Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. marionen

    marionen

    Użytkownik forum


    • Punkty

      47

    • Liczba zawartości

      4 615


  2. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      35

    • Liczba zawartości

      7 223


  3. mirekn

    mirekn

    Użytkownik forum


    • Punkty

      19

    • Liczba zawartości

      1 001


  4. Chrumcia

    Chrumcia

    VIP


    • Punkty

      16

    • Liczba zawartości

      800


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 31.03.2019 w Odpowiedzi

  1. SZRENICA Uwielbiam okolice Jeleniej Góry, widoki na Karkonosze są zniewalające (tzn dla mnie), kilka przykładów widok na Śnieżkę z okolic Piechowic Szrenica, trasa FIS (w tym sezonie czynna, co jest zjawiskiem niezwykłym niestety), Końskie Łby po prawej, a po lewej Szrenicki Kocioł (tak naprawdę kotłem nie jest) który jest w rzeczywistości niszą niwalną... jeden z najładniejszych (mój nr 1) widoków... na Śnieżne Kotły, między kotłami widać stacje nadawczą RTON Śnieżne Kotły (to już prawdziwe kotły polodowcowe) Szrenica to także schronisko o tej samej nazwie, docierają tu głównie turyści piesi, skiturowcy oraz freeriderzy Blisko ze Szrenicy jest na Halę Szrenicką gdzie jest kolejne schronisko... od góry i od dołu... w środku atmosfera typowo schroniskowa, gwar, hałas; wydaje się, że dużo więcej jest ludzi w schronisku niż na stoku. Wszędzie już wiosna, ale patrząc przez okno schroniska - zima jeszcze się nie poddała... Druga sekcja krzesła na Szrenicę prowadzi przez las i później wzdłuż trasy FIS (zwanej ścianą), oczywiście korzystałem z niej, bo trasa oficjalnie otwarta i nie trzeba się rozglądać czy nie zjawi się ktoś chętny do wręczenia mandatu (co się zdarza niestety) Po drodze widać nartostradę Śnieżynka w doskonałym stanie, która jest alternatywą dla ściany między górną, a pośrednią stają krzesła, nie wszyscy ją lubią, bo jest sporo trawersowania na niej... Z górnej stacji krzesła jest widok w stronę Śnieżnych Kotłów (z drugiej strony) tu widać tylko stację nadawczą. Mała ciekawostka, budynek powstał pod koniec 19 wieku i było to początkowo schronisko "Nad Śnieżnymi Kotłami". Dopiero po wojnie w roku 1960 przy okazji Igrzysk Olimpijskich w Rzymie zamontowano maszt nadawczy telewizyjno-radiowy i obiekt przejął EmiTel... widać pośrodku Łabski Szczyt (nieopodal ma swe źródło rzeka Łaba (Laba, Elba w zależności od kraju). Na zdjęciu widać Łabski Kocioł (który też nie jest kotłem tylko niszą niwalną). Jak się dobrze wpatrzyć w zdjęcie to między drzewami widać schronisko Pod Łabskim Szczytem (prąd jest tu, jak w niektórych słowackich schroniskach tylko z agregatu prądotwórczego, włączany z reguły po południu). Koło schroniska była kiedyś fajna trasa narciarska i orczyk. Prawie nigdy nie było tu kolejek, trasa wymagająca, a dotrzeć na miejsce nie było łatwo. Ja tam jeździłem w latach 70-tych i 80-tych. W obecnych czasach nie ma raczej szans by ponownie powstała tu trasa narciarska... Ze Szrenicy można zjeżdżać najdłuższą trasą w Sudetach, Lolobrygida w marcu, kwietniu, jeśli jest śnieg to moja ulubiona nartostrada, firn lub miękki śnieg potrafi dać wiele frajdy na tej trasie... tu odcinek przy orczyku Świąteczny kamień, najprzyjemniejszy do zjazdów... Sobota to również dzień zawodów o Puchar Burmistrza Szklarskiej Poręby, sporo narciarzy, trzeba się było dobrze rozgrzać by nie dać plamy (jak w ubiegłym roku, gdy zaliczyłem glebę na ostatniej bramce) Po 10, z małym opóźnieniem zawody ruszyły pełną parą... trochę prywaty: i mnie się nieźle jeździło, choć nie było bezbłędnie (ja jednak nie Marcel czy Petra) ... Po zawodach czas na rozprężenie i trochę swobodnej jazdy po świetnym miękkim śniegu, tutejsza hala to świetne miejsce dla chcących zatoczyć pełne koło. Tu można tego dokonać w każdej chwili, jest szeroko i nie jest stromo, najlepsza pora na takie realizacje (jak ktoś lubi)... Podsumowanie świetnego dnia na nartach (nie tylko zawodów) w otoczeniu Burmistrza SZP i głównego sędziego zawodów... Pozdrawiam serdecznie. PS i szczególne podziękowania dla Ani za świetne (moim zdaniem) zdjęcia!😊
    34 punktów
  2. Dziś też super. Warun lepszy niż się spodziewałem przy tej temperaturze. 4-ka daje radę, trasa z małego s. też. Kopa już trochę za wolna.
    10 punktów
  3. Krótki film pokazujący, w jaki sposób v-ce Mistrz Świata oraz v-ce Mistrz Olimpijski testuje narty slalomowe w trakcie WorldSkitest 2019 w Bad Kleinkirchheim
    9 punktów
  4. Jest dobrze, na dole śnieg mokry i bardzo mokry, dość dużo igliwia na śniegu, ale dla nart niebezpieczeństwa nie ma. Narty trzeba ściągnąć jakieś 100m powyżej dolnej stacji w Kuźnicach. Na górze rewelacja, w nocy przymrozek więc z rana trasy twarde, trzymały gdzieś do 11. Później bardzo ciepło, ale stok w stanie dobrym i bardzo dobrym do końca dnia. Na Goryczkowej, w kotle miejscami oblodzenia. Dzisiaj zrobiłem kilkanaście przejazdów Gąsienicową i dwa Goryczkową. Było to wymarzone zakończenie sezonu, teraz narty zasmarować, buty wysuszyć i do szafy Myślę,że na Kasprowym będzie można jeszcze pośmigać z 2-3 tygodnie w warunkach bardzo dobrych, ale jak dla mnie za ciepło 😝 PS. To tyle na ten sezon, przez okres letni postaram się przedeptać SzCyrk i obfotografować co tam wyczyniają 😆
    8 punktów
  5. Molltek...jak to mogłeś zrobić Tuxowi? Cz.3 - ostatnia. Ostatnią część zaczynam od widoków... Ten jak się przyjrzycie z widokiem na Ankogel - z daleka widać, że bardzo fajny ON. Koniecznie musimy odwiedzić - nawet w głowie kiełkuje niezwykłe skisafari na przyszły rok... Wszędzie biało... Razem. I sam po krótkiej wspinaczce granią. Polazłem sobie trochę a co? Szersza perspektywa i w oddali najwyższy szczyt Austrii Grobglockner 3798 m npm. I szersza perspektywa z obrazem po obydwóch stronach grani: Paula: Szczyt z charakterystycznym krzyżem Scharecka 3122 m npm - nie wchodziliśmy, bo stwierdziłem, że w butach narciarskich, to zbyt niebezpieczne podejście. Doszedłem jedynie do końca prowizorycznej poręczówki. I znowu trasy... Śliczne skałki Najbardziej zewnętrzna... Marboru i w oddali On - Top Austrii. Jeszcze trochę skałek... I kończymy jazdę ok 16:15. Endomondo wskazało 92 km. Słabo, bo spóźniliśmy się i na miejscu, pod kretem byliśmy dopiero ok 9 rano. Późno. Jutro do domu Po drodze jeszcze pół dnia nartowania No ale relacja dopiero będzie napisana z Polski. Pozdrawiam marboru PS. Austriacy na dole, to już plażują na całego 😮
    7 punktów
  6. A na Chopoku lepiej dziś było? Wydawało mi się że Tatrzańska Łomnica wyżej leży... No dobra, czas na relację... Chopok też brałam pod uwagę jeśli chodzi o wyjazd, ale byłam tam chyba 5 lat temu w połowie kwietnia i było podobnie jak dzis na TŁ... Na TŁ nie byłam nigdy, więc chciałam zobaczyć co i jak, no i mam znacznie bliżej Misiek mój ma przesyt nart, jeden wyjazd w sezonie mu wystarcza, a nawet to czasem za dużo....Także nie miałam wyjścia i nie chciałam marudzić zeby w ogóle chciał jechać od 3.30 nie mogłam spac....o 5.10 wstaliśmy, 5.58 chyba wyjazd Pogoda taka jak w prognozie - bezchmurne niebo. Po drodze trochę było mgły, trochę słońca i te przepiękne widoki na Tatry....Ahhhh Jak na sobotę rano to ruch był dośc spory, ale po godzinie i 40 minutach meldujemy się na miejscu. Przebieramy się, idziemy po skipassy i czekamy bo otwarcie dopiero o 8,30....Temperatura jak wyjeżdzaliśmy była -2, na Tatrzańskiej już 2 na plusie. Miałam nadzieję na kilka zjazdów po sztruksie i że rano będize jednak chlodniej i chociaż trochę twardo.....Czekamy w kolejce do kanapy - wolę kanapy niż gondole - nie trzeba nart odpinać.... no chyba, że jest zimno, sypie snieg lub pada deszcz i wieje Dzisiaj piękne słońce i zapowiada się coraz cieplej...Wyjeżdżamy krzesłem i zjeżdzamy na dół zeby chociaz raz zjechac trasą na dół po w miarę dobrej trasie, ale już jest miękka....dojeżdzamy do dołu i teraz już kanapa i wyżej gondola. Od gondoli w dół jest juz masakra a jest przecież jeszcze wczesnie.....zjechaliśmy do gondoli po już zmuldzonej trasie, gondolą na górę i do krzesła podwójnego na samą góre. A tam kolejka na ok. 15 minut.....Ehhhh Misiek i tak w nie najlepszym nastroju że w ogóle musiał jechać a tu jeszcze warunki srednie i kolejka, no cóż - mogl faktycznie wybrac Chopok hahaha Po długim oczekiwaniu udalo nam się wsiąść na krzesło i zjechać czarną trasą która też już miękła....drugi raz nie chciało nam się stać znowu w takiej samej kolejce więc zjechalismy pod gondolę, godnolą do góry - chyba 3 zjazdy róznymi wiariantami i i zajechalismy na przerwe.....na sniadanie zjadlam pół kanapki i pół batona po drodze, Misiek batona wiec zamówilismy sobie spaghetti i lasagne. Prawie jak we Włoszech hahaha Misiek miał dość....nie lubi jeździc w takim sniegu, a z każdą minuta było coraz bardziej miękko....W końcu sama się zebrałam i pojechałam do dołu - o dziwo na tej płaskiej trasie było spoko, bo chociaż muld nie było i można było ciąć na krechę.....czasem kilka skrętów zrobić...wyjechałam krzesłem, gondolą, raz zjechałam po tym kretowisku i miałam dosc...dojechałam do Miśka i chciałam z nim wyjechać na samą górę tą małą czerwoną kolejką. Zgodził się, tylko, że myśleliśmy że jest to w cenie karnetu(po 37 euro zapłacilismy....)....nie było...27 euro, kilka dni temu odebralam auto z naprawy co mnie kosztowało ok.2000 zł wiec mam troche mniej pieniędzy do wydania....Stwierdzilismy, ze przyjedziemy latem, moze wyjdziemy na piechotę pod tą gondolę i wtedy kupimy sobie po wyjeździe na górę i zobaczymy Zjechalismy do dołu i to chyba było na tyle naszej jazdy... Warunki na prawdę cieżkie, nie lubię jazdy w mokrym, ciężkim kopnym śniegu w muldach po kolana, pas czy szyję Ludzi może nie było jakoś baardzo dużo jak na sobotę, chociaż ta kolejka do krzesła dwuosobowego była spora, ale na stokach nie wpadało się jeden na drugiego jak potrafiło być w Szczyrku Temperatura jak dla mnie to aż za wysoka, cała spocona byłam, no ale czego się spodziewać pod koniec marca. Ogólnie to cieszę się, że byłam w nowym miejscu, na pogodę i warunki nie miałam żadnego wpływu, ważne że było słoneczko Trasy są dość długie nawet, ale jest ich trochę za mało jak dla mnie. Był rozstawiony jakiś niedługi gigant, ale nie pozwolili mi zjechac, jakies niewielkie zawody chyba było. cicho, ale ludzie z numerkami startowymi byli. Ciężko się jeździło, trochę jestem rozczarowana że od samego rana było tak miękko, ale i tak dobrze, że w ogóle miałam szansę na pojeżdzenie Filmów i zdjęć za dużo nie ma...Filmik już zmontowałam, tylko brakuje mi weny jaką wstawić muzykę....Filmik 7 minutowy z kawałkiem, jedną piosenkę juz mam, ale jeszcze mi brakuje do reszty filmu...moze cos mi przyjdzie sensownego do głowy. Na razie kilka fotek Może kiedyś tam wrócę, ale prędzej na Chopok pojade bo niewiele pamiętam z niego. o 16 bylismy w domu, a po drodze jeszcze zajechalismy na obiad w Krzyszkowicach - Wilczy głód- szczerze polecam polędwiczki w sosie kurkowym. niebo w gębie Na termometrze pokazywało między 15 a 18 stopni jak wracaliśmy...na Tatrzańskiej 19....masakra Chyba dla mnie już niestety koniec sezonu....w takie warunki na Chopok na pewno nie będę się pchać, na Litwę na halę nie chce mi się jechać, bo i jazda po jednej trasie w zamkniętej zimniej hali szybko się nudzi, więc za daleko żeby jechac (nawet z Giżycka....) marudze, ale głównie dlatego że byłam strasznie napalona na Dolomity....po nienajlepszej pogodzie w grudniu w Mayrhofen gdzie sie nie najeździłam jak chciałam czekałam na ten marcowy wyjazd, a on nie wypalił od 2013 roku jeździłam grudzień i marzec rok w rok a teraz po raz pierwszy nie wyszło...fajną kwaterę juz znalazłam, czekalam zeby tylko zarezerwować, plan na większosc dni miałam, tylko chcialam dostosowac do ewentualnej pogody i klapa, nie wyszło, no ale moze przeloze to po prostu na grudzien i tyle w zimie w sumie raz pojechalam do Szczyrku na cały dzień, gdzie faktycznie się wyjezdzilam, a tak to jedynie co weekend na zawody- a na zawodach to taka jazda....1 zjazd, oglądanie trasy, 2 przejazdy i zazwyczaj do domu....no ale chociaz sezon startów udany Misiek juz mnie nie moze słuchac wiec na kwiecień w Austrii się nie nastawiam, no ale jakas tam iskierka nadziei gdzies zawsze jest....
    7 punktów
  7. To jeszcze short z wczoraj. Kasprowy by moja Corka Warunki idealne, dużo ludzi jak na piątek. 2 slalomy Gąsienicowa i 1 Giryczkowa. Głowa Państwa tez była. Ciekawe do kiedy bedą warunki i czynne wyciągi ? Pozdrawiam mirekn
    7 punktów
  8. @kuman300 po mapie wydawało mi się inaczej - dzięki za naprostowanie. Z daleka wygląda świetnie! My już po nartach. Czekamy na pizzę i w drogę do domu. Dzisiaj był świetny dzień w TH. W 4 godziny 71 km wg endomondo. Relacja będzie po powrocie. 43 dzień na nartach zaliczony. Czy to koniec sezonu? Jest plany by nie... Pozdrawiamy z Austrii
    6 punktów
  9. Byłem od 8:20 do 12:00 o 12 w Szczyrku na dole +14. W środę było twardo teraz miękko Ludzi wg mnie mało. Dużo zasłyszanych narzekań na „warunki” . Ja takie lubię. Dwa pierwsze o kolejkach do kolejki. Pozdrawiam spotkanego Forumowicza mirekn
    6 punktów
  10. Molltek...jak to mogłeś zrobić Tuxowi? Cz.2 No i to właśnie wyciągi odróżniają Moltka od innych lodowców! Nie trzeba, w najlepszych rejonach, poruszać się zwykle na wolnych, długich orczykach. Część drugą zacznę od widoku z dolnej stacji wyciągu, o którym pisałem w końcówce części pierwszej. Bardzo szybko udało się nam poznać całą strukturę połączeń i tras zjazdowych. Kręcimy się praktycznie w kółko robiąc przy krecie jedynie dwie przerwy: na piwko i na pizzę Happy! Tutejsza gondola w całej okazałości Kto powiedział, że free nie da się uprawiać na GS? Musieliśmy podjechać do zamarzniętego lodospadu. Niesamowite miejsce! I choć fotki bardzo spłaszczają, tuż pod ścianą było naprawdę stromo. Oczywiście zdjęcia! I moje Ręka włożona do dziury w litym, mocnym i całkowicie przezroczystym lodzie 😮 Kolejne trasy... Muldy? Jakie muldy? Paula przy trasie numer 11 Najwyższy punkt ośrodka widziany z góry - wysokość ponad 3100 m npm. No to start! Z samej góry, czarną przy wyciągu na sam dół! I ponownie w górę! Malownicza górna stacja wolnej dwójki: No i te widoki... CDN
    5 punktów
  11. Molltek...jak to mogłeś zrobić Tuxowi? Cz.1 Tak... po dzisiejszym dniu na własnej osobistej liście najfajniejszych lodowców Tux stracił pierwsze miejsce... A jednak! Mollalter rozłożył nas na łopatki. Ja wiem @johnny_narciarz, @Góral spod Skrzycznego, że Szczyrk ładny i, że tania sezonówka ale, ten jedyny lodowiec w Karyntii bije Was o głowę - żart oczywiście To nie ta skala porównawcza, no i bardzo się cieszę, że spędziliście świetny dzień na nartach! Macie GoPassa? Jak tak, to dniówka na Moltku tylko 20 EUR podobno... Darek - kolejny dzień w górach 😮 Czyżby zdrówko wracało szybko? Świetnie!!! Ale wracając do wątku... ...zdjęć zrobiłem dzisiaj 800 😮 Masakra. Wiadomo też, że klipu nie będzie - do fotek, ujęcia z kamery zabrały by nam czas na szusowanie - a ponieważ jest końcówka sezonu, to postanowiliśmy pojeździć więcej. Jak dzisiaj była pogoda? Wyśmienita. Słońce, lekki mróz na górze...a na dole, po nartowaniu +18 😮 Decyzja o lodowcu dzisiaj, to był strzał w dziesiątkę. @artix chyba za niski ośrodek wybrałeś... Na szczęście masz w pobliżu inny lodowiec. Do kreta wchodzimy przy takim oto wodospadzie: Tereny narciarskie: Kret, gondola, szybkie krzesło 6, dwie wolne 2ki i dwie czwórki. Orczyki tylko dla dzieci przy krecie - sztuk dwie. Wszystko idealnie połączone. Trasy bajeczne! Trasy z najwyższego miejsca: tu stoją dwa krzesła obok siebie. Szóstka i dwójka dzisiaj nie chodziła - nie było potrzeby, bo ludzi było mało. Druga najwyższa część ośrodka - z tej strony jest kanapa czwórka i wolna dwójka. Czerwone i czarne lotniska robią wrażenie! Poniżej na zdjęciu tereny dla narciarzy free...dwóch nawet widać jak podchodzą (czarne kropeczki). No i widoki... ...w każdą stronę bosko! Oczywiście dzisiaj mogły wchodzić w grę tylko GS: Z Paulą Wygłupy! Humory nam dopisywały cały dzień Sztruksik, a co?! Czerwona 14 - początek: Widoczek na trasy z wyższego krzesła czwórki: Skały tutaj mają bardzo ładny odcień... narciarz padł! 😮 Miód, malina! Oblężony wyciąg... Kolejne lotnisko! Piękne schronisko z okiennicami w barwach Austrii: I kolejny sztruksik: Trasa do najniższego krzesła - druga czwórka. Piękna - widokowa CDN
    5 punktów
  12. 5 punktów
  13. Do południa jazda pierwsza klasa. W drugiej części dnia na dole było +18 stopni, u góry niewiele mniej. Przy tej temperaturze śnieg od Skrzyczeńskiej w dół schodził w oczach. Pojawiały się miejsca nie do ominięcia - z mieszaniną śniegu i kamieni. Faktycznie - uzasadniony koniec Na górze śniegu jest dość. Teoretycznie przez tydzień ma chodzić jeszcze Kopa i talerzyk. Jak będzie tak ciepło dalej - to Kopa robi się całkiem bez sensu. Paradoksalnie najłatwiejszy stok był problematyczny dla słabiej jeżdżących...Miękko i grząsko - u góry bez ostrego odpychania nie da rady. Duże Skrzyczne dziś też ostatni dzień. Praktycznie koniec sezonu dla Szczyrku. Ostatni tu, ale bardzo udany dzień na nartach 😎
    4 punkty
  14. No to niezłą (wymagającą zimową) wyrypę miałeś. Niecały rok temu (28 kwietnia), już po sezonie narciarskim przechodziliśmy z Anią ze Szklarskiej do Karpacza przez Szrenicę, Łabski Szczyt, Śnieżne Kotły, Wielki Szyszak, Śmielec, Śląskie Kamienie, Odrodzenie, Słoneczniki, nad Kotłami Wielkiego i Małego Stawu. W planie jeszcze mieliśmy Kopę i Śnieżkę, ale koło Strzechy Akademickiej miałem już dość i przez Biały Jar zeszliśmy do Karpacza... parę fotek, Szrenica Kotły Śnieżne To miejsce szczególnie mnie zainteresowało, może kiedyś w ciemności... Odrodzenie to najbardziej na górze w odwrotnym kierunku rowerzyści Kocioł Małego Stawu, Samotnia, Strzecha Akademicka i Śnieżka Biały Jar dolna stacja kolejki na Kopę, świeżo po otwarciu I wreszcie Karpacz...
    4 punkty
  15. Filmik udało mi się wrzucić na YT, tylko że z jakością coś dziwnie...na laptopie jest jakaś nie bardzo, a na telefonie o wiele lepiej mi odtwarza.... Nie wiem o co chodzi. Niestety trochę za bardzo trzęsę przy kręceniu z ręki, a i za daleko na kasku jest przyklejony uchwyt i kask widać....można jeszcze kamerę bardziej do tyłu dać, ale nie sprawdzaliśmy wczoraj jak się nagrywa, wszystko dopiero w domu wyszło. No cóż, uczymy się na przyszłość, jeszcze wiele filmików i kręcenia przed nami więc wiemy na co zwracać uwagę na przyszłość... Głównie jazda na krechę prezentowana, czasem można podziwiać mój piękny iks w nogach który znowu zaczęłam robic i muszę nad nim popracować, nie mniej jednak miłego ogladania Głównie widoków
    4 punkty
  16. SZRENICA Dzisiaj warunki na Szrenicy idealne. W nocy mróz, twardo, powoli zamienia teraz w firn. To mój ulubiony śnieg Najlepsze jest to, że nie ma ludzi, brak kolejek do wyciągów. Gdyby nie zawody to by było prawie pusto.
    4 punkty
  17. Kolejny dzień z lampą... Jeszcze tylko kilka godzin na nartach TH i powrót do domu. @tanova to jeziorko, to Millstatter Sea.
    3 punkty
  18. Bylem ,jeździłem wiosna i spoko zjazd do gondoli. Super.I to lubią Misie.Sprzęt O.K. tylko rysy.Sezon w Szczyrku zakończony.
    3 punkty
  19. Wolę jednak widoki w Dolomitach, chociaż tutaj też całkiem ladnie😀 Muldy po kolana? Nie..... O 10 już prawie po pas☹️temperatura plus milion stopni, słońce, żadnej chmury, miękko od samego rana☹️no ale co poradzić.... Chwilowa przetrwa na amu amu Cdn....
    3 punkty
  20. Pozdrowienia ze Szczyrku. Jeździmy z @johnny_narciarz i Tomkiem w COS. Super warunki na szersze Nartki i pyszne smakołyki w Hiltonie
    3 punkty
  21. @Annaa @marionen Świetne zdjęcie i relacje. Dajcie osobny wątek może 🙂 Też kocham Karkonosze 🙂
    2 punkty
  22. Ja mam @Spiochu dla Ciebie taką radę. Oglądaj uważnie wszelkie możliwe imponujące relacje offpiste, trzeba wyjść poza to forum (tutaj jest za mało takich relacji). I jak Ci ktoś zaimponuje, to przyglądaj się jego sprzętowi i tym się zainteresuj, możesz go wtedy nawet na priv pdopytać, czytasz recenzję, analizujesz. To jest właśnie moja strategia szukania nowych nart skitour/freetour 🙂 W ten sposób wybrałem sobie Salomon MTN 95, dzisiaj jeździłem pierwszy raz. Wiarygodną ocenę narcie można dać po np. dwóch sezonach, albo po 30 dniach w różnych warunkach. Ja po jednym dniu jestem bardzo zadowolony, zjeżdżaliśmy w firnowych warunkach strome linie 🙂 Świetna geometria, jak dla mnie, nie za duży rocker z przodu, z tyłu brak. Mi tak mały promień jak proponujesz nie odpowiada na offpiste, w moim egzemplarzu jest R18. Rozmiar 169 waży katalogowo 1450g. Rozważ też Salomon MTN 88. Jeździłem też na Dynastar Cham 97 HM i one mają niski promień skrętu. Mogłoby Ci to odpowiadać. Znajdziesz moje recenzje tutaj albo na tym drugim forum 🙂
    2 punkty
  23. Mówiąc o pierdołach mam na myśli jedynie szczegółowe opisy zachowania poszczególnych nart przekazywane często przez osoby, które mają często ewidentne niedostatki techniczne o początkujących nie mówiąc. Pozdrowienia
    2 punkty
  24. Puchar Burmistrza Szklarskiej Poręby to chyba ostatnie zawody w tym sezonie w Sudetach. Zawody przeniesione z 17 na 30 marca w końcu się odbyły. Tym razem pogoda dopisała, prawie nie wiało, słońce i temperatura od 8 stopni rano do 16 w południe. Na starcie sporo ludzi i organizator zrezygnował z 2 przejazdu. Szkoda bo fajnie się jeździło... Zaczęli najmłodsi i tak do najstarszych, przed narciarzami startowali snowboardziści... W końcu i ja mogłem zjechać Zawody na Hali Szrenickiej to jedno z ostatnich miejsc gdzie można pościgać się na skibobach
    2 punkty
  25. Trochę nam się pojeździło i skręcił się "pamiątkowy" materiał, który sączyć będzie się do sieci .. aż skręcimy nowy. Wartości edukacyjnej za dużo nie ma, ale obrazki w tle wiosenno ładne. Z pozdrowieniami, M.
    2 punkty
  26. IWONKA!!!! Pierwsza podstawowa zasada, to że oprócz tego że coś leży wyżej, to trzeba przeanalizować wystawy stoków. Łomnica, leży wyżej, ale ma wystawę południową. To najgorsza możliwa opcja, stąd warunki z reguły zawsze będą tam o wiele gorsze niż na Kasprowym Wierchu, Chopoku, czy nawet Pilsku (które leży niżej!). Stąd tak dużą przewagę ma nasza strona Tatr do jazdy. Nauczyłem się analizowania tego, podczas skiturowych wycieczek. Z tej samej góry, w Wielkiej Fatrze nie byliśmy w stanie zjechać od strony południowej, gdzie od strony północnej był śnieg na sam dół (te same wysokości porównuje). Poza tym, jak Ci zależy na kasie, czemu nie uderzyłaś na Pilsko? karnety po 48 zł (4 godziny) i 64 zł (całodzienny). Warunki są już typowo wiosenne, je po po prostu trzeba lubić. Ja dzisiaj byłem na Pilsku, i naprawdę przednio się bawiłem. Do tego mało ludzi. Litwa dopłynąłem na ten stok....kajakiem przez Białoruś 😎
    2 punkty
  27. Nie no, bardziej marudą tak na prawdę to ja jestem 😉przynajmniej raz na pół godziny muszę wspomnieć o nartach... On kiedyś też lubił narty, ale jak zaczął organizować zawody narciarskie co weekend i siedzieć w różnych warunkach pogodowych ileś godzin to po prostu ma dosyć i rozumiem go. A ja mam totalnego pierdolca i mogłabym codziennie jezdzic😂 Misio jest najwspanialszy i naukochanszy 😉
    2 punkty
  28. Niezłe 😄 Jechać, gdy jest 15 stopni w plusie i być zdziwionym, że miękko 😎
    2 punkty
  29. Mitek, grzecznie się tak wtrąbiać ? Ja lubię czytać jak ktoś pisze o swoich wrażenieniach.
    2 punkty
  30. Pierwsze takie doświadczenie w moim życiu, WorldSkitest. Miałam przyjemność uczestniczyć w światowym teście 10 topowych marek nart. Moje wrażenia? Niezapomniane Śmiało mogę powiedzieć, że jest to jedna z ciekawszych imprez w jakich brałam udział. Testy w tym roku odbywały się w Karyntii w Bad Kleinkirchheim Ski Area. Trzydniowy wyjazd, a tyle wrażeń. Całą imprezę, jak co roku organizuje Gerhard Bruggler, bardzo sympatyczny i pozytywny gość. Udział w testach biorą zarówno amatorzy, jak i zawodnicy Pucharu Świata, Mistrzowie Świata i Mistrzowie Olimpijscy. Pierwszy dzień meldujemy się w hotelu, szybki prysznic i biegniemy na konferencję. Już wiemy jakie narty będziemy testować na drugi dzień. Będę miała przyjemność jeździć na nartach high performance w grupie kobiecej. Następnie odbywa się uroczysta kolacja. Przez trzy godziny delektujemy się tutejszym smakami. Zmęczeni kładziemy się spać, by rano wypoczęci wstać na testy. Drugi dzień pobudka 5.30, 6.00 śniadanie, 7.15 zbiórka pod gondolą. Panowie zajmujący się serwisem oraz wszystkie narty testowe już na nas czekają. Uczestnicy dostają do wypełnienia ankiety z numerem kolejno testowanych nart. 7.30 zaczynamy pierwsze szusy. Jestem bardzo podekscytowana faktem, iż jeżdżę w grupie tak wspaniałych osobowości, między innymi: Nicole Schmidhofer, Franz Klammer. Wszyscy są bardzo sympatyczni, otwarci i przyjaźnie nastawieni. Testuję 10 par nart, następnie ostatni zjazd zjeżdżam na pierwszej narcie, którą testowałam. Moje odczucia w związku z jazdą na nartami z grupy high performance są mieszane. Wszystkie narty oceniam dosyć nisko, brak zachwytu i euforii. Przypominają mi moją pierwszą nartę, miękkie, brak stabilności, nie ma wow. Na koniec każdy dostaje voucher na obiad i napój w pobliskiej restauracji. Wypoczęci i najedzeni zwiedzamy ośrodek, oczywiście na nartach. Wracamy do hotelu, krótki odpoczynek i idziemy na uroczystą kolację oraz pokaz mody odzieży narciarskiej. Przed pójściem spać zapisujemy się do kolejnej grupy testowej. Trzeci dzień zaczyna się podobnie jak dzień poprzedni. Testy zaczynamy wcześnie rano. Tym razem jestem bardzo podekscytowana, ponieważ zapisałam się do grupy open space 😃 Dlaczego jestem taka zadowolona? Ponieważ będę miała te narty pierwszy raz w życiu na nogach. Jakie moje wrażenia? Już w trakcie pierwszego zjazdu i tu mogę zacytować „Jezu ja płynę” narty bardzo przypadły mi do gustu, zarówno gigantka, jak i szeroka narta. Przede wszystkim poczułam, iż długość narty ma znaczenie. Dłuższa deska daje większą stabilność. Czułam się bezpieczniej, a na gigantkach tak jakbym jechała po torach kolejowych. Mogę zdradzić, że już od dłuższego czasu noszę się z zamiarem zakupu szerokiej narty na trudne warunki, muldy, duże opady śniegu. Decyzja zapadła, kupuję😁 Wieczorem kolacja w małym gronie, kilka osób testujących, organizator, obsługa, rodzinna atmosfera, wyśmienite jedzenie, wino i tak się kończy wspaniała przygoda jaką jest WorldSkitest. Śniadanie i w drogę podbijać kolejne stoki. Mega impreza, wspaniali ludzie, możliwość sprawdzenia swoich umiejętności na tak wielu różnych nartach. Przez dwa dni przetestowałam 22 pary nart. Dla porównania do tej pory jeździłam na 4 😃. Wspaniałe doświadczenie, polecam wszystkim, którzy będą mieli możliwość uczestniczenia w tego typu zabawie😉, ups 😄, jak powiedział Gerhard, ciężkiej pracy😉 Jacku, @JC jeszcze raz dziękuję za zaproszenie😉 Poniżej kilka zdjęć nart, które testowałam w ostatni dzień z grupy open space, poniższe nie zostały oklejone. Brakuje zdjęcia nart Fischer The Curv, które przypadły mi do gustu, zarówno pod względem jazdy jak i designu.
    2 punkty
  31. Bad Kleinkirchheim Ski Area - powtórka. Część 2 Lecz nim dotrzemy do naszej knajpki z wczoraj, po drodze zaliczamy kilka tras, których nie jechaliśmy dotąd Na początek czerwona (ostatnia fotka z części 1 + poniższa): Później krzesełkiem do góry i dwie kolejne czerwone Obydwie bardzo, bardzo fajne! Jeździmy, jeździmy - na zegarku już sporo po 12stej a wciąż mamy to... 😮 Ludzie się gdzieś pojawiają w oddali...widzimy niektóre krzesełka obsadzone... Czy takiemu dużemu ON opłaca się włączać te wszystkie wyciągi? Ratrakowanie też kosztuje... Paula Kto i dla kogo wystawia te leżaki? By nie było łysej relacji, robimy sobie fotkę ze statywu Kolejna czerwona zaliczona! Świetna...a ponieważ nie mam się do czego przyczepić, to się czepię tych lanc na środku... ...a gdybym się tak zamyślił w czasie jazdy i czołowo zderzył z którąś, to co? I jak byłbym sam... Ludzi nie ma, to bym zszedł z tego świata w samotności na tej trasie a wieczorem przejechałby po mnie ratrak i zasypał śniegiem Jedziemy na dolną stację drugiej gondoli - tej z wczoraj Ooo są ludzie tam na dole 😮 Ta część ośrodka jest wyraźnie już miękka. Jadąc na sam dół - po raz pierwszy w życiu, tuż przed nartami wyskakują mi dwie sarny 😮 Masakra... ...niestety aparat mam w kieszeni Na pocieszenie robię sobie foto ze statywu przy tutejszej ruinie szopy bądź stodoły: Jeszcze trochę i jesteśmy na dole: Tutaj też zaliczamy wszystkie warianty tras, po których wczoraj nie jeździliśmy. Jeździmy sobie gondolą A po robocie... jest też nagroda - kawa! Jak widać - tutaj też pustki... Jak nic - to ośrodek widmo! Miękko i pusto... Zaliczamy wszystko... ...łącznie z przejazdówkami: Te tereny też: Paula na koniec By wrócić na czarną (stary WST) i czerwony wariant, bo tu jest najbardziej twardo. Katujemy te trasy do 15stej i nam się nudzi. Kończymy dzień mając na liczniku 70 km wg Endomondo. Przebieramy się, nastawiam nawigację na nasz pensjonat, tankuję (ropa po 1,24 EUR) i po 8 kilometrach jesteśmy na miejscu. Jak widać Internet jest, więc relacje będą na żywo. Jutro jedziemy na lodowiec - szukamy zimna i bardziej zimowych warunków. Dzisiaj mieliśmy typowe wiosenne narty... ciepłe, leniwe z śpiewającymi ptaszkami dookoła. Mam nadzieję, że na Moltku będzie też więcej ludzi - mamy dość tego samotnego narciarstwa Pozdrawiam serdecznie i do jutra!
    2 punkty
  32. Bad Kleinkirchheim Ski Area - powtórka. Część 1 Dzisiaj z samego rana pakowanie - wykwaterowanie z hotelu. Świetne śniadanie, pożegnanie z Jackiem i Pawłem i w drogę na narty. Niestety wszystkie czynności poranne się przeciągnęły, więc jesteśmy spóźnieni 15 minut do wyciągu. Lądujemy pod częścią ośrodka, po której wczoraj nie jeździliśmy - parking pod gondolą retro Jak widać na samym dole niestety bardzo dużo wytopionego śniegu. Dzisiaj jest cieplutko. Przed 9wiątą jest już temperatura dodatnia, świeci intensywnie słońce i to zwiastuje dzień na miękkim. Śliczne graffiti na dolnej stacji kolejki. Wjeżdżamy na samą górę by za chwilę wciągnąć się jeszcze wyżej - orczykiem. Dzisiaj jeżdżę na SL. Z samego rana wszędzie sztruks! Do połowy tras twardo a nawet bardzo twardo. Na początek jedziemy trasą do gondoli spod której startowaliśmy - zaliczamy na początku dnia wszystkie warianty tego zjazdu. W ośrodku jak żywego ducha 😮 ON Widmo? Jest fajnie. Tak fajnie, że mimo tego, że obiecałem sobie dzisiaj nie robić wielu zdjęć, filmów - to niestety na koniec dnia okazuje się w pamięci karty - ilość: 214 😮 Jest szeroko, w lesie, trasa pofałdowana i ciekawa. W poniższej knajpce potem robimy przerwę lunchową - jemy pizzę Tym czasem w dół... Zmierzyłem GPSem - to ten wariant zjazdu ma 3,7km. Widok w stronę kamieniołomu: Krótki, wypłaszczony fragment: Końcówka trasy - na dole widać stację dolną retro gondoli. Kolorowe, małe wagoniki Po dwóch zjazdach: góra, dół ruszamy w dalszą część ośrodka. Staramy się jeździć trasami, których wczoraj nie zaliczyliśmy. Wszędzie sztruks i zero ludzi... ...to przerażające 😮 No i te warunki... Robię fotkę Pauli, bo aż głupio takie puste przestrzenie robić ciągle... Na liczniku mamy ok 30 km - pora na kawę CDN
    2 punkty
  33. Na początek dwie uwagi - nie sądzę, żeby telemark miał jakikolwiek ujemny wpływ na rozwój stylu alpejskiego więc to chyba bredzenie jest. Dwa - nie spotkałem się ze znieczulicą na stoku, którą opisujesz. Jest dokładnie przeciwnie - chętnych do pomocy jest więcej jak potrzeba. Ale faktem jest, że nie jeżdżę w ON w Polsce. Może tu jest inaczej. Ale przejdźmy do NARCIARSTWA o którym często wspominasz. Dla mnie to bardzo szerokie zjawisko począwszy od klasycznych biegówek przez BC, narciarstwo nordyckie, alpejskie, skialp i skitur, freeride i freetour, snowboard, split, skki i boby. A jeszcze balet, park, muldy i skoki. To jazda w ON, chodzenie ze schronisk i z biwaku. Góry udostępnione i te gdzie trzeba mieć karabin. W tym bogactwie może być rekreacyjne ślizganie się po niebieskich trasach i leżak z widokiem na góry po ambitne trasy z pulkami (np zrobiony przez Polaków trawers Islandii w ekstremalnych warunkach). Jeśli piszesz NARCIARSTWO to właściwie zupełnie nie wiem co masz na myśli. Dla jednych będzie to BT a dla innych turnie Chamonix albo wyprawa na biegun. Natomiast czy to jest źle, że każdy pojmuje to słowo inaczej??? Czy z racji, że zjechałem parę szczytów na których nigdy nie będzie 99,99 % innych, mam jakąś wiedzę tajemną? Czy fakt zgłębiania telemarku daje Ci jakąś kartę do oceniania innych i narzucania sposobu rozwoju lub nie-rozwoju? Podsumowując - bardzo ale to bardzo podoba mi się, że propagujesz ten mało znany styl. Ale nie ma potrzeby abyś recenzował sposób uprawiania NARCIARSTWA przez innych. Rób po prostu swoje, bez spiny i bez tworzenia wrażenia jedynego oświeconego. Jest szansa, że wśród tych tysięcy rekreacyjnych narciarzy, któryś zafascynuje się tym co pokazujesz i narodzi się kolejny "wariat telemarku". Czego Ci życzę. Pozdro Wiesiek
    2 punkty
  34. Pierwszą przymiarkę do skiturów w Czarnohorze zrobiliśmy w... 2012 roku. Byliśmy wtedy nawet na rekonesansie letnim, opracowaliśmy plan i zebraliśmy ekipę. Wybuch wojny pokrzyżował nam jednak plany. W tym roku udało nam się wrócić do tematu. Co prawda ze "starej" ekipy byliśmy tylko dwaj z Kamilem. Ze znanych tu na forum osób zasilił nas niezrównany MarioJ. Był też Robert Róg (czyli zawodowiec), Adam, Dominka (oboje z Wrocławia), Tomasz z Słupska, Piotr z Warszawy i Andrzej z Ostrowa Wlkp. Nowa była też formuła wyjazdu bo w ciągu tych paru lat pojawiła się bardzo ciekawa oferta profesjonalnego organizatora z Ukrainy. Ekipa z Białego Słonia nie tylko mogła zaoferować nocleg w pobliżu Czarnohory na campingu ale, co ważniejsze, bazę namiotową w środku tego parku narodowego. Do tego oczywiście usługę przewodnicką i aprowizacyjną. Oraz gotowy, wypróbowany program. Możecie zadać pytanie dlaczego z olbrzymich Karpat wybraliśmy akurat to pasmo? Powody były dwa - Howerla (czyli najwyższy szczyt Ukrainy) oraz fakt, że to były kresy II Rzeczpospolitej. Chcieliśmy zobaczyć ruiny obserwatorium meteorologicznego na Popie Iwanie. Nosiło ono miano "Białego Słonia" i leżało na granicy z Czechosłowacją. Warto doczytać więcej https://pl.wikipedia.org/wiki/Pop_Iwan_(Czarnohora) W ciągu ostatnich paru lat odbudowano dach na obiekcie Wyremontowano jakieś pomieszczenie robiąc tam "placówkę" GOPR. I to miał być nasz pierwszy cel. Dojście do szczytu i nocleg w ruinie. Niestety po naszym przyjeździe okazało się, że koszmarnie wieje. Pikanterii dodaje fakt, ze tydzień wcześniej na Popie Iwanie zamarzły dwie osoby (parę kolejnych z trudem uratowano). Po noclegu miał nas czekać długi przerzut po grani do wspomnianej bazy namiotowej. A prognozy na kolejny dzień były jeszcze gorsze. Wobec tego musieliśmy zmodyfikować plan. Dzień 0 Po długiej podróży (start z Wro - 7:30, Jasinia - 20:30) wsiadamy do busa z Białego Słonia i po kolejnej godzinie z okładem lądujemy na campingu Dzień 1 Po śniadaniu wsiadamy do aut i jedziemy do "kultowej" Dżembroni (nocowałem tam kiedyś w Chacie u Dymitra, jest tam też słynna Chata u Kuby - naszego rodaka). Zamiast drogi na Popa zrobimy pętlę wokół pobliskich gór. Naszym głównym celem będzie Smotrycz. Początek jest taki. Z buta jest pewnie kilkaset metrów. Naszym pierwszym celem jest Stepanec. Przepinka i pierwszy zjazd (służący ocenie naszych kompetencji) Idziemy dalej W miejscu gdzie na traku jest druga pętelka Wołodia zarządza obiad. Część ekipy robi sobie przerwę podczas gotowania wody na liofy i herbatę a reszta zalicza niewielki zjazd. Po obiedzie czeka nas wyjście na grań. Tutaj bardzo wzmaga się wiatr. Przeczekujemy gwałtowne podmuchy. Później jest gorzej, w którymś momencie przychodzi silniejszy poryw i cała drużyna pada na ziemię. Identyko jakby skosiła ją seria z kulomiota. Bardzo śmieszne to było... Ale nikt nie ma zamiaru zawracać. Grań blisko. Przed granią jest zdecydowanie spokojniej ale za chwilę się zaczyna już na poważnie. Czuję się jakbym stał pod silnikiem odrzutowca, kaptur łomoce jakby to była jakaś potężna maszyna. Przekraczanie linii szczytu na Smotryczy to już jest prawdziwa emocja. Teren jest wywiany do lodowych zastrug. Wiatr odrywa co jakiś czas bryłki lodowe i bombarduje tym nas. Ale to drobiazg bo otwiera się całkiem spora powietrzność i człowiekowi wydaje się, że może go tam porwać i zepchnąć. Widzę, że większość całkiem obesrana jest. Ale docieramy do przepinki. Ci co potrafią to zrobić na siedząco mają w miarę spoko. Innym trzeba troszkę pomóc. Nasz przewodnik ma przygodę bo wiatr mu dosłownie wyrywa nartę z ręki (na szczęście wbija się w śnieg 20 metrów dalej), Andrzej opowiada też później, że jak rozpiął pas piersiowy aby wyciągnąć aparat to mało mu plecaka nie zerwało. Ale chwilę później przygody się kończą, tracimy szybko wysokość, robi się spokojniej. Końcówka jest już przy czołówkach. Sporo czasu nam uciekło na tej walce...W Dżembroni jesteśmy już po ciemku. Przyjeżdża marszrutka i przygody się kończą. Na wizualizacji tak to wygląda. Wyszło pod 1500 m vertical i 18 km. Pierwszy dzień pokazał, że lekko nie będzie. Bardzo twardo, często wywiane do lodu, nawet depozyty dziwnie twarde. Beton i lód.
    1 punkt
  35. Chciałem się kulturnie przywitać bo mijaliśmy się na wyciągu a wcześniej widzieliśmy go na Kaskadzie(tu pełen podziw bo ścianka nie istnieje). Niestety żona mnie szybko sprowadziła do parteru, że mam się nie wygłupiać i do obcych nie zagadywać(a z Johnym brudzia nie piłem ale to jednak znana postać tego forum).
    1 punkt
  36. Cześć ŚWIETNY REPORTAŻ! Taka Ania to skarb! Ale bez głównego aktora, jeżdżącego jak człowiek, by się nic nie zrobiło. I dla niego Szacun! A czy pamiętasz jeszcze, że kiedyś była tam nartostrada Filutek - chyba dłuższa od Loli? Pozdrowienia
    1 punkt
  37. Od FerraEnzo https://freeskier.com/stories/best-all-mountain-skis-2018-2019
    1 punkt
  38. Pinnacle przed M5 i Ripstick.
    1 punkt
  39. @Chrumcia wiosna! W Austrii wczoraj na dole +17...w słońcu chyba ze 30. Dzisiaj ma być to samo. Śnieg znika w oczach... Wiosna Dzięki za relację, Dolomity nie uciekną. Pozdrowienia z Karyntii!
    1 punkt
  40. Za to jak by strzeliło gdzieś wyżej to byś mógł sobie kotwice do domu zagrać na pamiątkę :troll:
    1 punkt
  41. To jest właśnie urok wiosennych wyjazdów - wysoko jeszcze zima, śnieg i wspaniałe warunki narciarskie, a w dolinie wiosna i ciepełko 😀. A do tego zdecydowanie mniej ludzi, niż w szczycie sezonu. Co to za malownicze jeziorko?
    1 punkt
  42. Aeechh, klasyka gatunku. Dobrze, że po dwóch metrach i strzał przy orczyku Jak zerwało się w bębnie, albo przetarło gdzieś niżej - to przy okazji niezły strzał z bata można było przyjąć 🤪
    1 punkt
  43. Zgadzam się z Tobą. Chodzi o dobór odpowiednich słów i sformułowań. Ale pewnie słabemu pomoże mało albo nic, średniakowi pomoże więcej, a najwięcej z tego sprzętu wyciśnie wytrawny narciarz. Teraz chyba możemy się zgodzić? 😀 Myślę, że kolejność zdarzeń jest taka, że najpierw uczymy się jeździć na nartach, a dopiero po osiągnięciu pewnego poziomu zaczynamy się rozglądać na boki i poszerzać zainteresowania o nieco inne wymiary narciarstwa. Pozdrawiam.
    1 punkt
  44. Dzień 7 W myśl planów miał być to niewielki freeride na ratraku. Do wyboru była dłuższa wyprawa na Bliznicę Wielką lub trzy krótsze podjazdy gdzieś w okolicy. To w teorii, bo w praktyce o 10:00 dowiadujemy się ostatecznie, że jazdy nie będzie. Powody są dwa - bardzo silny wiatr i mleko od rzędnej 1450 m npm. I po prawdzie to trudno mieć jakieś obiekcje. O ile wcześniej było znośnie, to dzisiaj jest naprawdę syficznie. Psa bym nie wypędził (no, narciarza tak). Na szczęście jesteśmy w znanym ośrodku narciarskim więc mamy pomysł na spędzenie dnia. Cały ON to dwa odkryte krzesełka i około 5 dłuższych orczyków. Jest tutaj parę hoteli i co ciekawe, w naszym ujęciu, nie ma "normalnej" drogi. Z najbliższej Jasini kursują różne, terenowe pojazdy, którymi można dostać się do stacji. 10 km dojazdu zajmuje około 40 min. Mimo, że urządzeń wyciągowych jest tutaj niewiele (ok 7 szt) to aby wszędzie pojeździć trzeba wykupić trzy karnety. Coś Wam to przypomina? Karnety są punktowe i... jest tutaj koszmarnie drogo! Dzisiaj z wyborem o tyle jest spokojnie, że ze wszystkich wyciągów chodzi orczyk oznaczony jako 4. Jeden wjazd to 4,2 zł. Na szczęście jest spora kolejka (bo zjechali tu wszyscy) i te 10 wjazdów co je kupujemy (plus długa przerwa w pizzerii) dają nam spokojne wypełnienie dnia. Na szczęście Wołodia pokazuje nam warianty przytrasowe na prawo (ortonormalnie) od wyciągu. Jazda głęboko wciętymi potokami ze stromymi skarpami jest zaskakująco przyjemna. Poza tym pada ni to deszcz ni śnieg. Na kurtkach mamy skorupę lodu Na koniec z Kamilem, w tym mleku, znajdujemy zjazd do "naszego" hotelu i tam kończy się nasza narciarska przygoda. Jeszcze wieczorem czeka nas rozmowa z Wołodią. Jak już wcześniej ustaliśmy jest on szefem sporego interesu - trzy piękne ośrodki campingowe. Co ważniejsze w oparciu o to budowana jest oferta turystyczna. Spływy pontonowe, kajakowe, trekingi, jazda na rowerze, skitury. Do tego liczne zawody organizowane w tych dyscyplinach. Wydaje się, że skitury to na razie dodatek, przyszłościowy ale dodatek. Wołodia ma tu jednak dwóch przewodników i szkoli kolejnych. Na naszym wyjeździe dość wyjątkowo nas osobiście prowadził (przez kontakty z Robertem i fakt licznej polskiej grupy). Pomijając drobne zastrzeżenia wynikające raczej z wieku i krzepy to bardzo nam nasz przewodnik odpowiadał. Komunikatywny, elastyczny i wystarczająco ambitny. Chcielibyśmy w przyszłym sezonie "zrobić" z nim zdecydowanie trudniejszy i ciekawszy temat. Tak czy tak, Czarnohora to coś innego od Alp, każdemu kto odbył już ileś tam trawersów alpejskich, tatrzańskich możemy polecić taką odmianę. Szczególnie, że na tle tych wymienionych to jest dziewicza kraina
    1 punkt
  45. Zacznę od tego że droga do Zaroślaka przez las to istny snowpark, mi się takie tereny zabawowo bardzo podobają. Krótkie skręty, szybka reakcja. Jechałem akurat za przewodnikiem, więc on brał na siebie trudne przeszkody i kilka razy miał przewrotki, a ja zaraz za nim mogłem bezpiecznie zahamować. Super. Zaroślak leży na wysokości 1270 m n.p.m, więc dość wysoko i zjazd na śniegu był pod same drzwi. Jest to stara baza sportowa wybudowana dla radzieckich olimpijczyków. Są rozwalające się obiekty sportowe, boisko, skocznia do halfpipe itd. I nie ma nic więcej, żadnych innych mieszkańców. W środku dość zimo, kolację i śniadanie jedliśmy w puchówkach. Ot, taki folklor. Niemniej dotarliśmy tam po 3 dniach bez porządnego mycia, i dlatego Zaroślak był naszym kochanym celem. Każdy w pokoju miał łazienkę, gdzie można było wziąć prysznic bez ograniczeń. Mi bardzo smakowało śniadanie, widać rękę sportowego dietetyka: TRZY jajka sadzone, pieczywo, ser, naleśniki z czekoladą i owsianka na mleku. Wszystko smaczne i w odpowiednich ilościach. Obsługa bardzo miła i uczynna. Podkreślam to, bo jednak nie wszędzie tak było. Najlepsze miejsce wypadowe na Howerlę i w ten rejon gór. Tędy z dołu wchodzą masowo letni turyści, aby zdobyć najwyższy szczyt swojego kraju. Pewnie latem to miejsce tętni życiem. Zimą jednak byliśmy w całym ośrodku sami. Może ktoś z Was kiedyś tam przebywał i może opowiedzieć jakieś swoje wspomnienia? To byłoby ciekawe.
    1 punkt
  46. Dzień 3 W pierwotnym planie mieliśmy działać w okolicach biwaku. Teren jest tam bardzo interesujący z wieloma, często bardzo wymagającymi, zjazdami. Cały czas śledziliśmy pogodę bo teoretycznie można było zrobić dość forsowną turę na Popa Iwana i z powrotem. Jednak utrzymujący się w prognozie wiatr wykluczył ten wariant. Wobec tego był to pierwszy dzień, który poszedł zgodnie z pierwotnym planem. Na początek śniadaniowa wrzuta - tak wyglądała "nasza" kuchnia. Tura zaczęła się od nieśmiałych przebłysków. W godzinę później było całkiem przyjemnie... ...jeśli chodzi o widoczność. Wiatr szalał dalej. Zaczynamy od żlebiku za skałą (na focie wyżej) Górny odcinek ma według informacji Wołodi 42 stopnie Teraz pora na coś większego. Tzw "okoliczności" są niesamowite. Wiatr przegania w tempie ekspresu chmury, na dole szaleje niska zamieć. Przyglądamy się jeszcze żlebowi w centrum kadru, na tej focie można lepiej ocenić konfigurację i warunki. To może być nasz kolejny cel. Ale zanim to nastąpi mamy zjechać z przełęczy pod Rebrą (to najwyższy szczyt w tej okolicy). Kamil, wzorem swoich indiańskich przodków, wznosi modły aby się to udało. Na przełęczy jest tak. I czyż muszę Wam dodawać, że co niektórzy z Wro dochodzą do wniosku, że niezależnie od słabych prognoz co do zjazdu to na górkę trzeba wejść aby skopać jej tyłek. Wejście (a i zjazd) są czujne bo na wielu fragmentach to lodowa góra. Nie mniej jednak kończy się zgodnie z planem (i modłami Kamila). Patrzę na tę fotę i wygląda jakby lampa była tymczasem dysponuję kolejną wykonaną w 12 sekund później z widokiem na Howerlę i tam pogoda jest już taka jaka była. Zjazd z Rebry jest czujny, dalej jest w miarę spoko. Gonimy resztę ekipy i razem obiadujemy. Okno pogodowe właśnie dogorywa. Tutaj ekipa się rozdziela - część wybiera leżakowanie, reszta idzie na ten żleb co go pokazywałem na fotach wcześniej. I powiem, że to był jeden z najwredniejszych kawałków do podejścia w mojej >>10 letniej karierze skiturowej. Na początku jest tak. Szybko stromieje, jest to jeden lodowy kalabrak na kalabraku. Połowa ekipy ściąga dechy i idzie to ostrożnie krok za krokiem z buta. Druga (czyli Kamil, Mariusz i ja) męczy się na harszlach. Ale nastaje czas przepinki. Zjazd na pierwszym odcinku jest taki jak droga w górę. To się szybko jednak kończy i jest już tylko lepiej. I lepiej. Depozyty dają radę! Na dole mówię łaskawie do przewodnika: - wybaczamy Ci to podejście Na dowód zdjęcie. Szkoda, że bez Andrzeja ale... nie było kogo poprosić o zastępstwo. Teraz wykresy około 1200 m vertical, odległość 11 km. Biorąc pod uwagę, że jutro czeka nas kluczowy dzień to całkiem OK. Popatrzcie jeszcze na ten wycinek. Widać, że te kotły bardzo wymagające są, w sprzyjających warunkach można tutaj do woli rzeźbić i rzeźbić. Te pionowe żlebiki o różnej szerokości mogą zadowolić nawet mocno wybrednych w tej materii. Koniec końców lądujemy w namiocie. Noc jest średnia, mam wrażenie, że się budziłem milion razy. Chyba za mało się zmęczyliśmy...
    1 punkt
  47. Jasne, że luz. Trochę chodzę po schroniskach alpejskich, zawsze oglądam sprzęt w narciarni - nigdy nie spotkałem zestawu do telemarku i tylko raz splitboard. A pewnie widziałem tysiące kompletów (jednorazowo jest 10 -150). W samym sprzęcie narciarskim było wszystko - potężne narty na minimalistycznych wiązaniach i na odwrót. Patrząc na skitury i telemark to w tym segmencie na ciężki zjazd byłoby: Wiązania telemarkowe ważą 1,5 kg buty, pod 3,8-4 kg. Przy freeturze byłoby to odpowiednio 0,6 kg i 3 kg. Ale cięższe zjazdy na turach robi się też na wiązaniach 200 g (para) i butach 2 kg. Wobec tego każdy nastawiony na cel narciarz zada sobie pytanie - dlaczego ma mieć gorszą kontrolę i do tego mniej wygodnie na podejściu? Ponieważ to wątek o telemarku to nie chcę "psuć" go takimi analizami. Świetnie, że są narciarze, których bawi takie nawiązanie do klasyki (choć na nartach taliowanych). Chętnie na nich popatrzę a nawet gotów byłbym spróbować, gdyby była jakaś okazja. Pozdro Wiesiek
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...