Narty - skionline.pl
Jump to content
JC

Kaprun - Zell am See, narciarsko rowerowy mix

Recommended Posts

Długo czekałem na taki wyjazd. Właśnie siedzę w samolocie do Monachium, skąd udaję się dalej do Zell am See - Kaprun w Austrii. W ciągu najbliższych kilku dni mam zaplanowane: narty, rowery, trekking i ... kilka innych atrakcji.

Liczę na udany wyjazd, bo prognozy zapowiadają okno pogodowe, a na lodowcu jest ponad 4m śniegu plus 40cm świeżej dostawy.

Zmienili samolot na większy, i siedzę dzisiaj jak panisko na trzech siedzeniach 😉

FDC3DAC2-9274-4670-B5EE-21ED02362CCD.thumb.jpeg.9fd0e2dbc806891420cdef2aee8c79b9.jpeg

F1865F37-5E29-4EBA-9B6D-81A1F8A4E229.jpeg

D2231559-CED9-449C-90CF-0B0000F1EE22.jpeg

  • Like 9
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oby się prognozy sprawdziły i czekamy na narciarsko-rowerowe wieści!

Super to zdjęcie z płyty lotniska. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jestem już w Austrii. Lot był świetny, widokowo. 

D563B98A-A4A8-4D77-B724-59DF96C0B6A7.thumb.jpeg.442911cb3c81c4af272a388cea0b86c4.jpeg

W Austrii pada, ale prognozy są obiecujące.

199E8ACB-8062-42DA-93C3-A43FC8243023.thumb.jpeg.2c438eeec98bce757891e42e770acd5a.jpeg

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

W Austrii mokro. Przestało jyz padać, ale chmury ciężko wiszą zasłaniając góry.

 

40913AA8-E37F-40B2-A5D6-39CF913DE906.jpeg

F4ECB1D8-43BD-4A72-B41C-2430E11AC5AA.jpeg

0A155826-C10C-4A28-9A42-8C05CC1CD8C1.jpeg

  • Like 6

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dotarłem już Zell am See. Przejazd z Monachium zajął 3 godziny. 

Pogoda powoli się poprawia. Przestało padać i powoli chmury odsłaniają góry.

 

7DE9E7CC-1B12-4CA6-90D2-27758B2B68C8.jpeg

  • Like 7

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tylko pozazdrościć możliwości czasowych na taki wyjazd.

Czekam na, jak zawsze u Ciebie, ciekawa relacje.

Share this post


Link to post
Share on other sites
28 minut temu, marboru napisał:

@JC Tylko proszę, nie używać rowerów elektrycznych ;) 

Jesteś przeciwnikiem elektryków?

.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Świetnie, już się nie mogę doczekać nowego filmu z tego wiosennego narto-rowero-trekingo-wania :)

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cześć,

wczoraj, po podróży, był dzień wypoczynkowo-relaksacyjny. Po zakwaterowaniu w hotelu był lunch, krótki spacer po Zell am See, a następnie rejs statkiem po jeziorze. Co ciekawe, uświadomiłem sobie, że mimo, że byłem tu wiele razy w lecie, nigdy nie pływałem po jeziorze. 

 

8C461C97-94C8-40DB-8925-7F4EDE262DD3.jpeg

236042D8-A50F-416C-A9A1-BCFA28868D60.jpeg

5C7B8690-77A4-47C5-8F8F-DD8AF8647806.jpeg

D534991B-8C77-402C-B36D-2A9D8B9B9B26.jpeg

  • Like 13

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, JC napisał:

rejs statkiem po jeziorze

fantastyczna wycieczka, szkoda ze wysokie szczyty w chmurach

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rowery w pobliskich Saalbach-Hinterglemm i Leogang ? 

Jest tam dużo różnych tras w dół od downhillowych po niemal rodzinne oraz w dolinie wzdłuż rzeki. Bardzo polecam ten rejon.

Jeżeli będziesz chciał wjechać na szczyty pedałując lub zrobić po górach jakiegoś dłuższego "tripa" to pewnie od e-bika nie uciekniesz bo przewyższenia są spore. Ale wyjeżdżając kolejkami można sprawdzić swoją kondycję na tradycyjnym bicyklu doceniając jego lekkość i zwinność. 

E-bike ma wielu przeciwników, ale chyba jeszcze więcej zwolenników. Znam takich co zarzekali się, że nigdy na elektryku jeździć nie będą, a teraz nie chcą wsiadać na zwykły rower.

E-bike uzależnia zwłaszcza MTB . Ja jeszcze nie posiadam i pewnie tak zostanie jakiś czas.

20170717_123100.jpg

20170717_155602.jpg

20160816_125838.jpg

20160816_151856.jpg

20160816_172609_014.jpg

20160816_173136_009.jpg

20160816_180153_010.jpg

Edited by andy-w
  • Like 11

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak pisałem wyżej, pierwszy dzień nie był zbyt intensywny. Liczyłem też, że pogoda się poprawi, bo wg prognoz zapowiadane było okno pogodowe w tej części Alp. 
Rano okazało się, że prognozy się sprawdzają. Pogoda była lepsza, słońce przebijało się przez chmury, a góry powoli okazywały swe śnieżne oblicze. W związku z tym, zmieniły się trochę plany mojej podróży do Zell am See -  Kaprun.

Wrócę jeszcze na moment do pierwszego dnia. Po rejsie statkiem po jeziorze Zell, wpadłem na chwilę do hotelu, aby zabrać kąpielówki. Popołudnie spędziłem w kompleksie termalnym Tauern Spa, koło Kaprun. Byłem tam, kilka lat temu i wiedząc, co mnie czeka bardzo chętnie odwiedziłem to miejsce ponownie. Tauren Spa, to kompleks basenów termalnych, naliczyłem 7, oraz 10 różnych saun. Jest strefa dla dzieci, rodzinna oraz dla dorosłych.

0DD5B557-BD34-41BD-8FAD-EA1E500113D6.thumb.jpeg.943ddc3a3feaef7afee50ba6da5c6439.jpeg

0CDED8A5-DB7A-4121-B310-5DB0852D9CE6.thumb.jpeg.70fdea3ec25da8bec24c148f1ffa0b9d.jpeg

61BDAB58-D124-4DDA-A31B-F18647289300.thumb.jpeg.aa165c8174d54454063baf601a30ec17.jpeg

ABBAC38E-4212-4CD6-9836-89D410704C84.thumb.jpeg.1f30db4760beb22d5e0b2c8a433b22f0.jpeg

Częścią kompleksu jest 4-gwiazdkowy hotel Tauren Spa, a w nim... bardzo atrakcyjna część Spa. Oczywiście basen oraz sauny same w sobie są bardziej lub mniej interesujące, ale...
Na uwagę zasługuje fakt, że znajdują się one na ostatnim piętrze hotelu. Odpoczywając w saunach można podziwiać okoliczne góry, w tym Kitzsteinhorn, ponieważ jedna ze ścian jest wielkim oknem! Basen, jego ściany są wykonane ze szkła, więc z dołu widać jak ludzie pływają. Siedząc w wodzie, ma się wrażenie, że woda wylewa się na zewnątrz. Kapitalne miejsce do relaksu z widokiem na Wysokie Taury.

 

174F55BD-4C30-4714-B157-1F5E04BE3D3B.jpeg

EB7A87A3-7939-41DA-9CFF-53153461D83D.jpeg

2A0A929C-7D2E-49B0-B398-FBEA0EAB623A.jpeg

B66A686E-F97C-4C3D-B867-3FB8F153D5C5.jpeg

  • Like 8

Share this post


Link to post
Share on other sites

Drugi dzień w Zell am See miał upłynąć na trekkingu. Rano zaplanowany był "rozruch", czyli krótki trekking ścieżką wytyczoną po zboczu góry po przeciwnej stronie jeziora. Mimo, że jest był to bardziej spacer niż trekking, warto wybrać się tam z dwóch powodów. Jest to ścieżka o charakterze edukacyjnym. W trakcie wędrówki dowiemy się jacy słynni i ciekawi przedstawiciele świata nauki i sztuki odwiedzili Zell am See w przeszłości. Po drugie z najwyższego miejsca na trasie jest bardzo ładny widok na jezioro oraz gorę Schmittenhoehe.

1773AEDA-84AB-41C4-9B10-5ED74451045F.thumb.jpeg.30ad2745277cd03a90d551ce28732eaa.jpeg

F192C079-B9D8-4392-8144-01487D63057A.thumb.jpeg.26c90a6270d74d3032123e488b990df6.jpeg

Do miejsca gdzie zaczyna się szlak, którym szliśmy dojechać można autobusem z przystanku (dworca), który znajduje się 5 min marszu od centrum miasteczka Zell am See. Jeżeli jest się posiadaczem karty Summer Card, to przejazd jest bezpłatny, jedynie trzeba okazać kartę przy wejściu do autobusu. kartę Summer Card otrzymamy bezpłatnie w hotelu. Przed rezerwacją warto sprawdzić, czy nasz hotel oferuje taką kartę, ponieważ w każdym z hoteli można taką kartę uzyskać. Dojazd na miejsce, dokładnie do miejscowości Thumersbach zajmuje kilkanaście minut.

cdn...

CAAED1A3-52F9-4734-AA00-A5D0E524F71A.jpeg

BDE50D29-92AF-41FB-970B-43D5989C8BA3.jpeg

96D59638-8873-45CF-8801-E3B2388A8FEB.jpeg

A42B564C-0DA0-4174-8C66-B4814B227006.jpeg

  • Like 8
  • Thanks 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po "wyczerpującym" trekkingu przyszedł czas na lunch. Była okazja sprawdzić jak wygląda zaplecze gastronomiczne nad jeziorem, co serwują lokalne restauracje oraz w jakich warunkach można zaspokoić głód. Beach Club w Thumersbach, okazał się dobrym miejscem na lunch. Pamiętajmy, że maj, to nie jest szczyt sezonu, nawet nie początek sezonu. W restauracji było zaledwie dwóch klientów, więc jak przyszliśmy w  6 osób, to robiliśmy za tłu. W karcie dominuje fast food, ale... przygotowywany na miejscu - nie mrożonki odgrzewane w mikrofali. Ja zapodałem sobie sałatkę z tuńczykiem. Porcja była słuszna :), świeże warzywa, ogólnie bardzo smacznie. Miejsce bardzo urokliwa, nad samym jeziorem z widokiem na góry w tym Kitzsteinhorn. 

IMG_3490.thumb.JPG.42b3948368eae9149f28000513f3c6d9.JPG

IMG_3481.thumb.JPG.48ed89cd9bca0cc333fd036f68f0ee93.JPG

IMG_3483.thumb.JPG.dee32c0820b6c0c6fb6be27151adefec.JPG

IMG_3486.thumb.JPG.89cd69078129b530d3308e473c2b4384.JPG

Po lunchu zapadła decyzja, że na drugą stronę jeziora nie ma sensu jechać autobusem, ale skorzystam z wodnej taksówki, dzięki której dotarłem do Zell am See w podobnym czasie co autobusem, a nie musiałem daleko chodzić, bo "taxi" podpływa prawie pod same stoliki :). Koszt przeprawy na drugą stronę 6 euro, ale ja, jako posiadasz Summer Card, transport miałem za darmo!

IMG_3505.thumb.JPG.d9439a688106012e70f5fe1e2f1ca00b.JPG

W Zell am See miąłem chwilę na to, żeby nagrać kilka dodatkowych ujęć. Po 13 jechałem już autobusem, też bezpłatnie dzięki... Summer Card, w kierunku dolnej stacji gondoli na Schmittenchoehe. Timing miałem świetny, bo gondola, dosłownie czekała na pasażerów autobusu. Razem z grupą turytów z Indii dotarliśmy na szczyt podziwiając panoramę Wysokich Taurów. 

Tu małe wyjaśnienie, dlaczego nie na piechotę? Pierwotne plany zdobycia szczytu Schmittenchoehe były inne. Miał być długi trekking. Natomiast pogoda, a dokładnie zalegający od połowy góry śnieg uniemożliwiał realizację wcześniejszych założeń. 

IMG_3525.thumb.JPG.a4f19e9407a8d25f8d33c8bd986f2043.JPG

IMG_3535.thumb.JPG.fe96733ce26f85cdb52d9cb80f3e1ff9.JPG

IMG_3539.thumb.JPG.6eeeef1e46fcd7a36b17fadf95f04fe6.JPG

Na szczycie nie można, nie odwiedzić jednego miejsca, które trzeba nazwać "Must be!". Jak będziecie na szczycie koniecznie powinniście zwiedzić niewielką kapliczkę, która została wybudowana w 10 rocznicę śmierci cesarzowej Elisabeth, bardziej znanej jako Sisi. W sierpniu 1885 żona Franciszka przyjechała pociągiem do Zell am See i ku zaskoczeniu wszystkich "wybiegła" na szczyrk Schmittenhoehe. Dotarcie na szczy zajęło jej 2 godziny 16 minut, co biorąc  pod uwagę, że normalnie zajmuje to ok 3 godzin, było sporym wyczynem.  

IMG_3543.thumb.JPG.5025fa63b186721d4678c108912002a5.JPG

IMG_3541.thumb.JPG.4f57d63e97ee3a3710a5a13b4fff6011.JPG

RMJGE4525.thumb.JPG.c842b68cb79a970c3c009c9d20a82600.JPG

IMG_3583.thumb.JPG.66a2ddede12a11ca59da141737f7d086.JPG

Po wizycie w kaplicy, zrobieniu dziesiątek zdjęć i ujęć, do mojego vloga, Zell am See oraz zaśnieżonych Taurów, przyszedł czas na zjazd w dół do hotelu. Wieczorem , po kolacji, była jeszcze jedna atrakcja. Nad jeziorem, po zachodzie słońca, odbywa się pokaz, którego elementami są fontanny, światło, lasery i dobra muzyka. Widzowie przez 20 minut mogą oglądać obrazy, filmy wyświetlane na rozproszonej wodzie, tańczące w rytm muzyki, okraszone światłem, fontanny.  

IMG_3611.thumb.JPG.5b3728311144aa33b1b1863b288c023a.JPG

Dzień drugi dobiegł końca.

IMG_3478.JPG

  • Like 12

Share this post


Link to post
Share on other sites

To tak trochę na marginesie - może nie wszystkich zainteresuje, ale może warto wiedzieć. Bardzo lubię tę okolicę. Świetne tereny narciarskie i na pewno jest co robić także wiosną i latem, przy czym tak pół żartem a pół serio, przy okazji rozglądam się, jakie to obrazki wiszą na ścianach w pensjonatach i domach, bo może się okazać, że na ścianie będzie wisiał Gierymski albo Matejko. Mało osób zdaje sobie z tego sprawę, dlaczego w Zell am See i okolicach mogą znajdować się polskie dzieła sztuki.

Tutaj opisana jest cała ta historia:

http://cennebezcenne.pl/wp-content/uploads/2017/11/CBU_2014_3-4-s-16-19-KUHNKE.pdf 

 

Tematem zainteresowałem się trochę, gdy czytałem kiedyś o rodzinie z Polski, która przyjechała do Zell am See na narty i jedząc śniadanie zobaczyli w jadalni pensjonatu obraz, który wyglądał na pochodzący z Polski. Zdaje się, że ktoś w tej rodzince spożywającej śniadanie był historykiem sztuki. Okazało się, że właściciel pensjonatu nie wiedział skąd w ogóle ten obrazek tam się znalazł - po prostu "był w rodzinie". Okazało się, że była to część dzieł sztuki, które zostały przez nazistów pod koniec wojny zwiezione do zamku Fischhorn. Jako, że kolekcja tych dzieł po klęsce Hitlera nie była szczególnie strzeżona w tymże zamku, część z niej została niestety rozgrabiona przez m.in. żołnierzy amerykańskich, ale także lokalsów, w efekcie jedynie część wróciła do Polski. Podobno zdarzało się, że po latach niektórzy nie widząc, jak cenne rzeczy mają w posiadaniu, wyrzucali niektóre z nich do śmieci : 

https://www.tvp.info/14024113/tajemnice-zamku-fischhorn  

"Między innymi jedno z takich dzieł odnaleziono w 2007 r. w altance śmietnikowej w austriackiej miejscowości Zell am See. Był to XII-wieczny wysadzany rubinami krzyż pasyjny, pochodzący z kolekcji Czartoryskich. Krzyż wyrzuciła na śmietnik rodzina zmarłego mężczyzny. Wartość obiektu oceniono na 400 tys. euro." 

 

W Zell am See w 2015 roku, zorganizowano na ten temat wystawę plenerową: http://www.dzielautracone.gov.pl/aktualnosci/112-polskie-skarby-na-zamku-fischhorn-historia-niedokonczona

26-10-2015

Od 5 października do 6 listopada 2015 r. na skwerze w miejscowości Zell am See eksponowana jest wystawa plenerowa POLSKIE SKARBY NA ZAMKU FISCHHORN – HISTORIA NIEDOKOŃCZONA. Ekspozycja powstała przy współpracy Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego i Ambasady RP w Wiedniu oraz władza Landu Ziemia Salzburska. Otwarciu wystawy towarzyszył pokaz tegorocznej edycji filmu MUZEUM UTRACONE poświęcony osobie polskiego obrońcy skarbów Bohdana Urbanowicza. Wystawa prezentuje losy polskich zabytków wywiezionych z Warszawy i złożone w okolicznym zamku. Ekspozycja prezentuje zarówno nadal zaginione obiekty, będące przedmiotem poszukiwań rządu polskiego jak i dzieła sztuki, które w ostatnich latach udało się odzyskać.

Po upadku powstania warszawskiego, na początku października 1944 r. okupacyjne władze niemieckie wywiozły do Austrii i ukryły w zamku Fischhorn najcenniejsze zabytki z Muzeum Narodowego, Zamku Królewskiego, Biblioteki Krasińskich, Biblioteki Narodowej, Pałacu Błękitnego.

Porucznik Bohdan Urbanowicz, historyk sztuki, więzień obozu w Murnau am Staffelseepo oswobodzeniu z niewoli przez wojska amerykańskie (Siódma Armia gen. Pattona) w kwietniu 1945 r. pozostał w Austrii gdzie pełnił stanowisko spokesman of Polish people – State of Salzburg – pełnomocnikiem wysiedlonych Polaków. W lipcu 1945 r. Bohdana Urbanowicz powziął informację, że w górach, na zamku w Fischhorn, są ukryte skarby królów polskich, polskie obrazy, meble, książki.

Amerykański Military Gouverment, po otrzymaniu pełnomocnictwa udzielonego Urbanowiczowi przez polskie Ministerstwo Kultury i Sztuki, podjął decyzję o zabezpieczeniu polskich dzieł sztuki. Pozostawione bez opieki zbiory narażone były na grabież dokonywaną zarówno przez okoliczną ludność jak i żołnierzy amerykańskich. We wrześniu 1945 r. władze amerykańskie wezwały Urbanowicza do podjęcia pracy przy inwentaryzacji odnalezionych artefaktów..

Dzięki wysiłkom Bohdana Urbanowicza oraz pomocy dowódcy Rainbow Division z zamku Fischhorn w miejscowości Zell am See koło Salzburga ewakuowano: 408 obrazów w tym dzieła m.in. Baciarrellego, Matejki czy Gierymskiego , 68 gobelinów, 43 rzeźby, 154 zabytkowe meble z Zamku Królewskiego w Warszawie i Pałacu w Łazienkach, pasy kontuszowe, militaria oraz zbiory graficzne z Gabinetu Rycin Uniwersytetu Warszawskiego czy Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych. Ostatecznie transport z Salzburga dotarł do Warszawy 23 kwietnia 1946 r. i liczył 12 wagonów.

Fischhorn-wystawa

  • Like 4
  • Thanks 7

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chyba tradycyjny wakacyjny tydzień w dolinie ZILLERTAL zamienię na okolice Zell am see. :)

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzień trzeci... ten, na który czekałem :)! Tym razem śniadanie przesunięte w hotelu o pół godziny wcześniej, bo o 7:30 jechałem już w kierunku Kaprun i lodowca Kitzsteinhorn. Pogoda, zgodnie z prognozą, zapowiadała się bajecznie. Błękitne niebo, bezwietrznie i nie za ciepło. Z hotelu zabieram plecak ze sprzętem do filmowania, kask, gogle, rękawice itd... Pierwszy raz od wielu lat nie mam ze sobą własnych butów narciarskich i nart. Podjąłem teką decyzję ponieważ wiedziałem, że czasu na jazdę na nartach nie będzie zbyt dużo, a ja chcąc przygotowywać materiał do vloga tym bardziej będą miał go mało. Po drugie, miałem okazję sprawdzić jak przebiega proces wypożyczenia sprzętu na miejscu, ale o tym za chwilę.

Pod dolną stacją gondoli melduję się przed godziną ósmą. Jako, że kolej jest czynna od 8:15, mam czas na nabycie skipassów. Cena za jeden dzień, wiosennej jazdy na lodowcu to 45 Euro. Dokładny cennik skipassów w okresie wiosenno - letnim znajdziecie tutaj. Na dole czeka już kilka dziewczyn z niemieckiej kadry juniorów oraz paru turystów. Na znajdującej się obok tablicy informacyjnej "zielone ptaszki" donoszą, że na szczyr lodowca dojechać można tylko dużą gondolą z AlpinCenter. Nie działają: telemix i gondola na lodowcu. Narciarze mogą korzystać z orczyków.

IMG_3639.JPG

IMG_3640.JPG

IMG_3641.JPG

W pierwszym etapie podróży w górę korzystam z gondoli Panoramabahn. W Langwied 1976 m przesiadam się na 4-os. kanapę i dojeżdżam do AlpinCenter 2450 m. Już w trakcie pokonywania kolejnych metrów w górę widzę, że wiosna w tym roku śniegu nie poskąpiła. W Langwied było 90 cm, a w AlpinCenter aż 3 metry! Takiej ilości śniegu, o tej porze roku nie pamiętają najstarsi górale :). W AlpinCenter udaję się do wypożyczalni Intersportu. Tu po rejestracji wypożyczam narty. Przy takiej pogodzie decyzja dot. typu nart mogła być tylko jedna -slalomki lub gigantki. Proponuję mi Racetigera, więc grzecznie się zgadzam i biegnę po buty. Do wyboru mam kilka modeli i po krótkiej rozmowie z panem z obsługi zakładam buty Atomic Hawx 120. Miałem pewne obawy, co do butów rodem z Altermarkt, ale niesłusznie. Buty dosyć dobrze siadły na nodze i w trakcie jazdy nie specjalnie dawały znać o sobie. Miło zaskoczyła mnie też sztywność buta i bardzo poprawne trzymanie stopy. 

Dobrze wyposażony, udaję się w dalszą podróż na szczyt, koleją Gipfelbahn, którą dojeżdżam do najwyżej położnej stacji gondoli w Salzburgelandzie 3029 m. Teraz tylko przesiadka w Gletscher Shuttle, mały wagonik dowożący narciarzy na stok i już jestem na nartach!!!

IMG_3644.JPG

IMG_3646.JPG

Zanim założyłem narty, zwiedziłem jeszcze górą stacje gondoli Gletscherjet 4. Dla mnie to nowość, bo ostatnim razem byłem na Kitzsteinhornie przed "rewolucją', czy przed budową nowych kolei i zmianą organizacji tras. Temperatura za zewnątrz -3C, błękitne niebo i wszechobecny sztruks.... ma pisać więcej? PETARDA! Bajkowo! Lokalny instruktor, z którym rozmawiałem, stwierdził, że to jednej z najlepszych dni na narty w sezonie! Ja uzbrojony w kamerę oddałem się rozkoszy jazdy po dziewiczym sztruksie. Było twardo, równo, szybko.

CDN...

IMG_3652.JPG

IMG_3663.JPG

IMG_3680.JPG

IMG_3696.JPG

IMG_3697.JPG

IMG_3712.JPG

  • Like 18

Share this post


Link to post
Share on other sites

To jest właśnie piękne w wiosennych wyjazdach w Alpy - na dole zielono, rowery, łódki, wędrówki, a w wysokich górach inny świat! 😀

Zazdroszczę fantastycznego dnia na nartach w takich super warunkach pogodowych, jaki był koszt dziennego wypożyczenia sprzętu?

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, JC napisał:

bo ostatnim razem byłem na Kitzsteinhornie przed "rewolucją', czy przed budową nowych kolei i zmianą organizacji tras

Jaki jest teraz, po tej wizycie, Twój subiektywny ranking stacji lodowcowych w Austrii?

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 godzin temu, JC napisał:

Dzień trzeci... ten, na który czekałem.......

Okrutnik. Tak się nad nami znęcać. To powinno być prawnie zakazane :D

  • Like 1
  • Haha 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By JC
      Jeżeli interesują Was ceny skipassów na austriackich lodowcach 19/20 oraz daty otwarcia sezonu zimowego 19/20 zapraszam do kliknięcia w linki.
      W sezonie ze 6-dniowy skipass w Soelden uszczuplimy portfel o ponad 300 euro! Jest to najdroższy skipass w ośrodku z lodowcem w Austrii.
    • By Rex-er
      Cześć wszystkim,
      Czytelnikiem forum jestem od jakiegoś czasu. Dziś postanowiłem się zarejestrować, bo zaczynam planować wyjazd zimowy i im więcej czytam i analizuję, tym bardziej wiem że nic nie wiem. Mój wpis będzie dość rozwlekły - za co przepraszam, ale chciałbym jak najlepiej nakreślić swoje narciarskie wymagania, licząc, że pomożecie.
      Jestem totalnym samoukiem jeśli chodzi o jazdę i nie specjalnie planuję to zmieniać jakimiś szkółkami itp. Poziom amatorski mi pasuje, jeżdżę dla przyjemności, nie dla rekordów i rywalizacji. Pierwszy raz narty założyłem na nogi 3 lata temu, w wieku 28 lat, za namową swoich dzieci (dziś 10 i 7 lat) które złapały bakcyla na kaszubskiej Wieżycy. W góry mam dość daleko, wiec nie bardzo mam możliwość codziennego jeżdżenia, jak niektórzy na tym forum.
      Do tej pory (3 lata temu, 2 lata temu i w zeszłym roku) wyjazdy na ferie były dość podobne: domek w Beskidzie Żywieckim, kilka dni chodzenia po górach, 3-4 dni na nartach i 1 dzień w termach). W tym roku dzieci postanowiły: chcemy cały tydzień jeździć! Dzieci jak to dzieci, zobaczymy czy podołają, ale mi się pomysł podoba... Doświadczenie z lokalizacji mamy takie, że: polski Złoty Groń nam się w ogóle nie podobał, Orava Snow jest naszym absolutnym numerem jeden (że cały dzień bez przerw jeździliśmy z dziećmi od otwarcia do zamknięcia), Velka Raca jest przecudna jeśli jest pogoda (i ja mam swoją czarną trasę, gdzie żona nie pojedzie za żadne skarby) oraz Kubinska Hola, gdzie mimo fajnego stoku i tak większość zjazdów spędziliśmy na turystycznej 4km trasie
      Pierwsza myśl: Alpy. Nawet udało mi się zawęzić do ośrodków Alta Badia czy Alpe di Siusi poszukiwania, ale (i poprawcie mnie jeśli się mylę!) wszelkie kombinacje dojazd + nocleg + skipass + wyżywienie dają mi kwoty powyżej 10000zł za 4 osoby. To nawet nie kwestia stać/nie stać, ale najzwyczajniej w świecie, do tej pory zamykałem się w połowie tej kwoty w powyższym trybie i nie wracałem jakoś specjalnie niezadowolony. Patrzyłem na wschód (Ukraina? Rumunia), ale tam ceny w stosunku do Alp prawie takie jak ceny za polskie morze w stosunku do Śródziemnego. Z kolei Słowacja/Czechy jak sprawdzam to jeszcze w większości są w trybie letnim na stronach i nie ma jeszcze ofert na ferie.
      Chciałbym coś zmienić z kilku powodów. Ogólnie rejon Kubińska Hola / Velka Raca / Orava Snow / Chopok są bardzo atrakcyjne, ale wszędzie kończy się na jeżdżeniu pomiędzy różnymi miejscami (ani czaju się napić ani nic :D), bo to nie są ośrodki, żeby w jednym miejscu tydzień jeździć. Druga sprawa to niepewna pogoda, potrafiąca psuć czasem plany (a w tym roku ferie mamy pierwsi i myślę o terminie 11-19.01). Będę wdzięczny za wszelkie pomysły dot. rodzinnego wyjazdu - najchętniej nie z pomysłów top of the top, ale z własnego doświadczenia, jakieś mega udane wyjazdy w ciekawe miejsca. A jak nie to skończy się jak z moimi letnimi wyjazdami, że myślę, planuję, a koniec końców jadę w to samo miejsce (od 10 lat chociaż na 3-4 dni w Bieszczady) - i pojadę w Beskid Żywiecki.
      Serdecznie pozdrawiam
      Grzesiek
       
    • By ketjow1
      Zgłoś     1. Płeć - mężczyzna
      2. Wiek - 18
      3. Waga - 57
      4. Wzrost - 176
      5. Na nartach jeżdżę od 6 sezonów, mniej  więcej co 2 tygodnie w sezonie + 1 wyjazd za granice
      6. Moje umiejętności określam na 6/7
      (wg skali forumowej http://www.skionline.pl/forum/showthread.php?t=11328)
      7. Moje buty to - atomic hawx ultra 110s
      8. Teraz jeżdżę na nartach/model - atomic race sl 12
      9. Preferuję styl jazdy krótkim/średnim skrętem po przygotowanych stokach
      10. Upatrzyłem sobie narty - atomic redster s9
      11. Mój budżet na narty to około - max 2500 zł
      Witam, myślę zakupie nart na kilka sezonów. Chciałbym wykorzystać wyprzedaże i kupić coś wysokiej jakości.
    • By marboru
      Wycieczka rowerowa do Kazimierza Dolnego nad Wisłą
      Miejscowość, cel kolejnej naszej rowerowej wyprawy jest powszechnie znana. Nie tylko z historii, zabytków i pięknego rynku ale również z nart Przecież w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą znajduje się moja "codzienna" narciarska górka Relacji, tu na forum, z nart w KDnW jest tu przecież cała masa  
      Dzisiaj, w tą piękną, słoneczną niedzielę, postanowiliśmy z Paulą zrobić sobie wycieczkę rowerową za Wisłę właśnie, w lubelskie!
      Łącznie udało się nakręcić 151 kilometrów, przepłynąć dwoma różnymi promami Wisłę oraz zjeść świetne, włoskie jedzenie na obiad.
      Mapka:

      Z domu ruszyliśmy po śniadaniu i kawie ok godziny 10siątej.
      Kierunek: Kazanów, Lucimia, Janowiec - fajne asfalty, po drodze pyszne jeżyny w lesie, a sama trasa niezwykle malownicza pośród pól i mazowieckich klimatów.
      Pierwsze zdjęcia, tuż przy ujściu Zwolenianki i obszaru chronionego - przy pięknym, drewnianym młynie  

      Czysta woda, taras i pokoje do wynajęcia... może kiedyś się skusimy - bo miejsce naprawdę z niezwykłą atmosferą. Drewniany taras, leżaki i w zasięgu roweru wiele ciekawych miejsc: ujście Iłżanki, Solec nad Wisłą, Janowiec, Kazimierz i Nałęczów. Świetna baza na rowery, kajaki, ryby...
      marboru:

      Tuż za młynem, w kierunku Lucimi mamy fajny 500 metrowy podjazd - pokazuje się przez moment 11% na Garminie 😮 
      Kilka minut i jesteśmy w Janowcu.
      Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie zrobili jakiegoś zdjęcia z zamkiem  

      Z drugiej strony widok na tutejszy, zabytkowy kościół:

      Mijamy miasteczko i kierujemy się w stronę promu.
      Ten akurat jest po drugiej stronie, więc znowu z nudów - zdjęcia  
      Paula ze statkiem pirackim...

      Cierpliwy kolarz...

      No i mamy nasz środek lokomocji  
      Koszt promu, to 6 złotych od osoby (za rower opłat nie pobiera się).

      Ludzi na pływadełku niewiele. Trzy samochody i dwoje rowerzystów  
      Przez chwilkę można pokontemplować Królową Polskich Rzek.
       
      Mostek kapitański:

      Pamiętacie taki wakacyjny serial dla młodzieży sprzed lat "Szaleństwa Majki Skowron"?
      Poniższy obraz właśnie ten film mi przypomniał...
      ...kilka chwil zadumy i wspomnienia przychodzą tak łatwo.

      Wysiadam jako ostatni  

      Nawet chciałem zawrócić  
      Tak mi się spodobało, że "na poczekaniu" wymyśliłem, że wrócimy też promem, tylko innym - z drugiej strony Kazimierza.
      Dla chcących powtórzyć nasz wyczyn rada: w stronę Kazimierza kierujcie się drogą na wale, pod wałem droga, to bruk - nas wytelepało dosyć mocno z 7mką w oponach.

      Kilka chwil i docieramy na rynek w Kazimierzu  
      Jak w każdą niedzielę - tłumy i poruszanie się po rynku i okolicach - w butach, prowadząc rowery.

      Paula, a za nią jakaś czarownica?

      Pokręciliśmy się to tu, to tam...

      ...i wylądowaliśmy we włoskiej restauracji mającej bardzo przyjemny ogródek na zielonej trawce  
      Jedzonko niedrogie i bardzo smaczne.

      Najedzeni i pełni wigoru postanowiliśmy szybko uciekać z tego turystycznego miejsca pełnego straganów, cukrowej waty, lodów i wszelakiej maści kuglarzy, cyganek i innych czarodziejek.
      Minęliśmy ośrodek narciarski i tuż za rondem i wyborem kierunku na Puławy skręcamy w lewo, do następnego promu.

      Ponownie, po 6 złotych od "twarzy" i płyniemy dosyć osamotnieni...
      ...trochę drogawo ta impreza, ale warto! Promy na Wiśle mają swój klimat i polecam każdemu skorzystanie gdy będzie w okolicy  

      Kolejne skojarzenie z poniższym widokiem?
      Tym razem film "Rejs"...
      - Panie Kazimierzu klucze...
      - Kluczbork?


      Kajaki!
      Koniecznie musimy dotknąć w tym roku Wisłę wiosłami.
      Jest piękna!

      Tuż po opuszczeniu naszego statku mamy podjazd.
      11% i kolejny dobry kilometr porządnej górki - spójrzcie na wykres z mapki - ok 80 kilometra.
      Przed Janowcem uzupełniamy bidony i fundujemy sobie deser w postaci pysznych lodów. Pełni energii kręcimy pozostałe do domu 50 kilometrów.
      Niedziela mija nam niezwykle szybko i świetnie. Jesteśmy bardzo zadowoleni z kolejnej wycieczki rowerowej  
      Paula dzisiaj przekręciła na liczniku 3000 km w sezonie.
      Marboru przekręcił dzisiaj 5000 km w sezonie.
      Pozdrawiamy serdecznie
      marboru i Paula
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2019
×
×
  • Create New...