Narty - skionline.pl
Jump to content
Sign in to follow this  

Recommended Posts

Nigdy jednak świadomość nieuchronnej śmiercinie była aż tak  wymowna. Takie doświadczenie redefinuje spojrzenie na wartości w życiu i pomaga czerpać radość w prostej codzienności. 

Artykuł godny polecenia  dla wszystkich którzy korzystają z pięknych gór. 

Są to przeżycia i przemyślenia uczestnika lawiny którą sami wywołali nie świadomie w Tatrach w tym roku.

https://kw.warszawa.pl/biala-krolowa-smierci?fbclid=IwAR2bU-ZN_aKumB4vDSRYZgBdui0mgrd12-LyzV67ijlpACgJeWew_VZbzFY

  • Like 6
  • Thanks 8

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niesamowity opis, polecam również, włos się jeży.

Sam nigdy nie byłem w takiej sytuacji (nie wspominając że mało kto pozostał przy życiu, żeby to opowiedzieć), najwięcej co zjechałem to ok 80-100m na ubitym śniegu/lodzie (i to na nartach, więc lata świetlne od tej historii), ale nawet wtedy można doświadczyć choćby drobnego ułamka czegoś, o czym pisze ten człowiek. Natłok myśli z prędkością światła, chłodna analiza sytuacji, próby ratowania podparte tylko jakimś tam doświadczeniem. Emocje pojawiają się jak wszystko się zatrzyma. Ból jeszcze później.

Szacunek za podjęcie samooceny.

Edited by Kubis
  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cześć

Mamy do czynienia z profesjonalistami, którzy są w stanie obiektywnie przeanalizować sytuację i wyciągnąć wnioski dla siebie i innych.

Pozdrowienia

  • Like 5

Share this post


Link to post
Share on other sites

w całej akcji więcej szczęścia niż profesjonalizmu ale dobrze że napisali relację,

może kolejni turyści wybierający się zimą na Rysy to przeczytają i wyciągną odpowiednie wnioski

  • Thanks 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Mitek napisał:

Cześć

Mamy do czynienia z profesjonalistami, którzy są w stanie obiektywnie przeanalizować sytuację i wyciągnąć wnioski dla siebie i innych.

Pozdrowienia

Na pewno jest tak jak piszesz, choć to tylko potwierdzić może to co usłyszałem na szkoleniu lawinowym z TOPRowcem, który zwrócił mi uwagę, że oni mają takie powiedzenie: "ekspercie, lawina nie wie, że jesteś ekspertem..." 

Edited by Cosworth240
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Mitek napisał:

Cześć

Mamy do czynienia z profesjonalistami, którzy są w stanie obiektywnie przeanalizować sytuację i wyciągnąć wnioski dla siebie i innych.

Pozdrowienia

Na pewno jest tak jak piszesz, choć to tylko potwierdzić może to co usłyszałem na szkoleniu lawinowym z TOPRowcem, który zwrócił mi uwagę, że oni mają takie powiedzenie "ekspercie, lawina nie wie, że jesteś ekspertem..." 

Share this post


Link to post
Share on other sites
22 minuty temu, Jeeb napisał:

w całej akcji więcej szczęścia niż profesjonalizmu ale dobrze że napisali relację,

może kolejni turyści wybierający się zimą na Rysy to przeczytają i wyciągną odpowiednie wnioski

Cześć

To może oceń ich postępowanie jako fachowiec i wskaż błędy poproszę.

Pozdrowienia

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Mitek, ja zwrocilem uwage ze przynajmniej jeden kasku nie zalozyl, akurat ten ktory doznal obrazen czaszki. Moze jakby zalozyl to obrazenia bylyby mniejsze. jakby Nie patrzec przynajmniej jakies zaniechanie w trudnych warunkach jakie tam panowaly.

Edited by MichalR

Share this post


Link to post
Share on other sites
27 minut temu, Mitek napisał:

jako fachowiec i

nie jestem fachowcem ale wystarczy przeczytać kronikę TOPR

cyt:

Żaden  z uczestników zdarzenia  nie posiadał lawinowego ABC a doświadczeni taternicy kaski i czekany mieli w plecakach. Lawina miała długość około 1 km  a deniwelacja pomiędzy początkiem i końcem lawiny wynosiła 700 m.  Wszyscy, którzy zostali porwani przez lawinę, mimo odniesionych obrażeń mogą mówić o ogromnym szczęściu, że nie stracili życia oraz , że była lotna pogoda, co pozwoliło kilkunastu ratownikom biorącym udział w akcji szybko dotrzeć z pomocą. 

- pogrubienie moje

źródło

http://www.topr.pl/organizacja-topr/archiwum/492-kronika-topr-03-02-2019

 

  • Like 1
  • Thanks 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
57 minut temu, Jeeb napisał:

nie jestem fachowcem ale wystarczy przeczytać kronikę TOPR

cyt:

Żaden  z uczestników zdarzenia  nie posiadał lawinowego ABC a doświadczeni taternicy kaski i czekany mieli w plecakach. Lawina miała długość około 1 km  a deniwelacja pomiędzy początkiem i końcem lawiny wynosiła 700 m.  Wszyscy, którzy zostali porwani przez lawinę, mimo odniesionych obrażeń mogą mówić o ogromnym szczęściu, że nie stracili życia oraz , że była lotna pogoda, co pozwoliło kilkunastu ratownikom biorącym udział w akcji szybko dotrzeć z pomocą. 

- pogrubienie moje

źródło

http://www.topr.pl/organizacja-topr/archiwum/492-kronika-topr-03-02-2019

 

W dodatku bardzo dużo Im się wydawało, jak to starym wyjadaczom, ktorym się wydaje, że sa tak wielcy i zajebiści, że moga lekceważyć oczywiste-typowe zachowanie rutyniarza, a jak wiadomo rutyna zabija.

Edited by Sariensis

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gwoli ścisłości. Kronika ma błędy.

Czekany mieli w rękach, tylko w lawinie je zgubili. Kask jeden miał na głowie, drugi nie. Brak tego kasku to znaczący błąd, wspinacz doznal znacznych obrażeń głowy.

Edited by MarioJ
  • Like 1
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dwójka lawinowa, pół metra śniegu świeżego, nastromienie powyżej 40st, brak analizy warunków w dni poprzedzające (były lawiny), bardzo długi stok o znacznym nastromieniu, 800-900m cały czas powyżej 35 st. 

Łatwo to się pisze, ale w żlebie powinna być decyzja o odwrocie albo ta dziwna asekuracja na linie.

  • Like 2
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cześć

Najbardziej bawi mnie to jak do oceniania zabierają się laicy. Żenada.

Może koledzy wykażcie błędy jakie popełnili Kukuczka czy Heinrich albo Leporowski. Zapraszam...

Pozdrowienia

Edited by Mitek
  • Thanks 1
  • Downvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, MarioJ napisał:

Łatwo to się pisze, ale w żlebie powinna być decyzja o odwrocie albo ta dziwna asekuracja na linie.

Jednym ze zdań, które w życiu dobrze zapamiętałam, były słowa pewnego starego kapitana-żeglarza: "Jedną z zasadniczych rzeczy jest umieć ocenić i zdecydować, że danego dnia nie należy wychodzić z portu. Ale to przychodzi z czasem, późno". Szacunek dla żywiołu i świadomość własnej, nawet przy największych umiejętnościach, niemocy wobec tego, co może się zdarzyć. Conrad kiedyś o tym pisał - że śmieszna jest myśl, że można walczyć z morzem, myśl, że może się być panem sytuacji. Można się tylko w nie wsłuchiwać i być wdzięcznym za to, na co pozwoli.

  • Like 3
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tu jest wątek gdzie wypowiadają się również instruktorzy PZA:

https://forum.wspinanie.pl/read.php?7,690893

A co do komentarzy typu "Najbardziej bawi mnie to jak do oceniania zabierają się laicy.." to są wprost żałosne. Cały system szkolenia lawinowego bazuje m.in. na analizie dawnych wypadków lawinowych pod kątem krytycznym. I może niektórym w głowię się to nie mieści ale nawet autorytety mogą popełniać błędy. Ba, jeśli ktoś miał wypadek to znaczy, że popełnił gdzieś błąd a my się możemy na jego błędach nauczyć. Przed szkodą. 
Komentarze "nie jesteś fachowcem, nie oceniaj" są w takich wypadkach bardzo, bardzo szkodliwe, głupie i niebezpieczne. 

 

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, nikdob napisał:

Tu jest wątek gdzie wypowiadają się również instruktorzy PZA:

https://forum.wspinanie.pl/read.php?7,690893

A co do komentarzy typu "Najbardziej bawi mnie to jak do oceniania zabierają się laicy.." to są wprost żałosne. Cały system szkolenia lawinowego bazuje m.in. na analizie dawnych wypadków lawinowych pod kątem krytycznym. I może niektórym w głowię się to nie mieści ale nawet autorytety mogą popełniać błędy. Ba, jeśli ktoś miał wypadek to znaczy, że popełnił gdzieś błąd a my się możemy na jego błędach nauczyć. Przed szkodą. 
Komentarze "nie jesteś fachowcem, nie oceniaj" są w takich wypadkach bardzo, bardzo szkodliwe, głupie i niebezpieczne. 

 

Cześć

Swego czasu dałem prowadziłem dość długa rozmowę na temat szkolenia dzieci w jeździe na nartach z żoną kolegi. Starałem się argumentować jak umiałem na podstawie szkoleń, które w tej materii przeszedłem oraz doświadczenia wielu lat szkolenia. Po około godzinie wymiany oglądów okazało się, że koleżanka a ogóle nigdy w życiu nie jeździła an nartach. Dla mnie to sytuacja podobna. Uważasz takie postępowanie za uprawnione? Mnie wydaje się idiotyczne.

Jeżeli ktoś popełnił błędy to ocenić to powinni specjaliści w danek dziedzinie i na tej podstawie wydać zalecenia, zmienić czy uzupełnić program szkoleń albo po prostu opisać całą sytuację jak przykład złamania reguł i obowiązujących norm, przepisów itd.

Z pewnością jednak do oceny nie są uprawnione w żaden sposób osoby, które nie maja pojęcia o danej działalności. Ja takiego pojęcia nie mam więc nie oceniam. Inna postawa wydaje mi się co najmniej nielogiczna.

Pozdrowienia

Edited by Mitek
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

I

7 minut temu, Mitek napisał:

Cześć

Swego czasu dałem prowadziłem dość długa rozmowę na temat szkolenia dzieci w jeździe na nartach z żoną kolegi. Starałem się argumentować jak umiałem na podstawie szkoleń, które w tej materii przeszedłem oraz doświadczenia wielu lat szkolenia. Po około godzinie wymiany oglądów okazało się, że koleżanka a ogóle nigdy w życiu nie jeździła an nartach. Dla mnie to sytuacja podobna. Uważasz takie postępowanie za uprawnione? Mnie wydaje się idiotyczne.

Jeżeli ktoś popełnił błędy to ocenić to powinni specjaliści w danek dziedzinie i na tej podstawie wydać zalecenia, zmienić czy uzupełnić program szkoleń albo po prostu opisać całą sytuację jak przykład złamania reguł i obowiązujących norm, przepisów itd.

Z pewnością jednak do oceny nie są uprawnione w żaden sposób osoby, które nie maja pojęcia o danej działalności. Ja takiego pojęcia nie mam więc nie oceniam. Inna postawa wydaje mi się co najmniej nielogiczna.

Pozdrowienia

Idąc tym torem nie mamy też prawa do oceny i dyskusji na typowym stoku narciarskim. W końcu ktoś wyda jakieś uzupełnienia szkoleń (które nie są przecież obowiązkowe) i będzie OK. Albo jakąś oficjalną opinię.

Wobec tego proszę Cię abyś już przestał wypowiadać się na te tematy ( i mitygował w tym zakresie innych użytkowników forum). Zniknie idiotyczne dywagowanie na temat kto stwarza lub nie stwarza zagrożenia na stoku i jak się zachowywać.

pozdro

Wiesiek

  • Downvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, Mitek napisał:

Z pewnością jednak do oceny nie są uprawnione w żaden sposób osoby, które nie maja pojęcia o danej działalności. Ja takiego pojęcia nie mam więc nie oceniam. Inna postawa wydaje mi się co najmniej nielogiczna.

Tyle, że wyszedłeś z założenia, że nikt tutaj nie ma większych kompetencji niż owi uczestnicy wypadku. A jest to błędne założenie. Skiturowcy działający w Tatrach mają częściej większą wiedzę na temat lawin niż taternicy. I piszę to jako taternik i skiturowiec. A komentarze profesjonalistów analizujące wypadek to jeszcze potwierdzają. 

Z przykładów himalaistów, które wymieniłeś tylko Zyga zginął w lawinie. Ale może gdyby wszyscy mieli przy sobie ABC, to owa pamiętna lawina zebrałaby mniejsze żniwo? Oczywiście wtedy nie mieli na to szans, bo jeszcze technologii nie było a i teraz pewnie ciężko to dźwigać ze sobą na wysokościach. 

W działalności górskiej każdy podejmuje ryzyko za siebie i partnera i w pewnym momencie wyważa czy gra jest warta ryzyka - Kukuczka źle pozakładał przeloty i zginął. Gdyby nie pęknięta lina, to i Pawłowski by zginął. A chłopaki w rysie Rysów narazili trochę więcej osób. I analizy, które czytałem sprowadzają się głównie to tego, że nie powinno tam nikogo wtedy być. 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

To co ja tutaj napisałem, było bardzo skrótowe. Na forum offpsite napisałem taki komentarz, zanim ukazała się analiza isntruktura PZA.

Cytuję:

"zaryzykuję i się wypowiem. byłem w rysach w warunkach zimowych i wiem jak wygląda cały ten kocioł i żleb. w dni poprzedzające były tam lawiny deskowe co oznacza że była tam obecna warstwa poślizgowa oraz poduchy w różnych chaotycznych miejscach. wspinacze macali poduszki śnieżne w niezbyt szerokim żlebie i nie przedsięwzięli żadnych konkretnych środków zaradczych. takimi środkami mógłby być ABS, albo odwrót. i do tego ta indolencja wobec "jakiejś tam" lawinki snowbordzisty. wejście zimą w takie miejsce jak kocioł nad stawem i żleb rysy MUSI być poprzedzone analizą warunków i pogody za ostatnie kilka dni. dla mnie to jest podstawowy ich błąd, który wynika z tego że zmienili plan w ostatnim momencie z jednego miejsca zagrożonego na inne zagrożone. i nie dokonali analizy wstecz tego drugiego miejsca zagrożonego (powyżej 40 st i dwójka)"

Tak że Mitek nie zabieraj nam możliwości dyskutowania o lawinach, bo to jest sedno nauki na cudzych błędach.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
41 minut temu, MarioJ napisał:

I następnie pokazała się analiza Bogusława Kowalskiego, który jedzie jak czołg po kolegach wspinaczach. 

https://wspinanie.pl/2019/03/boguslaw-kowalski-analizuje-wypadek-lawinowy-na-rysach-z-30-stycznia-2019-roku/

 

Wg mnie nie jedzie, raczej rzeczowo ocenia. Wpierw sam zasypany się ocenił, a później kolega dopisał swój komentarz. Obie wypowiedzi były bardzo dojrzałe i bardzo dużo wnoszące w poprawę bezpieczeństwa - czapki z głów.

Jeden z lotniczych inspektorów - Janusz Żeleziński napisał książkę ze znamiennym tytułem - Wszystko już było i co byś nie zrobił świata nie zadziwisz. 

Wracając do gór, warto sobie postawić granice i ich nie przekraczać, pamiętając, że jutro też jest dzień.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
17 minut temu, Zibi28 napisał:

Wg mnie nie jedzie, raczej rzeczowo ocenia. Wpierw sam zasypany się ocenił, a później kolega dopisał swój komentarz. Obie wypowiedzi były bardzo dojrzałe i bardzo dużo wnoszące w poprawę bezpieczeństwa - czapki z głów.

Jeden z lotniczych inspektorów - Janusz Żeleziński napisał książkę ze znamiennym tytułem - Wszystko już było i co byś nie zrobił świata nie zadziwisz. 

Wracając do gór, warto sobie postawić granice i ich nie przekraczać, pamiętając, że jutro też jest dzień.

 

Jedzie jak czołg, czołg bardzo kulturalny. Oczywiście, zgadzam się, klasa wypowiedzi, szacunek.

Chodzi mi o to że wymienia bardzo dużo błędów, których zasypany wspinacz nie dostrzegł w swojej wypowiedzi.

 

Nie wiem czy później zauważyliście, okazało się niestety, że wspinacz bez kasku odniósł bardzo poważne rany czaszki. Zbierał pieniądze na rehabilitacje. Wielu wpłaciło swoje datki. Uzbierał założoną kwotę z plusem.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 minut temu, MarioJ napisał:

Jedzie jak czołg, czołg bardzo kulturalny. Oczywiście, zgadzam się, klasa wypowiedzi, szacunek.

Chodzi mi o to że wymienia bardzo dużo błędów, których zasypany wspinacz nie dostrzegł w swojej wypowiedzi.

Każdy wypadek ma swoją przyczynę, w sumie serię przyczyn. Jakby wspinacz te swoje błędy dostrzegł, to by do zdarzenia nie doszło.Jakby każdy mógł sam sobie wypracować reguły bezpieczeństwa, to by wypadków nie było. Ale tak dobrze nie jest, dlatego jeszcze raz szacun dla obydwu panów, bo jeden miał bardzo dużą odwagę to wszystko opisać i podzielić się własnymi przemyśleniami. A drugi zrobił świetną analizę i dołożył swoją 'cegiełkę bezpieczeństwa". Obydwaj wykazali się bardzo dużą dojrzałością i wnieśli całkiem sporą cegiełkę w poprawę bezpieczeństwa.

Bezpieczeństwo w lotnictwie komercyjnym jest postawione na bardzo wysokim poziomie i jak czytam to co obaj panowie napisali, to jakoś tak, mam skojarzenia właśnie z tym 'nowoczesnym" lotniczym podejściem. Które doprowadziło do tego że katastrofa lotnicza jest "dobrem" rzadkim. Po drugiej wojnie światowej wypadki w Anglii były codziennością i nikogo to nie dziwiło. Musiało minąć bardzo wiele lat aby ich głównego winowajcę - czynnik ludzki, mógł zostać zrozumiany i w bardzo dużym stopniu ograniczony. A to jak to opisali obaj panowie, to jest jakby kalka tego, co ja na co dzień obserwuję w lotnictwie.

Zwracam Ci uwagę na jeszcze jeden aspekt, jakby ten pierwszy się nie otworzył i nie opisał, bo przecież nikt go do tego nie zmuszał, to i drugi by nie miał o czym pisać. Dla mnie wielce pouczająca historia.

 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, nikdob napisał:

Tyle, że wyszedłeś z założenia, że nikt tutaj nie ma większych kompetencji niż owi uczestnicy wypadku. A jest to błędne założenie. Skiturowcy działający w Tatrach mają częściej większą wiedzę na temat lawin niż taternicy. I piszę to jako taternik i skiturowiec. A komentarze profesjonalistów analizujące wypadek to jeszcze potwierdzają. 

Z przykładów himalaistów, które wymieniłeś tylko Zyga zginął w lawinie. Ale może gdyby wszyscy mieli przy sobie ABC, to owa pamiętna lawina zebrałaby mniejsze żniwo? Oczywiście wtedy nie mieli na to szans, bo jeszcze technologii nie było a i teraz pewnie ciężko to dźwigać ze sobą na wysokościach. 

W działalności górskiej każdy podejmuje ryzyko za siebie i partnera i w pewnym momencie wyważa czy gra jest warta ryzyka - Kukuczka źle pozakładał przeloty i zginął. Gdyby nie pęknięta lina, to i Pawłowski by zginął. A chłopaki w rysie Rysów narazili trochę więcej osób. I analizy, które czytałem sprowadzają się głównie to tego, że nie powinno tam nikogo wtedy być. 

Cześć

Dzięki za trzeźwą i spokojną odpowiedź. Zwróć jednak uwagę, ze w swoim pierwszym poście w temacie podkreśliłem - co jest w 100% zgodne z prawdą - że uczestnicy zdarzenia są doświadczonymi wspinaczami i ocenili w sposób trzeźwy i profesjonalny całe zdarzenie nie unikając informacji o poczynionych błędach. Później dopiero zaczął się wysyp postów oceniających na zasadzie "bo mi się tak wydaje". Również spędziłem w Tatrach parę letnich sezonów (w zimie nie wspinałem się nigdy) i przeżyłem dwa wypadki, których po analizie można było uniknąć w prosty sposób ale nawet przez myśl by mi nie przyszło ocenić postępowanie zdecydowanie bardziej doświadczonych kolegów.

Co do nart natomiast Wiesławie to spędziłem na stoku ponad 40 lat z czego ponad połowę szkoląc, prowadzać wyjazdy, opiekując się innymi - po prostu w pracy. Nigdy - czym chwalę się z dumą - nikt będący pod moja opieką nie uległ żadnemu wypadkowi, zderzeniu czy innej kontuzji i w związku z tym będę się wypowiadał szeroko na tematy bezpieczeństwa na stoku jak również starł się rozstrzygać winę i niechętnie patrzę jak ktoś bez doświadczenia szkoleniowego kwestionuje moje opinie w tej kwestii.

Pozdrowienia

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By sleddogs
      Poproszę o pomoc i radę. 
      Mam już jedne narty Voelk Racetiger Speedwall GS i zastanawiam się nad drugą parą na miękki, rozjeżdżony lub po dużych opadach.
      Kiedyś na testach jeżdziłem na nartach które miały pod butem około 80mm i w takim śniegu jeżdziło się na nich bardzo fajnie.
      Czy większa szerokość pod butem pomaga w jeździe na Polskich trasach które raczej są rozjechane przez narciarzy po kilku godzinach od otwarcia wyciągu?  
       
    • By gajowy01
      Ze względów losowych wypadły mi 2 osoby ze składu na najbliższy weekend. Cel to Ötztal, jw.
      Jadę z Krakowa, przez Śląsk, ale podłącza się ktoś z Lublina i Rzeszowa.
      Wyjazd dziś w piątek wieczorem, 4 dni na śniegu, powrót w nocy z wtorku na środę.
      Po ostatnich opadach zima jest wręcz fantastyczna, przy dobrym układzie to będzie ponad 100 km tras.
      Karnet 192 euro za 4 dni, więcej na priv, telefon - pomyślimy jak zrobić to najtaniej :)
      Zapraszam
    • By Arek1982
      Czy ktoś korzystał z ww. karnetu ? Na nim rodzice  mogą jeździć na zmianę.  

      W jaki sposób można kupić taki karnet ? Cała rodzina ( tata , mama, dziecko) musi być obecna przy okienku,  podczas zakupu ? 

    • By JC
      Na targach  SNOW EXPO można było zapoznać się z ofertą ośrodka narciarskiego 3 Zinnen Dolomity położonego w Południowym Tyrolu, w Północnych Włoszech. 
      Odwiedziłem stoisko, porozmawiałem z przedstawicielami ośrodka i postanowiłem Wam przekazać kilka informacji przed sezonem o tym, mało popularnym jeszcze w Polsce ośrodku.  
       
       
    • By darekas
      Nie bardzo wiem co mam doradzić swojej znajomej jakie narty ma wybrać
      Problem polega na tym że znajoma cały czas ma problemy z nauka jazdy na nartach i nie robi żadnych postępów.
      Do tej pory uczyła się jazdy na starych nartach Atomic
      https://www.skionline.pl/sprzet/narty,05-06,atomic,b7-4-lady,1429.html
      Niestety cały czas jeździ tylko pługiem i mam problemy ze skrętami.
      Powstał pomysł ze może jakieś nowe konstrukcyjnie narty ułatwiłyby przełamanie tych problemów.
      Wzrost 175cm Waga 95kg 
      A wiec czy są jakieś narty które same skręcają
       
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2019
×
×
  • Create New...