Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 10.02.2024 w Odpowiedzi
-
16 punktów
-
Słotwiny Arena po dwutygodniowej przerwie z powodu pogody i problemów z kolanem :-/ pogoda w porządku, na szczęście nie pada, choć jak wyjeżdżaliśmy z domu to lało konkretnie, a tutaj całkiem znośnie, nawet momentami prześwituje trochę niebieskiego. Śnieg wiadomo, mokry, przetworzony, z rana trochę pułapek lodowych, ale ogólnie do jazdy. Za to u Tabaszewskiego wygląda to już źle, widać dużo brązowego z daleka. Teraz już na głównym stoku kartoflisko, ale xdry jadą po wszystkim Ludzi mało, jazda na bieżąco. Czynne wszystko łącznie ze snowparkiem i skicrossem.13 punktów
-
13 punktów
-
Mam nadzieję,że do środy wytrzyma bo w planie Wisła z rana 🙏 …. Cały tydzień rozkminka jechać czy zmienić plany i obrać AT lub Swiss za kierunek docelowy ale raz kozie śmieć bo syn twardo stoi przy golonce i bez zbędnych wysokich gór a ja planów też zmieniać nie lubię więc Zwardroń z wieczora ze szkoleniem syna pod skrzydłem fachowca w nadchodzącym tygodniu a reszta w okolicy krajoznawczo bez napinki będzie objazdówką z rana …Istebna,Wisła ,Wielka Racza po słowackiej stronie jako opcja dodatkowa i oby bez halnego to następna sobota o poranku oby 🙏Kasprowy. Zobaczymy i porównamy co to polskie klimaty bo dawno mnie tam nie było 🥳 . Sprzęt gotowy troszkę się naskrobalem Będzie na czym jeździć tylko pytanie czy będzie po czym ?🤔🤕12 punktów
-
Ostatnie sezony pokazują że sezonówka na jakiś lokalny ośrodek czy ośrodki to średni pomysł. Nigdy nie wiadomo przez ile będą dobre warunki do jazdy - tydzień, dwa tygodnie, miesiąc? Później jeździ się trochę z przymusu, no bo karnet działa ale warunki nie skusiłyby do zakupienia normalnie skipassu na ten dzień w kasie. Wielodniowe (dowolne dni w sezonie) też trzeba rozważnie brać żeby nie przeszacować. Takie zimy że trzeba korzystać z każdej fali zimy i jeździć tam gdzie ma to sens.9 punktów
-
8 punktów
-
7 punktów
-
Bez przesady, opłacało się!!! Sezonówka z Czarnego Piątku, za grosze, już 3 razy przejeżdzona. Prawdą jest że, gdyby nie ona to może byłbym ze 2 razy na Czantorii, ale jak już jest szkoda nie jechać... jest blisko. Co do warunków to pięknie było do 11, gładko i szybko tu filmik wart 1000 słów. Oczywiście to nie żadna konkurencja dla JC.... ale niech czuje oddech....5 punktów
-
Szczawnica Palenica 9.02.2024 Tak jak pisałem wcześniej, słaba pogoda pozwoliła na dostępność trasy FIS od rana więc przyjechałem. Karnet dzienny z promocji przedsezonowej. Dzień wcześniej trochę padał deszcz, w nocy ciepło na plusie. Cudów nie oczekiwałem. Trasa FIS naśnieżona bardzo solidnie, widać że jeszcze sporo grubości w pokrywie śnieżnej, żadnych przetarć czy też nawet małych przebarwień, tym mnie zaskoczyli. Dużo słabiej wygląda polana pod Szafranówką i trasa rodzinna, tam miejscami brązowo. Stok od rana miękki ale nie jakoś strasznie, narta wchodziła to fakt ale było ok, przez dwie godziny względnie równo, z czasem stok się przekopał i zmiękł, konsystencja mokrej kaszy. Dużo słabiej na wspomnianej Szafranówce i Rodzinnej, tam śnieg maziowaty, łapiący, no i czasem jakieś grudki ziemi. Pojeździć pojeździłem od 9 do 16, w sumie cały czas trasa FIS, dwa razy jechałem rodzinną na około. Ludzi mało choć ktoś tam jeździł, ale głównie na Szafranówce i na Rodzinnej. Rano było pochmurnie, szaro, nawet 5 minut padał lekki deszcz, od południa zrobiło się jaśniej i nawet jakieś przejaśnienia słońca zza chmur. Kolor i ilość śniegu przy dolnej stacji nie zachęca. Lodowiec FIS jeszcze się trzyma. Mroczne Tatry Szafranówka obraz nędzy i rozpaczy pośrodku zimy. Rodzinna trasa na około Dojazd do dolnej stacji. Teraz przeczekać kolejne opady deszczu w najbliższych dniach i dojeździć jeszcze Jaworzynę do końca karnetu.5 punktów
-
Dziś Harrachov. Rano przez chwilę kropił deszcz, później było mgliście a od godziny 11 zrobiło się słonecznie i wiosennie. Temperatury na początku 6 na dole na górze 4, później wzrosło do 10 stopni. Na stokach miękko. Zwykle taki śnieg miałem pod koniec marca lub w kwietniu. Oczekiwanie do wyciągów przeważnie na bieżąco.4 punkty
-
Witam relacja z zeszło tygodniowego pobytu w Bormio. Zaczynając dlaczego taki wybór? Pewną inspiracje stanowiła fajna relacja @pawelb91 z bodaj zeszłego sezonu. Decydująca okazała się polityka karnetowa. Przy wcześniejszym zakupie (początek października 2023) za 5 dniowy skipass dla osoby dorosłej dałem 191 EUR; dla całej rodziny 3 sztuki dorosłe i jedna sztuka młodzieży wyszło ~680 EUR, czyli przy kursie z października było to jakieś ~3100PLN. Z ciekawości porównałem Białkę karnet dla naszej czwórki w tym samym okresie to ~2700PLN. Porównywanie warunków - bez sensu. Wyjazd z Łodzi na Wrocław, Zgorzelec dalej Monachium Rosenheim, tunelem Landeck i przed Nauders do Szwajcarii i Munt La Schera do Livingo. Tam tankowanie (litr ON ~1,3 EUR 😀); apartament z trzema sypialniami mamy pod Bormio w miejscowości Ross. Do dolnej stacji gondolki ~3 km. Parking płatny, podziemny 5 EUR/dzień Widok z balkonu ładny 🙂 Poniedziałek i wtorek jeździmy w Bormio Na dole lekki plus. Na Bormio 2000 w okolicach zera w południe ale słońce robi swoje i jest odczucie ciepła. Warunki powyżej Bormio 2000 b. dobre. Na poziomie Bormio 2000 dobre, dużo śniegu sztucznego. Trasy takie dobrze czerwone - taka moja granica gdzie mam radość z jazdy a skupianiem się na tym żeby zjechać. Niebieskich jak na lekarstwo. Synowi to nie przeszkadza córka marudzi że wolałaby bardziej płaskie. Najgorzej z żoną - po pięcioletniej przerwie spowodowanej moimi wypadkami narciarskimi ma totalnego stresa i porusza się tak jak by dopiero uczyła się jeździć. Ale z każdym dniem będzie lepiej. Trasa Stelvio (dwa dolne odcinki) robi wrażenie: Widoki cudowne Środa wybieramy się do Santa Cateriny (jest na tym samym karnecie). Bardzo urokliwe miejsce. Fajne zróżnicowane trasy; od "spadalni" na północy grani Deborah i Adler po takie super jak dla mnie czerwono/niebieskie na za szczytowym plateau + objazdówka Dell" Alpe. ZOna i córka też zachwycone warunkami (śnieg w zasadzie tylko naturalny) i widokami. Syn tylko trochę narzeka że za płasko i nie ma Snowparku. Ciekawostka dla miłośników kolejek górskich; stacja pośrednia gondoli (tylko w jednym kierunku), na szczycie grani. Stacja końcowa na szczytowym plateau: Czwartek i piątek znów jeździmy w Bormio. Wszyscy zadowoleni. Zona z córką znalazły sobie jkąś kombinacje tras niebieskich i łatwiejszych czerwonych, syn albo snowpark albo na Stelvio. Ja jeżdżę głównie po wschodniej stronie ośrodka najchętniej z samej góry do Bormio 2000 (w piątek po południu zamknęli krzesełko na szczyt a do gondoli nie wpuszczali z nartami -ponoć wiatr Pięć dni szybko zleciało. Czas wracać W miasteczku poznałem kolegę- żona twierdzi że wyglądamy jak rodzeństwo: Jako że powrót przypadał w sobotę oznaczało to konieczność zameldowania się najpóźniej o 9.00 w Livingo pod Munt La Scherą. Nie chciało nam się spieszyć. Ruszyliśmy na południe zobaczyć Mediolan. Po drodze krótka wizyta nad jeziorem Como - tam wiosna z 17-18 stopni: Mediolan w telegraficznym skrócie; stadion San Siro Katedra Duomo. Zachwyciła mnie, większe wrażenie niż Bazylika Świętego Piotra - lubię gotyk. Największy kościół we Włoszech Galeria handlowa Victora Emanuela II, trafiliśmy na promocje jakąś kieckę można było kupić już za 1500EUR 🤪 Opera La Scala: Potem na nocleg w jakiejś wiosce obok Trydentu. I następnego dnia do domu. Do Monachium szło ok. W jego okolicach mega korki i zaczął padać ulewny deszcz + porwisty wiatr. Taka pogoda już nas nie opuściła aż do Łodzi- ten kawałek z Monachium (~950km) zmęczył mnie bardziej niż cała droga w przeciwną stronę do Bormio Pzdr3 punkty
-
2 punkty
-
Dzisiaj w tę jesienno/wiosenną sobotę wybór padł na Rohacze. Wracam tu po kilku latach. Po nieoczekiwanym check-point'cie na dojeździe już do samych Rohaczy i kontroli trzeźwości melduję się (tym razem sam) ok. 9.30 na miejscu. Rohacze witają mnie mrzawką, w sumie wg prognoz planowaną mrzawką. Po chwili deszczyk ustaje. Niestety dosyć duży +, w nocy też nie było mrozu. Po chwili wahania wybór pada na 4h katowania stoku. Hmm. Po pierwszym zjeździe okazuje się, że to nie ja będę katował stok, a stok mnie 🫣🙃 Na szczęście po kolejnych zjazdach mam wrażenie, że warunki się poprawiły, albo ja podświadomie się do nich dostosowałem. Warunki: na dole było od 6 do 10 stopni C, na górze było 2-3 stopnie C. Wiatr w górnej części ośrodka dosyć spory, na kanapie dosyć odczuwalny. Nie będzie dla nikogo zaskoczeniem, że warunki na górze były dobre, pomimo że miękko, to dosyć równo i stabilnie. "Problemy" zaczynały się na ściance na trasie czerwonej na dole. Ja po pierwszym zjeździe wybieram trasę czarną, którą już do końca zjeżdżam, początkowo dobra z czasem się degraduje, ale w stosunku do tego "czerwonego" gówna nazywanego dla niepoznaki trasą narciarską jest i tak cudowna. Na dole czasem, a nawet dłuższymi chwilami pięknie świeciło słońce, na górze zawsze chmury. Dosyć dużo ludzi (jak na standardy sezonu 2023/2024). Trzeba było czasem postać parę minut do krzesła. Kilka fotek poniżej:2 punkty
-
Na Malcie wychowało się wielu świetnych narciarzy, medaliści Mistrzostw Polski, a niektórzy startowali na Igrzyskach Olimpijskich...2 punkty
-
Początek 2 godzin nocnych od 16.30 na B, jak pojawiłem się pod Luxtorpedą to dwa ratraki właśnie kończyły równać B. Wjazd na górę i od razu niespodzianka, ratrakowana była tylko dolna część trasy, mniej więcej od tej drugiej ścianki. Oznaczało to, że cały początek nie był ruszany od samego rana, muldy na pierwszym ostrym łuku na pół chłopa wysoko. Oczywiście miękko, czasami wychodził lodowy podkład, ale bez kamieni czy przetarć, śniegu jest naprawdę sporo. W tym warunie widziałem dużo upadków. Po pierwszym zjeździe od razu uderzyłem na Efkę, gdzie dokończyłem nartowanie w ramach rozjeżdżenia. Warun na Efce OK, po wieczornym ratrakowaniu trasa trzymała się nawet zacnie. Było miękko i pojawiły się potem małe odsypy, co nie przeszkadzało Kastlom jechać ciętym długim. I tu ciekawostka, po ostatniej glebie na high speed w CG skręca mi się lepiej niż dobrze w lewo, a w prawo coś mi nie bangla, zupełnie jak silnik rotacyjny w samolocie. Temat do sprawdzenia. Wieczorem spacer z familią [córka kończy zapalenie oskrzeli i do jutra włącznie ma przerwę od nart] i suczką Lolą. Wyłączyli Luxtorpedę ze względu na wiatr w międzyczasie. Kilka fotek poniżej, w tym autor posta i widok na całkowity brak do Luxtorpedy ze względu na warun na B.2 punkty
-
2 punkty
-
@Victor ma i chwali...ja jechałem ale tylko chwile... nie zaiskrzyło w każdym razie - musiała by być dłuższa..2 punkty
-
Hm... mam drugi rok sezonówkę w Dolni Moravie. Czesi starają się przygotować dobrze trasy. Jestem tam głównie 1 lub 2 dni w weekendy. W zeszłym roku raz trafił się deszcz przez dwa dni z rzędu. Sobota Zieleniec- nie wyszedłem z auta. Niedziela Czechy-mając sezonówke pojeździłem jakieś 2h. Nie kupiłbym w ten dzień karnetu widząc deszcz.2 punkty
-
Jeździłem dokładnie na takiej https://www.atomic.com/it-it/shop-emea/product/redster-q9-revoshock-s-x-12-gw-aass03026.html#color=31925 i miałem bezpośrednie porównanie do X9s 169, Deacon Master 72 173, Blizzard WRC WC Piston 175 (zapomniałem o nich w poprzednim poście wspomnieć) , Nordica Dobermann SLC 160 (jw) oraz Head E Race Pro. Wszystkie narty sezon 22/23. Na tym samym stoku, w takich samych warunkach, jednego dnia. Aby nie wywoływać zbędnych przepychanek: - odpowiadam, bo kolega zapytał - tak wiem/wiemy jak istotne na odczucia z jazdy i jazdę jest przygotowanie narty (jeśli ktoś będzie bardzo negował, służę przykładem znanej wszystkim persony, choć z uwagi na swoje zasady będę maksymalnie tego unikał). - tak, tak, tak po tysiąckroć, sztywność wzdłużna i poprzeczna, to najważniejsze cechy nart w kontekście naszych odczuć, długość także wbrew bajkom z mchu... - tak, tak, tak po milionkroć, nie mam poziomu aby wykorzystać w pełni potencjał którejkolwiek z tych nart (jeśli jeździsz jak Joshua Duncan Smith, niewątpliwie zrobisz to). Q9 były pierwszymi wpiętymi, po kilku zjazdach na moim Laserze GS 175. Jeździło mi się na nich dobrze (wszystkie przejazdy na trasach 5 i 6 w Folgarii, kto nie był porównam do polskich. 5 to oznaczona jako niebieska, do połowy Rusinski, potem jak końcówka na Sucheski. 6 to czerwona coś w stylu czerwonej w Jurgowie, tylko szersza). Natomiast czułem ich szerokie dzioby, większą...mam problem z określeniem, bo wołowatość jest przesadzonym. Wiem, mniejszą figlarność. Mimo, że te narty mają "tylko" 75mm, myślę, że szerokość dziobów i piętek czyli taliowanie, powodowało te odczucie, tym bardziej, że wówczas zdecydowanie miałem problem z zarządzaniem przodem nart, z uwagi na błędy w pozycji. W każdym razie ja w tych nartach nie poczułem niczego specjalnego, żadnego efekto wow, co by zachęciło mnie do ich kupna. Finalnie wówczas, gdybym miał podjąć decyzję o zakupie. Wyborem byłby jednoznacznie Deacon, mimo jesionowego rdzenia i tylko 3mm mniej pod butem oraz w dziobie i płyty pod wiązaniami, to one bardzo fajnie zabierały mnie w skręt i były wyraźnie sprytniejsze i poręczniejsze. (Podobne wrażenie z zabieraniem w skręt miałem teraz na Kronplatzu w Head i race czarnym 17/18, z tym że nadal Deacon dla mnie bardziej reaktywny, head taki jednowymiarowy). Tak, Deacon wówczas, tego dnia mnie uwiódł. Drugie miejsce X9, choć były mniej harmonijne ale nadal sprytne. Blizzard był ok rakietą, ale na cały dzień zbyt wymagający, to samo czułem potem na Salomon S/Race 12 GS 180, po 2 godzinach na Słotwinach byłem nieźle stachany. Zresztą to właśnie Blizzarda chciałem kupić pół roku wcześniej (ambitnie bardzo podchodząc), ale miałem szczęście, że sprzedający był super narciarzem i takim samym człowiekiem, finalnie stałem się posiadaczem Lasera. Heady Pro, one były takie najbardziej 0/1 ich sztywność wzdłużna była w moim odczuciu bardzo niezmienna i przez to miałem wrażenie, że co bym nie kombinował, to jadę taki sam skręt. Nordica podobnie nie wywołała wówczas we mnie żadnych objawów porządania. Właściwie to odczucia bardzo podobne jak na Rossignol 8st podarowanych mi przez @sstar Zapewne zbytnio nie pomogłem, ale zachęcam Cię do uważnego przeczytania testów danych nart, czytając np testy NTN z odpowiednim zrozumieniem, sporo ciekawych wskazówek można znaleźć, aby zawęzić swoje poszukiwania. Edit Nie napisałem, ale warunki trasowe były nie idealne (9-14), ale bardzo dobre, mieszane. Na różnych odcinkach wszystkiego po trochu, prócz mokrego śniegu i głębokich muld czyli twarde wymiecione, luźny ale zmrożony i luźniejszy ciutkę kopny oraz twarde masełko.2 punkty
-
Nie, decyzja jest jedynie wynikiem splotu zdarzeń. Na marginesie, mam także z tego samego okresu produkcji model Scala (obecnie Legend 1966) w długości 171, kupiony za radą włoskiego instruktora. Uwielbiam tę nartę i odkąd ją mam, zrozumiałem wiele dyrdymałów pisanych w sieci Te narty czy to lód na końcowym odcinku 23 na Kronplatzu, czy odsypy po świeżym opadzie, na czerwonych trasach Sella Rondy np.Portados, idą tak jedwabiście...Do tego stopnia, że dla mnie mogą być na rynku narty Stockli i Kastle, a reszta może zamknąć fabryki (oczywiście, te zdanie czytamy z pewnym dystansem jako rozsądni, otwarci i empatyczni ludzie 🙂 ). I piszę, to wszystko mając odniesienie do jazdy na Atomic X9 (181, 175 i 169), Q9 (176), Redster XTi/ GS (176) Kastle MX 74 (172), Head I Race (170), Deacon 72 master (173), RC (175). Na wszelki wypadek, dla czepliwych - tak wiem na jakim realnie jestem poziomie i oczywistym jest, że moje odczucia do niego się odnoszą oraz do moich warunków fizycznych i ogólnej sprawności oraz wieku. Natomiast do tytułowych nart, znam prócz mnie 3 narciarzy (dużo lepszych narciarsko odemnie i nawet piszących na tym forum), którzy raczej są bliżej zachwytu, niż rozczarowania tym modelem.2 punkty
-
2 punkty
-
jak to poco - ojciec chce aby była słynna jak Mikaela, Frederica, Lara, Petra .... itd2 punkty
-
A po co .. wolimy sie podniecać w necie - bezpieczniej jest.... niech sie inni narażają...2 punkty
-
Czarna Góra wczoraj, czwartek 8 luty, po raz 13 w tym sezonie (trzeci karnet 6 dowolnych dni rozpoczęty). W tygodniu odwilżowym wczoraj okienko.pogodowe: w nocy lekki mróz -2C, sypnęło też świezym opadem śniegu ok 4-5 cm. Z rana na otwarcie +1C, w ciągu dnia doszło do +4. Czynne czarna A ( nieprzerwanie od 8 grudnia) i czerwone B, C i D plus pola narciarskie dla dzieci. Warunki przez pierwsze 2-3 h od otwarcia bardzo dobre, trasy świetne przygotowane, spora warstwa śniegu na nich (na stronie podają od 55 cm na A do 70 na C i D i 80 na B i faktycznie czuć tego śniegu sporo pod nartami. Frekwencja początkowo bardzo niska, później ok 12 przy Luxtorpedzie kolejka na ok 3-4 minuty, przy Żmiji praktycznie bez kolejek przez cały czas. 0k. 15 jak kończyłem zarówno przy Luxie jak i Żmiji bez kolejek (ostatnie dwa zdjęcia są z tej godziny). Przy tej zwiększonej frekwencji i podwyższeniu temperatury do +4 ok 12.00 zaczęły się już robisz spore odsypy i muldy. Śnieg zrobił się też ciężki i mokry,zaczął też wychodzić lód Zaczął też na górze pruszyć śnieg, na dole deszcz ze śniegiem i deszcz. Sporo szkółek z dziećmi, i to takie duże grupy które powodowały że czasami tworzyły się zatory na trasach, większość tych szkółek z woj. ślaskiego, na plastronach napisy Pszczyna, Tychy itp. Nie zauważyłem jeszcze na żadnej z tras przetarć, wychodzącej ziemi itp. jednak najbliższe dni mają być niestety bardzo ciepłe, szczególnie weekend+7 , +8 C. Jeżeli przy +4 porobiły się już spore muldy to przy +8 to już może być naprawdę bardzo kiepsko. Ochłodzenie ma przyjść dopiero koło środy czwartku tak że następna wizyta dopiero w tym terminie.2 punkty
-
2 punkty
-
W weekend dotarłem z rodziną do ośrodka Hinterstoder w Górnej Austrii. Nastroje przed wyjazdem średnie, z uwagi na to co dzieje się na wschód od Polski i w sumie z żoną rozważaliśmy odwołanie tej całej eskapady, ale ostatecznie z uwagi na dzieci, postanowiliśmy nie zmieniać planów. Nigdy nie jeździłem wcześniej w żadnym ON w Górnej Austrii i szczerze mówiąc, gdyby nie relacje z Pucharów Świata, pewnie nie zwróciłbym uwagi na nazwę Hinterstoder. Do tego tak się złożyło, że jeden z moich klientów pochodzi z okolicy i nas tutaj zaprosił. Ośrodek jest dla mnie dużym zaskoczeniem na plus - generalnie nastawiłem się na stosunkowo kompaktowy, jak na warunki Austriackie (40 km tras) ON położony stosunkowo blisko Polski (z Krakowa wyjechaliśmy 5:20 rano, a przed 12tą zameldowaliśmy się w miasteczku na dole. To co mnie zaskoczyło, to fantastyczne widoki na pasmo Totes Gebirge (czyli w dosłownym tłumaczeniu Góry Martwe - chodzi o brak roślinności) z najwyższym szczytem Grosser Priel (trochę ponad 2,5 tys mnpm) i trasy - niby nie ma ich mega dużo, ale są naprawdę fajne. Zdjęcia z chmurami z wczoraj - te bezchmurne z dzisiaj: Zwłaszcza osoby lepiej jeżdżące docenią ten ON, bo nawet niebieskie w wielu innych miejscach oznaczone byłyby raczej kolorem czerwonym, a niektóre czerwone, to takie raczej bordowe. Sztandarową trasą jest trasa Pucharu Świata sygnowana imieniem i nazwiskiem Mistrza Świata Hannesa Trinkla. Jest też trasa oznaczona Inferno - z nachyleniem 70% - nie powiem, zrobiła na mnie wrażenie. Mieszkamy na wysokości ponad 1400 mnpm w enklawie domków (niem. Huette), gdzie z miasteczka Hinterstoder dociera się płatną blisko 10 km drogą, na której zimą co do zasady obowiązuje nakaz zakładania łańcuchów na koła. Latem jest to też fajny podjazd rowerowy (co zresztą widać na folderach): Plusem mieszkania na tej wysokości i w tym miejscu jest to, że wychodząc na stok przed 9-tą rano (wyciągi ruszają 8:45), człowiek zastaje taki widok jak poniżej na zdjęciu. To tutaj znajduje się serce tego ośrodka, z jego głównym wyciągiem 6-os kanapą. Z boku jest jeszcze jedna gondola - znacznie mniej dzisiaj oblegana oraz 2-osobowe krzesło, które na górze "spotyka się" z tą 6-os kanapą i być może z powodu tego, że trochę się dubluje - było wyłączone. Jest też trochę orczyków, gdzie trenowały m.in. kluby, bo tam mają trasy treningowe: Z tej 6-os. kanapy - z górnej stacji można w zasadzie dostać się do każdej trasy tego ON. Powyżej znajdują jeszcze dwa orczyki, obsługujące bardzo fajne niebieskie trasy z piękną panoramą gór. To są najwyżej położone trasy tego ośrodka - na ok. 2 tys. mnpm: ON oczywiście nie jest dla tych co lubią mieć setki kilometrów tras w zanadrzu, w zasadzie przez cały dzień można zwiedzić każdą trasę; jest ich jednak mimo wszystko na tyle dużo, że i są na tyle fajne, że mnie to w zupełności odpowiada. Jest też niemały teren dla najmłodszych - nazywa się Sunny Land - jeżeli dorosły ma karnet to za 4 EUR extra dziennie, maluch ma tam wstęp. Jak widać na zdjęciach pogoda dopisuje. Cały tydzień ma być dość pogodny. Zaskoczyły mnie bardzo dobre warunki śniegowe - o ile na dole w miasteczku śniegu może nie ma turbo dużo - jakieś 20-30 cm, to tutaj na górze jest go blisko półtorej metra. Do tego wiele tras do pewnego momentu, a niektóre w zasadzie przez cały dzień - są w cieniu, przez co mimo nie jakiś ogromnych wysokości nad poziomem morza, jak na Austriackie warunki, to trasy są jak stół. Szybkie, zmrożone, twarde. Na koniec jeszcze taka panoramka:1 punkt
-
1 punkt
-
Przeczytałem interesujący artykuł, pomijając wątek reklamowy. https://portal.abczdrowie.pl/choroba-aktywowala-sie-na-feriach-niech-ta-historia-bedzie-dla-was-przestroga1 punkt
-
Marku ale ja mam Q7 czyli piętro niżej od Q9.8 czyli szeroko 83.5 a tu pytanie o Q9 czyli 75mm pod butem . Choć faktycznie zecydowanie w najdłuższej konfiguracji taka narta .1 punkt
-
Ale za to Kastle GS chwalisz z tego co pamiętam tak samo zresztą @marekbtl. @gabrik kupowałeś nowe?1 punkt
-
Jeździłem w Harrachovie w kwietniu 2019 i 2022. Niestety dziś widać, że dużo im śniegu brakuje do kręcenia chodźby do końca marca. Zwykle stoki przy Ryzoviste pierwsze zamykali i tam najbardziej widać braki śniegu. Nie parkowałem. Rano nie było dużej frekwencji pewnie przez pogodę. Ludzi przybyło jak zrobiło się słonecznie.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Sezonowka kupiona to i jezdzona, dziś warunki trudne, liczne przetarcia, wygrodzenia, zimowe ostatki, śnieg a raczej to co po nim pozostało, mokry liczne grudy lodowe ale gładko z rana i o dziwo twardo. Przewiduję że do 10:00 warunek się utrzyma do jeżdżenia uważnego.1 punkt
-
1 punkt
-
@Jeeb i trochę nie masz racji - klubowa zabawa na zamkniętej trasie ... szkoleniowo w tym sensu mało było ale że już po sezonie startowym to można się bawić. Ostatnią rzeczą o której myślę jadąc swobodnie jest jaki mandat dostanę za przekroczenie 50tki w terenie uczęszczanyn Pozdrawiam, M. Ps. A tak przy okazji to problem nie był się rozpędzić tylko zahamować1 punkt
-
Z FB Izersko-Karkonoskiej Pogody: CIEPŁO NIE DA ZA WYGRANĄ ---- Bardzo długi okres anomalnego ciepła przecinanego niewielkimi ochłodzeniami zdaje się nie mieć końca. Modele numeryczne nie radzą sobie z rozhuśtanym Atlantykiem, odkładając zimę dalej w czasie. Mocne sygnały na jej powrót zdecydowanie osłabły i nic nie wskazuje na to, że przyjdzie ona w stabilnej formie, przynajmniej na razie. Mimo wszystko od początku przyszłego tygodnia będzie chłodniej. Nasze góry to jednak obszar kontrastów - mimo bardzo ciepłych ostatnich kilkunastu dni, w szczytowych partiach Karkonoszy pokrywa śnieżna przekracza 160 cm, co jest znacznie ponad normę. Gorzej w Górach Izerskich, które niestety są wyraźnie niższe. ---- Sobota (10.02) szykuje się ciepła, ale dużo padać na szczęście nie będzie. Czekają nas głównie niewielkie, przelotne opady deszczu. Będzie się przejaśniać. Temperatury od 0°C w szczytowych partiach do +8°C w dolinach. Wiatr umiarkowany, głównie z kierunków południowych, do 60 km/h w porywach. ---- Niedziela (11.02) z coraz większą ilością chmur i opadami deszczu, które w drugiej części dnia w najwyższych partiach szybko przejdą w śnieg. Izoterma 0°C obniży się w drugiej części dnia do okolic 1000 m n.p.m. Spadnie 5-10 cm świeżego śniegu w wysokich partiach, lokalnie 15 cm. Temperatury od -2°C na szczytach do +7°C w dolinach. Wiatr z kierunków południowych, umiarkowany. ---- Poniedziałek (12.02) pochmurny z przejaśnieniami i przelotnymi opadami, głównie śniegu z deszczem i śniegu. Izoterma 0°C na wysokości 900-1000 m n.p.m. Temperatury od -5°C na szczytach do +4°C w dolinach. Wiatr umiarkowany, zachodni. ---- Wtorek (13.02) po dość zimnym poranku z całkiem ładną pogodą. Padać nie powinno. Izoterma 0°C na poziomie 1000 m n.p.m., wieczorem poszybuje w górę. Wiatr umiarkowany, południowo-zachodni. ---- Choć środa i czwartek znów cieplejsze, od piątku ma zacząć się ochładzać. Kto wie, może to już sygnał zimowy. Jest dopiero pierwsza połowa lutego. Dużo może się jeszcze zdarzyć. Oby na "minus".1 punkt
-
Gdzieś tam dawno pisałem o tym na forum, Nie miłe wspomnienia, nie chcę wracać1 punkt
-
fajna relacja, skipass był Alta Valtelina (z Livigno) czy tylko Bormio i St. Kaśka ?1 punkt
-
oczywiście najważniejsze jest towarzystwo potem warunki a Zwardoń i Zakopane albo Zinal i Zermatt to tylko tło1 punkt
-
1 punkt
-
Dwa weekendy temu wybrałem się w całkiem ciekawą podróż z elementem narciarskim. Chciałem odwiedzić kolegę w Monachium, a dobrze wiemy, że Monachium jest bliżej gór niż Warszawa, więc trzeba było wykorzystać tę szansę. Wszystko zaczęło się w piątek o 6:17 jazdą pociągiem do Wiednia. W trakcie tej niemal 8-godzinnej podróży można popracować, zjeść śniadanie (swoje, niestety Warsu brak), popatrzeć na piękne krajobrazy trzech państw. W Wiedniu zaplanowałem sobie kilka godzin na przesiadkę, żeby z jednej strony nie obawiać się o znaczne opóźnienie pociągu, z drugiej - mieć możliwość pospacerowania sobie po tym wyjątkowym mieście. Punkt 18:30 wsiadłem w kolejny pociąg, który miał mnie zawieźć do Monachium. Niestety z powodu strajku Kolei Niemieckich, pociąg ten dojechał jedynie do Salzburga. Tam szybka 10 minutowa przesiadka i dalej kontynuowałem podróż pociągiem regionalnym. Niestety cała podróż z Wiednia była już po zmroku, więc nie było czego podziwiać zza okna, ale i tak miło było jechać 250 km/h A kibelek już w klimacie alpejskim! W Monachium szybkie zakwaterowanie u kolegi i zatwierdzenie planu - rano jedziemy do ośrodka Brauneck. Pobudka o 7. Późno, ale trzeba było się przespać - przez dodatkową przesiadkę byłem na miejscu przed północą. Schodzimy do stacji U-bahn/metra a tam... możliwość zakupu karnetu narciarskiego w biletomacie! Tak. W każdym biletomacie komunikacji miejskiej można kupić dzienny karnet narciarski na jeden z trzech ośrodków narciarskich (Brauneck, Spitzingsee, Sudelfeld). W cenie zawiera się też bilet dobowy na komunikację miejską w Monachium oraz dojazd do ośrodka. Koszt 59 euro. O 8:20 hop w pociąg i jedziemy do Lenggries, miasteczka bawarskiego położonego u stóp pierwszych gór, które można nazwać Alpami. Na miejscu mamy wygodną przesiadkę do skibusa - odjeżdża 6 min po przyjeździe pociągu. Na miejscu wypożyczamy sprzęt (30 ojro wraz z kaskiem) i pod gondolą meldujemy się o 10:20. Późno? Trochę tak, ale mamy przed sobą ośrodek bez żadnych kolejek do wyciągów, więc damy radę się najeździć. Warunki były ciężkie. Tam też dotarła odwilż, więc już o 11. na najbardziej popularnych trasach pojawiły się duże odsypy, mimo nie największej frekwencji. Trudno więc mówić o jakości przygotowania tras. Pogoda przez większość czasu była taka sobie. Nie padało, ale widoki też nie były zachwycające. Zdarzało się, że było widać jedynie dwa krzesełka do przodu. A prognozach było pełne słońce... Zaliczyliśmy jeden pit stop, by skosztować bawarskiego jedzenia. Smaczne i nie za drogie. Choć trzeba przyznać, że jedzenie nie jest zbyt tanie w Bawarii. Ośrodek narciarski częściowo jest naśnieżany. Natomiast kilka tras pokrytych jest wyłącznie naturalnym śniegiem. Mimo nie najwyższego położenia (max 1700 m npm) i odwilży nie było przetarć. Udało się przejechać wyciągiem sznurkowym Trzeba przyznać, że wyciągi i koleje są tu stare, nie licząc dwóch młodych Leitnerów Najprzyjemniej jechało się (do pewnego czasu) na czarnej trasie. Przede wszystkim dlatego, że do ok. 14:00 nie została całkiem rozjeżdżona. W stosunku do czerwonych nie była taka trudna. Muszę przyznać, że niektóre czerwone to u nas miałyby czarny kolor. Niebieskich tras praktycznie nie było nie licząc krótkiej trasy przy dolnych orczykach. Czas mijał przyjemnie, aż po ostatnim wjeździe zostaliśmy nagrodzeni za wytrwałość. Późno, ale było na co popatrzeć Zjazd na sam dół do dolnej stacji gondoli dość długi i niesamowicie rozjeżdżony. Trzeba było jechać powoli i nie spiesząc się. Na dole zameldowaliśmy się 16:32, więc 2 minuty po ostatnim wjeździe gondoli. Szkoda, ale zjazd na dół był tak nieprzyjemny, że zbytnio tego nie żałowaliśmy. Deserem na pożegnanie tej miejscówki był widok spadającego meteorytu. Widok piękny, zdjęcia oczywiście nie ma A poniżej lokalny specjał, który okazał się być po prostu czekoladą z rumem. W Monachium byliśmy z powrotem przed 19. Gdybyśmy szybciej opuścili Brauneck a nie o 17:30, to dałoby radę zdążyć nawet na pociąg do Warszawy, ale plan był inny. W niedzielę przyjemny spacer po mieście, bawarskie jedzonko i o 17:50 hop do pociągu. Tym razem znów tylko do Salzburga, bo przez strajk pociąg z Warszawy dojeżdżał tylko tam. Tam hop do łóżka, by przespać się w wagonie sypialnym. Pociąg przyjechał przed 10 do Warszawy, więc nieco po 10:00 dało radę być w biurze. Kilka fotek z Monachium: Szybki spacer po Salzburgu: Panie konduktorze, proszę do Warszawy: Gdyby ktoś był zainteresowany - tak wygląda wagon sypialny. W wagonie dostępny jest prysznic, więc nie trzeba się martwić, że inni pracownicy w biurze wyczują, że ktoś dopiero wrócił z podróży. Podsumowując, wyjazd intensywny, ale jak najbardziej w pełni udany. W przyszłym sezonie również planuję taką szybką kolejowo-narciarską eskapadę za granicę.1 punkt
-
Ja bym dorzucił Davos-Klosters, z łatwym dojazdem z PL to jeszcze Samnaun, ale większość tras i tak jest w Ischgl1 punkt
-
1 punkt
-
Dokończę moją relację z Hinterstoder już z Polski - wróciliśmy wczoraj tj. w niedzielę. Olbrzymi plus to odległość jednak trochę mniejsza niż z Salzburgerlandu, nie mówiąc już o Tyrolu, czy Voralbergu. Z miasteczka pod drzwi domu jadąc 125-130 km/h na tempomacie przez większość drogi udało się ją pokonać w 6:30. Faktem jest, że przejechaliśmy to w zasadzie non-stop - pół godziny drogi przed domem starsza córka ogłosiła, że musi siusiu i do domu nie wytrzyma - został więc zrobiony pit-stop w stylu formuły 1 😉 W Hinterstoder spędziliśmy w sumie tydzień; pogodowo trafiliśmy naprawdę nieźle, bo dopiero w ostatni dzień się zachmurzyło bardziej, ale nawet w ten dzień na chwilę słońce w jakiś dziurach między chmurami się przebijało. Temperatura cały czas na lekkim minusie, trasy świetnie przygotowane, śniegu w bród, chociaż od lokalsów dowiedziałem się, że przez pandemię ON w tym roku skromniej podchodził do kwestii naśnieżania, czy nawet obsady wyciągów personelem. Ja akurat w kwestii śniegu, czy obsługi niedoborów nie zauważyłem. Tras w ON nie ma nie wiadomo jak dużo - ok. 40 km - ale na karnecie jest też ośrodek Wurzeralm położony niedaleko, gdzie jest jeszcze 22 km. Ponieważ z uwagi na rodzinę, ja nie miałem jakiegoś ciśnienia i to co oferowała góra Hoess mi w zupełności wystarczało, to Wurzeralm nie odwiedziłem. Są plany rozbudowy ośrodka - w przyszłym roku powinna być nowa gondola z miasteczka na Hutterer Boden - to akurat nie spowoduje zwiększenia ilości tras, a jedynie pozwoli osobom parkującym na drugim parkingu dostać się na górę, bez konieczności spaceru do obecnej gondoli; natomiast jest konkretny plan rozbudowy ośrodka w kierunku Vorderstoder - miałyby powstać 3 lub 4 dodatkowe wyciągi z tamtej miejscowości w górę i tu pojawiłoby się - w jednej wersji ok. 10 km nowych tras, a w drugiej wersji ok. 20 km nowych tras. Papiery środowiskowe są procedowane już drugi czy trzeci rok, bo inwestycja budzi opór ekologów, a także Alpenverein. Drugim kierunkiem potencjalnej rozbudowy ON byłoby połączenie Hinterstoder z Wurzeralm - temat wraca co parę lat, ale tutaj na razie nie ma aż takich konkretów jak z tym Vorderstoder, że procedują się jakieś dokumenty. Lokalsi mówią, że nawet połączenie w formie jakiejś wahadłowej gondoli, bez budowy dodatkowych tras dałoby ośrodkowi dodatkowe atuty. W każdym razie gdyby rzeczywiście przybyło 10-20 km tras z Vorderstoder i jeszcze udało się połączyć to co jest z Wurzeralm, to powstałby już ON z 75-85 km połączonych ze sobą tras. Tyle w temacie planów rozbudowy. Z ciekawostek - większościowym udziałowcem ośrodka jest Peter Schrocksnadel - nazywany przez niektórych Austriaków carem austriackiego narciarstwa. Ten Pan często pojawiał się w relacjach z Pucharu Świata, bo był wieloletnim prezesem tamtejszej federacji, ale prywatnie posiada kilka firm eventowych, posiada firmę Sitour (ona robi oznakowania tras narciarskich, banery reklamowe, mapki ośrodków narciarskich), telewizję Feratel (to ta co pokazuje "widoczki" live z róznych ON w całej Austrii i nie tylko), ale także posiada hotele, czy udziały w kilku austriakich ON. Od niedawna prezesem federacji austriackiej już nie jest, za to jest V-ce Prezesem FIS. Tutaj info z Wiki: https://en.wikipedia.org/wiki/Peter_Schröcksnadel . Moja opinia jest taka - ktoś kto szuka ośrodka w miarę blisko Polski na 3-4 dni np. przedłużony weekend - trafi we właściwe miejsce. Ktoś kto chce spędzić czas z rodziną i narty są pewnym dodatkiem do czasu spędzonego rodzinnie, to spokojnie może przyjechać nawet na dłużej. Osoby, które stawiają na narty od rana do nocy i lubią zmieniać trasy - pewnie po 2-3 dniach się będą nudzić. W tych 40 km nie brakuje tras ambitnych - jest bardzo fajna czarna "8", bardzo fajna trasa PŚ - czyli trasa Hansa Trinkla; jest w końcu trasa Inferno, która ze swoimi 70% zadowoli miłośników tras ekstremalnie stromych; trasy czerwone też są fajne. W jakiś sposób może "najgorzej" mają osoby jeżdżące słabo - dla nich są trasy na samej górze - widokowo super, ale nie są jakieś wyjątkowo długie i są raptem dwie - jest też trochę wariantów niebieskich, ale to często bardziej "objazdy" stromszych kawałków tras czerwonych - takie przecinki przez las niż "samodzielne" niebieskie trasy. Tyle w temacie tego ON, pozostaje mi wrzucić jeszcze kilka widoczków z tego tygodnia:1 punkt
-
A dzisiaj w Hinterstoder kolejny piękny dzień. Jako, że zacząłem od narciarstwa rodzinnego z córką, to przy okazji odkryłem, a w zasadzie wspólnie odkryliśmy tradycyjne atrakcje większych ON, typu trasa z radarem mierzącym prędkość (udało się 90 km/h przekroczyć), trasa z hopkami, druga trasa z hopkami. 3-latka znów odkrywała uroki tutejszego przedszkola, czyli Sunny Landu; a w trakcie dnia pognałem trasą Hannesa Trinkla z plecaczkiem na zakupy do miejscowego Spara. Takie to atrakcje 😉 Trasy powyżej Hutterer Boden nawet popołudniu twarde i równe jak stół. Trasa do miasteczka w sumie też niezła, choć momentami dość mocno oblodzona, więc warto mieć ostre krawędzie. Tutaj parę widoczków:1 punkt
-
Byłem kiedyś z @JurekByd w Ishgl. Wszystko było jak zwykle w porządku. Jeden zjebany doktorek po kielichu wieczorem zaczął operować sumami, ile to on nie zarabia, że może kupić hotel w Ishgl i że został oszukany bo miał mieszkać przy gondoli. Oczywiście skarżył się i buntował pozostałych uczestników wyjazdu ale nie do Jurka. Tak to bywa z zadowoleniem za cztery dni z wyżywieniem i transportem za 800 złotych. 😔1 punkt
-
Dokładnie charakterystyczna rysa najczęściej widziana z Czarnego Stawu albo okolic Szpiglasowej wygląda trochę inaczej niż z tej perspektywy Przy okazji mała anegdota :). Będąc już na Nižná Hincova priehyba, oglądając ryse i delektując się promieniami słońca i widokami nagle przychodzi na myśl, że z tej okolicy (Wołowego Grzbietu), gdzieś musi wychodzić "Zachód Grońskiego" :), wychylam się na polską stronę, rozglądam prawo lewo, ale wszędzie przepaść stwierdzam, że to na pewno nie tutaj :), po powrocie do domu szukam dalej informacji... Okazuje się, że to jednak tam to była ta przepaść :P, zjazd startuje ze szczerbinki obok, kilka metrów z Zapadna Volia strbina (Mała Wołowa Szczerbinka) w Wołowych Rogach. Od strony słowackiej wygląda to tak: A zbliżenie od strony polskiej, na start zachodu grońskiego Start czyli Zapadna jest schowana u góry lekko w lewo, Niżna na której stałem to ta na wprost minimalnie powyżej i na prawo od narciarza Przy okazji warto wspomnieć, ze jest to jeden z najtrudniejszych zjazdów tatrzańskich nasze TR6, a Miro Peto wycenił to na S4+/E3!! Pozdrawiam Tomek1 punkt







