Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
24.03.2015 - 24.03.2015
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 24.03.2015 uwzględniając wszystkie działy
-
WoldSkitest 2015 - relacja online. Melduję, że jesteśmy już na miejscu. Narty w narciarni, a my już zakwaterowani czekamy na JC i przyjazd "Szefa" :smile: Droga bardzo fajna, bez przygód. Za sprawą Jacka ponownie drogą przez Czechy... ...do Austrii. Pierwsze szczyty na trasie: Temperatura prawie jak w lato +18. Pojechaliśmy przez Lofer. Pierwsze niemieckie wzgórza na szczytach ośnieżone: Germańskie miasteczko i kościółek z drogi: Piękna widokowo trasa z kilkoma wodospadzikami: Trochę wody z bliska... Po chwili odpoczynku - dalej w trasę. W stronę Skiweltu. Za oknami coraz ładniej, coraz bardziej alpejsko u góry, coraz bardziej wiosennie na dole.17 punktów
-
Dzień pierwszy - część 2. Po austriackiej stronie charakterystyczna zabudowa: Prawie jak w dolinie strążyskiej :wink: tylko wyżej... Pierwszy wyciąg nad drogą: Tylko gdzie on prowadzi - na Górę bez śniegu? W oddali charakterystyczny szczyt w Kitz... Po jego północnej stronie ośrodek narciarski St. Johann - dół już spłynął i jest wyłączony. Po kilkunastu minutach docieramy na miejsce, do Scheffau. Widok jest mi znany z zeszłorocznych nart, Hotelik lux! położony po drugiej strony ulicy zeszłorocznego apartamentu. Widoczek na charakterystyczny masyw: Do stacji dolnej gondoli mamy rzut beretem. Widoczek z balkonu: I zbliżenie na stok na dole - wytopiony ale śniegu znacznie więcej niż rok temu o tej samej porze. Chwila przy kąpie, chwila odpoczynku i parę chwil zostało do wieczora i jutrzejszych testów. Pewnie z samego rana pobudka i do boju na stok. Zapewne JC zacznie pracę tuż po świcie...a my, zamierzamy mu towarzyszyć od samego rana. Jutro CD. Pozdrawiamy razem z Piotrem_67 marboru16 punktów
-
Witam. Jak wspomniał Mariusz już na miejscu :smile: Jako, że Mariusza z za sterów wyrwać nie można więc droga mi się z lekka dłużyła. Jedyne moje zajęcie to robienie fotek z którego to obowiązku myślę, że wywiązuję się odpowiednio:rolleyes:::wink: Po Mariuszu już dodawać nie ma co, więc pozostaje mi tylko pozdrowić wszystkich forowiczów, co z przyjemnością czynię. Jutro CDN14 punktów
-
JC już dojechał. Ciekawe kiedy przyjedzie "Szef" . Serwisanci są już na miejscu. Tym razem mamy hotel przy stoku i gondoli. O i nasi tu są12 punktów
-
WoldSkitest 2015 - relacja online. Trwają poważne dyskusje o jutrzejszych testach . Piotr z lewej, Mariusz z prawej.9 punktów
-
Jesteśmy już na kolacji powitalnej. Szef testu przywitał wszystkich i przedstawił zasady testu. Mariusz i Piotr zaczynają testy o 7:15 .8 punktów
-
Skoro spotkanie nazywa się WZF to wzywam/zapraszam, jak to starym zwyczajem bywało na skionline, aby przyjechali Jacek, dzięki któremu to całe forum się kręci, Sławek, Mirek, Mysiek, Hucu, Skier, Ravick, Boogi i inni, którzy uczestniczyli w ostatnich WZF organizowanych przez JC. Może uda się odnowić społeczność forum ponownie. SB, Figo obiecuję, że pod samą kolejkę Was podwiozę, abyście za dużo chodzić nie musieli8 punktów
-
o żesz , jak wezwanie , to wezwanie , prawie jak pobór :biggrin: , trzeba się będzie stawić7 punktów
-
Dziekuję i ja za zaproszenie. Niestety w tym sezonie jeszcze nie byłem na nartach i raczej nie szykuje się bym pojechał. Tlumaczą się tylko winni (np były Figo :tongue:). Krótko: nowa praca + lezace obok cztery kilo przyszłej narciarki. Chwilowo to cale moje życie. Gdyby było bliżej skusilbym się na wypad na 3-4 godzinki. Może wiec za rok.6 punktów
-
Pozdrowienia z Courmayeur Za nami trzeci dzień Objęcałem zdać relacje więc informuje Dzień wylotu ,wszystko sprawnie i o czasie samolot kołuje do startu i kapitan informuje iż mamy usterkę : po kwadransie informacja iż usterka jest duża i tym samolotem nie polecimy :frown:: okazało się iż na lotnisku jest inny samolot tej lini i z przepakowaniem zajęło to 2 godziny Z lotniska do hotelu bez kłopotu w hotelu sprawne zakwaterowanie 50 osób , mieszkamy w budynku przy samej gondolce o podobno niższym standardzie niż budynek główny ale ja się nie czepiam , meble dość stare ale czysto sprzątanie codziennie na cztery gwiazdki nie zasługuje ten obiekt ale nie przyjechałem tu podziwiać hotel . Jedzenie bez uwag , śniadania dla mnie super , kolacja to wybór dań z karty plus bar salatkowy . Cena pokoju w tym hotelu to 124 eu tylko ze śniadaniem więc mocno nie przepłaciłem :smile: Same miasteczko urokliwe i idziemy zorientować się w cenie skipasow i ich rodzajach ( mamy trzy rodzaje ) , pytamy w kasie o zniżki grupowe i te są ale tylko dla zorganizowanych grup nie dla rodzin czy znajomych co się skrzykną . Rezydenta w tym temacie nic nie chciała pomóc więc po kolacji szybko powstała grupa i lista wydrukowania w hotelu razem 43 osoby ! Rano grupa nabyła karnety ze zniżką a ja zanioslem do kasy 9002 eu ! Pierwszy dzień na nartach to dla mnie katastrofa , pogoda masakra nic nie widać kosmiczna mgła a śniegu po ratrakowaniu napadalo 40 cm ale zrobiło się z tego masło , bardzo ciepło i dzień stracony :angry: Wieczorem zapada decyzja iż ruszamy do La Thuile stacja położona blisko i sporo wyżej autobus płatny rusza z miasta naszego 8.45 koszt 4.4 w dwie strony jedziemy w sześć osób tym autobusem Na miejscu pogoda bajka trasy cud miód malina ruszamy do Francji i tez miło jeździmy do 16.10 i szczęśliwi wracamy do hotelu Dzień trzeci , pogoda nie nastraja optymizmem ale o 9.00 startujemy , mgła chmury nic nie widać ale po wjechaniu na sam szczyt jest lepiej , trasy przygotowane dobrze , twardo pada delikatny śnieg , znajdujemy trasę najdalej usytuowaną gdzie drzewa dają kontrast i po jednym zjeździe przejasnilo się cudownie i praktycznie sami na tej doskonałej trasie śmigamy cały dzień :cheerful: Jedziemy do centrum ośrodka a tam masakra , śnieg masło w centralnej części ośrodka wszystko płynie Po trzech dniach wrażenia są mieszane , narciarsko pojeżdzone , widokowo bajka ( jak cos widać ) ale mogło być lepiej Prognozy nie zapowiadają się najlepiej , w planach powtórka la Thuile , dalej nie jedziemy szkoda czasu Zdjęcia po powrocie nie mam jak zgrać na ipada6 punktów
-
Witajcie, Chciałbym się z Wami dziś podzielić opisem kilku przypadków jakie miały miejsce podczas moich ostatnich wyjazdów na narty - to będzie trochę tekst ku przestrodze, żeby być świadomym iż często o naszym bezpieczeństwie na stoku nie decydujemy my sami. Więc po kolei: Sytuacja nr 1 - Rusiński - kanapa Porsche-Bartholet Jeździłem z małym dzieckiem, lat 6, w ostatni łykend. Kto nie jeździł tą kanapa pewnie nie wie, że ona chyba jest jeszcze w budowie. Żeby na niej usiąść trzeba pokonać najpierw bramki karnetowe, a następnie coś na kształt drugich bramek, które nie mają żadnego ogranicznika. Jak się okazuje brak ogranicznika i tzw samootwieracza powoduje że ludzie tracą głowę. Co prawda jest sygnalizator świetlny (czerwone-zielone) pokazujący czy można wchodzić czy nie, ale na moje oko słabo widoczny. Sytuacja wyglądała tak: weszliśmy z żoną i dzieckiem przez drugie bramki celem ustawienia się do siadania na kanapie. Kanapa wolno zbliża się do nas, więc przygotowuję się do posadzenia nań dziecka (które wzrostem nie grzeszy więc trzeba je pod boki i posadzić na kanapie). Odwracam się żeby ocenić czy trafię dzieckiem w siedzenie i widzę .... gościa, który właśnie siada na miejscu które miałem zająć ja! Okazało się że facet nie zauważył sygnalizatora, nie sprawdził czy ktoś już przed nim nie zajął miejsca do jazdy i wpakował się bez wyobraźni tam gdzie nie powinien. Na reakcję mało czasu, kanapa z facetem się zbliża więc w ostatnim odruchu sadzam dziecko na kanapie a sam próbuję się ratować, niestety z marnym skutkiem - facet wjeżdża we mnie centralnie, lecę do przodu starając się nie połamać. Na szczęście obsługa kanapy reaguje prawidłowo zatrzymując wyciąg. Latają przekleństwa, facet się wije w przeprosinach, szczęściem nikt nie ucierpiał. A wystarczyło trochę pomyśleć i nie było by strachu o zdrowie, życie, dziecko itp. Sytuacja nr 2 - Rusiński - na stoku Jadę z dzieckiem, młody przede mną, ja za nim, robimy długie skręty w poprzek stoku. Nagle z tyłu wyskakuje potężnie zbudowany, wysoki facet na nartach którego umiejętności w skali forum to jakieś 3-4. O mało co nie zabiera mojego dziecka ze sobą, szczęście że tylko przejeżdża mu po tyłach nart, młody i żona zatrzymują się przerażeni, ja widząc że nic się nie stało cisnę za gościem który zatrzymuje się poniżej i patrzy na efekty swojej jazdy. To go uratowało, bo widać było że się przejął. Zapytałem o kodeks narciarza, zaczął się tłumaczyć że nie chciał, że się zatrzymał żeby sprawdzić czy nic się nie stało. Tłumaczę żeby uważał, bo małe dzieci na stoku, i trzeba mieć oczy dookoła głowy, gość przytakuje i widać że przejęty sytuacją. Nie ciągnę tematu dłużej, widać że rozumie czym się to mogło skończyć. Życzy mi bezpiecznej jazdy (!) i każdy jedzie w swoja stronę. Znów niepotrzebny stres i trwoga o zdrowie i życie dziecka. Sytuacja nr 3 - Kotelnica - 'niebieska' zamykana kanapa na najwyższy 'szczyt' Jadę z dzieckiem i żoną, dojeżdżamy na sama górę - tam kanapa wjeżdżając na 'stacje' dość mocno trzęsie na boki. W pomieszczeniu obsługi jeden facet, drugi przed pomieszczeniem na krzesełku czyta gazetę - świeci piękne słońce, jest relaks i chillout. Dziecko zsiada z kanapy, krzywo staje na nartach, jedzie metr, rozjeżdżają mu się narty, gleba. Próbuję je ratować żeby nie wstało i dostało kanapą w głowę, niestety kanapa jest za szybka, pcha mnie do przodu, dziecko mam już pod nogami, przelatuję jakimś cudem nad nim będąc już obróconym twarzą do siedzenia, kanapa wciąż działa, obracam się jakoś w drugą stronę i zaliczam glebę przyklejając się do ziemi żeby nie oberwać w głowę krzesłem, w międzyczasie obsługa zatrzymuje wyciąg. Znów nerwy, lecą mocne teksty, jest stres i obawa o zdrowie i życie. Te trzy sytuacje pokazują że na każdym kroku trzeba się pilnować, z jednej strony obsługa wyciągów często reaguje zbyt ślamazarnie na sytuacje podbramkowe co może doprowadzić do tragedii, z drugiej strony na stoku jeździ masa nieodpowiedzialnych narciarzy którzy za nic maja sobie bezpieczeństwo innych, ważne żeby oni sami mieli radochę. Od razu przypomina mi się feralny filmik zamieszczony niedawno przez jednego z forumowiczów na którym widać jak kosi dziecko jadące przed nim. Jak widzę takie obrazki to mi się nóż w kieszeni otwiera. Przypomina mi się jeszcze taka sytuacja sprzed paru lat, gdy byłem z dzieckiem (wtedy jakieś 3 lata miał) zwiedzać skocznię w Wiśle. Na górę skoczni jedzie się tam dwuosobowym krzesłem starej daty. Zająłem pozycję do wsiadania w taki sposób żeby mieć dziecko na kolanach, kanapa się zbliża i nagle widzę starszą kobietę z małym dzieckiem która napiera w moją stronę żeby zdążyć pojechać tym samym krzesełkiem co ja. Oczywiście w tym pędzie, z dzieckiem na rękach nie trafiła w siedzenie, o mało wszyscy nie spadliśmy, obsługa musiała zatrzymać wyciąg żeby nie doszło do tragedii. Ja nie wiem skąd się biorą tacy ludzie, bez wyobraźni, wszystko robią w pośpiechu, jakby miało ich coś ominąć, coś uciec, nie mogą poczekać minuty na swoja kolej, tylko napierają nie zważając na bezpieczeństwo swoje i innych. Dla mnie osobiście to jest totalna masakra i życzyłbym sobie żebym nie musiał non stop martwić się o życie swoje i moich bliskich, zażywając relaksu i próbując miło spędzić wolny czas. Dziękuję za uwagę i pozdrawiam. Michał5 punktów
-
A tak na serio - na liście biorących udział w testach są takie nazwiska jak: SkiCross World Champion Andrea Limbacher Italian Ski Team Dominik Paris Stephan Eberharter - nie trzeba przedstawiać Dwukrotna Mistrzyni Olimpijska i Mistrzyni Świata Perta Kronberger Dwukrotny Mistrz Świata Michael von Gruningen Mistrz Olimpijski Fritz Strobl Paraolimpijski podwójny srebrny medalista Matthias Lanzinger 2-time Powder World Champion Daniela Schuster ...no i kilka osób z Austria Ski Team :5 punktów
-
W Białce dzisiaj naśnieżali :biggrin: Po kilku latach przerwy i ja sprawdziłem jak sparują się nowe podgrzewane kanapy w Białce.Warunki ogólnie wiosenne.Przygotowanie tras, kiedyś było lepsze...W takich warunkach jak teraz najlepiej jeździ się od 8 do 10 rano.Na stokach pustki, a nocny przymrozek delikatnie zmroził trasę. Betonu nie ma, ale przyjemnie jest.Do około godziny 11 było znośnie, zwłaszcza na czerwonych trasach po stronie południowej (1, 2, 2a)Niebieska 7,8 z racji nachylenia do 12 trzymała się w jako tako.Wszystkie inne trasy nachylone na południe (w tym ta nowa) rozpłynęła się około godziny 11.Kupiłem karnet na 6h, a o 12 już mi się znudziło.Zastanawiałem się nad jakimś transferem do ośrodka z grupy TatrySKI.Wahałem się nad Kozieńcem, Jurgowem i Kluszkowcami.Jurgów lubię, ale wybrałem Kluszkowce, gdyż nie byłem w tym ośrodku kupę lat.30 min zajmuje dojazd z Kotelnicy do Czorsztyn Ski w KluszkowcachNa miejscu przekonałem się, że trzeba było tu przyjechać od razu, albo zawinąć się z Białki po 2 godzinach.Na dole pytam obsługi wyciągu, czy otwarte (chodziła wyłącznie ta najnowsza kolej 4 osobowa)W odpowiedzi usłyszałem, że oczywiście otwarte, ale pracuje wyłącznie duża kolej, gdyż w całym ośrodku jeździ obecnie (g.12) 6 - 7 osób !!!No to hop na wyciąg i w górę.Świetnie poprowadzili tą nową kolej - dokładnie nad Wąwozem Papieskim Obsługa nie kłamała. Na trasach wciąż sporo sztruksu Dużo się tu pozmieniało. Zdecydowanie na lepsze.Stworzono wiele alternatywnych zjazdów ze szczytu.Przyjemne nachylenia.Z racji nachylenia części tras na północ, oraz prowadzenia głównie przez las, warunki są tu zdecydowanie lepsze niż na Kotelnicy.Kluszkowce to zdecydowanie najlepsza na tę chwilę opcja na jednodniowy wypad w tygodniu.Kompletne pustki.Po pół godziny w całej stacji jeździło 4 osoby.O 13.00 koniec.Temperatura na dole wiosenna. Troszkę powęszyłem na koniec i trafiłem na takie rarytasy: Jest na te elementy jest jakiś plan?Czy to tylko złom?Byłbym wdzięczny za informacje.PozdrawiamPS. Ta armata na początku to jakiś nowy model SUPERSNOW.Najprawdopodobniej robili zdjęcia do katalogu.5 punktów
-
Od 14 do 21 marca jeździłem w Val di Fassa i okolicach. Spałem w Canazei (5 minut "z buta" od gondoli Pecol - na Belveder). W niedzielę wypad do Alby i jazda do Pozza di Fassa, ale najpierw zjazd czarną trasą "Ciampac" - jak zwykle rewelacja, a do Pozzy nową czarną - Vulcano (dwa bardzo strome odcinki). Koło południa zaczyna się chmurzyć i dzień kończymy na trasach Ciampedie - świetna pista Thoeni. Poniedziałek wita nas zachmurzeniem całkowitym, ale co tam - jedziemy. Na przełęczy Pordoi wbijamy się w chmurę i padający śnieg (widoczność - dzioby nart). W czasie zjazdu, a właściwie - zsuwu (kilkadziesiąt metrów za grzbietem) w kierunku Arabby mój błędnik zwariował - myślałem, że jadę i utrzymuję jako taki pion, ale leżałem na stoku i nie wiedziałem, czy się zsuwam, czy nie. Trwało to kilkanaście sekund, ale miałem problemy ze wstaniem i określeniem pionu i kierunku w jakim trzeba się przemieszczać (paskudne odczucie). Na szczęście pojawili się inni narciarze, którzy stali się punktami odniesienia i w miarę sprawnie dotarliśmy do Arabby, aby przez trasy w Alta Badii (świetna czerwona do La Villi), Corvarze i Val Gardenie wrócić do Canazei. W La Villi zaczęło się przejaśniać i na szczęście na żadnej przełęczy nie wbijaliśmy się już w chmurę. We wtorek jedziemy do Val Gardeny (rano kilka razy Saslong, a potem "wożenie tyłka" na Monte Pana i zjazd do Canazei). Środa - kierunek Predazzo i jazda w Ski Center Latemar - pierwsze, co rzuca się w oczy - to o wiele mniej ludzi niż w poprzednich dniach. Kilka zdjęć ze Ski Center Latemar:3 punkty
-
Sezon na Kasprowym trwa do maja. Koledzy mają wypożyczalnie w Kuźnicach i na szczycie. Także bez obaw. Wysyłane z mojego iPad przy użyciu Tapatalk HD3 punkty
-
To widać, jak dla mnie za szybko chcesz wrócić do agresywnej jazdy na krawędzi, oszczędzasz kolana inicjując skręt z biodra, później dociskasz narty ruchami barku,,itd, Masz zacięcie na naprawdę dobrą narciarkę, tym bardziej ,że uprawiałaś sport wyczynowo... Zacznij jeździć spokojniej skrętem równoległym NW od dłuższych do ciasnych skrętów z użyciem kijków,to uspokoi górę, a również da rytmikę skrętu.Kolna nie będą tak obciążone jak w przypadku skrętu ciętego!Sama wyczujesz chwilę,kiedy powoli bez bólu i bariery psychicznej możesz obciążać krawędź. I też zaczynaj od NW z markowaniem kijkiem skrętu... Pamiętaj,że jesteś po poważnym urazie ważnego narządu ruchu, dla Ciebie narciarstwo ma być tylko jedną z metod wypoczynku, a nie chęcią zarobku czy spodobania się innym:wink: Zdrowie jest najważniejsze:tongue:3 punkty
-
W grudniu połączenie SHL z Fieberbrunn http://www.saalbach.com/en/winter/bergbahnen/aktuelles/verbindung-fieberbrunn.html2 punkty
-
2 punkty
-
Przede wszystkim bardzo dziękuję za wszystkie uwagi. Potrzebę instruktora doskonale rozumiem, ale jak sobie wziąłem w Livigno na 2 godziny, to się zraziłem trochę - im bardziej starałem się wg jej wskazówek, tym mniej pewnie się czułem i bardziej chwiałem. Mam już pewnie za mocno utrwalone złe nawyki i muszę się przełamać - że najpierw nauka jazdy od nowa na porządnie (czyli brak przyjemności z jazdy, niepewność/wywrotki, pamiętanie o wskazówkach i skupianie się na nich, a nie na samej jeździe), a pewność jazdy i przyjemność przyjdzie później - spróbuję i mam nadzieję, że starczy mi wytrwałości. Ja tu nie jestem takim optymistą, ale dzięki za dobre słowo. Znowu nabrałem już złych nawyków - jak nierówno typu usypy, to mam tendencję do obniżania środka ciężkości (czyli niżej tyłek), i jeszcze mocniejszego naciśnięcia goleniem na język buta, a nie wychylanie się do przodu. I na moje (pewnie błędne) odczucie, to narty tną wtedy nierówności w miarę niewzruszone. Jak muldy po kolana, to bardziej uginam/prostuję nogi - też się nie pochylam do przodu. Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie utrzymania równowagi na muldach pochylając się mocno do przodu. A już miałem nadzieję, że nieudolnie, ale jednak skręcam :-) Sylwetka to będzie mój największy problem. Poza nartami też jestem zbyt 'drewniany' - np. w tańcu jakoś mi wychodzi walc angielski, ale ruchów do samby już nie dam rady zrobić (żona mówi, że się nie zginam w biodrach). Co do poczucia środka ciężkości - to _wydawało_ mi się, że coś łapię i czuję - ale najwidoczniej tylko mi się wydawało. Dojazdówką w Alpach po południu na zmęczonych nogach i muldach po kolana to zjechałem kilka razy, ale do tego, żeby ktoś z przyjemnością patrzył na moją jazdę, to mi brakują lata świetlne. Na razie to tylko ja mam przyjemność z mojej jazdy. Pewnie to z powodu fatalnej pozycji, ale gdy dam nogi blisko siebie, to czuję się mniej pewnie - stąd moja błędna tendencja do szerokiego 'rozstawu osi'. Trenuję i sił nie oszczędzam, ale muszę zmienić podejście, bo na razie to mimo ponad 800 km na nartach w tym roku postępy czynię raczej mizerne. Mój główny problem to to, że moja obecna jazda, jak źle by nie wyglądała, sprawia mi ogromną przyjemność :-) Znaczy oczywiście nie patrzenie na nią, ale samo uczucie jazdy. Trzeba się jednak przemóc i oddać się mozolnym ćwiczeniom, przyjemność odkładając na później. Jakby ktoś się jeszcze całkiem nie zniechęcił do wątpliwej przyjemności oglądania moich nieudolnych zjazdów, to poniżej to co udało mi się znaleźć z Livigno z grudnia 2014. Pewnie wygląda to cały czas tak samo, ale jakby ktoś zechciał obejrzeć i napisać, czy jest gdzieś jakiś przebłysk przyzwoitej jazdy, to byłbym wdzięczny. Wiem, że atutem tego filmiku mogą być tylko widoki gór, a nie widok mnie jadącego :-) A jeśli ktoś chciałby się jeszcze w ten weekend na narty wybrać gdzieś w Beskid Śląski, to bardzo chętnie bym się umówił o poprosił i porządniejsze sfilmowanie mnie - żebym mógł dokładniej zobaczyć, co robię nie tak, dla lepszego zrozumienia, jak to powinno wyglądać. Mogę zaproponować dowóz i odwóz w ramach podziękowania za poświęcony mi czas. Jeszcze raz dziękuję wszystkim za uwagi i komentarze.2 punkty
-
2 punkty
-
warte odnotowania 11ste miejsce Michala Jasiczka w zawodach Nor-Am Cup. Bardzo dobre FIS punkty http://data.fis-ski.com/dynamic/results.html?sector=AL&competitorid=156887&raceid=794352 punkty
-
Ha, ha, raptem rok temu jechałeś tą trasą i zapomniałeś gdzie prowadzi ta gondola "na górę bez śniegu" :wink: A na Steinplatte, tam gdzie pierwszy raz byłem :smile: I śniegu jak widzę na kamerce to jest całkiem sporo http://www.bergfex.pl/waidring-steinplatte/webcams/c148/ :tongue:2 punkty
-
Moje narty już się ostrzą u Marcina Szafr...... Nie mogę przecież ześlizgiwać się ze stoku przy tylu gwiazdach narciarstwa a może być 20 stopni mrozu, Ostatnim razem mimo, że po południu jeździliśmy bez koszulek, rano było zmrożone na maxa.2 punkty
-
Nie żartuj, sezon samochodowy się dopiero zaczyna, a narciarski kończy, wybór prosty, no i do tego towarzystwo :wink:2 punkty
-
A dodatkowo w piątek można było obserwować zaćmienie Słońca z Marmolady. Musieliśmy się mijać na szczycie, też tam byłem o tej godzinie:smile:1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Mam 165 fishery RXfire like this: http://www.skionline.pl/sprzet/narty,06-07,fischer,rx-fire,2088.html mogę Ci pożyczyć. 165cm.1 punkt
-
Canazei i okolice - ciąg dalszy. Piątek - miało być Lagazuoi i pętla Cinque Torri, ale nie chciałem się "zajechać" w ostatnim dniu, bo to daleka wyprawa z Canazei i padło na Marmoladę. Przy przejeździe przez Passo Pordoi było trochę strachu o pogodę (lekkie chmury), ale podczas zjazdu do Arabby pogoda się poprawiła. W czasie zjazdu do Malga Ciapella była obawa (bardzo gęsto od ludzi) o czas oczekiwania do gondoli na Marmoladę, ale na szczycie byliśmy o 10:15 (po drodze przebiliśmy się przez chmury). Ten dzień jest wśród pierwszej trójki narciarskich , a właściwie turystyczno - narciarskich dni w moim życiu (trasa z Marmolady była szeroka, twarda i równa do samego dołu), ale widoki przebijały walory narciarskie (jak dla mnie). Jest jeszcze jeden powód do zadowolenia z tego wyjazdu - trafiłem z zakupem butów (wygodne i twarde) http://www.skionline.pl/sprzet/buty-narciarskie,12-13,tecnica,demon-120,3645.html1 punkt
-
Canazei i okolice - ciąg dalszy. Czwartek - Alpe Lusia i Passo San Pellegrino, i znowu piękne i niezatłoczone trasy. Rano twardo i szybko na trasach Alpe Lusii - rewelacyjna czarna do Moeny. Potem przejazd skibusem na Passo San Pellegrino (o dziwo południowe trasy jeszcze całkiem dobre, ale najlepsza jazda jest z Col Margherity). Skusiliśmy się na zjazd do Falcade, ale dół mocno miękki.1 punkt
-
W tym sezonie porobiłem trochę zakupów w Skiteam, no i wpadło kilka kodów promocyjnych na vouchery na tyrolskie lodowce. Podobna sytuacja ma miejsce u moich znajomych. Po krótkiej naradzie udaje się dograć termin i lodowiec. Wybór pada na Tuxa. Droga z Gliwic przebiega bezproblemowo i szybko, w spokojnej atmosferze - jedziemy z żonami :wink:W sobotę przy kasach realizujemy wydrukowane vouchery. Cała operacja przebiega bezproblemowo. Jedynym minusem jest to, że kolejnego dnia znowu musimy pojawić się z voucherem w kasie :Wciągamy się na górę i zaczynamy jeździć. Z rana wszędzie sztruksik, jest twardo i szybko. Niestety niebo jest mocno zachmurzone i widoczność jest krótko mówiąc do d.... : Około 10 zaczyna przebijać się słońce i robi się tak Niestety po południu znowu pojawiają się gęste chmury i widoczność z kiepskiej o poranku robi się żadna. Wszystko robi się jedną białą plamą, kontrastu całkowice brak, błędnik zaczyna wariować. Najbardziej cierpi moja żona, ze swoją chorobą lokomocyjną. Cierpi do tego stopnia, że następnego dnia przed jazdą zażywa Aviomarin :eek: Kolejny dzień niedziela. Już w sobotę wieczorem zaczął padać deszcz i rano jest tak samo. Od Mayerhofen nikt nie jedzie w stronę Tuxa, za to wszystkie samochody z tamtąd zjeżdżające mają na sobie kilunastocentymetrową warstwę śniegu. Na parkingu pusto, pod kasami też. Patrząc w górę widać tylko biel mgły. Head Magnum zostaje w boxie, dzisiaj będzie warun na RTMy :biggrin:Wjeżdżamy do góry we mgle, raz gęstszej, a raz gęstej mniej. Towarzystwo chce jeździć na dole ośrodka, ja jednak upieram się by wjechać jak najwyżej i ... mam rację :biggrin: Tutaj jest fajnie i robi się coraz lepiej Na trasach kilkunastocentymetrowa warstewka świeżego :biggrin: W miarę upływu czasu warunki robią się trochę trudniejsze, dziewczyny zaczynają trochę marudzić. Zostawiamy je pod opieką jednego kolegi i lecimy poza trasę. Jest super, jedyny minus to delikatnie uszkodzony o skalę ślizg.Wyjazd na duży plus, na Tuxie byłem pierwszy raz w życiu i oceniam go bardzo pozytywnie.Niestety chyba załatwiłem kolano, bo nie specjalnie chce się zginać : No ale kto mądry w czasie rehabilitacji jeździ na narty :stupid:1 punkt
-
Zaruski, jakiś masz dziwny tok rozumowania. Znaczy jak mało jeżdżę to nie jestem godzien nazywać się narciarzem i moje miejsce jest gdzie indziej? To co piszesz to jakaś niedorzeczność. Nie wszyscy mają szansę jeździć kiedy dusza zapragnie, tacy rozumiem mają iść precz ze stoku? Jakieś ekstremalne podejście do tematu.1 punkt
-
Przepraszam, ale ja nie z tych czasów gdzie dziewczynki w przedszkolu bawią się karabinami a chłopcy lalkami :wink:1 punkt
-
Stoczek 6 plateau warunki kiepskie ale mało ludzi... Mężuś nadąża spójrz na film: a w szczególności na ćwiczenia 9.00 min, 9.40, 10.05. Zostaw kije do góry i jazda . Nie tylko luźna jazda pozwoli nam wyeliminować błędy - trzeba robić ćwiczenia!1 punkt
-
Ja używam riseize pictures do zmniejszania zdjęć tak aby były zgodne z wymogami forumowej galerii. A co do Solnogrodu,... Qr..a przerażony jestem.:eek: Czyżby russcy już nowe mapy mieli. Dobrze,że to jeszcze nie jest cyrylicą napisane.:tongue:1 punkt
-
Cześć Rafale :happy: Jak klikniesz w zdjęcie, to niestety nie obejrzysz fotki w powiększeniu - tak mają fotki na fotosiku. Można je oglądać tylko małe :frown:: Wstawiałbym bezpośrednio na Skionline ale nawet po zmniejszeniu zdjęć, są na tyle duże objętościowo, że nie sposób ich przy pomocy forum na nim umieścić. Niestety mój prosty aparacik robi fotki z wielkością ok 4MB :frown:: Ale jest ze mną Piotr i ma mi z tym jakoś pomóc - zobaczymy...1 punkt
-
a są w ogóle jakieś bezpieczne sporty? chyba tylko szachy w każdym innym można doznać kontuzji - tylko co innego doznać jej przez własną głupotę a co innego przez głupotę innych. Poza tym w wesołym miasteczku można spaść z karuzeli, w parku na spacerze można zostać pogryzionym przez psa puszczonego bez smyczy a w zoo można wpaść do basenu z hipopotamem. Czy w związku z powyższym mam się nie ruszać z domu? Ja bym tylko chciał żeby ludzie trochę myśleli o innych uczestnikach zabawy a nie tylko o czubku własnego nosa, to chyba niezbyt duże wymaganie1 punkt
-
no to tylko trenować, nie oszczędzać sił a wyniki same przyjdą tylko nie w takiej pozycji jak na filmie1 punkt
-
Masz rację. Pewnie zdarzało mi się zachować na nartach nieodpowiedzialnie. Może nawet Tobie się to zdarzało. Ale czy to znaczy, że nie należy o takich rzeczach pisać i uzmysławiać sobie i innym, ze takie zachowania są niebezpieczne? Pozdrawiam.1 punkt
-
Argument , że ktoś "daje radę" na czarnych trasach , delikatnie mówiąc nic nie mówi , a wręcz fałszuje mniemanie o swoich umiejętnościach . Jak zjedziesz z niebieskiej (np jakiejś dojazdówki do doliny w Alpach ) , po południu , na zmęczonych nogach , gdzie trasa wąska , muldy z cukru po kolana , a inni będą z przyjemnością patrzeć na Twoją jazdę , to powiem , że jesteś kozak :wink:1 punkt
-
Tu masz relację: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/15876-Hintertux-31-10-do-03-11-2012-bia%C5%82cza%C5%84skie-klimaty-w-Alpach?highlight=hintertux Z tymi tłumami to myślę, że bez obaw. W listopadzie to jedyny działający ośrodek w dolinie. A w Wielkanoc cała dolina otwarta w 100 %. Nie denerwuj się, Śpij spokojnie.:biggrin: Pozdrawiam.1 punkt
-
zuu , wielki szacunek , a pukanie się po głowie , to pewnie nieodłączna cecha wszystkich tych , którzy nie zawsze chcą się poruszać utartymi ścieżkami :smile: , no a i szczęście też trzeba w życiu mieć :wink:1 punkt
-
1 punkt
-
Na tym filmie widać jak elegancko siedzisz cały czas na tyłach. Do tego jeśli się nie mylę to skręty wykonujesz na górnej narcie Jazda z instruktorem bardziej niż wskazana. Obowiązkowo musisz przenieść ciężar ciała do przodu, ręce/kije do przodu (teraz kije wleczesz za sobą a ręce wiszą bezużytecznie i wyglądają jakby przeszkadzały). Sylwetka pokraczna jest, ale to się da łatwo wyprowadzić. Może nad nartami panujesz, ale wystarczy, że będzie nierówno, a jak do tego dojdzie ciężki i kopny śnieg to gwarantuję Ci, że narty będą jechać "każda sobie". Im bardziej nierówno, tym bardziej musisz dociskać narty pochylając się do przodu - to jest sposób na to, aby narty przecięły nierówności "niewzruszone". Siedząc na tyłach jeszcze szybciej żonie uciekniesz...1 punkt
-
Niestety zbyt wiele nie mam - najczęściej ja mam kamerkę na kasku, więc widać tylko to co ja widzę, a nie mnie. Znalazłem taki kawałek z 21 w Zell - ja to ten na początku z prawej, pomarańczowa opaska na lewym ręku. [video=youtube_share;BL55J8KJsuU] Znalazłem też kawałek z Tuxa (dolny odcinek 3.), na którym nie widać wprawdzie jazdy (za daleko), tylko sam tor - ale może wstawię do pokazania, jakim promieniem skrętu najbardziej lubię jeździć. Ja to ten rozpoczynający na środku na górze (taki punkcik) - ja ktoś zobaczy do końca, to za drugim razem będzie wiedział, na który punkcik patrzeć. [video=youtube_share;OTnyegXfOvY] Poszukam jeszcze czegoś z grudnia z Livigno.1 punkt
-
1 punkt
-
Cześć Piotruś i Mariusz - Super Macie. Pamiętajcie tylko nie zabierajcie pralek ani zmywarek. I bardzo proszę - jeżeli tylko czas pozwoli - o filmy z jazdy wolnej zawodników, byłych zawodników biorących udział w teście. Bardzo proszę o to również Jacka jeżeli będą takie możliwości. Bardzo często mamy okazje oglądać ich na trasach ale w jeździe wolnej to rarytas. Bardzo serdecznie Was pozdrawiam1 punkt
-
1 punkt
-
To może od dupy strony ;-) Jaki cel przyświeca nakładaniu struktury ? Ślizg ma pewne właściwości (czy to są właściwości fizyczne czy chemiczne a może i takie i takie - nie wiem), które sprawiają, że smar wchłania się w jego strukturę. Według mnie jedynym istotnym wpływem struktury na wchłanialność smaru jest zwiększenie powierzchni. Pany...spójrzmy prawdzie w oczy nam ani smary za kilka stówek ani struktury nie są potrzebne. Nawet tym z Was którzy polskie stoki oglądacie na zdjęciach bo śmigacie tylko w kolebce narciarstwa alpejskiego(to nie złośliwość). Smarujemy i ostrzymy sprzęty codziennie, nakładamy struktury, wygrzewamy dechy, cudujemy z płytami i wiązaniami a bolesna rzeczywistość taka, że jak patrzymy na fotkę (!!!!) streif'a wrzuconą przez SB to mamy miękkie nogi. Wszystkie te zabiegi poprawiają komfort psychiczny ale stawiam dolary przeciw orzeszkom, że 99,9% użytkowników tego forum nie poczuje różnicy pomiędzy smarami (może poza skrajnie rożnymi), kątem 88 a 87, rożnymi strukturami etc. ale przychodzimy do serwisu i wybieramy opcję "zawodniczą" bo jak serwis "zawodniczy" to przecież lepszy :-D a gwarantuje Wam, że nie umielibyście się odnaleźć na zawodniczo przygotowanej slalomce ;-) a serwisy zacierają ręce bo klient wychodzi z takim sprzętem od razu z przekonaniem o +2 do umiejętności i kasa się zgadza ;-) Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk1 punkt







