Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 25.02.2018 w Odpowiedzi
-
Niestety kolejna kontuzja i to poważna na forum... ehhh pechowo. Wszystkiego dobrego dla Ciebie Sara. Szwajcaria Bałtowska w mrozie. -16 rano, a ja razem z Krzyśkiem i Jackiem tak jak się umówiliśmy, tak zrobiliśmy: jazda na otwarcie do Szwajcarii Bałtowskiej. Na miejscu jesteśmy pół godziny przed otwarciem. Na spokojnie się przebieramy, zajmujemy kolejkę przy kasie, robimy fotki. Kupujemy karnety dwugodzinne - w weekend jeśli chce się pojeździć na luźnych stokach, to tylko z samego rana bądź późnym wieczorem. Ranek, Słońce w dniu wolnym to dla mnie o wiele bardziej atrakcyjna opcja. Początek dnia @Góral spod Skrzycznego foto specjalnie dla Ciebie Przed jazdą: Ojciec i syn, Krzysiek i Jacek - Salomon Team Jesteśmy jednymi z pierwszych na ON: Stara gondolka z Jaworzyny Krynickiej: Przed szkółką narciarską... ...wykładowców jeszcze nie ma No to w górę: Trasa najbardziej niebieska Niebiesko - czerwona Dojazdówka pomiędzy krzesłem a orczykami: Krzesło: Dolna część głównej trasy: Kilka porannych szusów w doskonałych warunkach. Jest mega twardo, szybko, czyli tak jak lubię Krzysiek i Jacek: Widok spod dolnej stacji krzesła: Ujęcie z wyciągu: Zbliżenie na nasze ślady Ratrak dzisiaj pracował w Snowparku: "Polskie Zamki w Miniaturze" przeniosły się za stok narciarski - widok z górnej stacji krzesła przez dziurę w płocie: Główna trasa przy krzesełku - widok z samej góry: A obok tego stoku spokojnie czas spędzają sobie tutejsze zwierzęta: Lamy nieco na uboczu: 17sty dzień na nartach mija nam szybko. Po nartach odwiedziny u dziadków, herbatka, ciasto i do domu do połamanej Pauli (u dziadków mega tajemnica i cichosza o zdarzeniach sprzed tygodnia - po co mają się martwić). pozdrowienia marboru, Jacek i Krzysiek14 punktów
-
Witam, w tym roku postanowiliśmy znowu odwiedzić Andorę. Znowu Grandvalirę i znowu zatrzymać się w Soldeu. Nawet nocowaliśmy w tym samym miejscu Taka powtórka z fajnej rozrywki Ale żeby życie miało smaczek... Wybraliśmy się również na drugi koniec kraju do Ośrodka Narciarskiego Vallnord. Drugi koniec to w przypadku Andory jakieś 25km i pół godziny jazdy od Soldeu Vallnord to trzy sektory: połączone ze sobą 50-cio-osobową kolejką linową Pal i Arinsal oraz Orino/Arcalis, do którego dowożą ski-bus'y (ponoć mekka pasjonatów off-piste). Łącznie 93km tras. Zaparkować można przy dolnej stacji gondoli La Massana w miasteczku La Massana (parking płatny), skąd dostaniemy się do sektora Pal (wspinając się urokliwymi serpentynkami można dojechać do położonych wyżej innych parkingów w tym sektorze), albo pojechać dalej do Arinsal, gdzie są bezpłatne parkingi przy gondoli Els Orriols czy krześle Josep Serra. My wybraliśmy Els Orriols w Arinsal. O 9 było tam niewiele samochodów i bardzo krótka kolejka do kasy czy gondoli. Fajna sprawa, że nie trzeba kupować karnetu na cały ON, ale na poszczególne części, a my wybraliśmy Pal-Arinsal. Dniówka dla dorosłego to 38Euro, a dziecka - 31Euro. Więcej info na dedykowanych stronach: http://www.vallnord.com/en https://www.arinsal.co.uk/piste-map/ Patrzymy, co, gdzie i jak i ruszamy w górę. Docieramy jakieś 400metrów wyżej. Przy górnej stacji gondoli, znajduje się również górna stacja krzesła Josep Serra, strefa usług dla narciarzy i dolne stacje krzeseł Les Fonts (po prawej) i La Tossa (po lewej; co ciekawe trasy i wyciągi o tej nazwie znajdują się również w sektorze Pal). Pogoda piękna, stoki wydają się dobrze przygotowane. "Lecimy" krzesłem Les Fonts. Fotka "wyciągnięta" z filmiku, więc sorki za jakość. Fajny wąwozik Snow-Park. A pierwsza trasa z lewej to czarna La Capa. I fotka a'la @marboru Momentami "sztruksik" to miałem prywatnie robiony Kolejna fota z filmiku. Zjeżdżamy parę razy do dołu. Jest twardo. Hania mówi, że nie lubi sztruksu. Ja nie narzekam. Jest super Dojeżdżamy do kanapy Port Negre i ruszamy dalej w górę, na Pic Negre (2569). Po prawej widać część Snow-Parku, dla tych, którzy lubią trochę niżej latać I górna stacja krzesła Les Fonts. Obok bar z tapas Na szczyt można dostać się również talerzykiem El Coll. Górna stacja kolei linowej łączącej sektory Arinsal i Pal. Kabina (ta czerwona za siatką) może zapakować 50 osób. Odjeżdża co jakieś 15 minut a podróż chyba nie trwa dłużej niż 5. Widoczki mieliśmy skąpe bo okna były oszronione. Temperatury były jeszcze niskie. W nosy szczypało Z góry widać już sektor Pal. Dolna stacja kolejki i strefa z usługami dla narciarzy (Seturia). Wyciągiem Coll de la Botella wyjeżdżamy do góry. Z daleka widać już trasy sektoru Pal. Po lewej strefa z usługami El Planell, gdzie dociera też gondola z La Masany. Literkę V tworzą trasy El Bec i Els Avets, literkę X - Transversal i El Besurt II, "Phi" czy "fi" - Corpalanca, Eslalom i różnie łączące się Fontanals, El Gall, La Cot czy Cubil. U góry strefa z usługami Pla de la Cot, którą z El Planell szczytem łączy trasa La Serra. Od drugiej strony dojechać tu można czerwonym przedłużeniem La Serra (ze szczytu Pic del Cubil), Cami Superior czy Cami Inferior. U góry w dalsze części sektoru mamy wybór trasami: Cami Inferior. Cami Superior. Po prawej Pic del Cubil, góra kanapy El Cubil i dojazd w dół La Tossa (pisałem wyżej, że podobnie nazywa się wyciąg i trasa w sektorze Arinsal). Obie. Zjeżdżamy Cami Inferior w kierunku Pla de la Cot. Frontem do klienta - by nie podchodzić. Z tego co się orientuję, to wcześniej tu była lina. W Pla de la Cot strefa usług. Pamiętam, że po 14 termometr pokazywał tam 12 stopni na plusie (ale po południu większość tras w cieniu, dobrze się trzymają). Ale jak to działa??? La Serra. Jedziemy w kierunku widocznej w oddali strefy El Planell. Nad trasą chyba jakiś zabytek dwuosobowy (wyciąg La Serra I). Ciągnie się aż od El Planell. El Planell. Kolejny "dywan" - by wrócić na stoki po małym "wypasie" (fotka wyłapana z filmiku). Objeżdżamy po kolei trasy. Fajne były krótkie, ale całkiem fajnie nachylone El Bec i Els Avets (przypominały mi 2 i 4 na Jaworzynie). Wyciąg La Carbonera. Z La Carbonera, wzdłuż trasy Els Avets, widok na dwuosobowe krzesło La Serra I i górną stację gondoli z La Massany i strefy edukacyjne. Obok wyciąg La Serra II w kierunku Pla de la Cot. Korzystaliśmy też często bo polubilismy też pustawą trasę El Besurt II, która ciągnęła się od Pla de la Cot właśnie pod tą kanapę. El Besurt II. Z kanapy widok na czerwoną odnogę El Besurt. Ruszamy trasą El Gall w kierunku wyciągu El Cubil. Trasa przecina czerwone Fontanals, La Cot, Fontanal de les Roques. Dolna część talerzyka El Cubil i dalej w dół El Gall. Pełna kultura Dojeżdżamy do kanapy El Cubil. Obok talerzyk La Serra. I trasy Fontanals i Cubil. Jedziemy w górę kanapą El Cubil w kierunku Pic del Cubil. Dla każdego coś miłego U góry. Rzut oka za siebie na wyciągi El Cubil (kanapę) i Els Coms (talerzyk) i trasy La Serra, Fontanal de les Roques i Cubil. Ruszamy La Tossa do talerzyków w oddali. Zjeżdżamy trasą Coll de la Botella w kierunku dolnej stacji kolei linowej. Czas wracać do sektora Arinsal. Koniec trasy Coll de la Botella w strefie Seturia (tak wracając do jednego z poprzednich zdjęć). Z powrotem w Arinsal. Górna część tras sektora Arinsal. Ruszamy w dół, by trochę pojeździć w tym sektorze jeszcze. A po sztruksie już ani śladu Ja i Kasia mamy już w nogach ten dzień, a Hanka chce jeszcze raz i jeszcze raz. A przecież przejachała tyle samo kilometrów co i my. Ze stali, czy co? Żona odpuszcza a my robimy góra-dół jeszcze dwa, trzy razy. Fajnie, bo mogłem poćwiczyć z Hanką korzystanie z kijków i inicjowanie zakrętów (ciągle zamiast trzymać ramiona i kijki po bokach, trzyma je przed sobą). Teren różnorodny (płasko, stromo, rynny, podjazdy). Super. Zjechaliśmy do żony, by się przekonać, że od momentu, kiedy sama zjechała, stała w kolejce do gondoli na dół. Po 10 minutach jechaliśmy już na dół. Dolna stacja. Fotka z kamerki. Vallnord, czy może bardziej Pal-Arinsal, to bardzo fajny ośrodek narciarski. Fajnie było odwiedzić. Inny niż Grandvalira. Taki bardziej skondensowany. Tras dużo, całkiem ciekawe, dobrze przygotowane, a nawet gdy temperatura podskoczyła ze śniegu nie zrobiła się breja, jest gdzie puścic narty, jest gdzie bawić się zmianą rytmu jazdy. Na ferie poleciłbym początkującym i średniozaawansowanym narciarzom. Infrastruktura dosyć nowoczesna. W kolejkach do kolejek nie staliśmy prawie wcale. Jest gdzie odpocząć i zjeść, czy załatwić inne potrzeby. Nam pogoda dopisała, jak widać, a podobno mało tam jest dni pochmurnych. Niemniej wiadomo, za pogodą nie nadążysz - na cały nasz sześciodniowy pobyt w Andorze trzy dni mieliśmy bardzo pochmurne (w zeszłym roku lampa przez 7 dni). Do tego odwrotnie do prognoz. To był naprawdę fajny i udany narciarsko dzień Dodam, że relację piszę już z domu, a w Vallnord byliśmy półtora tygodnia temu (w czartek, 15 lutego). Relację z samej wyprawy do Grandvaliry pewnie dorzucę do swojej zeszłorocznej. Jak ogarnę fotki. No i filmiki do sklejenia. Pozdrawiam12 punktów
-
Tak jak planowaliśmy dzisiaj ponownie Czantoria tyle że skiturowo Powiem szczerze że frekwencja narciarzy zjazdowych dziś dopisała My byliśmy o 10 i parkingi pękały w szwach W parę osób wybieramy skitury niebieską trasa ,tak więc bez kolejek Ogólnie zrobiliśmy dwa wejście w tem—12 i dość Dziś nikt się nie zgrzał ,a pięć godzinek z 2 sporymi przerwami fajnie pękło8 punktów
-
Potwierdzam, w ciągu dnia chodzi tak na oko co 6-7 lanca w rzędzie (akurat tak, żeby nie denerwować narciarzy) plus newralgiczne miejsca. Np. na końcu jedynki tam gdzie jest przejazd przez drogę w ten weekend usypano już kilkumetrową zaspę. Przy okazji dzisiaj mroziło jak diabli. W ramach wycieczki zaparkowaliśmy w Czyrnej, zjazd na nartach do rozwidlenia drogi i przesiadka do Skibusa, wysiadka w COS-iu. Na Jaworzynie -15stopni. Trasa Czerwona dobrze przygotowana tylko na krótkim stromym odcinku było ślisko jak diabli, było zsuwanie, kombinowanie i parę wywrotek. FIS za to na całej długości równo i gładko bez lodu, nie czuję mocarzem na czarnych trasach ale na tak dobrze przygotowanej trasie można się doszkalać. Ondraszek miło, biało i bez lodu. Przejazd na Małe Skrzyczne trasą 3a to przygoda sama w sobie, taki narciarski spacer. Szkoda tylko, że pogoda nie dopisała. Później zjazd 1 do Czyrnej która wczoraj była w lepszym stanie (dziś bardziej zmrożona się wydawała). Zdjęć dziś żadnych nie udało się zrobić ale było dla mnie najzwyczajniej za zimno, nartowanie skończyłem po 2,5 godziny w knajpie7 punktów
-
7 punktów
-
Bardzo dziękuję za życzenia Chyba skończyło się na strachu. Ale za to mam lot smiglem za sobą :)) Noc w szpitalu i do domu. Dziekuje keisyzrk za opiekę :)) A no i masz jezdzic w kasku! Bo jak widzisz czasem sie przydaje;)7 punktów
-
7 punktów
-
Na pożegnanie naszej narciarskiej przygody pod/w Tatatrach odwiedziliśmy Tatrzańską Łomnicę. Byliśmy tutaj w 2012 i w 2013 r. na tydzień oraz w 2015 na jeden dzień. Bardzo lubimy to miejsce. Trasy są różnorodne - od ostrej czarnej na Lomnickim Sedlu przez ostre czerwone (i często oblodzone) ze Skalnatego Plesa, łagodne czerwone na Čucioriedkach i na Bukovej Horze po niebieskie poniżej Štartu. Wszystkie trasy są naśnieżane (oprócz czarnej). Koleje linowe mają wysoką przepustowość, dzięki czemu kolejki są niewielkie. Z tej zasady wyłamuje się Lomnickie Sedlo. Tak, ta trasa (a właściwe rejon) jest bardzo wyjątkowa. No ale zacznę od początku. Pobudka o 6:30 i ciśniemy przez Jurgów na Słowację. Niestety straciliśmy pół godziny przez awaryjny powrót na kwaterę, przez co na miejsce dojechaliśmy kilka minut po 9:00. Dodam, że rano w Białce przyjemnie mroziło (temperatura spadła do -14 stopni). Droga nieco biała, ale jedziemy bez problemów. Może poza tym, że co chwila patrzymy nieco wyżej - poraz pierwszy zobaczyliśmy bezchmurne niebo. Pewne jest jedno - to będzie dobry dzień! Tak, jak wspomniałem, na parking pod pomarańczową kanapą przyjechaliśmy nieco po 9. Gramolimy się i ruszamy do single line - tu nie ma żadnej kolejki (obok na 5-8 minut). Podgrzewana kanapa szybko wywozi nas na Štart. Widoki zapierają dech w piersiach. Na początku rozgrzewamy się na niebieskiej trasie nr. 2 Štart vychod. Warunki oczywiście świetne. W nocy nieźle przymroziło, więc jest idealnie. Zjeżdżamy do starej gondolki i wjeżdżamy z powrotem na Štart, by zaraz przesiąść się do nowej gondoli na Skalnate Pleso. Potem od razu idziemy do kolejki do krzesła na Lomnickie Sedlo. Niestety staliśmy w niej 20 minut. Ale opłacało się. Pełna lampa [emoji4] Widoki: Trasą zjechałem tylko dwa razy. Twarda z betonowymi miejscami. Jazda nawet przyjemna. Za to prawdziwym creme dela cremé był freeride po obu stronach trasy. Raz zjechałem pod krzesełkiem a dwa razy Francuską Muldą - za drugim razem odjechałem do żlebu, gdzie kiedyś była trasa narciarska. Wszędzie świeży, rozjeżdżony i przewiany śnieg. Najgorsze w tym jest to, że nie miałem żadnych zahamowań przed wyjazdem poza trasę. Potem zjechaliśmy na sam dół. Trasa czerwona General (jedna z czerwonych ze Skalnatego Plesa) oblodzona z muldami. Jazda dość ciężka. Później pojechałem Čucioriedky vychod do Startu. Tutaj już bez lodu - szybko i przyjemnie. Chcieliśmy zjeść w Old Štarcie - niestety kolejka była zbyt długa, więc zrezygnowaliśmy. Zjechaliśmy trasą nr 1 Start Zapad do pomarańczowych kanap. Nawet o 14 trasa była twarda i bez muld.6 punktów
-
Dzisiaj w ramach rekonesansu odwiedziliśmy podwrocławską ciekawostkę: stok w Machnicach Wśród bezśnieżnych wzgórz powstał malusieński ośrodek - ok. 300m naśnieżonego zbocza, obsługiwanego przez wyciąg talerzykowy i taśmę. Rozważałem nawet czy nie pożyczyć sprzętu dla dziecie a może nawet i lekcje, ale się nie zdecydowałem. Plusy: - najbliżej położony od Wrocławia stok - na miejscu jest w zasadzie wszystko: spory parking, duża restauracja, wypożyczalnia, szkoła - można wykupić karnet na sanki Minusy: - ostatnie kilkaset metrów dojazdu wiedzie utwardzoną drogą przez pole, w czasie mrozu było sucho, przy dodatnich temperaturach robi się straszne błoto - w internecie jest sporo negatywnych uwag nt opłat za parking (płaciło się od osoby), podczas mojej wizyty jednak żadnych opłat nie było - ceny szkoleń i wypożyczalni: godzina szkolenia kosztuje tyle samo co w Zieleńcu; różnica w warunkach szkolenia jest oczywista. Wpożyczenie sprzętu też w cenie rynkowej, przy czym stan sprzętu pozostawia wiele do życzenia, o czym poniżej - największy minus: dramatyczny stan sprzętu w wypożyczalni. Sprzęt stary i bardzo wyeksploatowany. Przy mnie wydano klientowi but dla dziecka z urwaną klamrą. Narty i wiązania z widocznymi uszkodzeniami. Z niektórych nart płatami odchodzi wierzchnia warstwa. Na tle nie najgorszej pozostałej infrastruktury, wypożyczalnia wygląda jak z kraju 3-go świata. Dlatego też nie odważyłem się skorzystać. http://www.ptakmachnice.pl/snow-and-ski.html6 punktów
-
6 punktów
-
6 punktów
-
To ja dodam kilka słów od siebie. Po tygodniowym feryjnym pobycie w Szczyrku na początek wspomnę o złamanej ręce młodszej córki (wywrotka na orczykowy na małe skrzyczne). Niestety SON nie zrobił na mnie jakiegoś większego łał. Ratrakowanie tras zostawia wiele do życzenia, ilość kamieni i przetarć ogromna. Ślizgi nart wyglądają jak papier ścierny P80. Najgorsze że przez cały tydzień w nocy i w dzień mróz po minus 5 stopni a oni nie uruchomili naśnieżania nawet na chwilę żeby przykryć te kamienie. Nie wspomnę o uruchomieniu orczyków z Czyrnej i na Julianach. Po prostu SON musi się sporo nauczyć.6 punktów
-
Miała być relacja z Pilska, ale myślę, że dzisiaj wystarczą zwykle życzenia zdrowia... - Piotrek napisał mi, że Sara już po badaniach, nic nie wykazały, jeden dzień na obserwacji w szpitalu Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk5 punktów
-
Sposób na jazdę bez tłumów: sobota, 24 lutego 2018 Recenzja. Nocne jazdy na Stoku Przyhotelowy stok, czyli Stacja Narciarska Stok, funkcjonuje w nowej szacie od zeszłego sezonu. NOCNE JAZDY Nocna jazda odbywa się na wyratrakowanej trasie w godz. 17-21. Cena za tę przyjemność wynosi raptem 40 zł. WYCIĄG I PRZERÓB Na Stoku jest nowe niewyprzęgane czteroosobowe "krzesło". Długość ponad 800 m. Cykl jednego wjazdu i zjazdu dla dobrego narciarza to ok. 8 min. Bardzo uparty narciarz mógłby więc wykręcić w czasie obowiązywania karnetu wyśrubowany wynik ok. 30 zjazdów. Ale w dzisiejszych warunkach nie było to możliwe. Po pierwsze tak zawiało i zamiotło, że "coś widać" było dopiero od ok. 17:30 i od tej godziny można było jakoś jeździć. Po drugie dzisiejsze temperatury wymuszały przerwy w barze na ciepłą herbatę. Waszemu znamienitemu autorowi udało się wykręcić wynik ok. 20 zjazdów, co nie jest w tych warunkach niczym wstydliwym. OŚWIETLENIE Mówiąc szczerze, takie sobie. Nie jest źle, ale do ideału brakuje. WARUNKI Dosypało trochę świeżego śniegu, a podkład wygląda naprawdę solidnie. Warunki były niemal idealne, niemal, bo świeży śnieg wpłynął na lekkie zrąbanie trasy. TRASY To co zrobiono na miejscu starej wąskiej trasy obsługiwanej orczykiem budzi szacunek. Więcej tutaj: http://ekonomiaplussport.blogspot.com/2018/02/recenzja-nocne-jazdy-na-stoku.html5 punktów
-
Po wjechaniu na Štart robimy pit stop na małe jedzonko. Następnie uciekliśmy na Bukovą Horę. Trasa niebieska Grand Slnečna oczywiście równa i twarda. Czerwona na Bukovej z betonowymi miejscami i małymi muldami. Niebieska z jeszcze większymi muldami. Za to kanapa najlepsza [emoji4] 8-osobowy Leitner, od którego pochodzi mój nick oraz zainteresowanie kolejami linowymi. Po kilku zjazdach jedziemy do starej gondolki by po przesiadce wjechać na Skalnate Pleso. Z góry zjeżdżamy trasą Esička - jest odrobinę szersza i mniej oblodzona od Generala. Potem ciśniemy na krzesło Čucioriedky. Tam kręcimy się po dwóch czerwonych trasach. Ta bliżej krzesła (Č. Zapad) z betonowymi miejscami w górnej części. To właśnie tam dociera do nas info o złocie Kamila [emoji4] Na koniec szybki wjazd do gondoli i powolna jazda Skalnate Pleso - Štart - Bukova Hora - Tatranska Lomnica. Na koniec dnia (na górze byłem po 16:00) warunki oczywiście kiepskie. Po jeździe podjechaliśmy na dworzec do naszej ulubionej restauracji Stara Mama - jest tu porządne, smaczne i w miarę tanie jedzenie. Klimat Tatrzańskiej Łomnicy jest niepowtarzalny. Choć nie byliśmy tu wiele razy, czujemy się jak u siebie w domu. Ośnieżony park, alejki, stacja kolejowa, domy, kilka straganów - to wszystko daje razem niesamowity efekt. Dwie rzeczy są pewne - był to niesamowity dzień na nartach oraz to, że jeszcze nie raz tu wrócę. Pozdrawiam Marcin, ~leitner5 punktów
-
Po powrocie będzie relacja. Na zaostrzenie apetytu kilka fotek. Wysłane z mojego PRA-LX1 przy użyciu Tapatalka4 punkty
-
4 punkty
-
Aha, o zwierzętach, czyli o zwierzyńcu w Bałtowie to Wam opowiem taką historyjkę. Było to wiele lat temu, działał wówczas jeden orczyk a i górka była niższa bo mniej usypana. Trafiłem tam z kolegą aby poznać co to za nowy stok w okolicy. Wybraliśmy się wieczorem, było juz ciemno. Wjeżdzając pierwszy raz wyciagiem w ciemnościach zauważyłem za buda/szopą obok stoku jakieś zwierzeta. Były to duże ptaszyska, coś na kształt ...strusi!!! Była zima, minus 10 stopni a ja obok stoku widzę stado strusi! Jako człowiek logicznie myślący przeraziłem się, mam omamy czy jakieś halucynacje. We łbie mi się pokręciło. Sparaliżowany wizją choroby dojechałem jednak na szczyt. Za mną kolega który tu bywał i znał realia. Kolega dojechał i..... oświadczył, mogliby te strusie schować gdzieś na zimę żeby nie marzły bo pozdychają! Jakaż była moja radość z cudownego ozdrowienia, głowę mam O.K. Nic mi się nie zwidziało! Tak oto zamiłowanie włascicieli ośrodka do hodowli egzotycznych zwierząt doprowadziło mnie do stresu niewyobrażalnego! No bo wyobrażcie sobie, jedziecie na nocną jazdę do Białki i na stoku widzicie ..krokodyle!4 punkty
-
4 punkty
-
byłem od 9 do 12. ludzi mało, mróz pewnie koło 20 stopni i przebijające się słońce, do tego ok 20 cm świeżego puszku. Warunki piękne. Gdzieś poniżej Miziowej Krzysiek keisy mi mignął - wołałem Cie ale nie słyszałeś Zjazd do Soliska przez Buczynę poza końcowym fragmentem bezproblemowy.4 punkty
-
I Azjaci załatwili podobno, że z IO znika superkombinacja alpejska, a dołożą kolejne wyścigi łyżwiarskie na krótkim torze w których Azja może zdobyć jakieś medale! Jeszcze jedna olimpiada u nich i w ogóle wyrzucą alpejczyków. Już w Chinach kombinowali jak wywalić zjazd, bo o trasę trudno, a zbudować nową to ogromne koszty....4 punkty
-
Trafiłeś w sedno. Białka to świetny ośrodek i na mapie i w realu, tylko że nie da się tam jeździć. Da się zjechać, ale nie da się jeździć.4 punkty
-
4 punkty
-
Kolega @wid był rano z córką na Skolnity to ja kontynuując tą tradycję również z córką na Skolnity ale wieczorem Ludzi jak zwykle umiarkowanie pomimo pełnego górnego parkingu . Warunki bardzo dobre (też ostatnio standard ) Widać , że dosypało świeżego śniegu, który cały czas delikatnie prószy. Tylko trochę zimno i czasami nieźle zawiewa na górze ale ogólnie bardzo ok. Pozdrawiamy4 punkty
-
4 punkty
-
Po ciężkim tygodniu i szpitalnym życiu przyszedł czas na wyluzowanie Rekonwalescentka Paula została w łóżku, a ja z kumplem postanowiliśmy pojechać na poranną jazdę do Kazimierza nad Wisłą. Wybór stacji na dzień dzisiejszy był prosty - jedziemy tam gdzie wyciągi ruszają najszybciej, o 12stej musimy być z powrotem w Radomiu. Meldujemy się o 8smej na miejscu i kupujemy karnety 2 godzinne (45 zł). Bardzo żałuję, bo w drodze powrotnej nie mamy nawet czasu by wpaść na chwilkę do Parchatki, która jest po drodze Tam o kolejne pudło dzisiaj walczy @marionen - powodzenia! Bardzo żałuję Mario następnym razem, proszę daj wcześniej znać, że będziesz w naszych okolicach. Od rana pada śnieg i jest nawet spory mróz - 8. Mimo wczesnej pory, na parkingu, tuż przy kasach - pełno. Zajmujemy jedno z ostatnich miejsc, przebieramy się i zaczynamy jazdę. Czynny jest cały ośrodek i wszystkie trasy. Uwielbiam tego bałwana kazimierskiego Przy ognisku na razie nikogo: Przy kasie kilku narciarzy: Lubię ten krótki, ostrzejszy zjazd w Kazimierzu: Dojazdówka z podwójnego orczyka: No to szuuuuu: Zza chmur, od czasu do czasu, przebijają się promienie słoneczka: Potem, gdy wyjeżdżaliśmy ok 11 pojawił się błękit nieba w pełnej okazałości. Najdłuższy wariant zjazdu - wąska dojazdówka + potem "ścianka". Trasa w jarze jest dzisiaj twarda i szybka Zjazd tutaj, to trochę adrenaliny - dzieci w tej rynnie też mają sporo zabawy Najszersza, łagodna, główna trasa: Jeździmy góra, dół, góra dół. Raz lewą, raz prawą stroną ośrodka - ludzi przybywa z czasem ale do końca jazdy ruch odbywa się na bieżąco. W sumie nabijamy ponad 21 kilometrów i trening należy do udanych 16 dzień na nartach zaliczony - dobre i tyle Wracamy do miasta na czas. Kontuzjowana Paula już po śniadaniu, czeka i niestety minę ma nietęgą, bo na nartach nie może jeździć. Dla niej ten sezon już się niestety skończył pozdrawiam marboru4 punkty
-
Mówi że jest ziemia, to jest. Zaraz kamerkowi spece będą analizować szczegóły następnie będą wyliczać opłacalność sezonowek. W środę wrzce wam foty tej ziemi:) mam nadzieję ze nart nie uszkodze.3 punkty
-
3 punkty
-
Cześć Artixie co to za pomysł z tymi szelkami...?? Zostaw to bo opóźnisz normalną jazdę o sezon albo dwa. Pozdrowienia3 punkty
-
Tak jak pisał Góral, wszystko pięknie poza kolejkami. Na to jednak nie mamy wpływu. Coraz więcej ludzi spędza wolny czas na świeżym powietrzu i bardzo dobrze. Mimo kolejek przy niektórych wyciągach, na trasach nie było tłoku a warunki do 14:00 były ok. Gdybym był sam, bez mojego czterolatka, pośmigał bym naprawde bardzo fajnie. Na chwilę obecną brakuje trochę gstronomi na stokach, i miejsc gdzie można odpocząć czy ogrzać się w przerwach. To było właśnie przyczyną dość szybkiego zakończenia zabawy dla mojego syna. Mróz i opad zrobiły też swoje. Lekarstwem na "zbiałczenie" ośrodków jest budowanie kolejnych. Klient już jest i jeszcze długo nie jesteśmy w stanie rozładować feryjnego oblężenia Dobre ośrodki mogły by nawet urwać troche alpejskiej klienteli. Życzę wszystkim i sobie jeszcze wielu takich inwestycji jak Szczyrk3 punkty
-
Sorry, że tak późno odpowiadam, ale zapomniałem. Kiedyś (zanim krzesełko docierało na Lomnickie Sedlo), krzesełko kończyło się mniej więcej na Francuskiej Muldzie - patrz po lewej stronie zdjęcia. Po zbudowaniu krzesełka w obecnej trasie wytyczone były na pewno dwie trasy (a przynajmniej tak jest na poniższej mapce). Zwróć uwagę na talerzyki w rejonie Skalnatego Plesa. To miejsce wyglądało kompletnie inaczej niż dzisiaj!2 punkty
-
Jeżdżę teraz głównie te dwa mazowieckie cykle zimowe, można w ten sposób przepracować zimę i szlifować formę na lato. Wyścigi są w mocniejszej stawce, trudniejsze technicznie niż latem, no i atmosfera też się liczy [emoji6] Dziś był wyścig w podwarszawskich Markach, dystans Mega, niecałe 30 km. Zimnica straszna, około -10, ale co ciekawe mimo że na rozgrzewce ręce mi zamarzły to podczas ścigania krążenie świetne i brak poczucia zimna, adrenalina robi swoje [emoji6] Trasa dużo bardziej techniczna niż tydzień temu, sporo zdradliwego lodu pod cienką warstwą śniegu, dużo jazdy po singlach i zamarzniętych na kość koleinach, można było się przetrenować w trudnych warunkach. Sporo gleb po drodze, sam jedną zaliczyłem ale z własnej niefrasobliwości i gapiostwa. Sporo miałem uślizgów, na szczęście wybronionych więc z poziomu technicznego jestem zadowolony. Wynik w klasyfikacji odległy ale różnice do czołówki niewielkie, wynikające głównie z niekiedy żółwiego tempa peletonu na singlach i trudniejszych odcinkach, ale tak się jeździ w maratonach na Mazowszu, zawsze ktoś blokuje [emoji6] Sektor obroniony, punktów więcej niż w poprzednim wyścigu zimowym w tym cyklu więc jest ok. Za tydzień chyba jakieś narty a później zakończenie cyklu zimowego Poland Bike w Nieporęcie. Wysłane z mojego LG-M320 przy użyciu Tapatalka2 punkty
-
Widziałem Borutę na kamerce. Zapie... po tym twardym i zmrożonym stoku. A ja jutro, w poniedziałek, za pół ceny pośmigam. Za pół ceny i po pustym stoku.2 punkty
-
Kup przez aplikacje gopass i pokaż telefon.2 punkty
-
Fotek z Arcalis niestety nie mam, to było po czterech dniach jazdy, gdy żona z córką powiedziały, że robią sobie wolne od nart, więc ja z samego rana wsiadłem w La Massana (w którym mieszkaliśmy) w autobus do Arcalis, nawet nie wziąłem aparatu, zresztą pogoda nie sprzyjała za bardzo zdjęciom, było wietrznie, mroźno i pochmurno, na szczęście chmury były wysoko więc jeździło się dobrze, choć dobrze to za mało powiedziane, był to jeden z najlepszych moich dni na na nartach. Z dwóch wyciągów, które obsługują wyłącznie freeridowe tereny chodził tylko jeden, ale co dziwne jeździło nim bardzo mało ludzi więc odjeżdżając trochę od tyczek-drogowskazów można nawet było w nienaruszonym śniegu pojeździć.Resztę wyjazdu jeździliśmy w Vallnord tam też było super. Jako, że ostatnimi czasy moje wyjazdu to kompromis między wyjeżdżeniem a spędzaniem czasu z rodziną, rzadko jeżdżę tam gdzie chcę. Dla tych podróżujących z dzieciakami dodam, że jest tam super szkółka dla dzieci, taśmy, dmuchańce, zamki, mały spadek i cała odgrodzona taśmami, to właśnie tam moja córka mając 4,5 roku nauczyła się świadomie jeździć (to ta w środku zdjęcia). Gratuluje pięknych zdjęć, ja niestety aparat albo wożę na dnie plecaka, albo zostawiam w hotelu i zawsze potem żałuję.2 punkty
-
Ale SON też produkuję śnieg, pojedyncze lańce działają w dzień i dużo więcej w nocy, przez ostatnie parę tygodni dośnieżają otwarte trasy, są już na całej szerokości dostępne, sypia też w neuralgicznych miejscach. To nie armatki że świecą jak działają. Parę dni temu nawet dwie nowe armatki z supersnow przywieźli.2 punkty
-
No smiglo bylo na pelnym wypasie:) zarty zartami ale bardzo sie ciesze ze wszystko dobrze sie skończyło bo strachu nam napedzilas. Szybkiego powrotu do pełni sil! Wysłane przy użyciu palca2 punkty
-
@marboru relacja jak ze 100km szwajcarskiego ośrodka. Dzięki Wysłane z mojego HAMMER_AXE_M_LTE przy użyciu Tapatalka2 punkty
-
Utrzymywanie ośrodka po sezonie głównym jest dla ośrodka zazwyczaj deficytowe.2 punkty
-
Radosna narciarska piosenka z końca lat 30. W rolach głównych Góra Parkowa i Kasprowy Wierch. Każdy, kto uprawia sport jest młody - jak mogłoby być inaczej? https://www.facebook.com/VintageSkiinginPoland/videos/1887843651468637/2 punkty
-
Dobrze, że igrzyska już się skończyły. Wszystko wróci na właściwe tory, zawodnicy wrócą na trasy Pucharu Świata, transmisje będą o normalnych porach i z dużo lepszą realizacją jeśli chodzi o parametry techniczne kontrastu między śniegiem, tłem i zawodnikami oraz ustawieniem kamer. Osobiście uważam, że te oraz kolejne igrzyska w Azji to dla nas Europejczyków porażka. Ale FIS-owi i MKOL-owi chodzi o kolejne olbrzymie rynki takie jak Chiny, Korea czy Japonia. Niby ma zwyciężać sportowy duch rywalizacji a zwycięża czysta komercja. Tylko ranga Igrzysk Olimpijskich będzie coraz niższa.2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
@paolomario relacja mega szczegółowa - się narobiłaś Wielkie dzięki i z niecierpliwością czekam na filmik.2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Śmigamy, wciągnęliśmy Viggo na Małe Skrzyczne Wysłane z mojego HAMMER_AXE_M_LTE przy użyciu Tapatalka2 punkty







