Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 14 Październik 2026
-
Rok
14 Październik 2025 - 14 Październik 2026
-
Miesiąc
14 Wrzesień 2026 - 14 Październik 2026
-
Tydzień
7 Październik 2026 - 14 Październik 2026
-
Dzisiaj
14 Październik 2026
-
Wprowadź datę
20.11.2017 - 20.11.2017
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 20.11.2017 uwzględniając wszystkie działy
-
Liczę, że jest więcej takich narciarzy jak Ty. Na COS-ie sobie pozjeżdżam w tym sezonie bez tłoku, jak przyjadę.5 punktów
-
Z tego co wiem to NIGDY nie będzie połączenia Rusińskiego z Białką Tatrzańską .Chodzi o mentalność ludzi z Bukowiny , jeszcze za czasów głębokiej komuny .Kiedy to jeszcze w Białce nie było żadnego wyciągu , a tam było pełno orczyków .Wtedy Bukowina królowała . Skończyła się dominacja z chwilą początku Kotelnicy .Bukowina zaczynała stopniowo upadać . Aż doszło do tego co widzicie . Jako rodowity mieszkaniec Białki wiem to w 100 procentach , że chodzi o typową zazdrość , zawiść i oczywiści o honor ,że oni nie potrzebują łaski itp . Nawet jako sąsiednie miejscowości , jako obywatele , po prostu każdy mówi jeden do drugiego "przez zęby " i tyle . Po drugie boją się odpływu swoich klientów na nasze stoki . Macie przykład , że Oni chcą być SOBĄ , bo nawet w kwestii wspólnego Ski pasa , powiedzieli , że w żadnym wypadku nie łączą się z Białką5 punktów
-
Dzisiaj zjechałem na sam dół do Saas Fee - śniegu nie brakuje , ale cały czas ratrakami rozgarniają go na trasie , więc jazda po śladach gąsienic nie należała do przyjemności.Ludzi dziś bardzo mało - zgodnie z zapowiedzią zamiast Alpin Expressu puścili gondolkę i kolejkę linową Felskinn. Ukoronowaniem dnia był odkryty przeze mnie zjazd na nartach z Saas Fee do Saas Almagell - 5 minut podejścia i 10 minut zjazdu i jestem w domu😉4 punkty
-
4 punkty
-
4 punkty
-
Cześć He he Marionen, Mario i Wujot - wymiatacze płaskich szutrowisk. Nareszcie ktoś znalazł określenie pasujące do Was jak ulał. Pozdrawiam serdecznie4 punkty
-
Rozpoczęcie sezonu najpóźniej od 09.12.2017. Poniżej info z ośrodka "lyžiarska sezóna začína najkôr 09.12.2017, pričom to závisí od snehových podmienok. The web site www.vt.sk. Prajeme pekný deň,"4 punkty
-
We wtorek skiturowi kozacy poszli zdobywać Allalinhorn, a co robili doskonale opisał i udokumentował fotograficznie MarioJ. Ja z Anią znając poranne komunikaty, czyli wszystkie kolejki nieczynne, postanowiliśmy zobaczyć Saas Fee. Nasza baza noclegowa, całkiem przyjemna w Saas Grund, 5 m od przystanku Mimo, że wszystko zamknięte odpowiednie służby czuwają, poza nami jak zwykle na trasach nikogo nie ma... Saas Fee otaczają z każdej strony wysokie góry, a szczyty górujące nad miasteczkiem dochodzą do 4545 m. Naprawdę robi to niesamowite wrażenie t O 12 dostaje sms'a od MarioJ, że jednak włączyli kolejki, a nawet kreta. Niestety nie mam przy sobie karnetu i z Saas Fee musimy wrócić skibusem do Saas Grund. Docieramy w końcu do kolejki, gdzie wita nas zachęcający napis; czy mówi prawdę, jeszcze zdania sobie nie wyrobiłem z Wreszcie w 4 dniu pobytu mamy okazję zobaczyć 3 razy naj. 1naj - jedziemy najwyżej położonym kretem na świecie, w skale pokonujemy 500 przewyższenia i docieramy na wysokość 3500 m Stąd roztacza się widok na Allalinhorn 2 naj, to najwyżej położona i największa jaskinia wykuta w lodzie (potwierdzona odpowiednim certyfikatem Guinnessa) W jaskini jest m.in. sala w której można wziąć ślub... 3 naj to najwyżej położona restauracja obrotowa, do której my jednak nie docieramy. Wychodzimy na zewnątrz napawać się widokami cudownych Alp Pennińskich, ale wpadamy na kogo? ... na naszych skiturowych kozaków, którzy toczą ze strażnikami nierówną walkę. Mi się poszczęściło bo jeden z kozaków oddaje mi buty i narty. Pozostaje tylko wykiwać obsługę stacji i mógłbym śmignąć w dół. Na pośredniej trafia się okazja i dzięki Jackowi czmychamy na trasowy freeride. Warunki dużo lepsze niż poprzednio i jest mega udany zjazd do samego Saas Fee. Jacek wymiata... Widok z trasy nr 4 na miasteczko Kolejny narciarski dziwny dzień za nami. Jak zwykle wszystkie trasy tylko nasze. A mi trafiło się jak ślepej kurze ziarno. Pozdrawiam serdecznie.4 punkty
-
3 punkty
-
Dla tych co mniej "nie lubią" Białki Tatrzańskiej https://bialkatatrzanska.pl/aktualnosci/historyczne-polaczenie-na-stokach-bialki-tatrzanskiej!3 punkty
-
Co do Cyrku masz absolutnie rację. Też zwróciłem tam uwagę na świetne możliwości Off. Wysłane gołębiem pocztowm2 punkty
-
Johny, litości zima jest. Sam nie daję rady, wybierz się w końcu na narty. Wysłane z mojego HAMMER_AXE_M_LTE przy użyciu Tapatalka2 punkty
-
2 punkty
-
Ten artykuł potwierdza wolę połączenia ze strony Białki i niezbyt chętne podejście drugiej strony: http://www.dziennikpolski24.pl/artykul/9082790,bialke-i-bukowine-rozdziela-potok-kaniowski-i-kolejka-ktorej-nie-ma,id,t.html2 punkty
-
Dla mniej zaawansowanych i jeżdżących tylko po przygotowanych trasach jest to 5 niepołączonych ośrodków. Sprawdź dokładnie gdzie będziecie nocować bo biura podróży często piszą Verbier a mieszka się w jakiejś dziurze i trzeba do ośrodka dojechać. Moim zdaniem przy takim układzie grupy jak Twoja najlepszym miejscem do spania będzie THYON 2000, żonka kupi sobie mały skipass PRINTZE a Ty możesz poszaleć na stromiznach Mt.Fort i Mont Gele. Samo Verbier naturalnie też będzie dobre ale pod warunkiem że będziecie mieszkać w odległości "z buta" od dolnej stacji kolejek. W jakim terminie chcecie jechać ?2 punkty
-
102,15 kilometra - do Wąchocka i z powrotem Paula razem z mamą pojechały do Ikei, a ja? Musiałem coś wymyśleć... ...no i wymyśliłem. Jesienne sto kilometrów i wycieczka do sławnej z dowcipów miejscowości znajdującej się w województwie świętokrzyskim - Wąchocka. Pogoda dzisiaj nie była zbyt radosna Temperatura ok +4, duży wiatr południowo zachodni - akurat na połowę mojej trasy Było też sporo górek i podjazdów. Cóż? Trzeba było być twardym a nie miętkim...dałem radę! Mimo, że na 35 km zaczął też padać deszcz - nie poddałem się! Efekt - po raz pierwszy w znanej miejscowości, machnięta spora ilość kilometrów i fajne zdjęcia. Nie bardzo ostatnio mam wenę na długie pisanie więc od razu przejdę do fotorelacji. Pierwszy postój za Wierzbicą - tu z daleka widać górki, które muszę pokonać by dotrzeć do Wąchocka - jadę oczywiście okrężną drogą przez Górę Piekło i Grzybową Górę. Widok, niebo? Uwielbiam takie klimaty... Na otwartych przestrzeniach wieje jak cholera Droga prosta, raz z górki, raz pod górkę... Kolejna krótka przerwa na fotki - tuż przed podjazdem na Górę Piekło. Jesienne klimaty: ...no i jadę dalej ...ale nie długo - zaraz wychodzi na dosłownie minutę słońce i oświetla świetnie chmury - zatrzymuję się i udaje się zrobić foto. Końcówka, a w zasadzie szczyt Góry Piekło Nazwa jest ok, a podjazd bardzo łagodny - foto wycudowałem ze statywu. Tu zatrzymuję się na dłuższą przerwę. Trzeba uzupełnić kalorie - dzisiaj skromnie... Miejsce mojego postoju - wśród dębów w Piekle Liście już całkowicie opadły. Umiejscowienie na mapie: Szybko zjadłem i by się nie wychłodzić jadę dalej... Świetna jest ta trasa. Podjazdy, zjazdy a w dolinkach takie oto widoczki: Stromy podjazd pod Grzybową Górę i tutaj jestem już w zasadzie na przedmieściach Skarżyska Kościelnej... ...widok? Czyżby Łysica gdzieś z oddali? Na pewno to już pasma Gór Świętokrzyskich. Uwielbiam te klimaty... ...trochę pagórków a tyle szczęścia! Po sekundzie wyszło słońce i udało mi się zrobić mega zbliżenie. Sarenki: Cisnę dalej. Do Mirca jest z górki, a w samym Mircu skręt do Wąchocka i ostry podjazd tym razem Jadę na najniższych przełożeniach... ...potem długi zjazd - 8 kilometrów lasem na doskonałym asfalcie i docieram do celu mojej wyprawy. Ostro w dół i szybki postój - po prawej stronie obiekt do fotki. To ruiny dworku wraz z zabudowaniami - wygląda to bardzo malowniczo. Sto metrów dalej, również po prawej - zapora na rzece Kamiennej. Jadę dookoła zalewu po ścieżce rowerowej, tu zdejmuję widok na Opactwo Cystersów. Na rzece Kamiennej tuż przed zbiornikiem wodnym spora ilość wędkarzy. A ja? W tym roku aż wstyd się przyznać - nie byłem ani razu na rybach Wracam w okolice tamy - tutaj, po drugiej stronie szosy... dowcipy pośród kostki brukowej... a na samym końcu znany w całej Polsce, Sołtys. Jadę do Opactwa... ...wygląda cudownie! a w jesiennych barwach? Niezwykle malowniczo. Od frontu: Czas mnie nagli - spojrzałem na zegarek i okazało się, że jakoś mi ta podróż wolno się odbywała. Cisnę drogą na Mirzec, a potem prosto do Wierzbicy i Radomia. Teraz wiatr mam w plecy i na zjazdach udaje się pocisnąć z maksymalną prędkością. Średnia zdecydowanie wzrasta gdy jestem powiewami popychany od tyłu. Przed Wierzbicą groźna fota... ...a potem skręcam w boczną drogę asfaltową i jadę do Bardzic. Wychodzi słońce i robię tutaj ostatnie zdjęcie przy drewnianym kościółku i bramie do niego prowadzącej. Ostatnie 10 kilometrów nakręcam po okolicznych asfaltach. Nie jest łatwo, czuję, że podjazdy, wiatr, deszcz, odległość a przede wszystkim ziąb dał mi w kość. Małe podsumowanie: pozdrawiam gorąco, już z domu spod kocyka marboru2 punkty
-
Jeden rekord około 123 zdj. Drugi rekordzista Narciarz, około 123 powtórzeń. Narciarz chciałeś coś powiedzieć?2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
W związku z tym, że to mój pierwszy post witam serdecznie szanowne koleżanki i kolegów. Poniżej zdjęcia z niedzielnej wyprawy na Skrzyczne. Śniegu na górze całkiem dużo, pogoda rewelacyjna a nowa kanapa całkiem przyjemna. Jedyny minus to niestety jakość gastronomii w barze na Jaworzynie. Najemca na dole ma odstrzelony hotel a na górze odwala taką masakre że głowa boli. Wstyd.2 punkty
-
Dzisiaj mnie naszło. To może przez to, że @Bumer do mnie napisał, że powoli zbliża się otwarcie kolejnego sezonu? Tak - to dlatego. Tak... ...powoli zaczyna się budzić tęsknota za białym i nartami. Wszedłem na swój kanał na YT i tak chronologicznie sobie popatrzyłem po filmikach. Wiadomo, że wcześniej też były wspólne wyjazdy z forumowiczami, że było ich wiele - szkoda tylko, że nie były utrwalone na filmie bądź filmy były tak kiepskiej jakości, że przepadły gdzieś... Wypady z "Ekipą Skionline", każdy z nich był świetny. Początki z GoPro, to wspólny i niezapomniany wypad do Doliny Zillertal. Skład: @KP , @Bumer , @johnny_narciarz , @artix - pamiętacie Chłopaki? Wspólne przygody, nartowanie a wieczorem piwko i pogaduchy... ...no i te zabójcze kwatery Było pięknie! Pierwsze przypomnienie, to wspólny filmik z tego wydarzenia Ile to już lat temu? Pamiętacie? Kolejne wspomnienie, to Kasprowy Wierch! Ekipa? Towarzystwo naprawdę dopisało Noclegi w Kuźnicach i weekendowy wypad. Ostatnia scena z tego filmiku przy stole? Ależ to był wspaniały klimat! @Bończa , @Bumer , @artix , @KP , @miraz , @marionen , @Annaa , @johnny_narciarz , @Góral spod Skrzycznego , @expat i inni... Potem kolejna Austria... i tym razem z forum jedynie @artix i @expat . To był istny narciarski cyrk... Kolejne wspomnienie, to WST i wyprawa z @JC , @Klimku i @johnny_narciarz ... ...co tu dużo pisać - to była wspaniała impreza z niesamowitymi ludźmi! No i ostatnie wspomnienie, najświeższe, z najpiękniejszych miejscach w górach w jakich byłem... Dolomity z @Piotr_67 - cóż to był za wyjazd Gdzie? Kiedy? ...z kim, w przyszłości kolejne, filmiki na deskach? Czas pokaże Mam nadzieję, że tymi wspomnieniami odrobinę Was pobudziłem przed kolejnymi sezonem... Pozdrawiam serdecznie marboru1 punkt
-
Trasy ze Skrzycznego są rzeczywiście fantastyczne - mają niezłe stromizny przeplecione wypłaszczeniami i sporo fajnych zakrętów, ale fakt, że zwłaszcza na górnej ściance "Kaskady" trudno o dobre warunki. Zobaczymy co dadzą nowe armatki, ale raczej chyba chodzi o umożliwienie zjazdu na dół FIS-em. A już idealnie byłoby, gdyby (zgodnie z tym, co ktoś już tu pisał) ratrak ubijał też pas pod dolnym odcinkiem kolei - to byłaby taka łatwiejsza opcja zjazdu. Tam nawet bez sztucznego śniegu nie powinno być najgorzej, bo jest w miarę jednostajne nachylenie.1 punkt
-
1 punkt
-
COS ma fantastyczne trasy, w zeszłym sezonie jeździłem tam w lutym kilkukrotnie. Trasy przygotowane były za każdym razem ok. Zjazd do dolin możliwy bez większych problemów. Ostatnie 50 metrów trzeba było jechać na krechę przy krześle i uważać by się nie przewrócić w błoto ale spokojnie się dało.1 punkt
-
Z tą jazdą w puchu to jest tak troszkę życzeniowo. No bo jak nawet spadnie no to milion niespełnionych sępów freeridowych w mig to rozjeżdża i wygląda to tak Podobnie jest we wszystkich "znanych" (np Krippenstein) ośrodkach free - dosłownie 2 godziny jazdy. Tymczasem np. w takim Fanningbergu przy jednej kanapie przejeździłem 2 x 2 dni po opadzie i były to jedne z najlepszych puchowych dni w życiu (sępów free było 3-ech). Podobnie było w Dienten czy Hochkeil (super jazda na orczyku). W takim Ischgl zawsze też potrafię sobie znaleźć coś interesującego. Mnie wychodzi, że super znane miejsca free to strata czasu. Najlepsza opcja to chyba freetour z powiedzmy godzinnymi dojściami. Nie wiem jak pod tym względem wygląda 4V ale np w takim Fieberbrunn (też znana miejscówka free) to bardzo dobre rozwiązanie. Pozdro Wiesiek1 punkt
-
I Francuzi i Szwajcarzy nie lubią. Mi to nie przeszkadza. Można sobie od tych katów odpocząć chociaż chwilę.1 punkt
-
Będą w marcu w Białce instruktor który mnie szkolił twierdził iż takie połączenie było wielokrotnie proponowane wraz ze wspólnym karnetem ale stacja Rusinski nie była zainteresowana takim połączeniem.1 punkt
-
Bardzo dobrze że połączyli Kaniówke z Białką, pozostał jeszcze jeden orczyk lub taśma do stacji Rusiński.1 punkt
-
Ja musze sprostować to co wcześniej napisałem. Skandynawia zachwyca się jazda w puchu w tym terenie. I to co pisze Wiesiek musi być prawdą, bo Francuzi chyba nie lubią inwestować w nowe wyciągi 😉1 punkt
-
11 listopada świętowałem w BSA , pobyt dopełniłem posiłkiem w barze u Ignacego. Już samo podejście do lady samoobsługowej zachwyciło nas smakowitym bukietem zapachów. Potrawy może nie wyglądają ale są po prostu pyszne, jeszcze nigdy nie jedliśmy tak dobrego jedzenia barowego. Dla mnie kwaśnica, ozorki i żołądki z fantastycznie doprawionym ryżem to niebo w gębie , nawet schabowy i placki ziemniaczane był niestandardowo smaczne. Sałatki, chleb i dodatki (żurawina itp) wszystko domowej roboty pyszne i zaskakujące. Najlepsze jedzenie w Szczyrku, Rudy Kot ma godnego konkurenta. Sprawcą tej pysznej kuchni jest Marcin Czubak Uwaga, uzależnionym od glutaminianu sodu kuchnia ta nie będzie smakować1 punkt
-
Moja ocena 4V jest chyba miarą rozczarowania jakie tam przeżyłem. No bo w statystykach 420 km tras. Wow potęga. To liga 3V, Espace Killy, Paradiski, St Anton, SHL + F, Ski Welt, Portes du Soleil! Spodziewasz się więc wypasu a tu zasadniczo (poza Verbier) skansen. Blisko połowa wyciągów - orczyki (34/82), kupę wolnych i starych krzesełek, gondolki stojące. Jak się raz wybierzesz z Verbier do Veysonnaz to masz dość bo po drodze 4 orczyki plus trasa biegowa aż się zastanawiasz czy nie zbłądziłeś. Dla odmiany połączenie z Verbier do Nendaz 95% narciarzy zjeżdża gondolkami bo offpista to muldy do piersi i twarde, lodowe. Nie widziałem tam nikogo mocnego. Owszem uczy pokory. Ale naprawdę nie masz ochoty powtarzać tego drugi raz. Samo Verbier - bez szału, ale to normalny ośrodek. Mont Fort piękny ale wjeżdżasz tam maleńką, stojącą kolejką dla kilkunastu narciarzy. Czyli czekasz na wjazd. Ten ośrodek nie ma najmniejszego dobiegu nie tylko do tych potęg co je wymieniłem ale co najmniej kilkunastu jeśli nie kilkudziesięciu kolejnych zaczynających się od Ischgl, Soelden, Gurgle, Lech, Zermatt, Zillertal Arena + 2 pozostałe, 4 Berge, Kitzbuhel, SFL, Maria Alm, Val Gardena, Arabba itd. O słynnej stronie freeridowej 4V nie rozmawiamy tylko o tej dla "normalnych" narciarzy. Ale kolejnych 400 zdjęć może mnie skłoni do zmiany zdania i zeznam - to najlepszy ośrodek na świecie! Pozdro Wiesiek1 punkt
-
1 punkt
-
Jeeb wrzuć jeszcze ze 150 zdjęć bo kolega nie jest pewien... Narciarzu we wszystkich ośrodkach alpejskich znajdziesz trasy dla dzieci i początkujących. A Twoja małżonka jeździ w Czechach po wszystkich czerwonych, to tym bardziej znajdzie odpowiednie w 4 dolinach.1 punkt
-
Mariusz, gratulację! Fajna wyprawa! Ja dziś zrobiłem pierwszy test szosy i jestem w szoku jak lekko się jedzie! Mimo, że zrobiłem sporo przystanków (regulacje, smarkanie itp.), do tego mocno przeszkadzający silny wiatr, średnia prędkość wyszła 25 km/h. Myślę, że jakbym jechał z nastawieniem na czas, to bez problemu można zrobić ponad 30 km/h...1 punkt
-
1 punkt
-
Wracam do poprzedniego tygodnia. Chciałem przedstawić relacje pełną zwrotów. Przypomnę że to jest czwarty dzień, kiedy nie chodzą trasy narciarskie i orczyki. Dotychczas tylko raz chodziły gondole i wykorzystaliśmy to na wysokie skitury do schroniska Brtiannica. Dzień czwarty - wtorek. Na ten dzień mieliśmy plan wejść na szczyt Allalinhorn 4027m. Była nadzieja że dojedziemy wyciągami na 3000m, zjedziemy nieco w dół i wejdziemy 1200m do góry na szczyt. Okazuje się że przy takiej wysokości jest to dość trudne. Dzień wcześniej byliśmy spakowani. Pobudka zaplanowana na 6:30 i skibus na 8:15, pierwsza gondola na 8:30. Dojechaliśmy zgodnie z planem do stacji, a tu niespodzianka zamknięte, nic nie chodzi. Z Robertem dyskutujemy po angielsku z obsługą. Tym razem nic nie udało nam się wynegocjować. Na niebie pełne słońce, wiatr wg prognozy około 20-30 km/h, a wyciągi nie chodzą. Dla nas to wygląda ewidentnie jak zła wola. Powoli dochodzi do nas że celu nie osiągniemy. Mamy ze sobą sprzęt na lodowiec, który trochę waży, ale okazuje się dziś zbędny. Jeszcze do szewskiej pasji doprowadza nas widok chodzącej gondolki, która jest w tym dniu testowana. Czyli my narciarze nie możemy nią jechać. Po drodze zachodzimy jeszcze do stacji tej gondoli, ucinamy pogawędkę z pracownikiem stacji a nawet z jego szefem przez telefon. Ale znów nic nie osiągamy. Idziemy więc po nieutrzymanej jeszcze trasie do góry. Złapał mróz od rana, i ośrodek uruchomił chyba wszystkie armatki. Po drodze zrzucamy do reklamówek linę, uprząż, śruby i inny sprzęt wspinaczkowy. Jacek ukrywa pod śniegiem, aby w drodze powrotnej go zabrać. Pokonujemy jakieś 750m do góry i dochodzimy do stacji pośredniej gondoli. Po drodze już widzimy że na linie chodzi jeden wagon techniczny Felskin, a w gondoli Alpin Express pojawiają się nawet turyści. Korzystny więc z okazji wsiadamy do gondoli. Dojeżdżamy na 3000m, stacja znajduje się na urwisku skalnym. Można z niej wyjść na dwie strony. Strona wschodnia prowadzi do stromego kotła z nieutrzymywana trasą. Jest jeszcze za mało śniegu aby nią bezpiecznie zjechać. Widać wystające kamienie. Na stronę zachodnią wychodzi tunel przez skałę, który prowadzi na łatwą trasę na lodowcu. Trasa jest jeszcze zamknięta, tunel również. Zastanawiamy się aby ominąć zakaz, część ekipy uważa jednak że możemy dostać za to karę i zabrane karnety. Jest jeszcze trzecie rozwiązanie, metro w skale które wywozi na 3500m. Jednak od czterech dni jest nieczynne, podobno jest awaria. W pewnej chwili jeden kolega zauważa przez drzwi wagon metra. Po chwili przychodzi nawet pracownik i zaprasza nas do kreta. Genialne. Pierwszy raz na wyjeździe uda nam się dotrzeć tak wysoko. Jedziemy metrem do góry. Kiedy się zatrzymuje, wychodzimy na taras przed stację i widzimy pierwszy raz piękny kocioł lodowcowy pod czterotysiecznikiem Allalinhorn. Robi to na mnie ogromne wrażenie, szczególnie po podejściu bliżej góry. Zastanawiamy się czy podjąć się jeszcze wejścia na szczyt. Wydaje się to nawet nietrudne, może poza wysokością czyli mniej tlenu. Nie mamy jednak sprzętu lodowcego, który w zasadzie jest tylko w celach ratowniczych, ale jednak jest niezbędny. Jacek wspinacz mówi zdecydowanie nie, co przyjmujemy z pokorą. Jest tam kilka szczelin, coś może się stać, a bez liny nic nie zrobimy w przypadku problemów. Rezygnujemy i poświęcamy się zjazdowi. Najpierw jeszcze na fokach podchodzimy lekko do góry, w okolice górnej stacji orczyków, do najwyższego punktu tras. Jesteśmy kompletnie sami, trasy wyratrakowane, czekają na nas. Pomiędzy widać nietknięty od czterech dni puch. Sami nie wiemy co wybrać czy sztruks czy puch, więc trochę tego i trochę tego. Kilka ratraków jeszcze dogładza trasy, ale nikt nas nie zatrzymuje. Nie ma żadnych tablic “zamknięta trasa”, “wstęp wzbroniony” itp. Przejeżdżamy cześć stromą i jedziemy wzdłuż płaskiego orczyka. Trasa super wyratrakowana, chociaż dotychczas jeszcze nie otwarta. Szukamy przejazdu w stronę Alpine express. Nie chcemy zjechać trasą która idzie pod szczytem Dom, gdyż tam po drodze jest kawałek czarny i obawiamy się jeszcze wystających kamieni. Drugi Jacek trochę za nisko zjeżdża i dwójka jedzie mu potowarzyszyć w podejściu na fokach. Reszta jedzie skosem przez puch w kierunku łącznika i trasy nr 10b. Po drodze uważamy na szczeliny w lodowcu. Dojeżdżamy do trasy i czekamy przed ścianką w pełnym słońcu na tych co na fokach. Tutaj trasa prawie równa, trochę chropowata ale śnieg miękki więc nie ma problemu. Gdzie się da wyskakujemy na off. Planujemy dojechać do stacji pośredniej gondoli i zrobić jeszcze jedno kółko. Trasy puste bo orczyki nie chodzą, a na dole pewnie nie wpuszczają z nartami. Zjeżdżamy fajnym stromym kawałkiem na wysokość górnej stacji krzesła Morenia. Tutaj kończy się w miarę przygotowana trasa i dobrze naśnieżona. Dalej w dół to już frirajd po trasie. Twardy, nierówny śnieg, dużo śladów po gąsiennicach ratraków. Dojeżdżamy zgodnie z planem do stacji pośredniej. Wjeżdżamy na górę i przesiadamy się na kreta. Nikt nas nie zatrzymuje ale widzimy czasami że część pracowników na nasz widok podnosi słuchawkę telefonu. Domyślamy się że jesteśmy zgłoszeni "do szefa". W krecie mamy wspaniałe humory, cieszymy się na drugi zjazd. Wysiadamy z kreta i z zadyszką wchodzimy kawałek po schodach. Wychodzimy na śnieg i nagle drogę zastawia nam dwóch pracowników kolej. Wymachują rękami i głośno do nas krzyczą Geschlossen. Jesteśmy zszokowani. Próbujemy rozmawiać po angielsku. Pracownicy znakami ręcznymi pokazują że zabraniają nam założyć narty. Bardziej agresywny Szwajcar chowa się w budynku, rozmawiamy z milszym. Negocjacje jednak nic nie dają, dzisiaj trasy są zamknięte i nie wolno nikomu jeździć w trakcie ratrakowania. Robimy sobie jednak piknik a Pan nas cały czas pilnuje abyśmy mu nie uciekli. Częstujemy go piersiówkę i rozmawiamy o Amannie i Małyszu. Z dołu dojeżdża też do nas Marionnen z Anią. W końcu wracamy kretem i gondolą w dół. Na pośredniej chcemy wysiąść z nartami na trasę, ponownie nas blokuje Szwajcar. Dwójka z nas jednak decyduje się przemknąć tylnym wyjściem z nartami i skutecznie zjeżdżają na dół. Wszyscy spotykamy się na dolnej stacji gondoli. Trójka z nas musi się jeszcze wrócić na fokach po depozyt. O godzinie 17:30 lądujemy na kwaterze pokonani częściowo przez Szwajcarów.1 punkt
-
1 punkt
-
Po raz ostatni wracam do Snow Expo 2017. Polecam wszystkim interesującym się narciarstwem w stopniu większym niż podstawowym na odwiedziny w następnym roku. Na koniec zostawiłem sobie (jak mawia piłkarski klasyk) truskawkę na torciku. Firma Folc Sport przestała być przedstawicielem Elana w Polsce. Od tego roku dystrybucją Elana w Polsce zajęły się 2 wspaniałe (jeszcze niedawno czynne) zawodniczki. "Nasza" Dagmara Krzyżyńska i Czeszka Tereza Trtikova. Dagmara to dwudziesto-kilku krotna mistrzyni Polski i wiele innych międzynarodowych sukcesów (można by o nich pisać godzinami), dodatkowo dodam, że potrafiła w międzyczasie (jako jedna z nielicznych alpejek) ukończyć studia magisterskie. Tereza była członkinią kadry narodowej Czech przez 9 lat. Obie zakończyły ściganie przez kontuzje, Tereza w 2004, a Dagmara w 2009 roku. Elan to nie jest wielka firma (około 500 zatrudnionych pracowników), ale za to bardzo nowatorska i do tego jedna z najstarszych na świecie. Jej założyciel Rudi Finżgar w czasie 2 wojny światowej produkował narty dla jugosłowiańskich partyzantów, a tuż po wojnie jeszcze w 1945 powstała fabryka Elana. Na Elanach całą karierę zjeżdżał Ingemar Stenmark rekordzista zwycięstw w APŚ - 86 razy. Elan to jedna z najczęściej nagradzanych firm na targach ISPO. Na Snow Expo również zdobyła główną nagrodę w kategorii nart zjazdowych. To narta slalomowa Elan Slx i jej zwycięska technologia Arrow, omawiana tutaj przez Dagmarę Polecam narty i buty dla dzieci. Narty dla dzieci mają poprzeczne nacięcia dzięki którym narta jest o wiele mniej sztywna wzdłużnie i małym dzieciom (którym brak jeszcze odpowiedniej masy mięśniowej) dużo łatwiej się jeździ. Również buty są dużo bardziej elastyczne dzięki odpowiedniemu patentowi. Dodatkowo przednia część butów jest dużo wyższa i palce maluchów nie marzną, a dzieci mogą spędzić na mrozie dużo więcej czasu. Do tego dla małych narciarzy (a właściwie ich rodziców i budżetu) kolejny patent - jeden but w 3 rozmiarach. Wymienna wkładka pozwala używania butów przez dziecko w trakcie wzrostu stopy o 3 rozmiary. Jeśli chodzi o kolekcje pań, to Elan chyba jako jedyny producent na świecie, przy budowie nart dla kobiet zatrudnia wyłącznie kobiety (40 osób),od projektu po wzornictwo. Narty dla kobiet robią same kobiety - czy można lepiej? Narty race, takich używa mistrz świata w skicrossie Filip Flisar świetna oferta dla skiturowców również freeride'rzy mają na czym zjeżdżać. Na takich nartach jeździ np słynny Davo Karnicar coś dla "normalnych" narciarzy i gorące podziękowania dla Dagmary, że znalazła czas by mi sporo opowiedzieć, wiele ważnych rzeczy... Pozdrawiam serdecznie!1 punkt
-
1 punkt
-
Nie. Cena GoPassu całodziennego kupionego przez Internet jest zbliżona do ceny 4-godz. skipassu w innych stacjach1 punkt
-
To jest czysta, biznesowa logika. W pierwszych tygodniach grudnia frekwencja w ośrodkach narciarskich wynosi przeciętnie ok. 30 do 40 % frekwencji z lutego, kiedy ośrodki są najbardziej oblężone. Dodatkowo właściciele oferują wtedy zniżkowe karnety np. na Chopoku za 22 EUR za 1 dzień zamiast 35 EUR w sezonie (najtańsza dostępna opcja na Gopassie ). Który więc z bossów, przy zdrowych zmysłach, nie chcąc dopłacać do biznesu, otworzy kilka tras w ośrodku Jasna Chopok np. 18 listopada, kiedy frekwencja wyniesie max. 10%?? Koszty utrzymania nartostrad, wyciągów i wynagrodzeń dla obsługi będą podobne w listopadzie, grudniu, styczniu czy lutym. Pozdrawiam.1 punkt
-
1 punkt







