Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. marcinn

    marcinn

    VIP


    • Punkty

      16

    • Liczba zawartości

      5 316


  2. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      13

    • Liczba zawartości

      7 223


  3. artix

    artix

    Użytkownik forum


    • Punkty

      12

    • Liczba zawartości

      4 091


  4. Piotr_67

    Piotr_67

    Użytkownik forum


    • Punkty

      8

    • Liczba zawartości

      2 318


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 24.03.2017 uwzględniając wszystkie działy

  1. Dotarłem dziś w południe. Jazdę zaczęliśmy na Ahornie i po zjeździe na sam dół szybko na Penken. Za ciepło. Cukier wszędzie po południu. Tak sobie mieszkamy. Centrum Mayrhofen Jutro Król
    12 punktów
  2. Dzięki Ania Tworzę, tworzę... mam już nawet 30 sekund... Czasu mało i cały czas poza domem - taka praca. Z wyjazdu planuję dwa filmiki - materiału sporo. Zobaczymy jak wyjdzie... wiesz, że to wenę trzeba mieć hahaha
    3 punkty
  3. I zdjęcie z dziś: Wysłane z mojego F3112 przy użyciu Tapatalka
    3 punkty
  4. 3 Zinnen Dolomites Piotrek z Ekipą odjechali w stronę Polski, a my z Paulą pobudka przed 6, szybkie pakowanie i również jazda w stronę Ojczyzny - z tym, że jeszcze postój i jazda na nartach do 13 w nieznanym nam dotąd ośrodku narciarskim 3 Zinnen Dolomites. http://www.skionline.pl/stacje/wlochy-poludniowy-tyrol-alta-pusteria-hochpustertal,osrodek,612.html Niestety u mnie lewa noga w sztywnej ortezie po upadku, od samego rana niestety ból kolana i brak siły w nodze. Środki przeciwbólowe, przeciwzapalne - "nakolannik" i na stok. Jazda była delikatna z mojej strony i raczej zwiedzanie ON niż śmiganie jakie lubię. Na szczęście wszystko szczęśliwie się zakończyło i dzisiaj po powrocie do Polski, chociaż z nogą wszystko ok, to mogę powiedzieć, że po 35 dniach na nartach zakończyłem sezon 2016/17. Wracając do relacji... ...przed ośrodkiem narciarskim jesteśmy zaraz po 8 i załapujemy się od razu na gondolę Dlaczego - wtapiamy się w tłum zawodników - w sobotę na Helm Monte Elmo odbywały się zawody. Mimo, że tutejsze trasy nie są położone wysoko - warunki jakie zastajemy z samego rana są rewelacyjne - takie jak lubię: strzelający pod nartami sztruks Twardo i szybko. Pierwszych kilka zjazdów zaliczamy w pełnej samotności na stokach. Mimo, że widać zmianę pogody, to do godziny 13 było bardzo fajnie - błękit nieba i promienie słońca przebijały się przez chmury. W ośrodku trochę zmian - link ze Skionline nieco nieaktualny, bo oprócz dużej gondoli, gondoli małych jest 5 a nie jak na opisie ośrodka 3. Sztuki nówki: Trasy w ośrodku, to przede wszystkim wymagające czerwone i czarne... ...ehhh szkoda, że noga nie była sprawna. Widok z Stiergarten w stronę Alp... Mapa narciarska: Zjeżdżamy na północne stoki pod miejscowością Moso. Widok po lewej ręce taki: Nasz cel: A po drodze - cud malina trasa: Doskonale przygotowana i choć o południowej ekspozycji trzyma porządnie... Dół: I na samym dole połączenie dwóch gór i dwie stacje dolne szybkich gondoli: Postanawiamy kilka razy powtórzyć trasę dopóki znacznie temperatura nie wzrośnie. Jazda fantastyczna - ilość narciarzy praktycznie zerowa Eksplorujemy dalej. Dół kolejnej trasy, spod dolnej stacji gondoli wygląda tak: Początek tej trasy narciarskiej - to czarna ścianka WOW! Jeździ się tutaj nieziemsko, ponieważ o dziwo jest tutaj raczej naturalny śnieg - lodu zero. Twardo, równo a narta trzyma aż ta Lala Tutejsza śnieżna budowla dla dzieci: Jedziemy świetną czerwoną trasą w stronę miasteczka Moso. Wciągamy się na górę i... ...zaliczamy widoczną czarnulkę! Co za pochyłość - WOW. Do tej trasy jeszcze wrócę... Tutejsze widoczki w stronę Sexter Dolomiten: Obowiązkowe zdjęcie z uroczymi bałwanami Zaliczamy orczyki i trasy przy nich - najwyższe położone na północnych stokach pod Zeherem 2965 m npm. Widok w stronę tras południowych - przy trasach jak widać - zero śniegu naturalnego. Przy najbardziej położonym na wschód orczyku wydzielona trasa do ścigania Przenosimy się pod mega czarną - tu Paula ćwiczy śmig a ja jestem pod ogromnym wrażeniem tej ścianki. To najbardziej wymagający stok jaki odwiedziłem w tym sezonie. Wygląda to z bliska tak: Chodź ta pierwsza, zaliczona tego dnia czarna trasa, z góry wygląda również świetnie Zbliża się godzina 12sta - jemy pyszny makaron na stoku przy orczyku i bałwanach. Polecamy knajpkę! Zero ludzi, pysznie i tanio...ale to chyba zaleta małych ON i przedzieramy się z powrotem, w stronę auta. Robię fotkę miasteczka Moso: Kościółek: Wracamy na Helm "byczym" wyciągiem... Ostatni zjazd trasą 13... ...niesamowicie długa i piękna czerwona z domieszką czerni Z powyższego miejsca strzelony inny ośrodek, którego nie udało nam się tym razem odwiedzić Kronplatz Zoom optyczny aparatu X40 i takie oto zbliżenie: Kończymy jazdę a zawody nadal trwają... ...swoją drogą ciekawe, co to było? Ustawiona trybuna, scena z telebimem itd. Co to za ranga zawodów? Może ktoś z Kolegów zajmujący się mocniej sportem będzie wiedział? Trasa z bliska (czarna) - niestety zamknięta dla narciarzy rekreacyjnych w tym dniu. Widok ogólny wraz z trybuną i telebimem: To co znalazłem w necie, to z pewnością było to ściganie na poziomie FIS European Cup. Ostatni zjazd i żegnamy Dolomity... Już w Polsce, we własnym domu Niestety za oknem pogoda nie nastraja pozytywnie... ...ehhh byłoby pięknie mieszkać gdzieś w okolicach jakie odwiedziliśmy Podsumowując - wyjazd bomba!!!! Mimo, że okolice znałem dobrze ale udało mi się zaliczyć kilka nowych miejsc: Cortinę, Alpe di Siusi, 3 Zinnen Dolomites a przede wszystkim Lagazuoi. Materiału filmowego dużo... ...kiedy go obrobię i coś powstanie filmowego? Trudno mi cokolwiek obiecać. Z pewnością pojawi sięna forum i w tym wątku Na koniec chciałem podziękować Piotrowi, Hani, Ani i Michałowi - wyprawa w Dolomity bez Was, nie byłaby taka sama! Jesteście świetni i już tęsknię razem z Paulą za Wami. Dziękujemy za wspólną przygodę i do zobaczenia. Pozdrawiam marboru
    3 punkty
  5. Więc... wróciłem. Jeździłem tam z kolegą od 1 do 3 marca. Widoki dopisały... pogoda raczej nie. Zmrożony śnieg, opadów od wielu dni nie było jak na lekarstwo. Tras przygotowanych i wytyczonych, niewiele. Możliwości zjazdów freeridowych trochę jest, chociaż z uwagi na śnieg, nie było jak tego wykorzystać i przetestować. Temperatura w okolicach naszego przyjazdu skoczyła znacznie do góry, więc co rusz schodziły gdzieś lawiny. Ponoć w sobotę 25 lutego zginęła jedna osoba porwana przez lawinę. Ośrodek powstał na fali inwestycji poprzedniego rządu, na którego czele stał Sakaszwili. Obecnie w tym kraju inwestycje znacznie zwolniły, więc ciężko powiedzieć jak rozwinie się sytuacja z dobudowywaniem kolejnych wyciągów. Widać że jeden wyciąg był w budowie. Dojazd do samego ośrodka, to szutrowa droga, która po nocnych mrozach miejscami w wyższej części zmienia się w lodowisko. Gruzini nie przejmują się jakością dróg, lepiej mieć terenowy samochód i szutrową drogę, niż na odwrót. Dojazd z Mestii - czyli miejscowości która jest centrum regionu, i relatywnie najbliższym miejscem noclegowym może zajmować od 30 do 50 minut w jedną stronę. Miejscowi nie przywiązują takiej wagi do czasu... Pierwszego dnia, chcieliśmy przyjechać o 10, na otwarcie wyciągów, jednak mocno ociągaliśmy się ze śniadaniem. W praktyce byliśmy o 10:30 na miejscu. Ale nic nie straciliśmy, bo wyciąg ruszył o 10:40. W kolejnych dniach, z reguły wyciągi ruszały koło 10:30, bo wcześniej z reguły i tak nikt z dołu nie dojechał, więc obsłudze też się nie spieszyło. Kupno 10 dniowego karnetu na całą Gruzję, przysporzyło nam nie lada zabawy. Otóż ten ośrodek jest nowy, więc niewiele ludzi się tam zapuściło. Przyjeżdżają głównie Rosjanie, spotkaliśmy też małą ekipę skitourową z Polski, i Niemców. Kasjerki zrobiły wielkie oczy, na hasło takiego karnetu. Mówię płynnie po rosyjsku i angielsku, więc zaczęliśmy dyskusję. Stanęło na tym, że kasjerka wyszła przed budkę, pokazałem jej pozycje w cenniku, po czym nastąpiła w środku 10 minutowa debata. Po chwili kasjerka powiedziała, że jestem pierwszą osobą która kupi tutaj taki karnet (w kraju poradzieckim - skipass na cały kraj!), zrobiła mi prymitywną kamerką internetową zdjęcie, i tak oto dostałem imienny karnet, ze swoim zdjęciem. Bomba, najlepsza pamiątka. Podczas zjazdu trasami, delektowałem się pięknymi widokami, szczególnie na szczyt Uszba (4710 m.n.p.m.), który jest nazywany potocznie Matterhornem Kaukazu. Jest pięknie! Jak potoczą się dalsze losy Tetnuldi Ski Resort? To się okaże. Jeśli się rozbuduje, to warto wracać w takie miejsce. Plusem jest jego znaczne odosobnienie, z dala od dużych ośrodków miejskich. Miejsce niesamowicie kameralne.
    2 punkty
  6. Andrzej za 2—3 miesiące szkoda kasy,nie ma tam czego szukać,(narciarsko) Wierz mi Ps A w Beskidach jutro coś sprawdzę narciarsko oczywiście
    2 punkty
  7. Tak jak koledzy powyżej napisali - jest na prawdę fajnie. A tak żeby się do czegoś przyczepić, to z kosmetyki: - Mam wrażenie, że jedziesz głównie kolanami - spróbuj włożyć bardziej biodro. Inicjacja krótkiego skrętu z kolan jest prawidłowa, natomiast jak włożysz do tego biodro to będzie jeszcze lepiej. - Czasem Ci się narty delikatnie rozjeżdżają - nie ma się czym za bardzo martwić, ale z chęcią bym zobaczył Twoją jazdę na trochę bardziej nachylonym stoku z mniejszą liczbą ludzi, dzięki czemu mógłbyś jechać bez narzuconych ograniczeń, które jak się pojawią, to czasem dość mocno odciskają swoje piętno na technice. Z jednym, z czym się nie mogę zgodzić to jest wypowiedź Jeeb'a. Cytuję: Podejście w tylu "po co iść do pracy, skoro dzisiaj jest co jeść"... No sorry, ale każdemu przydaje się szlifowanie techniki.
    2 punkty
  8. Przepiękna i inspirująca opowieść o Dolomitachmamamija! Trzeba tam choć raz pojechać,koniecznie Piotr-Filmik rozhasany narciarsko ,świetna zabawa!brawo za scenariusz i reżyserię. Mariusz? tworzysz coś?
    2 punkty
  9. Przyznam, że ten temat był już obgadywany w sobotę na naszym wspólnym wyjeździe do Chaty Zamkovskiego :). Na długość żlebu zwrócił Sławek przeglądając mapę, a po powrocie do domu zrobiłem szczegółowe rozeznanie :). Byłby to bardzo fajny skialp z prawdziwego zdarzenia :D, wyjście od Terinki i zjazd do Staroleśnej , a powrót może przez Żółtą, albo Czerwoną? Pozdr Tomek
    2 punkty
  10. Cześć W całej rozciągłości popieram kolegę Jeeb'a. Co tu można dodać, oceniać, poprawiać? W tych warunkach, na tym stoku moim zdaniem jest to perfekcyjna jazda: - pełna kontrola prędkości, - swobodna niewymuszona naturalna pozycja, - przewidywalny wąski tor jazdy - znakomita ocena tego co się dziej na stoku i wyprzedzająca reakcja - świadomość własnej techniki i umiejętność jej zmiany - oszczędność ruchów - wysoka ekonomika jazdy Do tego dodam skromność i pokora w ocenie własnych umiejętności - bardzo ważne. Gdy jadę gdzieś na narty byłbym szczęśliwy mając wokół siebie tak jeżdżących narciarzy. Serdeczne pozdrowienia i gratulacje bo już wiem, że ten młody człowiek za Tobą tez taki będzie!
    2 punkty
  11. Nic nie szlifuj - jedź na narty i ciesz się urlopem (dokąd i kiedy jedziesz) brawa dla młodego kamerzysty
    2 punkty
  12. Tak codziennie jeździliśmy poza pierwszym dniem - start był prawie z pod domu. Najdalej było do Cortiny - około 36km. Średnio coś z 15km, może mniej nie było tak źle. Ten ostatni dzień Mariusza był jeszcze dalej ale za to był po drodze do domu, więc nie trzeba go liczyć. Co do karnetu to standardowy Dolomiti Superski. Ja (z brygadą) 6 dni - 287E, Mariusz z Paulą 7 dni - 304E. Niestety złapaliśmy się na ostatni tydzień sezonu wysokiego. Już od 19.03 ceny były by niższe. I tak 6dni - 258, 7 - 274. Pozdrawiam
    2 punkty
  13. Gdy w Rużomberku są korki (a ostatnio są prawie zawsze z powodu budowy autostrady) można wracać północną stroną jeziora, warto zobaczyć wodospad Luczański w Lucky. Dobrą opcją jest powrót górską drogą 584 przez Zuberec
    2 punkty
  14. ... a na Pilsku sztruksik układają przed weekendem
    2 punkty
  15. 3-5 marca 2017 Dolina Mięguszowiecka Czyli jak wyrównałem porachunki z Wołowym Grzbietem i kolejny raz nie zjechałem z Wysokiej fot. Lidia Kloc #16 Nižná Hincova priehyba - Wołowy Grzbiet W tamtym roku pogoda nas skutecznie wygoniła ostatniego dnia z Wołowej Kotlinki tylko tam udało nam się dojść W tym roku wybrałem się na wyjazd Sekcji Narciarstwa Wysokogórskiego KW Kraków w celach narciarskich, chociaż brałem pod uwagę zapoznanie się ze wspinaczką zimową na Tępej to jednak ze względu na warunki i gorszą dyspozycyjność lewej ręki po kontuzji troczka - odpuściłem. Do Popradzkiego Plesa docieramy w 4os, przepak i wyruszam od razu z koleżanką w stronę Wołowej Kotlinki by podejść na Wołowy Grzbiet. fot. Lidia Kloc Jest słonecznie, ale wieje zimny wiatr, zastanawiam się czy w tych warunkach śnieg odpuści na zjeździe. By po ok 3,5h od schroniska dotrzeć na przełęcz Czy ktoś poznaje co jest charakterystycznego w tle? fot. Lidia Kloc Śnieg na podejściu twardy, zmrożone "kalafiory", dlatego nie śpieszymy się, słońce cały czas świeci , więc zostawiamy sprzęt i podchodzimy w rakach i z czekanem na Hińczowy Zwornik 2360m Stąd pięknie widać całą Dolinę Mięguszowiecką! Oraz Koprowy Wierch nasz cel z zeszłego roku, w tym podejście jest dużo gorzej wyśnieżone, albo raczej zostało wywiane Zjazdu nie będę opisywał niestety... zmrożone kalafiory nie odpuściły :/. Co prawda próg Dolinki Wołowej był całkiem ok. Dla Lidki były to pierwsze tatrzańskie zjazdy, w dosyć nie ciekawych warunkach i w sumie miałobyć 35st (tak pisało w przewodniku) ja zmierzyłem 40st więc od razu na głęboką wodę No to nadrabiam zaległości bo to 3dniówka, a w kolejny weekend była znowu 3dniówka :), a wyjazd do Norwegii już tuż tuż Pozdr Tomek
    2 punkty
  16. No cóż, czas się odezwać Na początek WIIIIEEEEELLLLLKKKKKIE dzięki dla Mariusza i Pauli za to, że chciało im się zorganizować i przeprowadzić to przedsięwzięcie. Przygotowanie i znajomość terenu przez Mariusza pomogła nam zobaczyć rzeczy, których będąc tam sami byśmy nie zobaczyli. Jeszcze raz, Mariusz szacunek i wielkie dzięki od Ani, Halinki, Michaela i Janusza . Co do Włoch - bajka. Miejsce jest przecudne i wręcz bajkowe. Narciarsko, widokowo, jedzeniowo.........po prostu bomba. Relacji też pisać nie muszę i za to Mariusz drugi dzięks. Na koniec krótki filmik: Komentarz zbędny Po nas widać, że wyjazd udany. Tak było codziennie PS: Wszystkie ujęcia poza pierwszymi dwoma robione były gimbalem z gopro 3+ black. Gimbal jest fantastyczny. Pozdrawiam
    2 punkty
  17. Ty masz blisko w Alpy U nas jedyna taka opcja to jest Chopok i zleby z nachyleniem od 33st do hmm 55st? Sporo jest takich 40-45st a w ciagu dnia pewnie z 6-8 zjedziesz
    1 punkt
  18. tylko trzeba się nauczyć lepiej jeździć, zastanawiam się jak tu przyspieszyć naukę w żlebach 40 st, może by tak coś z wyciągu poszukać, przyczaić się na warunek i ze 4 razy coś obrócić w ciągu dnia, np. taki Klimkovy żleb
    1 punkt
  19. To życzę tym co jutro będą jeździć dużo śniegu/wody pod nartami (niepotrzebne skreślić) [emoji41] Tapnięte Tapatalkiem z Androida.
    1 punkt
  20. 1 punkt
  21. Artur - dobrych szusów na Tuxie!!! Pozdro dla Chłopaków... ...i powiedź im, że tylko dwie krótkie przerwy w trakcie jazdy
    1 punkt
  22. Na razie widzę z domu , że Remiaszów chodzi , trochę narciarzy , śniegu jeszcze dużo , zero przetarć . https://kotelnica.webcamera.pl
    1 punkt
  23. W zeszłym tygodniu mieliśmy 6 dni lampy, ale niestety ciepełko. Dało się pojeździć 8-9 - stoki zmrożone po nocy. Potem do 11-12 to tylko powyżej 2tys. Ostatnie dwa dni spędziliśmy na Tuxie właśnie ze względu na temperaturę i cukier na trasach. Od 8 do 11 pomiędzy 2600 do 3200 w miarę pusto, temperatura na "-" i jazda do oporu. Potem robiło się gęsto na trasach. W miarę pusto było tylko na niebieskich, ale ... te orczyki to dają po nogach. Teraz powinno był lepiej (mniej ludzi).
    1 punkt
  24. W najbliższą niedzielę - 26.03 COS kończy sezon. Od przyszłego tygodnia rusza demontaż starego krzesełka.
    1 punkt
  25. Ten stok to oczywiście nasz bielski lodowiec czyli Dębowiec. Ja tam nie potrafię rozwodzić się nad szczegółami jazdy, ale ogólnie na Twoją jazdę patrzy się przyjemnie. Dębowiec na pewno w takim tłoku wymusił wąską jazdę wzdłuż kolejki i przypuszczam, że na większej przestrzeni rozwijasz skrzydła jeszcze bardziej. Tak jak Mitek napisał, oby więcej takich narciarzy na stokach.
    1 punkt
  26. Nie. Obowiązek winiety zaczyna się (z tego co pamiętam) na terenie Ostravy. Ten znak (oczywiście bez czerwonego przekreślenia, bo nie znalazłem takiego) mówi, że od tego miejsca obowiązuje winieta. Ten z przekreśleniem to jej odwołanie. Co do zakupu to aby wyszło taniej w Czechach to trza mieć korony a dokładnie 310 na 10 dni. Mając euro lub złocisze nie wyjdzie to taniej. Też kupuję na tym Shell-u. Pozdrawiam
    1 punkt
  27. Wrzucam filmik do analizy jazdy, nakręcony w lutym . Jest krótki, nie najlepszej jakości, niestety jedyny jaki posiadam z uwiecznioną moją jazdą. W roli operatora kamery spisał się młody narciarz, moja pociecha. Stok nie był wymagający, za to wąski, zatłoczony. Wybieram się w kwietniu w Alpy gdzie chciałbym "doszlifować" technikę. Wasze konstruktywne uwagi i sugestie nad czym popracować będą dla mnie bardzo cenne. https://youtu.be/uPr5iRdqwJc
    1 punkt
  28. 1 punkt
  29. Cześć W tamtym tygodniu miałem okazje pojeździć trochę w Zieleńcu. Warunki jak wszędzie o tej porze sezonu, nie najlepsze. Udało mi się nagrać i zmontować film, więc chciałbym go wam pokazać
    1 punkt
  30. To i ja dodam kilka fotek nieco stuningowanych z dzisiejszego rewelacyjnego Pilska
    1 punkt
  31. No tak, dzisiaj się działo na Pilsku. Ekipa dopisała, pogoda dopisała, koledzy z forum też dopisali . Wszystko złożyło się na wspaniały dzień na nartach chodzonych i odrobinę zjazdowych. Świeży śnieg o grubości 3 cm zaczynał się od Szczawin. Na Kopcu było już go nawet 30 cm. Powyżej, w okolicach szczytu świeży opad był już tylko w zaspach. Wiatr nie pozwolił na równomierną pokrywę. Wstyd powiedzieć, ale na szczycie Pilska byłem pierwszy raz. Widoki stamtąd są piękne. Po kilkunastominutowym pobycie na szczycie przy lodowatym wietrze i i zdjęciu fok zjeżdżamy początkowo po twardym śniegu, a później od Kopca do knajpki na Miziowej po puchu i częściowo po trasie przy talerzyku gdzie jest piękny, świeży naturalny śnieg. Tutaj spotykamy się z kilkoma forumowiczami. Czas mija w miłej atmosferze. Po niecałej godzince zjazd do Szczawin i kolejką na Strugi. Było super. Dzięki koledzy za towarzystwo i spotkanie.
    1 punkt
  32. Wielka Pętla- Sella Ronda (kolor zielony), a przede wszystkim kilka tras Colfosco. Kolejny dzień i punkt obowiązkowy - pętla wokół Sella Group. Ze względu na układ tras względem północy - wybraliśmy kolor zielony... pomarańczowy robiłem ostatnio z Johnnym Narciarzem i ekipom z innego wyjazdu. Wystartowaliśmy z miejscowości Colfosco (parking na cały dzień 4 EUR) nie bez przyczyny - w tej miejscowości jest dwie gondole, krzesło i orczyk - kilka tras, które zawsze pomijałem będąc w okolicy. To był strzał w dziesiątkę ponieważ tutejsze trasy są wspaniałe! Oczywiście dzisiaj był też gimbol dzień i nagrywanie filmików więc zdjęć niewiele - wielkość ustrojstwa w porównaniu do zwykłego statywu, ręki, czy kija - olbrzymia. No ale może zacznę od zdjęć i opisów - towarzystwo czeka z kartami. Start: Poranek był piękny - kolory, widoki, niebo... ...cudny poranek! Wjazd krzesłem, zjazd i na gondolę. Jesteśmy na miejscu a okoliczności przyrody - przepiękne! Różowe portki pięknie się komponują w okoliczną przyrodę Trasa "pod krzesłem": I widoczek: Zaliczone kilka przejazdów i udajemy się na zielony kolor pętli - okolice Val Gardeny: A z drugiej strony wiosna: Fotogeniczne miejsce Popełniamy tutaj grupowe zdjęcie! Zjeżdżamy do miasteczka, wciągamy się na górę i zaliczamy sławnego Saslonga Widok z krzesła: I druga strona na której odbywają się zawody PŚ: Przebijamy się w stronę Campitello: Tutaj i w Canazei sporo ludzi, więc przemykamy szybko. Niespodzianka - niebo się zachmurzyło... ...ale tylko do Arabby tak wyglądało. Po drodze strzelam jeszcze dziwny budynek wysoko w górach: Czym bliżej Corvary, tym niebo bardziej błękitne - trasy północne tego przejazdu twarde i szybkie. Widoczek... jak tu nie robić zdjęć jak okolica wygląda tak: Docieramy z powrotem do Colfosco ok 13:30 i jemy pyszną pizzę. Widoczek na czarną trasę z knajpy - tutaj różowe portki ćwiczą śmigi, czy jakieś inne wygibasy Kończymy dzień z przebiegiem wg Endomondo 105 km Jutro gdzie? Jeszcze ostatecznie nie zapadła decyzja. Pozdrowienia od wszystkich marboru z Ekipom
    1 punkt
  33. Część 2 - Ciampac. Wielkie gondole we Włoszech są super szybkie! Zaczynamy od przerwy - pysznej pizzy i bułki "Franczesko" Pić się chce, humory dopisują - w tle Ciampac. Zaliczamy najdłuższą trasę w ośrodku... Po skałach - trasa przechodzi do lasu. Ponieważ ekspozycja jest południowa - płynie... Piotr: Śpieszymy się - fotek robię sporo...ale najwięcej z gondoli. Dlaczego? Dlatego... Nowa gondola, która połączyła Ciampac z karuzelą... Czas nas goni i na Endomondo wynik ponad 90 km... ...ale jak tu się nie zatrzymać? Absolutnie nieziemski widok... Koniec cudownego dnia... ...jesteśmy zadowoleni Paula poznała na Ciampacu nowego kolegę Fantastyczne, wiosenne narty! Pozdrowienia od wszystkich marboru
    1 punkt
  34. johnny , jak się już tam , znaczy się nad ten Bajkał , jakoś dostaniesz , to życzę Ci takich takich klimatów , albo i jeszcze piękniejszych (fotka Rafała Z. )
    1 punkt
  35. Jeszcze film z wypadu na Kozi Wierch https://www.youtube.com/watch?v=AFusjOVOtTs
    1 punkt
  36. DS5 zawsze wymiata. To przy okazji wrzucę jak to wyglądało gdzieś w styczniu. Szlak do schroniska i samo schronisko. A właśnie w Tatrach szykują się kolejne opady przez kilka dni, więc zima wraca
    1 punkt
  37. Ogólnie w krótkim skręcie łatwiej się jeździ z wąsko prowadzonymi nartami. A im krótszy jest skręt tym węziej narty... Przykładowo slalom - duża część zawodników prowadzi narty wąsko.
    1 punkt
  38. Małe poprawki wprowadzone -głównie odnośnie prędkości Z mojego punktu widzenia: dalej leżę na tyłach - tułw pionowo deski ciągle zbyt blisko czasami rozjeżdżają mi się narty - po części kwestia warunków, beton z przesypami trema mnie zjada - przed kamerą ciężko mi było złapać "dobry rytm", więc możemy założyć, że bez nagrywania wyglądało to ciut lepiej Gdyby ktoś chciał podzielić się swoim punktem widzenia to będę wdzięczny.
    1 punkt
  39. #15 Zadni Zabrat x3.5 Pewnie zastanawia to pół w nazwie :P, ale to dalej w relacji! No cóż prognozy nie były zbyt optymistyczne, ba były złe, cały tydzień dzień w dzień sprawdzanie prognoz i czy będzie duży opad z mocnym wiatrem. Opad cały czas się przesuwał, ale wiatr zaczynał coraz mocniej wiać. Kasprowy 150km/h, Łomnica 223km/h, wcześniej wytypowaliśmy trzy cele 1. Dolina Łatana, 2. Gąsienicowa (Zadni Granat), 3. Dolina Ziarska. Zdjęcia z Gąsienicowej trochę rozwiały wątpliwości podejścia, lód na szlaku przez Boczań, śniegu w dole bardzo mało. Codzienne sprawdzanie meteo.hzs.sk raczej pokazywało, że wiatr bardzo kręci, stała była tylko jedna... wiatr z zachodu, ale kręciło raz z północy raz z południa, więc ogólnie to trzeba było uważać na wystawy NE, E, SE, S. No więc, od gapiłem pomysł naszego forumowego kolegi aklima i wybrałem Łataną! :P Startujemy ok 9:30 pod Zwierówką W komplecie, Karolina, Michał, Sławek i Ja Podejście jest szybkie w porównaniu do Chochołowskiej :P, dodatkowo nie każdy wie, ale zimą na Zabrat wychodzi się nie jak szlak letni (żółty) tylko dolinkę wcześniej (grzbiet wcześniej zanim dojdziemy do odbicia zielonego szlaku na Grzesia) odbija się w prawo w stronę Sindlov zlab i gdy teren się wystramia odbijamy w lewo w stronę grzbietu opadającego z Zadniego Zabratu. Dzięki temu, podejście jest krótsze, łagodniejsze, i bezpieczniejsze (żółty szlak podchodzi wschodnią wystawą) Wychodzimy pierwszy raz i zjazd w pobliżu grzbietu, niestety to nie jest dobra decyzja, stok jest jak puzle, miejscami fajny, miejscami twardo wywiane do betonu i jest szorowanie. Po zjeździe na ok 1400m robimy skidepo niepotrzebnego sprzętu (raki, czekan, picie, i inne "niepotrzebne rzeczy") i stwierdzamy, że zjedziemy skrajnie prawym żlebem więc zakładamy swój ślad, niestety bez harszli które zostały w skidepo jest cieżko! 5-10cm śniegu na twardym i ciężko założyć swój ślad idzie to mozolnie! w połowie rezygnujemy teren stromy i stwierdzamy, że to był głupi pomysł Zdjęcia wypłaszczają, ale było ponad 30-35st, stąd pół w nazwie relacji . Niby trasa miała być połowę krótsza... ale zajeło nam to 1h! za to kolejne podejście już po założonym wcześniej śladzie pokazuje, że w 30min docieramy na górę więc wychodzi 8x szybciej niż zakładanie własnego śladu na tardym :P. Meldujemy się kolejny raz na grani 2,5 Pięknie widać Grań Rohaczy i moje ostatnie cele, czyli Salatyn i jego Centralny Żleb, Spaloną i Banikowską Przełęcz Zjazd skrajnie prawym żlebem to trafna decyzja jest dużo lepiej ale jestem zaskoczony stromizną, z dołu wszystkie zjazdy wyglądały na łagodne, a tutaj jest ponad 30st. Ostatnie podejście i zjazd żlebem ze zdjęcia nr 4, początek bajka! w końcu jazda w świeżym śniegu ok 10-15cm i nie czuć betonu pod nartami, aż dojeżdżamy do zwężenia, lej, żleb który wygląda na najbardziej płaski okazuje się, że ma najstromsze przewężenie, dodatkowo ściany boczne mają ponad 40st no cóż każdy pokonuje go najlepiej jak potrafi ześlizg boczny, ześlizg skośny czy skręt z poszerzenia kątowego to podstawowe techniki skiturowe Na koniec mapka z podejściem i zjazdami Polecam dla osób, które chciałby zacząć skitury, można zaliczyć fajne zjazdy, a podejście jest bardzo krótkie wyszło 15km i 1270mH, od strony Chochołowskiej pewnie byłoby 23-25km przy tym samym przewyższeniu Pozdr Tomek
    1 punkt
  40. Cześć, Na wstępie zaznaczę, że to moja pierwsza relacja. Jestem z Katowic, na nartach spędzam między 30 a 40 dni w sezonie, głównie szusując po beskidzkich stokach + jeden wyjazd w alpy. Najczęściej z samego rana, czasami wieczorem - staram się unikać wielu narciarzy i mieć jak najlepsze warunki. Odnośnie warunków, to do dzisiaj wydawało mi się, że jestem osobą, której do szczęścia niewiele trzeba (nie narzekam na muldy czy połacie lodowe) po prostu cieszę się jazdą na nartach. Korzystając z przerwy międzysemestralnej i walentynek wybraliśmy się z dziewczyna na narty w okolice gdzie jeszcze nigdy nie byliśmy - na dolny śląsk. Przyciągnął nas tutaj uroczy zabytkowy hotel niedaleko czarnej góry i sama czarna góra. Wiedząc jakie aktualnie panują warunki, odpowiednio przygotowałem narty. Na stoku zameldowaliśmy się na otwarcie czyli niestety dopiero o 9:00. Ludzi już było całkiem sporo. Zaczęliśmy jazdę na czarnej A. Trasa bardzo przyjemna. Pierwsze dwa zjazdy świetne - twardo i szybko, jednak na środku trasy duża ilość kamieni. Nie przypominam sobie, żeby takie i w takiej ilości widział na Pilsku czy Skrzycznem. Niestety z każdym zjazdem na potęgę przybywało narciarzy. Przenieśliśmy się na trasę B, ale tam ludzi było jeszcze więcej... Wydaje mi się, ze luxtopreda jest tutaj problem. Przyciąga wygodnych narciarzy, dla których trasy przy niej są zbyt trudne. Jeszcze nigdy nie widzieliśmy tak dużo osób jeżdżących bez kijków. Odsypywali cukier, robiąc przy tym ogromne muldy i odsłaniając lodowe połacie. Co ciekawe mimo tylu osób na trasie, praktycznie w ogóle nie było kolejek. Pojechaliśmy na trasę C i D. Tam warunki fajne. Równo, dość twardo, rozstawiony gigant i slalom. Niestety kolejki na 5 - 10 min. Zjechaliśmy kilka razy dość wolnym tempem i wróciliśmy pod główne trasy. Na A ludzi nie było już w ogóle. W sumie był jeden, leżał, a przy nim stało kilku goprowców. Na trasie zrobiły się muldy mniej więcej do kolan, a między nimi lód. Zjechaliśmy całkiem przyjemnie kilka razy. Niestety kamienie wychodziły jak grzyby po deszczu (powinni je pozbierać!). Zwinęliśmy się do hotelu z zamiarem powrotu na wieczorną jazdę i nadzieją na mniej ludzi i lepsze warunki. Na nadziei się skończyło. Ludzi dużo, muldy muldami, lód lodem, ale na środku trasy B znowu pełno kamieni. Na środku stoku udało nam się nawet odkryć ogromny płat gołej ziemi w żadne sposób nie oznaczony czy odgrodzony siatką. Jeśli mam być szczery to stosunek ceny do jakości jest tutaj żaden... Co do problemu luxtorpedy - wydaje nam się, że swoją wygodą, szybkością i ogrzewaniem tyłków przyciąga nieodpowiednich narciarzy. Przepustowość jest zbyt duża jak na te dwie trasy, które bardzo szybko się rozjeżdżają. Do tego dochodzi masa kamieni i miejscami brak śniegu. To wszystko sprawia, że to pierwszy w tym sezonie nieudany narciarski dzień... Po rozmowie z miejscowymi dowiedziałem się, że trasy podobno nie są ratrakowane po wieczornej jeździe, a rano! Widok z okna mamy prosto na stok i faktycznie nie było widać w nocy ratraków... Dziwne. Może jutro będzie lepiej? Uderzamy do Zieleńca bo tam też nigdy nie byliśmy, chyba, że macie inne propozycje? Możecie coś polecić w okolicy?
    1 punkt
  41. No to szkoda że się nie spotkaliśmy (może widziałeś gdzieś dwa czerwone czuby na kaskach) - można było wspólnie ukoić ból istnienia w tych smutnych okolicznościach przyrody : http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/18020-S%C5%82owacja-warunki-narciarskie-2013-2014/page3
    1 punkt
  42. A ja nic nie prawiłem o lepszym czy gorszym rozwiązaniu : Chodzi o to że po 18 godz wcale nie jest tak że się jest wypompowanym A jeśli chodzi o samolot to ma sens jak sie mieszka blisko lotniska,policz jaki czas Ci wychodzi od wyjścia z domu do zawaterowania np.Francja Ps.Kończmy te rozważania ,bo nie na temat
    1 punkt
  43. Jak trzeba się tłuc 20 godzin, bo nie ma innego (lepszego rozwiązania) to OK, ale jak jest to po co? P. S. Widziałem w Aoście wycieczki autokarowe np. z Bydgoszczy. Niewiele osób było w jakiejkolwiek formie, bo być na stoku cały dzień a jeździć cały dzień to są dwie różne rzeczy.
    1 punkt
  44. No to powiem Ci kolego żę po 18-19 godz jazdy,wprawdzie autem,na drugi dzień ciśniemy z żonką na nartach że ho ho A żonka to chyba nie powinna jeżdzić bo tyż doktor :stupid:
    1 punkt
  45. Mirek pewne jest że trzeba się znieczulić i na pewno nie piwskiem :stupid: Towarzystwo dobieramy odpowiednie,znane,nie takie co po paru kieliszeczkach pie.... ja by go fura z gnojem przejechała :tongue: A Francyja mimo odleglóści ma swój klimacik i wysokość i w ogóle :smile: No i jeszcze po siedemdziesiące skipaski free
    1 punkt
  46. Po dzisiejszym dni mogę coś na spokojnie powiedzieć,chyba : Na Chopoku skipass tylko i wyłącznie jedniodniowy każdego dnia,a dlaczego to chyba nie muszę wyjaśniać Jeśli udajemy się prywatnie,czyli z drenażem kieszeni to tylko na jeden dzień,i z baczną obserwacją pogody Pogode sprawdzamy na paru portalach,na pewno nie na oficjalnej stronie Jasnej :tongue: Codziennie przy śniadaniu mieliśmy pogode że tak powiem podawaną na talerzu,gdzie widniało jakież to piękny dzień nas dzisiaj czeka :stupid: Codziennie to samo czy rano czy wieczorem :biggrin: trzeba cały czas być czujnym :biggrin: Koniec,więcej o Chopoku nie pisze,bo wracają wspomnienia :
    1 punkt
  47. Mirek wiesz że nie miałem na to żadnego wpływu. Żona chciała zrobić dobrze,szkoda że nie w swojej działce :tongue: Ja nigdy na Chopok bym nie pojechał w ferie na kilka dni,wiesz gdzie bym pojechał,ale tak to jest jak się nie sucha męża to się na tym wychodzi jak ...
    1 punkt
  48. Jeeeeest!!! Wygrałem czapeczkę! A tak serio - jakbyś kiedyś potrzebował kierowcy, to wiesz... wal śmiało
    1 punkt
  49. Jacek narobiłeś smaku oj narobiłeś,ale juz niedługo :smile:
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...