Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
11.04.2016 - 11.04.2016
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 11.04.2016 uwzględniając wszystkie działy
-
Czy warto było przyjechać na WZF? Jak najbardziej tak. Świetnie się jeździło. Na stoku było mało ludzi - czyli super. Był śnieg, a miejscami nawet dużo śniegu - czyli super. Nie było wiatru, chodziła kolejka i kanapa - czyli super. Było trochę mgły, ale poplamiłem sobie kurtkę i nikt tego nie zauważył - czyli super. Padał deszcz, a właściwie mżawka, ale nie zamarzała na goglach, jak czasami mi się zdarzało i wodę z gogli można było co jakiś zetrzeć - czyli super. Było ciepło nikt nie zmarzł - czyli super. I najważniejsze byli wspaniali narciarze z naszego forum, którzy świetnie radzili sobie w tych warunkach narciarskich na trasie - czyli super. Dziękuję wszystkim którzy przyjechali, dzięki nim spędziłem dwa fantastyczne dni na nartach - czyli super. Zdjęcie Waldka z soboty, bo w niedzielę ciągle mi uciekał...spod aparatu Może nie za wiele widać na tym zdjęciu, ale jak się dobrze przypatrzycie to na środku po lewej stronie widać tyczę i wszędzie sporo śniegu, a jazda w takich warunkach to doskonałe ćwiczenie do "czucia śniegu" i poprawy orientacji - czyli super. Chwilami mgła była bardziej przejrzysta. Wielkie dzięki dla wszystkich, którzy znaleźli czas i przybyli na spotkanie do Zakopanego, każdy wniósł coś od siebie do tej narciarskiej grupy - czyli było super. Pozdrawiam serdecznie i do następnego spotkania.15 punktów
-
Ok. 14-14:20 pojawiło się... nie, to niemożliwe. Słońce, i niebo! [ATTACH]31320[/ATTACH] [ATTACH]31321[/ATTACH] [ATTACH]31323[/ATTACH] Radości nie było końca. Zdjęcia, filmy, jazda, filmy! Wszystko na raz. Aby złapać choć skrawek błękitnego nieba. Tyle wyczekiwane... Na miejscu tych, którzy musieli wcześniej zjechać, bym w te zdjęcia nie uwierzył. Taki urok gór. W kilka minut z widoczności na 30m, podziwialiśmy Świnicę, Kościelec i Kozi Wierch. Niestety o 15:15 trzeba było się zacząć zbierać. Jescze tylko soczek w restauracji i zjeżdżamy do Zajzdu po bagaże. [ATTACH]31324[/ATTACH] Johnny, Marionen (waszym Żonom też ), Waldek, Artix, Lski, Aklim, Nurek, Janek, Góral, DZIĘKI WIELKIE za spotkanie, za jazdę, za wszystko! Wszystkich Was (tych, których nie było a mieli być - Bumer, loss_del_rio, marboru, Piotr67 i innych - oczywiście też), zapraszam na Górkę Szczęśliwicką. Aby nie zapomnieć latem, jak się jeździ na nartach! Pozdrawiam PS1 Relację pisałem w pociągu, do którego sprzedawali bilety do wagonów, których nie ma... Tylko u nas jest to mozliwe... Na dodatek pociąg jest dłuższy od peronu :biggrin: PS2 Więcej zdjęć jutro (dzisiaj już nie mam siły na obrabianie tych z kamerki). PS3 Ze specjalnym pozdro dla Johnnego, Marionena i ich Żon, fotka narciarni z 16. Ludzie się jednak nie zjechali do pokoi... [ATTACH]31325[/ATTACH]15 punktów
-
Jeszcze krótka relacja z "damskich wypraw". Na szczęście dziewczyny zostawiliśmy pod dobrą opieką. Ignacy miał cały czas oko na Dżonkę Izabelę i Anię Główna baza wypadowa WZF i miejsce długich konwersacji - Zajazd Górski Kuźnice. Końcowy zjazd i trzeba niestety wracać do rzeczywistości, opuścić to urokliwe (aczkolwiek nie bez wad) miejsce. Pora do domu. Nasze Panie Pozdrawiają wszystkich forumowiczów. PS Foty wystrzeliły spod oka Ani, a ja je zobaczyłem dopiero dzisiaj.14 punktów
-
Po wczorajszym spotkaniu i krótkiej nocy, pobudka o 6:50. Śniadanko o 7:15, szybkie pakowanko i do kas. Udaje się nam wjechać pierwszą gondolą o 8:04. Cały czas mgła i mgła. Nie dotarły ani opady śniegu, ani mróz. Ciepło, mokro i niewiele widać. Ale to nie jest najważniejsze! Ludzie, którzy żyją nartami, którzy jak tylko mają wolną chwilę, nie patrzą na nic innego oprócz warunków, i jadą na stok. Czasem wyciągiem, czasem na turach, a czasem z buta. Takie towarzystwo rzadko się zdaża! Dzisiaj niestety w nieco mniejszym składzie. Tymczasem dojeżdżamy na górę. Nie widać więcej niż kilkadziesiąt metrów. Nie ma na co czekać. Jedziemy!I od razu miłe zaskoczenie. Było lekko twardo! Niestety tylko kawałek i to krótki, ale lepszy rydz niż nic! Na polance dało się świetnie krawędziować. Najlepiej wyglądał Johnny jadący na krawędziach ze swoimi łopatami :wink: Dojazd do krzesełka niewyratrakowany. Muldy i drobne przetarcia. Za to na skoki warun świetny! Jak widać Marionen i Johnny też się dobrze bawili :applause: Niestety razem z mgłą zaczęła padać mżawka. Mogło by być lepiej (kilka dni temu prognozy zapowiadały słońce i lekki mróz!), ale póki widać końcówki nart, nie jest źle! Stromą ścianką zjechałem tylko raz - muldy większe jak wczoraj i wystające gdzieniegdzie minerały. Niestety Johnny z Marionenem musieli wcześniej wrócić. Na górze robimy przerwę, razem z Aklimem i Nurkiem (podziwiam Was, że chciało Wam się wejść na Kasprowy w taką pogodę!). W okrojonym składzie, gawędzimy jeszcze trochę. Potem ruszamy! Każdy w inną stronę. Mgła została, a nawet zgęstniała : Jeździmy z tatą niemal cały czas tak samo. Mgła, mokro, nudno...Zaraz. Moment! Czy mi się wydaje... Nie! Mgła zelżała! Johnny z Marionenem zwieźli ją gondolą, tak jak powiedzieli! Korzystając z widoków robię trochę zdjęć. Na ściance wywrociła się dwójka osób. Niby nic dziwnego, zdarza się. Ale żeby nie móc 2m przejechać na nartach? I nie chodziło o jakiś kłopot z kolanem, biodrem itd, tylko z głową! Bo jak można inaczej napisać, skoro oni nie potrafili zjechać po szerokiej płaskiej polance bez muld! Zdążyliśmy zrobić dwa okrążenia, aż oni zeszli do krzesełka. Na ostatnim odcinku zapięli narty i po 5m fikołek do tyłu. Tak się zastanawiam, jak można jechać gdzieś (niekoniecznie na narty i nie wiedzieć CO tma jest!). Spotkaliśmy jeszcze jedną grupę, która miała do kogoś pretensje, że na Kasprowym jest stromy spadek. "Przecież Gąsienicowa miała być płaska!". Ja tam im nie żałuję, ale wystarczy na 5min otworzyć internet, żeby się jakiś podstaw dowiedzieć. Gdy tak jeździliśmy od narty do kijka, znowu weszła mgła. Jako, że trasę znaliśmy już na pamięć, to pojechaliśmy na freeride. Śnieg bardzo mokry i tępy. Być może przez piasek saharyjski, którego w Tatrach pełno (stąd żółtawy śnieg).[ATTACH]31319[/ATTACH] [ATTACH]31322[/ATTACH]13 punktów
-
Od 14-tej już w domu. WIELKIE DZIĘKI PRZYJACIOŁOM NARCIARZOM ZA POMOC PO MOIM UPADKU,ZA TROSKĘ O MOJE ZDROWIE I RELACJĘ Z TEGO ZDARZENIA NA FORUM . Chyba zostałem niechcący bohaterem pierwszego dnia WZF na Kasprowym Wierchu.: Najbardziej ciekawi Was ,co zrozumiałe moje zdrowie. Kur... po wczorajszym prawie całodniowym byczeniu się w łóżku w przytulnym pokoiku willi turystycznej myślałem ,ze będzie trochę lepiej. Wczoraj na godzinny spacer jednak wyszedłem i musiałem pomagać sobie kijkami przy chodzeniu. Byłem w aptece (kupiłem Altacet i nurofen) i na Dworcu PKS. Od południa do dzisiaj rana prawie cały czas w łóżku.Dzisiaj taksówką do Dworca, w Autokarze tylko około 12-15 osób czyli miejsca więcej niż w aucie, z Katowic taksówka do domu. Razem 5 godzin w wygodnych warunkach.Chodzenie i dźwigania tyle co nic a boli bardziej niż a sobotę, bezpośrednio po upadku.Boli bardziej łydka niż kolano to chyba tylko stłuczenie:confused:: Jutro do lekarza bo sam diagnozy nie postawię. Jak sobie przypomniałem ,dopiero w sobotę wieczorem ,to jednak przy upadku dość ostro ,ale bardzo krótko zabolało . Jak się podniosłem i chciałem pojechać dalej to już mocny ból ,od razu.Jutro dam znać co i jak.Spotkanie z wspaniałymi ludźmi, dla których narciarstwo jest życiową pasją i pobyt w Tatrach uważam za jedno z najbardziej udanych wydarzeń w moim życiu. Pogoda była kiepska i średnie warunki narciarskie ,ale mogło być znacznie gorzej np. ulewa lub wiatr w porywach140km/h.Katastrofy pogodowej nie było, szkoda tylko ,że mamy coraz cieplejsze i krótsze zimy... Niestety bardzo późno zacząłem uprawiać ten piękny sport i chyba SKS mnie z niego lada moment wyeliminuje ,o ile już tego nie zrobiło spi....... kolano . Pozdrawiam WSZYSTKICH Janek5712 punktów
-
CDN Obok nie ruszona biała kołderka. Zaczynam cierpieć, że nie chciało mi się zabrać aparatu i muszę używać jakiejś fotopodobnej namiastki z komórki Szybko odkrywamy nieskażone stopą (narciarską) dziewicze tereny i znaczymy je Jest tak bajkowo, że trudno czasem się nie zatrzymać Jednak narty są ważniejsze od obrazków, poganiamy Arka i w drogę Wyraźnie przyspieszamy, udaje nam się dojść do cyklu 11 min (z wjazdem kanapą), i ryjemy, ryjemy, fedrujemy to białe złoto i trudno uwierzyć ale po paru godzinach już cały obszar z grubsza udaje nam się rozjeździć. Pogoda też ma swoje zdanie i chyba też uważa, że pora kończyć. Więc jeszcze ostatni trawers na prawą część Tako było. Pozdro Wiesiek pees - foty wspólnym wysiłkiem komórek (trzech co je mamy)10 punktów
-
WZF dzień drugiDzisiejszy dzień zaczął się podobnie - za oknem mgła i deszcz.Tym razem jednak udało nam się zjeść śniadanie.Czemu o tym piszę?Bo w tym hotelu podają go od 8.00. Goście to głównie narciarze,którzy chcę zdążyć na pierwszą gondolę... Pogadaliśmy i było śniadanko o 7.00.Niestety,dziś pogoda miała być lepsza,ale prognozy się nie sprawdziły.Wszędzie mleko,tylko chwilami lepsza widoczność,do tego mżawka. Mimo wszystko humory nam dopisywały,bo jak jest doborowe towarzystwo to nic nie przeszkadza.Dziś skromniejsza ekipa,bo wczoraj niektórzy pojawili się jednodniowo.Za to dziś dołączyła do nas sekcja skitourowa z Andrychowa: Nurek i Aklim.Przy okazji dowiedzieliśmy się,że Goryczkowa mocno wytopiona i nie ma sensu nawet próbować zjazdu.Na Gąsienicowej dziś to samo co wczoraj,czyli miękko.Do tego bardzo ciepło,przynajmniej odczuwalnie.Niestety mgła skutecznie utrudniała robienie zdjęć,ale się nie poddawaliśmy,a Leitner nawet mocno przyłożył się do zadania. Jak już wiadomo,ja wziąłem narty do zadań specjalnych i mi się dobrze jeździło.W przeciwieństwie do kolegów,im później tym lepiej.Te narty pięknie pływają.Szkoda,że Goryczkowa nie dotrzymała,ale ja sobie dobrze pojeździłem.Wolę niech już będzie taka pogoda i pusto na stoku,niż słońce i tłok.Choć oczywiście przydałyby się widoczki do zdjęć... W drodzę na dół mieliśmy takie widoki: Podsumowując,WZF uważam za bardzo udany!Mimo pogody pojeździliśmy sobie,ale przede wszystkim było bardzo fajne spotkanie i ciekawe dyskusję.Wielki szacun dla Artixa,który przyleciał aż ze Szwecji specjalnie po to,żeby z nami pośmigać jeden dzień i oczywiście na imprezę.Nie wspomnę już nawet jak się nakombinował,żeby ten sprzęt jakoś przywieźć... Wielki dzięks dla wszystkich obecnych za wspaniałą atmosferę i zabawę. Jesteście wielcy! Do następnego razu!10 punktów
-
Nasze dziewczynyWspomnę jeszcze o naszych dziewczynach,tj. o słynnej tu już Ani i mojej Izabeli,zwanej tu też Dżonką.Obie nie chciały w takich warunkach jeździć na nartach,więc wybrały się na mały spacer do schroniska na Kondratowej. Chciały wejść na Kasprowy,ale bardzo ślisko na szlaku było i zrezygnowały z dalszej wspinaczki.Mimo wszystko brawa dla nich,bo zamiast marudzić i psioczyć na wszystko,zrobiły sobie bardzo fajną wycieczkę.Szkoda tylko,że widoków nie było.Dziś też sobie pospacerowały,ale ze względu na czas i nasz... hotel,trochę krócej.Za to parę fotek Ignacemu zrobiły.Z tego co wiem,to Ania też wczoraj nieco cyknęła i pewnie Marionen się podzieli z nami fotkami. :wink:8 punktów
-
W sąsiednim wątku było sporo o Katschbergu (czyli Ainecku). Poniżej będzie inna odsłona tego miejsca choć raczej z naciskiem na inne osrodki z Lungau W tym sezonie jeździliśmy na karnecie salzburskim, jednym z powodów był Krippenstein - miał być przy każdej możliwej okazji... Rzeczywistość niejako podwójnie zweryfikowała nasze plany - okazało się, że bez 4 m sumarycznego opadu to znaczna część tego pięknego obszaru jest niedostępna a dwa to... konkurencja. Jak cokolwiek spadnie to stada wygłodniałych sępów freeridowych (i skiturowych) potrafią rozryć cały ten obszar dosłownie przez minuty a nie godziny. Zmieniło to trochę nasze myślenie o przywyciągowej zabawie - ważne jest aby potencjał przytrasowy nie był skorelowany z popularnością wsród miłośników tej rozrywki. Wbrew pozorom jest trochę takich miejsc i w tym sezonie zajmujemy się ich inwentaryzacją. Salzburgerland nie daje (chyba) takich możliwości jak Tyrol, choć w tym wyjątkowo na razie kiepskim sezonie sporo jeździliśmy w linii lasu bo tam było zdecydowanie najlepiej. Jednym z najlepszych pod względem przywyciągowej eksploracji regionów na karnecie SSSC jest maleńkie Lungo. To jak na Salzburgerland wysoko położone stacje. Odwiedziliśmy je na przełomie lutego i marca Pierwsze dwa dni raczej bez historii - beton poza przy małej ilości śniegu nie zachęcał do offpistowych zboczeń. Poniedziałek przywitał nas deszczem, w tym dniu mieliśmy w planach Grosseck-Speiereck, który jest niezwykle interesującym freeridowo miejscem. Przy dobrym opadzie można zjechać z 2411 m n.p.m do dolnych stacji w St Michael i Mautendorfie (ok 1100 m npm). Na to oczywiście nie było cienia szansy bo na dole po prostu wiosna. Ale z Speierecka są piękne zjazdy do dolnej stacji kanapy. Aby dzień był udany musiały być spełnione dwa warunki - pobielone drzewa gdzieś od 1500 m n.p.m powinny zwiastować solidny opad śniegu wyżej no i kanapa musiała chodzić. Na górze jest nieźle - śniegu spadło sporo ale kanapa zwinięta... My z Arkiem jeździmy więc pod krzesełkiem a Juras... skibusem na Aineck (co jest bliziutko). Warunek drugi zostaje spełniony po godzinie - rusza kanapa, Trzeci - fajnie by było aby było coś widać już nie - na górze jest mleko totalne. Odcina nam to zjazdy żlebami do środka kotlinki (obawiamy się, że jest tam zbyt skalisto) ale pole między gondolką a czarnymi trasami jest nasze. W międzyczasie Na Ainecku jest zdecydowanie lepiej I Juras ma całą górę do wyłącznej dyspozycji. Gdzieś koło pierwszej u nas też się przejaśnia i możemy obejrzeć sobie nasze ślady W międzyczasie mocno podnosi się temperatura śnieg robi się ciężki..Później kapryśny Speiereck znów grzęźnie w chmurze i dopiero jadąc do auta możemy podziwiać takie obrazki. Zgodnie uznajemy dzień za bardzo udany i ostrzymy sobie na wtorkową odsłonę. Po dyskusji postanawiamy postawić na Fanningberg - to bardzo ciekawy ośrodek - dwie kanapy i orczyk. Ale z dolnej jest około 6 wariantów tras! Rzecz w Europie rzadko spotykana. Z górnej za to otwiera się spory obszar do freeridowania gdzieś ze 300 m w lewo i sporo więcej w prawo. Na początku zagospodarowujemy wszystkie żleby na lewo (przy wjeździe) od wyciągu. To są fałszywki - niech ewentualne sępy stracą tu trochę czasu zanim odkryją prawdziwe eldorado. Jakkolwiek w centralnej części są ślady po wczorajszych gościach to śnieg jest bardzo przyjazny. W sukurs przychodzi pogoda i po efektownych przecierkach Robi się po prostu cudownie, drzewa pokryte śniegiem i szadzią CDN7 punktów
-
Jeszcze moja krótka fotorelacja z dzisiejszego spotkania z częścią uczestników WZF na KW . Sekcja skiturowa SO w składzie Nurek i ja :wink: wystartowała z parkingu w Kuźnicach ok. 7,30. Niestety trasa aż do Hali Goryczkowej z tzw. buta . We mgle i padającej mżawce narty udało się założyć dopiero powyżej dolnej stacji krzesła na Goryczkowej . Warunki na podejściu aż do Zakosów dosyć słabe . Sporo przetarć , kosówka itp . Nurek gdzieś na podejściu Po dojściu do górnej stacji kolejki na KW spotykamy Johnnego , Marionena i Leitnera z tatą . Miła pogawędka w barze i czas się żegnać . Startujemy na dół z powrotem kotłem Goryczkowym . Warunki w kotle nawet fajne , jedynie irytowała mgła i mżawka . O dziwo udaje nam się dojechać na nartach nartostradą dosyć sporo poniżej dolnej stacji kolejki , chociaż warunki im niżej tym trudniejsze , a na samym dole to już ekstrema . Dalej to już znowu z buta aż do samochodu .Pozdrowienia dla wszystkich uczestników WZF aklim i nurek6 punktów
-
nie chcę mi się wierzyć, by było to prawdziwe... ale sam już nie wiem...5 punktów
-
No to ja wrzuce ę jeszcze kilka zdjęć z wczoraj. Myślami cały czas na Gąsienicowej... I pociąg dłuższy od peronu :biggrin:5 punktów
-
Jeszcze nie wybudowali i chyba nie wybudują takich term, które byłyby lepsze od nart (moim skromnym zdaniem oczywiście - jak dla mnie). Pozdrawiam serdecznie.5 punktów
-
Wreszcie dotarłem do chaty. Muszę poczytać co napisali koledzy i skrobnę coś od siebie. W międzyczasie dzwonił do mnie Janek. Janek jest niezwykły twardziel. Doczłapał do apteki. Kupił sobie jakąś maść wysmarował kolano i czeka do jutra na poprawę. Kolano jednak spuchło. Po powrocie do domu bez wizyty u lekarza jednak się nie obędzie. Oby nie było to zerwanie. Janek trzymaj się, jesteś bardzo dzielny i niezwykle sympatyczny. Pozdrawiam serdecznie.4 punkty
-
Otztal + Kuhtai Kolejna moja produkcja - tym razem z ostatniego pobytu w dolinie Otztal oraz ośrodka Kuhtai. Czekam na uwagi, wskazówki, rady. [video=youtube;L4rCGVtShNM]4 punkty
-
Wreszcie i ja dorwałem się do kompa. Dzień byłby super udany, gdyby nie wypadek Janka. Ale Janek jest dzielny i nie dał się zawieść do szpitala. Stwierdził, że przez 2 dni sam dojdzie do siebie, ewentualnie do lekarza pójdzie we wtorek jak wróci do domu. Ludzi na trasach było mało i można się dzisiaj wyjeździć było do oporu. Johnny zawsze z przodu na słynnych "łopatach", tnie kosą wszystko co stanie mu na drodze (na szczęście dzisiaj tylko śnieg) Drużyna Górali spod Skrzycznego atakowała nie tylko ratraki, ale i skitury nie były Im obce, oprócz zjazdów oczywiście Widoki z Kasprowego zawsze ładne, nawet jak niewiele widać Nie mogłem się od nich uwolnić, zawsze mnie doganiali - Artix, Janek i Johnny Narciarz (Maciek każdą wolną chwilę wykorzystuje na pisanie relacji) Dołączył jeszcze do grupy Waldek (nie tylko na stoku) No i najmniej przyjemny dzisiaj moment (choć po Janku tego nie widać) Janek wracaj do zdrowia jak najszybciej...... czyli natychmiast! Pozdrawiam serdecznie. PS Odwiedził nas jeszcze wieczorem kolega [email protected]. Miło było pogawędzić. Zjeżdżali też z nami kolega Leitner ze Swoim tatą i tu największe zaskoczenie. Mimo, że całą noc jechali pociągiem i autobusem, to na stoku jako jedyni zostali chyba do końca. A poruszali się tak szybko, że nie zdążyłem Ich sfotografować. Brawo panowie!4 punkty
-
Ogólnie niemal każdy zjazd wyglądał tak samo. Z wyjątkiem tych z ostrej ścianki. Niestety od rana była ona usłana malutkimi muldami, które z biegiem dnia rosły jak na drożdżach! Góral spod Skrzycznego w akcji. Niestety akcja była tak nagła, że nie zdążyłem dobrze ustawić telefonu. O 10:15 krótka przerwa na colę, 2,5zł w łazience i pogadanie o wszystkim. Po przerwie i kilku zjazdach po zamuldzonej już łagodniejszej trasie, dostrzegamy kątem oka (gdyż reszta jest zapatrzona na piękne widoki), wypadek Janka57. Johnny już opisywał, więc ja wstawię jeszcze tylko jedno zdjęcie. Z biegiem dnia, lejowata końcówka miała sporo muld. Jeździło się świetnie - tak jak powiedział Góral - baw się muldami! Do 15:00 jeździliśmy z Góralem i jego rodziną - potem we dwójkę jeszcze godzinę. Niestety od 14 zaczął padać deszcz, więc zakończyliśmy jazdę o 16. Oprócz nas jeździły jeszcze 3-4 osoby. Gąsienicowa na własność! Po zdjęciu nart poszliśmy na obiad na Kasprowym. Więcej o nim nie będę pisać, bo szkoda klawiatury. Teraz rozumiem, o co chodzi w nazwie "Święta Góra Narciarzy". Jakie by nie były warunki, jakie by nie były ceny karnetów, jaka by nie była pogoda - MY i tak tu przyjedziemy. Pozdrawiam4 punkty
-
Piątek, 8.04. Podwójne święto - jedno rodzinne, a drugie narciarskie. Trzeba było połączyć te dwa święta w jedno. Nie udało się. Więc po ich rozdzieleniu o 23 ruszam z Wa-wy Zachodniej razem z tatą na narty. Dziwne było dla mnie iść z nartami, omijając kwitnące forsycje i mirabelki. Przyroda budzi się do życia, a my chcemy zanurzyć się jeszcze w tej zimowej scenerii. Poczuć ją choć chwilę. Po 8h jazdy docieramy do Zakopanego. Niegdyś miasto narciarzy - obecnie przydomek narciarski należy tu już tylko do tradycji. Bo czym, jeśli nie tradycją, nazwiemy jedną działającą trasę narciarską na kilkanaście innych, które się tu znajdują lub mogłyby się znajdować, gdyby nie wszawobrodzi (jeszcze do nich wrócę).O 7:05 meldujemy się w Zajeździe Górskim. Zajazd widać. Gór niestety nie. Nie mając wyboru (w końcu nie przyjechaliśmy tutaj tylko na narty), po krótkim ogarnięciu się, idziemy po skipassy do skipassomatu. Jak przystało na nowoczesny XXI-wieczny ośrodek narciarski, w drugim tygodniu kwietnia działa aż jedna trasa na kilkanaście kilometrów innych. Niesamowite! Niezmiernie uszczęśliwieni tym faktem, razem ze skipassami idziemy do kas - punktu zbiórki WZF. O godzinie punkt 8:00 wyjeżdżamy nowoczesną gondolą z niesamowicie dużą przepustowością na Kasprowy Wierch - Świętą Górę Narciarzy. Po zapięciu butów i nart jedziemy w kierunku łagodniejszej części trasy. Śnieg niestety już jest mokry i ekhm... wyratrakowany. Pierwsza ścianka bardzo przyjemna - stroma, idealna! Potem szeroka polana. Na niej ćwiczyłem skręt długi i ostre krawędziowanie. Potem trasa rozdziela się na kilka wariantów lejowatych. Idealne do śmigu i krótkiego skrętu. Po niezwykle przyjemnym dojeździe docieramy do dolnej stacji krzesełka. I propozycja ochrony Tatr dla wszawobrodych.4 punkty
-
Jak to kto? Choć rano lało na Żywiecczyźnie jak z cebra, w aucie cisza całą drogę. Gdzie my jedziemy. Ale dla takiego towarzystwa: Brakuje tylko Janka, gdybyś wtedy wiedział, że my od pół godzinki siedzimy przy piwku. Pewnie byłbyś wypoczęty i nic by się nie stało.Zaraz po sniadanio-obiedzie ruszam spełniać marzenia, kierunek Beskid i Przełęcz Liliowe: Super się podchodzi, na tej wysokości nie czuje się zmęczenia. Pod szczytem śnieg się kończy, bez raków nie ma co ryzykować. Zaliczam tylko Beskid Robię kilka kroków z nartami na plecach i wycofuję się, miałem zamiar zjechać stamtąd w kierunku Gąsienicowej, ale nie mam doświadczenia, wracam szlakiem: Za duże ryzyko, spod nart urywają się duże kule śniegu. W między czasie żegnam się z chłopakami, którzy zjeżdżają z Jankiem. Janek tryska dobrym humorem, całe szczęście chyba nic poważnego.Zostajemy sami Górale z Marcinem i jego tatą. Śmigamy razem do 15,00 jak zawsze o tej godzinie z nowymi siłami. Pozdrowienia dla wszystkich, również dla tych nieobecnych, do następnego już niedługo sezonu 2016/2017. U mnie to już ostatni dzień na nartach.Wracamy przez Jabłonkę i Korbielów. Zupełnie inna jazda, polecam. Hey4 punkty
-
Akcja ratowniczaNiestety,jak wcześniej wspominałem,była akcja ratownicza.Janek coś sobie uszkodził w kolanie,choć nawet nic go nie zabolało! Dopiero kiedy chciał jechać dalej... Widzieliśmy całe zdarzenie z krzesła,ale wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy,że chodzi o naszego kolegę.Podjechaliśmy i wszystko jasne. Zabezpieczyliśmy miejsce upadku i Marionen z Artixem pojechali zawiadomić obsługę i TOPR,Ja z Leitnerem zabezpieczyliśmy miejsce upadku i dotrzymywaliśmy towarzystwa Jankowi.Janek ambitny chciał się jeszcze wspinać,ale powstrzymaliśmy go,bo widać,że kolano nie pozwalało... TOPR dotarł szybko i ładnie pozbierali Janka - miał atrakcję! Jak ruszyli to szok! Ledwie za nimi nadążałem! My jeszcze pozbieraliśmy Janka sprzęt i do krzesełka. Później okazało się,że Janek sam pozbierał wszystko i był gotowy do zjazdu kolejką. Cóż,ile się dało to pomogliśmy,kolegi się nie zostawia. :4 punkty
-
Dzień pierwszyPobudka 6.00 i niestety deszcz.Mimo to humory dopisują i ruszamy ok. 7.30 pod gondolę.Oczywiście przy takiej pogodzie pod kasami pusto.Wyjechaliśmy na górę i niestety pogoda bardzo podobna,choć powyżej chmur.Deszcz jednak pokropił tylko chwilę,a później mieliśmy już tylko lepiej.Przez chwilę nawet słońce się pokazało... Co ze śniegiem?Niestety mokry i ciężki od rana,choć na początku dość twardo.Niestety ratrakowi się słabo spisali,choć może to bardziej wina pogody,tj. brak przymrozku.Ja miałem narty do zadań specjalnych,więc mi było dobrze,choć czy kiedyś było źle? Za to frekwencja minimalna i to bardzo cieszyło.Krzesła puste jeździły.Jedynie żal mi Janka - pierwszy raz na Kasprowym i warunki słabe,Goryczkowa zamknięta,do tego wypadek... Janek,mam nadzieję,że szybko wrócisz do zdrowia,trzymam kciuki za Ciebie! Cała ekipa pozdrawia!4 punkty
-
3 punkty
-
W tym wywiadzie szef TMR wspomniał jeszcze, że rozpoczęcie inwestycji w Szczyrku w tym roku stoi pod dużym znakiem zapytania. W jakimś urzędzie w stolicy zaginęły dokumenty, które mieli po 45 dniach odebrać :eek: . Wg niego urzędnicy w PL boją się podjąć jakąkolwiek decyzję.3 punkty
-
No widzę, że ludzie zastanawiają się czy niedźwiedzie żyją w Japonii. Żyją i to całkiem spore - odmiana nazywa się Higaru. Nieprawdopodobne jest to, że brunatny niedźwiedź gonił ją tyle czasu. Niedźwiedzie brunatne atakują ludzi raczej tylko w samoobronie. We wszystkich przewodnikach na Alasce czy w Japonii jest napisane, by przy samotnych wędrówkach albo skiturach nieść ze sobą gwizdek, często klaskać i krzyczeć tak, by niedźwiedź miał czas spokojnie zejść nam z drogi i nie poczuł się zaskoczony. Zupełnie inaczej ma się sprawa z niedźwiedziami polarnymi - ale to już zupełnie inna historia... Na Spitsbergenie jeździłem z mauserem na plecach... :-)3 punkty
-
Ach,ja tak w kontekście dziewczyn zrozumiałem... :wink: Byli: -Góral spod Skrzycznego z ekipą (3 osoby) -Marionen z Anią -Leitner z ojcem -Waldek -Iski -Artix -sekcja skitourowa z Andrychowa: Nurek i Aklim -Janek "pogodynka" -Ja z Dżonką Jeśli o kimś zapomniałem,to proszę uzupełnić listę.3 punkty
-
3 punkty
-
Pierwsza z dwóch produkcji filmowych z wypadu "Śladami Agenta 007..." :happy: Trochę widoczków, trochę jazdy na nartach - zapraszam do obejrzenia :cheerful: [video=youtube;L4rCGVtShNM] PS. Uwagi do produkcji mile widziane.3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
2 punkty
-
Zakopane jest ciekawe...ale moja propozycja na dobry grudzien czy słoneczny marzec brzmi PILSKO ....a potem kolacja i tańce w KArczmie pod BOREM w Korbielowie....swojski klimat .....warunek tylko jeden wszędzie 50 cm śniegu ....2 punkty
-
A forumowicze pozdrawiają Wasze Panie :smile: Dzięki wszystkim za relacje. Do zobaczenia.2 punkty
-
2 punkty
-
Z tego co wiem, to tym razem zaszwankowało drugie kolano. Jak Janek wpadnie to opisze może więcej. Tymczasem my już opuściliśmy granice stolicy narciarskiej2 punkty
-
Janek wracaj szybko do zdrowia. Pozdrowienia dla reszty chłopaków i PAŃ ofkoz:biggrin:2 punkty
-
2 punkty
-
Dzisiaj chwilowo warunki gorsze od wczorajszych, ale my jesteśmy gotowi na wszystko, w końcu na WZF przyjeżdżają najsilniejsi!:wink: Pozdrawiam serdecznie.2 punkty
-
1 punkt
-
Dzięki Mariusz. Ja już sporo przeszedłem, bo w lewej nodze miałem zerwane wiązadło poboczne kolana a prawa noga i prawa ręka były połamane z przemieszczeniami (kości :ramieniowa i udowa) jeszcze pęknięte dwa żebra do kolekcji. To wszystko w czasie gdy na nartach jeszcze nie jeździłem. To stłuczenie też wyleczę. Na nartach jeżdżę źle technicznie a ze ścianek często się zsuwam.Były odsypy, trzeba było szybciej ,mniej bojaźliwie bo narty mam dosyć szerokie.W nocy z piątku na sobotę kiepsko spałem (3 godziny tylko),w butach narciarskich mam luzy no i SKS ... Nogę smaruję też żelem Voltaren max. Do lekarza pójdę ,ale to po lekturze tego tekstu http://www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/urazy-wypadki/urazy-kolana-objawy-i-diagnostyka_40250.html moja ,,diagnoza'' to tylko silne stłuczenie.Optymizm powrócił.Kupię jeszcze ten Traumon ,jak taki dobry.Kasprowy Wierch zaliczony tylko połowicznie w takim razie. Bardzo chętnie poznam czołowego sprawozdawcę forumowego ,znakomitego narciarza amatora oraz jego uroczą towarzyszkę życia, również bardzo dobrą narciarkę :Marboru i Paulę Pozdrawiam oboje.1 punkt
-
ja na Rochaczach jedzilem w ostatni dzien czyli 3 maja w zeszlym roku , byla promocja pamietam na karnety, lomnica dziala tylko jest przerwa od poniedzialku do piatku1 punkt
-
Zależy dla kogo! Kiedyś, kiedy w okolicach Kłodzka odbywały się Rajdy Polski, bywałem tam. Dojazd ze świętokrzyskiego, - mordęga!!! Każda lokalizacja może być dobra jak jest chęć spotkania ( patrz Artix). Cóż, nie zawsze tak się złoży że można uczestniczyć. Ja już nowe buty szykowałem do dziewiczych szusów i.... kicha. Następnym razem będę!1 punkt
-
1 punkt
-
1. Strasznie mnie boli serce że mnie tam nie było ..... 2. Napisz CV o pracę do POLSATU lub do TVN ... BRAWO TY BRAWO ZONA...1 punkt
-
Mariusz miejsca i warunki kapitalne, montaż, muzyka no i przede wszystkim treść filmu też super, tak że wielkie brawa za ten film :applause: :applause: :applause: Bartek właśnie doszedł, oglądał ze mną i było: wow, gdzie to? ale tam jest super, pojedziemy tam? :happy:1 punkt
-
koledzy szczerze Wam kibicowałem miałem sugerować o zmianie terminu no ale jak narciarz się uprze to umarł w butach:wink: wiem jak się jeździ na KW w takiej pogodzie nic przyjemnego, o kontuzje nie trudno Janek szczere życzenia powrotu do zdrowia no i czekamy na optymistyczne prognozy pisane przez Ciebie na następny sezon pozdro1 punkt
-
Było fajnie.Od rana do późnego wieczora banany na twarzach.Chłopaki wiedzą jak się bawić bez względu na różnice wiekowe.Dziewczyny dotrzymywały towarzystwa.Są wesołe i towarzyski.My faceci takie lubimy i szanujemy. Pogoda, fakt nie rozpieszczała ale taki wyjazd to nie tylko jazda na nartach.Na pewno szkoda Janka ale da rade,będzie dobrze1 punkt
-
Z mojej strony chce tylko podziękować za kolejne spotkanie z fantastycznymi ludźmi. Do następnego! :applause:1 punkt
-
1 punkt
-
Wczoraj było ostatnie jeżdżenie w tym sezonie, warunki na Hali Szrenickiej nie rozpieszczały, ale kto by się przejmował. Śnieg ciężki i mokry, temperatura koło 15 stopni ale jazda do oporu. Na koniec zjazd Śnieżynką i Puchatkiem, lawirując wśród mega wytopów, kamieni i kałuż. Mimo to bardzo udany dzień.Pozdro @marionen, miło było Was poznać, ale chyba utknęliście na Świątecznym Kamieniu, bo na Hali Was nie widziałem. Wysłane za pomocą mTalkP.S. Zjazd w krótkim rękawku zaliczony1 punkt
-
1 punkt







