Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. marionen

    marionen

    Użytkownik forum


    • Punkty

      45

    • Liczba zawartości

      4 615


  2. johnny_narciarz

    • Punkty

      39

    • Liczba zawartości

      8 428


  3. marcinn

    marcinn

    VIP


    • Punkty

      26

    • Liczba zawartości

      5 316


  4. keisyzrk

    keisyzrk

    Użytkownik forum


    • Punkty

      14

    • Liczba zawartości

      669


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 29.03.2017 uwzględniając wszystkie działy

  1. Kiedy skitourowi kozacy z Wrocławia znikają gdzieś w dolinie, ja mozolnie pnę się do góry. Zaczyna wiać coraz mocniej, a pobliskie szczyty znikają w oparach mgły. Sądzę, że to zaraz przejdzie... za moimi plecami (Teryho i Grań Pośrednia) dalej ładnie i przyjemnie.... w tej samej chwili robię zdjęcie w drugą stronę (kierunek Śnieżna Przełęcz)... staram się przyspieszyć (na tyle na ile mogę - czyli słabo), mija 10 minut.... staram się iść dalej, mocno wieje i mam jeszcze przekonanie, że wiatr mi pomoże i rozwieje chmurę (mgłę), po 5 min... tracę cierpliwość i zaczynam zastanawiać się nad powrotem, mija kolejne 5 minut i widzę, że nic nie widzę... Od zdjęcia na którym jestem minęło raptem 20 minut i nic nie widzę, wydaje mi się, że zawróciłem, ale ciągle mam pod górę. Nie przygotowałem się na taką ewentualność. Nie mam aplikacji turystycznej, a nawet prostego gps. Nie widzę nawet własnych śladów, wiatr już je zasypał. Dobrze, że mam telefon, ale siara byłaby dzwonić. Może kogoś spotkam i liczę ciągle na poprawę widoczności. Chmura nagle przyszła, to i nagle pójdzie. Wydaje mi się, że kogoś widzę... Idę w tamtym kierunku. Po chwili widzę wielkiego jak żubr muflona z ogromnymi rogami. Po sekundzie niestety znika. Czy naprawdę widziałem muflona? Czy to tylko moja wyobraźnia, a może mgła go powiększyła w moich oczach (lekko przerażonych). Stoję w miejscu 10 minut i słyszę psa i po chwili widzę narciarkę i parę deskarzy. Jestem uratowany... To Słowacy (a raczej on i dwie one). Szli na Śnieżną Przełęcz, ale przez załamanie pogody zawrócili. Nocują w Chacie Teryho. Też błądzą, ale lepiej błądzić w czwórkę (i pies) niż w pojedynkę. Czasami coś widać i znajdujemy jakieś ślady po nartach. Raz widać, a za chwilę znowu nic. Tu przykład 2 zdjęć prawie z tego samego miejsca, odstęp czasowy 30 sek. Przepraszam za zdjęcia, ale chciałem pokazać jak szybko w górach zmienia się pogoda i jak łatwo wpaść w tarapaty. Jako przestroga dla naiwnych (jak ja w tym momencie). Z radości w Chacie Teryho wypijam herbatę z rumem i pora zaliczyć extra zjazd. Choć przez chwilę myślę, czy nie nocować u Teryho. Zjazd jednak zwyciężył...sprawdzam kierunek i zmykam na dół... Poniżej 2000 m widoczność prawie idealna, zza gór wyłania się księżyc i oświetla mi powrót Widzę pięknie oświetlony Poprad Zatrzymuję się bo jest pięknie. Cykam zdjęcia i nagle z gór po lewej stronie (Łomnicka Grań) słyszę głośne jęki ałłłłłu. Powtarzają się kilka razy. Włosy stają mi na plecach i robi się nieswojo. O co chodzi, ktoś spadł ze skał i jęczy, czemu nie woła o pomoc. Może nie ma siły? Może to jednak zwierzę. Przypominam sobie wakacje u babci na wsi, kiedyś miała nutrie i potrafiły płakać jak dzieci. Postanawiam ja się wydrzeć. Hallo, jest tam kto, co się stało, potrzebujesz pomocy. I tak drę się kilka razy. Jęki od razu ucichły. Jednak chyba zwierzyna to była. Ale jakie zwierzę? Na wszelki wypadek, z duszą na ramieniu cisnę ile mogę, do naszego schroniska, przez las. Zjazd mega udany...dobrze, że nie zapomniałem o czołówce Przepraszam za zdjęcia (nie ma co oglądać). Dla wytrwałych obiecuję, że zdjęcia z 3 dnia będą o niebo lepsze od dzisiejszych!
    13 punktów
  2. Filmik z Czarnego Gronia. Składany na szybko, bo czasu mało, ale chyba nie najgorszy.
    13 punktów
  3. Drugi dzień skitourów, zaczynam nietypowo dla mnie, bez nart. Rano dociera do nas Tomek z Piotrkiem. Kozacy szykują się na wejście na przełęcze, a ja w drugą stronę zejście do Smokowca do auta po telefon (żyć bez niego nie mogę). O 10 ruszam w dół, ale nie czerwonym szlakiem, jak przy podchodzeniu. Wybieram zejście drogą tragarzy, krótszą i bardziej stromą. Od schroniska idę wzdłuż Maly Studeny Potok, aż do Obrovsky Vodopad gdzie wchodzę na czerwony i zielony szlak prowadzący na Hrebienok. Mijam Staroleśny Potok i dochodzę do Razcestie nad Rainerovou Chatou Do Smokovca z Hrebienoka schodzę szlakiem przy kolejce Przy dolnej stacji kolejki mijam uroczy kościół i jestem na parkingu Łyk jakiegoś płynu (nie, nie piwa) i droga powrotna do bazy. Buty Dynafita do turystyki górskiej idealne, wygodne, lekkie, nic nie uwierają, krótko mówiąc mega wypas. Gdzieś tam poniżej chmur jest nasza baza. Po 13 startuję już jak przystało na skitourowca na nartach w stronę Chaty Teryho. Trzymam swoje tempo i powoli sunę w górę. Przy moich umiejętnościach lepiej (bezstresowo) się czuję sam. Nie muszę nikogo gonić i nikt na mnie nie musi czekać. Jest super, pogoda dopisuje, choć trochę wieje. Ponownie jestem w Dolinie Małej Zimnej Wody. Nie sprawdzam czy jest zimna, wystarczyła mi ta z Fugen, ale tamta nie była zimna tylko jakaś podgrzewana chyba. Po płaskim odcinku pora potrenować zakosy i zwroty. Wczoraj podglądałem kozaków, ale nie wychodziły mi zwroty najlepiej. Dzisiaj jak jestem sam od razu załapałem o co chodzi. Przed stromizną założyłem harszle i w górę. Od dołu kolejny raz podziwiam Żółtą Ścianę i Pośrednią Grań... Za plecami widzę już Studeną Dolinę z góry Wczoraj mieliśmy tu piękny zjazd, rozpoznaję chyba nasze ślady (taki indianin ze mnie) Ostatni stromy odcinek przed chatą Na podejściu mijam się ze zjeżdżającym Tomkiem z ekipą KW . Pokazuję moim wilczkom jaki odcinek pokonaliśmy... A sam ustawiam się pod Żółtą Ścianą i Pośrednią Granią, żeby nie było, że mnie tu nie było! Posilam się w Teryho i idę zdobywać jakąś przełęcz ( wszystko jedno jaką, byle do góry), a czasu mam coraz mniej. Widoki mam cudowne... Gdzieś pode mną stawy spisskie... Próbuję iść w stronę Śnieżnej Przełęczy. Dostrzegam na górze po prawej trawersujących kozaków z Wrocławia. Są gdzieś w okolicy śnieżnego nawisu. Wydaje mi się, że pierwszy idzie Wujot. Kamil z Mario czekają na swoją kolej. Po chwili rusza chyba Kamil i na końcu MarioJ (tak myślę) Zaraz za nimi podążają chmury, czy to coś zmieni. Za chwilę się przekonam...
    11 punktów
  4. Dzisiaj Chopok uraczył piękną pogodą. Do godz. 11 w miarę twardo(nie licząc południowej strony tam kopanisko od rana.) Jak dla mnie najlepsze warunki na czarnej 7 ( Majstrovska). Potem już warunki wiosenne czyli cukier i muldy. Można przynajmniej przypomnieć sobie jazdę na muldach i odświeżyć jazdę "klasykiem". pzdr.
    8 punktów
  5. Wreszcie odkrywam prawdziwe (właściwe) skitoury. Czekałem,czekałem i się doczekałem. Termin naszej penetracji Wysokich Tatr 09-12 marca. Skład rozszerzył nam się do 8 osób. Niestety ze Skionline nikt się nie dołączył (może miałbym wtedy łatwiej). A tak byłem ja i 7 kozaków (w zasadzie 6 kozaków i jedna kozaczka). Grupa wrocławska: Kamil, MarioJ, Wujot i ja; grupa małopolska: MajorSki i znani z licznych relacji Tomka, jego przyjaciele z KW Lidka, Sławek i Piotr. Po drodze okazuje się, że Tomek z Piotrem dotrą dzień później (obowiązki służbowe). Docieramy do Starego Smokowca bez problemów przed 10. Po drodze zmieniamy się za kółkiem (jedynie Wiesiek zwolniony z obowiązków, dopiero co wrócił z Alp). Na dodatek drażnił mnie fotami z freeridu (bardzo udanego niestety). Parkujemy przy Grand Hotelu, szybka przebiórka, przepakowanie plecaków, a ja dodatkowo wzbogacony o gadżety przez Kamila. Dostaje detektor lawinowy, łopatę, sondę, raki koszykowe (chyba) i solidną dziabę. Okazuje się, że nie mieszczę się do plecaka, mam za dużo elektroniki (na górze i tak brak internetu) i ładuję się do dwóch plecaków. foto. MarioJ Dla zaoszczędzenia czasu (i moich możliwości) wciągamy się za 8 euro (od łba) szynową lanowką (przypominającą kolejkę na Gubałówkę) i po chwili docieramy na Hrebienok 1285m foto. MarioJ Dalej idziemy czerwonym szlakiem w stronę naszej bazy wypadowej czyli Chata Zamkovskeho (wys. 1475m) Wreszcie docieramy do bazy...obok nas wchodzi dziwny gość - tragarz-noszowy Schronisko malutkie, ale przytulne, mi osobiście pasuje. W chacie prąd jest z agregatu. Wszystko (napoje, piwo, jedzenie) wnoszone jest ze Smokowca na plecach tragarzy, byłem w lekkim szoku. Tak są zaopatrywane wszystkie okoliczne schroniska (nawet te położone powyżej 2000m). Kolejne krótkie przepakowanie i idziemy dalej w stronę Chaty Teryho (wys. 2015 m) Ponownie siłacz na trasie Temu było mało to przysiady ćwiczy... Do Tery'go idziemy Doliną Małej Zimnej Wody (Studena Dolina). Wzdłuż naszej drogi wije się Maly Studeny Potok... Docieramy w końcu do bardziej stromego odcinka prowadzącego w pobliże Żółtej Ściany (Zlta Stena 2182 m), to ta po lewej, częściowo we mgle, wreszcie pierwszy raz w życiu korzystam z harszli i na zakosach próbuje poprawnych zwrotów (ze słabym skutkiem) Kolejny stromy odcinek I wreszcie docieramy do Chaty Teryho Odpoczynek, jakiś posiłek, spotykamy Lidkę i Sławka. Ja już wykończony (zwłaszcza mój kręgosłup). Kozaki jednak chcą iść dalej. Chyba plan był na Baranią Przełęcz (ale nie jestem pewny). Koło Chaty Teryho idziemy przez Dolinę Pięciu Stawów Spiskich. O tej porze trudno je dostrzec, ale wiemy, że na wypłaszczeniach po nich idziemy. Na pewno szliśmy po Pośrednim i Wielkim Stawie. Jest jednak późno, wyższe partie gór spowija mgła i po krótkiej naradzie postanawiamy zawrócić. Warunki cały czas dość trudne, twardo i lodowo. Podczas odwrotu do pokonania mamy trudniejszy fragment, trawersując w okolicy nawisu śnieżnego, posuwamy się pojedynczo co kilkanaście metrów... Od dołu poprawia się widoczność. Teraz widać Kotlinę Pięciu Stawów Spiskich, Chatę Terje'go, a po prawej Prostredny Hrot (Pośrednia Grań 2441 m). Za ganią po drugiej stronie, jeśli się nie mylę wspaniały zjazdowy żleb. Wydaje mi się, że wspominał o nim Tomek (chyba najdłuższy w Tatrach). Mogłem coś poplątać i pewnie Tomek to skoryguje. Wreszcie to na co czekałem cały ciężki dzień, zjazd do bazy, a po drodze piękne widoki... na Dolinę Studena Żółta Ściana, tym razem z innej perspektywy Super zjazd, choć było twardo Jeszcze raz widok na wymienione wcześniej góry, które tym razem ukazały się nam w pięknej krasie... Wyczerpany, ale szczęśliwy docieram do "naszej chaty". Jeszcze pyszna obiado-kolacja i w końcu brzuchem do góry na swoim koju. Jedyny problem to mój kręgosłup i telefon który został w samochodzie. I muszę po niego wrócić. Dziś nie dałem rady. A pisząc ten felietonik czuję jak znowu bolą mnie plecy
    7 punktów
  6. Czarny Groń zrobił super promocję: karnet całodniowy za 10 zł! Grzech nie skorzystać z takiej oferty. Niestety dziś ogłosili ostatni dzień działalności, więc trza się było spieszyć. Wstałem sobie o 9.30, obejrzałem skoki i wygramoliłem. Zabrałem oczywiście narty do zadań specjalnych i jazda! Nie będę nudził o drodze, bo końcem marca zazwyczaj jest sucha, czarna i dogrzana przez słońce. Czasem żal zimówek... Na miejsce docieram 12.50 i zajmuję Pole Position na parkingu. Bliżej się nie da. Niemal jak typowy wyjadacz marketowy. Trochę sie gramoliłem, ale busik zaczekał. Ludzie w nim pewnie mniej szczęśliwi... Ludzie nie przeglądają internetu - wszędzie piszą o karcie całodniowej za dychę, a jakaś babka podchodzi do kasy i mówi: "proszę dwie godzinki"... No chyba, że liczyła na większą zniżkę, bo skoro cały dzień za dychę, to 2 godz. powinny być za 2,5 zł... Mniejsza o to. Ruszam na krzesełko i dalej na 6-osobową kanapę. Widać już na wstępie, że na stoku miękko i będzie fajnie! Jedynie krótki odcinek marny, ze sporą ilością minerałów. Reszta wyglądała dobrze i taka była. Ze względu na większą frekwencje i małe prędkości, niebieska trasę sobie odpuściłem. Najczęściej męczyłem czerwoną. Tutaj chętnych brak, a ja miałem frajdę! Moje K2 Hell Bent w takich warunkach jadą niewzruszone. Co ciekawe, część stoku była lekko zmrożona. Tak gdzieś po godzinie od mojego przyjazdu wyszło słońce i już nie chciało zajść. Zapowiadali jakieś tam lekkie deszcze, było full słonko! Jeszcze większy banan na twarzy. Przy tym jeszcze ubyło sporo luda. Ostatnie dwie godziny miałem po prostu wymarzone! Przynajmniej jak na możliwości takiej małej stacji. Niestety robią tu przerwę na ratrakowanie. Niestety, bo trwa to 2 godziny i nie ma sensu tyle czekać. Do tego przy tak rozmiękłym stoku to ma sens jedynie wyrównać i nawieźć śnieg na wytopione miejsca. Ale oczywiście jest szansa, że po zmroku trochę przymrozi... Nic nie poradzę i muszę kończyć. A tak fajnie było! Za to ostatni zjazd robię po śladzie ratraka - bosko! Miękko i równo. Tyle na pocieszenie. Czas pakować manatki i do busika. Niestety, to ponoć ostatni dzień działania tej stacji. Mogliby pewnie jeszcze pociągnąć, tylko czy to się jeszcze opłaca? Pozdrawiam, Johnny
    7 punktów
  7. Super, że ktoś się wziął za pełną relację! również czekam na relacje z Czerwonej Ławki! w końcu to najtrudniejszy szlak letni w Tatrach Słowackich Co do Alp to tak jak Wiesiek zwrócił uwagę, dochodzą najczęściej lodowce, podejścia są dłuższe i często wykonuje się tylko 1 na cały dzień . W Tatrach często robi się 3-4 przepinki, jeżeli chodzi o trudności zjazdów to powiedziałbym, że u nas przejścia między dolinami przez główne przełęcze, żleby itp są węższe stromsze przynajmniej jeżeli mówimy o Tatrach Wysokich (oczywiście i takie trudne trasy znajdziemy w Alpach w końcu są ogromne :P) . Ogólnie to ciężko u nas znaleźć przejście mniejsze niż 40st . Dlatego Tatry są świetnym elementem w kwestii zdobywania doświadczenia skiturowego/wspinaczkowego, daje solidne podstawy i prawie niczego im nie brakuje! A no i najważniejsze... są po prostu wyjątkowe!
    5 punktów
  8. Lubię śnieżną i lekko mroźną zimę oraz ciepłą i mokrą jesień. Chłodne i deszczowe (bez powodzi oczywiście) lato też .Teraz niestety lata coraz gorętsze. Grzybobranie i narty takie mam pasje.Nie cierpię upałów a temperatury powyżej 30 w cieniu , przy średniej i dużej wilgotności to dla mnie horror. Wiosny tez nie lubię z powodu alergii na pyłki. Wczoraj i dzisiaj to w dzień mamy w regionie katowickim prawie ,,lato" 18-22C w cieniu. Kwitnie leszczyna, olsza .... Staram się nie wychodzić z domu bo flonidan mało co pomaga.Taki wtręt bo sezon zakończyłem 16.03. na COS. Gdy temperatura jest powyżej 15 stopni na plusie nie wybieram się na narty na chyba ,ze jestem w Alpach gdzie w dolinach wiosna a powyżej 2000m.n.p.m. zima w najlepsze i śnieg zmrożony.
    5 punktów
  9. Zapowiadali full lampę, + 18 st. a Nowa Osada zakończenie sezonu. Nie było co się zastanawiać, tylko szybko gnać do Wisły! Tym bardziej, że od 10.00 do 14.00 (godz. zamknięcia) miała być darmoszka. No jakby mi czytali w myślach! Załatwiłem wolne, zawiozłem Żonkę do pracy, a samemu ruszyłem na narty. Celowałem oczywiście tak, żeby być na stoku o równej 10.00, bo nie chciałem jeździć po zmrożonym. Narty do zadań specjalnych lubią przede wszystkim zadania specjalne. Po za tym, wolę od razu wyjść w odpowiednim stroju. Jak sobie wymyśliłem, tak też wykonałem. Godzina punkt 10.00 wchodzę na stok. Wszystkie oczy na mnie! O co im chodzi? A, no tak. Krótkie gacie i podkoszulek to standardowy strój narciarza. Patrze jeszcze czy faktycznie otwarli bramki i ruszam. Upał niemiłosierny! Już o tej porze w życiu nie ubrałbym kurtki! Jak przyjechałem, miałem na sobie cienkie, długie spodnie, ale już na parkingu zaczęły się kleić. Jak ci ludzie znosili taki upał? Ale najlepsze jest to, że stok o tej porze wyglądał znakomicie! Widać, że rano musiało być twardo i nawet trochę lodowo. Mimo upału stok mięknął powoli - niesamowite! Mogę tylko chwalić. Zacząłem nawijać i oczywiście kręcić filmik. Zabawy było sporo. Roboty też zapewne będzie... Stok powoli puszczał, ale to dla mnie bez znaczenia. Dopiero gdzieś pod koniec, jak pokazały się kałuże i w jedną trafiłem, lekko mnie zachwiało. Gleba była blisko... Przy okazji spojrzałem na Siglany, które już nie działają, ale śniegu tam nie brakuję! Pewnie brak frekwencji... Podobnie wyglądał Soszów z daleka, więc może ruszy na weekend? Zobaczymy po opadach... Na takie dni zawsze czekam niecierpliwie! Niestety są to pojedyncze przypadki,a chciało by się tak cały tydzień. Choć teraz jestem tak spalony, że nie wiem jakbym to wytrzymał. Niestety stok mi zamknęli już o 14.00 i mam mały niedosyt. Tak choć do 16 by mogli... Ale zbliża się weekend i "Bikini Day" na BSA! Stoki pozamykane więc ruszyłem na rower. Tłuste 70 km mnie ostatecznie zadowoliło. Baaardzo udany dzień! Pozdrawiam, Johnny.
    4 punkty
  10. Dokładnie. W Alpach inne są głównie dwa sprawy: - lodowce (czyli aspekty związane z poruszaniem się w terenie uszczelinionym - wyciąganie, wychodzenie, asekuracja i konieczność targania podstawowego zestawu szpeju i liny) - wszystko inne jest podobne, tylko przeważnie 2x większe (mówię o długości podejść i zjazdów), trudności są tu zbliżone. W pewnym sensie Tatry mogą być nawet bardziej wymagające bo przy tej samej długości trasy jest więcej przepinek, które powinno się robić sprawnie. Pozdro Wiesiek
    4 punkty
  11. Cóż za klimat! a zdjęcia oddają rzeczywistość! fajnie, ze wpadłeś na pomysł nie tylko robić zdjęcia w ładną pogodę! zdjęcia we mgle, chmurze, śnieżycy oddają charakter gór. Nie zawsze jest lampa i piękne widoki.. Pozdr Tomek
    3 punkty
  12. Marionen powinieneś pisać powieści grozy czyli horrory. Super relacja.
    3 punkty
  13. Dla mnie to była pierwsza wyprawa w Wysokie Tatry Słowackie i Słowację (nie liczę tranzytu autobahną) W trzeci dzień przejście przez Czerwoną Ławkę i widok na Dolinę Staroleśną zwalił mnie z nóg, a szczęka opadła mi na moje Dynafity! Również ja byłem zachwycony i nie wiem czy bardziej nie podobały mi się Tatry Wysokie od Alp. Po pierwsze element zaskoczenia, drugie bliskość skał, w zasadzie potykałem się o nie, chodziłem po nich. Mogłem je dotknąć, powąchać (jeść nie próbowałem). A Alpy oczywiście widoki piękne, ale wszędzie docierałem kolejkami, a to nie to samo.
    3 punkty
  14. Ale zazdroszczę. Aż żal patrzeć, że tyle śniegu a teraz będzie odłogiem leżeć Większość ludzi nie kojarzy, że warunki na narty mogą być ciągle super a do tego w radio czy TV ciągle jęczą kiedy ta wiosna przyjdzie i zrobi się ciepło... Po co? Po co komuś wiosna, lato, jesień???
    3 punkty
  15. Nie podoba się - trudno. Może dlatego, że za dużo patrzysz na czubki nart i rękawiczki (zajmują max kilka % obrazu). Nieistotne. Sam jestem ciekaw... Mi chodziło o pokazanie samej stacji: układ tras, wyciągów, warunków narciarskich, frekwencji itp. Samo pisanie nie odda tego lepiej niż krótki filmik. Fajnie to wyłapałeś. Kijki raz wbijam, raz nie, a czasem jakbym nie mógł się zdecydować. Trochę przez nierówny i czasem zaskakujący teren, który wymuszał nieco tor jazdy (kopce, przetopy, kamyczki). Co do piętek - dokładnie jak piszesz. Te narty mają spory Rocker z tyłu i przy każdej próbie przyhamowania można być nieco zaskoczonym. Do nich trzeba się nieco przyzwyczaić. Braki w technice też pewnie wychodzą... Również serdecznie pozdrawiam.
    3 punkty
  16. Marionen , Relacja , zdjęcia - super . Czekam z niecierpliwością na kolejne odcinki . Skitury w scenerii wysokich gór , z dala od zgiełku stacji narciarskich , to creme de la creme tej zabawy .Warto to poczuć na własnej skórze . e la crême
    3 punkty
  17. A mnie się podoba. Wiele osób nie zwraca uwagi na pracę rąk, bo myślą, że tylko nogi i narty są istotne. Są tacy co nawet kijów nie używają i to kolejny błąd. Dodatkowo to kije z ciekawym patentem, pozbawione pętli, z nietypowym zabezpieczeniem. Nie wiem Jeebie ,na jakich nartach Ty jeździsz, ale te na których jeździ Maciek są jednymi z najładniejszych jakie widziałem! Niecierpliwie czekam na Twój film, lub relację z licznych Twoich wypraw narciarskich po całym kontynencie, albo i świecie Jeebie. Film pewnie będzie połączeniem Bergmana z Fellinim (Oskar murowany), a relacja dziennikarska godna Nobla lub (i) Pulitzera . Uwielbiam Twoje fachowe, merytoryczne, kreatywne, prekursorskie, przenikliwe i nowatorskie posty.
    3 punkty
  18. Fajnie krytykować,ale tak od siebie coś dać to ni uja,co
    3 punkty
  19. Zaczęło się, kto kończy ze ściganiem. Sarka Strachova (Zahrobska) poinformowała o zakończeniu kariery zawodniczej. Wywalczyła złoto MŚ w slalomie 2007 Are. Ostatni medal brązowy 2015 Vail/Beaver Creek w slalomie. Po drodze jeszcze srebro 2009 Val d'lsere, brąz 2005 Bormio, oczywiście też w slalomie. Jeszcze brąz IO 2010 w Vancouver. Dwa zwycięstwa w PŚ i 17 razy na podium. Szkoda, myślałem, że dotrwa do PŚ w Spindleruv Mlyn, tam by się pożegnała z kibicami. Kto będzie następny?
    3 punkty
  20. Maciek, jeśli komuś nie podobają się czubku nart i rękawiczki, zrób gdzieś poza połową filmu dłuższą przerwę z czarnym ekranem. Tak kolo 10 sekund. Potem pokaż leżące we krwi ciało narciarki. Dalej znów czubku nart i rękawice. Pod koniec nagraj scenę kiedy ręką w rękawicy rzuca zakrwawiony nóż na biały śnieg. Do tego jak rękawica czyści grot kijka w śniegu pozostawiając czerwone ślady krwi. A niech se myślą! !!!! Pozdro i głowa do góry!
    2 punkty
  21. Wow to lepiej niz Ty Jasiek!!! a myslalem ze tylko ty jezdzisz na 2 snowboardah
    2 punkty
  22. Szkoda... Myślałem, że jeszcze pociągną do połowy kwietnia. Chyba jednak zainwestuje w ten gopass...
    2 punkty
  23. K2 Hellbent. Moje mają 122 mm pod butem. Nowsze mają 132... Również pozdrawiam.
    2 punkty
  24. Zgadza się. Staram się to wyeliminować,ale jak się zapomnę/zamyślę to dość często jedna ręka zostaje z tyłu. Coś w tym jest... Również serdeczne pozdrowienia. Dokładnie! Sezon w PL nie wyznacza długość trwania zimy, ale grudniowe święta i koniec ferii. Ile to razy byłem pytany przez zdziwionych ludzi, mając narty na dachu auta końcem marca, w kwietniu, czy początkiem maja: "gdzie jeszcze leży śnieg"? Szkoda, bo jakby była frekwencja, pewnie wiele jeszcze by działało...
    2 punkty
  25. Szkoda, tym bardziej, że za rok olimpiada w Korei. Czyżby nie widziała już szansy na sukces (cokolwiek by to dla niej oznaczało), czy może po prostu zdecydowało zdrowie, a właściwie jego brak. Pamiętajmy, że Sarka ciężko chorowała (o ile pamiętam nowotwór), a mimo to wróciła i startowała z sukcesami (miejsca w pierwszej dziesiątce PŚ na pewno, czy było podium, nie pomnę, pewnie tak). Tylko za samo należą się jej wielkie brawa! Pozdrawiam
    2 punkty
  26. :((((((( za pilsko.org : "W miniony weekend zakończyliśmy sezon narciarski 2016 / 2017r. Dziękujemy wszystkim miłośnikom nart za przybycie i zapraszamy w przyszłym sezonie narciarskim"
    2 punkty
  27. WOW! Super relacja i te widoki... Jak widać, nie trzeba jechać w Alpy żeby było ciekawie. Piękna wyprawa!
    2 punkty
  28. Cześć Masz tendencje do lekkiego odchylenia. Kijki wbijasz trochę zbyt daleko a przy większej szybkości raczej w ogóle bym tego nie robił na korzyść "wleczenia" bo zaburza sylwetkę - masz za mało czasu na wyjecie kija i powrót do pozycji. Masz tendencję do obślizgiwania piętek ale to pewnie tez te sztachety nie pomagają. Zazdroszczę Ci takich czarnogroniowych ostatków. Pozdrowienia serdeczne
    2 punkty
  29. Taka uwaga techniczna W Iranie są góry Elburs a na Kaukazie góra Elbrus. Częste pomyłki z tym są ale łatwo zapamiętać że Elbrus to w Gruzji i Rosji właśnie przez końcówkę -rus.
    2 punkty
  30. Fajnie wiosenne narty, jest twardo[emoji3] Wysłane z mojego ALE-L21 przy użyciu Tapatalka
    2 punkty
  31. Soszów: dużo śniegu, bardzo dobre „wiosenne” warunki, a jednak kończą sezon - ponoć przestraszyły ich zapowiadane na najbliższe dni „upały”. Można się było dzisiaj mega wyjeździć przy alpejskiej pogodzie i dodatkowo za free (promocja od 11 do 15). Te cztery godziny jazdy, muszę niestety (niestety, bo co niektórzy postawili już krzyżyk na beskidzkich stokach) ponownie uznać za jedne z lepszych w tym sezonie. Takie małe światełko w tunelu: Soszów rozważa uruchomienie stacji na weekend, w zależności od warunków.
    2 punkty
  32. Ja niestety pod koniec wczorajszego dnia zaliczyłem kontuzję. Wieczorem i rano ledwo chodziłem więc dzisiejszy dzień wstępnie sobie odpuściłem ale ubrałem się w narciarskie ciuszki gdyby zdarzył się jakiś cud , na który rano nie liczyłem . Ponieważ byłem z kumplem to stwierdziłem , że wyjadę rano do Rotundy żeby chociaż napić się kawy i pocierpieć na górze w samotności Trochę było głupio stać na biela put o 8.30 ze wszystkimi , ja w "stroju" ale bez nart a reszta w pełnym natarciu do bramek kawa w rotundzie o 9.00 w samotności bezcenna potem opalanko na Prehybie i o 11 decyzja ze jednak zakładam narty i pojeżdżę na niebieskich lajtowo bo szkoda tak pięknego dnia a jutro pewnie i tak do lekarza wiec trzeba się oszczędzać Parę fotek poniżej z leżaka i nie tylko
    2 punkty
  33. 2 punkty
  34. Nowa Osada... warunki genialne, można pakować narty [emoji846] Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
    2 punkty
  35. Piękna jesteś ma Gilgotko, ale musisz jeszcze zarówno ty jak i moja żonka kilka m-cy zaczekać. Dziś jedynie mogę zaliczyć powtórnie BK.
    2 punkty
  36. Dzisiaj BSA, pogoda wymarzona i… twardo, nawet za twardo jak dla mnie, kiedy mentalnie i sprzętowo przygotowałem się na „cukier”, dopiero gdzieś po 10 trochę puściło na czerwonej. Ktoś kilka tygodni temu pisał o BSA, że wszystko jest ok, super infrastruktura, ale czegoś brakuje, brakuje klimatu tej stacji, i mam takie same odczucia. Wcześniej można było przeczytać, że nasypali 4 metry śniegu na trasy, wczoraj doczytałem, że jest ponad metr, ale dzisiaj można było znaleźć sporo miejsc, gdzie tego śniegu jest zero - miejsca do ominięcia, bez tragedii, niemniej… . Sporo drobnych minerałów, szczególnie na niebieskiej, trafił mi się też samorodek wielkości pięści - przewidziałem to, i zabrałem narty z serii „dobrej zmiany” tzn. takie, na których jadę po wszystkimi i g… mnie interesuje, co się stanie ze ślizgami, jak w polityce . Od 11 sporo odsypów i muld, normalna kolej rzeczy przy takiej aurze. Podsumowując: 5 godzin naprawdę dobrze spędzonych w Beskidach Poważniejszy dylemat to… gdzie jutro?
    2 punkty
  37. BSA... jest dobrze[emoji846] Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
    2 punkty
  38. A to ja ten mój z Włoch też tu wsadzę, szczególnie że wyszły ujęcia z pomocą gimbala. Pozdrawiam
    2 punkty
  39. @andy-w w zasadzie w krótkich żołnierskich słowach trafnie podsumował dzisiejszy dzień... bajka, miło było poznać . @Jasiek, @christof wielkie dzięki za towarzystwo i wspólną jazdę, mam nadzieję, że uda się jeszcze w tym sezonie wspólnie ponartować
    2 punkty
  40. Miała być dzisiaj BSA, ale w ostatniej chwili doczytałem o kolejnej edycji Grand Prix Szczyrku, a co za tym idzie, wyłączeniu na czas zawodów trasy czerwonej. Padło na Czantorię, biorąc pod uwagę, że od 20 zaczynają przegląd kolei przed letnim sezonem, to już ostanie chwile na pożegnanie tej stacji… nie żałuję, karnet całodniowy 39 zeta, rano sztruksik i dosyć twardo, gdzieniegdzie przetarcia, ale bez problemu do ominięcia. Temperatura wiosenna, więc szybko robi się miękko (Jasiek byłby zachwycony ) - dzięki nikczemnej frekwencji, praktycznie brak odsypów i muld do 14. Dla każdego, kto lubi wiosenne nartowanie, dzisiejsza Czantoria pozytywnie zaskoczyła, jeśli sprawdzą się sobotnie prognozy, w niedzielę Pilsko może przywitać zgoła odmiennymi warunkami .
    2 punkty
  41. Trochę spóźniona relacja z piątku. Wziąłem wolne i wyskoczyłem na BSA. Miałem tam pojechać na rowerze, ale marna pogoda mnie zniechęciła. Miało być + 20 i słońce, a było może kilka stopni i nawet coś tam popadało. Na miejsce dotarłem przed 10 rano. Wcześniej nie miałem szans. Dla mnie to dobrze, bo wziąłem narty do zadań specjalnych - 122 pod butem... Tak jak się spodziewałem, na stoku dość miękko, ale nie wszędzie! Warunki w sumie takie jak lubię. Śniegu pod dostatkiem, choć gdzieniegdzie stok zawężony. Równie fajna była frekwencja, przynajmniej z mojego punktu widzenia... Na soku jeździło łącznie może 10 osób. Jedyne co przeszkadzało to mgła w górnej części stoku. Tragedii nie było, ale czasem trochę musiałem zwolnić. Dzisiejszego dnia była też delegacja od producenta wyciągu krzesełkowego. Chyba ze 30 osób zwiedzało i jeździło góra - dół niemal do końca działania ośrodka. Jeden nawet mnie zagadnął i dopytywał o warunki narciarskie, ale nie planował spróbować. Później towarzystwo przeniosło się do restauracji, ale nie zajęli wszystkich stolików. Mimo nieco ponurej pogody, jeździło się wyśmienicie! Uwielbiam wiosnę! Kilka fotek i filmik na koniec. Hałda śniegu w zapasie... Jeszcze filmik Nieoficjalnie zdradzę, że może za tydzień będzie tu fajna impreza... Szykujcie dechy i.... Pozdrawiam, Johnny
    1 punkt
  42. Mogą się obronić, ale chyba się nie garną... CAŁOSEZONOWY WIŚLAŃSKI SKIPASS!!! To jedyna rozsądna odpowiedź na Gopass... Kończą się czasy "każdy sobie rzepkę skrobie" ... Czas na większy rozwój regionu!
    1 punkt
  43. Zapomniałbym o jednej kwestii, która jednak bardzo irytuje i mimo, że bardzo lubię Jaworzynę to jednak to powoduje, że po sezonie nie koniecznie warto ich odwiedzać: z uwagi na frekwencję wyciąg działał na 2/3 prędkości. Normalnie wjazd zajmuje 7 minut. Obecnie 10-11. W piątek na początku dnia kolej jechała jeszcze w bardziej żółwim tempie. Nie wiem czy to po mojej interwencji i niezbyt ciepłych słowach wyciąg przyspieszył (nie szybciej niż 2/3 normalnej prędkości). Nadal jednak uważam, że skoro kasują ludzi 80 zł / dzień za 1,5 trasy to nie powinni tego robić.
    1 punkt
  44. Niestety, ale tak właśnie jest. Stacje mogłyby dłużej podziałać, ale to się nie opłaca! Rentowność kończy się wraz z feriami... Odbyłem pewna interesującą dyskusje... Problemem nie są temperatury, brak opadów śniegu itp, problemem jest krótki sezon w wykonaniu przeciętnego polskiego narciarza. Szkoda, bo ja uwielbiam wiosnę...
    1 punkt
  45. To jest najbardziej przykre - sezon kończy się przez brak ludzi a nie przez brak śniegu...
    1 punkt
  46. Nowa Osada… tego się nie spodziewałem, podejrzewałem, że może być dobrze, ale… w nocy przymroziło, do tego doszła zmiana czasu i w konsekwencji praktycznie do godziny 10 twardo, równo jakby to był środek sezonu. Od 11 stok wyraźnie zaczyna puszczać i robi się prawdziwy wiosenny „fun” - dla mnie, który lubi takie warunki to jeden z najlepszych narciarsko i pogodowo dni w tym sezonie .
    1 punkt
  47. Ostatki na holi Została właściwie tylko jedna trasa ze szczytu na dół, w dolnej części fragmentami max. szerokość 10m. Góra od ok. 12.00 warunki trudne. O dziwo drzewa na szczycie cały dzień oszronione, a ok. 15.00 górną trasę zaczynało zmrażać. Widoki piękne: i Wysokie i Niskie Tatry, Fatra. Trochę tam nadal są w starych czasach: baraki, blaszaki, toalety niezbyt czyste, niby stacja do 16.00 a o 15.45 wyłączyli wyciągi, a po 15 ruszyły już ratraki. Koniec sezonu więc: 10 euro za dzień.
    1 punkt
  48. Dzisiaj poznaliśmy Solden z tej lepszej stronyWarunki śniegowe bardzo dobre po ostatnich opadach i pogoda zdecydowanie lepszaZbombarduje Was jeszcze kilkoma fotkami,ostatni raz :stupid: Na koniec udało nam się zamkną stoki Solden Z mojej strony to tyle,jutro ostatni dzień i mam nadzieje że będzie taki jak dzisiejszy :smile:
    1 punkt
  49. Udało się zorganizować kolejny 3 dniowy wyjazd Ruszylismy w piątek kierunku Pitztala. Dotarliśmy wczoraj na miejsce o 6 rano ...przed kolejką czekało kilkuset zawodników !!!! Na dole czekaliśmy w kolejce około 40 minut to wąskie gardło tego miejsca. Na górze przywitał nas piękny widok Kolejki były wyłącznie do orczyka. W pozostałych miejscach kolejek nie było w ogóle. Warunki dobre, otwarte są 3 główne trasy. Ośrodek genialny przesadziłem z jazdą wiec dziś na Tuxie ...spacerek ...Niestety braki w przygotowaniu dały o sobie znak ..ledwo chodzę Poniżej galeria z wczoraj
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...