Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
15.03.2016 - 15.03.2016
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 15.03.2016 uwzględniając wszystkie działy
-
Maria Alm - foty Ani Środa i czwartek prawie w pełnym słońcu. Wreszcie mogliśmy nacieszyć się widokiem gór. Do tej pory myślałem, że szczyty porośnięte są lasem. Okazało się inaczej. Do tego trasy przez większość czasu (do 12-13) przyjemny betonik. Nawet na niebieskich trasach można było mocno cisnąć, jak ktoś miał ochotę. Każda dziura, każda hopka widoczna. Lepszych warunków nie można mieć. .....i gaz do dechy..... Pozdrawiam serdecznie.15 punktów
-
Dopiero wróciłem z 6-dniowego pobytu w Jasnej, a nie bardzo lubię pisać z telefonu (+ kiepski internet), więc teraz krótka relacja:Z tych 6 dni większość była słoneczna - pogoda popsuła się dopiero w sobotę (zgodnie z przepowiednią Przemka i Krzyśka, których spotkałem w piątek na piwku przy hotelu "Kosodrevina" i których prognoza okazała się trafniejsza od meteo.sk). W sobotę faktycznie ledwo co było widać, a że dodatkowo trochę się przeziębiłem, zrobiłem sobie przerwę w jeździe (dodatkowo zniechęcały tłumy w weekend). Prawdziwa "perełka" przywitała mnie w poniedziałek w postaci całkowicie bezchmurnego nieba i dużo mniejszej ilości ludzi. Dziś rano zaskoczył mnie zupełnie inny widok z okna pensjonatu w Demanovej, czyli nowy śnieg.Ogólnie warunki do jazdy są niezłe - jak już wspomniano, tylko na trasie 33 w dolnej części jest sporo luźnych kamieni i śniegu zmieszanego z błotem, choć jest go sporo. Mimo wszystko, ta trasą jeździło mi się przyjemniej niż na górze w tych tzw. żlebach, gdzie śnieg był trochę dziwny - już prawie od rana drobne grudki lodu i nierówności. Zwłaszcza na 33a i 35, bo na 32 prawie zawsze jest lepszy śnieg - miękki, ale jakiś bardziej normalny:) Bardzo przyjemnie jeździ się też niebieską "panoramą" (nr 34), którą chyba poszerzono, a ściana 2-3m śniegu po boku robi piękne wrażenie.Tłumy na trasach dość spore, zwłaszcza na "5" i "11" od momentu, gdy niebieska kanapa z Luczek "wyrzuca" na stok dodatkowe 2400 os/h. Wyżej jest całkiem ok. Natomiast bardzo równe są do końca dnia trasy 10 (zwłaszcza górna - płaska część) i krótkie czerwone do Krupovej (31a, 36). Za rok ma obsługiwać je gondola, więc się to zmieni, ale może odciąży trochę trasy na północy.10 punktów
-
Dzień drugi na Hochzillertal już z dużo lepszą pogodą. Niestety światło cały czas płaskie. Do 11:00 jeździmy głównie trasami 5 i 6. Pierwsze "poważne" skręty po alpejskich stokach to dla mnie raj. Banan nie schodzi z gęby. Później przebijamy się w stronę Hochfugen. Pogoda już znacznie lepsza. Dla kogoś kto jest pierwszy raz w Alpach, widoki, trasy, infrastruktura, cała otoczka jest niemałym pozytywnym szokiem W okolicach trasy nr 11 zaliczyłem delikatny freeride. Bardzo fajne przeżycie, ale trochę sił kosztuje. Mam kilka zdjęć ze szczytu Pfaffenbuhel, ale zaparował mi obiektyw / osłona kamery, dodatkowo zdjęcie zrobione pod słońce...Efekt jest przykry, a szkoda bo widok był genialny. Wybaczcie tą jakość, wcześniej byliśmy w knajpce coś zjeść i kamera zaparowała. Obiecuje poprawę :)Koło 14 zaczynamy wracać w stronę czerwonej 4. Rozważaliśmy busa z Fugen do Kaltenbach, ale woleliśmy pokonać ten dystans na nartach i kolejami. 4 czerwona bardzo przyjemna. Na koniec zostawiamy sobie Eberharter Goldpiste...och dał nam Stephan w kość. Mega odsypy, lód i miejscami przetarcia, w połączeniu z nogami jak z waty...ale było warto Na mieszkanie docieramy około 16, a okolica wygląda tak: Chłopaki przed chwilą wyjechali do Mayrhofen, ja niestety dzisiaj pauzuje. Padłem ofiarą niewidocznej kompresji (prawie jak Svindal ). Nic poważnego, delikatny ból w kostce, brak opuchlizny. Biorąc jednak pod uwagę to, że już kiedyś miałem z tą kostką problemy jak i prognozy na nadchodzące dni, postanowiłem odpocząć. A prognozy wyglądają tak: Za chwilę uderzam na termy do Fugen Wieczorem podzielę się wrażeniami chłopaków z Mayrhofen (chyba mają objeżdżać Penken). Pozdrawiam! Ps. Widzę, że u nas zima Wielkanoc po śniegu...dla mnie ok! CDN.10 punktów
-
Chłopaki dzisiaj pokręcili się trochę po Penken. Zaczynają od wjazdu na górę nową koleją Penkenbahn. Blows my mind!!! Wysokość robi mega wrażenie, czapki z głów dla panów inżynierów! Pod górną koleją znów płaskie światło ale widoczność bardzo dobra. Pojeździli trochę po trasach 26 27 28, bardzo się im podobało. Dalej to piękne widoki i super warunki. Następnie pokręcili się na trasach 32, 31. Trasą 33 podjechali pod dolną stację kolei 150 er Tux, ale kolejka i pogarszające się warunki ich trochę odstraszyły. Zaparkowali w centrum Mayrhofen przy dolnej stacji kolei Ahornbahn, z tego co mówią trzeba przejść około 300 m do dolnej stacji Penkenbahn. Cena za parking przy Ahornbahn to 15 euro, można jednak wyjechać na górę koleją Ahornbahn i udać się do kasy w celu uwierzytelnienia / walidacji (nie wiem jak to nazwać) karnetu i postój jest za darmo. Chłopaki nie mieli planu wyjeźdżać koleją Ahornbahn, ale polecają dla samych widoków i docenienia kolejnej genialnej myśli inżynierskiej. Podsumowując, bardzo się im podobało, ale narciarsko lepszy Hochzillertal. PS. Nie pojechali na Harakiri...:DNa termach było super! Jutro planujemy odwiedzić pierwszą część Zillertal Areny, w czwartek Hintertux.7 punktów
-
Cześć Szczerze powiem, że Szacun!. Ja tu się zastanawiam mając pięć godzin samochodem a Ty kombinujesz podróż wiązaną żeby pojeździć dwa dni z kolegami. Wychodzi żem dupek i tyle. :frown:: Pozdrowienia serdeczne4 punkty
-
Nie masz pojęcia o czym piszesz, tylko powtarzasz jakieś frazesy ministra Szyszki, który już raz przegrał w sprawie Rospudy, a teraz również przegra w sprawie Puszczy Białowieskiej. Wycinka zarażonych drzew to głupota leśników działających na zlecenie Lasów Państwowych, którzy cały czas chcą zwiększać pozyskanie drewna, żeby zwiększyć dochody. Kornik tak samo jak się pojawia, tak samo po pewnym czasie znika, las odradza się samoistnie i leśnik mu nie jest do tego potrzebny. Mało tego kornik pełni pozytywną funkcję bo obumarłe drzewa wzbogacają ekosystem lasu i są siedliskiem i miejscem bytowania wielu zwierząt. Ponadto jeżeli naturalny las czy puszcza zostają wycięte, a w ich miejsce posadzone drzewa ze szkółki to to już nie jest las tylko uprawa leśna. To co się dzieje na stokach Skrzycznego czy Baraniej Góry to efekt monokultury upraw leśnych, które tam zostały stworzone przez człowieka. Człowiek pierwotnego lasu już nigdy nie odtworzy. Puszcza istniała tysiące lat bez człowieka i do dalszego istnienia człowiek nie jest jej potrzebny.4 punkty
-
Nie zostało dużo czasu jest 13:40, plan jest taki aby zjechać 3 razy, ale chciałbym przetestować skiturowe wyjście z Lukovej przez Vyhliadki i wzdłuż czerwonej 11 do góry, byłem ciekaw ile to zajmuje . Z niebieskich na Lukovej nie zjeżdżałem jeszcze E2, E3 (zrobiłem kiedyś wycof, warunki były betonowe), H, oraz G. Szybkie rozeznanie i plan jest taki zjazd E2 lub E3, wyjście na skiturach pod Szkolny Żleb zjazd H, przejazd Lukovą Doliną do wyciągu wjazd na górę i na koniec znowu E2 lub E3. W tym roku porobiły się spore nawisy, przez co zaraz pod nimi tworzą się stoki o sporych nachyleniach 45-50st, zsuwam się więc delikatnie trawersem, ale twardy betonowy śnieg sprawia, że nabieram prędkości, jedyne co robię do krawędziuje narty aby jak po szynach dojechać do miejsca gdzie można bezpiecznie wykonać skręt, jadę linią E3, szok śnieg jest sypki! myślałem, że będą betony, a tutaj bardzo przyjemnie i stabilnie, jedynie omijam widoczne nawiane większe "poduchy" przy skałach i tak dojeżdżam do wjazdu do żlebu przy wykropowanej linii E3, tutaj zrobił się nawis i wjazd jest dosyć stromy do tego widać sporo nawianego śniegu i jakąś starą 1 linię! wygląda jakby ktoś to przejechał zaraz po opadach tydzień temu.. reszta nietknięta zostawiam sobie to na później i zjeżdżam do żlebu przy E2, tutaj z nawisem nie lepiej też utworzył się spory Wjeżdżam w żleb i nie mogąc nadziwić się nachyleniu (miało być max 45st, ale wydaje mi się sporo więcej na odcinku ok 20-30m) układam kijek na śniegu, wyciągam kom... 50st widziałem, że coś mi nie pasuje z prawej stronie bok żlebu wygląda na jeszcze stromszy. Podjeżdżam do niego ok 7-8m i w tym momencie drugi kijek który miałem przy nartach zsuwa się w dół żlebu... ale ze mnie gapa! (tak na prawdę leciały wtedy inne epitety te najgorsze) no cóż kijek leży ok 15-20m niżej, sprawdzam szybko jeszcze raz pomiar, ale to tylko było złudzenie optyczne nachylenie jest takie samo dokładnie 50st, chowam kom bo przecież nie o to w narciarstwie chodzi aby się "onanizować" nachleniem i o jednym kijku próbuje wykonać obskok, snieg jest na tyle fajny, że bez problemu udaje mi się wykonać o dziwo przymnie 4-5 skrętów zanim docieram do kijka, szybko go podnoszę i spokojnymi obskokami zjeżdżam już w ciągu na dół doliny. Dojeżdżam pod przeciwległe zbocze biorę narty do ręki i wychodzę po jeszcze twardym zboczu idzie się przyjemnie ale po 5min powoli grzęznę w śniegu po łydki, dlatego wyciągam foki i w ciągu 35min docieram pod Szkolny Żleb po drodze spotykając jeszcze raz Torresa z żoną :)Dochodzę powyżej Szkolnego Żlebu i tam spotykam akurat zjeżdżającą moją żonę więc targam ją pod albo raczej powyżej nawisu śnieżnego gdzie jest wjazd do żlebu H, oczywiście żona panikuje, że stoi za blisko jakieś 1,5-2m na stabilnym płaskim podłożu . Ściągam foki przepinka i wjeżdżam do H, tutaj całkiem inaczej bo w E2 góra na kilku metrach stroma, potem nachylenie ok 35st, a dopiero stromo robi się na dole w żlebikach. Tutaj nachylenie jest cały czas równe, ewidentnie w granicach 40-45st, przez co zjazd jest wymagający kondycyjnie, jednak jak złapie się rytm to jedzie się bardzo przyjemnie, śnieg jest ciut gorszy, praktycznie każdy rodzaj, momentami sypki, momentami miękki, a w kilku miejscach bardzo twardo. Dól się powoli wypłaszcza do ok 35st, a ja nabieram szybszych rytmicznym skrętów/obskoków jednak jest coraz bardziej twardo i nierówno i w pewnym momencie przód jednej narty wpada mi pod twardego kalafiora no i lecę widzę wlot do żlebu, plecami lecę w dół, widzę niebo i za chwilę na jego tle moje czerwone atomiki układające się w literę V, ale wiem, że za chwilę spotkają znowu śnieg i je zakrawędziuje... ale po chwili znowu widzę niebo i znowu to samo V z moich czerwonych nart, myślę co jest za bardzo nie wiem co się stało przecież miałem się zatrzymać, więc znowu chcę zakrawędziować narty w śniegu, ale to się nie chce skończyć i znowu widze nawis, potem niebo i trzeci raz V z moich czerwonych nart... tak swoją drogą to bardzo ładnie wyglądają na takim granatowym niebie i jest! udało się zatrzymałem się kijki zostały kilkanaście metrów wyżej. Ufff wytrzepuje śnieg spod kurtki, rękawów i innych części garderoby podchodzę po kijki i zjeżdżam w dół doliną. Tam znowu szyno-betony wytrzepują moje nogi, narty jadą same ciężko kontrolować bo łapią krawędzie, potem dojeżdżam do torów bobslejowych oczywiście dalej betonowe, gdy docieram do niebieskiej 5, jestem skonany, zjeżdżam na dół na Zahradky, wciągam się na Biela Put, ale rezygnuje z 3 zjazdu, Lukova Dolina mnie pokonała . Tak kończę udany przedłużóny weekend. Dzięki wszystkim za spotkanie i do następnego razu :)PozdrawiamTomek3 punkty
-
Miałem coś napisać o 4dniowym pobycie na Chopoku, ale w sumie to wszystko już zostało napisane przez Jaśka, Johnnego i Torresa :)Piątek - ładna pogoda , ale jazda tylko po trasach, robiło się ciepło i to bardzoSobota - totalna mgła na górze, trasy rozjechane, niestety w nocy chyba była dodatnia temperatura i raczej ratrakowanie za dużo nie dało, tak jak pisałem wcześniej zdecydowałem się na Dievčenský žľab, ale był cały rozorany dodatkowo twardo! wytrzepało mnie na kalafiorach :)Niedziela - to ostra jazda z Jaśkiem, Johnnym i Torresem z żoną, 5h ciągłego męczenia "czarnulek" potrafią zmiękczyć nogi zabawa była przednia i najlepiej spisywały się warunki na 33 i czerwonej przy panoramie 34. Na koniec podjeżdżam z Maćkiem pod żleby od strony Lukovej Doliny pokazuje mu z góry "Školský žľab", a potem jak jedziemy 11 i z okolic Vyhliadki pokazuje wszystkie żleby opadające do Lukovej:w sumie posłużę się zdjęciem ze strony Miro Peto, przy okazji aby się odnieść do zjazdów z niedzieli i poniedziałku.Zjeżdżamy na dół, żegnam się z Maćkiem i wyjeżdżam Funitelem na górę dojeżdżam do Szkolnego Żlebu i zsuwam się z nawisu do środka śnieg bez ohów i ahów, ale dużo lepszy niż wczorajszy w żlebie po drugiej stronie w Dziewczęcym Żlebie - zjazd nr I na fotce ten z prawej. Zjeżdżam do wypłaszczenia i akurat wtedy w Lukovej schodzi mgła i spada widoczność, zjeżdżam doliną trawersując w lewo wysoko strefę nr 5 dzięki temu dojeżdżam jeszcze do jednego żlebu już między kosodrzewiną, zaskoczony jestem nachyleniem wyciągam kijek i komórkę, mierzę i wychodzi zaskakująco 40st Niestety przyjemność szybko się skończyła, na jego końcu dojeżdżam do "betonowych" śladów, z ogromnymi zalodzonymi muldami tak wymęczony dojeżdżam do skraju lasu (na szlak przez las łatwo trafić bo na drzewie pomarańczowym sprajem narysowana jest strzałka). Szlak przez las jest jeszcze większą katorgą co tutaj dużo mówić "sztuka cierpienia", totalne muldy twarde na beton, chociaż momentami zastanawiam się czy to dalej beton czy już lód wygląda to raczej na tor bobslejowy. Tak skatowany dojeżdżam "pod górkę" gdzie trzeba odpiąć narty i ok 3-5min podejść pod dolną stację orczyka przy niebieskiej "5". Poniedziałek - totalna lampa! tak jak pisałem wcześniej do 12 prawie równiusieńko, a to za sprawą mrozu, widoki super! Śmigam z żoną po czerwonych 1, a potem przeskakuję na południową stronę i zjeżdżamy po 33 warunki rewelacja! żona ucieszona bo to jej pierwsze czarne więc było jej przyjemnie, że trafiła na taki śnieg. Potem spotykamy Torresa z żoną i tak zjeżdżamy na dół, gdzie rozdzielamy się tz. ja się rozdzielam oni idą na obiad i kawę z moją żoną, a ja śmigam do góry zjechać coś w żlebach... skoro na czarnulce taki fajny śnieg to tam pewnie też lekko odpuściło . CDN...3 punkty
-
3 punkty
-
A Habsburgowie to nie ludzie? Wyrjezali buki a nasadzili świerki bo szybko rosną. Nie znaczy to jednak, że my musimy robić te same błędy :smile: Co do podcierania d..y to można liśćmi łopianu :wink: Pozdrawiam3 punkty
-
3 punkty
-
Jak to Górole godajo dobry łoscypek nie jest zły :biggrin::wink: Tutaj żonka oczekuje na zgrilowanie łoscypka.Miejsce - Jurgów "restauracja" u Jyndrka na górze :smile:To tu jadłem chyba najlepsze oczywiście z czerwoną borówką - w końcu nazwisko zobowiązuje.PozdrawiamPS: Oczywiście mam na myśli grilowanego, bo najlepsze łoscypki jadłem z Bacówki przy drodze pod reglami pomiędzy Doliną Białego i Strążyską. Żętyca i bundz też tam są rewelacyjne. Dostępne (z wiadomych względów) tylko od wiosny do jesieni.3 punkty
-
3 punkty
-
Dokładnie, Beskidy były porośnięte głównie buczyną (patrz Pilsko). Świerki nasadzili ludzie i teraz padają. Pozdrawiam3 punkty
-
Dobrze że moja "stara" nie wie że coś takiego jest bo są chwile w których wysłała by mnie tam nawet za 300 ojro :D:D3 punkty
-
3 punkty
-
Aberg i Hintermoos - poza trasą W środę przy wspaniałej słonecznej pogodzie mogłem zrealizować swoje poza trasowe marzenia: Mój najpiękniejszy zjazd off-piste. Niestety zbliżenia nie mam. Pozdrawiam serdecznie.3 punkty
-
Witam.Słowo się rzekło …..Cóż mogę powiedzieć, wyjazd jak zawsze udany choć nie pozbawiony różnego rodzaju „przygód”.Zacznijmy od drogi. Wyjazd 1.00. Jazda bez żadnych utrudnień do granicy austriacko – niemieckiej.Tutaj na terenie Niemiec wymyślili sobie kontrolę. Poskutkowało to jazdą 5 kilometrów w czasie około 1h. No cóż, takie życie.Co do tego najważniejszego :biggrin: to było tak:Ze śniegiem super (pierwsze dni to nawet za dużo), z pogodą w kratkę. Dwa dni zero widoczności, dwa takie w sam raz i dwa dni totalnej lampy.Te dwa dni z pogodą fatalną spędziliśmy na Arenie (bo ją najlepiej znamy). Przy tak fatalnej widoczności to zresztą zrozumiałe, lepiej jeździć poniżej linii lasu.Te dwa dni z pogodą „dobrą” to Plattenkogel i ukochana Arena.Dzień z lampą to jeden na Penkenie i jeden na Plattenkoglu.Na lodowiec się nie wybraliśmy bo ludzi był ogrom.Szczerze mówiąc ośrodek Penken-Mayrhofner jest piękny, ale ma jednak wadę – luda było do bóóóólu. Będąc tam cały dzień przy niesamowitej pogodzie mogłem śmigłowce ratownicze kręcić do woli. Było chyba z dziesięć interwencji, z czego cztery widziałem z kilku metrów. Spowodowane to było ogromem ludzi, bez dwóch zdań.Widokowo jest obłędny, widoki zapierają dech w piersiach. Zjechałem też Harakiri i co - nic. Nuda Panie. Trochę stromizny i to zmuldzonej a reszta do zjechania bez problemu. Tym odcinkiem poniżej tej „słynnej ścianki” zjechała moja małżonka bez problemu. Co do Areny to rozpisywał się nie będę, bo moim zdaniem ona nie potrzebuje reklamy.Jak coś ktoś by chciał się dowiedzieć służę pomocą. Teraz przygody:W pierwszym dniu rozwarstwiłem w kopnym śniegu mojego ukochanego DUEL-a.Miał oddać energię i nie oddał tylko „umarł” :biggrin::wink:. Spowodowało to konieczność wypożyczenia nart na 5 dni. CENAAAAAAAA poraża – 105E/5dni z możliwością zmiany jednej pary nart w trakcie.Fakt były to narty z wyższej półki, nie mniej…. :eek: :Na pierwsze trzy dni (ze względu na opad i ilość świeżego śniegu) wziąłem Atomic Nomad Black Eyes Ti w długości 167cm http://www.skionline.pl/sprzet/narty,14-15,atomic,nomad-blackeye-ti,7203.html (dłuższych nie mieli) :biggrin:.Narta bardzo fajna, ze względu na szerokość pod butem świetnie spisywała się w kopnym śniegu. Na twardym również sobie fajnie radziła. Bardzo mile mnie zaskoczyła. Godna polecenia na każde warunki.Na dwa końcowe dni (kiedy było twardo) wziąłem ELAN SLr Race w długości 170cm. Narta świetnie nadawała się na twarde warunki pod butem 66, promień 13,4m i drewniany rdzeń dawały wiele frajdy. Narty również godne uwagi szczególnie dla ścigantów – narta crossowa. Następna „przygoda” to uszkodzenie karnetu. Ot na Penkenie z rana umarł był. Wpuszczono mnie bez problemu i polecono udać się na górze do „kasa info” (wyglądał na złamany). Tam pan bez gadki wymienił mi na nowy karnecik – oczywiście nie omieszkał skasować mnie na 2E (tyle co kaucja) z jeszcze szerszym uśmiechem. Za słabo znam język aby go schepać, choć i tak mam wrażenie, że nic by to nie dało. Dodam, że najprawdopodobniej karnet złamany otrzymałem w kasie.Reasumując, Zillertal jak zawsze super!!!!Cóż kocham to miejsce i tyle.PS: w drodze powrotnej oczywiście również kontrola na granicy AT-D (Kufstein) Korek z 400m, ale była 5.30.Jak mówił mi brat w niemieckim radiu podawali, że około Kufstein o 9.00 korek wynosił 12km.PS2: Filmik postaram się zrobić po ogarnięciu.Pozdrawiam2 punkty
-
2 punkty
-
Ja tam jestem za ale na koniec sezonu, zebrac cala ekipe z Kosodreviny i raz wspolnie ponartowac:)2 punkty
-
Zrobiliście mi smaka, więc zeżre mojego ostatniego przywiezionego ostatnio Wysłane z mojego SM-G900F przy użyciu Tapatalka2 punkty
-
Ja wolę pojeździć jeszcze jeden rok na starych nartach i spotkać się z narciarskimi fanatykami, wspólnie pojeździć i pogadać. Nowe narty kupię sobie za rok albo 2. Kasprowy jest jaki jest , ale jest. Płacąc za 2 noclegi to ani nie zbiednieję, ani nie wzbogacę się, jak z zajazdu zrezygnuję. Przymusu nie ma, nikt nikogo na siłę nie ciągnie. Przyjeżdżają tylko Ci co chcą. Można spać gdziekolwiek, ale tu (Zajazd Górski) jest najbliżej i najwygodniej. To, że nie lubisz Kasprowego, to Twój problem, a nie mój. W Maria Alm tydzień temu płaciłem za nocleg 50 euro za 2 osoby i też tego nie żałuję. Cieszę się, że dbasz o mój portfel, ale naprawdę dam sobie jakoś radę, najwyżej będę jadł chleb z margaryną. Jak ktoś mieszka blisko, to dojedzie tylko na narty i też będzie fajnie. Niepotrzebnie się tak irytujesz. Pozdrawiam serdecznie.2 punkty
-
:applause: I to jest konkretna decyzja! Cieszę się,że się zdecydowałeś! Ja będę z Żoną, już zarezerwowałem pokoik w Kuźnicach. :angel: Dokładnie! To najlepsza miejscówka do startu na Kasprowego.2 punkty
-
Super, że się zdecydowałeś, imponujesz mi swoim podejściem do WZF. Mógłbyś pociskać w alpejskich kurortach, a jednak możliwość ponartowania w gronie forumowiczów ma dla Ciebie większą wartość od jedynie słusznego kierunku. Ja oczywiście będę z moją połową. A i pogadać będzie o czym. Pozdrawiam serdecznie.2 punkty
-
Ja wiem, że powinienem wejść tułowiem w następną bramkę, a nartami wykańczać jeszcze poprzedni skręt i dopiero później zmienić obciążenie zewnętrznej na wewnętrzną, która za chwilę będzie już zewnętrzną. Niestety jak kończy się strome to zaczynam kombinować i idzie para w gwizdek, niestety.2 punkty
-
Ok, może już powstać jakąś małą lista forumowiczów którzy mają zamiar się stawić? Johhny, wierzę w prowadzącego ten temat. Jak dobrze pójdzie jutro kupuje bilety :wink:2 punkty
-
Można też ścieżką. Siadasz łobsraną na ścieżkę i masz 3 możliwości: 1) stromo w dół - sam zjedziesz 2) płasko - podciągasz się kolanami jak pies, lub wyprostowujesz nogi i prosisz kolegę żeby ci zrobił 20m wleczonego 3) stromo pod górę - podczepiasz się do kolegi a jeszcze lepiej do orczyka i czystoooo!2 punkty
-
Mam za sobą minimaraton,piątek Kluszkowce,sobota Kluszkowce,niedziela Kasina,wtorek Krynica Arena. W Kluszkowcach byłem na zawodach MOZN,w których odbycie wątpiłem,bo tydzień wcześniej już były przetarcia i mało śniegu a potem przez tydzień był deszcz. Ale załoga z Prezesem Mariuszem S. na czele pracowała w nocy,zwożąc śnieg i równając i przy wykorzystaniu ton salmiaku jechało się po twardym i równym,nawet jak ja ,po 200 zawodnikach.Tak było w piątek i sobotę.Należy się order. W niedzielę zawody Grand Prix Beskidcard w Kasinie, w zacinającym deszczu ze śniegiem,ale ilość śniegu imponująca i przygotowanie trasy OK. Dziś light skiing w Słotwiny Arena,pod tym samym właścicielem co Kasina i Czarny Groń-w nocy dośnieżano,nienaganne przygotowanie trasy, ceny w promocji rewelacyjne,narciarzy około 6-8 z rana,personelu więcej.Pan z obsługi stał cały czas i strzepywał padający śnieg z krzesełek,byśmy nie siedzieli na mokrym. A więc się da i to na różne sposoby-można jak Prezes S. jeździć osobiście nocą z worem salmiaku,można jak Prezes R. delegować uprawnienia i wymagać od ludzi-budujące w zestawieniu z kilkoma znanymi mi stacjami,w których się nie da...2 punkty
-
We włoskich Dolomitach, w okolicach Cortiny d’Ampezzo...a dokładnie w Col Gallina, można spędzić noc pod gwiazdami w niesamowitej, osobliwej kwaterze. Na nocleg można dostać się jedynie na nartach turowych bądź skuterem śnieżnym. Jak to wygląda? Tak: Czy to fajne? Dla mnie bomba! Gwiazdy, piękne góry, cisza, spokój - cudownie. Spytacie o całą resztę związaną z tego typu mieszkaniem na nartach, bo domek jest przecież domkiem dosłownie narciarskim? Dostęp do łazienki, ogrzewanie, regulowane pochylenie łóżka, które można ustawić jak leżak i inne wygody są w komplecie oferty. Ale nie tylko. Wykupując taki nocleg... ...w zestawie pełne wyżywienie + regionalna grappa i czekolada na deser po kolacji. Najpiękniejsze jest to, że "kwaterka" w miejscu gdzie jest łóżko zbudowana jest ze szkła - wszystkie ściany łącznie z sufitem. Jakieś minusy? Z całą pewnością jest jeden - cena. Noc w tak niespotykanych okolicznościach przyrody kosztuje jedynie 300 EUR. Podoba się?2 punkty
-
Ci wykształceni leśnicy z wieloletnią praktyką są zinteresowani finansowo w wycince drzew, dla nich las to przedsiębiorstwo, które ma przynosić zysk, nieważne monokultura czy pierwotna puszcza. Jak nie kornik znalazłby się inny argument. Po stronie jak to ich nazwałeś "ekologów" zaś jest wielu specjalistów z dorobkiem naukowym w temacie. Jednak podpinanie zamierzeń obecnego ministra ochrony (???) środowiska i politycznej awantury do tematu inwestycji w górach niewiele wnosi. Przecinki na stokach czy instalacje do naśnieżania to w porównaniu małe miki2 punkty
-
2 punkty
-
Albo też nie masz pojęcia o czym piszesz, albo manipulujesz. Sprawa wycinki ciągnie się latami i Szyszko nie jest jej pomysłodawcą. Do rozważenia pozostaje kto ma rację, leśnicy ( odpowiednio wykształceni z wieloletnią praktyką, zajmujący się puszczą na co dzień) czy "ekolodzy" (bez doświadczenia i praktyki, z taka sobie wiedzą). Ile razy w roku jesteś w puszczy? Znasz ludzi którzy którzy opiekują się nią każdego dnia? Historii nie znasz, bo byś wiedział, że bez leśników, dzisiaj nie miałbyś o czym pisać.2 punkty
-
Nie można z Tobą rzeczowo dyskutować bo wpadasz z skrajności w skrajność. Kto powiedział, że należy całkowicie zaprzestać pozyskiwania drewna? Należy racjonalnie pozyskiwać, ale z upraw leśnych, które stanowią 90% polskich "lasów", a nie z lasów pierwotnych jak Puszcza Karpacka czy Białowieska. Jakie ma znaczenie kto nasadził? Nastąpiła błędna ingerencja w naturalne środowisko kierowana zyskiem i teraz są problemy. Odbiegasz od istoty problemu i znowu pojawia się wątek polityczny więc nie widzę sensu dalszej dyskusji bo Ty i tak wiesz swoje bo widziałeś korniki. Na zakończenie chciałbym Cię tylko uświadomić, że kornik nie przyleciał z kosmosu w XX wieku ale istnieje tysiące lat, tak samo jak naturalne lasy i puszcze, które tysiące lat same sobie z nim radziły. Natury nie oszukasz choć wielu "olśnionych własną mądrością" próbowało i wszyscy polegli.2 punkty
-
Cześć Raz w życiu zdarzyło mi się spać na nartach pod gołym niebem na stoku. Było to na Butorowym Wierchu. Przyjechałem ze Szczyrku do Zakopnaego do dziewczyny w której się na zabój kochałem. Pociąg przychodził do Zakopca 0.00. Ona mieszkała gdzieś na Nędzówce. Poszedłem więc piechotą, znalazłem dom gdzie mieszkała. W śniegu zostawiłem plecak i narty a sam zabrałem śpiwór i poszedłem na Butorowy. Wykopałem sobie jamkę i z góry obserwowałem świt. Jest to jedno z fajniejszych wspomnień jakie mam - za absolutną darmochę dodam. Sama budka fajny pomysł. Można by postawić takich więcej i podróżować sobie na turówkach z budki do budki. Byle nie te 300E za noc. Pozdrowienia2 punkty
-
2 punkty
-
To jest chyba jeszcze lepsze :biggrin: Jodlerbua :biggrin::biggrin::biggrin: [video=youtube;Lhv_GABTueM] PS: spróbowałem i wyszło, że w Firefox-sie nie odtwarza muzyki a w Chrome bez problemu : Pozdrawiam2 punkty
-
Maria Alm - 3 i 6 dzieńWe wtorek dosyć pochmurno i największy opad śniegu, ale przestało padać przed nocą i ratraki zdążyły wyratrakować trasy na następny dzień. Do soboty już nie padało. 3 dzień sprawdzaliśmy możliwości nielicznych niesprawdzanych wcześniej przez nas tras. Znowu chcieliśmy skorzystać z przejazdu skibusami. Tym razem podeszliśmy na przystanek w Dienten i tu znowu problem. Okazuje się, że z Dienten też nie jeżdżą skibusy do Maria Alm. Pojechaliśmy pod Aberg autobusem rejsowym za jakieś niespełna 7 euro. Ja się wyleczyłem z korzystania takich środków lokomocji. Do tej pory przeważnie jeździłem własnym autem i to jest chyba najlepszy wybór. Pozytywnie pamiętam skibusy tylko w Livigno. Tam przynajmniej rozpisane wszystkie trasy i godziny na każdym przystanku, a tutaj na tablicach jakieś niezrozumiałe hieroglify. Jeden ośrodek i brak połączenia między Maria Alm, a Muhlbach. Nawet z Dienten do MA nie dało się dojechać, to po co w ogóle te skibusy. Dopiero w środę zobaczyłem na małych mapkach przy kasach były rozpisane rozkłady, ale połączenia strasznie krótkie, tylko między najbliższymi stacjami. Poza tymi wszystko ok. W piątek znowu katowanie Koenigstouru przy średnio ładnej pogodzie. Zaczynało już brakować tras, a ja myślami byłem przy sobotnich off-piste. Nie mam niestety pojęcia o przebytych kilometrach, ani przewyższeniach. Za to mogę powiedzieć, że wyjeździłem się na tyle na ile starczyło mi sił. Wszystkie dni narciarsko udane. Najładniejsze pogodowo dni to 4 i 5 (środa i czwartek). Zdjęcia wrzucę osobno. Piątek wyglądał tak: Dzieci niepełnosprawne też uwielbiają narty. A w Austrii instruktorzy znajdują dla Nich czas. Miło było patrzeć jak wiele radości Im to sprawia (i dzieciom i opiekunom). Ania i ja poprawiliśmy swoje umiejętności narciarskie: Taką uroczą knajpkę mieliśmy po drugiej stronie drogi naszego apartamentu. Na piwko (ja winko) i coś na ząbek można było chodzić w kapciach. Tak nas witała i żegnała Maria Alm. Pozdrawiam serdecznie.PS Na tych zdjęciach nikt się już nie ukrył w różowych stringach.2 punkty
-
No zrobiłem filmik i mi wycieli ścieżkę dźwiękową :biggrin: Oryginalnie jest COLDPLAY - "Adventure of a lifetime" [video=youtube;m2SL6fxRhZI] Spróbuję dopasować inną muzykę to zmienię coby grało, bo się źle ogląda :smile: Pozdrawiam2 punkty
-
Jeśli ktoś ma ochotę pojeździć w bardzo dobrych warunkach śniegowych polecam zdecydowanie Szrenicę.Śniegu nie brakuje na żadnej z tras poza czarną, poza trasami leży coś koło metra, nic nie płynie, mróz zarówno do góry jak i na dole. Przez cały dzień właściwie bez odsypów czy lodu (chyba 2 miejsca na Śnieżynce), kolejek brak, ludzi trochę było, ale całkiem znośnie. Jedyny minus to widoczność, która przez cały dzień była mocno ograniczona przez mgłę.2 punkty
-
Maria Alm - 2 dzieńW drugim dniu byliśmy już trochę mądrzejsi. Rano meldujemy się pod Abergiem. Pogoda dalej nie rozpieszcza. W nocy spadło trochę mniej śniegu niż w sobotę. Widoczność też nieco lepsza, ale degradacja tras narciarskich postępowała szybko i po 11 wiele tras mocno rozkopanych. Do południa zjeżdżamy na Abergu. Wielki plus to brak kolejek do wyciągów. Na większości tras narciarzy niezbyt dużo. Po 12 na dole niemal wszystkich tras cukier i kasza. Ja akurat takie warunki lubię. Ale sporo osób kończy jazdę, nigdzie nie spotkałem przetarć i kamieni oprócz dolnego odcinka tras 19 i 10a w Hintermoos. Na kilka minut pokazało się słońce. Po 13 jadę się rozruszać do Hintermoos, Hinterthal i Dienten. Dla mnie wszystkie trasy super (ale ja nie jestem wymagający), trasy bardzo szerokie i każdy może znaleźć miejsce na swoją linię. Tym razem dzień bez niespodzianek. O 15 znowu zaczęło padać i z każdą chwilą coraz mocniej. Pozdrawiam serdecznie.2 punkty
-
Ja by się z Wami spotkał nawet na górce Środulskiej jak by była taka możliwość :sorrow:1 punkt
-
Tanio nie jest,ale za to wychodzisz prosto pod gondolę. Po za tym,tuż obok jest super klimatyczna knajpka "Jurta Bar". :angel: Można by szukać innej miejscówki,ale wtedy trochę by się towarzystwo rozproszyło,a tu chodzi o coś odwrotnego... Do tego trza by auto rano odpalać,a wiesz... po januszu? :wink: Wolę dopłacić i się nie stresować. PS.W zeszłym roku płaciliśmy 75 zł/os.1 punkt
-
Dziękuję za miłe słowa. Czekam z niecierpliwością na to spotkanie i fajne pogaduchy jak w zeszłym roku :wink: Pozdrowienia dla Ani.1 punkt
-
Genialnie! Mam nadzieję, że doczekamy się takich warunków w kolejnych dniach w Zillertal! Ładnie pan pocina na tych blizardach!1 punkt
-
Samolub!!! Maciek, są tacy którzy takiego układu jak Twój wymorzony sobie nie wyobrażają!:smile:1 punkt
-
Polecam opcję nr 1 - droga jest dobra,a teraz to nawet śniegu już na niej nie ma,ale to oczywiście może się zmienić... Jeździłem nią nawet w środku zimy i nigdy nie potrzebowałem zakładać łańcuchów (w sumie to ich nawet nie posiadam :proud: ).1 punkt
-
Dajcie sobie spokój z tymi wizjami, na szczęście cały teren leży w TPN więc nic takiego nigdy nie powstanie :smile: Obecni właściciele lepiej, żeby skupili się na dobrym przygotowaniu istniejących tras, w tym w szczególności wyratrakowanie górnej części kotłów, zamiast robienia bezsensownych tuneli i szyjek, uniemożliwiających jeżdżenie na górnych ściankach. Nartostradę macie z Goryczkowej, a z Gąsienicowej fajny skiroute więc po co to zmieniać, każdy wybiera co lubi.1 punkt
-
Ogrzewanie jest :cheerful: Kibelek i prysznic pewnie podciągają w drugiej "budce" :happy: No i jest ryzyko, że toto zjecie :biggrin: pytanie tylko, czy oby nie śmigiem? :stupid:1 punkt
-
Kilka fot z srody 9tego marca...zalujemy ze nie zostalismy jeszcze na czwartek...Pierwsza wizyta tam i nawet mgla lodowa na szczycie nie zepsula bardzo pozytywnego dnia...dobrze tez ze od 14 trafilo sie super okno pogodowe Polnoc jak wc zesniej pisalem ze sloncem praktycznie caly dzien...na pd troche to wygladalo gorzej,ale i tak bylo superrrr,po 30 marca kolejne 2 dni tam spedzimy...moze ktos bedzie jechal tez??1 punkt
-
Pierwszy dzień bez widoku na góry( choć sylwetka Kopca Kościuszki majaczy w chmurach) nigdy nie napawa optymistycznie.Świadomość ,że wszystko co najlepsze w sezonie jest już czasem przeszłym powoduje nastroje depresyjne ale wtedy należy sięgnąć do fotek i wspomnień i jest ciut lżej. Po powrocie z Zillertalu pozwolę sobie na pewne uwagi ogólne.Po pierwsze i najważniejsze - jeśli nie jest się zdecydowanym gdzie jechać, Zillertal jest wyborem który nie zawiedzie.Zawsze w ostatniej chwili znajdzie się dach nad głową za rozsądne pieniądze a warunki narciarskie nawet w czasie tak kiepskiej śniegowo jak obecna zimy nie zawiądą.Tak na marginesie w zakładce warunki narciarskie podawane jest,że w ośrodkach doliny warunki są dobre a nie bardzo dobre.Wydaje mi się,że wynika to tylko i wyłącznie z faktu ,że trasy dojazdowe do dolnych stacji gondol były trudno przejezdne.Pozostałe trasy śniegowo perfekcyjne.Mimo to bez uszczerbku dla sprzętu udało nam się raz zjechać całego Stefana Eberhartera w Kaltenbach.Pogoda - z tego co czytałem na forum to byliśmy szczęściarzami. Dwa dni bardzo ciężkie (niedziela 06.03 i wtorek 08.03.2016r.) chmury,śnieg i mgła.Pozostałe to dwa dni pełnej lampy i dwa dni pogody co najmniej dobrej -słońce za delikatnymi chmurami ale WIDOCZNOŚĆ w zasadzie bez ograniczeń.Pełni szczęścia narciarskie dopełnia fakt przejechania przez 6 dni ponad 67.800 vm, czego kulminacja miała miejsce w ostatnim dniu narciarskim w piątek 11.03. kiedy udało mi się przejechać ponad 15.700 vm Po drugie -duże ośrodki zapewniające urozmaicenie znajdują się w odległości od kilku do kilkunastu minut jazdy samochodem .Po kolejne jest to ośrodek stosunkowo blisko od Polski - celem uniknięcia korków na granicy polecam objazd zjazd z A1 292 na Freilassing(D) a następnie drogami nr 304 i 306 do autostrady .Przejazd w sobotę 05.03. ok godz 15.00 trwał do 2 minut.W tym czasie korek na autostradowej granicy miał ok 4-5 km.Droga ma walory krajobrazowe - obrazki jakby żywcem wyjęte z reklamówek bawarskiej wsi.Powrót do kraju przez Bishofschofen.Dłużej niż autostradą bez korków o ok. 1 godz ale bez stania i cały czas przez miejscówki narciarskie.Starczy już chyba tych peanów więc na koniec kilka fotek A tym którzy jeszcze gdzię jadą na narty życzenia pogody jak na 2 ostatnich obrazkachPozdrawiam1 punkt







