Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
15.01.2017 - 15.01.2017
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 15.01.2017 uwzględniając wszystkie działy
-
Dzień pierwszy - kręcąc się po St. Anton. Niestety od rana było mgliście, padał śnieg i początek naszej jazdy nie był zbyt ciekawy. Kupiliśmy karnety 7 dniowe za 300 EUR (razem z kaucją), zaparkowaliśmy auto na płatnym parkingu (7 EUR) i w górę! Kilka zjazdów, to walka o widoczność... na szybach, na goglach masa śniegu, dookoła chmury, czy mgła?... Ciężko! Przedzieramy się przez zwały śniegu, jedziemy a w zasadzie zsuwamy się z każdej trasy. Fotek robię mało, bo nie ma sensu. Po ok dwóch godzinach pokazała się nadzieja na ponartowanie... nieco poprawiły się warunki. Wciągamy się ponownie, któryś raz z kolei na górę i widzimy trasę, po której niedawno zjeżdżaliśmy. Pięknie... ...trasa 29 czerwona, w stronę miasteczka St. Anton - cudna! Jedyny deskarz z ekipy na trasie. Endriu Ok godziny 12 robimy przerwę na kawę. Odpoczywamy i ogrzewamy kończyny. Przy -15 trzeba i człowiek nie ma wyjścia jak mu zimno. Wciągamy się na górę. Na szczycie Kapall 2330 m npm pojawiają się dziwni jegomoście... Naszej ekipie przewodzi "człowiek mucha" - Michał. Ciśniemy! Jak dla mnie jest trochę za miękko i nierówno - ponieważ dobrze się nie rozgrzałem, to jeżdżę zachowawczo. Piękny widok w stronę naszej kwaterki i miasteczka... Cudowna zima! Na trasach, mimo, że jest niedziela - umiarkowana liczba. Gondola, to coś, co lubimy najbardziej! W "oczach człowieka muchy" cała nasza, narciarska ekipa. Super fota! s Jedziemy na drugą stronę ulicy St. Anton i do gondoli... ...tutaj na trasie czerwonej i czarnej, numer 5 i 6 przeżywamy pełną ekstazę! Warunki są doskonałe! Jest równo, twardo i bardzo szybko. Nareszcie! Później jedziemy w stronę freeridu i nieco archaicznych krzeseł dwuosobowych - na szczęście są one dosyć szybkie. Napotykamy tutaj dosyć ciekawe konstrukcje najazdów do wyciągów. Taras, ambona - co to jest? Znowu pogarszają się warunki.... ...na szczęście jest już dosyć późno i powoli kierujemy się w stronę naszego parkingu. Andrzej jest nieco wykończony warunkami... ...to jest jednak przewaga nart nad deską! Jeszcze krótki spacer po miasteczku między wyciągami... ...i kończymy nasz pierwszy narciarski dzień w Ski Arlberg. Wszyscy cali i zdrowi wracamy na kwaterę... ...teraz reszta ekipy czeka aż skończę relację - i idziemy właśnie na znany na całym świecie tutejszy sznycel. Jutro ciąg dalszy naszych przygód w Austrii. Pozdrowienia dla wszystkich. marboru16 punktów
-
Witam wszystkich. Właśnie wróciłem z trzydniówki w regionie Salzburger Lungau. Przyjazd w środę do miejscowości Sankt Michael im Lungau bez problemowy. Ruch niewielki (poza Wiedniem) więc 680km pokonane w dość dobrym tempie. Miejscówka bardzo urokliwa. Bliziutko do stacji Narciarskiej Grosseck – Speireck i niewiele dalej do Katschbergu (od strony miejscowości Sankt Margarethen im Lungau). widok z okna kwatery Karnet który mieliśmy w cenie to dwa dni więc wybieramy Katschi. W czwartek jazda na całego. Pogoda bardzo poprawna, choć nieczynny był łącznik łączący St. Margerethen z Katschberg Hohe. Katujemy więc trasy po tej stronie ośrodka. Chwalona przez Mariusza (marboru) A1 świetna, ale mnie i żonę zauroczyła czerwona 22 a jeszcze lepsza jest czarna 21 pod wyciągiem DSB Aineck. Te trasy powalają. O 12.00 uruchomili łącznik więc od razu startujemy na drugą stronę trasą 11 (piękna trasa, niestety częściowo oblodzona). Czarna 11a nieczynna. Jedyny ból to przejazd nad drogą, żona marudziła, Elektryczna kładka działa w drugą stronę. Druga strona bardzo przyjemna ze szczególnym wskazaniem czarnej 3. Następnie powrót na stronę Aineck (bo tam mamy samochód). I tak do 16.00 upłynął nam czas. I tyle w pierwszym dniu. Drugi dzień niestety załamanie pogody. Suje śniegiem aż miło????? Pada na Katschberg po raz drugi. Rano jesteśmy znów w St Margerethen, szybka akcja i jeździmy. Niestety warunki coraz trudniejsze. Kamery i aparatu nawet nie ruszyłem. Do 14.30 daliśmy radę. Więcej nie dało rady. Nogi „zmarły”. Wieczorkiem pakowanie a w sobotę rano śniadanko i „wykwaterunek” . 09.00 jesteśmy pod dolną stacją ośrodka Grosseck-Speiereck. Chcemy zakupić karnet 9-13 za 31,50E i tu miła niespodzianka. Pani w kasie informuje, że dziś całodniowy karnet za 20E. Jak nie wziąć . No to jazda. Ośrodek piękny choć niewielki (jak na Alpy). Warunki wręcz bajeczne. Do tego niezła pogoda. Tłuczemy chyba najlepszą trasę 2b-2a pod gondolą Sonnenbahn. Bajka. Później wyjeżdżamy na szczyt Speireck 2400m. Z niego trasą 4a w dół i płynnie w 2b – 2a pod gondolę. Nie wiem ile to ma długości ale przewyższenie 2400-1000 więc wychodzi 1400m. Po jednej takiej „eskapadzie” nogi są w du… znaczy się jest cudownie. Tak zjeżdżamy jeszcze dwa razy. Później na łączkę odpocząć na orczykach. I tak mija czas. Niestety trza się zbierać, prawie 680km prze de mną. 13.00 zjeżdżamy do Sankt Michael. Szybkie przebranie się w dolnej stacji Sonnenbahn i w auto. 21.00 w domu. Uuuuuch………. Dopiero dochodzę do siebie. Podsumowując: Katschberg – nie duży, ale świetny. Jest gdzie się rozpędzić. Polecam. Przy tych warunkach śniegowych – super. Szczególnie dla rodzin. Grosseck-Speiereck – jeszcze mniejszy, ale jest świetnym uzupełnieniem Katschi. Na jeden dzień bomba. A trasa łaczona 4a+2b+2a – to po prostu miód. Jazda na nim jest na wspólnym karnecie z Katschi – chyba nazwa SKILUNGO. Ale można szukać takich okazji jak nam się trafiło. Podobno są dość częste – W ten dzień był cały dzień za 20E a dzieci do 15 lat za darmo – dodam była to sobota. Pozdrawiam. PS: Zdjęć mam mało, więcej kręciłem. Jak coś zmontuję to dodam. PS2: polecam fajną knajpkę przy samym wyciągu w Sankt Margerethen - GrizzlyBar przy hotelu Grizzly. Nie wygórowane ceny a jedzenie pycha. To powinno być w innym wątku "jedzenie na stoku" ale co tam:15 punktów
-
Szczyrk, COS i SON zaliczone. Warunki bardzo zróżnicowane, od bardzo dobrych do trudnych, zwłaszcza ze względu na intensywne opady śniegu. Nartki które dziś miałem czyli Rossignol Soul 7HD, 106mm pod butem w tych warunkach spisywały się świetnie, od razu mi spasowały. Jeździłem głównie po trasach ale nie tylko :-) Rano warunki były najlepsze, na wyratrakowanym stoku było kilkanaście centymetrów puchu, rewelacja. Na Dolinach na trasie bliżej orczyka piękny puch. Cud miód :-) Z czasem warunki się pogarszały, udałem się do SON, liznąłem zamkniętą jeszcze Bieńkulę, śnieżą ją więc pewnie niebawem otworzą. Pozostałe trasy do Czyrnej w miarę, miejscami trudno ze względu na dużą ilość świeżego śniegu. Z Małego Skrzycznego do Soliska przez czerwoną 7 warunki dobre, na krótkim Julianie też ok, Golgota na koniec raczej dla wymagających;), warun już trudny. 40 km zrobione, piękna zima zawitała, zabrakło trochę słonka. Jeżeli chodzi o kolejki to najdłużej stałem do kasy na COSie, jakieś 10 minut, potem praktycznie jeździłem bez kolejek, jak do kanapy zaczęło ludu przybywać to ja na orczyki, potem na orczyku bliżej Bieńkuli bez kolejki, pod Golgotą też bez kolejki. Pozdrawiam Maciek Wysłane z mojego ALE-L21 przy użyciu Tapatalka15 punktów
-
12 punktów
-
10 punktów
-
Korzystając z tego, że mam chwilę szybkie podsumowanie wczorajszego dnia na Stożku. Dojazd z Katowic do Wisły poniżej godziny. Obawiałem się trochę sporych ilości kibiców skoków narciarskich, ale na szczęście nie było w ogóle nawet najmniejszych śladów czegoś w stylu korka na drodze Dojazd na Stożek oczywiście biały a na górze już sporo samochodów. Śniegu bardzo dużo, ludzi niewiele - poza tymi, którzy przyjechali na zawody. Rano trasa była przygotowana przyzwoicie, potem niestety dodatnia temperatura sprawiła, że zrobiło się trochę miękko. Trasa SL, to wiadomo, że w takich warunkach musiała przypominać bardziej tor bobslejowy Ale muszę przyznać, że tak na luźną jazdę w jakiś weekend to naprawdę dobre rozwiązanie. Ja z moją drugą połową zdecydowanie uderzymy na Skolnity (z racji niebieskiej trasy), ale gdybym miał jechać sam, to ... Skolnity czerwona lub ewentualnie właśnie ten Stożek10 punktów
-
8 punktów
-
Najbardziej zaimponowali mi zawodnicy startujący na monoski, to są prawdziwi twardziele, niestety pomykali tak szybko, że mój aparat złapał Ich dopiero na rozdaniu nagród... Oprócz zawodów mogliśmy oglądnąć przedstawienie teatralne w zimowej scenerii (tylko stroje gimnastyczne, na boso w śniegu przy -4 stopniach) Teatru "Z Głową W Chmurach". Wystąpił również mistrz świata w akrobatyce sportowej... Dla chcących jednak pojeździć na trasach narciarskich w Czarnej Górze proponuję jazdę nocną koło 20 jest możliwość znaleźć sobie trochę miejsca na stoku Pozdrawiam serdecznie.8 punktów
-
7 punktów
-
7 punktów
-
6 punktów
-
Ja też słyszałem, że wielu wiślańskich gestorów wyciągów współczuje właścicielowi Skolnitego małego ruchu i dobrze mu życzą, bo to podobno fajny człowiek. Mając 4 x 4-godzinny skipass wiślański na ten sezon, na pewno przynajmniej raz się tam wybiorę i również wesprę w ten sposób. Wg mnie wszystkie wiślańskie stoki prezentują zbliżony poziom: Cieńków ma najbardziej urozmaicony profil i piękną, panoramiczną "5-tkę" (o ile działa). Osada jest ładnie nasłoneczniona i gdy działa trasa przez las, to też nie jest tam nudno. Skolnity mają ładne, kręte trasy w lesie, a wjazd jest stromy i krótki. Jedyną wadą jest brak porządnych parkingów, więc tam nigdy nie będzie ludzi, nawet gdyby chcieli przyjechać, bo się nie pomieszczą. Odrobinę mniej lubię Stożek, Soszów i Stok. Stożek ma dość "surowy" klimat (nie to co Cieńków, gdzie cała dolna polana tworzy fajną atmosferę, ze szkółkami dla dzieci, gastronomią różnego typu - prawie jak całe miasteczko albo deptak na Krupówkach). Soszów ma dość krótkie trasy i masę rozjazdów, na których trzeba uważać. a Stok powinien mieć niebieską trasę pociągniętą od samej góry, zamiast krótkiego objazdu przez las ostatniej części.6 punktów
-
6 punktów
-
5 punktów
-
5 punktów
-
5 punktów
-
5 punktów
-
Jesteśmy na miejscu! Jeszcze nie wszyscy, ale większość - tak. Droga autostradą z Salzburga w stronę Insbrucka, to dosyć słaby pomysł - lepiej ominąć i pojechać przez "Skiwelt". Mnóstwo wypadków i utrudnień drogowych, korków. Po drodze - mega śnieżyce i białe drogi. Szczęśliwi: Kierowca i jego Pilot... płeć piękna spała... Bez czapki, poza autem - ani rusz... A w korku? ...w korku były nudy - próbowałem zoom aparatu. Foto przez brudną szybę: Przed Insbruckiem przez chwilę się przejaśniło. Słońce zaczęło walczyć z chmurami i śniegiem. Kocham to! Część ekipy dociera na miejsce - bez łańcuchów ani rusz. Na resztę...? Jeszcze czekamy... Jesteśmy w Albelgu... gdzieś na granicy Tyrolu... W okolicy - świetna rodzinna knajpa gdzie częstują mocnym snapsem - jutro dzień pierwszy. Pozdrawiamy Ekipom... ...jutro będzie w puchu. Cały czas pada, pada i pada... CDN. Pozdrawiamy5 punktów
-
W Decathlon w Bielsku można aktualnie wypożyczyć różne narty zupełnie za darmo! Cynk dostałem od Andy-w. Byłem tam wczoraj. Mają tam jedną parę z fokami, 99 pod butem, 178 cm długości, niestety mój but nie wszedł do wiązania, rozstaw tylko do 332 mm. Jakby ktoś chciał spróbować skiturów to myślę że warto. Mi zamiast tych nart dali nartę freeride Rossignol Soul 7 HD, świetne na dzisiejszy puszek, 106 mm pod butem :-) Pozdrawiam Wysłane z mojego ALE-L21 przy użyciu Tapatalka4 punkty
-
Miejmy nadzieję, że się w tym roku właścicielowi uda trochę zarobić, bo ostatnie dwa sezony to była dramatyczna zima i na pewno było już podbramkowo, jeśli chodzi o sprawy finansowe. Samo wykarczowanie lasu pod te dwie trasy to kilka milionów złotych do zapłacenia. Trzymam kciuki, bo naprawdę jest to fajny stok, z potencjałem, a właściciel - na tyle, ile znam z opowieści + ze 2-3 razy miałem okazję porozmawiać sam - wielki miłośnik narciarstwa, człowiek znający się na tym i człowiek z WIZJĄ! Gdyby finansowo tam się zgadzało, to .... byłoby naprawdę dobrze. Trzymam kciuki i sam będę tam jeździł jak najczęściej, żeby te marne 40 zł zostawić w kasie, bo jak mówi ludowe porzekadło: grosz do grosza ... a może Skolnity się rozwiną!4 punkty
-
In training, Nadia Fanchini of Italy and Edit Miklos of Hungary crashed and were airlifted to hospital. Austria team doctor Anton Wicker said Fanchini broke her right upper arm and had a fracture of the spinous process, while Miklos suffered a right-knee injury.3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
Cześć To coś musieli tam zmienić bo spędzilem na Kasprowym na przełomie lat 80/90 dziesiątki narciarskich dni i wszystko było OK mam 180cm. Pozdro3 punkty
-
Byłem w tym sezonie 4 razy po 4 godziny to trochę Skolnity wsparłem.Ostatni raz z córką. Mają jeszcze do uporządkowania teren pod wyciągiem a trasy bardzo fajne i dzięki dobrej pogodzie w bieżącym sezonie dobrze i bardzo dobrze przygotowane.3 punkty
-
3 punkty
-
Czarna Góra dzisiaj bez słońca, ale widoczność dość dobra. Dlaczego tyłu narciarzy. Większość jeździ na małpę. Do tego jedna czwarta bezkijkowców. Na niewielu trasach widziałem tak liczną grupę słabo jeżdżących narciarzy. Na trasie wygląda tak. Na czarnej narciarze padają jak muchy, co chwilę ktoś na kogoś wpada Ja oczywiście szukam offpiste i coś chodzi mi po głowie Narka do później, bo może coś dostanę?3 punkty
-
2 punkty
-
14 stycznia razem z grupą znajomych wzięliśmy na cel Wielką Rycerzową ( 1226 m n.p.m. ) – szczyt należący do Grupy Wielkiej Raczy, położony w Beskidzie Żywieckim. Ekipa była mieszana - 4 skiturowców ( Filip , Rafał , Marcin i ja ) oraz para piesza ( Asia i Michał ) i jeszcze pies . Wystartowaliśmy ok. 8-ej z parkingu w Soblówce przy kościele . Wybraliśmy szlak zielony , którym doszliśmy do Sedla Prislop Tu krótki odpoczynek i dalej szlakiem żółtym do Bacówki na Rycerzowej A w środku Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i spotkanie z bardzo sympatycznymi wolontariuszkami W Bacówce dłuższy odpoczynek , załadowanie akumulatorów i następnie atak szczytowy w jakże pięknych okolicznościach przyrody . W końcu upragniony szczyt . Na koniec zjazd lasem , a potem drogą do parkingu w Soblówce gdzie czekał na nas cierpliwie nasz busik . Na koniec jeszcze dwa krótkie filmy z fragmentem zjazdu2 punkty
-
Cieszyn - Cieślarówka: Pamiętam ten "stok" z lat młodości, choć nigdy tu nie jeździłem. Kiedyś tu była wyrwirączka. Teraz widać linę pod talerzyk. Niestety, ale w tym sezonie nie działa. Z tego co znalazłem w sieci, to jeszcze 2 lata temu stok działał.2 punkty
-
Upadek Fanchini dobrze nie wyglądał. W ogóle upadki dobrze nie wyglądają z reguły... Co do powiewu świeżej krwi, to zawsze jest porządane zjawisko! A Kristoffersen już jeździ w swojej własnej lidze - prawie tak, jak Miśka. Już jakieś 3 lata temu zacząłem go w typowaniach ustawiać na podium w każdych zawodach SL, bo wiedziałem, że jak któregoś dnia gość znowu wygra, to już małej kryształowej kuli nie odda przez kilka kolejnych lat. Ten moment chyba właśnie nadszedł2 punkty
-
Wczoraj, będąc na działce, usypałem sobie „trasę narciarską” – długość usypanej jakieś 50m, a reszta to „freeride” (ponad 60m). Na przygotowanej trasie ok. 5-10cm a w sadzie za drogą do 5cm. Trasa zaczyna się na górze piachu a jej atrakcją jest przejazd przez drogę asfaltową. Zacząłem ją przygotowywać w listopadzie (usypałem łagodny zjazd z góry piachu). W sumie zjechałem ponad 1km (kilkanaście zjazdów). Po naśnieżeniu Po wyratrakowaniu Są nawet 2 trasy Wieczorkiem Jak nie mogliście jechać na stok w góry, to też jeździliście kiedyś „na podwórku” albo na nasypach, górkach... - slowem gdzie się da?2 punkty
-
2 punkty
-
Jeśli chodzi o koleje i wyciągi, to Białka ma lepszą infrastrukturę (cztery wyprzęgane koleje, Zieleniec ma dwie). Nie wiem jakie naśnieżanie ma Zieleniec, ale Białka ma najnowocześniejszy system firmy Supersnow. Nie wiem jak z restauracjami i innymi takim dodatkami, ale tak czy inaczej Białka i Zieleniec dość mocno odstają od większości ośrodków.2 punkty
-
Po pierwszym dniu na Małym Cichym - Te narty są niesamowite, ogień!!! Super radocha!!!2 punkty
-
Hej, mam krótkie, nietypowe pytanie do miłośników GON-u, szczyrkowskiego GAT-u, SON-u. Do którego roku funkcjonowało akwarium na Hali Skrzyczeńskiej? Zastanawiam się czy mam szanse to pamiętać. W ostatni piątek poświęciliśmy chwilę z małżonką na kontemplację nad architekturą tego przybytku (takie zboczenie zawodowe) i całej górniczej infrastruktury szczyrkowskiej. W opinii mojej Pani architekt szkoda tego obiektu, mi też się podoba wbrew pozorom. Coś mi się kojarzy, że TMR miał w planach uruchomienie restauracji w na Hali, ale w ramach górnej stacji gondoli z parkingu u Kowalskiego (wg konkursowego projektu). A co z akwarium? Poniżej kilka zdjęć z piątku. Zrobiliśmy objazd po wszystkich trasach. Skorzystaliśmy z ostatnich dni bez kolejkowych, chociaż na Czyrnej od strony kas trzeba było chwilę postać, na szczęście uruchomiono orczyk od strony Bieńkuli. Pan z obsługi zapraszał kolejkowiczów, ale chętnych było mało. Na początku nie działał orczyk na M. Skrzyczne z powodu wiatru, na Julianach najbardziej było widać efekty jego działania. Pojawiło się też trochę czarnego i trawy na trasach 9,12, 13. Najlepsze warunki między Halą a Soliskiem, po obu stronach orczyka. Prawie na koniec wjechaliśmy na M. Skrzyczne, ale tam królował silny wiatr. Aż szkoda było wracać na Mazowsze.2 punkty
-
1% ale kluczowy. Wyjedziesz orczykiem, pojedziesz w drugą stronę od szczytu, później przetniesz orczyk i wpadniesz w ten niebieski lodowy przecinek. Może i niebieska jest potrzebna, ale na pewno nie w tym miejscu. Widziałeś jakość tej trasy? Przed każdym zakrętem z nawrotką lód 100m wcześniej, dla mnie doświadczonego narciarza strach pomyśleć, a co dopiero dla nowicjuszy, do tego szerokość jednego miejscami dwóch ratraków. Dla słabo jeżdżących jazda często kończy się na tych zaspach przy nawrotach. Więc pytam się po co takie trasy? Jak już bardzo chcieli trasę czerwoną, która kiedyś była chyba czarną Zadne Deresze przerobić na czerwono niebieską (tak dla ściemy jak ze szczytu na Północy), i rodziny z dzieciakami zjadą nią zamiast tym czymś trasopodobnym. I zjadą bezpieczniej bo trasa ma 150-200m szerokości spokojnie można pojechać w poprzek i dużo bezpieczniej dotrzeć na dół. Wszyscy będą zadowoleni. Swoją drogą jak już prowadzę goszkie żale to trasa na krupową chyba 33, do zeszłego sezonu była perełką na chopoku. Co prawda żadko czynna zazwyczaj przez miesiąc czy dwa ale był na niej piękny warun z naturalnego śniegu. Naśnieżanie miało pomóc, a zepsuło najlepszą część tej trasy. Przede wszystkim pojawiły się twarde "chopokowe" warunki a do tego ruch jak na A4 z Wrocka do Kato. No ale niestety żyjemy w czasach komercji nawet ostatnio na kosodrevinie nie było miejsca żeby browara wypić2 punkty
-
Oj zawody to sezon, dwa. Chociaż kusi mnie wystartować w BeskidCard. Zobaczymy. Spodenki na razie byłyby na treningi. Dzięki postaram się zdrowieć, zima nie czeka2 punkty
-
Dziś w SONie. Pierszy raz w życiu Wrażeń o ośrodku nie mam wiele, bo byłem na treningu GS i większość czasu spędziłem na trasie nr 10. Po treningu udało mi się jedynie zsunąć z Golgoty i Hali Skrzyczeńskiej. Z rana na trasach 5 cm świeżego. Po 11 już sporo przetarć, jakieś kamienie. Ludzi na Hali Pośredniej niewiele, bez kolejek. Na Solisku więcej, kolejki na ok 5 minut.2 punkty
-
Dzisiaj odwiedziłem Szczyrkowski ON. Student Marek specjalnie przyjechał ze stolicy, aby pojeździć na nartach więc pojechaliśmy tam gdzie najwięcej tras. W pierwszy dzień ferii śląskich frekwencja była już większa niż w poprzednie weekendy, ale do wytrzymania. Pierwszy zjazd z M.Skrzycznego do Czyrnej trasą nr 1. Pada drobny śnieg. N trasie jest 3-5 świeżego opadu na sztruksie. Niby super, ale ja na testowanych dzisiaj Rossi Hero Elite All Turn kompletnie nie daję rady. Nic mi w tych nartach nie pasuje. Myszkują, podskakują - porażka. Zaczynam przeklinać, że je zabrałem. Zatęskniłem za moimi Nomadami, które w takich warunkach idą jak czołg. Marek zadowolony, mówi że warun super, a ja mam dość. Po 2-3 zjazdach przenosimy się na Juliany i Rosii okazują się innymi nartami. Tutaj dogadałem się z nimi. Większe wychylenie, większa prędkość i jadą jak po sznurku. Jakoś już nie widzę, aby były nerwowe i podskakiwały na nierównościach. Za to doceniam ich świetne trzymanie krawędzi. Promień skrętu 13 m przy dł. 163 cm pozwala jechać prawie jak na slalomce. Po ostrym kręceniu obu stronach Julianów przenieśliśmy się trochę już zmęczoną Golgotą w stronę tras z M. Skrzycznego gdzie pozostaliśmy do końca. Świeżego śniegu w lasach jest ok 20 cm, a zaspy na szczycie są wyższe od człowieka. Krajobrazy bajkowe. Warunki na trasach dobre i bardzo dobre. Lód został przykryty świeżym opadem. Kilka fotek:2 punkty
-
W którejś z relacji z zawodów, gdy amerykańskie były odwoływane, najwidoczniej trafnie stwierdzono, że zazwyczaj, gdy Amerykanom nie pada śnieg to w Europie dobrze dosypuje2 punkty
-
RAJ NA ZIEMI Belinda Carlisle śpiewała kiedyś „Haven is a place on Earth” – dziś nie mam wątpliwości, że chodziło jej o Tignes we Francji. Ale po kolei. Postanowiliśmy pojechać na narty na początku sezonu – tak, żeby załapać się na jakieś free ski. Początkowo mieliśmy jechać w 6 osób, później 4, a finalnie skończyło się na wyjeździe we dwoje. Jeszcze jak było nas czworo postanowiliśmy sprawdzić oferty zorganizowanych wyjazdów – stąd pojawił się nawet wątek na skinoline. Finalnie zdecydowaliśmy się na wyjazd znaleziony na portalu „nanarty.pl”. Spośród kilku opcji wybraliśmy Tignes. Wielkie podziękowania dla jednego z użytkowników Forum! Gdyby nie @fafek na pewno tak łatwo by nie było. Ale po wymienieniu kilku wiadomości wszystko było jasne. Tylko Tignes Dla mnie taka forma wyjazdu była nowością, więc pozwolę sobie po krótce opisać, jak to wyglądało, bo być może komuś przyda się taka wiedza. Cena 1590 zł za dwie osoby, w tym przejazd autokarem, zakwaterowanie i karnet (w wersji rozszerzonej Espace Killy, czyli obejmujący zarówno Tignes, jak i Val d’Isere). Mieliśmy dużo szczęścia, ponieważ zdecydowaliśmy się na ten wyjazd w ostatniej chwili i gratis otrzymaliśmy szkolenie narciarskie (ja akurat nie skorzystałem, ale moją lepszą połowę chętnie wysłałem) o wartości 300 zł – 10 godzin z instruktorem w 3-osobowej grupie. Dodatkowo musieliśmy zapłacić wakat za dwa puste miejsca w apartamencie – 300 zł, ale jako, że zdecydowaliśmy się w ostatniej chwili, to wyszło nas 200 zł za puste łóżko. Moim zdaniem cena jak najbardziej akceptowalna za 4 osobowy apartament tylko dla dwojga. Przejazd komfortowym autokarem. Zbiórka w Katowicach (gdzie dowiezieni byli uczestnicy z pozostałych miast np. Warszawy czy Gdańska) i wyjazd o 21. Po drodze jeszcze kilka przystanków (Gliwice, Opole, Wrocław, Zgorzelec). Do Tignes jechaliśmy prawie 23 godziny. Dość długo. Podróż mijała miło i spokojnie. Jedyny minus organizacyjny, to trochę za długie przerwy – przykładowo było powiedziane: „przerwa 20 minut”, a finalnie odjazd był po 30-35 minutach. Także gdyby była bardziej zdyscyplinowana ekipa, to być może udało by się z godzinę do półtorej urwać z czasu podróży. Ogólne wrażenie mimo tej jednej rzeczy pozostało dobre. Przyjazd do Tignes, rozlokowanie w dwóch hotelach – tutaj było trochę zamieszania, ale wiadomo, że tak zawsze bywa, kiedy podjeżdża 50-cio osobowa grupa. Po kilkudziesięciu minutach wszyscy byli w apartamentach, które jak to podobno we Francji jest od lat – małe, ciasne, ale przytulne i dobrze wyposażone Tyle o wyjeździe i organizacji. Tignes to miejscowość składająca się z trzech części: Tignes 1800, Tignes 2100 i Val Claret. My mieszkaliśmy w Tignes 2100 – o ile w Tignes 1800 śnieg można było spotkać tylko na trasach, o tyle w Tignes 2100 było go naprawdę sporo – jak okiem sięgnąć wszystko białe i zaspy na ulicach. Miejscowość niewielka, składa się z dwóch dużych budynków (z których każdy mieści na dole sklepy i restauracje, a u góry hotele i apartamenty) oraz wielu mniejszych pensjonatów i hotelików. Całość tworzy spójną przestrzeń, dobrze zaprojektowaną o charakterze typowo wypoczynkowym. Tignes 2100 i Val Claret oddziela niewielkie jezioro, w całości pokryte lodem. Wspomniane Val Claret to zlepek kilkunastu wysokich budynków, które w porównaniu z majestatycznymi górami wyglądają wręcz groteskowo. Zarówno z Val Claret, jak i Tignes w każdą stronę ciągną się wyciągi. W zasadzie działa to tak: wychodzimy z hotelu i wsiadamy na wyciąg, bądź zjeżdżamy kilkadziesiąt metrów i wsiadamy na inny. Owszem, jeśli ktoś mieszka na „obrzeżach” to musi liczyć się (w skrajnych przypadkach) z pokonaniem kilkuset metrów do najbliższego wyciągu. Ale i na to jest skuteczna recepta. Po Tignes 2100 krąży skibus, który po zrobieniu pętli, przejeżdża do Val Claret i zawraca. Cała trasa skibusa w jedną stronę to jakieś 8 minut Sam ośrodek narciarski wywarł na mnie piorunujące wrażenie. Na pewno miała też na to wpływ pogoda, która zdecydowanie dopisała. Trasy bardzo dobrze przygotowane, dostosowane do potrzeb wszystkich narciarzy: od bardzo prostych po wymagające. Raz jeszcze podkreślę, że mieliśmy karnet rozszerzony na cały region Espace Killy, więc mogliśmy jeździć również w Val d’Isere. Jeśli chodzi o tę drugą miejscowość, to w zasadzie nie wiem, jak wygląda, bo skupiłem się tam tylko na jeżdżeniu i to raczej trzymałem się okolic związanych z Pucharem Świata. Cały region oferował naprawdę mnóstwo atrakcji: kilka parków dla najmłodszych adeptów narciarstwa, dwa snowparki z przeszkodami o różnych rozmiarach i skali trudności, a także 10 000 hektarów off piste (!!!). A to wszystko to tylko dodatek do 300 km tras narciarskich. Oczywiście w grudniu było czynnych „zaledwie” 75% z tych 300 kilometrów, ale i tak ogrom ośrodka naprawdę powodował uśmiech na twarzy. W czasie kiedy moja lepsza połowa pobierała nauki, ja albo sobie jeździłem rozkoszując się możliwościami, jakie dawała tak duża różnorodność tras, albo atakowałem gwiazdy pucharu świata, które w większości okazały się być bardzo sympatycznymi osobami J W ciągu dwóch godzin na gigantce byłem w stanie zrobić koło 50-ciu kilometrów. Kolejek do wyciągów absolutnie nie było, na trasach ilość ludzi też znikoma – może lekka gęstwina pojawiała się tylko na początku tras w miejscach, gdzie krzyżowały się np. 4 wyciągi. A jeśli chodzi już o same wyciągi to w ośrodku jest pełen przekrój: począwszy od „kreta”, który w kilka minut tunelem wydrążonym w skale wyciąga narciarzy np. z 2100 m n.p.m. na ponad 3000 m n.p.m., przez gondole i nowe kanapy, zadaszone i osłonięte od wiatru taśmociągi na płaskich odcinkach, po archaiczne krzesła bez podnóżków, którymi wyjazd zajmuje tyle czasu, co przygotowanie jajecznicy na bekonie, zjedzenie śniadania i umycie naczyń po 6 osobach… czyli niemało jak na wyciąg. Jednakowoż piękne widoki w większości przypadków absolutnie rekompensowały tych kilka długich podróży. Zupełnie inną kwestią są ceny. Na pewno tanio nie jest. Nestea i cola w knajpie przy wyciągu to 9 euro. W restauracjach w miasteczku ceny już przyjemniejsze. Duże piwo Leffe Blonde podawane w dość oryginalny sposób, które stało się moim podstawowym napojem w Tignes kosztuje 8 euro. Wyjście na pizze dla dwóch osób to +/- 30 euro. Kawałek (nawet całkiem spory) szarlotki to 8 euro (jakoś tak ciągle trafialiśmy na tę wartość). Ceny w sklepach niewiele odbiegają od naszych, polskich, także zakupy w Carrefourze były miłym zaskoczeniem. Drogi jest też autobus do Val d’Isere – sprawdziliśmy, że przejazd w jedną stronę to 6,30 euro od osoby – drogo biorąc pod uwagę fakt, że przecież przy rozszerzonym karnecie można to zrobić za free przejeżdżając górami – dlatego korzystaliśmy tylko z tej drugiej opcji W Tignes i Val d’Isere istnieje wiele możliwości zagospodarowania wolnego czasu. Można się wybrać na przejażdżkę psim zaprzęgiem, polatać moto- lub paralotnią, zafundować sobie nurkowanie pod lodem, snow karting czy heliskiing. Dwa ostatnie bardzo mnie ciągnęły, ale finalnie nie skorzystałem. Za to z czystym sumieniem polecić mogę spacer dookoła jeziora lub wyjście do aquaparku – za okazaniem skipassu raz na dzień można wejść do „Le Lagon”. Sam obiekt nie powala, ale zawsze fajnie jest się wymoczyć w bąbelkach czy chwilę popływać po całym dniu jazdy na nartach. Spa i siłownia są dostępne za dodatkową opłatą. I to chyba tyle, jeśli chodzi o wyjazd do Tignes. Powrót był dłuższy, trwał aż 24 godziny… Ale nie miało to już żadnego znaczenia, bowiem nic nie było w stanie zaważyć na ocenie wyjazdu. Tignes w 100% sprostało naszym oczekiwaniom. Każdy dzień był udanym. Już sam widok z balkonu witając nas każdego ranka oznajmiał wszem i wobec, że będzie to narciarsko niezwykle udany dzień. Zdecydowanie polecam tę miejscówkę. A jeśli chodzi o organizatora, no cóż… Jeśli dostanę w marcu czy kwietniu tydzień urlopu, to z dużą dozą prawdopodobieństwa mogę stwierdzić, że pewnie sprawdzę z nimi kolejną francuską miejscowość. Poniżej kilka zdjęć z wyjazdu. Jeśli chcecie więcej, znajdziecie w galerii w albumie Tignes-Val d'Isere. A gdyby kogoś interesowały bardziej/również zdjęcia z moich „łowów”, to znajdzie je w tym albumie lub w wątku Alpejskie Laseczki (tak sądzę ).1 punkt
-
Przyszedł czas pakowania. Niby wyjazd dopiero w nocy z piątku na sobotę, ale pewnie szybko zleci. Grupą sześciu osób jedziemy do St. Anton, a celem naszych narciarskich podbojów jest region Ski Arlberg - w chwili obecnej chyba największy kompleks narciarski w Austrii. Planujemy zjeździć jak najwięcej, jak najwięcej zobaczyć. Ponieważ na forum relacji z tego terenu jest niewiele i są one skrajne (Wróżka, lski), pozwoliłem sobie otworzyć ten wątek, kilka dni przed dotarciem na miejsce w celu zebrania od Was porad i wskazówek, które umożliwią nam wykorzystanie tego tygodnia na nartach jak najlepiej (dziękuję Jurkowi i Cosworth240 za pierwsze wskazówki w innym wątku). Mam kilka pytań. Po pierwsze o punkty obowiązkowe na naszej narciarskiej trasie? Co koniecznie i gdzie powinniśmy się pojawić? Po drugie, czy w St. Anton jest możliwość zaparkowania gdzieś autem nie płacąc za parking? Czy zwiedzając ośrodek - damy radę w ciągu jednego dnia przebyć pełną pętlę i odwiedzić wszystkie miejscowości - czy raczej podzielić to na fragmenty i częściowo przemieszczać się autem? Na co powinniśmy zwrócić uwagę w logistyce tego wyjazdu (jakieś dodatkowe opłaty za drogi itd.)? Za wszelkie rady będę wdzięczny. W naszych planach jest jazda na nartach od przyszłej niedzieli do soboty 21 stycznia. Zastanawiamy się również nad karnetem - czy kupować karnet 7 dniowy, czy też 6 dniowy + 4 godziny w dzień wyjazdu? W cenniku jednak nie znalazłem opcji i ceny 4 godzinnego karnetu. Czy ktoś mógłby doradzić w tym temacie? Narty już zrobione, sprzęt zapakowany... ...zakupiony nowy sprzęt fotograficzny Niebawem rozpocznę relację Online z tego wypadu - o ile dostęp do internetu na kwaterze będzie ok. No i mam nadzieję, że pisząc tę relację przetrę szlak w tym kierunku dla innych forumowiczy. Za wszelkie rady w temacie - z góry dziękuję PS. To co mnie martwi... to to, że jak na razie jestem przeziębiony i zapowiada się, że będę się zmagał z chorobą w czasie tego wypadu.1 punkt
-
1 punkt
-
Zgadza się Andrzej Można się tu poczuć jak w latach 80-tych Mi się podoba,fajnie1 punkt
-
Jak by co to pytaj. Śniegu jest dużo i cały czas dosypuje . Obowiązkowo wybierz się na ten Grosseck. Super. Na tym karnecie SKILUNGO jest jeszcze taki całkiem mały ośrodek Feningberg ale tam nie byłem. Można wziąć ten trochę droższy karnet i dochodzi ci Obertauern.1 punkt
-
1 punkt
-
To co ? Dzisiaj wszystko odwołane ? Zjazd kobiet przeniesiony na jutro w miejsce kombinacji. Jak nie było zimy to kompletnie, a teraz daje czadu1 punkt
-
kończąc temat wtorkowego wyjazdu narciarskiego na Skolnity w Wiśle. Ta mała S.N. przypadła mi do gustu z kilku powodów ; od stacji kolejowej około 600m (15 minut powolutku ze sprzętem) , trasy dosyć atrakcyjne i dobrze w tym sezonie przygotowane. Najważniejsze to luz na trasach, szczególnie czerwonej. Miałem załadowany skipass wiślański 4* 4 godziny i po dwóch razach na Skolnitym ,gdy była czynna tylko niebieska trasa miałem zamiar pojechać dwa razy na Stożek gdzie tez jest ,,klimatycznie''. Wtedy Skolnity otworzyło czerwoną trasę i pojechałem jeszcze dwa razy, we wtorek (10.01.2017) z córką Pauliną . Tez jej bardzo się podobało . Zdecydowanie bardziej niż na Nowej Osadzie czy Czantorii, głównie ze względu na luzy na trasach.Jedynym powodem mego wyjazdu wczoraj do Szczyrku -Biła do B.S.A. była ciekawość po szumie medialnym jaki to S.N. czyni. Tez mi się podobało ,ale mam kilka istotnych zastrzeżeń, których nie będę podawał. Wszystko zostało opisane w wątku o B.S.A.Teraz przerwa na badania lekarskie ,ale jestem dobrej myśli i w styczniu chce jeszcze przynajmniej raz na narty pojechać. Większość fotek ma córka na swoim smarfonie , to tylko trzy moje z wtorkowego Skolnity. Od soboty powrót mroźnej zimy.http://www.wetteronline.de/wetter/wisla Jeździć bo luty 2017 to w tej chwili w ,,prognozach '' wygląda ciepło lub bardzo ciepło.1 punkt







