Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. JC

    JC

    Administrator


    • Punkty

      13

    • Liczba zawartości

      16 752


  2. Andi

    Andi

    Użytkownik forum


    • Punkty

      11

    • Liczba zawartości

      638


  3. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      11

    • Liczba zawartości

      7 223


  4. Plywak

    Plywak

    Użytkownik forum


    • Punkty

      6

    • Liczba zawartości

      2 046


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 07.03.2016 uwzględniając wszystkie działy

  1. JC w podróży Na szybko poskładałem filmik z jazdy w ośrodku Carezza w Południowym Tyrolu. Było obłędnie! PS. Carezza jest stacją, w której byłem pierwszy raz, więc z przyjemnością dodaję to miejsce do mojej stopki
    10 punktów
  2. 6.03. 2013 BIAŁY KRZYZ --- grupa skiturowców uczy się techniki i startuje na swój pierwszy spacer. kilkanaście osób idzie ze swoimi biegówkami na pętle i robi tam kilka km. Ja tez powoli zaczynam odczuwać pragnienie kupna biegówek . NA studiach one mi sie bardzo podobały lecz ciagle brak warunków śniegowych do tych nart. Kazdy podziwiał piękny domek z drewna . Na stoku warunki jak wszędzie wolny śnieg .a słoneczka brak .
    7 punktów
  3. Czarny gron - sobota .... na stoku dużo śniegu ale juz koło poludnia bardzo miękko . Zawody o Puchar Burmistrza na poczatku puszczano wg listy startowej i numerków a potem drobny haos i wg kolejki i podania nazwiska. Bardzo piękna Budka NAMIOT Startowy . lecz taka firma powinna zainwestować w bramki czerwone i niebieskie -to taka prośba do orgaznizatora.>Pytałem w Barze o skionline FORUMOWICzów i cisza. Spotkałem jednego z promotorów carvingu MARKA Ogorzałka. .
    4 punkty
  4. Niedziela: Plan był podobny, ale pogoda znowu pokrzyżowała szyki. Ponownie ruszamy po 7, jakoś k. 8 jesteśmy na Luckach. Wita nas ulewa złożona głównie z mokrego śniegu. Siadamy z okrąglaku i robimy przegląd sytuacji :smile: Kamerki pokazują, że na dole wszędzie deszcz ze śniegiem, wyżej śnieg, a południe we mgle. Żona nie ma kupionego na dziś karnetu, więc stwierdza, że nie chce się ruszać w deszczu i zostaje na Luckach. Ja mam karnet, więc koło 10 jadę na Priehybe, żeby obejrzeć pierwszy przejazd. Po drodze na trasach dosyć mokro. Na Priehybie można znaleźć miejsce przy samej trasie, trochę poniżej zakrętu. Ludzie hałasują dzwonkami, trąbkami i gardłami :smile: W sumie dosyć dobre miejsce, bo widać całą trasę przejazdu. Warunki na trasie dosyć trudne, bo wypada sporo zawodniczek, mocno daje śniegiem. Po każdym przejeździe "Slip crew" oczyszcza trasę. Z tego co widzę potem to wypadło ok. 20 z 60 startujących. Polka niestety, ale też wypada. Po 1 przejeździe wracam na Lucky, "jedynka" mokra i wyjeżdżona. Na Rovnej Holi trochę twardziej, jadę 5, ale już od niebieskiego krzesła robi się grząsko. Widoczność słaba, śnieg sypie w oczy. Wracam do żony i postanawiamy wrócić na kwaterę. Myślałem o wróceniu na drugi przejazd, ale wykończyła mnie ta pogoda oraz warunki na trasach i postanawiam odpalić Eurosport. Niestety, ale relacji brak :
    3 punkty
  5. Kilka zdjęć ode mnie. Gdy znajdę chwilę czasu napisze parę słów.
    2 punkty
  6. Ja pojechałem 50/50, żeby trochę pojeździć i przy okazji pooglądać zawody. Z tym pojeżdżeniem wyszło słabo, ale to przez pogodę. Na zawodach atmosfera bardzo fajna, radosna, zabawowa. Kibicują wszystkim zawodniczkom aż do nr 60 :smile: Organizacja bardzo dobra, przynajmniej z tej strony, z jakiej ja uczestniczę. Na Priehybie jest telebim w pobliżu stacji wysiadkowej z pomarańczowej kanapy. Jest telebim na mecie, jak również na Biela Put. Skibusy kursują nonstop, nie miałem problemu z poruszaniem się między Luckami, Zahradkami i Biel Put. Sobota:Ruszamy z kwaterki w Bodicach o 7, chwilę później dojeżdżamy do Parkingu Outlet. Tam stoi policja i nie puszcza nas dalej (naklejka, którą dostaliśmy od właścicielki kwatery nie uprawnia do wjazdu do doliny, a z tego co później mówiła, to nawet do Outletu na niej nie można wjechać, ale jakoś nikt się tym nie przejmował). Na parkingu przebieramy się i kilku minutach zabieramy skibusem na Lucky. O 7.30 rusza wyciąg. Zjeżdżamy na Zahradky. Tam niestety, z powodu wiatru nie chodzi brązowa kanapa, więc wyjeżdżamy pomarańczową na Priehybę. Pod koniec wyjazdu kanapą już nieźle zarzuca, więc trochę przechodzi mi ochota na jeżdżenie :smile: Na Priehybie oglądamy trasę, wiatr wieje podobno 70 kmh. Dowiadujemy się od obsługi, że zawody o godzinę przełożone. Idziemy do Funibaru, żeby sprawdzić, czy da się gdzieś w ogóle pojeździć. Niestety, ale powyżej Priehyby wszystko we mgle, na górze wieje, a południe też nie wygląda dobrze. No to zostajemy w barze, gdzie rozkręca się niezła impreza i jest dosyć tłoczno: Przed 11 podają, że zawody odwołane i przeniesione na poniedziałek. Zjeżdżamy na Zahradki "jedynką". Warunki ciężkie, trasa zryta i pokryta mokrym śniegiem. Z Zahradek jedziemy na Biela Put skibusem, żeby zerknąć jak to tam wygląda i pojeździć na Grandzie. Niestety, ale Grand też wyłączony, a nie przyszło mi jakoś do głowy, żeby wcześniej sprawdzić czy działa. Poszwendaliśmy się po okolicy i potem pojechaliśmy na Lucky. Tam niestety, ale też ciężkie warunki, więc za dużo nie pojeździliśmy.Tu widać jak wiatr wyginał tyczki: Plan był taki, że do 9 pojeździmy na Zahradkah, potem wyjedziemy na szczyt na jakąś kawę. Po kawie zjedziemy na Lukovą, żeby pooglądać zawody z miejsca startu. Niestety, ale się nie udało.
    2 punkty
  7. Dzisiaj odwiedziłem po raz pierwszy, mały jak na warunki alpejskie, ośrodek Carezza w Południowym Tyrolu. Jako, że śnieg nie przestał padać cały dzień spędziłem w lesie:D
    2 punkty
  8. Ustroń-CzantoriaO 8.20 jestem na parkinguParę aut już stoi,ogólnie jeżdzi może ze 20 narciarzy Tem plus 8 stopni na dole, plus 3 na górze,spory wiatr,miękkoCo do warunków to góra dobre warunki,bez przetarć,minerałów,troszkę drobnych gałęzi po mocnym wietrze w nocy :Od środka warunki dostateczne ,przetarcia,drobne kamyczkiNatomiast dół no to tu trzeba się już nieżle nastarać żeby nart nie zniszczyćPrzez pierwszą godzinkę można wszystko w miarę omijać ale póżniej jest już tylko gorzej i bez ubytków na ślizgu się nie obyłoPodsumowując i tak fajnie było :happy:
    2 punkty
  9. Tak sobie ostatnio szperałem chwilę w czeluściach internetu i poszukiwałem zawodów branżowych. Konkretnie szukałem czegoś, co mógłbym podciągnąć pod siebie, czyli jakichś zawodów dla finansistów, księgowych, itd. Niestety nic nie znalazłem... Aczkolwiek udało mi się natrafić na różne ciekawe propozycje. Tak sobie pomyślałem, że mamy na forum przedstawicieli różnych grup zawodowych i być może ktoś chciałby wystartować w zawodach swojej branży. Dlatego myślę, że moglibyśmy tu wrzucać informacje o tego typu zawodach. Coś, jak to, co robi nasz kolega piter3m. Ja natrafiłem na tego typu rzeczy: - Mistrzostwa Księży i Kleryków w Narciarstwie Alpejskim - MIstrzostwa Polski Branży Gazowniczej i Naftowej w Narciarstwie Alpejskim - Mistrzostwa Polski Parlamentarzystów i Samorządowców - Mistrzostwa Polski Branży Górniczej w Narciarstwie - Sporo różnych zawodów narciarskich dla policjantów - Mistrzostwa Polski Strażaków - różne zawody dla budowlańców, inżynierów, drogowców (w googlu wiele linków do wydarzeń archiwalnych) - Mistrzostwa Polski Lekarzy w Narciarstwie - Ogólnopolskie Mistrzostwa Radców Prawnych i Aplikantów w Narciarstwie Gdyby ktoś coś jeszcze miał, to zachęcam do udostępniania Jak sam na coś wpadnę, to będę wrzucał.
    1 punkt
  10. Byłem i widziałem. Jak zobaczyłem Jasną w kalendarzu Pucharu Świata to zarezerwowałem hotel na Zahradkach dla całej rodziny, mam najmłodszą 5 letnią narciarkę więc chciałem być blisko. W środku tygodnia postraszyli mnie telefonem, że będzie problem z dojazdem ale później okazało się, że dopiero od 18 w piątek. Nie potrzebny stres bo chciałem pojeździć na nartach w piątek. Warunki w piątek znośne i nie za wiele osób. W sobotę jak wiecie wiało tak, ze młodszą córkę mało nie porwało z Prehyby. Zawody odwołane.Chyba mam pecha bo co drugi wyjazd trafia mi się taki wiatr. Wieczorem wybraliśmy się skibusem z Zahradków do Jasnej na losowanie numerów startowych i szczerze to była totalna porażka organizatorów. Po prostu za dużo ludzi przyjechało. Samo losowanie fajnie prowadzone natomiast po losowaniu nie było praktycznie możliwości powrotu skibusem. Dosłownie setki, tysiące ludzi, dziki tłum. Po ok 20 min oczekiwaniu (ani jednego skibusa) zdecydowałem podejść do Grand Hotelu, aby zapytać o jakąś taksówkę. Taksówek hotelowych brak. Dostałem wizytówkę taxi ale numer był cały czas zajęty. Przesiedzieliśmy w lobby hotelowym ok 1,5 h sprawdzając co jakiś czas, czy tłum oczekujących się zmniejsza. Po 21 zobaczyłem, ze jest mniej ludzi i sądząc, że teraz to już lada chwila podjedzie 1 lub 2 skibusy i pojedziemy do hotelu. Niestety pierwszy podjechał po następnych 30 min, gdzieś tak o 21.45 częściowo załadowany i tu miała miejsce bardzo przykra sytuacja. Wziąłem córkę na ręce i podchodzę do autobusu (podjechał dalej i tak bym nie wsiadł) ale jakiś podpity Słowak wydarł się,że pcham się bez kolejki (chociaż na pewno bylem tam pierwszy ale po 30 min naszło się znów dużo osób)zwymyślał mnie i powiedział, że Polaków to oni nie potrzebują, przez co w mnie zagotowało bo widział że mam dziecko na rękach. Z pewnością nie widział wcześniej rodziny bo Słowaczka zawołała ich do sklepu aby nie marzli (są dobrzy ludzie). Naprawdę tłum nie przebierali w słowach bo praktycznie wielu czekało nawet i 2 godziny. Po tym incydencie podszedłem do policjantów i mówię, ze czekam długo i żeby odwieźli mi dziecko do hotelu. No i stał się cud. Facet zapakował nas 5 osób do radiowozu i podwiózł pod hotel. Zmieniam więc zdanie o słowackiej policji, która kojarzyła mi się do tej pory z mandatami. Ogromnym plusem oczekiwania w hotelu było to, że mogłem zobaczyć z bliska zawodniczki, a nawet zrobić zdjęcia m.in. syna z Fridą Hansdoter (niestety nie widziałem Mikaeli) W niedzielę pooglądałem zawody z Prehyby i pojeździłem do 13 tak aby wyjechać przed zakończeniem 2 serii. Moim zdaniem dojazd do doliny jest zbyt wąskim gardłem dla tylu ludzi. Wyjeżdżając widziałem parkingi zajęte do samego Milulasza. Nie chcę nawet myśleć jak długo ludzie wyjeżdżali po zawodach. Jak byłem na zawodach w Schladming (tydzień zamykający Puchar Świata w 2012) to wyłącznie kilku tras nie było nawet odczuwalne, a jeszcze można było pojeździć na tyczkach po treningu zawodników. Podsumowując. Za mały ośrodek dla tylu chętnych widzów. Natomiast przygotowanie tras, miejsc dla widzów i starania aby usunąć śnieg oceniam bardzo pozytywnie. Pogoda niestety nie dopisała. Pozdrawiam.
    1 punkt
  11. Dzięki Tadziu za sprostowanie :wink: Zatem podwójne i pojedyncze wzmocnienia titanalowe :biggrin:
    1 punkt
  12. Nie tytanowe tylko titanalowe. Kluczem w tej nazwie - titanal - są te dwie literki al. Titanal to stop aluminium z kilkoma innymi metalami (do 8%) czyli dural. Titanal to dural o najwyższych parametrach, ale tytanu w nim jest około 1% (słownie: jednen procent :biggrin:). Oczywiście w wypocinach działów marketingu titanal często zmienia się w tytan. Ale to tylko ignorancja pracowników tych działów albo bezczelne kłamstwo... Tadek
    1 punkt
  13. Chyba się "przejęzyczyłeś". Chodzi o La Nińa (z hiszp. dziewczynka). Z tego co czytałem, to el Nińo był bardzo silny, ale bardzo szybko osłabł.
    1 punkt
  14. Oczywiście pisałem o Arva 32 Właśnie otrzymałem czerwoną Arvę 18:happy: @Wujot miałem podobne wątpliwości ale jestem bardzo mile zaskoczony. Plecak mimo że waży 0,6kg jest sztywnyma chowane zapinane i zaciągane pętle do przypięcia ukośnie nart (dlatego ich nie widać na foto) i parę fajnych patentów:- regulowana wysokość pasa piersiowego,pas zapinany klamrą z gwizdkiem - usztywniony, pas biodrowy zapinany na sprzączkę- usztywnione, regulowane pasy ramienne- usztywniony panel tylny z wentylacją pleców - chowane pętle do przytroczenia nart i czekanów- duża kieszeń przednia zapinana na zamek – wewnątrz kilka kieszonek – kieszeń na bukłak z wyjściem- spora komora główna zapinana na zamek.Do tej pory używałem 30l ale często wydawał mi się za duży.Myslę że Arva 18 spisze się nie tylko na skiturach, a sklep skialpshop polecam.
    1 punkt
  15. Można powiedzieć że Słowacy dali radę Trasa przygotowana bardzo dobrze, nie było widać żadnych dziur czy nierówności. Gigant bardzo udany:) No a teraz posprzątać zabawki i oddać trasę narciarzom:)
    1 punkt
  16. U mnie znów problem z dodawaniem zdjęć: nie mogę tego zrobić ani w wątku, ani w galerii. W obu przypadkach wyskakuje jakiś dziwny błąd... : A miałam umieścić relację z naszego wyjazdu :mellow:
    1 punkt
  17. Co do sklepu to absolutnie mogę go polecić wydałem tam pewnie parę K złotych. Co do plecaka - potężne wątpliwości. - brak komina a życie pokazuje, że to element niezbędny - słaby system nośny (będzie niezbyt wygodny) Nie jest dla mnie jasne jak ma być mocowana narta przy skośnym ustawieniu (no bo nie przez te pętle pod zamkiem) Najogólniej ten plecak nie wypełniony sprzętem będzie zachowywał się jak ścierka a jak będziesz coś musiał dopchnąć to się to okaże niemożliwe. Pozdro Wiesiek Z moich obserwacji wynika, że łatwo plecaki do pojemności 30 litrów przerobić na to "sportowe" mocowanie Dynafita a wtedy reszta jest po prostu niepotrzebna. Podejrzewam, że Dynafit mógł opatentować to swoje rozwiązanie i dlatego reszta go nie stosuje. Ale nas to nie dotyczy. Na szybko tutaj są dwa ciekawe plecaki w dobrych cenach. Pierwszy znam (bo kumpel używa) https://www.decathlon.pl/plecak-do-narciarstwa-skiturowego-20-l-szary-id_8226727.html Gdyby nie brak komina i paru litrów pojemności to byłby rewelacyjny. Ale system mocowania, "szybka" kieszeń na raki czy harszle są świetne https://www.decathlon.pl/plecak-do-narciarstwa-skiturowego-30l-matrix-mbs-id_8286692.html Jest jeszcze w ofercie plecak Dynastara Cham 40 litrowy ale tego bym absolutnie nie polecał Plecak skiturowy powinien być przede wszystkim bardzo dobrym plecakiem trekkingowo-wspinaczkowym. Z reguły nie ma tam problemów z dopinaniem nart. Skośny układ łatwo można dorobić w mniejszych plecakach. Na husara jest wszędzie (w większych). Bez dokładnej kontroli "organoleptycznej" nie widzę szans na dobry zakup.
    1 punkt
  18. A mi się podoba.. ale... Polecam użyć czegoś do stabilizacji filmu (nie Youtube ;-P bo strasznie niszczy film). Ja używam vReveal (Wersja próbna :-P) - niestety po stabilizacji troszkę jakość spada ale znośnie - można tam też "podciągnąć" inne parametry np. kontrast, zlikwidować ziarno itp.
    1 punkt
  19. Tak dzisiaj jest gigant. Szukam godziny ale nie ma nigdzie:/
    1 punkt
  20. 1 punkt
  21. Rowerowo pozdrawiam z Żaru, warunków narciarskich brak za to rowerowe super, szosa sucha![ATTACH]29490[/ATTACH]
    1 punkt
  22. Białka dzień drugi. Jak pisałem wcześniej z samego rana dwie godziny ujdzie. Ja dziś po godzinie odpuściłem bo bardziej przypomina to narciarstwo wodne niż zjazdowe. Jest parę minut po 10 i jest totalny kataklizm pogodowy i nartowy, ale cóż zrobić. Tak z samego rana To tyle, zobaczymy jutro, ludzi trochę może ubędzie to może będzie ciut lepiej. Wysłane z mojego SM-G900F przy użyciu Tapatalka
    1 punkt
  23. Wczoraj byłem na Poniwcu w Ustroniu. Córka na szkółKe, a ja - na stok ! Warunki bardzo przyzwoite jak na temperaturę +6. Rano stok dobrze przygotowany, ale juz od 8.00 dość miękki. Po 10 zaczęły wychodzić pierwsze minerały, ale tylko na samej gorze i samym dole, spokojnie do ominięcia. Koło południa juz wiadomo: duże odsypy, troche lodu, dół brązowy, ale generalnie nie było tragedii. Do 13 wyjeździłem sie przednio Frekwencja koło 13 Pierwszy raz byłem na Poniwcu i bardzo mi sie podoba: fajnie nachylony stok, mało ludzi , nie ma "jobla" z głośników , widokowo fajnie położony. Na poranny trening idealny Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
    1 punkt
  24. Czyli zgadzamy się prawie we wszystkim, z wyjątkiem tego, czy pierwsze sklepowe slalomki są podobne, czy mocno się różnią. :smile: Nie wiem, może akurat te na których tego dnia jeździłem były przez przypadek bardzo podobne? Może, gdyby testy w których brałeś udział, były na stromej oblodzonej trasie, Twoje odczucia byłyby inne? Może ja po prostu za słabo jeżdżę, żeby te różnice wychwycić??? Nie wiem. Z drugiej strony, tego samego dnia jeździłem na 3 różnych drugich slalomkach. Różnica pomiędzy obiema grupami baaaardzo duża. Zaskakująco duża. Chodzi o trzymanie na stromym, oblodzonym stoku. O dynamikę skrętów. Czyli wszystkie pierwsze slalomki doskonałe, dwie drugie mocno średnie, jedna dobra. Ale jeśli ktoś, by porównywał narty z obu grup na płaskiej trasie, na miękkim śniegu, w odstępie np. miesiąca, to możliwa jest odwrotna ocena... :biggrin: :eek: :eek: Przy okazji, dwie drugie slalomki były bardzo podobne, ale jedna odstawała in plus, choć nie w skali trzymania na twardym. Nawet nie bardzo potrafię opisać dlaczego. Chyba chodziło o płynność skrętów. To było 3 lata temu... nie bardzo pamiętam :eek:, choć chyba zaraz po jeździe też nie potrafiłem dokładnie sprecyzować różnice pomiędzy nartami Stoeckli Laser SC a pozostałymi dwiema drugimi slalomkami. Co do ostatniego Twojego zdania to mam oczywiście sprzeczne odczucia... :smile:: Jeśli chodzi o wybór grupy, to naprawdę warto jeździć na różnych typach nart przed wyborem tych dla siebie. Próbowanie konkretnych nart, a nawet grupy może skutkować odrzuceniem doskonałych, bo wymagających długiej adaptacji, albo poprawienia techniki. Jest duża szansa, że nie zdecydował bym się na Dynastary CR 74 pro po godzinie jazdy na twardym i szybkim śniegu. Na zakończenie uwaga ogólna już oczywiście nie do Ciebie... Jeśli ktoś myśli, że może porównać narty na których jeździł w odstępie 2 tygodni, przy innym śniegu i innym stoku to jest w błędzie. Co nie oznacza, że nie należy jeździć na jak największej ilości nart. Należy! Przy każdej okazji trzeba się zamieniać, pożyczać itd. Tadek
    1 punkt
  25. JC w podróży Dzisiaj był POWder day!!! Sypało cały dzień i sypie dalej. Pierwszy raz, od zakupu kilka lat temu, mogłem sprawdzić narty Fischer Watea 114.
    1 punkt
  26. ...po kilku dniach "szarówy" w środę przyszło słoneczko:)Inna pogoda, inny śnieg:) Górna stacja Finkenberg. O dziwo mniej ludzi niż w poprzednie dni. Jak widać pogoda dopisała, można z przyjemnością poleżeć, choć na foto dobrze nie widać słoneczko spore Radość była tak do 12-13 godz. Po takich widokach to nawet do WC się nie chciało a co dopiero o jeść.No i piątunio, ostatni dzień i nagroda,widzicie te niebo? , właśnie:) Wymarzony, nazwany przeze mnie "francuski sztruksik" i ta przejrzystość Nieustanne 6 godz doginania, z małą przerwą i....i niestety koniec:/ Powrót, wyjazd odkładam na późne popołudnie, powinno być już lżej na drogach:)PSStarałem się jakoś zedytować post, tak aby był bardziej czytelny ale jakoś nie umić
    1 punkt
  27. Obrażasz wielu ludzi. Chciałbym zobaczyć twój styl jazdy, obyś sam na barana nie wyszedł.
    1 punkt
  28. Właśnie moim zdaniem Białka jest BARDZO atrakcyjna terenowo dla dużej grupy osób. Proste, szerokie trasy, które ściągają całe rodziny. Do tego jest miejscem modnym, obok jest Zakopane z Krupówkami, które jakie by nie było nadal uchodzi za zimową stolicę, są termy. Nawet po zrealizowaniu wszystkich planowanych inwestycji Szczyrkowi zajmie ładne parę lat ściągnięcie tylu narciarzy co w Białce.
    1 punkt
  29. Cześć Tadeusz. W zeszłym roku miałem przyjemność uczestniczenia w Word Ski Teście. Przed tą imprezą myślałem podobnie do Ciebie... a tak naprawdę, wg mnie ocena jest bardzo prosta i łatwa (warunki na stoku chyba nie mają aż tak dużego znaczenia). ...ależ jakie było moje zdziwienie, w trakcie trwania tej imprezy, w czasie jazdy, gdy okazało się, że pośród wielu SLek są tak wielkie różnice w komforcie jazdy dla mnie - ocena subiektywna. Szczerze, to tylko 3 pary desek mi się podobały - reszty nie chciałbym nawet za darmo aż takie to były różnice. A najfajniejsze w tym teście było to, że Salomony X-race, na których jeżdżę na codzień nie okazały się dla mnie najlepsze mimo dużego objeżdżenia tej narty. Jeśli chodzi o Atomica konkretnie - to mnie osobiście mocno rozczarował. Moje typy z tego testu: 1. Rossignol. 2. Salomon. 3. Dynastar. A jeszcze śmieszniejsze jest to, że będący na tym teście Piotr_67 w pierwszej trójce wytypował zupełnie inne deski (w sumie mnie to nie ździwiło bo obydwaj z Piotrem preferujemy na co dzień zupełnie inny styl jazdy)... ...z całą pewnością na dobór idealnej dla siebie narty mają osobiste preferencje narciarza - to jest moja opinia... ...dlatego uważam, że przed kupnem nart warto je wypróbować na stoku.
    1 punkt
  30. Przepraszam ale zupełnie się z wami nie zgadzam. Wyjaśnię: - Solisko chodzi to OK, ale działa w tym momencie powiedzmy 900m tras, a pozostałe 12-15km tras na Pilsku leży ugorem, albo działa przez kilka dni jak akurat trochę napada. Jak taki ośrodek ma zarobić na siebie kiedy ma zamknięte 85-90% tras przez większość sezonu? - Nowe krzesło na COS jest potrzebne? Serio? Chyba tylko w takim celu, żeby rano Cię wrzucić na górę, a po południu dostarczyć na dół. Po jakiego grzyba krzesła/gondole kiedy trasy przy nich są zamknięte? Ludzie chcą przyjechać pojeździć, a nie przyjadą jak 50% czy 80% ośrodka jest zamknięte. Budowanie nowych wyciągów to tylko koszty, a perspektywy przychodu nie dają bez naśnieżonych tras. W pełni funkcjonujący ośrodek przez 3-4 miesiące w roku już daje perspektywy dużych przychodów i potem można inwestować w kolejki. Serio przykładem zarządzania niech będzie Białka, która tereny do jazdy ma słabe, ale sposób ich wykorzystania jest dużo ponad normę. Ludziska tam jadą bo wiedzą, że będzie czynny cały ośrodek.
    1 punkt
  31. Dzień 3, pierwszy raz w życiu ucieszyłem się że będę odśnieżał auto na świeży opad wszyscy czekali . Szybki wjazd, na szybko wbijam się na 31 i dalej za ciosem, gdzie oczy poniosą Niestety od godz 10 to jakaś plaga egipska chyba dotarła, po wyjściu z kanapy trudno przebić się do zjazdu. Czegoś takiego to nawet w Szklarskiej nie widziałem Przerzuciłem się na drugą stronę, podobnie. O 12 godz postanowiłem poluzować, zjechałem do wagoniku. Pozostały czas dnia przeznaczyłem na "suweniry" Będąc w Mayrhofen zrobiłem kilka fotek. Zjeżdżające wagoniki do centrum. Tu widać wejście do stacji ....a tu kilka z samego centrum "Majer" Przede mną jeszcze 4 dni
    1 punkt
  32. Szkoda że SB nie jedzie- zna się na nartach,ma doświadczenie i merytorycznie i fachowo by wszystko opisał(kiedyś czytałem jego relacje z WST)..Czekam na relację JC z testu.pozdro.
    1 punkt
  33. Zillertal 20-27 luty 2016Wygląda na to, że warunki dosyć mgliste w tym tygodniu.Póki co mój zeszłotygodniowy pobyt w Zillertalu obfitował w słońce i bajeczne widoki.Ze względu na lokalizację między Zell am Ziller a Mayrhofen, w pierwszym dniu nartowania padło na ten drugi ośrodek. Pogoda lekko pochmurna, ciepło (+5 st C) i wietrznie (zamknięta gondola 150er Tux do popołudnia), ludzi sporo, w końcu niedziela, lekki tłok do kanapy na Horberg (20 minut stania!), ogólnie dzien na rozgrzewkę - przejechane ok. 41km i 6 tyś. vm deniwelacji (wg Skiline Calendar). Śnieg w tych warunkach dosyć ciężki, pod koniec dnia ciapowaty. W 2. dniu dla ochłody Hintertux, a tam na górze... 0 stopni! Oczywiście słońce, dopiero popołudniu lekkie zachmurzenie. Trasy przygotowane, lekko zmrożone, na 2-ce mniej przyjemnie (lodowaty podkład i luźna posypka na nim). 3. dzień poświęciliśmy dla Zillertal Areny - od Rosenalm do Konigsleitenspitze. Ośrodek super, wciąż ciepło, na czarnej 36-tce tłumy, muldy i ciężki śnieg, ale pozostałe trasy bajka. robimy 52km i 7,7 tys. vm. W 4. dniu ochłodzenie i piękne słońce - czas na Hochzillertal i Hochfugen dzień jakoś na luzie, zanotowano przejechanych tylko 36km ale 6,88vm. Co tu dalej? Na razie pogoda umożliwiła wyjeżdżenie się już w głównych ośrodkach, to może by skoczyć nieco w bok do Konigsleiten i Hochkrimml? Tak robimy, dzień z chmurkami, ale wysokimi, dopiero pod koniec dniówki zjeżdżamy w śnieżycy czerwoną 52-ką na parking Gerlospass. 60km i 6,9vm. Ostatni dzień przeznaczamy na powtórkę z rozrywki czyli piękne słońce, lekki mrozik na Hochzillertal i Hochfugen. Trasy nieco bardziej zatłoczone (piątek) ale warunki bezbłędne. Zaliczamy chyba wszystko co się da, koncząc zjazdem na parking 1-ką. Jedynka na dole mocno "nieświeża" - sztuczny śnieg wymieszany z czym się da ale wielu chętnych na zakończenie tygodnia narciarskiego zjazdem aż do dołu. Mimo późnej pory na trasie tłum, który walczy mniej lub bardziej udanie z trudnymi warunkami. Na zakonczenie 42km i 8,5tyś. vm. podsumowując: FANTASTYCZNY TYDZIEŃ!
    1 punkt
  34. Snowpark jest rozpierdzielony… Mimo wszystko – po pierwszych zjazdach jest nieźle. Twardo, szybko…a lód w sumie nie przeszkadza. Autor 1000sięcznego posta jest szczęśliwy… Wraz ze zmrokiem schodzę z górki. Nocuję niedaleko, więc na drugi dzień obiecuję sobie być na otwarciu. Dzisiejszy poranek jest mroźny ale skąpany w Słońcu. Ponownie droga przy Drzewie Drzew. W miejscowości Samsonów krótka przerwa na spojrzenie w stronę ciekawych ruin… Ruin Huty „Józef” z 1818 roku. Historia Samsonowa jest związana z przemysłem hutniczym. W roku 1594 Łukasz Samson herbu Topór, łowczy królewski (od niego pochodzi nazwa miejscowości) przejął istniejącą tutaj kuźnicę. W XVI w. i XVII w. włoscy dzierżawcy przekształcili kuźnicę w nowoczesną hutę (wybudowano wielki piec) - stało się to za sprawą rodziny włoskich przemysłowców - Cacciów z Bergamo, których sprowadził król Zygmunt III Waza. Projektantem wielkiego pieca był Hieronim Caccio. Zakład Cacciów nastawiony był głównie na produkcję wyrobów dla wojska, produkował szyszaki, pancerze, piki, pałasze i broń palną. W 1633 prawa do huty Cacciowie odstąpili Bernardowi Servalli, Piotrowi Gianotti i Janowi Gibboni. W 1709 zakład z okolicznymi dobrami przejęli biskupi krakowscy, drugi piec w Samsonowie wybudował biskup Kajetan Sołtyk. W następnych latach oraz w czasie zaboru austriackiego i Księstwa Warszawskiego huta funkcjonowała z różnym skutkiem. W 1817 r, z inicjatywy Stanisława Staszica, rozpoczęto budowę nowej huty "Józef" (wielki piec, odlewnia, modelarnia, suszarnia), kamień węgielny pod budowę nowego pieca, opalanego węglem drzewnym, podłożył w 1818 r. namiestnik Królestwa Polskiego Józef Zajączek. Huta czynna była do 1866 r. W roku 1844 i 1848 miały tu miejsce poważniejsze pożary. Zakład zniszczony został ostatecznie przez pożar, który wybuchł w nim w roku 1866. W czasie I wojny światowej Austriacy zniszczyli część istniejących wówczas zabudowań fabrycznych. Ruiny huty zostały zabezpieczone w latach 1981-1983 i udostępnione zwiedzającym. W okolicy, po drodze można zaobserwować (niestety) niszczejące, piękne zabudowania wiejskie (jest tutaj sporo podobnych obiektów): Na miejscu jestem kilka minut po 10. Trasa jest najwyraźniej mocno odmieniona. W nocy chodziły armaty, rano ratrak. Spojrzenie od dołu: Jeszcze raz – tym razem zdjęcie z podróży Talerzykiem: Narciarzy rano nie było również zbyt wielu… …ok. godziny 12 zaczęło ich przybywać – nie na tyle by tworzyły się kolejki. Widok z góry z dnia dzisiejszego: Zaskakujące jak sytuacja może się odmienić w ciągu jednej nocy. Ok godziny 13:30 awaria wyciągu: …i tu wielkie brawa za szybkość reakcji i naprawę Sprzętu w ciągu kilku minut przez obsługę Ośrodka. Jeżdżę do godziny 16:30 zaspakajając narkonarciarską przypadłość. Wyrypany i bardzo zadowolony z wyjazdu wracam wieczorem do domu i czym prędzej popełniam ten oto 1000czny post. Na koniec filmik ze zjazdu: [YOUTUBE]http://www.youtube.com/watch?v=UpINGzTCZm0[/YOUTUBE] Polecam Świętokrzyskie do nartowania i pozdrawiam marboru
    1 punkt
  35. Dla chcących odwiedzić "moje" egzotyczne strony - nie tylko narciarsko: jeszcze jedna informacja godna zaznaczenia na drodze wycieczki narciarsko-"krajoznawczej". W miejscowości Tumlin znajduje się jeszcze jedno miejsce godne odwiedzenia. Jest to Kościół parafialny wzniesiony w 1599 roku i rozbudowany w XVIII wieku. Na południowej Jego ścianie: prezbiterium, późnorenesansowa tablica erekcyjna. Są w Nim ołtarze boczne, barokowe z obrazami Matki Bożej i Św. Antoniego. W ołtarzu głównym z 1880 roku obraz z Ukrzyżowania, Serca Pana Jezusa i Niepokalanego Poczęcia. W XX wieku kościół został oblicowany płytami z czerwonego piaskowca, wydobywanego w miejscowych kamieniołomach. W kruchcie tablica upamiętniająca poległych partyzantów i pomordowanych mieszkańców okolicznych wsi. Zdjęcia tego niewątpliwie obiektu muzealnego, znajdującego się na wysokim wzniesieniu obejrzycie na: http://www.zagnansk.pl/asp/pl_start.asp?typ=14&menu=161&strona=1
    1 punkt
  36. …no tak… To już mój 1000 post na Forum Skionline. Ponieważ ten jubileusz należało jakoś uczcić – postanowiłem napisać obszerną relację z dwudniowego wypadu na świętokrzyskie narty – do Tumlina. Hm, szkoda, że nie mogłem podzielić się z Wami bardziej alpejskim klimatem…no ale cóż – postaram się zaciekawić Was miejscem, które nie jest zbyt popularne, zbyt znane. Jadąc z Radomia Trasą nr 7, za miejscowością Gózd skręcamy w prawo w stronę miejscowości Zagnańsk. Między powyższą miejscowością a Samsonowem znajduje się najokazalsze drzewo w Polsce: Dąb Bartek. Wiek tego drzewa oceniany jest wg najnowszych badań dendrochronologicznych na 645-670 lat. Dokładny wiek jest niemożliwy do ustalenia, ze względu na spróchniały środek pnia. W okresie międzywojennym wiek tego dębu oceniano nawet na 1200 lat. Od 1952 dąb uznany jest za pomnik przyrody. W 1934 sąd konkursowy pod przewodnictwem profesora Władysława Szafera uznał Bartka za "najokazalsze drzewo w Polsce". Według jednej z legend Jan III Sobieski i Marysieńka ukryli w Dębie Bartku skarby. W dzień pierwszy mojego wypadu – jestem na miejscu ok. godziny 14. http://tumlin-ski.prv.pl/ Wyciąg znajduje się na zboczu góry Wykieńskiej (409 m n.p.m.) Ponieważ w ostatnim tygodniu ponownie w Polsce zagościła odwilż mam obawy co do warunków…tym bardziej, że w czwartek padał deszcz a temperatura była na sporym +. W sobotę po mroźnej nocy temperatura jest pod kreską. Zanim zabiorę Was na Stok wstąpimy do karczmy (w późniejszej części relacji widok z zewnątrz na filmiku) gdzie dominuje narciarstwo i wiedźmiarstwo… Jest tutaj dużo miejsca dla głodnych i spragnionych narciarzy: Klimacik podtrzymuje rozpalony kominek i starodawne narty na ścianach: Po małym posiłku – wróciłem do auta po sprzęt i skierowałem kroki do kasy. Cena za jeden wjazd talerzykiem 2,8zł. Pierwsze spojrzenie na Stok: Na pierwszy rzut oka widoczne są duże straty wyrządzone dodatnią temperaturą ostatnich dni. Ludzi praktycznie nie ma w ogóle… Czynna jest jedynie główna trasa. Trasa mniejsza nie ma praktycznie w ogóle pokrywy śnieżnej: Jest twardo ale warstwa lodu miejscami nie jest zbyt imponująca…w szczególności blisko orczyka oraz na drugiej stronie. Lód + delikatny śnieg – zmrożony cukier. No i jestem na szczycie…
    1 punkt
  37. Beskidzką przygodę skończyliśmy dzisiaj na Czantorii w Ustroniu. Plusy: - krzesło uruchomiono 20 minut przed czasem, - trasa czerwona bardzo dobrze przygotowana (zauważyłem jedno przetarcie w górnej partii Stoku), - długość i urozmaicenie stoku, - piękne widoki, - patrole GOPR – natychmiastowa pomoc dla Dziewczyny, która złamała rękę. Minusy: - ceny (kaucja za skipass 20zł), - nieprzygotowana trasa niebieska, - wąsko, - po 11 – tłum ludzi. No to w górę szybkim krzesłem: Pierwsze spojrzenie na Stok: No to co? Jedziemy? Rzut okiem w dół na najtrudniejszy Tu fragment Zjazdu: Naprawdę jest tu pięknie… Kolejny fragment Trasy: …i kolejny… …i jeszcze kolejny… …aż do kolejki: Podsumowując. Jadąc w Beskidy i wybierając ośrodki posiadające koleje krzesełkowe. Po pierwsze – należy meldować się na samo otwarcie – gwarantowane 2 godziny intensywnej jazdy w dobrych warunkach, bez kolejek. Po drugie – z wieczorną jazdą należy dać sobie spokój. Po trzecie – należy wybierać Trasy wymagające – tam jest najmniej narciarzy. Co bym wybrał gdybym jechał na jednodniowy wypad? Stożek. Pozdrowienia dla Skionline: marboru
    1 punkt
  38. johnny, no proszę nie przesadzaj, bo zaczynam się czuć zawstydzony Ponieważ wczoraj byłem troszkę padnięty, to zapomniałem dopisać, że przed weekendem miałem cały czas kontakt z KP, który wybierał się ponartować w polskie lub słowackie Góry. Mimo dużej chęci na kolejne WZF - szczerze doradziłem Krzyśkowi by pojechał do naszego południowego Sąsiada na narty...ciekawe, czy już wrócił? KP - oczywiście czekamy na Relację. W trakcie pobytu byłem również w kontakcie z Ewą78...niestety złośliwość rzeczy martwych nie pozwoliła nam się spotkać ... Ewo, co się odwlecze to nie uciecze Kilka słów odnośnie podsumowania, które zamieścił johnny w wątku "Warunki...". Jeśli chodzi o koszt wypadu w Beskidy (jedzenie, benzyna, karnety itd) - to 900zł. Przeliczając, to wypada 225zł dziennie (4 dni). ...naprawdę niewiele trzeba byłoby oszczędzić na wypad alpejski. Więc, jeśli ktoś nie ma sentymentu do Polskich Gór należałoby się zastanowić nad zasadnością dłuższych pobytów w rodzimych stronach.
    1 punkt
  39. Moja beskidzka wyprawa zaczęła się w środę późnym popołudniem. Baza – Wisła. W Katowicach zaczyna padać śnieg. Gubimy drogę i niestety jedziemy drogą przez Szczyrk…będą nici z wieczornego szusowania. Jak patrzę na Golgotę i orczyk podobny do tego na Telegrafie w Kielcach…trochę mi się chce śmiać. Decydujemy! – Szczyrku nie odwiedzimy, będziemy się starali wybierać Stacje, które posiadają Krzesełka. Na miejscu jesteśmy ok. 20. Kolacja i lulu – pobudka o 6 rano. Rzut oka na Naszą piękną kwaterę: Pierwszy dzień postanawiamy potraktować ulgowo – łagodne Stoki. Zaczynamy od: Już na dole widzimy, że nie wszystkie Trasy są czynne i nie wszędzie warunki są ok. Na wyciągu jesteśmy 10 minut po otwarciu, pada intensywny śnieg. Niebo zachmurzone, sztruksik jest przykryty delikatną warstwą puchu. Po w miarę nachylonym początku jest tu dosyć długie przepłaszczenie, potem wąskie gardło i szeroka, płaska końcówka. Ogólnie – nic specjalnego. Po dwóch godzinach szusowania – na Górze oto taki widok… …drobne kamyczki. Wraz z poprawą pogody: Zaczyna robić się tłok. Turyści, rodziny, dzieci po śniadaniu meldują się tłumnie na Cieńkowie. Ostatnie zjazdy poprzedza duża kolejka (ogólnie kolejki będą w tej relacji w Oskarowej roli): Podsumowując najkrócej – to była moja pierwsza i ostatnia tu wizyta. Górka nieszczególnie ciekawa – jak dla mnie zdecydowanie za płasko i tłumnie.
    1 punkt
  40. …przechodzimy na drugą stronę ulicy. Cóż – jestem w grupie i niestety nie jestem kierowcą…muszę się dostosować. Klepki. …witają nas… Widok na „ściankę”: A tak na poważnie – to chyba nawet w świętokrzyskim nie ma łagodniejszej górki do nauki narciarskiego fachu. Rodziny z małymi dziećmi, wybierając to miejsce na pierwsze kroki swej Ski przygody – wybierają bardzo dobrze. Jest tu bardzo szeroko, łagodnie, równo. …na dodatek niewielka Ośla łączka: Narciarze nawet delikatnie zaawansowani – nie mają co tu robić. Autor z widokiem na Cieńków: Udajemy się na obiad. Po obiedzie – wieczorna jazda w Istebnej. Jestem tu pierwszy raz… Moja ocena tego miejsca jest Masakryczna: …bardzo szeroka łąka, charakteryzująca się dużą ilością muld, kamieni i małą ilością śniegu. Nachylenie stoku – śmieszne. Totalna Porażka – witająca narciarzy zarówno na dolnej jak i na górnej stacji armatami. Uwaga – nie zdejmować gogli! Widok z góry: Kończymy pierwszy dzień zażenowani.
    1 punkt
  41. W piątek dzień zaczynamy od Stożka. Pogoda idealna. Mróz, Słoneczko…a na dodatek zjeżdżam pierwszy z góry… Na początku wszystko wygląda pięknie: Zdecydowana poprawa humoru… Tym bardziej, że jeżdżę w Skionlinowym, fantastycznym towarzystwie: …o czym, wcześniej informuje na łamach forum Maciej. Ha, ha, ha…to pewnie Figo wysyła na WZF przedstawiciela Bielskiej „mafii”. Preferujemy zjazdy czarną trasą (lewą stroną Stoku): Relacja Johnnego w pełni oddaje urok tego ranka i popołudnia (autor na tle Czarnej): …i nawet pomimo tego, że po kilku godzinach jazdy wyłażą ze śniegu kamyczki… …że niebieska zamknięta… Należy Stożek pochwalić. Za wzorowe przygotowanie Stoku – pomimo niedawnej odwilży, za ceny, za brak kolejek: Bardzo pozytywna połowa dnia. Dzięki „J Narciarzu” za spotkanie, za to że stanąłeś na wysokości zadania i przyjechałeś.
    1 punkt
  42. Niestety końcówka dnia nie była już tak fajna. Dlaczego? Nowa Osada – kolejna porażka. Kolejki, popsuta taśma na Wyciągu, mega muldy, tłumy itd… Okiem w górę: Okiem w stronę bramek: Widok z wysokości… …i z górnej Stacji: Ogólnie – odradzam w czasie ferii Ośrodki z płaskimi Stokami.
    1 punkt
  43. Sobotni Soszów zaczynamy punktualnie o 8 rano. Pogoda nadal dopisuje. Humory drugi raz poprawiają się zdecydowanie. Ośrodek Trasy ma przygotowane bardzo dobrze. Ludzi do godziny 13 nie ma tylu ilu się spodziewałem (w tamtym roku – w weekend był koszmar). Widok na Czerwoną przy krześle: Krótki fragment Czarnej: Nawet pod orczykiem sztruksik trzymał się długo: Minusy Soszowa: - orczyk na szczyt uruchamiany jest o 9 (przez godzinę czerwona cierpi), - dostępność do toalet (wszędzie płatne), - orczyk na niebieskiej włączany jest bardzo późno…poza tym psuje się co chwilę (spadła dwukrotnie lina), - bardzo negatywny nadzór GOPR. Widok na niebieską ze szczytu: …z połowy: Po 13 – awaria orczyka z niebieskiej i gęstniejący tłum: Polecam nowy, mały Bar „U Moni” znajdujący się po środku Trasy Czerwonej. Tanio (kiełbaska 6zł – u Góry 12zł) – bardzo miła obsługa, jedzonko smaczne. Gdy wyjeżdżaliśmy zdarzył się wypadek. Człowiek leżał bez ruchu ok. 50 minut na Stoku i nikt mu nie pomagał. Wielu narciarzy dzwoniło do GOPR, Policji…niestety – zainteresowanie żadne. Posterunek spod numeru 112 (Cieszyn) w sposób bardzo arogancki zbył nas – podając telefon do GOPR…tu niestety mimo wielu prób nie dodzwoniliśmy się. Wielki Negat dla Soszowa – tym bardziej, że Człowiek cierpiał na wprost olbrzymiej Stacji Dolnej Kolejki. Oto Polska właśnie…Kasa, Kasa, Kasa…a w przypadku Soszowa – za jazdę duża kasa. Foto z parkingu w stronę poszkodowanego:
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...