Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
16.01.2017 - 16.01.2017
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 16.01.2017 uwzględniając wszystkie działy
-
Dzień drugi cz. 2 - Zurs. Jedziemy nowiutką gondolą do stacji, która jest "domem" trzech takich maszyn. Wygląda to imponująco... Pogoda zaczyna się robić dla nas łaskawa. Jedziemy dalej w górę. Trittkopf 2423 m npm. Jedziemy teraz trasą numer 134 w stronę "snobistycznego" miasteczka. Miejscami sama trasa jest wąska, ale ogólnie przypada nam niezwykle do gustu. Oczywiście w pewnym momencie się zatrzymujemy na kilka ujęć. Teraz sprawiamy sobie kilka zdjęć Paula: Marboru: Człowiek Mucha Zurs w całej okazałości! Cudownie piękne miejsce. Nasz powrotny wyciąg... Koloryt Zurs... Zarówno trasy po jednej jak i po drugiej stronie doliny są niesamowite i bardzo nam się podobają. Postanawiamy przetestować ich największą ilość. Jeździmy tutaj cały dzień. Nie wierzycie, że Zurs jest piękne? Spójrzcie! Niestety poniższe miejsce nie jest dostępne... wyciąg na Maldoch nie jest czynny Robimy przerwę w knajpie Seekopf. Jemy lunch, pijemy kawkę - jest pięknie, bo udaje nam się zaraz po wejściu dostać wolne miejsca. Widoczek na trasy Zurs... Po przerwie robimy tour the Zurs. Jesteśmy zachwyceni tym miejscem - nawet mamy makietę ośrodka przy jednym z krzeseł Niestety pogoda znowu się pogarsza. Przychodzi chmura, cień i niestety znowu widoczność jest dosyć kiepska. Ostatnie fotki... ...ostatnie zjazdy i kierujemy się w stronę auta. Kończymy niezwykle udany dzień drugi. Pozdrowienia od całej ekipy, która jest dosyć wyrozumiała pozwalając mi pisać niniejszą relację - po powrocie napiszę coś więcej o poszczególnych odwiedzonych miejscach. Jutro ruszamy w stronę Lech. Pozdrawiam i do jutra! marboru20 punktów
-
Dzień drugi cz. 1 - Stuben. Od samego rana pogoda była niepewna. Z jednej strony chmury, mgła i śnieg. Z drugiej strony nadzieja na błękitne niebo i słońce. Jedziemy do Zurs. Parkujemy auto, na darmowym parkingu pod dwiema gondolami a humory nam dopisują! Sprzęt wciągający narciarzy wygląda tutaj imponująco. Wybieramy na początek Stuben. U góry - siarczysty mróz ale również lekko, przez białe obłoki przebijają się promienie. Jesteśmy sami i możemy kilka chwil poświęcić na zdjęcia. Ujemna temperatura na tyle nam doskwiera, że zakładam po raz pierwszy dwie pary rękawiczek - cienkie jako pierwszą warstwę i te co zawsze, skórzane Leki. Nastroje są bojowe! Jako pierwsi ciśniemy dziewiczymi trasami. Andrzej świetnie komponuje się w moim kadrze. Mamy wrażenie, że Stuben otwarte jest tylko dla nas - po tutejszych trasach przez długi czas śmiga jedynie nasza piątka. Uwielbiam takie zapomniane przez świat trasy. Dosyć długie, urozmaicone, kręte i niewyprofilowane... ...niestety zaliczam tam pierwszą tego dnia glebę - na szczęście niegroźną. Na szczyt prowadzi dwuosobowe krzesełko. Albonagraf 2400 m npm i spory wiatr. Przeszywa nas zimno. W tle - tęcza? No to co? Pora w dół... Rozdziewiczamy trasę... Pięknie i mistycznie... Śniegu spadło naprawdę dużo. Na naszych oczach schodzi niewielka lawinka. Pojawiają się kolejni narciarze na trasach. ...a my zmykamy w stronę Zurs. Niestety ładujemy się na jakąś kiepską i bardzo łagodną trasę niebieską - mamy niezaplanowane skitury...i nie podoba nam się to. Skitury są piękne ale nie na trasach zjazdowych. Przemyka nasza załoga... ...zza "winkla" pojawia się Paula: Za chwilkę rewanżuje się fotką. Najtrudniej ma nasz deskarz. Andrzej niesamowicie się męczy na tego typu przejazdówkach, musi iść, zdejmować, zakładać deskę - to masakra, chyba tylko jemu jest mega ciepło. W oczekiwaniu cykam takie oto fotki. Freeraider: Trochę telemarku... Spadamy na dół pod drugą gondolę. Chcemy wyjechać z cienia i to nam się udaje! CDN15 punktów
-
14 stycznia razem z grupą znajomych wzięliśmy na cel Wielką Rycerzową ( 1226 m n.p.m. ) – szczyt należący do Grupy Wielkiej Raczy, położony w Beskidzie Żywieckim. Ekipa była mieszana - 4 skiturowców ( Filip , Rafał , Marcin i ja ) oraz para piesza ( Asia i Michał ) i jeszcze pies . Wystartowaliśmy ok. 8-ej z parkingu w Soblówce przy kościele . Wybraliśmy szlak zielony , którym doszliśmy do Sedla Prislop Tu krótki odpoczynek i dalej szlakiem żółtym do Bacówki na Rycerzowej A w środku Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i spotkanie z bardzo sympatycznymi wolontariuszkami W Bacówce dłuższy odpoczynek , załadowanie akumulatorów i następnie atak szczytowy w jakże pięknych okolicznościach przyrody . W końcu upragniony szczyt . Na koniec zjazd lasem , a potem drogą do parkingu w Soblówce gdzie czekał na nas cierpliwie nasz busik . Na koniec jeszcze dwa krótkie filmy z fragmentem zjazdu12 punktów
-
Ja już swoje pierwsze skitoury mam za sobą, nadejszła wiekopomna chwila na debiut skitourowy Ani. Po naradzie z doświadczonymi tourowcami, wybór padł na Szklarską Porębę i podejście na Łabski Szczyt. Mieliśmy wyruszyć rano, ale nie mogłem dodzwonić się do wypożyczalni w Cieplicach i zrobił się problem. Ania zaczęła szukać innej i znalazła w Szklarskiej. Ruszamy ze sporym opóźnieniem, do tego w Szklarskiej tłok na dojeździe do Ski Arena Szrenica. W drodze do Jeleniej Góry piękna lampa, warunki do tourowania wydają się idealne. Przejeżdżamy Jelenią i warunki w kilka minut zmieniają się, nagle wszędzie chmury i pada śnieg. Taki warun też lubimy. Ania dostaje fajny sprzęt Narty K2 Wayback 88 dł.170 z wiązaniami Marker Kingpin, foki K2 Trim To Fit Skin, buty Tecnica Cochise 110 Light Dyn. Zakładam foki, mam już wprawę, robię to w końcu 2 raz i można do góry Puchatkiem w strone stacji pośredniej... Po kilku krokach (suwach) orientuje się, że z moimi butami coś nie tak, pięty mnie palą od spodu i od wewnętrznej strony, zwłaszcza prawa stopa. Przechodzę 200-300 metrów i ściągam prawy but, Ania daje mi chusteczki higieniczne i wkładam je do skarpetek z boku pięt. Kolejne 100 m idzie mi się fajnie i ciągniemy równym spokojnym (leniwym) tempem do góry. Niestety chusteczki zsuwają się pod pięty i ból powraca. Dochodzimy do stacji pośredniej i robimy przerwę. Kombinuję co dalej z butami, od pani z baru dostaję taśmę samoprzylepną i obwiązuję nią chusteczki na stopach. Ani wyskakują bąble na śródstopiu od wewnątrz obu stóp, ale jest twarda jak stal i postanawia iść dalej...Po drodze widać, że są świetne warunki do freeridu i widać pierwsze ślady riderów Z pośredniej stacji kierujemy się zielonym szlakiem w kierunku Schroniska pod Łabskim Szczytem. Widoki naokoło oczywiście cudowne i śnieg do tego ciągle pada. Staramy się nie myśleć o butach. Warunki w lesie tak piękne, że Ania pozwala mi na chwilę wpaść do lasu i zaliczyć kilka skrętów.... jestem zachwycony! Spotykamy snowboardzistów którzy wyruszyli ze Szrenicy i przez Kocioł Szrenicki ruszyli w dół i przez las dotarli do nas. Zrobili to bez wiedzy strażników Karkonoskiego Parku Narodowego. Byli happy i pokazali nam nawet filmiki ze zjazdów. Warto się narazić strażnikom lub nawet zapłacić mandat za zjazd w takich warunkach i w takim miejscu (jakby ktoś coś to...). Chłopaki fajni jakby byli narciarzami. Wychodzi mi na to, że wielu snowboarderów jest sympatyczniejszych od narciarzy, może czas zakopać topór wojenny między nami (narty-snowboard) choćby tylko poza trasami. Zmieniamy szlak z zielonego na żółty i idziemy dalej, mijamy granitowe formacje skalne, Kukułcze Skały. Do schroniska już blisko Wreszcie przed 17 docieramy do schroniska i całe szczęście bo stopy nam odpadają. Na Śnieżkę to wchodziłem w kapciach, a nie butach narciarskich, teraz przekonałem się, że buty skitourowe to to samo co zjazdowe i trzeba znaleźć te jedyne - pasujące do naszej stopy. Od środka widać jak wspaniale natura maluje i rzeźbi pięknie okna od zewnątrz Są dwie szkoły kiedy buty niewygodne, pierwsza dla mięczaków, mówi ściągaj, gdy tylko jest możliwość. Druga dla twardzieli, nie ściągaj do końca. Ja należę do mięczaków i ściągam od razu na sali, Ania twardzielka w swoich wytrzymuje do powrotu. Z uwagi na porę i stan naszych stóp rezygnujemy z dalszej części "wyprawy". W planie był jeszcze Łabski Szczyt, Szrenica i zjazd Lolobrygidą. Zrealizujemy innym razem. O 18.30 zjeżdżamy do Szklarskiej tą sama drogą którą wchodziliśmy, bo jest ciemno i tak będzie łatwiej, czołówki na głowy i ruszamy. Powrót w całkowitej ciszy, nikogo nie spotykamy, od czasu do czasu widać tylko między drzewami majaczące światła Szklarskiej Przed stacją pośrednią nieoczekiwanie trafiamy na sztruks, przysypany warstewką świeżego puchu Jeszcze tylko zjazd Puchatkiem i przed 20 kończymy świetny dzień (wieczór), gdyby nie te buty... za to nasze narty były super... Za wypożyczenie Ani sprzętu zapłaciliśmy 102 zł, warto było? Pożegnanie ze Szklarską Porębą, będziemy tu jeszcze wiele, wiele razy... Pozdrawiam serdecznie.11 punktów
-
10 punktów
-
Tutaj filmik na szybkości poskladany. Jak ruszy mi internet, to może trochę więcej się postaram...10 punktów
-
Testy, testy i po testach... Zainteresowanie umiarkowane, to sobie pośmigałem na świetnym sprzęcie i świetnie przygotowanym. Wrażenia postaram się opisać jutro w pełnej relacji z Czarnego Gronia, gdzie dziś bardzo dobre warunki narciarskie i mimo niedzieli, jazda praktycznie na bieżąco! Filmik już załadowany na Youtube, jutro wrzucę. Pozdrowionka, Johnny9 punktów
-
Fajnie było się spotkać. Maciek jak zwykle niezawodny. O nartach napisze sam, więc nie będę niczego sugerował, chociaż opinię wyrażoną na stoku znam :). Ze swojej strony napiszę tylko, że narty były bardzo dobrze przygotowane do testowania. Co na twardym stoku od razu zostało zauważone. Długości bardzo zbliżone do nart na jakich ja jeżdżę i Maciek, więc porównanie będzie bardziej wiarygodne. Warunki zmienne. Rano równo i twardo, następnie potworzyły się odsypy i większe miejsca z odsłoniętym "gipsem", czyli twardym ubitym śniegiem - lodu nie było8 punktów
-
7 punktów
-
6 punktów
-
...zjeżdżamy trasą nr 25, na jej końcu odnajdujemy trasę skiroute, zamknięta,znak ostrzegawczy stoi, to zapewne nasza 30, rusza nią jakiś rider i my także. Trasa piękna, malownicza, krajobrazy, choinki i rzeźbiąca śniegiem i wiatrem natura zniewala nas całkowicie. Do tego trasa idealnie równiutka, świeży, kilkucentymetrowy puszek i kilka śladów po narciarzach... Dojeżdżamy do krzyżówki z drogą asfaltową, pokrytą na szczęście śniegiem, skręcam w lewo w dół (bo tak łatwiej i wygodniej) i tak jedziemy jakiś czas. Nagle z domu poniżej drogi drze się do nas jakiś Austriak, zawracajcie bo tam dalej danger. Dochodzimy do wniosku, że 30 to nie jest, a od teraz nazywamy ją "nasza 30". Dzwonimy do Jurka, jest prawie 16, musimy zawracać. Pozostaje nam dotrzeć do najbliższej miejscowości i łapać skibusa, a potem dalej skizug. Musimy zapitalać nazad pod górę. Na szczęście górka w końcu się kończy i możemy drogą ruszyć w dół do miasta. Na koniec jeszcze miła niespodzianka i ostatni kawałek do skibusa mamy piękny końcowy freeride, ponownie uśmiech na naszych gębach... Lądujemy w Finkenberg. Zabrakło nam 13 minut do skibusa, ale mamy ostatni o 18.30 i mamy nadzieję, że przyjedzie... Skibus nas zabiera do Mayrhofen i podwozi pod skizug. Przesiadamy się na pociąg i przed 20 jesteśmy na stacji w naszym Strass. Miasteczko śliczniutkie jak wszystkie dookoła. Wieczorny klimat również nam odpowiada i robimy ostatnią sesję zdjęciową tego dnia. Postanawiamy podciągnąć się linią kolejową w stronę domu kilkadziesiąt metrów, malutki spacer z nartami na plecach i jesteśmy w domku A w domku cieplutkie pierogi Jurka już na nas czekają i jeszcze goście nas odwiedzili. Dzień minął jak zwykle z przygodami, co będzie jutro, wiedzą tylko świstaki...6 punktów
-
Czytając tyle fajnych relacji na forum i ja postanowiłem spróbować. Jeszcze w grudniu zapisałem się na kurs organizowany przez skiturowezakopane.pl i właśnie w ten weekend przyszedł czas próby. Szkolenie prowadził Jakub Brzosko - przewodnik tatrzański, ratownik TOPR, m.in. uczestnik mistrzostw świata w skialpiniźmie. Jednym słowem jak się uczyć to od najlepszych . Pierwszy dzień to podstawy: zakładanie fok, technika podejścia, nauka zakosów. W ramach ćwiczeń wycieczka na Halę Kondratową i tam ćwiczenia lawinowe. Na koniec przygotowanie sprzętu do zjazdu i sam zjazd do Kuźnic, początkowo przez las, a następnie nartostradą prowadzącą z Goryczkowej. Drugi dzień to wycieczka z Kuźnic na Karczmiska, 6,5 km do góry i 500 metrów w pionie, starą nartostradą z Hali Gąsienicowej. Spokojne tempo, podziwianie tatrzańskiej przyrody i dalsze doskonalenie techniki chodzenia. A powrót to zjazd tą samą drogą. Wrażenia: to inny sprzęt od zjazdowego, inne nartowanie wg. mnie trudniejsze, ale zarazem bliskie obcowanie z przyrodą, bez zgiełku, hałasu i stokowej muzy. Warto było. Pozdrawiam wszystkich skiturowców i do zobaczenia na szlakach .5 punktów
-
Dzisiaj Szczyrk, a dokładnie Małe Skrzyczne z Czyrnej trasą drogami wywozowymi z lewej strony Bieńkuli. Problem w tym, że zdałem się na pamięć fotograficzną mapy i pomyliłem skrzyżowania, w efekcie trafiłem na "ślepą ulicę" i musiałem trawersować przez las do trasy ze szczytu, co przy niskich umiejętnościach skiturowych i kijkach z małymi talerzykami wbijającymi się do 3/4 długości nie było zbyt łatwe, ale w końcu trzeba się uczyć Zima nie odpuszcza, w butach można się zapaść w śniegu po pas, a nie jak w zeszłym roku o tej porze jedynie po kostki5 punktów
-
5 punktów
-
Co do planowania trasy, jeżeli ktoś lubi podchodzić drogami jak ja, albo chce zaplanować zjazd polecam śląski geoportal (tutaj link http://mapy.orsip.pl/imap/?locale=pl&gui=new&sessionID=40027 ) Posiada mnóstwo opcji, można obejrzeć rzeźbę terenu, ortofotomapy, połączyć z mapą drzewostanów, granic działek a nawet mapy archiwalne sprzed 100 lat oraz wiele innych. Najbardziej przydatny jest numeryczny model terenu, można na nim zobaczyć wszystkie najmniejsze ścieżki, szczególnie te niewidoczne na zdjęciu satelitarnym. Można również stworzyć profil terenu Trzeba tam trochę czasu posiedzieć, ale jak się już pozna wszystkie opcje można znaleźć ciekawe informacje4 punkty
-
4 punkty
-
4 punkty
-
Cześć wszystkim. Bieńkula zamknięta ale da radę zjechać bokami. Środkiem trasy zrobione są dwa wały lodowe z kawałami brył lodowych wielkości 30 cm - efekt przejechania ratraka środkiem trasy i rozgarnięcia nasypanego śniegu z armatek. Zanim to rozbiją to kilka dni zajmie... Polecam trasę 1 i 7. A najlepiej poza trasami (tu z Małego do doliny Zimnika)4 punkty
-
Ciag dalszy diagnostyki a frakcja wyrzutowa leci, w zeszłym tygodniu było 20% wydolności. Dziś MR jutro biopsja i pewnie będzie wiadomo co mi podać na drania co mnie gryzie.4 punkty
-
DNI LAWINOWO - SKITUROWE Jest nam niezwykle miło zaprosić turystów pieszych, narciarzy skiturowych oraz freeride’owych na jubileuszową, piątą edycję Dni, które w tym roku odbędą się w weekend 1-2 kwietnia. Dni Lawinowo Skiturowe jest to cykliczna, dwudniowa impreza odbywająca się w Dolinie Pięciu Stawów Polskich. Jej ideą jest szerzenie bezpiecznej górskiej turystyki zimowej. Skierowana jest zarówno do ludzi będących na początku swojej górskiej przygody jak i rozwijających swe dotychczasowe górskie pasje, ale również do tych którzy już są związani z górami i sportem. W programie tradycyjnie już darmowe szkolenia: lawinowe, skiturowe, z turystyki zimowej, nawigacji i wiedzy przyrodniczej TPN; wycieczki narciarskie i piesze z przewodnikiem oraz testy sprzętu sportowego. Już tradycyjnie bazą wypadową będzie Schronisko Pięć Stawów, obok którego powstaną stacje szkoleniowe oraz Wysokogórski Tor Przeszkód. W sobotę w ramach bezpłatnych zajęć będzie można skorzystać z wiedzy instruktorów dotyczącej min. profilaktyki lawinowej, turystyki zimowej, skiturowej i freeride’owej oraz nawigacji. Będzie można również wziąć udział w pokazie plecaków wypornościowych, testach nart skiturowych, szkoleniach z zasad bezpieczeństwa lawinowego oraz odwiedzić stoiska firmowe producentów sprzętu outdoorowego. W sobotnie popołudnie w gościnnych progach schroniska odbędą się wykłady i dyskusje dotyczące poruszania się zimą po górach, bezpieczeństwa w Tatrach i zagadnień sprzętowych, po których zaprosimy na urodzinowy tort i jubileuszową imprezę w niezapomnianym klimacie ☺ W niedzielę odbędzie się pozorowana akcja lawinowa prowadzona przez ratowników TOPR, oraz kilkugodzinne wycieczki z przewodnikami na nartach skiturowych i freeride’owych, a także piesze z elementami nawigacji i wysokogórskiej turystyki zimowej. Na zajęcia szkoleniowe zapisy będą odbywały się 1 kwietnia na miejscu, a na wycieczki z przewodnikami zapisy rozpoczniemy w marcu. Szczegółowy program Wydarzenia ukaże się na naszej stronie w lutym, a wszystkie nowości będziemy publikować na stronie facebook 5+Szkoły Górskiej https://www.facebook.com/5-Szko%C5%82a-G%C3%B3rska-593052674154103/?fref=ts Ideą „Dni” jest szerzenie świadomej i bezpiecznej górskiej turystyki zimowej, zdobywanie wiedzy i właściwe używanie niezbędnego sprzętu. Cieszymy się, że co roku spotkanie zyskuje coraz większe grono uczestników oraz partnerów wspomagających i mamy nadzieję, że tegoroczna zima będzie najlepszą w naszej krótkiej historii. Do zobaczenia w Pięciu Stawach! http://www.szkola-gorska.pl/index.php/dni-lawinowo-skiturowe ------------------------------------------------------------------------------------ Ja ze swojej strony mogę gorąco polecić wszystkim osobom, które kochają góry i narty! Jeżeli ktoś chce dowiedzieć się czegoś wiecej o lawinach i skiturach to polecam imprezę! byłem na pierwszych 3 edycjach, w tamtym roku niestety kolidowała z wyjazdem alpejskim, w tym roku znowu koliduje tym razem z wyjazdem norweskim. Na prawdę warto!! Pozdr Tomek4 punkty
-
Cieszyn - Cieślarówka: Pamiętam ten "stok" z lat młodości, choć nigdy tu nie jeździłem. Kiedyś tu była wyrwirączka. Teraz widać linę pod talerzyk. Niestety, ale w tym sezonie nie działa. Z tego co znalazłem w sieci, to jeszcze 2 lata temu stok działał.4 punkty
-
Dzień pierwszy - kręcąc się po St. Anton. Niestety od rana było mgliście, padał śnieg i początek naszej jazdy nie był zbyt ciekawy. Kupiliśmy karnety 7 dniowe za 300 EUR (razem z kaucją), zaparkowaliśmy auto na płatnym parkingu (7 EUR) i w górę! Kilka zjazdów, to walka o widoczność... na szybach, na goglach masa śniegu, dookoła chmury, czy mgła?... Ciężko! Przedzieramy się przez zwały śniegu, jedziemy a w zasadzie zsuwamy się z każdej trasy. Fotek robię mało, bo nie ma sensu. Po ok dwóch godzinach pokazała się nadzieja na ponartowanie... nieco poprawiły się warunki. Wciągamy się ponownie, któryś raz z kolei na górę i widzimy trasę, po której niedawno zjeżdżaliśmy. Pięknie... ...trasa 29 czerwona, w stronę miasteczka St. Anton - cudna! Jedyny deskarz z ekipy na trasie. Endriu Ok godziny 12 robimy przerwę na kawę. Odpoczywamy i ogrzewamy kończyny. Przy -15 trzeba i człowiek nie ma wyjścia jak mu zimno. Wciągamy się na górę. Na szczycie Kapall 2330 m npm pojawiają się dziwni jegomoście... Naszej ekipie przewodzi "człowiek mucha" - Michał. Ciśniemy! Jak dla mnie jest trochę za miękko i nierówno - ponieważ dobrze się nie rozgrzałem, to jeżdżę zachowawczo. Piękny widok w stronę naszej kwaterki i miasteczka... Cudowna zima! Na trasach, mimo, że jest niedziela - umiarkowana liczba. Gondola, to coś, co lubimy najbardziej! W "oczach człowieka muchy" cała nasza, narciarska ekipa. Super fota! s Jedziemy na drugą stronę ulicy St. Anton i do gondoli... ...tutaj na trasie czerwonej i czarnej, numer 5 i 6 przeżywamy pełną ekstazę! Warunki są doskonałe! Jest równo, twardo i bardzo szybko. Nareszcie! Później jedziemy w stronę freeridu i nieco archaicznych krzeseł dwuosobowych - na szczęście są one dosyć szybkie. Napotykamy tutaj dosyć ciekawe konstrukcje najazdów do wyciągów. Taras, ambona - co to jest? Znowu pogarszają się warunki.... ...na szczęście jest już dosyć późno i powoli kierujemy się w stronę naszego parkingu. Andrzej jest nieco wykończony warunkami... ...to jest jednak przewaga nart nad deską! Jeszcze krótki spacer po miasteczku między wyciągami... ...i kończymy nasz pierwszy narciarski dzień w Ski Arlberg. Wszyscy cali i zdrowi wracamy na kwaterę... ...teraz reszta ekipy czeka aż skończę relację - i idziemy właśnie na znany na całym świecie tutejszy sznycel. Jutro ciąg dalszy naszych przygód w Austrii. Pozdrowienia dla wszystkich. marboru4 punkty
-
Wczoraj pierwszy dzień szaleństw na desce na lodowcu Presena mojego syna. Trasy przygotowane perfekcyjnie, śniegu na trasach pod dostatkiem. Poza trasami gorzej, a to mnie cieszy, nie muszę martwić sie o jego wypady free, które w ubiegłym roku spędzały mi sen z powiek. Zdjęcia jeszcze nie dotarły, wszędzie problem z Internetem zarówno w pensjonacie rodzinki jak i u mnie w ośrodku N.Ochojec ?3 punkty
-
Jak już wiadomo, w niedzielę Jacek zorganizował testy nart i butów Fischer. Niestety, ja mam dość sporą "szłapę" więc butów przetestować nie miałem szans. Ale narty już tak. Dość często ludzie pytają tu na Forum o różne "sztachety", ale na testowanie właściwie pojawiłem się chyba jako jedyny... Dzięki temu mogłem sobie coś więcej pośmigać, aniżeli jeden przejazd. Na pierwszy ogień wziąłem Progressory, bo chciałem najpierw sprawdzić, czy poczuję znaczącą różnicę między moimi, już nieco leciwymi, a tymi pachnącymi świeżością. Do dyspozycji miałem model F19 o długości 177 cm (moje mają 180 cm) - najwyższy w grupie. Zapowiadało się ciekawie! Jacek szybko ustawił wiązania i ruszyliśmy na wyciąg. Pierwszy przejazd wykonałem czerwona trasą wzdłuż czteroosobowego krzesełka. Warunki na trasie bardzo dobre, ale już odsypy były, a pomiędzy nimi "gips" - bardzo twardo. Pierwsze wrażenie fantastyczne! Krawędzie trzymają jak brzytwa! Do tego znakomita twardość narty, co w sumie dawało dużą pewność w czasie jazdy. No to kolejne próby, szerszym skrętem i jest dokładnie tak jak tego oczekiwałem. Trzymają tor jazdy jak po szynach i nic nie jest w stanie im przeszkodzić. Idą jak czołg przez kopce, wszelkie nierówności, a tym bardziej po "betonie". Znakomicie nabierają prędkości, co widać na powyższym zdjęciu, które wyłowiłem z filmiku na bardziej płaskim odcinku... Myślę, że na pustym i dłuższym stoku, można by uzyskać dużo więcej, zarówno przeciążenie, jak i prędkość. W moim odczuciu, F 19 całkiem fajnie jechały też w kopnym śniegu, jak przyzwoite All Mountainy. No i wreszcie jak wypadły w porównaniu z moimi starymi 9+ ? Wydawało mi się, że wiele lepiej być już nie może... a jednak może! Jestem bardzo pozytywnie zaskoczony. Mam wrażenie, że jest bardziej stabilna w skręcie, dynamiczna i do tego lepiej pochłania nierówności. Może to też efekt "wyklepania" moich nart? Ale raczej stawiam na postęp techniczny. Czas przetestować drugą parę: Fischer RC4 The Carve DTX o długości 171 cm. Pomyślałem w pierwszej chwili, że ta narta będzie miała charakter slalomki, choć ma być bardziej uniwersalna. Sprawdziliśmy z Jackiem radius i... właściwie jest taki sam jak w Progressorach. No, może niewielka różnica, bardziej w sposobie opisu. No to ruszam. Pierwsza próba i ponownie bardzo pozytywne odczucia. Trzymanie krawędzi i twardość narty równie dobre jak w F19. Jednak od razu mam takie odczucie, że ta narta chętniej jedzie krótkim skrętem. Inaczej - zachęca do większego zacieśniania skrętu. Chętniej nie znaczy wyłącznie. Pod tym względem bardzo uniwersalna.Przy długim skręcie też daje rady, choć w tej kategorii pewniej czułem się na Progressorach. Może to kwestia długości? Ale podobnie jak przy F19, idą twardo po kopcach, "betonie", w miękkim śniegu. Po prostu musiałem się w nie "wjeździć". Dalej już jazda na maksa, na ile pozwoliły warunki na stoku, a właściwie frekwencja. Dla mnie narta dość uniwersalna, ale z charakterem. Ten znaczek RC4 nie przypadkowy. Ciekawa alternatywa dla typowo sportowych nart SL i GS. To chyba tyle jeśli chodzi o narty. Później jeszcze napiszę relację z samego Czarnego Gronia.3 punkty
-
Piknie tam macie Ale najlepiej na zdjęciach wychodzi panna w zielonych portkach3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
No to wczoraj chyba wszyscy mieli trening techniki łyżwowej 4km Doliną Zimnika3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
Dla mnie 8 stycznia (niedziela) rozpoczął prawdziwie zimowy sezon narciarski w Alpach. Jak zaczęło padać wczoraj, tak bez przerwy padało w nocy i cały dzisiejszy dzień do wieczora i widać to nie tylko na trasach, ale i wszędzie dookoła. Do tego temperatura podskoczyła do około -8 stopni. Pozostaje czekać na słoneczny dzień i można będzie rozkoszować się do woli najpiękniejszą porą roku. Jest duża szansa, że taki będzie jutrzejszy ostatni dzień naszego wypadu. Na dzisiejszy śnieżny dzień kierownictwo postanowiło zabrać nas na górę Penken. Zatrzymujemy się przed Mayrhofen, w Hippach kilka minut po 8, jeszcze trochę ciemno ale... gondolą Horbergbahn do góry... Kilka pierwszych zjazdów całą grupą Jak na niedzielę i Penken to ludzi mało, kolejek do kolejek brak, jeździmy na okrągło Po zaliczeniu kilku tras w okolicy Horbergu grupa nam się dzieli na zajęcia w podgrupach. Ja z Wujotem wybieramy Penken i sprawdzamy co tam na Harakiri. Jeszcze nigdy nie jeździłem tą trasą offpiste w głębokim 50 cm świeżym i puszystym śniegu. Jak śnieg się na Harakiri utrzymał tego nie wiem, ale jechało się bosko, to nie to samo co po lodzie, jak prawie zawsze na tej trasie... Po paru zjazdach z Penken, przenosimy się z Wujotem poszukać tras typowo freeridowych w okolice Rastkogel. Tu widoczność się pogarsza, ciężko z orientacją co jest trasą, a co poza. Jakoś dajemy radę choć kilka tablic stoi z wiadomym znakiem (ale to dotyczy tylko Austriaków), po polsku nie było zakazu, to my możemy...Kręcimy się koło tras 60,61,65,69 Przez minutę widzieliśmy nawet słońce przebijające się przez cieńszą warstwę chmur. Spokojnie, żyję, żyję, czasem tylko tracę orientację pionowo-poziomą, mój błędnik źle odczytuje parametry i kończy się to na plecach lub brzuchu, z pleców trudniej wstać, bo każdy nacisk punktowy powoduje powolne tonięcie w puchu... Postanawiamy jeszcze ruszyć do Eggalm, bo tam spodziewamy się fajnych, szerokich tras freeridowych. Jedziemy skiroutową bardzo malowniczą trasa 75. Jest bajkowo i to może wpływa łagodząco na Offpiściaka, bo pozwala mi wpaść do restauracji na 15 minutową przerwę. W środku niespodzianka, cała reszta "naszych" też tam jest na popasie. Korzystam z okazji i zamawiam Wiener Schnitzla Jeszcze tylko wjazd kanapą i jesteśmy w Eggalmie. Tam czekają na nas najlepsze tego sezonu warunki offpiste. Zostajemy z Wujotem, reszta wraca na Penken Jeden z najmniejszych kościołów jakie widziałem Katujemy się tu do końca dnia, a naprawdę warunki rewelacyjne, jest niesamowicie... Niestety jest już po 15 i trzeba wracać na parking do Hippach, ale po drodze jeszcze kilka ciekawych tras do zaliczenia Dzwonimy do Jurka, wszyscy zjechali na koniec dnia skiroute nr 30 mimo, że jest zamknięta, ale do zjechania. Postanawiamy jechać tak jak oni, ale coś nie gra...3 punkty
-
3 punkty
-
Czas na parę słów o Beskid Sport Arena od "nizinnego" narciarza, który chyba powinien znajdować się w targecie przedmiotowej stacji. Dziś razem z żoną odwiedziliśmy BSA po popołudniowym ratrakowaniu. Przyglądaliśmy się tej inwestycji od dawna, w sumie dzięki wysoce rozwiniętemu marketingowi stacji, widocznemu też tutaj na forum. Na wstępie dodam, że nie mam żadnego związku z właścicielami, co pozwala mi bezstronnie ocenić ośrodek. Początkowo mieliśmy w planach pojechać tam w piątek rano, ale moja partnerka wybrała jednak ponownie SON jako ostatni przystanek przed powrotem do centralnej Polski. Szybkie sprawdzenie na kamerkach po 15 czy ratrakują i "już" o 16.20 byliśmy na dolnym parkingu. Tu pojawił się pierwszy "+" oraz jednocześnie "-". Panowie parkingowi sprawnie pokierowali nas na miejsce, co mi się bardzo podoba i mogliśmy przejść pod kasy. Co było minusem? Na górnym parkingu były 4 wolne miejsca (nie licząc tych z pachołkami), tutaj pytanie czy brak jest komunikacji między obsługą z dolnego i górnego parkingu, czy nasz samochód był za niskiej klasy:P, abyśmy byli godni zaparkować kilka kroków od wejścia (mam nadzieję że to pierwsza kwestia). Kupuję 2 karnety 2 godzinne po 49zł. Czy to dużo? Nie mało, ale darmowy i przygotowany parking, schludne i darmowe toalety stanowią wartość dodaną do karnetu. Tanio chyba już było i więcej nie będzie. Brakuje karnetów typowo porannych i wieczornych oraz pakietów zjazdów. To też pewnie kwestia czasu i zainteresowania ze strony kupujących. Obecne ceny są "obarczone podatkiem od nowości". Trochę brakuje oznakowania gdzie się udać po wjechaniu na piętro windą i dalej na wyciąg, i nie byliśmy w tym jedyni trochę zagubieni. Pierwszy wjazd 16.40, ostatni 18.35. W tym czasie jeżdżąc rekreacyjnie zjechaliśmy 13 razy z 5 minutową przerwą. W zależności od kolejki do wyciągu (jeśli już to symboliczne) wjazd i zjazd zajmował nam od 7 do 12 minut. W przypadku gdy będą kolejki po 15 minut ( jak można przeczytać na FB stacji) to bez sensu jest kupować karnet czasowy. Mimo, że sztruksu nie zaznaliśmy, to jeździło się bardzo fajnie. Widać, że śniegu mają pod dostatkiem. Dodatkowo dziś w nocy dopadało naturalnego. Jedynie na górnym odcinku czerwonej części trasy były niewysokie muldy (pewnie nie było tam ratrakowane) i trochę lodu. Podział na trasę czerwoną i niebieską wybitnie sztuczny, stworzony tylko dla celów marketingowych. I chyba bardziej w stronę czerwonej. Będąc szczerym jest to jedna trasa z małymi wariantami przejazdu i tyle. Bardzo początkujący i uczący się mogą mieć problemy co trochę nie pasuje do wizji stacji rodzinnej. Mi się nachylenie bardzo podobało. Kiedyś jeździłem tutaj (chyba w 2004 lub 2005) i parę wspomnień wróciło. Na sam koniec naszej jazdy czasem pojawiały się połacie pokrywy lodowej, ale można było je ominąć. Także trasa i przygotowanie na plus, a może bardziej w kategorii normalności i tego czego oczekuję od stacji narciarskiej. Wsiadanie na kanapę bez problemu, tylko czemu nie zamontowano tam taśmy (ach to wygodnictwo)? Trochę słabiej może się wysiadać, zwłaszcza gdy na kanapie podróżuje 6 osób (nam się to zdarzyło raptem 3 razy) i nie koniecznie wszyscy potrafią się zachować w wąskim miejscu. Takie samo wąskie gardło jest raptem kilka metrów dalej, gdzie oczywiście dużo ludzi się zatrzymuje. Nam się trafiła grupa ponad 10 osób robiąca sobie punkt zbiórki w najwęższym miejscu, nie dając możliwości przejazdu. Sporo uwag można mieć do zakończenia trasy i dojazdu do wyciągu. Niestety jest tam dosyć wąsko, od samego początku był tam lód, do tego poustawiane na środku znaki "zwolnij" spowodowały parę upadków osób słabiej jeżdżących. Mogą wystąpić problemy z zatrzymaniem się. Podejrzewam, że będzie tam sporo wypadków przez ferie. Zejście ze stoku znajduje się tuż za lodową pułapką. W przypadku dużego obłożenia będzie tutaj chaos. W mojej ocenie należy to inaczej rozwiązać. Całą stację odbieram pozytywnie, bez przesadnej gloryfikacji. W skali szkolnej to do oceny 5 jeszcze trochę brakuje, ale solidne 4 można dać. Bardziej traktuje to jako właściwy standard jaki powinna reprezentować nowoczesna (niezabytkowa) stacja. Moja żona skwitowała to stwierdzeniem, że "nie było tak źle" w odpowiedzi na negatywne opinie na fb. Fajny punkt na mapie się pokazał, gdzie można spędzić kilka godzin. Chociaż na cały dzień (i więcej) bym się nie zdecydował. Polecam każdemu pojechać osobiście, sprawdzić i samemu wyrobić sobie opinie, oczywiście nie w okresie "kolejkowym". Na pewno nie będzie to jedyny cel moich odwiedzin w Szczyrku, ale chętnie kiedyś tu wrócę na pojedynczą wieczorną wizytę.3 punkty
-
2 punkty
-
Witam wszystkich. Właśnie wróciłem z trzydniówki w regionie Salzburger Lungau. Przyjazd w środę do miejscowości Sankt Michael im Lungau bez problemowy. Ruch niewielki (poza Wiedniem) więc 680km pokonane w dość dobrym tempie. Miejscówka bardzo urokliwa. Bliziutko do stacji Narciarskiej Grosseck – Speireck i niewiele dalej do Katschbergu (od strony miejscowości Sankt Margarethen im Lungau). widok z okna kwatery Karnet który mieliśmy w cenie to dwa dni więc wybieramy Katschi. W czwartek jazda na całego. Pogoda bardzo poprawna, choć nieczynny był łącznik łączący St. Margerethen z Katschberg Hohe. Katujemy więc trasy po tej stronie ośrodka. Chwalona przez Mariusza (marboru) A1 świetna, ale mnie i żonę zauroczyła czerwona 22 a jeszcze lepsza jest czarna 21 pod wyciągiem DSB Aineck. Te trasy powalają. O 12.00 uruchomili łącznik więc od razu startujemy na drugą stronę trasą 11 (piękna trasa, niestety częściowo oblodzona). Czarna 11a nieczynna. Jedyny ból to przejazd nad drogą, żona marudziła, Elektryczna kładka działa w drugą stronę. Druga strona bardzo przyjemna ze szczególnym wskazaniem czarnej 3. Następnie powrót na stronę Aineck (bo tam mamy samochód). I tak do 16.00 upłynął nam czas. I tyle w pierwszym dniu. Drugi dzień niestety załamanie pogody. Suje śniegiem aż miło????? Pada na Katschberg po raz drugi. Rano jesteśmy znów w St Margerethen, szybka akcja i jeździmy. Niestety warunki coraz trudniejsze. Kamery i aparatu nawet nie ruszyłem. Do 14.30 daliśmy radę. Więcej nie dało rady. Nogi „zmarły”. Wieczorkiem pakowanie a w sobotę rano śniadanko i „wykwaterunek” . 09.00 jesteśmy pod dolną stacją ośrodka Grosseck-Speiereck. Chcemy zakupić karnet 9-13 za 31,50E i tu miła niespodzianka. Pani w kasie informuje, że dziś całodniowy karnet za 20E. Jak nie wziąć . No to jazda. Ośrodek piękny choć niewielki (jak na Alpy). Warunki wręcz bajeczne. Do tego niezła pogoda. Tłuczemy chyba najlepszą trasę 2b-2a pod gondolą Sonnenbahn. Bajka. Później wyjeżdżamy na szczyt Speireck 2400m. Z niego trasą 4a w dół i płynnie w 2b – 2a pod gondolę. Nie wiem ile to ma długości ale przewyższenie 2400-1000 więc wychodzi 1400m. Po jednej takiej „eskapadzie” nogi są w du… znaczy się jest cudownie. Tak zjeżdżamy jeszcze dwa razy. Później na łączkę odpocząć na orczykach. I tak mija czas. Niestety trza się zbierać, prawie 680km prze de mną. 13.00 zjeżdżamy do Sankt Michael. Szybkie przebranie się w dolnej stacji Sonnenbahn i w auto. 21.00 w domu. Uuuuuch………. Dopiero dochodzę do siebie. Podsumowując: Katschberg – nie duży, ale świetny. Jest gdzie się rozpędzić. Polecam. Przy tych warunkach śniegowych – super. Szczególnie dla rodzin. Grosseck-Speiereck – jeszcze mniejszy, ale jest świetnym uzupełnieniem Katschi. Na jeden dzień bomba. A trasa łaczona 4a+2b+2a – to po prostu miód. Jazda na nim jest na wspólnym karnecie z Katschi – chyba nazwa SKILUNGO. Ale można szukać takich okazji jak nam się trafiło. Podobno są dość częste – W ten dzień był cały dzień za 20E a dzieci do 15 lat za darmo – dodam była to sobota. Pozdrawiam. PS: Zdjęć mam mało, więcej kręciłem. Jak coś zmontuję to dodam. PS2: polecam fajną knajpkę przy samym wyciągu w Sankt Margerethen - GrizzlyBar przy hotelu Grizzly. Nie wygórowane ceny a jedzenie pycha. To powinno być w innym wątku "jedzenie na stoku" ale co tam:2 punkty
-
Mmarcinie, wieżę to możesz sobie ewentualnie z klocków zbudować , pozdrawiam - ruda tanova2 punkty
-
To nie tęcza, tylko słońce poboczne - część zjawiska halo, które mieliście szczęście podziwiać. https://pl.wikipedia.org/wiki/Halo_(zjawisko_optyczne) Będziecie jechać najdłuższym przejazdem (ponad 60km)?2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Ja popijałem parzącą w język i ręcę herbatę z Akwarium w II połowie lat 80.2 punkty
-
Taka tam nartostrada... z wczoraj... Nagrywane SJ4000 z 270zł... więc jakość nie powala jak przy Hero5 :-P2 punkty
-
nie narzekaj , bo asfalt był biały , gorzej gdyby trzeba było tę drogę z buta zrobić2 punkty
-
Właśnie ja w pierwszej chwili pomyślałem "Neurologia Ochojec", ale potem pomyślałem, że są ferie, to może jakaś nieduża mieścina z jednym stoczkiem, jakiś taki leniwy wyjazd i stąd brak internetu.2 punkty
-
No powiem Ci, że czasami to poza trasą bezpieczniej, jak na trasie... Poza trasą możesz mieć pretensje tylko do siebie, na trasie występują czynniki zewnętrzne w postaci rozentuzjazmowanych adeptów za wysokich prędkości. Ale z tego, co pamiętam, to akurat tam przesadnie tłoczno na trasach nie było2 punkty
-
Maikel, jakas ta Twoja fotorelacja niepełna... brakuje mi zdjęć talerza z jedzonkiem2 punkty
-
Witam,młody jak cień za tatusiem, synek ma 7 lat, 128cm wzrostu, nartki ma 130 ?2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Hej, mam krótkie, nietypowe pytanie do miłośników GON-u, szczyrkowskiego GAT-u, SON-u. Do którego roku funkcjonowało akwarium na Hali Skrzyczeńskiej? Zastanawiam się czy mam szanse to pamiętać. W ostatni piątek poświęciliśmy chwilę z małżonką na kontemplację nad architekturą tego przybytku (takie zboczenie zawodowe) i całej górniczej infrastruktury szczyrkowskiej. W opinii mojej Pani architekt szkoda tego obiektu, mi też się podoba wbrew pozorom. Coś mi się kojarzy, że TMR miał w planach uruchomienie restauracji w na Hali, ale w ramach górnej stacji gondoli z parkingu u Kowalskiego (wg konkursowego projektu). A co z akwarium? Poniżej kilka zdjęć z piątku. Zrobiliśmy objazd po wszystkich trasach. Skorzystaliśmy z ostatnich dni bez kolejkowych, chociaż na Czyrnej od strony kas trzeba było chwilę postać, na szczęście uruchomiono orczyk od strony Bieńkuli. Pan z obsługi zapraszał kolejkowiczów, ale chętnych było mało. Na początku nie działał orczyk na M. Skrzyczne z powodu wiatru, na Julianach najbardziej było widać efekty jego działania. Pojawiło się też trochę czarnego i trawy na trasach 9,12, 13. Najlepsze warunki między Halą a Soliskiem, po obu stronach orczyka. Prawie na koniec wjechaliśmy na M. Skrzyczne, ale tam królował silny wiatr. Aż szkoda było wracać na Mazowsze.2 punkty







