Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
02.01.2017 - 02.01.2017
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 02.01.2017 uwzględniając wszystkie działy
-
Jak już wcześniej napisał JC, na Beskid Sport Arena dziś spotkaliśmy się w nieco większym gronie. Odwiedził mnie Mariusz, popularnie zwany Marboru i na dzień dzisiejszy zaplanowaliśmy odwiedziny w BSA. Nie byłbym sobą, jakbym nie przetestował takiego rodzynka w mojej okolicy! Dziś BSA miała ruszyć o godz. 10.00, więc tak zaplanowaliśmy wyjazd, żeby być na właśnie o tej porze pod wyciągiem. Niestety, jak to czasem bywa, była mała obsuwa i wyjechaliśmy nieco później niż trzeba. Na drogach pusto, ale nieco takiego szronu czy lodu było, więc sprawnie, ale ostrożnie. Na miejsce docieramy w okolicach 10.30 i niestety na parkingach samochodów już sporo. Zostaliśmy skierowani na jeden nieco dalszy,bo pod samym ośrodkiem miejsca już nie było. Mało optymistyczny prognostyk, ale tu od razu rzuciła mi się w oczy świetna organizacja parkingów. Panowie precyzyjnie "układają" samochody, a parkingi są bezpłatne, jak przystało na porządny ośrodek. Trzeba kawałeczek podejść i już jesteśmy przy kasach. Kolejek tu brak. Są też odpowiednio umiejscowione stojaki na sprzęt narciarski i snowboardowy. Kupuję karnet na 4 godzinki za 69 zł - czy drogo? Kilka złotych więcej niż np. w COS czy SON, ale tam zazwyczaj musiałem płacić za parking. Wlał - wylał w tym przypadku. Karnet zakupiony, czas ruszać na stok. Na zdjęciu widać schody... Mi one nie przeszkadzają, ale jeśli ktoś jest wygodny, to po prawej stronie ma windę. To ta wnęka po prawej stronie, gdzie widać tabliczkę nad drzwiami. Ja sobie później skorzystałem. Wychodzimy z budynku i wychodzimy na taras przed restauracją, z którego już na nartach wjeżdżamy/wchodzimy po wyciąg. Według mnie dobre rozwiązanie. Pozostaje włączyć się do kolejki z już jeżdżącymi, których dziś umiarkowana ilość i do bramek. Te oczywiście bezdotykowe, a kiedy po raz pierwszy przez nie przechodzimy, robią nam zdjęcie. Uśmiechnijcie się! To zapewne monitoring skipassów. Jak zrobicie głupią minę, to za każdym przejściem będzie to widać na monitorach... Wsiadamy na krzesełko, a w zasadzie na kanapę. Ponoć tu coś było nie tak... Może był, ale już nie jest. Wsiada się normalnie, jak na każdą normalną, wyprzęganą kanapę. Żeby nie było, że coś koloryzuję, macie filmik. Ja nie mam żadnych zastrzeżeń. Samo krzesło dobrze się prezentuje i działa jak należy. Jedyny drobny minus jest podobny do tego, który spotykam dość często i dotyczy rosłych osób z długimi nogami: noga ledwie mi się mieści między podnóżkiem a pałąkiem zabezpieczającym. Mam wrażenie, że kanapa nie jedzie z pełną możliwą prędkością, ale może chodzi o przepustowość tras - czarna jeszcze nie jest czynna, a to oznacza większe oblężenie pozostałych. Wysiadanie - tu też ponoć coś nie do końca było nie tak. Ja nie dostrzegłem niczego nienormalnego. Może brak obycia przeciętnego polskiego narciarza z kanapami... Gość u góry ciągle podpowiada, żeby wysiadać, kiedy dojedziemy do czerwonej linii, ale czasem bezskutecznie. Mimo tego ani razu nie zauważyłem, żeby ktoś tam miał problemy. Może coś tam było niedopracowane, ale problem już nie istnieje. Wsiada - wysiada się jak na każdej znanej mi dobrej, wyprzęganej kanapie. No to ruszam na stok, który w sumie już znam. Ale teraz jest szerzej i jest wyraźny podział na trasę czerwoną i niebieską. Tylko środkowa część jest wspólna. Zacząłem od czerwonej, tak po prostu, bo tu mniej ludzi. Początek to fajna, dość szeroka ścianka, obok której jest jeszcze orczyk, jakby ktoś chciał się tylko tutaj kręcić. Później wspólna część obu tras i to miejsce gdzie trzeba nieco zwolnić ze względu na "gęstość zaludnienia", po czym znowu można sobie popuścić do końca trasy. Podoba mi się, choć chciałoby się dłużej... Jeszcze filmik... Czerwona przetestowana, ruszam więc na niebieską. Również fajna trasa! Jak pojedziemy max po lewej, przy kraju, jest nawet dość długa! Do tego pierwszy odcinek jest fajnie szeroki i da się pojechać gigantowo. Szkoda tyko, że ten odcinek nie jest dłuższy... Ale po wspólnym odcinku wjeżdżamy do tunelu - dość nietypowe w naszych warunkach rozwiązanie - i dalej można naparzać! Wszystko to robi wrażenie. Jeszcze filmik na dokładkę... Warunki narciarskie - to pewnie interesuję wielu. Jak dla mnie, były super! Widać, że napracowali się mocno, bo normalnie po godzinie byłoby tylko lodowisko. Jak wcześniej w SON... Tymczasem my zaczęliśmy jazdę o 10.40, czyli 40 min. po rozpoczęciu działania i po dwóch godzinach ciągle trudno było się do czegoś przyczepić! Owszem, sztruksu już się nie zobaczy, ale ciągle lodu niewiele. Chyba mocno starali się skruszyć lodowy podkład i go ubić, żeby możliwie długo to wszystko wytrzymało. Przy takim oblężeniu uważam, że spisali się na medal. Nikt jeszcze nie wymyślił śniegu, który po każdym przejeździe układa się w sztruks... Gródek lodu nie zobaczyłem i to kolejny dowód na dobrą robotę BSA! Czas przetestować restaurację. Jedzonko pachnie znakomicie i czujemy to przed bramkami wejściowymi do wyciągu... Człowiek głodnieje tak przed każdym kolejnym wjazdem, więc kusi. Ciągnięci zapachami próbujemy. Wybieramy sobie sami - jedzonko na wagę, które nakładamy sobie sami. Przy okazji pomaga nam miła, uśmiechnięta pani.Ponoć niedługo będzie też włoska restauracja u góry dolnej stacji. Dla mnie to kolejny atut tej stacji. Dodam jeszcze, że toalety czyste, darmowe i na wysokim poziomie, jak w Alpach. Czasem gorzej z kulturą korzystających... Co jeszcze? Można zobaczyć Babią Górę: Po prawej stronie widać fajny park zabaw dla dzieci W restauracji sobie oglądamy... Mapka ośrodka Parę fotek na koniec - tu początek niebieskiej trasy Restauracja wyciąg... U góry też jest fajna knajpka i też ładne zapachy czuć... Orczyk przy górnej części trasy Było fajnie i wiem, że tu jeszcze wrócę! BSA zdała egzamin. Włożyli mnóstwo pracy i to widać. Zasługują na moje uznanie! Oby więcej takich inwestycji w okolicy! Pozdrawiam, Johnny34 punktów
-
My w Nowy Rok postanowiliśmy zawitać na Złotym Groniu. Liczyliśmy, że Sylwestrowa zabawa skutecznie zatrzymała przedpołudniowy atak na stok i nie pomyliliśmy się. Mimo, że dotarliśmy dopiero po 10 to ludzi niewiele. Pani w kasie poinformowała, że dziś raczej już tak będzie, bo większość szusujących przez weekend wyjeżdża. Miała racje. Jazda praktycznie na bieżąco, bez większych kolejek. Tylko dwa razy trafiliśmy na kolejkę sięgającą przed bramki. Warunki dobre, tylko na dwóch bardziej stromych fragmentach wyszedł lód, więc ostrożność bardzo wskazana. Popołudniu więcej odkrytego lodu również w innych miejscach, ale nadal bez większych muld, no i wymarzona pogoda. Niestety fotek niewiele, ponieważ szkoda było czasu na ich robienie, bo miało być krótko i intensywnie ;-) mała "przepustka" od dzieciaków [emoji16] Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk18 punktów
-
W tym roku przerwę Świąteczno-Noworoczną spędziliśmy całkowicie odmiennie od poprzednich lat. Co roku było zastanawianie się i kombinowanie w który dzień gdzie wyskoczyć na narty, gdzie pojechać, gdzie są dobre warunki żeby pojeździć - mając już spore rozeznanie których miejsc unikać zazwyczaj się nam to udawało. Tym razem zapadła jednak decyzja że skoro jest trochę śniegu naturalnego w Gorcach i Beskidzie Wyspowym, zaliczymy kilka górek z buta. I tak oto dotarliśmy na - Łysinę i schronisko na Kudłaczach, Luboń, Stare Wierch, Gorc i Turbacz. Nie będę się tu o tym zbytnio rozpisywał bo jest to relacja która trzeba będzie podzielić na poszczególne dni i szczyty. Mam nadzieje ze jak znajdę trochę wolnego czasu to uda mi się to zrobić[emoji12]. Jeszcze tylko zdjęcie naszej wesołej ekipy. To wątek narciarski wiec o nartach też coś musi być, w piątek cześć ekipy postanowiła zrobić sobie wolne, wiec nie zastanawiając się długo po obiedzie wrzuciłem narty do bagażnika i z młodą i szwagrem pojechaliśmy w miejsce gdzie raczej na bank pojeździmy bez stania w kolejce czyli do Koninek (pewnie ktoś spyta czy ten zabytek jeszcze działa?) działa i ma się całkiem dobrze. Nie pomyliłem się w okolicy i na parkingu ludzi sporo ale na samym wyciągu i trasie narciarskiej ludzi tak w sam raz. Śniegu dużo, częściowo sztuczny, częściowo naturalny przez wtorek i środę dosypało jeszcze ok 30 cm. Twardo, miejscami nawet bardzo z niewielkimi odcinkami skorupy lodowej, za to bez muld odsypów, przetarć dla mnie idealnie, narty świeżo po ostrzeniu wiec te 4godz jak na to miejsce były w sam raz, młodzież też radzi sobie w takich warunkach znakomicie wiec banan nie schodził im z ust - tylko ten stary pojedynczy hebel mógłby już znaleźć swoje miejsce w muzeum. Chciałem zrobić kilka zdjęć, niestety nie do końca się przygotowałem i -8C mróz zrobił swoje bateria padła momentalnie. I tak oto miło spędzone popołudnie, jeszcze tylko ok 45min w samochodzie i jesteśmy w domu. Dziś natomiast wiedząc że wreszcie udało się zakończyć wszystkie odbiory techniczne w Kasinie i w końcu ruszyła nowa kolej na Śnieżnicy zapadła szybka decyzja śniadanie, sprzęt do auta i jedziemy sprawdzić jak to w rzeczywistości wyglada. Dziś stacja ruszała od 10 wiec rano czasu było sporo, nie spiesząc się i nie mogąc nadziwić się totalnie pustymi drogami po 25min docieramy na miejsce. I co cóż to za zdziwienie - wyjeżdżając z domu termometr w aucie wskazywał -7C natomiast na miejscu -2C czyżby inwercja? w dolinach mróz a na gorze cieplej? Parking puściutki parkujemy jako drugi samochód, szybkie przebieranie, łyk gorącej herbaty i do kasy po karnety. Punkt 10 meldujemy się na bramkach. Jeśli chodzi o dolna stacje znajduje się ona dokładnie w tym samym miejscu co stare krzesło, natomiast sama instalacja przesuwnych bramek dostępu ma trochę lepszą lokalizacje miejsca jest jakby trochę więcej. Jeśli chodzi o 6os kanapy posiadają charakterystyczne pomarańczowe bubliny natomiast nie są one podgrzewane. Co do trasy 2 nic się w tej kwestii nie zmieniło, nie została poszerzona, natomiast doczekała się nowego oświetlenia, środkiem trasy poprowadzono główny ciąg wodno-kanalizacyjny do górnego budynku. Górna stacja nie jest jeszcze wykończona, funkcjonuje tam tylko garaż na krzesełka i pomieszczenie obsługi, restauracja, wc, taras najprawdopodobniej nie zostaną oddane do użytku tej zimy. Co do warunków na trasie, rano twardo, śnieg zmrożony, bez dodatkowych minerałów, niestety jest to tylko i wyłącznie śnieg z armatek. Po około godzinie w większości stoku zaczęły waląc się kuleczki lodu, miejscami tworzyły się lekkie odsypy i sypki cukier. Na stoku przybyło 5 armatek TF 10 jest wiec szansa na uruchomienie naśnieżania trasy 2 Napewno wiele się zmienia na plus w tym momencie w Kasinie, skrócenie jazdy o polowe, większa przepustowość, nie porównywalnie lepszy komfort robi z tej stacji jedną z najlepszych w pobliżu Krakowa. A pomyśleć ze jeszcze 16 lat temu funkcjonował tu jeden z najdłuższych dwu osobowych orczyków w Polsce. Miejmy nadzieje ze doczekamy się też w najbliższym czasie poszerzenia głównej trasy. Pozdrawiam Paweł12 punktów
-
Siglany w Wiśle nie zawodzą. Dzisiaj służbowo znowu przygnało mnie w okolice Wisły. Przezornie zabrałem na pakę narty i pozostałe przydatne szpeje. Będąc już po przymusowych zajęciach przyszedł czas na chwilę relaksu. Na prawdę nie wiedziałem gdzie by tu ... . Smartofon okazał się pomocny. Najmniej ludzi na kamerkach było na Poniwcu i Siglanach. Jakoś tak samemu nie chciało mi się przez 2 godz. jeździć kanapą więc padło na Siglany (drugi już raz w tym sezonie i w życiu). Nie wiem jak oni to robią, ale na stoku nie było ani grama lodu. Podczas ostatnich wizyt w SON i Skolnitach lodu nie brakowało i trzeba się było mocno się pilnować. A na Siglanach taka miła odmiana. Młody człowiek w kasie poinformował mnie, że to zasługa jego taty, który ratrakuje stok, a także zeskok na skoczni w Malince. Wiem, że niewielkie nachylenie Siglan i mała ilość narciarzy pomaga w utrzymaniu stoku, ale mimo wszystko moje gratulacje za warun. W dwie godz. zjechałem 29 razy i uwierzcie mi nie znudziłem ani trochę. Na tak szerokim i pustym stoku można było wyczyniać co dusza zapragnęła11 punktów
-
hej! Ja dziś trochę przyspałem do Korbielowa czy Szczyrku juz mi sie nie chcialo zbierac i postanowiłem sprawdzić Żar skoro go otwarli. Bylem tam kiedyś i generalnie nie podoba mi sie system 2 wagoników ale postanowiłem dać mu druga szanse. Niestety nie udało sie ale nie z powodu wagonikow... na Żarze dzis byly zawody regionalne PZN wiec.... się zapisałem bo nigdy nie jeździłem na tyczkach a tu proszę okazja."Stracilem" cały czas na czekanie na start itp rzeczy z tym związane. Zyskałem to ze udało mi się zaliczyć minimum heh. Fajna zabawa na pewno będę szukał jeszcze możliwości jeżdżenia na tyczkach. Warunki sniegowe baaaardzo fajne trasa super przygotowana, równa i twarda bez oblodzen, piekne widoki i malo ludzi zaliczam na plus. Na minus dziwny parking bez cennika potem okazalo sie ze musze zaplacic 11 pln wrzuciwszy 12 reszty nie dostałem. Nie chodzi mi o 1 zeta lecz o brak informacji o cenie oraz o tym, ze automat nie oddaje reszty. (no chyba ze to tylko mi nie oddal.) Podsumowujac malo dzis bylo jazdy ale dzien bardzo fajny11 punktów
-
Chwała niech będzie spirytusowi... i tym co się wczoraj bawili na tyle dobrze by nie dotrzeć dziś na Jaworzynę Byliśmy tam po 10. Parking zapełniony może w połowie. Z marszu karnety z kasy i z marszu w gondolę I tak było już do wieczora. Na żadnej trasie nie czekałem do wyciągu dłużej niż pół, może minutę Na dole bardzo pochmurno i mglisto, że czasami na 20-30metrów nie było widać. Tam było bardzo zimno. Zwłaszcza na krzesłach przy 6 i 4. A na górze piękne słoneczko. Można było się opalać. Mega wrażenie to nartowanie nad chmurami. Katowałem te 2600 do oporu Raz po raz Czasami wracając sam gondolą. Trasy przygotowane świetnie, aż się chciało cisnąć w dół bez taryfy ulgowej. Wieczorem gdzieniegdzie wyłaził lód i śnieg miał konsystencję cukru, ale i tak fajnie było zobaczyć jak to jest jeździć w takich warunkach. Odcięło mnie o 17. Mega banan na twarzy Krynica to chyba najlepsze miejsce na narty w Polsce. Aż szkoda wyjeżdżać. Jutro rano jeszcze Słotwiny-Azoty. Na dziś wyciągnąłem swoje Progressory800 - oj, chyba ich jednak sprzedawać nie będę10 punktów
-
My dzisiaj Jaworzyna. Ze względu na zaplanowany trening zaczęliśmy dość późno (po 11:00). Karnet 4 godziny - 90 PLN (w jego cenę wliczona bezzwrotna kaucja 15 PLN). Warunki dobre. Gorsze niż w Tyliczu i na Słotwinach. Zapewne ze względu na słuszne nachylenie tras. Miejscami twardo, miejscami śnieg o konsystencji cukru (nie lubię). Ja tłukłem głównie 2 i 2a (2a nie tłukłem, ślizgałem się, nachylenie jak na czarnej w Jurgowie). Od południa mgła z dolin zaczęła obejmować całą Jaworzynę, zrobiło się nieprzyjemnie zimo. Narciarsko wyjazd jak najbardziej ok! Trening bardzo fajny, nowe doświadczenie w kolekcji. Pozostaje pytanie czy ta góra warta jest tak wysokich cen ? Może ze względu na widoki ?8 punktów
-
Czy można skitourować bez skitourów. Do końca nie jestem przekonany. Ze sprzętu skitourowego posiadałem praktycznie tylko plecak i jeszcze lampkę czołówkę (choć kupiona chyba w Lidlu, bądź Biedronce za jakieś 15 zł- są chyba dostępne lepsze). Buty zjazdowe, wiązania zjazdowe, narty by mogły być (ale bez fok - cóż warte). Do kompletu kije trekingowe, bez talerzyków. Jazda nie była przyjemna, jednak lubię takie wyzwania. Było wąsko, czasami brak możliwości skrętu lub zatrzymania, do tego lód i wystające kamienie, często jazda w koleinie... Wyzwania jednak kształcą, nauczyłem się nowej techniki skrętu i zatrzymywania, między choinkami łapałem za gałęzie i albo puszczałem szybciej skręcając, albo trzymałem mocniej i dłużej zatrzymując się. Szybko doszedłem do całkiem fajnej wprawy. Fragmenty szlaku prowadziły pod górę, próbowałem naśladować Justynę K. Bez fok i wiązań było to wyczerpujące zajęcie, posiłkowałem się też jodełką (teraz to krok łyżwowy).. W kilku miejscach, gdzie był tylko lód i kamienie brałem narty na plecy. Kilka razy wjeżdżałem głębiej w las, ale powracałem po chwili na szlak do Anii. I tak dotarliśmy ponownie, choć już w 2017r do schroniska Orzeł. Dalej to bułka z masłem, zjazd na dół po ratrakowanej trasie. Czemu ten Orzeł dla mnie taki ważny? To pierwsze schronisko, jakie pamiętam, ten wspaniały czarujący ciepły klimat, gorąca herbata, jakieś posiłki, zapach naturalnego drewna. I to tu przy tym schronisku pierwszy raz ponad 50 lat temu zasmakowałem jazdy na nartach. Nie wiedziałem tylko, że zaczynałem na czarnej trasie Wtedy była piękna pogoda, słoneczna, wszędzie z dachu schroniska zwisały potężne sople lodu, na leżakach przed Orłem opalały się panie, a ja jak nikt nie widział obrywałem kawałki sopli i smakowałem jak najlepsze lody z lodziarni. Wpinali mi rodzice narty Bobo i rura w dół, gleba i powtórka od początku. Znowu mogę po latach po tej trasie zjeżdżać, tym razem przy gwiazdach i czołówce, świetny Sylwester.... Pozdrawiam serdecznie!8 punktów
-
Rok temu Sylwestra spędzaliśmy w Karpaczu na stoku. Teraz plan był taki, jedziemy do - Rzeczka lub Sokolec. W Rzeczce w ośrodku Na Stoku organizują nocną zabawę i jazdę do godziny 2.00. Ognisko, zjazdy o północy z pochodniami itp. Dojeżdżamy na miejsce około 22, ale na parkingach i na poboczach drogi masa samochodów, jak dla mnie to były tłumy. Na trasie narciarskiej pusto, mimo to mam obawy, że będzie ciasno. Plany są po to by je modyfikować. Postanawiamy jechać dalej na pogranicze Rzeczki i Sokolca. Tam mamy po prawej ON Górnik, kawałek dalej po lewej Przełęcz Sokola wyciągi narciarskie (czy jakoś tak to się nazywa). Górnik zamyka wyciągi o 20, a pod Orłem o 21, czyli już zamknięte. Kolejny plan, to idziemy na Wielką Sowę, mamy szampana, kiełbasę na grilla, na pewno na szczycie będzie trochę osób witać Nowy Rok. Postanawiam jednak zabrać ze sobą narty i buty. Schowam je gdzieś w lesie za schroniskiem Orzeł, a jak będziemy wracać to zjadę po trasie do Sokolca. Wyprawę zaczynamy z Rzeczki koło ON Górnik. Po drodze mijamy Chatę pod Sową Mamy już fajny widok na Rzeczkę i trasy Górnika oraz śnieżące armatki przy temperaturze około - 5 st. Podchodzimy w stronę schroniska Orzeł (dla mnie kultowego, ale o tym później) i idziemy wzdłuż czarnej trasy (delikatnie trochę przesadzili z oznakowaniem jej jako czarna, aż mnie śmiech ogarnia Trasa naprawdę świetnie wyratrakowana, twarda i lekko oblodzona gdzieniegdzie, a Orzeł piękny jak zawsze Kocham to schronisko!!! Mała zmiana planów, skoro udało się wejść najstromszy odcinek z nartami i butami, to czemu nie iść dalej, narty z plecakiem nawet lekkie. Trochę uwiera pasek plecaka od butów, wytrzymać jednak można. Widać sporo turystów wędrujących w stronę Wielkiej Sowy, jednak więcej opcji nie mamy i idziemy dalej. Szlak bardzo zlodzony i poruszamy się wolno, śniegu mało. Staramy się poruszać ścieżkami koło szlaku, nie ma wielu takich miejsc, bo po bokach las gęsto porośnięty i pełno kujoków. Z nartami przytroczonymi do plecaka to mało wygodne. Do szczytu blisko, ale północ jeszcze bliżej. Piękne rozgwieżdżone niebo Godzina zero łapie nas 10 min przed szczytem W końcu docieramy i my Nie spodziewałem się takiej ilości turystów, z 1000 osób mogło być. Z nartami jednak nikogo nie zobaczyłem i poczułem się jak na Śnieżce w ubiegłym już roku! Szampan, kiełbaska, życzenia, chwila zadumy, wspomnienia! Pora wracać, tylko jak to zrobić z nartami. Przy zejściu w dół widzimy jak co chwilę, kilkadziesiąt osób się przewraca, ale wszyscy wstają, to lecznicze właściwości szampana chyba... Schodzimy chyba ostatni (ja próbuję zjeżdżać). Nie idzie mi łatwo... Pozdrawiam serdecznie! .7 punktów
-
7 punktów
-
Pierwszy dzień 2017 udało mi się spędzić w SON w towarzystwie AndyW. Pod kasą zameldowaliśmy się tuż przed 9 rano. Parking na Julianch w połowie pusty. Pogoda rewelacyjna, słoneczko, -1 stopień i bezwietrznie. Wykupujemy karnet czasowy czterogodzinny. Warunki oceniam na 4. Ogólnie twardo, miejscami lodowe połacie. Narciarzy niewielu, kolejek do wyciągów brak. Bardzo fajnie spędzone godziny na nartach. Pozdrawiam JaroW7 punktów
-
6 punktów
-
6 punktów
-
6 punktów
-
5 punktów
-
Skoro jesteśmy przy temacie ratraków (dzięki Johnnemu), wrzucam dwie fotki ratraku marki Prinoth (firma Leitner), który ostatnio "wylądował" na Antarktydzie Ratrak będzie pomagał m.in. przy "budowie" dróg i transporcie. Co ciekawe ratraki są wykorzystywane także latem (nie na Antarktydzie oczywiście, tylko w Ameryce i Europie) podczas zbioru kiszonki.4 punkty
-
Tak, w rejonie 3 powstanie niebieska trasa z Hali Pośredniej na Solisko. Bardzo rozwojowy mógłby być rejon 2 gdyby nie Natura 2000 i mnóstwo pozwoleń, które trzeba uzyskać, żeby wyciąć kawałek lasu. W rejonie 1 (zwłaszcza teren Małe Skrzyczne - dolina) jest za stromo - kiedyś był plan, żeby zrobić tam trasę trawersującą, ale koszt jej zbudowania jest za duży i nie ma to sensu.4 punkty
-
4 punkty
-
Ustroń-Czantoria Wczoraj zakończyliśmy stary rok na nartach,więc i nowy wypadało by rozpocząć tak samo Po zabawie sylwestrowej stok czynny dziś od godziny 10.30 Przygotowanie trasy bez zarzutu, Twardo,równo,bez jakichkolwiek przetarć Ludzi w zasadzie mało,co w sumie nie dziwi Piękny początek nowego roku4 punkty
-
No i żal poślady ściska, że ostatni raz dzisiaj diechy przyszło założyć w Krynicy Zanim ruszyliśmy w drogę na Zachód zatrzymaliśmy się znowu na Słotwinach. Ja wybrałem Arenę, dziewczyny kompleks obok, bo uznały, że tam za stromo. Na stronie rano stało, że tylko dwie główne czerwone trasy są otwarte (1 i 3), ale i niebieska-spacerowo-widokowa 2a była przejezdna więc szkoda, że musieliśmy wybrać różne warianty . Zwłaszcza, że ta kanapa przypadłaby moim laskom do gustu Stok fajny, przygotowany dobrze, ludzi niewielu, można było i cisnąć na dół i ciąć od boku do boku Mroźno. Słońce czasami próbowało przebić się przez chmury, ale z mizernym skutkiem. Skutkowało to kompletnym brakiem kontrastów na stoku i było powodem kilku fajnych zaskoczeń - kolejne ciekawe doświadczenie . Nic, urlop jak najbardziej udany. Będę miał teraz dylemat, czy odwiedzając Polskę próbować kolejne nowe stoki, czy wracać na Jaworzynę i okolice W lutym Grandvalira Jadąc w kierunku Zgorzelca współczułem tym, co utknęli na Zakopiance, a potem sam sobie, bo jak zaczęli wjeżdżać na A4 a jeszcze nadeszła jakaś śnieżyca, to pod Krakowem utknęliśmy na dobre 2 godziny @FerraEnzo, Maciek, mi wydawało się, że 1 czy 6 na Jaworzynie bardziej strome są niż 2a. Może to tak z dołu wyglądało. Fajnie, że te odcinki obsługują kanapy. A cukier zaczęli dostarczać tak pod wieczór dnia poprzedniego3 punkty
-
UWAGA.Od 05 do 08.01.2017. duży mróz . Trzymajmy się ciepło.http://www.wetteronline.de/wetter/szczyrk http://www.wetteronline.de/wetter/kasprowy-wierch3 punkty
-
Najlepszego i szybko wracaj do zdrowia! A w temacie - jeszcze czeka mnie zaległa relacja z SON, ale oczywiście jedno z stałych miejsc tu prezentowanych...3 punkty
-
czyli nartuje Co do wątku, to w pełni się zgadzam. Jasiek, pisz dalej relacje z Chopka - nawet jeśli to jest kolejna z rzędu Twoja relacja. Nudzą mnie trochę relacje z tych samych miejsc (Skolnity, Słotwiny <pozdro dla FerraEnzo i paolomario >, Stok itd.). Prawie w ogóle nie ma nic z Podhala, Bieszczad i Beskidów innych niż Śląski, Żywiecki i Sądecki. Nie mówiąc o Sudetach (tutaj wielkie dzięksy dla Marionena, Ani, MarioJ i paru innym). Mam wrażenie, że co raz mniej osób pisze tu relacje. Ale mimo tego:3 punkty
-
Też uważam, że relacji chociażby krótkich jest mało. Piszą te same osoby (w tym ja). W relacjach przewijają się te same miejsca. Ludzie piszczie relacje z Waszych wyjazdów. Góry i pagórki narciarskie są niemal w całej Polsce.3 punkty
-
A ja powiem tak, byłem dzisiaj na pierwszym treningu. Tylko i wyłącznie jazda zadaniowa. Według instruktora elementy takie jak wkładanie kolana górnego, eliminacja A-Frame itp. to rzeczy którymi nie warto zawracać sobie głowy. Bardzo negatywnie wypowiadał się o wkładaniu kolana. Jego zdaniem sztuczne/nadmierne wkładanie kolana to prosta droga do kontuzji. Kolana mają pracować równolegle i naturalnie. Bardzo często przewijał się termin "najważniejsze to nie być zblokowanym". Główne ćwiczyliśmy na dośrodkowe ułożenie kolan / bioder (ręce na dolnym bucie, nad głową lub klaśnięcie itd.), NW oraz kilka ćwiczeń na ofensywną pozycję i wyeliminowanie kontrrotacji. Ogólnie mam mętlik w głowie. Źródła (głównie hamerykańskie fora i filmiki) mówią inaczej, trener mówi inaczej. Z oczywistych względów bardziej ufam trenerowi (zawodnik). Na ostatni zjazd, trener kazał wziąć kijki i jechać swobodnie, nie skupiając się na poszczególnych elementach (miało to pokazać tzw. pamięć mięśniową)...oczywiście nie było cudów ale.czułem się dużo pewniej! Jechałem z przodu cały czas mając kontakt z językami butów. Tak jakbym był wklejony w śnieg Wstępnie umówiony jestem na kolejny trening w środę. Poradźcie, kontynuować tę drogę ? Dzięki! Właśnie ten element najdłużej dzisiaj ćwiczyliśmy. Zdecydowane wyjście do góry / przodu... ...też to dzisiaj poczułem. Zwłaszcza jak nie ma się kijków łapach, stok zrobił się trochę nierówny, ogromną pewność daje pewne wyjście do góry, przodu (biodrami). W połączeniu z dociążeniem pewność na nartach jest imponująca!3 punkty
-
Dlatego pojechaliśmy pierwszego z rana... Trochę z przypadku wyszło. No i to Pilsko czeka... Dziękuję wszystkim za dobre słowo. Trochę ma szybkości pisałem tą relację, co widać w szczegółach tekstu, ale z grubsza wiadomo o co chodzi. Jeszcze specjalna dedykacja dla Górala spod Skrzycznego - udało sie przekroczyć 1 G... Przy przejeździe 1,2 G, a przy hamowaniu nawet 1,4. Ciekawe czy udałoby się dobić do dwóch? Pozdrawiam.3 punkty
-
Tłoku nie będzie bo przeciętny polski narciarz ,,zalicza'' 6 wyjazdów narciarskich w roku z tego około 40 procent nie ..marasi sie'' na polskich gorkach yno wyjeżdżo n a 5-6 dni w w Alpy. W styczniu na wyjedzie narciarskim w Dolinie Aosty większość z towarzyszących mi narciarzy w ogóle nie jeździła w polskich S.N.Od paru lat ani razu! Nawet nie orientowali się ,że można już całkiem fajnie pojeździć. Mieszali w północnej połowie Polski, najwięcej było z okolic Poznania.Rozbudowa SON-u i tak jest przewidziana na wyrost (moim zdaniem bo to nie Alpy ani Tatry nawet) i nie wiadomo czy MTR się nie przejedzie finansowo na SON-ie. BSA, SON i COS zarobią na siebie i to w perspektywie 20-30 lat bo później AGW da o sobie znać i nie wiadomo czy da się wyprodukować wystarczającą ilość śniegu aby Stacje N. funkcjonowały na pełnych obrotach przez co najmniej 3 miesiące. Obiektywnie patrząc Korbielów ze swoim Pilskiem ze względu na warunki naturalne,obszary chronione, położenie geograficzne (trudny dojazd) w tej chwili jest na straconej pozycji i będzie tylko wegetował następne 20 lat. Moim zdaniem nikt mądry tam nie zainwestuje większej kasy.Kiedyś muszę tam pojechać bo nigdy nie byłe, Jak pisałem trudny dojazd. Na konkretne nartowanie jeździłem ostatnie 6 lat w Alpy ,ale chyba będę musiał zrezygnować bo pierwsze trzy dni bardzo fajna jazda a następne trzy na środkach przeciwbólowych to mało sensowne.3 punkty
-
3 punkty
-
Przemek samo zagospodarowanie i rozbudowa istniejących tras zajmie moim zdaniem około 10 lat. Później prognozuję na skutek olbrzymiej konkurencji, która szykuje się w Szczyrku pomiędzy ośrodkami połączenie z Brenną. Następnie moim życzeniem byłoby połączenie gondolą z parkingiem jakimś od strony Doliny Zimnika aby uczynić przejezdnym miasto Szczyrk do którego pewnie już w przyszłym sezonie nie będzie wjazdu. A to pewnie już da około 70 km tras. Jeśli to nie wystarczy to pewnie pójdą dalej. Ale dziś czynnych tras jest 20km i to wystarcza, tłoku nie ma, przynajmniej na trasach co innego na tej jedynej drodze przez Szczyrk - tam masakra ale nie sądzę aby włodarzom miasta to przeszkadzało.3 punkty
-
3 punkty
-
Rewelka! Tak sobie policzyłem, że mniej więcej w 1972-3 roku spędziłem w Orle dwa tygodnie na obozie narciarskim (biegowym). Były to jedne z najlepszych dni w życiu, do dzisiaj pamiętam nasze gonitwy po lasach Wielkiej Sowy. W sumie to z tych lat nie wiele pamiętam ale ten obóz doskonale ze szczegółami. Całe dnie spędzone w bawełnianym cienkim dresiku, wodę piliśmy po przebiciu lodu w potoku. Przygody z agresywnymi psami. Wyobrażacie to sobie grupa 10 latków szwędająca się gdzie chce bez opieki dorosłych??? Może dlatego teraz mam takie parcie na skitury? Tak, że Góry Sowie to mój matecznik, teraz na nowo je odkrywam - na rowerze. I mam nadzieję, że kiedyś na nartach też tu wrócę. Gratuluję Ci wspaniałego Sylwestra. A co do nart to wystarczy się wybrać do Wro w pewne miejsce obok Biedry. Pora już zacząć na poważnie zabawę w skitury. Pozdro Wiesiek3 punkty
-
3 punkty
-
Ciekawa oferta w Czarnej górze: "Przejedź się Ratrakiem" http://czarnagora.pl/aktualnosci/299-przejedz-sie-ratrakiem Szkoda, że tam mam daleko...2 punkty
-
Dziś był Bałtów, znaczy się "Szwajcaria Bałtowska". Spod mojego domu na parking przed "Bałtowskim Zapieckiem" jest 42,3 km. Bliżej mam "Babę Jagę" w Bodzentynie i "Sabat" w Krajnie. Do Krajna nie mam chęci jeździć, Bodzentyn , jak mawiają "jugole" ne radi. W Bałtowie nic nowego. Przyszła tylko pogoda ze świętokrzyskiego bo piździło jak w Kielcach. A i zaczął padać śnieżek. Mam nadzieję, że spadnie go trochę więcej i wszystkie ośrodki świętokrzyskie ruszą. W jednym jeszcze nie byłem, to ośrodek koło Sandomierza czy Ujazdu. Marboru mi o nim mówił bo był tam.2 punkty
-
Z tym oglądaniem jazdy w necie jest tak , że na tych filmach widzimy z reguły baaardzo dobrych narciarzy , którzy zęby zjedli na jeździe na nartach . Do swoich umiejętności dochodzili latami , jeżdżąc pewnie grubo powyżej 100 dni w roku . Coś , co w ich wykonaniu jest lekkie , łatwe i przyjemne , dla nas może być już po prostu awykonalne . Natomiast są to wzorce , do których warto dążyć , bo mechanika jazdy na dwóch deskach jest dla każdego z nas taka sama , niezależnie od poziomu naszej jazdy . Mówienie ,że nie ma co się przejmować tymi wszystkimi niuansami jak kolana , a-frame , itd ma sens , jak zaczynamy swoją przygodę z nartami , ale jak chcemy się rozwijać to już tak nie do końca . Co do skuteczności jazdy sportowej , to faktycznie tutaj liczy się czas przejazdu , a nie wrażenia artystyczne , ale ,żeby skutecznie i szybko jeździć na tyczkach to trzeba mieć po prostu TECHNIKĘ ( którą szlifuje się latami , a nie przez jeden-dwa sezony ) , a nie szczęście . A to , że każdy z nas jest inaczej zbudowany , to 100% racji - jeden ma stawy w kolanach , a inny ich nie ma .2 punkty
-
Zapewniam, że mnie nikt nie sponsoruję. Może brzmi zbyt optymistycznie, nie wiem. Pisałem "na świeżo", a dzień był bardzo pozytywny. Niektóre krytykowane elementy zostały już poprawione, jak np. wsiadanie na kanapę. Ponoć coś tam było z wysokością peronu - nie kwestionuję tego.Wiem tylko, że to szybko poprawiono. Są też rzeczy, na które ja nie zwracam uwagi, bo np. nie mam dzieci, a przeczytałem też nieco krytyki w tym kierunku. Ale z drugiej strony wiele wpisów jest bez sensu. Co na przykład? Niektórzy oczekują cudów i np. sztruksu po co najmniej 3 godzinach działania mocno oblężonego ośrodka. Przy takich warunkach atmosferycznych, jakie ostatnio panowały (deszcze, odwilż, a następnie mróz) nie ma co liczyć, że cały dzień będzie idealnie. I tak trasy trzymały się dużo lepiej niż np. w SON. Frekwencja - po określonej ilości sprzedanych karnetów, resztę odprawiać z kwitkiem? Na ilość klientów oni nie mają wpływu. Do tego uczciwie, na fejsie, podają aktualną długość kolejki do wciągu. Tego nie robi żadna stacja narciarska w PL. Cóż, jednym się będzie podobało, innym nie. Ja należę do pierwszej grupy.2 punkty
-
Wiesz co, tak tylko rzuciłem okiem pod kątem tego a-frame. Vonn rzeczywiście ma piszczele w V'ke. https://www.youtube.com/watch?v=VRP1qO_zUYk https://www.youtube.com/watch?v=09GRD0YRnYk Ja to przesłanie Przemka zrozumiałem w ten sposób, że nawet tacy mistrzowie odbiegają od wymuskanego wzorca a jeżdżą mega skutecznie. Ale się napaliłem2 punkty
-
Moje "serce" zawsze będzie po drugiej stronie doliny Żylicy. Ale nie sposób przyznać, że BSA włożyli ogrom pracy w przygotowanie tej areny a poprzeczkę dla pozostałych ośrodków w Szczyrku postawili bardzo wysoko. I chwała im za to, tam teraz zacznie się dużo dziać.2 punkty
-
Johnny, jak kiedyś zimą trafię w okolice BSA, to spróbuję tych smacznych tras. Zachęciłeś mnie bardzo.2 punkty
-
Zamknięta formuła forum to chyba odpowiedź. Wrzucam dużo na prywatnego bloga, a na forum z różnych wzg tego nie robię (prawa do treści, brak kontroli i inne powody). Wszystkie moje linki są cięte, więc ja osobiście przestałem cokolwiek wrzucać.2 punkty
-
Ja coś tam staram się skrobać, ale przyznaje bez bicia, że nie chce mi się robić zdjęć na stokach. Dlatego moje ostatnie relacje to jedno, dwa zdjęcia...ale zawsze coś jest. Zaraz będzie z Jaworzyny (z jednym zdjęciem ) Mi osobiście trochę brakuje dyskusji na tematy dotyczące samej jazdy. Jakiejkolwiek, sportowej, rekreacyjnej itd. Wspólnych spostrzeżeń, uwag, tego co nas nurtuje itp.2 punkty
-
Do "Tadzia" nie będę się porównywał, ja zbyt cienki... On rozwinął 100 km/h. Ale spróbuję choć się zbliżyć, jak gdzieś będzie odpowiednia szerokość trasy bez zaludnienia. Trza by na Hintertux pojechać...2 punkty
-
2 punkty
-
Cudny Sylwester!!!!!! Fajne fotki. Szczególnie te z oświetleniem "czołówkowym" . Jak fotografia otworkowa. pozdrawiam Was serdecznie i gratuluję pomysłu i realizacji.2 punkty
-
Mariusz chylę czoła do samego sztruksu czy firnu. Na razie w szalonych pomysłach zostałeś sam, lecz tylko do wiosny2 punkty
-
Dziś Skolnity 10 do 13. Byliśmy przed 10 i udało się wsiąść na pierwsze krzesełko Słonecznie i lekko mroźnie. Ludzi mało, do 12 zapełnione co 5te krzesełko, później troszkę więcej, ale nie było tłoku na trasach. Twardo, po 2h jazdy powyłaziło trochę lodu. To nasza pierwsza wizyta - trasy całkiem przyjemne, obie raczej łatwe, ośrodek dobry na 2-3 h pojeżdżenia, potem może być już nudnawo. Całkiem miło rozpoczęty rok2 punkty
-
2 punkty
-
Dokładnie, super opis. Jedziemy tam dzisiaj (zaraz) i po tym opisie będę czuł się jak w domu. Dzięki1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt







