może jednak warto sprawdzać, poznawać. Nie testować, ale szukać tego co mi w danym momencie najbardziej pasuje?
    2 punkty
  29. Ja dzisiaj ponownie Skolnity. Przez chwilę zastanawiałem się nad Nową Osadą albo Kiczerą, ale...po co zmieniać jak pasuje? Przyjechałem ok. 8.50. Na parkingu u góry stało 8 aut. Przy bramkach pusto. Nie, że mało ludzi, po prostu pusto. Po pierwszym zjeździe, jedyne co można było powiedzieć, to R E W E L A C J A! Po prostu warunki alpejskie. Na górze wiało, ale to tylko drobny szczegół. Jeździłem do 12, w praktycznie niezmiennych warunkach. Jeszcze miejscami można było znaleźć sztruks. Ta stacja mnie ciągle zastanawia... zobaczcie jak wyglądały bramki o 12.15:
    2 punkty
  30. Dziś na Mosornym Groniu w Zawoi Akademickie Zawody Narciarskie. Rano warunki dobre, twardo, równo temperatura w okolicach 0C narazie nie widać tu odwilży, na gorze mocno wieje ale bez tragedii. Ludzi mało, pewnie z powodu częściowego zwężenia trasy na potrzeby zawodów. Pozdrawiam Paweł
    2 punkty
  31. Dzisiaj Białka Tatrzańska. Temperatura przez cały dzień -2 do 0 stopni + praktycznie cały dzień opad śniegu (czasami się przejaśniało) dały naprawdę bardzo dobre warunki. Oblodzenia na niektórych trasach były przykrywane przez stały opad śniegu. Ludzi do godziny 14.30 całkiem sporo - do wyciągów kolejki 5 do 10 minut, największe na Pasieka Express. Od 14.30 coraz mniej luda, a od godz. 15.30 jazda na bieżąco bez stania na każdym wyciągu. Aż żal było kończyć o 16.30. No i trzeba przyznać, że dzisiaj przydały się osłony na tych nowszych krzesłach.
    2 punkty
  32. Dzisiaj ruszyła Góra Kamieńsk, a konkretnie jedna trasa po lewo od krzesła. A jak ruszył ten górniczo - kopalniany przybytek to i ja musiałem się tam pojawić - brak czasu ostatnio przeszkadza pojechać gdzieś w prawdziwe góry. Poranna pobudka, chwilę później już przy aucie a tu trzeba odśnieżać.. 10 cm świeżego opadu w Łodzi, no nieźle. Start w drogę, autostrada jak i gierkówka zasypane śniegiem, ale udaje się zameldować pod górką o 8:45. Szybkie ogarnięcie, kupno karnetu (9-13:30 / 40 zł), wybiła 9:00 na zegarze więc pora ruszać na krzesło. Krzesło - no własnie.. Wolne, niewyprzęgane krzesło jedzie na górę ponad 5 minut - tyle samo co niewyprzęgany talerzyk, który ma jedną zaletę: nie zatrzymuje się co 3 minuty, bo ktoś nie potrafi na niego wsiąść . Oj, przydałby się taki wyprzęgany talerzyk - byłoby pięknie. Widok z krzesła: Na trasie miękko - stok, który był ratrakowany wieczorem zdążył przykryć się w nocy kilkucentymetrową warstwą świeżego. Czasem intensywnie padał śnieg, a przez cały czas było szaro i brakowało kontrastu. Ale nie ma co marudzić, jazda naprawdę przyjemna. Po dwóch wjazdach krzesłem, które co chwile staje postanowiłem się przenieść na talerzyk, trasa tuż przy talerzyku jakby ciut bardziej nachylona - przyjemna jazda w miękkim śniegu, ale czasem udało się dodrapać do twardego pod spodem, a wtedy było już bardzo przyjemnie . Szaro, buro, płaskie światło.. Niemniej na twarzy i tak banan, 30 zjazdów odhaczone, nogi nawet czuć - jest pięknie :). I mały bonus video ze spokojnego zwożenia tyłka: Pozdrawiam z nizin całą narciarską brać!
    2 punkty
  33. kończąc temat wtorkowego wyjazdu narciarskiego na Skolnity w Wiśle. Ta mała S.N. przypadła mi do gustu z kilku powodów ; od stacji kolejowej około 600m (15 minut powolutku ze sprzętem) , trasy dosyć atrakcyjne i dobrze w tym sezonie przygotowane. Najważniejsze to luz na trasach, szczególnie czerwonej. Miałem załadowany skipass wiślański 4* 4 godziny i po dwóch razach na Skolnitym ,gdy była czynna tylko niebieska trasa miałem zamiar pojechać dwa razy na Stożek gdzie tez jest ,,klimatycznie''. Wtedy Skolnity otworzyło czerwoną trasę i pojechałem jeszcze dwa razy, we wtorek (10.01.2017) z córką Pauliną . Tez jej bardzo się podobało . Zdecydowanie bardziej niż na Nowej Osadzie czy Czantorii, głównie ze względu na luzy na trasach.Jedynym powodem mego wyjazdu wczoraj do Szczyrku -Biła do B.S.A. była ciekawość po szumie medialnym jaki to S.N. czyni. Tez mi się podobało ,ale mam kilka istotnych zastrzeżeń, których nie będę podawał. Wszystko zostało opisane w wątku o B.S.A.Teraz przerwa na badania lekarskie ,ale jestem dobrej myśli i w styczniu chce jeszcze przynajmniej raz na narty pojechać. Większość fotek ma córka na swoim smarfonie , to tylko trzy moje z wtorkowego Skolnity. Od soboty powrót mroźnej zimy.http://www.wetteronline.de/wetter/wisla Jeździć bo luty 2017 to w tej chwili w ,,prognozach '' wygląda ciepło lub bardzo ciepło.
    2 punkty
  34. Przyszedł czas pakowania. Niby wyjazd dopiero w nocy z piątku na sobotę, ale pewnie szybko zleci. Grupą sześciu osób jedziemy do St. Anton, a celem naszych narciarskich podbojów jest region Ski Arlberg - w chwili obecnej chyba największy kompleks narciarski w Austrii. Planujemy zjeździć jak najwięcej, jak najwięcej zobaczyć. Ponieważ na forum relacji z tego terenu jest niewiele i są one skrajne (Wróżka, lski), pozwoliłem sobie otworzyć ten wątek, kilka dni przed dotarciem na miejsce w celu zebrania od Was porad i wskazówek, które umożliwią nam wykorzystanie tego tygodnia na nartach jak najlepiej (dziękuję Jurkowi i Cosworth240 za pierwsze wskazówki w innym wątku). Mam kilka pytań. Po pierwsze o punkty obowiązkowe na naszej narciarskiej trasie? Co koniecznie i gdzie powinniśmy się pojawić? Po drugie, czy w St. Anton jest możliwość zaparkowania gdzieś autem nie płacąc za parking? Czy zwiedzając ośrodek - damy radę w ciągu jednego dnia przebyć pełną pętlę i odwiedzić wszystkie miejscowości - czy raczej podzielić to na fragmenty i częściowo przemieszczać się autem? Na co powinniśmy zwrócić uwagę w logistyce tego wyjazdu (jakieś dodatkowe opłaty za drogi itd.)? Za wszelkie rady będę wdzięczny. W naszych planach jest jazda na nartach od przyszłej niedzieli do soboty 21 stycznia. Zastanawiamy się również nad karnetem - czy kupować karnet 7 dniowy, czy też 6 dniowy + 4 godziny w dzień wyjazdu? W cenniku jednak nie znalazłem opcji i ceny 4 godzinnego karnetu. Czy ktoś mógłby doradzić w tym temacie? Narty już zrobione, sprzęt zapakowany... ...zakupiony nowy sprzęt fotograficzny Niebawem rozpocznę relację Online z tego wypadu - o ile dostęp do internetu na kwaterze będzie ok. No i mam nadzieję, że pisząc tę relację przetrę szlak w tym kierunku dla innych forumowiczy. Za wszelkie rady w temacie - z góry dziękuję PS. To co mnie martwi... to to, że jak na razie jestem przeziębiony i zapowiada się, że będę się zmagał z chorobą w czasie tego wypadu.
    1 punkt
  35. Fajna miejscówka:) jak jest na skokach na żywo? Widać cokolwiek? Niestety mie było mi dane. Ps apeluje o nie pisanie nazw miejscowości na naszej fladze! A nazwa producenta opon na fladze powinna być ścigana z urzędu!
    1 punkt
  36. Zdrowia życzę Ci...i napisz relację.z zawodów,oczywiście narciarskich.
    1 punkt
  37. Dziękuje za komplement Aniu Tyle tylko, że to nie był żart. W zeszłym tygodniu kończyłem urlop na małym lokalnym stoku - Cieniawa Ski. Podobnie jak pisał Mario, nigdy nie widziałem tylu słabych narciarzy w jednym miejscu. Słaby w tym kontekście to nie ktoś kto się uczy (żeby była jasność), a ktoś komu wydaje się, że umie jeździć...na krechę między małymi dziećmi. Co chwilę groźnie wyglądające wywrotki i tak w kółko. Mój mózg dzisiaj nie pracuje, 39 stopni gorączki Nie dość, że się okropnie czuję to jeszcze dobija świadomość, że mogłem być na stoku a nie w łóżku... Mrauuuu Dzięki za info o spodenkach.
    1 punkt
  38. 1 punkt
  39. A wiadomo coś na temat nowego wyciągu? Tym się praktycznie nie da jeździć przez tą ukośna belkę? Kto to projektował? Jakiś nadworny karzel sekretarza Gomułki? Wysłane z mojego F3112 przy użyciu Tapatalka
    1 punkt
  40. Oblodzenia w tym sezonie???? Chyba jezdzilem gdzie indziej:) jak dla mnie w tym sezonie chopok nas rozpieszcza jak nigdy:) warunki na trasach świetne, aż boję się pomyśleć co będzie w marcu:) Powiedzialbym klasykiem jest miuntko bylem ostatni raz we wtorek!
    1 punkt
  41. Pasożytów w tym kraju niestety nie brak
    1 punkt
  42. nie byłem, jedynie w okolicach Baby i Soliska się kręciłem
    1 punkt
  43. Jutro (14.01) rusza Goryczkowa.
    1 punkt
  44. Wstępnie zapowiadam swój i żony udział w testach. Żona bardziej towarzysko. To bardzo dobry pomysł!
    1 punkt
  45. Johnny ma rację. Pomiary GPS w takich urządzeniach i z takim software'em są zawodne. Kurcze, co czasami pokazywało mi Endomondo czy Skitrack. Nie tylko prędkość dziwną, ale w jakich "krzakach" byłem. Z Hero5 mam też dziwne filmiki. Na jednym od początku do końca jadę z równiuteńką prędkością 51km/h . Jakkolwiek na Twoim, melo, filmiku widać, że puściłeś fajnie narty i niemal czuć tę prędkość "we włosach" (jeśli ktoś je ma ).
    1 punkt
  46. Czas na parę słów o Beskid Sport Arena od "nizinnego" narciarza, który chyba powinien znajdować się w targecie przedmiotowej stacji. Dziś razem z żoną odwiedziliśmy BSA po popołudniowym ratrakowaniu. Przyglądaliśmy się tej inwestycji od dawna, w sumie dzięki wysoce rozwiniętemu marketingowi stacji, widocznemu też tutaj na forum. Na wstępie dodam, że nie mam żadnego związku z właścicielami, co pozwala mi bezstronnie ocenić ośrodek. Początkowo mieliśmy w planach pojechać tam w piątek rano, ale moja partnerka wybrała jednak ponownie SON jako ostatni przystanek przed powrotem do centralnej Polski. Szybkie sprawdzenie na kamerkach po 15 czy ratrakują i "już" o 16.20 byliśmy na dolnym parkingu. Tu pojawił się pierwszy "+" oraz jednocześnie "-". Panowie parkingowi sprawnie pokierowali nas na miejsce, co mi się bardzo podoba i mogliśmy przejść pod kasy. Co było minusem? Na górnym parkingu były 4 wolne miejsca (nie licząc tych z pachołkami), tutaj pytanie czy brak jest komunikacji między obsługą z dolnego i górnego parkingu, czy nasz samochód był za niskiej klasy:P, abyśmy byli godni zaparkować kilka kroków od wejścia (mam nadzieję że to pierwsza kwestia). Kupuję 2 karnety 2 godzinne po 49zł. Czy to dużo? Nie mało, ale darmowy i przygotowany parking, schludne i darmowe toalety stanowią wartość dodaną do karnetu. Tanio chyba już było i więcej nie będzie. Brakuje karnetów typowo porannych i wieczornych oraz pakietów zjazdów. To też pewnie kwestia czasu i zainteresowania ze strony kupujących. Obecne ceny są "obarczone podatkiem od nowości". Trochę brakuje oznakowania gdzie się udać po wjechaniu na piętro windą i dalej na wyciąg, i nie byliśmy w tym jedyni trochę zagubieni. Pierwszy wjazd 16.40, ostatni 18.35. W tym czasie jeżdżąc rekreacyjnie zjechaliśmy 13 razy z 5 minutową przerwą. W zależności od kolejki do wyciągu (jeśli już to symboliczne) wjazd i zjazd zajmował nam od 7 do 12 minut. W przypadku gdy będą kolejki po 15 minut ( jak można przeczytać na FB stacji) to bez sensu jest kupować karnet czasowy. Mimo, że sztruksu nie zaznaliśmy, to jeździło się bardzo fajnie. Widać, że śniegu mają pod dostatkiem. Dodatkowo dziś w nocy dopadało naturalnego. Jedynie na górnym odcinku czerwonej części trasy były niewysokie muldy (pewnie nie było tam ratrakowane) i trochę lodu. Podział na trasę czerwoną i niebieską wybitnie sztuczny, stworzony tylko dla celów marketingowych. I chyba bardziej w stronę czerwonej. Będąc szczerym jest to jedna trasa z małymi wariantami przejazdu i tyle. Bardzo początkujący i uczący się mogą mieć problemy co trochę nie pasuje do wizji stacji rodzinnej. Mi się nachylenie bardzo podobało. Kiedyś jeździłem tutaj (chyba w 2004 lub 2005) i parę wspomnień wróciło. Na sam koniec naszej jazdy czasem pojawiały się połacie pokrywy lodowej, ale można było je ominąć. Także trasa i przygotowanie na plus, a może bardziej w kategorii normalności i tego czego oczekuję od stacji narciarskiej. Wsiadanie na kanapę bez problemu, tylko czemu nie zamontowano tam taśmy (ach to wygodnictwo)? Trochę słabiej może się wysiadać, zwłaszcza gdy na kanapie podróżuje 6 osób (nam się to zdarzyło raptem 3 razy) i nie koniecznie wszyscy potrafią się zachować w wąskim miejscu. Takie samo wąskie gardło jest raptem kilka metrów dalej, gdzie oczywiście dużo ludzi się zatrzymuje. Nam się trafiła grupa ponad 10 osób robiąca sobie punkt zbiórki w najwęższym miejscu, nie dając możliwości przejazdu. Sporo uwag można mieć do zakończenia trasy i dojazdu do wyciągu. Niestety jest tam dosyć wąsko, od samego początku był tam lód, do tego poustawiane na środku znaki "zwolnij" spowodowały parę upadków osób słabiej jeżdżących. Mogą wystąpić problemy z zatrzymaniem się. Podejrzewam, że będzie tam sporo wypadków przez ferie. Zejście ze stoku znajduje się tuż za lodową pułapką. W przypadku dużego obłożenia będzie tutaj chaos. W mojej ocenie należy to inaczej rozwiązać. Całą stację odbieram pozytywnie, bez przesadnej gloryfikacji. W skali szkolnej to do oceny 5 jeszcze trochę brakuje, ale solidne 4 można dać. Bardziej traktuje to jako właściwy standard jaki powinna reprezentować nowoczesna (niezabytkowa) stacja. Moja żona skwitowała to stwierdzeniem, że "nie było tak źle" w odpowiedzi na negatywne opinie na fb. Fajny punkt na mapie się pokazał, gdzie można spędzić kilka godzin. Chociaż na cały dzień (i więcej) bym się nie zdecydował. Polecam każdemu pojechać osobiście, sprawdzić i samemu wyrobić sobie opinie, oczywiście nie w okresie "kolejkowym". Na pewno nie będzie to jedyny cel moich odwiedzin w Szczyrku, ale chętnie kiedyś tu wrócę na pojedynczą wieczorną wizytę.
    1 punkt
  47. Już o tym kiedyś pisałem, jest pewna grupa, która przyjedzie. Obok znajduje się hotel Klimczok, nocleg od 500 zł. BSA chyba też ma jakies plany na hotel w pobliżu. Przyjadą ludzie, którzy mają kaskę, jakoś wiele nie jeżdżą, ale narty "muszą" zaliczyć wpadną na te 2-3 godzinki na parę zjazdów i po powrocie do domu będa mogli powiedzieć, że byli na nartach. no to właśnie taki target Jak dla mnie, to fajnie, że powstał taki ośrodek,w którym prawdopodobnie będzie można jeździć od listopada do maja. Mnie będzie interesował na obrzeżach sezonu. Podobnie jak Białka, poprzedni sezon zakończyłem tam w połowie kwietnia, a nowy zacząłem w połowie listopada
    1 punkt
  48. Master to po prostu narty technicznie bardzo zbliżone do komórek, ale z bardziej ludzkim promieniem skrętu.
    1 punkt
  49. Rozumiem Twoje wątpliwości, ale robisz jedno założenie które niekoniecznie jest słuszne. Mianowicie zakładasz, że narciarz faktycznie chce podnosić swoje umiejętności, że postępy są jego głównym celem. Z rozmów z wieloma znajomymi odnoszę wrażenie, że każdy chciałby jeździć lepiej, ale niekoniecznie jest zainteresowany w realnych działaniach w tym kierunku. Podstawowy cel to jest miłe spędzanie czasu na stoku! Niby to cel nasz wszystkich, ale nie wszyscy tak samo go pojmują. W tym kontekście testowanie nart, to sposób na szukanie takich które pozwolą na maksimum przyjemności. Żeby dawały odczucie, że same jadą – pomagały, zamiast czegoś wymagać. To droga do stanu zadowolenia z posiadanego sprzętu. Wiem, powiesz że jeśli narta nie pasuje, to nie wina narty ale braku umiejętności – i w większości będziesz miał rację (no chyba że ktoś uwielbia kręcenie ciasnych skrętów a ma gigantkę – niezgodność preferencji). Czy nie lepiej żeby taki przeciętny narciarz miał deski pozwalające mu spokojne zjechać, miło spędzić czas i przy okazji nie stwarzać zagrożenia dla innych kiedy walczy ze sprzętem? .
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...