Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. Wujot

    Wujot

    Użytkownik forum


    • Punkty

      9

    • Liczba zawartości

      2 888


  2. cyniczny

    cyniczny

    Użytkownik forum


    • Punkty

      5

    • Liczba zawartości

      551


  3. sstar

    sstar

    Użytkownik forum


    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      5 412


  4. artix

    artix

    Użytkownik forum


    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      4 091


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 13.08.2021 uwzględniając wszystkie działy

  1. Też nie rozumiem dlaczego nie wydziela się pasa pobocza z ciągłą linią dla rowerzystów. Po prostu zapomniano? Tutaj chyba koszty nie byłyby tak wysokie. Taka jazda przy drodze samochodowej to turystycznie rzecz biorąc słaba jest ale na dojazd codzienny - genialna. Te dwie sprawy trzeba traktować rozłącznie bo inne są cele a nawet oczekiwania. Na przykład przy dojeździe codziennym użytkownik w imię bezpieczeństwa może statystycznie nadrobić trasę o 20% (według badań holenderskich) a turysta może przecież zrobić dodatkowe 100% objazdu jak jest atrakcyjny.
    4 punkty
  2. Też jestem za. Po szutrach trochę pojeździłem w okolicach Norymbergi i było to na typowej szosówce z oponami 23c - bez żadnych problemów, niespodzianek i jazda była ze standardowymi prędkościami 27-30.
    4 punkty
  3. Andrzej, miec w dupie czym sie ogrzewa dom to jak wywalac smieci do lasu czy rzeki. Przykre troche.
    2 punkty
  4. W druga strone na Okraj, ale but mi się rozkleił, ja nie. Udała się wycieczka, która kiedyś zapoczątkowałem przygodę skiturowa w nartach zjazdowych czyli do Kostela, ładny kościółek, ale fotek brak. Tereny fajne. Byłem tez w Pecu i Janskich odwiedziłem Hudego, napilem, bo przecież nie wymylem się w Łaźniach. Skialpova alternatywa koło Devina, innego niż tego w Modrym.
    2 punkty
  5. Będąc na Podlasiu, tak jak rok wcześniej, wybrałem się do uroczej miejscowości Druskienniki na Litwie. Teraz zamiast nart zabrałem ze sobą rower, aby tym środkiem lokomocji zwiedzić uzdrowisko i przejechać tutejsze trasy rowerowe. Na rowerze objechałem centrum Druskiennik. Wyjechałem za miasto, aby sprawdzić jakość tras rowerowych oraz zobaczyć jak wygląda życie po za wypieszczonym uzdrowiskiem. Podjechałem pod halę narciarską oraz skosztowałem lokalnych dań w położonej nad jeziorem restauracji.
    2 punkty
  6. Tylko szybki powrot do atomu jest nas w stanie uratowac. ZERO emisji, ale cos za cos. Strasza okropnie. Wiatraki i panele podobno zostawiaja za soba ogromne problemy do utylizacji jak i slad weglowy. Wszystko w rekach politykow. Oby nie tak durnych jak w Szwecji czy Niemczech, ktorzy pozamykali dzialajace elekrtownie
    2 punkty
  7. Trudno jeszcze nie zauważyć, że beton to spalone paliwo (bardzo energochłonny proces). A dalej potencjalna walka z przyrodą bo inaczej korzenie zniszczą tę drogę. Czyli dodać trzeba bardzo solidną podbudowę. Wprowadzić więcej maszyn w leśne środowisko. Więcej hałasu i zanieczyszczeń. Taka arogancja by komuś się lżej jeździło? Może niech już sobie kupi elektryka. Różnica między kilometrem asfaltozy czy betonozy względem singletracka jest blisko 10x. I teraz jeśli te DDR służą codziennemu dojazdowi do szkoły, pracy czy aktywnego wypoczynku to jestem za. Czyli przy osadach i między nimi. Ale jeśli ma to służyć turystyce to należałoby zadać sobie różne pytania. W tym też o sens wydawanych pieniędzy (oprócz szacunku dla przyrody) Zrobiłem wyliczenia dla jednej z inwestycji (DDR 50 km) i mimo niezłego ruchu wyszło mi, że gdyby każdy jadący tam za fakt rezygnacji z tego konkretnego przejazdu dostawał 50 zł to w perspektywie 10 lat byłoby to tańsze od budowy! Bo za 50 mln zł przejedzie tam 1 mln ludzi w 10 lat. I to bardzo optymistycznie biorąc. Wbrew pozorom ruch na ddr nie jest jakiś oszałamiający (zajrzyjcie na oficjalne bramki na np Baltic Velo - wszystko jest w internecie). Na odcinkach dalej od osad jest w szczycie sezonu ruch typu 300 osób/dzień. Po sezonie drastycznie spada. Więc o jakich liczbach tu mówimy - 50 000 osób/rok? Oczywiście niektórzy z tych ludzi zostawią pieniądze na pobycie. Jest to też dodatkowa atrakcja. Akurat Velo Baltica jest suma sumarum sensownym przedsięwzięciem. Na drugim biegunie jest Green Velo. Ale wracając do bramek to w centrum miast ruch potrafi być 10x większy. To jasno wyznacza potrzeby i kierunek. Jeśli chodzi o moje osobiste zdanie to ustawowo zakazałbym asfaltozy w lasach o większych wartościach przyrodniczych. Mam nawet ciekawe potwierdzenie - otóż jeżdżę ostatnio trochę w Niemczech. Robiłem rundkę wokół Berzdorfer see. Są tam dwie pętle. Na dole jest szeroki, luksusowy asfalt wokół jeziora, który na odcinku leśnym (może 2-3 km) zamienia się w szuter. Jest tam bramka, informacja ile tego szutru będzie i o tym, że to siedlisko zwierząt. Czyli można. Mam nadzieję, że takie myślenie do nas też dojdzie.
    2 punkty
  8. Jest odwrotnie, poczytaj zestawienia w różnych raportach. Inwestycje w OZE na świecie są olbrzymie, szczególnie w Chinach i USA. Europa to mały, maleńki pikuś, choć robi świetny biznes na turbinach wiatrowych. Tu jest liderem (2 firmy w pierwszej czwórce świata). Wszyscy gwałtownie przebudowują sektory energetyczne. Nawet Wietnam (to żart - trzeci w fotowoltaice). Nie jest tak istotny model jeśli skutek jest ten sam. Tam zamiast systemu koncesyjnego są decyzje polityczne, za które też płaci konsument. Wystarczy przyjrzeć się energetyce wodnej w Chinach (choć to jest pasjonujący temat głównie z powodów geopolitycznych) Co będzie trudno zgadnąć, na pewno przejściowo gaz zyska wielkie znaczenie. Musi. Później być może nowe koncepcje mini reaktorów jądrowych. A może następca ITER wreszcie odpali (to zresztą jeden z trzech takich projektów). Mam przekonanie, że w nie za długiej perspektywie (np 20 lat) energii będzie do oporu. Choć jakiś koszt tej przebudowy poniesiemy w najbliższych latach. Zresztą dobrze, bo pora trochę ograniczyć nasz zapał w przebudowie świata. Czyli zabetonowaniu i zaśmieceniu.
    2 punkty
  9. W pełni zgadzam się, że ma być bezpiecznie. Może dlatego nigdy nie wsiadłem na kolarkę i nie zapałałem miłością do szosy. Za znaczenie ma podłoże - w tym przypadku pełna zgoda na szutr albo utwardzona drogę. I nie ma aż takiej różnicy w jeździe by trzeba było od razu zamieniać rower na elektryka 😋.
    1 punkt
  10. W wolnym kraju, państwo powinno regulować możliwie najmniej dziedzin życia i w tym Rosja jest lepsza od Brukseli. Nie stworzono tysięcy bzdurnych przepisów, tylko po to by napędzić urzędnicza machinę. Ograniczenia są potrzebne jedynie tam, gdzie są istotne szkody dla innych. Można jednak podjeść do tego z innej strony. Po prostu Twój dom ma spełnić racjonalne normy hałasu czy zanieczyszczenia. Np. Możesz palić jak chcesz, byle dym mieścił się w ustalonej normie. Możesz włączać dowolne urządzenia w dowolnych godzinach i mieć 100 psów, dopóki hałas przy Twoich drzwiach/oknach czy na granicy działki wynosi poniżej ileś tam dB w dzień i ileś dB w nocy. Wtedy, gdy ktoś lubi majsterkować lub jego pies wyje całą noc, musi tylko zadbać o wyciszenie ścian, a sąsiadom nic do tego co będzie robił. Warto by też promować produkcję cichych urządzeń. Istnieją już nie tylko pralki, ale nawet kosiarki, które mało uprzykrzają życie sąsiadom.
    1 punkt
  11. Dopóki pracujemy we dwoje jest ok, ale brukselskie podwyżki nie logiczne rok do roku każą już się zastanawić co jest ważne,istotne a co mniej,czego nie było we wcześniejszych latach. Dyskusja o CO2 to dyskusja jak z nas osób pracujących wyciągnąć kasę na maxa . Bogaty i wielki(duże firmy) zostaje zwolniony z podatku i na inwestycje otrzymuje dotacje która my musimy zapłacić . Co więcej ten którego stać np na tesle za 100koła € jest również zwolniony z podatku drogowego bo jeździ elektrykiem a pani Kowalska kupując w kredo corsę z trzycylindrowy silniczkiem za 9 koła € musi zapłacić 300€ rocznie za korzystanie z tych samych dróg tego to podatku, gdzie tu logika ?
    1 punkt
  12. Jak mam to zrozumieć??? Stać cię czy też nie???
    1 punkt
  13. Pełna zgoda panowie . Jednak jak sam @Wujot zauważyłeś i policzyłeś inwestycja w drogi turystyczne jest olbrzymia a ruch niewielki. Co więcej nie ma to większego sensu jeżeli lokalni z tego nie korzystają . Wszystko powinno być jedna wielka siecią połączona ze sobą żeby było atrakcyjne, opłacalne . Ostatnio byłem tydzień w PL intensywnie autem ,gdyż dużo spraw w dziwnych miejscach. Jeździłem drogami lokalnymi ,mazowieckie,lubelskie,podkarpackie i ostatni dzień odpoczynku na Podhalu . Wszedzie masa rowerzystów .Wszędzie drogi odnowione asfalt miód malina i wszędzie brak obok dróg dla owych rowerzystów . Rodziny podążają na tych drogach lawirując pomiędzy szalejącymi kierowcami-wszystkim gdzieś się spieszy,każdy ma w d.. ograniczenia na 50 jest 70/80 a na 80 jest 100/120 kosmos normalnie . nawet zrobiłem zdjęcie gdzieś nowego asfaltu okolice gdzieś za Biłgorajem długie km w lasach co więcej,zauważyłem ze nadal zdezelowane busy dowożą pieczywo pod bramę gospodarstw i nie ma co się dziwić żeby jeden z drugim emerytem wsiedli na rower i pojechali do kolejnej wsi po chleb . Tak,wiec jak dla mnie czy beton,szutr czy utwardzona droga nie ma znaczenia . Oby tylko była bezpieczna .
    1 punkt
  14. Co Ty się czepiasz Rosji? Nie sądzisz, że bliżej Twojej skóry są wdrożone modele sterowania społeczeństwem, np. w Brukseli?
    1 punkt
  15. Moje zdanie jest zdecydowanie inne. W lesie to najwyżej utwardzone, szutrowe drogi, które zachowują klimat lasu, przyrody. To co widzę na zdjęciu to dla mnie masakra. Ok, dla takiego rozwiązania na obrzeżach lasu ale nie przez jego środek. Jestem świeżo po nagrywaniu filmu z części trasy R10 ze Świnoujścia do Kołobrzegu i najlepsze kawałki trasy dla mnie to te naturalne. Ale trudno pogodzić zamiłowania MTB z szosą - każdy ma swoje zapatrywania po jakiej nawierzchni chce jeździć.
    1 punkt
  16. I tu jest największy problem . Kowalski jest niewolnikiem systemu lub reżimu dyktatury ..
    1 punkt
  17. Tez bym oscylował koło 50 gdybym kulasa nie przetrącił.. a pandemia specjalnie nie wpłynęła na moje zachowanie - nie jestem zwierzęciem stadnym wiec nie rzucam sie w ramiona każdemu znajomemu na ulicy na włoską modłę. Komin na gębie przeważnie na nartach i tak nosze wiec i to mnie nie ruszało gdy było obowiązkowe ..a to ze dystans i bachory mi po nartach w kolejce nie deptały to tylko na plus....... wiec jeśli będzie podobnie to pewnie myśli samobójczych miał nie będę
    1 punkt
  18. Też swoje wyjeździłem no i więc było skiturów więc sadło spadło. Gdy by nie "maseczki" to bym nawet nie wiedział co to się stanęło? :).
    1 punkt
  19. To dość zabawne, nie wierzycie w pandemie, nie jeździcie na nartach. Mi się udało 50+ zrobić, mimo obostrzeń, połowa pewno na skiturach, choć może i więcej, ale to wolny wybór. Wierze, zastraszyć się nie dałem.
    1 punkt
  20. No i nie spadnie. Covid-19 zostanie z nami. Jako coroczna infekcja sezonowa. Tak jak grypa czy "przeziębienie".
    1 punkt
  21. Z rana. Hepnarova Bouda czyli Hepnarka to naturalny start do Jelenki. Nic tylko elektryk.
    1 punkt
  22. Już nie pracuję w fotografii, jak zajrzysz na https://rowerem.info/ to jest moje nowe hobby
    1 punkt
  23. Poniżej fotorelacja z 4 dniówki rowerowej z pogranicza Polski, Czech i Słowacji Dzień 0 i 1 Zanim ruszymy trzeba spakować to co na kanapie do dwóch sakw. Ta podłużna w ramę kupiona tuż przed i to strzał w 10kę. Odciążyła podsiodłówkę, dodatkowo wrzucałem tam rzeczy które mogą byc potrzebne w ciągu dnia typu zestaw naprawczy, kurteczkę, powerbank, maseczka, kasa, batoniki itp. Jako ewentualne dodatkowe miejsce wiozłem 10litrowy plecaczek, który po spakowaniu ma wielkość paczki papierosów (przyczepiony do podsiodłówki) Dzień 0 to popołudniowy dojazd do Sól-Kiczory, gdzie nocujemy i zostawiamy samochód na 3 doby (jak się potem okazało to na dwie). Rowery spakowane, bidony napełnione, werwa jest, można ruszać. Pierwsze kilometry nie dają czasu na rozgrzewkę, po niespełna 2 km skręcamy w prawo na bezimienną przełęcz. Podjazd ma około 2km i nie przekracza 10% nachylenia. Okazało się, że to dopiero rozgrzewka, bo po skręcie w lewo na kolejnym kilometrze nachylenie nie spada poniżej 10%, a w jednym miejscu jest i 19%. Oj bolało, bolało Pozytyw taki, że bardzo szybko zdobywamy wysokość i tym samym widoki Po przecięciu trasy S1 podjeżdżamy pod "Koczy zamek". Ten podjazd to fraszka. Na górze chwilę odpoczywamy na fotki. Tu chłopaki przegapili zjazd, zamiast jechać drogą po lewej stronie, pojechali prosto i trafili na drogę po prawej. Szybko się zorientowali i wrócili na dobry szlak. Z "Koczego Zamku" świetnymi bocznymi asfaltami lecimy na granicę PL-CZ Kolejna świetna droga już w CZ, praktycznie wyłączona z ruchu samochodowego pomiędzy Piskiem, a Hrcavą. Kolejna przerwa, tym razem wymuszona zrywką drzew, czekamy spokojnie kilka minut i za chwilę operator pozwala nam przejść obok maszyny. Po kilku km docieramy do schroniska pod szczytem Studenicny. A to już wiadukt na autostradzie D3. Jedziemy ostro w dół, by za chwile ostrym podjazdem dojechać na trójstyk granic PL-SK-CZ. Na razie to drugi na którym jestem, zostało jeszcze 4 🙂 Z trójstyku jedziemy do Jaworzynki mając nadzieję na ostatni obiad po polskiej stronie. Zapytana przygodnie pani wskazuje, że w Łąckach jest knajpa "Na groniu", ale na pytanie czy będzie można tam coś zjeść odpowiada dwuznacznie. Po dojechaniu pani wskazuje na dwa dania: rosół i schabowy z ziemniakami i smażona kapustką. Skromny wybór dań okazuje się z tego powodu, iż normalnie piwiarnia nie serwuje, ale dzisiaj jest stypa i zawsze trochę więcej zrobią. Po jedzeniu jedziemy "Zbójnicka ścieżką trzech harnasi" Jest też króciutki wypych, dosłownie może 15-20 metrów. Ale za chwilę jedziemy dalej mimo iż droga całkiem nieźle nachylona. W tych okolicach przecinamy ponownie trasę S1 i kierujemy się na przedostatni podjazd tego dnia na Mały Rachowiec. Podjazd ma niespełna 3km długości. Na pierwszym kilometrze nachylenie praktycznie nie przekracza 10% (jest tylko jedna krótka ścianka 15%), Natomiast kolejny kilometr to juz konkretna rzeźnia, nachylenie nie spada poniżej 10%, często ma 12-13%, maksymalnie było 20-21%. Ostatnie kilkaset metrów to już teren bardziej płaski (5-7%) z jedną 15% ścianką. Krzesło i stok narciarski na małym Rachowcu. Tu warto wspomnieć o najlżejszych przełożeniach jakimi dysponujemy. Marcin ma najtwardsze: 34-30, ja 34-34, a Sylwek najlżejsze 30-36. Zjeżdżamy z Sylwkiem około 100-200 metrów na dół i zatrzymujemy się na całkiem widokowym punkcie. Po kilku minutach dzwonimy do Marcina, dlaczego go nie ma. Okazało się, że spadł mu łańcuch klinując się między ramę, a korbę. Wyszarpanie tego sprawia sporo problemów, ale w końcu udaje się i lecimy w dół. Na ostatnim podjeździe na granicę PL-SK. W Oscadnicy zanim dojechaliśmy na kwaterę widzimy otwarty sklep rowerowy. Zatrzymujemy się, aby zapytać czy da radę wymienić szprychę, która na jakimś podjeździe strzeliła Sylwkowi. Okazało się, że pan takich serwisów nie robi, ale podaje nam namiary na serwis w miejscowości obok NIKA SPORT, do którego podjedziemy następnego dnia. I podsumowanie pierwszego dnia
    1 punkt
  24. Przyznaję, że ładnie tam macie, jest gdzie wypocząć i oko nacieszyć.
    1 punkt
  25. Gdybym miał różnice na poziomie 20€ rocznie to oczywiście nawet nie spojrzałbym na rachunek. Ale tak kolorowo nie jest. Rachunki są olbrzymie . Dla przykładu: mieszkam w apartamentowcu obecnie(niebawem przeprowadzka we własny dom) ,gdzie jest 5 apartamentów . Opłaty miesięczne za budynek w ostatnim okresie rozliczeniowym byly 201€ ( światło klatka ,prąd do pieca grzewczego) czyli daje to 2400 € na rok do podziału na 5 wlascicieli. Dopłatę otrzymaliśmy rok do roku na 520€ ! Czyli wyjdzie rachunek do podziału 2900€. Do tego teraz dolicz własne zużycie w apartamencie; w tamtym roku było to około 64€ miesięcznie plus dopłata 240€ czyli kolejny tysiak rocznie ,w tym roku już rachunki poszły na 92€ miesięcznie . …. Jak sam widzisz nie małe opłaty a gdzie cała reszta podatkowo złodziejska np kadastral mieszkaniowy .
    0 punktów
  26. Ceny karnetów pozostaną chyba na takim samym poziomie nawet pomimo fit for bo żond już wie, że kolejna fala atakuje i wprowadza ograniczenia, także dla nie zaszczepionych, więc prawdopodobnie będzie mniej ludzi na stokach ..., chyba, że zrezygnują z wolności wyboru w imię polatania na nartkach ... Zarazem doczekaliśmy się dzielenia ludzi na tych "dobrych" i "złych". Segregacja ludzi w wykonaniu level miljon pińcet !!! Majstersztyk niemal aby zmusić do szczepienia ! TO na pewno jest chore ! I nikt nie protestuje, nikt o tym nie mówi ..., co akurat jest bardzo smutne. Masy wyrzekły się możliwości wyboru, a co będzie później ? Zaraz pewnie padną słowa oburzenia, dlatego już teraz retorycznie zapytam: Skoro nawet zaszczepieni mogą zachorować ponownie i ponownie zarażać to jakim prawem mają mieć większa swobodę od tego nie zaszczepionego skoro zarażać będą tak samo ... ? ! Jakie ma dla mnie czy kogokolwiek innego znaczenie czy zarazi mnie szczepiony czy ten nie ? Chore kuriozum ... ! Ponadto jako populacja mieliśmy nabrać odporności według wielu specjalistów ! Odporności na pewno nabraliśmy tylko dlaczego nikt o tym głośno nie mówi tylko ciągłe straszenie jak to jest źle ? I to pozostawiam do przemyślenia wszystkim, zarówno zwolennikom jak i przeciwnikom tego całego zamieszania. Miłego dnia. Niestety zgodzę się z Tobą, zresztą już gdzieś tam nawet o tym pisałem. Tylko to nie będzie coroczna infekcja, a wielka akcja ciągłego straszenia i ciągłego wciskania masom kolejnych zastrzyków. 😪 😪 😪 Ja zawiozę narty na serwis. Czy z nich skorzystam ? Nie wiem.
    0 punktów
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...