Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      21

    • Liczba zawartości

      7 223


  2. FerraEnzo

    FerraEnzo

    Użytkownik forum


    • Punkty

      15

    • Liczba zawartości

      868


  3. marionen

    marionen

    Użytkownik forum


    • Punkty

      13

    • Liczba zawartości

      4 615


  4. kmarcin

    kmarcin

    VIP


    • Punkty

      12

    • Liczba zawartości

      1 110


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 13.12.2016 uwzględniając wszystkie działy

  1. Trzeci wypad na narty w tym sezonie, tak jak wcześniejsze udany. Miał być Ośrodek Stok, niestety nie czynny dziś i padło na Soszów. Czynne niebieskie trasy i zielona, warunki dobre. Armatki pracują na górnym odcinku ośrodka.
    12 punktów
  2. W świętokrzyskim naśnieżanie trwa pełną mocą. A to 3 zdjęcia z dzisiejszej krótkiej wizyty na kieleckim Telegrafie
    7 punktów
  3. W samochodzie, ale nie na dachu, tylko wewnątrz.
    5 punktów
  4. Zaległa wakacyjna Brda+. W związku z tym, że forum nie działało długo dopiero uzupełniam zaległe relacje. Jedną z nich był nasz wspólny z "Drugą Połową" pobyt w Borach Tucholskich - nad tamtejszymi jeziorami, lasami i rzekami. Oczywiście pływaliśmy kajakiem. Łącznie przez trzy dni zrobiliśmy ok 50km. Wyczyn może nie jest spektakularny...ale biorąc pod uwagę, że połowa z tego, to "pod prąd" - wynik nie jest taki zły. Mieszkaliśmy na polu namiotowym "U Sokoła" i tam też mieliśmy bazę - każdego dnia masę atrakcji...a trzy dni - pływanie. Pływaliśmy na rzece Brdzie (Konarzynki - Drzewicz) , małą Chociną oraz po jeziorach Charzykowskim, Długim, Karsińskim, Witoczno, Plęsno, Łąckim i Dobrzyk. Na trasie spływów spotkaliśmy niesamowitą głuszę ale również komercję i hałas na wodzie. Odcinek, który podobał się nam najbardziej, to Konarzynki - Małeswornegacie oraz dzika i bezludna Chocina. Odcinek Małeswornegacie - Drzewicz mega tłok na wodzie i komercja w postaci hałasu i tłoku ludzi...a co pole namiotowe - festiwal Disko Polo... ...ehhh Zdjęć robiliśmy mało, za to materiału filmowego mam sporo - ale jakoś weny do montażu brak... Poniżej kilka z nich. Baza u Sokoła: Jezioro Charzykowskie: Brda w okolicach Konarzynek. Brda w okolicach Leśnej Ciszy: Brda okolice jeziora Małego Łownego: Ujście Brdy do Jeziora Charzykowskiego: Żeglowanie po Jeziorze Długim: Brda w okolicach wsi Kamionka: Z pewnością wrócimy na Brdę - mamy nadzieję, że najbardziej komercyjny odcinek mamy za sobą, a czy w górę, czy w dół rzeki od miejsc, w których pływaliśmy znajdziemy więcej ciszy, spokoju i natury. Napoczęliśmy kolejną rzekę i pobyt na tej nowej dla nas wodzie oceniamy, w sumie, bardzo pozytywnie. Pozdrawiam marboru
    5 punktów
  5. Słyszałem też,że potrafią wyciągnąć rdzeń bez śladu i założyć nowy bez śladu i tłuką na tym straszną kasę...
    5 punktów
  6. 4 punkty
  7. Bory Tucholskie powiadasz! Łezka w oku mi się zakręciła. W czasach słusznie minionych podróżowałem na stopa z kolegą nad morze do Dąbek, gdzie czekała na nas reszta towarzystwa. Z Bydgoszczy zabrał nas jakiś koleś Syreną Bosto z jakiegoś PGR czy SKR. Zmęczeni usnęliśmy, a jak się obudziliśmy to facio wywiózł nas gdzieś w Bory. Do dzisiaj nie wiemy gdzie byliśmy. Z Borów Tucholskich wychodziliśmy 2 dni. Przeciętnie widzieliśmy 1 auto na dzień. W końcu pomógł nam traktorzysta i na przyczepie z obornikiem dowiózł nas do jakiejś głównej dogi. Dalej to była prościzna.
    4 punkty
  8. Obertauern ma swoje plusy: najważniejsze to (1) pewność warunków śniegowych; gdy w Schladming, czy Flachau człowiek nieraz jedzie po białym dywaniku pośród zielonych łączek i lasów, tu na górze przeważnie śniegu nie brakuje - ja jeździłem tu kiedyś w ostatnie dni kwietnia i bodaj 1 maja, a przecież to nie lodowiec; (2) widoki - czujesz się jak w dalekim Tyrolu, a nie w Salzburgerlandzie; (3) świetna infrastruktura - praktycznie nie ma starych wyciągów; wszędzie kanapy; (4) większość hoteli i pensjonatów, to ski-in-ski-out, czyli zapominasz o samochodzie a z narciarni wychodzisz na stok albo jego bezpośrednie sąsiedztwo. Minusy (1) długość tras - z uwagi na to, że dolne stacje wyciągów startują z dość dużej wysokości, bo znajdują się na szczycie przełęczy, to różnica wysokości bezwzględnej od dolnych do górnych stacji wyciągów nie jest jakaś wyjątkowo okazała i stąd trasy są takie a nie inne - z drugiej strony dzięki temu, że stacja jest tak wysoko, to są tam tak dobre warunki śniegowe; (2) ceny - i to nawet nie chodzi o ski-passy - często na te zresztą są akurat zniżki; ale sama miejscowość (restauracje, sklepy) i kwatery mają ceny na pewno bardziej premium niż choćby w miejscowościach Ski-Amade; (3) to o czym pisałaś - potrafi się przytkać w pewnych newralgicznych punktach; (4) pogoda - jak jest słonko, to jest bajka, ale na tej przełęczy lubią siąść chmurki i wtedy mleko takie, że masakra. Ja sam uważam, że plusów jest więcej niż minusów i z racji tego, że z Krakowa, mam tutaj stosunkowo blisko, często tu bywam. Przynajmniej raz, a często i dwa razy w sezonie.
    3 punkty
  9. Ciekawe skąd oni biorą tyle takich złamanych i mocno uszkodzonych nart. O takim procederze nie słyszałem, ale o czarnej wołdze jak najbardziej
    3 punkty
  10. Dokładnie chodziło mi o to o czym pisze @lokiec3. Nie twierdzę, że jest to telemark ale dziwnie to wygląda...właśnie tak jakby goście lądowali po skoku narciarskim. @Mitek Pisaliśmy ostatnio o telemarku w wykonaniu Twojego kolegi z Krynicy.Zupełnie nie na tę część mojej wypowiedzi zwróciłeś uwagę. Chodziło mi o to, że na tyle na ile wiem (nie tratujcie tego jako wymądrzanie) i na tyle na ile mnie uczono (nawet na tym forum) nie inicjuje się skrętu przez wypuszczenie nogi wewnętrznej. Sam miałem (trochę nadal mam) ten problem i wiem, że jazda taka jest niepoprawna i niebezpieczna...to wypuszczenie powoduje opieranie się na górnej nodze. Możecie mnie wyśmiać / zjechać ale nigdy do takiej jazdy nie będę dążył i gołym okiem laika (którym jestem) widać dziwną po-blokowaną pozycję. Chciałbym zobaczyć tych panów w takim skręcie na pierwszym lepszym gigancie...
    3 punkty
  11. W G.Świętokrzyskie pojechaliśmy z Warszawy po Snow Expo. Na Łysicę wchodziliśmy ze Św.Katarzyny
    3 punkty
  12. Mario, Twoje opowieści i przygody są niezwykłe Rad bym ich posłuchać gdzieś w górach przy stoliku z bursztynowym napojem Ubawiłem się strasznie z tym "perfidnym" kierowcą Syreny Bosto hahaha
    2 punkty
  13. Pamiętam jak kiedyś na wakacjach z wielką przyjemnością pływałem kajakiem po jeziorze rożnowskim. To była naprawdę ekstra sprawa, a później jakoś nie było okazji, nie specjalnie ciągnęło do tego i trochę żal, bo jak patrzy się na te Wasze wyprawy, to widać że tu też by się znalazło dużo radości i satysfakcji z tego.
    2 punkty
  14. Puszcza Jodłowa, a było tak kolorowo, trochę byłem zaskoczony ilością tonacji (choć za wiele nie rozróżniam!) Pozdrawiam serdecznie.
    2 punkty
  15. Robione małym kompaktem z dzieckiem na ręku, no ale udało się Szkoda tylko, że mają 3 armatki żeby tylko mróz potrzymał, a najlepiej żeby jeszcze trochę z nieba białego spadło
    2 punkty
  16. Cześć Cześć Przeliczanie rozmiarów przy butach narciarskich nie ma sensu. Czy stopa była mierzona na miarce? Opis jednoznacznie mówi, że but jest za duży. Stopa powinna być trzymana sztywno i palec w takiej pozycji nie powinien dotykać stykać się kapciem, powinien być minimalny luzik. Oczywiście dotyczy to pozycji narciarskiej czyli nogi ugięte, piszczel lekko! dotykający/opierający się na języku, pozycja zrównoważona. Każe nawet lekkie wyprostowanie nóg lub odchylenie powinno skutkować dociśnięciem palców do przodu buta. Stawanie na prostych nogach lub odchylanie się do tyłu nie ma najmniejszego sensu. Uwzględniając, że to miękkie buty i mają stosunkowo dużo kapcia ubija się dość szybko i stopa będzie w nich luźna. Nie przejmuj się, praktycznie każdy dobiera pierwsze drugie a nawet trzecie buty za duże. To norma bo odczucia są naprawdę inne i porównanie z normalnym obuwiem nie ma sensu. To jest mniej więcej tak, że jeżeli przy mierzeniu zakładasz but bez kłopotu to jest duże prawdopodobieństwo, że jest on za duży. Pozdrowienia
    2 punkty
  17. Naśnieża też Rąblów http://nartsport.pl/Webcam,5929.html Kazimierz, Szwajcaria Bałtowska i Parchatka
    2 punkty
  18. Chcielibyście wybrać się z nartami w podróż do Chin, Iranu, Kashmiru, La Grave czy Kolumbii Brytyjskiej w Kanadzie? Pół godziny filmu z podróży narciarza i niesamowita przygoda. Ujęcia - bajka! Najwyższy kunszt sztuki filmowej. Zapraszam do obejrzenia: Więcej filmów na http://www.askiersjourney.com/ bądź na YT na kanale Arc'teryx
    2 punkty
  19. To najdłuższy i najciekawszy zjazd - są jeszcze podobne "kombinowane" ale nie ma tam płynnej jazdy bo trafiasz na stacje i ruch. Ogólnie to patrząc standardami Polski Obertauern to fantastyczna stacja. Mając jednak alpejskie przyzwyczajenia trudno nie zauważyć, że całkowita deniwelacja to raptem ok 600 m, co niesie za sobą określone konsekwencje (nie tylko brak długich tras). Jest też tam często tłoczno. Za to pod koniec kwietnia czy na początku sezonu to jedna z nielicznych czynnych stacji (choć tutaj ma np konkurencję Gurgli czy Soelden) i do tego dość blisko Polski. Czyli absolutnie nie odradzam - warto to miejsce zaliczyć - szczególnie na karnecie Lungo (pod warunkiem, ze reszta chodzi). Mam też świadomość, że moje potrzeby zdecydowanie odbiegają od profilu przeciętnego narciarza i, że Obertauern ma grono zdecydowanych fanów. Do tego o jakości wyjazdu decyduje często bardziej pogoda a na pewno ekipa narciarska z którą się jeździ niż stacja. I udanego zestawienia tych czynników wszystkim życzę. Pozdro Wiesiek
    2 punkty
  20. Kilka fotek z Obertauern: Pogoda idealna (słońce plus lekki mróz). Stoki twarde do 16. Ludzi mało - trochę więcej w sobotę, a od niedzieli jazda po pustych trasach. Czynne ok. połowy ośrodka - wszystkie główne trasy, warianty dopiero się "robią" Jak ktośnie był, to polecam ośrodek, świetne trasy. Kolejny wyjazd to Saalbach 14-17 stycznia.
    2 punkty
  21. Zaległy filmik z tegorocznego spływu kajakowego Dunajcem Zapraszam do obejrzenia. PS. Film, ze względu na ograniczenia YT dotyczące muzyki na niektórych urządzeniach mobilnych nie jest dostępny
    2 punkty
  22. Kilka sezonów temu widziałem na niewielkim stoku w Bałtowie kolesia, który używał olbrzymiego wirnika od motolotni zamontowanego na plecach - ustrojstwo również zastępowało wyciąg
    1 punkt
  23. Kmarcin przestań, teraz Ty. Jezioro Rożnowskie, bywałem tam wielokrotnie. Mieszkaliśmy zawszy koło domku (naprawdę to willa na tamte czasy była) Ludwika Jerzego Kerna. Miał wspaniałego psa, do dzisiaj jestem fanem tej rasy. Przeżyłem pierwsze powodzie, zerwane mosty. Panu Kernowi zalało garaż z motorówką w środku. W jeziorze nauczyłem się pływać, pierwszy raz jeździłem (pływałem) na nartach wodnych, mieliśmy motorówkę (nie pamiętam skąd) nazywała się Capri i była chyba najszybsza na jeziorze poza milicyjną. Wypady do Starego Sącza. Przez 6 lat każde wakacje w podstawówce. Łał... Pozdrawiam serdecznie.
    1 punkt
  24. Pewnie, że używać !!! Toż to niezbędny ekwipunek do stania w kolejce do wyciągu i nie wjeżdżania na kolejkowiczów oraz naparzania po łbie tych co się pchają bez kolejki Do tego zawsze jak się zatrzymasz, żeby porobić zdjęcia czy sfilmować kogoś, to wbijasz kije w śnieg, a na nie wsuwasz rękawice na przykład czy kask No i jak masz np. wykrzywione Leki to jest od razu +100 do lansu, a z prostymi +50. Wszyscy patrzą na Ciebie wtedy jakbyś jakąś X6 czy Cayennem jeździł na narty. Tylko pamiętaj, że musisz ładnie i efektownie jeździć wtedy, bo wszyscy obserwują Cię No a jeśli te argumenty nie przekonują Cię, to przeczytaj powyżej zamieszczone linki, tam też jest sporo ważnych informacji, a do tego tych najistotniejszych. No i jeszcze jedno... co to za chłop co nie ma twardego kija
    1 punkt
  25. Często startowałem na komórkowych slalomkach (nie tylko ja) w amatorskich zawodach na nieco bardziej podkręcanych gigantach i kilka razy z niezłym skutkiem. PS Na slalomce gigant zjedziesz, a na gigantce slalomu nie, chyba ewentualnie ześlizgami. PS2 Czytaj między wierszami, nie sugeruj się moim postem. Jesteś doświadczony zapewne sam doskonale dobierzesz Sobie narty. Powodzenia Pozdrawiam serdecznie.
    1 punkt
  26. Mieliśmy wpaść na kawę, ale nie znaliśmy adresu. Oczywiście jechaliśmy przez Radom. Zaskoczyła nas nazwa Karczmy "Bankrut", nie odważyłem się tam wstąpić. Po drodze jeszcze Kielce i zaskoczenie drugie. Dwa (a może 3) wielkie kominy i po drodze tor wyścigowy w Miedzianej Górze, nie było niestety Hondy Civic, ani Bumera. Poważnie to nie było czasu, za długo zostaliśmy na Snow Expo.
    1 punkt
  27. W Ischgl było na tyle atrakcyjnie, że pozwolę sobie na krótkie (jak na mnie) resume... Jeździłem w Alpy w różnych grupach. Z rodziną, przyjaciółmi, obozy sportowe, sam i układy mieszane. Od zeszłego sezonu doszły do tego wyjazdy z grupą narciarskich zapaleńców. Wyjazd taki to czysty relaks, nic mnie nie obchodzi, wszystko gotowe, trzeba tylko jeździć na nartach. Jak ktoś chce poszaleć tylko na nartach, to nie ma chyba lepszej opcji, 4 dni i wyjechany jestem na maksa. Do tego w grupie tacy narciarze jak Jurek czy Wiesiek i po 4 dniach wracasz z chęcią do domu (tak mi się wydawało przez 2 dni, później znowu ciągnie na alpejskie trasy). Podobny efekt dają tylko obozy sportowe, ale koszty są wtedy jak 1 do 3. Sam Ischgl nie powala cenowo. Jak nie śpisz w samej miejscowości, nie lądujesz po nartach w licznych knajpach (np Schatzi Bar i oczywiście w narciarach tylko do 20) to ceny absolutnie akceptowalne. Coś na ciepło, niedaleko Schatzi w Billi cały kurczak za 5 euro, czy frikadelle z bułką, sałatą, sosem chyba 2-3 euro, lub wielka pizza w ristorante za 10-12, takimi cenami mnie nie powaliło. Do tego świetne, zróżnicowane trasy i ogromne możliwości freeridowe. Jak na koniec listopada to prawdziwa bajka. Jeszcze muszę dodać do plusów ilość narciarzy na trasach. Wtorek to już były prawdziwe pustki. No i pełne słońce w poniedziałek i wtorek. Zresztą niech przemówią za mnie zdjęcia. Trochę dziwne uczucie, pełne słońce, a co jakiś czas trzeba przecierać gogle bo całe zaszronione. Poniedziałek i wtorek prawie wszystkie armaty i lance śnieżyły (lodziły). Po kilku godzinach jednak się przyzwyczaiłem. Przecież wiedziałem, że śnieżą dla Artixa. Dzięki działającym armatkom na niebie zrobiło się ciekawie, może nie było 3 słońc jak nam pokazał Jodek w Soelden, ale 2 tęcze też ciekawie wyglądały A ta, to mi przypominała Schladming i konstrukcję do obsługi kamer na mecie W poniedziałek zjazd do Ischgl 1 był dosyć ekstremalny, ostatni odcinek to praktycznie lód Generalnie mogę powiedzieć trasy "całe tylko moje" Tłumy pod knajpami na Idalpie Do kanap kolejki Ciekawe zjawisko geologiczne, między Szwajcarią, a Austrią kamienne piargi, rozległość i wielkość skał odpadających przez wieki od góry skalnej zrobiło na mnie wrażenie W samym mieście ruchomy tunel dla leniwych lub zmęczonych (nie dotyczy Jurka i Wieśka, Oni robili za przewodników) Widać, że w ośrodku przygotowują kolejne trasy, tutaj w Alp Trida (dla Artixa oczywiście) Podziękowania dla wszystkich, za pomoc w szukaniu magnesów, mimo zmęczenia z ochotą rzucili w miasto, co było niezwykle dla mnie ważne... Wybudowali nową kolejkę gondolową, mogącą pomieścić 28 osób, mnie by wystarczyła 4 osobowa. Głupio się jeździło 4 razy z rzędu samemu, dodatkowo przede mną i za mną puste gondle. Podczas ostatniego wjazdu zostało ze mnie tyle co na tym zdjęciu... Do dzisiaj zastanawiam się jak Jurek to czasowo ogarnia. Po powrocie na kwaterę, zdążę się tylko przebrać, a obiad już podany, sztućce, talerze i gorący posiłek gotowy w kilka minut, to samo rano, nawet w wojsku nie było takiego tempa! A byłem to wiem (w wojsku) Pozdrawiam serdecznie!
    1 punkt
  28. Super fotki! Przejeżdżaliście przez Radom - byliście blisko i nawet kawki nie było Mam nadzieję, że uda się spotkać najpierw gdzieś na nartach, a potem w Gorcach. Byłoby fajnie. Pozdrowienia od Pauli dla Was.
    1 punkt
  29. Mnie, jak byłem mały, straszyli czarownicą. Czarną wołgą też.
    1 punkt
  30. http://www.jasna.sk/pl/atrakcje/eventy/hromadny-vecerny-skialp-vyslap-na-lukovu-17-12-2016/
    1 punkt
  31. Cześć Ferrari masz rację - skupiłem się na nieszczęśliwie użytym przez Ciebie określeniu. Co do reszty masz rację. Chłopaki chcieli jechać głęboko ale przekładało się to na walenie na wewnętrzną. Czyli chcieli jechać a nie dawali nartom jechać. To jednak może być po prostu kwestia anatomiczna, choć u Filipa widać, że kolana chodzą jak należy. Dla mnie ważny jest, krótki skręt i śmigi - nie mam pytań. Pływaku - zapytam wprost - jak u Ciebie z brzuszkiem? Bo jak tak jak u mnie to choćbyś się zes...ł ciężko Ci będzie przyjąć głęboka pozycje zjazdową. Jedna zacząłbym od wyważenia. Mam wrażenie, że jesteś zbyt z tyłu - zwróć uwagę na golenie, muszą być ustawione bardziej agresywnie. Trzeba więc zacząć od przesunięcia środka ciężkości do przodu. Czy jesteś w stanie w pozycji zjazdowej wykonywać skręty? Pozdrowienia
    1 punkt
  32. Kanapa na Seekareck nie chodziła. Z tego co widzę na mapie, to trasy 9a i b są czerwone. Z dołu wyglądały ładnie Co do szkolenia, to jestem zadowolony. Byłem z chłopakami 4 raz i widzę różnicę, co do tego jak jeździłem dwa lata temu. Pewnie się jeszcze w tym sezonie z nimi wybiorę. Wrzucę później filmiki z jazdy. Widzę też po innych uczestnikach, że robią progres. Lepiej powiedzcie jak poprawić pozycję do down hilla, bo 100 kmh trzeba przekroczyć Łokcie do kolan, głowa między ręce, coś jeszcze ? Foto z "fotokomórki":
    1 punkt
  33. Pewnie mu chodziło o telemark ale w narciarstwie klasycznym . A że chłopaki nogę wewnętrzną wysuwają sprawa bezdyskusyjna. Ale nie jest to telemark jako technika w narciarstwie zjazdowym. Pozdrawiam. A do Obertauern kiedyś chciałem jechać na cały tydzień. Ceny kwater mnie skutecznie odstraszyły to raz. A i jak się głębiej wgryzłem w temat to się wyleczyłem. To tak, żeby trochę w temacie było
    1 punkt
  34. No trochę ich może poniosło przy demonstracji i przy szkle..... ja 6 lata temu za podobny układ dostałem zjebkę od Łokcia i została zrobiona korekta Ten w czerwonych gaciach lepszy. Pozdrawiam,
    1 punkt
  35. Jak nie trenujesz tego: To UŻYWAĆ!!!!!!!! Pozdrawiam
    1 punkt
  36. nie obraź się ale zrewanżuję się pytaniem: jeżdżąc na rowerze trzymać kierownicę, czy nie?
    1 punkt
  37. Podobnie jak w poprzednich latach zrobiłem porównanie cenników dla największych ośrodków w naszym kraju, biorąc dane z oficjalnych stron www, w wariancie dla osoby dorosłej i dla okresu ferii czyli sezonu wysokiego. Z ciekawostek to ceny pozostały na takim samym poziomie jak w poprzednim sezonie na: Pilsku, Jaworzynie Krynickiej, Kasprowym, COS+SON, Dwóch Dolinach (poza karnetem na 2h którego cena wzrosła o 10 zł). Podwyższone ceny są w tym roku domeną zachodu i wzrosły w: Czarnej Górze, Zieleńcu i na Szrenicy, przy czym, jako jedyna z tego grona Czarna Góra "trochę" w tym roku zainwestowała i m.in. postawiła nową kanapę. W Białce natomiast cena została obniżona, ale tylko karnetu 1 dniowego, bo w rekompensacie wszystkie pozostałe warianty są już droższe niż w ostatnim sezonie. Z zestawienia usunąłem Kopę w Karpaczu, główne ze względu na brak na dziś dzień aktualnego cennika na ich stronie, ale też ostanie lata ośrodek w sporej części nie działa przez większość sezonu i przez to do dużych go coraz trudniej zaliczać, nie wspominając o jakiejkolwiek nowoczesności i odkładanych z roku na rok inwestycjach. Dodałem też pozycję minimalnej ceny za 1 godzinę jazdy przy zakupie karnetu dziennego, która po uwzględnieniu czasu w jakim możemy korzystać z ośrodka i przeliczeniu na godzinę może okazać się atrakcyjniejsza niż w pierwszej ocenie branej pod uwagę przy danym karnecie. Oczywiście godziny jazdy nie kupimy, ale porównać warto.
    1 punkt
  38. Udało się dzisiaj wyskoczyć do Białki! Na miejscu miła niespodzianka bo zostały otwarte trasy 6a i 8. Dwa zjazdy na Kotelnicy i później od razu na pasiekę. Rano fajny zmrożony śnieg, w ciągu dnia coraz cieplej i zaczęło się robić miękko - ale bez tragedii (o tym czemu bez tragedii, dalej) Zero kolejek. W weekend otwierają kolejne trasy! PS. Rozjeździłem nowe narciochy. Powiem tak...bajka! Po zeszłotygodniowej wizycie na Słotwinach byłem załamany, nałożyło się kilka rzeczy (złe samopoczucie, nieułożone buty i chyba psychika) przez które ciężko było mi ogarnąć osławione mastery. Dzisiaj to już inna bajka, na twardym elegancko, na miękkim (a po 11 było bardzo miękko i odsypy) tak jak na twardym (serio), promień 18 m; nie odczuwam większej różnicy w stosunku do Rally. Ale szybkość przejścia ze skrętu w skręt jest bajeczna i ta stabilność. Dzięki @Mitek !!! @artix Uwierz na słowo i wypróbuj! Nie pisałbym tego gdybym wcześniej nie jeździł na Rally Sorry za OT, ale musiałem!
    1 punkt
  39. Dzisiaj był mój pierwszy raz w tym sezonie. W pracy przygnało mnie do Ustronia więc wykorzystałem okazję do rozpoczęcia sezonu narciarskiego. Wg szybkiego rozeznania to działały dzisiaj w pobliskiej Wiśle: Soszów (niebieska trasa), Stożek, Klepki i Siglany. Nie wiem jak Cienków. Padło na Siglany, ponieważ nigdy tam nie byłem, a i z opisów wynikało, że stok łagodny czyli w sam raz na rozruch. Karnet 2 godz. za 35 PLN, jak na talerzyk to nie tanio, ale albo jeździmy albo marudzimy. Zacząłem o 12.38, ludzi na stoku ani razu nie było więcej jak 10, a bywało i 4 osobników razem ze mną. Cały czas zachodzące już za drzewa słońce, lekki mrozik i bardzo dobrze przygotowany stok. Pierwsze zjazdy niepewne, ale w 2 godzinie to już ogień, oczywiście na ile pozwalał łagodny ale dość szeroki stok Skręty krótkie , długie, lewa, prawa strona, cały stok do dyspozycji. Zjechałem 29 razy. Było warto. Bardzo słabo działał czytnik karnetów co mnie trochę irytowało. Ale jak się okazało przy zwrocie karnetu oddałem kartę z Pilska i wtedy do mnie dotarło, że dwa karnety w rękawie na tyle się zakłócały, ze czytnik kart w bramce nie wiedział, który karnet ma czytać. Kilka fotek:
    1 punkt
  40. Stożek... Zachęcony ostatnimi zdjęciami @johnny_narciarz postanowiłem odwiedzić dzisiaj Stożek. Dość nietypowo, jak na ten ośrodek, górny parking dosyć szybko zapełniony, oczywiście o kolejce do kasy, czy tłoku na stoku nie ma mowy. Pogoda dzisiaj bajkowa, lampa i lekki mrozik cały dzień, a przygotowanie tras bardzo dobre, żadnych przetarć, czy innych niespodzianek. Twardo, później miejscami lodowo - raczej w miejscach, gdzie dominował sztuczny śnieg, od godziny 11 należało uważać na pojawiające się gdzieniegdzie drobne kamyki, najczęściej na czerwonej, i w newralgicznych miejscach (zakręty) na niebieskiej - wszystko do ominięcia, bez dramatu. Trasa czarna utrzymała zdecydowanie najlepsze warunki do samego końca. Biorąc pod uwagę pogodę, przygotowanie tras i zakupiony skipass z groupon'a z rabatem za 38 zeta, to bardzo udane rozpoczęcie sezonu.
    1 punkt
  41. Byłem w sobotę z synem. Warunki super, żadnych przetarć, mało muld, całkiem twardo. Przede wszystkim ludzi mało i można było się wyjeździć.
    1 punkt
  42. Bielski Dębowiec pewnie szybko nie ruszy, ale śnieżną i wygląda to tak: Oczywiście na rower warunki coraz lepsze;) Pozdrawiam Maciek Wysłane z mojego ALE-L21 przy użyciu Tapatalka
    1 punkt
  43. Dzisiaj zacząłem sezon zjazdowy. Warunki z rana na "Golgocie"super . Twardo i szybko. Nawet w okolicach godziny 13 warunki nadal dobre. Mało ludzi i można się nieźle wyjeździć. Na reszcie wyciągów mocno śnieżą a i zapasy śniegu mają niezłe. Tak że weekend też zapowiada się dobrze pod warunkiem że nie zacznie padać deszcz albo wiać halny.
    1 punkt
  44. 70 km Pilicą z biwakiem, czyli spływ Krzętów - Sulejów. Cz.5 - ostatnia....na brzegu olbrzymi uschnięty dąb. A dlaczego uschnięty? Kolejna zwałeczka przy której trzeba było się nagimnastykować tzn wysiąść z kajaka. Las zmienił się na liściasty... ...a tym samych zmieniła się rzeka. Nawet wysepki na tym odcinku rzeki są porośnięte dużymi drzewami a nie jak to zwykle trawą, czy krzewami. Zbliżamy się do końca spływu - na brzegach coraz więcej ludzi, na wodzie pojawiają się kajaki a przy brzegu pierwsze zabudowania. Ostatnie kilka kilometrów i docieramy zmęczeni do Sulejowa.Kolejne ponad 35 km za nami......szybkie pakowanie do auta, podróż po samochody "porzucone" w górze rzeki i powrót do domu na mecz Polaków - niestety na bramkę "na żywo' nie zdążyłem.Cóż? Zobaczę te z Niemcami... Piękna przygoda za nami......kolejne, te na wodzie już w planach.A WZF na wodzie?Wszystko zależy ilu będzie chętnych......proponuję Pilicę.Na koniec dwie fotki Expata, mówią wszystko... pozdrawiam serdeczniemarboru
    1 punkt
  45. 70 km Pilicą z biwakiem, czyli spływ Krzętów - Sulejów. Cz.3Mija kilka kilometrów za miasteczkiem i ponownie wpływamy do lasu.To Przedborski Park Krajobrazowy.Tu napotykamy kolejną imponującą skarpę......nie jest tak potężna i piękna jak poprzednia ale jest na czym oko zawiesić i pokontemplować widok w ciszy. Teraz są meandry... teraz każdy kolejny zakręt, to więcej powalonych drzew i przeszkód w wodzie.Widoki?Spójrzcie: Mijamy po drodze jedno z miejsc biwakowania przygotowanych dla kajakarzy.W takiej miejscówce jest zawsze dach nad głową, miejsce na ognisko itd.My wolimy biwak bardziej dziki......poza tym jeszcze nie zrobiliśmy "normy" w ten dzień. Napotykamy pierwszą z poważniejszych zwałek na trasie całego spływu.Chcąc, nie chcąc trzeba było wyjść z kajaka i przeskoczyć drzewko... Co chwila zaskoczenie i jeszcze piękniejsze pejzaże: Powoli kończymy ten dzień na wodzie, na liczniku Endomondo pokonane ponad 34 km.Docieramy do upatrzonego przeze mnie miejsca na biwak, które pierwszy raz zobaczyłem ponad dwa lata temu. Jesteśmy zmęczeni ale dosyć szybko się ogarniamy.Rozbijamy namioty, przebieramy się, szykujemy drzewo na ognisko... ...jest radość :happy: jest wspaniale jak za dawnych lat. Biwak, wędki, przyroda, głusza - wolność. Ściemnia się - zmieniają się kolory... ...dzwoni Expat - Piotrek...Jesteśmy zaskoczeni - jedzie do nas :eek: Dołączy do biwaku i z samego rana będzie również płynął z nami.Technologia......namiary na GPS dwie godzinki z Radomia i jest!Na polance "rośnie" trzecia "budka". Zmierzcha nad rzeką a na niebie pojawiają się nowe barwy... ...rozpoczynamy kolację. CDN
    1 punkt
  46. 70 km Pilicą z biwakiem, czyli spływ Krzętów - Sulejów.Od wielu tygodni planowaliśmy spływ weekendowy z biwakiem - nareszcie się udało.Logistyka, miejsce spływu zostało wybrane już od dawno, wystarczyło zrealizować zamierzenia.Piękna pogoda i na samym początku dwóch śmiałków do przedsięwzięcia: ja i kumpel Jacek......pod koniec dnia pierwszego ekipa się powiększyła - ale o tym, w dość rozległej relacji z tego wydarzenia.70 kilometrowy odcinek Pilicy z Krzętowa do Sulejowa podzieliliśmy na dwie połowy - przedzieliła je noc pod namiotem, z ogniskiem, kiełbaską i ziemniaczkami.Wystartowaliśmy z Radomia o godzinie 6:30.Jedziemy na dwa auta - pierwsze zostawiamy w Sulejowie pod kościołem, drugim wyjeżdżamy w górę rzeki, do Krzętowa.Rozkładamy sprzęt: Tym razem kajak uzbrajam jako jednoosobowy.Pakowanie łódki jest również nieco inne - zabieram nie tylko jedzenie i picie na dwa dni ale również kupę ciuchów, namiot, śpiwór, matę samopompującą i inne gadżety biwakowe... siekierę, latarki, przybory toaletowe, banki energii i inne duperele.Spokojnie i na luzaka wszystko się mieści mimo, że wody i napojów łącznie ponad 10 litrów i ma to sporo objętości.Rozkładanie maneli, drugie auto - wszystko dzięki zaprzyjaźnionemu gospodarstwu agroturystycznemu "Chata u Brata" w Krzętowie.http://chataubrata.com/ Wstępnie rozmawiałem z właścicielami i jak kilku forumowiczy wyraziło chęć......być może we wrześniu zorganizujemy tu małe forumowe WZF połączone ze spływem Maluszyn - Przedbórz (po środku nocleg)?Są chętni? Startujemy na wodzie ok 9:30 na pięknej plaży i miejscu wodowania przy dopiero co wyremontowanym, starym "gierkowskim" ośrodku wypoczynkowym. Pogoda na początku niezbyt pewna.Chmury ciężkie i o ciemnym zabarwieniu......odprowadzający nas nad rzekę właściciel "Chaty u Brata" mówi, że rano dosyć mocno lało.Jesteśmy dobrej myśli - w prognozach poza porannym, przelotnym deszczem nie było nic niepokojącego - pogoda miała się ustabilizować, miało wyjść słońce i być ciepło, bo ponad +20......i tak zresztą było. Jedyna in minus rzecz to, północny wiatr - pełne dwa dni płynęliśmy mając go jako przeciwnika.Płyniemy... Odcinek Krzętów - Przedbórz, ok 20 km, to ostatni odcinek Pilicy, którego nie zrobiłem "wiosłem" na tej rzece od Maluszyna aż do ujścia.Można pokusić się na wydłużenie spływu Pilicą i zaliczenie większej odległości (szlak kajakowy zaczyna się od Szczekocin) ale wyższy odcinek jest mocno uciążliwy: duża ilość karkołomnych przenosek, progów wodnych i innych przeszkód......może kiedyś?Mijamy sympatyczną rodzinkę: Nad Pilicą mieszkają również takie oto zwierzęta :eek: Po "łąkowym" fragmencie zaczyna robić się "skarpowo"... Wody w rzece mało......niestety susza daje się we znaki. Poziom jest dramatycznie niski i ledwo co spływalny.Na moje oko - jeśli nie spadną deszcze w centralnej Polsce - to w przyszły weekend kajakowanie Pilicą i innymi rzekami bądź będzie niemożliwe, bądź bardzo uciążliwe.W niektórych miejscach mocne szuranie kajakiem po dnie rzeki - zwłaszcza na "brodach" bądź to, na zwałkach, innych przeszkodach. Na odcinku poniżej Krzętowa Pilica przecina wyżynę krakowsko-częstochowską - sporo górek i pagórków.Niektórzy mieszkają w super pięknych okolicznościach przyrody - tylko pozazdrościć. Niebo się przeciera, a my mijamy jeden z kilku malowniczych mostów. Robimy pierwszą przerwę - ponieważ temperatura przed południem oscylowała wokół 14 stopni postanowiliśmy napić się naparsteczek......ot na rozgrzewkę - reszta małej buteleczki - przy ognisku. CDN
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...