Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 14 Październik 2026
-
Rok
14 Październik 2025 - 14 Październik 2026
-
Miesiąc
14 Wrzesień 2026 - 14 Październik 2026
-
Tydzień
7 Październik 2026 - 14 Październik 2026
-
Dzisiaj
14 Październik 2026
-
Wprowadź datę
24.01.2018 - 24.01.2018
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 24.01.2018 uwzględniając wszystkie działy
-
Wisła -Skolnity. 22i23.01.18.W poniedziałek piękna pogoda (-5 do -2C) i warunki bardzo dobre, jak na bieżącą zimę, czyli bez przetarć , kamieni i większych placków lodowych.. Jazdę trochę utrudniały pracujące armatki . Ludzi dosyć mało, bez kolejek. Wtorek pochmurno (-4 do 0C). Od poniedziałku armatki naprodukowały sporo śniegu i pracowały cały czas dopóki temperatura pozwalała. Jazda jak w czasie opadów śniegu, czyli czasami śniegiem po goglach ,ale ogólnie dobrze ,a na trasie luz. W dzień ceny mają dosyć wysokie bo za 4 godziny , za jazdę na jednej czynnej trasie trzeba zapłacić 65 zł. Mnie wychodzi 52 zł bo za 4*4godz, na wiślańskim skipassie zapłaciłem 208zl. Biorąc pod uwagę przebieg tegorocznej zimy bardzo udane rozpoczęcie sezonu ,chociaż przez 8 godzin ,,katowałem'' jedną trasę o długości 1km.Wolę luz na jednej trasie od tłumu na kilku jak to obecnie ma miejsce w szczyrkowskim resorcie. Szczyrk nie ma karnetów na 4 godziny i dopóki tego nie wprowadzi to będę tam w sezonie raz. W poprzednich latach bywałem w SON 3-7 razy i jeździłem na karnecie punktowym za 50-60 zł. (4-5godzin bez pośpiechu) Tej opcji chyba tez już nie ma. Dojazd bardzo dobry jak na narciarza bez auta. I tak: autobus MZK Tychy nr 82 sprzed domu w Rudzie śl. -Halemba o7:00 w Tychach dworzec PKP jest o godz. 07:40. Pociąg K.S. o 08:04 z Tychósw w Wiśle Uzdrowisko jest o 09:57. Później spacer do S.N. Skolnity. Pod dolną stację kolejki zajmuje 15 minut. Nartowanie 10:30-14:30 Od dworca PKP S.N. Skolnity jest oddalona o około 800m i żaden dodatkowy przystanek nie jest tam potrzebny. Uważam ,ze również skibus wożący narciarzy z parkingu pod dolna stację to rozbestwianie narciarzy. Korzystałem z niego tylko jak byłem z córkami na nartach bo młodzież teraz jest bardzo wygodna Droga powrotna. 15:20 busik ( firma Bus brothers) kursujący regularnie według rozkładu. W Mikołowie godz. 17:00 Z Mikołowa autobus 82 godz.17:17 ,w domu (Halemba) o 17:50 ,czyli 2,5 godziny w jedną stronę . Do Wisły jechałem w towarzystwie narciarza z Katowic. Też bez auta i też narzekał na nowe porządki w SONie (SMR) ,szczególnie na nowe taryfy i brak karnetów godzinowych. To tyle. Teraz to mnie martwi nadmiar śniegu w Tyrolu gdzie mam jechać z początku marca (lawiny, możliwe duże roztopy i nawet powodzie). Może trochę panikuję. Pozdrawiam Wszystkich.25 punktów
-
Lady w Ladis Cz. 2 Nie mogło się obyć bez wspinaczki na kolejne spotkane przez nas krzesło. Szybko przesiadamy się... na inne krzesło - szybkie i wieloosobowe. Katujemy wszystkie warianty czerwone i czarne wokół niego. No i może to nudne, znowu filmujemy jazdę. By coś fajnego sklecić potrzebuje sporo materiału. Widoczek na te trasy: Po prawej stronie ustawiony gigant równoległy, niestety spora kolejka i rezygnujemy z tej zabawy. Dzień jest piękny, a my zadowoleni. Czego chcieć więcej? Zjazdu na sam dół długości ok 8 kilometrów? Proszę: Kończymy powoli dzień... Zjeżdżamy do Ladis...i na koniec, powtórka naszej, "domowej" niebieskiej. Kolano zaczyna boleć w pachwinie i to jest znak, by kończyć. Wredny stabilizator, nieźle już, przez te 4 dni mnie starł. Kończymy dzień z wynikiem na Endomondo ok 73 km. ...no i Lady żegna Ladis oraz całe Serfaus Fiss Ladis. Jutro przenosimy się na inny ośrodek. Jeszcze nie wiemy gdzie? Koniec części 2 i czwartego dnia w Tyrolu.22 punktów
-
Nim zacznę relację, to odpowiem @Aressi - narty zabezpieczone przeworzone są w środku auta. A dzisiejszy dzień, cóż? Było pięknie! Ponieważ sporo fotek, to relację podzielę na dwie części. Cz. 1. Lady w Ladis. Dzień zaczęliśmy jak zwykle wyjeżdżając żółtą gondolą do stacji pośredniej, a potem zjazd krótką niebieską do czerwonego wyciągu w Fiss. Warunki z rana? Choć była spora kolejka, to szybko zjawiamy się na górze. Dzisiaj było w planach kręcenie video, więc szybko znaleźliśmy odpowiednią trasę. Taką oto czarnulkę: Tu kilka zjazdów, a potem sesja foto w punktach widokowych. Ot jakaś lustrzana kostka... No i całkiem fajny tarasik Trochę wygłupów na śniegu... ...i potem zaliczamy pożądnego czarnucha z drugiej strony. Co tu dużo gadać? Zjazd świetny! Równy, naturalny śnieg, to i narta oddała szkoda, że GSek nie mam do takich warunków. Z dołu, dolna część trasy, wygląda tak: Kolejne kręcenie filmików, tym razem w słońcu, na trasach w Fiss. Później ponowny przerzut do Ladis - tamtejsze stoki najbardziej przypadły nam do gustu. Może, to nudne, ale raz za razem powtarzamy kolejne górki i łapiemy kolejne ujęcia kamerą. Robimy przerwę na lunch. Koniec części 114 punktów
-
Dzisiaj Czantoria od 8 do 11, rano warunki super (jak na standardy Czantorii), ok 10 było już sporo odsypów, na dole dużo miękkiego śniegu. Patrząc na prognozy pogody, to jak ktoś chce tam pojeździć to radzę się spieszyć. Jeśli ktoś ma nowe narty i boli każda rysa to nie polecam, bo miejscami minerały były (obsługa odgrodziła kilka takich miejsc na trasie). Ludzi rano mało, a jak kończyłem o 11 to parking był pełny, ale tłumów na trasie nie było.14 punktów
-
13 punktów
-
11 punktów
-
U mnie dzisiaj ponownie wieczorna jazda Padło na Cieńków w Wiśle. Nie byłem tam chyba z 10 lat więc byłem ciekaw co się zmieniło. Karnet wieczorny 17-21 za 40 pln więc zaryzykowałem. Zjawiłem się zaraz po 17 czyli po ratrakowaniu. Dostępna jedna oświetlona czerwona trasa. Wg mnie ten czerwony kolor jest grubo na wyrost Na początku jest "ścianka", którą się robi w kilku skrętach a potem do końca spore wypłaszczenie no ale wiadomo ...marketing Co do warunków to przez pierwszą godzinę było na całej długości gładko i szybko . Po godzinie "ścianka" się degraduje bo jest zbyt wąska ale dół jest ok. Niestety na dolnym szerokim odcinku jest talerzyk, z którego korzystają dzieci i wysypują się na stok co oznacza , że trzeba naprawdę bardzo uważać co oceniam jako główny minus (a nawet zagrożenie) wieczornej jazdy w tym miejscu. Byłem świadkiem kilku niefajnych stłuczek. Nie wiem jak jest w trakcie dnia bo oceniam tyko tą jedną trasę dostępną wieczorem. Ludzi było mało i brak kolejek do wyciągu. Pozdrawiam Bolec11 punktów
-
9 punktów
-
Zapewne większość z Was zauważyła medialną burzę wokół powołania zawodnika na Igrzyska Olimpijskie. Pozwolę sobie na zamieszczenie tutaj listu, jaki wystosował Adam Chrapek - pominięty w tej burzy - zawodnik do władz PZN-u. Żeby naświetlić sprawę tym mniej zorientowanym w temacie, pozwólcie, że opatrzę to komentarzem (niestety jestem emocjonalnie dość mocno zaangażowany w sprawę, będzie tam też lekka prywata - wybaczcie). Mam nadzieję, że może ktoś z Was nie mających dostępu do niektórych informacji dzięki temu zrozumie, o co chodzi w całym tym zamieszaniu z brakiem powołania zawodnika reprezentującego Polskę w narciarstwie alpejskim na Igrzyskach Olimpijskich. Nie ma jasnych, sprecyzowanych kryteriów dotyczących wytypowania reprezentanta na Igrzyska. Teoretycznie w tym sezonie wyniki sportowe przemawiają za fajnym chłopakiem, który od wielu lat ostro szarpie pomimo braku wsparcia ze strony PZN. Michał Kłusak, bo o nim mowa od dłuższego czasu startuje w zjeździe i skupia się głównie na tej dyscyplinie. Zrobił duży postęp i w obecnym prezentuje równą formę. Rozpatrywany jest także Michał Jasiczek - bardzo dobry slalomista lecz przy okazji postać bardzo kontrowersyjna. Pojawienie się tego zawodnika w kontekście wyjazdu na Igrzyska jest bardzo zaskakujące. Wreszcie - tu sprawa w moim przypadku nosi także znamiona osobiste - jest Adam Chrapek. Facet nie robi wokół siebie medialnego szumu, tylko jeździ. Jeździ za własne środki, robi to jak najlepiej potrafi i są tego wymierne efekty. Jest bezapelacyjnie najbardziej wszechstronnym zawodnikiem w Polsce. Może zjechać w każdej konkurencji. Równocześnie jest najlepszym polskim gigancistą. Dla przykładu: Michał Jasiczek pojedzie tylko slalom, Michał Kłusak pojedzie zjazd i supergigant, Adam pojedzie slalom, gigant, supergigant i kombinacje, a jeśli trzeba będzie to i zjazd zjedzie. Czy Chrapek zjechałby zjazd lepiej niż Kłusak? Nie. Czy Chrapek zjechałby lepiej supergiganta niż Kłusak? Ciężko stwierdzić. W tym roku w Nor-Am Cup, czyli zawody, które można by porównać do Pucharu Europy Adam miał lepszy wynik niż Michał w Pucharze Europy, ale takie porównywanie nie jest wymierne. Obecnie najlepsze pkt w supergigancie ma Michał Kłusak - 25,26 pkt. W zeszłym roku Chrapek miał w supergigancie najlepsze punkty w Polsce - 24,22 pkt (im mniej, tym lepiej). Który z nich byłby lepszy w tej konkurencji nie wiem, musieliby się zmierzyć na tej samej trasie, na tych samych zawodach. Być może w tym roku lepszy byłby Kłusak,bo jednak regularnie startuje w konkurencjach szybkościowych. Pozwolę sobie jednak nadmienić, że Chrapek studiujący obecnie w USA startował tam w pucharze kontynentalnym, w Pucharze Świata nie mógł startować z uwagi na ograniczoną liczbę (do 1) zawodników mogący reprezentować Polskę (do zawodów zgłoszony był Kłusak). Niemniej jednak Adam trenował w tym sezonie Super G - między innymi gościnnie z kadrą Szwajcarii i wyniki (oczywiście to treningi, a nie zawody) okazały się być niespodziewanie dobre!!! Czy jest w Polsce ktoś, kto mógłby wygrać z Chrapkiem w gigancie? Na ten moment na pewno nie. W minionym tygodniu zjechał życiowe wyniki. Jest w tej chwili absolutnie najlepszy w Polsce w tej konkurencji. Czy Chrapek byłby lepszy od Jasiczka w slalomie? Obiektywnie patrząc nie. Niemniej jednak slalomowa jazda Chrapka jest bardzo równa, pewna i szybka, co stawia go myślę na 3-4 miejscu w Polsce. Warto podkreślić jeszcze zaangażowanie Adama w przygotowania do sezonu olimpijskiego i nakłady - również finansowe - jakie na to ponosi. Z uwagi na fakt, że na stary w USA zgłoszony był inny zawodnik reprezentujący Polskę, żeby startować w zawodach PŚ oraz Pucharu Europy, Adam specjalnie przyleciał do Europy. Wystartował w bardzo trudnych zawodach w Adelboden zaliczając start w Pucharze Świata, dodatkowo miał startować w zawodach Pucharu Europy w Reiteralm w supergigancie razem z Michałem Kłusakiem. Niestety po przyjeździe Michała zawody wstrzymano i Adam nie miał możliwość wystartowania już w żadnych zawodach tej rangi w supergigancie. Nadmienię jeszcze, że dwa lata temu (przed wyjazdem do Stanów) Chrapek z dużą wówczas przewagą wygrał Mistrzostwa Polski w slalomie oraz slalomie gigancie (rozgrywano tylko te dwie konkurencje). Bulwersujący jest fakt, że w przypadku powołania zawodnika do reprezentowania kraju na Igrzyskach Olimpijskich nie ma jasnego kryterium wg nominuje się narciarza. Michała Kłusaka porównuje się z Michałem Jasiczkiem, a Chrapka, który mógłby być realnym kontrkandydatem dla Kłusaka się pomija. Jeśli mamy wysłać zawodnika najbardziej uniwersalnego, to powinien jechać Chrapek biorąc pod uwagę jego życiową formę oraz wszechstronność. Jeśli wyniki sportowe z tego sezonu - Kłusak. Jeśli na Igrzyska nie pojedzie mój przyjaciel i najbardziej wszechstronny polski alpejczyk - Adam Chrapek, który moim zdaniem powinien reprezentować nasz kraj, to chcę, żeby pojechał Kłusak - bardzo fajny chłopak, którego miałem przyjemność poznać, utalentowany narciarz, który wszystko poświęcił jednemu celowi: IO w Korei. Poniżej list Adama: Panie Apoloniuszu/Stanisławie, Zwracam się do Pana z zapytaniem czy jest jakiś odgórny powód z jakiego nie zostałem nawet uwzględniony jako potencjalny kandydat na zbliżające się Igrzyska PyeongChang 2018 ? Pozwoli Pan że wyjaśnię swoje stanowisko. Jestem daleki od twierdzenia, że moje wyniki plasują mnie na pozycji, która jasno wskazywałaby, że zasługuję na powołanie. Fakt, iż Michał Kłusak jest sklasyfikowany zdecydowanie wyżej nie ulega wątpliwości, jednak na jego miejsce rozpatrywana jest również kandydatura Michał Jasiczka. W takich okolicznościach chciałem zapytać dlaczego moje nazwisko nie zostało nawet wymienione w rozważaniach, komu przypadnie jedno dostępne miejsce. Biorąc pod uwagę dwie z trzech dyscyplin w których mam aktualne fis-punkty na liście olimpijskiej jestem sklasyfikowany wyżej niż Michał Jasiczek w dwóch konkurencjach w których On jest uwzględniany. Nie chodzi mi tutaj jednak o fakt przepychania się kto według jakiego rankingu powinien zostać powołany, tym bardziej iż kryteria, jak widzę, są dalekie od precyzyjnych. Jednakże of fakt, że przez cały okres przedolimpijski ciężko pracowałem z myślą o szansie udziału w IO 2018. Obecnie jestem w trakcie jednego z najlepszych, jeśli nie najlepszego sezonu w mojej karierze, moje uczciwie zdobyte wyniki w żaden sposób nie odbiegają od wyników które w ostatnim czasie osiągał Michała Jasiczek, a jednak z jakiegoś powodu, moje nazwisko nawet nie pada, kiedy wymienia się alpejczyków którzy walczą o powołanie. Myślę, że byłbym w stanie zaprezentować argumenty, które przemawiają za moją kandydaturą, jednak nie o to mi chodzi. Na czym najbardziej mi zależy, to na uwzględnieniu wszystkich potencjalnych kandydatów i na sprawiedliwej decyzji związku. Odniosłem jednak przykre wrażenie, że jeżeli nikt nie reprezentuje mnie w PZN-ie, moje wyniki nie mają już znaczenia. Chciałem zaznaczyć, że mimo iż reprezentuję zagraniczny klub to zawsze reprezentowałem i nadal reprezentują Polskę. I o tej reprezentacji pozwolę sobie uczynić jedną ostatnią lecz bolesną uwagę. Decyzja którą obecnie podejmujecie dotyczy Igrzysk Olimpijskich. Może nie mnie to mówić, szczególnie w Pana stronę, ale Igrzyska Olimpijskie to impreza takiej rangi, że wysyła się na nią zawodnika który ma szansę osiągnąć najlepszy wynik lub w obecnej sytuacji, zawodnika który jest najbardziej uniwersalny. Nikt z fanów narciarstwa alpejskiego, a mamy ich całkiem sporo, nie chce zasiadać przed telewizorem słysząc, że w danej konkurencji nikt nie reprezentuje Polski. Ostatecznie, o czym pewnie jest Pan świadomy, byłoby w polskim światku narciarskim przyjęte z dużym niesmakiem, jeżeli okazałoby się że Igrzyska też można kupić. Z poważaniem, Adam Chrapek.8 punktów
-
8 punktów
-
8 punktów
-
8 punktów
-
Pierwsze zawody nowego sezonu za nami, to głupio pisać w starym wątku. Sezon rozpocząłem w nowym nieznanym mi zimą miejscu - Krynica Zdrój. Mistrzostwa Małopolski. Okazało się, że jest tam kilka ośrodków narciarskich. Trafiamy początkowo na Słotwina Arena, a zawody są na Słotwina Ski. Odległość między ośrodkami to kilkadziesiąt metrów, ale karnety oczywiście kupować trzeba oddzielnie (jakie to polskie) Trasa na której postawiono gigant przyjemna, ma chyba homologację fis-owską. Na samej górze śnieżą dwie armatki. Warunki całkiem dobre. Ludzi jak na sobotę niezbyt dużo. Tłoku na trasie mimo ograniczenia powierzchni (zawody) też brak. Temperatura na małym minusie, śniegu dostateczna ilość. Nie ma kamieni, trasa twarda szybka, z miejscowymi oblodzeniami (śnieg głównie sztuczny). Do rozegrania zawodów warunki idealne. Nie dopisali tylko zawodnicy, a myślałem, że to będą najmocniejsze eliminacje wojewódzkie. Małopolska jawiła mi się jako najmocniejszy region w kraju, ale może wszyscy przerzucili się na skoki i biegi narciarskie. Dobrze, że przyjechał Zbyszek @[email protected], bo nie miałbym z kim rywalizować, a przejechaliśmy z Anią prawie 500 km. Jak większości wiadomo zawody przegrałem, jeszcze raz gratulacje dla Zbyszka. Family Cup tnie koszty i puchary dostają tylko lokalesi w ramach mistrzostw swoich województw. Ci którzy startują w Pucharze Polski dostają tylko dyplomy. Przez dziwny regulamin kilku zawodników może być na podium razem. Mimo przewagi nad trzecim zawodnikiem prawie 19 sekund, to razem jesteśmy na 2 miejscu. Jakbym wiedział, że będzie tak słaba obsada to darowałbym sobie te 500 km. Zawodów regionalnych jest 13, a do PP liczy się 6 najlepszych wyników. Natomiast duży plus to, że finały tej edycji też będą na Słotwina Ski i wiem już czego się spodziewać po trasie. Na pocieszenie załapałem się w drodze powrotnej na zawody o Puchar Burmistrza Andrychowa i Czarnego Gronia, a przede wszystkim truskawka na torcie i spotkanie i wspólna jazda w Rzykach z naszymi przyjaciółmi Izą i Maćkiem @johnny_narciarz. Tak więc reasumując odwołuję marudzenie, że słaba konkurencja i brak pucharu. Na początek sezonu dobrze zająć 2 miejsce. Żałuję tylko, że nie zostawiłem Head i sl rd w bagażniku, a nie zabrałem dłuższych nart na pierwsze zawody. Gratulacje dla Family Cup za najszybciej przeprowadzone zawody w jakich startowałem. Trochę fotek dzięki Ani: Zbyszek tak wyglądam na stoku - zapamiętaj!!! Pozdrawiam serdecznie i do następnych zawodów...7 punktów
-
7 punktów
-
Przed południem większość tras na Silvretcie była po ostatnich śnieżycach i lawinach albo w preparacji albo nieczynna, więc znów pojechaliśmy na Golm, szczególnie, że znajomi, z którymi przyjechaliśmy, nie byli tam w niedzielę z nami. Golm otwarte prawie w całości - oprócz Außergolmbahn i dwóch tras wzdłuż niej – niebieskiej 5 i czarnej 10 Diabolo. Diabolo to jeden z siedmiu „czarnych skorpionów” – najbardziej stromych zjazdów w Montafonie, o nachyleniu do 81 procent, samo Diabolo ma 312 m długości i 70 % spadku, a wjeżdża się na tę trasę przez tunel, widoczny na zdjęciu 1, dzisiaj również nieczynny – no cóż, nie było nam dane. Co prawda wyjeżdżaliśmy spod domu w mżawce, ale już na miejscu nieśmiało zaczynało się przebijać słońce, a nim dojechaliśmy gondolą na górę – warunki zrobiły się bajeczne. Dobrze, że wróciliśmy na Golm przy ładnej pogodzie, bo po ponurej niedzieli mielibyśmy zupełnie inne wrażenie z tego ośrodka. Najpiękniejsze widoki i najlepsze trasy są wzdłuż Rätikonbahn – przeważają urozmaicone czerwone, ale są też łagodniejsze niebieskie: np. szeroka i długa 1. Objeździliśmy wszystko, co było do objeżdżenia, aż do 16.30. Większość tras – oprócz zjazdu do doliny – jest powyżej między 1000 a 2200 m npm., z ekspozycją na wschód, więc trzymały się znakomicie do późnego popołudnia, pomimo temperatur bliskich zeru. Było twardo, ale raczej aksamitnie niż sztruksowo. Śniegu mnóstwo, najbardziej widać to na dachach bacówek. Tylko zjazd nr 2 do doliny (Latschau) po południu przypominał bardziej tor bobslejowy – lodowa, pozakręcana rynna. W Latschau jest elektrownia wodna Lünersee i zbiorniki wodne, z których woda jest transportowana wielką czarną rurą pod gondolą Golmerbahn (zdjęcia 5 i 6). Ostatnie zdjęcie robiłam już po 16.00 - widok na dolinę Montafon i na Hochjoch. Bardzo, bardzo udany narciarsko dzień. Jutro trzecie podejście do Silvretty – mam nadzieję, że do trzech razy sztuka!7 punktów
-
Stacja narciarska Lubomierz, jest jedną z tych które chyba zapomniały się zlikwidować. W dobie upadających małych ośrodków i stacji narciarskich, które borykają się z problemami - braku śniegu, środków na inwestycje, problemami własności, czy przestarzałej infrastruktury (niepopularne orczyki), Lubomierz wydaje się twardo trzymać. Jest jedną z ostatnich stacji narciarskich w Małopolsce, gdzie głównym wyciągiem jest 700 metrowy wyciąg orczykowy typu Mostostal WN750. Na przekór wszystkiemu, obok postawiono równoległy wyciąg talerzykowy firmy Sztokfisz, krótszy o 200 metrów od orczyka. Na dole znajduje się mały, krótki talerzyk do nauki jazdy, około 150 m. Stacja jest idealna do nauki jazdy oraz doskonalenia jazdy, stąd często tutaj można zobaczyć dużo dzieci - grupy szkolne. Wyciągi w Lubomierzu znajdują się ok 15 km od Mszany Dolnej, i około 70-80 minut jazdy autobusem lub samochodem z Krakowa. Zatrzymują się tu wszystkie autobusy relacji Kraków - Szczawnica. Choć wyciąg nie jest bardzo długi, trasa ma nachylenie 29%. Więc jest gdzie pojeździć. Ceny karnetów nieco tańsze. Przy dużych ilościach śniegu, można jeszcze pojechać po prawej stronie (patrząc na mapkę), za tym małym laskiem, w koło - trasa niezaznaczona. Wybrałem się tam wczoraj, z myślą o wejściu na nartach na Gorc Troszański lub Kudłoń. Jak się okazało, śniegu w lesie było tyle, co kot napłakał. Wszędzie kamienie i wystające gałęzie. Skończyło się na dojściu na najbliższą halę i szczyt Jaworzynkę Gorczańską. Na Hali była wystarczająca ilość śniegu - zjazd w ciszy i samotności. Wyciąg w Lubomierzu, znajduje się przy żółtym szlaku Przełęcz Przysłop - Kudłoń - Turbacz. Daje więc możliwość zrobienia fajnej wycieczki skiturowej. W zależności od kierunku można się wspomóc - wyjazdem do góry. Jeśli kończymy wycieczkę w Lubomierzu, można się na wyciągu "dojeździć", jak ktoś jeszcze ma siłę. W tytule posta bardzo ironizowałem ;-) Stacje narciarskie w Gorcach to w dużej większości ośrodki Vintage Ski Slope. Nie cieszą się dużą popularnością, i wręcz mało kto z dużych miast tam jeździ. Gorce i Beskid Wyspowy to mało popularne pasma górskie, i nie są tak oblegane jak np. Hala Rysianka przez freeriderów, chociaż są tutaj również duże hale.6 punktów
-
Właściwie to czwarte podejście do Silvretty Montafon, bo drugiego dnia trudno mówić, abyśmy mieli okazję zwiedzić i zjeździć ośrodek z powodu załamania pogody. Warunki dzisiaj za to bajeczne – lampa od samego rana i temperatury jak w kwietniu, a nie jak w styczniu! Tym razem wystartowaliśmy od strony Novy (Novej?), a ściślej mówiąc z parkingu w St. Gallenkirch. Można stamtąd wjechać gondolą Valisera zarówno na stronę Novy jak i gondolami Grasjoch na część Hochjoch. My wybraliśmy Valiserę i dalej przemieszczaliśmy się wyciągami w lewo po bardzo rozległej części ośrodka wokół trzech górskich wierzchołków Bella Nova (2.100 m.), Schwarzköpfle (2.300 m.) i Nova Stoba (2010 m.), a po południu w przeciwnym kierunku, aby wrócić do Valisery. Raz czy drugi trochę pobłądziliśmy, gdyż oznaczenia tras nie wszędzie są przejrzyste, ale ogólnie to ośrodek oferuje dobrą infrastrukturę, urozmaicone trasy i przepiękne wysokogórskie panoramy we wszystkich kierunkach – jak okiem sięgnąć. Jest tam też bardzo wiele możliwości do freeride’u, szczególnie przy takich warunkach śniegowych – ponad 2 m białej pierzynki – więc młody na snowboardzie z zapałem orał koło tras. Na fotce nr 1 – widok na niebieską 25 wzdłuż orczyków Jöchle. Niebieskie trasy szczególnie po południu dnia były mocno zryte i zmuldzone, niektóre czerwone również, ale mimo ciepła śnieg się w miarę trzymał do końca dnia. Do samej doliny nie zjeżdżaliśmy na nartach, więc nie wiem jak tam, ale pewnie przy tych temperaturach to raczej ciapa. Następnie widok z Belli Novej na krzesełka Sonnen Bahn i czarną trasę 35. Nie wiem, według jakiego klucza dostała taki kolor, bo według mnie to ona może ciemna niebieska najwyżej. Na trzecim zdjęciu szeroka polana przy kanapie Madrisella i czerwona nr 42 Zaliczyliśmy dzisiaj też jednego „czarnego skorpiona“ – trasę nr 44 (zdjęcia 4 i 5). Co prawda po wiosennym wypadku na nartach jeżdżę jednak ostrożniej i trochę miałam obiekcje, czy spróbować, ale warto było – trasa efektowna, daje frajdę i jest pusta. Następnego skorpiona nr 55 sobie podarowaliśmy, bo to zwyczajna Buckelpiste, a ja za muldami niespecjalnie przepadam. Ot, chyba taki marketingowy chwyt. Nr 6 to widok na stoki przy kanapie Nova. Na szczycie Nova Stoba natomiast knajpa, tłumy i disco. Generalnie Silvretta Montafon bywa bardzo zatłoczona w wysokim sezonie – okresie okołoświątecznym i w lutym oraz na początku marca. Lubią tu przyjeżdżać szczególnie Niemcy i Holendrzy, Polaków niewielu. Wyciągów jest co prawda sporo i o sporej przepustowości, ale na stokach bywa wtedy bardzo gęsto. I wreszcie Madrisella i Schwarzköpfle w popołudniowym półcieniu oraz wieczór w Tschagguns.5 punktów
-
W tym roku po raz kolejny padło na Soelden. Wraz z tatą, wujkiem i siostrą wyruszyliśmy w sobotę około 4:00 z Brennej. Droga przebiegła bez problemów, jedynie w okolicach niemieckiej granicy spotkał nas około 20 minutowy korek. Na szczęście była to jedyna przygoda na trasie. Na miejscu pojawiliśmy się mniej więcej o 14:00. Szybkie zapoznanie się z apartamentem ( Solaris około 250 m od gondoli Giggijoch) rozpakowanie i ruszyliśmy kupić karnety. Potem oczywiście piwko + coś mocniejszego, 2 partyjki w tysiąca i trzeba było się kłaść spać bo mamy w zwyczaju, że musimy być pierwsi pod gondolą :D. Dwa pierwsze dni to istny raj, pełna lampa. Wszędzie sztruks, po prostu pływało się po stokach. (zdjęć nie wrzucam ponieważ kolega z forum MAIKEL również był w podobnym terminie, będą na koniec jedynie filmiki) W oba dni jeździliśmy od rana do około 16:00. Potem standardowo jakieś małe co nie co na wieczór i spać. Wtorek niestety zafundował nam mgłę i lekkie opady śniegu. My wybraliśmy się wtedy do sąsiednich Gurgli. Jazda bardzo fajna, wszystko ok. Jedynym minusem paskudna widoczność w wyższych partiach, ale dzień jak najbardziej na +. Dwa kolejne dni przywitały nas opadami śniegu. We środę spód twardy a na tym w okolicach 30-40 cm świeżego puchu. Po prostu miód. Wiadomo, że z biegiem czasu robiły się coraz to większe muldy, ale przynajmniej nie było nudno. W czwartek podobnie jak w środę, z jedyną różnicą, że puchu było w okolicach 10 cm. Warunki oczywiście genialne. Niestety czym wyżej, tym większa mgła. Trzymaliśmy się niższych partii co raczej jest zrozumiałe. Piątek do godziny 12 podobny jak czwartek, lekkie opady śniegu + mgła. Po południu przejaśniło się, a momentami nawet przebijało się słońce. Pozwoliło to na kilka zjazdów z wyższych punktów ośrodka. Na koniec oczywiście Electric Mountain Festival z Wild Culture w roli głównej. Podsumowując wyjazd był na prawdę udany. 2 dni słońca w zupełności wystarczyły na zwiedzenie wszystkich najważniejszych części Soelden. Zabrakło jedynie kolejnego słonecznego dnia na Gurgle. ale jak to mówią wszystkiego mieć nie można. Do Polski wyjechaliśmy około 7:30 na miejscu byliśmy o 17:30. Trasa powrotna również bez większych przygód, jedynie korek opóźnił nas o około 20 minut. Teraz szybko wyprać wszystkie rzeczy i znów pakowanie. Od soboty Kronplatz. Tak jak już pisałem zdjęć nie wstawiam, bo zbytnio się nie różnią od zdjęć MAIKEL'a. Poniżej obiecane filmiki, na razie 2. Potem coś jeszcze dorzucę. Pozdrawiam5 punktów
-
Dzięki , dodaje jeszcze jeden filmik tym razem z samej góry na sam dół:5 punktów
-
Cóż pisać? Dzisiaj było pięknie i tak jak lubię Istne wiosenne narty. Rano -2, popołudniu w słońcu +5. Jeszcze takiej wiosny w styczniu nie miałem. Twardo, szybko, sztruksik rano mmm pycha! Zdecydowanie jestem narciarzem szybkościowym Na rozgrzewkę krótka niebieska: A potem? Co tu dużo będę pisał... Zjazd, szybka gondola, zjazd, szybka gondola i tak cały czas. Las wyglądał pięknie dzisiaj. Uruchomili cześć Serfaus, która mnie interesowała. Widoki mieliśmy : Tam na wprost dzisiaj głównie szusowaliśmy Szkoda tylko, że to poniżej dopiero jutro otworzą Jeszcze kilka leśnych skrętów... ...i znowu przystanek. Filmowanie i foty. Uwielbiam błękit i chmury. Po 12stej wszystko jak na wiosnę. Kopce i muldy. Jak widzę co pod nogami, to nie przeszkadzają mi takie warunki nic a nic. Widoczek z gondoli Kompierdel I widoczek na knajpkę, w której był dziś lunch Jedzenie tradycyjne, Pomes i schabowy. Do tego kawa i cola. Po przerwie dalsza jazda. Po tych dwóch dniach już się bałem, że Alpy się na mnie z pogodą obraziły... Nic z tego Po tych czerwonych trasach nogi płonęły ogniem. Godzina 14 i powolny powrót na bazę. A nie było łatwo... ...czarna, powrotna wyglądała tak: Po zjeździe na sam dół kolano powiedziało dość. A ponieważ stabilizator też już nogę nieźle otarł, to zakończyliśmy ten dzień z wynikiem na Endo ok 66 km ok godziny 15:20. Było świetnie i jutro zapowiada się podobnie Biorę się za piwo i bigos. Później coś jeszcze wrzucę.5 punktów
-
W najbliższą sobotę wybieram się do Koninek. Znalazłem na youtube taki film, z amerykańskiej stacji narciarskiej Mad River Glen. Widać uderzające podobieństwo do Koninek. Stacja ma jednoosobowy wyciąg krzesełkowy. Szczyci się tym "oldscoolem", i chyba klientów ma. Polecam obejrzeć: https://www.youtube.com/watch?v=_SqK9OJyrHo Można to krytykować, jakie są prawa rynku, i co kto lubi, kiedy jeden z pracowników mówi "Infrastruktura narciarska się zmienia przez lata, ale to miejsce nie, wszystko co robimy tu, to już nie powinno działać. Nie ma wiele ośrodków narciarskich na Świecie, gdzie narciarze dotują (darują pieniądze) na budowę nowego wyciągu". Ale coś w tym jest, kiedy inny mówi - "Jazda na pojedyńczym krześle, jest jak powrót do domu (...) Jesteś sam ze sobą te 10 czy 12 minut".4 punkty
-
My dziś z żoną w Szczyrku od rana. Byliśmy praktycznie punktualnie na 8, bo myslelismy, że całodniowy działa dopiero od 8:30. Parkowanie na chodniku jakieś 200m od kolei(odrobina śniegu). Po przebieranku na bramkach wylądowaliśmy 8:15 i karnet zadziałał. W drodze na Jaworzynę już bujało kanapami. Na Jaworzynie wypiździel pełny. Obsługa już coś miedzy sobą gadała kiedy się zatrzymają. Taśma działała. Ludzi niewiele-bezpośrednio na kanapę. Tu już bujało zdrowo, ale powoli(dało się odczuć, że kanapa jedzie wolno) dotarliśmy na górę. FISo-Kaskada bez zarzutu. Gdzieś tam małe przetarcie za tym krzyżowaniem z orczykiem. Nie był to idealny sztruksik jaki zapodał Janek, ale wg mnie nie można się czepiać. Żona miała wizję, że zjedzie Ondraszkiem, ale tam od zeszłego tygodnia jakoś nie przybyło śniegu. Na tym krzyżowaniu z wyciagiem widać, że jest pare cm śniegu i kamolce. Jeden odważnego tam widzieliśmy. Po 4 zjazdach gościu na górze zapowiedział, że za chwilę stają. Nic dziwnego bo wiatr się wzmagał. Na górze chmury, mgła czy cóś takie, że masztu RTV nie było widać. Podjęliśmy szybką decyzję, że śmigamy do SON. Weszliśmy z nartami na Skrzyczne. Tam urywało łeb. Na tyle wiało, że bez odpychania nie dało się zjechać. Na zjeździe widać kamienie, ale odrobinę przysypało przez tydzień. Można zjechać z uwagą. Na tym wypłaszczeniu było ciężko bo wygwizdów okrutyny. Ale jakoś przewalczyliśmy ten odcinek. Dalej już się dało jechać. Nie było już dziur jak wcześniej. Dało się zauważyć, że jakiś ratrak tam był. Na kolejnym wypłaszczeniu(moim zdaniem tam odrobinę do góry jest) znowu walka. Póżniej już fajna jazda na Halę. Tam rzut oka i chodzi gondola, żółta kanapa i orczyk na Małe Skrzyczne. Podejmujemy decyzję(kiepską) o jeździe do Soliska(7ką). Trasa zorana, nierówna, pełna lodowych grudek-w dużo gorszej formie jak FIS. W dolnej części sporo osób walczy o przetrwanie. Na dole okazuje się, że koniec zabawy. Niebiaska kanapa stoi, żółtą obsługa zamknęła tuż przed nami. Udajemy się do Infocentrum. Stoimy ok 30 minut. Bardzo miła obsługa. Zachowuje spokój mimo różnych głosów klientów(całkiem słusznych moim zdaniem). Problem tego infocentrum polega na tym, że jest jedno stanowisko obsługi(z terminalem). Do tego jest gość co wszystkim tłumaczy co i jak i młoda dziewczyna która jest "reżyserem kina akcji". Miała laptopa i nic nie pomagała, by tą trudną sytuację rozładować. Wystarczyłoby tam zrobić 3 równorzędne stanowiska i ludziska by na spokojnie załatwili co trzeba. Przepisali nam karnety na kolejny dzień(dowolny w jakim się zjawimy). Dla mnie bomba. Troszku pojeździliśmy i mamy kolejny dzień na śmiganie. Zwracali też niektórym kasę. Do skibusa pojechaliśmy na nartach co było lekko głupie bo koncówka typowo szutrówkowa(a moje narty są ociupinkę lepiej przeze mnie traktowane). Trzeba było śmignąć, bo widać było, że za chwilę odjeżdzają. Ścisk spory, ale większość wysiadła przy gondoli, która chodziła. Pod kolejką na Skrzyczne 2,5st.C. Chodnik w topniejącym sniegu. Kolej na Jaworzynę chodziła. Po drodze robiliśmy za przenośną informację o warunkach. Nigdy jeszcze tylu osobom nie opowiadałem co i jak. Pomimo bardzo kiepskiej pogody i zatrzymania wyciągów na Solisku, fajnie to wszystko wyszło, a że mamy kolejny dzionek w Szczyrku to trzeba będzie pojechać(niestety teraz odwilż, a później te zniechęcające mnie ferie Śląskie a mam mocne postanowienie, że wtedy do Szczyrku nie jeżdzę).4 punkty
-
4 punkty
-
Niestety nie ma takiej kategorii ale startuje wielu narciarzy powyżej 70 którzy d..psko by Tobie złoili. Przyjedź na finały to się przekonasz.4 punkty
-
Dziś ujeżdziliśmy się na Palenicy rodzinnie Z samego rana warunki określił bym na dobre,plus Temperatura ok zera,spora ilośc śniegu,80 procent technicznego Wszystko pięknie ale po 1.30 ludzi w uj... Trasa z szybkością światła zmienia się w lodowisko z wystającymi minerałami Robimy przerwę techniczną,wracamy do gry na 2 godzinki i ewakuacja do domku,robi się niebazpiecznie Ps,Jutro zdecydowanie tury3 punkty
-
3 punkty
-
Czekałem na otwarcie tej niszowej stacji Mam do niej słabość i blisko z domku. Ponieważ ostatnio objeżdżam cały Ustroń i Wisłę to może wpadnę tam wieczorkiem jak będzie warunek i na pewno coś skrobnę na forum3 punkty
-
3 punkty
-
Piękne trasy, można podokazywać on piste i cff piste. Dla każdego coś przyjemnego, ale przy takich ilościach śniegu wydziwiać wszystko można.3 punkty
-
Niestety całe zamieszanie przez brak jasnego kryterium, a to całkowicie wina PZN. I zawsze ktoś będzie pokrzywdzony, a najgorsze jest to, że wprowadza się przez związek niezdrową (delikatnie mówiąc) atmosferę między zawodnikami, którzy zamiast się wspierać i pomagać, to będą toczyć między sobą wojenki. Jak w takich okolicznościach dźwignąć narciarstwo alpejskie z niebytu, światełka w tunelu nie widać.3 punkty
-
Jak wskazuje doswiadczenie, to ze wystartowala nie znaczy jeszcze, że jest tam po czym jeździć.......3 punkty
-
Widzę że nie tylko ja czekam na śnieg i orczyki na FIS Skrzyczne i Bieńkula Czyrna. Czantoria wreszcie wystartowała3 punkty
-
a taki Apoloniusz/Stanisław ma w głowie tylko skoczków , a całą resztę głęboko w .....tyle.... szkoda , ale ja nie widzę żadnej nadziei , żeby taki stan rzeczy w PZN zmienił się przez najbliższe kilka lat ....3 punkty
-
Znowu dwa dni patrzył na góry przez okno to mu się należy warun za to wyczekiwanie [emoji41][emoji41][emoji41] Wysłane z mojego SM-G903F przy użyciu Tapatalka3 punkty
-
3 punkty
-
własnie wróciłem z 4 pobytu w tym miejscu, czy Kronplatz to włoskie góry i tak i nie ;)) ale na pierwsza wizytę w Italii idealne miejsce jeśli chodzi o knajpy to ze względu na szkółkę stołowaliśmy sie na szczycie Kronplatz, sa tam 3 knajpy, IMO najlepsza jest Cima, gdzie na górnym poziomie jest samoobsługa, menu proste, pizza bardzo dobra (polecam Prosciutto, cena ok 9-10 Eur), grande birra 5,4 EUR, piccola birra nie pijam ale chyba ok 3,5 EUR, inne dania typu makarony pasty ok 10 EUR, wiedeński z frytami 16 EUR polecam rozejrzeć sie po innych knajpach, my byliśmy zmuszeni ze względu na miejsce zbiórki szkoły i godzinna przerwę na przesiadywanie na szczycie gdzie jest najdrożej fajne klimatyczne knajpki sa na Piz De Plaies - super widoczki i menu bardziej urozmaicone, sa tez restauracje i bary porozrzucane przy wyciągami tam jest tez mniejszy tłok (np pod Piz da Peres, fajny drewniany domek, wart wypicia browara lub bombardino), warto sprawdzić co do tras, moje ulubione: Sylwester i Hernagg - szczególnie Sylwek to dla mnie jedna z najlepszych tras w Dolomitach, długa czarna na stronę północną wiec trzyma dłużej jeśli jest ciepło Hernagg momentami bardziej stromy, przez co jest więcej wypłaszczeń, tez fajny ale wole Sylwka powrót szybką gondolką na szczyt, lub jeśli wieje /mgła wysiadamy na mittelstation Czarno - czerwona pod PizDa Peres - szybka gondolka, fajna trasa z dobrym śniegiem, Marchner - niebieska ale nie ośla łączka, ma dwa warianty, idealna do szaleństwa na krawędziach szerokie pola narciarskie wzdłuż krzesełka Plateau - idealne dla całej rodziny, szybkie krzesło, niestety przez to popularna i dużo ludzi czarne z Piz de Plaise - bardzo stroma Piculino - jak jest dobry śnieg bardzo fajna trasa, oraz w druga stronę Erta na której rozgrywany był dzisiaj gigant PŚ - punkt obowiązkowy, mało ludzi polecam tez saneczki wieczorem w San Vigilio przy gondolce Cianross, karnet kosztuje 13 EUR + 6 EUR sanki, zabawa rewelka jeśli chodzi o wycieczki - to 3 Zinnen - pociągiem, oraz Badia spod gondoli Piculin skibusem, w zasięgu Sella Ronda (chociaż moim zdaniem lepiej uderzyć autem do Corvary - zostaje więcej czasu na bujanie się po okolicy) alternatywnie w zasięgu samochodu Jochtal i Valle Aurina (warto!), no i jak się uprzeć Cortina przećwiczyłem w tym roku wariant dojazdu przez Lienz i moim zdaniem super alternatywa jeśli ktoś jedzie przez Czechy (w drodze powrotnej jest kilka ciekawych ośrodków w sam raz na kilka godzin, np Sillian), do tego da się taniej zatankować (koło Lienz jest kilka stacji) i nie płaci się za Brennero i autostradę włoską jak masz pytania to dawaj, @admin poproszę o wydzielenie tematu bo tu jest o Solden3 punkty
-
Prognozy na dzisiaj były ekstremalne – 50 cm śniegu na górze i 50 l deszczu w dolinie oraz temperatury na plusie poniżej 1300 m npm., zapowiadał się najgorszy pogodowo dzień tego tygodnia . Wyjątkowo pozwoliłam towarzystwu pospać trochę dłużej, szczególnie, że oferta otwartych tras nie rzucała na kolana – ze względu na piąty stopień zagrożenia lawinowego zamknięto większość ośrodków – na Silvretcie czynna była tylko Kapellalpe i coś tam na Versettli. Sensownych alternatyw brak – Gargellen odcięte od świata, w Golm też mało co czynne, w Brandnertal lepiej i więcej na zielono, ale daleko, a poza tym wszystkie kanapy bez osłon. No dobrze – lepszy rydz niż nic i szlifowaliśmy dzisiaj głównie trzy niebieskie trasy na Kapellalpe – 1b, 1c i 9, bo na czerwonych była walka o życie i muldy po pas. W sumie nawet nie padało tak mocno cały czas i niekiedy było jednak coś widać, nie tylko zamieć. Było też słychać wystrzały, jak przypuszczam kontrolowane wywoływanie lawin. Ilość km i godzin na nartach nie jest z pewnością wielkim wyczynem, ale jak na takie warunki, to uważam, że i tak się przyłożyliśmy – nogi w każdym razie bolą, ciuchy suszą się porozwieszane, mam nadzieję, że jutro będzie trochę mniej zmagania się, a więcej przyjemności .3 punkty
-
Rano powitał nas za oknem widok z pierwszej fotki na zimowy, dolny Montafon, Słońce raz, czy drugi próbowało się przebić przez gęstą warstwę chmur, ale ostatecznie dało za wygraną. Silny wiatr nie wróżył nic dobrego i rzeczywiście - mimo, że rano Silvretta Montafon wyświetlała się na kompie z otwartymi wyciągami i trasami, to gdy podjechaliśmy w zacinającym deszczu ze śniegiem na parking pod Zamangbahn, to już prawie wszystkie wyciągi świeciły się na tablicy na czerwono . No cóż - lepiej sytuacja wyglądała w pobliskim Golm, więc postanowiliśmy, że tam dzisiaj dojedziemy. Do Golm można się dostać autem i skibusem z dna doliny (Vandans), albo dojechać na parking przy pierwszej pośredniej stacji gondoli w Latschau. Ponieważ do Latschau mamy trochę bliżej z Tschagguns, to tam się skierowaliśmy - i to był błąd! Obfity opad śniegu sprawił, że droga pod górkę zamieniła się w ślizgawkę i absolutnie nie mogliśmy podjechać . Mieliśmy do wyboru zakładanie łańcuchów albo zawrócenie i dojazd do Vandans. Wybraliśmy drugą opcję, udało się bezpiecznie zjechać w dół i dostać do Vandans. Trochę nam czasu zeszło na tych podróżach, ale wybór okazał się jednak trafny jak na taką pogodę. W Golm była czynna gondola Golmerbahn - wszystkie trzy odcinki, kanapa Hüttenkopfbahn oraz krzesełka Matschwitz (bez osłon, nie jeździliśmy) i dwa krótsze orczyki. Nie chodziły dwie skrajne kanapy, wwożące na samą górę Golmer Joch: Außergolm oraz Rätikonbahn, ale mimo to możliwa była urozmaicona jazda na prawie 30 km tras. Na górze puchowego śniegu po kokardę - czwarty stopień zagrożenia lawinowego, dość słaba widoczność, ale gdy już chwilowo było w miarę widać, to jeździło się w miarę - co prawda były muldy, ale z lekkiego puchu. Zdjęcie 4 jest z górnej stacji gondolki, a 5 z Hüttenkopfbahn. Jest kilka wariantów dojazdu do wyższej stacji pośredniej gondolki, na zdjęciu 5 trasa nr 3 i krzesełka Matschwitz. Fajne są zjazdy do doliny. W sumie od górnej stacji Rätikonbahn do Vandans jest ponad 9 km, nam dane było zakosztować jedynie 7,5 km. Od Maschwitz prowadzi w dół fajna pozakręcana i urozmaicona niebieska nartostrada nr 2 (zdjęcia 6 i 7), a z Latschau do samego dołu czerwona 8 (foto 8). Na "dwójce" były chyba najlepsze warunki śniegowe i całkiem dobra widoczność, na 8 już cukier i ciężkie muldy, szczególnie po południu. W sumie całkiem udany i mimo późnego startu dobrze wykorzystany dzień. Jutro drugie podejście do Silvretty. Pozdrawiam.3 punkty
-
Nauders polecam - fajny, mały klimatyczny a i trasa do slalomu z pomiarem czasu kiedyś była - nie wiem jak teraz. Fajne foty2 punkty
-
Przypomina mi się Zakopane i rzucanie śnieżkami w Hanawalda. Tyle, że on był obrzucany w czasie jazdy wyciągiem, a nie na trasie zjazdowej ( skoku). Buractwa nie brakuje niestety w żadnym kraju na świecie. Chamy są wszędzie!2 punkty
-
2 punkty
-
Szczerze mówiąc zupełnie nie rozumiem pytania Michał ale odpowiem że tak2 punkty
-
2 punkty
-
Święta racja ...... a tam taki warun praktycznie do maja :-) Ino coby słoneczko było, hehe2 punkty
-
To co tam zepsuli? Za Rychtera brak naturalnego nie przeszkadzał ..2 punkty
-
Z tego co kojarzę to zawsze tak było - zawody są mistrzostwami województwa i tylko jego mieszkańcy dostają puchary, reszta dyplomy. Była jeszcze taka sytuacja, że np. w warmińsko mazurskim były 2 eliminacje i wtedy puchary sie dostawało tylko na jednych, drugie juz były jako puchar polski Kategorie takie: 1. Snowboardowy slalom gigant 3 kategorie wiekowe z podziałem „kobiety”, „mężczyźni”: A do 18 lat, a więc do rocznika 2000 włącznie B od 19 - 35 lat, a więc od rocznika 1999 włącznie do rocznika 1983 włącznie C od 36 lat, a więc od rocznika 1982 i więcej 2. Narciarski slalom gigant. 9 kategorii wiekowych z podziałem „kobiety”, „mężczyźni” A do 8 lat - do rocznika 2010 włącznie i młodsze B 9 - 10 lat - roczniki 2009, 2008 C 11-12 lat - roczniki 2007, 2006 D 13 - 15 lat - roczniki 2005, 2004, 2003 E 16 - 19 lat - roczniki 2002, 2001, 2000, 99 F 20 - 35 lat - roczniki od 1998 (włącznie) do 1983 (włącznie) G 36 - 45 lat - roczniki 1982 (włącznie) do 1973 (włącznie) H 46 - 55 lat - roczniki od 1972 (włącznie) do 1963 (włącznie) I od 56 i więcej - roczniki 1962 (włącznie) i więcej Ja w piątek wybieram się do Czarnej Góry - ode mnie 716 km ale mam najpierw Kraków po drodze jutro2 punkty
-
Na 8 śnieg rozprowadzali i dalej śnieżą. Byłem dziś na wieczornej. Czerwona rewelacja do końca, niebieską raz zjechaliśmy też super, tyle że tłoczno i w stromszych miejscach ludzie walkę prowadzili wiec tam nie jeździliśmy.Trzy godziny zleciały stanowczo za szybko. Moja druga połowa zakochała się w szczyrkowskich trasach. Zdjęcia słabe ale są2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty







