Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
20.02.2017 - 20.02.2017
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 20.02.2017 uwzględniając wszystkie działy
-
Czasami człowiek ma w głowie rózne pomysły zwłaszcza jak jesteś na VK na Słowacji i stoisz w kolejce do wyciągu . 1000 km w jedeń dzień dlaczego by nie ! Wybór padł na Hochkar bo jest chyba najbliżej Raciborza,dobry dojazd ,fajny sprawdzony kameralny ośrodek no i najważniejsze prognoza pogody która gwarantowała pełną lampę Warunki były wspaniałe ,dzień wczesniej spadł śnieg ludzi sporo ale po otwarciu praktycznie wszystkich wyciągów stało się maksymalnie około 2min w kolejce i pomimo tych kilometrów warto było15 punktów
-
Wczoraj po południu,postanowiliśmy wybrać się na krótką wycieczkę w nasze G.Sowie.Mariusz spakował sprzęt skitourowy, ja kijki,bo na razie skompletowałam tylko dwa.....Pojechaliśmy pod Wielką Sowę, do nieczynnej od 2011 roku stacji narciarskiej "Potoczek". Na szczęście czas stagnacji dla Potoczka dobiega końca,ponieważ nowy inwestor uzyskał w końcu pozytywną opinię środowiskową i ma pozwolenie na budowę wyciągu na Wielką Sowę.Budowa wyciągu(kanapy 4-os.) ma ruszyć w 2018r. Nartostrada ma być wyrównana i dwa razy szersza, a trasa zjazdu ok.1750m. Po drodze odwiedzamy Zagórze Śląskie,jedziemy dookoła Jeziora Lubachowskiego. Mijamy zaporę wodną. Amatorów świeżej rybki Kultową Fregatę Z Zagórza przez Michałkową i Glinno podjeżdżamy pod wyciąg Potoczek.Mam nadzieję,że te smutne obrazy znikną wreszcie sprzed oczu. Ruszamy w górę nartostradą. Spokojnym tempem suniemy wzdłuż starego wyciągu. Docieramy do stacji przesiadkowej, zima w pełni. Jedna kotwica tylko została...jakby co Mariusz przesiada się na trasę. Dotarliśmy na W.Sowę. Mariusz ściąga foki, ja śpiesznie schodzę już na dół...ściemnia się. Ten, co ma narty to ma fajnie. Wspominałam coś o świeżej rybce? Ania pozdrawia.13 punktów
-
12 punktów
-
Dzis odwiedzilem BSA z moja 16 letnia corka i 3.5 rocznym synem. Warunki slabe ze wzgledu na dodatnie temperatury. Ale na to nikt nie ma wplywu wiec po temacie. Osrodka dla rodzin z malymi dziecmi raczej nikomu nie polecam. Logistyka stacji to porazka. Ciagle noszenie malego na rekach, bo wszedzi za stromo w dla niego, no i przewracal sie w tym cukrze. Tasma dla maluchow smiesznej dlugosci. Dojscie do tasmy z malym dzieckiem i dwoma parami nart to wyzwanie. Wyjechalem z nim na gore, co dostarczylo mu wielkiej frajdy i juz nie chcial wracac na tasme. Stok natomiast byl za stromy aby utrzymac go na szelkach ( to nie jest krytyka) Po jednym zjezdzie, przy czym polowe stoku u mnie na rekach wrocilismy na tasme. Na tasme wrocilismy po pol godziny placzu i klutni ze on chce na ta duza gorke Corka raczej nie krytykowala stacji, ale nie byla tez zachwycona. Tak dzis z mlodym. Cdn9 punktów
-
Witajcie, Jak pisałem wcześniej, od soboty jestem w Dolinie Gastein i dziś bym pierwszy dzień jazdy. Tytułem wstępu, mieszkamy w małej miejscowości Luggau, pomiędzy Dorfgastein a Bad Hofgastein, więc wszędzie bliżej lub zupełnie blisko. Dziś byliśmy w ośrodku Angertal, gdzie dwa lata temu mój syn uczył się jeździć. O ile wtedy mając 6 lat dopiero stawiał pierwsze kroki, o tyle teraz mając lat 8 pociska jak wytrawny narciarz, aż sam jestem zdziwiony [emoji50] Sam Angertal nic się nie zmienił przez ostatnie dwa lata, więc wiedzieliśmy co i jak. Pogoda dopisała jak nigdy, cały dzień lampa, na górze lekki mróz, na dole cieplej i trochę puszczało. Warunki na trasach zmienne, z rana jak jeszcze było mało ludzi trasy bajeczka, około 11stej zrobił się tłum i zaczęły wyłazić twarde i zmrożone kawałki, których z czasem było coraz więcej. Na początek zrobiliśmy rozgrzewkę na niebieskiej z połowy Stubnerkogel, a dalej to już poszło - Stubnerkogel z samej góry do Angertal jakieś 11 km, później na Schlossalm z samej góry do Bad Hofgastein jakieś 12km, dalej Schlossalm do Angertal, trochę zabawy na kawałku dla dzieci (głównie slalomy) i na koniec raz jeszcze Stubnerkogel do Angertal. Wyszło jakieś 50 km przez cały dzień, czyli jak na pierwszy raz nieźle. Trasy urozmaicone, głównie czerwone albo niebieskie przez las, ale uwaga - odcinkami czerwone zmieniały się w czarne a niebieskie w czerwone. Zwłaszcza te pierwsze były ciekawe, niektóre ścianki były na prawdę wymagające. Trochę się obawiałem czy syn da radę ale śmigał sprawniej niż ja. Dzieci niezwykle szybko się adaptują i robią błyskawiczne postępy. Dziś młody przeskoczył o jakieś kilka poziomów w swojej jeździe, skręt równoległy poprawił o jakieś 300%, nie mogłem się nadziwić jak to szybko poszło. Tak więc dzień udany, mimo tłoku na trasach, ale pewnie niedziela i piękne słońce ściągnęły narciarzy również z okolicy. Zobaczymy co będzie jutro, prognozy pokazują że będzie trochę słońca i trochę chmur. Na jutro mamy zaplanowany Sportgastein, a jak wyjdzie to się zobaczy [emoji6] Tapnięte Tapatalkiem z Androida.7 punktów
-
7 punktów
-
Po nieudanym nartowaniu na dolnym śląsku, dzisiaj skoczyliśmy przed uczelnią na Soszów. Na parkingu byliśmy o 7:30 i ku naszemu zdziwieniu było już sporo aut głównie z Warszawy. Kupiliśmy karnety do 11 (45 zł) i na początku śmigaliśmy w towarzystwie kilku osób, ale z każdą minutą przybywało więcej narciarzy. Warunki świetne! Do 9:30 idealnie - twardo, zero kamieni, brak lodu, szybka jazda. Nadal sporo naturalnego śniegu. Potem zaczęły robić się delikatne odsypy, ale warunki nadal bardzo dobre. Koło 10 każde krzesło jechało już pełne, ale tłoku na trasach nie było. Ogólnie bardzo udany dzień! Oby zima nie odpuściła!7 punktów
-
Witam. Kilka zdjęć z kręcenie po Beskidzie Małym, tydzień temu Przegibek, Nowy Świat oraz parę jeszcze krótszych podjazdów w rejonie Międzybrodzia i Czernichowa. Cały czas odkrywam jakieś nowe dla mnie ścieżki... Wczoraj udało się zrobić klasyczną traskę, czyli Przegibek, Żar, Przegibek [emoji5] Generalnie warunki do kręcenie po asfalcie coraz lepsze, a w terenie niestety odwrotnie, czyli bardzo trudne. Tak więc pozostaje jazda po szosie na mtb[emoji5] Serdecznie pozdrawiam Maciek Wysłane z mojego ALE-L21 przy użyciu Tapatalka7 punktów
-
6 punktów
-
W sobotę mieliśmy małe spotkanie forumowe na Pilsku. Warunki najlepsze nie były choć śniegu nie brakowało. W niedzielę było już dużo lepiej - to co dopadało zostało wyrównane i dobrze się związało. Dzisiaj od rana już pełna lampa i -5, spodziewam się, że będzie idealnie, zaraz lecę na Solisko;) Martwi tylko prognoza, bo niby dzisiaj od wieczora przez 2 dni na dole ma padać deszcz a na Pilsku śnieg. Liczę jednak, że deszcz pójdzie jeszcze niżej i Korbielów otrzyma zasłużoną dostawę puchu;) Szkoda by było, żeby tak piękna zima na koniec ferii uraczyła nas deszczem;) Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk6 punktów
-
Relacja z środy (niewiele pamiętam, więc napiszę ogólnie). Jako, że we wtorek cały dzień jeździliśmy na SON-ie, chcieliśmy nadrobić trochę skrzyczeńskie trasy. Na FIS-ie świetnie, ale powoli zaczął wystawać beton. Ścianka na Kaskadzie lepsza niż poprzednio – wyratrakowana trzyma się lepiej. Znalazłem na nią sposób – jadę powoli zsuwając się do połowy a dalej cisnę na krechę i skrętami wyhamowuję na dole. Ludzi nie tak dużo a pogoda wyśmienita. Ondraszek też niczego sobie – nudząc się na trasie uciekam obok, pragnąc dostać malutki zastrzyk adrenaliny. Jak się później okazało adrenaliny było trochę za dużo Najbardziej lubię Doliny – jest zaznaczona na niebiesko, ale tak ciekawej krótkiej trasy nie widziałem. Na dół zjechaliśmy dwa razy – raz zamkniętą Kaskadę a raz FIS-em. Na dolnej Kaskadzie rzeczywiście trochę za mało śniegu, ale przede wszystkim w lesie jest moim zdaniem za wąsko. Na dolnym FIS-ie super gdyby nie ten mostek, który psuje cały obraz tej trasy. Za wąsko i lodowe muldy. W Hiltonie mała przerwa a na termometrze 24 stopnie5 punktów
-
Jezeli chodzi o mie to wrazenia bardzo slabe. Praktycznie jeden stok. Nachylenie ok, jednak to zbyt maly osrodek na wiecej niz 2-3 godziny z rana w tygodniu. W rankingach raczej nie ma szans nawet z Szymoszkowa czy Harenda. Do Bialki ..... lata swietlne. Sorry. Takie ot me zdanie5 punktów
-
Niedzielny Kamieńsk Dzisiaj przyszło mi pełnić instruktorską posługę więc sam nie miałem zbyt wiele czasu by pojeździć "swoje". Niemniej, jak na niedzielę mało ludzi, warunki mimo plusowej temperatury bardzo w porządku. Miękko ale warstwa śniegu pokaźna i nic brzydkiego się nie przecierało. Całkiem miłe popołudniowe cztery godziny. Kilka zdjęć:5 punktów
-
5 punktów
-
To była naprawdę udana narciarsko sobota i niedziela . W sobotę WZF na Pilsku , a w niedzielę ....... , ale po kolei . Plan na miniony weekend był następujący : sobota - WZF na Pilsku , niedziela - jakaś tura w Tatrach, ale wybór miejscówki zależny był od pogodowych prognoz . Aura w sobotę , była ,powiedzmy , średnia , natomiast na niedzielę większość portali pogodowych pokazywała ,że będzie słonecznie . No to jak ma być słońce , to zapada decyzja- idziemy na Wołka ( Wołowiec 2064 m n.p.m. w Tatrach Zachodnich ) .W końcu inauguruję skitury w Tatrach w tym sezonie ! Jedziemy w pięć osób : Aga , Krzych , Filip ,Rafał i ja ofkors . Start zaplanowaliśmy od strony słowackiej a dokładnie idziemy żółtym szlakiem z Latanej Doliny przez Zabrat i Rakoń .Z parkingu startujemy ok. 6,40 . Po drodze pogoda zaczyna się poprawiać i w momencie wychodzenia powyżej granicy lasu ukazuje nam się taki oto widok Po prostu robi się PIĘKNIE , więc turowanie w takich okolicznościach przyrody jest MEGA przyjemne . Idziemy nie forsując jakiegoś mocnego tempa , co jakiś czas robiąc "sesje zdjęciowe " . W końcu , po ok 4 godzinach dochodzimy do głównego celu naszej wyprawy . Na szczycie krótki popasik , przepinka i fantastyczny ,mniej więcej godzinny , zjazd do parkingu . Ehh..... , dla takich dni chce się żyć .4 punkty
-
Zacytuje sam siebie i dodam tylko, że kto mógł być a nie był ten dupa... Ludzi brak, sztruks był nieziemski dzięki lekkiemu mrozowi. Tylko 3 zdjęcia ze względu na bardzo gorące towarzystwo jakie miałem - szkoda mi było każdej minuty kiedy nie paliła śniegu a miałem ją tylko dziś.... oto i ONA i dwa zdjęcia z pustkowia Mam nadzieje ze jednak deszczu nie będzie albo będzie niewielki. Wszystkim nam tego życzę i liczę ze będziemy mogli poszusować w takich warunkach jeszcze nie raz w tym sezonie. Dla bezpieczeństwa trzeba by się jutro przenieść gdzieś wyżej chyba.4 punkty
-
Krzesło jest panowie i to jakie a właściwie 116 krzesełek Wszystko tu się odbywa jakby czas zatrzymał się w latach 80-90 tych Jedyna nowość to terminal w kasie Nawet stara płachta na krzesło jest osobiście podawana przez panią która obsługuję kasę ,włącza wyciąg,kobieta instytucja Kolejka jest puszczana co godzinkę zaczynając od 9 Na górze fajne stare schronisko z b.przystępnymi cenami za nocleg Parę foci4 punkty
-
Zachęcam do zamieszczania krótkich relacji z Czech. Prezentuję kilka fotek z Dolnej Moravy - przegląd z ostatniego tygodnia. Ośrodek leży tuż za granicą, za naszym Śnieżnkiem, jedzie się przez Międzylesie. Arena zawiera dwa krzesła, dwa orczyki i na najwyżej położonej trasie jest talerzyk. Aha, i na niebieskiej trasie jest kilka snowparków. Trasa nr 2 Trasa nr 3 Trasa nr 4 na szczyt Slamnika (1232m) Trasy nr 1a i 1b Snowparki na trasie nr 1 Na koniec bonus, widok na odległe Karkonosze4 punkty
-
4 punkty
-
Sobota – miało być Pilsko, ale osoba, która chciała szlifować formę na Cypisku, wykruszyła się dosłownie w ostatnim momencie – nad samym ranem. Szybki look na kamery – na Pilsku niskie chmury i mgła – w Szczyrku tylko na górze M.S. zamglone – zmiana trasy i kierunek – Szczyrk. Na autostradzie i na trasie – dużo rejestracji z początkiem W – ferie mazowiecki w pełni J Dojazd do Szczyrku – często gęsta mgła i deszcz na trasie – ale bez problemów i żadnych korków (nawet w samym Szczyrku). Kierunek: Solisko - udaje mi się zaparkować w miejscu za free – i bardzo dobrze – nie chce płacić zielonym ludzikom „dyszki”, a i trochę spaceru jako rozgrzewka przed jazdą jak najbardziej wskazana. Ładuję Go-passa i w górę. Pierwszy orczyk – Solisko-Suche – już od początku lodowo, potem zamarznięte wertepy i szklanka. A dalej jeszcze lepiej – prawa nitka z Suchego na Skrzyczeńską – zmarznięte, nierówne, dość głębokie esy-floresy i trzeba bardzo uważać. Pod orczykiem na M.S. – podobnie – „Prowadź narty po śladzie” w sobotę brzmiało jak niezła groteska – tylko po którym? – jedynie po lewej lub prawej stronie „śladu” trochę śniegu i ucieczki na boki są jakimś rozwiązaniem. H.S i M.S. pokryte mgłą. Trasa z M.S. – nawet nie oblodzona, nie ściorana – do Hali Skrzyczeńskiej – ok. Dalej jadę 4 –bo ostatnio było tu super. Wczoraj jakoś mi mniej pasowała – trochę już zmęczona, trochę lodu i zdartych odcinków – da się pojeździć, ale nie jest super. Wciągam się lewą nitką z Suchego na H.S. – tu odrobinę lepiej, niż na prawej nitce, ale miejscami też z wertepami i lodem. Dalej próbuję 7-kę – i strzał w dziesiątkę – do Suchego – super! – trasa trzyma się bardzo dobrze, jeździ się świetnie – z każdym zjazdem coraz szybciej, lepiej i z uśmiechem na twarzy. Po paru takich „dziczeniach” dochodzę do wniosku, że dzień jeszcze długi, a jak tak dalej pójdzie, to nogi dostaną swoje – postanawiam przeskoczyć na H.S a stamtąd na Czyrną. Z H.S.najlepiej trzymać się z lewej strony - wpierw 3 – a potem skręcić w prawo na 2 – i do samej Czyrnej – warunki super! Trochę za Bobulą śnieg ciemniejszej konsystencji i jeden kamor oraz małe odsypy na ostatnim odcinku, ale nic strasznego i jeździ się świetnie. Szeroko, bardzo fajny śnieg, jazda sprawia dużą satysfakcję. Tylko przez cały dzień jest trochę uczących się osób, jeżdżących „od skraja do skraja” – tak więc czasami mieć oczy szeroko otwarte, zwolnić i uważać. Czerwona 1 – z orczyka – z dołu ostatni odcinek widać, że zlodzony, zdarty, z ciemnymi plamami i lekko przysypany ostatnim opadem – górny zaś odcinek patrząc z wyciągu - dość rozkopany – zostawiam jedynkę w spokoju. Orczyki w Czyrnej - myślałem sobie: tu dopiero będzie jazda! – ale nie, dłuższy przy Bieńkuli – z początku równo, bo mokro – trochę nawet ciapowato, więc nie ma problemu – dopiero wyżej lodowo i trochę wertepów (ale nie aż takich, jak z Suchego na H.S. i z H.S. na M.S.). Na krótszych orczykach-na odwrót niż zawsze – na nich zawsze wydawało mi się łatwiej niż na tym, przy Bieńkuli, ale wczoraj jakoś gorzej mi się nimi jechało – więcej chyba lodu i wertepów (wjeżdżając na górę było widać świecącą się „szklankę”). Aha – na każdym z orczyków w Czyrnej działa tylko jedna nitka – klops! – po godz. 12 na tym przy Bieńkuli robi się kolejka na tak ok. 10 minut – może nawet trochę dłużej. Później po 14 już bez kolejek, a po 15 to już zacząłem czuć się samotnie J Ogólnie – przez cały dzień bardzo dużo gleb na orczykach – nie tylko na dłuższym przy Bieńkuli, ale także na tych po stronie Soliska. Mi na szczęście w ciągu całego dnia udało się zachować czyste konto J Bieńkula – wjeżdżam na nią w totalnym mleku. Parę osób - klęcząc pługiem zaczyna ją testować – niezbyt dobry pomysł. Na początku trasy wydarty śnieg zmieszany z ziemią i trochę kamieni. Kawałek dalej - nawet dobrze, ale dalej – na ostatniej stromej górce to już dość dużo poobdzieranych miejsc z dość dużą ilością lodu. Da się jeździć, ale druga strona Czyrnej sprawiała mi jednak większą satysfakcję. Jeżdżę w Czyrnej (wręcz szaleję z uśmiechem na twarzyJ), ale potrzebna pierwsza przerwa na jedzenie i odpoczynek dla nóg. Po przerwie wracam na M.S – zaczyna się wypogadzać, mgła okalająca Bieńkulę i H.S. uciekła i nawet słońce się przedziera przez rozrzedzone chmury Ze szczytu M.S. – nadal dobrze – teraz tu trochę początkujących. Dalej zjeżdżam 4 – ta już coraz bardziej zmęczona – coraz mocniej odbdarta i zlodzona – trasa łatwa, więc najwięcej ludzi dzisiaj nią jeździ. Potem odbijam na 6 – na całej długości – wycieczka krajoznawczo-turystyczna przez ten las J - trasa nie trzyma się źle, jest trochę lodu, dalej nawet trochę sztruksu, ale dziękuję – ponownie na takie zwiedzanie już się nią nie wybiorę Wracam do Czyrnej – po 14 Bobula już dość rozkopana - i ostatnia górka przez zjazdem do orczyków ma też niezłe muldy, ale śnieg jest mokry, taki wiosenny, więc nawet fajnie na tym dało się pojeździć J W Czyrnej w ogóle jakaś impreza - reklamuje się Łeba - są kuwety nawet z piaskiem znad morza, a i konkursy z pobytami - czekając na orczyk słyszę, że wygrywa i ktoś z Katowic, i ktoś z Warszawy - ogólnie - dzieje się, dzieje się tu Panie Na sam koniec wracam pożegnać się z 7-ką – ta nadal dobrze się trzyma, tylko jak to o tej godzinie – na samym początku – trochę lodu i ostatnia górka przed Suchym poobdzierana i z lodem. Ale i tak fajnie nadal się na niej jeździ. Zjeżdżam na Solisko, bar pod Golgotą – trzeba coś zjeść i wyciągnąć na pół godziny nogi, bo już dają nieźle znać o sobie. Ratraki przygotowują trasy i o 16:30 Golgota ponownie gotowa do jeżdżenia J A pod orczykami przy niej – super – równo, bardziej mokro niż lodowo – wjazd bez żadnych problemów. Wieczorna jazda po wyratrakowanej Golgocie – super. W międzyczasie przychodzi lekka mgła i na jakiś czas przykrywą Golgotę, ale spokojnie da się jeździć. O 17:20 Golgota pokazuje już pierwsze oznaki zmęczenia – myślę- przeskakuję na Suche, może tam będzie lepiej – a tam dolny odcinek 7-ki już tak rozkopany, z takimi muldami, że … wracam na Golgotę J Tu jazda sprawia większą satysfakcję, chociaż z każdą minutą przybywa odsypów, a za połową trasy – po lewej stronie zaczyna wychodzić lód. Dobijam się Golgotą na maxa, idę oddać karnet na 15 minut przed końcem czasu i szczęśliwy uciekam do domuJ Dzisiaj czuję, jakby ktoś mnie pookładał kijem po rękach i nogach, ale o to chodziło – boli, ale pozytywnie – w końcu odbiłem sobie prawie cały miesiąc przerwy J4 punkty
-
Zwardoń lekko odwilżowy. Powrót na krajowe stoki po przyjeździe z Alp zawsze jest trudny. Są osoby, które muszą chociaż ze 2 tygodnie odczekać. Ja po 2 dniach już chciałem na deski. Wczorajsze WZF na Pilsku niestety mi nie wyszło , ale niedziela już narciarska. W Bielsku już po zimie. Za Żywcem coraz bardziej biało, a w Zwardoniu mimo lekkiego plusa zima jeszcze na całego. Zaczynamy wiadomo od Małego Rachowca. Ludzi o 10 godz. już sporo, dużo uczących się dzieci, ale da się wybrać linię zjazdu wzdłuż kanapy. Na dole niestety sporo poprzecznych , wybijających z rytmu muld. Wg mnie nie najlepiej świadczy to o ratrakowym. Na prawie płaskim takie zjawisko nie powinno istnieć. 2 czy 3 tygodnie temu były takie same garby. Po 1,5 godz przenosimy się na Duży Rachowiec. Tutaj tylko naturalny śnieg i znikoma ilość narciarzy. Szczytowa polana z beżowym śniegiem z luźnymi minerałami, ale wzdłuż orczyka można zjechać po białym bez minerałów. Następna część trasy to już miodzio czyli szeroko, dość twardo i gładziutko. Można puścić się na pełnej prędkości tak aby po ściance mieć odpowiednia prędkość na wypłaszczeniu. Jest super. Tu jeździmy do końca naszych skipassów. Powrót na M. Rachowiec lekko freeraidową polanką i między drzewkami. 5 cm świeżego, trochę mokrego śniegu uprzyjemnia zjazd . Bardzo przyjemny dzień na nartach.4 punkty
-
Na SON przenosimy się później. Na łączniku – trasie nr. 3 fajnie, szybko i jak wcześniej, cudowne widoki. Na górze Bieńkuli pojawiły się przetarcia do ziemi, które spokojnie da się ominąć. Czekała mnie jedna niespodzianka – sztruks na „jedynce”. Po prostu miodzio! Na 3 świetnie poza drogą – trzeba przejechać powoli i ostrożnie, żeby nie zniszczyć nart. Na 2 z Małego Skrzycznego do Bobuli twardo i równo. Na 4 i 7 też świetnie. Na 7 bawię się z Maćkiem (bratem) poza trasą – jeździmy na skocznie przytrasowe. Później dołączył się do nas tata. Bawimy się tak do zamknięcia wyciągów. Na końcu zjeżdżamy 6 i 7. Na tym kończymy środowe nartowanie (mimo innych planów – zamiast koleją na Beskid pojechałem karetką do BB ). Relacja z ostatniego szczyrkowskiego dnia - czwartku, będzie jutro Pozdro3 punkty
-
Chyba jednak lepiej go zabrać na patologie (dla nie wtajemniczonych Ischgl) Tam jeden dzień nauki to jak miesiąc w PL.3 punkty
-
Biorąc pod uwagę długi weekend z wolnym piątkiem, to można by, małe skisafari zrobić po tej Dolnej Austrii. Wyjazd w czwartek po pracy - jazda ok 10 godzin, drzemka na parkingu w Annabergu - pierwszy dzień na nartach w piątek. Zakwaterowanie po szusowaniu gdzieś pod ośrodkiem Hochkar - sobota cały dzień na nartach w Hochkar - 2 nocleg w Austrii i na powrocie w niedzielę do Polski jazda na nartach do godziny 13 w Mönichkirchen - Mariensee bądź Semmering - powrót do domu ok północy Coś się w głowie rodzi...3 punkty
-
Warto !!!! czytając Wasze relacje z wyjazdów na polskie stoki jestem pełen podziwu dla Was !!! stanie w kolejkach,krótkie trasy,dużo ludzi na stoku przerabiałem to w latach 80-90 chociaż wybredny nie jestem bo nauczyłem się jeździć na nasypie kolejowym i hołdach a i wybitnym narciarzem też nie bo nie mam zaparcia sportowego i jeżdżę dla przyjemności Do szału mnie doprowadzało stanie po 40 min w kolejce na Pilsko Juliany Cieńków lub mase kamieni i przetarć na trasie (Pilsko) pomimo telefonu i informacji że warunki są bdb przeprowadzając się z Chorzowa do Raciborza otwarły się dla mnie nowe możliwości czyli Czechy i Słowacja z Czeskich stoków wyleczyłem się bardzo szybko bo niczym się nie różniły od naszych ale Słowacja na początku to było już coś innego Martiske Hole,Velka Raca,Rużomberok pokazały mi że może być inaczej oczywiście zaczynało być coraz dalej ale dlaczego by nie W Alpy pierwszy raz pojechałem właśnie na Hochkar i sentyment pozostał zresztą wszyscy dobrze wiedzą że to "inny świat" I mimo tego że czasami moje pomysły są faktycznie szalone twierdzę że warto czasami jechac trochę dalej niż za swoje podwórko !!!! mam nadzieję że nikogo nie uraziłem swoją wypowiedzią bo ciężko mi przelać na "papier " to co faktycznie myślę jesli jednak kogoś uraziłem proszę o wybaczenie !!3 punkty
-
Na początku sezonu kupiłem w promocji wiślański skipass (4 x 4h) i właśnie wykorzystałem dopiero pierwszy dzień, choć to u mnie norma (jak narty, to głównie w marcu). Wybór - Cieńków. Ciekaw byłem naśnieżania na niebieskiej "piątce", którą rzadko dało się zjeżdżać. Teraz czynne są wszystkie trasy, więc tłok się trochę rozkłada i nie było tak tłoczno jak zwykle - powiedzmy tak umiarkowanie. Kolejki też bez przesady - około 2 minut czekania. Pogoda również średnia - ani słońca, ani opadów, po prostu pochmurno - widoczność raczej niezła. Śnieg dość miękki, przyjemny, nie tworzyły się wielkie muldy, za to w górnej części przetarcia - tyle się mówiło o tej wyjątkowej zimie, że trochę mnie zdziwiły. Występują głównie na pierwszych kilku metrach (odkąd postawili na szczycie tą drugą, wielką knajpę, zrobiło się tam dość wąsko). Sama karczma jest urocza, choć mnie brakuje dawnego widoku z tego "urwiska" w dół. Przetarcia również zdarzają się ciut niżej (na górnej ściance 1-ki) oraz na fragmencie niebieskiej trasy nr 5 - w miejscu, gdzie wytyczono ją trochę inaczej niż dawniej, czyli zamiast podchodzenia na ten sąsiedni pagórek, objeżdża się go trawersem z prawej strony (od południa - może dlatego kiepsko ze śniegiem). Niżej już nieźle, podobnie jak na pozostałych trasach. Pozjeżdżałem sobie też trochę trasą nr 2/4 do tego talerzyka, dowożącego z boku stoku (oznaczenie niebieskie niezbyt tam pasuje, niby wspólnie z czerwoną, ale to nie jest wariant dla początkujących).3 punkty
-
Witajcie w drugim dniu alpejskich szaleństw [emoji41] Dziś zgodnie z planem byliśmy w Sportgastein i mogę z ręką na sercu powiedzieć że pokochałem tę górę całym sercem. Ale po kolei. Rano pogoda nie napawała optymizmem, szczyty pokryte chmurami, szaro i buro. W nocy spadło trochę świeżego śniegu ale w sumie niewiele. No ale jedziemy, skoro już tu jesteśmy. Sama droga bardzo urokliwa. Najpierw klasyczne austriackie miasteczko Bad Gastein a potem dalej cudownym wąwozem pełnym tuneli, skalistych ścian i lodospadów. Co ciekawe wjazd do Sportgastein odbywa się przez bramkę że szlabanem, gdzie miły pan zadaje pytanie czy na narty. Jak na narty to szlaban się podnosi, nie wiem co się dzieje jak ktoś jedzie w innym celu, chyba coś musi zapłacić, taki folklor [emoji6] Sportgastein jest na końcu drogi, dalej nie ma już nic, tylko góry. Jest się w sercu Alp, co powoduje dodatkowy dreszczyk emocji. Na parkingu spotykamy załogę chyba z Krakowa, zamieniamy dwa zdania na temat pogody. Z dyskusji wynika że jak my jesteśmy w Austrii to rzadko jest dobra pogoda a jak oni to zwykle jest dobra, czyli dziś powinno być coś pośrodku. Rzut oka do góry i na razie jest po naszemu czyli niewiele widać. Zakładamy sprzęt i do kolejki. Na górze totalne mleko, widoczność na 2-3 metry, no ale jak już jesteśmy to jedziemy. Na początek niebieską. Wszystko tonie w chmurach, kompletnie nic nie widać ani w goglach ani bez. Zjeżdżamy trochę niżej i jest lepiej ale wciąż teren się zlewa. W takich warunkach kolejne dwie godziny, bez szaleństw i ostrożnie. Koło jedenastej zaczynają się niemrawe przebłyski lepszej pogody, jakieś kawałki błękitu i słońca, widoczność się poprawia ale to wciąż jest w kratkę, raz coś widać, raz mleko. Dochodzi południe, zaczynamy myśleć żeby zjechać kolejką do samochodu na przerwę, bo dół dla narciarzy zamknięty. Ale jeszcze ostatni wjazd. I tu nagle następuje totalny zwrot akcji, im wyżej jesteśmy tym więcej słońca. Nagle chmury się rozstępują i pojawia się błękit, słońce wali w twarz, z dołu słychać euforyczne krzyki narciarzy którzy właśnie jadą w dół. Wysiadamy z kolejki, szybkie wpięcie w sprzęt i jedziemy. Słońce oświetla trasę, wszystko widać jak na dłoni, jedziemy niebieską do kolejki by następnym razem posmakować czerwonych. Trasy równe jak stół i mega szerokie więc ciśniemy ile fabryka dała raz za razem. Trasy wspaniałe, urozmaicone, raz płasko raz mega stromo. Narciarstwo totalne. I tak do samego końca, bez przerw, tyle co coś przegryźć i popić w gondoli. Nasza cierpliwość zostaje nagrodzona, Alpy widać po horyzont, w nogach ponad 40 km, zmęczeni zjeżdżamy jako jedni z ostatnich z tej pięknej góry. To był wspaniały dzień! Tapnięte Tapatalkiem z Androida.2 punkty
-
2 punkty
-
To zdjęcie @marboru też jest eleganckie. Ja bym tu nic nie próbował bardziej wkładać. Oj nie kombinuj tak. Na każdym treningu usłyszysz, że dociążona ma być dolna. Do tego stopnia, że najczęściej ćwiczy się jazdę na dolnej narcie, górna uniesiona. Odnośnie dociążania to ja wątpliwości nie mam, panie fizyka i ciężko dyskutować. Chodziło mi o eliminację wysunięcia narty górnej i jej zakrawędziowanie w stopniu zbliżonym do narty dolnej. Wrzucam te foty: I. Jazda zadaniowa - moim zdaniem poprawne prowadzenie nart, podobne stopnie zakrawędziowania. Pochylenie słabe. 1) 2) 3) 4) II. GS - równe zakrawędziowanie. III. Jazda swobodna. Kontr rotacja, złamanie w miednicy, słabe pochylenie, aframe, narta górna zdecydowane wyprzedza nartę dolną. 1) 2) 3) 4) 1a) Dodatkowe zdjęcie, tutaj jeszcze bardziej widać opisywany problem: Według trenera, na obecnym etapie nauki to są mniej istotne sprawy. Najważniejsze to poprawne stanie na nartach, dociążenie dolnej itp. Na następnym treningu ma być praca na mocniejszy układ dośrodkowy. W międzyczasie jeździć te krakowiaki i eliminować kontr rotację ? Może znacie jeszcze inne ćwiczenia. Na dodatek jeszcze dwa zdjęcia z zeszłego roku (pełny film jest na forum). Pomijając inne mankamenty, narty były prowadzone lepiej. I na dobrą sprawę mam zagwozdkę Co ja kuź** robię źle. Uwsteczniam się Stawiam na błędy w inicjacji skrętu, Przemek (trener) cały czas zwraca uwagę na to łamanie się w miednicy. Kazał jeździć krakowiaki i ćwiczenie z górną nartą w powietrzu. Pozdr Ps. Mariusz zdrowiej! Przerabiałem to w styczniu. A trenera warto spróbować, jak widzisz jazda nie zmienia się od razu ale pewność wzrasta z każdym treningiem.2 punkty
-
Widzę, że zaszczepiasz u młodego miłość do Head'a. Jak się nauczy na odsypach jeździć, to dalej będzie łatwizna. Trochę free Mu pokaż.2 punkty
-
Ostatni raz w Potoczku jeździłem w 2010 lub 11. Naprawdę fajna trasa była, jeśli ją poszerzą to będzie wreszcie w promieniu 30 kilometrów godna stacja i alternatywa dla czeskich ośrodków.2 punkty
-
Ania super wyprawa Wielka Sowa, to strasznie fajna Góra - lubię ją! Fotki robisz zawsze superanckie...ale z tej relacji - rewelacja! Gratuluję i dzięki za relację PS. Ta nowa kanapa, nowy ośrodek jak ruszy zdecydowanie jeszcze bardziej uatrakcyjni Góry Sowie - bardzo dobra informacja.2 punkty
-
Lubię takie zakręcone pomysły Najdłuższe jednodniówki jakie uskuteczniałem do Kasprowy z Radomia...ale to tylko 300 w jedną stronę, więc nie ma tragedii. Gdybym mieszkał tak jak Wy Chłopaki na południu, blisko granicy z pewnością miałbym jakiś karnet sezonowy na Austrię A tak? Trochę daleko, bo 300 km po polskich drogach, to 600 km za granicą... Dzięki Fikol za relacje! Szacun za pomysł i realizację2 punkty
-
Cześć Zazdroszczę. Na Hochkar w obie strony masz 1000 a ja w sobotę waliłem w jedna stronę 1100. Na Hochkar też niestety wychodzi 850. Nie masz tam jakiejś fajnej pracy z mieszkaniem dla rodziny 4 osoby... Pozdrowienia2 punkty
-
Typowe,11 godzin wożenia się na nartach i po tym jeszcze pomysł jazdy nocnej, dobrze że w twoim przypadku bez alkoholu. Tym sposobem nigdy nie nauczysz się dobrze jeździć na nartach. Spróbuj jeździć dziennie intensywnie do 3 godzin z instruktorem i na tyczkach, a w następnym sezonie tylko trudne trasy oraz poza trasami i żleby, max 4 h jazdy. W domu przede wszystkim zasuwaj do lekarza i przebadaj się, bo jak na 18 latka masz niepokojące objawy, oby były to tylko młodzieńcze i smogowe dolegliwości. Pozdrawiam2 punkty
-
Ostatnio dużo siedzenia w domu zaskutkowało produkcją filmową z zimowego spływu kajakowego Radomką Zapraszam do obejrzenia.2 punkty
-
Dziś pogoda w Kielcach piękna nie była, od kilku dni odwilż i cały czas na plusie nawet w nocy, a prognozy na zbliżający się tydzień są jeszcze gorsze , tak że nie było co marudzić, tylko korzystać z tego co jest, spakować narty i po 3 minutach jazdy pojawić się na Telegrafie, żeby za 40 zł pojeździć na karnecie od 10 do 13. Kilka minut po 10 na górze trochę mgły, temp. ok. 2-3'c, samochodów na parkingu może z 10, później trochę dojechało, ale i tak niewiele, szybkie przebranie, po karnet i na śnieg. Warunki tak do godz. 11:30 były bardzo dobre, było miękko, ale bez odsypów. Trzeba było tylko trochę uważać, bo niestety w kilku miejscach jest trochę nierówno, zwłaszcza w okolicy najwyższego słupa i czuje się to jadąc już tam dość szybko. Ludzi na stoku momentami mało, momentami jak była fala, to jechało kilka osób jednocześnie, ale generalnie luz. Do krzesła wszystko na bieżąco, na 30 wjazdów 27 razy jechałem sam krzesłem, 2 razy z pojedynczymi miłymi paniami, a raz w 4 osoby. Po 12:00 warunki zaczęły robić się coraz gorsze, zaczęło pojawiać się coraz więcej odsypów, górek, nierówności, ale i tak jeździło się dobrze. W sumie zrobiłem 30 zjazdów, a iSki Tracker pokazał ponad 16 km zrobionych w dół. No i generalnie zakochałem się dzisiaj w swoich Headach iTitan A fotograficznie to dziś było tak: Ostatnio na topie są skitoury Skitourowców wprawdzie nie uświadczyłem, ale skitoury w wersji snowboardowej i rowerowej jak najbardziej2 punkty
-
Dzisiaj z samego rana Pilsko. Wyjazd po 6 z Gliwic i przed ósmą melduję się pod kasą na Strugach. Rano warunki "bajka". W nocy dosypało z 2-3 cm świeżego śniegu, ale podkład jest dość twardy. Jazda na bieżąco do 10, później zaczynają się tworzyć kolejki do wyciągów. Słońce za chmurami, ale światło z kontrastem, więc nie jest źle. Po dziesiątej na odcinku Miziowa - Szczawiny zaczynają pojawiać się kamienie. Zjeżdżam niebieską "6" w kierunku Buczynki, miejscami pojawiają się przetarcia, kamyki i zlodowacenia ale spokojnie do ominięcia. Dolna trasa przy krzesełku już dosyć zmęczona. Jest miękko, robią się też odsypy, szkoda że nie mam nic szerszego w samochodzie Bardzo udany dzień na nartach, dobrze że udało się wreszcie w tym roku zaliczyć Pilsko.2 punkty
-
Wreszcie się uporałem z filmikiem z dzisiejszego nartowania. Znowu Youtub mnie wk.......rrrrrrwił. Musiałem dwa razy zmieniać muzykę zanim zaskoczył. Ale do rzeczy: Chłopaki dzisiejszy dzień był superowy. Spotkanie z wami było świetną sprawą. Ubawiłem się do "łez". Jazda była świetna po mimo słabej widoczności. Dzięki Krzysiek za te fotki ze skoczni. Szkoda, że nikt nie nagrał (łącznie ze mną) jak rozbłysła moja gwiazda. Dzięki wszystkim obecnym. Skionline rules!!!! Pozdrawiam2 punkty
-
2 punkty
-
Dzisiaj ryterska powtórka, zdjęć nie dodaję bo było identycznie jak wczoraj. Za to nagrał się filmik z kilkoma skrętami.2 punkty
-
2 punkty
-
hmm... jak by to powiedzieć...napisać... kurcze, nigdy nie byłem w Szczyrku na nartach. Latem i owszem. Z tej i innych relacji wynika, że to gruby błąd. Sam się zastanawiam jak to możliwe, tym bardziej, że okolice Wisły i Ustronia trochę zjeździłem. CZUJĘ SIĘ ZMOTYWOWANY1 punkt
-
@fundu - uwielbiam Twoje tekstowe relacje :). Czytanie ich to sama przyjemność!1 punkt
-
Powiem szczerze ze bardzo fajnie sie czyta te relacje, milo widziec ze mozna spedzic tydzien w Szczyrku i z takim entuzjazmem o tym pisac.. Przyznam ze wcale nie myslalem o wyjazdach krajowych w kontekscie tygodniowych urlopow. A mozesz powiedziec jak to sie cenowo przedstawia, ile taki tydzien Cie kosztowal? calosciowo. pozdrawiam1 punkt
-
oglądamy gdzie tam można pozjeżdżać przyjemny filmik gwiazd frirajdu z Chamonix, którzy odwiedzili Tatry słowackie1 punkt







