Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 14 Październik 2026
-
Rok
14 Październik 2025 - 14 Październik 2026
-
Miesiąc
14 Wrzesień 2026 - 14 Październik 2026
-
Tydzień
7 Październik 2026 - 14 Październik 2026
-
Dzisiaj
14 Październik 2026
-
Wprowadź datę
23.04.2017 - 23.04.2017
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 23.04.2017 uwzględniając wszystkie działy
-
Jest czwarta rano. Na polu jeszcze ciemno, a tu zaczyna naparzać budzik. Budzę się i zastanawiam po jaką cholerę ustawiłem to ustrojstwo!? Chwilę później "system" zastartował i wyświetlił się komunikat: "chłopok na Chopok, chłopok na Chopok!". Pierwsza myśl: "już wiem czemu nie chciałem tej sezonówki!" Ale słowo się rzekło i trzeba ruszyć cztery litery. Dodatkowo nastój mi się "poprawia", kiedy noszę graty do auta - zaczyna padać deszcz i mocno wieje. Guzdrałem się dość długo. Wyjechałem dopiero 5.50. Po drodze jeszcze tankowanie i już pędzę fullwypasówką. Deszcz jest coraz mocniejszy. Pocieszam się myślą, że u góry będzie sypać... Ruch na polskich drogach spory. Trzeba się napracować żeby utrzymać dobre tempo jazdy. Przejeżdżam granicę i trafiam jakby do innego świata! Tutaj totalnie pusto. Przy okazji pocieszające jest, ze sporo najgorszych odcinków drogi wyremontowano. No i te serpentyny. Wszędzie czytałem o jakimś armagedonie u Słowaków, ale to może było przez parę godzin i już jest nieaktualne. Droga czarna na całym odcinku! Ale pewnie temu jechałem tamtędy totalnie sam... Przejazd poszedł sprawnie. Dopiero za autostradą kumulacja konserw i już trzeba się dostosować. Cały przejazd zajmuje mi 2.10. Jasiek miał rację - z B-B da się dojechać w dwie godziny. Parking na Biela Put pełny. Trzeba jechać na ten dolny. Trudno, trzeba będzie pokonać parę schodów. Bardziej martwi opad deszczu. No cóż, wiedziałem mniej więcej na co się piszę... Ruszam pod krzesełko, gdzie od razu dostrzegam Christofa. Chwilę później kontaktuję się z Torresem i ten nas odnajduję. Ruszamy najpierw przetestować północ. Niestety u góry dość gęsta mgła i silny wiatr, ale temperatura na minusie. Niżej, tak od Lukovej, cieplej i miękko. Śniegu mnóstwo! Niestety puchu wiele nie zobaczyłem. Część wywiało, resztę rozjeździli. Nic to, ruszamy na stronę południową. Tutaj pułap mgły jakby wyższy i dość szybko wjeżdżamy w strefę dobrej widoczności. Warunki podobne jak na północy. Niestety nie ma zjazdu do Krupovej. Przynajmniej oficjalnie. Gość z obsługi odradzał, bo pod lekką przykrywką mnóstwo kamieni. Rezygnujemy. Pokręciliśmy się tam trochę, zebrali do kupy z Torresem, jego żonką i Piotrem, a następnie zaliczyliśmy tradycyjny browar na Kosodrevinie. Pogoda tego dnia była bardzo zmienna. Chwilami mgła schodziła dość nisko, ale zdarzały się chwile ze słońcem. Czasem coś tam padało, innym razem prawdziwa śnieżna zawierucha, żeby ponownie się przejaśniło i zaświeciło słoneczko. Taki urok tej góry. Torres z ekipą pośmigali do ok. 13, my z Krzyśkiem jeździliśmy do zamknięcia. Ostatnie przejście przez bramki 15.27 Warunki śniegowe super* , to też nie chciało się kończyć. Ale Słowacy pozbierali zabawki i pozostało nam zjechać do samochodów. Wypompowałem się nieźle. Dzień bardzo udany i nie żałuję wczesnej pobudki, choć w drodze powrotnej zaczęły mi się kleić oczy... Zmęczenie i brak snu wyraźnie odczułem. Dzięki wszystkim za miłe towarzystwo i super zabawę! Do zobaczenia na majówce! Na koniec filmik... taki specjalny... Pozdrawiam, Johnny17 punktów
-
7 punktów
-
Dzisiaj odbyła się pierwsza w tym roku edycja zawodów rowerowych enduro na ścieżkach z Koziej Góry i Łysej Góry w Bielsku-Białej. Do zaliczenia były cztery wyjazdy na szczyty i cztery zjazdy (3 x Kozia, 1 x Łysa) Ja nie startowałem, ale Marcin owszem. Żył zawodami już od wielu dni. Pogoda była bardziej zimowa niż wiosenna. Rano śnieżyca, a potem na zmianę śnieg ze słońcem. Na śnieżkach totalne błoto. Wszyscy riderzy wyglądali jak wyciągnięci z bagna. Zmarznięci, przemoknięci, ale szczęśliwi. Dziewczyny startowały na tych samych trasach bez żadnej taryfy ulgowej. Piękne zawody dla prawdziwych twardzielek i twardzieli.6 punktów
-
Nie mam siły na pisanie jakiegoś dłuższego elaboratu , ale tak w skrócie : W piątek byłem z Gregorem na Chopoku szukając powderu , ale po dzisiejszej wizycie w Tatrach Zachodnich , mogę tylko stwierdzić , że w Niskich Tatrach nie ma śniegu . Generalnie eksplorowaliśmy okolice Zabratu od strony doliny Latanej . Śniegu po pachy ,a nawet więcej , a ten śnieg to prawdziwy PURE DEEP POWDER . Co tu dużo gadać .Najlepszy śniegowo dzień odkąd bawię się w skitury .Poniżej zdjęcia moje i Nurka , a kolega Filip może zmontuje jakiś filmik , to również dołączę .6 punktów
-
Nie udało dzisiaj spotkać się z ekipą Torresa, najpierw się mijaliśmy a później uziemiła nas na Kosodrevinie awaria. Ale przecież to nie koniec sezonu Sypało, sypało, wiało, wiało i nic nie widziało... Jedynie po godz 13 przejaśnienia ze słońcem które trwały z 40minut. Robią się piękne warunki na majówkę, jak nie przedłużą sezonu do 7 maja to będą z nich osły... Biela Put o 14:206 punktów
-
Pozdrawiam, już z domku. W piątek niestety o wyjściu na stok nie było mowy, na spotkanie towarzyskie w takich okolicznościach też się nie odważyłam, żal było - oczywiście, ale trudno, co zrobić. Po południu opuchlizna z twarzy trochę zeszła i poczułam się nieco lepiej, więc postanowiłam chociaż przejść się w góry na jakąś niezbyt forsowną wycieczkę, bo szkoda mi było takiej pięknej pogody. Uzbrojona w i podjechałam busem nad Lago di Livigno i obrałam kurs na szlak pieszo-rowerowy do Val Alpisella. Generalnie Livigno oprócz kilometrów tras narciarskich oferuje fajne trasy rowerowe, od płaskich i ulgowych, np. wzdłuż potoku Spöl, płynącego przez miasteczko, poprzez różne szlaki mtb, aż po różne warianty jazdy terenowej. Jedną z nich jest właśnie dolina Alpisella - najpierw szeroka szutrówka prowadzi brzegiem jeziora do schroniska Ristoro Val Alpisella. W jeziorze obecnie prawie nie ma wody, więc jego pusta niecka otoczona surowymi górami wygląda trochę jak krajobraz księżycowy. Trochę wody jest przy samej zaporze (zdjęcie z soboty rano). Schronisko jeszcze nieczynne, ale ktoś się tam już w środku krzątał, pewnie robili porządki przed sezonem letnim. Powyżej schroniska szutrówka zwęża się i pnie kilkoma ostrymi zakosami w górę, żeby następnie poprowadzić wąską półką, wysoko nad doliną potoku Alpisella - bardzo malowniczo. Dotarłam do miejsca zaznaczonego na mapie gwiazdką, bo powyżej zaczynał się już śnieg. Po powrocie do Livigno kupiłam sobie jeszcze na pocieszenie buteleczkę ulubionych perfum i tak to skończył się mój urlop. Mam nadzieję, Zbyszku, że dalsza część Waszego nartowania będzie równie udana, jak początek. Pisz, jak tam Ci czas mija. Pozdrawiam serdecznie. Może następnym razem ... Jutro idę do chirurga, ale myślę, że nos cały i skończyło się na siniakach, zadrapaniach i porządnym potłuczeniu. Całe szczęście, że miałam kask, gogle, kominiarkę i chustkę, bo pewnie byłoby gorzej.5 punktów
-
Wyciągi stanęły bo ... zabrakło "prądu" . Ściągali na awaryjnym krzesło na Lukovą potem kabiny z Kosodreviny i Funitiel. Wiosna ...hmm była tylko na parkingu na Biela Put jak przyjechaliśmy potem to raczej Spistbergen w zimowej szacie . Na początku był lekki wiatr i lekko prószyło a potem to poszło....W pewnym momencie to wiało konkretnie nawet na Prehybie. Najlepsze warunki śniegowe były na Południu ale widoczność chu...steczkowa. @johnny_narciarz przy pierwszym zjeździe było jakieś 20-30 cm świeżego śniegu - dzisiaj twoje narty były by super ...tylko ta widoczność Dokładnie . To białe g...o prześladowało nas przez całą drogę ... Pod Tesco stanąłem na 5 min i oczywiście kiedy pakowałem zakupy to q...va znów zamieć stulecia i pół bagażnika śniegu Pozdr.Torres. P.S- o awarii to może coś @pawelb91 napisze bo on się ewakuował z Południa(Kosodreviny). My w tym czasie ćwiczyliśmy jazdę na 1 narcie na Biela Put . Moje dzisiejsze EKG to zawał na Chopku P.S.2- @johnny_narciarz może nawet tak nie wiało jak ładowało białym . Powiem tak na szczycie nawet była cisza wg. normy Chopka ale było tak że na Lukovej wiało ze 20 m/s i jeszcze waliło białym - Spisbergen4 punkty
-
Wczoraj trasy Livigno zupełnie puste,więc można było pojeździć szybciej.Oglądałem selezioni regionali dla Lombardii-po naszemu egzamin instruktorski.Spore towarzystwo jechało gigant z czasem wzorcowym,potem śmig i skręt cięty na nienagannej,betonowej ścianie.Pewnie trochę te idealne warunki spowodowały,że odebrałem poziom jako wysoki i bardzo wyrównany.Z pewnym zdziwieniem usłyszałem na krzesełku,że prawdopodobnie zda ok.25% a 75% nie...Wszyscy,których oglądałem jeździli technikę na nasze 8-10. Nie wiem,czemu nie wymagali od nich łuków z pługu,może uznali ewolucję za zbyt trudną i niebezpieczną? Dziś wreszcie ustawili gigant dla publiki na Carosello,więc była okazja się pokatować. Zwróciłem uwagę na damę ,jeżdżąca na sąsiednim pólku,która radziła sobie wyjątkowo dobrze na gigancie i obsługiwało ją z 10 osób.Od paru lat co roku spotykałem ją na Gardenissimie,gdzie też wyjątkowo dobrze sobie radziła,zjeżdżając niewiele wolniej niż ostatni mężczyźni z PŚ.W tym roku Ilki Stuhec nie było w Val Gardenie,więc gdy trafiłem na nią na krzesełku,zapytałem dlaczego odpuściła imprezę,która jej bardzo leżała. Poskarżyła się,że w tym sezonie od kiedy skończył się PŚ,nie ma już czasu na narty,tylko sponsorzy ganiali ją z eventu na event...4 punkty
-
Haha... Super no ale warunki były przecież dobre Szkoda że nie zostaliście z Krzyśkiem na dzisiaj to zobaczyłbyś wiosnę .... Była tak że nawet wyciągi stanęły.... A jak się pakowaliśmy na Biela Put to przy przebieraniu butów do bagażnika zapakowało mi się z 200 litrów śniegu4 punkty
-
Dziękuję Wszystkim za super życzenia W szczególności za te dotyczące zdrowia... ...niestety po zrobieniu rezonansu magnetycznego wyszło co mam z tym "puszczającym" kolanem. Okazało się mianowicie, że bardzo długo jeździłem bez ACLa i z rozwaloną łękotką... Cóż? Ta jazda nawet mi chyba nieźle szła Człowiek się starzeje - trzeba będzie w końcu się "połatać"...a nim to nastąpi kuruję się po przed ostatnim upadku w Alpe di Siusi. Rowerek delikatnie, delikatne ćwiczenia wzmacniające mięśnie i ostrożność w codziennym poruszaniu się. Jestem twardy i dam radę Pierwsze konsultacje zrobione...i jeśli inne konsultacje będą sprzyjające, to mam nadzieję, że przyszły sezon jeszcze pojeżdżę a na stół trafię po marcowym wyjeździe za rok. Ostatnio mało mnie w sieci - roboty po pachy, czasu nie ma - trzeba kasiorę zarabiać kiedyś Fotek, wypraw nie robię szczególnych, to i relacji nie wstawiam. Ostatnie zabawy z aparatem w Wielkanoc u Dziadków Poniżej kilka mazowieckich klimatów: Nizinne krajobrazy... Ganiam, ganiam bociana, a ten nic nie chce przynieść Fura wujka od lat stoi za stodołą... ...piękne auto - szkoda, że już w stanie rozkładu. Kwitnące Magnolie: Wiosna! W lesie pierwsze zielone listki... ...i Zawilce: Pozdrowienia z mazowieckiej wioski: I jeszcze raz dziękuję! marboru4 punkty
-
No i doszliśmy do momentu w którym możemy umieścić tytuł i napisy "filmu" co go oglądacie. Czyli skitury w Norwegii właśnie się rozpoczynają. Na początek zestawienie naszych wycieczek Dzień turowy 1,2 jest za nami. Dzisiaj będzie 3. Stoimy w Lyngseidet w luksusowym porcie (bo jest kibelek, gorący prysznic i prąd) nawet nie kosztuje to zbyt dużo (około 100 zł/dzień za łódkę), miejscowość jak na "polarne" warunki - kurort. Aby założyć deski trzeba przejść dobre 200 m. Naszym celem jest .... (wstawią koledzy bo coś mi się norweskie nazwy nie trzymają) górujący pięknie nad okolicą. Dzień jest bardzo zmienny, chmury galopują ale od czasu do czasu są takie urokliwe prześwity I góra prezentuje się wtedy nad wyraz urokliwie. I tak sobie idziemy, raz słońce, raz śnieg Jak widzicie piętro lasu dawno za nami, hale też już minęliśmy i kopuła szczytowa już blisko. Pięknie widać stąd Lyngseidet. Jest nawet... no właśnie co dostrzegą Wasze wprawne oczy? Zasuwamy całkiem konkretnie (fota od Mariusza) Pogoda coraz bardziej dochodzi do wniosku, że nie lubi narciarzy Ale nikt nie ma się zamiaru poddawać I wreszcie wychodzimy na grań (fota od Mariusza) W drugą stronę jest tak i szerszy plan Jesteśmy na niższym wierzchołku - zamierzamy zjechać stąd efektownym żlebem (powyżej chyba ten z prawej). Przepinka w śnieżycy ale jest widoczność. Chowam aparat do plecaka bo zaraz zacznie się to co tygryski lubią najbardziej - jazda. Wskakujemy po kolei do żlebu. Fota znów od Mariusza. Początek jest lekko stresujący bo stromo, widoczność też nie najlepsza. Ale dalej jest cudownie bo mieciutko! Nasz kapitan (co został wyraźnie w tyle) ma troszkę mniej szczęścia, dociera na górę we mgle, która za chwilę natarła. Idzie więc na właściwy wierzchołek licząc, że się przejaśni. Ale nic z tego - zjeżdża w mleku. Czyli bez przyjemności. My ten czas załamania pogody wykorzystujemy na powtórną wycieczkę na górę (widzicie to na trakach) a na drugi zjazd znów mamy oczy! Jest naprawdę nieźle. Zjazd jest komfortowy do końca bo przez las prowadzi "przecinka", która wygląda dosłownie jak trasa narciarska. Zjeżdżamy po bandach śnieżnych przy drodze do IT i ostatnie w świetnych humorach dajemy z buta. I to jest bez wątpienia najlepszy (kolejny) dzień w Norwegii. Pozdro Wiesiek4 punkty
-
na Rochaczach bajecznie. info z kasy: nie skończyli jeszcze sezonu i działają dalej Wysłane z mojego SM-G920F przy użyciu Tapatalka3 punkty
-
Dokładnie a gdzie są Skolnity ? Jedno krzesło ale prawdziwe dwie trasy. Nie to co w BSA. Nie mieli pseudo 3 metrow sniegu ale mogli jezdzic dlugo. Gdyby tylko ludzie dopisali. Szkoda ze nie posiadaja takiej kasy na promocje bo to zdecydowanie świetny ośroderk. Jeżeli chodzi o cena/jakość to biją na głowę BSA !!!!!3 punkty
-
Szczyt to Kavringtinden (1200m). Dwa zjazdy więc wyszło 1600m w górę. W czasie podejścia padał śnieg i w górnej części jeździliśmy w puchu. Najlepsze zjazdy jednak jeszcze przed nami3 punkty
-
Ten wygrywa wybory kto liczy głosy. W tym przypadku to; ustalił zasady, zorganizował wybory i policzył glosy. Wzorce jednak skądś wzięto, nieprawdaż? Co ten ranking jest warty, każdy niech sobie odpowie.3 punkty
-
Nie chcemy Ci przykrości sprawiać Na serio to bylo duzo mgly duzo wiatru i sporo sniegu, ale pomimo to ja świetnie sie bawiłem az do zamknięcia wyciągów. Na szczycie znow mozna sie bylo poczuc jak w srodku zimy i bardzo mi to odpowiadalo. A ze dla Ciebie im gorzej tym lepiej to żałuj3 punkty
-
@pawelb91 Oczywiście że to nie koniec sezonu . Dzisiaj się trochę porąbało ...ale warunki zmieniały się expresowo. Już rozpocząłem poszukiwanie Volkl Mantra . Pozdr.Torres2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Cześć! Za namową jeżdżącej przyjaciółki, swoją przygodę z nartami zaczęłam w sezonie 2003/2004, jako 11-letni podlotek. Na stoku towarzyszył mi mój tato, który takim całkiem debiutantem nie był, bo za łebka zjeżdżał z górki w parku na drewnianych dechach. Mama nie jeździła - była wiernym kibicem, czekającym na nas z termosem pod stokiem W pewnym momencie zaopatrzyliśmy się z tatą w swój własny sprzęt, na giełdzie, kupując w sumie co popadnie. Wydaje mi się, że m.in. źle dobrany i nieserwisowany (!) sprzęt był przyczyną moich lęków i braku postępów, a w przypadku taty - upadku, który za sobą poniósł kontuzję barku i ostatecznie rezygnację z narciarstwa po 2-3 sezonach. Wraz z tatą, przestałam jeździć i ja. Jednak gdzieś tam w głębi duszy tęskniłam i gdy tylko usamodzielniłam się finansowo, postanowiłam wrócić... po 9 latach I tak się bujam trzeci sezon (no, jeśli mam być szczera, to drugi, bo w zeszłym byłam tylko raz). Nie jeżdżę zbyt często z tego względu, że ograniczają mnie studia - uczę się zaocznie na "magisterce". Na szczęście to już ostatni semestr, więc od przyszłego sezonu będę miała przynajmniej weekendy do dyspozycji A tak w ogóle, to jestem Magda, mam 24 lata i mieszkam we Wrocławiu1 punkt
-
Byłem chyba 3 albo 4 kwietnia (to był piątek), było 295 cm według ich komunikatu. Specjalnie czekałem na odpowiednia pogodę! Te 330 (dokładnie 335 cm) było kilka dni wcześniej. Niestety mało się nacieszyłem, bo oprócz mnie mnóstwo ludzi przyjechało... Aż za dużo! Ale i tak dobrze wspominam.1 punkt
-
errata ...miało być oczywiście Spitsbergen Sorry ale tak to jest jak się na szybko pisze a jeszcze z telefonu to niech to szlag ... Pozdr.Torres1 punkt
-
82 miejsce na 149, którzy ukończyli. Wyniki: http://orientharper.pl/?page=competition&action=competition&id=173 Zapisało się ponad 220 zawodników. Nie wiem ilu stanęło na starcie, ale na liście wyników nie ma ani jednej dyskwalifikacji więc wygląda na to, że wszyscy którzy wystartowali to ukończyli zawody. Marcin jest całkowitym amatorem, nie był jeszcze na żadnym szkoleniu, nie należy do żadnego teamu. Czołówka krajowa to tak na prawdę kilkunastu zawodników, którzy jeżdżą na wszystkie zawody w PL. Marcin po kontuzji jechał jak twierdził "bez spiny" i na luzie. Dzisiaj opony miały kluczowe znaczenie, a niestety dobre błotne gumy (i nie tylko błotne) to wydatek ponad 200 PLN za sztukę i amatorzy raczej jeżdżą na uniwersalnych.1 punkt
-
1 punkt
-
i znów to co w głowie wydawało sie super w rzeczywistości takie jest Gratuluje świetny film1 punkt
-
Jest w jakimś ośrodku tak niebezpieczny i wąski dojazd do dolnego peronu jak w Biłej (BSA) ? Nie dość, że wąsko, to jeszcze jedno miejsce spełnia trzy funkcje - dojazd do "peronu" dolnego, narciarze kończący i zaczynający jazdę też muszą się tam wpinać i wypinać z wiązań. No i wizerunkowy dramat - popękane i nieudolnie "naprawione" (mata szklana + żywica poliestrowa) "bubliny".1 punkt
-
1 punkt
-
A skad wiesz gdzie sprawdzam???Wyobraz sobie ze nie z TwojejPogody to napisalem tylko stad...a juz dokladnie nie dociekalem czy na poludniowych krancach Malopolski czy Slaska bedzie najcieplej...i snieg z deszczem moze popadac i ponizej tysiaca:D a co do KW to obecnie tyle napadalo ze trawers dla narciarzy ponad Cicha jest nie zrobiony i tylko przez kopule szczyt.jest przejscie na Goryczke Widzialem na kamerce ze dzwon ma jeszcze galanty zapas(tzn nie zasypalo go totalnie),a pamietam 2009 to prawie nie bylo go widac...330cm wtedy bylo ok:-)Musialo mniej wiac i jeszcze bardziej padac:-))1 punkt
-
Ja pierwszego dnia, Ty prawie ostatniego, szczesciaro! A pisałem uważać! !! Mam nadzieje, ze nic poważnego i za dzień, dwa , znaku nie będzie.1 punkt
-
1 punkt
-
Ratraka tam jednak nie zauważyliśmy (tzn śladów jego działalności) ale orczyk był. Rano to nie kręciło. A później nie wiem. Pozdro Wiesiek1 punkt
-
1 punkt
-
Zdrowia, pieniędzy i nart! Tysięcy km na rowerze, tyle samo na nartach i tylko trochę mniej kajakiem1 punkt
-
1 punkt
-
Wszystkiego Najlepszego[emoji322] i zdrówka przede wszystkim [emoji961] Pozdrawiam Paweł1 punkt
-
1 punkt
-
Mariusz, zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia! Oby nigdy więcej żadnych kontuzji! Realizacji marzeń narciarskich i tych życiowych.1 punkt
-
Ja też jestem w Livigno,zwabiony prognozą i chęcią poznania koleżanki z forum.Ta niestety zasłoniła się brakami urody po bliskim kontakcie buzią z lodowym sztruksem.Nie wiem,czy wierzyć,bo żadna ze znanych mi osób po takim kontakcie nie wzdrygała się przed odsłonieniem oblicza. Livigno przywitało nas ,mocnym porannym mrozem wczoraj,dziś już tylko zimna noc i nienaganne warunki w dzień,dużo lepsze,niż 3 tygodnie temu,gdy tu zaglądnąłem w czasie fali upałów.Rano chodziły armaty,na trasach i w centrum-tu pewnie pod kątem jakiegoś eventu usypywano góry śniegu. Miasto zdominowane przez Polaków,w czym zasługa taniego alkoholu i freeski-sąsiedzi kupili 7 dni w apartamencie z karnetem za 120 euro. W obliczu wyboru jednej z 3 możliwości spędzenia paru dni na nartach w tym czasie-Kasprowy z zawodami o puchar PKL,Ischgl z kolegą z forum od sobotyi Livigno z zaprzyjaźnionym małżeństwem od piątku-wybrałem chyba optymalnie,głównie ze względu na prognozę.Jedynym minusem brak chęci integracji ze strony koleżanki forumowej...1 punkt
-
1 punkt
-
Wszystkiego najlepszego - by Twe chore kolana pozwoliły Ci jak najdłużej jeździć w rózne strony świata a nam cieszyć się filmowymi relacjami z tych wojaży. Swoją drogą masz urodziny w dniu urodzin najbardziej obecnie znanego Polaka - tylko On dziś 60-te obchodzi1 punkt
-
Mam nadzieję że uda wam się dojechać. Dzisiaj warunki śniegowe ok tylko widoczność na górze taka sobie. Ale Piotrek zalaczyl echolokator i jakoś było ☺. Dzisiaj był @johnny i @christof także pojezdzilismy w dobrym towarzystwie. Pit - stop na kawę i bazanta ☺. Pozdr. Torres1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Sto lat! Przynajmniej sto dni rocznie na nartach! Zdrowia, szczęścia, powodzenia!1 punkt
-
1 punkt
-
Sprytny Kamil dorzucę jedną fotkę z dnia rejsowego, w tle skaliste zbocza po drugiej stronie fjordu, niż nasz port Lyngseidet, dodam w kontekście obecnego powder day, że w tym jednym dniu Norwegowie ogłosili 4 lawinową ... z powodu deszczu, padało tak do wysokości 200-300m, nasiąknięte strome zbocza były zagrożone, tak że dobrze nam się złożyło, że mogliśmy ten dzień wykorzystać na długie przemieszczenie się, na drugi dzień spadło do 3-ki a później 2-ka ta wioska to był prawdziwy wypas, informacja turystyczna, pensjonaty, poczta, market czynny do 23:00, kościół, wypożczyalnia skuterów, oświetlone trasy biegowe, i to wszystko za kołem podbiegunowym1 punkt
-
Ponieważ nie mogłam zapisać edycji poprzedniego posta, to jeszcze raz: Mottolino trzyma się dzielnie, jest więcej śniegu i warunki o niebo lepsze niż na Carosello - nawet na trasie do Teoli i do dolnej stacji gondoli. Zdjęcie nr jeden jest wczoraj, z widokiem ze Spondy. Wczoraj jedynie stoki przy wyciągu do Trepalle już ok. 10.00 były miękkie i zmuldzone, a do tego licznie uczęszczane przez szkółki. Dziś rano postanowiliśmy wrócić na Carosello i objechać jeszcze kilka nie zwiedzonych tras. Niestety ledwie wjechaliśmy na stację pośrednią gondoli, zamknięto górny odcinek z powodu porywistego wiatru. Gondole co chwila stawały, ruszały w ślimaczym tempie i znów stawały. Tak więc, Zbyszku, niestety nie dotarłam na Federię. Chcieliśmy krzesełkami przetransferować się na Tagliede i Costaccię - udało się wjechać tylko na Blessacię I w przeszywającym, lodowatym wietrze i zamknięto całą górę - wszystkie krzesełka oraz wkrótce Carosello 3000 na całej długości. Zjechaliśmy jeszcze na dół i skibusem pojechaliśmy na Tagliede-Costaccię, przejechać się trasami wzdłuż gondoli do doliny. Trasy oblodzone, ale jeszcze w miarę, na dole już jednak liczne przetarcia, dziury i kamole. Trochę nam się znudziło jeździć w kółko, więc przenieśliśmy się znów na Mottolino. Przy okazji odkryliśmy bardzo fajną knajpkę przy dolnej stacji gondolki - bardzo polecam. Nazywa się Golloseria Galli, jedzonko pyszne i jak domowe u włoskiej mammy, a ceny przystępne. Na pewno tam jeszcze zajrzymy . Ludzi mało w porównaniu z dniem wczorajszym. Bardzo wiele osób porezygnowało z powodu wiatru i wróciło do domu. Ich strata, bo warunki były rewelacyjne! Drugie zdjęcie to traska do Trepalle, która wczoraj była zatłoczona i zmuldzona, a dziś - sami popatrzcie jak wyglądała ok. 14.00! Cud-miód! W snowparku uwija się kopara i usypuje jakąś gigantyczną skocznię. Śnieg na stokach jak w styczniu, do 17.00 - twardo, a wierzchem świeży puszek, jedynie czarna trasa do Teoli bardzo oblodzona. Niestety z powodu wiatru po południu zamknięto krzesełka na Monte della Neve, ale i tak pozostałe puściutkie i fantastyczne trasy wynagradzały nam poranny falstart. No i krajobrazy na Mottolino bardziej urozmaicone - trochę stoków w lesie, trochę odsłoniętych na grani, trasy o zróżnicowanym nachyleniu, niektóre długie i pozakręcane, jakiś tunelik pod drogą. Fajnie. Do końca dnia nad Carosello kłębiły się czarne chmury i zadymki, a my sobie jeździliśmy w mroźnym słoneczku. Czegóż więcej potrzeba do szczęścia?! Pozdrawiam w zimowym outficie !1 punkt







