Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
20.01.2016 - 20.01.2016
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 20.01.2016 uwzględniając wszystkie działy
-
5:30. Viva At budzi nas fajną muzyką, za oknem ciemno, wszyscy śpią, poza ratrakiem, który niczym wielki żuk wspina się i schodzi z pobliskiego stoku świecąc szperaczem po oknach. Zobowiązałem się po pijaku, że zrobię śniadanie, a że u mnie słowo rzecz święta, to nastawiam czajnik, rozlewam herbatę do ośmiu kubków. Kroję ogórki, pomidory, cebulkę, troszkę oliwek i oliwy, sałatka gotowa. Odkrywam jakiś sprzęt do tostów kiedy zjawia się pierwsza niewiasta i natychmiast wytrąca mi narzędzia zbrodni z ręki. Teraz wszystko nabiera tempa, stoliczku nakryj się, nabiera nowej jakości. Tak czy owak, wszyscy siedzą i konsumują pół godziny później. Szybka zbiórka, pierwsza część ekipy wyrusza punkt ósma trzydzieści a druga o 9tej. Jak zwykle pakujemy się w gondolę i teleportujemy się na Kohlmaiskpf położony na wysokości 1794 metrów. Dziś naszym celem jest Legoland, to znaczy tak naprawdę region narciarski nazywany Leogang ale w naszej terminologii już został przechrzczony. Wraz z otwarciem drzwi kolejki uderza nas w twarze wiatr, ale też świetna gra słońca, które bawi się w ciuciubabkę z chmurami raz podświetlając a raz kryjąc okoliczne szczyty. Szczęk dopinanych klamer, kilka fotek i ruszamy do Legolandu Jedzie się świetnie, stok jest dobrze przygotowany, mija kilka chwil i pakujemy się na podgrzewaną kanapę, która wynosi nas na Prundlkopf 1879m a po chwili ruszamy ostro w dół krojąc świeży śnieg krawędziami do kolejnej kanapy, która prowadzi do Wildenkargogel 1910m. Szybka konfrontacja z mapą i ruszamy czerwoną 61 i następnie 62a do kolejnej kanapy, która wyniesie nas na Gr.Asitz 1914m. Znów tak szybko jak się da spadamy w dół kierując się w kierunku Kl. Asitz 1870m, by po chwili dostać się do pośredniego celu naszej eskapady. Dopadamy czerwonej trasy prowadzącej w dół do Legolandu, katujemy sprzęt w promieniach słońca, błyskają krawędzie, śnieg raz po raz stawia błękitną mgiełkę, strzelamy mnóstwo fot w przerwach, chwilę jedziemy synchronicznie śmiejąc się wzajemnie, bo centymetry dzielą nas od wielkiego BUM! Dojeżdżamy do fajnej knajpy na Stocklalm, gdzie spotykam jedną z kobiet mojego życia. Takie rzeczy się czuje natychmiast, niestety pani dość słabo mówi po angielsku ale stara się poprawiając włosy raz po raz. Odpuszczam z żalem, bo kelnerki, barmanki i hostessy w pracy to mega trudny temat, przypomina mi się natychmiast z Kinga z Katowic Boże... Wpadamy w kolejną czerwoną trasę i ruszamy w kierunku gondoli, następnie czarną 59tką spadamy na sam dół do dolnej stacji. Słońce operuje wspaniale ukazując zapierający dech w piersiach pobliski masyw górski, strzelamy parę fot i pakujemy się do wagonika, który szybko wynosi nas w górę. Docieramy na szczyt, oddaję pałeczkę kumplowi i...natychmiast gubimy trasę. No problem! Endrofiny buzują, spadamy w dół do stacji pośredniej i instalujemy się w wagoniku do góry. Znów prowadzę i tym razem trzymamy właściwy szlak, warunki są niesamowite, szerokie, dobrze przygotowane nawierzchnie wręcz zachęcają do pałowania na granicy przyczepności, umiejętności i sprzętu! Mija dosłownie chwila, gdy znajdujemy się przy dolnej stacji kolejnej gondoli. Teleportacja do góry i zmykamy do domu. Warunki pogarszają się, opada mgła, przesuwamy się krzesłami w kierunku 68ki, która zaprowadzi nas do Viehhofen. Na chwilę gubimy szlak, by po chwili odnaleźć go we mgle. Ruszamy w dół na ulubiony, bo pusty fragment ośrodka! Brak wyciągów, oraz infrastruktury powoduje, że szlaki są szerokie i puste. Wpadamy na chwilę w puch, gdzie wygłupiamy się jakiś czas testując wyrywanie z wiązadeł i bieg kończący się zaryciem twarzą w śnieg Docieramy na dół, szybkie zakupy w lokalnym sklepie i już z torbami w ręku wciągamy się "wyrwirączką" do hotelu. Prysznic, piwo, relacja Dalej...Natura jest wspaniała, dziś przez nią nie zasnę.16 punktów
-
Dzień czwarty - Hinterglemm. Cz. 2 Widok czarnulki z miasteczkiem w tle: Wciągamy się na Schatteberg West i znajdujemy się na wysokości ponad 2096 m npm. Widok jeszcze delikatnie zmącony pozostałościami chmury: Tutaj jedziemy piękną, mega szeroką trasą numer 6. Czerwona, doskonale przygotowana, równa - czego chcieć więcej? Znajdujemy się już na terenie miejscowości docelowej - Hinterglemm. Zachwycające miejsce! Tutaj robimy sobie pośrodku trasy przerwę obiadową w bardzo nasłonecznionej, taniej, z doskonałym jedzonkiem knajpce. Po pauzie ciśniemy w dół, do miasteczka... ...na drugą stronę ulicy do kolejnej gondoli. Ze szczytu, w dół jedziemy... ...czarną 14stką. Warunki na niej - podsumowując jednym słowem: lodowisko. Ścianka w końcowej części zjazdu - tak na oko ok 70% nachylenia. Pokonujemy jeszcze jedną ulicę... ...i wciągamy się na Zwolferkogel. Trasy po tej stronie Hinterglemm? Takie jak widać poniżej: Tu robimy zawrotkę i wracamy na kwaterę - czas nas determinuje do pośpiechu, nogi zaczynają odczuwać przejechane kilometry. A na kwaterze? Chłodne piwo i wspaniałe towarzystwo - szkoda, że Artur wyjechał. Dzięki Kolego za inspirujące towarzystwo, za żarty, spory, a przede wszystkim za mile spędzony czas, wspólną jazdę oraz niezapomniane chwile. Do zobaczenia niebawem! Dzień Czwarty - The End. Słońce zachodzi...a widok z naszego balkonu przedstawia się następująco... pozdrawiam marboru14 punktów
-
Wisła-SkolnityBardzo dobre warunki panują na stoku SkolnityDarmowy parking przy samej kolejceNie trzeba zostawiać auta na dole i drałować do góry po schodach,chyba że ktoś chce :tongue:Oczywiście trzeba być na pierwsze krzesło to jazda w 5 osób przez pierwsze dwie godzinki i gwarantowane miejsce na darmowym parkinguTrasa przygotowana tak jak pisałem b.dobrze,brak przetarć,minerałówSztruksik :smile:Żeby nie było że wszystko tip-top w dwóch miejscach małe zagłebienia po ratakuPrzy lajtowej jeżdżie i nie dociskaniu krawędzi można zaliczyć glebęTyle,teraz do pracy a jutro powtórka13 punktów
-
Dzień czwarty - Hinterglemm. Cz. 1 Pora się trochę poznęcać... Dzień czwarty w naszych planach, to Hinterglemm. Pogoda z samego rana niewyraźna - niebo zachmurzone, delikatnie prószy śnieg (w nocy na dachu auta 10 cm puchu). temperatura -5 - ciepło. Ruszamy jak zwykle punktualnie o 8:30. Ehhh szkoda, że Artix już pojechał - raźniej byłoby niszczyć sztruks. Wybieramy sobie jedną z tras pomiędzy Viehhofen a Saalbach... ...i jeździmy na maksa powtarzając dwa warianty zjazdu z krzesła kilkukrotnie. Marboru w akcji: Narty trzymają wyśmienicie. Naturalny śnieg, porządnie przygotowana trasa - bajka! Każdy ma swoją część zjazdu, każdy swój kawałek wyratrakowanego nieba. Paula na stoku: Góra dół, góra dół...a górka tylko nasza... Wszystko się udaje, wszystko dla nas... ...nawet niebo pokazuje przepiękny kolor błękitu. Szerokie deski? Kto ma, ten poza trasą może znaleźć niczym niezmącony całun białej kołderki. Gdzie są ludzie? Gdzie są inni narciarze? Jakie szczęście, że jeszcze długie minuty pozostaje nam rozdziewiczać takie miejsca... Chmury tańczą wokół szczytów... ...ahhh jak te Alpy przereklamowane są. Podniebne statki kursują po niebie dostarczając spragnionych narciarskiego raju. hahaha - dość tej poezji! Chmura będąca po drugiej strony Saalbach powoli ustępuje - przenosimy się na drugą stronę miasteczka... ...i postanawiamy zaliczyć czarną jedynkę. Widoki po drugiej stronie doliny? Spójrzcie: Choć to wąska trasa, przygotowana jest świetnie - amatorów jazdy po niej: 0. ...no może poza jednym, czy dwoma...12 punktów
-
Punkt szósta rano budzik w telefonie oznajmia światu ograniczonemu do niewielkiej przestrzeni w Viehhofen, że czas wstać z ciepłych objęć Morfeusza i zacząć szykować sprzęt. Królowa lodu nie ma litości, a jej chłód dający tak wiele emocji zdaje się być czymś tak pociągającym i jednocześnie abstrakcyjnym, że nie wypada się spóźnić. To już trzeci dzień, pierwszego przeszliśmy przez piekło, burze śnieżne, temperatura poniżej -15 stopni oraz zacinający, marznący na kominiarkach śnieg w połączeniu z fatalnymi warunkami śniegowymi owocują skrajnym wyczerpaniem. Stoki pustoszeją, tylko szóstka śmiałków przemyka niczym cienie wśród zawieruchy, raz po raz kładąc się w zakrętach, które zdają się kłaniać pobliskim drzewom. Kryzys przychodzi po kliku godzinach, dziesiątki kilometrów przebytych w tych warunkach robi swoje, mięśnie ud palą niczym stalowy pręt wetknięty w palenisko Hefajstosa, mimo to brniemy dalej. Chyba czas kończyć, zjeżdżamy w dół, kiedy nagle snowboardzista ginie w tumanach śniegu i nie podnosi się. Najbliżsi z paczki rzucają się natychmiast w tamtym kierunku, ale już wiadomo…nie jest dobrze. Złamanie w dwóch miejscach wyklucza go z dalszej eskapady…W zasadzie jazda poza trasą jest tak samo wymagająca jak ta po „przygotowanych” stokach a może nawet bardziej komfortowa, bo te ostatnie wyglądają jak po bombardowaniu lotniczym… Podnoszę się czując wyraźnie każde ścięgno i mięsień nóg, pleców oraz rąk na wysokości ramion. Poprzedniego wieczoru wyczerpująca dyskusja odnośnie kredytowania zakupów samochodów do użytku prywatnego wykończyła mnie dość mocno. Niestety, nie udało nam się dojść do porozumienia, czasem trudno przekazać oczywistą oczywistość, że kredyt ma sens tylko wówczas, jeśli służy inwestycji. Szybka kąpiel, śniadanie, pakujemy sprzęt i ruszamy raźno w dwa samochody do Saalbach, gdzie porzucamy je dokładnie o ósmej trzydzieści. Widoczna w pobliżu gondola mająca wyciągnąć nas w górę ciągle śpi, leniwie bujając się na wietrze. Oddaję karnet kolegi, który już niestety nie pojeździ z nami, szykuję sprzęt i po chwili raźno ruszamy w kierunku zamkniętej ciągle bramy do wyciągu. Po chwili wszystko rusza, jak zwykle jesteśmy pierwsi do roboty, mknąc z dość dużą prędkością w górę. Oczy rejestrują piękno otaczającej nas przyrody, słońce głaszczące wierzchołki okolicznych wzgórz pieści nasze zmysły, tylko stukające w uszach ciśnienie przypomina, że przenosimy się w szybkim tempie do nieco innej, zimnej i pozornie nieprzyjaznej, ale jednocześnie bardzo pociągającej rzeczywistości. Ostatnie poprawki, stuk dopinanych klamer, hałas suwaków ustępują uniesieniu, kiedy to jak zaczarowani patrzymy na ołowiane niebo, spod którego słońce pozdrawiając nas oświetla przeciwległy masyw górski. Rozdzielamy się, pół ekipy rusza raźno w kierunku Leogang a ja z kolegą w przeciwnym, jak zawsze pod prąd. Jedzie się ciężko, każde większe dociśnięcie narty owocuje natychmiastowym protestem mięśnia uda, bądź łydki w zależności od konfiguracji do tego stopnia, że jedynym marzeniem jest siąść gdzieś w cieple i napić się kawy. Natychmiast jednak pęd powietrza, wrażenie tańca śniegu i tego, co nas otacza w połączeniu z uderzeniami adrenaliny dają kopa do dalszej jazdy. Słońce chowa się i kontrast między śniegiem a linią horyzontu niemal przestaje istnieć, jedzie się bardzo ciężko nie czując zupełnie konfiguracji terenu. Nawet gogle z refleksem niewiele dają, nie mniej jednak nadal przemy w wyznaczonym kierunku. Gondolę Bernkogelbahn osiągamy po paru minutach, idę na chwilę do ściany wypłacając dzięki rudemu and his company euro po 4,74 (koryta raz wywalczonego nie oddamy nigdy), ładujemy się do windy, by po chwili zasiąść na wygodnym siedzisku w górskim akwarium, które mknie z zawrotną prędkością do góry. Szybka kawa, pojawia się słońce i zaczynamy żyć! Szybko mkniemy na dół starając się wycinać ładne esy floresy w tym razem dobrze przygotowanym stoku. Widać ciągle sztruks. Miejsce podoba nam się na tyle, że krążymy na nim w pętli przez kilka godzin wyciskając z siebie i sprzętu, co się da. Obsadzamy kanapę Bernkogel i natychmiast okazuje się, że Goebels miał rację mówiąc, że mając telewizję podbiłby świat. Przypadkowy Niemiec pyta mnie na wyciągu, czy w Polsce to już mamy dyktaturę? Odpowiadam mu hasłem naszych kibiców, żeby lepiej pilnował swoich kobiet a nie naszej demokracji. Nasz szczęście okazuje, się, że facet ma poczucie humoru, zatem gawędzimy sobie do końca „lotu” i żegnamy przybitą piątką rozjeżdżając w przeciwne strony. Po kilku godzinach na stoku zmęczenie daje się we znaki, podejmujemy, zatem decyzję o teleportowaniu się w kierunku naszej bazy w Viehhofen. W planach mamy zjechanie ze stoku wprost do narciarni! Okazuje się, że widokowa trasa numer 68 prowadząca lizerą lasu przez wzgórza jest przejezdna, zatem szybko podejmujemy decyzję. Wciągamy się w górę i zjeżdżamy z dół tak szybko jak się da, przemieszczając się konsekwentnie w kierunku obranego celu. Kilka fotek, bo przyroda rozpieszcza dziś wyjątkowo nasze zmysły i już wyjeżdżamy na ostatni odcinek! Drzewa obsypane śniegiem, spore spadki, szeroko i równo – krzyczymy niemal z radości, bo endorfina buzuje. Spotykamy przypadkowego freeridera i obserwujemy miejsce, z którego się pojawił. Oceniamy je, jako bardzo obiecujące – wrócimy tam jutro. Słońce chowa się już za górami dziękując nam za wspólną wędrówkę w czasie kolejnego dnia w tym najlepszym ze światów, trasa zmienia się w ścieżkę, pojawiają się niewielkie przetarcia i minerały, ale są dobrze widoczne, więc mijamy je bez problemu. Dojeżdżamy do niewielkiej wyrwirączki w pobliżu naszej bazy i wciągamy się do góry żartując z okoliczności. Wyglądamy komicznie w kaskach, goglach i mocno spiętych butach wśród uczących się dzieci. Krótki zjazd na drogę dojazdową i po chwili zatrzymujemy się przed narciarnią. Plan zrealizowany w stu procentach. Prysznic, piwo, obróbka wspomnień zatrzymanych w formie zer i jedynek na karcie pamięci. Chyba zagramy dziś w pokera? Zagracie z nami?11 punktów
-
Dzisiaj domowa zwierzyna obudziła mnie zbyt wcześnie, o 6:30 podczas gdy planowałem spać do conajmniej 10.. No ale nie ma tego złego, padła szybka decyzja skonsultowana tylko i wyłącznie z samym sobą by skoczyć te 80 kilometrów na Górę Kamieńsk. Stok, którego zaletą jest.. no właśnie, może karnet czasowy i względny luz w środku tygodnia z rana, no i spora jak na ośrodki poza górami różnica wysokości. Dojeżdżam na spokojnie i chwilę przed 9 jestem na miejscu, kupuję karnet poranny (9 - 13:30) za całe 40 zł i ruszam pod krzesło. Snieżą trasę po lewo od krzesła (śnieżą już od soboty ale otwarcie dopiero w sobotę 23.01): Po prawej nie śnieżą, ale za to jest fajny twardy sztruks: A na chwilę przed otwarciem wyciągu takie tłumy: No i wio, krzesłem do góry. Krzesło.. no właśnie, na początku, 11 lat temu gdy otwarto ośrodek to był szał, ale teraz nie zachwyca, wlecze się i nie wiem czy przez cały czas nie chodzi przypadkiem na pół gwizdka. Armatki sypią w twarz, sypią na krzesła, sypią wszędzie: Od 9:00 było fajnie, twardo i pustawo, dało się przycisnąć mocno na krawędzi. Po 10:30 już sporo ludzi, już trochę rozjeżdżone i trochę cukru ale i tak nie było źle: O 11:45 ludzi było już zbyt dużo by jazda miała sens, resztki karnetu sprzedane za grosze i w drogę do Łodzi. Jak w sobotę otworzą drugą trasę to będzie sens się wybrać w tygodniu z rana :wink:. Pozdrawiam narciarską brać!8 punktów
-
Witam, kolejny dzień w Czarnej Górze:wink:,otworzyli dzisiaj traskę B:tongue:, zaczynamy tak Kręcimy się łącznikami pomiędzy trasami B,C i D I takim sposobem mija kolejny udany dzionek w C.G:biggrin:Ps. mróz jest solidny a armatki zamiast kurzyć i poprawiać warunki narciarskie lub sypać pozostałe trasy stoją w gotowości tylko nie wiem do czego:stupid: :wink:8 punktów
-
Kazimierz nad Wisłą Wczoraj wieczorem byłem w Kazimierzu. Miejsce opisywane wielokrotnie na forum przez marboru, a ostatnio przez jodka i leitnera, więc nie będę się rozwodził. Jazda od 17 do 19 za 25 zł, warunki dobre: równo, twardo, ale nie lodowo, zero minerałów, na dole trochę cukru - jak na tę porę dnia i fakt, że stok był ratrakowany tylko rano, naprawdę nieźle. Ludzi za to całkiem sporo, znacznie więcej niż się spodziewałem, ale mimo to jazda cały czas bez kolejek. W sumie fajne miejsce zwłaszcza dla początkujących. Jeśli chodzi o zaplecze, żona trochę narzekała, że w barze (nomen omen "Pod Psem" :smile:) brakuje narciarskiego klimatu. Rzeczywiście, siding na ścianach, stoły z różnych epok (typowe mydło i powidło), trochę widocznej blachy to nie jest to, co tygrysy lubią najbardziej, ale może za bardzo się czepiamy. Tym bardziej, że espresso było naprawdę dobre i w dodatku podane z wodą!:smile: Najważniejsze, że czwarty dzień w sezonie zaliczony. Weekend, niestety, zajęty, a w przyszły piątek 29 stycznia wyjazd w jedynie słusznym kierunku.:biggrin: Pozdrawiam Andrzej7 punktów
-
Zaraz za przejazdem kolejowm,pod stacją narciarską kręcisz w prawo Wiza-wi drogi która powadzi z buta Na górze zmieści się z 10-15 aut :5 punktów
-
Relacja jak będzie to po powrocie. Na razie zajawki. Żeby nie szusować podczas opadów :stupid: zjawiamy się na miejscu w niedzielę i nartujemy od poniedziałku :biggrin: Na początek ośrodek, w którym nie byłem i który polecają lokalsi czyli Flachauwinkl z Zauchensee + Kleinarl. Cóż mogę powiedzieć :Ilość ludzi na trasach do zaakceptowania Czas stania w kolejkach do zaakceptowania Ilość śniegu do zaakceptowania Widoki do zaakceptowania Wartość dodana do zaakceptowania4 punkty
-
Eee myślałem, że będzie jakaś ciekawa dyskusja a tu same nudy ...4 punkty
-
3 punkty
-
Właśnie siedzę na promie w drodze powrotnej z WZFa :sorrow: Dlaczego trzeba pracować? :biggrin:Drogi w całych Niemczech przejezdne i utrzymanie w bardzo dobrej kondycji. Jedynie nocny opad zpowolniłmnie z Zell am See do Salzburg.Dziękuję Marboru i całej ekipie za super spotkanie i niemalże rodzinne wieczory. Kochanym panią ( Paula i Martyna) za wspaniałe, smaczne, POLSKIE obiady i śniadania :cheerful: Wiem że panowie też mieli udział w tej wspaniałej kuchni, ale staram się być dżentelmen :tongue:Pozdrawiam was wszystkich Artix. To już jest koniec :wink:3 punkty
-
SB podajcie tezę argumenty ,zlożcie wniosek a POTEM Trybunał orzeknie.. znam SB - osobiście -równy gość, ale teraz pewne ugrupowanie polityczne wszedzie robi zmiany ,ale my tu na forum nie POLITYKUJEMY TYLKO NARTKUJEMY.3 punkty
-
3 punkty
-
Kompletnie nie rozumiem o co chodzi w tym pytaniu : Tak to już bywa na forach, ktoś jest administratorem, ktoś moderatorem, itd....3 punkty
-
19-01-2016 Wtorek Wagrain vs FlachauZdecydowanie Flachau. Wagrain ratuje tylko to co pod Grafenbergami. Reszta w stronę Alpendorf to popierdułki nie trasy. Najeździlim się wyciągami aż do samego Alpendorf a na nartach to nawet zadyszki nie złapałem. Ponadto dużo krzyżujących się tras i kierunków jazdy narciarzy. Momentami niebezpiecznie. No i śnieg na Flachau lepszy, więcej naturalnego. Może słabiej trzymają te trasy, ale jak dla mnie dużo przyjemniejsze podłoże. Z resztą na Wagrain non stop sypią- czułem się jak w Szpindlerowym. Także końcówka dnia pod Rote8 i Mozartem. Dużo przyjemniej. No i infrastruktura lepsza na Flachau. Przede wszystkim dużo więcej długich wyciągów. A trasy jak się krzyżują to wszyscy narciarze zjeżdżają się w jednym kierunku.Kilka fotek: Wagrain z G-linka Nasze mieszkanko z G-linka Poglądowe zdjęcie obrazujące pogodę Pozdrawiam.3 punkty
-
Nie zaśmiecać wątku... :stupid: :crazy: O Q... Dopiero teraz patrzę,że mój prywatny-publiczny mod przeniósł założył nowy temat. W mojej ekipie decyzje podejmuje się autorytarnie,...nie ma dyskusji ani marudzenia.Co najwyżej można zostać w domu.:wink: :tongue: Pomników było bez liku,ale wiedeńskie drogi troszkę rozkopują,bałem się zgubić,to jechałem prosto na Semmering.:laughing: Ryż,ryż,...hmmm. Jest kasza gryczana.Może być? Co tam dalej nurtowało SB? Aha,pakowanie.Torba Bodego i to co na sobie,jakieś 15 minut.Próbowano mnie zmusić do zabrania ręcznika.: Nie żebym się nie lubił kąpać,czy unikał higieny,ale lubię jak jest po mojemu.:angel: Po co? Jest w pobliżu Vivax (basen w Mürzzuschlag) i termy bliżej Wiener Neustadt (Linsberg Asia),powiedziałem,tam można wypożyczyć ręcznik ,szlafrok i wr ocić wykąpanym do mieszkania. Owszem,mam marzenia przedsenne :,żeby było jutro słonecznie i nieco bliżej zera.Bo cały dzień od -16 do -12 to mi się już nudził ten mróz. Śnieg głównie wytworzony,żeby nie pisać sztuczny.Równo,twardo i pod koniec dnia,szczególnie w dolnych partiach trzeba się pilnować.Nie ma lodowiska,ale trafiają płaty. Klientów umiarkowanie,żadnego stania do wyciągów.Na trasach luźno a miejscami pustawo.Wszystkie trasy tutaj mimo,że posiadają oznaczenie niebieskie i czerwone mogłyby być oznaczone jednym kolorem,albo najlepiej dwoma ale każda jedna. Ja oznaczyłbym wszystkie raczej na czerwono. Mimo to są na tyle szerokie,że nie widać aby ktoś specjalnie się męczył nawet na tych ,które są oznaczone kolorem niebieskim,a mają mocniej nachylone odcinki. Mnie się tutaj podoba.Szczególnie,że mam tu z domu tylko 460 km.3 punkty
-
Wtorek - 19.01.2016W porównaniu z dniem wczorajszym, dzisiejsza pogoda trochę rozczarowywała, no ale nie zawsze może świecić słoneczko. Z samego rana tradycyjnie już warunki bardzo dobre, po godzinie 10 pierwsze łaty lodowe na trasach po północnej stronie, dodatkowo na 5 i 14 sporo ludzi, mimo że do wyciągów bez kolejek. Na południu 32 w dobrym stanie z ograniczoną widocznością w gratisie, czerwona 31 z odsypami i lodową "ścianką". Kolejne rozczarowania na 36 i 31a - pierwsza zupełnie nie przygotowana do jazdy, ogromne zwały śniegu z nocnej produkcji, druga - podobnie, ale na szczęście zwały tylko po jednej stronie, więc dało się jeździć. Podsumowując dzisiejszy dzień można powiedzieć: bez tragedii i bez rewelacji. :happy:3 punkty
-
Zachęcony forumowymi relacjami od zeszłego roku planowałem chociaż spróbować skiturów, udało się skompletować sprzęt tzn narty z wiązaniami turowymi (dzięki Tomek:wink:) oraz foki. Buty oraz kijki bez zmian. Na próbę wybieram podejście na Małe Skrzyczne. Nie śpieszę się jakoś specjalnie i ok. 11 wyruszam z Czyrnej w Szczyrku trasą nr 3 w kierunku Hali i od razu czuję lekkie zdziwienie czując ruchomą piętę, ale szybko się do tego można przyzwyczaić :biggrin: Śniegu raczej średnia ilość, nawet ratrak przejechał, ale zjazd nie stanowi większego problemu, mimo tego że trasa jest zamknięta. Po jakimś czasie (dłuższym niż przewidywałem, jednak ponad 5 kg... na jednej nodzę da się odczuć :tongue:) docieram na Halę i zmierzam od razu na szczyt, mijając armatki naśnieżające górną część "dwójki" Mniejsze nachylenie oraz piękne widoki sprawiają, że idzie się bardzo przyjemnie. Widząc z daleka pracujące ratraki przechodzę pod trasę wyciągu i po niecałych dwóch godzinach spokojnego tempa i przerw na robienie zdjęć docieram na Małe Skrzyczne. Co jeszcze warte zauważenie, na prawdę dużo ludzi przemieszcza się pomiędzy ośrodkami zjeżdżając ze Skrzycznego w stronę Soliska. W planie był już zjazd, ale opuszczenie takiego miejsca w taką pogodę byłoby grzechem więc postanawiam zaliczyć jeszcze Skrzyczne. Po drodze przerwa w chatce, herbata z termosu, śnieg, słońce, góry, cisza - czego chcięc więcej? : Spacer grzbietem jest chyba najprzyjemniejszą częścią wyprawy, może nawet bardziej od późniejszego zjazdu :stupid: Czas już niestety odpiąc foki, co czynie dość niepewnie przez brak wprawy, przepięcie wiązań i jazda na dół. Wychodzi jednak trochę kamieni, trasa dość płaska więc jadę raczej powoli "trójką" do Hali i później "polankami" na parking. Teraz dopiero czuję zmęczenie w nogach i każdy skręt zmiękcza moje nogi jeszcze bardziej :biggrin:2 punkty
-
Przeciez ja tam w zeszłym sezonie szedłem z dworca z całym ekwipunkiem na plecach. Fajna rozgrzewka a najlepsze są schodki. W tym roku nie byłem bo mieli dłuzszy czas sporo kamieni na trasie.(takie informacje były na forum) Taka ilość schodków to jest mały ,,pikuś'' dla kazdego przecietnie sprawnego narciarza w wieku 5-70 lat.Tylko Bez obrazy proszę. Wczoraj byłem z córka na N.O. i tam to podejście do dolnej stacji kolejki z przystanku PKS wcale nie jest łatwiejsze od tych schodków na Skolnity. Dzisiaj pojechałem do SON bo myślałem ,że sobie pojeżdzę na trzech trasach. Żeby było szybciej to od razu przedstawię warunki. Jeżdziłem od 10:30 do 13:30. Wszystkie zjazdy na ,,siódemce'' na odcinku Hala S. -Suche. Dlatego, bo trzech narciarzy w czasie wyjazdu orczykiem ostrzegło mnie przed warunkami na Golgocie (tamże ,,beton i lodowe placki'') oraz przed licznymi grudami lodowymi i silnym wiatrem na czerwonej 10-tce na Julianach. Ósemka na ,,Julianach'' za płaska to trzy godziny spędziłem na jednej trasie. Na tym dłuższym odcinku siódemki było dzisiaj dosyc dobrze, chociaż też bardzo twardo. Dało się nieźle pojeżdzić.Warunki meteo:temp. -5do-4, zachmurzenie duże z niewielkimi przejaśnieniami, okresami niewielki opad śniegu, wiatr umiarkowany, okresami silniejszy i porywisty, warstwa śniegu naturalnego około 25 cm. Sporo jeżdzących po trasach 2 i 4 ,oficjalnie zamkniętych. Od tych osób wiem ,że raczej nie warto bo liczne kamyki,za mało śniegu i porysowane narty w efekcie.Frekwencja w czasie mego pobytu :na Golgocie pojedynczy narciarze a na orczyku przy ,,siódemce'' (długi odcinek trasy) niewielka kolejka. Na Julianach nie byłem. Dojazd środkami komunikacji publicznej na trasie Szczyrk - Ruda śląska planowo, bez spóżnień.Jestem trochę zawiedziony warunkami panujacymi w SON i Wiśle- N.O podczas 4 moich styczniowych wyjazdów do tych S.N.,ale nie żałuję.Te dni były oczywiście narciarsko udane:smile: Wprawdzie opadów śniegu jest mało,ale mrozu do dzisiaj w styczniu nie brakowało. Można było chyba lepiej przygotować trasy. Szczególnie zawiódł mnie SOn i to juz drugi sezon się powtarza.TMR mnie zawodzi. Ciekawe kiedy zaczną coś konkretnego budowac bo ich plany na przebudowę SON to istna gigantomania.2 punkty
-
Sławek, weź no wykasuj ten wątek. Toż to badziew jakich mało2 punkty
-
A dlaczego chcesz jechać z Łodygowic? Jeżeli jedziesz pociągiem od strony Katowic wysiądz na dworcu głównym w Bielsku-Białej i jechdź busem do szczyrku - staje zaraz obok kolejki, busy jeżdzą średnio co 30 minut z dworca PKS naprzeciwko dworca PKP2 punkty
-
2 punkty
-
Gospodarce, czyli nam wszystkim. Przejście na EUR po takim kursie to zabójstwo dla krajowych firm, zwłaszcza eksporterów. Kilka faktów: 22.09.2011r. - średni kurs NBP 4,4900zł/EUR 30.11.2011r - 4,5494zł 13.12.2011r - 4,5600zł 05.05.2012r - 4,5135zł (w tym czasie wciąż jesteśmy "zieloną wyspą") 31.05.2012r. - 4,4126zł 24.12.2014r. - 4,3060zł 24.12.2015r. - 4,2411zł 20.01.2016r. - 4,4659zł Skutki droższego EUR (słabszej złotówki): indywidualnie, przy wzroście kursu o 0,20zł wyjazd kosztujący 2000EUR jest dla nas droższy o 400zł. Gospodarka: zmienia się bilans płatniczy (na +), wzrasta opłacalność eksportu , spada opłacalność importu (jest to również szansa dla firm borykających się na rynku wewnętrznym z "importową" konkurencją), powstają miejsca pracy, biznes się kręci. Dotyczy to także usług, zakupy dla Słowaków są tańsze i górale zbierają dutki, urlop w Polsce (nie tylko w górach, bo tu jesteśmy słabą konkurencją) kosztuje w EUR grosze (może centy), goście z zagranicy mogą wydać więcej na noclegi, jedzenie, przyjemności. Zyski w skali makro są znacznie większe niż straty w skali mikro. Lepiej mieć pracę i zapłacić drożej za urlop, niż nie mieć pracy. Sugerowałbym mniej emocji, więcej chłodnej kalkulacji.2 punkty
-
Kurza stopa, taka piękna trasa a ja się muszę wdawać w dyskusję o tym czy Sławek ma być moderatorem:frown:::redface:::wink: A w temacie trasa jest bardzo fajna. Lubiliśmy po niej szusować. Na tym filmiku praktycznie 85% materiału na tej trasie, kręcone z gondoli. [video=youtube;Y7Tv50oiaTU] Wtedy jednak warunki były dużo gorsze. Och jak ja wam zazdroszczę, tak pozytywnie oczywiście :wink: Jeszcze raz pozdrowienia dla całej ekipy.2 punkty
-
To fakt, nawet wrzucenie to tematu seksu i pieniędzy nie pomogło2 punkty
-
Nawet gdyby...osobiście nie widzę żadnej przeszkody, jestem tu kilka lat i nawet przez chwilę nie przyszło mi do głowy aby zadać sobie takie pytanie.2 punkty
-
2 punkty
-
Dzień trzeci - Leogang. Cz.2 W Leogangu jest do samego miasteczka dwie gondolki - stara i nowa. Do samego dołu również prowadzą dwie trasy - są długie, doskonale się trzymają przez cały dzień. To zasługa przede wszystkim ich nachylenia, ale również mniejszej ilości narciarzy w tej części Skicircus. Po przedostaniu się do ich górnych stacji - można zjechać pod krzesło z pomarańczową bublinką, wciągnąć się na sam szczyt... i zaliczyć naprawdę solidnej długości zjazd. A na górze takie oto widoki: Nowa gondola - full wypas. Widoczek z jej wnętrza na końcówkę niebieskiej trasy. Leogang w całej okazałości: Marboru and Artix na pokładzie komfortowego środka transportu: Jak to Mitek, w którymś z wątków napisał... :tongue: Alpy są przereklamowane :biggrin: Do końca dnia katujemy ww trasy i jeździmy obydwoma wyciągami. Warunki do końca są wyśmienite - jazda super wypasiona. Drzewa, zima i narciarstwo - cóż chcieć więcej? Paula w akcji: Kończymy kolejny fantastyczny dzień - jak to dobrze, że przed nami jeszcze cztery... pozdrawiam marboru PS. Jak widać - przy ograniczonej widoczności zrezygnowałem z szyby w kasku na rzecz tradycyjnych gogli.2 punkty
-
Dziś udało się wyrwać na narty z mężem w ciągu dnia, a że czasu z założenia było niewiele, bo maksymalnie 3 godziny wybór padł na coś z szybkim dojazdem i był to Soszów. Byliśmy tam pierwszy raz odkąd są kanapy, więc przerwa spora : Pod kolejką stawiliśmy się w południe i wybraliśmy karnet na 2 godziny. Zgodnie z informacją na stronie czynne są tylko trasy 1, 2 i 5 począwszy od górnej stacji kolejki. Miejscami bardzo twardo (szczególnie na 1), na innych małe bryłki lodu, zdarzyło się też kilka mniejszych minerałów, głównie na trasie nr 2. Ludzi bez masówki i jeździło się na bieżąco - żadnej kolejki do kolejki :wink: Ogólnie jesteśmy zadowoleni z wyjazdu, choć przydałoby się trochę więcej śniegu, najlepiej naturalnego :stupid: Pierwotnie myśleliśmy o Szczyrku, ale mąż nie przepada za jazdą ze mną na orczyku :sorrow: :wink: tak to już bywa przy dużej różnicy wzrostu :crazy:2 punkty
-
No to ja dziś zrobiłem szybki i nieplanowany wypad na Stok Środula w Sosnowcu w sumie wcześniej tam nigdy nie byłem na nartach a z domu mam 20km... Karnet 2h - 20 zł, co do warunków to w sumie nie ma się do czego przyczepić, równo, twardo i minerałów brak. Armatki cały czas pracują więc google jak najbardziej potrzebne. Temperatura około -4, zza chmur czasami wychodziło słoneczko więc było dość przyjemnie. Ludzi w sam raz, kolejek brak = jazda na bieżąco, a jeśli już zrobiło się "tłoczno" to góra 5 osób, ale to pojedyncze przypadki. Średnio 1 kurs góra - dół to około 5-6 minut. Jak na szybki wypad po pracy to jestem zadowolony Poniżej dorzucam kilka zdjęć.2 punkty
-
2 punkty
-
Szkoda. Przecież Korbielów obok Szczyrku, Kasprowego Wierchu, Szklarskiej Poręby, Jaworzyny Krynickiej należy do najlepszych ośrodków narciarskich w Polsce.1 punkt
-
Wyprzęgana to znaczy, że na stacjach krańcowych kanapa jest automatycznie odpinana z liny i przetacza się na kółkach po specjalnej szynie (co odbywa się także automatycznie) z dużo niższą prędkością umożliwiającą bezproblemowe usadzenie zadniej strony narciarza (dupy) na bardziej lub mniej miękkim siedzisku kanapy. :cheerful:1 punkt
-
Zgadzam się! Byłem tam w 2012r. i dla mnie Fieberbrunn też był miłym odkryciem. Chętnie tam kiedyś wrócę :smile:1 punkt
-
Kals Grossdorf.. wszystko co dusza potrzebuje i mieszkasz między wyciągami.. Heiligenblut - mieszane opinie.. pozdr1 punkt
-
Cześć Podstawa to orientacja na stoku i umiejętność wyboru toru oraz pory ruszenia. Zerknij na to: (fragmenty o taktyce samej jazdy) Taktyka bezpiecznego i przyjemnego poruszania się po trasach narciarskich - wychodźmy na narty w miarę wcześnie. Rano zazwyczaj jest najlepszy śnieg i najmniej ludzi - starajmy się układać Nasz dzień na nartach inaczej niż większość. Wtedy kiedy największy tłok – róbmy przerwę. Wtedy kiedy wszyscy idą na obiad my jeździmy. - pamiętajmy o rozgrzewce przed jazdą - starajmy się wybierać do dłuższego pobytu trasy mniej uczęszczane, na uboczu, nie będące ciągami łączącymi ośrodki lub centra narciarskie. - pamiętajmy o różnicowaniu wysiłku w zależności od pory dnia i Naszych zasobów kondycyjnych - nie jeździjmy na siłę na granicy możliwości, a w wypadku gdy chcemy próbować nowych rzeczy czy stoków nie wstydźmy się zaangażować instruktora. - zadbajmy o prawidłowy, stosowny do pogody i temperatury ubiór. Jeżdżenie w ciężkiej kurtce z polarem w słoneczny, ciepły dzień jest tak samo złe a nawet gorsze jak niedogrzanie przy mrozie. - pamiętajmy o zabezpieczeniu się przed słońcem (Włochy) kremy z filtrem, okulary - przed rozpoczęciem zjazdu zaplanujmy jego trasę i miejsce kolejnego zatrzymania - zwracajmy uwagę na tzw. Fale . Na stoku ruch zawsze układa się w ten sposób, że po fali wielu narciarzy jest chwila pustego lub prawie pustego stoku – warto poczekać bo wtedy i bezpieczniej i przyjemniej. - starajmy się planować jazdę wykorzystując cała szerokość trasy a nie tylko najbardziej wyjeżdżone i uczęszczane przez wszystkich fragmenty - zawsze dostosowujmy technikę do warunków. Nie bójmy się jechać skrętem z oporu czy łukami płużnymi – to świadczy o dorosłości narciarskiej a nie o tym że ktoś jest słaby technicznie. - miejsca niebezpieczne pokonujmy w sposób zdecydowany starając się utrzymać regularny rytm jazdy i kontrolę nad prędkością - nauczmy się upadać. Czasami lepiej upaść od razu w sposób kontrolowany niż walczyć o ustanie ryzykując kontuzje. - bądźmy przewidywalni dla innych narciarzy, nie hamujmy gwałtownie bez powodu, nie zmieniajmy gwałtownie kierunku jazdy ani jej rytmu. - zawsze gdy wjeżdżamy na nowy nieznany stok zatrzymajmy się i poobserwujmy chwilę a następnie pierwszy zjazd potraktujmy zapoznawczo nawet gdy jest to mały doskonale widoczny kawałek górki. - stosujmy się zawsze do narciarskiego Dekalogu, myślmy i przewidujmy. - pamiętajmy o zasadzie ograniczonego zaufania Zasadą powinno być, że nie jeździmy na nartach sami. Oczywiście jak ktoś lubi i umie to jest jego decyzja ale przyjemniej a na pewno bezpieczniej jest na nartach w grupie i to nie dotyczy tylko wypraw skitourowych ani jazdy poza trasami. Nagłe załamanie pogody, drobna kontuzja we mgle czy czasami zwykłe zabłądzenie mogą być poważnym problemem dla samotnego narciarza a w grupce czy nawet we dwójkę często pomijalnym. A więc nie jeździjmy sami! A co do jazdy w grupce to; - zawsze powinna być osoba która przewodzi grupie – niekoniecznie najlepszy technicznie ale na pewno najbardziej doświadczony narciarz. - prowadzący powinien zadbać o to aby każdy miał mapkę rejonu, telefon kontaktowy do niego ewentualnie inny telefon alarmowy - zaczynamy i kończymy jazdę w taki samym składzie chyba, że w trakcie część grupy w porozumieniu z osobą odpowiedzialna się odłączyła. W takiej sytuacji dobrze jest ustalić gdzie poszczególne podgrupy będą jeździły, miejsce ponownego spotkania lub godzinę kontaktu po zejściu ze stoku - tępo poruszania się grupy powinno być dostosowane do najsłabszego/ najwolniejszego - osoba prowadząca powinna kontrolować całą grupę a jeżeli nie ma takiej możliwości (bardzo zróżnicowane umiejętności) ściśle określić kierunek jazdy i wyznaczyć prowadzącego oraz miejsce postoju i zbiórki grupy (jeżeli sama nie prowadzi i zabezpiecza tyły) - jeżeli osoba prowadząca sama musi wybierać drogę wyznacza ostatniego który jest zobowiązany do zamykania i opieki nad najsłabszymi - przy większych grupach w trudniejszym terenie dobrze mieć walkie-talkie lub kontakt komórkowy pomiędzy pierwszym a ostatnim - jadąc grupa powinniśmy jechać jednym śladem zakładanym przez prowadzącego on ma obowiązek jechać w taki sposób aby wszyscy jadący za nim byli w stanie nadążyć a jednocześnie musi zakładać taki tor jazdy aby wężyk był bezpieczny dla grupy i innych użytkowników stoku - w wypadku złych warunków widoczności wszyscy członkowie grupy powinni zachowywać bezpośredni lub pośredni kontakt wzrokowy a w wypadku bardzo złej widoczności wzrokowo głosowy. Jednocześnie prowadzący grupę jest odpowiedzialny za stałą prawidłową lokalizacje w terenie zapewniającą bezpieczeństwo wszystkich członków grupy (np. jazda wzdłuż linii tyczek od tyczki do tyczki, informowanie następnych osób o zmianie kierunku jazdy, napotkanych niebezpieczeństwach itd. Pozdrowienia Na stoku trzeba być cały czas uważnym i skoncentrowanym. Na polskich górkach można po dwóch trzech zjazdach wyselekcjonować element niebezpieczny i trzymać się od niego z daleka. W każdym momencie powinniśmy wiedzieć w którym miejscu stoku się znajdujemy i jechać zgodnie z założonym wcześniej torem jazdy. Bardzo rzadko się zdarza aby zostać uderzonym podczas jazdy w skręcie czy też śmigiem. Każdy więc skręt czy zmianę rytmu należy poprzedzić zerknięciem w górę o na boki. W wypadku niemożności uniknięcia kolizji należy się lekko usztywnić i starać się przyjąć uderzenie w taki sposób aby uderzający odbił się od nas w któryś z boków lub otarł a nie uderzył bezpośrednio, zewrzeć sylwetkę, gdy jesteśmy podcinani starajmy się padać na uderzającego (on zawsze wjeżdża pod nas) - lądowanie będzie miękkie. Trzeba postępować w taki sposób aby energia uderzającego miała szansę się rozproszyć gdziekolwiek byle nie na nas. On uderza i jego sprawą jest co się z nim stanie. Pozdrowienia serdeczne1 punkt
-
Śniegu dosypało, w Karyntii też :wink:. W Heiligenblut byłam tylko latem, więc co do stacji narciarskiej trudno mi się wypowiadać. Tyle, że wysoko i wjazd kolejką praktycznie z miasteczka, samo Heiligenblut też ładne. W zimie dojazd samochodem tylko od południa, więc dla nas trochę "na około".1 punkt
-
Prawa strona trasy z Soliska dzisiaj przygotowana i normalnie działa, nawet postawili 2 bramki z drugiej strony, czym mnie pozytywnie zaskoczyli No a z Buczyną, jeśli tym sezonie nie ruszy, to będzie to strzał w stopę... Zaufanie narciarzy i klientów zostanie mocno naruszone. Jak przekonać ich do przyjazdu za rok? Kolejnymi obietnicami, które nie mają pokrycia w rzeczywistości?1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Jak nie wiadomo o co chodzi to...chodzi o pieniądze albo seks Wybór należy do SB :crazy:1 punkt
-
1 punkt
-
Pięknie, zachwycająco, wspaniale, mogłabym mnożyć przymiotniki...:angel: Na tej trasie pod gondolą w Leogang stawiałam swoje pierwsze narciarskie kroki, jeździłam nią tyle razy, że chyba znałam już każdy pagórek. Nie byliście pewnie w samym miasteczku, które też jest bardzo urokliwe. Mamy tam zaprzyjaźnionych Anglików prowadzących pensjonat. Wadą mieszkania tam jest konieczność częstego przeprawiania się na drugą stronę ośrodka. Ciekawa jestem, które części Cyrku będziecie zdobywać w następnych dniach. Udanego szusowania!!!1 punkt
-
Pięknie, Pięknie. Na zdjęciu wygląda to jakby Małe Skrzyczne po wybudowaniu gondolki :biggrin::stupid:1 punkt
-
Witam Dziś znowu Śnieżnica w Kasinie,warunki identyczne jak wczoraj,troszkę więcej ludzi,kolejek brak. Dalej ostro śnieżą :biggrin:1 punkt
-
CzantoriaDziś ponownie z rana CzantoriaDzięki nieustannej pracy armatek warunki dziś zdecydowanie lepsze niż wczorajTwardo ale przetarć praktycznie już nie maIlość sztucznego śniegu pokryła drobne kamyczki :Warunki z dobrych wczoraj dziś określił bym na b.dobre z minusemWiększa frekwencja zdecydowanie po godzinie 10,ferieDobrym pomysłem jest odwiedzić Czantorie w tym tygodniu przy takiej pogodziePolecam1 punkt
-
Nie jest tak źle , fotka pokazuje trasę C jedyną sensowną do pojeżdżenia otwartą oficjalnie:eek:, ale w obwodzie pozostaje trasa D oficjalnie zamknięta ale ujeżdżana przez amatorów białego szaleństwa na własną odpowiedzialność:biggrin:, no a jutro otwierają trasę B:tongue:, będzie można pośmigać łącznikami po wyżej wymienionych trasach:wink:1 punkt
-
Narty Rossignol na sezon 15/16. Prezentacja kolekcji na targach ispo w Monachium1 punkt







