Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
11.03.2017 - 11.03.2017
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 11.03.2017 uwzględniając wszystkie działy
-
Dzień pierwszy - podróż do. Dotarliśmy na miejsce. Podróż przebiegła bez problemów. Jechaliśmy przez Graz, Villach i szybko do celu. Pogoda - słoneczko i +11. Klika fotek z podróży poniżej. Z autobany Radość z podróży na narty Jeden z pierwszych, większych ośrodków z drogi - prawdopodobnie już nieczynny. Przetopione trasy... ...ktoś zgadnie gdzie to, co to za trasa? Nudy z długiej podróży urozmaicały fotki otoczenia - tym razem, to nie ja bawiłem się aparatem... Piękny widoczek Dwóch lotników Przydrożny zamek... Kolejna trasa i wyciąg narciarski - tym razem po prawej ręce i stok południowy. Ktoś zgadnie, co to za miejsce? Kolejny ośrodek jest zbyt znany by zadawać zagadki. Kronplatz - widok z jeziorem: We włoskich dolinach po pierwsze jest już zielono, po drugie zaczyna swojsko pachnieć... Docieramy do Badii ok godziny 15. Miasteczko urocze W tle trasa pucharowa. Nocujemy pod Monte Cavallo 2907 m npm... ...czyli pod piaskowym klocem. Na zbliżeniu widać kawałek trasy... ...poniżej będzie widać cały masyw i końcówkę narciarską z tego miejsca. Ostatni raz jak tu byłem, to na tej trasie razem z Johnnym Narciarzem kończyliśmy nasz wspólny pobyt we Włoszech. Maciek - pamiętasz? Ile to lat temu było? Zatem zaczynamy jutro jazdę w Badii... ...rozgrzewka i rekonesans. Gdzie nas narty zaniosą? Jutro się okaże. Oczywiście już w pierwszy dzień nie mogło zabraknąć... ? Bombardino. Kwaterkę mamy bombową...a w narciarni taki oto plakat Wieczorek - to biesiada z Piotrem i towarzystwem i Polaków rozmowy... ...jest pięknie! Jutro narty dzień pierwszy PS. Internet masakra - wgrywanie zdjęć dwie godziny... Wracam do stołu i... ...pozdrawiam marboru9 punktów
-
9 punktów
-
Pierwszy filmik z naszego Retro Day... PS. Skoro już tak to GoPro się rzuca w oczy, to niech będzie filmik z tejże kamery...7 punktów
-
5 punktów
-
5 punktów
-
Wreszcie marzec! Minęły ferie, więc można ruszyć na narty. Co prawda zawsze przynajmniej raz w tygodniu gdzieś jestem, ale teraz można się więcej nacieszyć. Niestety obowiązki nie pozwoliły pojechać z rana, ale może to dobrze, bo ja lubię jak jest miękko. Ruszam dopiero ok 13,żeby być w Szczyrku gdzieś przed 14. O drogach nie ma sensu pisać, bo korków brak, a asfalcik suchy. Dojeżdżam pod Golgotę, gdzie parkuj i ku mojemu zdziwieniu nikt się nie pojawił, żeby pobrać opłatę. Niemożliwe... Szybkie przebieranie i do kasy. Biorę 3 godzinki, bo pewnie więcej i tak nie pojeżdżę. Dziś zabrałem moje "śmiertelne" narty, bo jazda na nich w takich warunkach jest mega przyjemna! Na dole ciepło, coś koło +15 st. Ubieram tylko cienkie, letnie spodnie , cienką koszulkę i Soft Shell. Myślałem nawet o krótkich gaciach, ale ten wiatr... Czas ustawić się w kolejce do wyciągu, jak to w niedzielę... Niestety, wyciąg na Suche już nie chodzi. Można jeszcze pojeździć na Golgocie, powyżej na zielonej (teraz już niebieskiej) i na czerwonej na Julianach. Śnieg ginie w oczach, choć tu go jeszcze sporo. Długo nie zastanawiając się, biorę na pierwszy ogień Golgotę. Warun mega, choć pewnie większość już by psioczyła... Są muldy, a jakże! Ale ja lubię takie miękkie, morskie fale sztormowe. Kiedy wokoło mało obiektów, a właściwie ich brak, to można się wyszaleć! Podoba mi się, więc ruszam sprawdzić pozostałe czynne trasy. Jeden wyciąg na Julianach chodził, więc ruszam na "10". Tutaj również spoko warun, ale fale nieco mniejsze. Da się fajnie rozpędzić. Tutaj też nieco więcej ludzi, choć oczywiście jakichkolwiek kolejek brak. Zacząłem nawet żałować, że nie udało mi się wystartować z samego rana. Piękne słoneczko, ludzi malutko, a śniegu mnóstwo! Ale z drugiej strony i tak szybko się męczyłem, bo jednak ten sztorm wypompowuję energie... Kilka zjazdów "10" i wracam pod Golgotę, oraz niebieską "8". Teraz jeżdżę całą długością na sam dół. Przy okazji mam swoja wersję "Splasch"... Ale na tym dzień się nie skończył. Po dwóch godzinach jazdy spotkałem się z Pawłem, tutaj Mostostalem. Przywiózł on interesujący przedmiot... Dokładnie to orczyk, jakie kiedyś tu można było spotkać. Dokładnie to w latach 60-ych! Pierwsze kotwice, takie drewniane. Pewnie Paweł uzupełni nieco moją relację, jeśli tu trafi. Chodziło o to, żeby przed ostatecznym demontażem całego wyciągu, porobić jak najwięcej pamiątkowych zdjęć i filmików z jego udziałem. To znaczy tego orczyka. Przy okazji przejechaliśmy się na nim. Ciekawe doświadczenie! Oczywiście wszystko działo się już po zamknięciu wciągu. Nawet sobie nie wyobrażacie ile trzeba było za tym "chodzić", żeby taką chwilę zorganizować... Wspomnę tylko o zaangażowaniu ludzi zza granicy! Ale ewentualną opowieść pozostawiam Mostostalowi, o ile będzie mieć czas na to. Kilka fotek z zabawy: Wielki dzięks dla Pawła za możliwość jazdy na wyjątkowym wyciągu i wzięcia udziału w całym wydarzeniu! Dla mnie to był pierwszy i pewnie ostatni raz na takim sprzęcie. Wkrótce zdemontują ów wyciąg i pozostaną tylko wspomnienia. Niby orczyk jak orczyk, ale jednak wyjątkowy! Chwilę po tym, jak kończyliśmy akcję, rozpadało się, tak symbolicznie. Chyba to Szczyrk opłakuję koniec pewnego etapu, a wraz z nim pewna część ludzi. To tak w skrócie, bo czasu mało. Pozdrawiam, Johnny3 punkty
-
Na (chyba) zakończenie sezonu wybrałem się z córką pierwszy raz do BSA. O 9.00 zameldowaliśmy się pod kasą i chwilę później siedzieliśmy na kanapie. Śniegu w BSA mają dużo w porównaniu z innymi ośrodkami, ale ..... Ośrodek czynny od 7.00. Tymczasem już o 9.00 prawie całkowita degradacja tras, a o 10.00 już totalnie całkowita. Rozumiem, marzec, temperatura, ale żeby aż tak rozorać stok w 2-3 godziny przy umiarkowanej ilości ludzi? Muldy giganty w każdym miejcu. Zdecydowanie najgorsze warunki na jakie trafiłem w tym sezonie. No, sam nie wiem .... Szczególnie słabo wychodziło połączenie fatalnych warunków i wąskiego, stromego dojazdu do kanapy. Gdyby było więcej ludzi, to byłoby dopiero kiepsko. Przyznaję, że ja nie lubię i nie umiem jeździć w takich warunkach (pewnie jedno wynika jakoś z drugiego), ale na stoku widziałem sporo osób mało szczęśliwych, więc nie byłem osamotniony w rozczarowaniu. Co do innych zarzutów z wątku - głośność kanapy mi nie przeszkadzała. Ok, najcichsze nie są, ale nie czepiam się o taki detal. Zwróciłem jedynie uwagę, że poręcze kanap ciężko się ściąga - dziecko może mieć z tym kłopot. Jeżeli chodzi o kanapy, najgorszy jest wąski i stromy dojazd. Sam stok to w zasadzie jedna trasa - nie jest to łagodna trasa niebieska. Dla uczących się jeździć na sam początek nie nadaje się, ale dla już jeżdżących jest na pewno OK. Tak mi się przynajmniej wydaje, bo ze względu na fatalne warunki moja ocena ośrodka jest raczej negatywna. Chcę wierzyć, że zwyczajnie im coś nie wyszło. Może sypią jakąś chemię do śniegu, która przy wyższej temperaturze sprawia, że szybko powstają takie wydmy?3 punkty
-
http://krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,21483833,polsko-slowacki-kasprowy-wierch-kto-wykupi-kolejke.html Polsko-słowacki Kasprowy Wierch. Być może TMR zainwestuje w Kasprowy2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
BSA mój pierwszy raz, wrażenia. Mam duży sentyment do tej górki bo to stok mojego dzieciństwa. Widać że Inwestycja profesjonalna przygotowana z dużą pasją, przez ludzi co jeżdżą na nartach. Warunki na początkowej i końcowej ściance bardzo dobre, w środkowym trawersie na złączeniu tras 1 i 2 prawdopodobnie pod śniegiem płynie dziki potok bo nad wyraz miękko. Stok znakomity lecz nie dla początkujących. Minusy: Dziwacznie wąski stromy i niebezpieczny końcowy dojazd, przypuszczam że plany były inne ale nie udało się wykupić pewnej działki z domkiem. Bardzo głośne bucząca krzesła, wydająca mnóstwo odgłosów, ciężko zamknąć samemu podnóżki. Dla mnie hałas krzesełek podziałał tak że jeździłem głównie na orczyku WN1 który jeździł na pół gwizdka (czytaj powoli) a powinien przy najtrudniejszym odcinku zasuwać na ful. Zdecydowanie wolę kanapy 4 w Wisła Skolnity lub Poniwiec - cisza i spokój, nawet zabytkowe kanapy na Palenicę w Ustroniu jeżdżą ciszej. Na pewno nie wybiorę się tam w Weekend i z małymi dziećmi,nawet nie próbuje wyobrazić sobie co się dzieje na wąskim dojeździe przy dużym ruchu. Do jazdy w BSA może zachęcić mnie dobry karnet całosezonowy i czarna trasa. Współczuje właścicielom tych kanap od Tatralift i mam nadzieję że dostawca upora się z reklamacją. Powodzenia. Ps. W tym sezonie jeszcze nie było wypadku na końcowym przesmyku, i tak trzymać.2 punkty
-
2 punkty
-
Trzeba podbić temat bo wyjazd coraz bliżej Jako, że w planach jest nakręcenie bliżej nieokreślonej ilości materiału filmowego to wpadłem na "szatański" pomysł i na walentynki żonie kupiłem idealny i wymarzony przez nią prezent. Prezent został zresztą komisyjnie przetestowany na ostatnim wyjeździe na Pilsko. Testy zaliczył celująco. Nie muszę chyba tu nikogo przekonywać jaką dzisiaj w ramach "walentynkowego" rewanżu moja najlepsza połowa sprawiła mi radość wręczając zaległy prezent. Trochę spóźniony ale ze względu na jego "istotę" wybaczam jej : Właśnie przed chwilą zakończyliśmy z zięciem jego testy. Działa to ustrojstwo wręcz niesamowicie. Mam wrażenie, że jakość filmów z zastosowaniem gimbala robi się kosmiczna w porównaniu do samej kamerki. Jest to sprzęt który można zamontować praktycznie wszędzie. Pasuje na kask, do szelek, na kijek i gdzie tam jeszcze się komu zachce. Sprzęt to Gimbal 3-osiowy Feiyu-tech typ WG. Tak, że Mariusz stawiamy poprzeczkę sobie wysoko. Spróbujemy zrobić filmy jeszcze lepszej jakości niż do tej pory. Italio drżyj!!!! Ekipa skivideo nadciąga. Pozdrawiam2 punkty
-
Dzis odwiedzilem BSA z moja 16 letnia corka i 3.5 rocznym synem. Warunki slabe ze wzgledu na dodatnie temperatury. Ale na to nikt nie ma wplywu wiec po temacie. Osrodka dla rodzin z malymi dziecmi raczej nikomu nie polecam. Logistyka stacji to porazka. Ciagle noszenie malego na rekach, bo wszedzi za stromo w dla niego, no i przewracal sie w tym cukrze. Tasma dla maluchow smiesznej dlugosci. Dojscie do tasmy z malym dzieckiem i dwoma parami nart to wyzwanie. Wyjechalem z nim na gore, co dostarczylo mu wielkiej frajdy i juz nie chcial wracac na tasme. Stok natomiast byl za stromy aby utrzymac go na szelkach ( to nie jest krytyka) Po jednym zjezdzie, przy czym polowe stoku u mnie na rekach wrocilismy na tasme. Na tasme wrocilismy po pol godziny placzu i klutni ze on chce na ta duza gorke Corka raczej nie krytykowala stacji, ale nie byla tez zachwycona. Tak dzis z mlodym. Cdn2 punkty
-
W Dolomitach i okolicach Selarondy byłem dwa razy, w 2011 i 2012 roku...od tego czasu minęło sporo sezonów. Ponieważ nie wszystko jeszcze tam udało mi się zjeździć, ponieważ obiecałem kiedyś Pauli, że ją tam zabiorę - postanowiliśmy wyruszyć tam w marcu tego roku. Na wyprawę ruszamy razem z ekipą Piotra_67. Kwatery zarezerwowane w Badia - dla zainteresowanych - wolna jest jeszcze jedna 4ka z jedną sypialnią (cena przyzwoita). Łącznie będzie nas trzy pary. Termin 11-18 marzec. Zamierzamy jeździć 7 dni na nartach - w dniu wyjazdu do ok 12-13 - karnety Dolomiti Superski. W planach kilka punktów obowiązkowych już istnieje ale również jest kilka niewiadomych (czekamy na propozycje miejscówek do odwiedzenia): 1. Selaronda - kółeczko. 2. Marmolada, Arabba + Ciampac. 3. Val Gardena + Compaccio. 4. Cortina d'Ampezzo. 5. Kronplatz? 6.? 7.? Oczywiście w trakcie wyjazdu będzie dużo zdjęć i dużo filmowania Relacja będzie na żywo - kwatera ma dostęp do netu. Już nie możemy się doczekać... ...na koniec tego wstępu, do relacji z wyjazdu trochę wspominek. Najpierw rok 2011 i styczeń. Sroga zima z dużą ilością śniegu i mega mrozem (na Marmoladzie w trakcie tego pobytu temperatura wynosiła -28 stopni). Poniżej kilka fotek z archiwum. Rok 2011: Okolice Campitello: Val Gardena: Kocham te kloce... Ciampac: Rok 2012 (marzec): Alta Badia: Arabba: Widok na Marmoladę: Canazei: Johnny Narciarz i Marboru w Val Gardenie Widok z Marmolady: Trasa z lodowca: Oby pogoda nam dopisała1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Witam, przy takiej temperaturze tylko chemia np."puchar świata" a i tak działa przez 2 do 3 godzin Czemu w marcu ludzie się dziwią,że są takie a nie inne są warunki.1 punkt
-
Wiosennie ,gdzie śnieg Gradki Piotrze,przed Mariuszem1 punkt
-
Dzisaj od 8.00 - 11.00. Rano twardo, z każdym zjazdem coraz bardziej miękko. Ostatnie zjazdy już typowo wiosennie. Śniegu dosyć, pojedyncze minerały. Pogoda całkiem znośna, na górze -2, czasami przebijało się słońce. Dół FIS-u (wzdłuż talerzyka zamknięty) - zawody.1 punkt
-
Cześć A po co?? Sprzęt naprawdę za Ciebie nie będzie jeździł. Dobry kierunek i z niego nie rezygnuj.Pozdrowienia1 punkt
-
Takie sobie. Nauders to jednak głównie ambitniejsze, czerwone trasy, choć od biedy znajdą się jakieś pojedyncze stoki do nauki. Moim zdaniem, znacznie lepszym miejscem dla początkujących jest położone kilka kilometrów dalej, ale już po włoskiej stronie - Schöneben: przy górnej stacji gondolki "lotnisko" z dwiema kanapami i sporą ilością niebieskich wariantów tras. Kiedyś Nauders i Schöneben były na wspólnym skipassie, ale już nie są.1 punkt
-
Pozdrowienia z Grandvaliry Tak dziwnie wyszło że dostałem 2 dni temu propozycję wyjazdu z Infoski.pl nie do odrzucenia Wszystko w cenie za 35 procent ceny całkowitej,więc jak nie jechać ,choć Sławek (SB) coś marudzil że drogo,no ale to chyba z zazdrości Mieszkamy w Canillo w hotelu Ski Plaza ,300 metrów od gondoli Dziś w większości ujeżdzaliśmy ten sektor,plus coś tam jeszcze Warunki b.dobra,choć dzisiaj było bardzo zmiennie z pogodą A po 14 udaliśmy się na termy Caldea do Andory i mały rekonesans po stolicy księstwa1 punkt
-
Spakowany już dzisiaj, bo jutro nie ma czasu. Piękne są wyjazdy, które przenoszą człowieka z deszczowej wiosny w piękną zimę Niebawem, bo już w sobotę relacja online z Badii1 punkt
-
Tak jak zapowiadali od środy pełna lampa Nasz plan się nie zmienił i kolejno ujeżdżamy sektory Grau Roig (mój ulubiony) i Costa Rodeona też mój ulubiony Kto był w Grandvalira to wie że mimo nie najnowocześniejszej sieci wyciągów warto tu przyjechać A dla rodzin z dziećmi istny raj Tyle od mnie,następne dni raczej w dwóch wyżej wymienionych sektorach będziemy jeżdzić Ja od siebie dodam jeszcze kilka fotek i idę się nasmarować kremkiem mordkę bo piecze,oj piecze1 punkt
-
Nie mogę pojąć jednej rzeczy, jak przed zawodami zdegradowała się trasa, wcześniej była ratrakowana, wygrodzona i poza organizatorami nikt nie mógł się na niej znajdować. Oglądać trasę można było z boku, a już przed startem wyglądała dziwnie i próbowano ją wyrównać...może byli równi i równiejsi (to tylko bezpodstawne pomówienie) Równa trasę przed zawodami jeden z faworytów Maciej Harasym z Wysokiej (DLS), ostatecznie wygrał grupę 36-45 lat z czasem 1.03 Po jedenastej wreszcie ruszyły zawody, na początek dzieci i młodzież, chemia działała i mieli w miarę równe warunki, później już było bagno Co moim zdaniem istotne w takich zawodach. Przy zbliżonych umiejętnościach liczy się sprzęt i taktyka. Pomijam tu byłych zawodników bo to inna kategoria, oni ścigają się osobno, chyba że wypnie im narta lub wyglebią. Mówiąc o sprzęcie nie chodzi mi o smary (takie czy siakie), kąty (87 czy 86 stopni, podwieszenie 0.5 czy 1.25) ani markę (tylko Heady albo Atomici...) Osobiście mam z tym sprzętem największy problem. Nawet jak znamy stok, trasę to może być lód albo ciapa, bramki wąsko, daleko ewentualnie szeroko, blisko ustawione (lub inne kombinacje ustawień) Trzeba na zawody zabierać 3 pary przygotowanych nart, slalomki 165, niezbyt sztywna gigantka o mniejszym promieniu 18-20 i coś szybszego i sztywnego od 23-27 m. Ja ostatnie zawody zawaliłem pod tym względem. W Zieleńcu wszyscy startowali na slalomkach 160-165, a ja gigantka promień 25 i jeździłem między tyczkami ześlizgami o czasie lepiej nie mówić. Na finałach myślałem, że trafię z nartą idealnie i przygotowałem te same narty. Na miejscu niespodzianka i bez możliwości zmiany nart. Obserwując faworytów większość wybrała narty klasy masters. Oczywiście mając narty o promieniu 18-20 m byłych zawodników też bym nie pokonał, ale czas mogłem zrobić lepszy. Teraz taktyka, jechać na maksa, pełnym ciętym skrętem w niskiej pozycji. Nie po tych bandach to nie dla mnie. Plan mam inny, spokojnie w wyższej pozycji (jadąc nisko na nogach brak możliwości amortyzacji nierówności i garbów, a jadąc wyżej pochylony, mogę amortyzować) do tego nieco niższa prędkość ale więcej płynności w zjeździe. To wszystko teoria, a następnie jazda wychodzi jak wychodzi, teoria sobie, a wykonanie sobie. Ania robiła mi zdjęcia już na dolnym płaskim odcinku, jedynie pierwsze zdjęcie było na stromszym. Miała być płynna spokojna jazda. Bandy nie były równe i były też poprzeczne nierówności, taka nierówność mnie zaskoczyła i zamiast ją zamortyzować, to mnie podbiło, nie tak planowałem. Mój czas to 1.08 powiedzmy średni. Taktycznie i sprzętowo przygotował się do zawodów wręcz idealnie Marek Malison, Wałbrzych (DLS). Jego przejazd był wzorcowy w tych warunkach. Płynny, dokładny, z wykorzystaniem band, bez szarpaniny, jakiś przyruchów, mięciutko na nogach wybierał wszystkie nierówności. Wyglądał jakby jechał po świeżo wyratrakowanej trasie, bez wysiłku. Jego atutem okazał się wiek - 51 lat. Jak był zawodnikiem, to prawie zawsze ścigał się po takich trasach. Pokonał teoretycznie silniejszych i młodszych rywali. Jego czas 57 z ogonkiem. Tak startował... A wystartował na 18 m Rossignolu Masters Hero i nie był jedyny na takich nartach Jedni pojechali mądrze taktycznie (Marek M), a inni (np. ja) chcieli tak pojechać. I tym właśnie różni się zawodnik od amatora. Ale i ja miałem swoją chwilę chwały...1 punkt
-
Na razie trzeba będzie jakoś przekonać TMR żeby wyłożył na to kasę. Niestety trochę to będzie kosztować. Uzyskanie pozwoleń, żeby taki orczyk mógł jeździć kosztuje spore pieniądze... Taka akcja jak zrobił Mostostal była możliwa, bo nikt postronny tam nie jeździł. waldek~, piękny Doppelmayr! Ciekawe, który to rocznik1 punkt
-
1 punkt
-
Jest to środek Niemiec, Kreuzberg - górka 928m. Przez to że zimy coraz gorsze to nie inwestują i takie zabytki się tu zachowały Do Sczyrku nie można tego porównywać, nie to przewyższenie, nie te trasy. https://youtu.be/vmO_aGxIKHU Był lepszy filmik ale nie moge znaleźć. W pozostałych wyciągach są już nowe, w tym najdłuższym drewniane zostały. Tak wyglada ten ośrodek http://www.skilifte-kreuzberg.de/skigebiet/skigebiet_karte.htm W okolicy jest dużo ośrodków narciarskich tylko że jest jeden problem, mało śniegu. Dowiedziałem się że były plany budowy kanapy ale przez pogodę zostały porzucone. Jak już napada to pojeździć można i jest gdzie. Tak że mamy tutaj skansen, z drewnianymi orczykami. Zapomniałem jeszcze napisać, na samej górze znajduje się klasztor i można zjeść golonko, popijając pysznym piwem robionym przez zakonników na miejscu.1 punkt
-
Dzięki Mario, zacznę od końca. Na pogodę nic nie poradzimy i tu nie ma o czym dyskutować. Wystarczy zobaczyć co działo się na PŚ w Kranjska Gora. Wszyscy którzy byli z DLS i pamiętali zawody O Puchar Samotni ( a prawie wszyscy z naszego województwa je znają) porównywali Finały Family Cup do giganta przy Samotni. Różnica tylko taka, że w Samotni bandy i dziury jeszcze 2-3 razy większe i bardziej stromo. Masa zawodników sobie nie poradziła. Były czasy powyżej 3 minut, przez co zawody ciągnęły się prawie do zmierzchu. Sama nazwa mówi, że to rodzinne zawody. Jest tu prowadzona dodatkowa klasyfikacja rodzinna. Oczywiście każdy ściga się też indywidualnie na swoje konto z podziałem na płeć, wiek i sprzęt (narty i snowboard). W narciarstwie drużyna składa się z 3 osób i musi być różnica pokoleniowa. Przykładowo: rodzice plus dziecko; jeden rodzic plus dwoje dzieci; dziadek, syn, wnuczka. Rodzina może startować w większym składzie niż 3-osobowym, ale wtedy kapitan rodziny zgłasza przed zawodami 3 punktującą. O zwycięstwie rodziny decyduje łączny czas 3 wystawionych zawodników. W snowboardzie jest o tyle inaczej, że drużyna składa się z 2 osób z zachowaną różnicą pokoleniową (babcia-wnuczek; ojciec-córka). Za chwilę wrzucę zdjęcia i coś o samych finałach. Z roku na rok (przynajmniej w ostatnich latach) ranga zawodów spada. Duża część zawodników przerzuciła się na AMP pod egidą PZN. Chodź Family Cup też jest zgłoszona do PZN. W tym roku w Czarnej Górze odbyły się finały 22 edycji zawodów. Poprzednie 3 finały odbyły się w Kluszkowcach. W tym roku było 14 eliminacji regionalnych (wojewódzkich) i sobotni Finał w CG. Wpisowe na każde zawody od 20 do 40 złotych, zależy od regionalnych organizatorów. Czasami są zniżki na karnety (nie często), przeważnie też jakiś posiłek (kiełbaska, herbata itp). Po zawodach losowanie nagród dla wszystkich (czapki, kaski, plecaki, bielizna, smary itp) Zachęcam do startów w przyszłym sezonie.1 punkt
-
Mario Gratulacje Ania nie tylko Ty jesteś dumna, myślę, że cała społeczność Skionline. Coś pięknego i wielki sukces1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Szykuję się Wam piękna wyprawa Widzę że jedną sypialnie macie wolną,tylko ten termin Gdyby to było tydzień wcześniej to walimy jak w dym,nawet małżonce bym wolne wypisał A tak przyjdzie obejść się ze smakiem i czytać relacje,życie Miłego pobytu ekipie życzymy1 punkt
-
1 punkt
-
Byłem chyba tam z tydzień temu Trudno się z tym nie zgodzić Jędruś co piszesz,ale ja byłem pierwszy raz i powiem Ci że i tak jak na wasze nizine położenie stok całkiem,całkiem dla większości rodzin Fakt niebieska traska ale o słusznej długości,jak pisałem A infastruktura to już całkiem ok porównując choćby nasze lokalne (Beskickie) stoki1 punkt
-
Miałem dziś przetestować BSA, ale zadzwonił Leitner, że jest w SON, więc tam się udałem. Pojechałem o dość głupiej porze, bo na miejscu byłem o 13.30. Ale coś tam pojeździłem... Drogi w dobrym stanie, więc dojazd do Szczyrku sprawny. Dopiero tutaj trochę śniegu na drodze, ale bez żadnej ekstremy. Szybko docieram pod Golgotę, gramolka i do kasy. Najbardziej pasowało by mi dziś wziąć 2 godzinki, ale takiej opcji nie ma. Chcę czy nie, muszę brać minimum 3 godzinki. Cóż, może jakoś objadę czas na ratrakowanie... Ruszam pod Suche, gdzie już czeka na mnie Marcin i udajemy się pod orczyk. Wciągamy się w sumie na Halę Skrzeczeńską i kierunek trasa niebieska. Niestety, pierwsze wrażenie mało fajne. Lodowo, a do tego mustwo miejsc, gdzie wywiało śnieg i wystają minerały. Choć pozornie nie wygląda to źle. Marcin musiał tutaj odebrać telefon i przy okazji przywitaliśmy się z jego ojcem - pozdrawiam serdecznie. Ruszyliśmy pod orczyk i tym razem wciągnęliśmy się aż na Małe Skrzyczne.Tylko po drodze ta komunikacja między wyciągami... Spodziewałem się sporej mgły, ale nic takiego nie było. Za to są ładnie ośnieżone choinki. Niestety początek trasy wyglądał jak niżej - sporo lodu i wywianego śniegu. Do tego znowu trochę kamyczków, których nie było widać. Jak tylko wjechaliśmy w las, było już fajnie i tak do Hali Skrzeczeńskiej. Zaliczamy ją jeszcze raz i uciekamy na czerwoną 7. Tu wyraźnie lepiej, choć ścianki też nieco zlodowaciałe. Ale tu choć nie ma kamyczków. Decydujemy się spędzić resztę czasu na tej właśnie trasie. Tym bardziej, że Leitner wspominał o Julianach, gdzie warunki też marne. Nie chciało mi się tego sprawdzać... Cieszyć mogła za to frekwencja - ludzi tak w sam raz. Kolejek do wyciągów praktycznie brak. Pogoda też niezła. Lekki mrozik, chwilami lekki opad śniegu i całkiem dobra widoczność, jak na tak ponury dzień. Słońca brak, to też chętnych do opalania nie ma... Razem pośmigaliśmy do 16 i niestety Leitner musiał się zbierać. Wraca prosto do Warszawy, więc i tak opóźnił wyjazd. Jeszcze chwila pogawędki i czas się pożegnać. Ja mam jeszcze niecałą godzinę jazdy, więc trzeba to jakoś spożytkować. Kusiła Golgota, więc ruszyłem ją sprawdzić. Już przy dole było widać, że fajnie nie ma. Ruszyłem trochę niepewnie, ale przetestować trzeba. Tak jak myślałem, jest lodowisko. Nieco lepiej po bokach, gdzie więcej odsypów. W środkowej części nieco małych kamyków, niestety. Ale w tym momencie przybyły ratraki z odsieczą. Mogłem choć kawałek po sztruksie zjechać. Wszystko fajnie, ale wyciąg nie działa. Mam jeszcze pół godziny, co więc robić? Ruszam pod Suche, bo tam jeżdżą. Pewnie przyjemność jazdy po sztruksie na Golgocie mnie ominie. Tak jak wcześniej pisałem - przyjechałem o głupiej porze... Większość została i czeka, więc jest okazja pośmigać w spokoju. Warunki na tej trasie całkiem niezłe, choć tu jeszcze nie ratrakowali. Zrobią to za chwilę... Dzięki temu udaje mi się jeszcze zliczyć sztruks na trasie z Suchego, a chwilę później jeden przejazd Golgotą. Czy takie ratrakowanie coś zmienia? Niby jest lepiej, bo równo i część lodu przykryli. Ale nie powiedziałbym, żeby dzisiaj to coś wiele poprawiło. Może przy pierwszym przejeździe i bardziej w dole trasy. Góra Golgoty pozostała niestety lodowa. Pojawiło się za to sporo gródek lodu i to ta gorsza zmiana... Coś udało się pojeździć, ale dziś istotne było spotkanie i wspólne nartowanie. Dzięki Marcin za spotkanie i podziękuj ode mnie bardzo pozytywnemu twojemu ojcu. Tak naprawdę to dzięki Tobie ruszyłem się na narty i wcalę tego nie żałuję. Pozdrawiam serdecznie. PS. Jeszcze dwa filmiki: przejazd Golgotą i nieco niedoświetloną trasą z Suchego...1 punkt
-
Dziś w ramach treningu przed wyjazdem na Śnieżkę,postanowiłem zaliczyć Skrzyczne.Sprawdziłem na mapach wujka googla gdzie wystartować aby trasa była tej samej długości i od razu zaczynała się wspinaczką. Najlepszym punktem okazał się kościół w Lipowej.Ale najpierw trzeba tam dojechać...Ruszyłem z mojej Bestwiny w stronę Bielska-Białej czerwonym szlakiem,następnie ścieżka w Komorowicach,aż dostałem się dalej,tj. na szlak w kierunku Szczyrku.Później trochę główną drogą,bo ścieżka się ślepo kończy i dalej do Lipowej.Ten odcinek nieco wkurzający,bo droga wąska,a samochodów nawet sporo.Ale tego objechać za bardzo się nie da.Za to im dalej,tym ruch mniejszy.Dziś bardzo duża przejrzystość powietrza,więc widoki niesamowite! I to już z Lipowej! Niestety zdjęcia nie oddadzą nawet kilku procent. Tak mi się spodobało,że szybciutko zleciała droga. Tam kiedyś miałem kupić dom... Czas na odpoczynek w wybranym wcześniej miejscu. Już w tym momencie miałem dobre 35 km nawinięte i nie tylko po prostym. Tak więc nie do końca próba odda rzeczywistość. Ale też mniejsze przewyższenie. Trudno jednoznacznie ocenić. Poobijałem się trochu,uzupełniłem płyny i czas start!Początek,po za jedną krótką górką,łatwy. Ale na wszelki wypadek się nie forsuję,bo trochę dystansu jest. Wyprzedził mnie jeden taki osobnik,który się nie oszczędzał,za co szybko zapłacił. Spuchł wcześniej niż mógłbym przypuszczać. Choć wyglądał na profesjonalistę,chyba jedna to taki amator jak ja,tylko mniej rozważny. Nie zwiększając tempa szybko go wyprzedziłem i już od tej pory byłem sam ze sobą. Nigdy tędy nie wyjeżdżałem,a szkoda,bo trasa przepiękna i w sumie nie wymagająca! Długi czas jedzie się asfaltem i w większości niezbyt stromo po górę.Są też miejsca dobre do odpoczynku podczas jazdy.Aż w końcu dojeżdżamy do szutrów.Tam również nie jest jakoś ekstremalnie,ale wyraźnie trudniej. W pewnym momencie nie posłuchałem się innego rowerzysty i nie skręciłem na niebieski szlak.Nie zrobiłem tego,bo tam stromo i trzeba by prowadzić rower.Tak na pierwszy rzut oka.Pojechałem prosto. Niestety szybko trafiam na pierwszą przeszkodę - taki tam zasyp po wyrębie. Ale to nic. Po przejechaniu kolejnych paruset metrów droga się skończyła... I co dalej? Widziałem już blisko maszt zza drzew,ale jak tam się dostać? Wracać mi się nie chciało. No jest! Taka wąska przecinka przez las. Na szczęście krótka i szybko dotarłem do polany po Skrzycznem. Nie pozostało nic innego jak zaatakować szczyt.Teraz to już formalność,ale jednak.Po krótkiej wspinaczce wreszcie jestem. Cel osiągnięty! Czas: 1 godz. 22 minuty. Jest jeszcze spory zapas sił,więc powiał optymizmem przezd wyjazdem na Śnieżkę.1 punkt
-
Maciek relacja standardowo :cheerful: Ja jeszcze tydzień i też coś pojeżdzę parę dni :smile:1 punkt
-
Pieknie:) dawno nie bylo takich warunkow na weekend majowy. Duza w tym zasluga pucharu swiata, bo jednak trasy mocno dosniezyli. Fajne spotkanie sie Wam trafilo:) Pozdrowienia1 punkt
-
Hej i w tej kwesti bez zmian Maćku :wink: Haa i nawet będę miał propozycje na sierpień dla oszołomów narciarstwa,ale wyprawa tylko z małżonkami :tongue:1 punkt
-
1 punkt
-
Oj dużoCzarny Groń we mgle.Byłem kiedyś jak były tylko orczyki, wczoraj odwiedziłem pierwszy raz zmodernizowany Czarny Groń.Poziom inwestycji fascynujący, wszystko dopracowane w najdrobniejszych szczegółach, trasy zniwelowane, wsiadanie i wysiadanie z krzesełek bardzo łatwe, dośnieżanie genialne(biorąc pod uwagę że ośrodek leży na wysokości 600m n.p.m. a zimy nie było), fascynujący snowpark dla deskarzyCałkiem przyzwoita trasa czerwona, niestety ścianka już się kończy bo ratraki zaciągnęły luźne kamienie, ale tak to bywa w pierwszy sezon po budowie.Na górze trasa zielona i bibulinki czyli można poszaleć Na dole wyciąg dla dzieci, jednym słowem ośrodek dla całych rodzin.Pewnie w przyszłym sezonie parę razy tam przyjadę.W marcu w dni robocze karnet 4godz. 25zł (nie dotyczy jazdy wieczornej)1 punkt
-
Wszystko pięknie Jędrek ale powidz mi co to za czerwone wynalazki masz na nogach Gdzie magnumy:cool::1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Czułem że będziesz,mój instynkt narcarski mnie nie zawiódł :applause: Brawo Johnny1 punkt
-
Musisz spróbować jeszcze nart all mountain,ja jestem pod wrażeniem :cheerful: Tak,tak wiem że mówi to osoba która ostatnie lata tylko slalomówka :stupid:1 punkt
-
1 punkt







