Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. grimson

    grimson

    Użytkownik forum


    • Punkty

      6

    • Liczba zawartości

      3 359


  2. Wujot

    Wujot

    Użytkownik forum


    • Punkty

      5

    • Liczba zawartości

      2 888


  3. marionen

    marionen

    Użytkownik forum


    • Punkty

      5

    • Liczba zawartości

      4 615


  4. pawelb91

    pawelb91

    Użytkownik forum


    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      4 008


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 20.04.2021 uwzględniając wszystkie działy

  1. Dlatego Skiforum było najlepsze bo żyło życiem forumowiczów, bez admina.
    4 punkty
  2. Dzisiaj 20 kwietnia spacer narciarski na Tobołów. Śniegu brakuje na nartostradzie na zakręcie. 200-300 m. Potem jest do samej góry z miejscowymi wytopieniami. Doszliśmy naa polanę Starmaszka, gdzie znajdują się od lat nieczynne talerzyki. Dalej, na drodze w kierunku Obidowca widoczne spore wytopienia. Odpuściliśmy sobie. Zjazd nartostradą do Koninek w 75% nartostrady (najstromszy odcinek wytopienie całkowite).
    3 punkty
  3. To teraz ja. Jak pracowałem w Wuhan [tym właśnie covidowym Wuhan] na kontrakcie, zanabyłem w ichnim sklepie typu market rower górski Giant. Za równowartość 600zł. Rama alu, przednie widelce z amortyzacją, koła 26", hamulce V-brake. Zacząłem robić trasy po mieście, na początek z chińską mapą w komórce w ręce, żeby się nie zgubić -> Wuhan ma około 80km szerokości i dobre 40km "wysokości" na mapie. Potem jak już poznałem topografię miasta jeździłem na pamięć. Po nabraniu wprawy zacząłem się katować na rowerze, co nie było łatwe, z racji temperatur do 40st i wilgotności powietrza 90% w ciągu dnia. Trasy w takich warunach robiłem do 100km za jednym posiedzeniem, z reguły w tygodniu dawałem 26km z samego rana, w weekendy 40,60 lub 100km. Sports Tracker pokazuje teraz 1400km zrobione w ciągu 5 miesięcy. Wrzucam poniżej screena ze Sports Tracker, z mojej porannej trasy dookoła jednego z jezior:
    3 punkty
  4. Ja to sobie myślę tak - pozycja nr 1 i pozycja 3 są w zasadzie bezdyskusyjne. Oczywiście można bawić się w detale ale generalnie rozumowanie twoje trzyma się kupy. Moje wątpliwości wzbudza pozycja nr 2. Pominę kwestię szerokości pod butem albowiem nie jest żadną tajemnicą że jestem całkowitym przeciwnikiem poszerzania nart pod butem gdyż jest to znaczne utrudnienie dla narciarza uczącego się - sumarycznie więcej minusów niż plusów. Natomiast chcę zwrócić ci uwagę na pewien aspekt w postaci mocowania wiązań w nartach typu freestyle - centralne (środkowe) mocowanie to koszmar (moja subiektywna ocena). Narty te są trudne w sterowaniu i wymagają pewnej wprawy oraz nabycia nowych nawyków. Osobiście posiadam K2 Jib Rocker Domain (od tego sezonu) i już jestem umówiony na przebicie wiązań na turowe FR z przesunięciem do tyłu. Oczywiście w dziedzinach na których się nie znam czyli freestyle się nie wypowiadam - wierzę fachowcom iż takie (centralne) mocowanie jest niezbędne do zabawy na rampach itp. Ten post to tak dla twoich przemyśleń. Nie będę ukrywał że sam dysponuję już w tej chwili ok 20 parami nart - najszersze to Atomic Diran 76mm, ach zapomniałem o K2 90 mm (koszmar), w sezonie spędzam ok 100 dni w każdych warunkach stokowych. Wg. mnie bardzo dużo zależy od tego jak się jeździ, gdzie się jeździ i jaki jest cel jazdy. Pokrętnie odpowiadając na twoje stwierdzenia uważam że najbardziej uniwersalną nartą dla mnie jest 2 GS katalogowy obojętnie jakiego producenta lub bardziej ambitnie Master - oj to są boskie narty - i będzie to mój pierwszy zakup kiedy przejdę na narciarską/instruktorską emeryturę. Ale....ale...żadna z do tej pory narta nie sprawia mi w jeździe takiej przyjemności jak SL9. Bądź tu mądry??????
    3 punkty
  5. Trzy w miarę typowe przypadki problemów jakie mnie i znajomych spotkały poza trasami: Albo Zillertal, albo Ischgl. Wpadłem podczas zjazdu przy pięknej słonecznej pogodzie na ledwo wystające ogrodzenie z drutem kolczastym, na szczęście udało się prawie całkowicie wyhamować. W Russbach lub Gossau przy zjeździe przez las wpadłem na rozciągniętą linę stalową między drzewami. W ogóle jej nie zauważyłem. Byłem w dużym szoku kiedy lina mnie zatrzymała, szczęścia też dużo, bo o linę zaczepiłem butami, a wywracając się ze sporą prędkością nie uderzyłem w żadne drzewo. Bardzo dobra zawodniczka uprawiająca biegi górskie i skitourowe (medalistka wielu zawodów międzynarodowych) w Szwajcarii wpadła w szczelinę lodową i spędziła w niej 9 godzin. Na szczęście pomoc nadeszła na czas. Jednak o uratowanie palców dłoni i stóp walczyła prawie rok. Po niecałych dwóch latach przerwy wróciła i do startów i w góry...
    2 punkty
  6. Zauważ, ze właśnie z tego powodu już go nie ma. Pomijając, że miało swoje plusy ale też i minusy. Te pierwsze przeważały nad drugimi.
    2 punkty
  7. Niby Kopaonik zakończył sezon narciarski 18.04. Prawosławne Święta Wielkanocne w tym roku wypadają 02. maja i jest bardzo prawdopodobne, że ośrodek na Kopaoniku ponownie się otworzy w okresie świątecznym czego wszystkim (i sobie) życzę. Obecnie panują nadal doskonałe warunki... Pozdrawiam serdecznie.
    2 punkty
  8. Dlatego jak wracałem do PL raz na pół roku, to jakoś zimno w ojczyźnie Polsze. Dodatkowo raz trafiłem do rodziców, zaraz po przylocie z Chin. Zbierało się na burzę, rodzice narzekali, że nie ma czym oddychać, bo taka wilgotność. Na mnie to nie robiło wrażenia, bo wilgotność w Wuhan powodowała, że bez klimatyzacji człowiek był cały mokry po 2 minutach. Za to mogę zdradzić, że półroczna rozłąka z polskimi wędlinami [totalny brak takiego towaru w Wuhan] powodowała, że jak już się dorwałem po tak długim poście do szynki, to okazała się zwyczajnie....niejadalna. Sama sól, człowiek jak na codziennie spożywa wędliny, to zwyczajnie tego nie czuje
    2 punkty
  9. Super górka we wszystkich kierunkach. Prosi się zrobić zjazd na zachód i po powtórnym podejściu, dopiero, do Spalonej. Ci z kamerką wyszli na fokach, w tych warunkach - to jest już niezłe osiągnięcie. Zjazd można ulepszyć jadąc dolinką potoku z prawej (orograficznie) i omijając część trasy narciarskiej (wjeżdżając na nią niżej). Salatyn (i całe Tatry Zachodnie) to jest przepiękny teren dla narciarzy. Pozdro Wiesiek
    2 punkty
  10. Włosi znoszą obowiązek kwarantanny dla turystów - od wczoraj wystarczy negatywny test: https://turystyka.rp.pl/trendy/59943-wlosi-znosza-kwarantanne-wystarczy-test Czy realne są wiosenno-letnie narty? Sulden dostępne do 2 maja tylko dla sportowców, nie wiem czy coś jeszcze czynne - może uruchomią w lecie Stilfser Joch? A jeśli nie narty, to może chociaż uda się pojechać na wakacyjny trekking w Alpach albo na rowery?
    2 punkty
  11. no a z dołu też niezły widok https://www.rohacespalena.sk/kamera-dolna/
    2 punkty
  12. Adamie - popieram Twoja wypowiedź w 100 %, nie mam doświadczenia w jeździe na szerokich nartach, ale na gorsze warunki, muldy etc także używam GS w wersji sklepowej. I tak samo jak tobie najwięcej frajdy dają SL-ki. Co do freestyle-owych nart to faktycznie miałem okazję na nich śmignąć (jakieś Majesty) w słabych już warunkach i przyznaję, że dziwnie się na nich jechało, dużo lepsze były jakieś takie też Majesty AM na których zaraz po free jechałem (nie wiem nawet ile pod butem miały - ale były szerokie (chyba z 85 albo i więcej) i te super śmigały w tych warunkach. Może faktycznie mocowanie wiązań centralnie ułatwia jazdę po przeszkodach, ale tak do jazdy - to słabe. Jeśli stricte po za trasę to są narty do tego stworzone freeride-owe - ale wg mnie tylko do tego. Duża wyporność i frajda z jazdy po puchu gwarantowana.
    2 punkty
  13. https://www.bergfex.pl/rohace-spalena-dolina/webcams/c5214/ Kurcze piękne warunki...
    2 punkty
  14. @Jeeb to robi specjalnie, żebyście pisali o KN na innych forach
    2 punkty
  15. @wolcjusz Zastanowil bym sie nad nartami nr 2, a te trzecie odpuscil bo pierwsze robia robote
    2 punkty
  16. Roháče-Spálená startują w ten weekend Lyžiarske stredisko v prevádzke v dňoch 08.12. - 09.12. 2018 ( So - Ne ) v čase 09.00. - 16.00. hod. Pozdrawiam mirekn
    1 punkt
  17. W pewnym sensie las jest najbardziej wymagającym (ale i najfajniejszym) środowiskiem. Trzeba się sprężać niejako na 3 zakresach. Ten dalszy to przepatrywanie ogólnego kierunku jazdy aby nie trafić niespodzianie w jakiś zagajnik lub nieperspektywiczny potok. Na średnim zasięgu patrzy się na grupę pni wybierając tor jazdy. Na bliskim to już jest wypatrywanie powalonych kłód lub gałęzi pod śniegiem, ewentualnych pniaczków a przede wszystkim poziomych gałęzi aby nie zebrać po pysku, oczach czy nie podziurawić kurtki. Pod tym względem wredne są lasy świerkowe z dość słabo widocznymi a ostrymi i mocnymi pozostałościami dolnych gałęzi. Jak dodać do tego spad typu 100% (co nie jest niczym wyjątkowym) to robi się naprawdę wymagająco. Jazda w gęstym lesie to jest koncentracja na 200% gdzie mózg dymi a procesor nie nadąża. Pozdro Wiesiek
    1 punkt
  18. Narciarstwo nie jest bardzo bezpiecznym sportem nawet w ośrodkach narciarskich. Przy czym na boiskach sami sobie zagrażamy jeżdżąc brawurowo, nie panując nad nartami czy prędkością i nie dostosowując się do własnych umiejętności (często niewielkich). Z tego powodu towarzyszą nam częste upadki i kontuzje. Bywa też, że jeździmy ostrożnie, ale inni szaleją na stoku i efekt podobny jak w pierwszym przypadku. Nieco inaczej jest uprawiając narciarstwo pozatrasowe, freeride czy skitoury. Nikt na nas raczej nie wpadnie, dochodzą jednak inne zagrożenia. Lawiny, błądzenie, na lodowcach szczeliny lodowe. No i dochodzą niespodzianki ukryte pod śniegiem. Większość uprawiających ten rodzaj narciarstwa zdaje sobie z tego sprawę. W przeciwieństwie do jazdy po boisku zagrożeń jest więcej i o nie łatwiej, ale czasami są nie do uniknięcia niestety. Można być najbardziej doskonałym technicznie narciarzem i nie uniknie się tragedii. Niestety doskonałym tego przykładem był wypadek lutowy na Kopie Krzysztofa Ś. i Gosi. Osobiście świadomie jeżdżę poza trasami, licząc się z tym, że może coś pójść nie tak, to mój wybór i niech tak zostanie... a niebezpiecznych sportów jest bardzo wiele i poza rozwagą w życiu trzeba też mieć szczęście czego wszystkim uprawiająm sport życzę.
    1 punkt
  19. Padłbym nim bym wyruszył 💀
    1 punkt
  20. Fajnie, że dyskusja się rozwija. Na to liczyłem, bo różne spojrzenia na temat na pewno pomagają dokonać bardziej przemyślanych wyborów, jak już przyjdzie do zakupów. Odnośnie nart freestyle w kontekście tego, co napisał Adam - moja wiedza jest bardzo ograniczona, ale wiem już, że istnieją modele bardziej i mniej specjalizowane. Te typowo pod park i akrobacje faktycznie mają symetrycznie montowane wiązania, ale są też mniej specjalizowane modele bardziej nadające się do jazdy na stoku i różnych butter tricków, trzeba zwracać uwagę czy model jest symmetric czy directional (i samo to, że narty poiadają twin-tip o tym nie świadczy). Odnośnie wiązań, to mam tutaj jeszcze jedną wątpliwość (dotyczy zarówno nart freestyle, jak i freeride'ówek, bo wiem że są mocowane bezpośrednio do nart pod rozstaw skorupy buta. Co w przypadku kupna z drugiej ręki? Wiercimy nowe otwory pod inny rozstaw, a stare czymś wypełniamy? To jest bepieczne, nie osłabia narty? Jeśli chodzi o szerokość w ogóle, to wiadomo, są za i przeciw. Tutaj mówimy o nartach wyspecjalizowanych na bardzo konkretne warunki, w których ta szerokość zdecydowanie raczej pomaga, niż przeszkadza. Wady i błędy, które mogą wynikać z jazdy na szerszych nartach, to przede wszystkim problem płaskiej narty wewnętrznej - miałem tak u siebie na początku i faktycznie szerokość się do tego przyczynia, ale to się da wyeliminować i raczej jest to problemem na twardym stoku. Natomiast na stoku roztopionym i rozkopanym mnie osobiście szerokość zdecydowanie pomaga i dodaje fun factor. Żeby było śmieszniej, to takie prawdziwe zawodnicze narty specjalizowane do jazdy po muldach są bardzo wąskie. Sam mam zagwozdkę dlaczego tak jest i czy te muldy po których oni jeżdżą są takie same jak te, z którymi spotykamy się na polskich stokach. Te u nas raczej zawsze idą w parze z plusowymi temperaturami i większą stromizną stoku. Te na filmach często wyglądają na bardziej uporządkowane, większe i niekoniecznie z miękkiego śniegu. Master. Temat mastera pojawia się na forum regularnie i są to często polecane narty, również w zastosowaniu jako narty uniwersalne. Nie mam póki co żadnych doświadczeń z takimi nartami, więc nic nie będę pisał oprócz tego, że mnie osobiście póki co odstrasza promień i prędkości osiągane na krawędzi (przypominam że miałaby to być opcja 3, czyli wąskie sportowe narty do jazdy skrętem ciętym). Wydaje mi się, że lepiej wziąć coś z mniejszym promieniem i doskonalić krawędź jak będą warunki, niż zamiatać na każdym bardziej stromym czerwonym stoku w obawie przed prędkością i utratą kontroli. Póki co prędkości osiągane na krawędzi na Rally w zupełności mi wystarczają 😉 Ale jak będzie kiedyś okazja, to pewnie spróbuję jazdy na takich nartach - każde doświadczenie jest rozwijające.
    1 punkt
  21. Pozwolę się nie zgodzić. Autor świetnie opisał frajdę z jazdy na nartach z kategorii 2. Po prostu płynie się. Nie jezdzilem mercem, ale pewno podobnie. U mnie akurat robotę robiły te scotty, am. Tak jak pisałem nie sprawdzają się jedynie w warunkach twardych. 90 procent warunków w jakich na nich jezdzilem łykają az miło. Nie powiem, ze na masterach inne 90 procent nie daje banana. 70 procent wspólnych. Ogólnie każda narta jest fajna. Ale jest te 10 procent które lepiej znoszą dedykowana nartę, w sumie warunki i co się na tych nartach robi.
    1 punkt
  22. Ma ruszyć chyba 29 maja, ale to zawsze zależało od tego czy odkopią drogę na czas Na jakich warunkach ma ruszyć jeszcze nie wiadomo, czytałem że wstępnie od 2 czerwca Włochy mają się otworzyć na turystów.
    1 punkt
  23. Gratki, wrzuć tu potem opis co się dzieje na stokach. Na Loli widoczne na kamerach delikatne, pierwsze przetarcia.
    1 punkt
  24. Jak wstanę z rana to powinienem być.
    1 punkt
  25. Zdarza się że kilka razy w miesiącu tak wyskakuje, żadna nowość.
    1 punkt
  26. Witaj. Ty musisz być tak zwana ,,żyła,, - mało tłuszczu itd. U mnie bieg 10km to jakieś 1200kcal -prędkość 6,5km/h . Tętno podobnie jak u Ciebie. Wiec jakbym miał przebiec 27 km to bym spalił ponad 3000kcal ,gdzie Ty spalasz dużo mniej ale moim zdaniem duże znaczenie ma waga .
    1 punkt
  27. Niebezpieczny ten skok z drzewa, bo pod śniegiem mogą być niespodzianki. GOPR Beskidy 18.04.21, w rejonie zielonego szlaku z Rysianki do Żabnicy doszło do poważnego wypadku narciarza skiturowego. W wyniku upadku podczas zjazdu mężczyzna uderzył klatką piersiową w wystający niewielki pień drzewa. W rejon zdarzenia (dokładną lokalizację umożliwiła aplikacja Ratunek) wyjechało 5 ratowników z Hali Miziowej na skuterach śnieżnych. Z Centralnej Stacji Ratunkowej w Szczyrku jako wsparcie wyruszył dodatkowy zespół ratowników. Po dotarciu na miejsce ratownicy udzielili poszkodowanemu pomocy medycznej i ze względu na uraz klatki piersiowej, trudności z oddychaniem oraz podejrzenie urazu kręgosłupa, zadysponowali śmigłowiec Lotnicze Pogotowie Ratunkowe. Warunki związane z ostatnimi opadami śniegu i specyfiką terenu znacznie utrudniły transport mężczyzny na lądowisko na Hali Pawlusiej. Poszkodowany został przekazany załodze HEMS #Ratownik4 i przetransportowany drogą powietrzną do szpitala w Bielsku-Białej. Działania ratunkowe zakończyły się powrotem zespołów do stacji ratunkowej na Hali Miziowej o godz. 20:00.
    1 punkt
  28. Po prostu dasz rady tak długo jak dasz rady.... nikt Ci nie każe jeździć "na cały gwizdek" od rana do nocy a "dobrze" przejeżdżone 2-3 godzinki dadzą więcej satysfakcji i postępów niż cały dzień byle jakiego bujania się - zwłaszcza jak to pojedynczy polski stok gdzie nie ma mowy o jeździe "turystycznej" jak w Alpach.
    1 punkt
  29. U mnie ten zestaw nieco naciągany wyglada tak: 1 rossignol master gs 2 scott the ski, także na świeży i poza trasę, oprocz „wiosny” z def 2 3 stockli sl trochę naciągany bo rossi master gs na pustym szerokim i długim lepiej 4 nanga czyli skitury, nie było a warto dodac watek fajny rozwojowy, dobrze opisane wrażenia z 2 znaczy szutrowe Koninki
    1 punkt
  30. Dziś znów trochę pokręciłem się po okolicy.Spalone ponad 1500kcal wiec można było zaszaleć 😂
    1 punkt
  31. Wczoraj deszczowa pogoda,ale mimo tego pojeździłem trochę.Starałem się jeździć w okienku pogodowym ale i tak mnie deszcze dopadł Na koniec była już konkretna ulewa i trzeba było rower doprowadzić do ,,blasku,, Mapka dzisiejszej trasy
    1 punkt
  32. Niestety narty nie realne, to przynajmniej rower w wersji zimowej, kwiecień zrobił biały prezent
    1 punkt
  33. Część 1: Czy w Czarnogórze można fajnie pojeździć na nartach? Ależ tak! Nadarzyła się okazja, aby podróż służbową przedłużyć o parę dni urlopu i zobaczyć, co ten niewielki kraik na Bałkanach ma do zaoferowania zimą. Największy ośrodek narciarski – Kolašin - położony jest o nieco ponad godzinę drogi z Podgoricy, do której z Polski i Berlina można dolecieć samolotem – są połączenia LOT-owskie z Warszawy i Ryanairem z Krakowa, Poznania i Wrocławia oraz z Berlina. Bilety w zimie są tanie – zaczynają się już od 10 euro. Mnie podróż wyniosła niewiele ponad 40 euro w obie strony plus bagaż rejestrowany (50 euro za sztukę w obie strony) i oczywiście dojazd na lotnisko w Berlinie. A że samolot lądował pod wieczór, więc nocowałam w Podgoricy i dopiero rano udałam się w dalszą podróż w góry. Z Podgoricy do Kolašina można dostać się pociągiem lub autobusem. Pociągiem jest bardziej malowniczo, ale rzadko jeżdżą i nie było pasującego połączenia rano. No cóż, może się uda w drodze powrotnej, bo ta linia kolejowa jest bardzo ciekawa – napiszę więcej na ten temat w poniedziałek. Autobusy jeżdżą często – co pół godziny do godziny, ale tylko do osiemnastej, a koszt na tej trasie to 6 euro za bilet. Rzeczywiście płaci się w euro – być może wiecie, że w Czarnogórze oficjalną walutą jest euro, wprowadzone jednostronnie przez miejscowe władze w miejsce marki niemieckiej. Piątkowy poranek w Podgoricy był bardzo deszczowy. Lało jak z cebra przez pierwszą godzinę jazdy autobusem, który mozolnie wspinał się szosą wzdłuż doliny Moračy do góry. W pewnym momencie deszcz zaczął przechodzić w deszcz ze śniegiem, a za chwilę zrobiło się całkiem biało – dookoła, ale również na drodze. Jakie to szczęście, że nie musiałam być kierowcą na zasypanych śniegiem górskich serpentynach! Parę minut po dziesiątej autobus dojechał do Kolašina. Tutaj mam zarezerwowaną kwaterę prywatną – umówiłam się z właścicielką – panią Ljubišą, że mogę wprowadzić się już przed południem. Szybkie przebranie w narciarskie ciuchy i już jestem gotowa na stok! No właśnie, ale który? Bo są tutaj dwa ośrodki narciarskie – starszy i większy Kolašin 1450 i nowszy Kolašin 1600, obydwa położone około 10 km od miasteczka. Są plany rozbudowy i połączenia obydwu stacji, ale na razie każda działa osobno – z osobnymi skipassami. Po krótkiej naradzie z gospodarzami decyduję się na Kolašin 1450. Niestety nie ma tutaj skibusa, ani żadnego innego busa – pozostaje samochód prywatny, albo umówienie się z gospodarzami na transport. Droga jest kompletnie biała, a dookoła zadymka. Droga? Nawet nie widzę, gdzie ona jest – na szczęście za kółkiem siedzi Milan, syn gospodarzy. Przy parkingu jest duży budynek, mieszczący kasy, wypożyczalnię sprzętu i restaurację: A tak to wygląda w srodku: Na taką pogodę jak wczoraj chciałam wypożyczyć jakieś szersze narty allmountain, ale niestety - nic z tego. Sprzęt jak widać - starsze roczniki, chyba z demobilu po jakiejś wypożyczalni w Alpach. W końcu decyduję się na Heady supershape i.magnum, 170 cm, chyba też jakaś przedpotopowa edycja sprzed co najmniej kilkunastu lat. Ktoś rozpoznaje rocznik? Buty na szczęście nieco nowsze, ale za to flex - maksymalnie 80. No cóż, jak się nie ma co się lubi, to się bierze, co jest. Komplet - buty, narty kije w wersji premium (tak, to wersja premium ) - 15 euro. Tyle samo za skipass dzienny. Cały ośrodek oferuje 14,5 km tras i pięć wyciągów - dwa krzesełkowe i trzy orczyki. Przewyższenie - ok. 400 metrów. Wczoraj chodziła sześcioosobowa kanapa Doppelmayera (to ta z prawej strony na mapce) Vilina Voda, obsługująca trzy długie trasy i talerzyk Jezerine na dole dla początkujących. Mapka: Ośrodek ma też swoją stronę internetową, również w wersji angielskiej. Ze dwa razy zjechałam orczykiem, żeby trochę ogarnąć narty, ale głównie jeździłam na kanapie - niestety bez osłon. Zgodnie z prognozami, śnieżyca od godzin południowych nieco słabła, a nawet czasami po południu próbowało trochę przedrzeć się słońce. Od czwartkowego wieczoru do piątkowego popołudnia spadło pewnie coś około 30-40 cm świeżego śniegu i był to pierwszy dzień w sezonie, w którym wreszcie były dobre warunki śniegowe. Dlaczego? Ponieważ stacja nie ma sztucznego naśnieżania - widziałam ledwie dwie mobilne armatki przy orczyku. Generalnie otwarte były dwie trasy długości ok. 1,5 km (czerwona - nr 1) i 2 km.(niebieska - nr 3). Trasy bardzo urozmaicone i dość szerokie. Początek niebieskiej: Niebieska z widokiem na nieczynne krzesełka Cupovi: I końcówka, przy dolnych stacjach wyciągów: Czerwona: Radość, że znów jestem na nartach i że jest taki świetny śnieg! Trzecia trasa, dostępna z wyciągu - czerwona nr 2, nie była w tym sezonie w ogóle udostępniona. Dziewiczy puch na pół metra. Kusiła, kusiła - w końcu wyczekałam przejaśnienie i pojechałam: Jazda po kolana w sniegu, ale jak cudownie! Nawet gleba w ten puch była całkiem spoko, tyle, że trochę trwało, zanim się z tych piernatów wygrzebałam. Fajne cztery i pół godziny na nartach, ludzi malutko - przy wyciągu cały czas na bieżąco. Narty-szrotówki dały radę. Nawet byłam pozytywnie zaskoczona, że tak dobrze to ciężkie cholerstwo szło w kopnym śniegu. Te miękkie muldy jakby po prostu nie istniały. A w perspektywie - kolejny dzień na nartach i to w słonecznej pogodzie. [cdn.]
    1 punkt
  34. Południe 😍 Zawsze jak jadę do "tych" krajów (np. do Gruzji), to nie mam wyrzutów że się spóźnię. Jestem nocnym markiem. Na południu tacy ludzie są bardziej rozumiani. Ona jest obłędnie przepiękna. Jedna z najpiękniejszych w Europie, i warto pokonać tą linie z Belgradu do Baru. Przepraszam że wtrącę, bo to moje zboczenie. Przejedź się koniecznie. Jechałem w relacji Podgorica - Belgrad chyba w 2010 roku.
    1 punkt
  35. Część 2: Sobota rano przywitała mnie takim widokiem z okna. Ale cudna pogoda! Potem pyszne śniadanko, przyszykowane przez panią Ljubišę – omlet z lokalnym serem i lokalną szynką. Mniam! A do śniadanka … śliwowica własnego wyrobu, serwowana przez gospodarza . Bałkańska gościnność, nie można odmówić, trzeba chociaż umoczyć usta - choć dla mnie zupełnie nietypowa pora na alkohol. Hmm, jeszcze przez dwie godziny na stoku miałam posmak tej rakiji. Takie „uroki” bałkańskiego nartowania … Od Milana dowiedziałam się, że tego dnia w Kolašinie 1450 uruchamiają dwuosobowe krzesełka i kolejne trasy. I że wszystko będzie wyratrakowane. Późno otwierają tutaj wyciągi – dopiero o 9.30, a zamykają o 16.00. Jesteśmy trochę wcześniej, przed otwarciem - idę do wypożyczalni po odłożone buty i narty, kupuję skipass. Skipassy wielodniowe dają korzyści od bodajże pięciu dni, krótsze – to po prostu wielokrotność 15 euro. W międzyczasie rusza Vilina Voda, więc – w górę serca i cała reszta! Na początek - czerwona nr 2. Tam, gdzie w piątek był totalny freeride, w sobotę jest aksamit i sztruks. Jest ona też najbardziej stroma i spokojnie mogłaby uchodzić za czarną trasę. Potem zjeżdżam do dwuosobowych krzesełek Ćupovi, zdecydowanie w klimacie retro. Jak dowiaduję się od współpasażera, wyciąg pochodzi jeszcze z czasów Jugosławii. Wyciąg jedzie na sam szczyt, ale w połowie trasy jest stacja pośrednia - drewniana budka i garb ze sniegu, na którym trzeba w biegu wyskoczyć. Krzesła jadą dalej, na sam szczyt, ale trasy ze szczytu są nieczynne - za mało śniegu. Na szczęście krzesełka jadą wolniutko, ale i tak co niektórzy są zaskoczeni, że to już koniec i trzeba szybko wysiadać. Przy pośredniej stacji zaczyna się ładna, choć niezbyt długa czerwona trasa 5a: W sumie więc dostępne są cztery trasy - trzy czerwone i jedna niebieska plus łączniki, warianty i płaski stok do nauki. Tak około 10 km stoków. Na czerwonych trasach wzdłuż kanapy Vilina Voda niestety dość szybko robią się muldy, z czasem zaczynają też wyłazić minerały i trawa. Jest sporo ludzi - dominują miejscowi i Albańczycy, którzy ponoć upodobali sobie ten ośrodek na weekendowe wypady, bo u siebie nie mają praktycznie żadnych wyciągów. Ale i tak - jak na słoneczną sobotę - to jest chyba jedna trzecia ludzi jak u nas np. w Czarnej Górze czy Zieleńcu. Przy dwuosobowych krzesłach idzie na bieżąco, przy kanapie - kolejki na maksymalnie kilka minut od 11.00 do 14.00, potem też jazda na okrągło. Końcówka dnia to jednak mocno zdegradowane stoki, nawet zaliczyłam glebę - niegroźną. W ciągu pięciu sekund znalazło się trzech pomocników - pozbierali mi narty, kijki, postawili na nogi i jeszcze na dole pytali, czy aby na pewno nic mi się nie stało . Ach te widoki ... Na ostatnim zdjęciu widać ośrodek Kolašin 1600, który mam zamiar odwiedzić dzisiaj. Pozdrawiam serdecznie.
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...