Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
03.12.2016 - 03.12.2016
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 03.12.2016 uwzględniając wszystkie działy
-
17 punktów
-
9 punktów
-
Jeszcze kilka słów o warunkach. Spodziewałem się jak to zazwyczaj po świeżym opadzie doskonałych warunków, ale jest spora różnica w sposobie naśnieżania pomiędzy Szczyrkiem w SON gdzie robią to rewelacyjnie a Korbielowem. Otóż pod kanapą rano twardo, w miarę upływu czasu tworzyły się lodowe kulki. Po lewej stronie na części nie ratrakowanej, tylko puch, miękko rewelacyjnie, w miarę upływu czasu robi się wąska rynna co eliminuje płynną jazdę. Za to po prawej stronie przewaga śniegu naturalnego i tam ścigamy się po kiełbasce do końca. Żonka cały czas szlifuje technikę środkiem trasy, młodzi na deskach prują non stop puch, w pewnej chwili na skuterach ktoś życzliwie wywozi ich na Buczynkę gdzie na całej trasie jest pół metra puchu. Jak zawsze na tym stoku traktuję jazdę jako kilka godzin treningu. 500m stok z trzema nieźle nachylonymi ściankami świetnie się do tego nadaje. Jutro pewnie trening wzmacniający mięśnie na skiturach gdzieś pomiędzy Skrzycznem a Wierchem Pośrednim i zjazd Golgotką. Ilość śniegu na stokach Pilska widać na filmiku. Pewnie jeśli nie przydarzy się jakaś odwilż w przyszły weekend wirtualnie "spotkamy" się na górze.7 punktów
-
Na otwarcie sezonu padł Zagroń. Raptem było jakieś pół godziny jazdy, warun fajny bardzo, ludzióf mało bardzo. Najważniejsze że, dziecka me chyba połkęły bakcyla po starych [emoji4] Zdjęć mało bo czas gonił [emoji15] Wysłane z mojego SM-G900F przy użyciu Tapatalka6 punktów
-
6 punktów
-
5 punktów
-
Mijamy jeziorko lodowe i piramidy z kamieni. A poza tym cały czas to samo - aby do góry. Jedyne o czym myślę to gdzie postawić nogę. Kamień się ruszy czy nie? Zsunie czy tylko zachwieje? Tu za stromo, tu nie ma się czego złapać. Uff, trzeba złapać oddech. Jeszcze daleko. Gdzie ten szczyt? Znowu się chwieję. Zaraz, teraz którędy? O! Tam widać jakiś szlak. Idę, zawracam się, cykam fotkę, podnoszę na chwilę głowę... Już niedaleko! Jeszcze kilka kroków i jest! Medelzkopf (2761 m n.p.m.) zdobyty. Jest cudnie! Większość robi zdjęcia nad przepaścią. A obok tyle śniegu Teraz trzeba zacząć schodzić w dół. Czeka nas ponad 1300m zejścia. Schodzimy do przełęczy - tam robimy krótką przerwę. Po 15 minutach ruszamy dalej. Na horyzoncie widać koniec - tam gdzie zaczyna się przeciwległy stok - czyli strasznie daleko (15km). Schodzimy mijając kwiatki i śnieeeg! Dlaczego nie wziąłem nart? Niedaleko śniegu biegały sobie koziorożce a w oddali pojawiło się jeziorko. Nad nim robimy przerwę. Urokliwe miejsce - pod górami w przepięknej dolince. Idziemy dalej, odwracając się co jakiś czas, żeby podziwiać widoki. Jaka tu jest piękna zieleń! Nie jest to jeszcze las, ale też nie łąka. Górska sawanna? Idziemy w tej zapierającej dech w piersi scenerii do łąk. Pojawiają się krowy - czyli cywilizacja jest blisko. Jest też schronisko. Uff! Chłodna woda, cień i lekki wiatr spowodowały, że nie chcieliśmy się już nigdzie ruszyć. O tym, że trzeba już iść, przypomniały niektórym krowy, które zaczęły dobierać się do jedzenia. Jak się później okazało, w tej dolince miał miejsce wypadek - krowa ugryzła 8-letnią dziewczynkę, która trafiła potem do szpitala. Dochodzimy do wąwozu. Woda, która płynie od śniegu przez jeziorko rozbija się teraz o głazy powodując odgłos, który odbijał się od ścian wąwozu, rozchodząc się z podwójną mocą. Wąwóz się wypłaszcza. Woda cały czas niemiłosiernie rozbija się o wystające kamienie pieniąc się jak kibice po niestrzelonym karnym. Pojawiła się zielono-alpejska trawa i długo wyczekiwany parking. 17,5 km zrobione, 550m w górę i 1300 w dół. Po godzinnej jeździe busem zatrzymujemy się w Matrai in Osttirol. Tam kończymy dzień. cdn.5 punktów
-
Dziś wybrałem się zadebiutować na Słotwinach i mimo wysiłków służb porządkowych w czarnej Vectrze,które usiłowały mi w tym przeszkodzić,dotarłem.Po drodze musiałem niestety obejrzeć film,na którym moja technika jazdy na błocie pośniegowym nie spodobała się służbom i wysłuchać wyrzutów.Nigdy ich na tej drodze nie spotkałem,więc się nie spodziewałem.Spotkałem za to na stoku kolegę z forum. Gdy już dotarłem,okazało się,że było warto,bo prawie bez przetarć i bez ludzi dało się pojeździć przez 2 godziny.Jutro powtórka. Słotwiny Arena niestety jak plac budowy,więc pewnie dopiero na święta otworzą.4 punkty
-
JurekByd, Wujot i reszta towarzystwa śmiga sobie teraz (jak zwykle nie wiem gdzie) gdzieś w Alpach, może Ischgl, może jakiś lodowiec. Gdzie by to nie było, warun najlepszy z możliwych mają (nie jeżdżą przecież w innych - lata doświadczeń!). A ja dzisiaj komputer i telewizor do wyboru. Zerwać się dzisiaj nie mogłem z przyczyn niezależnych. Przeglądam zdjęcia z przed tygodnia, wracam myślami do chłopaków i tych pięknych miejsc w których razem byliśmy. Jakoś tak się składa, że zawsze z nimi są sami narciarscy napaleńcy, zadowoleni i nie narzekający. Wujot pewnie katuje kolejne łąki i obszary białego nietknięte "ludzką nartą czy snowboardem", a ja wspominam... pierwsza kolejka na Pitztalu, Juras, MarioJ, Wujot, Robert, Kamil, Bartek, Filip, i gdzieś zagubiony między autami Fikol. W sobotę na trasach tłok, ale nas to nie dotyczy, mamy przecież offpiściaków z Wrocławia Kiedy zrobiło się monotonnie Wujot przechodzi przez płot Razem z MarioJ deliberują, damy radę czy nie W tym samym czasie zbiera się grupa gapiów, niektórzy z aparatami i myślą zjadą, nie zjadą, przeżyją, nie przeżyją, najczęściej powtarzane słowo crazy, my jednak wiemy, spoko to trasa dla nas Dzień minął, pora wracać Pozdrawiam serdecznie.4 punkty
-
Jak co sezon, zakładam ten temat. Jak co sezon od świąt urzęduje w Korbielowie. W tym roku będzie tak samo i w miarę możliwości będę Was informować co się dzieje na Pilsku Oczywiście mile są widziane tutaj (a nawet zalecane!) relacje forumowiczów jeżdzących w Korbielowie W tym roku sezon ruszył wyjątkowo wcześnie - mi nie dane było skorzystać, ale na forum mamy już relacje Górala spod Skrzycznego, z jazdy na Solisku - śnieg jest, to najważniejsze Miejmy nadzieję, że ten wczesny start to zapowiedź długiej i śnieżnej zimy. No i na koniec - jeśli ktoś z Was, będzie się wybierać i ma ochotę się spotkać w celach towarzysko-narciarskich to piszcie Może w zimę jakiś WZF na Pilsku?3 punkty
-
Białka i kolejka miażdży Marboru tam się jutro wybiera - na jego miejscu wziąłbym dużą piersiówke - takie czekadełko Góral - po zdjęciach widzę, że sporo śniegu - także chyba udany start sezonu?3 punkty
-
Miałem kończyć relację z wyjazdu do Ischgl, ale wciągnął mnie zjazd panów w Val d'Isere. Wyniki generalnie bez niespodzianki. Jednak co się dzieje z reprezentacją Austrii. Najlepszy z nich Matthias Mayer 17 pozycja - to prawdziwy dramat dla tej nacji. Na razie Marcel musi się spinać za całą Austrię. Dla mnie cichym bohaterem dzisiejszych zawodów oczywiście Bostjan Kline. Miejsce niby świetne 4, ale na mecie nie był zadowolony. Błąd w trakcie zjazdu kosztował Go przynajmniej podium, jeśli nie pierwszego zwycięstwa. Na czwartym punkcie pomiaru czasu jest na prowadzeniu (co prawda tylko o 0.01s) 1.15.56 Zaraz po nim wchodzi w lewy skręt, tu idzie coś nie tak, podbija zewnętrzną nartę. Praktycznie cały skręt pokonuje na wewnętrznej narcie, jedyny kontakt w czasie tego skrętu ze śniegiem, ma tylko przy pomocy lewego przedramienia. Dla mnie techniczny majstersztyk, że potrafił z tego wyjść cało. Na 5 punkcie pomiarowym ma 0.6 s straty i niższą prędkość od rywali. Na mecie strata urosła do 0.64 s. Zwróćcie uwagę jak walczył w skręcie... Na moment łapie kontakt z podłożem zewnętrzną nartą i do tego jak wytrzymało to Jego lewe kolano Ponownie kontakt tylko przedramieniem Jeszcze raz na wewnętrznej Balansuje jeszcze prawą ręką i wreszcie wychodzi na prosta Dla amatora to coś nieosiągalnego. Niestety albo na szczęście... Pozdrawiam serdecznie. PS Kto nie widział, za kilka minut retransmisja na Eurosporcie 23 punkty
-
3 punkty
-
Po miesiącach przerwy wracam do relacji z lipcowych Alp. W poprzednim poście nie ma polskich znaków, ale niestety nie mogę go edytować. Dzień trzeci "Idę w góry cieszyć się życiem" We wtorek opuściliśmy Fusch. Po obfitym śniadaniu pojechaliśmy do Enzingerboden 1464 m n.p.m. Po drodze otaczały nas niesamowite widoki - głębokie doliny, skaliste góry. Po wielu serpentynach znaleźliśmy się pod dolną stacją gondoli. Zimą to miejsce wygląda mniej więcej tak: 6-osobowa kolej Doppelmayr z 1982 r. wiozła nas przez malowniczą dolinkę. Nareszcie, jak przyjemnie. Ten dźwięk jest dla mnie jak odgłos syreny na oceanie, jak ryk samochodu dla @Bumera. Płynny, trochę wysoki, ale intensywny i donośny. Odgłos liny... jak mruczenie ukochanego zwierzątka, górski narciarski dźwięk! Oprócz tego niebiańskiego dźwięku podróż z widokiem na trzytysięczniki umilały też krowy, koziorożce i świstaki. Kolejką wjechaliśmy na 2200m n.p.m. Na tej wysokości jest zapora na jeziorze, kilka orczyków i krzesło. Tam zaczęła się wycieczka w górę. Na początku obeszliśmy jeziorko. Tuż za nim pojawił się pierwszy śnieg. Potem kamienie, kamienie i kamienie... Ale kiedy się zatrzymam dookoła mam takie widoki. Raz wpadłem w podobną pułapkę - wydawało mi się, że jest dużo śniegu, a potem plusk! Po wspinaczce pojawiła się pierwsza większa plama śniegu do pokonania. Nachylenie spore, ślisko i brak sprzętu - jeden błąd i kończymy podróż. Ziemską podróż. A przynajmniej byłaby ona dużo cięższa. Całe szczęście wszyscy przeszli bez większych trudności. Jeszcze kilka łach śniegu, trochę twardego i odwiedzamy przełęcz Kalser Tauern 2515 m n.p.m. Ale to nie koniec - został nam do zdobycia jeszcze pobliski szczyt. Nie ma wyboru - hop do góry!3 punkty
-
A ja się cieszę, jak widzę takie fotki z Białki. Im więcej tam ludzi tym mniej ludzi tam gdzie ja jadę2 punkty
-
2 punkty
-
...narciarstwo może i tak ale kolejkowanie to na pewno nie niszowe zajęcie Musiałbym z wieżowca spaść aby uczestniczyć w tym czymś2 punkty
-
Chcialem dac dzis skilka fotek z chopoka ale niestety telefon mi zamarzl :), ale posmigac mozna bylo i nawet nie bylo duzo ludzi2 punkty
-
2 punkty
-
Dzięki za ciepłe słowa zachęty ale powrót w góry dopiero jutro w nocy lub w poniedziałek . Czekamy na relację z Kamiennej i może jakieś nowe wieści dot. Buczynki.2 punkty
-
Na przodzie ktoś wypatrzył chatkę. Niestety zamkniętą. Za to widoki cudowne! Gdy zebraliśmy siły przed atakiem szczytowym, ruszyliśmy do góry. Prawa, lewa, prawa, lewa, KAMIEŃ, prawa, STRUMYK, lewa... Po drodze mijamy bajecznie położone jeziorka. Pot, zmęczenie, chęć zdobycia celu, pragnienie, niebiańskie górskie uczucie mieszały się ze sobą, dając spodziewany efekt - jezioro Seekarsee (2232m n.p.m.) zdobyte! Powyżej śnieg i majestatyczne góry. Wydawało się, że plamy Białego są na wyciągnięcie ręki... Jeeeest! W sam raz na ochłodę. Jak się okazało, śnieg (albo lód) będzie nam towarzyszyć przez cały pobyt w Austrii. Miodzio! Jeszcze tylko napić się świeżej wody i możemy schodzić. Niestety tą samą drogą Chociaż dzięki temu jeszcze raz zatrzymaliśmy się przy chatce. Potem szybko w dół. Przy schronisku skręciliśmy w górę do górnej części wodospadów. Tłum jak przy Morskim Oku, a dorożki zastąpiły taksówki. Podczas podchodzenia zaczął padać w deszcz. Cali przemoczeni doszliśmy do początku wodospadu. Z powrotem też zrobiłem kilka fotek. Pod koniec podeszliśmy pod wodospad. Jak na pierwszy dzień starczy - przeszliśmy 17km, 1300m w górę i tyle samo w dół. Z powrotem jeszcze raz minęliśmy ośrodki narciarskie i alpejską przyrodę, których zdjęcia dodam... no właśnie nie wiem kiedy. Może jutro, może pojutrze albo dopiero za ponad tydzień. Podobnie z resztą relacji - co prawda mam już prawie całą napisaną, ale zdjęć jeszcze nie obrobiłem. Przez najbliższe półtora tygodnia będę (starał się) pokonywać różne trudności i niedogodności (z małą przerwą na Beskid Extreme Festiwal). Ale z tego relacji nie będzie :wink: Między innymi dlatego reszta relacji dopiero po powrocie (czyli 14-15.08). No nic, 300km samo się nie przejdzie. Pozdrawiam2 punkty
-
Dzień drugi - Poznaj nieznane Poniedziałek rano. Trzeba wstać. Ale jak tu wstawać skoro za oknem są niebiańskie widoki? Śniadanie? Co za przyziemna, prosta rzecz! Masywne góry, zieleń, potoczek, kwiaty... Mała cząstka duszy artystycznej zaczyna ożywać. Jednak aby nie skończyć jak niektórzy artyści, schodzimy na śniadanko. Po nim godzinna przejażdżka busem do Krimml. Po drodze widoki zapierające dech w piersiach - znane ośrodki narciarskie pokazują swoje letnie oblicze. Kaprun, Zell am See i inne... Może przyjechać tu zimą...? Do Krimml dojeżdżamy ok 9. Już z daleka widać wodospad. Jednak my idziemy wyżej. Na początku podchodzimy prawie cały czas drogą szutrową, czasami schodząc na bok, żeby podziwiać piękno górskiego potoku. Takim sposobem docieramy do schroniska. Wszyscy przepoceni, zmęczeni i z nadzieją, że będzie lepiej. Jednak czy już tutaj nie jest dobrze? Po krótkiej przerwie idziemy asfaltówką nieco w dół aż do momentu, w którym zaczyna się prawdziwa górska ścieżka. Wchodzimy do lasu. Po pewnym czasie wychodzimy w zieleń - to lubię najbardziej. A do tego te widoki... Po chwili robimy przerwę przy małym korytku, by zebrać siły i napić się źródlanej wody. Gorąc, który przedzierał się przez ubranie potęgował i tak duże zmęczenie. No nic. Trzeba ruszać - do celu jeszcze daleko. Las powoli się przerzedza na rzecz wysokiej roślinności. Mijamy urokliwe potoki i kolorowe alpejskie kwiaty.2 punkty
-
StromÄ i wÄskÄ drogÄ zaczÄliĹmy zjeĹźdĹźaÄ w dóŠdo autostrady. Busem dojechaliĹmy do Fusch, mijajÄc po drodze znane Zell am See, a wczeĹniej skoczniÄ w Bischofshofen. PĂłnym popoĹudniem wybraliĹmy siÄ jeszcze do okolicznych wodospadĂłw. Fusch to maĹe miasteczko oddalone od Kaprun ok.13km. ZimÄ kursuje stÄd darmowy skibus dowoĹźÄcy narciarzy pod zbocza Kitzsteinhornu. Owe zbocza znajdujÄ siÄ tuĹź za pasmem gĂłrskim, na ktĂłrego zboczu mieszkamy. MaĹy hotelik prowadzony przez PolakĂłw (w ktĂłrym nocowaliĹmy) znajduje siÄ obok koĹcioĹa, w ktĂłrym na oĹtarzu jest rysunek Rumcajsa, a na ambonie szopka betlejemska. Dolina piÄkna - Ĺźywa intensywna zieleĹ i monumentalne gĂłry z zagubionymi biaĹymi nimfami na samej gĂłrze. ZauwaĹźyĹem, Ĺźe austriacy majÄ piÄkny zwyczaj (przynajmniej w gĂłrach) intensywnie okwiecaÄ kaĹźdy kÄt. Pierwszy dzieĹ zakoĹczony. Ciekawe, co przyniesie jutro? PS W pierwszym poĹcie czÄĹÄ zdjÄÄ mi uciÄĹo. SprĂłbujÄ jutro to poprawiÄ.2 punkty
-
Zakładam nowy temat. Prosiłbym o wpisywanie tutaj informacji związanych z warunkami panującymi na drogach dojazdowych do ośrodków narciarskich. Mam nadzieję, że temat spodoba się Wam, ale przede wszystkim będzie użyteczny i pomocny. Na początek warunki na Salmopolu w Szczyrku, gdzie powoli się ochładza i zaczyna padać śnieg. Temperatura ok -1C, na drodze mokry śnieg. Może być ślisko.1 punkt
-
Ciągnęło, ciągnęło i przyciągnęło. W niedzielę tydzień temu wróciłem z austriackich Alp. Razem z mamą, bratem i kilunastoma innymi osobami podziwialiśmy urok pasma Wysokich Taurów z najwyższym szczytem Grossglocknerem (3798m n.p.m.). Resztę relacji postaram się wstawić jutro, bo jeszcze całej nie napisałem i mam niezły bałagan ze zdjęciami (relacja będzie z siedmiu dni). Dodam tylko, że w Alpach byłem pierwszy raz 3 lata temu w Słowenii (jeden dzień podchodziliśmy od austriackiej strony) w Alpach Julijskich i Kamnicko-Sawińskich. Region Salzburgu i Sud-Tirolu miał być jednak inny niż Słowenia. Póki co moim rekordem życiowym był Triglav (2864m n.p.m. i 2200m podejścia w górę). Miał zostać pobity. I tak też się stało. Kosztowało mnie to wiele - m.in, rezygnacja z wypadu do Szczyrku po powrocie do Polski. Ale o tym pod sam koniec relacji No to zaczynamy! Wyjechliśmy z biurem podróży - są tego plusy i minusy, ale gdyby nie to, byśmy nigdy tyle nie przeszli. Dzień pierwszy - Alpy skrywające swą twarz Odjazd 16.07 wieczorem z Krakowa. Pierwszy punkt programu o 11 w niedzielę niedaleko Salzburga w jaskini lodowej Eisriesenwelt - największej takiej na świecie. Najpierw 20min spacerkiem do gondoli. Lekka mżawka przechodząca w deszcz nie ułatwiała marszu. Cali mokrzy docieramy do kolejki. Została zbudowana w 1958r przez firmę Pohlig. Zmodernizowana przez Simens jeździ wahadłowo. W kabinie mieści 18 osób. Dzięki przewyższeniu pomad 500m nachylenie wynosi prawie 90%! Od kolejki jeszcze 15min do celu - po drodze mijamy piękne widoki na okoliczne góry : Alpy słoneczne. Alpy deszczowe... Przy wejściu do jaskini: W jaskini zimno - ok.0 stopni. Niestety nie można było robić zdjęć. Lód ma ok. 5000 lat, a jaskinia 200 mln. W sumie 42 km korytarzy - my przeszliśmy jeden. Jeszcze nie przyzwyczajony do takich różnic wysokości, ledwo doczłapałem się do kolejki i do parkingu. Głowę mi rozsadzało niczym wiatr, mróz i woda okoliczne skały. Całe szczęście pierwszy proces został zatrzymany. cdn.1 punkt
-
Skąd ci wszyscy ludzie się tam biorą? Czy nie lepiej sprawdzić co jeszcze jest czynne i jechać tam gdzie można pojeździć na nartach zamiast stać w kolejce? Przecież teraz i tak czynna jest tylko jedna trasa więc alternatyw jest sporo. Swoją drogą ciekawe czy za chwilę to samo nie będzie na BSA w Szczyrku, bo reklamę sobie zrobili wyśmienitą (podobnie jak Białka wcześniej), ale niestety oni mają jedno krzesło i praktycznie nic poza tym... Na zachodzie tymczasem, prawdopodobnie w czwartek rusza Świeradów, a Szklarska cały czas naśnieża i już właściwie mogliby otwierać, ale nie mają jeszcze zgody więc pewnie też kwestia kilku dni.1 punkt
-
1 punkt
-
Harmonogram otwarcia Słotwin: Niedziela(04.12.2016) 8.00-20.00 Poniedziałek-czwartek nieczynne Piątek(09.12.2016) do odwołania 8.00-20.001 punkt
-
2 godziny za 45 zł na tych oślich łączkach - chyba ich poje......... , mam nadzieję że frekwencja będzie znikoma i pójdą po rozum do głowy , czyli 2 godziny za max 30 zł1 punkt
-
Nic im się nie podobało.Że jechałem o wiele za szybko,prawą i lewą stroną,by mieć lepszy tor i że auto nie trzymało krawędzi na zakrętach.1 punkt
-
Dokładnie tak samo jak Ty zdjęcie TV chciałem zrobić widząc tą powtórkę1 punkt
-
Nieoczekiwane wyniki u pań w zjeździe (niektórzy twierdzą, że to bieg zjazdowy). Osobiście cieszę się zwycięstwem Ilki Stuhec. Nie ma już Tiny Maze, to mam chociaż jakąś namiastkę. Zdaję sobie jednak sprawę, że to w dużej mierze przypadek, zmiana w trakcie zawodów struktury śniegu tudzież wiatru miała duży wpływ na wyniki zjazdu; do tego zawody w Lake Luise znane z najłatwiejszych tras (dla zawodowców) w PŚ. Na podium do tego Goggia i Kling. Lara za podium, ale wygląda na to, że jest w formie. Debiut Shiffrin średnio udany, ale najważniejsze to zacząć. Wydaje się, że ma duże szanse w tym sezonie na dużą kulę.1 punkt
-
1 punkt
-
Piękna zima. Darek Zazdroszczę . A ja teraz w pociągu gdzieś w polach pod Częstochową i to w stronę przeciwną do Pilska :-((( . Pociąg ma 100 min opóźnienia. Masakra. A zawsze startowarem w sezonie z pierwszym śniegiem .1 punkt
-
Fajna relacja. A te zdania: " Ten dźwięk jest dla mnie jak odgłos syreny na oceanie, jak ryk samochodu dla @Bumera. Płynny, trochę wysoki, ale intensywny i donośny. Odgłos liny... jak mruczenie ukochanego zwierzątka, górski narciarski dźwięk! " - fajnie i miło że ktoś ma takie same odczucia jak ja1 punkt
-
Uprzedziles mnie..... Pytales też jak bardzo należy ją pochylic. Odpiwiedz jest prosta o 1,5st więcej niż nartę ostrzona na 0,5 st. Czyli ok 1 cm na wysokości kolana. Dużo? Kazdy przyzwyczai się po 2skretach a początkujący nie zauwazy. Moi zdaniem cała ta "kątologia" jest stanowczo przereklamowana..... :-). Różnica ważna jest w 2sytuacjach 1narta na plasko- baaardzo rzadki przypadek da się zrobić chyba tylko ręcznie, 2 narta z podniesieniem / dowolnym/.1 punkt
-
Nie mam możliwości edycji mojego posta. Trochę się zagalopowałem w tych wyliczeniach. To 0,7 mm to przesadzone w diabły. Przy takim kącie 2 st wyjdzie ok 0,1 mm w dużym przybliżeniu. Niby niewiele. Jednak to jest i tak dużo. Radzę naprawdę to sprawdzić. Myślę, że nie tylko ja ale i większość doświadczonych użytkowników forum z takim ustawieniem kątów się nie spotkało przynajmniej celowym. Pozdrawiam.1 punkt
-
Włosi , Niemcy i Austriacy mają ferie do 3 Króli, przesuń termin wyjazdu o tydzień to znajdziesz miejsc bez liku.1 punkt
-
Posiadam spodnie tej firmy i jestem bardzo zadowolona. Wylalam nawet nie chcacy na noe piwo z sokiem i nie bylo sladu. Piwo sie skroplilo po czym splynelo. Wiec uwazam ze firma godna uwagi jak najbardziej ?1 punkt
-
Dla tych co śnieg widzą tylko na monitorze komputera[emoji16]. Przełęcz Krowiarki tyle śniegi na początku grudniu to tu dawno nie było - ponad 0.5m i dalej dokłada Zresztą na Mosornym Groniu jest go nie wiele mniej Pozdrawiam Paweł1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Oj ciężko mi coś napisać. W niedzielę myślałem, że jestem niezwykle wyczerpany. Przyznaję - kłamałem. Z dzisiejszej perspektywy stwierdzam, wczoraj to byłem wypoczęty, a mega wyczerpany to jestem dzisiaj. W niedzielę pojechaliśmy do znanego większości ośrodka, ale czy na pewno. Jurek jeździł tu ponad 100 dni, Wiesiek grubo ponad 60. Do tego latem katowali cały (niemały) ośrodek na rowerach. Namawiam amatorów rowerowych zjazdów do odwiedzin Ischgl latem. Ceny nieporównywalne do zimowych. Noclegi przy samych gondola chyba za 20 euro (zimą niemożliwe), do tego nie zapłacicie 2000 e mandatu za chodzenie w butach narciarskich po 20. Jeśli mieszkacie w okolicznej (niekoniecznie Ischgl) dolinie, wszystkie wyciągi są gratis, plus jeszcze darmowe baseny, siłownia itp. O szczegóły pytać Jurka lub Wieśka. Wróćmy jednak do zimy. Śniegu niby niewiele, na trasach około 40 cm. Nie odczuwa się jednak jego braku. Część tras oblodzona, większość tras pokrywa śnieg z armatek i lanc. Pamiętajmy jednak, jest listopad, Ischgl to nie lodowiec, a otworzony został w sobotę. Wydawało się, że jazdy poza trasowej nie będzie, ale dla Wieśka nie ma takiej opcji (zerknijcie na jego stopkę pod postami). Potrafił znaleźć wiele opcji off piste. Ja niedzielę poświęciłem na jazdę trasową. Możliwości sporo, nie dało się wszystkiego zjeździć. MarioJ z Kamilem dla urozmaicenia wybrali ski toury, a Kamil to właściwie snowboard toury. Tak poprawnie to Kamil podchodził i zjeżdżać na splitboardzie. Dokładniej napiszę o tym innym razem. Pogoda poprawiała się z każdą godziną, od zachmurzenia po pełne słońce. Startujemy z Saunamn pod piętrową kolejką. Pozdrowienia od Arka (Fikol), a po prawej splitboard (o ile tak się pisze) Trzeba czekać do 9 bo większość kanap jeszcze nie wystartowała Większości rano najlepiej jeździło się na trasie nr 40 (Wieśka to nie dotyczy, a Jurkowi wszystkie pasują) Nie wszystkie trasy i wyciągi były czynne Widać, że chcą możliwie szybko uruchomić resztę Kończymy zjazdy przy piętrowej kolejce, część zjeżdża 80 Do następnego...1 punkt







