Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 28.01.2017 w Odpowiedzi
-
Pilsko 28.01.17 Dzisiaj pierwszy raz w tym sezonie odwiedziłem Pilsko (razem z JaroW i jego bratem). Po drodze w dolinach mróz -13, a w Korbielowie i na górze z powodu inwersji dużo cieplej. Pierwsze zjazdy do Szczawin po pustych trasach po sztruksie, w jednym miejscu trochę lodu, zero minerałów. Potem przenosimy się na orczyk powyżej Miziowej, a gdy otwierają talerzyk na kopiec to głównie tutaj jeździmy do 10 godz. Tylko naturalny śnieg, zero lodu, po prostu super. Wyratrakowany jest przesmyk po prawej stronie obok nieczynnego talerzyka i tutaj Jaro ćwiczy skoki na uskoku. Po 10 godz. udajemy się na kiełbaskę. Niestety po posiłku ilość narciarzy dość gwałtownie rośnie więc lawirujemy między wyciagami szukając mniejszych kolejek. Przed 12 zjeżdżamy przez Buczynkę do Kamiennej. Warunki po drodze bardzo dobre, Buczynka w górnej części wyratrakowana, i na całości bez minerałów. Oczywiście mijamy pomnik słowackiej myśli technicznej i polskiej nieudolności . Widoki po drodze cudowne17 punktów
-
27.01.2017 Dwie godziny na Czantorii 11:00-13:00.Dojazd bezproblemowy. Stacja kolejowa jest pod Czantorią. (Ustroń Polana). Oszczędzając kolana tylko 6 zjazdów ,,czerwoną'' bo na ,,niebieskiej'' podobno mało śniegu.Bezchmurnie, temperatura w godzinach pobytu od -1 do+ 2 ,ale w nocy było -12 to śnieg zmrożony i szybki, kilka przetarć i trochę odsypów (w skali 1-6 na - 4). Kolejki do krzesła na 1-3 minuty ,ale na trasie narciarzy sporo.To tyle. Dzień narciarsko udany.Fotki, na których smog można też zobaczyć.13 punktów
-
Kazimierz Dolny nad Wisłą i narty są dla mnie w tym sezonie jakieś pechowe. Najpierw mała awaria z autem w drodze do tej stacji z Leitnerem a dzisiaj upadek i drobne odnowienie kontuzji kolana Cóż? Całe szczęście, że nic się nie stało. Tym razem na narty jedziemy w dwa auta i jedynie w męskim towarzystwie. Jedzie Jacek, który stawia pierwsze kroki na desce, Marek znany z wyjazdu do Skicircus, Mirek, który był z nami w Madonnie i Dolomitach z dzieciakami. Już umawiając się robimy falstart - sprawdzam godziny otwarcia ośrodka i nie wiem dlaczego nie dostrzegłem w necie, że w weekendy ON rusza od 8... my jesteśmy przed 9tą - szkoda. Mimo wszystko, by z Radomia dotrzeć na miejsce tak rano musimy wyjechać skoro świt. Temperatura na zewnątrz -7...a dzień zapowiada się piękny. Wsiadamy do aut i jedziemy. Mijamy skutą lodem Królową Polskich Rzek - Wisłę i jesteśmy na miejscu. Jacek wypożycza komplet sprzętu snowboardowego za 40 zł, kupujemy karnety 3 godzinne za 50 złotych i ruszamy na trasy. Czynne są dzisiaj wszystkie trzy wyciągi talerzykowe oraz trzy trasy narciarskie. Ta najostrzejsza - przyczyna mojej dzisiejszej "skuchy" od dołu wygląda tak: Główna knajpa gdzie dają pyszną i tanią pizzę, sprzęt w postaci dwóch starodawnych skuterów śnieżnych...i uwaga? Bankomat. Tak!!! Nawet do tak małych i nizinnych stacji narciarskich dociera cywilizacja. Ludzi przez pierwsze 1,5 godziny jest niewiele i na wszystkich wyciągach poruszamy się płynnie. Banan na twarzy w taka pięknych okolicznościach przyrody: Najkrótsza ale też najbardziej stroma trasa przy krótkim wyciągu, z góry wygląda tak: A tam po lewej stronie na powyższym zdjęciu? Wisła. Ten najbardziej stromy stok ma przedłużenie od dwóch głównych wyciągów i jako całość - jest najdłuższym wariantem zjazdu. Wygląda to tak: Trasa główna i najbardziej szeroka była dzisiaj idealnie przygotowana. Początek jazdy i kilku narciarzy przy bramkach: Na trasie orczyków pojawiły się nowe gadżety: balon i tabliczka Dzisiaj oczywiście czynna była również wyrwirączka z wyrwirączką oraz znajdujący się nieopodal tor saneczkowy. Spojrzenie na górną część najdłuższej trasy z góry: Mimo, że Stacja Kazimierz czynna była już od godziny - tutaj można było jeszcze znaleźć odrobinę sztruksu: Ponieważ czynny i doskonale przygotowany jest jar... ...po kolejnym wciągnięciu się w górę, testuję jar! Początek jak na nizinne warunki bardzo stromy, później zwężenie i lej - połączenie z głównym zjazdem u dołu. Spojrzenie na główną najszerszą i najłagodniejszą trasę główną z początkiem, po lewej stronie zjazdu w wąwóz. Jar w całej okazałości: Spojrzenie na "ściankę": Śmigamy po całości ośrodka. Jest miło, przyjemnie a śmiga się wyśmienicie. Śnieg zmrożony i niestety nieco tępy - ja wolę jak jest bardziej lodowy i szybki... Cóż? Nie wszystko może być idealne. Tutejszy sprzęt do ratrakowania w artystycznej pozie Z minuty, na minutę przybywa narciarzy - wyciągi pracują jednak dosyć szybko i nie ma kolejek - te pojawią się po 11. Poniżej widać nowe zabudowania baru i budki instruktorskiej: Było ostro walone śniegiem... W godzinach popołudniowych zaczęto starania by powstał pan i władca tej krainy... I powstał! Bałwan nad Bałwany Od dzisiaj będzie strzegł tutejszych tras i ośrodka - target jaki ma, to utrzymać warunki do połowy kwietnia Pora na grupową fotkę Tym razem zamiast kamery, na statywie jest aparat. Trochę wygłupów... I spadamy jeździć. Prawie ostatni zjazd - przeszarżowałem, położyło mnie, wykręciło w drugą stronę, nie wypięło narty - kolano poczułem, że puszcza w lewym stawie kolanowym... ...przekręciło jeszcze raz - szarpnęło i jeszcze raz poczułem ból w kolanie. Wypięło nartę. Po zjeździe na plecach ok 20 metrów - potrzebowałem chwili by wstać. Wstałem ale lewa noga zaczęła boleć - siły w niej zero. Podszedłem trochę, przy pomocy rąk wpiąłem delikatnie w wiązanie kontuzjowaną kończynę i zsunąłem się na dół powolutku. Na dzisiaj koniec jazdy. Usiedliśmy przy stolikach, zjadłem mega duży szaszłyk... po pulsowało w nodze, pobolało trochę ale siła w niej zaczęła wracać. Ufff Z minuty na minutę zaczęło się poprawiać... ...teraz pisząc tę relację w domu jest już całkiem nieźle. Jedno jest pewne - kiedyś to kolano trzeba będzie zrobić, a kolejne wypady na narty ze stabilizatorem Nie lubię z nim jeździć ale cóż począć? Kończymy przerwę fotką, która jest pozdrowieniem narciarskim dla Artixa - od kolegi "po tej samej narcie" - Marka. Kończymy jazdę i dopiero teraz zauważam Alpejski zwyczaj? Dzisiaj w ośrodku prezentuje się w iście światowym, narciarskim stylu Mazda. Wracamy do domu... ...po drodze z Jackiem wymyślamy plan na niedzielę. Spływ kajakowy. Choć Wisła jest skuta lodem, to po wypadzie i rekonesansie nad naszą tutejszą rzeczkę Radomkę stwierdzamy, że warunki są idealne!!! Zastanawiam się tylko jak się ubrać? Chyba tak samo jak dzisiaj Jutro wieczorem relacja zamiast z nart, z kajaków - noga musi chociaż jeden dzień odpocząć. Pozdrawiam marboru i Ekipa12 punktów
-
Piątkowa Palenica w Szczawnicy. Warunki dobre, rano twardo, pozniej bardzo twardo (miejscami wychodził lód i betonowy podkład). Rano praktycznie pusto, po 2 godzinach już trochę ludzi było, większość to dzieci. Czarna trasa w miarę pusta, cały ruch się skupił na Szafranówce i trasie rodzinnej. Rano -11 stopni. Czarna: Szafranówka: Rodzinna:11 punktów
-
11 punktów
-
Dzisiejsze szusy w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą Niestety niezbyt udane - skończone drobną kontuzją Całość relacji w wątku: Co do warunków? Słoneczko, temperatura z samego rana -7, ok południa +1. Warunki bardzo dobre i czynne wszystkie trzy trasy z trzema wyciągami. Trasa najkrótsza i najostrzejsza - widok z dołu: Widok z góry: Początek najdłuższej trasy, która łączy się z powyższą: Trasa główna: najszersza i najłagodniejsza: Sztruksik: Trasa w jarze: Ekipa: Zapraszam do całości relacji z powyższego linka. Pozdrawiam marboru9 punktów
-
Musiałem to zobaczyć Dojazd przed 8:00 bez korków ,dwie zmiany na światłach do BSA Dodano 3 kasę i automat do zwrotu kart. ) Jaworzyna kolejka do taśmociągu Tem na dole -10 na szczycie 0 To miejsce gdzie czasami ściągają narty i schodzą pieszo, słyszałem ,,przecież w Białce jeździłem czerwoną" Jaworzyna Fis Końcówka FIS i mostek Za mostkiem na którym lepiej się nie rozpędzać-duże muldy, Meta Zjazd FIS do samego dołu super długa trasa bardzo nam się podobał, w przyszłym sezonie przy nowych krzesłach przyjadę częściej. O 11:00 na wjeździe do Szczyrku korek ok 1godz, od stacji BP w Buczkowicach.6 punktów
-
Pinzalo Tak to dojeżdziliśmy do końca naszej przygody w Alpach Wschodnich czyli w Dolomitach Brenda Dziś zaczęliśmy jazdę na południowych stokach Madonny Po paru wjazdach i zjazdach kierujemy się w gondoli która łączy Madonne z Pinzalo Cała jazda gondolka trwa ok 20 min Sama stacja to ok 30 km tras ukierunkowanych na różny sort narciarzy Są niebieski trasy,parę czerwonych,czarne Można sobie fajnie pojeżdzić Jedyne czego brakowało nam na tym wyjeżdzie to więcej śniegu co by wszystko wyglądało zimowo a nie jak na koniec marca No nic trza targać w Beskidy,tam prawdziwa zima6 punktów
-
A ja gdzieś odwiedziłem górkę w moim mieście. [emoji6] Pojechałem sobie no godzinkę przed robotą. Najlepsze z tego jest to, że olśniło mnie dopiero wczoraj, że można u mnie w mieście pojeździć na nartach. Normalnie jakieś zaćmienie. [emoji15] Ale do rzeczy, górka nazywa się Stok Środula i jest niedaleko centrum, odemnie jakieś 7 minut samochodem. Więc dzieci do przedszkola, ja po graty i na stok. (Tylko ciiii, co by małżonka się nie dowiedziała bo była w pracy.) Melduję się o 9.40 przed kasą i biorę karnet na godzinkę i fruuu na górę. Na początku ludzi garstka, ale z każdą chwilą przybywa, najwięcej młodzieży szkolnej ponieważ do 15 w czasie ferii dzieci jeździły za darmo. Warunki jak to warunki na początku, fajne twardo i szybko, później zaczęło puszczać tu i ówdzie ale bez dramatu. Godzinka szybko mija, udało się zjechać 11 razy przy koszcie 12 złotych za karnet to jeszcze tak tanio nie jeździłem [emoji41] Kilka fotek Widok z samej góry Są też dwa małe wyciągi do nauki A tak wyglądał parking maj już wyjeżdżałem do domu Aut całkiem sporo. Reasumując, godzina fajnie spędzona w mieście na nartach. Jeśli ktoś ma blisko to na godzinę czy dwie można śmiało jechać. Wysłane z mojego SM-G900F przy użyciu Tapatalka6 punktów
-
5 punktów
-
5 punktów
-
Cudnie, potwierdzam[emoji5] Pozdrawiam serdecznie Maciek Wysłane z mojego ALE-L21 przy użyciu Tapatalka5 punktów
-
Zaliczyłem Bodzentyn. Osrodek nazywa się Baba Jaga. Żeby nie było że się czepiam, teraz pisze to co dobre. Osrodek najbliżej mojego domu, 21 km. No i na tym dobre się kończy. Stok ubity jakimiś spychaczo-ratrakami. Twardo, śniegu mało, praktycznie sam sztuczny. Ludzi niezbyt wiele. Specyficzny koloryt użytkowników, około połowy bez kijów, kawalerka szybka, jeździ na goryla. Parking darmowy, przy stoku jest bar. Osrodek ma 2 wyciągi i mały dla uczących się dzieci. W weekend 10 przejazdów ka kosztuje 30 zł, czasowy 1 godz 20 zł a 3 godz. 40 zł. Śnieg taki jakiś mało śliski. Na tygodniu powtórzyć. Daje parę zdjęć.4 punkty
-
Rano byłem od 8.15 do 10.15 na Zagroniu. Nie będę się rozpisywał, bo stok znany. Warunki dobre, z początku w miarę luźno, a potem systematycznie ludzi przybywało. To, o czym chcę wspomnieć, to potężny zator z przeciwka od Ustronia przez Wisłę. Kiedy jechałem rano przed 8.00 - było pusto. To chyba zły pomysł jechać do Wisły na narty w weekend, podczas ferii, o innej godzinie niż b. wczesnej . Całe szczęście, że ja już wracałem.4 punkty
-
4 punkty
-
Tak się złożyło, że jadłem parę razy w dobrej restauracji. Żadna z nich nie była na stoku. Na stoku także jadłem, raz lepiej, raz gorzej i nawet podle. Moje doświadczenie pozwala mi mówić, że najlepsze jedzenie jest na stoku w Baltowie, konkretnie w Baltowskim Zapiecku. Nie żeby tam było coś wyszukanego, coś co zwalaloby z nóg, ale dobra tam jest kuchnia. A jak widzę bary z bemarami na ladzie to mi się Mc Donalda zachciewa. Te podłe szarlotki po 8-12 zl, herbaty w papirze po 6 zł, czekolady z proszku, kiełbasy w 60 proc z mięsa i tłuszczu, najgorsze keczapy i musztardy, soki malinowe bez choćby listka z krzaka maliny, fryty nasączone najgorszą, smierdzaca frytura, to norma polskich stoków.4 punkty
-
Ja dzisiaj z córką 4h na Skolnitach. Jeździliśmy od 9:30, jazda na bieżąco, warunek petarda. A z góry taki widok I to nie była mgła. Ciekawe czy pobierają opłatę klimatyczną? Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk3 punkty
-
Siema Austriacka dolina Kleinwalsertal zamknęła naszą biegówkową podróż po Europie. Po Ramsau am Dachstein w Styrii i Alpe di Siusi w Południowym Tyrolu trafiliśmy do kameralnej doliny, do której wjechać można wyłącznie od strony Niemiec. Trzy niewielkie miasteczka, mnóstwo pensjonatów i 50 kilometrów tras biegowych podzielonych na trzy, równe trasy. Idealne warunki by spędzić trzy fajne dni na biegówkach. Plus ekstra pogoda - świetne zakończenie narciarskiego urlopu. Trasy są trzy - pierwsza w górnej części doliny, przebiegająca w dużej części po obrzeżach ostatniej z miejscowości, a w ostatniej części podchodzącą nawet w lawinowy teren na końcu doliny. Pewnie gdzieś tędy w góry szli przemytnicy, chcąc ominąć posterunki celne u wylotu doliny. Druga - krążąca w środkowej częsci Kleinwalsertal, chyba najtrudniejsza technicznie, dużo podejść i zjazdów. I trzecia - którą odwiedziliśmy na koniec i z której pochodzą zdjęcia niżej. Świetne widoki z wysoko położonego zbocza doliny, piękne zrządzenie losu i przysypanie świeżym puchem drzew - wyszedł jeden z naszych lepszych dni na biegówkach. Gdyby tak można było zawsze. Gdybyśmy takie warunki mieli w Polsce! Dużo zdjęć z Kleinwalsertal, także tracki GPS wycieczek, na stronach naszego bloga a tu wybrane, w skrócie: Widok na dolinę z trasy trzeciego dnia - Schwendeloipe: Jeszcze nie wytopiony śnieg po nocnym opadzie: Ale od samego rana świetnie przygotowane trasy - tu punkt początkowy w Rizlern: Zjazdy w górnej części doliny - niektórzy powtarzali je kilkukrotnie: Wokół widoki na Alpy Algawskie - akurat w tym kierunku gdzieś w dole jest pobliski Oberstdorf Na zakończenie, przed zjazdem do Rizlern - ostatni rzut oka na Kleinwalsertal: Skruszony i zawstydzony przyznaję, że o Kleinwalsertal przeczytałem po raz pierwszy szykując się do wyjazdu i wyszukując miejsca z dobrymi warunkami śniegowymi. Zaskoczeni odkryliśmy naprawdę fajną miejscówkę. Wrócilibyśmy - gdyby nie to, że nie wracamy w te same miejsca... Pozdrawiam! Szy.3 punkty
-
Dzięki Aniu! Wczoraj był prolog i byłem 12 na 50 startujących - całkiem nieźle. Teraz trwają przygotowania do właściwego wyścigu. Mała trema jest... Jutro między 10.00 a 12.00 planujemy dotrzeć do Zieleńca na narty.Jak złapie zasięg, to zadzwonię. Niestety w Karłowie jest czarna dziura...3 punkty
-
3 punkty
-
Systemy do naśnieżania robią tu dobrą robotę Który lepszy,bo ja wiem Ja tam jakiejś przewagi jednym ośrodkiem nad drugim nie zauważyłem Przygotowanie tras bez zarzutu Ponte di Legno Kilka kilometrów od Tonale leży zaciszna górska wioska(jest połączenie gondolą z Tonale) Trasy tutaj nadają się dla zaawansowanych narciarzy Gdy jechaliśmy rano gondolką cała masa rodzin z dziećmi jechała do Tonale Wydaje mi się że było to potraktowane właśnie różnorodnością obu stacji Przygotowanie tras bez zarzutu,mało ludzi3 punkty
-
Majorze , potwierdzam Powyżej linii lasu formacje wypukłe wywiane i wylodzone , a niżej to teraz taki czas , że wszystkie wystawy południowe są o konsystencji szreni lub lodoszreni . Słońce jeszcze dosyć nisko nad horyzontem i krótki dzień , więc śnieg na stokach nasłonecznionych nie zdąży "puścić" tak do końca , a już zaczyna zamarzać z powrotem .Na teraz dużo lepsze wystawy północne , lub tereny zacienione , ale i tak trzeba uważać bo warunki bardzo zmienne . Np jak zjeżdżaliśmy z Rafałem z Borišova to przed schroniskiem jest taka polanka , może 50m szerokości , i z jednej strony był super puszek , a z drugiej szreń - a to raptem była kwestia , czy jedzie ktoś bardziej w prawo , czy w lewo 20m .3 punkty
-
Dziś kolejny piękny zimowy dzień, taki jak lubię najbardziej rano w Zubrzycy G. lampa i mróz -17C Jedna z moich ulubionych gór Babia Góra piękna aczkolwiek często kapryśna jak kobieta[emoji2] Diablak z Przełęczy Krowiarki tu tylko -4C Na Mosornym w Zawoi warunki idealne na 5+ do tego słońce -7C i ludzi mało. Nie będę się rozpisywał bo Mati1981 pisał już wszystko. Pozdrawiam Paweł3 punkty
-
Dzisiaj sprawdziłem co oferuje Bachledova Dolina, tym bardziej, że jest na jednym karnecie wraz z Białką. I śmiało mogę polecić jako super alternatywa dla Białki na jakieś 4 godziny jazdy. Parkingi dobrze przygotowane z pomocną obsługą, przy każdej trasie bary, a na stokach pusto, zero kolejek do wyciągów. Na trasach z rana twardo, równo, później ponieważ mocno wiało to nawiewało na trasy, ale bez tragedii. Mapa tras w ośrodku mocno "przekolorowana", w rzeczywistości czynne jest: 2 x krzesło, orczyk podwójny i 2 x orczyk dla początkujących. Czynne trasy to: 1, 2, 3, 4, 7 ,9.3 punkty
-
No, bierze się gotowce z Makro, wrzuca na byle jaki tłuszcz, do tego fryty i juz jest pychota! To norma. Dlatego , moim zdaniem , bardzo dobrym rozwiązaniem byłby McDonald's na stoku. Pożywny, szybko podany, cena nie zwala z nóg. Do tego czysty kibel, bez klucza i opłaty.2 punkty
-
To nie jest żadna trzecia prawda tylko fakty i raczej trudno je zakrzyczeć bo wystarczy udać się do pierwszej z brzegu polskiej knajpy stokowej. Nikt tu nie powiedział, że polska kuchnia jest zła, bo nie o tym mowa. Mowa natomiast o tym jak ta kuchnia jest podawana i jak smakuje na polskich stokach. Polska kuchnia może być finezyjna pod warunkiem, że jest przyrządzana przez osobę z finezją i talentem kulinarnym i takich restauracji obecnie w Polsce nie brakuje, ale akurat na stokach ich nie ma. Na marginesie nie widzę, żadnej finezji w przedstawianych przez Ciebie daniach. Są to własnie dania proste i o ile przyrządzane są uczciwie to świetnie ale finezja w kuchni polega całkowicie na czymś innym i sądząc z Twoich wypowiedzi nie wydaje mi się, abyś mógł być entuzjastą finezyjnych dań. Natomiast już nawet nie będę wypowiadał się o jakości obsługi w tych knajpach bo to już kopanie leżącego. Na zakończenie powiem tylko, że naprawdę trzeba mieć klapki na oczach aby nie doceniać kuchni z Tyrolu, która powstała na styku kilku kultur kulinarnych, a właśnie czerpiąc z wielu źródeł powstają najwybitniejsze potrawy i dania. A i jeszcze mówiłeś lekceważyłeś kuchnię czeską, pewnie powiesz, że wina i piwa na stoku też są lepsze w Polsce niż w Czechach.2 punkty
-
Ja dzisiaj Arena Słotwiny. Warun zacny. Twardo, równo i słonecznie. Po 10:00 kolejka na 2-3 minuty, na stoku względnie pusto. 4 godzinki od 8-12 zleciały w mig. Jutro Kandahar W poniedziałek urlop to pewnie znowu Słotwiny.2 punkty
-
Czołem, nie spodziewałem się takiej aktywności w tym wątku :-) Dla "obrony" austriackich knajp - zamieszczam trochę fotek energetyków - szybkich dań ze stoku. Wszystkie potrawy były zrobione na miejscu -czyli w restauracji, barze etc, gdzie je podawano. Tam normą jest pełnoprawna kuchnia, kilku kucharzy itp. Świeże, nie podgrzewane, nie rozmrażane, proste - a smaczne. Cenowo - 3,5 - 7 euro (najdroższy był flammkuchen, ale za to dwie osoby przekąsiły :-) Żeby była jasność - nie mam nic przeciwko smacznej i świeżo zgrillowanej karkówce na naszym stoku. Miejmy jednak trochę pokory dla ogólnej kultury narciarskiej w alpach - w tym dla szybkiej kuchni, nie koniecznie z austriackimi korzeniami. Aha - foto z zeszłego tygodnia - SkiAmade2 punkty
-
2 punkty
-
Ponownie Mosorny. Dwie godzinki z rana, warunki dobre i bardzo dobre[emoji5] Potem przenieśliśmy się na Bacę, tam też fajnie, rodzinna jazda[emoji5] Pozdrawiam Maciek Wysłane z mojego ALE-L21 przy użyciu Tapatalka2 punkty
-
Uwielbiam rajdy i jeżdżę na nie tak samo chętnie jak jeżdżę na narty. Do tej pory jednak nigdy nie udało mi się połączyć dwóch moich pasji razem. Przed wyjazdem na Rajd Monte Carlo nie sądziłem zresztą, że to ma szansę wypalić, ale w sumie trochę przez przypadek okazało się, że nocujemy nie tylko przy samej trasie rajdu, to jeszcze przy trasie narciarskiej ośrodka w miejscowości St Leger Les Melezes. Po zdaniu sobie sprawy z tej niezwykłej koincydencji postanowiliśmy obejrzeć odcinek 5 i 8 rajdu Monte Carlo z nartami u nóg. Na wstępie relacji, dla miłośników szybkich aut zdjęcie rajdówek w parku zamkniętym w porcie w Monte Carlo: Nigdy wcześniej nie jeździłem na nartach we Francji. Zawsze marzyłem o wyprawie do Trzech Dolin, Val d'Isere, czy innego Chamonix, ale moja pierwsza francuska przygoda narciarska zaczęła się zacznie skromniej. Ośrodek St. Leger Les Melezes awizuje, że dysponuje 24 km tras. W znakomitej większości są to trasy łatwe. Sporo tu tras... zielonych. Tu mała konsterna, bo w Polsce trasy zielone kojarzą mi się z trasami zbliżonymi profilem do tras znanych z biegów narciarskich, tu chyba jednak chodzi bardziej o trasy niebieskie, choć raczej z gatunku tych prostszych. Są też trasy niebieskie, które w "normalnej" nomenklaturze oznaczają bardziej ambitną niebieską, może łatwą czerwoną. No i wreszcie trasy czerwone. Na mapie wygląda to tak: dd 9:30 meldujemy się pod wypożyczalnią. Nie jest to typowa alpejska wypożyczalnia, która wypożycza prawie nowe deski topowych producentów. Tu czuje się bardziej jak w przeciętnej polskiej wypożyczalni. Po zmierzeniu dwóch par butów decyduje się na jedną z nich. Do tego dano mi jakiś tam kask i narty Head jakieś tam... Sprzęt już trochę zmęczony, ale nie ma co marudzić, bo przyjechaliśmy przede wszystkim na rajd; narty są niejako w bonusie; a pogoda piękna i trzeba udać się na stok. Idziemy do kasy - tu niestety niemiła niespodzianka. Bardzo miła Pani informuje nas, że wyższe krzesło nie chodzi i w ogóle tamta część ośrodka jest zamknięta. Wielki zawód, bo patrząc na mapę to krzesło wyjeżdżało na ok. 2000 metrów i stamtąd też odchodziła jakaś trasa oznaczona kolorem czerwonym. Z drugiej strony zamiast coś 21 EUR za dzień, karnet kosztował nas 13 EUR. Cena wydaje mi się niezła 70 zł za karnet do 16:30 uznałem za okazję cenową. No dobra lecimy na dolne krzesło, które wraz z nieczynnym wyższym tworzy "kręgosłup" tego miejsca: Krzesło niewyprzęgana 4-ka. Raczej z cyklu tych powolnych pokonuje długość ok. 1300 metrów w nieco ponad 8 minut. Daje ono kilka opcji zjazdu, ale zasadniczo interesujące są trasy niebieska i czerwona. Zaczynają się one w jednym miejscu dość płaską częścią, którą pokonujemy raczej na krechę: Jak widać na powyższym zdjęciu tego pierwszego dość płaskiego odcinka, poza trasami śniegu baaardzo mało, więc jeździmy po sztucznym produkowanym tutaj za pomocą lanc. Trasy przygotowane super. Jest sztruks i jako, że jeździmy w zasadzie sami - poza nami nie wiem, czy przez cały dzień przewinęło się tutaj więcej niż 30 osób - to sztruks utrzyma się do zamknięcia tras. Na pierwszy ogień idzie trasa niebieska, która okazuje się naprawdę całkiem fajna. W dolnej części szeroka, no i kompletnie pusta, więc pozwala na zabawę. Na drugi ogień idzie trasa czerwona, która także okazuje się naprawdę fajna. Jest stroma ścianka. Jest węziej niż na trasie niebieskiej, ale podobnie jak tam kompletnie pusto. Tutaj ze dwa zdjęcia z tej trasy: Pogoda jest bajeczna. Lekko ma minusie. Trasy ekstra przygotowane. Jeździmy góra/dół; góra/dół. Raz czerwoną; raz niebieską. Widoki też niezłe: No, ale przecież przyjechaliśmy tu na rajd przede wszystkim. Zbliża się czas gdy trzeba udać się na trasę rajdu. No to siup jedziemy pod oes: Na dole już widać ludzi stojących przy trasie: I tu już oglądamy rajd z nartami u nóg: Tutaj na orczyku z rajdówką w tle: No więc jak to wszystko podsumować. Dla mnie bajka - jeden z moich ulubionych rajdów w sezonie, a do tego narty w pięknej pogodzie na świetnie przygotowanych trasach. Przed wyjazdem w ogóle nie planowaliśmy takiego połączenia obu naszych pasji. Co można powiedzieć o samym ośrodku. Na pewno na tle tego co jest we Francji, to nie jest ośrodek klasy A; nie jest to nawet ośrodek klasy B. W skali Francji pewnie bardziej ośrodek klasy C. Do tego poziomu trochę dopasowuje się infrastruktura, w tym wypożyczalnia. Bardzo żałuję, że nie dane nam było poznać "górnej" części tego ośrodka, ale może jeżeli rajd wróci na ten oes, to może wraz z nim, znów tu zawitamy. Z tą C-klasowością tego ośrodka jest jednak tak przewrotnie, bo gdybyśmy mieli ten ośrodek w Polsce, to byłaby to absolutna polska czołówka, jeżeli chodzi o ilość tras i ich zróżnicowanie. Ośrodek - pewnie trochę żeby przeżyć - wyraźnie postawił na początkujących, zwłaszcza dzieci. Na dole jest kilka orczyków; bardzo długa taśma; jest część z przedszkolem, gdzie są różne dmuchańce i maskotki. Gdyby nie odległość z Polski, to myślę sobie że można by było polecić tym, którzy chcą zacząć narciarską przygodę. Pewnie nikt do St. Leger nie zaglądnie, tak żeby lecieć/jechać specjalnie z Polski, ale gdyby ktoś był w tzw. pobliżu, to polecam. Całkiem zgrabna mała stacja. Na pewno narty nie kosztują tu fortuny. Za wypożyczenie kompletu sprzętu zapłaciłem 18 EUR; karnet całodziennny gdy chodzi wszystko kosztuje 21 EUR; my płaciliśmy 13 EUR. O 16-tej oddaliśmy narty. Poszliśmy oglądnąć drugi przejazd odcinka i wreszcie udaliśmy się na jedzonko. W trakcie obiadu jeden z kumpli zorientował się, że ok. 2h jazdy od nas odbywa się impreza cyklu Andros Trophee. Jeżeli ktoś nie wie o co chodzi, to spieszę wyjaśnić, że chodzi o auta ścigające się po specjalnie zbudowanym torze lodowym. Zawsze chciałem to obejrzeć. Kiedyś na Eurosport były relacje z tego cyklu. Tory znajdują się zwykle w ośrodkach narciarskich (m.in. Isola 2000, Val Thorens, Alpe D'Huez). Nie zastanawiając się wiele, wsiadamy do auta i udajemy się do ośrodka Lans en Vercors. Klimat wyścigów bardzo fajny. Można chodzić wokół całego toru. Można wejść do strefy serwisowej. Kierowców ma się na wyciągnięcie ręki. Jest też grzane wino. Samochody napędzane na 4 koła; z czterema skręcanymi kołami; kolcowanymi oponami. Mocy też im raczej nie brakuje. Oglądamy finały przez ok. 2h. Jeżeli ktoś lubi motorsport, to śmiało polecam przy okazji jakiegoś wypadu na narty: Po całym dniu wrażeń - rajd - narty - trophee andros - zmęczęni, ale szczęśliwi kładziemy się spać. Rano dylemat - jedziemy na narty, czy na rajd? Niestety w tym dniu nie da się połączyć jednego z drugim. Ostatecznie uznajemy, że ponieważ przyjechaliśmy tutaj na rajd, to ta opcja przeważa. Tym razem rajdy górą.1 punkt
-
I tym radosnym wnioskiem zakończmy dyskusję o Polskiej Kuchni z @michaś który na stoku je kanapki z wurstem a z usług gastronomii nie korzysta. Swoją drogą dobrze mają zwolennicy tych barów, gdzie by nie pojechał za granicę zawsze zje to samo. Wracając do tematu wątku: Ustroń Palenica polecam karczmę Palenica Placki ziemniaczane po zbójnicku (placki z gulaszem wieprzowym) smakowały bardzo domowo przy kominku.1 punkt
-
Rok temu wybraliśmy się do Wawy na zwiedzanie i pałaszowaliśmy coś w Macu, gdy akurat ruszała piesza pielgrzymka do Częstochowy. Dostęp do kibla był po wprowadzeniu kodu z paragonu. Co chwila któryś z pielgrzymów wchodził do środka i pytał o kod bo "swój paragon gdzieś zapodział" . Ciekawe, czy sumienie ich potem gryzło A ostatnio, przy A4, na jednym z MOPów, również pałaszując wołowinkę w bule na Macu, zauważyliśmy parkującą ciężarówkę z krowami. Pewnie dowieźli świeżą dostawę kotletów1 punkt
-
Czekam na pierwszego psa co to przywali w kogoś, bądź w stojących w kolejce do wyciągu. A psy narciarskie na sygnale będą latać?1 punkt
-
Pierwsze, co zauważyłem po lewej stronie tego zdjęcia, to smog. Oczywiście w Warszawie jest jeszcze gorzej - jutro wrzucę kilka zdjęć. Dobrze, że nic poważnego Ci się nie stało. Rzeczywiście - ostatnio trochę pechowy jest ten Kazimierz, chociaż według mnie są tam najlepsze trasy w okolicy - chyba najbardziej lubię jar.1 punkt
-
Można powiedzieć - historyczny dzień. Wszystkie trasy w COS-ie (i dzięki temu w Szczyrku) są OTWARTE Mam nadzieję, że przez dwa tygodnie wiele się nie stopi. http://www.skrzyczne.cos.pl/skrzyczne.php?go=warunki1 punkt
-
Na weekend miałem zaplanowane szkolenie zimowe w Tatrach. W środę ostateczne pakowanie do plecaka i ciach przychodzi mail ze Szkoły Górskiej: “Bardzo nam przykro ale właśnie zdecydowaliśmy się odwołać najbliższy kurs, decyzja podyktowana jest troską o Wasze bezpieczeństwo. Dzisiaj po południu został ogłoszony 3 (znaczny) stopień zagrożenia lawinowego a prognozowane są dalsze opady śniegu, co w połączeniu z wiatrem i silnym mrozem może uczynić dojście do schroniska naprawdę niebezpiecznym.” I jestem w czarnej dziurze. Koledzy pojechali na wcześniej zaplanowane wyjazdy, a ja skiturowo zostałem sam Musiałem sobie ten brak Tatr jakoś zrekompensować, nie wytrzymałbym całego długiego weekendu bez gór Córce coś, chwilowo mam nadzieję, opadły chęci narciarskie, no i bardzo zimno. Więc wyłączyłem lobbing narciarski w domu. Rozpoznanie terenu i decyzja kierunek Śnieżnik. Ruszam z Wrocławia rano w sobotę, temperatura -13C, dobry znak Po 2h spokojnej jazdy temperatura spadła do magicznego -20C. Droga od Stronia cała w śniegu, jest zima, bardo sroga. Po drodze wystawiam rękę przez okno, żeby zobaczyć jak czuć -20C. Było baaaardzo zimno. Cieszyłem się że w czwartek doszła do mnie kurtka puchowa za 100zł. Chyba jeszcze nie jeździłem nigdy na nartach w tak niskiej temperaturze, pora się sprawdzić. Dojeżdżam do Kletna, czyli celu mojego auta. Patrzę na parking, a tu mamy zakaz wjazdu. Pytam się Pana parkingowego czy skitury łapią się pod biegówki, a Pan po chwili zastanowienia odpowiada: “Możemy podciągnąć”. Na zdjęciu po prawej widać parking płatny za jedyne 15zł za dobę, nieco dalej jest magiczny parking tylko dla sportowców. Wow, co za promocja. Stronie Śląskie-Aktywni Z Natury - takie tutaj mają hasło. Już się lubimy! Na stronie Stronia mamy nawet odpowiednią zakładkę. Dojechałem na parking, wyłączam silnik, ale odwlekam wyjście na zewnątrz. Ubieram buty skiturowe w środku, konfiguruję ubranie na start i smaruję twarz grubą warstwą kremu. Nie ryzykuję, na początek pełna puchówka. Wychodzę na dwór, dajemy rady, da się wytrzymać. Jest mroźno, ale sucho i bezwietrznie. Może pójdę się ogrzać do jaskini, tam jest plus 4. Parking sportowy jest przy takiej charakterystycznej tablicy (zdjęcie jest z powrotu, stąd inna temperatura). Z tego miejsca rusza właśnie trasa biegówkowa. Przy okazji info, wszystkie trasy biegowe (70km) zostały przygotowane w noc sobotnią przez ratraki. Można wbiec na nartach nawet do schroniska pod Śnieżnikiem ! Przypominam sobie, dzisiaj foki, wracam do tematu Ruszam żółtym szlakiem. Najpierw jest to szeroka droga przykryta ubitym śniegiem lekko pod górę. I ta droga prowadzi mnie aż do Jaskini Niedźwiedziej. Gdzieś koło jaskini już widzę ile napadało tego śniegu. Koło jaskini zaczyna się normalny szlak górski, przetarta jest tylko wąska ścieżka w śniegu. Dwie narty akurat w tym śladzie się mieszczą, więc wchodzi się bardzo przyjemnie. Zza drzew wygląda słońce, czuję że temperatura też powoli rośnie. Dochodzę do schroniska, widzę akurat jak ktoś zjeżdża ze szczytu. Jest kilku skiturowców, wcześniej nikogo nie spotkałem. Chyba większość przychodzi z Międzygórza, jest też jedna grupa czeska. Tutaj już mamy otwartą przestrzeń, zimą jest cudownie. Podejście na Śnieżnik w pełnym słońcu. Szlak prowadzi poza lasem. Chyba wchodziłem dość długo, co chwilę się rozglądam i podziwiam widoki, robię zdjęcia. Widoczność niesamowita, rzadkość na Śnieżniku. Tutaj widok na stronę czeską: Turyści tuż przed szczytem. I ja docieram na szczyt Śnieżnika w wysokości 1426m, widać wszystko dookoła. Na zdjęciach Pradziad, Czarna Góra i wiele więcej. Co tam słychać na kopule szczytowej? Skiturowcy szykują się do zjazdu Ja też się przygotowałem, kask pod kapturem, gogle na oczy, jazda. Na samej kopule twardo, puch wywiany. Ale już kilkadziesiąt metrów niżej wspaniały puch. Nie decydowałem się na ostre linie, gdyż ogłoszona była trójka, i byłem sam. Tak że wybierałem raczej bezpieczne miejsca. Zjechałem generalnie w stronę schroniska na wprost. W schronisku odpoczynek, dwie sale do dyspozycji zgłodniałych turystów, ale wszystko zajęte. Turyści piesi, narciarze wąscy i szersi, jak również rakieciarze. Chwila na zjedzenie czegoś i jadę walczyć dalej. W planach zjazdy lasem. Drogę powrotną trochę zmodyfikowałem. Szlak schodzi łagodnie trawersem zbocza w dół, ja w pewnym miejscu pojechałem linią spadku zbocza. Z trasy biegowej która szła po grzbiecie (od schroniska do Żmijowca) "spadłem" prosto w dół na żółty szlak. To by było na tyle. Skończyłem już o 15, ale mróz jednak dał trochę wycisk i większe plany skończyły się na jednym podejściu i jednym zjeździe. W imieniu Stronia Śląskiego zapraszam tutaj również na biegówki. A piesi i skiturowcy nie niszczcie proszę śladów do biegania!1 punkt
-
Hej, to jeszcze dopowiem, że trasy biegowe na Śnieżniku mają wielki potencjał i zrobione je zupełnie inaczej niż wiele innych, tradycyjnych. Otóż pociągnięto jedną linię szlaku z Bielic, przez Paprsek i okolice, potem okolice Nowej Morawy i Bolesławowa aż nad trasy narciarskie Czarnej Góry. To tyle, by ruszając z Bielic wędrować turystycznie na biegówkach przez cały weekend z przystankami w Bolesławowie i na Śnieżniku. Świetna inicjatywa lokalnego samorządu! :] Szy.1 punkt
-
Ten Germknodel to jest to somo co buchta parena na Słowacji. Zastanawiam się tylko, które było "pierwsze".1 punkt
-
1 punkt
-
Ostatnio nie nadazam z pisaniem relacji ale we wtorek bylem na Kasprowym, a wczoraj Spalona Kopa i Banikowska Przelecz. Na Spalonej warunki zmienne i co 20m inne [emoji14] troche odpuszczonego, szren, lodoszren czasami przykryta sniegiem 15-20cm warstwa, zjezdzalismy prawa strona w cieniu. Banikowska na poludnie zachecila odpuszczonym sniegiem ale po 50m zjezdzie zrobilismy wycof, sprasowany gips w grube plyty. Na polnoc spoko, ale gora beton 40m przed przelecza narty na plecy, nizej snieg fajny, ale jest go mniej i trzeba uwazac na ledwo przysypane kamienie. Widoki w Tatrach piekne! Pozdr Tomek1 punkt
-
Asiek i Idealist. Z noclegami macie zupełną rację. Ja teraz znalazłem w Dienten przy dolnej stacji krzesła Burgalmbahn i przy sklepie (właścicielka mieszkania jest również właścicielką czy tam wynajmuje nie wiem jakie są zasady sklepu SPAR) apartament sześcioosobowy, w którym będziemy mieszkać w piątkę za jedyne 18 Eu os/dzień. Mało tego początkowa rezerwacja była na 4 os. Jak napisałem do pani, że przyjedziemy w piątkę i zapytałem ile trzeba dopłacić to pani odpisała, że jej nie dopłacamy nic tylko musimy uiścić opłatę klimatyczną od tej dodatkowej osoby. Ponadto z obserwacji kilkunastoletnich. Strony internetowe ośrodków w Austrii są o wiele bardziej czytelne. Mapki tras również lepiej wykonane. A szukanie kwater przez wyszukiwarki zamieszczone na stronach to jest teraz bajka, szybka rezerwacja przez miejscowe biuro turystyczne bez żadnych dodatkowych prowizji. Na włoskich stronach jakoś mi to oporniej zawsze szło. Pozdrawiam.1 punkt
-
Super przygoda a co ma być ? dobrze będzie Podziwiam Twój sportowy zapał i to, że łatwo skóry nie oddasz oddajesz!1 punkt
-
Wisła Skolnity Dzisiaj padło na Skolnity.Wyjazd z Mysłowic 6.50.Na miejscu jesteśmy 8.10 parkujemy na bezpłatnym parkingu pod skocznią .Ubieranko do busa i na górę.Karnet 4-godzinny z grouponu za 49 zeta .Warunki na niebieskiej do 10.30 bardzo dobre,potem wyszło jedno miejsce z lodem na samym środku,ale spokojnie do objechania.Po 10-tej troszkę ludzi przybyło lecz kolejek do kanapy prawie brak (1-2 min). Warunki na czerwonej .Szybko na ściankach troszkę twardo co wcale mnie tonie przeszkadza bardziej młodemu,ale też dał spokojnie radę. Kolejny udany narciarsko dzień1 punkt
-
I teraz, droga Magdo już wiesz, że do zakupu dobrych butów potrzebny jest doktorat, a do ich prawidłowego użytkowania habilitacja. Tę pewność nieco burzy jeden fakt- tysiące ludzi jeżdżących na nartach...., ale zaraz oni na pewno mają tytuły profesorskie.1 punkt
-
1 punkt
-
Pejo Miał być lodowiec ale znajomi dzisiaj ostatni dzień byli w Pejo więc obiecaliśmy że przyjedziemy się przywitać W miarę szybkie śniadanko 55 minut i jesteśmy na miejscu Na dolnym parkingu meldujemy się po 9.30 Parę autek,mrozik i no wiecie... Do gondolki i w górę Ładny,mały wysokogórski ośrodek Jedyne czego brakuje to opadów śniegu,oczywiście na trasach ok,nawet na 3000 jest i naturalny śnieg ale to jest mało Jakoś te skały słabo wyglądają bez białej pierzynki1 punkt
-
Monte Bondone Miała być dzisiaj znana mi i pewnie sporej grupie forumowej Paganella, którą bardzo lubię ale baaardzo póżno wstaliśmy Rodzinne wyjazdy mają to do siebie że narty u mnie nie grają pierwszych skrzypiec i nie melduje-my się na pierwszym krześle Całkiem fajna górka,choć jadąc miałem mieszane uczucia,czy warto poświęcać dzionek Bardzo fajne trasy,dla dzieciaków fajnie organizowane zabawy,place zabaw itp. Cenowo też bardzo przystępnie Ludzi tak sobie Ps.O pogodzie nie wspomnę,znaczy wspomnę ,lampa jest i ma być następne 7 dni z mrozikiem To tyle,tymczasem1 punkt







