Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 21.04.2019 w Odpowiedzi
-
8 punktów
-
Cześć Ja czasami sprawdzam ile przejechałem ale zazwyczaj po fakcie ale wytrwale uczę się obsługi Garmina więc może gdzieś w lecie będę mógł z niego w pełni korzystać. Jak liczę to w tym roku (od 1 02 bo w styczniu mieliśmy przerwę) już około 2000 km - aż sam się dziwię. Przeszedłem pewien etap wkręcenia w rower i teraz jest on mi po prostu niezbędny w normalnym życiu jako szybki i uniwersalny środek transportu w moim mieście. Sprawdzałem wielokrotnie i rower jest porównywalny czasowo z samochodem a w godzinach szczytu jest zdecydowanie szybszy. Do pracy mam około 17,5 -18 km i jeżdżę regularnie w granicach 45-47 minut (rekord 37 min) a samochodem dokładnie tą samą drogą o godz.12.00 (czyli bez korków) 37 minut. Różnica żadna. Zdarzają mi się dni: wyjazd z domu - poczta - skarbowy - praca - rodzice - praca Rybelka - dom . W sumie około - 55-60km na przejazdy w granicach 2,5h. Do tego dochodzi jazd weekendowa - raczej krótkie szybkie wypady ale łączące teren z twardą nawierzchnią, żeby trochę pobrudzić chociaż rower - takie po 40-80 km. Jazda na rowerze jest po prostu super - i jak na nartach, jak to się mówi, już się swoje najeździłem i parcia takiego nie mam tak tutaj... Pozdrowienia serdeczne4 punkty
-
Druga część relacji to Strbske Pleso (gdzie było zdecydowanie bardziej twardo niż dzień wcześniej na Chopoku) i Tatrzańska Łomnica (mięciutko). Na Strbske Pleso puściło tak około 11:00 i zrobiło się miękko. Na koniec dnia postanowiłem zawitać na TŁ. Tu powitała nas dość duża kolejka, a sama trasa to walka z muldami/odsypami, na której sporo osób poległo. W mojej ocenie dużo lepszy zjazd był Francuską Muldą (i chyba bezpieczniejszy). Zaliczyłem oba, tak na koniec sezonu (chyba, że jeszcze coś się zmieni i wpadnę na jakiś szalony pomysł). Sezon uważam za udany, zakończony bez kontuzji i urazów, moja córka połknęła bakcykla narciarstwa na całego i dołączyła do syna i żony. Córka zagaduje też poniektórych forumowiczów na kanapie (a buzi jej się nie zamyka) więc z góry za to przepraszam. Pleso z rana. Pleso. Tu widać, że zima w odwrocie - demontaż Igla. Pleso warunki - około 11:00 puściło. A ta kolejka Panie za czym tak stoi ? Czarna na górze. Trochę niżej (zatrzymałem się by zrobić zdjęcie - a tak naprawdę by nogą dać chwilę wytchnienia). Nie wyglądało to dobrze. Francuska Mulda.3 punkty
-
Ależ piękna tura dziś była Pogoda przecudna,wspaniałe towarzystwo Warunki bombowe Końcowy zjazd w kierunku 5 stawów bogactwo ,choć były sytuację podbramkowe w źlebie Potem 5 zjazd prawie na sam dół do parkingu (żartuje ostatnie 2,5 km z buta 😁) sporo turystów I dalej 40 minut po asfalcie z buta na busa i kierunek Zakopanem za 10 zł i już Wybaczcie ale dużo nie będę pisał bo dopiero wlazłem do domku i lekko padam Ale za to foto relacja, pełna 🙂3 punkty
-
3 punkty
-
Przejście Tatr Wysokich w 4 dni - Dzień 1 W pierwszym dniu wyjechaliśmy rano z Wrocławia, aby dotrzeć około 13 do Łysej Polany. Mieliśmy zamiar zostawić auto na Palenicy, ale pojechaliśmy zobaczyć pętlę autobusową na słowackiej Łysej Polanie i Słowak z pensjonatu tak nas zagadał, że zaparkowaliśmy u niego. Chcieliśmy tam coś zjeść i udało się dogadać ze Słowakiem że zamówił nam dwa obiady, które przywieziono z Jurgowa z restauracji wraz z paroma innymi obiadami dla grupy turystów pomieszkujących w tym pensjonacie. Parking u Słowaka to 20zł/dzień, Palenica to 30zł/dzień. Więc długo się nie zastanawialiśmy. Pensjonat jest bardzo charakterystyczny, z przodu ma ściankę wspinaczkową 🙂 O 14:30 odjechaliśmy stamtąd liniowym autobusem słowackim, który po 45 minutach dowiózł nas do wlotu Doliny Kiezmarskiej Bielej Vody z drugiej strony Tatr w stosunku do Łysej Polany. Tutaj startujemy na nogach nasze Haute Route. Wysiadamy z autobusu i leje ostro deszcz. Przeczekujemy pod wiatą z kwadrans, zbroimy się do przejścia na huzara i deszcz się zmienia w mżawkę. Po pół godzinie trekkingu bez śniegu pojawiają się pierwsze łaty, czasami śnieg znika, ale dajemy radę już ładnie turować. Droga jest ubita przez jakiś pług, dzięki czemu śnieg się dłużej trzyma niż obok poza szlakiem. Pojawiają się pierwsze skaliste szczyty. Robi się naprawdę przepięknie, chmury deszczowe odchodzą i zaczyna pojawiać się słoneczko. Na zdjęciu widoczna jest kawałek grani Tatr Bielskich: szczyty Skrajne Jatki i Golica Bielska. Po 2.5h dochodzimy do celu, gdzie naszym oczom ukazuje się ogrom doliny przez Zielonym Stawie. Skały po prostu wyrastają tuż przed naszymi nogami, robi to ogromne wrażenie. Nie widać tego do końca na zdjęciach, ale widok na żywo jest naprawdę nawet bardziej porażający niż otoczenie naszego Morskiego Oka. Poniżej od lewej dwa szczyty: Czarny i Jastrzębia Turnia Dochodzimy do schroniska , które nazywa się Chata pri Zelenom Plese. Schronisko oferuje wprost luksusowe, jak na góry, warunki. Wspaniałe jedzenie, na śniadanie szwedzki stół z pełnym wyborem (sery, jajka, wędliny, mleko, musli, warzywa, owoce, słodkie), wyremontowane zaplecze sanitarne, ciepła woda pod prysznicem, niedrogie piwo. Na drogę następnego dnia dostajemy herbatę do termosu gratis. na koniec rzut oka na trasę w GEarth2 punkty
-
Cześć U nas troszkę popadało. Przez pierwszą godzinę pojechałem nad samą Wisłą w lesie ścieżkami i drogami rozjeżdżonymi przez terenówki, gdzie sporo razy trzeba było rower przenosić przez padnięte drzewa i kopać się w piachu ale za to na głowę nie padało. Później pojechałem sobie jeszcze ścieżkami rowerowymi do centrum i z powrotem. W terenie średnia mi wyszła około 11 km/h (pierwszy raz wziąłem sobie Garmina!) ale nadrobiłem na twardym gdzie cały czas jak był z wiatrem lub neutralnie trzymałem ponad 30 a pod wiatr 27-28 km/h. W sumie ponad 40 km w niecałe dwie godziny w ekstra pogodzie bo delikatny deszczyk orzeźwiał i jednocześnie wymiótł ludzi. Cieszę się bo nie odczuwam żadnego zmęczenia i to dobrze rokuje na przyszły weekend. Bardzo fajna przejażdżka. Mariusz ale Johnny dwa razy wsiądzie na rower i pojedzie na wycieczkę do Wrocławia albo Kielc i już będzie miał te swoje tysiące - ja bym na razie umarł ale ćwiczę. A dziewczyny w domu robią ciasto. Pozdrowienia2 punkty
-
Wspominka z Jacni, by swoim kronikarskim obowiązkom uczynić zadość.2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Twoje zdjęcia potwierdzają, że jeden obraz wart 1000 słów. Dzięki. 👏2 punkty
-
Litwinka-Grapa w Czarnej Górze w gminie Bukowina Tatrzańska Fajny stok Nawet w czasie ferii niezbyt tłoczno (można było porównać, przyglądając się widocznej stamtąd Kotelnicy). Jest gdzie puścić narty Byłem tam dwa razy podczas urlopu w Zakopanem (raz sam, raz z dziewczynami). Przez nowe rondo w Poroninie dojazd z/do Zakopanego bardzo się poprawił, jakieś 15-20 minut (wcześniej wolałem jeździć przez Małe Ciche). Drugiego dnia, dzień przed wyjzdem z urlopu, jakieś dziewczę wypakowało we mnie od tyłu. Coś trzasnęło w kolanie. Jako sknera karnet wyjeździłem do końca, ale kolano przestało boleć dopiero po trzech tygodniach. Taki mały zgrzyt w udanym urlopie w Zakopanem2 punkty
-
1 punkt
-
Dziękuję na wstępnie za nasze piątkowe spotkanie. Wracając do relacji, w piątek był Chopok, w Sobotę Strbske Pleso i Tatrzańska Łomnica. Tym sposobem zakończyłem sezon narciarski z wynikiem 61 dni na nartach. W piątek na Słowacji był dzień wolny od pracy, przyjechało sporo osób na Chopok, jednak to jest duży ośrodek narciarski i wszyscy się rozjechali. Nam bardzo spasowała kanapa B2 (uruchomiona specjalnie tego dnia). Panowały dość dobre warunki, choć szybko robiło się miękko. Dobre, a momentami bardzo dobre warunki były na 5 (trasa oficjalnie zamknięta), choć sama końcówka wymagała już uwagi. Tego dnia ujeżdżaliśmy głównie 1, 5, 5a, 2a i 11 (też zamknięta, ale przejechana ratrakiem). Warunki na 1 (i moje dzieci na pierwszym planie). 1 warunki. 5 A tu nieco niżej 5. Trasa 5a/11a Dół 11. Tu zdecydowanie bardziej twardo.1 punkt
-
Przestawiam przejście Tatr Wysokich w 4 dni W początkach kwietnia brałem udział w Mini Haute Route przez Tatry Wysokie. Była nas kameralna czwórka, a później niestety nawet trójka. Plan to było przejście od parkingu Biela Voda (czyli Dolina Bielej Vody) poprzez przełęcze w grani Tatr dojście do DS5 (Dolina Pięciu Stawów Polskich) i zjazd do Palenicy. Uczestnicy to : Andrzej z Ostrowca, Przemek z Londynu (Opola), Robert (ten sam co w wyżej w wycieczce Wujota) - widoczni na zdjęciu poniżej, oraz autor relacji na kolejnym zdjęciu. Już na początku było fajnie, bo z Andrzejem znaliśmy się z Ukrainy, a Roberta już znam chyba od dwóch sezonów.1 punkt
-
1 punkt
-
tylko pseudoekolodzy mogą popierać rozbudowę ośrodka narciarskiego w Tatrzańskim Parku Narodowym1 punkt
-
1 punkt
-
Cześć Miało padać o 16.00 ale jeszcze nie pada a o 17.00 pokazuje, że już nie będzie padać więc chyba idę na rower. Pozdro1 punkt
-
Oczywiście że literówka KRZYŻNE Przecież pisze że Tatry Wysokie a i zdjęcia klimat oddają 😁1 punkt
-
Również nie mam nic do propagowania swojej pasji. A najbardziej podoba mi się tytuł wątku - bo faktycznie telemark kojarzy mi się z pasją z jaką klnę gdy mam kawałek płasko-zjazdu-podejścia, który na skiturach musze zrobić telemarkiem Co się wtedy dzieje to nie nadaje się do cytowania Każdy zakręt to przygoda, każdy garbik to wspinaczka na Mount Blanc A co do stylu - to już bardziej stylowa jest wg mnie jazda na monoski (kiedyś moje marzenie). I bardziej uniwersalna terenowo. Co ciekawe nadal są ludzie, którzy na tym jeżdżą i produkują (również w wersji split - co już jest megaperwersją ) http://mono-ski.org/equipment/monoski/index.php1 punkt
-
Świetny wynik @Mitek na razie masz więcej km niż @johnny_narciarz 😮 Brawo! Ja z tych swoich 600, z dzisiejszymi 26 km, 300 zrobiłem od zeszłej niedzieli Pozdro!1 punkt
-
1 punkt
-
@Góral spod Skrzycznego miód na moje oczy! Nie ten śnieg, tylko ten narciarz! Cieszę się, że wracasz do formy. Wesołych Świąt dla całej Góralowej Rodzinki!!!1 punkt
-
Pewnie niedługo mnie dogonisz, ... albo i nie 😋. Również życzę Wesołych Świąt Wielkanocnych🐣🐤🐥🐑🐏.1 punkt
-
1 punkt
-
Zamykają wyciąg, ale nie trasę, którą póki co można będzie zjeżdżać. " W Kotle Goryczkowym na ścieżce skiturowej wybiły się świstaki. Także na zboczach Pośredniego Wierchu Goryczkowego są już wybite nory. W Dolinie Suchej Kasprowej gawrę opuścił niedźwiedź, ale stale przebywa w jej pobliżu. Na Hali Gąsienicowej również odnotowaliśmy obecność wybudzonych świstaków. Zamknięcia obszaru Tatrzańskiego Parku Narodowego dla uprawiania turystyki narciarskiej należy się spodziewać na początku maja. Wiele wskazuje na to, że ostatni weekend kwietnia będzie zarazem ostatnim weekendem dla skiturowców. Dokładną datę podamy w terminie późniejszym. Prosimy śledzić naszą stronę i portale społecznościowe. " źródło - komunikat TPN z dnia 19 kwietnia 2019 r.1 punkt
-
Wczoraj również ujeżdżałem Kasprowy bo przyjechałem na 2 dni. @marcinn wrzucił zdjęcia z Gąsienicowej to ja wrzucę z Goryczkowej gdzie spędziłem większą część dnia. Gąsienicowa ścianka od rana miękka, niżej twardo, i w dolnej części znowu miękko. Goryczkowa, trawers i cały kocioł do godziny 12 beton, po godzinie 12 bardzo szybko zaczęło puszczać, i po 13 muldy. Poniżej kotła miękko już rano, ale całkiem przyjemnie. Śnieg na nartostradzie kończy się na mostku przed wiatrołomem. Zmierzyłem i trzeba iść do kuźnic 800 metrów. Wczoraj ludzi zdecydowanie więcej niż w czwartek, w południe na Goryczkowej kolejka do krzesełka na 5-6 minut, po 14 godzinie pusto - większość poległa na przerytej trasie. Wyjazd bardzo udany, pojeździłem mocno od otwarcia do zamknięcia. Prawdopodobnie było to moje zakończenie sezonu. Przejechane: Czwartek: 12x Gąsienicowa, 12x Goryczkowa Piątek: 5x Gąsienicowa, 17x Goryczkowa Pozostaje czekać do zimy... PS. Słaba wiadomość to taka że, mimo dość sporej ilości śniegu (jak ta ten czas) na Goryczkowej to wyciąg będzie działać tylko do Poniedziałku Wielkanocnego włącznie. Od wtorku Goryczkowa zamknięta, pozostaje tylko Gąsienicowa która od rana w sumie jest miękka gdy świeci słońce. Odgórne zarządzenie PKLu... Zdjęcia: Ostatni zjazd:1 punkt
-
Ponieważ dzisiaj na Eurosporcie (do mety 50 kilometrów), a przede wszystkim we Francji, rozgrywany jest kultowy klasyk po brukach Paryż - Roubaix postanowiliśmy trochę pokręcić Rano temperatura -1...o godzinie 10:00 było już +6, ruszyliśmy. Cel: Łęg Drożdżanki na obrzeżach Puszczy Kozienickiej. Wiatr dzisiaj był okrutny i trochę dostaliśmy w kość 😮 Starałem się robić zdjęcia w taki sposób by nie było widać wszechobecnych śmieci Niestety wędkarze i okoliczni mieszkańcy kompletnie nie dbają o to miejsce... Oprócz puszek po piwie, butelek po wódce...opakowań po robakach, folii od zanęty i innych... Stwierdziliśmy, że strasznie ubogie w kulturę jest nasze społeczeństwo Paula Na brzegu. Selfiak My toasty wznosimy wodą z cytryną Chwila pozowania... Wiosny nad wodą jeszcze niewiele... Łącznie przekręciliśmy dzisiaj 55 kilometrów. Trzeba formę szlifować, bo słabiutko na razie z nami Pozdrawiamy serdecznie marboru i Paula1 punkt
-
1 punkt
-
Rozkręciliśmy się ,ostatnia noc była bez przymrozku, darliśmy na Wołowiec równym tempem bo południowy trawers Ostrego Rohacza w kierunku Żarskiej przełęczy zrobił się bardzo miękki i było spore ryzyko lub duże nadłożenie trasy. Czasy liczone z przystankami,faktycznie jest małe przekłamanie w ostatnim dniu bo czas zatrzymał się nam w Żarskiej Chacie, trochę świętowaliśmy, a później zjechaliśmy (koniec1km pieszo) na parking na końcu doliny gdzie czekał bus do Zakopanego. Co do tempa to pierwsze 3 dni było spacerowe bo jeden z uczestników właśnie kończył solidne przeziębienie, nie poszedł z nami na Świstowy Szczyt i wykurował się w Zbójnickiej Chacie. Letnia jazda na rowerze z sakwami dobrze przekłada się na kondycje do takiej tury, dla mnie tempo było w sam raz ale wiem że innym było czasami ciężko. Co do trasy to ja i jeszcze drugi uczestnik zrobiliśmy 114km i 8200m bo możemy dodać popołudniowy spacer w Dolinie Pięciu Stawów.1 punkt
-
1 punkt
-
Dopisała nam pogoda mimo że prognozy były nieciekawe, trudność i niebezpieczeństwo powiększył kilkudziesięciocentymetrowy opad świeżego śniegu tydzień wcześniej, w związku z tym zadecydowaliśmy że wstajemy o 4:30 aby nie ryzykować zjazdów późnym popołudniem nasłonecznionych żlebów zjazdy nasłonecznianymi stokami były trudne i nie było radości lecz walka aby uniknąć wywrotki, czasami nie dało się zjechać W drugi dzień urwany sworzeń klamry (naprawiony gwoździem) od uderzenia w kamień podczas zapadnięcia się w śnieg po pas - taka na szczęście jedyna awaria w grupie przydarzyła się właśnie mnie. Buty się sprawdziły - stopy bez obtarć.1 punkt
-
1 punkt
-
Ja już tyle planów co do Kasprowego widziałem, które nie wypaliły. Niestety mimo pewnego optymizmu w wielu sprawach akurat co do Kasprowego jestem sceptyczny. Nie wierzę w żadne wielkie plany co do tej góry.1 punkt
-
Z tym ostatnim to proszę podać szczegóły techniczne w tym z którego konkretnie stawu trzeba by zabierać wodę. Ogromne ilości wody biorąc pod uwagę różnice w min pokrywie między trasą powiedzmy trawiastą a taką w Tatrach. Tak poza tym na naśnieżanie nigdy nie zgodzi się TPN.0 punktów







