Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. keisyzrk

    keisyzrk

    Użytkownik forum


    • Punkty

      39

    • Liczba zawartości

      669


  2. janek57

    janek57

    Użytkownik forum


    • Punkty

      25

    • Liczba zawartości

      1 699


  3. andy-w

    andy-w

    Użytkownik forum


    • Punkty

      21

    • Liczba zawartości

      1 563


  4. paolomario

    paolomario

    Użytkownik forum


    • Punkty

      20

    • Liczba zawartości

      452


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 08.03.2018 uwzględniając wszystkie działy

  1. Wiosna nieubłaganie nadchodzi, rano twardo, nawet betonowo, ale w plusowych temperaturach trasy szybko puszczają, na 1-ce tradycyjnie już minerały dla kolekcjonerów. Pierwsze kolejki zaczęły się tworzyć do żółtej około 10, single line na dwie minuty, do gondoli była tylko raz kolejka o 8.30. Od 11 byłem już w COS-ie, trasy dalej twarde, małe odsypy i żadnych kolejek. Powrót do SMR-u trasą 3a bezproblemowy, a dalej już jazda w typowo wiosennych warunkach, miękko, muldy, odsypy, coraz więcej przetarć i pierwsze przetopy. Fajnie spędzony dzień na nartach.
    18 punktów
  2. Mając już nieco dosyć polskiej husarii w Szczyrku i ubezwłasnowolnienia przez sezonówkę udaliśmy się w jedynie słusznym kierunku (niestety tylko na kilka dni). Załoga 4 osobowa w bolidzie wczoraj sprawnie dotarła do Tamsweg który jest naszą bazą wypadową na pobliski Aineck-Katschberg, Turracher Hoehe, Grosseck-Speiereck. Dzisiaj pierwszy dzień minął pod znakiem słońca, lekkiego wiatru na szczycie Aineck, i pustych przyorczykowych trasach w Katschbergu. Wyhasaliśmy się zacnie.
    16 punktów
  3. COS - niższa temperatura i trasy lepiej to wytrzymują, trochę odsypów. Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
    9 punktów
  4. Na nartach też się da... A rower? Cały czas w użyciu, nawet dziś! poniżej Skrzyczne w sobotę: Rowertour...
    8 punktów
  5. Skrzyczne do 11:00 nie popusciło, bardzo twardo i szybko, ludzi niewiele, tem. na Jaworzynie 2- 3 C. Na rozgrzewkę zjechałem pustym Ondraszkiem - polecam.
    7 punktów
  6. SMR - szybka degradacja tras, sporo odsypów w dolnych odcinkach tras... wiosna [emoji15] Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
    7 punktów
  7. Oczywiście zdjęcia są tendencyjnie dobrane i tylko z tych pustych tras. Ludzi trochę jest (narciarze lubią marcowe nartowanie i piwo ), ale Szczyrku z tego sezonu nie da się przebić.
    5 punktów
  8. W czwartek wykorzystujemy piękną pogodę na wizytę w Ośrodku Narciarskim VallNord, znajdującym się po drugiej stronie Andory. Relację z wyprawy do tego ośrodka umieściłem tutaj: Piątek to niestety załamanie pogody. Jest bardzo pochmurno i pada deszcz. Postanawiamy wybrać się do stolicy Andorra La Vella. Caldea - baseny termalne. Nie mogło obyć się bez wizyty w restauracji Chester, która serwuje najlepsze na świecie burgery a także różnej maści "hot-dogi" czy bułki z kiełbasą - w wersji polskiej również Restauracja mieści się w tym budynku: Alkoholicy mieliby tam raj Wracamy i z żalem patrzymy, że rozpogodziło się dopiero na noc. Niestety nie był to dobry prognostyk na Sobotę Chmury wróciły Ale nadzieja umiera ostatnia. Ruszamy. Chcialiśmy znowu udać się w kierunku Grau Roig, ale widoczność na Cortals spadła niemal do zera. Jazda w takich warunkach mijała się z celem, a nawet była niebezpieczna. Dwa razy trasa dosłownie uciekła mi spod nart i, mimo że do słupków wytyczających ich granice miałem dobrych kilka metrów to, zaskoczony lądowałem nawet metr niżej. Postanowiliśmy udać się poniżej pułapu chmur i pojeździć po trasach, które jeszcze nie mieliśmy okazji odwiedzić. Odwiedzam ulubiony kibelek - tym razem nici z widoczków I znowu pogoda pokazuje nam środkowy palec - wieczór bajeczny Niestety, był to ostatni nasz dzień w Andorze. Szkoda, że pogoda pokrzyżowała nam trochę plany i nie mogliśmy popróbować nowych tras ani cieszyć się nimi, jak w pierwszych dniach pobytu. Trzeciego podejścia jak narazie nie planujemy. Niemniej cały urlop uważam za bardzo udany Odwiedziliśmy Barcelonę, słońca przecież też nie zabrakło, ani śniegu, "zaliczyliśmy" Vallnord, znowu Stolicę Andory, popróbowaliśmy świetnego jedzenia i trunków, no i wyjeździliśmy się na nartach po pachy Bardzo zachęcam, by nawet z Polski pokusić się o wyprawę narciarską w te rejony, bo mają bardzo wiele do zaoferowania
    5 punktów
  9. Ostatnio pojeździłem trochę na łyżwach - dwa tygodnie temu i w ostatnią niedzielę na Stadionie Narodowym i wczoraj/dzisiaj na Torwarze. Za pierwszym razem na Narodowym pojeździłem na lodowisku A. Warunki dobre, ale strasznie dużo lodu - śniegu nie było prawie w ogóle!!! Na początku wszystko strasznie śliskie, ale całe szczęście później zrobiło się bezpieczniej. Do tego tłok i pełno osób (w tym ja), które jeżdżą nie najlepiej. Skandal! Powinni pozamykać ten cyrk. A tak na serio, jeździło się bardzo dobrze, tylko rzeczywiście - tłum dość mocno przeszkadzał w nabraniu prędkości. Było też dość zimno - prawie 10 stopni mrozu. Po 75 minutach jazdy rozgrzałem się wodą czekoladopodobną za 10 zł w styropianowym kubku. NIE polecam. Za to jazda była tak dobra, że pewien chłopak oświadczył się pewnej dziewczynie. "TAK" było słychać na całym stadionie Na Narodowym dość mocno reklamuje się SON i cały TMR Tydzień później w niedzielę 4.03 pojechałem również na Narodowy - tym razem na lodowisko B - jest chyba odrobinę mniejsze (albo to tylko wrażenie, bo na środku stoi samochód). Z boku jest wydzielony fragment dla początkujących, ale tak naprawdę początkujący jeżdżą wszędzie. Na serio muszę niestety przyznać, że tutaj warunki były słabe - lód nie został dobrze przygotowany. W kilku miejscach było dość chropowato - przy nieco szybszej jeździe dało się to odczuć w kolanach. Natomiast wczoraj poszedłem na lodowisko COS Torwar - na 23:45. Nocna Ślizgawka Politechniki przyciąga wielu studentów tak, że zawsze jest tłok. Jest to pewnie spowodowane także tym, że jazda jest darmowa. Tuż przed naszą jazdą rozgrywał się tu mecz hokeja Podczas naszej slizgawki rozdawane były kanapki Wasa oraz RedBulle. Od razu przyjemniej się jeździło po takiej dawce energii. Na koniec (po godzinnej jeździe do 0:45) pół godzinny spacerek do domu. Świetnie spędzony czas Na koniec relacji wspomnę coś o mojej technice. Nie są to wyżyny łyżwiarstwa, ale z każdą godziną spędzoną na tafli staram się poprawiać. Ostatnio zacząłem uprawiać styl narciarski, czyli jazda śmigiem na łyżwach. Po 3-5 okrążeniach stopy wysiadają, ale zawsze to jakieś urozmaicenie od nudnej jak flaki z olejem jazdy do okoła. Pozdrawiam Marcin ~leitner Wysłane z mojego SM-J320FN przy użyciu Tapatalka
    4 punkty
  10. Również odwiedziłem dzisiaj Korbielów (jazda 10-14 niestety nie wyrobiłem się wcześniej), załapałem się na słoneczne przejaśnienia, minusem przejaśnień było przyspieszone mięknięcie nasłonecznionych fragmentów tras, miejscowe "wychodzenie" podłoża (przy w sumie malej ilości ludzi). Tory pod orczykiem z Miziowej na Pilsko właściwie nie wyrównane (ze Szczawin na Miziową ok). Mimo wszystko można było dziś nieźle pojeździć. Szkoda że nie działał talerzyk na Kopiec. Dla zobrazowania dzisiejszych (08.03.2018) warunków załączam kilka zdjęć.
    4 punkty
  11. Ujeździłem się jak dziki bóbr od 9 rano do 13 na COS i reszta na SMR do 15.45 Jak kończyłem COS.cieszyłem się, jak spocony dotarłem na SMR żałowałem że tam nie zostałem ale tylko przez chwilę. Potem orałem jak inni prawie wszytkie trasy. Teraz tłukę się w pociągu do Katowic w domu będę po 20 Jeżeli miałbym komuś doradzać to: zima jeszcze trwa bierzcie narty i w góry!
    4 punkty
  12. W sobotę 10.03.18 jesteśmy w Krynicy i bawimy się w Słotwiny Ski (wiadomo finały Family Cup). Niedziela 11.03.18 Wisła i mój debiut na Nowa Osada. Może ktoś dołączy z forum?
    4 punkty
  13. Dzisiaj warunki trudne. Duzo lodu przetarc kamieni na calej dlugosci od pilska do szczawin. Najlepsze waruny na plaju i trasie z plaju do szczawin przez lasy. Solisko czyne od 15 w tygodniu. Szkoda. Przy takiej temp. w przyszlym tygodniu pewnie bedzie koniec. Swoj sezon na pilsku uznaje za zamkniety 😊.
    4 punkty
  14. Mnie w mrozy wystarczają dwie a jak cieplej jedna. Uprawiam typowe narciarstwo turystyczno- rekreacyjne to jest i plecak z kanapkami, termosem... i herbatka z prądem w knajpie a średni dystans na nartach to18-20 km. (bez wyciągów) tyle mi wystarcza do udanego spędzania czasu co wśród krewnych i znajomych w podobnym do mojego wieku (55-65) i tak wzbudza podziw lub zdziwienie, bo wielkość z nich albo jedzie na narty 2-6 razy w roku ,albo nie uprawia żadnego sportu siedząc w wolnym czasie przed telewizorem lub w pubie przy piwie. Narciarstwo w stylu wujota (Wieśka) to dla mnie ekstremalne obciążanie organizmu i w moim rozumieniu nie jest wypoczynkiem a ,,mordęgą" ,ale widocznie ma końskie zdrowie , wytrzymałość i w taki sposób wypoczywa. Mnie nawet zadziwiają narciarze amatorscy mający 40 i więcej dni na nartach w sezonie bo ja nawet jakbym miał możliwość więcej niż 20 razy na narty bym nie pojechał (raz miałem tyle) .Staram się zrozumieć ,ze ich pasja narciarska jest większa od mojej ,ale ciężko mi to przychodzi. Oczywiście jeździjcie koledzy nawet 200 dni w roku na narty Dużo zdrowia Wszystkim!
    4 punkty
  15. Panowie - podstawowa kwestia - o jakim narciarstwie mówimy? Z wypowiedzi i zdjęć można wywnioskować parę rzeczy. Czym innym jest narciarstwo typowo zjazdowe, całodzienne, w ośrodkach alpejskich, z doskonałą infrastrukturą trasowo/gastronomiczną na każdym kroku. Czym innym jest 2 godzinny wypad na stok do Wisły. Czym innym jest skitouring - z założenia omijający skupiska ludzkie. Mówimy de facto o całkowicie różnych aktywnościach. Np w takich okolicznościach raczej trudno o gospodę: Tak samo trudno sobie wyobrazić na lodowcu pustą knajpę, a obok siedzących ludzi na śniegu, delektujących się własnymi zapasami. Czas posiłku w knajpie może być podobny do czasu zjedzenia kanapek na śniegu, wypicia herbatki z termosu itp. Jedni lubią jeździć z plecakiem, inni nie (ogranicza ruchy, zmienia rozkład ciężkości, przeszkadza na krzesłach etc). O kwestii pogody nie wspominam - przy -15 i padającym śniegu - fajnie jest raz na 8 godzin lekko się ogrzać. Z wypowiedzi większości kolegów wynika, że jak wyjazd rodzinny - to knajpa i popas to oczywista sprawa, tu jesteśmy praktycznie wszyscy zgodni :-) A jak jedziemy na narty, to napie..amy :-) Ale chłop musi też się napić, zjeść, może pójść na stronę. W plenerze nie konieczniej musi to pójść szybciej.... Paradoksalnie - mój siedmiolatek potrafił w styczniu spędzić ze mną na stoku 8,5 godziny, przejeżdżając ~ 40 km (miał oczywiście przerwy). Parę tygodni wcześniej, gdy byłem z mocną, dorosłą ekipą - paru zawodowców "kończyło" się grubo przed 14tą, mając na liczniku zdecydowanie mniejszy przebieg (bóle pleców i kolan, brak sił itp ) Jak wyskakuję na wieczorną na 2 godziny, wtedy faktycznie szkoda czasu na piwo, proste. Reasumując - wszystkich natura ciągnie w góry. Wszyscy jadą na narty, chłonąć widoki, doznawać strzałów adrenaliny. Z tym, że jedni lubią wozić plecak, inni nie, jednym nie smakuje herbata w schronisku, inni delektują się proponowanymi tam daniami. Jeden woli pojedyncze gacie, drugi 3 pary kalesonów - ale czy to jest w nartach istotne? Każdy ma rację. Pozdro
    4 punkty
  16. W uzupełnieniu fotki z wczorajszej wycieczki narciarskiej kończącej mój sezon 17/18 (tak na 90%). Wycieczki bo wyjazd do tych dwóch stacji szczyrkowskich tak traktuję (COS plus SMR). Zdjęcia kiepskiej jakości . Na kilku chciałem pokazać jak trasy wyglądały po 13-tej (przetarcia),kijki to pomiar grubości warstwy śniegu na Skrzycznem, knajpka ,,Maja" bo tam częstują świetną nalewką (nie za darmo). Pozdrowienia . Proszę jeździć jak długo każdy ma chęć . Mnie jazda w ciapie, a taka już przeważała wczoraj po 12-tej nie specjalnie rajcuje.
    4 punkty
  17. @Wujot moje podejście kiedyś było podobne... ...plecak na plecach i? ...szkoda czasu na sikanie Z perspektywy lat trochę się zmieniło. Po pierwsze - zacząłem się liczyć z grupą (tu wpływ na mnie miała Paula i wyjazdy z nią- inna siła fizyczna) i zwolniłem. Po drugie stan fizyczny. Mocny upadek, kontuzja (cały mój 2018 rok) - to wymusiło na mnie trochę inne spojrzenie na narciarstwo. Bardziej rozważne, spokojniejsze. Po trzecie i chyba najbardziej istotne, do czego dojrzałem......... chyba dojrzałem??? Nie liczy się ilość jazdy, kilometry...a jej jakość. ...a pod pojęciem jakość - każdy ma swoje upodobania. Moim jest technika i szybkość - wolę mniej pojeździć ale skupiony na 200% niż odwalać kilometry dla samych kilometrów, bądź brać się np. za jazdę poza trasową jak jeździć tam nie umiem. Niestety na naszych stokach ale także poza nimi, świadomych narciarzy jak na lekarstwo. Masa kamikadze, zero pracy nad techniką, na ogół bezmyślna jazda bez taktyki jazdy, o której często na forum jest pisane. I to tak, jak wyżej napisałem - dotyczy niestety narciarzy poza trasowych również, których zauważyłem ostatnio cała masa takich, którzy nie zdając sobie sprawy z niebezpieczeństw, mając w sobie całe pokłady samouwielbienia jeśli chodzi o umiejętności - ryzykuje swoim zdrowiem i życiem. Reasumując - jak dla mnie: lepiej mniej, a bardziej świadomie. No i po czwarte - warto też zwolnić, zatrzymać się, odpocząć nie tylko z powodów, o których pisze Bumer, ale również po to by popatrzeć i brać góry pełną piersią, a przede wszystkim sercem. Przebywanie w górach, nie koniecznie w ruchu - jest cudowne. Pozdrawiam marboru
    4 punkty
  18. To ja też coś wrzucę a'propos popasów oraz leżakowania Takie życie Arturze. Pozdro Wiesiek
    4 punkty
  19. Potwierdzam zniżkę na karnet. Przyjemnie się jeździło, spokojnie i bez kolejek. Trasy niebieska i czerwona przejechane ratrakiem, ze świeżym, zmrożonym sztruksem (jakość dobra, miejscami lekkie zagłębienia pozostawały z jazdy w ciągu dnia). Czarna trasa zostawiona bez wyrównania - szkoda, bo były muldy, które zdążyły już stwardnieć. Temp. ok. 0 st. C pod koniec jazdy. Kilka fotek:
    3 punkty
  20. Lepsza Nowa Osada (chyba, że zdanie zmienię w niedzielę) niż nic. Chciałbym pościgać się na ściance w Szklarskiej, ale od lat jest nieczynna. Na pewnych zawodach ( bez nazwy, by nikogo nie urazić) przygotowałem narty gigantowe (promień 27) krawędzie zrobione na całej długości, bez przytępienia końcówek. Trasę widziałem pierwszy raz w życiu, ale wyglądała nawet, nawet. Niestety stromo na dole, a płasko na górze, to najgorsze rozwiązanie. Efekt, na pierwszych 5 bramkach nie potrafiłem skręcić, narty jechały na wprost (brak prędkości, początek trasy mega płaski, a bramki roztawionne szeroko jak na stromym stoku). Skręty na tych bramkach wykonywałem niczym biegacze narciarscy, przekładając narty. Dopiero ostatnie 4,5 bramek zjechałem jak należy. Amatorzy nie mają łatwo na zawodach, bramki ustawiają czasami ludzie, którzy nie mają o tym pojęcia, niestety. Najlepsze zawody są jak bramki ustawiają trenerzy lub byli zawodnicy i wtedy nawet na nieciekawej trasie można sensowne zawody przeprowadzić... Jak będzie w Nowej Osadzie....?
    3 punkty
  21. Całkiem nieświadomie uciekałem przed Tobą, od 10:30 byłem już w SON Skrzyczne- zima i twardo , SON wiosenna jazda. Single Line w SMR powinna nazywać się Duo Line, najgorzej że stoją parami i jak nie ma miejsca dla drugiego to czekają - a krzesła jadą puste i efekt jest wręcz odwrotny, zmniejsza się przepustowość.
    3 punkty
  22. Koncepcja elektrowni szczytowo-pompowych wykonanych w nieczynnych kopalniach to był temat mojej pracy magisterskiej 32 lata temu - wytypowaliśmy do tego kopalnie LGOM-u (czyli KGHM) ze względu na dużą trwałość i szczelność wyrobisk oraz duże spady (700-1000 m). W głowę zachodzę dlaczego tyle się mówi o akumulatorach (w sumie o znikomej możliwości magazynowania) a nie rozwija el. szczytowo-pompowych. Co do energetyki solarnej to czytałem opracowanie o dobrym jej skorelowaniu z letnimi szczytami zapotrzebowania na prąd. Okazuje się, że klimatyzacja bardzo się u nas dynamicznie rozwija (a coraz cieplejszy klimat jeszcze to pogłębi) i OZE słoneczne w wielkości 300-500 MW jest uzasadnione. Na tyle zresztą został określony ten wolumen z wsparciem państwa. Czyli nie dotujemy Witka a jego prąd (i te dodatkowe 25%) są mądrze wykorzystane. Co prawda w "naszych" rękach są inwestycje w sieć przesyłową ale uwzględniając rozproszony charakter takich producentów to raczej sieć to wytrzyma. Szerzej biorąc to nawet stada elektrowni szczytowo-pompowych nie skoreluje się z wiatrakami. Dopiero produkcja np wodoru jako paliwa do aut mogłaby być sensownym wykorzystaniem energii solarnej i wiatrowej. I myślę, że tak się stanie bo panele bardzo szybko tanieją i w którymś momencie ( powiedzmy za 5 lat) pojawi się kupę potencjalnie taniej energii z którą coś będzie można zrobić (a choćby i benzynę). Na razie jest jeden wielki Chaos - rozsypujące się sieci, przepływ kołowy z Niemiec, idiotyczny rozwój samochodów elektrycznych (no to nam nie grozi). Widać grę różnych sił i interesów. Plus fobie. Rozumu (po stronie decydentów) tylko brak. Pozdro Wiesiek
    3 punkty
  23. Jakieś zawody? To powodzenia Mistrzu. Stok nieciekawy i będzie tam w niedzielę bardzo ciepło. 15C stopni w cieniu a stok zwrócony chyba na poł.zachód .Zwykle w weekend tłumy. Niedalekie Skolnity ,Kiczera (Stok)czy Czantoria zdecydowanie ciekawsze. Dobrej jazdy życzę.
    3 punkty
  24. Co kto lubi. W krótkich gaciach (obcięte dżinsy) ja tylko w największy upał po pobliskim lesie na rowerze. Oczywiście na nartach, w samych majtkach nawet nikomu nie zabraniam.
    3 punkty
  25. Wytłumacz mi po co piszesz takie bzdury... Skąd u co poniektórych takie skłonności konfabulacji... Stałeś w 30 minutowych kolejkach? Przecież idelnie pokazałeś na wykresie, ze nie stałeś nawet 10 minut... (w przeciągu pierwszej godziny nie stałeś nawet 5 minut). Jedyna dłuższa przerwa jak zjechałeś na sam dół (prawdopodobnie WC lub parking). Ludzie ogarnijcie się trochę...
    3 punkty
  26. SMR - wszędzie twardo, za wyjątkiem końcówki 3-ki, warunki bardzo dobre, kilka drobnych, nieszkodliwych przetarć. Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
    3 punkty
  27. Ja z plecakiem nie jeżdżę nigdy. Odbiera mi z 10% radości z jazdy. Usiąść na 30 min w knajpie to dla mnie element całości. Ale zawsze uważałem się za turystę narciarskiego. Nie mam zacięcia sportowego. Narty to forma aktywnego relaksu.nie lubię jeść na wyciągach. Wyciąg to moment na przemyślenia, kontemplację.
    3 punkty
  28. Nie wiem jak to zrobiłeś, ale przy pół godzinnych kolejkach 78 km brutto chyba nie jest realne. Tak przynajmniej wynika z moich szybkich obliczeń
    3 punkty
  29. Dzisiaj trochę „szaleństwa !” na Nowej Osadzie Śnieg mokry , gdzieniegdzie minimalne odsypy , kolejek do kolejek brak , temperatura dodatnia ..... Zrobili tu lekkie przeprofilowanie głównej trasy tworząc kilka delikatnych górek zmieniając kwalifikację trasy niebieskiej z „nudna „ na „ujdzie „ Pozdrawiam
    3 punkty
  30. Kontynuując... W wtorek znowu obudziła nas super pogoda. Co prawda zimno, ale przed nami znowu hektary fajnych i dobrze przygotowanych tras Land Rover'y tam, gdzie zostawiliśmy je w zeszłym roku Z tego co się orientuję, tor do objeżdżania biegnie wokół jeziorka, które w zimie zamarza i pokrywa je śnieg, wobec czego trudno je wypatrzeć Espiolets, górna stacja gondoli Soldeu. Hanka czujna... Tak, wszystko działa, wszystko gra i buczy Jedziemy Gall de Bosc w kierunku Riba Escorxada. Zaczęliśmy od strony El Tarter bo Hanka chciała przejechać przez tunel Tosa Dels Espiolets Tosa De La Llosada Jedziemy znowu w kierunku El Forn i Mont Magic, gdzie łapią nas chmury - dobry pretekst na coś ciepłego i ewakuację Znowu po jasnej stronie mocy Ponownie bliżej El Tarter. W dół do Riba Escorxada ale tym razem przez Miquel'a Rzut oka w dół i dookoła. Na ściance lód. Odpoczynek w strefie Espiolets. Popołudnie znowu słoneczne Przypominam, że był jeszcze Karnawał Wyruszamy, by pojeździć trochę w strefie C. De Les Solanelles (po lewej). W środę pogoda, niestety się zmieniła. Słońce rzadko przebijało się przez chmury. Plan na ten dzień był eksplorować dalsze sektory Grandvaliry. Udaliśmy się w strefy Cortals, Llac Del Cubil i Pla De Les Pedres. Płaskie światło zmuszało do ostrożniejszej jazdy. Ruszamy z Soldeu. Trochę ponuro. W nocy dopadało. Cortals. Objeżdżamy trasy pomiędzy Cortals a Llac Del Cubil. Llac Del Cubil. Krzesło (i orczyk) na Pic Cubil. Na szczycie widok w kierunku sektora Grau Roig i spowite chmurami wyciągi pomiędzy Coll Blanc a Piolet. Jeździmy trochę z Pic Cubil, głównie trasą L'Avi - dłuższa niż czerwone wzdłuż wyciągu, więc i zabawy trochę więcej. Nawet troszeczkę słońca się pokazało. Kilka widoczków z trasy w kierunku Cortals. Wracamy na Cortals i "próbujemy" zjeżdżać do Pla De Les Pedres, trasą Solanella. Niestety chmury i płaskie światło odbiera całą frajdę. Przejeżdżamy pod wagonikami dowożącymi narciarzy z Encamp. Solanella. Pla De Les Pedres. Jedziemy krzesłem w kierunku C. De Les Solanelles. Postanawiamy trzymać się już tras bliżej Soldeu. Zaczyna mocno sypać. Nic, wracamy. CDN...
    3 punkty
  31. Podróż z Barcelony do Andory zajęła nam ciut ponad dwie godzinki. Wjazd od strony Hiszpanii robi spore wrażenie. Pireneje wyglądają niesamowicie. Pogoda dopisywała niemal do samej Andory, ale tam, niestety, było już pochmurno i padał śnieg. Drogi przejezdne, ale trochę humory nam się popsuły. Poprawili je właściciele apartamentu, którzy "stałym" klientom zaoferowali sporo zniżek. Zwłaszcza na karnety dostaliśmy spore upusty Super Zameldowaliśmy się ponownie w Soldeu, w tym samym apartamencie co rok wcześniej. Znowu oferta na booking okazała się najkorzystniejsza przy rezerwowaniu, a jak wspomniałem, dostaliśmy jeszcze i zniżki i gratisy. Duże zdziwienie, bo w Soldeu zauważyliśmy dużo aut na brytyjskich balchach. Pamiętam, że rok temu, też podczas brytyjskich ferii szkolnych Brytyjczyków było w Andorze jak na lekarstwo. Potem, na stokach też spotykaliśmy ich dużo. Duża odmiana. Ciekawa była podróż na kanapie z pewną dziewczyną, która przyjechała jako opiekunka z grupą 48 nastolatków. Do kraju, gdzie w sklepach butelka wina kosztuje 2Euro, a 5 litrów whiskey jakieś 35 Mówiła, że trudniej ich w sklepach niż na stokach upilnować. Pogoda po przyjeździe (niedzielny wieczór, 11 lutego 2018): Poniedziałkowy ranek przywitał nas jednak odmiennie do prognoz pogody Owszem, po niebie wałęsały się, nawet i gęste, chmury, padał śnieg, ale pojawiło się sporo przejaśnień Z animuszem ruszyliśmy do stacji gondoli. Tutaj mały "zonk" - okazało się, że nie ma już wolnych szafek na narty, gdzie chcieliśmy zostawić buty na zmianę i pokrowiec na narty i kijki, czy potem same narty. Wróciłem po samochód i zaparkowaliśmy na wielopoziomowym parkingu przy gondoli. Średnio takie parkowanie wynosiło mnie jakieś 9 Euro za dzień, gdzie za szafkę też płacilibyśmy podobnie. Więc na jedno wychodziło. W sektorze El Tarter są podobno szafki z suszarkami na buty Kolejne zdziwienie przy stacji gondoli, gdzie zobaczyliśmy niesamowitą rzeszę ludzi. Nie myśleliśmy czekać, więc szybki zjazd windą na dół i pod kanapę, która równolegle do gondoli też wywozi narciarzy na górę do sektora Espiolets. Tutaj pusto Armatki, mimo opadów, dosypywały Na górze też pięknie Dla rozgrzewki odświeżamy wspomnienia na stokach pomiędzy strefą Espiolets a Tosa de la Llosada Udajemy się w kierunku strefy Portella, by dalej bajkową Rossinyol dotrzeć do El Forn U góry trasy Daina (Portella) znajduje się punk pomiaru prędkości. Mój wynik to 51.4km/h, gdzie kamerkowy gie-pe-es pokazał potem jakieś 56km/h czyli pomiar był zbliżony. W dół Magic Mont, czyli Rossinyol: Bajkowa strefa El Forn, Canillo (widziana głównie z kanap Portella i Junior - ta wywozi właściwie do strefy z usługami dla narciarzy, i górnej stacji gondoli z Canillo): Po południu ruszyliśmy w kierunku El Tarter. Wcześniej, w restauracji, Hanka postanowiła zgubić gogle - dziecko zawsze ci przypomni, że jest ci "najdroższe" na świecie W oddali strefa Tosa De La Llosada i trasy Oreneta i Texio. W El Tarter, czy raczej strefie Riba Escorxada. Po lewej jedyna chyba kanapa, gdzie były kolejki. Jakiekolwiek dłuższe, bo tak, to głównie bez przestojów. Pamiątki po Pucharze Świata u góry strefy Tosa Del Espiolets No i oczywiście, Karnawał ciągle się nie skończył Powoli objeżdżamy stoki w kierunku Soldeu. Niestety, trzeba będzie kończyć ten pierwszy dzień. Dojeżdżamy do początku, czyli stacji krzesła Soldeu i gondoli Soldeu (mostkiem dojeżdża się do wind) Wieczór zapowiada się ładnie: Pewnie jutro zrelacjonuję kolejne dni
    3 punkty
  32. To taki trochę płaski stok, ale wygląda jakby ktoś się starał i zaczął z tym coś robić. Jest usypanych parę górek, więc może być interesujące ustawienie trasy. p.s. Dojeżdżasz do krawędzi i nie widzisz przez chwilę co będzie dalej.
    2 punkty
  33. Właśnie to chciałem napisać, że da się odpowiednio podkręcić nawet na lajtowym stoku
    2 punkty
  34. Półka to zdaje się na Skolnity była
    2 punkty
  35. Po południu to będziemy jeszcze w trasie, ale jeśli dotrzemy o przyzwoitej porze to się odezwiemy, może jakaś kawka, albo co... 4 Puchar Nowej Osady, lubię trudne warunki, inny stok nie wchodzi w rachubę... Na Stożki już byłem, a zawodów raczej nie przeniosą na inną trasę... No to super, spodziewam się jeszcze jakichś forumowych gwiazd....
    2 punkty
  36. Ja dołączę chętnie 😀
    2 punkty
  37. Jedz do Szczyrku do COS na 4 godzinki tam na FIS fajnie pojeździsz. Wczoraj i dzisiaj było tam dobrze .Taka propozycja tylko.
    2 punkty
  38. Patrzę na prognozy i chyba szykuję się jazda w krótkich gaciach...
    2 punkty
  39. Tak, najlepiej mi sie jezdzi z plecakiem z trzema Tatrami w srodku i termosem.... ni i o bagietkach zapomnialem Zaraz bedzie fala hejtu
    2 punkty
  40. ok, wkleję zrzuty z telefonu, by zaspokoić niedowiarków..
    2 punkty
  41. Pewnie 78km mierzone przez Endomondo wraz z przejazdem skibusem
    2 punkty
  42. Keine Selbstbedienung głaszcze trochę naszą próżność i kawa lepiej smakuje Lubimy też klimaty plecaczkowe, a jedno nie wyklucza drugiego. Trochę żal tych co uważają że termos i domowe łakocie z plecaka to obciach, raczej wynika to z ich kompleksów lub lenistwa, bo dobrą herbatę do termosu trzeba zrobić samemu.
    2 punkty
  43. Papierek z GOOOPASA zabierz do GONDOLA TMR i tam dostajesz karte tymczasowa za 10 zł a Twoja karta imienna dotrze za 30 dni pocztą . miłego szusowania
    2 punkty
  44. Ja miałem tak dzisiaj. Najpierw COS a po godzinie przez 5 godzin w SMR. Razem 6 godzin (08:00-14:00). Dzisiaj prawie bez kolejek. Warunki do 10-tej bardzo dobre i dobre. Od 11-tej szybka degeneracja tras :odsypy ,przetarcia ,placki lodowe,kamole, mokry tępy śnieg poniżej Hali s. itp. Bez kolejek lub 1-3 minuty do gondoli i żółtej kanapy. ,,Starzyk" czyli ja ,,zajechany'' jak po dniu jazdy na trasach w Tyrolu. Miałem zawitać w SMR po feriach w przyszłym roku a pojechałem po 5 dniach. Robi się ciepło bo od -1 o godzinie 08:15 na Skrzycznem do około +4/5 stopni w godz. 13-14 w Czyrnej i w Solisku. Bardzo udany dzień na nartach i chyba moje pożegnanie sezonu 17/18. W prognozach coraz większe ciepło. Na Skrzycznem leży 0,5 m śniegu to FIS w COS jeszcze jakiś czas pociągnie ,ale w SMR to słabo to widzę. Jutro wrzucę fotki .
    2 punkty
  45. Minął roczek, a my postanowiliśmy znowu uszczknać tych dobrych wrażeń z poprzedniego wyjazdu do Andory. Poprzednim razem zrobiliśmy w sumie tylko rekonesans, a tym razem chcieliśmy ruszyć na podbój pozostałych sektorów Grandvaliry. Niestety prognoza pogody tym razem nie była tak nudna jak poprzednio i słoneczne dni przeplatały pochmurne, padał śnieg a "buffy" naciagaliśmy na twarze też i z zimna, a nie by nie opalić się za mocno. Plany musieliśmy rewidować na bieżąco. Niemniej urlop, jak najbardziej się udał. Tak krajoznawczo, jak i narciarsko Zaczęliśmy udając się trochę dalej na południe. Do słonecznej Barcelony. Wiem, że sporo osób udających się do Andory z Polski, leci samolotem właśnie do tego miasta. Bardzo polecam zarezerwować sobie trochę czasu na zwiedzanie, bo robi ono niesamowite wrażenie. Zabytki, parki, piękna plaża a zamiast gołębi i kasztanowców - palmy i papużki Do tego trafiliśmy na końcówkę Karnawału, więc co krok odbywały się jakieś parady, występy i pokazy sztucznych ogni - w Barcelonie tańczy się chyba od rana do... rana Najważniejsze miejsca odwiedziliśmy korzystając z dwupiętrowych autobusów turystycznych typu "hop-on-hop-off" - super opcja na zwiedzanie, polecam Żałować, że jeszcze dzień tam nie zostaliśmy. Dla jadących, jak my, z Wysp Brytyjskich, dopowiem, że podróż z Calais zajęła nam 12 godzin (całość pewnie z 16). A jechałem trochę na okrągło, na Reims, Lyon i potem Montpellier, bo dzień wcześniej powiedzieli w radio, że śnieg sparaliżował Paryż. Rzeczywiście, Francja przywitała nas opadami śniegu, ale nie trwały one długo. Dużo było widać aut na brytyjskich blachach, ale większość odbiła na Grenoble - w kierunku francuskich Alp. Im dalej na południe, tym robiło się pogodniej, a i przyroda zmieniała się w oczach - ta śródziemnomorska to powodowała bezustanny wytrzeszcz oczu Pięknie Za autostrady, do samej Barcelony zapłaciliśmy jakieś 120Euro (z Andory, przez Tuluzę i Paryż - około 60Euro). Paliwo w Hiszpanii (czy może Katalonii) jakieś 20-25 eurocentów tańsze niż we Francji (tutaj średnio 1.58Euro przy autostradach). W Andorze, jeszcze tańsze - 1.13Euro. Kilka fotek z Barcelony: Mimo, że mieszkaliśmy może z cztery przecznice od morza, to dostęp do niego "odgrodzili" nam Maratończycy Obrazki jak z czołówki Miami Vice: Za chwilę postaram się wrócić do wątku narciarskiego... CDN
    2 punkty
  46. 2 punkty
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...