Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. Spiochu

    Spiochu

    Użytkownik forum


    • Punkty

      5

    • Liczba zawartości

      2 038


  2. mig12345

    mig12345

    Użytkownik forum


    • Punkty

      5

    • Liczba zawartości

      1 387


  3. lu5asz

    lu5asz

    Użytkownik forum


    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      332


  4. Lexi

    Lexi

    Użytkownik forum


    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      3 902


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 15.05.2021 w Odpowiedzi

  1. A mnie się nie podoba wspomaganie, choć przyznam, jest całkiem wygodne - próbowałem i na płaskim i stromym. A nie podoba mi sie z z zupełnie nietechnicznej przyczyny. Gdy przed kilkunastu laty zacząłem niesmiało zapuszczać się w co bardziej strome scieżki w Beskidzie Sl, to na takiej stokówce z Salmopola na Przysłup pod Baranią spotykalem kilku, a w weekend może w porywach, przy dobrej pogodzie kilkunastu rowerzystów. I tak do niedawno te liczby mało zmieniały się. Przed kilku dniami spróbowałem czy jeszcze dam rade.... dałem..... Jeden przystanek na ostatniej patelni pod Salmopolem dodatkowo ale poszło. Trudność zaczęła sie wyżej. Na normalnie pustej szutrówce wymijam, lub jestem wyprzedzany przed dziesiątki innych, w znaczącej wiekszośći z "gruba rurą" akumulatora. Oczy dokoła głowy i wrażenia jak na szosie..... Chyba kolejne miejsce spalone. Zjechałem przez Cienków bo dalej nie miałem ochoty przepychać się... Winda dla każdego? Dyna: 50 km po górach to elementarz bez wspomagania... na krótsze nie warto jechać.
    4 punkty
  2. Pozdrawiam z trasy 🔥😎🚴🏻 Troszkę dziś wieje🌪 Podlasie 🌍
    4 punkty
  3. Oczywiście, podobnie jak kajaki rowery czy bieganie...Tytuł jest jednoznaczny wiec jeśli ktoś ma cos interesującego do napisania znajdzie bez problemu - temat "wędkarski" jest tu od dawna i jeśli by nie pasował adminowi zapewne by dawno zareagował. Rozumie jednocześnie ze są forumowicze którzy przez okrągły rok klepaliby w klawiaturę rozważając dobór sprzętu zasady cyzelowania łuku w skręcie ciętym i działające tam prawa fizyki oraz działanie fluoru na śnieg ale i oni znajda na tym forum watki dla siebie....... a czy znajda kogoś kto w lipcu będzie chciał podziwiać ich wszechstronną i nieograniczoną wiedze na ten temat to już inna sprawa ....🙂
    3 punkty
  4. Zniesienie kwarantanny dla zaszczepionych,ozdrowieńców i testowanych.
    2 punkty
  5. Cześć Dostałem takiego maila od gospodarzy u których kiedyś byłem na nartach, może kogoś zainteresuje: Ich hoffe, es geht Ihnen allen gut und dass Sie die Pandemie bis jetzt gut überstanden haben! Die Vorfreude ist schon groß, denn am 19.05.21 dürfen wir nach 7 Monaten Stillstand endlich wieder öffnen! Die Bevölkerung im Zillertal und im Bezirk Schwaz wurde bereits zweimal geimpft, so auch meine Familie, es gibt kaum noch Coronafälle und das lässt hoffen! :-) Auch Gäste aus dem Ausland sind herzlich willkommen und die Quarantänepflicht bei Einreise nach Österreich fällt am 19 Mai. Als Eintritt gelten: getestet, genesen oder 1x geimpft (1 Stich vor 3 Wochen). In Ferienwohnungen brauchen Sie nur einen Eintrittstest für die gesamte Aufenthaltsdauer, wenn Sie nicht genesen oder geimpft sind! Für einen Lokalbesuch vor Ort gilt folgendes: Registrierungspflicht bei Aufenthalt länger als 15 Minuten (gilt daher NICHT für Take Away oder Lieferanten) Abstandsregeln (2 Meter zwischen Personengruppen) Indoor 4 Personen pro Tisch zuzüglich max 6 Kinder Outdoor 10 Personen pro Tisch zuzüglich max 10 Kinder FFP2 Maske bis man am Tisch sitzt FFP2 Maske für Mitarbeiterinnen und Mitarbeiter (Mund-Nasen-Schutz, wenn getestet, geimpft od. genesen) Sperrstunde ist um 22 Uhr Die Tests vor Ort sind kostenlos! Da die Coronzahlen täglich sinken, hat unser Kanzler weitere Lockerungen ab 1 Juli in Aussicht gestellt! Wir hoffen, die Reiselust greift bald wieder um sich und wir würden uns über Ihre Unterstützung sehr freuen!
    2 punkty
  6. To tak wiesz, żeby @Spiochu mnie nie rozerwał, że nie zjadam. Co do zamrażarki nie mam najmniejszego zamiaru zabierać ryb do domu, głównie z powodu wieści o przełowieniu. Chodzi mi raczej poprawę "klimatu" wędkowania, czyli rybka na grillu prosto z wody.
    2 punkty
  7. Spinning: bardzo dobry wybór i każda z wymienionych przez Ciebie przynęt będzie dobra. Jednego dnia złowisz na gumę , tydzień później na obrotówkę, a za miesiąc będziesz miał efekty na woblera, dlatego warto mieć w pudełku kilka przynęt. Nie popieram wrzucania na ruszt albo do zamrażarki wszystkiego co się z wody wyciągnie. Natomiast co do zestawu na sporego pstrąga. Wymiarowy pstrąg jest silną rybą i potrzebujesz w miarę mocnego zestawu. Sklecę coś i na priv napiszę choć pstrągów złowiłem raptem kilka. Presja jest ogromna bo wędkarstwo to relatywnie tani sport w porównaniu np. z nartami. Karta na cały rok z dwoma wybranymi okręgami gdzie najczęściej przebywasz to koszt około 400 - 500 zł. Dla odmiany na prywatnych łowiskach (komercjach) łowienie kosztuje od około 20 zł. za dzień plus około 20-35 zł. za kilogram zabranej z łowiska ryby. Jak potrzebujesz ciszy to musisz szukać niewielkich strumyków. Wbrew pozorom są tam ryby i jest też cisza. Taki sam jak wyprawy rowerowe, jazda na rolkach i wiele innych rodzajów aktywności, które uprawia się wtedy kiedy nie jeździ się na nartach.
    2 punkty
  8. 2 punkty
  9. Forum narciarskie chyba umiera. Posty - rowery, kajaki, wiosna, a gdzie śnieg i narty. Nie chcę być ostatnim Mohikaninem. Mam cichą nadzieję, że jeszcze jacyś narciarze żyją i tego frymuśnego sezonu nie zakończyli, walcząc jeszcze gdzieś na licznych śnieżnych połaciach. Kolejny, drugi majowy weekend spędziliśmy z Anią w Karkonoszach, szwędając się ze Szklarskiej do Śnieżnych Kotłów. Mimo niesprzyjającej pogody, wysokiej temperatury, silnego wiatru, pełnego słońca, dzień w pełni udany i radosny. Powyżej Schroniska Pod Łabskim Szczytem śniegu nie brakuje. Śnieg mokry i miękki, niemniej jednak do podchodzenia i jazdy jak najbardziej okey. W okolicy Śnieżnych Kotłów więcej skiturujących i snowboardzistów z Czech jak z Polski. Żleby rozjeżdżone, śniegu w nich dużo. Na pierwszy ogień Szrenica, śniegu mało, bo tam słoneczna wystawa. Pierwsze śniadanie na Grzbiecie Śląskim z widokiem na schronisko (Szrenica) Największa niespodzianka, do tego bardzo miła, takiego narciarza spotkać to wielka rzadkość i w dodatku z równie doskonale ubranym psem... Spindleruv Mlyn i trasy na Svaty Petr jeszcze białe. Od czasu kiedy panuje nam miłościwy TMR byłem tam tylko raz i raczej nie zanosi się bym tam wrócił. A 10 - 30 lat temu to był mój ulubiony ośrodek narciarski w Sudetach... czasy się zmieniają RTON wygląda zawsze godnie i wyniośle, szkoda że to już nie schronisko (a już w 19 wieku można tu było nocować), nocleg w takim miejscu wart każdych pieniędzy, obłożenie gwarantowane na wiele miesięcy do przodu... Wielki Śnieżny Kocioł i nawisy typowe dla tego miejsca Wejście do Żlebu Ponad Skok Czesi sprawdzają Żleb Biały I po sprawdzeniu Po prawej stronie widać odnogi Żlebu Kryształowego Nawisy śnieżne w Małym Śnieżnym Kotle W strone Schroniska Pod Łabskim Szczytem Śnieżna pustynia jeszcze na dużym obszarze moje linie... Żleb Łabski Na ścianie da się jeszcze zjechać Kukułcze Skały Szrenica i jeszcze trochę zjazdów... na Puchatku w kilku miejscach jeszcze można trafić na łachy śniegu... Pozdrawiam.
    2 punkty
  10. Czekam teraz na utworzenie obszarów w Polsce gdzie będzie można np jeździć na rowerze. Później obszarów gdzie będzie można biegać i spacerować, no i na koniec obszarów gdzie można swobodnie zaczerpnąć oddechu. Ja pamiętam czasy gdy żadne przepisy nie regulowały dostępu do lasów. Oczywiście były jakieś przepisy ppoż i odnośnie zwierzyny i drewna (żeby nie kłusować i nie kraść),ale dostęp do lasów był nieograniczony!!! Dla każdego!!! Czym się tu radować ze pozwolili wielkoduszni panowie słudzy posiedzieć w niektórych lasach, nie rozumiem?
    1 punkt
  11. https://www.ecdc.europa.eu/en/covid-19/situation-updates/weekly-maps-coordinated-restriction-free-movement https://www.austria.info/pl/informacje-ogolne/pozostancie-zdrowi/zasady-wjazdu-do-austrii
    1 punkt
  12. Raz,wszystko jest wyjaśnione po niemiecku w poście szand powyżej.
    1 punkt
  13. Różne cuda już były 😉
    1 punkt
  14. W kwestii amortyzatorów islandzki Lauf http://team29er.pl/rowery-27-5/2905-lauf-tr-275-pior-k-owy-amortyzator-juz-w-srednim-rozmiarze-kola pantografowego używanego przez Agnieszkę nie znalazłem tu jest mocno inna konstrukcja, powiedzmy, że trochę podobna. http://team29er.pl/t29er/amortyzatory/2513-wiee-uginacze-zza-odry-german-a Pozdro Wiesiek
    1 punkt
  15. A gdyby tak moje NIE bylo motywowane tym ze bede sie czul na takim rowerze zle psychiczne? Bede mial wyrzuty sumienia? Jazda na zwyklym sprwaia mi wielka przyjemnosc i nic wiecej mi nie potrzeba.
    1 punkt
  16. Dzięki za Twoją odpowiedź rozważymy propozycje
    1 punkt
  17. Społeczeństwo jest tak zawistne (notabene bardzo elegancko tę zawiść wykreowano), że gdyby w naszym kraju i nie tylko w naszym był swobodny dostęp do broni to nie potrzeba byłoby żadnych wirusów martwych jak skała 🤣 (to dobre) aby się trochę populacja sama zredukowała ... Alle wątek nie o etyce, a o łowieniu i przy okazji podziwianiu natury oraz krajobrazów i może wróćmy na te tory.
    1 punkt
  18. Pisząc z własnego rowerowego dośw. głównie dotyczy to asfaltowych zjazdów....(na szutrze 50 km/h to rower w częściowym slajdzie , a po lesie to wogóle trzeba uważać). Kiedy dawniej miałem korbę 3 rzędową ( coś w stylu 48 36 26, najmniejsza koronka z tyłu chyba 11 ) nie przypominam sobie żeby kiedykolwiek na normalnych zjazdach ''skończyły mi się pedała'', może 1 raz z przełeczy Okraj za Jęzorem Teśćiowej , jechałem za autobusem i już na dole na tej autostradzie było sporo ponad 80 km/h....z 20 lat temu, człowiek czasami świrował . Ale 48/11 to przełożenie prawie jak w kolarce. Wystarczy jak jest >5 może 6% % to często ''skulenie się'' daje lepszy efekt niż pedałowanie, 50 km/h bez pedałowania to już czuć prędkość a i przyjemność zjazdu większa niż przy kręceniu, wtedy ten rower lata na boki. Teraz jak mam dwurzędową ( ale najcięższe przełożenie ( 38/11) tj mniej więcej jak w jedynce 34/10 ) od czasu do czasu przydałoby się cięższe przełożenie ......ale to tylko na płaskim zjeździe ( nachylenie pewnie ca 2-3%) kiedy aż się prosi żeby dopedałować i jechać te ca 50 km/h ....przykład: czeski asfaltowy zjazd z Przełęczy Karkonoskiej do Vrchlabi, może miejscami zjazd z Przełeczy Kowarskiej w 1 czy 2 stronę ,ze Szklarskiej jak jadę z kimś który z góry goni. ( sam jadę zazwyczaj bez pedąłowania), czasami coś tam jeszcze......ale generalnie nie jest to żaden problem......bardziej bym się przejmował tymi dziurami/skokami przełożeń w 1 znaczy przy moim profilu jazdy . ( przypomniałem sobie coś istotnego- różnica między kasetą szosową 11-34 10 -rzędową i 11-34 11 tką jest bardzo wyczuwalna , nawet dla mnie zdecydowanie na korzyść 11 tki )
    1 punkt
  19. Ciekawy temat powiadasz...??? ...na forum narciarskim.
    1 punkt
  20. Na zdjęciu przeplot wygląda na 3 krzyże, czyli standard. Wydaje mi się że obręcze są karbonowe, może to one powodują zwiększenie sztywności koła. Samą kasetę kręcisz na piastę, więc szprychy niczego nie omijają. Ale przy jednej zębatce z tyłu, rozstaw szprych na niej może być szerszy i to może sprawiać lepsze usztywnienie koła. No nie wiem, czy przekładnia w ramie jest lżejsza od kasety i przerzutki, bo pewnie jak by tak było to w sporcie już byłyby takie rowery. Takie amory to bajka, tylko dla mnie cena nieco zabija 😄.
    1 punkt
  21. kolejne otwarcie. https://www.wantedinrome.com/news/italy-lifts-quarantine-for-tourists-from-eu-uk-and-israel-from-16-may.html
    1 punkt
  22. Oj, zdziwiłbyś się, zdziwił! A od uczelnianego informatyka wczoraj dostałam maila, cyt.: " Rozumiem ze stara strona ma zostać zachowana puki nie zostanie utworzona nowa ?" Nic, tylko się puknąć mocno w głowę, można rowerem elektrycznym 🙈
    1 punkt
  23. ..temat rzeka ... podobny do "jakie narty kupić" ..musicie się umówić na wspólne "dręczenie".. 😉
    1 punkt
  24. Możesz śmiało wytknąć. Może dzięki temu, postaram się coś zmienić. Trudno mi znaleźć sytuacje, gdzie bezpośrednio i świadomie krzywdzę zwierzęta. Pośrednio, wszyscy mamy niekorzystny wpływ na naturę. Może też należałoby się nad tym zastanowić. Tymczasem, możesz po prostu zaniechać wędkowania i jego promowania, lub robić to tylko na potrzeby żywnościowe. Określenia "glebić" proponowałbym nie używać, nie pasuje do poziomu kulturalnej dyskusji.
    1 punkt
  25. Ok... w takim razie rozumiem, że jak narciarstwo, to tylko biegówki lub skitury! Bo przecież nie będziesz korzystał z dopingu... 😉 PS Co do roweru, tego bez dopingu, to załączam zdjęcie
    1 punkt
  26. Ski-kanaping też nie jest łatwym sportem. 40 minut stania, przepychanie się do bufetu, walka o zamknięcie "bubliny". Prawdziwi fanatycy przyjeżdżają na 12 kiedy warunki robią się ekstremalne. Cytując klasyka z przewodnika narciarskiego po Tatrach "Można podziwiać, ale nie warto naśladować"
    1 punkt
  27. Istnieje jeszcze coś takiego jak doping technologiczny. A czy JC namawia do czegoś złego ? Nie, pod warunkiem,że tej aktywności nie będziecie nazywać kolarstwem. Aż i tylko tyle.
    1 punkt
  28. Parę widoczków z wczoraj z całkiem przyjemnych okolic Kotliny Henrykowskiej (czyli już teren wyżynny). Żółty kolor dedykuję @tanova Pozdro Wiesiek
    1 punkt
  29. Mam taki czysty* reokord z młodości. ok. 110km i 4500m przewyższenia (w górę) w 20h. W tym pierwsze 40-50 km nocą i w ekstremalnych warunkach (deszcz ze śniegiem, wiatr 80km/h i mgła z widocznością 2m). Ilu z was, da radę to zrobić na e-bike? *- czysty czyli z buta, bez roweru
    1 punkt
  30. Widoki piękne, ale dręczenie zwierząt to nie dla mnie. Analogicznie, mógłbyś dla zabawy podtapiać w jeziorze małe kociaki. Żyjemy jednak w społeczeństwie, tak pełnym hipokryzji, że jedne gatunki można dręczyć do woli i jeszcze się tym chwalić, a za inne Cię zlinczują.
    1 punkt
  31. Bóbr jest wyczesany! Wyczesany na maksa. Przy nim najmocniejsze marki naszych dolnośląskich rzek (czyli Odra i Barycz) jawią się jako stateczne i cóż tu gadać, nudne, nestorki. Od dawna chodzi mi po głowie aby przygotować autorski opis trasy rowerowej "blisko nurtu" Bobru. Bo zarówno część górska, podgórska jak i nizinna są po prostu świetne. Z jakiś tajemniczych, dla mnie, względów wzdłuż jego biegu jest multum jezior zaporowych, żwirowisk i piaskowni. Eksploatowanych i przekształconych w centra rekreacyjne. Do tego sporo tu klifów i bardzo fajnych budowli hydrotechnicznych. Tym razem w planie był fragment od Żagania do Podgórzyc. Tam chciałem przekroczyć brodem rzekę. To się nie udało, w 1/3 rekonesansowego przejścia uznałem, że nurt jest stanowczo za silny i zbyt głęboki na takie zabawy. Może innym razem... Na mapie zaznaczyłem czerwonymi kółkami tereny rekreacyjne (śliczne), niebieskie strzałeczki to urządzenia hydrotechniczne. Zdjęcia dadzą Wam pogląd jaki to piękny temat. W bonusie jest jeszcze taka fota: Świetne miejsce aby poćwiczyć podjazdy i zjazdy w piachu bo te "górki" były tu regularne. Pozdro Wiesiek
    1 punkt
  32. Wczoraj wieczorem wróciłam z przedłużonego weekendu, na którym było też trochę rowerowania nad Drawą i Korytnicą. W sobotę i w poniedziałek tylko krótkie wypady ze względu na brak czasu - cóż, praca zdalna bywa absorbująca. Ale w niedzielę udało się zaplanować nieco dłuższą trasę. We wcześniejszych planach było przejechanie w majówkę w dwa dni wzdłuż Drawy od Rezerwatu Doliny Pięciu Jezior, gdzie rzeka ma źródło aż do ujścia w okolicach Krzyża. Ale pogoda nie sprzyjała i przełożyliśmy plany na kiedy indziej. W ten weekend pogoda super, ale czasu tyle nie było. Sobota Krótka pętla na trasie Barnimie - Borowiec - Drawnik - Drawno - Podegrodzie - Barnimie - Dominikowo. Pogoda już słoneczna, ale jeszcze bardzo zimno i jazda w polarze i wiatrówce. Niecałe 23 km Pałacyk Lasów Państwowych w Borowcu: Biwak Drawnik Niedziela Celem niedzielnej wycieczki była elektrownia wodna Borowo, w której jeszcze nie byliśmy. Generalnie słabiej znamy tereny Puszczy Drawskiej, położone na północ od DK 10, pomimo, że są one w zasięgu rowerowym od nas z działki. Nasza trasa prowadziła niebieskim szlakiem z Dominikowa przez wieś Sieniawę do Drawna, a następnie doliną Drawy w górę rzeki do Rościna i Prostyni. Krótko przed Prostynią odbiliśmy w pieszy szlak zielony, który doprowadził nas przez poligon do Borowa. Powrót szlakami rowerowymi wytyczonymi przez gminę Kalisz Pomorski przez miejscowości Suchowo i Cybowo, a następnie jezioro Mąkowarskie i leśniczówkę Łowno z powrotem do Dominikowa. Trasa w większości terenowymi drogami, asfaltu było nie więcej niż 20%, więc tempo jazdy wolne, za to możliwość bliskiego obcowania z przyrodą, dużo urozmaiconych krajobrazów i mało cywilizacji, a i też nigdzie nam się nie śpieszyło. Drewniany mostek na północ od Drawna, gdzie rzeka bagienną deltą uchodzi do jeziora Grażyna Stąd zaczyna się bardzo malowniczy odcinek niebieskiego szlaku skrajem doliny Drawy, przez leśne tereny. Jest to szlak pieszy, a rzeźba terenu jest urozmaicona, ale rowerem mtb lub turystycznym spokojnie do przejechania. Od Rościna szlak odchodzi od rzeki i zaczynają się bardziej piaszczyste tereny. Pod jedną górę trzeba zsiąść z roweru i pchać w luźnym piachu prawie po kostki. Drugą taką piaskową górę będziemy mieli na szlaku rowerowym z Suchanowa do Cybowa. Trwająca susza niestety pogarsza przejezdność takich dróg. Drawa w Rościnie: Mostek na Mąkowarce (dopływ Drawy) Krótko za mostkiem opuszczamy pieszy szlak i odbijamy na rowerowy, poprowadzony szutrówką - zdecydowanie łatwiejszą do jazdy. Docieramy do linii kolejowej Stargard-Kalisz Pomorski, a następnie do drogi krajowej nr 10. Kilkaset metrów musimy pojechać bardzo ruchliwą krajówką bez pobocza. Tylko kilkaset metrów, ale zdążyły mnie dość mocno zestresować. Z ulgą odbijamy w boczną drogę do Prostyni. Nagrodą jest równiutki asfalt, praktycznie bez ruchu samochodowego. Drawa w Prostyni - na drugim zdjęciu widać w oddali dwa kajaki. To jedyni kajakarze, których spotkaliśmy po drodze przez wszystkie trzy dni. Tuż za Prostynią asfalt się kończy i przechodzi w starą, brukowaną drogę. Tablica informuje, że wjeżdżamy na teren poligonu. Jak to? Wstęp wzbroniony, a poprowadzono tutaj szlak turystyczny? Trochę to sprzeczne ze sobą. Postanawiamy jednak jechać, wychodząc z założenia, że jeśli będą jakieś manewry, to najwyżej nas zawrócą. Dojeżdżamy do zabytkowej, ponad stuletniej elektrowni w Borowie, która w zasadzie nie jest na samej Drawie, ale na kanale energetycznym, równoległym do koryta rzeki: Tutaj robimy sobie odpoczynek i kanapki. Dalej jedziemy żółtym szlakiem rowerowym do Suchanowa: Gdzieś na szlaku między Suchanowem, a Cybowem: Za Cybowem kierujemy się w stronę Jeziora Mąkowarskiego. Ponownie przekraczamy Mąkowarkę w pobliżu ruin starego, poniemieckiego młyna. Nie było chabrów na poligonie (nie ta pora), ale za to znaleźliśmy całe połacie kwitnącego barwinka koło młyna Jeszcze chwila relaksu nad jeziorem i kończymy wycieczkę. 51 km Poniedziałek Po południu wybraliśmy się z Darkiem na niedługą przejażdżkę - tym razem nie nad Drawę, lecz nad Korytnicę - drugą z pobliskich rzek. Jadąc leśnymi duktami odwiedziliśmy małą, śródleśną osadę Sówka - z polem biwakowym dla kajakarzy, a wróciliśmy bocznymi asfaltami przez Jaźwiny i Niemieńsko. Po drodze minęło nas może ze trzy samochody. 19 km. Pozdrawiam serdecznie
    1 punkt
  33. W końcu piękna pogoda i przyzwoite temperatury więc trzeba gdzieś się ruszyć w niedzielę, zwłaszcza, że całą sobotę (bite 9h) spędziłem na zakupach we wszelkich możliwych marketach budowlanych. Startujemy z Grabowa nad Pilicą, tym razem wycieczka we dwóch, bez Marcina wyjątkowo. Pierwsze kilometry to kiepski asfalt przeplatany równiutkim no i pod spory wiatr, który będzie nas chłodził przez pierwsze 40 km. Jedziemy mocno bocznymi drogami, jest czas, aby pogadać jadąc obok siebie. Wiosna w końcu wybuchła i kolory są mega soczyste. Pierwszy dłuższy popas robimy za Jedlińskiem, gdzie odbijamy w końcu trochę od wiatru. Stawy w Goryniu I rzeka Radomka kawałek dalej Przed Brzózą Sylwek proponuje lekką modyfikację trasy i jazdę przez Ryczywół - to jest bardzo dobry pomysł. Na tej drodze niewielki ruch i spora część wiedzie przez las. Elektrownia Kozienice Z Ryczywołu jedziemy niespełna 1 km krajówką i zaraz skręcamy na Studzianki Pancerne. Zaraz po skręcie widzimy ładną wiatę i tam stajemy na drugi odpoczynek. Droga do Studzianek. Studzianki Pancerne, pomnik poległych - pierwszy raz tu byłem na rowerze 15 lat temu. Ostatnie kilometry przed Grabowem. Stawy koło Łękawicy I koniec, wycieczka dzięki modyfikacji wyszła o 10 km dłuższa. Trasa płaska, ale całkiem fajna, no i w końcu pogoda jak marzenie.
    1 punkt
  34. 09.05.2021 Kuźnice -Kasprowy - Murowaniec- Kasprowy - Kuźnice vertical 1620m Kuźnice rano lekki przymrozek w południe +24C. Śnieg rewelacyjny do końca jazdy.
    1 punkt
  35. Ostanie szusy na Pilsku. Śnieg średni ale pogoda i grochowa 👌
    1 punkt
  36. Cześć Wczoraj, wykorzystując ostatni dzień słabej pogody zrobiłem sobie małą długodystansową próbę: 3.30 pobudka - śnieg na samochodach co zmieniło nieco koncepcje ubrania i butów! 4.00 - wyjście z domu. 4.05 - ustawienie nawigacji lamp i wsiadłem na rower Zamierzeniem było przejechanie trasą wzdłuż rzek do Broku i z powrotem już łatwiejszą głównie asfaltową trasą. Trasę w części znałem i starałem się trzymać ściśle śladu nie omijając żadnych trudnych czy nieprzejezdnych momentów. Niestety z powodu bardzo wysokiego stanu wód rejon Bugu przed Wyszkowem zmusił mnie do nadłożenia około 10km asfaltami bo brody i drogi na tarasie zaiewowym nie istniały. Raz musiałem przenosić rower przez prawie 100m jezioro w miejscu gdzie normalnie jest droga. Piachy z racji opadów były łatwiejsze do przejechania. Natomiast szutry pokryte warstwą wilgotnego iłu zrobiły się lepkie i bardzo wolne. Rano, na granicy świtu jadąc wałami wiślanymi spotkałem dziki, sarny i jelonka. Zwłaszcza jeden dzik zrobił wrażenie bo zmierzyliśmy się wzrokiem z odległości 5 metrów. (Wbrew pozorom trudny odcinek bo ścieżki, którymi normalnie się jedzie były wypełnione wodą a nie chciałem załatwić butów od razu na początku więc musiałem dawać po trawie). Gdzieś na 120km złapałem gumę. Targanie roweru do jakiejś wody i wymiana zajęły w sumie prawie pół godziny. Na 140km grad ale nawet się nie zatrzymywałem. Na 165km pit stop na działce u brata - mnie więcej 30-35 minut. Jajecznica czyszczenie napędu itd. Teraz odcinek luzu bo 80 km asfaltami z paroma dosłownie łącznikami szutrowymi w asyście Rafała i jego kumpli, którzy na szosach i gravelach wracali z imprezy z działki. Spory deszcz zatrzymał nas na przystanku gdzieś na 180km. Powiem szczerze, że to był chyba najtrudniejszy odcinek. Chłopaki jechali dla mnie po prostu nieco za szybko. To kwestia jednego może dwóch km/h ale ciężko mi było utrzymać tempo 25-27km/h, a w jeździe pod wiatr, pomimo,że się chowałem momentami nawet 20km/h było maksem. Dlatego też odłączyłem się od Rafała i jego kolegów gdzieś na 250km i wróciłem do domu sam na azymut zaliczając jeszcze sporo ciężkiej jazdy w terenie po totalnie rozbitych przez samochody drogach pełnych dziur i kałuż. 21.30 w domu. Rybelek przygotował kąpiel - bajka. W sumie wyszło mniej więcej 285-290km jazdy w terenie zmiennym przy niezbyt sprzyjającej pogodzie, przejechane w 17 i pół godziny ze średnią z jazdy w okolicach 20km/h. Żadnym trwałych uszkodzeń ciała ani roweru, nie licząc stłuczonego kolana przy przenoszeniu roweru przez wybetonowany kanał oraz bolącego palucha u lewej nogi - nie ma pojęcia dlaczego akurat to??? Jazda samemu - jeżeli wisi nad jadącym konieczność realizacji celu - zwłaszcza w lesie czy innych miejscach odludnych stwarza poczucie konieczności radzenia sobie i nie mięknięcie a jednocześnie zmusza do zdecydowanie bardziej delikatnej taktyki jazdy w trosce o sprzęt i zdrowie. Zimno dało się we znaki aczkolwiek pogodę oceniam jako w sumie niezłą. Mógł być przecież taki Wąchock. Za godzinkę, może półtorej idziemy z Rybelkiem na rower. Pozdrowienia
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...